Dodaj do ulubionych

Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy :))

30.01.05, 22:33
Przepadam, obserwować ludzi kiedy siedzę w pociągu czy w autobusie, kiedy
ktoś mi wpadnie w oko- przepadł jest rozszyfrowany. Rozkładam takie typy na
części pierwsze itp.:))
Ale czy tylko ja...
Moje obserwacje to np.
1.Babcia z kilkoma torbami wysiadająca na ochocie !!!!
2.Przepiękna – szatynka wpadająca na dworzec w Otwocku w ostatniej chwili.
( czy ktoś również się w niej jeszcze kocha tak mocno jak ja:)
3.W autobusie „firma” plujący co chwila resztkami tytoniu kierowca !-on jest
bombowy ma taką przy tym minę jakby wymiotował.:(
4. często też podsłuchuje ale o tym innym razem...
Edytor zaawansowany
  • hormoon 30.01.05, 22:47
    A moze po prostu chodzi o to ze ta szatynka bardzo cie sie podoba ale jestes az
    tak nie smialy ze nie wiesz jak z nia zagadac,albo w ogole rozmowy z kobietami
    ci nie wychodza.Czujesz ze masz jakies kompleksy,lepiej sie sprawdzasz na
    forach czatach itp nowych wynalazkach,tam gdzie wypowiadanie swoich mysli
    przychodzi ci duzo latwiej.

    w sumie to tez jest bardzo ciekawe moze jakis watek o ludziach tego typu???
  • hormoon 30.01.05, 22:50
    aha raz dodalem o spacje za duzo w pewnym wyrazie,no ale coz komputer nie jest
    moja mocna strona!!!
  • sobiepanna 30.01.05, 22:57
    Kubek dzięki Bogu i wszystkim aniołom w niebiesiech za twój wpis... już
    zaczynałam myśleć, że tylko ja mam takie zboczenie :P
    A podsłuchiwanie to temat na cały nowy wątek ;)

    P.S. Dlaczego "babcie z Ochoty" jeżdżą zawsze na początku pociągu???
  • kugliczka 30.01.05, 23:15
    bo mają blisko do schodów
  • sobiepanna 31.01.05, 09:19
    Właśnie nie, teoretycznie powinny jeździć przy środkowych schodach...
  • michaelandro 31.01.05, 10:53
    hehe, dobry wąteczek :) Ja już nie jeżdżę pociągami (od licealnych czasów,
    kiedy to dwaj młodzieńcy zaproponowali mi wyjście z pędzącego pociągu między
    stacjami) W autobusach też jest pięknie. Najbardziej lubię te do śródborowa.
    To taka nasza otwocka fawela więc i postacie wsiadające ciekawe :) Kiedy
    podjeżdża takie coś pod forum, spuszczam pokornie głowę i wsiadam starając się
    być niezauważonym :P
    Kiedyś w autobusach było więcej bileterów, a oni stanowili baaardzo ciekawą
    grupę :P Taka specyficzna otwocka brać sprzedająca bilety :P
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • kubek 31.01.05, 14:03
    Myślę że "kugiel" :) ma rację, sam widziałem !
    Jak taka kuma raz wydostanie się z takiej stacji
    i wszystko dalej się uda to już klapka zapadła, tak będzie zawsze !

    To makabryczne, więc muszę zmienić nawyki :)
    A na pewno przedział jestem zbyt łatwy do
    zdemaskowania a jak rozgryzie mnie
    np. taki „hormoon” to przepadłem !!!;)
  • chiste 31.01.05, 14:30
    Moje typy pociągowe to:

    Uczeń/licealista – zazwyczaj występuje stadnie. Typ damsko-męski rozwalający
    się bezpardonowo na siedzeniach, w życiu nie ustąpi miejsca starszej osobie.
    Przebywa czasem na pomostach ćmiąc papierosy i wysyłając esemesy do poznanych
    przypadkiem przedstawicieli płci przeciwnej. Często dyskutuje z innymi
    osobnikami tego typu o melanżach, zajebistych kawałkach ściągniętych z netu
    albo po prostu odrabia pracę domową. Ubiór: od rastafariańskich czapeczek,
    dredów i glanów do szerokich spodni, bluz Lonsdale i butów vansów. Generalnie
    niegroźny, czasem podpala pociągi.

    Student – ubiór podobnie jak u ucznia w szerokiej gamie, jednak elementem
    charakterystycznym bywa u studenta rozciągnięty studencki sweter (najlepiej w
    kolorze czarnym). Często ma długie włosy i posępne spojrzenie. Nie występuje w
    grupach jak uczeń; to bardziej indywidualista. Czyta książki albo ambitna
    prasę. Kiedy jednak się spotka z drugim zaprzyjaźnionym typem studenckim,
    najczęściej rozmawiają o porypanych wykładowcach, ćwiczeniowcach, sesji
    niezaliczonej oraz odjechanych imprezach w akademiku na Kickiego. Częściej niż
    u ucznia występuje u niego atrybut walkmana. Typ wybitnie pokojowy.

    Mecenas/ekonomista – typ niegroźny, zindywidualizowany. Grupę dla niego mogą
    stanowić wyłącznie żony, kochanki mecenaski/ekonomistki, ewentualnie koledzy z
    branży. Jedzie do pracy i pracuje. Czyta żółte strony Rzepy albo Financial
    Times, czasem anglojęzyczną literaturę fachową. Telefon komórkowy nie jest
    szpanem, tak jak u ucznia; ten typ prędzej wyjmie na kolanka laptopa i trochę
    sobie postuka wysyłając maile via komórka (użycie ma swój cel racjonalny). Typ
    okresowy – w pociągu dorwać go można wyłącznie w porannym i popołudniowym
    szczycie. Żelaznodrożny środek transportu wybiera tylko ze względu na korki. W
    garażu ma przecież wypasioną skodę fabię.

    Inżynier – ubiór standardowy, jak w służbach milicyjnych: spodnie dżinsy
    denimowe, kurtka parka w kolorze oliwkowym, beret albo czapka z daszkiem.
    korzysta z wody toaletowej Wars (Pollena Warszawa). Człowiek korpulentny,
    uprzejmy, chętnie pomaga podróżnym. Zna na pamięć rozkład jazdy, zawsze można
    się go spytać, do jakiej stacji dojeżdżamy; rozpoznaje aktualną lokalizacje
    pociągu po stukocie kół, a jeździ już do roboty ze 20 lat. Czyta najczęściej
    SuperExpress albo Fakt (czasem Nasz Dziennik). Pani inżynier natomiast liczy
    anteny satelitarne na trasie.

    Pielęgniarka – kobieta w wieku średnim, ubrana ciepło, ale w pełnej tęczy barw.
    Niedomyte paznokcie z warstwą dawno startego lakieru i buty skórzane ze
    stadionu. Rozmawia z koleżankami o pracy i przekrętach dyrektora szpitala.
    Częściej jednak nie rozmawia, tylko śpi z otwarta buzią regenerując się po
    wyczerpującym dyżurze. Najbardziej okupowane przez ten typ stacje to
    Międzylesie i Anin.

    Kolejarz – poznasz go po zapachu przetrawionego alkoholu i czosnku. Ubiór
    kolejarza stanowią: buty skórzane ocieplane ze stadionu, spodnie materiałowe na
    kancik dawno kancika pozbawione (albo dżinsy zaprasowane na kancik), sweter
    turecki typu „team boys”, obowiązkowa czapka (model dowolny)oraz kurtka
    skórzana tzw. cinkciara. Fizys, zmaltretowany przez żonę, kolegów z pracy,
    alkohol i fajki marki fajrant, zdobi często dwudniowa szczecina. Bywa, że
    kolejarz jedzie ubrany w służbowy mundur i kurtkę z misiem, standardowo (jak na
    kolejarza przystało) wymięte i poplamione. Wsiada najczęściej na Olszynce
    Grochowskiej i kieruje się do tzw. służbówki, gdzie w gronie towarzyszy tego
    samego typu poddaje się rozrywkom klasy karty, wódeczka i zagrycha (od
    ostatniej dekady wódeczka przegrywa z tanim piwem). Najbardziej nie cierpi
    kolesi z Renomy i Żydów.

    Grzybiarz – typ zbliżony do kolejarza w stroju cywilnym, jadący pociągiem o
    5.20 na grzyby pod Chrosnę. W przeciwieństwie do kojejarza woli przebywać
    samotnie. Charakteryzuje się pokorną postawa przy wysiadaniu i zawsze ma
    wykupiony bilet powrotny. Występuje okresowo w sezonie urlopowym w pociągach
    kończących bieg w Pilawie.

    Dresiarz – tu nic w sferze ubioru nie trzeba tłumaczyć. Osobnik wybitnie
    agresywny o standardowym zasobie słownictwa: „skąd jesteś” „wyskakuj z hajsu”.
    Dresiarze permanentnie przebywają w służbówkach oraz okupują pomosty, z których
    na postojach filują na kanarów i potencjalne ofiary. Lubią też ubikacje, które
    służą im do przetrząsania zrabowanych torebek damskich i portfeli; czasem
    dzwonią z nich dla niepoznaki po kumpli. Jest to typ nocny lub wieczorny,
    występujący stadnie. W pojedynkę starają się być niewidoczni. W przedziałach
    innych niż służbowe dresiarze pojawiają się przechodząc zamaszystym krokiem dla
    zbadania terenu potencjalnych działań operacyjnych. Często bywa, że dresiarz
    okazuje się kanarem z Renomy.

    Typu autobusowe sa zblizone do pociagowych. jest jednak jeden typ autobusowy,
    który ewidentnie mnie wkurza, ze względu na zagęszczenie miejsca w autobusie.
    Ten typ to:

    Puszkarz – osobnik będący krzyżówką kolejarza, dresiarza i ucznia. Pod względem
    ubioru można go zaliczyć do powyższych kategorii ze 100% pewnością. Cecha
    charakterystyczną jest manewr natychmiastowego przejścia na tył autobusu i
    otwarcia puszki z piwem. Mało go obchodzi wysokie prawdopodobieństwo wylania
    zawartości piwa innym pasażerom za kołnierz. Fetor browarny, jaki rozlewa się
    natychmiast po pojeździe, jest nie do wytrzymania zważywszy na gatunek
    spożywanego przez puszkarza piwa. Do tego dochodzą wydechy skiepowanej tuż
    przed wejściem do autobusu fajki typu męskie oraz odór niemytych od pół roku
    zębów. Na uwagę pod jego adresem, że w miejscu publicznym picie alkoholu jest
    zabronione, ma przygotowana standardowa odpowiedź: „sp...dalaj!”. Po
    zakończeniu konsumpcji najczęściej otwiera kolejna puszkę a tuz przed
    przystankiem swojego przeznaczenia pozbywa się opakowań rzutem na podłogę.
  • sseses 31.01.05, 14:43
    Witam.

    Zajebiście napisane :) Jak dla mnie bomba :)

    Pozdrawiam
    :)
  • kubek 31.01.05, 15:28
    Chiste Panie Ty też jesteś niebezpieczny :) :)
    Doskonałe !! BRAWO BRAWO :)))
    Chyba siądę i sam też tak ładnie napisze :))
    Ale ja tak mądrze chyba nie dam rady :(
  • sobiepanna 31.01.05, 16:27
    Uczeń/licealista – plecak JanSport używany jako oręż w trącaniu ludzi bądź do
    budowania toru przeszkód... często traktowany jak skarb najdroższy – zajmuje
    całą miejscówkę

    Student – wg moich obserwacji celestynowscy studenci zbijają się w stada –
    szczególnie rano.

    Mecenas/ekonomista – wg moich obserwacji palmtop + komórka ew. książki modne z
    pierwszej 10 jakiegoś rankingu... „Żelaznodrożny środek transportu wybiera tylko
    ze względu na korki. W garażu ma przecież wypasioną skodę fabię.” A gdyby
    „żonie, kochance, mecenasce/ekonomistce” nie zachciało się domu pod Warszawą i
    gdyby miał 10 lat mniej mógłby być trendy/jazzy i jeździć rowerem

    Kolejarz – „poznasz go po zapachu przetrawionego alkoholu i czosnku” jak i po
    tym, że zajmuje 3/4 podwójnego siedzenia i ani myśli oddać choćby 1cm.

    Dresiarz – „W przedziałach innych niż służbowe dresiarze pojawiają się
    przechodząc zamaszystym krokiem dla zbadania terenu potencjalnych działań
    operacyjnych.’ Jeśli słyszysz trzepnięcie drzwiami 3 przedziały dalej tzn. że
    się zbliża. Jeśli nie daj Boże jedziesz przy drzwiach i śpisz na pewno obudzi
    cię subtelny huk i wrażenie, że urywa ci głowę...

    Puszkarz – jak najbardziej typ pociągowy. Charakteryzuje się rozbieganym
    wzrokiem. Teren w którym przebywał łatwo poznać po zostawionych puszkach.

    Mój typ, którego pewnie nie znacie:

    Nauczycielka – wysiada w Otwocku. Ubrana grzeczniej niż jej najgrzeczniejsza
    uczennica: koszula, sweterek, apaszka, spódnica w kratkę. Opowiada historie o
    dzieciach: cudzych, swoich bądź uczniach. Nigdy nie sprawdza w pociągu klasówek.
    Na pozór nierozpoznawalna, w okresie wakacji i ferii tajemniczo znika...
    Moja ulubiona przedstawicielka tego gatunku ostatnio opowiadała o tym, jak
    lunatykuje i gada przez sen :)
  • chiste 31.01.05, 16:36
    > Mój typ, którego pewnie nie znacie:
    >
    > Nauczycielka – wysiada w Otwocku. Ubrana grzeczniej niż jej najgrzeczniejsza
    > uczennica: koszula, sweterek, apaszka, spódnica w kratkę. Opowiada historie o
    > dzieciach: cudzych, swoich bądź uczniach. Nigdy nie sprawdza w pociągu
    klasówek
    > .
    > Na pozór nierozpoznawalna, w okresie wakacji i ferii tajemniczo znika...
    > Moja ulubiona przedstawicielka tego gatunku ostatnio opowiadała o tym, jak
    > lunatykuje i gada przez sen :)

    Ha, ha, ha!!!
    To moja pani od łaciny, która dojeżdżała właśnie z Celestynowa do mojej budy w
    Aninie. Kiedy to było, mój Boże...

    Pozdrawiam Panią Janicką!
  • chiste 31.01.05, 19:29
    Och! Wybaczcie! W całym tym atlasie postaci z naszej linii zapomniałem zupełnie
    o najpowszechniej występującym na niej drapieżcy, noszącym wdzięczną nazwę:

    Kibol – jest to mutacja wszelkich możliwych typów poznanych dotychczas. Kibolem
    może być nawet spokojny grzybiarz i niewinna pielęgniarka. Jednak co do zasady
    formą przetrwalnikowa kibola jest dresiarz. Stadne występowanie oraz ulubione
    miejsca w pociągu u obu typów z grubsza pokrywają się. Cechą wyraźnie
    odróżniającą dresiarza od kibola jest nieukrywanie się pojedynczych osobników,
    lecz przeciwnie – transparentność, oznakowanie w barwach klubowych, jaskrawe
    malowanie twarzy i nieodłączne szaliki (nawet w 30-stopniowym upale). Kibol
    niezależnie od miejsca przebywania dokonuje permanentnej demolki składu
    pociągu. Pasażerowie, którzy przypadkowo napatoczyli się kibolom, traktowani są
    podobnie jak jarzeniówki, siedzenia, poręcze i szyby, czyli – najlepiej z kopa
    i przez okno. Kibol posiada tez często ekwipunek w postaci plastikowej trąby do
    trąbienia, kastetu, napoju krzepiącego i bejsbola. Ten ostatni nie jest
    właściwie konieczny, bo jego surogatem może być jakiś pręt z wyposażenia
    pociągu; operacja opłacalna, bo nie trzeba taszczyć sprzętu z domu. Kibol jest
    stworem bardzo rozrywkowym, mającym swe ulubione zabawy na trasie, np. zerwanie
    hamulca na nasypie kolejowym w lesie Olszynka Grochowska. W dobrym tonie jest
    też wydzieranie japy przez otwarte okno w tunelu średnicowym oraz rzyganie
    przez otwarte drzwi z mostu prosto do Wisły.
    Ostatnio typ ten ewoluuje w kierunku kibola artysty. Bejsbol i kastet są
    wypierane przez farby w spreju i niezmywalne flamastry, którymi kibole znaczą
    swój teren pisząc na ścianach pociągu np. „sendzia wuj”. Swoistą kastę stanowią
    wlepkarze kibole, uchodzący w swym gronie za elitę intelektualną. Pojawienie
    się kiboli zwiastują stojący na peronach policjanci z oddziałów prewencji, tzw.
    żółwie. Ulubionym miejscem okrętowania kiboli jest dworzec Powiśle.
  • chiste 31.01.05, 16:33
    No to o której dzisiaj wracamy???
    Ja uderzam na Pilawę o 17.37 ze Śródmieścia. Wsiądę w pierwszym przedziale za
    służbówką i będę ucharakteryzowany na kolejarza.
  • michaelandro 31.01.05, 17:17
    kategorie jak widzę sprawdzają się też w autobusach. Ze swojej strony wypada mi
    dodać jeszcze babcię zawsze pierwszą... jeszcze nikt nie zdążył wysiąść a
    babcia już na schodkach, już prze z siłą niesłychaną :)
    a jak tam z rozmowami podsłuchanymi?
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • sobiepanna 31.01.05, 20:50
    Ja dzisiaj 18.27 ze Śródmieścia, stan przedziału na wysokości Falenicy: 5
    pielęgniarek, 1 student, 2 inżynierów i 1 pani aspirująca do finasistki/mecenaski.

    Michaelandro "babcia zawsze pierwsza" jeździ moim porannym pociągiem, wsiada w
    Józefowie... Opatulona doszczętnie niezależnie od pory roku (2 opaski na głowie
    + apaszka + szalik, w mrozy to na kurtce jeszcze jakaś chusta). Mimo pozornej
    niezdarności i obłej postaci dopada drzwi pierwsza. Jest lepsza nawet ode mnie.
    Ma 100% skuteczność :)
  • kugliczka 31.01.05, 22:12
    Ciągle jeszcze nie wyjaśniła mi się sprawa tych babć

    A może one mają zawsze tyle toreb :))) że muszą siadać z przodu,
    żeby je konduktor dobrze widział,
    jak będą te wszystkie torby wypakowywać na raty z pociągu
    I żeby za wcześnie drzwi nie zamknął?
  • chiste 01.02.05, 08:42
    To proste. Boja się dostac w zeby albo po prostu maja blizej na chate z czoła
    pociagu. Siadanie blizej załogi pociagu, tam gdzie jest wiecej ludzi, zawsze
    podnosi poczucie bezpieczenstwa. Sam siadam z przodu, choć na chate miałbym
    blizej, gdybym siadał z tyłu.
  • wwwtipi 03.02.05, 00:35
    Zaraz , zaraz a co z paniami z administracji szeroko pojętej? Trochę bardziej
    eleganckie od pielegniarek, za to nie tak dystyngowane jak te mecenaski. Też
    wystepuja stadnie. Jeżdżą rano- teraz może rzadziej przez autobusy. Zawsze dość
    mocno skropione. W ciąży czesto zdarzały mi się nudności przez te zapachy. To
    straszne w połaczeniu z czosnkiem i slkoholem panów kolejarzy. Zdarzało Wam się
    usnąć na stojąco w pociągu o 7.10 (z Celestynowa)?
  • sobiepanna 03.02.05, 08:48
    Panie z administracji... mi w tej kategori kojarzą się pracownice poczty i
    księgowe :)
    Ale ja je widzę w stadach max 3-4 osobowych. W sezonie zimowym obowiązkowo długi
    płaszcz. Najlepiej wykończony futerkiem ;)
  • chiste 03.02.05, 09:40
    ... to taki damski odpowiednik inżyniera. Liczą anteny satelitarne na trasie
    albo rozmawiają o rozwodach, klopsach ugotowanych wczoraj na obiad i antycypują
    menu na dzisiaj w bufecie. Czytają Naj albo inną Olivię. Typ dominujący w
    pociągu do poczatku lat 90. ubiegłego wieku. Obecnie w zaniku.
  • aga_wa1 03.02.05, 12:04
    widuje pociagi dwa razy dziennie-jak jade sobie równolegle....i widuje w nich
    góra 10 głowek pasażerów....to niej wiecej tyle was tu jest....a moze ja widuje
    te pociagi o jakiejs złaej porze i one jezdza napakowane jak 12 lat temu-ze w
    Falenicy nie dawało sie na pomost nawet wcisnąć....??
  • chiste 03.02.05, 13:52
    Normalnie się jeździ, kochanienka, we szczycie rano i po południu.
    A tera to sie tłuczecie w tych minijebusach i syfiarkach przez korki na stojaka
    w godzine albo i wieecj, a my sobie zawsze na siedzaco z wyprostowanymi nóżkami
    w 50 min. do centrum.
    I miesięczne tańsze.
  • sobiepanna 03.02.05, 14:15
    Aga_wa pasażerów (w tym ich głów) w porannych pociągach widzieć się nie da -
    szyby albo oszronione, albo zaparowane... Jesteśmy niepoliczalni i nieobliczalni!!!

    P.S. Chiste z tymi nogami, to nie taki znowu atut - każdy kiedyś w końcu będzie
    mógł wyciągnąć nóżki ;P
  • chiste 03.02.05, 14:36
    Prostuję:
    Nóżki nie wyprostowane ani wyciągniete, lecz swobodne.

    P.S.
    Mi tam nic nie paruje.
  • aga_wa1 03.02.05, 15:11
    kochanieńki...skoro nie widze w pociagach ludzi-znaczy nie jezdze raczej w
    szczycie, albo moze odwotnie niz wszyscy...jak nie czekam na tańszy minijebus
    (!!!!!!!!super) to w 45 min jestem pod rotundą:-))) a czasem to jestem sam na
    sam z kierowcą -az strach)bo to same paskudy) więc na tłok nie moge
    narzekac..ale zastrzel mnie jeszcze CENA MIESIECZNEGO NA POCIAG bo jakos
    orientacje straciłam (bede wdzieczna)
  • chiste 03.02.05, 15:19
    114 złotych polskich nowych.
    I mozesz na nim jeździć ze Sródborowa do Wołomina, Pruszkowa, Legionowa,
    Piaseczna, Halinowa, Ozarowa i Zielonki Bankowej.
  • aga_wa1 03.02.05, 15:28
    hmm moja znajomosc topografii okolic jest widac mierna-bo niby po co miałabym
    jezdzic w tak dziwne miejsca jak ..ZIELONKA BANKOWA:-)))))))
    dziekuję za cene:-) wliczone w to jest odszkodowanie za pewny nieszczesliwy
    wypadek w drodzie na obrośnięty krzaczorami peron z mordercami w cieniu np
    (swider) albo w pociagu z kibolem lub gwałcicielem (poza szczytem chyba tylko
    oni jezdzą..) i napascią przez rój bezdomnych w srodmiesciu lub na
    centralnym????to zart oczywiście..albo moje postrzeganie podrózy pociagem ....
  • chiste 03.02.05, 15:33
    Myslę, ze predzej mogłabyś się starać o odszkodowanie od Kolei Mazowieckich niz
    w przypadku obicia w Arce.

    Ja tam jeżdżę pociągami 15 lat i tylko raz dostałem po ryju. Ale historie
    widziałem zabawne za to...
  • sobiepanna 03.02.05, 15:55
    Pociągi mają swój urok... Ciągle narzekam na PKP i spółki, ale pewnie bym ich
    nie zamieniła na autobus albo samochód.
    Poza tym nigdy mi się nic złego w nich nie przydarzyło (a o różnych porach
    jeździłam). Ale podobno złego diabli nie biorą ;)
  • kubek 03.02.05, 18:54
    Ja również tylko raz miałem problem (niestety nie jestem do końca wiarygodny,
    ponieważ krótko jestem Otwocczaninem – jejku jakie trudne słowo).
    Nie będę się wdawał w szczegóły, było to tak!
    Wsiadłem sobie kultura bon–ton we Warszawce na śródmiejskim terminalu.
    Oczywiście z góry możecie mi zarzucić, że nie sprawdziłem terminu meczu lub, że
    nie śledzę kolejek naszej ligi. Tak zaniedbałem się w obowiązkach. Co
    oczywiście bardzo szybko zostało wykryte. Moja nie wiedza bardzo bolała
    pasażerów następnej stacji.
    Przystanek Powiśle!!! Po wyjechaniu z tunelu,nareszcie światło i ten wspaniały
    dzień!

    Ale, ale Jezu co się dzieje wskakuje kolo typ-KIBOL* przebiega przez przedział,
    drze się (raczej ryczy) hasła, złote myśli (Widzew Widzew ja tej .urwy
    nienawidzę ). Było by dobrze, gdyby był sam moje przerażenie rosło tak jak i
    rosła ilość moich nowych przyjaciół oczywiście typu kibol.
    Na początku miałem tylko głupi ryj (myśleli pewnie o mojej niewyraźnej minie)!
    Potem jednak mój nos wyglądał jak u kibiców z (Wi) Żydzewa no i kurna doigrałem
    się.
    Przystąpili do egzaminu! Edi miał wymierzać sprawiedliwość. Stanął za mną i
    dziwnie się uśmiechał.
    -, Jaki wynik był w ostatniej kolejce dla „naszej kochanej LEGII”.
    -, Jaki wynik,a Taaaak, wygraliśmy, znaczy „nasza kochana Legia” znokautowała
    rywala.
    NOKAUT!!! Cios powalił mnie na oparcie, ale dalej siedziałem, no może byłem
    zwinięty w kuleczkę.
    - Przez takie gówna jak Ty Żydzie właśnie przegraliśmy!
    Myślałem, że po mnie!
    Tak właśnie drapieżniki postępują ze swoją ofiarą. Ślinią się, marszczą sierść
    i skórę na głowie. A oni właśnie tak zaczęli się zachowywać!
    Nie wiem, też jak znaleźliśmy się przy stacji Stadion.
    Wszyscy moi nowi znajomi zaczęli węszyć poruszać nozdrzami. Aż tu
    niespodziewanie, zrobił się duży rejwach moi koledzy zaczęli się między sobą
    porozumiewać w niezrozumiałym dla mnie języku. Gdzieś ruszyli. Są na pomoście
    czekają aż ciuchcia stanie! Niektórzy wysiadają w trakcie hamowania wagonów!
    Rzuciłem szybkie spojrzenie na stację, a tam pełno świetlików.
    Niebiesko żółci gladiatorzy, bo tak wyglądali to oni spowodowali ten zamęt!
    Moi wybawcy! Policja!
    Pociąg stanął! Krótka walka! Nawet bez dźwięków i okrzyków!
    Kibole przepadli gdzieś w tłumie, może uciekli?!
    I nic, cisza nikt nie wchodzi nie wychodzi, pociąg odjeżdża jakby niby nic!
    Tak było ! Miałem rozwalony mój kinol i domyślałem się, że w ostatniej kolejce
    Legia jednak przegrała. A już na pewno przegrała ten mecz, z które wracali ci
    mili towarzysze.

    PS. Czy OKS jest klubem zaprzyjaźnionym z CWKS. ( To może być zawsze argument
    lub nie) ?

    * Chistego ludzkie typy pociągowe
  • michaelandro 03.02.05, 20:20
    no to ubawiłem się do łez :P masz talent, nie ma co :) pisz dalej, coś z Ciebie
    będzie. Na kibica za miętki jesteś :P
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • sobiepanna 04.02.05, 08:58
    "Wsiadłem sobie kultura bon–ton" - zasadniczy błąd, zasadniczy!!!
    Trzeba było wpaść z hukiem i rykiem, wybić szybę, potrącić staruszkę, dorwać
    jakiegoś gnoja z lizakiem i ograbić, a nie "ą, ę", to by nosek był cały ;)
  • michaelandro 04.02.05, 10:50
    No i nie wiedzieć co z Legią naszą ukochaną też wstyd !!
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • kubek 06.02.05, 22:44
    Ale, ale moi drodzy czy dając komuś na Śródmiejskim w baniak zyskał bym taki
    aplauz że słychać go by było na miejscu „ okrętowania” banditos ?
    Czy wynik tej klaki był by dostarczył mi argumentów przeciwko współpasażerom?
    Czy czynna napaść na staruszkę miałaby budzić respekt ?
    Nie hałasy moim skromnym zdaniem, mogłyby tylko upewnić „ich” o nadjeżdżającej
    okazji lub nawet z mobilizować do drastyczniejszych środków!
    A napaść na staruszkę no cóż po pierwsze jest nieprzyjemna i przy tym rabunek
    malca! Nie, nie efekt odwrotny rabunek kto to widział! Lepiej moim zdaniem
    wypadło by zwykłe pobicie chłopca po co kraść kiedy wystarczy bezinteresowne
    zniszczenie jednostek.
    Choć nigdy nie wiadomo może ten chłopiec to jeden z tych nieletnich zuchów z
    hufca Warszawskiego co przemyca jako dziecko na stadion w plecaku procentowe i
    też gadżety!

    Na brak miłości do Legii niestety nawet dziś nie znajduje wytłumaczenia !
  • sobiepanna 07.02.05, 22:10
    > Lepiej moim zdaniem
    > wypadło by zwykłe pobicie chłopca po co kraść kiedy wystarczy bezinteresowne
    > zniszczenie jednostek.

    Racja! Nadgorliwość gorsza niż faszyzm!!! ;)

    > Choć nigdy nie wiadomo może ten chłopiec to jeden z tych nieletnich zuchów z
    > hufca Warszawskiego co przemyca jako dziecko na stadion w plecaku procentowe i
    > też gadżety!

    W tym wypadku należałoby jednak rozważyć rabunek :D
  • lol21ndm 19.02.05, 21:03
    Swietnie sie ubawilam! Dzieki!

    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • kubek 06.02.05, 23:16
    Typ młody menadżer znany akwizytor

    Siedzę często naprzeciw wyszukanej elegancji znoszonego garnituru ślubnego i
    drogich perfum ze stadionu, jak gdyby chciał przydusić wszystkich w przedziale.
    Są też okazje kiedy garnitury są nowe i nawet dobrane szkoda tylko że białe lub
    beżowe.
    Buty tych lepiej ubranych są nowe, może nie zawsze pociągnięte pastą ale nie
    zawsze żona ma siły po robocie i zakupach , przecież obiadu też musi jeszcze
    podać.
    Wychodząc z domu każdy z nich nastawia nieskończoną liczbę przypomnień w
    telefonie komórkowym tak aby przez całą jazdę co chwila mieć najświeższe newsy
    z giełdy itp.
    Ostatnio kiedy na moście któryś komentował , że chyba mu stanął i kurs chyba
    pociągu coś tam się nie zmienił.
    A kolejka jechała a nie stała o co więc chodziło ! Stary zbereźnik! Mniejsza z
    tym.
    Każdy z nich ma jeszcze coś co bardzo ich odróżnia jest to ich aktówka
    mianowicie reklamówka z najczęściej z biedronki. ( Czy to jest teraz jazzy?)
    Rozmowy jakie toczą są też pełne gracji i szermierki słownej !
    Głównie chodzi jak uzyskać nadgodziny i coś na lewo samemu zorganizować.
    cdn
  • chiste 11.02.05, 15:20
    A ja zapodam typ wyjątkowy i nie są to żadne dowcipne czy wyssane z palca
    opowieści.
    Ten typ to:

    Mateusz - Powiedzmy, że tak nazywa się chłopak mający około 18 wiosen. Wsiada
    do pociągu w Radości. Jedzie zazwyczaj około 7.20. Jest chyba upośledzony
    umysłowo i bardzo nagabuje pasażerów. Ale ci są wobec Niego wyjątkowo
    wyrozumiali albo po prostu obwiśle obojętni. Wygląd zewnętrzny Mateusza nie
    wskazuje na to, żeby miał On jakies "niekonwencjonalnie konwencjonalne"
    zamiary, ale Jego zachowanie - już tak.
    Zazwyczaj wsiada z teczką do zatłoczonego przedziału - im więcej ludzi, tym
    lepiej. Widac, że potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Jesli ktos nie zna
    Mateusza, to On od razu zwróci na niego swoja uwagę zadając nieznajomemu
    banalne pytanie: "Mam teczkę?"
    Pasażer, zwykle zdziwiony widokiem młodzienca wyciągajacego do niego swoją rękę
    z tornistrem, patrzy spode łba i nic nie odpowiada. A to błąd. Bo Mateusz
    potrafi 100 razy powtórzyć swoje pytanie: "Mam teczkę?"; będzie pytać, dopóki
    otrzyma odpowiedź: "Tak, masz teczkę".
    Ale w sumie to też jest błąd, bo Mateusz traktuje odpowiedź jako zachętę do
    wspólnego spędzenia czasu w podróży i, nie daj Boże, żeby obok nagabywanego
    podróżnego siedziała 3 osoba. Jeśli siedzi, to Mateusz "temu trzeciemu"
    przedstawia sie uprzejmie: "Jestem Mateusz" i dalej taktownie prosi go: "Daj mi
    usiąść obok tego Pana/Pani, ustąp mi miejsca". Na tym uprzejmości się kończą,
    bo jeśli nie ustąpisz miejsca albo będziesz się patrzeć spode łba, jak przed
    chwilą łypał twój sąsiad, to Mateusz najpierw zaczynie jęczeć i stękać, a potem
    przejdzie do szarpania za rekaw płaszcza, głaskania twoich włosów na głowie i w
    końcu - przemocy fizycznej.
    Po dokonanej eksmisji Mateusz dalej egzaminuje osobę, którą przed chwilą spytał
    o teczkę. Zazwyczaj jest to standardowy zasób pytań: "Jak się
    nazywasz?", "Ładne mam guziki?", "Jedziesz do szkoły?", "Mama zrobiła ci
    kanapki?", "Gdzie mieszkasz?", "Czy ładna jest dzisiaj pogoda?". Wszystkie
    słowa, jakie padają z jego ust, są wypowiadane bardzo głośno i jękliwie, tak
    jakby Mateusz był głuchoniemy albo miał problemy ze słuchem. I być może tak
    rzeczywiscie jest.
    Czasem Mateusz jest znudzony rozmową z pasażerami albo zwyczajnie musi się
    czyms zająć olewany przez wszystkich w przedziale. Wtedy głośno komentuje
    obrazy spostrzeżone przez szybę: "O! Autobus Arka jedzie!"; "Ta pani na
    chodniku ma torbę!"; "Pada deszcz!" "Stacja Warszawa Gocławek!"
    Niekiedy jego myśli błądzą w nieznanym zupełnie kierunku, a jedynym objawem
    zewnętrzym tych przemian myślowych jest recytacja w kółko tych samych liczb
    (np. "sto dwadziescia pięć, sto dwadzieścia pięć...") albo niepowiązanych ze
    sobą liczb (np. "czterdzieści osiem, dziewięćdziesiąt jeden...") lub numerów
    dostrzeżonych za oknem autobusów ("pięćset dwadziescia jeden!"; "sto
    czterdzieści siedem!").
    Mateusz wysiada na Powiślu żegnając się czule ze swoimi wspołpasażerami i
    pozostałymi podróżnymi. Macha po przyjacielsku i dziecinine ręką na do widzenia
    i z wyrazem zadowolenia na twarzy krzyczy: "Pa, pa!". Czasem dla upewnienia
    się, czy wszystko w porządku, zapyta jeszcze drecha stojacego na pomoście: "Mam
    teczkę?"
    Zawsze żal mi tego chłopaka, który stara się nawiązać kontakt z ludźmi w sposób
    dla wszystkich oczywisty. My zaś siedzimy obojętni i nie rozmawiamy ze soba
    nawet o tak banalnych sprawach, jak pogoda za oknem. Żal mi też siebie, bo
    kiedy moje uszy prześwidruje charakterystyczny jęk słyszany już z pomostu albo
    moje oczy dostrzegą gdzieś na stacji w Radości sylwetkę młodzieńca z tornistrem
    w ręce - wtedy uciekam gdzie pieprz rośnie. Staram się też nie siadać w
    przedziałach, do których potencjalnie może On zawitać. Zupełnie nie wiem, czemu
    tak się wstydzę i obawiam spotkania z Nim.
    A on jest zawsze pogodny, uśmiechnięty. Najbardziej się usmiecha, kiedy wraca
    popołudniu Minibusem spod Muzeum Narodowego. Wsiada przednimi drzwiami i już od
    progu krzyczy: "bilet do Radości, proszę!". A potem już pieniądzę lecą z Jego
    dłoni gdzieś w okolice pedału gazu i hamulca, a Mateusz bez żadnej żenady (i
    pytań tym razem!) nurkuje jak piskorz między kolanami kierowcy w poszukiwaniu
    utraconych monet. Ale nie bójcie się, kiedy go zobaczycie. To przeciez
    człowiek - taki jak my wszyscy. I pamietajcie, że Wy rzadko - a On codziennie -
    kupujecie bilet do radości.

    Pozdrawiam!
  • sobiepanna 11.02.05, 15:35
    Leże ze śmiechu pod biurkiem :D
    A Mateusza nie widziałam w pociągu od dłuższego czasu :(
  • amigo9 12.02.05, 00:45
    A ja nie leżę, pierwszy raz Chiste mnie zniesmaczyłeś...
    Wybaczam Wam, bo nie macie jeszcze dzieci...
    Na szczęście moje jest zdrowe... ale gdyby było inaczej...zatłukłabym Was:)
    I Michael, uważam, że powinieneś usunąć ten post (Chistego), sama tego nie
    robię...zostawiam pod rozwagę...
    Ale spróbuj się nie posłuchać;) to Ci wszystkie Twoje posty usunę;)
  • chiste 12.02.05, 08:02
    Amigo zniesmaczona, która rozkazujesz innym i decydujesz o guście!

    Nie było moją intencją nikogo osmieszać. Mój post o Mateuszu ma nagłówek. To
    nie ma być śmianie się z ludzi upośledzonych. Wręcz przeciwnie - staram się
    przedstawić Mateusza, jako takiego samego jak my, może nawet lepszego, bo
    szczerego, otwartego, a nie - gburowatego, pakującego swój zadek do pociągu z
    pretensjonalnością i zaciśniętymi pięściami jak my - bez przedstawiewnia
    powodów. Uważam, że Mateusz jest lepszy, normalniejszy niż cała ta czereda
    zblazowanych i gapiących się bez słaowa w okno albo śpiących z otwartą buzią
    męczenników, jadących codziennie dla mamony do "stolycy".
    Czasem wydaje mi się, że to my jesteśmy nienormalni, bo zamiast przedstawiać
    się sobie i rozmawiać ze sobą w podróży, gapimy się od kilku lat na siebie
    głupio i nawet nie wiemy, jak mamy na imię. I nie ciekawi nas kra na Wiśle, nie
    cieszy nas pierwszy pączek bzu na peronie w Międzylesiu, nie smuci nas wypadek
    na skrzyzowaniu w Falenicy. Jedziemy - to się liczy.

    Amigo - jeżeli dalej twierdzisz, że mój post powinień być usunięty, to znaczy,
    że nic z niego nie zrozumiałaś. To znaczy dalej - że mimo całego tego
    zamiłowania do "pozytywnych wibracji", Tomów Jonesów i funky jesteś wytrenowana
    we wrażliwości - chyba tak nie jest, bo przecież jest Oskar.
    Polecam - kup czym prędzej bilet do radości i nie wyciągaj naciąganych wniosków.

    Pozdrawiam!
  • michaelandro 12.02.05, 11:28
    Zaskoczyły mnie wasze reakcje.... Sobiepanna turla się pod stołem, a amigo
    grozi... Dziwne... doprawdy..
    Nie odnalazłem w poście chistiego ani odrobiny szyderstwa, czy też kpiny. Wręcz
    przeciwnie. Niezmiernie podobało mi się to w jaki sposób chistie opisuje swój
    wstyd i reakcje na pojawienie się Mateusza.
    Mateusz nie jest lepszy i normalniejszy niż współpasażerowie. Jest inny...
    Boimy się takiej inności.. Często reagujemy na nią histerycznym wręcz śmiechem
    czy też odwracaniem głowy...
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • sobiepanna 12.02.05, 16:43
    No tak turlałam się, bo widziałam Mateusza i widziałam, jak ludzie na niego
    reagują... Właśnie te reakcje są zabawne. Ja tego kolesia nie unikam, nie boję
    się go i jak mnie kiedyś zapyta: "Mogę tu siąść? Mogę siąść tu przy oknie??", to
    odpowiem "proszę bardzo".
  • abstrakt2003 12.02.05, 20:46
    ciste nie tłumacz się! Twój tekst świetnie broni się sam!
    --
    Mente et malleo!
    Умом и молотком!
    !בשכל ובפטיש
  • abstrakt2003 12.02.05, 20:45
    To nie jest śmieszny, ani tym bardziej niesmaczny tekst amigo!
    ****************
    Chiste gratuluję, to jest naprawdę dobre!
    PS
    Jeszcze słówko do amigo
    Kluczem do zrozumienia tego tekstu oraz intencji autora jest empatia.
    --
    Mente et malleo!
    Умом и молотком!
    !בשכל ובפטיש
  • krzyk007 12.02.05, 19:28
    Chiste,świetny tekst.
    Nie widzę nic co by obrażało czyjeś uczucia. Myślę, że bardzo dobrze ubrałeś w
    słowa całą sytuację. Ja jestem pod wrażeniem!

    A dla potetencjalnych cenzorów mam jedną uwagę:
    łapy precz od tego opisu !!!

    Pzdr
    Krzych
  • wott 12.02.05, 21:12
    A siebie byś ujął w którym typie?.
  • wott 12.02.05, 21:13
  • chiste 14.02.05, 11:12
    W zasadzie pozuje na pachnącego czosnkiem kolejarza. Tacy są nie do ruszenia i
    nikt sie do nich nie przyczepia.
    Dżungla komunikacyjna sprzyja stosującym kamuflaż.
  • kubek 12.02.05, 23:12
    Zaniemówiłem! =0
    --
    Aktywista Partii Umiarkowanego Postępu (W Granicach Prawa)
    "Skoro już człowiek stał się łajdakiem, nie powinien zbaczać z obranej drogi,
    by nie narazić się na pośmiewisko." J.H.
  • amigo9 13.02.05, 13:03
    Po pierwsze, nie grożę (tam było ;) jeśli ktoś nie zauważył) i nie cenzuruję,
    choć nadal uważam, że post powinien zostać usunięty. To jest temat o typach
    ludzi z pociągu. Dlaczego nie znalazł się tu opis ani jednego innego konkretnego
    człowieka, tylko akurat Mateusza? Dlaczego nie ma opisu Pani Kowalskiej i Pana
    Nowaka? Bo są typowi i mieszczą sie w kategoriach, a Mateusz żadną kategorią nie
    jest.
    Gdybym była matką, siostrą itp. Mateusza nie życzyłabym sobie, aby był tematem
    postu (ale to moje prywatne zdanie).
    I wiem Chiste, ze nie chodziło o naśmiewanie się...mimo wszystko mi się to nie
    podoba. Chyba mam prawo do tego?
  • abstrakt2003 13.02.05, 14:33
    amnigo nie zrozumiałaś ani przesłania tekstu ani intencji autora.
    PS
    Nie jeżdżę pociągami, ale jeśli będę jechał i spotkam Mateusza to chętnie z nim
    pogadam.
    --
    Mente et malleo!
    Умом и молотком!
    !בשכל ובפטיש
  • amigo9 13.02.05, 17:27
    abstrakt ja jednak ufam mojej inteligencji:P
    podejrzewam też, że intencje Chistego były jak najbardziej ok
    a zdanie, jakie mam, takie mam i na razie mnie nie przekonaliście:)
  • abstrakt2003 13.02.05, 18:27
    ja ci radzę, zaufaj swojej intuicji :)
    PS
    Ależ ty jesteś uparta :)))
    --
    Mente et malleo!
    Умом и молотком!
    !בשכל ובפטיש
  • sobiepanna 13.02.05, 20:07
    Amigo bardzo Cię proszę, przeczytaj jeszcze raz post Chistego z 12.02.2005
    08:02. To jest klucz do zrozumienia...
    Pamietam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam Mateusza, to stał tuż obok mnie i
    tekstem już przeze mnie przytoczonym zaczepił ludzi siedzących obok...
    Najpierw pomyślałam, co to za rodzice, którzy puszczają upośledzone dziecko samo
    między ludzi?!?! Ale zaraz potem stwierdziłam, że mają rację. Głównym zadaniem
    rodziców jest nauczyć nas samodzielności... Ani nasi rodzce, ani rodzice
    Mateusza nie bedą żyć wiecznie. On jeżdżąc pociągiem nie tylko uczy się, jak
    radzić sobie w świecie, ale także zmienia czyjeś życie i to w prosty sposób.
    Możesz myśleć o sobie, że jesteś superotwarta/y na inność, ale dopiero
    konfrontacja (i to dość niespodziewana o 7.20 rano) pozwala ci te wyobrażenia
    zweryfikować...
    Chiste ma rację pisząc, że w pewien sposób Mateusz jest od nas lepszy. My tkwiąc
    w pociągach od lat mijamy tych samych ludzi. Znamy ich upodobania czytelnicze,
    widzimy jakie mają telefony, gdzie wsiadają, jakie mają zakupy, jak przez lata
    się zmieniają, a i tak wolelibyśmy pewnie połkąć żyletkę, niż zaczepić kogoś
    obcego tylko po to, żeby porozmawiać. To smutne :(
  • amigo9 15.02.05, 16:43
    Wszystko rozumiem. Ale tak jak ja, nie będąc osobą publiczną nie chciałabym,
    żeby jakis post opisywał mnie, bo jetem taka i owaka...tak cenię prawo do
    prywatności innych osób, a jego rodzicom mógłby się ten post nie podobać i tyle!!!
    Było o typach a jest o konkretnym człowieku, to mi się nie podoba!!!!

    Abstrakt, jestem ch...nie uparta:))))
  • chiste 15.02.05, 16:58
    amigo9 napisała:

    > Wszystko rozumiem. Ale tak jak ja, nie będąc osobą publiczną nie chciałabym,
    > żeby jakis post opisywał mnie, bo jetem taka i owaka...


    Bo co?
    Lepiej nie proś na piwo, bo Cię jeszcze opiszę ;>

    P.S.
    Mateusz jest kategorią sam dla siebie. Jego nie da się włożyć w segregator z
    napisem "Typ pociągowy nr 3490 - lepszy niż przeciętny pasażer". To chyba
    jasne. I brałem to pod uwage pisząc o nim post. Ja nawet nie wiem, czy on ma
    tak na imię. "Mateusz" było pierwsze, które przysło mi na myśl.

    Nie wiem, po co ja się z tego tłumaczę???
  • amigo9 17.02.05, 16:36
    Dobrze..., już dobrze...:)
    A piwo aktualne...bezterminowo;)
  • kugliczka 19.02.05, 20:28
    chciałam powrócić do głównego wątku
    tzn. kolekcjonowania
    moją ulubioną postacią jest pewien architekt - jak sądzę, pewności nie mam:)
    który jeździł swego czasu pociągiem i szkicował ludzkie typy w podróżach do Wawy
    to bardzo ciekawa postać, wiele bym dała żeby zajrzeć do jego notatnika...
    najgorszy i nie najgorszy był moment jak sama padłam jego ofiarą i nie mogłam
    już go obserwować z ukrycia, bo sama byłam obserwowana,
    strasznie się starałam nie dać po sobie poznać że wiem że ktoś mnie obserwuje,
    i udawałam że niby ja tak naturalnie zastygłam z nosem wlepionym w szybę,
    w bezruchu dodam...
    ale długo w tej pozycji nie udało mi się wytrzymać
    po chwili siedziała taka sierota z nosem w szybie co prawda, ale czemu ona się
    śmiała od ucha do ucha do tej szyby? przecież jechała sama?
    tak ciekawe czy ten architekt jeszcze jeździ pociągiem???
    jakby ktoś go spotkał to proszę pozdrowić, to jeden z tych typów, co mile
    zapadają w pamięci...
    dodam że był przystojny poniekąd
  • kugliczka 19.02.05, 20:42
    Aha zapomniałam dodać, że w kategori kolejarz

    Moim absolutnym idolem jest śpiący kolejarz
    Najlepiej jak śpi w pociągu
    Złożywszy głowę na ręce, która to oparta jest o stoliczek
    Pozycja pochylna
    Wtedy to nie polecam siedzieć naprzeciwko
    Bo człowiek całą drogę się martwi
    czy ta ślina z ust w końcu skapnie mu na te buty czy nie :)
  • sobiepanna 19.02.05, 22:18
    Aaaaa chyba wiem, który :)
    Ale niestety od dawna nie widuję :(
  • stary.prochazka 20.02.05, 00:05
    W 1936 uruchomiono w Polsce pierwszą linię elektrycznej kolei podmiejskiej na
    trasie Otwock-(Warszawa)-Pruszków.
    Ośmielony tym nic nie znaczącym faktem pozwoliłem sobie przeszczepić niniejszy
    wątek z Forum Otwock na Forum Pruszków.Oto wyniki:)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=132&w=20227512
    --
    zapraszamy do Pruszkowa
  • sobiepanna 20.02.05, 11:57
    Jesteśmy dla kogoś inspiracją - marzenie życia się spełniło ;)
    A serio, to porównanie w jednym z postów do Dnia Świstaka jest bardzo trafne!!!
  • ceboolka 20.02.05, 14:39
    Ja raczej nie staram sie tworzyc jakichs "typow", ale wrecz przeciwnie - staram
    sie zauwazyc, zapamietac jak najwiecej osob, ktore spotykam w autobusie.
    Z tego, jak wygladaja, jak sie zachowuja, z zaslyszanych strzepkow ich rozmow,
    z tego gdzie wsiadaja i gdzie wysiadaja, jak sie ubieraja, jak pachna, buduje
    sobie ich obraz w mojej glowie.
    Poza tym dzeki temu w jakis sposob zadomawiam sie w minibusach - wiem, ze jak
    uda mi sie wstac i pojechac wczesniej, przy Olchowej wsiadze starsza pani,
    ktora pojedzie do Wawra, ma zawsze mocno pomalowane powieki i ma debila meza
    alkoholika (ktoremu jednak z nieslabnacym poswieceniem gotuje, pierze, itp.).
    Jak ja widze, to sie zastanawiam, czy tym razem udalo jej sie spokojnie
    przespac noc, bo cham robi jej czesto awantury.
    A jak pojade pozniej, to przy Orlej wsiadzie na oko 35-letnia szczupła
    blondynka. Mam jeszcze kilka takich swoich indywidualnych typow i wypatruje ich
    w codziennych podrozach do W-wy (o, wsiadl chlopak z kucykiem, student
    politechniki, moge spokojnie czytac dalej:)
    A kiedys dzieki takiemu zapatrzeniu w wspoltowarzysza podrozy zmobilizowalam
    sie do porannego wstawania i codziennego jezdzenia na zajecia regularnie o
    8.15, bo wiedzialam, ze bedzie jechal brunet z dlugimi wlosami i strasznie
    tajemniczym spojrzeniem brazowych oczu. Wypatrywalam go, kiedy wchodzilam do
    autobusu, a jesli go jeszcze nie bylo siadalam obok jakiegos wolnego miejsca,
    liczac, ze sie do mnie przysiadzie. Pare razy sie udalo:) Ale najwiekszym moim
    sukcesem bylo nawiazanie kontaktu jedynie wzrokowego z tym intrygujacym
    osobnikiem. Codziennie z zalem, ze znowu nie udalo mi sie go zagadac,
    odprowadzalam go wzrokiem, kiedy nieublaganie wysiadal w Falenicy.
    Troche ubylo mi sympatii dla niego, kiedy zauwazylam, ze czyta jakies
    motoryzacyjne gazety... (bo ja zawsze podgladam i zagladam, co czytaja inni:)
    Potem przestal jezdzic minibusem o 8.15... i sie skonczylo moje autobusowe
    zauroczenie....

    ps. Tekst o Mateuszu, jaki sie pojawil wyzej, uwazam za rewelacyjnie napisany.
    Autor zdradza wg mnie duzy talent pisarski. A tekst nie obraza ani Mateusza,
    ani nikogokolwiek. Pojawil sie zarzut, ze niby jest krzywdzacy dla wszystkich
    uposledzonych i w dodatku ich rodzicow jescze! Zadziwiajaco gruba przesada.
    Mysle, ze tego typu opis jest bardziej przyjazna postawa niz obojetnosc i
    milczenie na ten temat.
    --
    Not tested on animals
  • awisienka 21.02.05, 02:59
    Strasznie, ale to strasznie zazdroszczę wszystkim tych codziennych podróży.
    Zabrzmiało to może trochę paradoksalnie, ale mi kojarzą się one z jednym z
    najpiękniejszych okresów w moim życiu... Nie podróżowałam może zbyt daleko, bo
    jedynie do Otwocka, ale te codzienne postoje w przedziałach były swoistymi
    spotkaniami towarzyskimi. Spotykało się też nieznajomych, którzy chcąc nie
    chcąc stawali się z czasem znajomymi- do tej pory kłaniają mi się niektórzy,
    choć nie zamieniliśmy nigdy ani słowa. Piękne 4 lata... A póżniej już studia
    zupełnie w innej okolicy... Teraz jeżdzę raczej autem. Na ulicy też można
    spotkać różne ciekawe typy ludzkie. Ja jestem dynamiczną kobietą, która lubi
    się ścigać po czerwonym świetle. Zdarza Wam się też?
  • michaelandro 21.02.05, 10:44
    Zastanawiam się właśnie czy mnie też tak ktoś klasyfikuje.... Ciekawe co sobie
    o mnie myślą współpasażerowie :)

    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • kugliczka 21.02.05, 19:02
    tak zwłaszcza kolejarze?
    ci to muszę mieć wprawę w takich zgadywankach:)
  • kubek 21.02.05, 21:46
    A czy przypadkiem nie robisz tego po nocach w swojej bejcy?!:)
    patrz na wątek:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15342&w=19015485
    --
    **STRANA MÍRNÉHO POKROKU V MEZÍCH ZÁKONA **
    "Skoro już człowiek stał się łajdakiem, nie powinien zbaczać z obranej drogi,
    by nie narazić się na pośmiewisko." J.H.
  • awisienka 28.02.05, 09:27
    Broń Boże po nocach. Nocami to wolę siedzieć przy kompie;) I za pusto dla mnie
    w nocnym miescie. Wolę, kiedy jest więcej kierowców na drodze. Mężczyźni
    śmiesznie reagują, kiedy widzą, że wyprzedza ich kobieta, do tego taka, którą
    ledwo widać zza kierownicy;)) W każdym razie to nie ja...
  • michaelandro 24.02.05, 22:31
    A teraz o której jeździsz? bo chętnie bym Cię upolował :P hihihi

    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • kugliczka 24.02.05, 22:46
    a co w Renomie pracujesz?
  • michaelandro 24.02.05, 22:50
    hehehe, nie :P ale myślałem o ceboolce :PPPP
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • spicyspy 19.03.05, 18:02
    a jak wy sami siebie oceniacie? jak myslicie jak oceniaja was inni? jak
    klasyfikuja? a moze was nei da sie sklasyfikowac? :)
  • alicja-ciekawska 19.03.05, 19:57
    spicyspy napisała:

    > a jak wy sami siebie oceniacie? jak myslicie jak oceniaja was inni? jak
    > klasyfikuja? a moze was nei da sie sklasyfikowac? :)


    ja sie domyslam ,jestem odbierana jako wiedzma.
    gdy sie usmiechne jako obraz naiwnosci.

    --
    pozdrawiam
  • francesca12 22.03.05, 16:14
    Ja PKP dojezdzam juz pare ladnych lat; najpierw tylko 3 przystanki przez 4 lata
    do Otwocka, bo mniej wiecej stamtad co Sobiepanna, ale od 6 lat jestem
    dlugodystansowcem. I mimo ze PKP czesto robi nam jakies numery, to nie
    przesiadlabym sie do autobusu. W pociagu nauczylam sie do wielu egzaminow i
    przeczytalam z regal ksiazek, bo jestem typem, ktory nijak nie potrafi usnac w
    pociagu.
    Mysle, ze do typow pociagowych trzeba dodac jeszcze panie w srednim wieku,
    ktore mimo "goracej" atmosfery panujacej w pelnych przedzialach, za zadne
    skarby nie zdejma beretu ani nie rozepna kurtki i spia tak w calym opakowaniu,
    dodatkowo podgrzewajac sie od dolu... Zawsze dziwi mnie, ze budza sie tuz przed
    stacja, na ktora maja wysiasc. Jakis wewnetrzny budzik.
  • kugliczka 23.03.05, 09:12
    Te panie na pewno należą do partii mocherkowych beretów o. Rydzyka,
    I mają również wrodzoną niechęć do otwierania w lecie okien
    Też je lubię obserwować
  • francesca12 23.03.05, 09:29
    He he, bardzo możliwe, że do takowej partii należą, ale to raczej one bacznie
    obserwują otoczenie i rzucają wrogie spojrzenia na tych, którzy jednak
    chcieliby uchylić oknienko.
    Inna sprawa to zajmujący 3/4 siedzenia osobnicy albo też sytuacje, kiedy widzi
    sie wolne miejsce, ale po chwili okazuje się, że jest zajęte przez kogoś, kto
    akurat jest na pomoście na papierosku :/
  • sobiepanna 23.03.05, 14:35
    francesca12 napisała:

    > I mimo ze PKP czesto robi nam jakies numery, to nie
    > przesiadlabym sie do autobusu. W pociagu nauczylam sie do wielu egzaminow i
    > przeczytalam z regal ksiazek, bo jestem typem, ktory nijak nie potrafi usnac w
    > pociagu.

    Za to uwielbiam PKP. Jak już przyjedzie i masz miejscówkę, to masz godzinkę dla
    siebie. Na czytanie, uczenie się, plotkowanie, gapienie przez okno i rzuca mniej
    niż w autobusie, i korków nie ma :)

    > Zawsze dziwi mnie, ze budza sie tuz przed
    > stacja, na ktora maja wysiasc. Jakis wewnetrzny budzik.

    He, he wczoraj budziłam koleżkę w pociągu do Celestynowa. Znajomy z widzenia,
    więc szarpię go za rękaw, żeby nie pojechał do Pilawy. Stoi już na pomoście i
    mówi: "Dzięki, ale ja i tak jak słyszę dźwięk zamykanych drzwi, to się budzę i
    zdążam jeszcze wysiąść." A siedział na końcu przedziału (sic!). Ja tak nie
    umiem, mimo kilkunastu lat praktyki :(

    > Inna sprawa to zajmujący 3/4 siedzenia osobnicy

    Nie cierpię tego. Ale jeszcze bardziej ludzi, którzy stawiają obok siebie (od
    strony okna) swoje torby lub plecaki, jakby nie mogli trzymać ich np. na
    kolanach. Nikt normalny nie ma tyłka, który zmieści się na powierzchni 20x20cm.

    > albo też sytuacje, kiedy widzi
    > sie wolne miejsce, ale po chwili okazuje się, że jest zajęte przez kogoś, kto
    > akurat jest na pomoście na papierosku :/

    Zajmowanie miejsc rozumiem, ale jak siada koło mnie ktoś, od kogo wali jak z
    popielniczki, to ewakuuję się natychmiast. Nienawidzę smrodu petów. Szczególnie
    na ubraniu.
  • francesca12 23.03.05, 14:50
    >Na czytanie, uczenie się, plotkowanie, gapienie przez okno i rzuca mniej niż w
    autobusie, i korków nie ma :)
    Święta prawda Sobiepanno, tylko, że bilet drogi ja nie wiem i pociągi
    wyprodukowane zanim przyszłam na świat. Jakiś czas temu mój znajmomy Niemiec
    miał okazję zobaczyć naszą kolejkę podmiejską i miał niezłą minę! Myślę, że w
    duchu cieszył się, że nie musiał nią jechać. I chyba szczerze wątpił, czy
    dojadę cała (!) wieczorową porą do domku, bo przysłał smska czy dojechałam
    szczęśliwie do domu he he.
    Ale przecież <This is not America> - właśnie słyszę w PiN:)

    > Nie cierpię tego. Ale jeszcze bardziej ludzi, którzy stawiają obok siebie (od
    > strony okna) swoje torby lub plecaki, jakby nie mogli trzymać ich np. na
    > kolanach.

    No właśnie nie mogliby, bo to jak słyszałam, to wieśniackie trzymać torbe na
    kolanach. Tak żle i tak niedobrze. "Jak zwał, tak zwał. I tak zwał."

    Póki co czekam na debiut szybkiej kolei miejskiej, to dopiero będzie jazda :))

    Pozdrawiam wiosennie pasażerów PKP
  • sobiepanna 23.03.05, 15:04
    > Święta prawda Sobiepanno, tylko, że bilet drogi ja nie wiem i pociągi
    > wyprodukowane zanim przyszłam na świat.

    Ja się w lutym zmądrzyłam i kupiłam kwartalny. Zamiast zapłacić 3x140 zapłaciłam
    300 :)
    Cóż tabor rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia (dziś zamykałam w pociągu
    okna na klin z papieru), ale w porównaniu z niektórymi autobusami prywatnymi, to
    i tak jest nówka sztuka.

    > No właśnie nie mogliby, bo to jak słyszałam, to wieśniackie trzymać torbe na
    > kolanach. Tak żle i tak niedobrze. "Jak zwał, tak zwał. I tak zwał."

    Wolę być wieśniakiem (i tak jestem ze wsi) niż typem aspołecznym.

    > Pozdrawiam wiosennie pasażerów PKP

    Pasażerowie PKP odmachują ;)
  • francesca12 23.03.05, 16:06
    Dzięki za info o biletach kwartalnych, nie miałam pojęcia, że to taka okazja.
    Kupię sobie na pewno i nie dam się już wykorzystywać.
    Każdy podróż koleją to szansa na ciekawą przygodę. Banał, ale jakże prawdziwy.

