Dodaj do ulubionych

szpital przy Batorego

06.12.05, 11:15
Ostatnio miałam dylematy związane ze szpitalem i stąd ten wątek. Najpierw,
gdzie rodzić (odradzano mi w kilku przypadkach otwocki szpital), potem Maksio
miał się udać do szpitala (i znowuż dylemat - Otwock, czy Wawa, zdecydowaliśmy
się na Wa-wę, choć strasznie to niewygodne), potem kłopoty ze mną (tu
zdecydowaliśmy się na Otwock, bo Maksio został pod opieką sąsiadki, więc
zależało nam na czasie - szybki powrót obojga lub taty). No i wielkie
rozczarowanie. Lekarz, jak usłyszał (pierwsze pytanie), że nie rodziłam w
Otwocku, to z łaski w ogóle mnie zbadał, a na leczenie kazał jechać, tam,
gdzie rodziłam (ciekawe, co by zrobił, jakbym rodziła np. w Stanach? Też by
mnie odesłał?).
Stąd moje prośba. Napiszcie opinie - Wasze o tym szpitalu. Chodzi mi o Wasze
doświadczenia lub doświadczenia osób z 1 ręki, a nie jakieś tam zasłyszane w
sklepie, które mogą być nieprawdziwe. Chcę wiedzieć, czy w razie konieczności,
myśleć o tym szpitalu, czy od razu gnać do Wa-wy.
Edytor zaawansowany
  • grzeg_sz1 06.12.05, 11:47
    cóż, żona rodziła w Otwocku i nie było źle, inna sprawa że była przez całą ciążę
    pod opieką ordynatora.
    Pare osób z rodziny musiało być w szpitalu otwockim, cóż, opinia nie jest najgorsza.
  • doomi 06.12.05, 13:30
    Ja rodziłam dwójkę w Otwocku. I jestem bardzo zadowolona. Gdyby było trzecie to
    też tylko tam :D Ale chodziłam prywatnie do lekarza który tam pracuje. Byłam
    zadowolona zarówno z odziału ginekologicznego (lezałam parę razy), jak i
    położniczego. Ale to było parę lat temu. Na pewno dużym plusem była dla mnie i
    męża bliska odległość od domu. O innych oddziałach wiem niewiele, więc się nie
    wypowiadam.
    Pozdrawiam :)
    doomi
  • 76karolka 19.01.06, 20:49
    Moze mozesz polecic jakiegos lekarza ginekologa?
  • ams23 06.12.05, 13:58
    Tak naprawdę szpital na Batorego to "umieralnia". Nikt z mojej rodziny, co żywy
    wszedł do szpitala żywy nie wyszedł.
    Ja się leczę w W-wie, nie uważam, żeby było cudnie, ale jest lepiej niż w
    Otwocku na Batorego. A jeśli chodzi o sprawy ginekologiczne to tylko prywatnie,
    polecam Medicover (drogo, ale SUPER)
    :-)
  • monia420 06.12.05, 23:13
    polecam za to Międzylesie, niedaleko i raczej z sercem podchodzą do położnic; ja
    też się wachałam, wybrałam M. i było dobrze.
  • amigo9 07.12.05, 09:52
    No ja w końcu tez się zdecydowałam na Międzylesie. Niestety, ani w Otwocku, ani
    w Międzylesiu nie można rodzić do wody. Koszty porodu rodzinnego wychodziły
    podobnie (w Otwocku 300 zł + darmowa sala 3-osobowa po porodzie), w Międzylesiu
    (200 zł + darmowa 5, ja się zdecydowałam na salę 2-osobową, gdzie byłam sama za
    dopłatą 100 zł).
    Ale mojego męża poraziła wypowiedź położnej. W Otwocku, na pytanie, czy za
    znieczulenie zewnątrzoponowe się płaci, pani stwierdziła, że nie, ale nie
    wiadomo, czy anastezjolog, który będzie miał dyżur, będzie potrafił je wykonać,
    więc mogą odmówić. W Międzylesiu nie ma problemu, ale kosztuje ono 500 zł.
    Bardzo byłam zadowolona z położnej i pielęgniarek w Międzylesiu, położna widać,
    że wiedziała, co robi i starała się skrócić i ułatwić poród, na brak intymności
    też nie mogę narzekać. Lekarze też ok, choć akurat do porodu trafił mi się jakiś
    młody, który raczej słuchał się położnej.
    Sala do porodów rodzinnych jest jednak wygodniejsza w Otwocku - ma np. wannę, a
    w Międzylesiu musiałam pójść do takiego pokoiku przy sali ogólnej i nie chciano
    wpuścić tam mojego męża, bo były inne rodzące (na szczęście się zmyły - tzn.
    jedna poszła na cesarkę, a drugiej skurcze przeszły) i moglismy tam siedzieć
    oboje. Generalnie warunki lokalowe lepsze w Otwocku, koszt podobny, opieka w
    Międzylesiu bardzo ok. Podobno w Otwocku dostaje się pół obiadu, czyli zupe lub
    drugie.
  • amigo9 07.12.05, 09:54
    ams, abstrakt, możecie bardziej konkretnie?
  • aga_wa1 07.12.05, 11:16
    podobno w otwocku....a miały byc konkrety...
    ja ma doswiadczenie z "bocianiego"-niestety pare lat temu-i calkiem ok, akurat
    po remoncie było-wszystko zależało od zmiany jaka akurat dyzurowała-
    wszak "Szpital" to personel-a z tym bywa róznie...(jak to ludzie)
    potem dzieciecy-kilka razy-i tu dzięki ordynator oddzial bije na glowe
    Niekłanską-ktorym bylam zszokowana-opieką, tasmowym leczeniem,
    nieprzychodzeniem lekarza w nocy-tylko ordynowaniem leku na odleglosc
    (nadmieniam ze nie byla to cięzka choroba-wiec nie wchodzi w gre oddzial
    specjalistyczny-dzieki bogu)
    tak samo wewnetrzny, chirurgia...to wszystko zalezy od personelu...]
    ech wszedzie dobrze gdzie nas nie ma
    ps.kolezanka leczyla się cale 9 mies w Miedzylesiu-cala rodzina straaasznie
    nazekala na poloznictwo-ze bieda, ze nic nie ma..ze opieka nie najlepsza...itp.

  • amigo9 08.12.05, 08:16
    Dzięki za wpis. Nie chodzi mi bynajmniej li tylko o krytykę Batorego, ale o
    pozytywne opinie również. Przed założeniem tego wątku więcej słyszałam
    negatywnych po prostu. A jeśli chodzi o jedzenie, to koleżanka rodziła 4
    miesiące temu i tak było - albo zupa albo drugie, choć akurat kwestia jedzenia
    jest dla mnie najmniej istotna. Napisałam podobno, bo to jednak nie moje
    doświadczenie, ale nie mam powodu jej nie wierzyć. Zresztą koleżanka była
    zadowolona ze szpitala, tyle, że poród miała szybki, bez komplikacji, z
    dzieckiem wszystko ok, w takiej sytuacji można rodzić i w domu. Czekam na dalsze
    wpisy pozytywne i negatywne, po prostu chcę poszerzyć wiedzę na temat szpitała,
    żeby wiedzieć, gdzie jechać, w razie czego.
    Z kolei dziecko z rodziny też trafiło na Batorego. Nie narzekali na oddział
    pediatryczny, poza fatalnymi łóżkami, gdzie trzeba było pilnować 2-latka non
    stop, żeby nie spadł z łóżka, ale diagnozy to szpital nie postawił. Przy
    następnym problemie - ta sama choroba udali się do innego szpitala i tam podjęto
    już prawidłowe leczenie.
  • chwojka 07.12.05, 11:37
    Kilka razy byłam na oddz. dziecięcym. Zespół lekarski super, zawsze mogłam
    porozmawiać o stanie dziecka, pani ordynator serdeczna, ciepła osoba. Jedynym
    minusem była opieka pielęgniarek ( a właściwie jej brak ) za to profesjonalizm
    sióstr jest bez zarzutu ( wkłuwają się tak, że maluch nawet nie zauważy ).
  • doomi 08.12.05, 14:53
    A ja akurat tak jak mogłabym tam rodzić jeszcze raz, tak jeśli chodzi o chore
    dzieci zawsze jadę na Niekłańską, ewentualnie do Dziekanowa Leśnego. Do tego
    drugiego strasznie daleko, ale opieka super.
    Zresztą zależy o jakim leczeniu mowa. Jeśli coś się dzieciom dzieje w nocy, to
    sprawdzam gdzie jest ostry dyżur laryngologiczny (najczęściej) i jadę do
    konkretnego szpitala. W Otwocku raz podjechaliśmy w ciemno z duszącym się
    dzieckiem i zaproponowano nam... karetkę, która odwiezie dziecko do Warszawy.
    Ale tak jak mówi Amigo, jeśli człowiek nie ma jakiś traumatycznych przeżyć to
    zadwolony jest pewnie z tego miejsca gdzie się leczy. I tak właśnie ja miałam
    bardzo komfortowe, szybkie i bezproblemowe porody w Otwocku, a na Niekłańskiej
    leczono mi dziecko na rotawirusa, a potem na salomonellę, podczas gdy badania
    wykazały, że to ostrzejszy nieżyt żołądka "zaledwie". Chyba dużo zależy od
    szczęścia i od lekarza na jakiego się trafi.
    Ale wątek ciekawy, chociaż wiadomo było, że ile ludzie, tyle opinii będzie ;)
  • aga_wa1 08.12.05, 15:37
    święta prawda..ile ludzi tyle opinii..
    dodam jeszcze ze z dusznosci wyprowadzono go na Batorego-dzieki pani Wiel.a na
    nieklanskiej po tygodniu leczenia(zaleczenia) wrocil do domu i po kilku godz
    bylo znacznie gorzej:-((
    za to na poloznictwo...rodzina kolezanki byla strasznie najezona bo malo
    dziecka nie stracili przez prowadzenie w Otwocku-sa bardzo na Beeee
    z kolei inna rodzila w Otwocku(przyjechala z Wawy w 6 miesiącu-urodzila w tymze
    6 miesiącu i dziecko wczesniacze bylo caly czas tu...)
    nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

  • agniecha351 14.12.05, 12:02
    zdecydowanie na nie!! zarówno porodówka, jak i pediatria nie są dobre, chyba,
    że nie ma większych problemów. Leczyłam całą ciążę prywatnie, usg-również, a
    gdy wynikły problemy, nikt nie umiał odczytać z usg krwiaka. Przeleżałam cały
    tydzień, lekarze czekali nie wiem na co, bo ciąża była b zagrożona,
    kwalifikowała się do całodobowej obserwacji, dziecko było dużo za małe do wieku
    ciąży, a lekarze nie byli w stanie skierować mnie do innego szpitala w
    Warszawie. Mój lekarz prowadzący stwierdził tylko, że dziecko urodzi się trochę
    mniejsze, może 2-2,5 kg a miało 770 g w dniu urodzenia./ 29 tydzień/. Nie jest
    to szpital przygotowany do porodów wcześniaczych, brak podstawowej aparatury i
    podejścia lekarzy!!Oczywiście piszę o przypadkach patologicznych z
    powikłaniami, jeżeli chodzi o oddział dziecięcy - p ordynator to oschła babsko,
    bez podejścia do małych dzieci. Oczywiście, jest b miła dla swoich pacjentów,
    wiem bo mam koleżankę, która u niej leczy dzieciaki. Jednak dzieci nie umie
    sobie zjednać ani zachęcić miłym słowem. Nie polecam..
    Moja rada dla dziewczyn, które mają problemy z ciążą - poszukajcie sobie
    szpitala w W-wie, np IMID na Kasprzaka, nie muszą być domowe warunki, ale
    chodzi o zaplecze medyczne, a te są na pewno. pozdrawiam
  • amigo9 17.12.05, 08:14
    Szczerze współczuję i podziwiam. Po takich doświadczeniach, to bym chyba
    lekarza, szpital i kto by się tam jeszcze nawinął do sądu podała, albo
    "rozstrzelała". Jak lekarz nie odczytał prawidłowej wagi dziecka??? Mnie
    prowadził lekarz z Batorego, nie narzekam, wszystko się zgadzało, ale wszystko
    też było w porządku.
  • jwojciec 14.12.05, 18:29
    Jezeli chodzi o chirurgie ginekologiczna to lekarze z "zewnatrz" odradzaja "sie
    operowanie" w tamtejszym szpitalu, bo poziom uslug i metodologia iscie
    sredniowieczna. Tak bylo niecale 2 lata temu, moze cos teraz sie diametralnie
    zmienilo.

    Jacek
  • awisienka 14.12.05, 23:45
    Ja rodziłam na Karowej i nie narzekam. Teraz też się tam chyba wybiorę...
    Chcemy pobrać krew pępowinową. Pobierałyście może?
  • doomi 15.12.05, 00:06
    Te banki krwi to jedna ściema. Poczytaj sobie literaturę na ten temat. Dużo
    info na ten temat w necie jest. Też się nad tym zastanawiałam.
  • awisienka 15.12.05, 09:51
    Tak sie składa, że mam w rodzinie chorego, któremu może ona pomóc- tak twierdzą
    lekarze, którzy go prowadzą, także jestem zdecydowana.
  • doomi 15.12.05, 14:01
    No przecież ja od tego pomysłu nie zamierzam Ciebie odwodzić... pytałaś tylko o
    opinię, więc ją wyraziłam. Może rzeczywiście lepiej pobrać, niż żałować, że się
    tego nie zrobiło. Tym bardziej jeśli stać Cię, aby płacić te kilkaset złotych
    miesięcznie za przechowywanie krwi w banku.
    pozdrawiam i zdrówka Tobie i dzidziusiowi życzę
  • doomi 05.01.06, 17:00
    A jeszcze dzisiaj coś znalazłam na ten temat..
  • marta_i_koty 05.01.06, 20:50
    nie choruje w ogóle - gdy przeszłam na wegetarianizm, skończyly sie problemy ze
    zdrowiem i ostatnio chorowałam 10 lat temu...! Moje dziecko jest juz na tyle
    duze, ze nie boje sie zapalen pluc, ktore nekają często niemowleta, zreszta syn
    też nie choruje... Raz skorzystalam z otwockiego szpitala (na otwockiej
    "przedporodowce" bylam jedna dobę), ale dziecko urodzilam w IMiDz na Kasprzaka,
    a to dlatego, ze przeszło 10 lat temu stary Kurek, ówczesny ordynator
    (beznadziejny zreszta typ) był przerazony pacjentką, ktorej zachciało sie rodzic
    pod koniec 6-tego miesiaca ciąży i zostałam odesłana do Warszawy, gdzie
    nastepnego dnia urodziłam dziecko i ma sie bardzo dobrze, chyba IMiDz dał mu
    wiekszą szansę na przezycie...:) Wiecej dzieci miec nie będę, wiec nie stoi
    przede mną wybór "otwock-warszawa"...
    Otwocki szpital zawsze kojarzyl mi sie z czyms, hmmm, niezbyt dobrym i zawsze
    taka miał opinię... Na szczęscie nie mam z nim kontaktu, ale podczas nauki w
    medyku odbywałam tam praktyki i do dzis opowiadam anegdoty zwiazane ze
    szpitalem, hehehehe... Ale to bylo dawno temu...:)
    Zresztą, do "lekarza-babiarza" chodze prywatnie (hehe, do ordynatora otwockiego
    oddzialu, ale w swoim gabinecie Wojciechowski jest super!;))... I oby na tym
    konczyly sie moje związki ze szpitalem na batorego...:)
    --
    Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim wcieleniu musieli być myszami...
    Moja miłość
  • francesca12 05.01.06, 22:10
    > Raz skorzystalam z otwockiego szpitala (na otwockiej
    > "przedporodowce" bylam jedna dobę), ale dziecko urodzilam w IMiDz na
    > Kasprzaka, a to dlatego, ze przeszło 10 lat temu stary Kurek, ówczesny
    > ordynator (beznadziejny zreszta typ) był przerazony pacjentką,

    O przepraszam, nie dam powiedzieć złego słowa na "starego" doktora Kurka!! Był
    przy moich narodzinach - chciało mu się w Wigilię o północy być w szpitalu..
    skądinąd świetny specjalista!!


    > ktorej zachciało sie rodzic
    > pod koniec 6-tego miesiaca ciąży i zostałam odesłana do Warszawy, gdzie
    > nastepnego dnia urodziłam dziecko i ma sie bardzo dobrze, chyba IMiDz dał mu
    > wiekszą szansę na przezycie...:)

    A Ty nie byłaś przerażona rodzeniem w 6 miesiącu??

    > Otwocki szpital zawsze kojarzyl mi sie z czyms, hmmm, niezbyt dobrym i zawsze
    > taka miał opinię...

    No, mi wprost przeciwnie, wczoraj zostałam po raz kolejny ciocią:) właśnie w
    otwockim szpitalu urodził się - siłami natury - 4,5 kilowy Bartuś - świetna
    opieka i organizacja - poród rodzinny..

    Nie warto się uprzedzać i zarzekać ;)


    --
    Keep the Moment
  • marta_i_koty 05.01.06, 22:40
    > O przepraszam, nie dam powiedzieć złego słowa na "starego" doktora Kurka!! Był
    > przy moich narodzinach - chciało mu się w Wigilię o północy być w szpitalu..
    > skądinąd świetny specjalista!!
    Kiedy mąż poszedł do niego z zapytanie, co ze mna bedzie, ten byl w stanie tylko
    poczochrac sie po głowie i powtarzac: "No nie wiem, no nie wiem"...

    > A Ty nie byłaś przerażona rodzeniem w 6 miesiącu??

    No chyba zartujesz??????? Ja bylam, ale po to pojechalam do szpitala, zeby mi
    udzielili FACHOWEJ POMOCY, a nie okazywali przerazenie i brak kompetencji...
    Poza tym znam prywatne pacjentki Kurka, którym ten ŚWIETNY SPECJALISTA tak
    pomogl, ze poźniej ich dzieciaki byly długo rehabilitowane...
    Wiesz kto mi pomogł...? Jego syn, bo tata nawet nie kwapil sie, zeby zadzwonic
    do jakiegokolwiek szpitala połozniczego z dobrze wyposazonym OIOM-em dla
    noworodkow, z pytaniem, czy by mnie nie przyjeli... Nie zrobil NIC, a przeciez
    czekali ze mna cała noc, bo rano mial przyjść ordynator, ktory "zadecyduje o
    moim dalszym losie"...! Faktycznie, specjalista super, chyba, że akurat trafilam
    na kiepski dzien pana doktorka...

    > No, mi wprost przeciwnie, wczoraj zostałam po raz kolejny ciocią:) właśnie w
    > otwockim szpitalu urodził się - siłami natury - 4,5 kilowy Bartuś - świetna
    > opieka i organizacja - poród rodzinny..

    Otwocki szpital to nie tylko oddzial ginekologiczno polozniczy... Jak wiesz sa
    tam jeszcze inne oddziały, mniej udane, niż ten, w ktorym na szczęscie nie
    straszy już dr Tadzio Kurek...
    A poza tym , jak pisałam , swego czasu odbywalam tam praktyki i zareczam Ci, ze
    nie tylko ja wyrazam sie krytycznie o bylym panu ordynatorze....

    --
    Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim wcieleniu musieli być myszami...
    Moja miłość
  • chwojka 15.12.05, 12:50
    Pozwolę sobie raz jeszcze wrócić do tego wątku. Trzeba sobie jasno powiedzieć,
    że otwocki szpital jest TYLKO szpitalem powiatowym a nie specjalistyczną
    kliniką z najnowszym wyposażeniem. Dlatego w przypadkach bardziej
    skomplikowanych niż infekcje czy wycięcie wyrostka konieczne jest leczenie w
    Wawie. Tak się składa, że korzystałam z wielu szpitali dziecięcych ( w tym
    bardzo renomowanych ) i wszędzie są ludzie i ludziska. Z otwockiego oddziału
    ped. korzystałam tylko podczas infekcji i jak pisałam wcześniej byłam
    zadowolona z "obsługi" lekarskiej a NIGDY nie byłam prywatną pacjentką żadnego
    z leczących tam lekarzy ( zresztą ja w ogóle leczę się "państwowo" ). A tak w
    ogóle to obyśmy jak najmniej korzystali z usług naszej służby zdrowia.
    Serdecznie pozdrawiam w ten okropny deszczowy dzień.
  • doomi 15.12.05, 14:06
    Dokładnie Chwojko!
    Podpisuję się pod Twoim postem osobiście. A jeszcze czasami dochodzą do tego
    sentymenty: w tym szpitalu urodziłam się ja i potem moje dzieci. I teraz jak
    przejeżdżamy koło Batorego to ja pytam: "Kto się tu urodził?" a moje skarbki
    chórem krzyczą "My". I fajnie jest ;)
    hm, chociaż przyznać muszę, że ja opiekę okołoporodową sobie "opłaciłam". Inna
    sprawa, że tak bym zrobiła w każdym szpitalu.
  • amigo9 17.12.05, 08:39
    Co do opłacania opieki okołoporodowej. Przy pierwszym dziecku, jeszcze nie w
    Otwocku całą ciążę prowadziłam prywatnie (bo 1 dziecko i się człowiek stresuje,
    a poza tym wtedy była jeszcze rejonizacja, a ja chciałam rodzić w innym
    szpitalu, więc wybrałam lekarza z docelowego szpitala). Lekarz postawił sprawę
    jasno, jeśli chcę, aby był przy porodzie poza jego godzinami pracy, to
    kosztowało to chyba 500 zł. Zapracował sobie na te pieniądze, bo prosił mnie ;)
    abym doczekała z porodem do poniedziałku, bo ma 1 wolny weekend od dawna. Nie
    doczekałam, obudziłam go z soboty na niedzielę o 3 nad ranem i do 12 w niedzielę
    siedział biedak w szpitalu. Z porodu byłam zadowolona.
    Przy drugim dziecku prowadziłam ciążę w prywatnej przychodni, ale za pieniądze
    NFZ. Położnej, ani lekarzowi nie płaciłam, tylko za poród rodzinny (czyli prawo
    do osobnej sali i stałej obecności męża). I tu najważniejsze, moim zdaniem, aby
    osoba towarzysząca (jak mąż mdleje, lepiej żeby był to ktoś inny) wiedziała, jak
    przebiega poród i umiała być pomocna. W moim przypadku rola męża - masaże,
    masaże i jeszcze raz masaże, czuwanie, aby wszystko szło tak, jak uzgodniliśmy
    przed porodem, bo przychodzi taki moment, kiedy rodzącej jest już wszystko
    jedno, byle rodzić i jakby kazali jej stać na głowie, to mogłaby się posłuchać
    (co pewnie nie było by najwygodniejszą pozycją do porodu;)) Mój facet czuwał i
    upominał położną i lekarza, żeby pewne rzeczy odbywały się tak, jak ja tego
    chciałam (ja już nie byłam do końca w stanie tego wyartykułować). Więc jeśli
    poród przebiega prawidłowo, to ogromną rolę spełnia właśnie osoba towarzysząca
    dając poczucie bezpieczeństwa i ogromna pomoc.
    A jeżeli miałabym komuś płacić, to jednak położnej. Przy drugim porodzie
    trafiliśmy na bardzo kompetentną i fajną położną, młody lekarz jej w zasadzie
    asystował.
  • doomi 17.12.05, 11:33
    Ja "zapłaciłam" lekarzowi 8 lat temu 700 zł, ale muszę przyznać, że sama mocno
    na to nalegałam, a lekarz był niechętny :) Wydawało mi się, że kupuję sobie
    spokój, poczucie bezpieczeństwa czy nie wiem co tam jeszcze. Nadmienię tylko,
    że w tym czasie poród w obecności męża na sali porodów rodzinnych kosztował w
    tym czasie w wawie sporo ponad tysiąc złotych. Salę do porodów rodzinnych
    miałam gratis (jak wszystkie pacjentki, które chodziły do otwockiej szkoły
    rodzenia - przy szpitalu). Lekarz zajął się mną super, poród miałam indukowany.
    Ale masz rację amigo, że praktycznie całą robotę odwala położna. Mój lekarz się
    z nią jednak podzielił - wiem do niej samej. Do lekarza o którym piszę miałam
    ogromne zaufanie, chodziłam do niego prywatnie przez całą ciążę i nadal jest
    moim ginekologiem. No i też umowa była taka, że przyjeżdża do szpitala na
    telefon, o każdej porze dnia i nocy. W sumie dla mnie nie różni się to wiele od
    nieźle opłacanych porodów na żelaznej na przykład.
    A tak po przemyśleniu i przeczytaniu jeszcze raz wątku to już nie jestem taka
    pewwna, czy wybrałabym Otwock jeszcze raz... w przypadku porodu
    bezproblemowego - jak mój - jest ok. A wiadomo, komplikacje mogą się pojawić w
    każdym momencie. Na szczęście mam już to za sobą :D
  • grzeg_sz1 17.12.05, 12:55
    doomi napisała:


    > A tak po przemyśleniu i przeczytaniu jeszcze raz wątku to już nie jestem taka
    > pewwna, czy wybrałabym Otwock jeszcze raz... w przypadku porodu
    > bezproblemowego - jak mój - jest ok. A wiadomo, komplikacje mogą się pojawić w
    > każdym momencie.

    ja jest wszystko OK, to wszędzie można urodzić, nawet w samolocie czy
    taksówce:-), a jak są komplikacje to nawet najlepsza >>obsługa<< może nie pomóc,
    odpukać w niemalowane i oby to nikogo niespotkało; najważniejsze mieć zaufanie
    do lekarza, położnej

    > Na szczęście mam już to za sobą :D

    oooo, jaka pewna :-), może jeszcze przed Tobą;-)
  • doomi 17.12.05, 13:12
    no to tym razem ja odpukuję w niemalowane ;)
    chociaż z drugiej strony, w sumie nie miałabym nic przeciw :)
  • grzeg_sz1 17.12.05, 13:38
    no to sama wiesz najlepiej do kogo w tej sprawie się zwrócić:-))))
  • agatka 17.12.05, 23:05
    Witam,
    moja historia z przed 1,5 miesiąca:
    W nocy mam silne bóle brzucha, biore wszystkie dostępne proszki z apteczki po
    kolei, nic nie pomaga. Po czterech godzinach dzwonię na pogotowie bo już ledwo
    chodzę. Do byle bólu brzucha nie przyjeżdżają. Jadę taksówką. Z Izby przyjęć
    zwiniętą w kłębek odsyłają mnie na nocny dyżur. Pani doktor zaspana stwierdza,
    że to niestrawność, częściowo przepisuje to co już brałam plus jeden nowy.
    Wykupuje leki, biorę, oczywiście dalej to samo, jadę jeszcze raz, tym razem
    przyjmują mnie na izbie. Robią mi trzy rentgeny, bo podejrzewają że to kamienie
    w woreczku. Dają przeciwbólowy zastrzyk(działa) i mówią, że to nie kamienie
    tylko silna niestrawność. Następnego dnia mam się zgłosić po wypis. Następnego
    dnia nie zgłaszam się po wypis bo leże na stole w Damiania - jednak kamienie. W
    Damianie prawidłowa diagnoza trwała 5 min. W Otwockim szpitalu spędziłam 4
    godziny...
    Nie mam szczęścia, ani znajomości, więc otwocki szpital nie dla mnie:(

    pozdrawiam
    A.

    --
    "Nawet jeżeli jesteś bardzo mały, możesz dokonać wielkich rzeczy"
  • doomi 18.12.05, 14:22
    Agatko współczuję Ci bardzo przeżyć i niepotrzebne bólu, ale wiesz porównywać
    szpital powiatowy z całkiem niezłą kliniką prywatną, to za bardzo nie ma sensu.
  • abstrakt2003 18.12.05, 18:00
    doomi napisała:

    > Agatko współczuję Ci bardzo przeżyć i niepotrzebne bólu, ale wiesz porównywać
    > szpital powiatowy z całkiem niezłą kliniką prywatną, to za bardzo nie ma
    sensu.
    ========================================
    No cóż jeśli uważasz że powiatowość usprawiedliwaia IGNORACJĘ to masz rację!
    PS
    Błędna diagnoza jest podwójnie kosztowna:
    - człowiek nie jest leczony prawidłowo (powikłania, ew. śmierć)
    - NFZ płaci za coś takiego jak za normalną skuteczną interwencję!
    Gdyby w Damianie coś takiego zrobili stracili by
    opinię=pacjentów=klientów=FORSĘ!!!!
    Ale powiatowego szpitala to nie dotyczy - NFZ i tak zapłaci!

    --
    "Forum można też porównać do muru, na którym każdy może napisać, co chce. Nie ma tu żadnej cenzury, więc nikogo nie dziwią skrajne poglądy, a nawet obelgi"....
  • doomi 18.12.05, 18:12
    No to źle mnie zrozumiałeś. "Betonu" nie tłumaczy nic, gdziekolwiek by był. Nie
    muszę Ci chyba drogi Abstrakcie robić wykładu, że lekarze w szpitalu państwowym
    są ograniczeni np. różnymi bzdurnymi przepisami, czyli na przykład często nie
    mogą przyjąć pacjenta bez skierowania. Miałam na myśli wyłącznie fakt, że
    absolutnie nie można porównywać jakiegokolwiek szpitala państwowego do
    prywatnej kliniki, gdzie za każde badanie, zabiegi i operację pacjent płaci
    grubą forsę. Moja wypowiedź nie była obroną szpitala otwockiego, a jedynie
    zwróceniem uwagi że pewnych rzeczy porównywać się nie da.
    Damiana akurat świetnie znam, bo pracuje tam ktoś mi bliski.
    Zresztą cóż, jeśli zaczniemy się wgłębiać w sytuację polskiej służby zdrowia to
    nie tylko zaśmiecimy wątek, ale możemy sobie dywagować godzinami jak powinno
    być, a jak nie jest.
    A wiesz co jest według mnie najgorsze?? Że większość lekarzy pracujących w
    prywatnych klinikach, gabinetach i przychodniach pracuje także właśnie w tych
    zwykłych, państwowych placówkach także. Ale jak mówiłam, to temat rzeka...
  • francesca12 19.12.05, 09:07
    doomi napisała:
    > A wiesz co jest według mnie najgorsze?? Że większość lekarzy pracujących w
    > prywatnych klinikach, gabinetach i przychodniach pracuje także właśnie w tych
    > zwykłych, państwowych placówkach także. Ale jak mówiłam, to temat rzeka...

    Nie uważam tego za coś "najgorszego". Przecież lekarze ci mają do tego prawo.
    Jest chyba jasne, że zarobki lekarzy w państwowych szpitalach są skandalicznie
    niskie..
    Że niby gorzej wykonują swoją robotę w państwowym szpitalu? A jak to ocenić?

    A nauczyciele pracujący w państwowych szkołach i dorabiający sobie w prywatnych
    szkołach lub korepetycjami, to co, też jest źle?

    Nie każdemu samo spada z nieba..

    --
    Keep the Moment
  • doomi 19.12.05, 12:47
    Jeśli wykonują tą pracę tak samo to nie jest źle. Ale jeśli tak jak w
    Krasickim, kolejki są ogromne i na zdjęcie gipsu który masz mieć zdjęty za 4
    tygodnie najwcześniej możesz się umówić za 7 tygodni, a wszystko z tego powodu,
    że lekarze pracujący w prywatnych klinikach biorą kasę w klinice, a potem na
    część zabiegów wysyłają "klientów", bo już nie pacjentów do szpitala
    państwowego to chyba nie jest fajnie. I jakoś bez trudu przychodzi mi ocenianie
    tej jakości o którą pytasz. Albo spartaczą coś w państwowym a na poprawki
    zapraszają prywatnie. I wiele, wiele innych przykładów.
    Tak samo z korepetycjami - oczywiście że tak. Jeśli naczyciel pracuje
    jednocześnie w szkole i gdzieś jeszcze to niech sobie pracuje gdzie chce. Pod
    warunkiem, że nie "zmusza" dzieci ze swojej szkoły do tego, aby chodziły do
    niego, albo do kolegi na korepetycje. Taką dokładnie sytuację miałam w liceum.
    Pani od polskiego wzywała po kolei prawie każdego ucznia z klasy maturalnej do
    siebie (w wielkiej tajemnicy niby, że tylko on taki wybrany) i delikatnie
    tłumaczyła, że mała pomoc by się przydała, no bo przecież lepiej wygląda na
    świadectwie czwórka niż trójka, itd. No i potem zgadaliśmy się całą klasą że
    trzy czwarte naszej klasy chodzi do jej kumpelki na korki, a uczniowie tamtej
    do naszej.
    Myślałam że to jest oczywiste, że mówimy o sytuacjach patologicznych, a nie o
    tym, że ktoś ma prawo pracować ile chce i gdzie chce, oby tylko był uczciwy i
    dawał z siebie maksimum.
    A tak na marginesie: nigdy nie posłałabym dziecka na korki do kogoś kto
    prywatnie byłby nie wiem jak świetny, mając w szkole opinię średniego
    nauczyciela. Bo to by znaczyło, że ogólnie jest jak dla mnie raczej mało
    ucziwym człowiekiem. W końcu nikt go do pracy w szkole nie zmusza, za te jak
    mówisz skandalicznie niską pensję. Po pierwsze chyba pracuje tam dobrowolnie, a
    po drugie, sam sobie wybrał taki zawód. Lekarz zresztą też, to chyba nie od
    dzisiaj wiadomo jakie są zarobki w służbie zdrowia itd. Co nie znaczy, że mi
    się to podoba. Ale to znowu inny temat.
    A już francesco tekst o spadaniu z nieba to miała być jakaś złośliwość czy co??
    dyskusja merytoryczna jak najbardziej, ale takie teksty skutecznie mnie do
    tejże zniechęcają...
  • francesca12 19.12.05, 13:53
    > Ale jeśli tak jak w
    > Krasickim, kolejki są ogromne i na zdjęcie gipsu który masz mieć zdjęty za 4
    > tygodnie najwcześniej możesz się umówić za 7 tygodni, a wszystko z tego
    > powodu, że lekarze pracujący w prywatnych klinikach biorą kasę w klinice, a
    > potem na część zabiegów wysyłają "klientów", bo już nie pacjentów do szpitala
    > państwowego to chyba nie jest fajnie.

    No, nie jest fajnie..
    Ja to nie wiem, ze swojego doświadczenia tylko powiem, że mi 12 lat temu gips
    zdjęto zgodnie z planem po 3 tygodniach, 10 czerwca i wszytsko było ok..

    heh, znam takich, którzy sami sobie zdejmowali gips, bo nie mogli się doczekać
    na szpitalne zdejmowanie..
    to to już nie jest normalne, wiadomo..
    No ale to było 12 lat temu i mało który lekarz miał swój gabinet albo pracował
    w prywatnej przychodni, bo ich zwyczajnie jeszcze nie było.

    > Albo spartaczą coś w państwowym a na poprawki
    > zapraszają prywatnie.

    A może partaczą dlatego, że w szpitalu państwowym jest gorszy sprzęt..

    > Tak samo z korepetycjami - oczywiście że tak. Jeśli naczyciel pracuje
    > jednocześnie w szkole i gdzieś jeszcze to niech sobie pracuje gdzie chce. Pod
    > warunkiem, że nie "zmusza" dzieci ze swojej szkoły do tego, aby chodziły do
    > niego, albo do kolegi na korepetycje.

    Akurat nie miałam na myśli nauczycieli, którzy zmuszają do przychodzenia do
    nich na korki.. raczej patrzyłam pod kątem nauczycieli języków
    obcych, "dorabiajacych" sobie w szkołach prywatnych.. nie wyobrażam sobie
    opisanej przez Ciebie sytuacji, choć wiem, że tak się zdarza.

    > A już francesco tekst o spadaniu z nieba to miała być jakaś złośliwość czy
    co??

    nie, to nie miała być złośliwość, a już na pewno nie pod Twoim adresem, ot tak
    do isniejącej sytuacji..

    nie ma co przelewać z pustego w próżne, i tak to nic nie da.



    --
    Keep the Moment
  • abstrakt2003 19.12.05, 18:20
    jest jeszcze gorzej. Lekarze zemoralizowani w szpitalach publicznych równie
    nierzetelnie wykonują swoją pracę w czasie prywatnej praktyki.
    Oczywiście rzecz wygląda zupełnie inaczej gdy taki lekarz zostaje pracownikiem
    prywatnej lecznicy. Wtedy jest nad nim ktoś kto dba o jakość świadczonych usług.
    PS
    O arogasncji i niekompetencji lekarzy mogę mówić na podstawie doświadczeń
    własnych i mojej rodziny (także o zaletach wolnego rynku np. bardzo polecam
    klinikę larygologiczną Krajmed. Takiej obsługi nigdzie nie spotkałem do tej
    pory, nawet wspmniany w tym wątku Damian z Krajmedem przedgrywa jesli chodzi o
    jakość obsługi klienta)
    Podr.
    --
    "Forum można też porównać do muru, na którym każdy może napisać, co chce. Nie ma tu żadnej cenzury, więc nikogo nie dziwią skrajne poglądy, a nawet obelgi"....
  • odessa2 10.01.06, 13:12
    My od razu odrzuciliśmy Batorego i zdecydowaliśmy się na Warszawę. W związku z
    tym, że chodziliśmy na szkołę rodzenia w Św. Zofii jak się wszystko zaczęło
    udaliśmy się do tego właśnie szpitala. Niestety nie było nam dane tam rodzić ze
    względu na tłum rodzących. Na sygnale odwieźli żonę do Międzylesia do
    Kolejowego. Okazało się, że było bez luksusów, ale miło, ciepło i przyjemnie, a
    położne i lekaże przychylni i przyjaźnie nastawieni. Polecam Kolejowy!
  • kubek 10.01.06, 13:15
    I jego połowa twierdzi,że to był jej najlepszy!
  • amigo9 11.01.06, 08:23
    Gdyby była pewność, że wszystko z dzieckiem będzie ok, albo gdybym miała
    pewność, że pogotowie przyjedzie w ciągu kilku minut, tez bym tę opcję wybrała.
    Najbardziej bym się jednak bała, że będę czekać "godzinami" na pomoc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.