Dodaj do ulubionych

"podpucha" na egzaminie

01.12.06, 08:27
Wczoraj miałam drugie podejście, niestety oblane. Plac poszedł mi dobrze,
jazda po mieście generalnie też. Niestety wpadłam pod koniec egzaminu...
Egzaminator powiedział: "bedziemy skręcać w lewo", no i skręciłam, a potem
przypomniałąm sobie, że o wiele wcześniej widziałam znak "zakazu skrętu w
lewo". Gdyby egzamnator powiedział mi, ze będziemy skręcać w lewo przed
znakiem "zakaz skrętu w lewo", to na pewno bym nie skręciła. A on wydał
komendę po minięciu tego naku, gdy już zapomniałam o jego istnieniu... No i
niestety zapomniałam o tym, ze polecenia mogą być mylące i że trzeba być
czujnym. Czy ktoś też wpdał tak głupio jak ja na egzaminie?
Edytor zaawansowany
  • Gość: eliza48 IP: *.acn.waw.pl 01.12.06, 08:43
    To nie było mylące polecenie. Nie powiedział, że tu na tym skrzyzowaniu
    skręcamy tylko "bedziemy skręcać w lewo" a to oznacza, że zgodnie ze znakami na
    pierwszym możliwym. Obserwacja znaków to podstawa poruszania się na drodze. Czy
    ten znak był kilometr wczesniej, że o nim zapomiałaś?
  • swistak336 01.12.06, 17:37
    Zabawa słowna "będziemy skręcać w lewo" zamiast "proszę skręcić w lewo" pozwala ominąc PRAWNY (wynika z rozporządzenia) zakaz zadawania mylących poleceń.
    Tym niemniej sens czynności jest prosty - doprowadzenie do tego, by egzaminowany oblał i musiał zapłacić za ponowny egzamin.

    Założeniem nowego egzaminu jest maksymalne wydłużenie okresu uzyskiwania prawa jazdy w celu pobrania jak najwyższej kwoty z opłat za egzamin.

    Wyszkolenie kierowców się nie liczy. Dwumiesięczne oczekiwanie na każdorazowe podejście powoduje, że kurs się błyskawicznie dezaktualizuje.
    Forma egzaminu przymusza natomiast nie do nauczania jazdy samochodem, tylko do nauczenia kursanta, za co oblewa egzaminator.
  • Gość: rysiu IP: *.madcomputers.pl 01.12.06, 18:38
    zgadzam sie, chca jak najwiecej zarobic $$. ja zdalem dopiero za trzecim razem
    (6m-cy czekania na zdany egzamin ;/).
  • Gość: katten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 00:13
    zdałam za drugim razem, i tak sobie myślę,że gubią was po prostu nerwy.
    Wystarczy jechać,zwracać uwagę na znaki drogowe, nie dać się podpuścić
    podpowiedziom typu" jedziemy 90 km/h"(jeśli znak wskazuje ograniczenie prędkości
    do 60/h)(i całej reszty tych podpowiedzi egzaminatorów), no, siądź za kółkiem i
    czuj się tak, jakbyś miał swą ukochaną osobę zawieźć tam, gdzie ona chce
    dojechać. Pamiętaj,że3 to ty prowadzisz!!!! To pomaga!!!
  • Gość: Artyr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 09:47
    Wiesz :D jeśli miałbym na egzaminie takie podejście to bym jechał 100 km/h -->
    No przy dobrych warunkach ma sie rozumieć i przy pustej drodze, bo jednak rozum
    sie ma :] Taka obserwacja po zdaniu ponad rok temu egzaminu: Jeździć uczysz sie
    dopiero po zdaniu... Zresztą uczysz sie całe życie...
  • Gość: gościu IP: *.jmdi.pl 02.12.06, 11:52
    ja tam uważam ze dobrze, ze egzaminatorzy wprowadzają mylne pojęcia i
    zwiększają poziom stresu - wyobraź sobie ze masz juz prawko i wieziesz czwórkę
    pasażerów, z których jedna to teściowa która zrzędzi, drugi to współmałżonek,
    który mędzi, trzecie to twoje dziecko które sie drze i czwarte tez dziecko,
    które rzyga - musisz zachować zimną krew i nie spowodować wypadku - dlatego
    odrobina stresu i mydlenia oczu nie jest zła - jest to zbliżenie do realnych
    warunków jazdy. Ja tam zdałem za pierwszym razem, nie dałem zadnej łapówki i
    juz - po prostu dobrze przejechałem co trzeba i tyle. Od tamtej pory (12 lat)
    nie miałem zadnego wypadku - dlatego wydaje mi sie, ze warto podejść nawet
    kilka razy, ale miec potem całe błotniki niż zdać od razu a potem kogoś
    przejechać.
  • Gość: daisy IP: *.cns.net.pl 02.12.06, 12:05
    Gość portalu: gościu napisał(a):


    >- dlatego wydaje mi sie, ze warto podejść nawet
    > kilka razy, ale miec potem całe błotniki niż zdać od razu a potem kogoś
    > przejechać.
    Całkowicie sie z Tobą zgadzam!
    Czasem taki "fartnięty" egzamin to niedżwiedzia przysługa dla przyszłego
    kierowcy
    Pozdrawiam
  • Gość: 24_cm_Rozkoszy IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.06, 12:27
    Otoz to. Pierdzielicie glupoty, ze wyciaganie kasy, ze lapowki. Nikomu nie
    dawalem w lape, a zdalem za pierwszym razem. Po prostu jechalem tak jak
    powinien jechac przyszly kierowca i tyle (dla jasnosci: nie uwazam sie za
    mistrza kierownicy). I nie jestem odosobnionym przypadkiem. A pierwszy post
    mnie rozbroil. Co to znaczy "zapomniec o znaku"? No wybacz, ale gdybys jechala
    droga podporzadkowana kilkaset metrow i nagle "wyrosloby" przed Toba
    skrzyzowanie bez powtorzenia znaku (bywa i tak) to co? Wpakowalabys sie komus
    przed maske, bo "zapomnialas" jaki wczesniej znak widzialas?
  • Gość: D. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 18:28
    Mnie egzaminator spytał, czy jestem miejscowy - powiedziałem, że tak - więc
    zanim ruszyłem powiedział którędy pojedziemy, całą trasę (a było to ładnych
    parę lat temu i wówczas bardzo często zdarzało się, że podpuszczali). No i się
    pojechało i zdało za pierwszym razem.
  • Gość: me IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 21:58
    to jest okradanie ludzi!!! niech beda surowe kryteria,lecz niech beda
    sprawiedliwe i logiczne!!!! teraz jest chaos w sluzbie zlodziejstwa bo inaczej
    tego nazwac nie mozna!!! a wszystko mialo sie zmienic, tymczesem jest bagno w
    obliczy prawa
  • Gość: kitii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:19
    złodziejstwo jest ale w wykonaniu instruktorów nauki jazdy oni nawet na
    poczatku nie uczą jak zdać egzamin o co dopiero powiedzieć o nauce dobrej
    jazdy.Po nauce w szkole jazdy pięć kolejnych egzaminów w plecy inna szkoła inny
    instruktor pierwszy egzamin zdany po trzech jazdach ale tu instruktor widzał
    moje błedy. Trzeba szukać dobrej szkoły może i odrobine droższej ale dobrej i
    wtedy zdaje sie bez problemów ,zdawalność uczniów tej drugiej wynosi więcej niż
    50%potem sie dopytywałam,i to może być wyładnią dobrej szkoły jazdy
  • Gość: mały IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 06.12.06, 16:51
    tak ja chodzilem do tanszej i zdalem za 1-szym i nie tylko ja z naszej grupy,moze ci co maja drozsze odpalaja troche egzaminatorom,zeby wiecej od nich ludzi puszczali???
  • Gość: masti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 13:15
    ja pie.. nastepny wzorowy kierowca i fenomen. Okazuje sie ze ci szczesliwcy
    z prawem jazdy to same wybitne jednostki, wzorowi kierowcy. pytam sie zatem
    skad tyle wypadkow i chamstaw na naszych ulicach?! wlasnie z takie przekonania
    o swej doskonalosci i nieomylnosci bandy baranow wyscigowych fenomenow!!!!
  • Gość: kierowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 09:51
    Może po prostu ci chamscy kierowcy nie czują potrzeby wypowiadania się na tym
    forum? Albo mieliby problemy ze złożeniem kilku poprawnych zdań? Ja też zdałem
    egzamin bez problemów, za drugim razem, bo za pierwszym oblałem na placyku z
    własnej winy. Egzaminatorzy byli zupełnie normalni. Ten drugi też mnie na
    mieście podpuszczał, ale to przecież normalne, odczuwałem to raczej jako chęć
    sprawdzenia mojej koncentracji i znajomości przepisów niż jako chęć zarobienia
    dodatkowych pieniędzy na egzaminach.
  • bimota 02.12.06, 20:09
    A co ilosc podejsc ma do tego ?? Uczyc sie masz na kursie nie na egzaminie. Dla mnie jest bez sensu, ze ludzie nie umieja jezdzic a podchodza do egzaminu liczac na fuksa... I co to za porownywanie egzaminu sprzed 12 lat...
  • Gość: Quide IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:11
    > Uczyc sie masz na kursie nie na egzaminie.

    Oczywiscie. Dlatego ja zaplacilem za kurs jakies 150 zl wiecej niz srtednio
    kosztowal (dwa i pol roku temu) zeby sie faktycznie porzadnie nauczyc (polecona
    mi szkola tyle sobie liczyla za kurs, widac nie bez racji bo ludzie chodzili i
    placili. Pozniej jeszcze doszlo do tego ok 200 za dodatkowe jazdy (bo nie
    posiadalem wtedy samochodu, ani nikt z moich bliskich cobym mogl sobie
    nieleganie samemu pocwiczyc). A na koniec byl egzamin zdany za pierwszym razem.
    Bez lapowek i kombinacji. A jak ktos chce oszczedzac na kursie to musi sie
    liczyc ze na egzaminie doplaci.
  • Gość: KBL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:16
    No nie wiem...

    Ja przed egzaminem na prawko "B" jeździłem ok roku na skuterze (50ccm).
    I co? Po przejechaniu 200metrów egzaminator zapytał: "Oooooo to Pan to chyba
    sporo wcześniej jeździł?"
    I mimo że na samym egzaminie niemal wymusiłem pierwszeństwo na jednym aucie, to
    po powrocie do ośrodka egzaminator stwierdził: "Pan sobie poradzi na drodze".
    Wiec nie mówcie proszę że egzaminatorzy to tylko kombinują jak uwalić. A widząc
    jak jeżdżą osoby zaraz po kursie, to mi ręce opadają. ZERO orientacji na drodze
    i popełnianie podstawowych błędów.
    A to już wina systemu nauczania, co już jest inną bajką.

    Pozdrawiam,
    KBL
  • arius5 03.12.06, 17:50
    Tak, znam to, ilez to razy moja zona podrywa sie nagle na siedzeniu obok z
    okrzykiem "tutaj w LEWO !!!"
    trzeba wiedziec, co sie robi, bo samochod to tona zelastwa i czlowieka zabic latwo
  • valhala 03.12.06, 19:07
    Gość portalu: gościu napisał(a):

    > ja tam uważam ze dobrze, ze egzaminatorzy wprowadzają mylne pojęcia i
    > zwiększają poziom stresu - wyobraź sobie ze masz juz prawko i wieziesz czwórkę
    > pasażerów, z których jedna to teściowa która zrzędzi, drugi to współmałżonek,
    > który mędzi, trzecie to twoje dziecko które sie drze i czwarte tez dziecko,
    > które rzyga - musisz zachować zimną krew i nie spowodować wypadku - dlatego
    > odrobina stresu i mydlenia oczu nie jest zła - jest to zbliżenie do realnych
    > warunków jazdy. Ja tam zdałem za pierwszym razem, nie dałem zadnej łapówki i
    > juz - po prostu dobrze przejechałem co trzeba i tyle. Od tamtej pory (12 lat)
    > nie miałem zadnego wypadku - dlatego wydaje mi sie, ze warto podejść nawet
    > kilka razy, ale miec potem całe błotniki niż zdać od razu a potem kogoś
    > przejechać.

    12 lat też bym zdał za pierwszym razem, buha ha ha.
    Wiem jak wtedy wyglądał egzamin. Teraz codzienie jade z kumplami do pracy i z powrotem itd wszyscy łamią przepisy.

    --
    "I can feel disturbances the force"
  • Gość: ala IP: 82.139.11.* 04.12.06, 11:05
    No nie wiem, czy zdałbyś - je zdawałam dokładnie w 1993 i z grupy 10 osób zdały
    tylko 2, egzamin wcale nie był łatwiejszy - jazda po mieście była owszem
    krótsza, ale na placu manewrowym musiałeś wykonać wszystkie manewry: zwracanie
    na 3, wjazd do garażu przodem, tyłem, parkowanie bokiem (przodem, tyłem) i
    inne pierdoły - i tu ludzie padali, jak muchy. Na mieście był kolejny odsiew. I
    nie było szans, żeby zakwestionować wynik egzaminu.
  • Gość: totral IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 06.12.06, 16:56
    totalna bzdura,kazdy kto zdawal po staremu probuje udowodnic jakie to bylo trudne,uczylam sie na starych zasadach i szlo mi super,a zdawalam na nowych,poradzilam sobie,ale na placu zawsze jest tak samo,a na miescie roznie(np. auta stoja krzywo itp. itd.)
    .nie wykonywalo sie wszystkich manewrow tylko te wylosowane...
  • Gość: hehe IP: 195.205.190.* 03.12.06, 19:33
    12 lat temu egzaminy wyglądały inaczej :P
  • Gość: edek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:04
    Nie badz taki madry 12 lat temu to łatwiej można bylo zdac niz teraz.
  • Gość: dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:45
    no tak 12 lat temu. a znasz nowe zasady hehe oblewania? jak mój tata zdawał też
    było łatwo, a tym bardziej jak dziadek zdawał.
  • Gość: bti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:31
    Bez przesady
    Zdawałam 11 lat temu i na kilkanaście osób, które przystępowały wtedy do
    egzaminu plac manewrowy przejechały dwie osoby a ostatecznie egzamin zdała
    jedna. Wcale nie było łatwiej - moi znajomi przystępowali do egzaminu 3-5 razy,
    jeździli zdawać do sąsiedniego, mniejszego miasta. Wydaje mi się, ze plac
    manewrowy od tego czasu wręcz został ułatwiony - stopniowo zmniejszała sie
    liczba manewrów do wykonania na egzaminie.
    Zdawałam w Łodzi gdzie legendą była egzaminatorka chodząca z linijką po placu
    manewrowym i odmierzająca odległość np. od słupków, linii zatrzymania.
    Egzamin wyglądał wtedy inaczej, ale na pewno nie był jakoś specjalnie łatwiejszy.
  • Gość: ja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.06, 13:57
    oj biedaki.. nie naumieliscie sie i 'zly egzaminator oblal'. buahaha. i bez
    waszego oblania maja dyzo roboty wiec co im za roznica. nei placa im prowizji za
    oblanie.
  • Gość: jola IP: *.Red-83-41-119.dynamicIP.rima-tde.net 03.12.06, 20:07
    Oczywiscie, ze chodzi o pieniadze. Wlasnie szykuje sie do pierwszego podejscia,
    ale nie w Polsce, tylko w Hiszpanii i tu nie robia takich podpuch - robilam
    juz "wywiad". U nas chodzi o kase :( pozdrawiam
  • Gość: jaśque IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:46
    To dziwne. Nie spotkałem się z przypadkiem, by ktokolwiek z moich znajomych
    czekał na podejście do egzaminu dłużej niż miesiąc. Ja sam czekałem 3 tygodnie
    i zdałem za pierwszym, nie ukrywam, że w dużej mierze dzięki zdrowemu podejściu
    egzaminatora.
  • Gość: Wikitor IP: *.mimuw.edu.pl 04.12.06, 10:13
    heh. teraz w wawie na odlewniczej okres oczekiwania na egzamin to przynajmniej
    dwa miesiace :/ ja mam to szczescie, ze w ostatnia srode wreszcie (za 4ym razem)
    zdalem :> a teraz jeszcze 3 tygodnie czekania na dokumencik i bede mogl zaczac
    prawdziwa nauke ;) bo az do egzaminu czlowiek ma szanse nabyc jedynie mozliwosc
    fizycznej obslugi samochodu. prawdziwa umiejetnosc prowadzenia samochodu polega
    jednak na czyms innym ;P
  • pontus_euxinus 01.12.06, 18:45
    swistak336 napisał:

    > Zabawa słowna "będziemy skręcać w lewo" zamiast "proszę skręcić w lewo"
    pozwala
    > ominąc PRAWNY (wynika z rozporządzenia) zakaz zadawania mylących poleceń.

    a moze po prostu wystarczy DOBRZE jezdzic?
    najgorsze co moze byc, to syt. w ktorej wydaje sie kursantowi, ze dobrze jezdzi.

    Obserwacja znakow, sygnalizatorow, okolica przejscia dla pieszych to jedne z
    podstawowych umiejetnosci...

    wiecej pokory wobec siebie!

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: leanyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:13
    wiecej pokory wobec siebie! hahaha
    moja inteligencja pozwala mi Ciebie zrozumieć;)
  • Gość: koala IP: *.rochd1.qld.optusnet.com.au 03.12.06, 07:10
    Korzystam tylko z tytulu postu - Moim zdaniem instruktor powinien wydawac jasne
    polecenia co do kierunku jazdy, natomiast nie ma prawa wtracac sie w sama jazde,
    sugerujac szybkosc jazdy lub niedozwolony manewr. Ile godzin jazdy ma kursant
    zanim moze przystapic do egzaminu?
  • Gość: Quide IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:13
    > zanim moze przystapic do egzaminu?

    jesli nic sie nie zmienilo to obowiazkowe 30 + tyle ile uwaza za potrzebne zeby
    sobie dokupic jesli po tych 30 nie czuje sie pewnie za kierownica (a jesli
    skreca w zakaz skretu to chyba sie tak nie czuje). I nie gadajcie ze egzaminator
    nie moze podpuszczac, tylko sami zacznijcie myslec.
  • swistak336 01.12.06, 19:20
    Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za kierownicą?
    Nawet po 200 godzinach za kółkiem nie jest się jeszcze dobrym, ani nawet przyzwoitym kierowcą.

    Oczywiście, można powiedzieć - każdy, kto dostaje prawo jazdy powinien "dobrze jeździć". Prawda jest jednak taka, że umiejętności jazdy samochodem każdy kierowca uczy się dopiero PO zdaniu egzaminu i otrzymaniu prawa jazdy. Tak było, będzie i chyba być musi.

    To co się obecnie robi w systemie egzaminowania nie sprawia, że kursant "dobrze jeździ", tylko sprawia, że "dużo płaci".
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:13
    swistak336 napisał:

    > Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za
    kierownicą?

    Tak. wiele osob.

    > Nawet po 200 godzinach za kółkiem nie jest się jeszcze dobrym, ani nawet
    przyzwoitym kierowcą.

    zalezy co rozumiesz przez pojecie dobry kierowca.
    JA rozumiem, ze jest to kierowca, ktory jezdzi zgodnie z przepisami, jest
    rozwazny, kulturalny, nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan. Uwaza ze
    nie jest sam na drodze. Bezpieczenstwo innych uzytkownikow, jego psazerow jest
    dla niego najwaznejszym elementem sztuki jazdy samochodem.

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: anton IP: *.chello.pl 02.12.06, 19:40
    > > Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za
    > kierownicą?
    >
    > Tak. wiele osob.

    Eee tam :) W 30 godzin trwania kursu nie da się stworzyć (a co dopiero opanować) nawet połowy tzw. sytuacji drogowych, podczas których kierowca tak naprawdę się uczy być kierowcą :)

    > zalezy co rozumiesz przez pojecie dobry kierowca.
    > JA rozumiem, ze jest to kierowca, ktory jezdzi zgodnie z przepisami, jest
    > rozwazny, kulturalny, nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan. Uwaza ze
    > nie jest sam na drodze. Bezpieczenstwo innych uzytkownikow, jego psazerow
    > jest dla niego najwaznejszym elementem sztuki jazdy samochodem.

    Otóż to. Jednak do tego wszystkiego niezbędne jest DOŚWIADCZENIE. A ciężko o doświadczonego kierowcę po 30 godzinach jazdy na kursie. I dlatego kierowcy uczą się najczęściej już na drodze po zdanym egzaminie :)
  • Gość: Sss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 00:55
    Hehe śmiać mi sie chce z takich leszczy, wiadomo że kurs nie zrobi z Ciebie
    wytrawnego kierowcy, ale ma dać odp. na pytanie czy się nadajesz i czy masz
    predyspozycje. Jeśli nie opanowałeś czegoś w stopniu zadawalającym to zdajesz
    ponownie,proste...A jak piszesz, że 30 Ci nie starczy to bul za 60 albo 90,nikt
    nie zabrania:) A wogóle trzeba mieć nerwy ze stali,być opanowanym i mieć jakieś
    pojęcie o prowadzeniu samochodu, tu wszystko zależy od Ciebie, popełnisz błąd-
    przegrywasz. Dobrze,że tylko nie zdanie egzaminu...Zresztą nie rozumiem tych
    żali,co niby egzaminator ma być kochany, bardzo tolerancyjny i oczywiście dawać
    prawko biednym zdającym mimo że popełniają błędy? Ludzie przywyknijcie do
    pewnych reguł którymi rządzi się życie, bo im wcześniej je zrozumiecie tym
    lepiej dla was. I na koniec jest coś takiego jak świadomość, że drugi
    użytkownik ruchu zna przepisy i ich przestrzaga, niestety w rzeczywistości jest
    z tym różnie...co tylko świadczy o tym że mimo tych "rygorystycznych" w waszym
    mniemaniu zasad zdają osoby które nie powinny,więc ja optowałbym raczej za
    zaostrzeniem egzaminów.

    MOże pociesze co niektórych, ae ten egzamin i tak jest o niebo łatwiejszy od
    tego poprzedniego gdzie mnóstwo osób leciało na placu.Macie możliwość wykazania
    się umiejętnościami i wiedzą na ulicy czyli tak jakby w naturalnym środowisku w
    którym poruszają się kierowcy- zamiast docenić to jeszcze narzekacie:)
  • Gość: woodoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:09
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bimota 02.12.06, 20:16
    Ty pewnie zostales mistrzem kierownicy w godzinke... ;) Nie wiem... moze techniki mzna by sie nauczyc w 30 godzin, ale ekstremalnej jazdy na torze a nie wlekac sie po ulicy 40 km/h... Ale to tylko techniki... bo doswiadczenie zdobywa sie z czasem i tu jednak bardziej bym sie sklanial ku tym 200 godzinom... Jesli ktos jedzie "kulturalnie", zgodnie z przepisami, rozwaznie, ale jest zawalidroga to nie uwazam go za dobrego kierowce...
  • Gość: tomcio IP: *.nat.student.pw.edu.pl 02.12.06, 23:21
    Dlaczego osoby przestrzegające ograniczenia prędkości uwazasz za złych
    kierowców? Może w trakcie jazdy powinienes sprobowac ocenic swoja droge
    hamowania. Kazdy powinien jechac z taka predkoscia, jaka zapewni mu czas na
    reakcje w przypadku nieprzewidzianej sytuacji na drodze, nie utrudni ruchu
    innym i bedzie <= od predkosci dopuszczalnej na danym odcinku drogi. Jesli
    chcesz sobie pojezdzic szybko, moze powinienes sprobowac swoich sil na torze.
  • Gość: Quide IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:19
    > Dlaczego osoby przestrzegające ograniczenia prędkości uwazasz za złych
    > kierowców?

    Oo wlasnie, to jest jakas paranoja w Polsce (nie wiem jak poza). Ja rozumiem ze
    czesto sa znaki poustawiane na wyrost i ze ludzie jezdza szybciej niz dozwolne,
    ba, sam tak czasem robie. Ale paranoja jest dla mnie jak jade sobie zgodnie z
    ograniczeniem 50 km/h a tu za mna nadjezdza gosciu BMW, satrzymuje sie prawie na
    moim zderzaku i zaczyna trabic i wymachiwac rekami. Wyprzedzic nie moze, bo ma
    podwojna ciagla (chociaz jak moze jechac 2 razy szybciej niz dozwolone to czemu
    nie). Poprostu przewalone z takimi ludzmi
  • bimota 03.12.06, 12:03
    A czy ja cos mowilem o dozwolonej predkosci ?? Mialem na mysli np wleczenie sie lewym pasem, utrzym,ywanie 100m odstepu od poprzedniego auta, przyspieszanie w tempie slimaka na swiatlach i.t.p Dlugo by wymieniac... Sil na torze probuje, ale motocyklem bo autem moga tylko licencionowani...
  • arius5 03.12.06, 18:02
    Czlowiek potrzebuje tyle godzin jazdy ile potrzebuje.
    Ja sam robilem prawko za granica i zdalem egzamin po 12 godzinach jazdy, ale
    pewnie za kolkiem poczulem sie po 3 latach.
    Nie bylo zadnych wymogow co do ilosci godzin, po prostu instruktor decydowal,
    czy juz sie nadajesz na egzamin.
    Z tym ze tzeba bylo zrobic 1 godzine jazdy noca, 1 na autostradzie a reszta w
    centrum miasta.
    Moze to zabawne, ale po kupnie samochodu nie mialem problemow z jazda po miescie
    w godzinie szczytu, a za to balem sie jazdy poza miastem i wyprzedzania.
  • Gość: Arek IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 03.12.06, 23:43
    Bzdury opowiadasz...chociaż, jeśli rodzice kursanta mają auto i oswajają go z nim od dziecka, to owszem jest łatwiej...nie mniej...nikt po 30 godzinach nie nauczy się jeździć (mówię o tych którzy nie jeździli autem)...jeśli ktoś uważa że jest inaczej, to świadczy że ma tylko mylne wyobrażenie o swoich umiejętnościach....
    (po studiach informatycznych, także nikt nie jest "wielkim programistą"...może w swoim mniemaniu jest....ale po paru latach zauważa jaki był śmieszny i ile "umiał" po studiach....tak samo z prawkiem)
  • Gość: Eugeniusz IP: *.icpnet.pl 04.12.06, 00:06
    Oj obrazasz :) Wezm pod uwage ze niektorzi dzien i noc pisza oprogramowanie z pasja. I siedza godzinami dziennie a nie pare godzin na miesiac (tyle co wynosi program na studiach). Z takich sa Programisci nie przecze ze nie umieja wszystkiego ale juz moga tworzyc swuj soft, nie gorzej od starych wyjadaczy. :)

    Pozdrawiam Pasjonat
  • Gość: Arek IP: *.devs.futuro.pl 04.12.06, 08:41
    No tak, są pasjonaci...ale chodzi mi o to, że nieważne ile umiesz na początku,
    za kilka lat będziesz umiał więcej i będziesz zdawał sobie sprawę że parę lat
    temu umiałeś dużo mniej niż obecnie...chodzi mi o samo nabieranie doświadczenia...
    Tak samo z prawkiem.

    Po prostu nie lubię takich postaw że ktoś się uważa za nie wiadomo kogo po
    ukończeniu jakiegoś kursu czy właśnie prawka..(sam kurs czy studia to tylko
    papier że jakieś tam podstawy masz, a uczysz się dalej sam)
  • Gość: kaka IP: 82.139.11.* 07.12.06, 10:07
    heh dobre po 30 godzinach mozna juz DOBRZE jezdzic napewno...!Tylko często jest
    tak ze to instruktor mowi Ci co masz robic, kiedy mozesz wjechac na
    skrzyzowanie itp.A potem sam bez niczyjej pomocy wsiadziesz do
    samochodu...wyjedziesz na droge i okazuje sie ze nie wiesz co masz robic!Wydaje
    mi sie,ze dobry kierwoca to taki ktury posiada te wszystkie cechy:"jezdzi
    zgodnie z przepisami,nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan,uwaza ze
    > nie jest sam na drodze itp itd ale posiada DOSWIADCZENIE i nie 30 godzinne!
    heh mozna najwiecej po tych 30 godzinach...zgadzam sie z swistak336
  • Gość: Hubertus IP: *.wirtualny.dzierzoniow.pl 02.12.06, 16:01
    aby dobrze jeździć trzeba jeździć - nie koniecznie samochodem - ja znaki
    poznałem mac lat 10 gdy było jeszcze coś takiego jak karta rowerowa (moze nadal
    jest) poruszałem sie po drogach i nigdy nie byłem zagrożeniem dla jadacych czy
    tez piszeszych - sygnalizowałęm moje zamiary, wykonywałem wszelkie manewry (no
    moze oprócz wyprzedzania aut - choć i to sie zdrzało bo mieszkam w górach i tu
    czesto ludki w górach jada 30 km/h na drodze gdzie normalny kierowca jedzie 70)
    poprostu obyłem sie z droga zasadami itp. zdajac egzamin poprstu wsiadłem i
    zdałem bo jezdania nie była dla mnie obca - wszak byłem jej uzytkownikiem juz
    ładne kilkanasice lat. a nie dziwie sie ze osoba która 1 raz wsiada do auta i
    poznaje zasady ruchu oblewa egzamin - poprostu za mały kontakt z pojazdem i
    zasadami ruchu powoduje ze jst zagrozeniem - jazda chodnikiem na działke to nie
    to samo co jazda po miescie w sobotnie popołudnie dla przyjemności i nauki
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 10:04
    a co ma piernik do wiatraka? Jazda na roweze pozwolila by ci na lepsza jazde na
    skuterzy czy tez motorze, a nie samochodem. Samochod ma 4 kolka, jest wiekszy,
    ciezszy i wymaga wiecej precyzji, by wcisnąc w odpowiednim miejscu, czasie i z
    wyczuciem hamulec tak, aby wychamować przed przeszkodą, swiatlami, czy przed
    przejsciem dla pieszych! Tez mam karte rowerowa i wcale nie uwazam, ze jak bede
    jezdzil kilkanascie lat na rowerze, to pozniej wsiade do samochodu i bede bez
    problemowo prowadzil w kazdej sytuacji!

    Pozdro
  • Gość: Quide IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:22
    Chyba nie zrozumiales o co chodzilo Hubertusowi. Rower nie nauczyl go jak sie
    poruszac samochodem, ale jak sie porusdzac po jezdni - patrzec na znaki,
    sygnalisowac manewry, rozwiazywac problemy pierwszenstwa itp.
  • Gość: bartek IP: *.euronet.net.pl 21.01.07, 19:57
    Po prostu wszystko zależy od szczęścia i pieniędzy. Wymogi stawiane kursantom są
    w pełni realizowane w ośrodkach szkolenia kierowców.Pytanie tylko co daje
    kierowcą tak zwany egzamin państwowy ?Wojewódzkie ośrodki ruch nie są w stanie
    ocenić praktycznych umiejętności kierowcy.Ponieważ weryfikuję je tak zwana
    praktyka . Ocena ośrodka szkoleniowego powinna być brana pod uwagę.Wojewódzkie
    ośrodki ruchu są tak naprawdę nastawione na przynoszenie korzyści finansowych są
    reliktem przeszłości wyciągającym od ludzi pieniądze.Niema znaczenia dla nich
    ile osób zda ,liczy się po prostu zysk. Niestety żyjemy w kraju cudów .I nikt
    tak naprawdę nie myśl by to zmienić.
  • Gość: Petunia IP: *.21.pl 01.12.06, 20:05
    hmm ja np zdałam za drugim razem (zdawałam dwa lata temu) - i pierwszy raz
    oblałam dlatego, że auto mi zgasło przed skrzyzowaniem w oczkeiwnaiu na
    włączenie sie do ruchu - i co Ty na to ?? Jak widać, można jeździć dobrze
    (aczkowliek absolutnie tak nie myślałam, bo jestem samokrytyczna wobec siebie),
    ale także oblać, w końcu jak auto zgasnie to "poważna sprawa" dla osoby
    zdającej egzamin i zmuszonej poradzić sobie z rozklekotanym autem, które nawet
    na zasprzeglanie nie regauje :/ No ale na szczęście za drugim razem inny
    egzaminator docenił moją jazdę, a kiedy zgasło m iauto stwierdził tylko "Nie
    szkodzi - przy tak rozruszanych pojazdach, to zdarza się często !".

    Pozdrawiam i życzę mniej destrukcyjnej krytyki.
  • Gość: Gregor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 22:24
    pontus_euxinus napisał:

    a moze po prostu wystarczy DOBRZE jezdzic?
    najgorsze co moze byc, to syt. w ktorej wydaje sie kursantowi, ze dobrze jezdzi.

    A co byś zrobił gdybyś objeździł całe miasto i usłyszał po dojechaniu na plac WORD słowa
    Egzaminator: "Jeżdzi Pan bardzo dobrze, rzekłbym nawet, że bardzo blisko moich ideałów kierowcy, ale niestety wynik egzaminu będzie negatywny"? Ja miałem ochotę mu w pysk sieknąć, ale nie można sobie robić minusów w WORD, bo się nigdy prawka nie zda. Czy to jest normalne????????
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:30
    Gość portalu: Gregor napisał(a):

    > Egzaminator: "Jeżdzi Pan bardzo dobrze, rzekłbym nawet, że bardzo blisko
    moich ideałów kierowcy, ale niestety wynik egzaminu będzie negatywny"? Ja
    miałem ocho tę mu w pysk sieknąć, ale nie można sobie robić minusów w WORD, bo
    się nigdy prawka nie zda.
    Czy to jest normalne?

    Oczywiscie, ze nie!
    Czy dowiedziales, podyskutowales z egzaminatorem DLACZEGO nie osiagnales tego
    idealu? Wyciagnales wnioski?

    A jesli w twoim odczuciu wszystko bylo OK, dlaczego nie odwolales sie? To twoje
    PRAWO! Zawsze, mozesz tez skorzystac z nadzoru w czasie egzaminu. Dlaczego nie
    korzystacie z tego, co jest Wam prawnie przyzwolone?

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 00:17
    blisko, nie znaczy dobrze
  • Gość: cosmo_pl IP: 84.38.95.* 02.12.06, 02:25
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • pontus_euxinus 02.12.06, 20:20
    Gość portalu: cosmo_pl napisał(a):

    > Słuchaj koleś tak cynicznego chama to ja już dawno nie widziałem! (...) polega
    > na tym, że ja jestem początkującym politykiem, który może za parę lat będzie
    > miał na coś wpływ w tym kraju i zapewniam Cię, że ułożenie WORD'ów (koniec z
    > weneckimi szybami i włoskimi dywanami w gabinecie dyrektora) będzie moim 1
    > politycznym sukcesem.

    obys nie zostal politykiem z takim podejsciem... typowe polskie slownictwo.
    Kocham takich politykow co to wcale nie sa lepsi od pseudo-kibicow.

    niePozdrawiam.

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: Gregor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 10:36
    pontus_euxinus napisał:> Oczywiscie, ze nie!

    > Czy dowiedziales, podyskutowales z egzaminatorem DLACZEGO nie osiagnales tego
    > idealu? Wyciagnales wnioski?

    Tak powiedział mi czemu. Na wąskiej drodze odsunąłem się o 1/4 szerokości samochodu od prawego krawężnika, a on powiedział że to była zmiana pasa ruchu bez sygnalizacji. Wnioski wyciągąłem takie że na następnym egzaminie będę sygnalizował każdy nawet najmniejszy ruch kierownicą, żeby się nie przyczepił.

    > A jesli w twoim odczuciu wszystko bylo OK, dlaczego nie odwolales sie? To twoje
    >
    > PRAWO! Zawsze, mozesz tez skorzystac z nadzoru w czasie egzaminu. Dlaczego nie
    > korzystacie z tego, co jest Wam prawnie przyzwolone?


    Miałem zamiar się odwołać, ale zadzwoniłem do mojego instruktora, a on powiedział że takie sprawy bardzo trudno wygrać i lepiej z nimi nie zadzierać, więc prawo do odwołania się jest niejako martwe, bo mało będzie takich odważnych osób, które podejmą ryzyko walki z WORDem, a jeszcze mniej tę walkę wygra, a jeśli przegra to dostanie (-) w papiery i się zakończy. A co do nadzoru, to uważam że to jest już w ogóle ryzyko. Taki obserwator nie może się odezwać, ani w jakikolwiek sposób mi pomagać. Musi być też trzeźwy w dniu egzaminu. Gdybym miał jeszcze ja odpowiadać za czyjąś trzeźwość i przez jego głupotę nie wsiąść nawet do samochodu, albo jeśli nie daj Boże przypadkowo się odezwie w czasie egzaminu (nawet odruchowo) to egzamin może być przerwany, nie chce ryzykować że nie zdam przez to że ktoś się odezwał. A tak generalnie to nie ma o czym dyskutować, faktem jest że WORD to oszuści i tyle, ale nic nie można z tym zrobić. Kumpela z klasy robiła prawko, sama powiedziała że jeździła fatalnie, była pewna że nie zda, ale na egzamin poszła w spódniczce, egzaminator w pewnym momencie położył jej rękę na kolanie, nie odezwała się iu zdała. Sąsiad zdawał 3 razy, wszystkie 3 trafił na tego samego egzaminatora. Powiedział, że za drugim razem jechał najlepiej, za trzecim jechał tak, że sam siebie by nie przepuścił. Zaraz po wyjeżdzie z WORDu trafił w korek i zatrzymał się środku przejazdu kolejowego. Jacyś piesi, wymuszonko. Mnóstwo błędów egzaminator mu powiedział: "Żebym Pana więcej nie widział, zdał Pan". I wiele osób zdaje takich, którzy jeżdżą bardzo słabo, a jeszcze więcej nie zdaje tych co jeżdżą bardzo dobrze jak na te 30 godzin. Znajomy, syn wysoko postawionego policjanta, zrobił kurs i egzamin w ciągu 2 tygodni, zdał za pierwszym razem. Jak to możliwe???
  • Gość: Jak to możliwe??? IP: 212.160.172.* 04.12.06, 10:22
    > Znajomy, syn wysoko postawionego policjanta, zrobił kurs i egzamin w ciągu 2
    tygodni, zdał za pierwszym razem. Jak to możliwe???

    Ja znam przypadek zupełnie odwrotny:
    chłopak, który około 15tu lat prowadził ciągnik w gospodarstwie ojca,
    nazywany na wsi "mistrzem wielkiej kierownicy",
    po zmianie przepisów, musiał zrobić prawo jazdy na ów ciągnik,
    by móc legalnie przejechać te 100m po ulicy, między wyjazdem z domu,
    a wjechaniem na polną drogę.
    Po 18ym niezdanym egzaminie powiedział "pies was trącał"...
    To było jakieś 10lat temu. Do tej pory nie ma prawa jazdy na ciągnik.

  • Gość: ja aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 00:16
    a może po prostu przykładajcie się do egzaminu??
  • valhala 03.12.06, 19:50
    Gość portalu: ja aga napisał(a):

    > a może po prostu przykładajcie się do egzaminu??

    Kobieto co ty mówisz. 30 godzin jazd, mój instruktor mówi, że prowdzę bardzo dobrze i mam zdac za 1 razem, chociaż ja jestem bardziej krytyczny i powiedziałbym przyzwoicie. Za 2 miesiące egzamin, na kursie disel 110 koni, rusza sam nawet na wzniesieniach, po prostu puszczasz hamulec roboczy i sprzęgło. Na egzaminie rozklekotany słaby benzyniak. 2 razy zgaśnie, dotkniesz krawęźnika przy zawracaniu na trzy, najedziesz milimetr na linie przy parkowaniu tyłem ( wymieniłem te bardziej banalne błędy) i masz skuche. To po prostu loteria.
    A uczysz się dopiero jak prowadzisz sama. Bez urazy ale trochę więcej pokory.

    --
    "I can feel disturbances the force"
  • Gość: Quide IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 22:58
    Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Lodzi nie jest tajemnica jakimi samochodami
    WORD dysponuje i bez problemu mozna wybrac taka szkole jazdy gdzie ucza jezdzic
    na takich samych autach. Jezeli w innych miastach tak sie nie da, to faktycznie
    cos jest zle, ale jesli wiedzac jakie samochody ma WORD wybiera sie inne na
    kursie to sie jest sobie samemu winnym (a w tlumaczenie ze w calym miescie nie
    ma innej opcji bedzie mi ciezko uwierzyc)
  • Gość: Sss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 01:13
    Nie pisz bzdur. Samochody w ośrodkach gdzie zdaje się egzaminy są wymieniane co
    pół roku na nowe, pozatym mają na bierząco robione przeglądy (nawet chyba
    codziennie) gdzie są korygowane wszelkie mankamenty jeśli takowe się pojawiły,
    tak by każdy mógł przystąpić do egzaminu na super sprawnym i sprawdzonym wozie,
    a to że na dieslu jeździłaś to twoja sprawa, wiadomo na jakich autach sie
    zdaje, mogłaś wybrać ośrodek który na takich furach szkoli.

    Dla ciebie to loteria? No to gratuluje i życze żebyś jednak tego egzaminu nie
    zdała, nie chciałbym żeby kiedyś przez twój głupi błąd jakaś osoba
    ucierpiała...A pozatym po to istnieje możliwość powtórnego wykonania manewru,
    żeby wykluczyć loterie. A krawężnika w zawracaniu na trzy z tego co mi wiadomo
    dotknąć można, nie można na niego najechać. I do kogo mam mieć niby tą pokore?
    Do osób które myślą, że wszystko im się należy i powinno im się to dać mimo że
    robią błędy? Niedoczekanie...
  • pontus_euxinus 04.12.06, 21:50
    Gość portalu: Sss napisał(a):

    > Nie pisz bzdur. Samochody w ośrodkach gdzie zdaje się egzaminy są wymieniane
    co pół roku na nowe, pozatym mają na bierząco robione przeglądy (nawet chyba
    > codziennie)

    a to ciekawe. na jakiej podstawie tak twierdzisz?
    nie widzialem osrodka gdzie wymienianoby auta co pol roku i robiono przeglad
    codziennie:)

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: Gregor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 22:48
    A co napiszesz na To że w Płocku są może ze 2 OSK z których egzaminowani zawsze zdają za pierwszym razem, niezależnie od tego jak jeżdżą??????? Jeden z tych ośrodków należy do egzaminatora. Żałuję że tam nie poszedłem, pewnie bym już miał prawko.
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:52
    Gość portalu: Gregor napisał(a):

    > Jeden z tych o
    > środków należy do egzaminatora.

    nie moze nalezec. egzaminator nie moze byc wlascicielem OSK.

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: cosmo_pl IP: 84.38.95.* 02.12.06, 13:02
    bueheheh, masz problemy ze schizofrenią, a do tego jesteś cyniczny w bardzo
    prostacki sposób. Wytłumacze Ci to na twój własny sposób, no jak to żaden
    kierowca nie jeździ więcej niż 50 po centrum Warszawy, przecież jest zakaz! <-
    (to jesteś ty) A że jest inaczej to wszyscy wiedzą i wiedzą również, że na
    palcach u jednej ręki można policzyć takich co tą prędkość zachowują (nawet
    kierowcy ZTM) jeżdzą szybciej <- (a to jest moja odpowiedź do tych bzdur,
    którymi nas tu zarzucasz). Co więcej zbyt wczesne wyłączenie kierunkowskaza to
    sprawa bardzo względna, jeden egzaminator powie, że jest ok, drugi że nie. Od
    kiedy oni ustalają reguły??!! Oni mają je tylko stosować, a właśnie 75%
    przypadków nie zdania jazdy na mieście kończy się w ten właśnie sposób, "że coś
    się komuś nie podoba".
    Rozwiązanie jest bardzo proste, 60 podstawowych pkt, które są jasno określonymi
    wymogami stawianymi wobec osoby ubiegającej się o prawo jazdy. 2/3pozytywnie
    zaliczonych czynności powoduje zaliczenie egzaminu bez dyskusyjne (można się
    umówić, że powyżej 21 pkt negatywnych się nie zdaje). Pkt. są za wszystko za
    przygotowanie do jazdy, za łuk, włączanie się do ruchu, prawidłowy dojazd do
    skrzyżowania itp. Egzamin przerywa się na takich samych zasadach jak teraz. Przy
    zapisie z kamer, którym teraz dysponujemy, zdawalność wzrasta o 50% z dnia na
    dzień. Do tego ograniczenie egzaminu do 15 min.
  • Gość: JacekS IP: *.server.ntli.net 03.12.06, 00:15
    Mysle ze nie masz racji z ta schizofrenia.
    To ze niewiele osob przestrzega prawa (nie tylko prawa drogowego) nie oznacza ze
    ci co jezdza przepisowo sa chorzy.
    Ja w kwietniu tego roku zdalem egzamin na prawo jazdy kat. C w WORD w
    Tarnobrzegu. Przedemna kilka osob oblalo juz na placu, wiec naprawde nie bylo lekko.
    Ja dzieki Bogu zdalem.
    W czerwcu dostalem prace jako kierowca 12-to tonowej ciezarowki w Anglii. Staram
    sie jezdzic przepisowo, moge chyba powiedziec ze jezdze przepisowo. Z tego co
    zauwazylem to chyba tylko mnie sie to zdarza. Poza obszarem zabudowanym
    obowiazuje tu 40 mil/h (okolo 65km/h) i ja tak jezdze. Mam tachograf i nie
    zamierzam ryzykowac, bo i po co. Zdazam na czas i nie musze jechac szybciej 'dla
    idei' i owczego pedu (a moze baraniego). Do tej pory zauwazylem tylko dwie
    ciezarowki ktore jechaly zgodnie z prawnym ograniczeniem predkosci.
    Ciekawe, prawda?
    Jako chrzescijanin zastanawialem sie nad tym jak jezdzilby ciezarowka Jezus.
    Jestem pewien ze przestrzegalby przepisow.
    Czego sobie i Wam Kochani zycze.
    Jacek
  • Gość: Młody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 02:00
    Witam ja mam prawko 5 lat .Zdałem za 2 razem ale tez o mały włos niezdałbym po wjechaniu na plac (już po mieście ) egzaminator powiedział mi gdzie mam zaparkować auto ,pomyslałem jezeli jestem już na placu to poco uzywac kierunkowskazu całe szczęście że tylko tak pomyślałem (użyłem kierunku) i zadłem BYŁEM JEDYNĄ OSOBĄ NA 25 OSÓB ZDAJĄCYCH KTÓRA ZDAŁA
  • Gość: Marta IP: 213.199.198.* 03.12.06, 21:38
    Egzamin praktyczny na prawko zdałam 30 listopada, czyli w ostatni czwartek.
    Pochodze z Poznania gdzie jest raczej duże natężenie ruchu, zwłaszcza, że
    egzamin rozpoczął się o 16:00. Było to moje pierwsze podejście i uważam, że
    całkiem słusznie zaliczone. Zatem można...
  • tygru_mrau 04.12.06, 01:37
    Gość portalu: JacekS napisał(a):

    > Mysle ze nie masz racji z ta schizofrenia.
    > To ze niewiele osob przestrzega prawa (nie tylko prawa drogowego) nie oznacza z
    > e
    > ci co jezdza przepisowo sa chorzy.

    JackuS, pozdrawiam Cię serdecznie, także za ostatnie zdania Twojego postu :)

    Szerokiej drogi wszystkim!
    --
    ----
    miau miau
  • Gość: ghost IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:05
    Piszesz... że egzaminator nie może posiadać OSK, a co prawo na to gdy
    właścicielem formalnym OSK jest jego żona, lub ktoś jego rodziny dalszej lub
    bliższej?
    hmm... poza tym czytam ten wątek i nasuwa mi się jedyny wniosek:
    Mamy wciąż chory system szkolenia kierowców, a WORDy to maszynka do zarabiania
    pieniędzy dzięki oblewaniu czasem słusznemu, a czasem nie egzaminowanych.
  • Gość: oth IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 12:45
    ja zdawalem egzamin 5 razy zdalem za 5 tym 1.5 roku temu
    w czasach kiedy trzeba bylo przejechac durny plac na ktorym byly 3 manewry a nie
    tylko luk
    a pozniej dopiero miasto
    4 razy uwaliłem egzamin na placu dopiero pozniej mnie puscili na miato i zdalem

    jaki z tego morał
    cieszcie sie ze nie jezdzicie po durnym placu gdzie podstawą do zmieszczenai sie
    miedzy pachołki jest wyuczona umiejetnosc "kręć kiedy przedni lewy pacholek
    znajdzie ci sie w 1/3 lusterka sic " tylko odrazu sa sprawdzane wasze umiejetnosci
    :];]

    zdravim !
  • Gość: kasia IP: *.autocom.pl 04.12.06, 22:25
    Jeżdżenie po durnym placu jest dużo łatwiejsze niż parkowanie na mieście. na kursie uczysz się parkować na placu nawet co do milimetra i nie parkujesz normalnie w ruchu. a jeśli "uwaliłeś na placu 4 razy to znaczy że nie umiales parkowac
  • Gość: mzdz IP: *.tvk.torun.pl 01.12.06, 20:56
    > Wyszkolenie kierowców się nie liczy. Dwumiesięczne oczekiwanie na każdorazowe p
    > odejście powoduje, że kurs się błyskawicznie dezaktualizuje.

    Póki co kursy się nie dezaktualizują. Wszystkie kursy ukończone po 1998 roku są
    jeszcze ważne.

    --
    mzdz
  • Gość: Baska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:34
    Zdawałam "juz" 6 razy, za głupie błędy, które nie były konkretne zbyt szybkie
    włączenie kierunkowskazu ;)
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:07
    Gość portalu: Baska napisał(a):

    > Zdawałam "juz" 6 razy, za głupie błędy, które nie były konkretne zbyt szybkie
    > włączenie kierunkowskazu ;)

    skoro byl to taki glupi blad... czemu nie zlozylas odwolania?

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • valhala 03.12.06, 20:05
    Ja pierdziele, to już absurd.
    --
    "I can feel disturbances the force"
  • edagr 02.12.06, 17:22
    Kurs się dezaktualizuje czy tylko egzamin teoretyczny??
    Bo w prawie chyba jest że ma sie chyba pół roku po zdanym egzaminie teoretycznym
    na zdanie egzaminu praktycznego. A nie ma nic napisane że po kursie.
    Może ktoś wyjaśnić?
    Pozdrawiam
    --
    Forum Golub-Dobrzyń
  • Gość: acototak IP: *.chello.pl 03.12.06, 12:54
    dlatego podstawowym błędem są jazdy w innych rejonach miasta, niż te gdzie
    odbywa się egzamin. jeżeli będziesz ćwiczyć na tych samych ulicach, gdzie potem
    zdajesz egzamin, to wszystkie znaki zapadną ci głębiej w pamięć
  • Gość: mario IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 14:10
    nie ulega watpliwosci ze wszystkie zmiany ktore mialy isc w kierunku
    antykorupcyjnym to czysta fikcja. teraz jest to korupcja w obliczu prawa. Kasa
    oto kierunek zmian w egzaminach na prawo jazdy! To jest skandal by po 30 h
    jazdy i manewrow czekalo sie na egzamin panstwowy 2,5 miesiaca!!!! jak myslicie
    dlaczegO? czyzby dlatego ze osrodki nie wyrabiaja sie z iloscia
    egzaminowanych?! nieee!!! to po to by napedzac koniunkture szkolom by klienci
    wykupowali kolejne, drogie godziny. Kiedys jak sie zaplacilo lapowke to
    przynajmniej byla pewnosc ze sie zda , teraz gnoje kaza nam placic ciezkie
    pieniadze po to by bezczelnie bawic sie z nami w kota i w myszke na egzaminie.
    A przeciez powinno wystarczyc ustawowe 30 h nauki jazdy.Po tym okresie czasu
    90% egazminowanych powinna byc przygotowana do egzaminu. Nawet jesli jest to
    konia z rzedem temu kto zda egzamin po 3 miesiacach bez jazdy. Kiedy
    sugerowalem by zglosic mnie juz po kilku godzinach "przejechanych" anie po 30
    dopiero by sktocic czas oczekiwania na panstwowy odpowiedziano mi ze nie wolno.
    pytam gdzie jest taki zapis ze nie wolno?! banda zlodziei triumfuje w obliczu
    prawa. Njagorsze to ze okrada nas Panstwo. Po czym wsiada taki adept do auta
    podczas egzaminu ze swiadomoscia ze i tak nie zda, no bo jakze ma zdac skoro
    ostatni raz siedzail za kolkiem 3 misiace temu?! ( tyle sie czeka w duzych
    miastach )
  • Gość: lpt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:56
    Zdałem za pierwszym (nowe zasady ) - najpierw A, a potem za 2 tygodnie B -
    żadnych łapówek, przekrętów, czy jazdy samochodem ojca na nielegalu.

    I jak czasem kończyłem jazdy to odwozili mnie kursanci na 40-50 godzinie, co
    gasili samochód przy startowaniu pod górkę ( notorycznie wykonywali ten błąd )
    bądź nie potrafili zrozumieć do czego służy sprzęgło i częstowali moje uszy
    rykiem silnika...
    I tak właśnie jeździ 80 % wszystkich ludzi co nie zdaje za pierwszym razem...
    A jeśli jakiś kursant co podchodzi do egzaminu nie przepuszcza pieszego bądź
    przypadkowo nie włącza kierunkowskazu ( z 30 razy ) to ma być kierowcą ?

    W krajach zachodu normą jest niemiłosierne trzaskanie ( przez policję ) mandatów
    za brak ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.
    A jeśli ktoś się dziwi że nie włącza kierunkowskazu i nie zdaje - to życzę mu
    zdania następnego egzaminu, oraz w późniejszym czasie wypadku z motocyklistą (
    Ci ludzie prędzej są ranni ) za głupie nie włączenie migacza - no to za głupi
    migacz robi się więzienie w zawiasach.
    Powinni zwiększyć ilość godzin kursu do 40... na dobry początek, ponieważ nie
    wiem jak ktoś chce mieć prawo jazdy nie potrafią startować pod górkę @!? stres ?
    stres jest w wielu sytuacjach - trzeba kogoś zawieźć do szpitala, bądź śpieszymy
    się - no to jesteśmy usprawiedliwieni w gaszeniu samochodu, nie włączaniu
    migaczy i nie stosowaniu się do przepisów ruchu drogowego ?

    Pozdrawiam i czekam na dalszą dyskusję :)
  • Gość: forazedwo IP: *.fastres.net 03.12.06, 16:32
    > Założeniem nowego egzaminu jest maksymalne wydłużenie okresu uzyskiwania
    > prawa jazdy w celu pobrania jak najwyższej kwoty z opłat za egzamin.

    taaaaa oczywiscie - i nie chodzi o to zeby ktos kto nie mysli podczas jazdy (i
    to na egzaminie, gdzie wlasciwie powinien byc jeszcze szczegolnie
    zkoncentrowany) pamietal ze na jezdzie sie trzeba skupiac.
    a potem jak mu/jej dziecko powie tata/mama skrec tu, to co - po prostu skreci
    bez myslenie (np w jednokierunkowa pod prad)? o to chodzi ze kierowca musi byc
    skupiony i myslec, a nie sluchac jak ta owieczka - jesli robi to ostatnie - to
    jeszcze musi pocwiczyc i tyle...
    ps sam zdawalem 5 razy (juz parenascie lat temu) - i w sumie nie zaluje, choc
    wtedy bylem wsciekly (raz wlasnie b. podobna sytuacja jak powyzej + 3 x parking)
  • Gość: jaśque IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:44
    Być może to zależy od WORDu, w którym zdajesz. Mój egzaminator wydawał polecenia
    wg. wzoru "na najbliższym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną będziemy skręcać
    w lewo".

    Rodzajem "próby" był moment, kiedy nagle zaczął bawić się komórką, gdy
    dojeżdżaliśmy do skrzyżowania z nakazem skrętu najpierw w prawo, a potem w lewo.
    Wystarczyło nie spanikować, tylko patrzeć na znaki pionowe i poziome
    [egzaminator w tym czasie zajmował się tylko telefonem ;)].
  • poznaniak1979 06.12.06, 09:36
    ale co ty opowiadasz. Skoro egzaminator mówi: "będziemy skręcać w lewo", a ty
    nawet nie zauważysz zakazu skrętu, to masz jeszcze inne znaki:
    -linia ciągła na jezdni w miejscu skrzyżowania z drogą krzyżującą (często
    stosowana na ruchliwych ulicach dla chcących skręcić w lewo),
    -znak zakazu wjazdu na przed ulicą, w którą chcesz skręcić.
    Więc choćbyś przegapił znak zakazu skrętu to i tak masz jeszcze drugi znak -
    ZAWSZE. I nawet jak włączysz kierunkowskaz, to nie jest błąd, bo tym tylko
    sygnalizujesz zamiar skrętu, zawsze możesz go wyłączyć :)

    Trzeba bardzo uważać, zwłaszcza na egzaminie na prawo jazdy :)
  • Gość: val IP: *.dub-3rk2.metro.digiweb.ie 02.12.06, 14:28
    ...heheh...
    Pewnie ja tez bym oblal, bo to nie zalezy tak bardzo od doświadczenia
    (przynajmniej w moim wypadku). Ja jak prowadze samochod to zwracam uwage na
    wszystkie znaki (a przynjamniej staram sie ;-)) ale nie jestem w stanie ich
    zapamietac, np: jak jade ich ce skrecic w prawo sprawdzam czy nie ma znakow
    zabraniajacych, jak przyspieszam to czy nie ma zakazu predkosci...
    Oczywiscie inaczej jest ze znakami informujacymi.
    Ale (tak mi sie wydaje) ze po pewnym czasie jazdy byc moze podswiadomie kazdy
    kierowca w jakis sposob sobie klasyfikuje znaki i odpowiednio je postrzega
    podczas jazdy.

    Mi sie zdaje ze mala kto zapamietuje wszystki znaki. Jezeli zamierzam jechac
    prosto to zazwyczaj nie przywiazuje wagi do zakazow skretu ... ;-)

    Nie wiem jak inni ...

    Pozdrawiam
  • Gość: Narazka IP: *.chello.pl 01.12.06, 09:38
    Według tego co przeczytałem w jednej mądrej książce instruktor nie może celowo
    wprowadzać w błąd. Prawdopodobnie było tak jak napisał ktoś wcześniej, że
    chodziło o skręt przy pierwszej nadarzającej się możliwości.


    Narazka
  • mazu2 01.12.06, 10:00
    Ten znak zakazu był właśnie chyba kilometr przez skrętem i dlatego o nim
    zapomniałam ;(
  • zuzanka_b 01.12.06, 17:18
    zdalam prawko,za pierwszym z mozliwych razy,przedwczoraj. ale musze przyznac,ze
    w zyciu nie przezylam TYYLE! stresu! mi tez wydawal mylace polecenia,ale jakos
    dalam rade. gorke zrobilam za 2razem bo nogi mi sie trzesly jak galareta:P ale
    mi zaliczyl. potem wracalam 'z gorki' na luk,zeby innym przygotowac samochod i
    nie potrafilam wjechac miedzy slupki. tzn:) potrafilam ale tak sie balam,juz
    tak chcialam stamtad wyjsc,tak go znienawidzilam!!,ze probowalam skrecic
    mala 'osia' zamiast pojechac lukiem. chyba trafilam na dobry humor egz. ale i
    tak go n i e n a w i d z e !!

    jadac kilka metrow doslownie po zakrecie,zapomnialam o wylaczeniu kierunku i
    mowie do siebie po ciuchu wylaczajac: o Boze.
    a on(mily pan egz;)): NIE JESTEM BOGIEM!!! ;];]

    aha,i w mojej grupie bylo 6dziewczyn z czego 4 przepuscil a te dwie
    poszkodowane oblal: jednej to bylo 3 podejscie, drugiej drugie.

    brrrrrrrr
  • swistak336 01.12.06, 17:44
    Ciesz się, że jesteś kobietą. Zdawalność mężczyzn jest odwrotnie proporcjonalna do zdawalności kobiet. Z grupy 6 osób egzaminator przepuści najwyżej 2 (to wbrew pozorom będzie "dobry dzień", bo zazwyczaj jest 2/10).

    Założenie faktyczne jest proste: kobiety owszem, nie jeżdżą pewnie, płynnie, ale za to częściej trzymają samochód w garażu, a jak jeżdżą, to wolno i przy dobrej pogodzie. Więc owszem, powodują stłuczki, ale niewiele wypadków śmiertelnych.
    Poza tym, jak tu oblać ładną osiemnastkę:D:D

    Mężczyźni odwrotnie. Zazwyczaj prowadzą auto pewnie, więc skoro są mężczyznami, to wymaga się od nich więcej. Zwłaszcza, że egzaminator domniemywa, że mężczyźni piją więcej i odważniej dają łapówki.
  • Gość: omepcia IP: *.chello.pl 01.12.06, 18:09
    Nie zgodze sie... To nie jest regula, ze faceci jezdza pewnie a kobiety tylko
    przy dobrej pogodzie. Stereotyp!! Wszystko zalezy od tego ile sie ma przejechane
    kilometrow. Ja po kursie i zdaniu egzaminu (za drugim podejsciem) jezdzilam jak
    oferma. Ale po roku, w ktorym mialam okazje jezdzic roznymi samochodami, roznych
    marek (w tym dostawczymi) moge powiedziec, ze jezdze juz calkiem pewnie.
    Spokojnie moge przesiasc sie z automatu na manualna skrzynie biegow i nie
    zapominam ktora noga co obsluguje. Tak, ze uwazam, ze prowadzenie to kwestia
    wprawy i praktyki.
    A ostatnio uslyszalam, ze prowadze lepiej niz moj tato:)
  • swistak336 01.12.06, 19:24
    Owszem, to stereotyp, że kobieta mniej pewna, ale bezpieczniej jeździ, a mężczyzna lepszy kierowca, ale sprawca wypadków. Tym stereotypem jednak w rzeczywistości kierują się egzaminatorzy WORDów.
  • Gość: kgsz IP: *.blich.krakow.pl 02.12.06, 15:59
    Nie zgodzę się.

    W mojej grupie było 5 osób w czym 3 kobiety.
    Na miasto wyjechały trzy osoby - my dwaj i jedna dziewczynka, która płaczem wymusiła (!!!!) zgodę na wyjazd z placu (po oblaniu któregos manewru).

    Dla mnie było to pierwsze (i ostatnie) podejście. Zdałem (jako jedyny w grupie) nie płacąc. Krakowski MORD.

    Pozdrowienia.
  • bimota 02.12.06, 20:22
    To nie stereotyp tylko fakt, stereotypem jest nazywanie tego stereotypem ;)
  • Gość: Waleriana IP: *.76.classcom.pl 01.12.06, 17:49
    > Ten znak zakazu był właśnie chyba kilometr przez skrętem

    Z tego co wiem (przepisy) to znak stoi do 100 lub 150 metrów przed miejscem do
    którego się odnosi, w zależności od maksymalnej dopuszczalnej prędkości na danym
    obszarze.
  • Gość: omepcia IP: *.chello.pl 01.12.06, 17:58
    ale to dotyczy znakow informacyjnych a nie znakow zakazu...
  • Gość: bazyla IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.12.06, 18:26
    kilometr przed? niemożliwe.dałaś się złapać i tyle - ale nie martw się -
    zaczniesz jeździć, nauczysz się i patrzenie na znaki będzie ci bardzo pomagało
    a nie będzie tylko koniecznością :)
    pozdrawiam, powodzenia
  • Gość: Zdający IP: *.dzi.vectranet.pl 01.12.06, 20:27
    Przez kilometr nie było żadnego skrzyżowania ?
    To co piszesz nie trzyma się kupy.
    Lepiej przyznaj sie do błędy a tą wersję trzymaj dla rodziców.
  • Gość: ivulspirit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 17:37
    podpucha? a później co.... wjedziesz w jednokierunkową pod prąd albo pod zakaz
    bo znak był 'kilometr(?) wcześniej'

    > i że trzeba być
    > czujnym.

    bardzo odkrywcze:)...
  • Gość: kobitka IP: 62.69.212.* 01.12.06, 19:16
    podpucha na egzaminie? po pierwsze egzaminator to nie to sam co pasażer. Ja tez
    dzis poległam na tzw kopercie na miescie . oczywiscie zrobiłam ja za pierwszy
    razem , ale wyjechałam bez 'migacza " , drugi razem wjechałam jednym kołem na
    kraweznik - tez bład . jezdziłam juz ponad pól godziny jeszcze tylko powrót
    mnie czekał do osrodka . czego czepił to zbyt mała dynamika jazdy lub "potworna
    ostroznosc". ( to był mój 3 egzamin)Ale jesli chodzi o poprzedni egzamin
    to "koles" wyjechał z mojego pasa bez kierunkowskazu na lewy pas ten co
    zmieniałam . Nie widziałam go w bocznym lusterku bo był w martwym polu . w
    przednim jego widziałam,. a wepchał sie na "bezczelniaka". Zrobił to
    specjalnie .Ale nie wiedziałąm co zrobic nerwy pusciły i sie rozryczałam z
    tego powodu nie zdałąm egzaminu . Egzamitor powiedziała , ze nie przewiduje
    zagrozeń , ze powinna wiedziec , ze moze ktos wjechac na pas ,bez kierkuwskazów
    jak tez wymusic pierwszeństwo lub wbiec pod maske .Jesli zas chodzi o podpuch
    jest jeszcze jedna która sie spotyka .W tym samym miejscu jest podwójna ciągłą
    oraz zakaz zatrzymywania sie lub postoju i nie dotyczy to dostawy do sklepu .
    Ale własciwie co godzina jest dostawa sklepik spozywczy i co zrobic . Jesli
    podwójna ciagłe przekroczysz i ominiesz przeszkode to naruszasz podwójna
    ciagła , gdy zatrzymasz sie zakaz zatrzymywania badz postoju . ( niekiedy
    dotyczy to robót drogowych np oczyszczanie studzienek z lisci )Wiecie jakie
    jest wyjasnienie egzaminator miał pan /pani pecha , ze akurat teraz stoi
    transport lub tu sa prace . W Szczecinie niedawno remontowane rondo Giedrocia
    _ nawet treningi przez te rondo powodowało , ze nowe zanki znajdowały sie
    stawiane przez firme remontujaca, które przeczyły jeden drugiemu . Tam nawet
    wieletni kierowcy gubili sie nawet egzaminotorzy . Był moment , ze trzeba było
    jechac pod prąd .Az firma remontujaca została ukarana . Rondo nosi nazwe "
    poległych kursantów "We pążdziernik na tym rodzie nie zdoło ponad 80%
    przyszłych kierowców . Polacy przoduja w ustawieniach znaków oraz niesciaganiu
    po remontach szczególnie ograniczeń predkosci .
  • bimota 02.12.06, 20:27
    Dobrze, ze cie oblali... mam nadzieje, ze niepredko zdasz... Proponuje najpierw sie nauczyc... a moze poprostu daj sobie spokoj z samochodami... ?
  • Gość: kisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 10:10
    Dobrze że cię oblali? Czyżby autorem tego postu był zdesperowany egzaminator?
    Nawet nie komentuje takiego podejścia do kwesti egzaminu, bo osoba
    wypowiadająca się w ten sposób nie jest warta żeby nawet z nią wchodzić w
    polemikę.totalne dno i niech się zastanowi zanim drugi raz napisze coś takiego

    Ja niedawno zdawałam egzamin na prawo jazdy i wiem że cała ta chora sytuacja
    zakrawa o kryminał na każdym kroku. Mój pan egzaminator nie przygotowany aby
    prowadzić kurs, a egzamin to najgorszy horor jaki przeszłam do tej pory w moim
    zyciu i nie chcę drugi raz tego przeżywać. Niech ktoś się zastanowi i w
    przyslości to zmieni. Maszynka do robienia pieniedzy powinna zniknąć


  • bimota 03.12.06, 12:13
    Jak kts nie ma argumentwo to nie dziwota, ze sie nie wdaje w dyskusje tylko obraza... Podobnie jak ktos ryczy na egzaminie bo poprostu nie umie... Nie widzialem jeszcze by ktos dobrze przygotowany ryczal. Nie jestem egzaminatorem... moze i dobrze bo pewnie 99% bym oblewal... ;)
  • bimota 02.12.06, 20:31
    A co do zakazu przekraczania linii ciaglej podczas omijania stojacego auta to nie wiem czy tego przepisy zabraniaja (jesli tak tym gorzej dla przepisow, ja omijam) ale napewno nie nakazuja wjechania w stojace auto bo jest zakaz zatrzymywania ! Oblewali cie bo poprostu nie umiesz jezdzic...
  • Gość: kobitka IP: 62.69.212.* 03.12.06, 14:03
    Niestety tak , jesli jest podwójna ciagła obustronie nie przekralne , i nawet
    w przypadku omijanie przeszkody . Jesli jest pojedyńcza - wówczas tak mozna
    przekroczyc i ominac przeszkode . A jesli chodzi o jazde zdam osoby ,które
    swietnie jezdza i poprostu stres zjada taka osobe (niestety ), to równiez jest
    test na Wytrzymałosc psychiczna , a jazda egzaminacyjna moze trwac ponad 1,5
    godziny i tylko dwa błedu ( bez 16 zabronionych przekroczeń drogowych np.
    wymuszenia pierwszeństwa itd - wtedy natychmiastowo masz oblany egzamin).
    Równiez niektórzy sami wymuszaja na L pierwszeństwo wówczas jest podwójny
    stres .I równiez to powoduje , ze niestety nie zdaje sie .
  • Gość: Arek IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 03.12.06, 23:59
    Hmmm...to w takim razie jak Tobie się udało zdać prawko i za którym(oby nie za pierwszym) skoro nie wiesz jak się w takiej sytuacji interpretuje przepisy? Heh...

    W takiej sytuacji jak opisana,przekroczenie podwójnej ciągłej jest możliwe (żeby nie tamować ruchu),ALE jest jednocześnie zagrożone mandatem. Tyle, że mandat płaci osoba która zaparkowała samochód uniemożliwiając innym wyprzedzanie bez przekraczania podwójnej ciągłej...ot i tyle...
  • Gość: bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 00:57
    To bylo do mnie ? Bo juz sie zgubilem... Przeciez napisalem, ze ja w takich sytuacjach przekraczam ciagla... I nie wyprzedzanie tylko wymijanie... Mimo wszystko chetnie bym sie dowiedzial, ktory dokladnie przepis cos takiego dopuszcza. Prawko, oczywiscie zdalem za 1 razem (ale wtedy bylo o wiele latwiej :) ), niedawno robilek kat. A - tez za 1... I zdalbym nawet nie umiejac interpretowac tego przepisu....
  • zonkakrzysia1 05.12.06, 15:54
    po 8 razach , 7 razy zdawałam w Siedlcach było strasznie mimo że pewnie czuje
    sie za kierownicą oblewali mnie . przeniosłam papiery do łomży. UDAłO SIE
    WSZYSTKIM POLECAM to miasto . na 10 zdających zdaje 7 a w siedlcach na 10 zdaje 2-3
  • Gość: instruktor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:32
    jeżeli auto stoi i nie można go inaczej ominąć, to można wjechać na linię (i
    nikt Cię za to nie obleje), a jak jedzie wolno, należy jechać za nim tak długo,
    aż się skończy linia ciągła. takie są przepisy.
  • Gość: cichy IP: *.rzeczpospolita.pl 08.12.06, 15:36
    gdzie jest to miejsce z podwojna ciagla i zakazem?
  • Gość: ed IP: *.chello.pl 01.12.06, 17:41
    A jak będziesz kiedyś jechała z pasażerem i ten ci powie skręć tu w lewo, to też
    pojedziesz niezależnie od tego czy zakaz był czy nie?
  • Gość: ja IP: *.piaseczno.robbo.pl 01.12.06, 17:50
    no właśnie...
  • Gość: renia IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.12.06, 10:51
    Z tego co się orientuję nie wolno wydawać błędnych poleceń, ja akurat zdawałam
    kilkanaście lat temu wtedy jeszcze egzaminatorzy byli normalni.
  • Gość: zenek IP: *.p.lodz.pl 01.12.06, 18:01
    bredzisz... po pierwsze pasażer to nie egzaminator, więc się tak nie denerwuje
    człowiek. po drugie na wszystkich kursach uczą żeby nie jeździć na pamięć, więc
    po cholerę zapamiętywać znak, a po trzecie zareagowała dziewczyna
    automatycznie, to się zdarza, a w czystość intencji egzaminatora jakoś nie chce
    mi się wierzyć.
    U mnie na egzaminie, ładnych parę lat temu, akcja była następująca. Na
    skrzyżowaniu widać było samochód jadący z mojej lewej. Miałem skręcić w prawo.
    Stanąłem na STOPie i widzę, że mam dość miejsca i czasu, no to dawaj skręcam. A
    egzaminator po hamulcu i "dziękuję, pan już skończył" no to grzecznie pytam
    dlaczego? a on mi na to, że najpierw jadę zbyt asekurancko (nieoświetlona ulica
    z kocimi łbami - dziur od pioruna i jakaś gromada pijanych wyrostków na brzegu
    jezdni) a potem szarżuję, no bo co by było gdyby tamten kierowca przyspieszył
    (rakieta pod tylnym siedzeniem, albo coś...). I tu mnie gościu zastrzelił
    rzucił tekst, że właściwie to mógł tego niezauważyć, gdyby... i tu znaczące
    zawieszenie głosu... No to mu powiedziałem, że prędzej obgryzę sobie paznokcie
    u nóg niż "odwrócę" jego uwagę. Dodam tylko, że mi się wypsknęło ciężkie słowo.
    Zdałem za drugim razem. Na szczęście u innego egzaminatora.
  • ducha_0 01.12.06, 21:24
    I trzeba było zgłosić odwołanie w przeciągu bodaj dwóch tygodni. Bo inaczej ktoś
    inny może polec tak, jak Ty-bo nie odwróci uwagi, a tego-typu egzaminatorów nie
    powinno się trzymać w poczuciu władzy.
    Ja niestety nie zdałam ze swojej winy, bo byłam bardzo dobrze przygotowana przez
    'mojego' instruktora, ale ponad pół godziny czekania na wejście do poczekalni i
    kolejne ponad 15 min. w poczekalni rozstroiło mi nerwy. A najgorsze było to, że
    egzaminatorem był 'ludzki człowiek'.
    I instruktor się obraził, bo mu poprzednio 10 osób zdało za pierwszy razem. :)
  • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 18:39
    mój kumpel tak zrobił na moje "polecenie" i wyłapał mandat
  • Gość: omepcia IP: *.chello.pl 01.12.06, 18:01
    Mnie moj instruktor bardzo wyczulil na tego typu haczyki. Na szcescie na
    egzaminie nie mialam zadnej "podpuchy", co niestety nie uchronilo mnie od
    wpadki. Zdalam za drugim razem.

  • Gość: skdjagbd IP: *.aster.pl 01.12.06, 18:01
    moje pierwsze podejscie wygladalo tak: swietnie zaliczony plac (wszystko za
    pierwszym podejsciem) i czekam na wyjazd z placu na miasto - wlaczam sie do
    ruchu na przelotowa trase w tym miescie, byl piatek wiec natezenie spore. nie
    chcialem czekac w nieskonczonosc wiec dosyc dynamicznie ruszylem, egzaminator
    wcisnal chamulec w podloge twierdzac ze wymuszam pierwszenstwo, nadjezdzajaca
    ciezarowka byla ponad stom metrow dalej i pomimo ze rozkraczylismy sie na
    srodku to spokojnie wychamowala. oczywiscie przekonywanie ze zdazylbym nie
    pomoglo. nastepnym razem jezdzilem jak ostatnia pie.. 40 km/h
    przepuyszczajac wszystkich i oczywiscie zdalem, ale do dzis jestem przekonany
    ze koles chcial mnie uwalic dla zasady - tak aby czesc grupy musiala placic
    jeszcze raz. niestety na niektorych typow nie ma rady, pozdrawiam i zycze
    wytrwalosci
  • Gość: leanyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:08
    zdawałeś w Łomży?
  • Gość: sad;sad IP: *.aster.pl 02.12.06, 09:19
    tak w lomzy, a bylas/byles swiadkiem tego zalosnego zdarzenia? pozdrawiam
  • Gość: rajder z katowic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 18:09
    haha widocznie sie nie nadajesz, ale nie zalamuj sie za 10razem moze zdasz,
    pozdro buehehe
  • Gość: Monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 08:18
    mi po GODZINIE jazdy po mieście i zaliczeniu WSZYSTKICH możliwych i nie ( bo
    miałam parkowanie prostopadłe tyłem, poniewaz po egzaminie sie dowiedziałam ze
    tego parkowania nie powinno byc)wydał polecenie..."za tymi światłami prosze
    zawrócić" Nigdy wcześniej tam nie jeździłam z instruktorem, ponieważ tam
    podobno nie jeździli egzaminatorzy. Daleko od ośrodka ok 40 min drogi i bardzo
    natężony ruch. Spytałam więc ...za tymi? on odpowiedział niecierpliwie...tak za
    tymi. I skręciłam, niestety pod prąd. Następna ulica była ok 100m dalej. Takie
    dziwne skrzyżowanie, na ktorym ludzie ktorzy są tam pierwszy raz robią to samo
    co ja zrobiłam. Na szczęście za trzecim razem trafiłam na normalnego
    egzaminatora i go zaliczyłam bez problemu. Ale drugi zostanie na długo w mojej
    pamięci. Pozdrawiam.
  • Gość: fasolala IP: 82.160.76.* 01.12.06, 18:21
    ja mam egzamin za 3 tygodnie. zobaczymy jak będzie.

    przypadek 2 koleżanek sprzed kilkunastu dni:
    1. jechała na skrzyżowanie ze światłami. na skrzyżowanie wjechała jak światło
    się zmieniało z zielonego na żłóte (czyli miałaby zbyt ostre hamowanie) a jak
    była na skrzyżowaniu, czerwone. "dziękuję, przesiadamy się"

    2. rondo. facet miał zamiar skecić w prawi więc ona miała drogę wolną. ale sie
    kolesiowi w ostatnim momencie zamiar zminił i postanowił nie skręcać.
    Wymuszenie. "dziękuję, pani skończyła"
  • Gość: bazyla IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.12.06, 18:36
    dajcie spokój, każdy wie jak jest na egz na prawo jazdy,masa stresu -
    niemożliwe jest to, żeby jakiś szczyl wsiadł do auta i super jeździł bo po
    prostu nie umie, później taki chojrak wsiada do auta i myśli, że niewiadomo co
    bo ma prawo jazdy, tymczasem uczył się jeździć boczkiem 40/h a w normalnym
    ruchu nie potrafi się poruszać i wali się wszędzie na chama 'no bo przecież ma
    prawo jazdy'. stuknie się z kimś to odwidzi mu się szaleństwo na drodze.
    szczyle, najgorsi są tacy, którzy myślą, że wszystkie rozumy zeżarli - nie
    tylko 'koty'
    szerokiej drogi :)
  • Gość: Adas0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:07
    Zobaczymy jak będzie. U mnie w mieście krąży legenda o jednej pani z WORD-u,
    która podobno wszystkich oblewa. Kilka dni temu kolega miał egzamin u tej
    właśnie pani. Zdał i jeszcze go pochwaliła, że w życiu nie miała tak dobrze
    przygotowanego do egzaminu:) Według mnie, to, że egzaminator kogoś obleje za
    jakąś bzdurę wynika z tego, że chciał to zrobić już wcześniej, kiedy zdający
    np. niepewnie jeździ, ma małą odporność na stres i popełnia masę małych błędów.
    Zresztą, mądrzejszy będę we wtorek;) teraz przydałoby się porobić jeszcze
    trochę testów:)

    Pozdrawiam, Adaś
  • Gość: ghh IP: *.olsztyn.mm.pl 01.12.06, 19:20
    w ogóle to bez sensu takie gadanie, prawko trudno jest zdobyć i tyle ja nie
    powiem ile razy podchodziłam do egzaminu :-)) Moim zdaniem tylko testy oblać to
    kicha, bo praktyczny czy to na placu, czy też na mieście jest cięzki bo nie
    oszukujmy się kurs nie zrobi z nikogo kierowcy tylko jakis tam podstaw nauczy,
    bo ciężko nazwać kogoś kierowca kto przejeżdził kilka (dziesiąt) godzin na
    mieście, nigdy ni e jeżdził w trasie i w ogole. Pare tysięcy trzeba przejechać
    żeby czuś się dobrze. a egzamin zdany to albo stalowe nerwy, albo po prostu
    fuks bądz nie daj Boże łapówa co się często zdarza. Ja tez miałam taką sytuację
    ze egzaminator hamował mi na światłach i nie pozwalając ruszyć czekał na odzew z
    mojej strony a potem oblał za pierdę jakąś, a na zdanym egzaminie musiałam
    wymusić pierwszeństwo tylko zrobiłam to tak że zapytałam egzaminatora czy mam
    nadal czekać czy pozwala mi ruszyć kiedy coś będzie w bezpiecznej odległości -
    zdawałam w olsztynie w godz. szczytu i wyjeżdżałam z podporządkowanej. Teraz
    mimo licznych podejść oraz długiej przerwy miedzy dostaniem prawka jeżdze
    całkiem ok i to dzień w dzień po pare set km bo taka mam robotę. Także nie
    zrażać sie tylko twardo do przodu i do skutku...
  • osiajs87 01.12.06, 19:28
    Gadacie głupoty w większości :)
    Prawko zdałem za 2 podejściem a za 1 oblałem na górce :O (1 raz nie wyszło mi w
    życiu ale wyjechałem na miasto i egzaminator był w szoku, że górka mi nie
    wyszła bo zaliczyłbym egzamin)...
    Najważniejsze to się niestresować i jeżeli umiesz jeździć to zdasz :)
    Ja przed zaczęciem kursu nawet nie wsiadłem za kierownicę w życiu! Więc
    największą rolę odgrywają tu stalowe nerwy :D
    PZDR

    P. S. Powodzenia dla wszystkich mających mieć egzamin!
  • Gość: larwinia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 20:42
    nie przejmuj sie, ja zdalam za 4 razem, ale to glownie przez stres. za 4 razem
    dwa dni przed egzaminem zaczelam pic herbatki uspokajajace i bylam kompletnie
    wyluzowana i pelna koncentracja, chociaz trafilam na najgorszego egzaminatora,
    strasznego buca. poszlo mi super i mialam wielka satysfakje jak na koniec z
    wielkim bolem wydusil: " no musze przyznac ze pani zdala i bardzo dobrze pani
    poszlo", hehehehe
  • Gość: eMi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:00
    Ja zdawałam 3 razy :) i za każym razem oblewałam plac :) A miasto nie . Nie
    powiem miałam naprawde chamskich egazminatorow .Przy 3 podejsciu miałam do
    wynonania wszystkie mozlwe rzeczy prakowania , zawracania itp. Caly egzamin ma
    miescie trwal ponad 60 min mimo ze nie bylo korkow . Po prostu koles czekal
    zeby mnie oblac :) ale niestety nie mial sie juz do czego przyczepic. Prawko
    mam juz pare miesiecy. I jak narazie dostalam tylko jeden mandat za
    przekroczenie predkosci :) Ale coz , kto powiedzial ze tylko faceci moga byc
    piratami drogowymi :)
  • Gość: ___GANDZIA___ IP: 82.177.97.* 01.12.06, 21:02
    Dziwne że nie udało się wam zdać za pierwszym razem test + jazda tak jak mi.
    Zrobiłem ekspresowo kurs w 2 tygodnie Na egzaminie dostałem spory op za to że
    palę papierocha na placu- a ja skończyłem normalnie fajkę, wsiadłem do auta i
    pojechałem 2 razy górkę i 2 razy kopertę potem na miasto. Próbował mnie tam
    zdenerwować chamując mi gwałtownie że niby na wąskiej drodze zastawionej z obu
    stron samochodami jadę zbyt blisko prawej strony, za drugim razem zachamował mi
    całkowicie auto. Odpaliłem i zapytałem ja prowadzę czy Pan? Pan odparł i kazał
    jechać dalej. Na skrzyżowaniu nie zdążyłem opuścić skrzyżowania na zielonym i
    zostałem troszkę wysunięty poza wysepkę za przejściem spytał się czy dobrze
    stoję - odparłem ze nie i na następnych zielonych pojechałem już pod word. Na
    miejscu mówi mi że nie zdałem - :o a ja na to dlaczego? proszę mi powiedzieć
    gdzie popełniłem błąd? cisza - ja - dlatego że zdaję pierwszy raz to musi mnie
    pan oblać żeby dostać premię? Egzaminator się wk..ił i mówi że żartował i że
    jak by to ode mnie usłyszał prywatnie to by mi skuł py.k. ja do niego: kiepski
    żart, z chęcią podejmę rękawicę zaraz teraz !!! - on na to że podziwia moje
    opanowanie za kółkiem ale denerwuje moje pyskowanie
    ja mówię - wiedziałem że Pan żartuje chciałem odpłącić tym samym ;)
    Życzę i radzę wszystkim jeździjcie na kursie jak najwięcej po mieście bez
    nerwów bez stresu starajcie się wyczuć samochód plac nie da tego co godziny
    szczytu i jak największa ilość skrętów w lewo pozwólcie sobie na trochę
    freestyl-u - nie pozwalajcie instruktorom na zakupki, myjnię, łażenie po
    kolegach czy gadki szmatki albo latanie po kochankach. Instruktor nie
    odpowiada - zmień go !!! Pozdrawiam mojego instruktora dzięki któremu jeżdzę
    już 3 lata bez żadnej kolizji i z jednym mandatem z fotoradaru po 2000 km/mies
    a jeżdżę dosyć szybko (jak dostałem mandat nie miałem cb radia ;] )
    od pierwszej jazdy na placu pokochałem prowadzenie auta a uczyłem się dosyć
    późno 25 lat - i wcześniej nie bardzo chciałem być tym za kółkiem.
  • Gość: heheheheheh IP: *.acn.waw.pl 01.12.06, 21:41
    GANDZIA, i pewnie cała ta rozmowa odbywała się przy włączonej kamerze bo
    przecież nie mozna wczesniej wyłączyć. Nie opowiadaj takich bajek :):):):):):)
    Jeszcze dodaj że egzaminator sie pewnie ciebie przestraszył.
  • Gość: limonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 23:57
    Ty najpierw przeczytaj uważnie a potem odpisuj. Czytanie ze zrozumieniem trzeba
    potrenować ;)
  • Gość: hehehehheh IP: *.acn.waw.pl 02.12.06, 00:14
    jednak chyba Ty limonko musisz nauczyc się rozumieć ci inni piszą.
  • Gość: Wielki Don IP: *.chello.pl 02.12.06, 15:47
    z postu kolegi GANDZIA wynika że prawko ma już 3 lata, a wtedy nie było kamer w
    autach ;)
  • Gość: maciuś IP: 82.139.39.* 01.12.06, 21:19
    Skoro polecenie brzmiało "będziemy skręcać w lewo" to trzabyło powoedzieć
    niezdaliśmy bo ty wy oboje skręcaliście wg polecenia zatem oboje
    noezdaliście?????!!!!!!!
  • skywalker2002 01.12.06, 21:37
    U mnie 29 listopada minęło 5 lat od zdana egzaminu na prawko. A też zdawałem z
    przygodami i to dość licznymi. Pierwsze dwa egzaminy należy rozpatrywać łącznie.
    Jak wsiadłem do samochodu to egzaminator już na placu zapytał się dość
    „dyskretnie” czy mam coś dla niego. Oczywiście nie miałem i nie miałem zamiaru
    mieć. Na placu próbował się przyczepić do niemalże wszystkiego i każdy manewr
    musiałem robić po dwa razy. Na mieście w pewnym momencie zahamował twierdząc, że
    spowodowałem zagrożenie w ruchu.
    Kolejny egzamin, dwa tygodnie później (zdawałem na Lanosie i nie było zbyt wielu
    chętnych na ten samochód) u tego samego gościa. PECH. Koleś na mnie popatrzył i
    zapytał czy zmądrzałem przez ten czas. Plac i miasto to powtórka z rozrywki.
    Za trzecim razem jak wyjechałem na miasto jechał za mną mój ojciec. Najciekawsza
    była reakcja egzaminatora. Jadę na tym egzaminie i w pewnym momencie egzaminator
    się mnie pyta: W tamtym samochodzie za nami to jakiś pana znajomy??? Ja na to,
    że ojciec. Gość nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Musiałem się zapytać jak mam
    jechać na skrzyżowaniu bo z tego zaaferowania nie powiedział mi. Egzamin zdałem
    i przedwczoraj po cichu świętowałem piątą rocznicę tego wydarzenia.
  • Gość: Kamyk IP: *.softlab.gda.pl 01.12.06, 21:38
    wczoraj odebralam prawko a dzis samodzielnie wsiadalam do samochodu i pojechalam
    samiutka do centrum gd.- to dopiero byl egzamin;-) na egzaminie w PORD'dzie
    bardzo sie stresowalam ,ale udalo sie za 1st razem:) zycze wszystkim zeby
    zdawali rownie szybko i bezbolesnie! juz sie nie moge doczekac jak jutro znow
    bede jezdzic.... i to nie prawda,ze kobiety jezdza gorzej!:)
  • Gość: Emeryt IP: 212.122.223.* 01.12.06, 21:52
    Z tego co pisza tu potencjalni i aktualni kierowcy widze,ze ten egzamin na
    prawo jazdy to kpina ze zdrowego rozsadku.Tak "wyszkoleni" kierowcy,szczegolnie
    ci ktorzy zapominaja w ciagu 2 sekund co widzieli przy drodze,to potencjalne
    niebezpieczenstwo na ulicach naszych miast.Zdawanie egzaminu w takim
    paralizujacym stresie nie prowadzi do niczego dobrego.Mlodzi ludzie nie umieja
    manewrowac na ciasnych polskich parkingach,nie umieja jezdzic prawa strona
    jezdni,wyprzedzaja za wszelka cene w nieustannym wyscigu.Wiekszosc,co najmniej
    90% kierowcow nie potrafi jechac 50 km/godz na pustej ulicy,zwroccie na
    uwage,to jest nagminne.
    Uwazam,ze mam prawa wyjatkowo krytycznie odnosic sie do umiejetnosci polskich
    kierowcow.Ja jestem kierowca od 53 lat,tak nie omylilem sie.Zdawalem na prawo
    jazdy w trzech krajach i w kazdym z nich jezdzilem wiele lat.Mlodszym
    wyjasniam,ze dawniej nie mozna bylo mieszkac w innym kraju i na stale
    poslugiwac sie prawem z poprzedniego kraju.Zreszta do dzisiaj obowiazuje to
    Stanach ( 60 dni na zdobycie miejscowego prawa).
    Krotko mowiac jezdze w Polsce majac oczy dookola glowy,Rodacy jestescie
    najniebezpieczniejszymi uzytkownikami drog jakich udalo mi sie spotkac w miare
    cywilizowanych krajach.Mlodzi,naprawde nie jestescie mistrzami kierownicy
    mimo,ze tak Wam sie wydaje.Badzcie ostrozni przez pierwsZych 10 lat za kolkiem.
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:17
    Gość portalu: Emeryt napisał(a):

    > ci ktorzy zapominaja w ciagu 2 sekund co widzieli przy drodze,to potencjalne
    > niebezpieczenstwo na ulicach naszych miast.Zdawanie egzaminu w takim
    > paralizujacym stresie nie prowadzi do niczego dobrego.Mlodzi ludzie nie
    umieja
    > manewrowac na ciasnych polskich parkingach,nie umieja jezdzic prawa strona
    > jezdni,wyprzedzaja za wszelka cene w nieustannym wyscigu.Wiekszosc,co
    najmniej
    > 90% kierowcow nie potrafi jechac 50 km/godz na pustej ulicy,zwroccie na
    > uwage,to jest nagminne.

    Dziwne jest to, ze na kursach tak nie uczymi jezdzic. Na egzaminie tez tak nie
    jezdza.

    ach, zapomnialem. Czlowiek uczy sie PO uzyskaniu prawa jazdy...

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • Gość: CF IP: 89.100.196.* 03.12.06, 12:17
    Nie wiem Emeryt gdzie mieszkales, ale ja jak wracam do kraju tol wreszcie moge
    sie wyluzowac za kierownica. Jezdze w Irlandii na ciezarowce (18 ton)i tak
    fatalnych kierowcow jak tutaj to jeszcze nie spotkalem. Migacze czy lusterka to
    takie smieszne gadzety ktore nie wiadomo to czego sluza. Prawo jazdy dostaje sie
    po zdaniu testu teoretycznego, L na szybe i w droge. Moze w Polsce kierowcy nie
    sa zbyt uprzejmi, ale sa przynajmniej przewidywalni.
  • Gość: egz IP: 80.48.178.* 01.12.06, 21:37
    Egzaminatorowi przepisy zakazują wydawania poleceń nie zgodnych z przepisami
    prawa o ruchu drogowym.
  • Gość: adamp IP: 80.55.181.* 01.12.06, 21:41
    Wystarczy przejsc sie po parkingu przy poerwzsym lepszym hipermarkecie,
    zobaczcie i ocencie, ilu kierowcow dostalo prawa jazdy za łapowki, za piekne
    oczy. Zobaczcie jak parkuja swoje samochody, miedzy liniami wyznaczajacymi
    miejsca parkingowe, pod skosem itd. itp.
    EGZAMINY SA ZBYT PROSTE, wiec nie stekajcie, ze egzaminator specjalnie oblal
    kursantke bo skrecila w droge jednokierunkowa. Bo ja za takie cos
    wyeliminowalbym kandydtatke na dwa lata, by sobie przemyslala swoj idiotyzm.
    Dosc mordercow na drogach.
  • pontus_euxinus 01.12.06, 22:03
    Gość portalu: adamp napisał(a):

    > EGZAMINY SA ZBYT PROSTE,

    oczywiscie ze zbyt proste jest otrzymanie prawa jazdy. i zbyt male kary za
    wykroczenia i lamanie przepisow.

    druga sprawa to, ze egzamin widziany oczami kursanta wyglada calkiem niz jest w
    rzeczywistosci, nie mozna uogolniac ale dla przykadu podam 2 syt. ktorej bylem
    swiadkiem i znam relacje wylacznie kursanta.
    Niby drobnostka, ale kiedys dziewczyna nie zdala za to, ze nie wiedziala jak
    wlaczyc swiatlo przeciwmgielne. Owa dziewczyna, na parkingu przed WORDem
    rzucala takim miesem na egzaminatora, dostala az torsji. W glebi duszy
    pomyslalem, ze nie powinna miec nigdy tego prawa jazdy.

    Drugie, to relacje z przebiegu egzaminu mojego kursanta. Nie zdal. Z jego
    relacji wygladalo to tak: udupil mnie, bo nie wjechalem za daleko na
    skrzyzowaniu i zle wlaczylem kierunkowskaz. wiecej bledow nie mialem, nie wiem
    czemu nie zdalem.
    A tak sie zlozylo, ze jechalem za nim dobre 20 minut: jego bledy?
    - wymuszenie na skrzyzowaniu (to ja dojezdzalem, wiec zwolnilismy bardzo mocno,
    gdyz poznalem ze to egzamin i jakos mu sie upieklo)
    - hamowanie z piskiem przed czerwonym swiatlem (siatlo swiecilo sie juz bardzo
    dlugo wiec nie bylo mowy o hamowaniu w ostatniej chwili)
    - i to gdzie "niby" za daleko sie zatrzymal, to nie zauwazyl znaku STOPu...

    potrzeba wiecej?

    Wszyscy, ktorzy sluchaja rad instruktora, poprawnie radza sobie z autem, znaja
    przepisy, widza znaki i nie panikuja w syt. podbramkowych, bez problemu zdaja
    egzaminy.
    Tak jak pisano w innych watkach, do prawa jazdy nalezy dojrzec i porzadnie do
    tego podejsc, nie liczyc na fart.
    Owszem w 30 godzin nie mozna sie nauczyc... ale czy ktorys z kierowcow uczy sie
    dalej? 80% kierowcow ze stazem powyzej 5 lat nie zna podstawowych przepisow, ma
    problemy z rozwiazywaniem prostych pytan testowych, nie mowiac o tym jak duze
    problemy maja maja niktorzy z odzywskaniem prawa jazdy.

    Wiecej pokory! Instruktor nie nauczy Was jezdzic, jesli sami nie chcecie tego.

    I wybierajcie dobre szkoly, dobrych instrukorow.

    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • bimota 02.12.06, 20:46
    Dlatego ze rzucala miesem nie dal bys jej prawka ?? Ciekawe kryterium... :) Miala prawo sie zdenerwowac skoro oblal ja za taka duperele...
  • pontus_euxinus 02.12.06, 20:59
    bimota napisał:

    > Dlatego ze rzucala miesem nie dal bys jej prawka ?? Ciekawe kryterium... :)

    dosc agresji i chamstwa na naszych ulicach.

    > Miala prawo sie zdenerwowac skoro oblal ja za taka duperele...

    Miala, tylko czy to duperela? Przeciez wlacznik swiatla nie jest ukryty, lecz
    widac go dokladnie. Po naprowdzeniu przez egzaminatroa, kazdy powinien byc w
    stanie go odnalezc.
    Inna sprawa to jego uzycie... 80 % kierowcow nie wie jak go uzywac. (albo nie
    chce wiedziec, lepiej kogos oslepiac*)

    * tylne swiatlo przeciwmgielne wlaczamy kiedy widocznosc spada do ponizej 50 m.
    Kiedy widocznosc podnosi sie, swiatlo to nalezy NIEZWLOCZNIE WYŁACZYC.


    --
    podróże z i pod prąd
    niekończące się nigdy...
    Marcin /instruktoR - Łódź/
  • bimota 02.12.06, 21:06
    Agresji nie chcemy, ale zeby zabierac za to prawko... ?

    Ja nadal mysle, ze to duperela... jak ktos nie wie to moze sie zatrzymac i spokojnie tego wlacznika poszukac, a we wlasnym aucie chyba bedzie wiedzial...

    Mozliwe, ze ta laska nie powinna nigdy jezdzic autem, ale odnosze sie tylko do tych konkretnych przypadkow...
  • Gość: koala IP: *.rochd1.qld.optusnet.com.au 03.12.06, 07:17
    Ale gdyby sie tak wzielo przyklad z krajow anglosaskich, to ile prezentow mozna
    stracic, ile chetnych dupeczek nie zaliczyc a i dochod miesieczny spadnie
    wyraznie. :)
    Ile godzin jazdy ma kursant przed egzaminem? 20? 30? Ile z tego spedza na owym
    slawnym dziwolagu zwanym "placem" czy jakos tak, zamiast na jezdzie ?
  • Gość: omepcia IP: *.chello.pl 03.12.06, 16:09
    Coz... cos w tym jest, ze siedzac za kierownica widzi sie rzeczy inaczej. 30
    godz. to za malo, zeby dobrze jezdzic. Zeby nabrac nawykow. A najgorzej jest,
    kiedy kursant nie ma pokory i jest przekonany, ze jezdzi swietnie.

    Co do egzaminatorow to musze powiedziec, ze duzo zalezy od podejscia. Czlowiek
    przed egzaminem sie stresuje. Wiec jesli widzi, ze egzaminator nie jest
    nastawiony "anty" to troche sie wyluzowuje. Ja pierwsze podejscie mialam
    koszmarne. Egzaminator na mnie krzyczal, kiedy zrobilam blad. A mnie zaczely
    drzec wtedy rece, jeszcze bardzie sie zdenerwowalam i robilam jesczez wieksze
    glupoty na drodze. Oblalam bo skosilam zakret. Za drugim razem nie jezdzilam
    wcale lepiej ale egzamnator byl spokojny i nic nie mowil - zdalam, mimo malych
    bledow.
  • Gość: Gregor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 22:51
    To nie wina za łatwych egzaminów, tylko egzaminatorów, którzy robią sobie loterię z ludzkiego życia. Powiedz mi czemu tylu jest "niedzielnych kierowców", i jednocześnie mnóstwo osób, które dobrze jeżdżą nie mogą zdać prawka??????
  • Gość: dziubin IP: *.pai.net.pl 01.12.06, 23:07
    Czytam Te Wasze wypowiedzi i naprawde ogarnia mnie rozpacz...

    Ludzie, jak mozna krytykowac innych? Jak mozna samego Siebie uwazac za dobrego kierowce tylko dlatego ze legitymuje sie duzym stazem? Dlaczego kazdego mlodego kierowce oceniacie krytycznie? A kazda kobiete uwazacie za ciezar na drodze?

    Zapewne kazdy z Was, posiadajacych prawo jazdy ocenia siebie - bardzo dobrze. Ze jestesmy uwazni, opanowani, spostrzegawczy, radzimy Sobie ze wszystkim idealnie, nio niektorzy przyznaja, ze maja problemy z parkowaniem itd ale to pewnie rzadkosc. Innych widzimy krytycznie, za mlody, za stary, wariat, cieple kluchy...

    LUDZIE, kazdy przez egzamin przechodzil, nie mowcie, ze jest latwo - bo nie jest. Ale wazne jest jedno - w Tym kraju, powinnismy przestac sie przechwalac naszymi umiejtnosciami, a po prostu jezdzic KULTURALNIE, nie mowie, ze zawsze zgodnie z przepisami, bo Tego nawyku sie juz w naszym kraju nie wyrobi... Po prostu, Kultura, brak chamstwa i wiecej dystansu .... a wszyscy Bedziemy zadowoleni...

    Pozdrawiam

    Łukasz
  • adamo64 02.12.06, 06:53
    a po prostu jezdzic KULTURALNIE, nie mowie, ze zawsze zgodn
    > ie z przepisami, bo Tego nawyku sie juz w naszym kraju nie wyrobi...

    Rozpacz mnie ogrania, i jak to skomentowac? jezdzij kulturalnie ale nie zawsze
    z godnie z przepisami. Noz sie w kieszeni otwiera.
    A widzieliscie kiedys jakiegos oblanego kursanta, ktory stwierdzilby -
    zawalilem? Nie, wszyscy wychodzac mowia, udupil mnie bo chce lapowke. Daje te
    lapowke, a pozniej widac co dzieje sie na drogach. Zaostrzyc !!!!!!!!!
    wymagania na egzaminie, to jedyna rada na osoby ktore maja problemy z
    koordynacja ruchow, z odroznieniem prawej od lewej reki, gazu od hamulca.
    Powtarzam, przejdzcie sie po prakingu jakiegos hipermarketu a od razu
    wylapiecie tych ktorzy za lapowke prawko dostali.
    Pozdrawiam
  • Gość: motherofpsycho3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 10:47
    hej! tak sie składa, że ja jestem taką kursantką. zdawałam dwa razy egzamin. za pierwszym razem oblałam -nerwy mnie zjadły. trzęsłam sie tak, że nie panowałam ani nad sprzęgłem, ani nad kierownicą, a co dopiero nad sobą. wysiadłam z samochodu i powiedziałam egzaminatorowi "dziękuję" i to było szczere, bo co byłoby gdybym wtedy dostała to prawo jazdy, a potem spowodowała wypadek na drodze i komuś stałaby się przeze mnie krzywda? chybabym sobie tego nigdy nie darowała.

    na koeljny egzamin poszłam po 2 meliskach i 2 proszkach uspokajajacych. pan egzmainator był bardzo sympatycznym człwoiekiem, ale co to dało,skoro zawaliłam. wymusiałam pierwszeństwo i uważam, ze to była moja wina, ze nie zdałam, bo gdybym uważniej obserwowała drogę to na pewno do takiej sytuacji by nie doszło.

    wiem jedno, czeka mnie teraz trzecie podejście... wierzę, że kiedys zdam ten egzamin i bardzo bym tego chciała, bo przykro mi pakować pieniądze bez sensu w kolejne egzaminy. ale jeśli znów nie zdam to nie bedę przeklinała za to egzaminatora, tylko zła będę na siebie!
    ludzie nie są źli i nie oni przecież siedzą za kierwonicą tylko MY!!!

    pozdrawiam mojego Pana INSTRUKTORA! Panie Marku! jest Pan Wielki!

    ...chociż jeszcze nie zdałam tego parktycznego egzaminu to powiem wam jedno: skupcie sie na sobie!czas nauczyć sie akceptować własną omylność i szanowac choć trochę życie innych ludzi!!!
    pozdrawiam wszytskich, którzy mają przed soba egzmain i życzę powodzenia
  • adamo64 02.12.06, 13:01
    Tylko ilu jest takich jak Ty? Myslacych trzezwo, trzezwo oceniajacych swoje
    watle umiejetnosci.
    Pozdrawiam
  • Gość: dziubin IP: *.pai.net.pl 02.12.06, 12:30
    Adamo - ciemny czlowiek z Ciebie... Nie wiem jak jezdzisz ale zapewne sam na parkingu jeden idealnie nie parkujesz. To ze ludzie staja jak chca to nie wina lapowki tylko wrodzonego chamstwa i lenistwa. Mam lepsza fure parkuje tak by nikt pod drzwi mi nie podjechal, ewentualnie mam kilka miejsc do wyboru wiec staje jak popadnie, nawet pod skosem - Do Tego nic nie ma egzamin!! Bo na egzaminie nikt chamstwa sie nie uczy!!! To sie nabywa na drodze, kiedy sie okazuje, ze normalna jazda - po prostu latwiej o wypadek badz o zawal.

    I nie mow mi, ze noz Ci sie w kieszeni otwiera - bo nie da Rady w naszym kraju zmienic pewnych nawykow, nie mowie Tu o jezdzie z niesamowita predkoscia ale chociaz z faktem jazdy non toper lewym pasem!

    Tyle, pozdrawiam
  • adamo64 02.12.06, 13:00
    Gość portalu: dziubin napisał(a):

    > To ze ludzie staja jak chca to nie wina lapowki tylko wrodzonego chamstwa i
    lenistwa. Mam lepsza fure parkuje ....staje jak popadnie, nawet pod skosem <

    Znakiem tego jestes chamem i burakiem !! Bo jak inaczej cie nazwac? przez
    takich chamow jak ty nie ma miejsca na parkingu. Mam nadzieje, ze jakis
    wkurzony brakiem miejsca kierowca, potraktuje twoja bryke gwozdziem. Czego ci z
    calego serca zycze
  • Gość: juzek IP: 149.9.0.* 02.12.06, 16:18
    Wracaj do podstawówki na kurs czytania ze zrozumieniem.
    Dziubin napisał, że takie parkowanie to oznaka chamstwa, a nie braku umiejętności i przytoczył prawdopodobny tok myślenia takiego chama za kółkiem lepszego samochodu.

    Mam nadzieję, że nawrzeszczysz kiedyś na kogoś publicznie i tak samo bez sensu, twarzą w twarz, i ów ktoś "zarysuje ci gwoździem facjatę", żeby sparafrazować twoją wypowiedź.

    Żenada; jeśli jako kierowca myślisz tak samo to mam nadzieję, że nigdy się nie spotkamy na drodze.
  • bimota 02.12.06, 20:51
    Ty za to blyszczysz kultura... Ten pomysl z gwozdziem tez pewnie z glebi serca... ;)
  • Gość: jgszk IP: *.blich.krakow.pl 02.12.06, 16:13
    > A widzieliscie kiedys jakiegos oblanego kursanta, ktory stwierdzilby -
    > zawalilem?

    Tak, ja.

    > Nie, wszyscy wychodzac mowia, udupil mnie bo chce lapowke.

    Kłamiesz.
  • camelot 03.12.06, 12:29
    Czy w tym kraju wszyscy muszą mieć prawa jazdy? Są i znam osoby którym nigdy nie
    powinno się dawać prawa jazdy ponieważ są potencjalnymi sprawcami wypadków
    drogowych. Uważam, też że zdawanie po raz 5 egzaminu świadczy o braku
    predyspozycji do kierowania samochodem. Po 3 razie powinno się takich
    delikwentów eliminować i uniemozliwić kiedykolwiek w życiu zdobycia prawa jazdy.
  • trolex5 01.12.06, 23:22
    "zakaz skrętu w lewo obowiązuje na nalbliższym skrzyżowaniu, a gdy znak
    znajduje się w obrębie skrzyżowania dotyczy najblizszej jezdni, przed którą
    został umieszczony". Proste. Nie jest to podpucha, nie należy tylko tracić
    zimnej krwi i bezkrytycznie wykonywać poleceń. Egzamin mam za miesiąc, biorę
    jazdy doszkalające, a zapewne wywalę się na kopercie bo co bym nie robiła,
    wjeżdżam jednym kołem na krawężnik. Chyba, że będzie śnieżyca, korki i zero
    miejsca do parkowania. Pozdrawiam i nie dawajcie się !!! :-)
  • Gość: Winy(L) IP: 195.136.177.* 01.12.06, 23:29
    Ja miałem egzamin przed wczoraj i zdałem:) Było to moje drugir podejście. Stwierdziłem, że zdanie egzaminu zależy w dużej mierze od egzaminatora na którego się trafi i od dnia. W środe zdawało tak na oko 1/3 osób a gdy byłem na egzaminie pierwszy raz to przez cały dzień zdały chyba 4 osoby, a egzaminator na którego trafiłem nikogo nie przepuścił i był mega wredny (siwy gość o frajerskim wyglądzie :P - aż mi ulżyło jak to napisałem :D). Ale teraz jestem szczęśliwy, że mam ten horror już za sobą i z niecierpliwością czeka na prawko. Bogatszy o swoje doświadczenia chcę powiedzieć zdającym by spróbowali opanować swoje nerwy przy egzaminie choć zdaję sobie sprawę, że będzie to trudne. ŻYCZĘ WSZYSTKIM ZDAJĄCYM POWODZENIA I WYNIKU POZYTYWNEGO !!!
  • Gość: K IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.06, 23:45
    Łatwo jest powiedzieć, a co będzie jak już dostaniesz to swoje prawko i zamiast skręcić w lewo skręcisz we mnie?
    40 gdzin nauki czy nawet 60 to ciągle za mało. Nawet 200 nie każdemu wystarcza, a tak by być dobrym i sprawnym kierowcą trzeba pewnie jeszcze kilkaset godzin jazdy.
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 01:11
    Ja zdałam ponad 2 lata temu, za 2-gim razem, nie miałam żadnych "podpuch", z
    tego co pamiętam przynajmniej. Od 1,5 roku przejechałam ponad 20 tys km i
    dopiero jak sama wyjechałam na miasto zrozumiałam jak niewiele człowiek uczy
    się na kursie. Później jeździło mi sie lepiej i lepiej. W każdym razie kocham
    jeździć :)
  • Gość: Kierowca warszawsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 09:16
    Ja zdalem egzamin za 1 razem :-)
    Prawko robilem na kursie wojskowym gdzie egzaminatorem byl nadkomisarz z
    Wydzialu Ruchu Drogowego KSP w Warszawie.
    Moim szczesciem bylo to ze instruktorem byl czlowiek ktory 25 lat spedzil za
    kolkiem jezdzac karetka pogotowia. Jemu zalezalo zebysmy sie nauczyli jezdzic a
    nie manewrowac na placu. Pierwsza jazda w sobote o godz.12 wyjazd z ul.Emilii
    Plater. To byl stress :-) Parkowac sie uczylem w sobotnie popoludnie na ciasnym
    parkingu przy ul.Przeskok.
  • Gość: MIk IP: *.wshe.lodz.pl 02.12.06, 09:17
    B|Nie wiem jak teraz to wyglda, ale gdy zdawalem w 97 instruktor nie
    mogl "podpuszczac" zdajacego - tzn. wydac polecenie skrecaenia w ulice gdzie
    jest zakaz. nie sadze zeby to sie zmienilo. moze jakis protest zloz?
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 09:39
    instruktor nie ma prawa wydawac blednych polecen. nie moze powiedziec zeby
    skrecic w na najblizszym skrzyżowaniu w lewo jesli na tym skrzyzowaniu jest
    zakaz skretu w lewo, ale moze powiedziec zeby skrecic w lewo na najblizszym
    nadjacym sie do tego skrzyzowaniu. ja tak mialem u siebie. zdawalem 3 razy, za
    pierwszym uslyszalem teks z ktorego jeszcze sie z kumplami smiejemy. "wlasciwie
    jezdzi pan dobrze i moglbym pana przepuscic, ale popelnil an 1 blad, nie wlaczyl
    pan swiatel". za 2 razem zjadl mnie stres, mialem 3 stresujace sytuacje na
    poczatku nie z mojej winy, ale potem zapominalem o kierunkach itp. za 3ciem
    razem dostawalem tez takie polecenia jak opisalem na poczatku, ale jakos sie udalo.
  • Gość: ktosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 09:47
    nie mylcie pojęć, instruktor nie egzaminuje
  • sissia 02.12.06, 10:29
    O ile wcale się nie dziwię nerwom oraz podejściem "co mówi egzaminator to
    święte", bo sama jestem w trakcie oczekiwania na (nie pierwszy już niestety)
    egzamin, o tyle dziwię się, że udało Ci się skręcić w lewo tam gdzie był zakaz.
    Przecież o zakazie nie informuje jedynie postawiony wcześniej zakaz skrętu!
    Przeważnie przy skręcie jest linia ciągła a przed wylotem ulicy "zakaz wjazdu".
    Czy oznacza to, że nie patrzysz na żadne znaki???
    Ja co prawda też głupieję na egzaminie, a ręce i nogi mi się trzęsą jak
    galareta, ale w zakaz wjazdu chyba raczej bym nie wjechała...

    Pozdrawiam i życzę sukcesów następnym razem!
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 10:48
    Z tego co wiem, egzaminator nie może wprowadzaż w błąd na egzaminie.Może warto
    się dowiedzieć...pozdrawiam
  • Gość: Jelonex IP: 62.233.230.* 02.12.06, 10:54
    1. Relacje osob egzaminowanych maja sie nijak do tego co naprawde dzialo sie na
    egzaminie. W 95% nie maja racji. Czesto wynika to z braku znajomosci zasad
    egzaminowania, czego powinno uczyc sie na kursach. Kryteria oceny sa szczegolowo
    opisane w Rozporzadzeniu - zapytajcie instruktorow o ksero tego dokumentu lub
    poszukajcie go na necie.
    2. W przypadku jakichkolwiek watpliwosci mazna zlozyc skarge. Najlepiej w tym
    samym dniu. Egzaminy praktyczne sa rejestrowane, wiec nie ma problemu by
    wyjasnic ew. zastrzezenia. Skarge mozna zlozyc rowniez do Urzedu
    Marszalkowskiego, ktory nadzoruje dany WORD. Skargi mozna skladac rowniez na
    zachowanie osobo egzaminujacych.
    3. Egzaminator nie dostaje premii za "wyniki" tylko wynagrodzenie zgodnie z
    odpowiednim Rozporzadzeniem.
    4. O kazdej probie wymuszenia lapowki nalezy natychmiast poinformowac Policje.
    Egzaminy sa nagrywane, wiec glos zostaje utrwalony w zapisie.
    5. Do Pana przyszlego polityka - chopie jak Ty do polityki idziesz by mscic sie
    za jakiegos buca, ktory powiedzial brzydko do Twojego pociotka to lepiej zmien
    plany! Dzis do czynienia mamy wlasnie z taka sytuacja, ze dwoch goni
    wszystkich, ktorzy powiedzieli im brzydko w przeszlosci i wychodzimy na tym
    najgorzej jak tylko mozna wyjsc!
    6. Nie wiem dlaczego zdajacym zalezy na tym, by egzamin byl formalnoscia. Jazda
    samochodem stwarza mozliwosc wypadku dlatego osoby majace zasiasc za kierownica
    powinny byc do tego przygotowana a ich umiejetnosci sprawdzone. To jest
    normalne. Jako rodzicowi nie zalezy mi na tym by wszyscy mieli prawko ale by
    posiadacze tego dokumentu jezdzili dobrze i zwracali uwage na obowiazujace
    zasady na drodze.

    Pozdrawiam.
    Jelonex
  • Gość: darkside13 IP: *.globalconnect.pl 02.12.06, 11:02
    egzaminator nie moze wprowadzac w blad to jego wina nie twoja !!!!!
  • anesia223 02.12.06, 20:52
    No niestety jest to ewidentnie Twoja wina. Ja zdawałam jako pierwsza nowym
    systemem i to jeszcze łączony (teoretyczny+praktyczny)i zdałam za pierwszym
    razem, nic jednak na to nie wskazywało, bo na jazdach ciągle robiłam jakieś
    błędy a instruktor stety był bardzo wymagający. Natomiast na egzaminie miałam
    też tzw.: "podpuchy", np.: kazał zaparkowac mi w takim miejscu gdzie bym się
    nie zmieściła, oczywiście powiedziałam że to jest nie możliwe bo się nie
    zmieszczę....Druga to jak już jechaliśmy do "bazy" i kazał jechać mi szybciej,
    było ograniczenie do 50km/h i oczywiście przyśpieszyłam, ale tak żeby nie
    przekroczyć tych 50 i co i zdałam. Chciałam przez to powiedzieć, że liczy się
    wyobraźnia na drodze i spostrzegawczość. Następnym razem życzę więcej szczęscia
    i uwagi. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka