Dodaj do ulubionych

Opowieść o Ciechanowie ;-)

IP: *.stegny.2a.pl 11.03.04, 20:49
Jak zapewne wiedzą warszawscy zdawacze, IMOLA organizuje raz na miesiąc
egzaminacyjne wyjazdy do Ciechanowa... Kilka dni temu odebrałem prawko, które
to udało mi się zdać właśnie w Ciechanowie. Pozwolę sobie napisać parę zdań
na temat "Fakty i mity o zdawaniu w Ciechanowie" ;-), może to kogoś
zainteresuje.
Po pierwsze: nieprawdą jest, że "w Ciechanowie wszyscy zdają".
W grupie 6 osób, które wyjechały z Wwy miałem szczęście być jedynym, który
zdał... Ale w moim przypadku prawdą jest co pisze IMOLA na swoich stronach -
że wszyscy którzy wyjechali z placu zdali... cała piątka poległa na placu, i
to naprawdę nie dając szans egzaminatorom.
Po drugie: prawdą (częściową) jest, że miasto jest dużo łatwiejsze.
Nie ma tramwajów, drogi zwykle dwupasmowe, rzadko trzy. Jedno rondo. Miejsca
podstępne można zliczyć na palcach jednej ręki, zresztą wszystkie są
pokazywane podczas doszkalającej jazdy przed egzaminem. Gdy podczas egzaminu
zmieniałem kilka razy pas, ani razu nie zdarzyło mi się, że musiałem komuś
ustąpić - po prostu było za mną pusto. Ale uwaga - to jednak nie jest
wieś "ulicówka" tylko miasto z 50000 mieszkańców. Tak więc bez przesady z tym
luzikiem - jak ktoś nie daje rady w Wwie na typowych trasach egzaminacyjnych,
to i w Ciechanowie będzie mieć problemy.
Po trzecie: bzdurą (moim zdaniem) jest plotka, którą słyszałem, że IMOLA daje
do kieszeni egzaminatorom, żeby byli przychylniejsi. Wyjazd kosztuje 350
zł... niewiele zostałoby dla egaminatorów po odjęciu kosztów. Poza tym coś
kiepsko z tym dawaniem, skoro na sześciu zdaje jeden.
Po czwarte: może być prawdą, że egzaminatorzy w Ciechanowie są bardziej
ludzcy niż w Wwie. W moim przypadku na pewno tak było - przy kopercie obrysem
samochodu najechałem trochę na linię. Nic ekstremalnego, ale w Wwie nie
byłoby dyskusji - powtarzałbym i już. Tu egzaminator popatrzył, skrzywił się,
westchnął i... dał znać, żebym robił wjazd pod górę (następny manwer). Po
tym "incydencie" wyluzowałem się zupełnie, bo już wiedziałem, że to normalny
gość, a nie esesman w cywilu. To pomogło, dalsza część już poszła bez
przeszkód. Przy okazji - panu egzaminatorowi dziękuję za okazaną
wyrozumiałość, postaram się jeżdzić zgodnie z jego końcowym
przykazaniem: "mądrze i ostrożnie"...
I tyle. A, no i najważniejsze - tam nie ma warszawskiej ruletki pt. "Lanos
czy Punto". Są tylko Punto, zresztą głównie dlatego zdecydowałem się tam
zdawać - nie bardzo mnie bawiło, żeby o moim ewentualnym zdaniu decydował
ślepy traf przy losowaniu samochodu. Tak więc polecam pod rozwagę Ciechanów
wszystkim zdawaczom - to nie jest takie głupie. Gud lak, jak to mówią
Eskimosi...
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewa Re: Opowieść o Ciechanowie ;-) IP: *.tpi.pl 06.04.04, 16:54
      Zgadzam sie, manewry trzeba zdać, a na mieście pójdzie jak z płatka. Ja robiłam
      kurs w Warszawie, swoją droga beznadziejnie tu uczą. Przyznam sie, ze za
      pierwszym podejsciem oblałam plac (tak uczą w Wawie). Po tej porażce wykupiłam
      dwie jazdy doszkalające i za drugim razem zdałam. Polecam Ciechanów. To miłe,
      spokojne miasto. Tylko nie zdawać w sobotę, bo wtedy jest giełda samochodowa i
      spory ruch!
    • Gość: zagadka Re: Opowieść o Ciechanowie ;-) IP: *.crowley.pl 13.04.04, 17:13
      Ciechanow wygrywa!! Zdalam tam bez problemu, a na koncu pan egzaminator
      powiedzial mi (!!!) "jestem pod wrazeniem pani jazdy..." zamurowalo mnie, ale
      rzeczywiscie, jesli ktos jezdzi po Wawie to Ciechanow jest prosty. Tylko
      mamewry trzeba umiec - bo oblanie na manewrach jest dobijajce, tylko siebie
      mozna obwiniac.
      Wyjazd z imoli naprawde kasztuje 350zl??? Strasznie naciagaja... Ja zaplacilam
      50pln, jechalo nas troje i tylko ja zdalam, ale jedna osoba oblala na
      manewrach, druga testy... Wiec na wlasne zyczenie

      UWAGA!!! W Ciechanowie jest sporo jednokierunkowych! Z czego 2 sa kiepsko
      oznakowane - koniecznie trzeba pojechac z instruktorem na miasto przed
      egzaminem, zeby pokazal "co i jak" POZDRAWIAM CIECHANOW!!!
    • Gość: p_ Re: Opowieść o Ciechanowie ;-) IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 14.04.04, 10:20
      Jestem po świeżo zdanym egzaminie w Ciechanowie i postanowiłem podzielić się
      swoimi wrażeniami. Główną przyczyną zdawania w tym mieście była wymiana
      samochodów w Warszawie, ale także to, że miałem dość tych warszawskich
      służbistów i - po moich doświadczeniach nie zawaham się użyć tego słowa -
      oszustów. Polecam zdawanie w Ciechanowie tym, którzy mają dobrze opanowane
      manewry - plac jest nierówny (przynajmniej w tym miejscu, w którym ja zdawałem)
      - parkowałem wjeżdżając pod górkę. Trzeba koniecznie dodawać gazu, bo silnik
      gaśnie. W Warszawie wystarczy jazda na półsprzęgle. Jeśli chodzi o miasto - ruch
      jest nieporównywalnie mniejszy, choć akurat tego dnia, kiedy zdawałem był
      podobno wyjątkowo duży jak na to miasto ;-) Egzaminator był nastawiony
      przychylnie. Nawet krzyknął "stop" gdy jeszcze nie zdążyłem wyprostować
      samochodu po drugiej próbie parkowania. A przecież mógł poczekać w oczekiwaniu,
      że może coś pomylę i np. rąbnę w słupek z przodu (ale na 99% nie zrobiłbym
      tego)... Na mieście nie katował mnie zbyt długo - nie zaliczyliśmy ani ronda,
      ani żadnego przejazdu kolejowego. Złośliwościa nie było przecież to, że nie
      powiedział mi, że mam skręcić na nakazie skrętu ;-) Gdy jechałem jego zdaniem
      zbyt wolno - po prostu powiedział, że mam przyspieszyć i tyle. A w Warszawie
      dostałem N w protokole za zbyt późne zdaniem egzaminatora (nie skończyłem tego
      gdy zgasło żółte) wciśnięcie I biegu - i wystarczyło zrobić to tylko jeden
      raz!... Było tak, jak prorokował instruktor doszkalający - jak zobaczą, że
      umiesz jeździć, egzamin będzie trwał z 15 minut i szybko wrócisz do ośrodka. W
      mieście jest kilka (i tylko kilka!) trudniejszych miejsc, więc warto trochę
      pojeździć. Szczególnie przy rynku i placach w jego pobliżu trzeba uważać - są
      tam prawie wyłącznie drogi jednokierunkowe i bardzo szerokie, często zasłonięte
      parkującymi autami przejścia dla pieszych, a ludzi kręci się sporo.

      Na koniec kilka słów o wycieczkach z IMOLI - uważam, że suma, jaką żądają za
      taki wyjazd to potworne zdzierstwo. Gdy odejmiemy pełną opłatę egzaminacyjną,
      zostaje 250 zł za dojazd i godzinę doszkalania! Ja taki wyjazd zorganizowałem
      sobie sam - bilet studencki z Wwy Centralnej kosztuje 8,69 zł, normalny pewnie
      ze 12 zł. Mnożymy to razy 4, bo wtedy trzeba się samemu zapisać na egzamin.
      Dochodzi do tego doszkalanie - ok. 35zł/godz. Łatwo policzyć, ile
      zaoszczędziłem... Może więc zamiast nabijać kabzę IMOLI lepiej wziąć sobie
      więcej jazd na miejscu, aby mieć pewność zdania?
      • Gość: zagadka Re: Opowieść o Ciechanowie ;-) IP: *.crowley.pl 14.04.04, 14:16
        taaak faaaajny Ciechanów ;-)

        Rzeczywiście trzeba uważać na placu bo jest troche pod górkę.

        I jeszcze cos - czego nawet po podejsciach w Wawie sie nie spodziewalam:
        zablokowane prawe lusterko tak, ze przy manewrach nic nie widac (tzn nie widac
        linii po prawej str co utrudnia większość manewrów!!) a lusterka nie mozna ani
        troche obnizyc!! To mi sie nie podobalo ;-) W tej sytuacji warto pamietac o
        tym, ze mozna podwyzszyc sobie troche fotel - co przy moim 164 niestety nie
        zadzialalo, ale i tak sie udalo!
        Manewry po prostu trzeba znac na pamiec...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka