Dodaj do ulubionych

Egzaminatorzy z WORD Bemowo Warszawa

05.04.12, 21:31
Witam
Jest juz wątek taki z innego miasta moze więc warto zrobić taki z Warszawy?
Opiszcie egzaminatorów z Bemowa.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Zdałam IP: *.aster.pl 04.05.12, 09:42
    Egzaminator, Stanisław Pędzich z Wordu Bemowo. Przesympatyczny Pan. Życzę wszystkim takich egzaminatorów, jak ten Pan
  • Gość: jaa IP: *.chomiczowka.waw.pl 04.05.12, 18:30
    No a ja trafiłam na jednego sympatycznego.Nazywał sie Piotr Całka i mnie oblał:)Ale będę go duzo lepiej i milej wspominać niż tego u którego zdałam.Nawet nie pamiętam jak sie nazywał.Młody w okularach ale tak nie sympatyczny i wk....jacy ze szok.Ale zdałam bo umiem jeździć więc nawet taki egzaminator mi nie przeszkodził choc bardzo sie starał;)
  • Gość: m. IP: 194.165.48.* 07.08.12, 16:10
    ja zdałam u tomasza żebrowskiego. wygląda jak leon zawodowiec, tylko grubszy, wydaje sie niesympatyczny. ale, że mam porównanie, bo zdawałam 4 razy, jest ok. za to niestety okrutnie źle wspominam słwomira bakalarskeigo :/ brrr
  • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 15.08.12, 19:16
    Nie zdałam... :( Po 40 minutach na mieście kazał mi się po ciemku zawracać pomiędzy dwoma samochodami, tyłem (infrastruktura po prawej) i dał mi po hamulcu twierdząc, że zrobiłam błąd. Nazywa się chyba Jurczak, taki z rudymi włosami. Mam nadzieję, że tych panów nieżyczliwych to sprawiedliwa karma kiedyś dopadnie... No nic to było dopiero pierwsze podejście. Zobaczymy jak będzie dalej. W przypadku drugiej porażki zmienię ośrodek i tyle. Może ktoś ma pomysł, gdzie można by zdawać bezstresowo?
  • Gość: j. IP: *.dynamic.chello.pl 22.08.12, 15:26
    Robert Tarnachowicz miły pan, cieszę się ogromnie że na niego trafiłam! Zdałam a egzaminator mi nawet tego nie próbował utrudnic, jak niektórzy tam panowie, baaardzo pozytywnie :)
  • Gość: magilla IP: *.home.aster.pl 02.10.12, 20:46
    p. Krzysztof Łuczyński? Młody. z początku grzeczny, potem gorzej. Zadał parkowanie w lewo na ruchliwej ulicy (Kochanowskiego, godz. 16). Wybór między wymuszeniem a tamowaniem ruchu. Wybrałem tamowanie. Więc mnie oblał, choć parkowanie było git. Potem jeszcze jeździliśmy i wróciłem do Wordu za kółkiem. Wszystkie zadania - skręt w lewo (Wrocławska), zawracanie na rondzie (Broniewskiego), parkowanie, infrastruktura, były ok. Pretensje miał też, że nie pchałem się na tory tramwajowe przy skręcie z Rudnickiego na Broniewskiego, chociaż przed przejściem stały dwa czy trzy samochody. W każdym razie zostałem ukarany za ostrożną jazdę i wypełnianie tego, co zapisane jest we wszystkich podręcznikach i broszurkach. Kastingu na Kubicę nie zdałem.
  • Gość: Monika IP: *.dynamic.chello.pl 11.10.12, 23:36
    Słuchajcie zdałam za trzecim razem, ale za każdym razem trafiłam na bardzo przesympatycznych egzaminatorów, którzy starali się pomagać, a nie utrudniać. Dwa pierwsze podejścia oblałam na łuku, porażka, ale starali się pocieszyć. Naprawdę na mieście nic wyszukanego. Słuchajcie przestańcie kombinować i jeździć zdawać na zadupia. W Warszawie też można zdać, tutaj też pracują normalni i sympatyczni ludzie. Pozdrawiam egzaminatora p.Marka:)
  • Gość: gosc IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.12, 12:11
    p.Krzystzof Łuczynski..hah. mialem z nim "przyjemnosc" jezdzic. Fakt, uprzejmy z poczatku, pozniej wychodzi jego prawdziwa twarz;)
    Kazal zaparkowac nagle, w zawalona samochodami ulice jednokierunkowa, prostopadle. Wszystko ok, zaparkowalem, tylko problem z wyjazdem, bo z tylu stal sznur samochodow na ulicy.Praktycznie juz wracalem do osrodka bo wszystko zrobilem ok, jednakze oblal mnie, mowiac ze probowalem najechac na samochod stojacy z tylu. Musialbym byc kubica zeby stamtad wyjechac. Oczywiscie zaparkowalem jeszcze raz by mogl Pan sobie wyjechac po swojemu.

  • Gość: magilla 2 IP: *.home.aster.pl 07.11.12, 16:19
    Robert Tarnachowicz Superstar!!!! Super facet. Kulturalny, sympatyczny, konkretny. Nie wsadzał na miny, chociaż też było kilka trudnych lewoskrętów, więc nie było łatwizny. Ale w odróżnieniu od p. Łuczyńskiego nie komentował złośliwie każdego manewru. Gdyby było więcej egzaminatorów takich jak on, to ludzie by nie psioczyli na WORDy.
  • Gość: anusia IP: *.rudnickiego.warszawa.supermedia.pl 08.11.12, 14:02
    ja zdawałam dzisiaj to był mój 6 raz egzaminator dość sympatyczny chociaż małomówny jazdy nie komentował dużo po jednokierunkowych jeździliśmy w sumie godzina ale OK wynik pozytywny instruktor p. Robert Łapiński nie utrudniał mi egzaminu na miny nie wsadzał pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 13:26
    Ja mialam dzis egzamin i w porownaniu do wczesniej wspomnianego pana Łuczynskiego, z ktorym mialam "przyjemnosc" jezdzic i tez sluchac komentarzy np, przy pasach czemu tak dlugo stoje O_o, dzisiejszy egzaminator nie byl nie przyjmeny i tez nie chcial udupic. Pan Maciej Zborowski jest mega spokojny, do tego sympatyczny, i nie stresowalam sie z nim jezdzac, w porownaniu do pana Łuczynskiego, ktory tylko zestresowal niz pomogl...
    Jednak sa i normalni egzaminatorzy-to byl moj 3 raz z wynikiem pozytywnym, bez bledu, z Panem Zborowskim:)
  • Gość: Ann IP: *.home.aster.pl 14.01.13, 14:10
    Zgadzam się, w moim przypadku Pan Zborowski trochę nakrzyczał, ale gdyby mi się trafił inny egzaminator, to pewnie wynik nie bylby pozytywny. "Pozytywny" człowiek. ;)
  • Gość: Daga z Puław IP: 94.158.238.* 06.02.13, 17:04
    Ja również zdawałam u Pana Macieja Zborowskiego i jak tylko szedł w moją stronę sprawdzić dokument tożsamości to już wiedziałam, że wynik egzaminu może być tylko POZYTYWNY:) nie myliłam się :) to był mój 10 raz w samochodzie z nr 10 :) Zapomniałam też tabletek uspokajających, ale przy takim egzaminatorze nawet nie były mi potrzebne :) POZDRAWIAM WSZYSTKICH JUŻ JEŻDŻĄCYCH I TYCH CO DOPIERO ZDAJĄ :)
  • Gość: ewa IP: *.play-internet.pl 27.02.13, 14:58
    A ja zdałam u pana Łuczynskiego za pierwszym razem na początku był bardzo miły a jak wsiedlismy do samochodu zrobił sie surowy i stanowczy .Oby jak najwiecej takich egzaminatorów polecam.
  • Gość: J.N.G. IP: *.net-link.pl 21.03.13, 09:05
    Dziś podchodziłam do egzaminu o 6 rano. Moje pierwsze podejście. Trafiłam na Pana Krzysztofa Łuczyńskiego. Bardzo sympatyczny Pan. Kulturalny, bardzo stanowczy. Jazda przy Nim była bezstresowa, zero złośliwych komentarzy. W pewnym momencie miałam chwile zwątpienia, że zdam ten egzamin ponieważ dwa razy nie poprawnie zrealizowałam manewry, ale to były dosłownie drobnostki. Gdy dojechałam do Wordu i Pan Łuczyński krótko zrelacjonował przebieg egzaminu, usłyszałam " egzamin zakończony pozytywnie". Życze powodzenia wszystkim, którzy oczekują swojego pierwszego egzaminu :)
  • Gość: A.K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 18:48
    Zdawałam 11 marca 2013r o godz.18:00, egzaminator p.Krzysztof Panek. Bardzo miły
    i sympatyczny Pan egzaminator. Zero stresu, złośliwych uwag- cud, miód i orzeszki :D
    W sumie cały egzamin trwał około 45 min, zbyt dużego ruchu nie było co ułatwiło mi sprawę, nawet dwa razy mi podpowiedział. Zdałam za pierwszym razem! Życzę innym powodzenia!
  • Gość: eks IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.13, 13:52
    Zdałam na Bemowie za pierwszym razem:) Zrobiłam drobne błędy, ale nic poważniejszego, ale i one mogły być podstawą do oblania egzaminu. Wg mnie schemat, upraszczając, wygląda tak:
    - poważne błędy (czyli stwarzające zagrożenie) - NIE ZDAJESZ
    - drobne błędy - ZDASZ LUB NIE ZDASZ - to zależy od egzaminatora, który weźmie pod uwagę pozostał czynniki, poziom umiejętności itd
    Wydaje mi się, że jeśli egzaminator zobaczy, że kandydat potrafi zapanowac nad samochodem, prawidłowo reaguje, i ogólnie "rokuje", przepuści na egzaminie nawet mimo jakichś drobnych wpadek, a te zdarzają się każdemu. Może też oblać nawet bez dużej wpadki, o ile oceni umiejętności negatywnie (skrajne niezdecydowanie i niepewność, zupełne niewyczuwanie samochodu)...
  • Gość: Pan Mariusz IP: *.dynamic.chello.pl 14.03.13, 22:48
    Więc tak zdałam za 3 razem. Egzaminator to pan Mariusz Liberek .Egzamin miał byc o 6 lecz weszłam dopiero o 7 na placu wsyztsko w porzadku płyn do spryskiwaczy( nie mowcie ze jest wskaznik miedzy minimum i maksimm jak ja z nerwow he ) swiatla kierunkowskazu luk gorka za pierwszym.wyjechalismy na miasto i od razu musialam zawracac po lewej z infrastruktura przy rudnickiego nastepnie zaparkowac na kochanowskiego. potem troche rownozednych znak stop jednokierunkowa i przeklte rondo broniewskiego ulubione egzaminatorow dwa razy pan mnie wozil przez to rondko. jezdzilam dlugo bo godzine i 4 minuty acz kolwiek nie mialam wrazenia ze chcial mnie "uwalić" specjalnie. Pan Mariusz jest dosc surowy i komentuje niektore manewry lecz jesli juz dojedziecie do osrodka zaczyna byc mily i tlumaczy ewentualne niedociagniecia. Pozdrawiam i zycze powodzenia !:)
  • Gość: Pani X IP: *.dynamic.mm.pl 24.03.13, 10:20
    zgadzam sie z przedmówczynią, Pan Liberek surowo komentuje błędy, ale jeśli nie są dyskwalifikujące oczywiście pozwala jeździć dalej. Raczej małomówny.Na koniec daje dużo cennych wskazówek i komentarzy do odbytej jazdy po mieście.
    To moja 4 próba, zakończona sukcesem :)
    Najlepiej jednak wspominam egzamin u Pana Marka Sztandera, oblany (wymusiłam pierszeństwo ;)),ale przeprowadzony w bardzo miłej atmosferze
  • Gość: poszkodowany IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.14, 22:46
    Pan Mariusz Liberek jest wysoce niesympatyczny i oblewa celowo. Pozdrawiam
  • Gość: malina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.13, 20:29
    Życzę wszystkim takiego egzaminatora, jakim jest Pan Piotr Całka. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Przesympatyczny i przyjazny kursantom - szczególnie tym zestresowanym.
  • Gość: leona IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.05.13, 13:28
    Niestety ja mam inne doświadczenie z egzaminu z tym panem. Nie wiem dlaczego i za co ale mnie wałkował na samym wstępie tak żeby z placu nie wyjechać. Ewidentnie chciał od razu mnie się pozbyć. Najpierw problem i pouczenie przy pierwszym zadaniu przy sprawdzaniu poziomu oleju w zbiorniku. nastepnie w samochodzie kazał zmienić ustawienie lusterek , bo podobno źle ustawiłam!!! Tak byłam nauczona i ustawiłam sobie poprawnie, on kazał mi zmienić i ze swojego miejsca (pasażera) mówił jak mam ustawić!? Pytanie jak to moźliwe i czy jest dopuszczalne? Oczywiście ustawił mi źle. Już na łuku mogłam się o tym przekonać. Jadą wstecz źle widziałam linie ale przejechałam jakoś. Podniósł mi ciśnienie i buzowała we mnie złość mimo tego trzymałam nerwy na wodzy. Kolejna przeszkoda to górka, po zjechałam z niej myślałam że pojade już na miasto a on na to że muszę poprawić bo nie miałam do końca opuszczonego hamulca ręcznego !!!!! On to widział stojąc za górką. BOSZE uchroń nas od takich durni i jełopów. Oczywiście miałam możlwość poprawki więc wjechałam na górkę i na jego sygnał się zatrzymałam lecz według mnie było już wysoko. OK. jadę a auto lekko się stoczyło ale naprawdę niewiele. Krzyknął luz ale ja przejechałam górkę i tak. Bo według mnie auto dużo nie zjechało. Po zjeżdzie powiedział że cofneło się więcej niż 20cm. Egzamin oblany. Tak jak miał to w zamiarach. I wiecie co pojechałam na egzamin na 20 i jak szłam do ośrodka o 19.55 to on wyjeżdzał z ośrodka na egzamin z jakąś dziewczyną. Ja czekałam na egzamin ok.15 min. I jak mnie wywołali to on już był. Więc ewidenie dziś miał albo zły humor albo był wyjątkowo złośliwy. Wymądrzał się że jak oni mają nas przepuszczać jak nic nie potrafimy, ŻAL i jeszcze raz ŻAL. Pierwsze spotkanie z tym panem a raczej gburem i mam nadzieje ze nie trafie ponownie na niego tylko na człowieka.
  • Gość: 2014 IP: *.play-internet.pl 18.05.14, 04:52

    Akurat ten egz jest naprawde ok..skoro ci kazal powtorzyc to widocznie po swiatlach widzial...A jesli chodzi o sposob egz mimo ze nie zdalam na miescie uwazam ze jest bardzo ok...ludzki i wymagajacy..taki wg mnie powinien byc egz.. na sile nie stresuje ale musi miec mozliwosc oceny...
  • Gość: Nat IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.04.13, 10:09
    Na drugim egzaminie oblał mnie pan Bogusław Guzina, ale tylko z powodu mojego błędu. Bardzo sympatyczny, żartował na początku, po moim błędzie, na który nie mógł przymknąć oka bardzo dokładnie i bez zbędnych złośliwości wytłumaczył sytuację, co zrobiłam źle i jak powinien był manewr wyglądać. Mimo negatywa wyszłam z samochodu uśmiechnięta.

    Natomiast wczoraj zdawałam u pana Leszka Lewczuka. Nie zrobił na mnie większego wrażenia, wydawał polecenia spokojnie, odpowiednio wcześnie, nie komentował manewrów w żaden sposób i nie stresował. Nie starał się wprowadzić na miny, przejechał ze mną wszystkie potrzebne manewry i wróciliśmy do ośrodka. Powiedział nad czym trzeba pracować i wręczył pozytywa :) Do trzech razy sztuka :) Na szczęście trafiłam na samych miłych egzaminatorów, dlatego nie bójcie się - to, że każdy chce nas uwalić to mit :)
  • Gość: ;) IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.13, 20:37
    Dzisiaj za 6 razem ...;) ale zdałam
    Pan Paweł Imiołek - bardzo miły!
  • Gość: Olsztyn IP: *.reszel.arkusnet.pl 05.01.13, 21:59
    Powtarza się jedna reguła w 90%!:)
    Mili są Ci egzaminatorzy, którzy dają pozytywy:)))))))))wszędzie, czy Olsztyn, czy Warszawa:))))
  • real-kapucynka 14.01.13, 22:15
    Nieprawda, ja miałam nie miłego egzaminatora, ani razu nawet nie uśmiechnął się do mnie, był oschły, prawie wcale się nie odzywał..a jeśli już to tylko po to ,aby podać polecenie.Mimo wszystko nie przyczepiał się do głupot,nie stresował.Zdałam :)
    A wcześniej oblewałam również i u miłych panów..ale niestety za każdym razem przez własne błędy.Tak więc myślę że tu nie chodzi czy ktoś jest miły czy też nie, liczy się nasze opanowanie i umiejętności.
  • Gość: karolina IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.14, 10:37
    Mylisz sie
  • spacey1 07.02.13, 15:34
    Zdawałam 10 razy, więc mam doświadczenie :) Niestety nie pamiętam wielu nazwisk, jednak muszę przyznać, ze w większości byli bardzo sympatyczni, a w każdym razie nie niesympatyczni. Z wymienionych w tym wątku zdecydowanie źle wspominam p. Bakalarskiego, rzeczywiście ten mi się nie zapisał pozytywnie w pamięci. Natomiast pan, który mi w końcu zaliczył - p. Marek Kąkolewski - przefajny czlowiek. Jest inspektorem w Komendzie Głównej Policji w W-wie i jakoś tak miałam wrażenie, że nie ma napinki na oblanie, co niestety często ma miejsce przy panach, którzy są na cały etat egzaminatorami. P. Kąkolewskiego widuję czasami w TVN, wypowiada się o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Dodam, że nie tylko on był sympatyczny, żeby nie było, ze tylko "pozytywni" są sympatyczni. Nie pamiętam po prostu innych nazwisk. Aha, jeden od razu na początku egzaminu mi powiedział: "już ja widzę co z pani będzie za kierowca" i potem konsekwentnie mi dosrywał co chwila. Udało mu się mnie zdeprymować. Ten był wyjątkowo niefajną postacią.
  • Gość: ktos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.13, 17:17
    A zdawał ktoś u p.Marka na Bemowie ? Nie pamiętam nazwiska.
  • Gość: Ania IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.13, 18:24
    Ja zdałam u Pana Marka Augustyniaka.
    Był bardzo w porządku :)
  • Gość: macka IP: *.warszawa.vectranet.pl 19.02.13, 19:07
    Zdawałam dzis u Pana Macieja Zborowskiego - przemiły facet, ale nie zdałam przez własną głupotę.
  • ender8896 25.09.14, 17:08
    specjalnie założyłem konto żeby napisać o panu Bakalarskim.nie wiem czemu ma takie złe opinie. Teorie zdawałem u niego i od razu wydał mi się miły, próbował rozładować atmosferę i nas uspokoić:) a za drugim razem na praktyce kiedy na niego trafiłem to też naprawdę bardzo pozytywnie, faktycznie cichy ale jak już coś powie to jest miły i pomocny. u niego zdałem mimo że wielokrotnie mógł mnie oblać za pierdołki. osobiście życzę kursantom żeby trafili na niego bo jest naprawdę w porządku :)
  • Gość: ktoś IP: *.free.aero2.net.pl 03.03.13, 21:38
    Pan A. Węglewski, na początku niezbyt miły, denerwuje się na zbyt ostrożną jazdę, zwraca uwagę na błędy typu czemu stoimy przed torowiskiem, dając aluzję iż trzeba jechac, strasznie stresujący, ale jak ktoś nie zrobi drastycznego błędu to dostaje pozytywa, jak ja :D
  • Gość: Nat IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.03.13, 18:54
    Ja miałam pierwszy egzamin u p. Imiołka. Sprawiał wrażenie bardzo miłego, ale nie miałam okazji długo z nim pojeździć, bo przez własną głupotę zawaliłam łuk. :)
  • Gość: GOSIACZEK IP: *.dynamic.lte.plus.pl 23.03.13, 09:31
    Ja zdałam u p.JAGIEŁŁO.Spoko egzaminator.komendy wydawane precyzyjnie,
    zrozumiale.Nie czepia się szczegółów,jeżeli widzi że ktoś potrafi jeździć to da pozytywa. Nawet wyrozumiały na stres.POZDRAWIAM A TYM CO BĘDĄ ZDAWAĆ ŻYCZĘ POWODZONKA!!
  • Gość: nowy szofer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.13, 23:35
    dokładnie, dokładnie! Michał Jagiełło bardzo w porządku egzaminator :) oczywiście nie daje "fory" ale jest to sprawiedliwy egzaminator, bo jeśli ktoś potrafi jeździć to nie będzie na sile próbował oblać tylko podchodzi do zdającego po ludzku :) mi ten Pan pomógł opanować wielki stres...bardzo polecam! Oby w WORD pracowali tylko tacy egzaminatorzy! Gorąco pozdrawiam!!!
  • Gość: Lola IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.13, 18:10
    Zdałam :)!!! Zdawalam 3 razy. Za pierwszym poległam na czrwonym. Zagapilam sie, moja wina. Egzaminator - nie pamiętam nazwiska, nakrzyczał na mnie :( Dwa kolejne podejscia u p. łuczyńskiego. Bardzo miły ale rzeczowy facet. Wymusilam na skrzyzowaniu równorzędnym, ale ezzaminator wytłumaczyl spokojnie co i jak. I kolejne podejscie znowu u niego. Od razu wiedzialam ze będzie bezstresowo :) Bardzo fajne podejscie. Spokojne i ludzkie przede wszystkim!! życze wszystkim takiego egzaminatora!!
  • Gość: Zdałam IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.13, 23:15
    Miałam wątpliwą przyjemność zdawania egzaminu z Panem Robertem Łapińskim, co prawda zdałam, ale nie będę miała dobrych wspomnień związanych z tym Panem, po prostu jest bezczelny, pretensjonalny, wsadza na miny, wyrusza z egzaminowanym na miasto z zamiarem oblania. Swoimi chamskimi komentarzami próbuje sprowokować osobę,która próbuje zdać egzamin, żeby przestała panować nad swoimi emocjami i w końcu popełniła błąd. Ja należę do osób, które odpowiadały na komentarze tego Pana co spowodowało podwójną chęcią uwalenia mnie . jechałam godzinę i 20 minut, powiedziałam sobie- nie dam Ci się chamie, i nie dałam, komentarz na końcu już w Wordzie- NIESTETY nie mogę dać Pani negatywnej oceny. Myślałam, że padnę!! absolutnie nie polecam, kultury osobistej zero.
  • real-kapucynka 25.04.13, 23:37
    "NIESTETY nie mogę dać Pani negatywnej oceny".

    To już naprawdę świadczy ze liczył że oblejesz, rzeczywiście bezczelność.Współczuję, bo zdany egzamin zawsze pamięta się , szkoda ze ty będziesz go pamiętała tak niemiło, ale co tam..ciesz się że zdałaś, to najważniejsze.Gratuluję :)
  • Gość: Bushi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.13, 13:04
    Dziś miałam wątpliwą przyjemnośc zdawania z tym Panem. Zanim weszlismy na plac usłyszałam że wybierzemy taka trasą aby Pani nie zaliczyła.....i tak sobie pomyslałam że ładnie się zaczyna...ale czytając wasze wczesniejsze wrażenia mówię sobie dobra gadaj sobie chamie nie dam się wyprowadzić z równowagi.....Co chwila słyszałam : wie Pani co...albo nie nie będe tego komentował....i takie tam. Na mieście 1,2 H a jedyny manerw parkowanie prostopadłe....hmmmm szukał dziury w całym i znalazł....POdsumowując uwazajcie mocno na tego kolesia i nie ważcie sie dawac mu satysfakcji.....

    PS. Dwa dni wczesniej zdawałam u Pana Jurczaka Grzegorza i mimo niezdania facet był tak zajebisty że będe go długo pamiętać :)
  • Gość: karolina IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.14, 10:45
    Ja rowniez mialam ta "przyjemnosc",to bylo rok temu,co prawda zdalam i to za pierwszym razem,ale nienawidze roberta łapińskiego najbardziej jak tylko sie da! Okropny czlowoek,robil wszysyko zeby mnie "udupic",caly czas na mnie krzyczal,jezszilam poltorej godziny;/-tak bardzo chcial mnie nie przepuscic.a tylko go o cos zapytac(np czemu mi nie uznal zatrzymania sie w wyznaczonyn punkcie 15cm przed tym punktem)to caly czas"wszelkie dyskusje po egxaminie!!!" Albo "nastepne moje uwagi juz mie beda takie mile!!!" Ten czlowiek powinien sie leczyc;/ kuternoga piep* ony
  • Gość: Mimi IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.13, 18:08
    Dzisiaj zdawałam 6 raz i powiedziałam sobie, że jak nie dziś to zostawiam to na jakiś czas, bo jest to zdecydowanie wg mnie jeden z najbardziej stresujących egzaminów w życiu. Moim egzaminatorem był Pan Marek Kubicki, wspaniały człowiek! Jakby wszyscy byli tacy jak On to wierzcie mi nie stresowalibyście się aż tak:) Bardzo konkretny i uśmiechnięty, wspiera a nie nęka jak Jego poprzednicy (nie daj Boże trafić na Andrzeja D!!! nęka na każdym kroku i doprowadza do płaczu tych słabszych psychicznie), egzamin zleciał szybko :), życzę wszystkim zdającym powodzenia i tego Egzaminatora :)
  • Gość: Zdałam IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.13, 22:13
    Absolutnie potwierdzam :)))), co prawda oblałam u niego, ale tylko i wyłącznie przez swoją własną głupotę i zamotanie :)) o wiele lepiej będę wspominać Pana Marka niż Roberta Łapińskiego u którego zdalam! :)
    Pan Marek Kubicki jest genialny, uśmiechnięty, sympatyczny, rzeczowy, spokojny, bardzo szybko rozładowuje stres u osoby egzaminowanej.
    Pozdrowienia
  • Gość: leona IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.05.13, 13:36
    Opisałam wcześniej mój kolejny już egzamin tym razem z piotrem całką z bemowa. Gburowaty , szukał dziury w całym. Uważajcie.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.13, 15:32
    Ja zdawalem z panem Leszkiem Lewczukiem, malomowny, ale nie stresowal, nie komentowal, trasa w miare przyjemna, po egzaminie tylko spytal kto kazal mi glowa machac przed kazdym skrzyzowaniem i powiedzial zebym sobie kiedys karku nie skrecil :)
  • Gość: 2014 IP: *.play-internet.pl 18.05.14, 22:31
    Nieprawda, facet jak najbardziej ok..mily i stara sie odstresowac.. wiem bo mnie oblal lecz slusznie... pozdrawiam mimo wszystko
  • drobnenawino 22.05.13, 10:28
    Opiszę swoje doświadczenia, choć bardzo żałuję i przepraszam że nie mam pamięci do imion i nazwisk i niestety nie potrafię wymienić, z kim dokładnie miałam dwa dotychczasowe egzaminy praktyczne. Nie wiem więc, czy mój post coś pomoże. Pierwszy wspominam bardzo pozytywnie - pan egzaminator wysoki, krótkie, lekko rudawe włosy, cały czas żartował i rozładowywał napięcie, dawał rzeczowe komentarze, oblałam trochę przez własne zagapienie, więcej przez pecha (jak powiedział egzaminator) - w każdym razie byłam zadowolona, że szło mi tak dobrze, miło mi się jechało z tym panem.

    Dzisiaj miałam drugi termin i chciałabym wszystkich przestrzec przed człowiekiem, z którym miałam "przyjemność" - niski, gruby, starszy, siwy, z krótkim nastroszonym wąsikiem. Najpierw kazał mi czekać "chwilę" w samochodzie na placu, bo on by chciał pogadać z innym egzaminatorem. Zgodziłam się - "chwila", którą spędziłam w nerwach, trwała dokładnie 17 MINUT. Kiedy już ruszyliśmy do miasta, cały czas się czepiał, że nie patrzę w lusterka, bo nie kręcę głową. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło - ustawiam sobie w końcu lusterka tak, żeby mieć świadomość tego, co dzieje się wokół mnie, a nie gapić się np. tylko w prawe i najechać na potencjalne wyskakujące przed samochód dziecko. Próbowałam mu to wytłumaczyć i powiedziałam, że będę się starać bardziej dawać znaki, że patrzę, po czym egzaminator rozpoczął insynuacje, że jestem "patologicznym kłamcą". No cóż. Później zaczął się do mnie przyczepiać, że na zakręcie zakręcam za daleko od prawego krawężnika i otworzył drzwi, żeby mi to pokazać i stwierdził, że jednak nie jest za daleko. Powiedziałam, że w tym momencie sam sobie przeczy, no i jechaliśmy dalej. Facet zaczął się kręcić i cały czas "tykać" mnie w udo, myślałam, że zwariuję - poprosiłam, aby przestał, na co on zareagował stwierdzeniem, że "przecież musi mu być wygodnie, kiedy już będzie mi zatrzymywał samochód". No dobra, jedziemy dalej, oczywiście cały czas czepianie, że jak "pomarańczowe, to czemu gaz już wciskasz?", że "przekroczyłaś prędkość o 3km przy zmianie pasa ruchu na lewy", że "co tak na ten luz wrzucasz, jak zaraz ruszamy". Dostałam parkowanie równoległe, wszystko fajnie, zrobiłam (mimo że odległość między dwoma samochodami ledwie przekroczyła długość naszej Fabii). W końcu oblał mnie stwierdzając, że wymusiłam pierwszeństwo zmieniając pas, a prawda była taka, że zjechałam, bo pani za mną znacznie zwolniła, ustępując mi miejsca. Kiedy już pan wypisywał mi kartę, dostało mi się od "aroganckich kretynek, które nawet pisać nie umieją" - mój podpis przy rozpoczęciu egzaminu widać mu się nie podobał. Podziękowałam i wysiadłam, nie udając się z wzmiankowanym przyjemniaczkiem do WORD-u. Następnym razem mam nadzieję, że trafię na kogoś innego, a jeśli znów będzie to ten pan, po prostu zrezygnuję z egzaminu. Szkoda nerwów.
  • Gość: Mimi IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.13, 22:27
    Miałam przyjemność zdawać egzamin u tego Pana i po tym egzaminie niestety straciłam chęć do tego na długi czas... Pan ten od początku "przyczepiał się do mnie i wszystkiego". Na wstępie powiedział do mnie, że widzi już, że nie znajdziemy wspólnej nici porozumienia. Przy pokazywaniu płynów zrugał mnie: jak Pani sobie herbatkę w domku robi to leje w przestrzeń to?????? nie zna Pani podstawowego słownictwa, w ogóle nie umie Pani się wysławiać.... Potem światła z tyłu, miałam cofania i mówię mamy jedno po tej stronie a On do mnie: że co????!!! na całym świecie jest tylko jedno światło cofania????!!!!! ja mówię, że w tym konkretnym modelu skoda fabia.... to się rzucił na mnie, że nie umiem słuchać ze zrozumieniem. W końcu wsiedliśmy i na placu mówię sobie pokażę
    Ci Ty głupi ch***. I zrobiłam wszystko dobrze a On podchodzi i z tekstem to jest ulica do cholery!!! ze złej strony Pani obeszła samochód i znosiło Panią na łuku!!!! a ja mówię: może i znosiło, ale skończyłam w dobrym miejscu i nie wyjechałam za linie i się wku...ł. Już miałam łzy w oczach... jedziemy sobie, wyjazd z ośrodka w lewo i kieruję się na środkowy pas - a On zła odległość!!!! ja patrzę jak to jestem "kilometr" od auta z przodu, kurde podjechać czy co?
    podjeżdżam a ten już się drze.... że go nie słucham!!! myślę sobie mam dość i czekam tylko żeby coś zawalić, bo ciągle zwracał mi uwagę... jedziemy w lewo a On do mnie, że źle się trzymam na pasie linii, myślę sobie o co kaman człowieku daj mi jechać, jadę środkiem pasa mojego a ten gada ciągle, nagle stop i kazał zjechać mi do carrefoura i pytam o co chodzi - a On za nerwowo Pani jeździ, ja nie czuję się bezpiecznie i zaraz stworzy Pani zagrożenie ruchu.... puściły mi nerwy i popłakałam się, ten się drze i wpisał na kartkę - przypuszczalne stworzenie zagrożenia w ruchu... nic nie gadał cicho był, dojeżdżamy, wyłączył kamerkę i do mnie: mówiłem, że nie znajdziemy wspólnej nici porozumienia widać, że ma Pani kasę i lubi Pani ją wydawać (o co kurde chodzi?????? moja mina bezcenna) bo pojeździła Pani, jak Pani tak rozdaje na prawo i lewo to i ja bym wziął hahaha...... trzeba było iść na jazdy do mnie ja prowadzę szkołę jazdy z moim bratem... zatkało mnie... myślę sobie, szkoda, że nie mam dyktafonu włączonego. Nie złożyłam skargi tylko dlatego, że bałam się, że potem postawią kropkę przy moim nazwisku. Już jestem po zdanym egzaminie z wspaniałym Panem :) i mam to z głowy, ale zawsze będę wspominać tamten egzamin jako jeden z najgorszych dni w moim życiu.
  • Gość: Mimi IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.13, 23:02
    Dla tych co zdają pierwszy lub kolejny raz napisze na co zwrócić uwagę (na podstawie 5 oblanych egzaminów) może komuś się przyda:):
    - jeżeli trafi się Wam chamski egzaminator - jak mnie za drugim razem, nie dać zbić się z tropu i być pewnym siebie, wiem łatwo powiedzieć a trudno zrobić i jeżeli zrobicie coś źle, nie komentujcie na głos tego tylko jak coś powie egzaminator to lepiej nie wchodzić w dyskusje i nie potwierdzać tego co On mówi - bo będzie na kamerze i potem nie ma już możliwości przejścia tego;
    - na placu manewrowym trzeba patrzeć się przez tylna szybę podczas łuku w większości czasu a w lusterka mniej (zerkać na lusterka, jeżeli wolicie, ale nawet jadąc prosto do tyłu - patrzeć przez szybę);
    - parkując na egzaminie - przy wyjeżdżaniu tyłem po parkowaniu lepiej czasem na prostych kołach wyjechać prawie aż do całej długości samochodu a potem skręcać, bo mi np. egzaminator przerwał egzamin z tekstem: ma Pani pecha, bo w życiu codziennym każdy by tam wyjechał a tutaj ja się boję, że Pani zahaczy samochód obok (za szybko zaczęłam skręcać); ogólnie egzaminator był miły :)
    - lewoskręty - musicie mieć dobrze opanowane i pewnie jechać, jeżeli daleko jedzie samochód - jechać i wyczuć egzaminatora, czy jest z tych ostrożnych, czy go denerwuje to, ja miałam pecha na Kochanowskiego, bo elka jechała naprzeciwko mnie i mnie ominęła ze światłami, z czego nawet egzaminator się śmiał, ale skomentował, że musi mnie oblać, bo to hamowanie ruchu, że ktoś musi mnie omijać, ale inne samochody jechały normalnie, dobrze stałam tam, bo potem z instruktorem jeździłam tam wiele razy i potwierdził, że niesłusznie przyczepił się tamten i pech z elką;
    - zmiana pasa ruchu - lepiej poczekać i jechać chwilę tym lewym niż na siłę zmieniać jak ja po 1h jeździe pod ośrodkiem oblałam u sympatycznego Pana Liberka;
    - obcykajcie wszystkie "trudne miejsca" - pierwszeństwo łamane z Rudnickiego, STOP na Staffa i na Bemowie, rondo Olszyna i te drugie od Generała Maczka;
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
  • drobnenawino 23.05.13, 07:51
    Gratuluję zdania Mimi :))) Ja dzisiaj jadę zapisać się na kolejny egzamin, bo wczoraj wolałam się nie natknąć na kretyna, jeszcze by coś zaczął gadać, a mnie by nerwy poniosły. Dzisiaj jestem już na szczęście spokojniejsza.

    Do mnie też puścił ten tekst z kasą - ale jeszcze przed egzaminem.

    A w ogóle to miałam dwa podejścia do górki - co mi się nigdy nie zdarzało, w mieście właściwie za każdym razem znajdzie mi się okazja, żeby jechać z ręcznego. Jak za pierwszym razem mi nie wyszło, to się srogo zdziwiłam. Za drugim razem spojrzałam na nogi egzaminatora, bo miałam wrażenie, że nie mogę ruszyć, bo wciśnięty jest hamulec - i miałam rację. Jak tylko spojrzałam na niego, zdjął nogę z hamulca. Przykre, że na świecie są takie złośliwe gnomy...
  • Gość: Mimi IP: *.play-internet.pl 23.05.13, 13:21
    dziękuję drobnenawino:)a daj spokój współczuje :( ja płakałam cały dzień po egzaminie z tamtym Panem i powiem Ci, że tak samo jak Ty poszłam się zapisać innego dnia, bo nie byłam w stanie wrócić tam. A jak byłam na jednym z egzaminów kolejnych to widziałam go i Dziewczyna przede mną dosłownie Biedna dostała właśnie Jego :( ,ale mnie widok tej osoby tak zbił z tropu, że oblałam pierwszy i ostatni raz na placu. A właśnie jakbym go wylosowała to bym powiedziała: przykro mi, ale rezygnuje z egzaminu, bo coś czuje, że nie znajdziemy wspólnej nici porozumienia :P nie poddawaj się! ja prawie się poddałam i nawet tego dnia co zdałam to miałam nie iść, kończyła mi się stara teoria i to byłby ostatni raz i już byłam bliska rezygnacji, ale zaryzykowałam i słusznie :). Za duże są przerwy między tymi egzaminami niestety i człowiek zawsze czeka w nerwach na kolejny i zanim ochłonie to już coś z nerwów po drodze się przydarzy :(. Dlatego głowa do góry! :) ten egzamin to mieszanka szczęścia i trafienia dobrego egzaminatora, fajnej do jazdy pogody, dobrej pory dnia i natężenia ruchu, wyćwiczonych umiejętności i przede wszystkim opanowania stresu co dla mnie było nie do zrobienia :) cały czas analizowałam, że kurde było parkowanie zaraz zawalę coś dalej itd. a najgorsze jak pod koniec nie opanuje się człowiek i zawali całą jazdę. A egzaminatorzy są złośliwi i jak widzą, że ktoś jest słaby psychicznie jak ja to dawali uszczypliwe komentarze, że coś źle i to złośliwe i nie potrzebne, bo jeśli rzeczywiście coś źle zrobisz to On ma obowiązek do kamerki argumentować, że popełniłaś błąd tu i tu i albo kazać poprawić, albo wyczekiwać kolejnego miejsca. Ja tak miałam z tym pierwszeństwem łamanym na Rudnickiego, że wiedziałam, ze mogę jechać jak jechałam już od drugiej strony (wracałam), a facet z mojej lewej skręcał w prawo, więc pojechałam a egzaminator, że źle, że z za dużym impetem i co by było jakby On skręcał w lewo? wtedy by Pani oblała i pojechaliśmy jeszcze raz i zrobiłam to powoli. Więc jak zwracają uwagę to trzeba olewać to w takim sensie, że poprawić się oczywiście, ale nie brać tego do siebie i nie mówić na głos np. o kurczę źle zrobiłam przepraszam.
  • Gość: Zdałam IP: 178.73.10.* 23.05.13, 14:31
    Cześć!
    niestety egzaminatorzy muszą oblewać, żeby mieć na pensje :)
    pisałam wyżej odnośnie Roberta Łapińskiego u którego zdałam, nie życzę nikomu żeby trafił na niego.
    Facet młody myślę koło 40-stki, ale niestety ma syndrom- przerost formy nad treścią.
    Polecam bardzo, mimo, że nie można wybrać sobie egzaminatora, Pana Marka Kubickiego- oblałam, ale to cudowny człowiek.
    Egzaminator zawsze znajdzie powód na oblanie, być może za mało osób odwołuje się od tej decyzji w WORDACH więc czują, że mają przyzwolenie na bycie chamem.
    Mieszkam na Bemowie, więc codziennie widuję egzaminy i egzaminatorów, ich miny mówią same za siebie...współczuję. Odbierając prawo jazdy ( po dwóch dniach roboczych od złożenia wnisoku) Pani w okienku mówi, że tak mało osób zdaje, że nie mają co robić i mennica tak szybko drukuje...
    pozdrawiam i zyczę powodzenia
  • Gość: Anusiak IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.13, 13:54
    Wczoraj zdawalam u Pana Marka Sztandery. Co prawda oblalam 5 minut przed koncem, z wlasnej glupoty, a pan egzaminator skomentowal: "no, az mi pani szkoda". Co prawda podczas jazdy nie odzywal sie duzo, nie komentowal, nie krzyczal, nie wrzucal na miny. Byl spokojny, opanowany, moze troszke oschly. Natomiast jak juz wrocilam do osrodka i wyszlam z samochodu to powiedzial, ze przeze mnie musi teraz zapalic :))) ciekawe czy dlatego, ze az tak mu bylo mnie szkoda, czy go zagadalam na smierc :))))
    u tego Pana mozna zdac i zycze Wam tylko takich egzaminatorow :)))
  • drobnenawino 07.06.13, 09:11
    Troszkę przerażona po ostatnim egzaminatorze poszłam dziś na kolejny egzamin - i zdałam :) U Pana Leszczuka, który jest bardzo spokojny, kulturalny i daje zrozumiałe komunikaty. Dba o to, żeby egzaminowana osoba się nie stresowała. Po egzaminie dał mi bardzo dobre rady, wytknął kilka błędów i pogratulował. Wszystkim życzę takich egzaminatorów :)
  • murcielaga 24.05.13, 15:05
    Witam wszystkich towarzyszy niedoli i tych szczęściarzy, którzy koszmar zdania prawa jazdy mają już za sobą :)

    Dzisiaj było moje drugie podejście i chciałam się podzielić moimi dotychczasowymi doświadczeniami.
    Pierwszy egzamin oblałam już na łuku na placu manewrowym(łuk był zawsze moją piętą achillesową). Zdawałam u Pana Całki i muszę powiedzieć, że mimo iż egzamin zakończył się tak szybko i z wynikiem negatywnym to nie mam żadnych zastrzeżeń do tego egzaminatora. Był rzeczowy, ale przynajmniej w moim odczuciu niezwykle życzliwy i mimo moich problemów ze światłami przeciwmgielnymi nie wybijał mnie na siłę z rytmu, spokojnie wszystko objaśnił a na koniec pocieszał, że zanim niepotrzebnie na łuku za mocno dokręciłam szło mi bardzo dobrze i życzył mi powodzenia następnym razem.
    Dzisiaj niestety nie miałam już "farta" i trafił mi się Pan Piotr Sierański. Nie chcę się czepiać i kogokolwiek zrażać ale mi kompletnie jego "styl" nie odpowiadał. Początek egzaminu już mnie nastroił pesymistycznie bo po sprawdzeniu stanu technicznego samochodu kazał mi wjechać sobie na łuk ale nakazał abym pojechała przez kopertę tym samym zmuszona byłam bardzo ciasno skręcać między słupami co już przyprawiło mnie o minizawał :D (uznałam, że zrobił to złośliwie bo Pan Całka nie narzucał mi toru jazdy na łuk). Łuk musiałam poprawić bo stwierdził, że minimalnie wystawał mi przód w kopercie(teraz żałuję, że nie wysiadłam aby to sprawdzić, bo jestem niemal na 100% pewna że wjechałam ok) zawsze aż ryzykancko wjeżdżałam za głęboko więc nie wiem czy faktycznie tym razem niedojechałam... no ale nic.. łuk był za mną więc mogłam jechać na górkę i znowu, nie mogłam jechać przez siebie obranym torem jazdy tylko tak jak mi kazał a kazał mi jechać znowu obok słupka i skręcić przed słupkiem dzięki czemu miałam strasznie ciasny najazd na górkę i wjeżdżałam na nią z kołami na maksa skręconymi w lewo. Ale górkę zaliczyłam i mogłam wreszcie się wykazać na mieście. Niestety po kilku ładnie wykonanych zadaniach w tym zawracaniu z wykorzystaniem infrastruktury jechaliśmy sobie małą uliczką między blokami. Nadmienię, że egzaminator nic się nie odzywał(co na mnie działało mega stresująco bo ja z natury jestem gaduła i mam zakodowane, ze jak ktoś nie gada to znaczy że kombinuje :D) ponieważ uliczka kończyła się skrętem w prawo to jechałam blisko prawej krawędzi aż tu nagle mówi "proszę zaparkować między tymi dwoma samochodami) no i niestety... kompletnie nie spodziewałam się takiej komendy rzuconej na ostatni moment bo już niemal byłam na wysokości tych samochodów i tak jak zawsze wjeżdżałam bez problemu tak tutaj lipa :( no więc cofam się abym skorygować ale pech chciał że akurat samochód na wysokości którego powinnam się ustawić dał mi znać, że będzie chciał wyjechać z parkingu więc się upewniam u egzaminatora czy mogę pojechać do przodu aby umożliwić wyjazd a dopiero potem się łamać do parkowania a on nic... więc ponawiam pytanie na co słyszę "pani decyduje..." więc zdecydowałam, że podjadę trochę do przodu a potem znów wycofam i na spokojnie sobie zaparkuję. Odjechałam i czekam aż tamten samochód wyjedzie... i czekam, czekam a egzaminator się niecierpliwi :P w końcu do mnie: na co pani czeka, a ja ze czekam az tamten samochód wyjedzie zebym mogła kontynuować parkowanie, na co on: "ja nie widzę aby wyjeżdżał" ja mu na to " teraz to i ja już nie widzę ale skoro dał mi przed momentem znak, że będzie wyjeżdżał to wolę poczekać żeby móc kontynuować parkowanie" na to pan egzaminator powiedział abym już kontynuowała więc cała w nerwach("wielkie dzięki" temu frajerowi co się czaił w tym swoim samochodzie) na nowo próbowałam zaparkować i znowu się źle złamałam :( i po egzaminie....

    tak jak pisałam wcześniej nie chcę oczerniać czy straszyć, to są moje subiektywne odczucia po egzaminie z Panem Sierańskim. Może wyolbrzymiam i się sama nakręciłam ale serio od momentu kiedy rozpoczął się mój egzamin miałam wrażenie, że tylko czeka na moje potknięcie. A najgorsze jest to, że ja z parkowaniem nigdy nie miałam problemów! ale co innego kiedy człowiek wie, że zaraz będzie miał gdzieś zaparkować a co innego jak jedzie z mumią i nagle dostaje komendę :)

    Mam nadzieję, że powiedzenie "do trzech razy sztuka" spełni się w moim przypadku bo za dwa tygodnie kolejne podejście...

  • Gość: Mimi IP: *.dynamic.chello.pl 26.05.13, 19:06
    Witam wszystkich,
    Ja w takim razie również podzielę się moimi odczuciami. W piątek miałam 3 podejście i hurrra udało się choć do samego końca nie byłam pewna...
    Pierwsze podejście miałam z p. Łapińskim i nie wiem jak to się stało, ale już na placu wjechałam w tyczkę i po egzaminie... Ciężko ocenić mi go jako egzaminatora, wydawał się w porządku. Drugi raz p. Piotr Całka, oblałam po ponad 30 min. na mieście, nie zauważyłam rowerzystki i egzaminator dał mi po hamulcach. Chociaż nie zdałam, egzamin wspominam bardzo dobrze, a p. Całkę jako sympatyczną osobę, zrównoważony, miły absolutnie nie wsadzał mnie na żadne miny. Trzecie i szczęśliwy raz to p. Ireneusz Wall. Nie odzywał się w trakcie jazdy, stresował mnie swoją osobą i tylko kilkakrotnie zwrócił mi uwagę w stylu "kto panią tak uczył...." ale na koniec powiedział, że egzamin kończy się z wynikiem pozytywnym. Także wszystkim, którzy te stresujące przeżycie mają przed sobą życzę powodzenia i dużo optymizmu. Myślę też nie ma co nakręcać się negatywnie "złymi egzaminatorami", jeżeli umie się jeździć to na pewno w końcu musi się udać. A z własnego doświadczenia widzę, że nawet egzaminator, który jest niezbyt sympatyczny nie od razu chce nas uwalić ;)

    Z rad to należy skupić się od początku na jeździe, aby wykonywać wszystkie polecenia poprawnie, a nie zastanawiać się czy się zda czy też nie..... Po prostu przez te kilkadziesiąt minut skupić się tylko na chwili obecnej.

    Aaaa i podczas zjazdu ze wzniesienia mocno docisnąć hamulec ręczny żeby nie pikał


  • Gość: GOSIACZEK IP: *.dynamic.lte.plus.pl 27.05.13, 11:29
    I tu się zgadzam.Zdanie jest realne i najważniejsze by nie myśleć o egzaminatorze jak o największym wrogu.pozdrawiam i powodzonka dla zdających-ja od 3 miesięcy mobilna.
  • Gość: Kris IP: *.centertel.pl 25.07.14, 13:58
    PIOTR SIERAŃSKI
    To zdecydowanie jeden z najgorszych egzaminatorow, z ktorymi mialem do czynienia.
    Zerowy kontakt, patrzy na zdajacego "z gory", prowokuje niebezpieczne manerwy, nakazuje manerwowanie na WORDzie w bardzo waskich przejazdach.
    Egzamin z tym Panem jest skazany na niezaliczenie.
    Bardzo slaby egzaminator o widocznej zlej woli i negatywnym podejsciu do przyszlych kierowcow. Pan Piotr Sieranski zdecydowanie powinien zmienic podejscie do zdajacego oraz zauwazyc, iz nie tylko zarabianie pieniedzy sie liczy w zyciu.
    Nikomu nie polecam.
    Krzysiek, egzamin niezaliczony 18.07.2014 WORD Bemowo
  • Gość: Anna IP: *.oknoplast.com.pl 22.08.14, 10:26
    Witam wszystkich. Ja zdawałam na Bemowie kilka razy i zupełnie nie zgadzam się z opinią kolegi, pełną nieuzasadnionego "HEJTU". Mimo iż egzamin u Pana Piotra Sierańskiego zakończył się wynikiem negatywnym, to muszę podkreślić, że był najbardziej PROFESJONALNY ze wszystkich egzaminatorów, u których miałam przyjemność zdawać (np. Pan Sławomir Bakalarski, oprócz wydawania suchych komend nie odezwał się ani słowem i do tej pory nie znam etymologii swoich błędów....a na nich przecież powinniśmy się uczyć) Po pierwsze po niezdanej teorii, Pan Piotr, kiedy podeszłam zapytać o kilka wątpliwości, bardzo DOKŁADNIE i RZECZOWO wyjaśnił mi moje błędy, a potem trafiłam na niego jeszcze na praktyce i mimo iż nie zdałam, to podczas tego jednego przejazdu przez miasto nauczyłam się chyba więcej niż na całym kursie!!!!!! Pan Piotr odniósł się do każdego manewru, wyjaśniając czym grozi takie zachowanie na drodze i doceniam go za to że nie preferuje banalnych rozwiązań typu parkowanie na pustym parkingu. W końcu jak dostaniecie prawa jazdy to będziecie musieli stawić czoła niejednej trudnej sytuacji drogowej. No chyba że ktoś chce mieć po prostu dodatkowy dokument w portfelu - a trzeba zdać sobie sprawę że jazda samochodem to odpowiedzialność za siebie i za innych. Polecam tego egzaminatora dla tych którzy chcą jeździć bezpiecznie i nie preferują naciągania swoich umiejętności. PAN PIOTR TO EGZAMINATOR DLA AMBITNYCH. GORĄCO POLECAM I MAM NADZIEJĘ ŻE JESZCZE TRAFIĘ NA TEGO PROFESJONALISTĘ W KAZDYM CALU!!!!!!
  • Gość: Anna IP: *.oknoplast.com.pl 22.08.14, 10:29
    Witam wszystkich. Ja zdawałam na Bemowie kilka razy i zupełnie nie zgadzam się z opinią kolegi, pełną nieuzasadnionego "HEJTU". Mimo iż egzamin u Pana Piotra Sierańskiego zakończył się wynikiem negatywnym, to muszę podkreślić, że był najbardziej PROFESJONALNY ze wszystkich egzaminatorów, u których miałam przyjemność zdawać (np. Pan Sławomir Bakalarski, oprócz wydawania suchych komend nie odezwał się ani słowem i do tej pory nie znam etymologii swoich błędów....a na nich przecież powinniśmy się uczyć) Po pierwsze po niezdanej teorii, Pan Piotr, kiedy podeszłam zapytać o kilka wątpliwości, bardzo DOKŁADNIE i RZECZOWO wyjaśnił mi moje błędy, a potem trafiłam na niego jeszcze na praktyce i mimo iż nie zdałam, to podczas tego jednego przejazdu przez miasto nauczyłam się chyba więcej niż na całym kursie!!!!!! Pan Piotr odniósł się do każdego manewru, wyjaśniając czym grozi takie zachowanie na drodze i doceniam go za to że nie preferuje banalnych rozwiązań typu parkowanie na pustym parkingu. W końcu jak dostaniecie prawa jazdy to będziecie musieli stawić czoła niejednej trudnej sytuacji drogowej. No chyba że ktoś chce mieć po prostu dodatkowy dokument w portfelu - a trzeba zdać sobie sprawę że jazda samochodem to odpowiedzialność za siebie i za innych. Polecam tego egzaminatora dla tych którzy chcą jeździć bezpiecznie i nie preferują naciągania swoich umiejętności. PAN PIOTR TO EGZAMINATOR DLA AMBITNYCH. GORĄCO POLECAM I MAM NADZIEJĘ ŻE JESZCZE TRAFIĘ NA TEGO PROFESJONALISTĘ W KAZDYM CALU!!!!!!
  • Gość: Agnieszka IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.08.14, 17:20
    Wczoraj zdałam u Pana Piotra Sierańskiego egzamin, owszem jest wymagający, ale zupełnie się z tą negatywną opinią nie zgadzam. To była moja piewsza jazda egzaminacyjna więc nie mam porównania, ale zostałam bardzo rzetelnie oceniona, zawsze miałam drugą szansę wykonania nieudanego manewru ( ok trochę stresująca jest świadomość, że coś się nie udało, bo pan Piotr o tym informuje), nie wymuszał żadnych niebezpiecznych sytuacji i moim zdaniem nie chciał mnie na siłę oblać. Oblewamy sami ze stresu niestety a czasem z braku szczęścia, choć częściej umiejętności. Po egzaminie dostałam wyczerpującą informacje z wytłumaczeniem, co i dlaczego zrobiłam źle. W sumie cieszę się, że uważa się go tu za taki postrach i egzaminatora dla ambitnych, bo to znaczy, że mój "dostateczny" u niego to jeszcze większy sukces. Także może rzeczywiście Pana Piotra polecę ambitnym, którzy chcą na serio sprawdzić, czy nadają się na kierowców, bo prawo jazdy to nie bilet na gokarty. Dodam, że za pierwszym razem odpadłam na placu i też pan, którego nazwiska nie pamiętam był miły, rzetelny i miał kilka cennych uwag na przyszłość.
  • ingrid122 04.03.18, 12:55
    ingrid122 napisał(a):

    > Pan P.S wydaje mi się że taki jest kieruje się twardymi procedurami. Egzamin zd
    > awałam trzy razy i mam porównanie który egzaminator lubi wbić w ziemie . Pan P
    > iotr normalnie się przedstawił dzień dobry, do widzenia , przytrzymał mi maskę
    > od auta żebym mogła wykonać zadanie, . Pan P ma bardzo zimny , bezwzględny wyraz twarzy więc takie drobne gesty trochę mnie uspokoiły, a poza tym zachowywał się jak typowy urzęd
    > nik też sobie długo nie pojeździłam, stres wziął górę i skręciłam w lewo z praw
    > ej strony drugim błędem było ścięcie podwójnej ciągłej przy skręcie w lewo na
    > skrzyżowaniu (ul. Osiedlowa) myślę że co drugi kierowca który tamtędy nie jeźdz
    > i popełniłby mój błąd. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to chyba to że wydawał za późno polecenia w lewo lub prawo, ale nie mam żalu ponieważ wiem że na tamtym etapie nie byłam perfekcyjnie przygotowana żeby podejść do egzaminu i spełnić oczekiwania niektórych zadań.
    > Egzaminator numer 2, pan Sławomir. J, brak kultury, okrzyk euforii gdy popełniła
    > m błąd ciągłaaaa!!! :), niestandardowe pytania przy sprawdzaniu świateł i wytrzesz
    > czanie na mnie swoich pięknych oczu z pytaniem czy on nie mówi po Polsku?? Ten
    > człowiek nie lubi kobiet to pewne albo ma kompleksy nie wiem może ktoś kiedyś
    > się nad nim znęcał.Wybrał mi najtrudniejszy pas do zrobienia łuku - lewy , mimo
    > że pozostałe były wolne, wiadomo że to się wiąże z przeciskaniem pomiędzy słu
    > pkami po drodze w kierunku górki dobrze wiem że wybrał tak celowo . Zaznaczanie co popadnie na arkuszu pod ośrodk
    > iem. Szkoda w ogóle pisać tego człowieka mogę śmiało określić jako osobę która
    > z wyrachowaniem nadużywa władzy którą ma.
    > Mój ostatni egzaminator okazał się surowy długo z nim jeździłam lecz zapropono
    > wał żebym wybrała sobie pas do zrobienia łuku, wcześniej się przedstawił jak cz
    > łowiek, powiedział dzień dobry , jeździliśmy po skrzyżowaniach równorzędnych ,
    > skrzyżowaniach świetlnych, torowiskach, rondo Łabiszyńska nie szukał z uporem
    > maniaka miny drogowej dla mnie. Moje wnioski: zdawanie egzaminu pozostawia tra
    > umę, długo będę pamiętała, umiejętności prowadzenia auta są ważne lecz szczęści
    > e na kogo traficie jest równie ważne, w aucie sa trzy kamery i podsłuch, ale je
    > sli egzaminator ma serce a wy robicie kosmetyczne błędy przepuści was ponieważ
    > wie że nawet po zdaniu egzaminu umiejętności prowadzenia auta są jeszcze do o
    > szlifowania przez wiele miesięcy, która kobieta po 40h nauki jazdy wie jak się
    > ładuje akumulator, wie jak sie nazywa każdy element pojazdu wie tyle co doświa
    > dczony kierowca? Widzę patologie w szkołach nauki jazdy gdzie instruktorowi pł
    > aci sie 12-15zł/h a tan z kolei odbębnia swoja pracę nie uczy i trzeba w despe
    > racji szukać kolejnych instruktorów do jazd doszkalających, w WORDACH patologi
    > a również jest egzaminatorzy wiedzą że jest niż demograficzny zwłaszcza ci star
    > szej daty żeby zachować swoje stanowisko w obawie przed rotacją robią co trzeba
    > żeby oblać egzaminowanego oczywiście wszystko zgodnie z regulaminem. Nie liczc
    > ie że kamery pomogą to lipa . Egzaminator zabierze was tam gdzie on sam by pol
    > egł za pierwszym razem , kamery to zarejestrują i przecież wszystko było zgodni
    > e z regulaminem, Egzaminy w miastach Garwolin, Łomża jest łatwiej zdać ze względu na infrastrukturę to chore że ludzie niepotrafiący się zachować za kierownicą w Warszawie zdają za pierwszym razem w małym mieście. I to chyba tyle...
  • ingrid122 04.03.18, 13:43
    aaaaaaaaaaa
  • ingrid122 04.03.18, 13:44
    ingrid122 napisał(a):

    > ingrid122 napisał(a):
    >
  • bezhejtu 06.11.14, 18:54
    Też miałam egzamin z p. Sierańskim - niezdany niestety - ale potwierdzam, to co napisały już poprzednie osoby, że jest profesjonalistą. Sama zdawałam sobie sprawę, że jeszcze dużo się muszę nauczyć, zanim samodzielnie wyruszę na ulice. A p. Piotr - nie jest wylewny, to na pewno, ale spokojny, rzeczowy i -naprawdę! - wyrozumiały dla drobnych potknięć. Na parę rzeczy zwrócił mi uwagę, a świadomość swoich błędów i tego, co trzeba poprawić, IMHO jest ważniejsza niż samo prawko.
    To egzaminator dla osób, które wiedzą, co robią :-)
  • bezhejtu 06.11.14, 18:56
    I jeszcze jedno: robi ZABÓJCZE wrażenie na kobietach ;-)
  • wordwatch 09.01.16, 00:20
    Witam, mam nietypową prośbę: czy ktoś ze zdających mógłby mi pomóc w dopasowaniu imienia i nazwiska egzaminatora do twarzy? Zdjęcia zrobione z ukrycia ale w czasie pracy więc legalnie.
    i.imgur.com/27qv6UV.jpg
    i.imgur.com/C18xEjz.jpg
    i.imgur.com/q8WamI0.jpg
    i.imgur.com/RlyYe8G.jpg
    i.imgur.com/OvU2Z6y.jpg
    i.imgur.com/8yftUI9.jpg
    Jeździ Peugeotem 208 o numerach WD9893E, mieszka przy ulicy noszącej imię poety i powstańca warszawskiego urodzonego 8 lutego 1922, pod numerem 7.
    Pozdrawiam wszystkich klientów ZTM z przymusu!
  • 5aga19 15.01.16, 16:31
    Coś Ci się pomyliło.Taki z niego egzaminator jak ze mnie Chińczyk.Ten facet pracuje w kasie.
    Ps.Za te zdjęcia i jego namiarach na samochód możesz mieć duże nieprzyjemności.
  • wordwatch 20.01.16, 18:26
    Ups...
  • seiler208 30.06.17, 21:25
    Potwierdzam powyższą opinię. Pan Piotr Sierański przede wszystkim ma negatywne podejście, co jest bardzo odczuwalne podczas egzaminu. Najpierw chciał mnie oblać nakłaniając do wjazdu w ulicę, przed którą za krzakami był ukryty znak zakazu ruchu, a następnie wymusił parkowanie prostopadłe w bardzo ciasnym miejscu. Mimo sprzeciwu z mojej strony musiałem wykonać ten manewr, który został przez niego przerwany i potraktowany jako interwencja. Na karcie egzaminacyjnej zostały zaznaczone różne manewry, które nie pojawiły się na egzaminie. Jazda trwała 13 minut. Pan Sierański widocznie bardzo się spieszył na kawę, gdyż odwożąc mnie ciągnął każdy bieg do pełnych obrotów, a po betonowej ulicy doprowadzającej do WORD Bemowo grzał 60 km/h... Zdecydowanie nie polecam tego egzaminatora. Koleżaka, która miala egzamin kilka dni później opisała swój egzamin, który wyglądał dokladnie tak samo. Egzaminatorem okazał się ten sam pan. Egzamin na prawo jazdy zdałem za drugim razem bez najmniejszych problemów.
  • ingrid122 04.03.18, 12:15
    Pan P.S wydaje mi się że taki jest kieruje się twardymi procedurami. Egzamin zdawałam trzy razy i mam porównanie który egzaminator lubi wbić w ziemie . Pan Piotr normalnie się przedstawił dzień dobry, do widzenia , przytrzymał mi maskę od auta żebym mogła wykonać zadanie. A poza tym zachowywał się jak typowy urzędnik też sobie długo nie pojeździłam, stres wziął górę i skręciłam w lewo z prawej strony drugim błędem było ścięcie podwójnej ciągłej przy skręcie w lewo na skrzyżowaniu (ul. Osiedlowa) myślę że co drugi kierowca który tamtędy nie jeździ popełniłby mój błąd.
    Egzaminator numer 2, pan Sławomir.J, brak kultury, okrzyk euforii gdy popełniłam błąd ciągłaaaa!!!, niestandardowe pytania przy sprawdzaniu świateł i wytrzeszczanie na mnie swoich pięknych oczu z pytaniem czy on nie mówi po Polsku?? Ten człowiek nie lubi kobiet to pewne albo ma kompleksy nie wiem może ktoś kiedyś się nad nim znęcał.Wybrał mi najtrudniejszy pas do zrobienia łuku - lewy , mimo że pozostałe były wolne, wiadomo że to się wiąże z przeciskaniem pomiędzy słupkami po drodze w kierunku górki. Zaznaczanie co popadnie na arkuszu pod ośrodkiem. Szkoda w ogóle pisać tego człowieka mogę śmiało określić jako osobę która z wyrachowaniem nadużywa władzy którą ma.
    Mój ostatni egzaminator okazał się surowy długo z nim jeździłam lecz zaproponował żebym wybrała sobie pas do zrobienia łuku, wcześniej się przedstawił jak człowiek, powiedział dzień dobry , jeździliśmy po skrzyżowaniach równorzędnych , skrzyżowaniach świetlnych , torowiskach, rondo Łabiszyńska nie szukał z uporem maniaka miny drogowej dla mnie. Moje wnioski: zdawanie egzaminu pozostawia traumę, długo będę pamiętała, umiejętności prowadzenia auta są ważne lecz szczęście na kogo traficie jest równie ważne, w aucie sa trzy kamery i podsłuch, ale jesli egzaminator ma serce a wy robicie kosmetyczne błędy przepuści was ponieważ wie że nawet po zdaniu egzaminu umiejętności prowadzenia auta są jeszcze do oszlifowania przez wiele miesięcy, która kobieta po 40h nauki jazdy wie jak się ładuje akumulator, wie jak sie nazywa każdy element pojazdu wie tyle co doświadczony kierowca? Widzę patologie w szkołach nauki jazdy gdzie instruktorowi płaci sie 12-15zł/h a tan z kolei odbębnia swoja pracę nie uczy i trzeba w desperacji szukać kolejnych instruktorów do jazd doszkalających, w WORDACH patologia również jest egzaminatorzy wiedzą że jest niż demograficzny zwłaszcza ci starszej daty żeby zachować swoje stanowisko w obawie przed rotacją robią co trzeba żeby oblać egzaminowanego oczywiście wszystko zgodnie z regulaminem. Nie liczcie że kamery pomogą to lipa . Egzaminator zabierze was tam gdzie on sam by poległ za pierwszym razem , kamery to zarejestrują i przecież wszystko było zgodnie z regulaminem.
  • ingrid122 04.03.18, 13:02
    :)
  • ingrid122 04.03.18, 13:40
    ingrid122 napisał(a):

    Pan P.S wydaje mi się że taki jest kieruje się twardymi procedurami. Do egzaminu podchodziłam trzy razy i mam porównanie który egzaminator lubi wbić w ziemie . Pan Piotr normalnie się przedstawił dzień dobry, do widzenia , przytrzymał mi maskę
    od auta żebym mogła wykonać zadanie. A poza tym zachowywał się jak typowy urzędnik też sobie długo nie pojeździłam, stres wziął górę i skręciłam w lewo z prawej strony drugim błędem było ścięcie podwójnej ciągłej przy skręcie w lewo na
    skrzyżowaniu (ul. Osiedlowa) myślę że co drugi kierowca który tamtędy nie jeździ popełniłby mój błąd.
    Egzaminator numer 2, pan Sławomir.J, brak kultury, okrzyk euforii gdy popełniłam błąd ciągłaaaa!!!, niestandardowe pytania przy sprawdzaniu świateł i wytrzeszczanie na mnie swoich pięknych oczu z pytaniem czy on nie mówi po Polsku?? Ten
    człowiek nie lubi kobiet to pewne albo ma kompleksy nie wiem może ktoś kiedyś
    się nad nim znęcał.Wybrał mi najtrudniejszy pas do zrobienia łuku - lewy , mimo
    że pozostałe były wolne, wiadomo że to się wiąże z przeciskaniem pomiędzy słupkami po drodze w kierunku górki. Zaznaczanie co popadnie na arkuszu pod ośrodkiem. Szkoda w ogóle pisać tego człowieka mogę śmiało określić jako osobę która z wyrachowaniem nadużywa władzy którą ma.
    Mój ostatni egzaminator okazał się surowy długo z nim jeździłam lecz zaproponował żebym wybrała sobie pas do zrobienia łuku, wcześniej się przedstawił jak człowiek, powiedział dzień dobry , jeździliśmy przez skrzyżowania równorzędne , skrzyżowania świetlne , torowiskach, rondo Łabiszyńska nie szukał z uporem maniaka miny drogowej dla mnie. Moje wnioski: zdawanie egzaminu pozostawia traumę, długo będę pamiętała, umiejętności prowadzenia auta są ważne lecz szczęście na kogo traficie jest równie ważne, w aucie są chyba trzy kamery i podsłuch, ale jeśli egzaminator ma serce a wy robicie kosmetyczne błędy przepuści was ponieważ wie że nawet po zdaniu egzaminu umiejętności prowadzenia auta są jeszcze do oszlifowania przez wiele miesięcy, która kobieta po 40h nauki jazdy wie jak się ładuje akumulator, wie jak się nazywa każdy element pojazdu wie tyle co doświadczony kierowca? Widzę patologie w szkołach nauki jazdy gdzie instruktorowi płaci się 12-15zł/h a tan z kolei odbębnia swoja pracę nie uczy i trzeba w akcie desperacji szukać kolejnych instruktorów do jazd doszkalających, w WORDACH patologia również jest egzaminatorzy wiedzą że jest niż demograficzny zwłaszcza ci starszej daty żeby zachować swoje stanowisko w obawie przed rotacją robią co trzeba żeby oblać egzaminowanego oczywiście wszystko zgodnie z regulaminem. Nie liczcie że kamery pomogą to lipa . Egzaminator zabierze was tam gdzie on sam by poległ za pierwszym razem.
  • ingrid122 04.03.18, 13:41
    ingrid122 napisał(a):
  • ingrid122 04.03.18, 13:14
    ingrid122 napisał(a):

    > Pan P.S wydaje mi się że taki jest kieruje się twardymi procedurami. Egzamin zd
    > awałam trzy razy i mam porównanie który egzaminator lubi wbić w ziemie . Pan P
    > iotr normalnie się przedstawił dzień dobry, do widzenia , przytrzymał mi maskę
    > od auta żebym mogła wykonać zadanie, . Pan P ma bardzo zimny , bezwzględny wyraz twarzy więc takie drobne gesty trochę mnie uspokoiły, a poza tym zachowywał się jak typowy urzęd
    > nik też sobie długo nie pojeździłam, stres wziął górę i skręciłam w lewo z praw
    > ej strony drugim błędem było ścięcie podwójnej ciągłej przy skręcie w lewo na
    > skrzyżowaniu (ul. Osiedlowa) myślę że co drugi kierowca który tamtędy nie jeźdz
    > i popełniłby mój błąd. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to chyba to że wydawał za późno polecenia w lewo lub prawo, ale nie mam żalu ponieważ wiem że na tamtym etapie nie byłam perfekcyjnie przygotowana żeby podejść do egzaminu i spełnić oczekiwania niektórych zadań.
    > Egzaminator numer 2, pan Sławomir. J, brak kultury, okrzyk euforii gdy popełniła
    > m błąd ciągłaaaa!!! :), niestandardowe pytania przy sprawdzaniu świateł i wytrzesz
    > czanie na mnie swoich pięknych oczu z pytaniem czy on nie mówi po Polsku?? Ten
    > człowiek nie lubi kobiet to pewne albo ma kompleksy nie wiem może ktoś kiedyś
    > się nad nim znęcał.Wybrał mi najtrudniejszy pas do zrobienia łuku - lewy , mimo
    > że pozostałe były wolne, wiadomo że to się wiąże z przeciskaniem pomiędzy słu
    > pkami po drodze w kierunku górki dobrze wiem że wybrał tak celowo . Zaznaczanie co popadnie na arkuszu pod ośrodk
    > iem. Szkoda w ogóle pisać tego człowieka mogę śmiało określić jako osobę która
    > z wyrachowaniem nadużywa władzy którą ma.
    > Mój ostatni egzaminator okazał się surowy długo z nim jeździłam lecz zapropono
    > wał żebym wybrała sobie pas do zrobienia łuku, wcześniej się przedstawił jak cz
    > łowiek, powiedział dzień dobry , jeździliśmy po skrzyżowaniach równorzędnych ,
    > skrzyżowaniach świetlnych, torowiskach, rondo Łabiszyńska nie szukał z uporem
    > maniaka miny drogowej dla mnie. Moje wnioski: zdawanie egzaminu pozostawia tra
    > umę, długo będę pamiętała, umiejętności prowadzenia auta są ważne lecz szczęści
    > e na kogo traficie jest równie ważne, w aucie sa trzy kamery i podsłuch, ale je
    > sli egzaminator ma serce a wy robicie kosmetyczne błędy przepuści was ponieważ
    > wie że nawet po zdaniu egzaminu umiejętności prowadzenia auta są jeszcze do o
    > szlifowania przez wiele miesięcy, która kobieta po 40h nauki jazdy wie jak się
    > ładuje akumulator, wie jak sie nazywa każdy element pojazdu wie tyle co doświa
    > dczony kierowca? Widzę patologie w szkołach nauki jazdy gdzie instruktorowi pł
    > aci sie 12-15zł/h a tan z kolei odbębnia swoja pracę nie uczy i trzeba w despe
    > racji szukać kolejnych instruktorów do jazd doszkalających, w WORDACH patologi
    > a również jest egzaminatorzy wiedzą że jest niż demograficzny zwłaszcza ci star
    > szej daty żeby zachować swoje stanowisko w obawie przed rotacją robią co trzeba
    > żeby oblać egzaminowanego oczywiście wszystko zgodnie z regulaminem. Nie liczc
    > ie że kamery pomogą to lipa . Egzaminator zabierze was tam gdzie on sam by pol
    > egł za pierwszym razem , kamery to zarejestrują i przecież wszystko było zgodni
    > e z regulaminem, Egzaminy w miastach Garwolin, Łomża jest łatwiej zdać ze względu na infrastrukturę to chore że ludzie niepotrafiący się zachować za kierownicą w Warszawie zdają za pierwszym razem w małym mieście. I to chyba tyle...
  • murcielaga 07.06.13, 10:14
    dzisiejszy mój egzamin potwierdził, że połowa sukcesu to egzaminator. Dzisiaj miałam okazję zdawać u Pana Jarosława Jurczaka i ZDAŁAM! bardzo miły, życzliwy człowiek. Komendy dawał zawsze odpowiednio wcześnie i nawet z wyprzedzeniem o jedną czyli przykładowo mówił, że na następnym skrzyżowaniu skręcimy w prawo a potem będziemy skręcać w lewo, dzięki czemu mogłam sobie dłuższą trasę zaplanować i nie bałam się, że mi nagle z czymś wyskoczy. Parkowanie też mi ułatwił bo jak wjechaliśmy sobie w taką małą uliczkę to powiedział mi abym się nie rozpędzała za bardzo bo zaraz sobie poszukamy miejsca do zaparkowania.
    Oby inni egzaminatorzy brali z niego przykład!!!

    Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za pozostałych zdających!!!
  • Gość: j IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.13, 13:48
    Dziś oblałam u Pana Jurczaka po 50 min jazdy przez nieuwagę, wymusiłam pierwszeństwo zmieniając pas na rondzie przy broniewskiego- było puste, jechał tylko jeden samochód i akurat przed niego wspaniałomyślnie się wepchnęłam.
    Mimo wszystko egzaminator bardzo życzliwy, miły, dokładnie wytłumaczył mi mój błąd. Mam nadzieję, że kolejne podejście przebiegnie w podobnej atmosferze, bo poprzednia próba, oblana przez Pana Skwarka tuż po wyjeździe z wordu, była bardzo nieprzyjemna, egzaminator ciągle mruczał coś pod nosem i nie potrafił sensownie wytłumaczyć mi, za co mnie oblał- a tego nie lubię.
  • Gość: Carrolyn IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.03.14, 19:48
    egzamin zdany pozytywnie u Pana Jarosława Jurczaka. Przez cały egzamin był neutralny, polecenia wydawał odpowiednio wcześniej ale mimo neutralności stworzył nie stresującą atmosferę. Nie dogadywał(chociaż moje hamowanie chwilami pozostawiało sporo do życzenia), w żaden sposób nie utrudniał... jazda trwała ok.35-40 min. (niezbyt duży ruch). Po egzaminie omówił go ze mną.Ocenił rzetelnie moją technikę prowadzenia auta, podpowiedział na co zwrócić baczniejszą uwagę. Życzę każdemu by trafiał na niego :)
  • Gość: LIW IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.06.13, 23:30
    W Warszawie egzaminatorzy o tym w którym ośrodku pracują dowiadują się około godziny 16 dnia poprzedniego więc nie ma czegoś takiego jak egzaminatorzy z Bemowa czy z Radarowej
  • Gość: Młody IP: *.02.gwa.telkab.pl 15.03.14, 16:13
    Ernest Raczkowski - egzaminator niemiły, podczas egzaminu panuje absolutna cisza, unosi głos, atmosfera mocno napięta
  • Gość: aaa IP: *.play-internet.pl 24.06.13, 08:33
    Od poniedziałku 1 lipca Bemowo będzie pracowało na jedną zmianę od godziny 10 do 18.
  • Gość: Bushi _ ZDAŁAM :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.13, 15:18
    Dziś jest mój szczęśliwy dzień. :) Pani Egzaminatorka Pani Ania Golon. Cudowna, spokojna i jakie miłe zaskoczenie na początek że będzie to egzamin z kobietą. Placyk luzik pełny, miasto też, mimo dwóch małych błędów jazda bez żadnego stresu. Manewry w spokojnym miejscu bez wbijania na minę. Polecenia odpowiednio wcześnie. Na koniec po poinformowaniu mnie o POZYTYWNYM wyniku przeanalizowała ze mną moje błędy i liczyła powodzenia. Jak traficie na nią i umiecie jeżdzić zdane jak nic :)
  • Gość: marysia IP: *.dynamic.mm.pl 06.11.13, 15:25
    Nikomu nie życzę egzaminu z panem Sławomirem B. Sprawia wrażenie mrukliwego gbura i rzeczywiście taki jest. Widzi, że ktoś jest zestresowanym kłębkiem nerwów i mimo to nie stroi od złośliwych pytań, komentarzy, a nawet chamskiego przedrzeźniania... Bardzo żałuję, że dałam mu się wyprowadzić z równowagi.
  • Gość: czakram IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.13, 13:16
    pewnie bakalarski, możesz napisać dokładniej co wyczyniał? i nie przejmuj się krążą o nim legendy, że nikt nie zdaje, więc inny egzaminator i zdasz na bank! oblał mnie po prawie godzinie na mieście i dopiero wtedy widać było, że odzyskał humor, wcześniej podpuszczał i zwracał się ironicznie miła pani, jak zahamowałam udawał, że wylatuje przez przednia szybę, z perspektywy czasu to nawet śmieszne.
  • Gość: marysia IP: *.dynamic.mm.pl 17.11.13, 16:12
    @czakram
    Już na szczęście zdałam za drugim razem u pana Leszka M. :-) Zupełnie inna atmosfera: na początku miło się przywitał podając mi rękę, a później zapytał o moje samopoczucie i życzył powodzenia. Niby standardowa gadka, ale lepiej się poczułam. Po jakiś 10 minutach jazdy po mieście na światłach zgasł mi silnik przy ruszaniu, przez co trochę się zdenerwowałam, więc uspokoił. Generalnie w trakcie jazdy stosunek neutralny, nie usłyszałam ani jednej zgryźliwej uwagi, za co jestem mu strasznie wdzięczna.

    Dokładnie o tego pana mi chodziło... U mnie też praktykował "wylatywanie przez szybę". Nie mogłam przyzwyczaić się do inaczej chodzącego sprzęgła, przez co zmiana biegów była na początku lekko odczuwalna, ale nie trzeba od razu zachowywać się tak teatralnie :P Oczywiśnie nie obyło się bez złośliwego komentarza. Fakt, w sumie teraz też wydaje mi się to absurdalnie śmieszne, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Zwrotu "miła pani" nie było mi dane usłyszeć (chyba pan Sławomir nie za bardzo mnie polubił ;p), za to przedrzeźnianie tak...
    Mnie też "podpuszczał" zadając pytania typu czemu się zatrzymaliśmy (strzałka do warunkowego skrętu w prawo), czemu stoimy itp.

    Na innym forum ktoś trafnie określił jego zachowanie pisząc coś w stylu:"Pan Sławomir siedział obok mnie jak pomnik rzucając od czasu do czasu rozkazy i komentarze". Okrutnie się z tego śmiałam.

    czakram, za co Cię oblał?
  • Gość: Zwycięzca IP: *.nowydwormazowiecki.vectranet.pl 04.01.14, 21:18
    Świeżutka INTERWENCJA z 2014 roku

    i41.tinypic.com/n5ggo.jpg
    Pozdrawiam, zdałem za drugim razem u Molodzinskiego. Chciał mnie wysmagać i wyhędożyć ale nie dałem się zastraszyć.
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.14, 12:50
    buahahaha świeżutka interwencja! :) uśmiałam się! ja swoją trzymam cały czas!
  • Gość: marysia IP: *.opera-mini.net 11.01.14, 11:03
    Ja też ją sobie zachowałam na pamiątkę ;)
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.14, 13:02
    Czzyli nasze przypuszczenie, że wszyscy maja interwencje to pewniak. Ja zostawiłam, bo ilość zawijasów i ozdobników w czesci uwaga zrobił na mnie wrażenie, napis negatywny jest u mnie mega ozdobny, wrecz kunsztowny, laurka normalnie, jak tam marysiu pomykasz już autem po ulicach? :-)
  • Gość: m IP: *.opera-mini.net 12.01.14, 15:53
    Na to wygląda ;) "INTERWENCJA" stała się jego znakiem rozpoznawczym. Ciekawe czy od początku swojej kariery ją umieszcza, czy może z wpadł na jej pomysł po jakimś czasie. Wielka szkoda, że nie zapytałam, kiedy miałam okazję!

    Pomykam, kiedy nadaża się okazja, a Ty?
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 12.01.14, 17:12
    Ja też, ale powiem szczerze, że ludzie tak fatalnie jeżdza, że chyba dobrze, że egzaminatorami są tacy panowie jak szanowny pan B., bo jednak ktoś tych debili wypuścił na ulice i przynajmniej mamy pewność, że to nie B.! Ich rola to nie byc miłym, ale nie wypuszczać ofiar na ulice. Powiem Ci, ze baby w większosci sa tragiczne! Jak one parkuja albo blokują ruch,! Sama nie jestem pewno lepsza no ale przynajmniej sie staram i nie daje ciała az tak! :-)
  • Gość: lilu8 IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.14, 19:20
    Umarłam! Tez jestem pod wrażeniem ilości zawijasów. :) No i w ogóle kosmita...
  • Gość: sza! IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.14, 19:47
    Buahaha, ale dajesz szczegóły! No dalej! Interwencja!!! ;)
  • Gość: s IP: *.dynamic.mm.pl 09.06.14, 21:43
    dzisiaj zdawałam egzamin praktyczny z panem Sławomirem Bakalarskim i czytając wszystkie opinie mam wrażenie, że miała do czynienia z zupełnie innym człowiekiem. Oczywiście nie był mega empatyczną osobą, ale z drugiej strony nie był chamowaty czy też gburowaty. Od samego początku egzaminu trzymał dystans (ale nie patrzył na mnie z góry), był gotów udzielić na jakiekolwiek pytania ... zero negatywnej postawy z jego strony. Jazda na mieście też przebiegła spokojnie, żadnych teatrzyków nie odwalał .... dlatego też mam wrażenie, że wszelkie legendy jakie krążą na jego temat są przynajmniej w 50 kłamstwem. Spójrzmy prawdzie w oczy, jakby wszyscy zdawali egzamin to na drogach polskich byłoby znacznie gorzej niż jest teraz ...
  • wal-ly 15.06.15, 16:21
    może to kwestia czasu, ale zupełnie sie nie zgadzam, pan bakalarski był bardzo miły, dokładnie wytłumaczył mi błędy, które popełniłem i szczerze powiedziawszy był pierwszym egzaminatorem na bemowie, który nie potraktował mnie z góry, także to co czytam to jakieś mega wyolbrzymienia, zapewne podyktowane gniewem, najłatwiej zwalać na kogoś wine za własny brak umiejętności
  • kasiaro11 01.01.16, 11:28
    Ja zdalam na Bemowie egzamin 31.12.2015 za pierwszym razem podchodzac do egzaminu pierwszy raz w zyciu (teoria az wstyd przyznac ale dopiero za drugim podejsciem-stres i brak wiedzy). Niepochlebne artykuly i obsmarowywanie WORD-ow w prasie oraz na forach spowodowaly u mnie tylko wyzszy poziom stresu przed egzaminem. Po zdanej teorii pierwszy wolny termin na egzamin praktyczny byl po 36 dniach. Coz jest jak jest.
    Postanowilam ,ze nie bede siedziec i odliczac dni tylko sie jeszcze doszkole-dokupilam pakiet 20h i jezdzilam 2 lub3 razy w tygodnniu. Egzamin mialam miec o 12.00 a wywolali mnie dopiero po 13.00-atmosfera napieta. Moim egzaminatorem byl pan Boguslaw Milek. Zadanie-plyn hamulcowy i swiatla awaryjne- luk-gorka i na miasto. Po wyjezdzie z wordu komenda skrecamy w lewo dalej tez w lewo. Jak to na egzaminie bywa najgorsze przypadki chodza po ludziach - autobus a na skrzyzowaniu na mojej bezkolizyjnej zielonej strzalce piechur sobie idzie jakby nigdy nic (daltonista chyba), dalej prosto -w prawo -w lewo -zawracanie na rondzie i tu pech-wylaczyl sie kierunkowskaz (zapomnialam go w stresie doklikac)-uwaga egzaminatora(jak najbardziej sluszna)dosadna,grzeczna-zapamietalam chyba juz na cale zycie. Nastepnie ograniczenia do 30,40, lamane pierwszenstwo od takiej strony aby ustapic pierwszenstwa (oczywiscie pojawil sie samochod, ktoremu musialam ustapic-chodziaz na moich jazdach szkoleniowych chyba tylko raz mi sie tam trafil jakis pojazd) dalej skrzyzowanie rownorzedne wydawalo mi sie tez ,ze egzaminator zwraca uwage na to czy wiem na jakiej drodze sie znajduje:glownej czy podporzadkowanej.Pare ciasnych uliczek,zawracanie z wykorzystaniem infrastruktury z lewej strony ,awaryjne hamowanie przy wskazanym slupie i parkowanie prostopadle w lewo i do wordu.Podczas jazdy na wprost na jakims malym skrzyzowaniu poczekalam na pojazd ,ktory byl jeszcze daleko i tu ponowna uwaga egzaminatora-po co czekasz- zeby nie wymusic ale powinnam byla myknac przed tym autem(kiedys napewno nabiore pewnosci w ocenie odleglosci i predkosci innych uczestnikow ruchu). Egzaminator bardzo spokojny ,malo mowny aby nie dekoncentrowac kierowcy(ja za to gadalam troche do niego ,troche do siebie). Przy jednym skrecie w lewo powiedzial ,zeby takie skrzyzowania brac troche wiekszym lukiem a za inne decyzje pochwalil. Jakie emocje-duzy stres-nie puscil az do konca. Po pierwszej uwadze o kierunkowskazie na rondzie przestalam myslec samodzielnie i co? Zaskoczenie -stres mnie zjadl - i automatycznie pojechalam tak jak mnie uczyl instruktor( moj pan Leszek ze szkoly Yeti na ul. Dlugiej tak mnie maglowal,ze cala trasa egzaminacyjna byla pikusiem w porownaniu z trasami cwiczonymi z instruktorem naszpikowanymi roznymi haczykami) i to wedlug mnie jest dobry instuktor .ktos kto potrafi nam zakodowac w podswiadomosci jak sie bezpiecznie poruszac po drodze,uczy korzystania z lusterek ,kladzie nacisk na wlaczanie kierunkowskazow i buduje w nas poczucie pewnosci siebie podczas wykonywanych manewrow. To mi powiedzial egzaminator z wordu,ze widac u mnie stres i widac ,ze ktos mnie nauczyl poprostu bezpiecznie, pewnie jezdzic. Nie wiedzialam czy zdalam mimio ,ze dojechalam sama do wordu.Weglug mnie : Poszlo mi tak sobie- moj instruktor uczyl mnie jezdzic na 100% a pojechalm tak na 75%. Egzaminator: Spokojny ,trafne uwagi, weryfikuje rzetelnie umiejetnoci,nie zauwazylam zadnej zlej woli ,czepialstwa czy czegos podobnego. Mysle ,ze jak ktos daje sobie rade to zda i nie znaczy to,ze musisz jezdzic perfeckt.wazne jest chyba tez podejscie przyszlego kierowcy do egzaminatora.ZAPAMIETAJ; Egzaminator to nie jest twoj wrog tylko prwdopodobnine ostatnia osoba ,ktora moze ciebie czegos jeszcze nauczyc i wylapac ostatnie bledy jakie robisz zanim samodzielnie ruszysz w trase. Powodzenia dla wszystkich oczekujacych na swoj egzamin.
  • Gość: zwycięzca IP: *.nowydwormazowiecki.vectranet.pl 04.01.14, 17:15
    Zdałem u Leopolda Molodzinskiego. Stale agresywny i oschly, jednak niekiedy taki dyskretnie pomocny, wiec tworzył absolutnie ambiwalentne wrażenie. Popełniłem małe błędy ale z czasem stawał sie tak nieprzyjemny ze szkoda wracać. Nikt mnie tak nie wkurzył.

    I teraz postulat: oskarżmy tych urzędników państwowych za nadużywanie władzy i emocjonalne manipulacje. Ich zadaniem jest za moje 140zł neutralnie i obiektywnie oceniać zadania a nie uprawiać prywatne sadystyczne rodeo, którym leczą najpewniej jakaś jałową pustkę w swoim życiu.

    Pierwsze podejście z Sławomirem Bakalarskim. Wydumane ego, co to nie ja, to ze wie wiecej jest jego licencja na udawanie, podkreślam udawanie niewiadomo jakiego autorytetu. Cyniczny, oschly, tworzący toksyczną atmosferę bo niby miły ale czujesz ze chce cie zniszczyć.

    Poraz kolejny urzędnik onanizuje sie kawaleczkiem danej przez państwo władzy, w sposob niedojrzaly, infantylny i jakby jakis sfrustrowany. Pod presją popełniłem błąd chociaż mogłem sie odwoływać, bo zgodnie z prawem zasugerowałem sie zachowaniem uczestnika ruchu ( ktory pojechał nieprzepisowo i wprowadził mnie w błąd-wymuszenie p.) to juz nie chciałem sie zalewać złością przed kolejnym podejściem i odpuściłem. Drugie u Molodzinskiego Ok.

    Obaj panowie maja mentalność Milicji obywatelskiej, czuć od nich atmosferę jakiejś Wordowskiej kliki, hochsztaplerstwa, cwaniakiej postprlowskiej przeszłości.

    Z współczesnym wzorowym urzędnikiem państwowym nie maja absolutnie nic wspólnego. Obaj lepiej by sie zapewne czuli w wydziale Niszczenia ludzi przy porannej kawie dla własnej przyjemności.

    Wystawiam im ocenę niedostateczna i pozdrawiam panów.
  • Gość: edek od kredek IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.14, 12:45
    kiedy zdawałeś za pierwszym i drugim razem? i na bemowie?
  • sprzymusu 04.01.15, 21:49
    Czytając większość powyższych opinii, odniosę się do P. Sławomira Bakalarskiego. Otóż z tym panem miałem do czynienia 2 razy, gdyż z mojej winy raz mnie oblał. Myślałem, że niesłusznie i postanowiłem zaznajomić sie z opiniami o nim. Troszkę się wystraszyłem tych opinii i gdy trafiłem po raz 2 na tego pana byłem w stanie zrezygnować z egzaminu jeszcze zanim wejdę do auta, ale postanowiłem olać ten fakt, jakie ma opinie i poszedłem do auta. W trakcie spaceru na plac, pogadałem sobie z tym Panem i wydał sie być nawet w dobrym humorze, więc pomyślałem, że chyba będzie dobrze... Na początek gdy dostałem 1 zdanie kazał wszystko sprawdzić, co zrobiłem skrupulatnie a pan egzaminator, tylko na mnie spojrzał i kiwnął, że ok i mam sie przygotować do jazdy. Pierwszy ochrzan dostałem za lekko krzywy wjazd na wzgórek (ale olałem uwagę, spokój najważniejszy). Potem wyjechaliśmy na drogę, jasno dawał polecenia choć z lekkim odczuciem jakby robił to za kare lub kandydat był troszkę głuchy. W trakcie egzaminu kilka razy upomniał mnie o technice jazdy (moje lekkie nerwy dały sie we znaki, ale nadal starałem sie myśleć, ze go obok mnie nie ma) ale dał jechać dalej. Przy parkowaniu, jak przy innych egzaminatorach (było ich kilku) nie było tak ten szeroko otworzył drzwi czy jest prawidłowo zaparkowane. Gdy sie okazało, że po jego stronie i mojej są rozwarte na maksa z lekkim znudzeniem i jakby zawiedzeniem kazał kontynuować jazdę. Wykonanie manewru zatrzymania we wskazanym miejscu podobna reakcja, ale bardziej pogodna i z uznaniem kazał kontynuować. Gdy byliśmy 2 skrzyżowania od WORD mój stres rósł, bo czułem, że może być zaraz piękna chwila. Ten odcinek był najcięższy jak sie okazało, bo stres powodował grosza technikę jazdy przy hamowaniu i doczekałem sie hasła, że ma dość już tego mojego egzaminu i nie zalicza mi tej drogi. Zrezygnowany i pogodzony z losem jechałem dalej i już dużo lepszą techniką jazdy. Zajechaliśmy do WORD i kolejne upomnienie, że coś źle wykonałem. Gdy zgasiłem silnik apogeum tonu wyszło z niego i równo mnie ochrzanił za technikę jazdy, tłumacząc, że tak i tak sie nie robi. Że nie patrze na znaki bo popełniłem błąd w prędkości. Przyjąłem krytykę i miałem wszystkiego dość. A na koniec po mocnej reprymendzie oderwał kartkę z arkusza i powiadomił, że ogólny wynik egzaminu z 2 błędami jest Pozytywny. Dziś po kilku miesiącach od zdania prawka u niego, uznaje, że miał racje i błędy zostały poprawione.
    Jeśli polecać egzaminatorów to bardzo miły i chętny do zaliczenia był Pan Witold Bitner oraz miły i rzeczowy Pan Waldemar Bartoń.
  • Gość: czakram IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.13, 15:10
    ha! pomnik! bez kitu okrutnie śmieszne i trafne!;) też widziałam ten post, jeszcze było dobre - wiek średni, wzrost średni i ogólnie średni! akurat u mnie miał rację, więc nie mam pretensji, ale też mi napisał INTERWENCJA!!!może lubi dramatyczne słowa ha! wymusiłam pierwszeństwo nie zauważyłam sporego auta, więc bezspornie, ale już po był miły i gawędził nawet.
  • Gość: marysia IP: *.opera-mini.net 19.11.13, 22:16
    Ja też oblałam przez ogromny stres i przede wszystkim przez własny, głupi błąd, ale coś mam przeczucie, że nawet gdyby udałoby mi się jakimś cudem wrócić do ośrodka (mocne nerwy wskazne z takim towarzyszem!), pan Sławomir z głębokim smutkiem i żalem w głosie oznajmilby mi, że wynik negatywny :P

    Ach, ten słynny, staranny napis "INTERWENCJA"! Usmiać się można, zachowam sobie na pamiątkę :-)

    U mnie powrót przepłynął w prawie całkowitym milczeniu, pan Sławomir dodał jeszcze jakieś uwagi (ciutkę milszym tonem, ale nadal z chłodnym dystansem i wyższością) a propos mojej jazdy i wróciliśmy do ośrodka.

    Ja jeszcze spotkałam się z określeniem "gestapowiec" :D

    Kto Ci się trafił za drugim razem?
  • Gość: czakram IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.13, 14:09
    to była kobieta Anna Golon czy jakoś tak, najpierw się przestraszyłam, ale okazała się być bardzo miła i mega wyrozumiała, najlepsze, ze byłam pewna, że oblałam przed ośrodkiem i jak wjechałyśmy to nie chciało mi się zaparkować ładnie i ona mnie zaczęła prosić no niech Pani ładnie zaparkuje no i jakoś to zrobiłam , a ona były błędy ale wynik pozytywny. Pan Sławomir uwaliłby mnie z 10 razy. Mi się jeszcze podobały wpisy: wiek średni, wzrost średni i ogólnie średni i ze napisał komuś interwencja! zamiar wjazdu na zakaz wjazdu - bardzo pięknie ujęte. Ogólnie to raczej większość tam jest mumiowata, tak mi się wydaje i to niezależnie od wieku i przebytych lat pracy, pan Sławomir stary przecież nie był, a służbista jak nie wiem co.
  • Gość: marysia IP: *.play-internet.pl 20.11.13, 15:51
    Hahaha, też widziałam ten post i "zamiarze wjazdu na zakaz wjazdu". Absurd jakiś :DWłaśnie po egzaminie wyszukiwałam relacji jazd innych ludzi z tym panem, żeby przekonać się czy każdego tak traktuje. Cóż, okazało się, że ten typ tak ma :D Chciałabym zobaczyć jakieś statystyki zdawalnosci u pana S

    Co do pani Anny Galon, to kolega u niej zdał i stwierdził, że stworzyła pozytywną atmosferę.
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.13, 17:49
    Ja to bardzo bym chciała dowiedzieć się jak wygląda zdanie egzaminu u niego, co trzeba zrobić, żeby dał pozytywa, mimo swojej czepliwości, chyba taka osoba się zdarza choć raz na miesiąc, no bo musi kogoś puszczać. Ja to samo zaraz po egzaminie wstukałam w googlach kto to :-) no i pozytywów nie było, fakt jest to zawód gdzie możesz się wyżyć i odstresować na ofierze.
    a ta kobieta jest naprawde mega łagodna, jak się pojawia we wpisach to same pozytywy i fakt jest miła, nie jakoś wylewnie to egzamin a nie zaprzyjaźnianie, ale nie stresuje i bardzo fajnie wydaje dyspozycje, wolno i wcześniej. Kobiet to ja tam 3 widziałam, ona wyglada normalnie, druga jest starsza i wredna z twarzy i jest taka w okularach młoda co wygląda jak bezdomna bez kitu! :-)
  • Gość: marysia IP: *.opera-mini.net 20.11.13, 18:15
    Służbista to idealne określenie :D

    Żeby zdać u tego pana chyba należałoby jeździć perfekcyjnie i trafić na jego radosny, przepełniony euforią dzień. Może wtedy darowałby sobie te złośliwe uwagi. Ale jak tu mówić o jakiejś perfekcji w jeździe po zaledwie 30 godzinach spędzonych za kółkiem...

    Instruktor mi mówił, że jedna z kobiet jest też katechetką(!) i ogólnie jest potwornie surowa, ale nie mam pojęcia jak się nazywa.
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.13, 18:49
    To pewnie ona, ta co napisałam, że bezdomna, bo niby młoda babka a styl babci i te okulary na poł twarzy, ale na katechetke by pasowała, ale jednocześnie egzaminator i katecheta? Nie wiedziałam, że tak można, ale jaja.
    W jakiej szkole jeżdziłaś?
    Sądząc po wpisach B nie ma czegoś takiego jak radosny dzień.
    Widzialas filmik bombowy wyjazd z word bemowo? Prawie się posikałam i w sumie zaczynam rozumieć, że egzaminatorzy musza odreagowac! :-) ciekawe co zrobiłby B gdyby to na niego trafiło! Akcja byłaby lepsza!
  • Gość: marysia IP: *.dynamic.mm.pl 20.11.13, 20:35
    Najwyraźniej można. Żartowałam sobie z instruktorem, że muszę jakiś duży krzyż na szyję skombinować, gdyby trafiło na nią ;)

    W promotorze, a Ty?

    Każdy dzień, w którym oblewa ludzi jest dla niego radosny :-) Po powrocie do domu raduje się ze swojego profesjonalnego zachowania służbisty i swej dokładności. Być może prowadzi nawet jakiś notatnik, opisując szczegółowo każdego z niedoszłych kierowców, na którego trafił :D Swoją drogą ma też pewnie wieeelką uciechę praktykując popisowe "wylatywanie przez szybę" ;-)

    Widziałam! Pan B niczym wróż przewidziałby taką sytuację. A tak na serio to nieźle by ktoś dostał potem opieprz, a napis INTERWENCJA nie zmieściłby się w okienku "Uwagi".
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.13, 22:33
    Buahaha! Napis INterwencja na bank nie zmieściłby się na całym arkuszu, co tam okienko! Powinien mieć pieczątkę interwencja, tylko by przybijał. Może oni tak piszą, nie wiemy czy to tylko jego wymysł. Ciekawe czy lubi tę pracę, przynajmniej ma się gdzie wyładować, bo wyglądał mi na typ starego kawalera :-)
    A gdzie ta szkoła jazdy? Nie słyszałam o niej? Ja jezdziłam w harvanku i tam się wreszcie nauczyłam, bardzo dobrze facet uczył i nie było ściemy.
  • Gość: marysia IP: *.dynamic.mm.pl 20.11.13, 23:03
    O tak, wielką czerwoną pieczątkę :D Ja to jednak trzymałzbym się wersji, że to jego wymysł :D Ach, wszędzie ta dramaturgia.

    Myślę, że lubi. W sumie taka praca wydaje się być trochę monotonna, czynności ciągle te same, tylko ludzie za kierownicą się zmieniają. Każdego dnia jakieś kilka/kilkanaście osób do "sprawdzenia". Tylko od czasu do czasu trafią się jakieś indywidualności i oszołomy, więc może jest już tym znudzony i musi sobie jakoś czas urozmaicić, żeby szybciej płynął? ;)

    (Starego kawalera z podejrzanie ciemniejszą opalenizną, która przywodzi na myśl...solarium? A może się mylę.)

    Na Daniłowskiego przy przystanku "Piaski". Właściwie poszłam do niej, bo kuzyn polecił mi instruktora. Trochę żałuję, że tak jak mój kolega nie miałam możliwości robienia teorii online (dali mu książki i wysłali dwa pliki na maila), tylko musiałam przyjść na te 30h teorii... Kompletnie bez sensu.
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.13, 23:52
    O rany też to zauważyłam! I też przeszło mi przez myśl czy nie solar, ale nie wyobrażam sobie tam tej osoby! Może taka karnacja, w sumie włos też ciemny, no bo na "ciepłego" to on mi nie wygląda,! Więc obstawiam naturę! Ps. Jestesmy okropne, ale normalnie masz te same spostrzezenia! :-)
  • Gość: marysia IP: *.opera-mini.net 21.11.13, 00:36
    "nie wyobrażam sobie tam tej osoby " No dokładnie :D Podejrzana sprawa.

    Włosów w sumie nie widziałam, czapkę miał.

    Jesteśmy, jesteśmy... ;)

    Jak wziął od ciebie dowód, to też tak długo się upewnial czy aby na pewno ty to ty?
  • Gość: czakram IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.13, 15:01
    tak, bo to człowiek skrupulatnie wypełniający swoje obowiązki! Ponieważ zgodnie uznałyśmy, że nie widzimy tej osoby w takim miejscu, należy przyjąć działanie natury, tudzież soku z marchwi, poza tym jest wiele osób z ogorzałą karnacją, a też nie mogę powiedzieć, że to jest jakoś rażąco rzucające się w oczy, jak dla mnie przynajmniej.
    kiedy odbierasz prawko?
    i ile czekałaś na egzamin? chyba nawet nie tydzień?
  • Gość: marysia IP: *.opera-mini.net 21.11.13, 15:32
    Hahahaha podoba mi się pomysł z sokiem z marchwi. Może miałyśmy do czynienia z nałogowym pijaczem tego trunku?

    Odbieram w urzędzie w poniedziałek ;-)
    Właśnie zapisując się po raz pierwszy mogłam nawet zdawać następnego dnia, a za drugim razem termin był dopiero jakieś dwa dni później, a zdawalam dopiero jakieś 9 dni po 1 podejściu, bo tylko wtedy były dostępne poranne godziny (9:00 w moim przypadku), a za wszelką cenę chciałam uniknąć dużego ruchu i ewentualnego wymuszenia pierwszeństwa/ tamowania ruchu :D

    Instruktor mi opowiadał, że 1,5 roku temu terminy byly jakieś kosmiczne i czekało się nawet ponad miesiąc!

    A Ty o której zdawałaś?
  • Gość: czakram IP: *.dynamic.chello.pl 21.11.13, 18:31
    Czyli zdawalas na bemowie jeszcze w pazdzierniku i potem 2 raz w listopadzie? Ja zdawałam na odlewniczej i było poniżej tygodnia, a ty z dnia na dzien mogłas! Szkok, wczesniej czekało się do30 dni roboczych! Ja zdawałam w południe, żeby się wyspać i zeby nie było korów!
  • Gość: marysia IP: *.dynamic.mm.pl 21.11.13, 19:42
    Nie, oba w listopadzie. 6/11 i 15/11
  • Gość: Karola IP: *.30.120.44.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.03.14, 15:26
    Dziś miałam egzamin z p. Bakalarskim. Wynik - oczywiście negatywny i wpis: "interwencja+ przerwanie egzaminu" na papierku - bez tego nie obyłoby się oczywiście. Bardzo niemiły i uszczypliwy od samego początku. Po oblaniu - zupełnie inny człowiek - chyba daje mu satysfakcje oblewanie ludzi. Najlepszy moment był, gdy przesiadl się na miejsce kierowcy i zaczął poprawiać swoje włosy przez 5 minut w lusterku... FACEPALM.
  • Gość: bebe IP: *.dynamic.chello.pl 14.03.14, 19:12
    dobrze, że był miły po, nie każdy tego doświadczył, na czym Cię oblał?
    no cóż o fryzurę trzeba dbać, liczy się dobry look, ale ja bym umarła ze śmiechu :)
  • Gość: Zuzu IP: *.rev.snt.net.pl 10.06.14, 15:24
    Zgadzam sie z tą opinią w 100 %. P. Sławomir Bakalarski od samego początku czepiał się o każdy szczegół. W momencie gdy wyjechaliśmy na miasto udzielił mi nagany i oczywiście musiał sie przy tym dużo nagadać. Zamiast skrecić w prawo skręciłam w lewo no cóż, nie sądzę żeby był to jakiś ogromny błąd. Później 35 min jazdy wszystko idealnie poza tym, że klimatyzacja nie działala tak jak powinna. Owaszem na w samochodzie było przyjemnie chłodno, ale na prawą stopę miałam włączony koszmarnie ciepły nawiew. Co skończyło się tym, że cała stopa mnie piekła. Ostatnim zadaniem jakie wykonałam było zawracanie.. Zrobiłam wszystko poprawnie, po czym wyjechałam na jezdnię gdzie nie miałam żadnych znaków pionowych ani poziomych. Jedyne co widziałam przed sobą to sygnalizator świetlny z czerwonym światłem. Szukałam lini zatrzymania bo jak wiadomo w momencie gdy pali się czerone światło nie powinniśmy przejeżdzać za nie. Niestety nie znalazłam tej lini w tym samym czasie nacisnełam pedał sprzęgła i kolejnym moim ruchem bymło wcisnąć pedał hamulca i zatrzymać pojazd. Jednak p. Bakalarski był tak uprzejmy i mnie ubiegł. Po czym usłyszalam "Egzamin niezaliczony". Oczywiście przyznałabym temu panu rację gdybym przejechala za te światła, ale nie miałam naewt takie zamiaru. Jedyne co chaiałm zrobić to zatrzymać pojazd, ale jak widać czerpie on niesamowitą radość oblewając zdających. Po czym jak wyżej jest wspomniane w momencie gdy już usiądzie za kierownicą staję sie innym człowiekiem.. Oczywiście na arkuszu który otrzymałam od jakże uprzejmego pana S. znalazłam wpis "interwencja".
  • pej-ter 03.02.15, 11:37
    Nie no skręcić w lewo zamiast w prawo to w sumie żadna różnica... heheh Dziewczyno czy ty poważna jesteś?
    Bardzo dobrze, że Cie oblał bo nie chciałbym spotkać na drodze kogoś kto nie odróżnia kierunków jazdy...
  • kierowca20142 21.02.15, 09:30
    kierunki to się myli raczej z nerwow mądralo. ja zdałam mimo ze jak było polecenie na rondzie zawróć to ja w lewo, jak on w lewo to ja zawrociłam. i co, zdałam. bo widocznie ludzki człowiek się trafil który, w przeciwieństwie do ciebie, rozumie ze gdy już będę sama jezdzila to moja sprawa gdzie i kiedy skrecam o ile znaki nie zabraniają, nikt mi komend wydawac nie będzie. zawsze smiesza mnie ludzie którym się wydaje ze sa taaaaaaacy madrzy a nie zdaja sobie sprawę jak głupie jest ich rozumowanie
  • Gość: h a IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.14, 19:13
    JA zdawałam dzisiaj u P.A.Golon. Super kobieta.
    Ja się bardzo denerwowałam, ale ona naprawdę była tak spokojna i rzeczowa że mimo nerwów udało mi się wszystko ogarnąć i zdałam.
  • dominik332211 04.01.14, 03:12
    Nikt nie napisał o panu Sławomirze Jóźwiaku. Miałem z nim swój pierwszy i ostatni egzamin. Na początku wydał mi się niemiły, i taki pozostał do końca. Po jego zachowaniu i poleceniach widziałem, że nie jest jego jedynym celem mnie oblać, natomiast rzetelnie sprawdzał czy może mi dać uprawnienia. Krótko mówiąc, jeśli ktoś na prawdę nauczył się jeździć na kursie to może nie bać się egzaminu z w/w instruktorem, natomiast jeśli ktoś miał kiepskiego instruktora to będzie miał cieżko zdać u tego pana. Ja na karcie egzaminacyjnej nie miałem zaznaczonego ani jednego błędu. Tak w ramach informacji i rady mogę polecić OSK Linia, i instruktorów z Bemowa. (zdawałem w grudniu 2013 roku)
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.14, 15:48
    Też miałam z nim dzisiaj egzamin (WORD Okęcie). Potwornie niemiły, czepiał się o wszystko co powiedziałam (nawet jeśli nie było to związane z egzaminem), miałam wrażenie że jego jedynym celem było wyprowadzenie mnie z równowagi. Nie zdałam na górce, ale z własnej winy.
  • Gość: domin IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 16:27
    O jozwiaku piszesz?
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.14, 17:23
    Tak.
  • Gość: 2014 IP: *.play-internet.pl 18.05.14, 04:42
    Jak to jest uczciwy egzaminator...:/nie dość że niemiły to jeszcze niesprawiedliwy..Ale jak wiadomo statystyki muszą się zgadzać...zaznacza sobie na końcu egz co chce i niewiele ma to wpólnego z przebiegiem egzaminu a na koncu wyglasza mowy zeby tylko sie obronic.. jezdzi po 2 h az tak zestresuje i umeczy cżłowieka że już mu jest wszystko jedno czy zda...Chociaz cala ta Odlewnicza sie nadaje...jedni zdają nie wiadomo jakim cudem po 10 min wracajac a innych mecza... swoich puszczają i tyle a word zarabia i wszyscy sie ciesza...ale to chyba tak bylo jest i nie predko sie cos zmieni...
  • tora83 21.08.14, 15:23
    wielu z Was pisze, że egzaminatorzy nadużywają władzy, są chamscy i aroganccy.
    Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś człowiek obrażał mnie tylko dlatego, że umie czy wie więcej ode mnie czy szuka sobie sposobu na rozładowanie frustracji.
    Czy nikt z Was nigdy nie zwrócił takiemu gburowi uwagi?
    Za kilka dni mam egzamin - i jeśli któryś się tak odezwie - nie będę dłużna i kulturalnie, acz stanowczo zwrócę Panu uwagę, że chyba przydałoby się trochę więcej kultury.
    Ciekawa jestem reakcji, zwłaszcza, że wszystko jest rejestrowane.
  • Gość: niedoszły kierowca IP: 5.134.64.* 01.02.14, 13:28
    Michał Jagiełło - facet na prawdę w porządku. Pomagał mi jak mógł, zadawał pytania naprowadzające. ale niestety moja wina, głupi błąd, szkoda nawet pisać - oblane. Najbardziej było mi szkoda, że trafiłam na tak sympatycznego człowieka i uwaliłam, a nie wiadomo na kogo człowiek trafi przy następnym podejściu. Za drugim razem egzaminatorem był - Piotr Sierański - ktoś już o nim wspominał - że jest bardzo poważny, "mumia" -można to tak odebrać. Na mnie zrobił wrażenie raczej bardzo spokojnego, dosyć skrupulatnego, owszem nieco zdystansowanego człowieka. Rozmowny nie był,mówi tyle ile trzeba. Rozgadał się dopiero jak oblałam. Cóż taki typ, nie mam zastrzeżeń. Grunt to robić swoje, skupić się na jeździe i bezpieczeństwie.
  • Gość: prawko do odebrani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.14, 22:07
    Zdawałem dzisiaj egzamin na Odlewniczej po raz 10. WYNIK POZYTYWNY. Wkońcu. Zdawałem z Panem Robertem Tarnachowiczem. Jest to bardzo miły pan, cieszę się ogromnie że na niego trafiłem ! Nie utrudniał, nie czepiał się jazdy nie wprowadzal na głupie miny. Poczatkowo wydawał sie niemiły, ale potem zobaczylem, gdy spytał o samopoczucie i uznalem ze jest spoko facetem :))

    Miałem egzaminatorów :
    1. Leopold Mołodziński - Nie polecam go straszny gbur mimo że oblałem na łuku
    2. Anna Grodzka - Babka wydaje sie normalna (oblałem na łuku)
    3. Andrzej O - wydaje sie normalny
    4. Mariusz Sztal - z wygladu nieprzyjemny
    5. Władysław Tomczyk badz Tomczak - spoko facet (oblalem na luku)
    6. Nie pamietam
    7. Robert Zawadka - czepia sie dynamiki
    8. Sławomir Bakalarski - gbur i chamidło nie polecam
    9. Jarosław Jurczak bądz Jurczyk - spoko facet bym u niego zdał ale z wlasnej winy dałem dupy
    10.Robert Tarnachowicz jak wspominałem bardzo miły pan, cieszę się ogromnie że na niego trafiłem! Serdecznie go Pozdrawiam

  • Gość: ludek IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.14, 12:51
    Hej! Ile czekałeś na kolejne egzaminy? Sporo miałeś tych podejść, w ciagu jakiego czasu? To prawda ze terminy krótkie? Pozdrawiam i gratuluje zdania!
  • Gość: karolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.14, 14:20
    Ja zdawalam dziś z panem Robertem Tarnachowiczem, nie zdalam z własnej winy, głupio dałam dupy, jakby to nie zabrzmiało ;))) egzaminator bardzo miły i sympatyczny, wracając z miasta rozmawialiśmy, coś zażartował, więc na prawdę spoko gość ;) terminy są bardzo krótkie, zdając dziś zapisałam się na pojutrze, i to dlatego, że na jutro nie chciałam ;)
  • Gość: m. IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.14, 17:27
    powodzenia i napisz jak było! Podobno po nowej teorii jest większa zdawalność egz praktycznego, tak słyszałam.
  • Gość: Emel IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.14, 12:25
    Anna Grodzka to już nie chce wyzywać za to że dwa razy zapiszczałem oponami na górce mnie oblała a typ przede mną też zapiszczał i egzaminator z nim pojechał dalej...
  • esca_pade 23.02.15, 21:28
    Ja zdawałam na odlewniczej 3 razy:
    1 raz- p. Piotr Sierański- raczej 'neutralny' egzaminator. Nie zależy mu na oblaniu osoby egzaminowanej, a nawet dał mi chwilę czasu na zastanowienie się, jak sprawdzić światła cofania :) Nie zdałam ponieważ wymusiłam pierwszeństwo.
    2 raz- p. Rafał Szymański- odkąd pierwszy raz zobaczyłam tego pana w wordzie, modliłam się żebym na niego nie trafiła. Pech chciał, że akurat tak się stało. Jeździłam już 50min ale wiedziałam od początku, że Sz. P. Szymańskiemu średnio zależało na tym, żebym zdała. Zauważyłam to m.in. gdy wydał mi polecenie abym rozpędziła się do 50km/h i w ostatniej chwili wskazał mi skrzynkę (słabo widoczną) obok której miałam się zatrzymać. Mimo wszystko hitem tego egzaminu było zawracanie na samym końcu ul. Łabiszyńskiej (za rondem) gdzie skierowana wysepką dzielącą dwa pasy wjechałam na lewy. Jadąc już tym pasem kierowca tira chciał za wszelką cenę wjechać przede mnie mimo, że za mną nie było żadnych samochodów a pas się kończył. Wtedy też Sz. P. Szymański zatrzymał samochód którym jechałam i oznajmił mi, że wymusiłam pierwszeństwo i stworzyłam bezpośrednie zagrożenie ruchu. Na całej długości drogi nie było żadnych znaków świadczących o tym, że prowadzący tira miał pierwszeństwo. Po omówieniu przebiegu całego egzaminu z moim instruktorem ustaliliśmy, że p. Szymańskiemu musiało bardzo zależeć na tym, żeby mnie oblać. Wiem, że przede mną egzamin miały 2 osoby które również nie zdały. Także kochani życzę Wam dużo, dużo szczęścia jeżeli traficie na p. Rafała Szymańskiego.
    3 raz- p. Konrad Maroiniak- egzaminator całkowicie neutralny. Oprócz poleceń nie odezwał się nawet słowem, po prostu robił to co do niego należało. Nie próbował mnie oblać celowo ale byłam świadoma również tego, że nie litowałby się nade mną gdybym popełniła duży błąd. Egzamin ukończyłam z wynikiem pozytywnym :)
  • jspjames 22.11.17, 20:06
    Też to miałem cham straszny.
  • Gość: Karola IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.14, 16:52
    Pierwszy egzamin u Michala Jagiełło. Gosc wydaje się być w porządku, nie miałam okazji dłuższej przejażdżki, gdyz miałam błąd tuż przy domkach jednorodzinnych przy Wordzie, jego interwencja, błąd przy skręcania w prawo. Poza tym polecenia wydawal odpowiednio wcześniej, brak zastrzeżeń. Drugie podejście u Anny Grodzkiej. Spokojna, pełna optymizmu kobieta. Jej nastawienie to- jeśli jeździsz i nie popełnisz, błędu który skutkuje interwencja egzaminatora to zdasz. Jazda przyjemna, bez niemilych uwag, wręcz pani naprowadza jak masz jechać. Kobieta cud, egzaminator z powołania. U niej uzyskałam pozytywna. Trzymam kciuki za przyszłych zdających. Ps uwazajcie na świata przy Wordzie ;)
  • jspjames 22.11.17, 20:04
    No i właśnie dla tego juz tam nie pracuje.
  • Gość: Młody IP: *.02.gwa.telkab.pl 15.03.14, 16:15
    Ernest Raczkowski - podczas egzaminu panuje absolutna cisza, egzaminator unosi głos i wprowadza mocno nerwową atmosferę
  • Gość: monia IP: *.dynamic.chello.pl 02.04.14, 00:54
    Zdalam za 3 razem u p.Jarosława Jurczaka.Super gosc nie streduje dodatkowo polecenia wydaje odpowiednio wczesniej i ogolnie nie odniosłam wrażenia jako by lubił oblewać.
  • Gość: Darek IP: 82.160.125.* 04.05.14, 10:37
    Zdawałem egzamin u pana Raczkowskiego, faktycznie jest bardzo wymagający, ale może dzięki temu nikogo w życiu nie zabijesz będąc już kierowcą. Niektórzy w swoim życiu nigdy nie powinni otrzymać prawa jazdy, bo się po prostu do roli kierowcy nie nadają. Mnie cisza na egzaminie pomagała się skupić. Pamiętaj, że w czasie jazdy nie raz znajdziesz się w sytuacji mocno stresowej i co wtedy?
  • Gość: Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.14, 17:25
    P. Koźlicki (WORD Okęcie), super człowiek. Od samego początku próbował wprowadzić miłą atmosferę i bardzo w porządku się zachował, gdy mi coś nie wyszło. Życzę każdemu, żeby na niego trafił.
  • Gość: krzycho IP: *.30.54.143.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.06.14, 18:24
    Pan Jagiełło super gość egzaminator odlewnicza .Pozdrawiam Krzycho
  • Gość: Aneta IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.14, 14:52
    Roman Myszko - świetny egzaminator, spokojny, cudowny człowiek. Życzę szczęścia żebyście też na niego trafili.
    P.S. Panie Romanie jeśli pan to czyta proszę mnie wylosować w poniedziałek o 13 :) Pozdrawiam
  • Gość: Aneta IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.14, 14:56
    Świetny jest pan Witold Bitner, zabawny, miły, rozluźnia atmosfere. Natomiast Marek złamas Białasiewicz pożal się boże, nadęty bufon jak macie iść z nim na egzamin to lepiej nie wsiadajcie i zapiszcie sie jeszcze raz :/
  • Gość: Patryk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.14, 20:54
    Ja nazwiska swojego pierwszego egzaminatora nie pamiętam, gdyż nie zaliczyłem łuku, ale był przesympatycznym człowiekiem. Drugi egzamin miałem z Bakalarskim. Ewidentną radość dają mu głupie i złośliwe komentarze, przedrzeźnianie itp. Mimo tego, że po prawie godzinie na mieście zdałem(chyba kwestia tego, że jeździłem już 2 lata motorem i nie mógł mnie zagiąć na przepisach) nie powstrzymał się od komentarza: "nie potrafi pan jeździć samochodem i rozpoznawać świateł. Niech się pan zastanowi czy chce pan w życiu jeździć samochodem".
    Po prostu zachowuje się jak głupi gbur z przerostem ego.
  • Gość: fi IP: *.dynamic.chello.pl 22.08.14, 18:59
    a gdzie zdawałeś?
  • Gość: sonia IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.09.14, 08:19
    Ja zdałam za czwartym razem. Z tego co czytam wnioskuję,że spotkało mnie wielkie szczęście. Mimo licznych podejść udało mi się uniknąć tych wszystkich niemiłych egzaminatorów.
    Pierwszy raz zdawałam z P.Konkolewskim- miła atmosfera i nic nie stało na przeszkodzie,żeby to zdać,ale niestety na jednokierunkowej nie zachowałam bezpiecznej odległości,jadąc blisko zaparkowanych samochodów po prawej stronie i egzaminator zachamował. Powiedział,że powinnam jak najszybciej zdawać kolejny,bo widzi potencjał i był pewien po placu,ze dziś zdam. A więc był super.
    Drugi egzamin zdawałam z P. Sztanderą-niestety krótko,bo nie wyjechałam z placu. Był to dzień mojego wyjazdu na urlop i chyba myślami byłam na plaży. Mimo,że krótka to była przygoda to bardzo miła. Egzaminator bardzo pomagał,gdyż już zacięłam się jakimś cudem przy światłach drogowych. Potem na łuku mało nie wyjechałam za linie,co przekreśliłoby moją szansę na powtórzenie tego zadania,ale egzaminator bardzo energicznie zaczął machać i biec w moim kierunku,żebym się zatrzymała. A więc skonczyło się " tylko" na najechaniu na linie i mogłam powtórzyć manewr. Tylko że drugie podejście skończyło się na zatzymaniu się przodem w kopercie. Przy ruszaniu do tyłu samochód stoczył się do przodu i dotknął pachołka(((. Panu było przykro,mi też. No ale cóż...czasem egzaminator jest bezsilny jeśli kursant nie chcę zdać. )))
    Trzeci egzamin miałam z dwoma Panami. Jeden był kandydatem na egzaminatora i mnie egzaminował,a drugi miał egzaminować tego kandydata z tylnego siedzenia i nakoniec zatwierdzić jego decyzję dotyczącą wyniku. Niestety nie pamiętam nazwisk Panów. Oba
    byli bardzo mili,ale szybko wymusiłam pierwszeństwo i zostałam dostarczona do WORD (((. Ale tak jak wspomniałam była to moja wina,a oni byli ok. Nawet żartowałam,że mam trzecie podejście i trzeci egzaminator Marek. Zapytałam czy dużo jeszcze Marków-egzaminatorów w Warszawie? Gdyż w tym aspekcie widzę problem moich niepowodzeń.
    Czwarty egzamin był z Panem Andrzejem Wojnarowskim. Był tak samo miły i potrafił odstresować jak poprzednicy. Był rzeczowy,zwrócił pare razy uwagę na drobne złe nawyki,ale w sposób bardzo miły to zrobił. Egzamin z placem trwał 45 min. Wszystko było proste łącznie z parkowaniem. Wynik pozytywny.
    Więc jak widać mniej jest tych niemiłych egzaminatorów niż tych,którzy są rzetelni. Życzę powodzenia)))
    P.S. dodam,że do pierwszych trzech egzaminów podeszłam na zasadzie,że w Warszawie nie da się zdać,a jeśli już to za 10 podejściem. A do ostatniego podeszłam mówiąc sobie :" wystarczy się wygłupiać! Ta imprezka staje się coraz droższa i nie stać mnie na to. A więc skup się i zdaj To bo szkoda kasy"
    A więc pozytywne myślenie jest ważne!!!

  • Gość: juz mam prawko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.14, 18:02
    ja z bakalarskim zdawalem na odlewniczej, a inni mogli miec z nim gdzie indziej np okecie lub bemowo.. :)

    ale wazne ze juz sie ma od lutego tego roku prawko.

    Sonia gratuluje zdania :)
  • kierowca20142 21.02.15, 10:04
    dobrze ze zdales, ale zobaczcie jak egzaminator gada bez sensu i sam sobie zaprzecza twierdzac ze nie potrafi ktoś jezdzic ale dając wynik pozytywny... to tylko pokazuje ze mowia cos tylko po to żeby dowalic, niektórzy maja niskie ego i nigdy nie powinni dostać uprawnien na egzaminatora:/
  • wal-ly 15.06.15, 16:43
    kolejny raz chyba czytam o innym człowieku, zdawałem 2 tygodnie temu, na bemowie z panem bakalarskim i był w porządku, normalnie rozmawiał a podczas egzaminu nie było żadnych złośliwości.
  • wal-ly 14.10.15, 14:57
    Ja uważam, że Pan Bakalarski zachowuje się normalnie, czyli neutralnie i tak byc powinno, bo to jest egzamin a nie spotkanie towarzyskie. Oczekiwania zdajacych wobec egzaminatorów śa CONAJMNIEJ DZIWNE, egzaminator ma rzetelnie oceniać a nie sie zaprzyjaźniac czy współczuć. DLA MNIE EGZAMIN Z BAKALARSKIM PRZEBIEGŁ NORMALNIE I BEZ ZARZUTU I MOJA OCENA NIE ZALEŻY OD WYOBRAŻEŃ EGZAMINU JAKO PRZEDŁUŻENIA KUMPELSKIEJ ATMOSFERY JAZD Z INSTRUKTOREM.
  • zah123 08.10.14, 15:31
    Egzaminator Krzysztof Łuczyński, mega. Wyrozumiały choć konkretny, widząc mój stres, kazał się uspokoić i pokazać dobrą dynamiczną jazdę. Cierpliwie odczekał kilka minut i zaczęliśmy realizować zadania egzaminacyjne. Zero złośliwości, raczej humor-"widzę,że ciężko się rusza z dwójeczki?;)" Wymagający owszem ale też nie szukał "dziury w cały". Polecam i odradzam ślimaczą jazdę, czasem warto wyluzować, poczuć się jak na kursie wrzucić 3 i pokazać, że nie na darmo przejeździliśmy te 30 godzin:)
  • dianary 10.10.14, 17:39
    Raczej nie piszę na forach ale tu nie mogłam się powstrzymać. Dziś miałam kolejny egzamin na Bemowie, nie zdałam. W ciągu dwóch dni miałam na egzaminie tego samego egzaminatora i jest im właśnie pan Bakalarski. Wydaje się miły i sympatyczny ale z całym szacunkiem to jakiś psychopatyczny typ, który lubi się znęcać.
    Jeździłam z tym panem 50min, nie popełniłam żadnego błędu, po czym oblał mnie na tym, że niby rowerzyście utrudniłam przejazd przy warunkowym skręcie w prawo!. Przed wjazdem za sygnalizator, ZATRZYMAŁAM się co jest najważniejsze, przepuściłam pieszych, po czym powoli ruszyłam, przejeżdżając przez ścieżkę rowerową i zatrzymując się przed linią "z trójkątami", gdy czekałam żeby mieć wolną lewą stronę w tym czasie nadjechał rowerzysta i p. Bakalarski, tym samym zakończył egzamin. Dla mnie to PARANOJA. Nikt nie jest w stanie zobaczyć rowerzystów z dużej odległości, jedynie pieszych.
  • mantha 10.10.14, 22:01
    W takiej sytuacji odwołanie koniecznie, to co sie dzieje na Bemowie to przekracza ludzkie pojecie, juz mi sie nie chce pisac o tej godzinie, ale mialam tam dwa egzaminy, ktore zakonczyly sie w taki sposob, ze powinnam byla te nieszczesne odwolanie napisac, zaluje ze tego nie zrobilam.
    --
    "Nie samo czekanie jest najgorsze, ale to, co sobie wtedy wyobrażasz."
    Arturo Perez-Reverte
  • darek990 15.06.15, 17:02
    zdawałem na bemowie w kwietniu i było wszystko ok. piszecie te bzdury chyba po to, żeby straszyć ludzi, wylosował mnie bakalarski i nie miałem z nim żadnych problemów, był kulturalny i rzeczowy, nie moge temu bakalarskiemu nic zarzucić, normalny egzaminator, nie wiem czego wymagacie, ma ocenic czy umiesz prowadzić a nie szczerzyć sie jak głupi, moge bakalarskiego polecić jako egzaminatora.
  • dianary 14.10.14, 21:42
    Szanowni! Chciałabym się podzielić z Wami tym, że dziś ZDAŁAM! Egzaminator baaardzo przemiły facet, młody Pan Artur Kaliszewski. Jest dowcipny, wyrozumiały, spokojny, wydaje polecenia, chociaż jak coś powie to nie byłam pewna co do stylu jego żartów w stylu, ni stąd ni zowąd"czy umie Pani liczyć?"( a ja zaczynam się zastanawiać, co źle zrobiłam w danej chwili, czy przekorczyłam prędkość, czy czegoś nie zauważyłam)a on na to, że za drugą latarnią będzie hamować, itd.
  • sunshine2015 29.01.15, 23:13
    Potwierdzam Pan Artur ma bardzo spokojne uosobienie, sprawił,że mój egzamin był mniej stresujacy, poza tym profesjonalny, jednocześnie bardzo skupiony, życzliwy i przy tym mega uroczy, dowcipny i mimo, że akurat u niego nie zdałam, to wspominam moje doświadczenie z egzaminem cudownie :) następny poszedł już efektywniej z mojej strony :) miałam przyjemność również zdawać z Panem Marcinem i stwierdzam,że nic lepszego nie mogło mi się przydarzyć mimo mojego stresu pozytywnie się czułam na obu egzaminach i cieszę się,że właśnie poznałam akurat tych dwóch egzaminatorów, piekny ale trudny zawód życzę wszystkim powodzenia :)
  • gosiab89 30.01.15, 11:18
    Zdałam ;) Za 6 razem choć już chciałam się poddać, ale powiedziałam sobie dziewczyno ostatni raz tam idziesz, umiesz jeździć, skupiaj się na tym co w danej chwili masz zrobić, nie myśl o tym gdzie Cię wywiezie jaką trasę będziesz miała, nie myślę ze jesteś na najtrudniejszym rondzie na trasie, jedz tak jakbyś jechała na jazdach. Banalne myślenie ale pomaga. A teraz o moich "razach". Egzaminatorów miałam różnych - nawet śmiałam się, że zanim zdam to poznam wszystkich z WORDu na Bemowie ;)

    1 egzamin - S. Bakalarski - to nie było do zdania. I naprawdę nie chodziło o brak umiejętności choć faktycznie wymusiłam pierwszeństwo, ale sam egzamin był w tak niemilej atmosferze no i Pan Bakalarski niezadowolony strasznie, że komuś wyszedł łuk i górka ;/
    2 egzamin - Pani Anna Wolan - CUD kobieta :) Mimo że egzamin niezdany - próba przejechania na czerwonym na rondzie na Broniewskiego - są tam trzy światła zanim zjedziesz z rodna więc UWAGA tam. No i tramwaj tez jest ;) - to egzamin najlepszy jaki miałam. Atmosfera jak na Święta Bożego Narodzenia
    3 egzamin - Pan S. Bakalarski. Jak go zobaczyłam to chciałam płakać...no i negatywny za utrudnianie ruchu, czepiał się prędkości i dał na dobitkę parkowanie równolegle....
    4 egzamin - Pan Witold Bitner - CUD człowiek, dużo pomagał tzn naprowadzał na to żeby zauważyć własne błędy np. pytaniem a kierunkowskazy to nie działają? Naprawdę chce żeby egzaminowany zdał, ale po tym jak mnie jakiś kierowca strąbił przestraszyłam się i zjechałam na pas obok :(:( Za to można powiedzieć, że Pan Witold nauczył mnie parkować :) Dał mi takie wskazówki, że na ostatnim egzaminie zostałam pochwalona i pewnie zrobiłam dobre wrażenie :)
    5 egzamin - Pan Waldemar Bartoń - profesjonalista, nie spoufala się, ale nie jest też stresujący. No ale niestety nie zauważyłam rowerzysty... Zła byłam jak nie wiem kto jeździ na rowerze o tej porze roku ;) Ale moja wina moja bardzo wielka wina :P
    6 egzamin - Pani Katarzyna Szymańska - jak ktoś potrafi jeździć, zna przepisy, stosuje się do znaków, jest uważny, rozgląda się, trzyma prędkość to mimo drobnych błędów zda tak jak i ja zdałam :) niesamowite uczucie usłyszeć Pozytywny...jedyna uwaga Pani Kasi to technika jazdy, ale podobno płynność zmiany biegów wyćwiczę jak już odbiorę prawo jazdy :) No i pewnie trochę mi pomógł los, bo żadnych rowerzystów na drodze nie spotkałam no i Pani Kasia zabrała mnie w te miejsca gdzie uwalałam poprzednie egzaminy. A ja uczę się na własnych błędach.

    I jeszcze jedno; przez te 6 prób nauczyłam się więcej niż przez 30 h jazd. Taka prawda. Fajnie byłoby zdać za pierwszym razem, ale pewnie nie nauczyłabym się tyle ile umiem teraz. I chyba bałabym się wsiąść za kółko, a tak już nie mogę się doczekać!
  • kierowca20142 21.02.15, 10:14
    gratulacje:) super, ze sa tez tacy ludzie jak p. Bitner, usmialam się czytając ze nauczyl parkować:D tak wlasnie powinno być, bez zlosliwosci i chamstwa, a z nastawieniem na nauke i postep:)
  • kosello 03.03.15, 09:33
    Potwierdzam powyższą wypowiedź gosi89 : jeśli ogarnęło się dobrze samochód i MA SIĘ WEWNĘTRZNĄ ! pewność, że jest dobrze, to egzamin jest do zdania za pierwszym razem. Mi się udało, jeden błąd poprawiłem na mieście. Ogólna wskazówka : jak się nie jest pewnym swego, to czuć to na odległość. Jeśli wsiadacie do samochodu z przekonaniem, że zdacie bo potraficie jeździć i pokażecie to na egzaminie - problem z głowy. Oczywiście dochodzi do tego stres, z którym trzeba sobie poradzić, ale większość przerabiała maturę, egzaminy na studiach i żyjemy, nie ? Tu jest tak samo : pokażcie, że umiecie. I pilnować znaków PIONOWYCH I POZIOMYCH , podwójne linie przy skrętach, linie bezwarunkowego zatrzymania, tramwaje , skrzyżowania równorzędne, przejścia dla pieszych itp. Ważne by pokazać, że wiemy jak poruszać się po drodze , tego TRZEBA się nauczyć. Do tego dochodzi akcentowanie eko jazdy ( hamowanie silnikiem musi być pokazane ) ew. redukcja biegów na zjazdach jak za szybko jedziemy.
    Podsumowując : zanim pójdziecie na egzamin wypracujcie wewnętrzną postawę osoby, która zda. Jeśli umiecie jeździć to zdanie jest tylko kwestią ODPOWIEDNIEGO podejścia.
    Powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka