silnik Diesla na kursie - ku przestrodze ;//
Zapisując się na kurs, nie miałam pojęcia tak o jeździe samochodem, jak i o samych samochodach i ich silnikach.I tu popełniłam duuuuży błąd - powinnam była się zainteresować na jakim silniku przyjdzie mi jeździć..
Jazdy przebiegały w miarę przyjemnie, nauka dawała efekty i przede wszystkim, byłam wniebowzięta jak łatwo da się manewrować na parkingach i robić łuk. Wszystko na samym sprzęgle - tak mnie uczono.
Tymczasem zdarzyło mi się przesiąść na silnik benzynowy krótko przed końcem kursu - i okazało się, że w ogóle nie umiem ruszać, wykonywać manewrów bo gaz+sprzęgło na parkingu to była dla mnie czarna magia.
Żeby było śmieszniej, w moim WORDzie są same benzyniaki - teraz już to wiem. Oblałam dziś właśnie na łuku (!!!) pierwszy egzamin, bo raz mi zgasł silnik, drugim razem za dużo gazu i witałam się w pachołkiem.. Wiem, że to tylko moja wina, a nie samochodu czy egzaminatora, bo po prostu nad nim nie umiałam zapanować, wyczuć go. (samochodu, nie egzaminatora ;) )
Jestem tylko sfrustrowana, żeby nie powiedzieć zła, że nieświadoma niczego spędziłam tylko godzin jazd na silniku w wersji nie-do-zduszenia, zupełnie nieprzygotowana do jazdy w samochodach WORDowskich.Siła rzeczy muszę sobie dokupić SPORO jazd na benzyniakach i ni mniej ni więcej, uczyć się manewrów na nowo..
Czy te diesle na kursach są obliczone na spopularyzowanie jazd dodatkowych ($$$$)??? A może po prostu miałam pecha, a inni wiedzą, na co się piszą, zapisując na kurs?
Dla tych co nie wiedzą, polecam zapytać swoje OSK jakim CLIO będziecie jeździć, i czy na pewno to takie samo, jak w WORDzie :/