    Pozdrawiam :))
  • chiste 01.06.05, 15:02
    Temat zamiera, a przecież wydaje się rozwojowy...

    Nowe typy, dawajcie proszzeee!!!! Opisy typów!!!

    Zapodaję ofiary:
    1) Pan Henio - bezdomny jadący po 8.14 ze Wschodniej do Sródmieścia;
    2) Głuchoniemy sprzedający breloczki i figurki słoni;
    3) Pani Romualda studentka i pracownica recepcji jednego z podrzędnych
    warszawskich hoteli.

    Nie chce mi się.
  • francesca12 01.06.05, 21:53
    ... ale może tak po jednym dziennie, żeby nie za dużo na raz.
    Więc na przykład taki typ ( nie wiem może ktoś już pisał o tym):
    pan wsiadający w Olszynce, w wieku około 50 lat, spracowany, jak tylko
    usiądzie, to usypia w minutę, nie pachnie miło, gdy jedzie z kolegami, to
    głośno panowie rozmawiają, w piątek piją piwo za piwem, z puszki, kulturka
    przecież :P
    No to tyle.
    To be continued :)
    jednak proszę o współpracę :))
    --
    „A śnić będziesz,/że wcale nie trzeba oddychać,
    że cisza bez oddechu / to niezła muzyka,
    jesteś mały jak iskra /i gaśniesz do taktu."
  • francesca12 02.06.05, 22:52
    Nikt nie dopisuje, to ja startuję z moim następnym typem:
    <pasażer niecodzienny>
    czyli taki, który jedzie koleją pierwszy lub drugi raz w życiu, jego zachowanie:
    pyta, czy miejsce obok jest wolne, czy może usiąść, pyta współpasażerów, czy
    ten pociąg jedzie np. do otwocka, siada, nie czyta nic, bo boi sie że przegapi
    swoją stację, pyta podróżnych, za ile minut będzie jego stacja, nerwowo
    sprawdza bagaż, wychodząc dziękuje za pomoc.
    Jak wysiądzie, wszyscy mogą odetchnąć z ulgą: męczący był, dobrze , że już go
    nie ma.
    Miałam okazję miec za sąsiadkę taka niecodzienną pasażerkę, starsza panią,
    która jechała do wschodniej i miała problem, kiedy wysiąśc, czy ktos ogłosi,
    jaka to stacja.
    Nie wiem doprawdy, skąd ona się wyrwała...

    PS
    Apeluję do kogo się da: Proszę nie wchodzić na strony pewnej "instytucji", o
    której ostatnimi czasy głośno bywało i bywa, bo przez to mój net w pracy jest
    baaaaardzooooo woooolnyyyyyy :((((
    --
    „A śnić będziesz,/że wcale nie trzeba oddychać,
    że cisza bez oddechu / to niezła muzyka,
    jesteś mały jak iskra /i gaśniesz do taktu."
  • kubek 03.06.05, 18:30
    Wprzódy rower, a potem starszy pan.
    Jako cyklista nie należy do najszybszych.
    Nigdy nie widziałem, żeby jeździł okrakiem.
    Rower to wózek, wieszak z każdej strony torba czasem są pełne
    kiedy indziej już bez wątpienia opróżnione.
    Wsiadają zawsze razem pan i rower!
    Nad ranem startuje z Otwocka i już w Świdrze się urywa.
    Nie myślę, żeby miał bilet. Nie widziałem również,
    żeby kiedyś był wypróbowany w tej kwestii.
    Zazwyczaj zdąża wyprowadzić rower na czas, przed kontrolą.
    Konduktorzy także po prostu pana nie zauważają.
    Jeśli może to siada w przedziale.
    Jest też często dużo wcześniej przed odjazdem.
    Ma taki wstrętny nawyk,
    jak ja lubi wsiadać do pociągu który odjeżdża chwilę później,
    niż ten na który czekają wszyscy na peronie.
    Nasz pociąg jest pusty.
    On sobie siedzi i jedną rękę trzyma zawsze na rowerze.
    I patrzy na tych wszystkich na peronie co z nogi na nogę,
    z krawędzi peronu do środka tak strasznie nerwowo wędrują.
    Tylko patrzy. Cierpliwie, czeka. Ciekawe co myśli?

    Kiedyś zapytałem czy mogę mu fotografię zrobić!
    Właśnie w tę stronę na Świder.
    Zapytał tylko czy to do gazety, mówię że nie to dla mnie,
    bo lubię ludzi niespotykanych.
    Zaśmiał się machnął ręką, tą od roweru! i pozował chwilę.
    I mam! Trochę się zdziwiłem, więc nerwy i fota nie wyszła jak marzenie,
    ale jest ten pan i rower.

    Powrotna droga jest ciut trudniejsza,
    pociągi są często są już okrutnie nabite,
    szczególnie te w kierunku na Sobiepann’ę i Francesc’ę (rzecz jasna).
    Niekiedy tak tłuste, że roweru wprowadzić nie można.
    I biada tym co stoją na pomoście wagonu,
    rower tam wiedzie i już.
    Zmęczenie już daje znać o sobie i dzięki temu,
    pan i rower szybko zdobywa sobie duży plac.
    Rower jest tu chwilowo i wszyscy którzy umknęli, źle zrobi.
    W tę stronę pan lubi pierwszy pomost,
    bo z niego bliżej do wyjścia.
    Ja też dlatego, razem wysiadamy Otwocku.

    --
    **STRANA MÍRNÉHO POKROKU V MEZÍCH ZÁKONA **
  • francesca12 03.06.05, 21:13
    Kolejny typ:
    "walkmaniarz"
    głośno słucha muzyki, współpasażerowie zmuszeni są słuchać razem z nim/nią, ale
    słyszą tylko jakieś trzaski, coś jak brzęczenie wściekłej komarzycy...
    czasem walkmaniarz jedzie ze znajomym/znajomą i wiadoma rzecz - wtedy głośno
    rozmawiają...
    czasem można usłyszeć tez wiadomości, jak słucha np. jakiejś zetki albo rmf...
    --
    „A śnić będziesz,/że wcale nie trzeba oddychać,
    że cisza bez oddechu / to niezła muzyka,
    jesteś mały jak iskra /i gaśniesz do taktu."
  • francesca12 08.06.05, 18:28
    Następny typ, z tym, że ten egzemplarz występuje pojedynczo:

    to pan na oko 50-60 letni (wieku po wyglądzie to ja okreslać nie umiem :P).
    Osobnik ten jeździ rano (7-8) do wawy. Cechą charakterystyczną jego zachowania
    jest to, że lubi się przechadzać po całym pociągu i rozglądać, jednak zwraca
    uwagę jedynie na pasażerki.
    W owym rozglądanu się jest coś bardzo nieprzyzwoitego.
    Okropność.
    Szuka żony?
    Sponsoring oferuje?

    W sumie biedny z tym swoim opętaniem.
    Budzi wstręt.
    --
    „A śnić będziesz,/że wcale nie trzeba oddychać,
    że cisza bez oddechu / to niezła muzyka,
    jesteś mały jak iskra /i gaśniesz do taktu."
  • awisienka 09.06.05, 10:17
    Moja czteroletnia córeczka była niedawno takim pasażerem. Pierwszy raz jechała
    pociągiem i była zachwycona;-))))
  • chiste 18.07.05, 10:33
    Oblech

    Typ pozornie pokojowy, emocjonalnie – wulkan uśpiony.

    Wsiada na stacji dowolnej, przy czym najlepiej, żeby to był Otwock ewentualnie
    jakaś inna stacja początkowa. Przychodzi sekundę przed planowym odjazdem
    pociągu i rozpoczyna przeszukiwanie. Łypie całkiem otwarcie swoimi szklistymi
    ślepiami w lewo i prawo wypatrując ofiar. Najlepsze miejscówki oblecha znajdują
    się naprzeciw dziewcząt nieświadomych i młodych kobiet w spódnicach (im krótsze
    tym lepsze), ewentualnie w spodniach, ale za to ubranych w bluzki z szeroko
    wykrojonym dekoltem.
    Rano jedzie przodem do kierunku jazdy, tak żeby słońce oślepiało ofiarę a jemu
    naświetlało sprawę; po południu zresztą też jedzie przodem, bo wraca na chatę,
    a słońce świeci wtedy z drugiej strony.
    Czasem dla niepoznaki wyciąga gazetę i trzyma ją wysoko, ale tak naprawdę
    patrzy pod spodem i czeka na pojawienie się trójkącika majtek pod spódnicą swej
    ofiary. Od niechcenia zadowala się widokiem zgrabnych nóg. Często też udaje, że
    śpi (dla kamuflażu chrapnie sobie od czasu do czasu), ale to tylko pozory; tak
    naprawdę spoziera przez lewe ramię na biust sąsiadki.
    Po jakimś miesiącu występują u oblecha objawy depresji spowodowane popadaniem w
    rutynę oglądania każdej pasażerki na linii otwockiej. Dlatego, zniecierpliwiony
    wydłużająca się udręką podąża za stringami prześwitującymi pod lnianymi
    spodniami otwocczanki wysiadającej na dworcu wschodnim i... Przechodzi na drugi
    tor, gdzie podstawiony jest już pociąg z nieznanymi „fokami” z Mińska
    Mazowieckiego.
    Prawdziwa masakrą dla oblecha jest podróż Minibusem, ponieważ zagęszczenie w
    pojeździe nie pozwala na kontemplację. Ale nie ma tego złego, co by na dobre
    nie wyszło, bo oblech rekompensuje sobie straty i przepycha się na koniec
    autobusu, obcierając się przy tym celowo o każdą napotkaną niewiastę. Po
    minięciu Wawra oblech usiłuje zająć miejsce przy oknie z lewej strony autobusu,
    a wszystko po to, żeby móc podziwiać z góry nogi i spódnice pań prowadzących
    samochody w korku przed skrzyżowaniem Płowieckiej z Marsa.
    Najbardziej kryzysową porą roku dla oblecha jest, z wiadomych powodów, zima.
    Przedłużające się chłody i deszcze mogą doprowadzić oblecha do czynów
    desperackich. Na przykład, w marcu bieżącego roku, kiedy na Ziemi Otwockiej
    śnieżyło i wiało jak w styczniu pod Władywostokiem, widziano oblecha robiącego
    w służbówce laskę kolejarzowi*.

    ;-)

    * kolejarz – patrz: wcześniejsze typy pociągowe.
  • michaelandro 18.07.05, 11:59
    Chiste... ciężkie masz przeżycia... ;)
    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • francesca12 18.07.05, 12:17
    Chiste, Twój typ oblecha skręca w stronę opisanego przez mnie w tym poście:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15342&w=20054453&a=24941265
    Może ten kamuflujący swe intencje erotoman o wygasającym potencjale to ten sam??

    PS.
    Przestałam się dziada obawiać, bo wiem, jak takich w razie ataku
    unieszkodliwić ;P - mimo że jest trzy razy taki jak ja :P


    --
    "Zacznę więc od końca i powiem, że każdy z nas jest miłością czyjegoś życia."
  • chiste 12.08.05, 12:14
    Gniewko kolekcjoner guzików

    W autobusie do Karczewa
    Siedzi Gniewko. Ciągle ziewa,
    Niewyraźna jego mina.
    Wnet swe żale lać zaczyna:

    Te kierowcy, te łachudry,
    Już nie raz mnie wykiwali.
    Jeden mi poplamił pludry,
    Inni drzwiami przycinali.

    Ten wysoki, z długą grzywką
    Raz mi reszty nie chciał wydać,
    Potem męczył jazdą szybką
    Tak, że nic nie było widać.

    Tamten drugi, z rudą brodą,
    Wlókł się znowu niesłychanie,
    Ochlapywał ludzi wodą,
    Podczas jazdy jadł śniadanie!

    Czas upływa, Karczew blisko.
    Gniewko kończy już monolog.
    Psiocząc na podłogę śliską
    Swój do drzwi zaczyna prolog:

    Panie, otwórz do cholery!
    Przecie trzymam poręcz durną!
    Szofer: Proszę wcisnąć guzik.
    Gniewko z gracją: O żesz k... !
    --
    _______
    Jesteś na cenzurowanym. I tak nie widzę tego posta.
  • francesca12 17.11.05, 20:54
    Zabijcie mnie, ale pociągiem do Dęblina jeździ Elfriede Jelinek (ta od
    skandalicznej "Pianistki") - serio - albo jej jakieś 20 kg cięższy sobowtór,
    tak podobna pasażerka, że myślałam, iż to noblistka /lol/

    --
    Keep the Moment
  • cziste 18.11.05, 08:44
    O ja nieszczęsny! Przyznaję się bez bicia. Dzisiaj podsłuchiwałem.
    Dwie studentki jadą pociągiem i rozmawiają:

    – No i jak tam, stara? Byłaś na tych praktykach w hospicjum?
    – No byłam.
    – I co? Niezły schiz, co?
    – No. Hospicjum jak hospicjum. A ty byłaś w którym? Tym na P. czy w T.?
    – Na P.
    – A ja w T. Dobrze że to psychiatryk.
    – Coś się nauczyłaś?
    – Ja nie wiem... To znaczy, dobrze, że się skończyło. Jak ta kobieta w szóstce
    jęczała i jak mi ją pokazali, to...
    – Daj spokój...
    – Ta D., co nimi tam się opiekuje, to jakaś dziwna jest...
    – Bo?
    – Bo ona mówi, że w hospicjum to można przeżywać uniesienia...
    – Daj spokój...
    – Ona na początku pokazywała nam te bacie uśmiechnięte, ruchliwe, a potem tę
    dogorywającą. Mówię ci, jak to jęczące babsko zobaczyłam, to zbladłam, a ona mi
    mówi, że jak się jest w hospicjum, to się uniesienia przeżywa.
    – No...
    – Jakaś nienormalna ta laska. Ona chyba nigdy orgazmu nie miała. Uniesienia...
    Przy tych umierających...

    Proszę o komentarze. Ten tekst to autentyk.
  • amigo9 18.11.05, 09:05
    No cóż, tylko jeden komentarz. Pewne zawody wymagają poza wiedzą szczególnych
    umiejętności, predyspozycji, cech psychicznych. Zawsze się zastanawiałam, jak
    należało by je sprawdzić. Ja np. nie mogłabym być nauczycielką - darłabym się na
    te biedne dzieci, obawiam się, że obcowanie z chorobą to też nie dla mnie.
    (ładne sobie świadectwo wystawiam, hehe).
  • michaelandro 18.11.05, 09:28
    komentarze:

    1. Nie dało się otworzyć drzwi w rozpędzonym między stacjami pociągu?

    2. Jeśłi to były studentki, to dostęp do edukacji jest stanowczo zbyt łatwy.
    Każdy debil może być magistrem


    --
    Zapraszam do Otwocka :)
  • francesca12 18.11.05, 09:41
    Amigo, ja mam podobnie - z nauczycielskiej kariery zrezygnowałam - chociaż mam
    papierek; wiem po praktykach w anińskim LO, że to nie dla mnie.. aczkolwiek mam
    anielską cierpliwość, by po setny tłumaczyć odmianę czsowników albo ćwiczyć
    dialog przy okienku w banku..
    Przyznaję, że gdyby była większa kasa w szkołach, to bym się przemogła :D

    Natomiast moim marzeniem była i jest "służba ZDROWIU" - moje niespełnione
    marzenie.
    A tak to tkwię w tej robocie.. i pielęgnuję słowniki, papiery i klawiaturę :/

    --
    Keep the Moment
  • francesca12 18.11.05, 09:28
    Cóż, co tu komentować..
    Heh, trochę ograniczona ta laska.. nie wszytskie uniesienia da się - że tak się
    wyrażę - włożyć do jedego worka..


    --
    Keep the Moment
  • qrofka 27.11.06, 21:17
    Gdybym to Ja słyszała na żywo, nie omieszkałabym podzielić się z tymi
    dzieczynami swoim kometarzem bezpośrednio, a z całą pewnością niebyłoby im
    przyjemnie...
    Choroba - ciężka choroba to najgorsza rzecz jaka może się przytrafic
    człowiekami, dlatego osoby będące pod opieką hospicjum wymagają naprawdę
    szczególnego szacunku. I nie piszę tego ot, tak sobie...Wiem bo moja mama była
    pod opieką hospicjum domowego...
  • espino 19.11.05, 00:14
    Witam, jestem nowy na tym forum, trafiłem tutaj szukajac ucieczki od pisania
    pracy magisterskiej:/ przeczytałem wszystkie posty i widzę, że moge dodać
    kolejne typy. Komunikacja miejska to kopalnia ludzkich osobowości. Nic tylko
    obserwować. A oto polaków portret własny:
    zaczynam od mojej ulubionej 702:)
    Fan komunikacji miejskiej
    cechy charakterystczne:
    -możesz go spotkać prawie w każdym kursie
    -prawie zawsze jedzie do połowy trasy, tak by mógł zdążyc przesiąść się na
    autobus jadący z wiatracznej do otwocka
    -w autobusie zajmuje miejsce albo z tyłu albo przy kierowcy
    -zawsze zwraca uwagę na numery boczne pojazdu
    -zna każdego kierowcę
    -jeżeli spotyka kolegę fana wymienia z nim fachowe uwagi( sprawdzają się
    nawzajem ze znajości obsady poszczególnymi autobusami i kierowcami lini
    autobusowych)
    na początek tyle
    jeżeli będzie jakieś zainteresowanie tomogę dodać nastepne typy:)

  • kubek 19.11.05, 15:45
    A jak ten typek wygląda?

    I pytanie drugie czy Typek nr702 jest również
    zainteresowany taborem czy tylko konwersacją z
    kierowcami?
  • espino 19.11.05, 18:47
    właściewie to są dwie osoby
    jeden to piętnastolatek, a drugi to dwudziestokilkulatek
    najprościej można ich scharakteryzować tak: jeżdżą prawie zawsze, po kilku
    dniach zorientujesz się, że to pasażerowie, którzy jeżdżą autobusem, bo to
    sprawia im przyjemność
    odpowiedź na pytanie drugie jest oczywista, a mianowicie oni są zainteresowani
    wszystkim, co jest zwiazane z komunikacją MZA:)
  • francesca12 20.11.05, 12:43
    chętnie poczytam o następnych typach podróżnych :)

    przerwy w pisaniu pracy mgr - są jak najbardziej wskazane..


    --
    Keep the Moment
  • espino 21.11.05, 20:46
    Kolejna postać z mojej ulubionej 702
    nazwę go nerwowy Roman
    wiek: maksymalnie dwadzieścia dwa lata
    wzrost: około 180
    krótko osrzyżony
    cecha charakterystyczna: nerwowy tik lewego kącika ust, agresywne
    spojżenie,nadpobudliwa lewa dłoń
    Romana pierwszy raz dostżegłem w te wakacje.Wsiadł do autobusu na Drogowców w
    Józefowie razem z kilkunastoletnim bratem i swoją dziewczyną. Wszedł pewnie do
    autobusu, szybko rozejżał się szukając wolnego miejsca do siedzenia.Znalazły się
    dwa,jeomłodszy brat zajął jedno, a dziewczyna drugie. młodszy długonie cieszył
    się z miejsca siedzącego, Roman wymusił(użył swojego autorytetu/daru
    przekonywania) i zamienił się z bratem pozycjami. Mysłałem, że na tym
    poprzestanę obserwację tego osobnika, jednakze nie tak łatwo dał on o sobie
    zapomnieć. ROman podobnie jak dziewczyna i brat, zaczął czytać książkę. Robił to
    w sposób nietypowy,mianowicie w trakcie czytania jego lewa dłoń cały czas szybko
    obracała zapalniczkę. Widać pracował nad tą sztuczką dosyć długo, bo miał ja
    opanowaną do perfekcji. I do tego ten nerwowy tik w kąciku ust. Roman zasłużył
    na wyróznienie. Mimo, że nie wzbudzał we mnie jakiś pozytywnych odczuć, to dał
    się zapamiętać jako nietuzinkowa osoba. OT i tyle na teraz
  • kubek 21.11.05, 21:23
    też chyba miał taki tik z kącika ust.
    Ale nie miał 180 cm wzrostu więc to chyba nie on ;-)
  • espino 21.11.05, 21:46
    Pan Wołodyjowski miał sympatyczny wyraz twarzy,
    a Roman buduje swoją postawę n innym komponencie, chce budzić resekt
  • francesca12 21.11.05, 22:49
    ale mojego respektu co do swojej szanownej osoby u mnie by nie wzbudził, nie
    cierpię takich "ura-bura", nie przejęłabym się takim, nawet gdyby wyglądał jak
    niedźwiedź i miał zakazaną mordę, takich trzeba dążyć chłodną ignorancją i tyle
    jestem uodporniona na chamstwo i robienie poważnych min..

    Z kolei może powiedzmy coś też o konduktorach - że tak użyję tego archizmu -
    nie lubię, jak wpada taki rześki i głośny do przedziału z krzykiem: Bileciki!


    --
    Keep the Moment
  • kugliczka 29.11.05, 22:14
    się chcę krzyknąć "dzień dobry"
    same znajome twarze wszyscy pilnie na swoich miejscach:)

    ostatnio zaobserwowałam też takich dwóch z Falenicy
    zawsze wsiadają do tego samego przedziału
    zdaje się że się znają, mimo to cała droga upływa im w milczeniu
    jeden z nich słucha muzyki i jedzie do pracy już ubrany w swój
    firmowy identyfikator,
    a drugi z nich to wyluzowany wąsacz
    zastanawiałam się czy nie bracia
    ale nie podobni
  • francesca12 29.11.05, 22:26
    Kugliczka, a o której Ty jeździsz??

    A ja staram się zmieniać co jakiś czas przedziały, bo nie mogę patrzeć ciągle
    na niektóre zakazane... twarze..

    Rano jeździ ta Elfriede Jelinek :D, a od poniedziałku prześladują mnie faceci z
    rozkrwawionymi nosami, ojej, obrzydzenie mnie bierze i nie mogę potem jeść
    śniadania :(


    --
    Keep the Moment
  • kugliczka 29.11.05, 22:41
    o przyznam się, że wypatrywałam już nawet
    tej twojej Jedlinek
    ale nikogo takiego nie zaobserwowałam :(
  • francesca12 29.11.05, 22:58
    wiesz ona jest specyficzna.. no i trochę mało austriacka, a raczej typowo
    mazowiecka.. taki gorszy obszerniejszy egzemplarz pisarki.. ale sympatyczna

    cecha charakterytyczna - gapienie się, zresztą cecha większości jadących góra
    do anina, niby śpią, ale oblukają każdego wsiadającego, a jak ubrany, a co
    czyta.. to wszytsko jednak jest.. no takie normalne w pociagach.. :)

    --
    Keep the Moment
  • chiste 22.11.06, 11:47
    Pasażer typu Efemeryda. Występuje w okresie remontów na szlaku kolejowym.
    Pan Walizeczka jest albo zwykłym pasażerem kolejki podmiejskiej, albo
    robotnikiem typu Kolejarz w stroju roboczym. Ostatnio pojawia się często w
    związku z przebudową tunelu średnicowego oraz wymianą torów między Gocławkiem i
    Wschodnią. Elementem kwalifikującym jest u niego walizka.
    Walizki mogą być różne – ciągnięte z tyłu kufry lotnicze wyposażone w kółka,
    metalowe i usmarowane skrzynie narzędziowe. W środku Pan Walizeczka wiezie
    maszynę do pisania i kanapki z krakowską suchą, dwa klucze francuskie, kwadrat
    do otwierania drzwi wagonowych oraz sieciowy rozkład jazdy pociągów. Zawsze
    jest lekko wkurzony. Najbardziej denerwują go termostaty odkręcone na full
    (grzejnik pod siedzeniem smaży mu pośladki) i opóźnienia pociągów. Nie może
    przeżyć, że kiedy przesiada się na Wschodniej w InterCity, to musi biec przez
    zatarasowane łóżkami polowymi przejście podziemne. Ma już na swoim koncie
    demolkę stoiska z drożdżówkami mieszczącego się w tej uroczej galerii handlowej
    między Kijowską i Lubelską.
    Pewnego razu tak długo szukał wywietrznika w wagonie klimatyzowanym
    ekspresu „Tatry”, że się zagapił i nie zdążył wysiąść na Centralnym. Chłopak
    musiał się telepać do stacji Kraków Główny. Niesprawiedliwość ta stała się
    przyczyną jego burzliwej korespondencji z ministrem Gosiewskim. Efektem tych
    żalów było rozwiązanie salomonowe, czyli nowy przystanek we Włoszczowie (żeby
    ludzie, którzy się zagapią albo przysną z rańca w InterCity między Wchodnia i
    Centralnym, mogli szybko wrócić na przesiadkę w tramwaj nr 9).

    --
    _______
    Ospo czorna!
    Idź do Dorna!
  • kubek 24.11.06, 19:14
    używa coraz częściej auta, aby odwieść swój zacny koniec pleców do pracy,
    postanowiłem i ja się czasem przejechać do Warszawki.
    Tak więc czy ktoś ze zmotoryzowanych, kojarzy przesympatycznego
    gazeciarza ze skrzyżowania Wału Miedzyszyńskiego z Fieldorfa tuż za nowym mostem.
    Zawsze "rano" jest gość taki uśmiechnięty i to do wszystkich.
    Jego uśmiech jest jakby na stałe, ale okrutnie uczciwy!
    I trzeba zawsze udawać, że się Go nie widzi, bo żal, że tą gazetę
    można w internecie poczytać, a nie u niego kupić.
    Chłopak jest w dechę strasznie mi żal, że on z ta gazetą tak wzdłuż tego,
    krawężnika wtem i we wtem chodzi a ja tak sobie w gablocie siedzę i słucham,
    Nohavicy!
    --
    KLIKNIJ TUTAJ
  • plastula 03.12.06, 14:45
    ten sprzedawca jest zawsze uśmiechnięty. Mój mąż zwrócił mi na niego ostatnio
    uwagę, a jeżdzi codziennie do Warszawy i Pan codziennie się uśmiecha. Rzadko
    ostatnio spotyka się kogoś zadowolonego z życia...
  • patsik 05.12.06, 23:00
    Uwielbiam ten wątek!!!!

    przypomina mi stare, dobre czasy, kiedy to korzystałam z usług pkp...

    kubek, plastula - opisaliscie mojego ulubionego gazeciarza, którego zresztą mi
    bezczelnie podebraliście!!!!
    bo on stał początkowo na tym samym skrzyżowaniu, ale u wylotu Fieldorfa, czyli
    na trasie Gocław,Grochów - Otwock, którą codziennie pokonywałam. Odkąd odszedł
    na inną stronę, przestałam protestacyjnie kupować gazety u gazeciarzy(a robiłam
    to często, bo kolekcjonuję dodatki). Normalnie dzień bez powiedzenia "dzień
    dobry" mojemu gazeciarzowi, był jakby smutniejszy....
    ale Wam fajnie, że jeździcie we właściwą stronę....
  • maoz2 06.12.06, 12:36
    Ba! A jak ładnie potrafi sie kłaniać i żonglowac gazetą. Zaprawdę - to jedyny
    powód dla którego czasem mam ochote kupić GW.
  • szadoka 01.12.06, 13:13
    Ja tez podrozuje codziennie ze Swidra do Warszawy i spowrotem. Rano jade
    "Deblinem". Wejscie jest zwsze lekkim szokiem z powodu smrodku unoszacego sie w
    przedzialach. Rozumiem, ludziska wsiadaja w srodku nocy do zimnego pociagu...
    "Swoich" wspoltowarzyszy juz rozpoznaje .
    Niektorzy jakos nawet przypadli mi do gustu : Pani z dwiema smutnymi corkami.
    Nie wiem czemu obie dziewczynki wygladaja jakby przydazyla im sie wielka
    tragedia. Nigdy nie rozmawiaja z matka. Inna pani z corka studentka. Te panie
    rozmawiaja ze soba bardzo duzo i widac jak bardzo serdeczna wiez je laczy. Mama
    z coreczka. Mama szersza niz dluzsza za to przesliczna po prostu , az milo
    popatrzec. Coreczka tez taki uroczy paczek w masle, strasznie ciekawska i
    rezolutna.
    Za to zdecydowanie nie przepadam za mlodzieza szkolna. Pol biedy jak sie uczy ,
    gorzej jak cala droge caly przedzial slyszy ( oczywiscie nie mozna mowic ciszej)
    jacy to nauczyciele glupi, jaka byla impreza , kto ile wypil i generalnie kto z
    kim i jak, czesto z pikantnymi szczegolami...
  • natka71 02.12.06, 20:46
    ...bo nie kupuja biletu, tylko dają w kieszeń 5 zeta lub wiecej,(zależy skąd
    jadą), i sa chronione przez konduktorów przed kontrolą z zewnątrz.
  • kubek 03.12.06, 20:55
    Więcej pikantnych szczegółów oj więcej,
    proszę uważnie nasłuchiwać takie szczegóły to rzecz nie bagatela.
    Ja się tu jakoś nie pozbieram jak się nie dowiem!

    Ostatnio dwie koleżanki nie dające w spokoju czytać książki
    rozmawiały o mgle.
    I tak jak ja zawsze postrzegałem mgłę,
    jako obraz czy wyłaniające się budynki,
    lub zawsze byłem przejęty ciszą
    która panuje we mgle.
    Tak owe koleżanki:
    - wiesz stara, ta mgła jak mi powiedziała moja kosmetyczka ma
    zbawienny wpływ na moją cerę,
    - taaa
    - no, kosmetyczka tak mówi ona wie
    - no chyba, a co ona skończyła
    - kto
    - no ta kosmetyczka
    - no chyba jakąś pielęgnację , sama nie wiem. Ciekawe czy jutro też będzie mgła?
    - Lepiej nie bo idę jakiegoś patyka wyskubać i lepiej żeby widział moją twarz,
    a wtej mgle sama się zgubię wiesz, k rw nie ma szans żeby mnie
    ktoś zahaczył,hihihihih
    - hihihihhihihi
    - wiesz niee, hihhiihhhihihi
    - no jasne hihihhihi

    --
    KLIKNIJ TUTAJ
  • marysiowamama 04.12.06, 15:12
    A myślałam że tylko ja mam takie zboczenie(i znajoma ale ona w przeciwieństwie
    do mnie jest z zawodu psychologiem)
    --
    ♥ DZIDZIA

    ♥ MARYSIA
  • waldemar_batura 06.12.06, 15:23
    Chyba 3. raz w życiu spotykam się ze zwyczajem, o którym mowa: zajmowaniem
    miejsca plecakiem dla kolegi/koleżanki, którzy wsiadają za 20 min. czy pół
    godziny. Za pierwszym razem zareagowałem ostro - to byli jacyś smarkacze i
    miejsce wywalczyłem - ale później spotkałem to zjawisko u nastolatek, a dziś u
    dziewczyn w nieco starszym wieku, które - wydawałoby się - powinny już opanować
    pewne elementarne normy wychowania. Chociaż nie; jeśli nie opanowały ich za
    młodu, pewnie nie opanują już nigdy - więc nawet nie próbowałem tłumaczyć,
    kiedy dziewczę wprost emanujące nienachalną kulturą i inteligencją na moją
    uwagę, że tak nie powinno być odburknęło: "A to dlaczego?".
    Z kobietami (nawet jeśli wiele im brakuje do pełnowartościowych
    przedstawicielek tego gatunku) przepychać się przecież nie będę, ale następnym
    razem chyba nie oprę się pokusie wypowiedzenia dobitnie, co myślę o tego typu
    zachowaniach...
    --
    Every single Jedi, including your friend Obi-Wan, is now enemy of the peace. Do
    what must be done!
    I've been waiting for this so long, my little green friend!
  • grzeg_sz1 21.02.07, 08:14
    Franky, czyżby chodziło Ci o ten wątek?
    Jeżeli tak to wisisz następną skrzynkę browarka;)
    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • francesca12 21.02.07, 08:38
    Tak, o ten, dziękuję, Grzeg!
    Chyba Ci nie wiszę tych skrzynek :) Przecież to nie wypada, żeby kobieta
    fundowała piwo!

    --
    Keep the Moment
  • grzeg_sz1 21.02.07, 08:40
    francesca12 napisała:

    > Tak, o ten, dziękuję, Grzeg!

    Nie ma za co:)

    > Chyba Ci nie wiszę tych skrzynek :) Przecież to nie wypada, żeby kobieta
    > fundowała piwo!
    >
    jeżeli jesteś za równouprawnieniem płci, to wypada:)


    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • francesca12 21.02.07, 08:48
    Czasami jestem, a czasami nie :)
    O tym stawianiu piwa to moim zdaniem nadinterpretacja.

    --
    Keep the Moment
  • grzeg_sz1 21.02.07, 08:50
    francesca12 napisała:

    > Czasami jestem, a czasami nie :)
    rozumię, kobieta zmienną jest;)
    znam to:)

    > O tym stawianiu piwa to moim zdaniem nadinterpretacja.
    >
    Nadinterpretacja w dzisiejszych czasach jest bardzo modna
    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • chiste 21.02.07, 10:59
    grzeg_sz1 napisał:

    > rozumię (...)

    Proszę, Grzesiu, skończ z tym.
    Dzisiaj jest dzień języka ojczystego :)

    --
    Forum Otwock
  • grzeg_sz1 21.02.07, 11:02
    czepliwy jesteś
    jak stara baba;)
    język ojczysty - cóż, każdy ma jakieś słabe strony
    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • chiste 21.02.07, 11:11
    .. zwracałbym Ci na to uwagę dosyć często.
    Długo mnie to irytowało. Często popełnialeś ten błąd. Dziś coś we mnie pękło :)

    Pozdrawiam.
    --
    Forum Otwock
  • grzeg_sz1 21.02.07, 11:36
    współczuję:):)
    z tym pęknięciem chyba Ci nie bardzo do twarzy;)
    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • panilu 21.02.07, 12:35
    powiało takim chłodem,że aż strach pisać dzisiaj cokolwiek
  • grzeg_sz1 21.02.07, 12:53
    e tam, od razu chłodem:)
    nie cierpię robić błędów, więc traktuję to jako naukę, a na to nigdy nie jest
    za późno.
    Chyba wrócę z powrotem do Firefoxa, on sprawdza byki i byczki;)
    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • francesca12 21.02.07, 08:36
    1. Wczoraj pociągiem o 17.22 ze Śródmieścia pewna młoda pani poprosiła
    siedzącego obok niej pewnego pana głośno słuchającego muzyki o jej przyciszenie.
    No i minimalnie ją ściszył, ale trzeba było widzieć miny współpasażerów
    przysłuchujących się i przyglądających z wielkim zaciekawieniem i zdziwieniem.
    Gość ten musiał jeszcze coś powiedzieć do tej pani, bo jej odpowiedź brzmiała
    mniej więcej tak: jutro to mnie tutaj na pewno nie będzie!!
    Może to był podryw, może żart :DD

    Nie mniej jednak wielki plus dla tej pani (wysiadła w Otwocku) za praktyczną
    asertywność! Nie ma nic gorszego niż brzęcząca muzyka w pociągu, gdy chce się
    poczytać albo spać!

    2. Jeden pan chwalił się do swojego rozmówcy, że ma już 220 dni
    niewykorzystanego urlopu i że planuje przed emeryturą, do której brakuje mu na
    oko ze 30 lat, pójść na uzbierany urlop, a potem rzucić świstek w pracy, że
    odchodzi.
    Taki chojrak, a nie wie, że urlop przedawnia się po 3 latach.

    --
    Keep the Moment
  • natka71 21.02.07, 13:08
    Jak się słyszy takie ciekawe dysputy, to aż język świerzbi, żeby wtrącić swoje
    trzy grosze. Dobrze, że jak na razie się powstrzymuję. Bo z natury bardzo
    gadatliwa jestem i niektórzy mówią, że czepialska.
  • grzeg_sz1 21.02.07, 13:22
    natka71 napisała:

    > ................Bo z natury bardzo
    > gadatliwa jestem i niektórzy mówią, że czepialska.

    Jakie to kobiece:)))))

    --
    "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
    Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się
    zbroić"
  • chiste 11.05.07, 13:41
    Juz nie jeździcie, nie obserwujecie, nie szyfladkujecie?
    Smutno na forum :-(
    A ja przedwczoraj podsłuchałem
    Kawalera i Pannę,
    co to do siebie niby
    siostro i bracie mowili,
    ale rodzeństwem to oni nie byli ;)

    --
    Pobąciam, pobąciam! Ja, stary pierdziel! Aż po lewatywy kres!
  • przewoz_pw 13.05.07, 09:54
    chiste napisał:

    > Juz nie jeździcie, nie obserwujecie, nie szyfladkujecie?

    Ludzie nowi w pociągach sa zwykle cisi... Ci stali bywalcy, czasem dobrze z widzenia już znani, zwykle są już rozszyfrowani :)
    Trzeba poczekać, aż ci nowi pościągają swoich znajomych, żeby mieli o czym plotkować.


    --
    przewoz_pw
    Nieoficjalne Forum KM
    System śledzenia banknotów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka