Dodaj do ulubionych

co robiliscie idiotycznego w L-ce?

IP: *.hd.pl 19.05.04, 22:58
1. 3 razy przelot na czerwonym swietle przy 90 km/h (autentyczne) -
instruktor spieszyl sie na obiad! (naprawde)

2. na kretej jednopasmowce (caly czas linia ciagla, poza obszarem
zabudowanym, b. duze natezenie ruchu w obu kierunkach) jazda 15 km/h!! przez
ok. 10km!! za nami jechal sznur aut, kierowcy wsciekali sie!!! ale nie mogli
nic zrobic!! za nami jechal tir, a na zakretach nikt nie wyprzedzi!! potem
zeby przezyc musialem ladnie wypalic, zeby mnie nikt nie pobil!! jaja byly
nieziemskie

wpisujcie swoje glupoty...
Edytor zaawansowany
  • Gość: ja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.05.04, 09:25
    Na samym początku kursu - skręt w prawo przez tory tramwajowe, na luzie, z
    potwornym rykiem silnika (gaz do dechy), z prawą ręką szarpiącą rozpaczliwie
    rączkę skrzyni biegów, z obłędem w oczach i ze zbaraniałym instruktorem
    obok ... Teraz już tak nie jeżdżę ;)
  • Gość: ic IP: 193.24.205.* 22.05.04, 11:39
    w zakret z 40 km/h -nie wiem jak mnie nie wywalilo :p
  • Gość: fajna:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 17:03
    notoryczne pomyłki z kierunkowskazami w prawo lub w lewo;próba ruszenia bez
    kluczyków,które cały czas trzymał w wyciągniętej ręce instruktor,ja oczywiście
    ich nie zauważyłam:),zastanawiałam sie czemu samochód nie chce jechać i
    powiedziałam do instruktora ze sie chyba sprzęgło zepsuło,a on szalenie
    rozbawiony stwierzdił że mi silinik zgasł;60km/h w kałuże-efekt ochlapana
    krzycząca babcia
  • Gość: monia IP: 212.160.172.* 22.10.04, 15:42
    o bosze z kierunkowskazami to miałam takie same akcje, z kałużami też ale tylko
    na początku, zdarza mi sie jeszce na 3 z 40km/h wejść w zakręt, i generalnie z
    koncentracja i podzielnościa uwagi mam problem
  • Gość: Mona IP: *.pl / 217.153.39.* 15.10.05, 06:11
    Notoryczne mylenie kierunków:-)) on mowi w prawo a ja kierunek w lewo:-) na
    egzaminie juz nie myliłam:-)) On mówił skręć tutaj a ja jechałam prosto - nie
    wiem czemu:-))) chyba mialam zaćmienie umysłu:-)))
  • Gość: mloda IP: *.telpol.net.pl 15.11.05, 19:17
    pare dni temu na ekspresowej 150km/h... bosko bylo... hehe a mialo to zostac
    pomiedzy mna a instruktorem ;) facet jest po prostu za ostry, tylko punciak juz
    nie chcial wiecej wyciagnac :( ale jak sobie wyobrazilam ze jeden mocnieszy
    skret jakby mi reka odskoczyla, to nie byloby ciekawie...
  • Gość: SS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.05, 09:17
    Urwałam lusterko w zaparkowanym na poboczu aucie i pojechałam dalej :/
    instruktor nawet sie nie odezwał...chyba nie pierwszy raz coś takiego
    widział...do dzisiaj trzymam się doleko od zaparkowanych po prawej stronie
    samochodów
  • Gość: aga IP: *.chello.pl 17.11.05, 10:22
    jestem już po 20 godzinach a mimo to potrafie zapomnieć po łagodnych skrętach
    wyłączyć kierunkowskaz i tak sobie jade i jade jak gdyby nic :) Moj instruktor
    tylko sie pyta czy przypadkiem o czyms nie zapomniałam -ja sie rozgladam po
    aucie i nagle słyszę tykanie :)) jakoś ono mnie chyba hipnotyzuje :)
    albo zamiast skręcic w lewo ja chce zawracać :)
    przy skręcaniu wjade czasem na dwa pasy-oczywiście na drodze dwukierunkowej :)
    (zachłanna jestem) a ostatnio zablokowałam skrzyżowanie bo mi zgasł -nie
    wiedziec czemu :) na samym środku skrzyzowania :)) a na dodatek nie mogłam go
    uruchomić :) a instruktor mógł się ze mnie ponabijac bo akurat rozmawiał przez
    telefon :))


  • Gość: saldator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 14:40
    ja już chyba tradycyjne błędy popełaniałam:

    1. zamiast w prawo skręcałam w lewo i odwrotnie
    2. na pierwszych godzinach znaki mogły dla mnie wogóle nie istnieć, bo byłam
    tak skupiona na jezdzie, że nawet na nie patrzyłam
    3. z lusterkami miałam podobnie jak ze znakami :)
    4. wchodzenie z zawrotną prędkośią w zakręty (jeden psa do skrętu to był dla
    mnie za mało :)
    5. zapomniałam po łagodnych skrętach wyłączyć kierunkowskaz i tak sobie
    jechałam jakgdyby nigdy nic :)
    6. tak się skupiałam na poceceniach instruktora, że po dojechaniu do
    skrzyżowania zapominałam co miałam zrobić skręcić ?? zawrócić ??
    7. włączyłam wycieraczki, bo podało a pózniej się z nimi mękoliłam bo nie
    umiałam wyłączyć - instruktor miał ze mnie niezły ubaw :)
    8. śpiewałam sobie na głos piosenki z radia nie wiem jak mój instruktor od tego
    nie oguchł lub nie oszalał ??

    na pewno było tego jeszcze wiele więcej ale nie pamiętam reszty może i dobrze,
    bo to kompromitacja na całego :)))
  • Gość: mdx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 10:56
    Spaliłem gumy na światłach podczas korku ;] hehe, zebyscie widzieli jak ludzie
    patrzyli na moją eLke.
  • lospablos20 19.12.05, 03:01
    Pomylil mi sie gaz z hamulcem jak przepuszczalem laske na przejsciu, instruktor
    malo sienie zessrak i dal po hamulcach w ostatniej sekundzie a babka
    odskoczyla :D
  • Gość: rodzyneczka IP: *.cst.tpsa.pl 24.05.04, 09:10
    Pierwsza lekcja, instruktor wcisnął pedał sprzęgła bo trzeba było, a ja nura
    pod kierownice zdziwiona, gdzie ten pedał:-)))
  • Gość: a(L)icja IP: *.tarchomin.pl / *.crowley.pl 13.10.04, 23:15
    AUTENTYCZNE: MOJEGO KOLEGI MATKA PODNOSIŁA NOGI DO GÓRY (JADĄC SAMOCHODEM
    OCZYWIŚCIE) W MOMENCIE GDY PRZEJEŻDŻAŁA PRZEZ KAŁUŻĘ
  • Gość: Mona IP: *.pl / 217.153.39.* 15.10.05, 06:12
    hahahahahahaha!!! Dobre!!!!:-)))))))))
  • Gość: moniajakas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 23:01
    Miałam skręcić w prawo i wjechałam za linie podwójną ciągłą, bo chciałam mieć
    bliżej ze skręt. Dobrze, że z naprzeciwka nikt nie jechał i instruktor szybko
    zareagował.
  • Gość: zyta IP: *.chello.pl 24.05.04, 09:35
    1 Ruszanie na światłach z biegu 3 o dziwo wychodziło dopóki instruktor się nie
    zoriętował
    2 prędkość 60 km/h na ostrym zakręcie z piskiem z moich ust ( tak jak to
    czasami się jeździ małymi samochodzikami – zabawkami)
    3 na dużym skrzyżowaniu zaplątanie trasy tak ze instruktor zaczął krzyczeć że
    on już nie wie co ja mam robić(stres go zjadł że nas rozjadą) powiedziałam żeby
    się nie martwił bo ja też ni wiem a w efekcie skręciliśmy za wcześnie i
    wjechałam pod prąd i do tego jeszcze wycieraczki nam się włączyły !!!! Całe
    szczęście ze był mały ruch
    4 Jazda poza miastem – bardzo wąska jezdnia a z przeciwka jechał bardzo DUŻY
    samochód no i wjechałam w pole bo on mógł przecież nas rozjechać i skręciliśmy
    aby przeczekać!!!!
    Instruktor płakał płakał płakał ze śmiechu albo rozpaczy !!!!!!!!!!
    Egzamin zdałam za pierwszym razem w Warszawie na ul. Odlewniczej
    pozdrawiam
  • Gość: Kasia007 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.05, 16:26
    Ja je xdziłam na kacu po swojej 18-stce i odrqzu mówie że nikomu nie polecam
    nie moglam skręcić w prawo zatrzymalam sie prawie na słupie i nie widzialam jak
    tramwaj nadjeżdża normalnie tragednia a pozniej jeszcze instruktor wziol mnie
    na jakies glupie rada ze juz wogloe stwierdzilam ze nic nie ma sensu.
    Przejezdzala obok mnie czyszczarka ulic i wlaczy;a to cale czyszczenie tak mnie
    przestraszyla ze mi samochod zgasl i w efekcie nie moglam go odpalic
    pozdrawiam. W piatek 18 lutego mam egzamin ( Krakow) trzymajcie kciuki
  • lusia023 17.10.05, 14:50
    1 dzis zgasł mi samochód na światłach jak probowałam ruszyć-trąbili na mnie
    stojący za mną kierowcy a ja na to"Spier..aj!"-normalnie nie bluźnię ale coś
    takiego we mnie wstąpilo że az mi wstyd ;-)-instruktor powiedział żebym się nie
    przejmowała jak trąbią tylko skupiła na jeździe a później pokomentujemy ze ten
    to skur..syn a tamten ciołek itp
    2. widząc zielone przyspieszyłam zeby zdążyć przejechać ale nie zdążyłąm bo
    było daleko i w końcu przejechałąm na czerwonym :-)
    3 prawie przejechałąm ludka na przejściu bo tak się bujał i nie mógł się
    zdecydować czy przzechodzi czy nie więc podjęłam tą decyzję za niego - ze stoi
    i ruszyłąm jednakze on ruszył -hihihi

    ale to dopiero moja druga jazda więc podejrzewam że będzie więcej takich
    przygód :-)
  • Gość: zagadka IP: *.crowley.pl 24.05.04, 20:03
    Skręcalam przy 60km/h na trojce... Dobrze, ze niekogo nie bylo na sasiednim
    pasie ;-) Do tego nagminne przekraczanie predkosci w Wawie (min 20km/h)
    Specjalnością bylo przejezdzanie na czerwonym. Teraz jakos spokojniej jezdze.
    Odpowidzialnosc wieksza... hehehe
  • Gość: 32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 09:29
    A to ja też regularnie wchodzę w zakręty z przedkością 40 km/h.
    Ale już mi przechodzi :)
  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.05.04, 17:51
    no ja to nic szczególnego, ale kiedyś na światłach jakaś kobieta wjechała mi w
    tył..........
  • Gość: Sz"Che"Pan IP: *.bilioteka.targowek.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 17:53
    Na pierwszej jeździe potrąciłem kota a potem przejechałem jeża. Fajnie
    zapiszczał pod kołami :)
  • Gość: CATTT IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 15:01
    Proba ruszenia na luzie.Jazda po miescie 80 km /h.Skret w prawo na skrzyzowaniu
    zakonczony prawie na masce innego auta czekajacego na zielone (za duzy
    luk).Jazda z piskiem opon. Zabawa gazem i to KARCACE SPOJRZENIE instruktora.
    ruszanie ze skrzyzowania zakonczone po parunastu metrach awaryjnym hamowaniem
    (nie wiem po co) cos mi sie pomylilo.
  • aarika 01.06.04, 18:14
    z nerwów (po bardzo kiepskim zaparkowaniu) klepnełam mojego instruktora w
    kolano, żebyście widzieli ten uśmiech na jego buzi...
  • Gość: M IP: *.kv.net.pl 02.06.04, 21:53
    Przy skręcie w lewo na skrzyżowaniu coś mnie zamroczyło, chyba na chwilę
    poczułam się pieszym, kiedy zrobiło się wolne ja nadal stoję i upewniam się czy
    nie nadjedzie coś z lewej ;-)
    Na egzaminie przy wyjeździe na miasto nie wrzuciłam jednynki i zastanawiałam
    się czemu samochód nie chce jechać, egzaminator też udawał zdziwionego, kiedy w
    końcu skapowałam próbując wrzucić nieszczęsną 1 zapomniałam o sprzęgle czym
    potwornie zdenerwowałam egzaminatora. Dobrze, że od razu mnie nie wyrzucił z
    L-ki.
  • zazita 04.06.04, 12:06
    Czesto mylilam trase - instruktor mowil "teraz zawracamy" - ja kierunkowskaz w
    lewo, blisko osi jezdni i ...skrecalama w lewo zamiast zawrocic.
    Raz ochlapalam babcie (deszcz, kaluza)
    Na czwartej jezdzie mialam kryzys - kiepsko mi szla jazda po miesicie nie
    moglam zapanowac nad pieszymi na pasach i raz o maly wlos nie przejechalabym
    dwoch osob:-(
    Cwiczac manewry raz pomyslilam slupki i za wszelka cene probowalam zaparkowac
    rownolegle (koperta) na miejscu parkowania prostopadlego...
    Kika razy zgasl mi samochod na skrzyzowaniu a zanim odpalilam i ruszylam
    kierowcy za mna juz chyba bluzgali...:-)
    Potem bylo juz coraz lepiej i egzamin zdalam za pierwszym razem:-)))

  • Gość: syla IP: *.crowley.pl 08.06.04, 19:22
    na pierwszej godzinie na miescie o mało nie potrąciłam babci która mi
    wyskoczyła pod koła ale na szczescie się udało i wychamowałam,
    z wielką precyzją próbowałam ominąć dziure w drodze az w koncu i tak w nią
    wjechałam upss
    a najlepsza była mina mojego instruktora jak omijałam wszystkie dziury na
    drodze i jechałam zygzaczkiem,myslałam ze padne ze smiechu,tych moich wyczynów
    było sporo ,najlepsze było to jak scigałam się elką zze znajomym instruktora i
    zasuwałam 130km/h.pozdrawiam:)
  • Gość: ja IP: *.kopernik.silesianet.pl 04.07.04, 02:55
    u mnie to bylo tak(w sumie to nie tak idiotyczne):
    sciana placzu - takie miejsce u nas zatrzymujesz sie na gorce i musisz skrecic
    w lewo na dosc ruchliwa droge - jak juz zaczynalem puszczac reczny to zawsze
    cos nadjezdzalo to sie wkurzylem, gaz i czekalem az wszystko pojedzie a z pod
    maski buchal dym, BTW ustawil sie zamna niezly lancuszek w tym 3 Lki

    2 jak to mi instruktor po hamulcu ciskal bo sie w pore nie rozgladna i nie
    popattrzyl ze pusto bylo
  • Gość: kajazz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 09:28
    najglupsze jest to ze np w czw wszystko perfekt a w piatek jakas pomrocznosc
    jasna i bledy...no wiec co ja takiego:

    skrecamy w lewo wyjezdzajac z bramy a ja oczywiscie zamiast do srodka zeby
    wjezdzajacym ulatwic wjazd to ja do lewej, zawracanie przez tory kolejowe i
    scina -zamiast na prawy na lewy pas, piesi-cholera, ich naprawde czasem nie
    widac, a tacy to lubia sie pchac na pasy przed elka, rowerzysci to samo, no po
    prostu zlosliwosc, na placu przy wyjezdzie z parkowania przodem prostopadlego-
    baranienie na widok zblizania sie do slupka z prawej strony i mysl "kontra
    kontra!!" a rece nic....zbyt dlugie zastanawianie sie przed zmiana pasa,
    wpadniecie w zakret 45 /h i to z wcisnietym sprzeglem....az sie kurzylo..co
    jeszcze.....moze yto tyle....a i jeszcze sytuacja" skrecimy na najlbizszym
    skrzyzowaniu w prawo,-skrecam- jakie tam znaki pani widziala- yyyyyyyy-
    jedziemy jeszcze raz-")obym juz nigdy tych bledow nie popelnila....egzamin 15
  • Gość: akasha IP: 80.53.120.* 12.01.05, 14:23
    Wiecie jak miło jest zatrzymać się na środku ulicy i powiedzieć instruktorowi,
    że "chyba nie jestem stworzona do jazdy" i nie chcieć jechać dalej. Ale jego
    reakcji nie opiszę, to trzeba samemu przeżyć... Ale wiem też, że na rondzie
    jazda w prawo nie przejdzie. Kurs co prawda skończyłam,ale lubiłam robić na
    złość mojemu instruktorowi - on mówi na skrzyżowaniu w lewo, a ja w prawo.
    Lubiłam też bardzo kręcić w trakcie jazdy prosto kierownicą; nie lubię trzymać
    rąk w jednym położeniu przez dłuższy czas. Zawsze też spieszyłam się na
    zielone, no i raz za szybko i wpadlam w poślizg... Dobrze, że ludzi nie było :)
  • Gość: megi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:17
    1. nie zapomne wjazdow na duze skrzyzowania podczas pierwszych jazd. Wtedy
    jeszcze nie wiedzialam o co tak naprawde tam sie rozchodzi. Aby zrobic wrazenie
    na instruktorze moj wzrok bladzil we wszystkich mozliwych kierunkach. W koncu
    uslyszalam, ze nie do konca rozgladam sie we wlasciwe strony.....
    2. obled w oczach podczas zjazdu z glownej ulicy....nastapila chwilowa amnezja
    i......przepuscilam samochod wjezdzajacy z ulicy podporzadkowanej
    pozdrawiam
  • Gość: QQ IP: 193.111.144.* 26.10.04, 14:59
    znam ten bol ... zdarzyla mi sie bedac na rondziee drogi krajowej ustepowac
    innym kierowcom ... totalna katastrofa, za mna korek gigant a obok wsciekly
    instruktor /a bardzo rzadko to mu sie zdarzalo :)))/

    nieustanne ruszanie i czasmi nawet jazda /!/ z laczonym recznym hamulcem :(
  • Gość: galwa IP: *.acn.pl 05.07.04, 19:05
    jako ze kurs z wujkiem-instruktorem robilem....raz pojechalismy na
    poniatowszczaka (wuwua) i wujek mi powedzial ze teraz moge sie
    wyszalec....sobota luz 0 samochodw....wiec docisnalem lanosa do 120-
    130....zjezdzamy z mostu policja nas zatrzymuje...policjant podchodzi do mnie i
    pyta czy mam rpawko....na to ja mu ze przeciez elka i sie ucze dopiero...on
    patrzy na dach...robi glupia mine i mowi "z tego co wiem powinniscie miec
    tabliczke z literą "L" na dachu"...wyskoczylismy z wujkiem bardzo
    szybko...okazało sie ze na moście nam ją zwiało (wujek jako ze ten lanos to
    jego prywatny samochod nie mial ani naklejek na stale tylko na magnes....ani
    elki -tez na magnes...przy duzej predkosci po prostu sie urwala)....jako ze
    samochod nieoznakowany musialem postac z policjantami a wujek sie wrocil po
    tabliczke...o dziwo znalazla sie w calosci...hehehehehe... :))))

    i raz sie scigalem na powstancow slaskich z golfem 2....wygralem :D:D ale
    patrzyli sie na mnie dziwnie....

    mijalem wszystko co tylko sie dało minac...trąbiłem na inne elki bo sie
    strasznie wlokły.... scigalem sie od swiatel do swiatel z innymi samochodami...

    teraz mi przeszło i jezdze spokojniej....ale i tak ostatnio 3 tiry (jeden z
    drugim na gownianej drodze z waskim poboczem jednopasmowje !!!!) mijalem i z
    zadowoleniem przyjąłem 3 magiczne cyferki na liczniku elektronicznym (yaris)
    175 :)))))))))) potem zwolnilem ........
  • Gość: kursant IP: *.acn.waw.pl 20.10.04, 17:11
    droga ekspresowa dopuszczalna predkość 110km/h ja 154km/h tyle wyszło na
    policyjnym radarze, instruktor się popłakał, policjant zaproponował 500 zl w
    zamian za odstapienie od pisania wniosku o zakaz wykonywania zawodu, do konca
    kursu nie mogłem przekroczyć 40km/h. Całą droge do domu słyszałem tylko dłowa
    na K**** P***** i H*****
    było nawet wesoło.
  • Gość: agnieszka-olivka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:30
    Na moim pierwszym egzaminie zrobiłam łuk z...zaciągniętym hamulcem ręcznym...Jadę i dziwię się "co tak śmierdzi?".Sprzęgło się paliło jak cholera.Egzaminator jak to zobaczył zaszedł w głowę,na szczęście był w porządku i zrozumiał że to pewnie stres.
  • Gość: marza IP: *.aster.pl 06.10.04, 15:28
    Też robiłam mnóstwo głupot,m.in,kiedy miałam na rondzie skręcić w lewo,zamiast
    objechać je najpierw,skręciłam od razu,kiedy usłyszałam takie polecenie - czyli
    pod prąd...;) Na szczęście był mały ruch:P
    Ps.W ogóle strasznie mnie rozbawiły Wasze wypowiedzi.Teraz jest się z czego
    pośmiać:) Pozdrawiam
  • Gość: a IP: *.irom.uw.edu.pl 06.10.04, 16:12
    Hamowanie awaryjne :P przy skrecie w lewo na bardzo ruchliwym skrzyzowaniu ..
    Nieunikniona kolizja !!! z .. wozkiem na zakupy na parkingu przed sklepem ..
    Wozek "uciekl" kilentowi i zaczal powoli zjezdzac w moja strone a ja mialem
    lekko pod gorke .. Proba szybkiego wrzucenia wstecznego - "bo szkoda samochodu"
    skonczyla sie smiechem instruktora ..
    Przepuszcenie przy zjezdzie z malego ronda babci poruszajacej sie przy pomocy
    balkoniku .. W miedzyczasie ruch na rondzie zostal kompletnie zablokowany..
    Strabiono mnie wtedy ostro ..
    Na polecenie instruktora wykonalem bez patrzenia w lusterko probe naglej zmiany
    pasa na lewy .. Ehh gdyby instruktor nie chwycil wtedy kierownicy .. Do dzis
    pamietam widok kierowcy jadacego za nami .. Otarl pot z czola ale za to nawet
    sie usmiechnal ..
    Po miesiacu przerwy miedzy jazdami, nagla zmiana stylu jezdzenia .. z bardzo
    dynamicznego i pewnego na bardzo wywazony wrecz za spokojny .. Chyba przez ten
    czas troche ochlonalem z wrazenia :)))
  • Gość: kacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 14:13
    wrrr ja tam lepiej poznzłam swojego instruktora ;]
  • Gość: emi IP: *.aster.pl 07.10.04, 17:48
    A gdzie się uczyłaś? Bo ja tez miałam bardzo interesującego instruktora...;))
  • Gość: GUTI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 21:41
    Muj starszy jest instruktorem i powiem co jemu kuranci w samochodzie wyprawiają ale to będzi etylko kilka przypadków:
    1. NA rądzie koleś chciał jechac w lewo czyli pod prąd!!!!
    2. Na pierwszej lekcji kiedy Tata chciał przejechac w mniej ruchliwe miejsce wsiadł za kierownice a kursant na miejsce pasażera i jak ojciec wcisnoł sprzegło to nagle kursan zaczoł krzyczes jak tata zapytał sie co sie satał kursan na to że przycisnoł mu noge sprzęgłem!!
    3. Nie umiejętność cofania na wprost!!!
    4.redukcja z 5 biegu na 1 naszczęscie nie rozwalił skrzyni!!!
    5. Palenie gum przez kursanat na placu ojciec stał z boku a kursant ruszal z ręcznego ale zapomniał spuścić chamulca tylko ruszył z kopyta i skończył sie na zadymionym placu i ogromnym smrodzie!!!

    to jest tylko kilka przykładów ale było jeszcze wiele wielw więcej !!
    Pozdrawiam
  • Gość: Misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 10:14
    pocieszyliście mnie, wczoraj miałam drugą jazdę i myslałam że jestem
    beznadziejna :( ale z tego co czytam to jesteście lepisi :)) mówiąc szczerze
    na koniec jazdy instruktor powiedział "wszystko ok. tylko jak Tobie udaje się
    jeździć nie patrząc w lusterka i na znaki, nawet nie odwracasz głowy w lewo i
    prawo ;)" tak było - jakos jechałam ale sama sie zastanawiam jak ?! mam
    nadzieję,że na dalszych jazdach będzie lepiej

    pozdrowionka :)
  • Gość: emme IP: 217.11.141.* 29.11.04, 15:09
    tatss chyba nie dorobil sie na tych kursach bo twoja edukacja kuleje ,
    ORTOGRAFIA!!!
    takich bledow dawno nie widzialam WSTYD!!!
  • Gość: @ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 17:39
    Ja miałam instruktora strasznego podrywacza, nie mogłam się skupić, bo on mnie
    paraliżował,miałam ochotę się z nim kochać, tak mnie nakręcał!I co wy na to?
    Nie wiem jakim cudem zdałam egzamin, ale za drugim razem wprawdzie!Robiłam
    straszne głupoty na kursie, szkoda gadać!
  • Gość: margaret IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.11.04, 15:47
    Ta sama sytuacja jak u Ciebie, tez mnie nakręcał i tez się nie mogłam skupić na
    jazdach, zdałam za drugim razem. Znajomość się skończyła, a jemu chodziło tylko
    o jedno. Pozdoriwenia dla instruktorów z IMOLI
  • Gość: Anne IP: *.acn.waw.pl 11.01.05, 02:20
    Podaj proszę nazwę szkoły, w której uczy i przynajmniej jego inicjały - nie
    chcę trafić na takiego.Z góry dziękuję!
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 19:09
    ja na kursie wjechalem w zatoczke na recznym przy 5.5tys obrotow zmienialem
    biegi (to juz na normalnej drodze)
  • konim691 13.10.04, 22:02
    1)Przejechałabym babcię na przejściu dla pieszych,bo myślałam że zdążę...;)
    2)Skręcam w lewo,instruktor, że nie tak ostro,to spanikowałam,poplątały mi się
    ręce na kierownicy,przekroczyłam podwójną linię ciągłą,instr.krzyczy "Prostuj!"
    a ja z tego poplątania skręcam prosto na spanikowaną kobietę stojącą sobie
    spokojnie na światłach!On znowu "W prawo!",to ja w prawo i spanikowana znowu
    skrzyżowałam ręce,znowu słyszę "Prostuj!",zamiast prostować to skręcam bardziej
    w prawo,tym razem na krawężnik...Ale był wstyd...;)
    3)mylenie lewej strony z prawą,
    4)robiłam kiedyś na placu łuk i miałam lusterka ustawione "do dołu",zapomniałam
    o nich i wyjechaliśmy na miasto...Instruktor w pewnym momencie,żebym skręcała w
    lewo,ja w lusterko i zonk,bo zamiast samochodów po lewej widzę linie na
    jezdni..Na farta skręciłam a potem na światłach instr.krzywo
    spojrzał,bo "dyskretnie" poprawiałam lusterko...;)
    Jescze mam kurs,więc kto wie...pozdr!!!
  • Gość: frajer IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.04, 19:21


    ostatnio wyjeżdżam z ronda
    przystaję aby dać pierwszeństwo tym z prawej, co mają zielone
    i jak zwykle czekam na sygnał od mojego instruktora, kiedy ruszyć
    czekam i czekam
    tamci już dawno stoją
    jakiś starszy gentleman aż przystnął, aby mi ustąpić
    macha do mnie, a ja nic
    czekam uparcie na sygnał...

    ale przecież od świateł ważniejszy jest człowiek kierujacy ruchem
    a w elce wszystkim kieruje instruktor!


  • sp.ps 26.10.04, 15:17
    na pierwszej lekcji - a uczyłem się jeździć na "maluchu":
    pierwszy skręt w prawo, a mi na całego otwierają się drzwi od strony kierowcy -
    szok, nie wiedziałem co robić - puszczać kierownicę i łapać drzwi? na szczeście
    instruktor zachował zimną krew - zachamował i kazał porządnie trzasnąć
    drzwiami :)

    na ostatniej lekcji:
    przed samym wjazdem na teren ośrodka, byłem już tak zadowolony że już koniec,
    że w trakcie skrętu w lewo nie trafiłem w wąską alejkę tylko prosto w żywopłot -
    instruktor tylko pokręcił głową

    --------------------------
    www.infomoto.pl
  • Gość: anuukk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:30
    podczas egzaminu o mały włos nie potrąciłam policjanta:) a na kursie to
    notoryczne mylenie kierunków (i kierunkowskazów niestety też)i ruszanie z
    trójki:)
  • Gość: tuya IP: *.pinnex.com.pl 08.11.04, 11:21
    Mylil mi sie hamulec z gazem:)))
  • Gość: Hanca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 23:35
    Ruszanie na światłach na gorce z ręcznego tylko zamiast 1 miałam 3;)
    Raz pod kieniec kursu jechalam z instruktorem do dużego miasta jakieś 25 km w
    jedną strone, on bez żadnych dokumentów, ja nawet dowodu nie miałam. Sunęłam
    120 momentami, niebiescy stali, ale na szczęście nas nie zatrzymali.
    Na egzaminie nie zatrzymalam sie na stopie....
    Aha jeszcze na egzaminie egzamonator jak przestawiał samochód ruszł z
    zaciągniętym ręcznym;)
  • Gość: Eda IP: *.chello.pl 11.11.04, 18:18
    Jestem pod wrazeniem ....... ja najbardziej nie moge zpomniec placu
    manewrowego .Jak cwiczylam to skos to przod -garaz i tyl- garaz i cos mi
    sie tyczki pomerdlay przy robieniu garazu tylem i chialam zrobic skos
    tylem.Ubaw byl po pachy caly plac ryknal smiechem .Wszyscy instruktorzy
    bylo ich akurat 4 wraz z kursantami turlali sie ze smiechu .A ja z
    nimi.MOwie wam akcja byla extra teraz tez sie smieje.Przed egzaminem z
    samego rana spotkalam jeszcze szefa calego OSK ktory przypomnial mi ze
    smiechem moje parkowanie.Mam wrazenie ze moje parkowanie przejdzie jako dobra
    historyjka do opowiadania innym
    kursantom.:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
  • Gość: Pattha IP: *.kolnet.com.pl / *.kolnet.com.pl 26.11.04, 12:31
    heh ale się uśmiałam :))) niezłe przygody mieliście, ja za duzo swoich takich wpadek nie pamietam (mówię szczerze), ale niektóre moje są powtórką Waszych:

    1.ruszanie na światłach z innego biegu niż "1" na "2" lub "3" raz z luzu
    2.tego nigdy nie zapomnę: jadę centrum miasta, zatrzymuję się, aby przepuścić skręcającego w prawo przede mną gościa, który brał akurat zakręt, a za mną jakiś świr ostro po hamulcu (o mało by w nas nie wjechał) i później ten palant wyprzedził mnie i ostro po hamulcu (heh dobrze, że zareagowałam równocześnie z moim instruktorem) ale jak on tak mógł L-ce zrobić?? Ludzie niektórzy naprawdę nie myślą, a jakbym dopiero na 2 jeździe była?
    3. wjechałam ze swoim instruktorem na wąską jezdnię, droga była pod górkę on mnie zagaduje, podrywa, chce kłaść mi swoja rękę na nodze, ja sobie 45/h jadę a tu nagle na samej górze na wąskim skrzyżowaniu wyskakuje mi auto, facet mnie wcześniej nie widział, a ja w panice zamiast na hamulec to na gaz, aż mi punciak zaryczał, ale dobrze, że w tym samym czasie zrobiłam manewr kierownicą w prawo i z piskiem opon, aż się kurzyło, wjechałam na puste skrzyżowanie (jej jak to się wszystko szybko działo, aż mój instruktor pochwalił mnie za reakcję, bo sam był zbyt zbity z tropu)... doznał szoku i do końca już grzecznie się zachowywał, a ja potem nie mogłam się otrząsnąć i już nie szło mi tak dobrze jak wcześniej.
    4.ja na drodze szybkiego ruchu, 12km od mojej miejscowości do miasta w którym zdawałam, gdzie było ograniczenie do 70 ciągnęłam nawet 120/h, ale bardzo mi się to podobało...tą drogę już znałam więc wiedziałam gdzie stoją niebiescy i wtedy zwalniałam :) ale ciii zresztą instruktor nie miał nic przeciwko takiej jeździe, wręcz lubił "dynamiczną" jazdę :)))
    5. pokonywanie zakrętów na wciśniętym sprzęgle (jakoś noga nie mogła mi się od niego odkleić)
    6. raz właśnie te 12 km przejechałam z moim instruktorem bez podniesionej L i obowiązkowych już wtedy świateł, a zorientował się dopiero, gdy zatrzymaliśmy się, aby zatankować...heh dobrze, że nie było policji :)
  • Gość: iwona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 23:41
    Moj instruktor nie miał w zwyczaju zbyt dużo mówić,często opierał głowę na
    dłoni i patrzył pod swoje nogi.Pewnego razu wieżdżając na rondo kazał włączyć
    lewy kierunkowskaz-wiedziałam,że to błąd ale czekałam kiedy się
    zorientuje.Zauważył to dopiero po trzecim okrążeniu,jak zablokowałam całe
    rondo,a inni kierowcy potulnie czekali na wjazd.
  • haga78 28.11.04, 21:08
    Na placu miałam wjechać tyłem do garażu i tak kombinowałam, że wjechałam tyłem
    w skos.
    Instuktor poprosił mnie bym wysiadła, zapaliła z nim papierosa i podziwiała
    swoje dzieło.
    Nikt przede mną tego nie zrobił <hahaha>
  • Gość: m1305 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 23:10
    Ja już kończę kurs i jestem przerażona, że nadal robię debilizmy:( Mylenie
    kierunkowskazów i kierunków, czasami nie widzę znaków, nie redukuję biegów itd.
    Najgorsze, że w teorii wszystko wygląda pięknie. Wyrwana ze snu recytuję
    przepisy, znaki, manewry, a w praktyce im bardziej się staram nie popełnić
    błędu, to tym większa sznsa, że go jednak zrobię. Jest mi strasznie głupio
    przed moim instruktorem, bo jest SUPEROWY!!! Chciałabym być już mistrzem
    kierownicy!!! Pozdrawiam wszystkich uczących się :)
  • Gość: eliza.gr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:59
    gdzie robisz kurs, jak sie ten superowy instruktor nazywa, inicjały, imię,
    wygląd.Please, też chcę zrobić, ale b. sie stresuję na samą myśli i tylko
    SUPEROWY instruktor może mnie uratować!!!
  • kierovca 25.12.04, 02:32
    Jak zdawałem na kat C na placu samochodem STAR 200 podjechałem na podniesienie
    zatrzymałem się na linii i... wrzuciłem (nie wiedzieć czemu) wsteczny
    przestawiając bramę ze słupkiem o kilka centymetrów. Widziałem przerażoną minę
    egzaminatora jak uciekał :-) Aha zdałem za pierwszym razem ale już innym
    samochodem (ten się nie nadawał do jazdy już-zbita lampa :-)

    A tak przy okazji teraz jestem zawodowym kierowcą jeżdżę 7.5 t ciężarówką po
    Krakowie :-)

    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka