Dodaj do ulubionych

mam prawko,a boję się jeździć

IP: 82.139.43.* 24.09.06, 16:07
niewiem co zrobić zjada mnie stach.Prowadzę od dwóch dni-czy to
normalne.Wystarczy,że siedzi ktoś obok mnie i już jest o niebo lepiej.Co
robić.Ludzie jak długo to potrwa?
Edytor zaawansowany
  • imlardis2 24.09.06, 21:00
    To chyba normalne :) Ja przez pierwsze kilka dni miałam oczy wielkości
    pięciozłotówek, jako, że poruszałam się w miejscach o mocno natężonym ruchu...
    Co dzień to było lepiej, tak że proszę nie rezygnować i jeździć, nie przejmować
    się jak Cię strąbią, bo trening czyni mistrza!

    --
    Zapraszamy zodiakalne bliźniaki
    ---
    FORUM mieszkańców osiedla Jeziorna Królewska
  • karolcia56 26.09.06, 15:45
    ja poszlam na kurs bo kocham jedzic.i ani przez moment na jazdach ani po zdaniu
    egzaminu i samodzielnyum jezdzeniu nie czulam strachu
  • Gość: Legal IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 15:56
    ja tak samo,nie rozumiem po co robic prawko jak sie boi jezdzic...tylko innym
    bedzie zawadzac zawalidroga taka.albo zdaj legalnie a nie dawaj lapowy to nie
    bedziesz sie bac!!!!
  • Gość: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 15:52
    dżijzys krajst, jakiś ty ograniczony. ciasna główka. nie rozumiesz ? czasem
    wymagają od ciebie tego w pracy. albo mieszkasz tam, gdzie ostatni pekaes jedzie
    o 18. i choćbyś chciał to tego nie przeskoczysz. i prawo jazdy robisz bo cię
    życie zmusza.

    znam kogoś, kto wymiękł po 6 przegranej na placu manewrowym. tak, tak - ani
    razu z niego nie wyjechał. zapłacił. nie będę teraz oceniać go czy zrobił źle
    czy dobrze, bo nie o to teraz chodzi. faktem jest, że jeździ dostawczym do 3,5
    tony i daje sobie radę bez stłuczek. tym samym pryska twój śmieszny argument:
    "albo zdaj legalnie a nie dawaj lapowy to nie bedziesz sie bac!!!!"

    ty naprawdę masz wytarte czoło
  • swistak336 10.10.06, 18:37
    Jestem z zawodu prawnikiem, więc nie dałem łapówki. Próbowałem zdać uczciwie, trzy razy. Zrezygnowałem nie widząc żadnych szans powodzenia. Nie chciałem się stresować dziesięcioma płatnymi podejściami do egzaminu (muszą czymś zrekompensować trudniejsze przyjmowanie łapówek).
    Zdawalność praktycznego w moim "łatwym" ośrodku wynosiła około 15% (niezdawalność 85%). Z każdej 20 osobowej grupy 3-4 osoby nie wsiadają nawet do samochodu ze względu na pytania: "Proszę bez podglądania wymienić jakie są światła na tylnym wsporniku dachu samochodu".

    Niestety, już teraz egzamin jest kosztowny, niesamowicie trudny i niemal niezdawalny. A ma być jeszcze gorzej. Nie oszukujmy się, to ma tylko cel fiskalny.
  • yavorius 11.10.06, 09:31
    swistak336 napisał:
    > Jestem z zawodu prawnikiem, więc nie dałem łapówki.

    Świetny argument ;)
    --
    Toys in the attic, I am crazy.
    Truly gone fishing.
  • Gość: kierowca IP: *.static.korbank.pl 11.10.06, 15:33
    gdyby dał łapówkę...

    juz nie mowie o zwykłej ludzkiej uczciwosci...

    brawo panie prawniku! tak trzymać!

    kierowca
  • Gość: kierowca IP: 217.153.99.* 11.10.06, 13:59
    A właśnie, że sie da. Jestem tego przykładem. W zeszłym roku (jeszcze po
    staremu) zdałam egzamin za pierwszym podejściem, normalnie, bez łapówek i tym
    podobnych rzeczy. W Warszawie. Po prostu trzeba być dobrze przygotowanym, a może
    miałam szczęście.
  • Gość: kierowca IP: *.static.korbank.pl 11.10.06, 15:31
    we Wrocławiu

    moja eks.. też zdała za pierwszym razem.... i syn kolegi z boiska też zdał za
    pierwszym razem

    brat zdał za drugim

    chyba zatem da sie... oczywiscie nie twierdzę, że Twoje niepowodzenia to tylko
    Twoja wina, bo kazdy wie, że są straszne mendy wśród egzaminatorów

    sprobuj pojeżdzić z dobrym instruktorem kilka dodatkowych godzin... ja dopiero
    po 26 godzinie (standardowo było 20) poczułem, ze moge zdawac, ale i tak
    kupilem jeszcze 3

    pomogło


    życzę powodzenia
  • olek_01 11.10.06, 08:49
    Powinien pójść do pierdla na kilka lat za takie numery a nie jeszcze sie chwalić
    ,że dal łapówę!!!
  • Gość: Jacek_S IP: *.mikemi.net 11.10.06, 06:51
    > albo zdaj legalnie a nie dawaj lapowy to nie
    > bedziesz sie bac!!!!

    Ja się postarałem, zdałem legalnie już za 9 podejściem i jakoś dalej się boję
    jeździć. Zresztą autorka wątku też nie napisała że prawko załatwiła na lewo.
  • Gość: LILI IP: *.w83-202.abo.wanadoo.fr 11.10.06, 10:23
    Diabli mnie biora jak czytam posty takich bezmyslnych gamoni jak ty!!! Nie
    zgrywaj bohatera bo masz prawko od jakiegos czasu i juz zapomniales jak to bylo
    na poczatku. A jezeli naprawde nigdy ani troche nie bales sie za kolkiem to
    chyba ty stanowisz zagrozenie a nie zestresowani debiutanci. Ja na drodze boje
    sie wlasnie takich aroganckich cwaniaczkow jak ty!!!
  • Gość: LILI IP: *.w83-202.abo.wanadoo.fr 11.10.06, 10:20
    No to podziwiam, podziwiam.
  • Gość: gość IP: *.era.pl 11.10.06, 14:22
    Tym bardziej, że ci, którzy trąbią, niekoniecznie maja rację.
  • Gość: komp6 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.06, 11:13
    to po co robiłes ??!!Ale sie nie przejmuj zawsze tak jest na początku troche
    pojeździsz i sie przyzwyczaisz
  • Gość: Madzia IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.06, 09:11
    Rozumiem Cię doskonale. Ja jeżdżę od kilku tygodni. Pierwsze jazdy były
    koszmarne. Bardzo się bałam. Zjadał mnie stres. Wybierałam jak najłatwiejsze
    trasy lub kombinowałam na wszelkie możliwe sposoby, abym nie musiała wcale
    jechać. Ale mąż wręczał mi kluczyki do ręki i mówił: "Ty jedziesz". Zaczęłam
    jeździć sama (bez osoby krytykującej obok) i od razu jeżdziło mi się o niebo
    lepiej. Teraz jeżdżę już często i bez takiego stresu, jaki był na początku.
    Jeżeli mogę coś poradzić, to jeździć codziennie. Kilka, kilkanaście minut, ale
    regularnie, a z każdym dniem stres będzie mniejszy, a pewność siebie za
    kierownicą coraz większa.
    A malutki stresik powinien pozostać, aby nie poczuć się za pewnie i bardzo
    uważać.
  • Gość: Legal IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 15:57
    to fakt lepiej jezdzic samemu,bo nikt nie patrzy na rece i w razie babola nikt
    sie nie drze...
  • Gość: kierownica IP: *.chello.pl 10.10.06, 23:04
    wiesz, z powodu meza, ktory jest - wypisz wymaluj - jak Ty, czyli krytykuje
    wszystko, a on jest zawsze OK, tez sie balam jezdzic (z nim albo jego autem);
    egzaminator powiedzial mi, ze nie boi sie ze mna jechac i ze jade swietnie. to
    samo mi powtarzal instruktor, a mezus- jak jedziesz? co ty robisz? czys ty
    zwariowala? itd. a jest tez amatorem, czyt. NIEZAWODOWYM kierowca, czyli g...o
    sie zna, tzn. jezdzi dosc dobrze, juz chyba 20 lat, ale nie ma prawa wydawac
    takich opinii, bo od tych opinii sa ci, ktorzy sie zawodowo tym zajmuja; a oni
    orzekli: jezdzi pani swietnie!
    no i co? po prostu jest taki stereotyp: chlop=doskonaly kierowca;
    baba=beznadziejny kierowca;
    i powiem Wam: nie balam sie, nie bylo stresu, dokad nie uslyszalam od
    najblizszej mi osoby slowa krytyki ZA NIC.
    DZIEKI WAM, FACECI, ZE UMIECIE DOLOWAC!!!
  • autsider 11.10.06, 14:37
    > DZIEKI WAM, FACECI, ZE UMIECIE DOLOWAC!!

    nie ma sprawy, uczymy sie od was i dalej wam do piet w tej dziedzinie nawet nie
    siegamy:)
  • Gość: kris IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 14:56
    A ja na początku też się czułem lepiej jak sam prowadziłem.
    Jeździłem na początku z ojcem ale mimo że dawał dobre rady
    strasznie mnie to denerwowało i w konsekwencji zamiast
    myśleć o jeździe rozmyślałem uwagi ojca i jazda była przez to
    niebezpieczniejsza. Jak sam wsiadłem to było ok.Trzeba było trochę czasu
    około 3 miesiące żeby sobie utrwalić jazdę ale od początuku nie miałem
    większych problemów.
  • Gość: BOSS007 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 11:48
    Prawko mam od tygodnia, prawde mówiąc zdałem na farcie bo auto zgasło 4 razy o
    mogło jedynie 2. Jednak wchodząc do auta nadal czuje lekko treme i zawsze każe
    zapinać pasy swoim pasażerom bo nie do końca wierze w swoje umiętności jako
    kierowca. Z dnia na dzień jest coraz lepiej i myśle że trema minie.
  • Gość: bezpieczniej IP: *.leed.cable.ntl.com 11.10.06, 12:12
    pasy nalezy zapinac nawet gdybys jechal z kubica!!!!!! a szczegolnie na polskich
    "drogach".
  • Gość: mora IP: *.interecho.com 10.10.06, 15:05
    Tylko Madzia napisała cos konkretnego i normalnego tej osobie która boi
    się jeździć. Odpowiedzi typu " ja wcale się nie bałam/-em są śmieszne
    i nieprawdziwe. A już "pocieszanie" typu "zawalidroga i wcale nie
    jeździj..." to napisał jakis pseudo... nie dokończę. Poradzę tylko
    świeżo upieczonemu kierowcy, aby jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.
    Praktyka czyni mistrzem! Ja zaczynałam okropnie, popełniałam straszne
    błędy a z zielonym listkiem jeździłam ponad rok! Pomogło- na drodze
    wybaczano mi szybciej gafy a ja z czasem zaczęłam jeździć naprawdę
    nieźle. Autko i prawko to świetna sprawa- nie poddawaj się !!
  • lidia.puchala 11.10.06, 09:03
    pocieszyłaś mnie, bo mam już dołek z tego, że jestem złym kierowcą
  • zorro_zx 11.10.06, 09:02
    To, co się dzieje na polskich ulicach może straszyć. Niestety trzeba
    przyzwyczaić się do chamstwa polskich kierowców. Nieliczni potrafią zachować
    spokój w sytuacji, gdy ktoś z "zielonym listkiem" popełni błąd lub spanikuje.
    Zamiast wyrozumiałości i pomocy, pukanie się w czoło i inwektywy ("mistrzowie
    kierownicy" stracili przez "zielonego" 1.5 sekundy) w kabinkach mało zrywnych
    fiatów i daewoo. I jeszcze jedno - nagminne łamanie przepisów powoduje, że
    "nowy" musi przewartościować wiedzę z kursu i egzaminu i łamać część przepisów
    drogowych. Inaczej będzie czuć na karku oddech domorosłego rajdowca, a w uszach
    poganiający klakson.
  • corrii 25.09.06, 09:38
    spoko, tak naprawde jezdzic uczymy sie cale zycie, a najwazniejsze to praktyka,
    praktyka i jeszcze raz praktyka.

    a jak mawia moj padre - najtrudniejsze są pierwsze razy:
    - pierwszy raz gdy sie jest samemu w aucie na miescie,
    - pierwszy raz samemu w trasie,
    - pierwszy raz z komentującym pasazerem nie znającym sie na rzeczy.

    ale wszystko jest do opanowania, powodzenia i szerokiej drogi :)
    --
    corrii.00@gmail.com
    'Wyglądam przez okno, na oczach mam sen, a Grochów się budzi z przepicia'
  • Gość: legal IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 15:59
    Zgadzam sie,po co robila prawko jak sie boi? Zawali droge bedzie tylko. A to
    nie chodzi o to ze to net,bo na drodze bym Cie zaj.... wiec Ty sie ciesz!!!
  • Gość: z IP: *.citynet.pl 10.10.06, 16:08
    Gość portalu: legal napisał(a):

    > Zgadzam sie,po co robila prawko jak sie boi? Zawali droge bedzie tylko. A to
    > nie chodzi o to ze to net,bo na drodze bym Cie zaj.... wiec Ty sie ciesz!!!
    Takich debili jak ty, legal naprawde nalezy sie bac. Poniewaz nie jestes
    odosobniony zacznij to robic, a dobrze na tym wyjdziesz. Chociaz selekcja
    naturalna nieraz ma sens
  • michelle28 10.10.06, 21:25
    > Zgadzam sie,po co robila prawko jak sie boi? Zawali droge bedzie tylko. A to
    > nie chodzi o to ze to net,bo na drodze bym Cie zaj.... wiec Ty sie ciesz!!!
    No jak Ty nigdy nie odczuwasz strachu, to właśnie takich durni należy się bać.
    Tylko współczuć poziomu i mam nadzieję, że prawko masz tylko w swoich
    marzeniach.
  • pshem.co 11.10.06, 08:19
    Nie zgadzam się... brak strachu gdy się dopiero uczy świadczy o posiadaniu
    zdrowego instynktu samozachowawczego. Bo jeszcze ją ktoś "z..." jak to
    uprzejmie tłumoku ująłeś.

    Z drugiej strony, legal jeżeli ty nie czułeś lęku, i nie rozumiesz go to jesteś
    niczym samobójca tylko lekarz nie podpisał karty zgonu...

    Jedno mnie tylko przeraża - ten egzamin naprawdę jest do zdania, a danie w łapę
    tylko powiększa wagę problemu. Kilka osób napisało zapłacił i jeździ
    bezpiecznie... nooo to fakt! Czy ktoś wziął pod uwagę to, że ci co nie jeździli
    bezpiecznie już tu nie piszą?? Papier na wyjazd na ulicę mieli no nie?

    Swoją drogą - gdy ja zdawałem prawko to widziałem wokół siebie tłum
    przerażonych ludzi. Byłem chyba JEDYNYM, który na idiotyczne pytanie ("po
    której stronie jest bagnet?") odpowiedział ze złością ("a skąd do cholery mam
    wiedzieć skoro nie widziałem silnika w tym gracie?") instruktor się roześmiał
    ja zajrzałem pod maskę i mu pomachałem bagnetem przed oczami.
    Fakt, wiedziałem czego tam szukam. Fakt, byłem pewien że go znajdę. A na
    jezdni zwyczajnie uważałem tak jak staram się to robić po dziś dzień.
    A zwłaszcza uważam na samobójców... im wolę ustąpić miejsca na drodze...
    Taki wcześniej czy później się zatrzyma na drzewie, ale wolę by nie zatrzymał
    się na mnie (widok bladego jak ściana debila, który z zablokowanymi kołami mi
    wali w bagażnik to nieciekawy widok w lusterku wstecznym...)

    Wracając do wypowiedzi legala... mi też "z..."? buehehehehehehehehehehe

    hahahahahahahaha
    wal śmiało...ale po drzewach
    pozdrawiam uczących się jeździć
    nie płaćcie - zdajcie będziemy wszyscy bezpieczniejsi.

    pozdrawiam

    P.S zanik instynktu samozachowawczego świadczy o wadzie genetycznej lub o
    chorobie - np. wściekliźnie
  • Gość: ja12 IP: *.chello.pl 11.10.06, 08:22
    Ty, Legal, Twoj post nadaje sie do kasacji!!! Wlasnie to zglosilem.
  • Gość: h IP: *.dew.pl 10.10.06, 18:18
    Co do pierwszych razów to najtrudniejszy jest pierwszy raz gdy samochód nagle
    zgaśnie na skrzyżowaniu i za nic nie chce zapalić ;-)
  • Gość: 03730 IP: *.chello.pl 25.09.06, 16:03
    ... najpierw trzeba było się uczyć, potem zdawać i mając prawko jeździć, w twoim
    wykonaniu chyba poszło od du... strony
  • Gość: aga IP: 82.139.43.* 26.09.06, 14:35
    ciesz się ,że to net-cieszysz się?dowartościowany?he,he
  • Gość: re IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 16:02
    Ty sie ciesz,bo jakbym spotkala takiego czopa na drodze (pewnie lapowa za
    egzamin albo starzy dali,a jak dali hajs to czemu nie zrobic)to bym go
    zaj...la,wiec lepiej wy sie cieszcie
  • Gość: E. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:43
    Gość portalu: re napisał(a):

    > Ty sie ciesz,bo jakbym spotkala takiego czopa na drodze (pewnie lapowa za
    > egzamin albo starzy dali,a jak dali hajs to czemu nie zrobic)to bym go
    > zaj...la,wiec lepiej wy sie cieszcie

    Ja widzę, że mamy do czynienia z osobami albo zacofanymi, albo ze smarkaczami,
    którzy nie wiedzą, jak teraz egzamin wygląda. Teraz wręczenie łapówki graniczy z
    cudem (zaraz mi się pewnie jakiś chłystek odezwie, ze jak wiem, to pewnie
    próbowałam :] ale rozczruję - nigdy nikomu nie dałam w łapę), a zdanie egzaminu
    też nie jest łatwe. Czy niektórzy z was myślą, że 30 godzin jazdy jest w stanie
    człowieka czegoś nauczyć? Tak? Zgłoście sie do ośrodka wyłapującego talenty, bo
    normalny człowiek po 30 godzinach jeszcze wiele się musi nauczyć.
    Czy stres za kierownicą=gasnące auto i bycie zawalidrogą? Przeciwnie, świeżo
    upieczonych normalnych kierowców to mobilizuje, a auta gasną głównie
    szczeniakom, co im sie wydaje, że potrafią i jak pożyczą dres i BMW od tatusia
    to zapominaja z czwórki zbić na skrzyzowaniu. Dobrze, jak początkującehgo
    kierowcę trochę sters pożre - jakie nawyki sobie wyrobi na początku, takie mu
    zostaną na długo.
    Zestresowanym życzę szerokiej drogi i jak najmniej kłopotów z autami :) Należy
    pamiętać, że osłami przejmować sie nie wolno, bo sters dobze działa tylko do
    pewnego poziomu :)
  • Gość: isa2 IP: 81.210.83.* 27.09.06, 10:23
    Ja tez od 2 dni na trasie o mocno natezonym ruchu. Do tej pory na kursie nigdy
    sie nie stresowalam. Odkad jezdze sama, tzn. z mezem komentujacym w potwornie
    denerwujacy sposob obok i z dzieckiem w brzuchu, zaczelam sie denerwowac. No
    ale trzeba to przelamac i jezdzic. Powodzenia :)
  • Gość: re IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 16:05
    ja nie daje sie wtracac za kierownice,skoro ja kieruje to robie to po swojemu,a
    jak komus sie nie podoba to niech nie wsiada albo bedzie cicho.W wypadku mojego
    chlopaka,jesli uwazam ze sie czepia bez podstaw to mowie,zeby wsiadal za
    kierownice. nie lubie jak mi sie ktos madrzy,bo prawka nie kupilam i zdalam za
    1 razem,wiec umiem jezdzic.I nie mam znajomych,ktorzy by mi je zalatwili.
  • Gość: Powiedz mezowi,zeb IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 16:09
    Powiedz mezowi,zeby sie nie darl tylko delikatnie zwracal uwage i wtedy sie
    nauczysz.Poza tym kazdy ma inny styl jazdy,a tak naprawde wlasny styl wyrabia
    sie po czasie.Na poczatku jezdzi sie po "kursowemu" bez zbytniej pewnosci
    siebie,ale zachowan na drodze trzeba sie uczyc nie tylko na kursie,bo tam nie
    jest sie w pelni samodzielnym,bo obok siedzi ktos kto tak naprawde decyduje...
  • Gość: migdałek IP: *.c152.petrotel.pl 29.09.06, 08:06
    Nie zgadzam się z osobami, które piszą, że jak ktoś sie boi to wogóle nie
    powinien jeździć bo jest zawalidrogą. Ja bardzo bałam się jeździć sama, miałam
    momenty, że myślałam, że nie przemogę tego strachu, a jednak po jakimś czasie
    codziennej jazdy, strach minął i mogę powiedzieć, że prowadzenie samochodu
    sprawia mi przyjemność. A poza tym to, że ktoś się boi wcale nie oznacza, że
    nie umie jeździć. Dlatego głowa do góry, to minie, a wierzcie mi, że cykor ze
    mnie był straszny.
  • glenna1 29.09.06, 10:22
    Jak to prtzełamałaś, bo ja mam ten sam problem. Kiedy uda mi sie namówić
    ktoregos z młodszych kolegów, by ze mną pojechali jako pasażerowie i doradcy to
    jedzie się fajnie, płynnie, bezstresowo, jak jestem sama do samochodu to nogi
    się pode mną uginają, a wiem, że musze się jakoś z tego otrząsnąć.
  • pshem.co 11.10.06, 09:49
    Kazdy ten strach przełamuje inaczej. Zasadą powinno być uczynienie z autka
    miejsca dla ciebie wygodnego. Ulubiona muzyka. Nie powinnaś się spieszyć -
    wyjedź 10 minut wcześniej, żeby pośpiech nie dokładał nerwów. Możesz sobie
    kupić fajny aromacik do samochodu. Poszukaj wygodniejszego ustawienia fotela.

    Żeby się przełamać, musisz wsiąśc do autka z przyjemnością i nie czuć dodatkowj
    presji. Pamiętaj ty masz czas, a jak będziesz jechała po prawej to ci co już
    się spóźniają zwyczajnie ciebie wyprzedzą. Zobaczysz za miesiąc będzie lepiej
    a może szybciej? ;-)

    pozdrawiam
  • Gość: Kawka IP: *.s-web.de 11.10.06, 11:14
    Strachu nie ma sie co wyzbywac, bo na polskich drogach trzeba myslec za siebie
    i za tych wszystkich kretynow, n.p. wyprzedzajacych na trzeciego i nie
    liczacych sie z nikim i niczym - no bo przeciez alkohol czyni z tych panow
    przynajmniej Schumacherow!

    Strach tylko nie powinien paralizowac, bo wtedy klops. Dobrze jest znac trase,
    przesledzic na mapie (takiej prawdziwej, papierowej!), a krotkie odcinki, jesli
    to mozliwe, przejechac wtedy, kiedy ruch jest niewielki. Wtedy n.p. wyjazd na
    umowiony termin jest mniej stresujacy, bo wiem jak jechac, gdzie zaparkowac
    itd. Najwazniejsze to nie dac sie zwariowac - i sibie nie przeceniac, ale tez
    nie niedocaniac! Jazda jest fajna, dobrze jest lubic jezdzic, a ze nie zawsze
    wszystko wychodzi, to wiedza przeciez tez naprawde dobrzy i doswiadczeni
    kierowcy! Do wszystkich "kierownic": jezdzijcie, dziewczyny, nie oddawajcie
    kluczykow mezom i chlopakom, bo z Wami czuje sie lepiej na ulicach!!!
  • Gość: m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 13:18
    Ja jak pierwszy raz wsiadłam samodzielnie do samochodu kilka lat temu, byłam
    potwornie zdenerwowana. Wróciłam cała parująca od potu, choć, nie powiem, dumna.
    Z każdym dniem było lepiej. Faktycznie bardzo pomagało wcześniejsze przemyślenie
    trasy. Po kilku tygodniach jeździłam świetnie. I nie dałam sobą dyrygować w
    stylu "przyspiesz", "wrzuć piątkę".
    Teraz po kilku latach przerwy mam własny samochód. I znów uczęsię jeździć.
    Strach jest ogromny, robię błędy, ale uważam, że zdawanie sobie z nich sprawy
    jest krokiem ku byciu lepszym kierowcą. Tym bardziej, że nie powtarzam dwa razy
    tego samego błędu. Sama czasem się wkurzam na siebie, czasem na innych, ale
    tylko regularne jezdzenie moze sprawic, ze poprawie swoje umiejetnosci i poczuje
    sie pewniej za kierownica i na drodze. A ci, co trąbią niech się wypchają. Jak
    się im spieszy, niech wyprzedzają. Mnie jest zycie drogie, jezdze ostroznie i z
    radoscia obserwuje swoje postepy. Mam nadzieje,ze wkrótce znow bede odczuwac
    przyjemnosc z jazdy samochodem.
    Zycze powodzenia wszystkim poczatkujacym. Kazdy popelnia bledy i musi miec czas
    na nauke. NA placu manewrowym nie da sie opanowac wszystkich umiejetnosci.
  • watashi79 20.10.06, 16:19
    Pociesz się, że przynajmniej dziecko siedzi cicho :)
    (chyba, że już zaczyna kopać hehe)
  • Gość: aga IP: 82.139.43.* 02.10.06, 12:46
    Minął tydzień i pomału przełamuję strach.Najgorsze są jeszcze nogi ,bo trzęsą
    się jak galareta.Co do opini o niemotach co tarasują drogę itd-szkoda
    słów.Jeszcze tydzień dwa i myślę ,ze stres minie.Jeszcze tylko denerwują mnie
    ronda ,bo praktycznie wszyscy jadą jak chcą.W lewo ,zawracają z prawego pasa
    itd.Chyba i ja zacznę zawsze wjeżdżać na rondo po zewnętrznej.
  • Gość: aga IP: 82.139.43.* 05.10.06, 22:42
    koniec stresu.Jeżdżę codziennie ,w szczycie,poza i nic.Praktycznie zero
    stresu.Jestem super z siebie zadowolona i dumna.Postanowilam nie łamać przepisów
    jak to robią starzy kierowcy i na rondach przy skręcie w lewo i zawracaniu nie
    będę startowala z prawego pasa.Teraz ten co mi kazał natychmiast oddać swoje
    prawko niech mnie .............:)))
  • imlardis2 05.10.06, 23:27
    Brawo!
    Tak trzymać!
    Tak naprawdę, to jeśli jeździ się w miarę według zasad ruchu na drogach i zna
    się technikę prowadzenia somochodu, to nie ma mocnych, po prostu się jedzie.
    A z każdym dniem będzie lepiej - wiem, co mówię :) Chociaż ja nie bałam się,
    jeździłam od samego momentu odebrania prawka, ale jeździłam sama i świadomość,
    że jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie i że w moich rękach jest moje
    bezpieczeństwo działała na mnie mobilizująco i trochę stresująco. Ale takie coś
    to chyba odczuwa każdy kto wsiada pierwszy/drugi raz sam za kierownicę.

    Powodzenia na drogach:) Jeździj, jeździj, jeździj


  • Gość: anchois IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 01:03
    brawo!

    rozumiem, że po 3 dniach (róznica dat postów) jeździsz lepiej niż "starzy
    kierowcy"
    jestem pod wrażeniem, gratuluję postępów... za 7 dni kubica bedzie mógł się
    schować...
  • Gość: aga IP: 82.139.43.* 10.10.06, 11:12
    no dzięki za gratulki.Muszę napisać ,że nawet polubilam jazdę:)))Jednak żeby
    przełamać stres i strach trzeba wsiąść w swoją bryczkę i po prostu jeździć i
    jeździć.
  • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 10.10.06, 14:43
    Nikt kto odczuwa stres przy wsiadaniu za kierownicę nie będzie dobrym
    kierowcą! Znam masę takich przypadków, jeżdżą jak ostatnie pokraki choć
    upłynęło już kilka, a w jednym przypadku kilkanaście lat od pierwszej jazdy!
  • pshem.co 11.10.06, 10:06
    Masz trochę racji... niektórzy nie są stworzeni do posługiwania się samochodem
    ale nie można generalizować.
    wystarczy że przez całe życie jeżdżą z ludźmi którzy co chwila ich wkurzają
    bo "to nie tak, jak jedziesz itp."
    Każdy prowadzi inaczej i nie można od świeżego kierowcy wymagać by przejął
    nasze nawyki. W końcu one też nie zawsze są najlepsze...
    Wiem coś o tym bo po przejażdżce z żoną za kierownicą wysiadłem blady po czym
    wysiadałem przez drzwi kierowcy. w dodatku udało jej się zgasić przy ruszaniu 3
    litrowego diesla z doładowaniem... ci co taki mieli wiedzą że nie jest to łatwe.
    aha... no i 20 minut wycofywałem z tego miejsca żeby nie uszkodzić samochodu
    obok...(blachy od siebie dzieliła grubość kluczyka a lusterko sąsiada weszło
    przez otwarte na szczęście okno) ale mimo wszystko nie boję się gdy chce usiąść
    za kółkiem... niech jedzie... choć z kolei ona woli gdy ja prowadzę.
    Tak czy siak niech ćwiczy. a błędy zdarzają się każdemu. nawet gdy się ma ponad
    20 lat codziennej jazdy wygniecionych w fotelu kierowcy.

    pozdrawiam świeżych na drodze, nie poddawajcie się...
    ale też pamiętajcie... nie jesteście nieśmiertelni... błędy miewają cenę płacą
    ją szaleńcy, popełniający błędy, no i czasem też pechowcy.
  • Gość: Alina IP: *.kartel.com.pl 11.10.06, 10:43
    Twoja żona ma szczęście, że ma takiego męża.
  • Gość: anka IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 10.10.06, 14:40
    :)
  • aninna 10.10.06, 14:56
    pewnie, ze normalne.

    ja zrobilam prawko dawno dawno temu, ale ja tylko wsiadlam do autka ojca, to on
    sie tak zaczal na mnie wydzierac, tak mnie zestresowal, ze juz potem nie
    chcialam jezdzic.
    teraz moj facet mnie praktycznie zmuszal do prowadzenia (wreczal kluczyki i
    mowil "no co wymiekasz?" :) no i ambicja mi nie pozwolila wymieknac:) pierwszy
    raz bylam tak zestresowana, ze sie az spocilam ze strachu, ale z kazdym razem
    jest coraz coraz lepiej.

    mysle, ze trzeba sie przemow i mimo wszystko probowac, pod okiem kogos, ktos ci
    spokojnie uwagi przekaze, zeby cie nauczyc. kazdy da rade.

    tobie na pewno tez sie uda!!
    pozdr.

    ps. do tych wszystkich, co to niby sie urodzili i od razu prowadzili jak kubica,
    albo alonzo: ale z was buraki!!!! :DDD
  • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 10.10.06, 21:36
    Aninna, to ty jesteś burakiem. W czym lepszy jest człowiek, który umiera ze
    strachu od tego, który się nie boi? Zupełnie nie jest noralen, że pozwalasz
    sobie, żeby ktoś się na ciebie wydzierał, nie jest też normalne, ze zaczęłaś
    prowadzic wyłącznie z powodu ambicji i śmiesznie brzmi to twoje "jest coraz
    lepiej". Rany boskie, czyżbyś już przestała zagrażać innym uczestnikom ruchu
    drogowego? Wątpię, tchórz nigdy nie będzie dobrym kierowcą! Jedni jeżdżą
    dobrze, bo to czują a inni nie. Podobnie jest ze szystkim. Nie każdy nauczy sie
    dobrze jęayka obcego, nie każdy nauczy się matematyki itd, itd. A jak się
    nauczy to nie wyzwiesz go chyba od buraka, co?
  • pshem.co 11.10.06, 10:19
    A ty co... bezstresowo za kierownicą od oseska?
    Starch za kółkiem nie przeszkadza płynnej jeździe tylko wzmaga ostrożność.
    nie dajmy się zwariować... to instynkt samozachowawczy i świadomość braku
    umiejętności.
    Jak wspomniałaś tłumaczenie: nie każdy kto mówi w danym języku weźmie się z
    marszu za tłumaczenia tekstów prawniczych czy technicznych.
    Każdy, kto sądzi że dałby radę bez treningu czy nie bojąc się na początku jest
    durniem. Boi się każdy choć niektórzy tego starają się nie okazywać.Gierojce
    jedni.
    Poza tym ktoś kto się nie boi zginąć ... niech sobie gania za Kubicą na Monzie
    czy innym torze a nie w ruchu publicznym. Poz tym dziecko drogie kubica mając
    20 lat miał chyba z 10 lat doświadczeń na torach. chyba wystarczy treningu.
    Zresztą tacy co wsiadali do swych maszyn i bez lęku szli na śmierć, już byli...
    Zwano ich Kamikadze...

    pozdrawiam
    P.S.
    I.Ja tam nadmiernie strachliwy nie jestem, ale boję się wariatów za kierownicą.
    II.Brak instynktu samozachowawczego jest dewiacją.
    III. Jeżeli ty się niczego na drodze nie boisz to trzymaj się odemnie daleko.
  • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 11.10.06, 11:28
    Owszem, jakbyś zgadł. Bezstresowo od oseska. Mój ojciec miał już syrenę jak ja
    się urodziłam, a potem zawsze był jakiś samochód, jak miałam 14 lat to już
    świetnie prowadziłam, łącznie z wykonywaniem trudnych manewrów. Zrobiłam prawo
    jazdy z marszu, jeżdżę już ponad 20 lat i nie miałam ani jednej stłuczki! A
    nadal nie boję się jeździć.
    Dziwię się, że Ty sie nie boisz w ogóle z domu wyjść, to też grozi śmiercią. A
    używasz w ogóle prądu? To też niebezpieczne...itd, itd
    Tchórzostwo nigdy nikomu w niczym nie pomogło!!! Strach za kółkiem tchórzy
    paraliżuje i popełniają idiotyczne błędy.
    Poza tym mam siostrę, która miałą analogiczne warunki! Też była uczona jazdy w
    wieku lat 14, ale bała sie potwornie. Do tej pory nie ma prawa jazdy!!! I
    słusznie, bo stanowiłaby zagrożenie dla siebie i innych.
    Pozdrowienia.
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 16:20
    Droga Łodzianko
    to, że TY jeździsz od początku bez stresu i jesteś dobrym kierowcą nie znaczy,
    że KAŻDY dobry kierowca nigdy się nie bał. Nie znaczy też, że KAŻDY bezstresowy
    kierowca to dobry kierowca.

    Dla mnie dorosły człowiek, ze świeżym prawem jazdy, wsiadający za kierownicę
    bez obaw jest człowiekiem z ograniczoną wyobraźnią. Strach w tej sytuacji jest
    zupełnie naturalny. Ale trening, codzienna jazda ten strach pokonuje.

    Podejrzewam, że w Twoim przypadku, sytuacja była trochę inna. Właściwie byłaś
    dzieckiem, kiedy zaczęłaś prowadzić samochód. Zwyczajnie, nie zdawałaś sobie
    sprawy z zagrożeń. I stąd strachu nie było. Twierdzenie, że żaden początkowy
    tchórz nie będzie dobrym kierowcą to bzdura. Przydałoby Ci się troche szersze
    spojrzenie na świat, niż przez pryzmat czubka własnego nosa.




  • Gość: Finka IP: *.soletanche.pl 10.10.06, 14:48
    Strach to normalka. Pamiętam siebie, gdy byłam swieżo upieczonym kierowcą to
    noga dygotała mi na sprzęgle jak galareta,ręce drżały a serce waliło jak
    młot.Myślałam wtedy "Boze, jestem sama w tym samochodzie, jak ja sie boje, to
    niemozliwe bym kiedykolwiek mogła w ogole jeździć sama, nie poradzę sobie itp."
    To normalne! W ogole nie zwracaj uwagi na tych bałwanów co Ci piszą texty w
    stylu "po co sie pchasz za kółko jak sie boisz itp." Każdy ma taki strach.
    Teraz najbardziej sie luzuję, gdy właśnie jestem sama za kółkiem:-)
    Najważniejsze to jeździć non-stop! Zapuszczac sie w coraz bardziej ruchliwe
    ulice. Strach przechodzi powoli. Juz po 2 tyg. regularnej jazdy całkowicie
    przestałam sie denerwowac, jeżdżę wszędzie i SAMA! Bo samej jeździ mi sie
    najlepiej!A w ogóle jakbym mogła to najchętniej kupiłabym sobie samochód z
    siedzeniem tylko dla kierowcy, zeby nie słuchać głupich komentarzy pasażera.
  • megasceptyk 10.10.06, 15:22
    :)
  • Gość: lucek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 15:46
    Aga, spróbuj wziąć lekcje doszkalające. Dzięki nim może nabierzesz wprawy. Choć
    problem braku kogoś z boku w dalszym ciągu pozostanie nierozwiązany
  • Gość: meffer IP: *.chello.pl 10.10.06, 16:13
    zacznij jeździć gdziekolwiek nawet do pobliskiego sklepu na zakupy a zobaczysz
    że strach minie, wrzuć sobie jakąś muzykę do jazdy ale taką co nie będzie cię
    ponosić lub dekoncentrować i gra, trening czyni mistrza i im więcej km
    natrzaskasz tym lepiej
  • Gość: jack IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:22
    cieniasy jestescie, najpierw zdajecie, a pozniej sie boicie jezdzic hahahaha to
    po co wam prawko ?
  • swistak336 10.10.06, 18:41
    To trochę efekt tego, że cała procedura zdawania prawa jazdy może wpędzić człowieka w nerwicę i nienawiść do samochodu.
  • Gość: MK IP: *.sggw.waw.pl 10.10.06, 16:26
    Nic sie nie martw, mnie przez pół roku brzuch bolał jak miałam wsiąść za
    kierownice. Teraz jeżdżę juz 2,5 roku i czuje się dużo lepiej. Musisz wszędzie
    jeździć i czas zrobi swoje.
  • Gość: mikka IP: *.aster.pl 10.10.06, 16:27
    Ech..pamiętam..ja to w ogóle zaszalałam bo po kilku miesiącach od zdania prawka
    kupiłam sobie samochodzik...pojechałam z ojcem po odbiór, bo zazwyczaj z nim
    jeździlam dla kurażu...tylko ze jak odebralismy samochód okazało sie że ja tą
    nówką muszę przecież pojechać do domu SAMA!!! Myslałam że wyzionę ducha,
    ciemno, pada deszcz, nieznany mi wóz..jak z tego przerażenia wdepnełam gaz do
    dechy to staruszka zostawiłam daleko w tyle...po kilku miesiącach przeszło,
    zahartowało mnie kilka "dupnych" stłuczek z takimi samymi jemiołami jak ja i
    dziś już jest luzik...:)
  • Gość: xiom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:29
    spoko, ja przez pierwsze trzy miesiące jeździłem tylko z kimś, sam się bałem,
    ale mi przeszło - strach jest tym mniejszy im wieksze doświadczenie. Zasada jest
    prosta - boisz się jeździć? to jezdzij jak najwięcej :-)
    teraz nie boję się już w ogole i uwazam ze jeżdzę nieźle
    powodzenia!
    X.
  • Gość: kamcio IP: *.era.pl 10.10.06, 16:31
    co rano;

    a skąd, dokąd jeździsz?
  • simera 10.10.06, 16:36
    Nie martw sie, tak jest na poczatku. Pozniej bedzie tak ze jak ktos usiadzie to
    dopiero bedziesz sie stresowac...
    Jezdzij duzo, bardzo duzo szczegolnie na poczatku. Musisz sie oswoic z autem i
    ruchem ulicznym.
    Nie zrob błedu i nie poddaj sie strachowi!!!!!
  • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:57
    Proponuję, abyś zaczęła na początku jeździć przy mniejszym natężeniu ruchu, np.
    wieczorem lub na odcinkach poza centrum, gdzie ruch jest mniejszy. Stopniowo
    wybieraj bardziej uczęszczane trasy. Z czaczem nabierzesz wprawy.
  • Gość: wściekły_koala IP: *.65.rev.vline.pl 10.10.06, 17:04
    Kurcze, wróciłem do Polski po 20 latach, wsiadłem do samochodu i zwątpiłem po 100m. Kocham życie i nie chcę zginąć na polskiej drodze zabity przez pijanego kretyna wyprzedzającego w niedozwolonym miejscu na trzeciego. Wolę chodzic i MPK. Niewygodnie ale może pożyję dłużej. Kto nie boi się jeździć w Polsce jest psychopatą :)
  • Gość: gosc IP: *.stat.centurytel.net 10.10.06, 17:09
    Pozdrawiam. W Polsce nie moglem zdac prawa jazdy. Gdy po raz kolejny oblali
    mnie jeszcze na placu manewrowym zalamalem sie. Stracilem duzo pieniedzy na te
    nieszczesne egzaminy.
    Wyjechalem do Stanow, gdzie zrobienie prawa jazdy kosztowalo wtedy kilkanascie
    dolarow, mniej wiecej tyle samo, co oplata za slub cywilny.
    Nie ma mowy o zadnych lapowkach, ani o tym zeby egzaminatorom bylo na reke
    oblewanie czlowieka.
    Jezdze juz kilkanascie lat w Stanach. Na poczatku nie bylo latwo. Tutaj
    nastolatki prowadza auta, a ja uczylem sie jezdzic ok. trzydziestki.
    Byc moze kiedys wroce do Polski i martwie sie, ze znowu nie wyjade z tego
    nieszczesnego placu manewrowego.
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.10.06, 11:49
    Nie porownuj egzaminu prawa jazdy w Stanch do Polski - moj znajomy robil prawko
    w Stanach o okreslil to tylko jedym slowem: "parodia"! Inny ruch (zdecydowanie
    latwiejszy!) inna kultura. Mimo iz u nas w Polsce jest zdecydowanie wiecej
    chamstwa na drogach a egzaminy trudne i stresujace - specjalnie na okres kursu
    przyjechalam do Polski z UK - wiedzialam, ze jak tutaj zrobie prawko, to
    bede "cos wiedziec" na temat : jak jezdzic. Za granica czesto odwalaja po
    lebkach. Slyszalam ze nawet sami Niemcy (przy granicy z Polska) wola zrobic
    prawko w POlsce niz u siebie wlasnie ze wzgledu na to, ze u nas naprawde
    wymagaja i konczac kurs wiesz naprawde duzo na temat samochodu i jak poruszac
    sie po drodze. Oczywiscie absolutnie sie zgodze, ze cala otoczka egzaminow jest
    fatalna (ogromny stres, czesty brak kultury egzaminatorow, duza niezdawalnosc z
    powodu "wydumanych" bledow). No i na ogromny minus dla Polski - chamstwo na
    drogach! Zdaje sie, ze zjawisko robienia prawka i umiejetnosci jest w
    nastepujacej zaleznosci: W Polsce zeby jezdzic, musisz jezdzic naprawde dobrze,
    zeby jakis idiota ktory ma za nic przepisy cie nie zabil. Na zachodzie -
    robienie prawka to banal, ale i kultura jazdy na tyle wysoka, ze nawet bedac
    naprawde kiepskim z jazdy z powodzeniem dasz sobie rade na drodze wlasnie ze
    wzgledu na panujaca tam kulture jazdy.
  • Gość: aga IP: *.geod.agh.edu.pl 10.10.06, 17:51
    Aga, ile Ty masz latek? może poczekaj, aż dorośniesz?
  • Gość: gosc IP: *.stat.centurytel.net 10.10.06, 18:40
    Jesli ktos przyznaje sie do strachu, to jest niedojrzaly?
    Uwazam, ze zle jest nie czuc strachu. Robienie czegos pomimo leku to odwaga.
    Trzymaj sie, autorko postu. Uwazaj na wariatow za kierownica, jezdzij
    ostroznie, nie daj sie zmusic do przekraczania predkosci.
  • 76kitka 10.10.06, 19:25
    Ja też się boję, mąż mi pomaga, jeździ ze mną narazie, sama jeżdzę tylko po najbliższej okolicy. Żeby pojechać w świat muszę wyjechać albo na trasę Katowicką albo Krakowską i na jednej i na drugiej ruch wściekły, rozpędzone tiry i rzeka gnających osobówek, jeszcze nie mam wprawy, żeby ocenić z jaką prędkością jadą, czy zdążę rozpędzić się zanim mnie dogonią, gdyby nie mąż chyba stałabym pół dnia przed wyjazdem i czekała na cud, aż znajdzie się dla mnie jakaś dziura, w którą się wpasuję. Próbowałam już jazdy trzema samochodami. Ja nie boję się jeździć, boję się innych kierowców, tych bez wyobraźni, na skrzyżowaniu gdzie nie ma świateł pędzą 150 na godzinę, dwa tygodnie temu wracając do domu mijałam worek z ciałem, kogoś kto w piątek usiłował przebić się na Al. Krakowską. Już się zdecydowałam, wybrałam samochód, teraz jeżdzę po spokojnych trasach, poznaję możliwości samochodu, nabieram wprawy. Bez męża nigdzie dalej nie pojadę. Gdybym miała mozliwość rzuciłabym to w kąt, ale z powodu nieopłacalności PKS polikwidował połączenia z Warszawą i jest jeden do i jeden z w akceptowalnych godzinach, więc muszę pokonać strach.
    --
    Mikołaj ma dziś
  • Gość: gosc IP: *.stat.centurytel.net 10.10.06, 19:32
    Dlaczego ludzie musza tak szybko jezdzic?
    Jestem w mniejszosci, bo nie przekraczam ograniczenia predkosci i trzymam
    rozsadna odleglosc za autem przede mna. Najezdzaja na mnie wsciekli, ciagle
    spieszacy sie kierowcy. Co za brak wyobrazni! Przeciez wjedzie na mnie jadac
    tak blisko jesli bede musial nagle zahamowac! Czy mysla, ze zmusza mnie w ten
    sposob do szybszej jazdy?
  • Gość: dziwak4 IP: *.dyn.optonline.net 10.10.06, 20:04

    Trzeba przedewszystkim odroznic tutaj lek od strachu.
    Kazdy poczatkowy kierowca sie boi (strach), bo nie panuje
    nad autem tak jakby chcial;dopiero kiedy poczuje sie ze jego
    auto jest jak jego ubranie czuje sie pewniej i strach mija.
    Niestety,niekiedy pozostaje on lub rodzi sie dopiero po paru
    latach jazdy i to czasami bez przyczyny.Nie tylko jazda ale sama obecnosc
    za kierownica napawa nas lekiem i to jest choroba psychiczna zwana
    po ang. exiety disorder (przepraszam za jakis blad gramatyczny ,ewentualny).
    ale nie znam jej nazwy polskiej fachowej.
    W USA posiada ja okolo 10 chyba % kobiet i cos chyba 2 % mezczyzn.
    Wtedy moze ona atakowa nie tylko w samochodzie, ale rowniez w metrze,
    na mostach,i tunelach,chodzi w niej o to,ze cierpiacy na to zaburzenie
    mozgu chce za wszelka cene zmienic natychmiast swa sytuacje,a na to musi
    poczekac (az sie np.tunel skonczy),czy jazda wogole (tu moze laczyc sie
    z roznymi fobiami).
    Jej wzrost (tej choroby) zalezy od wrazliwosci czlowieka i je wynikiem
    wzrastajacej technokracji oraz szybszego biegu zycia naszej cywilizacji
    wplywajacej poprzez roznego rodzaju stresy na nasza psychike.
    Dla tych co boja sie jezdzc polecam jezdzic jak najwiecej tam gdzie sie
    nie boja (np.polna droga o znosnej nawierzchni) przechodzac powoli na
    autostrady. Zawsze wyobrazajmy sobie droge jaka jakis tam kawalek ktory
    zaraz sie skonczy.
    Tym ktorzy ciagle to maja wspolczuje i zycze powrotu do zdrowia,gdyz jazda
    autem to wspaniala rzecz,ale nie moze w niej byc leku.
    Nie jestem lekarzem,ale sam to przezylem,kiedys jezdzilem jak szalony,
    dzis sa dni ze boje sie jechac do sklepu.
    To jest poprostu kalectwo,ale natura nas czasami zaskakuje roznymi rzeczami.
    Dostalem to w usa na drogach szybkiego ruchu,moze w Polsce by mi przeszlo?
    :))
  • Gość: Domino31 IP: *.izacom.pl 10.10.06, 20:37
    ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć aż auto odmówi posłuszeństwa różnymi samochodami w
    różnych warunkach , ale w takich miejscach żeby nikomu krzywdy nie zrobić .
    Zbliża się zima .
    Polecam duży parking przed marketem jak już bedzie pusty i ćwiczymy ostre
    chamowanie i poślizgi kontrolowane mam nadzieje jak nie wiesz z kim i jak to
    wejdz na jakieś forum sportowe i ładnie poproś :)
    Ja mam prawo jazdy już kupe lat a ledwo się zima zaczyna oczywiście zakładam
    zimówki i duży plac , polna droga , tylko po to żeby mnie zima nie zaskoczyła ,
    a pozatym ja to kocham
    no może poza tymi naszymi dziurawymi drogami :(
  • Gość: berbla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 22:36
  • Gość: dude IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 19:39
    Spokojna głowa, ja przez jakieś 2 tygodnie od otrzymania prawka nie czułem się pewnie za kierownicą.
  • Gość: morfeusz3115 IP: *.c157.petrotel.pl 10.10.06, 22:29
    Ludzie nic na siłe, nie każdy ma predyspozycje. Trzeba się zastanowić czy jazda
    na siłę czy życie lub kalectwo.
    Taka jest prawda
  • Gość: ute IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 06:47
    Gość portalu: morfeusz3115 napisał(a):

    > Ludzie nic na siłe, nie każdy ma predyspozycje. Trzeba się zastanowić czy jazda
    > na siłę czy życie lub kalectwo.
    > Taka jest prawda

    co Ty piszesz... przecież nie jest tak, że jak zdasz egzamin, to już jesteś
    super kierowcą - strach, normalna rzecz. ludzie myślący znają swoje ograniczenia
    i mają obawy, przewidują, tylko ktoś bezrefleksyjny całkowicie po 30 (lub trochę
    więcej) godzinach jazdy uważa, że jest super kierowcą... wszyscy moi znajomi
    mówili mi, że na początku bali się jeździć, nie wliczając "supermanów", którym
    wszystko przychodzi "bez trudu" - już w kołysce znali budowę tłoków ;)
  • Gość: zxc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 22:33
    a ja zrobiłam chyba coś najgorszego, co można było: przestałam jeżdzić. Egzamin
    zdałam w kwietniu, a od tamtej pory kierowałam samochodem tylko raz. I to jest
    dopiero masakra.
  • Gość: Barbara IP: *.tkdami.net 10.10.06, 23:27
    Mam prawo jazdy juz 32 lata .Po 20 latach jezdzenia,mialam 10 lat
    przerwy.Wykupilam 10 godzn jazd doszkalajacych ,a potem zaczelam sama wyjezdzac
    noca/duzo mniejszy ruch/ po 2 - 3 godziny.Moje samodzielne wypady byly coraz
    wczesniejsze/godzinowo/ az wtopilam sie bez problemu w normalny ruch w
    godzinach szczytu.Od 2 lat jezdze codziennie i to dosc duzo,a teraz skonczylam
    62 lata zycia.
  • Gość: zadowolona IP: *.server.ntli.net 11.10.06, 00:10
    prawda jest taka,ze praktyka czyni mistrza.prawko mam od 14 miesiecy.zdalam za
    pierwszym razem,choc do dzis nie wiem jak.wszystkie jadowite zmije
    uprzedzam:bez lapowki.moj problem byl tym wiekszy,ze niespelna 2 tyg pozniej
    wyjechalam do Wielkiej Brytanii.kazda moja wyprawa w teren uprzedzona byla
    wizyta w toalecie ,czasem nawet nie jedna.stres mnie pozeral,i to nie z powodu
    ruchu lewostronnego.do tego wszystkiego miasto w ktorym mieszkam jest troche
    pagorkowate,to tez byl dla mnie problem.zmuszona bylam do jazdy kazdego dnia
    poniewaz zawozilam corke do szkoly i sama tez sie uczylam.towarzystwo drugiej
    osoby dodawalo mi otuchy,no chyba ze byl to moj maz ktory dawal setki rad ktore
    doprowadzaly mnie do szalu.jedyna osoba ktora we mnie ciagle wierzyla i
    wspierala,bez krytyki byl moj ojciec-zawodowy kierowca.czego bym nie zrobila
    bylo dobrze.po takich doswiadczeniach,i po kilkunastu miesiacach jazda sprawia
    mi przyjemnosc.zauwazyli to nawet moi bliscy.jedno czego panicznie sie boje to
    parkowanie rownolegle,jezeli musze sie wciskac miedzy dwa auta.i tak mysle,ze
    chyba od czasu placu manewrowego nie wykonalam tego parkowania.ale nie poddaje
    sie przyjdzie taki czas,ze uda mi sie i to.wszystkim strachliwym zycze
    powodzenia i wytrwalosci.warto.milo jest byc niezaleznym.wszystkim twardzielom
    zdrowego rozsadku.pozdrawiam.
  • Gość: atakowac prl IP: *.hsd1.mn.comcast.net 11.10.06, 01:42
    prawko to papierek, naucz sie jezdzic ofermo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.