Dodaj do ulubionych

jazda na 1biegu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:23
Instruktorzy darli się na mnie, że jedynka jest tylko do ruszania a tymczasem
jezdząc z nowym instruktorem dowiaduję sie że jest inaczej. Redukując biegi
np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze mi zmienić na
jedynke :/ To jak to naprawde jest z tym 1 biegiem???
Edytor zaawansowany
  • Gość: instruktor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:49
    no tak, na 2 zmieniasz dopiero jak silnik osiagnie 8000 obrotów, ponizej tego jezi sie na 1
  • linia.frontu 30.06.07, 23:06
    Ale mi instruktora atakują! Obronić muszę. W końcu dlatego tu jestem.

    Gość portalu: beta napisał(a):

    > Redukując biegi np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze
    > mi zmienić na jedynke :/

    Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy - pogląd wywodzący się ze
    starej szkoły warszawskiej, mający związek z autami posiadajacymi starszą
    skrzynię biegów... tylko nie pamiętam, na czym to polegało. Wie ktoś? Pontus???
    W innych miastach może być inaczej.

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 00:05
    > Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy - pogląd wywodzący się ze
    >
    > starej szkoły warszawskiej, mający związek z autami posiadajacymi starszą
    > skrzynię biegów... tylko nie pamiętam, na czym to polegało.

    Prawdopodobnie na braku synchronizatora 1. biegu...

    > W innych miastach może być inaczej.

    We wszystkich miastach trzeba wysprzęglić przed zmianą biegu bez synchronizacji.
  • linia.frontu 01.07.07, 11:36
    Gość portalu: mg napisał(a):
    > Prawdopodobnie na braku synchronizatora 1. biegu...

    O! Tak właśnie! Bardzo Ci dziękuję, MG:).


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 16:53
    Nie ma sprawy.
    Masz fantastyczny nick;)
  • off.topic 01.07.07, 16:56
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie ma sprawy.
    > Masz fantastyczny nick;)

    Dziękuję:).
  • off.topic 01.07.07, 16:57
    off.topic napisała:

    > Gość portalu: mg napisał(a):
    >
    > > Nie ma sprawy.
    > > Masz fantastyczny nick;)
    >
    > Dziękuję:).

    To ja:)
    Linia.
  • Gość: Kobieta-kierowca IP: 217.153.39.* 01.07.07, 19:07
    A Ty zdaje sie juz sie z nami pozegnałas?? Chyba strasznie boisz sie samotności
  • Gość: Kobieta-kierowca IP: 217.153.39.* 01.07.07, 19:08
    A Ty zdaje się, juz sie z nami pożegnałaś?? Chyba strasznie boisz się samotności.
    Czekam na ATAK:-)
  • linia.frontu 01.07.07, 19:29
    Gość portalu: Kobieta-kierowca napisał(a):

    > A Ty zdaje się, juz sie z nami pożegnałaś?? Chyba strasznie boisz się
    samotności.
    > Czekam na ATAK:-)

    Czekaj.


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: Kobieta-kierowca IP: 217.153.39.* 01.07.07, 20:03
    Jestem cierpliwa. Z ogromnej niesympatii do ciebie mogę czekać ile wlezie:-)
  • linia.frontu 01.07.07, 20:36
    Gość portalu: Kobieta-kierowca napisał(a):

    > Jestem cierpliwa. Z ogromnej niesympatii do ciebie mogę czekać ile wlezie:-)

    Współczuję.

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: Kobieta-kierowca IP: 217.153.39.* 01.07.07, 21:00
    Ja również i to serdecznie.
  • Gość: Aguniaaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 21:38
    z tego co widza te linia frontu'' ciagle siedzi an tym forum widac ze nie am co
    innego do robienia.na akzde hasla odpisuje i w dyskusje sie wlancza co eni
    spojrze to jej komentarze........... bierz sie do roboty a nie dupe przed
    kompem, moi znajomi to potwierdzaja i dolaczaja sie do tego
  • linia.frontu 13.07.07, 22:11
    Gość portalu: Aguniaaa napisał(a):

    > z tego co widza te linia frontu'' ciagle siedzi an tym forum
    plepleple

    A ten styl wypowiedzi to prowokacja, czy też faktycznie tak niewiele masz
    wspólnego z wypowiadaniem się na poziomie? Proponuję zająć się czymś
    wartościowszym od obczajania, w którym wątku linia.frontu jest, a w którym jej
    nie ma - jak sama mi radzisz, a dysponowanie moim czasem pozostaw mnie.
    Średnio mnie interesuje, co masz do powiedzenia na jego temat.


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 30.06.07, 23:10
    Problem interpretacyjny.

    Wright-Diesel.
    "- Ten wóz ma pięć biegów - powiedział. - I reduktor. Tak, że do każdego biegu
    muszę wysprzęglać. No, pomyśl. Zanim dojdę do piątego, to już piętnaście razy".
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 17:29
    Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?
    Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli:
    jedziemy na 1L (Low, z reguktorem), naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba, nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło.
    I jedziemy na jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do 5H.
    I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie. Kiedyś kierowca to był ciężki zawód.
  • linia.frontu 01.07.07, 18:54
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?

    Tak jest - zdaje się, że terenówka:)! Książka pisana około połowy 62. Dla
    pełnego orazu autka dodam: "Stał chwilę przy maszynie, czując gorąco rury
    wydechowej, wyprowadzonej w górę za kabiną kierowcy". Nie znalazłam nic w necie
    odnośnie do zjawiska zwanego Wrigh-Diesel:(.

    > Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy
    > zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli: jedziemy na 1L (Low, z reguktorem),
    > naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba,
    > nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i
    > wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło. I jedziemy na
    > jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do
    > 5H. I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie.

    I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).
    Nie tylko nick mam fantastyczny;p

    Gość portalu: natalia napisał(a):

    > Pozdro dla Linii, właśnie to czytam:)

    Zakochasz się. Ja się właśnie wtedy zakochałam.
    Koniecznie zdaj relację! :)

    --
    A tu nagle "ideał sięgnął bruku" bohaterowie Hłaski byli ludźmi, których każdy
    z nas spotykał, których unikał nieraz, których się lękał. Ale to nie zmieniało
    faktu, że oni istnieli, żyli.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:40
    > I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).

    Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15 wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.
    Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?
    A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej zdawać na corsie czy punto;)

    > Nie tylko nick mam fantastyczny;p

    Tego jestem pewny;)
  • linia.frontu 01.07.07, 19:51
    Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
    go nie wyeksploatować? :)

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15
    > wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.

    Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
    znaleźć:(.

    Pisałeś w poście poniżej, że: Ja zazwyczaj redukuję wtedy z
    wysprzęglaniem (najpierw na luz, puszczam sprzęgło, lekko gaz, sprzęgło,
    pierwszy bieg) ale to raczej takie natręctwo
    To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
    nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

    > Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?

    Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
    To dopiero musiała byc jazda...

    > A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej
    > zdawać na corsie czy punto;)

    Na Corsie:D!


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 20:40
    linia.frontu napisała:

    > Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
    > go nie wyeksploatować? :)

    Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów, to, co piszę to raczej wcześniej przeczytałem albo usłyszałem od dziadka (egzamin w latach 40., na wojskowej ciężarówce;))

    > Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
    > znaleźć:(.

    Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (najczęściej 2-biegowa), stosuje się go w ciężarówkach i autach terenowych głównie. Pozwala od zwiększyć przełożenie, co ułatwia podjazd pod wzniesienie, ciągnięcie ładunku itp. Wygląda to tak, że mając włączony reduktor (czyli zapięte to większe przełożenie) masz wyższe obroty i niższą prędkość niż przy wyłączonym reduktorze i tym samym biegu.
    Jeśli chodzi o ten samochód z książki: 15 wysprzęgleń osiągnigniemy, jeśli zmiana biegów będzie wymagała wysprzęglenia przy przełączaniu reduktora.
    Robiło się to osobną dzwigną obok dzwigni zmiany biegów, więc wyglądało to jak 2 zmiany biegów za każdym razem (dopisz to sobie do tego, co podałem wcześniej;)).
    Niestety to już moje przemyślenia więc mogę się tu mylić (albo Hłasko się mylił;))

    > To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
    > nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

    Jak widzisz sam kwestionuję sens takiego cudowania, poprostu zauważyłem, że ta jedynka wskakuje lżej wtedy (ale możliwe też, że skrzynia mojego poldka już umiera i to dlatego;)). Zresztą w innych samochodach zazwyczaj tak nie robię.
    Więc najlepiej o tym zapomnij i już;)

    > Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
    > To dopiero musiała byc jazda...

    Zgrzyty i naprawy szybko by nas nauczyły;)

    > Na Corsie:D!

    Teraz to pewnie nawet smartem bym się między tymi pachołkami nie zmieścił;)
  • linia.frontu 01.07.07, 21:13
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów

    Nic nie szkodzi - wiesz wiecej ode mnie, w związku z czym możesz mi wyjasnić, a
    to mi w zupełności wystarczy:).

    > Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (...)

    I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
    prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
    skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

    > (albo Hłasko się mylił;))

    Niemożliwe! On się jeszcze nigdy nie pomylił - więc już się nie pomyli...
    1950 - 16 lat: uczęszcza na kurs samochodowy - kurs kończy w lecie 1950 i od
    razu zaczyna pracować jako pomocnik kierowcy - jest kierowcą do 30.04.1953 -
    właśnie na takich potworach, brrrrr!:)

    Jeszcze raz dzięki! ;D


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 21:52
    linia.frontu napisała:

    > I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
    > prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
    > skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

    No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania sprzęgła;) No i żadnego wspomagania, pedały nie dawały się wciskać jak w Corsie...
    Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów pamiętam.
  • linia.frontu 01.07.07, 22:32
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania
    > sprzęgła;)

    Wydrukuję to i przykleję swojemu instruktorowi na szybie Corsy - bocznej, co by
    nie powodować nadmiernego zagrożenia ruchu - toż to istota prowadzenia auta!:D

    > Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów
    > pamiętam.

    Zaraz Ci się oświadczę, albo zakocham, choćby na 15 minut;).
    " patrzył za nim, jak idzie; wysoki, ciemny i zgarbiony, jak wsiada do swego
    wozu i odjeżdża rozrywając ciszę na strzępy; potem spojrzał na stojący
    samotnie, ostatni już swój samochód - potrzaskany, brudny, biedny i już nie do
    jazdy".

    Kurcze, jakżesz się to nazywało... Natka, tyżeś ostatnio miała w rękach ten
    zbiór: jedno z wcześniejszych opowiadań Hłaski - gdzieś w górach. Zima,
    spartańskie warunki. Koleś ulega wypadkowi, inni wyciągają to, co z niego
    zostało - i taki mocny, powtarzający się motyw - słowa jednego z nich, że to
    był taki piękny wóz i że szkoda tego wozu...


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 23:00
    I ten opis jazdy w nocy, w zimie, bez świateł, przez las. I próba oślepienia szperaczem komisarza (politruka?) jadącego za bohaterami, przed zakrętem...
    Nie jestem pewny czy to tak książka.
    Zawsze jak jadę w takich warunkach mam ochotę wyłączyć światła;)
  • linia.frontu 02.07.07, 00:08
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > I ten opis jazdy w nocy, w zimie, bez świateł, przez las. I próba oślepienia
    > szperaczem komisarza (politruka?) jadącego za bohaterami, przed zakrętem...
    > Nie jestem pewny czy to tak książka.
    > Zawsze jak jadę w takich warunkach mam ochotę wyłączyć światła;)

    Taktaktaktaktak:). Wydaje mi się, że mówimy o tym samym, choć czytałam dość
    dawno.
    A to znasz? :D

    "Praca w WSS była bardzo ciężka: baza mieściła się przy ulicy Sokołowskiej - ja
    mieszkałem tuż przy Marymoncie. O czwartej rano musiałem być już "na bazie",
    jak to się mówiło; wstawałem często o drugiej i maszerowałem przez Powązki.
    Szedłem śpiąc; można nawet i tak. Potem zaczynał się koszmar; silnik nie chciał
    zaskoczyć; trzeba się było kłaść pod karterem z zapaloną lampą benzynową, gdyż
    gorąca woda grzana dla nas przez nocnych kierowców pomagała tyleż co
    wyskakującemu bez spadochronu odmawianie pacierza."


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:35
    Musiałem sobi wyguglać ten fragment ale tak, czytałem kiedyś, może nawet w podstawówce;)
    Jak mnie wkurzało to powszechne kombinowanie! Załatwianie wszystkie na lewo, za wódę, zajeżdżanie sprzętu...
    To już bardziej mi odpowiadało uczucie beznadziei z tej górskiej bazy.

    Ale OT się zrobił. Wykasują nas;)
  • linia.frontu 02.07.07, 08:01
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Ale OT się zrobił. Wykasują nas;)

    Właśnie. Przechodzimy tutaj z tym Hłaską?
    forum-avalon.net/viewforum.php?f=50
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.07, 20:23
    Obawiam się, że nie mam w tym temacie dużo więcej do powiedzenia (w przeciewieństwie do Ciebie, jak widzę;)). Może teraz coś jego poczytam.
  • linia.frontu 02.07.07, 22:00
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Obawiam się, że nie mam w tym temacie dużo więcej do powiedzenia

    Opuszczasz mnie??? :.(

    Może teraz coś jego poczytam.

    No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
    Czekam na wiecej:).
    P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe? Jak
    można mieć 8 biegów? To właśnie za sprawą reduktora, który stanowi "dodatkową
    skrzynię"?
    Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
    na opisie skrzyni biegów;).


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 08:23
    linia.frontu napisała:

    > Opuszczasz mnie??? :.(

    Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

    > No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
    > Czekam na wiecej:).

    Nie ma za co. Mam nadzieję, że nie popełniłem jakichś rażących błędów. Niestety nie znam tych zagadnień z praktyki...

    > P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe?

    Półbiegi, jak sama nazwa wskazuje, służą do obniżania biegu o połowę;) To taka dodatkowa przekładnia w skrzyni biegów, dzięki której masz "gęściej" upakowane przełożenia (czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten przedział jest bardzo wąski).

    Jak
    >
    > można mieć 8 biegów?

    8 to wcale nie tak dużo. Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

    > Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
    > na opisie skrzyni biegów;).

    Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)
  • linia.frontu 03.07.07, 22:06
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

    No ja myślę!!! :)
    Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P
    Wymęczę Cię...;/

    > czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać
    > obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten
    przedział jest bardzo wąski).

    Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
    wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.


    > Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

    To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
    MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem???

    > Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)

    Ale będę :D:D:D:D:D:D
    No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 23:06
    linia.frontu napisała:

    > No ja myślę!!! :)
    > Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P

    Jestem zachwycony. Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

    > Wymęczę Cię...;/

    Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

    > Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
    > wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.

    Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

    > To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
    > MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem??

    Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów. To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16 położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

    > Ale będę :D:D:D:D:D:D

    Jakoś nie wierzę;)

    > No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)

    Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana odległym terminem pierwszego egzaminu, nie ilością egzaminów, prawda?;)
  • linia.frontu 03.07.07, 23:51
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Jestem zachwycony.

    :D

    > Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

    Tak jest!!! Zaraz mu przekażę, żeby mnie nie zagadywał! ;p

    > Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

    Trafnie ujęte - "jeszcze..." ;)

    > Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

    O! A szczegółowo??? :D
    W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
    wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
    tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
    łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
    skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
    biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
    na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
    to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
    za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
    to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
    O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
    Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...

    O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
    bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.


    > Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów.

    W takim razie wszystko jasne! :D

    > To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16
    > położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na
    > dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

    Jeśli nie poczułeś się kompletnie zażenowany moim schematem działania skrzyni
    biegów, to będę dociekać dalej! :D

    > > Ale będę :D:D:D:D:D:D
    > Jakoś nie wierzę;)

    Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
    odwiedzajacym to forum... :(
    No dobra, wydało się:).
    Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5
    tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
    ale plany są, a co!:D).


    > Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana
    > odległym terminem pierwszego egzaminu, (...) , prawda?;)

    Tak, to prawda - terminy są bardzo długie! ;p

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 01:01
    linia.frontu napisała:

    > O! A szczegółowo??? :D
    > W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
    > wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
    > tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
    >
    > łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
    > skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
    > biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
    > na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
    >
    > to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
    > za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
    > to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
    > O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
    > Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...
    >
    > O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
    > bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.

    Trochę bardziej szczegółowo:
    Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby na raz. To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.
    Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe koło.
    Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

    > Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
    > odwiedzajacym to forum... :(

    Nie dotarła, nie przejrzałem wszystkich wątków. Ile razy się nie udało?;)

    > No dobra, wydało się:).
    > Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5 tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
    > ale plany są, a co!:D).

    Motocykle jeszcze rozumiem. Ale mam nadzieję, że nie wiążesz zawodowo swojej przyszłości z ciężarówkami;)

  • linia.frontu 04.07.07, 21:23
    Gość portalu: mg napisał(a):

    MG, padam! Odpowiem jutro - tzn. jutro zasypię Cię kolejnymi pytaniami :D

    Ile razy się nie udało?;)

    Nic z tego!!!! Nic nie powiem :D
    d-y-wa-guj... ;p

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 20:16
    linia.frontu napisała:

    > MG, padam! Odpowiem jutro - tzn. jutro zasypię Cię kolejnymi pytaniami :D

    Wprost nie mogę się doczekać;)

    > Nic z tego!!!! Nic nie powiem :D
    > d-y-wa-guj... ;p

    Hmm... Skoro tak długo to trwa to pewnie sporo. Jesteś pewna, że nadajesz się na kierowce?;)
  • linia.frontu 05.07.07, 23:18
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Wprost nie mogę się doczekać;)

    Tym bardziej potrzymam Cię w niepewności!:D
    Parę minut temu wróciłam... Instruktor mnie tak wyeksploatował koncentrując na
    manewrach, iż jestem ustaysfakcjonowana dzisiejszą jazdą, ale i okropnie
    zmęczona. Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
    tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
    nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra, starczy
    peanów:). Co nie zmienia faktu, że nie jestem w stanie myśleć:).
    Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"... nie
    pamiętam. Jest to koło, które idzie od silnika i łączy się ze sprzęgłem, jakoś
    tak. I jeszcze o docisku i... i nic nie pamiętam, cholera!

    > Hmm... Skoro tak długo to trwa to pewnie sporo. Jesteś pewna, że nadajesz się
    > na kierowce?;)

    Bezdusznik :.(
    No właśnie nie jestem pewna. Właśnie nie jestem.
    Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
    Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo dobrze;
    i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
    Jasna cholera, co jest nie tak...


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 05.07.07, 23:50
    PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz cierpliwość i
    przestaniesz odpowidać na posty;D

    ;)
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.07, 00:19
    linia.frontu napisała:

    > Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
    > tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
    > nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra,
    > starczy peanów:)

    No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

    >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

    Zamachowym?
    Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)

    > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
    > Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo
    > dobrze; i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
    > Jasna cholera, co jest nie tak...

    Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

    > PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz
    > cierpliwość i przestaniesz odpowidać na posty;D

    Już to dziś czytałem. Macierz się sypie;) Z Tobą też się fajnie gada;)
  • linia.frontu 07.07.07, 11:41
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią
    zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w
    przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze
    wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym
    równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby
    na raz.

    Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
    napędza koła napędowe? Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
    jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

    To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na
    wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które
    przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.

    Tuleje służą do wybierania danego biegu.

    Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe
    koło.
    Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z
    półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

    Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.


    linia.frontu napisała:

    > Nigdy przenigdy go nie zmienię

    No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

    Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
    Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
    tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
    postów;p


    >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

    Zamachowym?

    Taaaaaaak, zamachowym!!! :D
    Czy docisk dociska tarczę sprzęgła do koła zamachowego, które jest połączone ze
    skrzynią biegów? A jak to się dzieje, że za pomocą silnika wałek się kręci?
    Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem, jak
    to w środku przedkłada się na innne machanizmy, tylko wiem, jak to wygląda z
    wydechem.

    Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)
    Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
    zasady jego funkcjonowania. To tak, jak z książką, gdybym wiedziała tylko, że
    czytam powieść (Corsa), wielowątkową, pisaną prozą, a nie wiedziała np. o
    narracji, lektura byłaby niepełna. Tak samo z autkiem:).

    > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało

    Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

    Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do No
    Comments opisuję własne - zwątpisz...
    O! Ty mi powiesz, czy naprawdę się nie nadaję!!! :/

    > Z Tobą też się fajnie gada;)
    :D:D:D:D




    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • no-comments 07.07.07, 12:09
    linia.frontu napisała:


    >
    > > Nigdy przenigdy go nie zmienię
    >
    > No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)
    >
    > Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
    > Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
    >
    > tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
    >
    > postów;p

    Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na instrukotrze
    a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały kurs i prawko
    żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle uczy;)

    --
    Sorry GOethe, sygnaturka się przeterminowała:/
  • linia.frontu 07.07.07, 12:12
    no-comments napisała:

    > Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na
    instrukotrze a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały
    kurs i prawko żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle
    uczy;)

    Jestem przekonana, że MG to właśnie usiłuje zasugerować! Ja tylko próbuję
    zmienić temat ;p



    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 14:15
    no-comments napisała:

    Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
    > napędza koła napędowe?

    Tak.

    > Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
    > jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

    Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się swobodnie.

    > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.

    Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół) obracają się w tą samą stronę.

    > Ci insynuujesz???? ;)

    No-comments napisała, co insynuuję;)

    > Taaaaaaak, zamachowym!!! :D

    Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany, to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może ono być.

    > Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem,
    > jak to w środku przedkłada się na innne machanizmy,

    www.k-wz.de/vmotor/v_zylinde.html
    To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

    > Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
    > zasady jego funkcjonowania.

    Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
    Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma sens...

    > Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do
    > No Comments opisuję własne - zwątpisz...

    Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).
  • linia.frontu 07.07.07, 21:26
    No cześć. Zacznę od najgorszego.

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > > Ci insynuujesz???? ;)
    > No-comments napisała, co insynuuję;)

    Z grubsza trafiłeś, przynajmniej tak było. Tzn. chciałam zdać, jak jasna
    cholera. Ale z tym domyślaniem się trafiłeś.

    > Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).

    No nie napiszę, że jest brzydki, bo jeszcze tu wejdzie i się obrazi! ;p
    Musiałabym wprowadzać Cię w dużo zawiłych tłumaczeń - na pewno nie na forum -
    żebyś zrozumiał, dlaczego z grubsza - więc może zostawmy tak, jak jest, co?
    Do tego trzeciego podejścia jeszcze nie zmienię, ale potem to już pewnie mnie
    przepędzi na cztery strony świata i w ogóle trzeba będzie zerwać kontakty z
    tamtym wszystkim. Chociaż uważam, że to nie w porządku.
    Dobra, nie zanudzam Cię swoimi dołami :)
    Pogadajmy lepiej o silniku :D

    > Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku
    > głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się
    > swobodnie.

    Bardzo mi się to podoba:D

    > > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.
    > Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół)
    > obracają się w tą samą stronę.

    A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
    obracać w tą samą? Tak? :D

    > Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany,
    > to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych
    > trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to
    > pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to
    > obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może
    > ono być.

    To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
    myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
    rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem w
    górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy o
    jakimś innym, o którym nie wiem:/.

    > To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców
    > jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

    No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
    Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

    > Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
    > Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma
    > sens...

    No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
    daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest? Chcę się dowiedzieć, jak to
    działa. Nie każda wiedza musi być "po coś", czasami wiedza sama w sobie jest
    fascynująca. Ale ta jest poniekąd uzasadniona, bo zobacz, jak mi komp padnie,
    to po prostu wychrzanię przez okno. A jak mi coś zacznie szwankować np. na
    trasie? I będę zagrożeniem w ruchu? Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie
    tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja właśnie do tego zmierzam:D. Wiem, wiem,
    pomoc drogowa. Ale to nie to samo. Mój Tata kupę rzeczy sam naprawiał i robił
    to lepiej, niż w serwisie - ja też tak chcę:).
    Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
    stanu używalności! No dobra, bo zaraz przestaniesz mi tłumaczyć :/ - to tylko
    takie moje marzenie o tym trupie:).

    ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
    Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 23:47
    Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

    linia.frontu napisała:

    > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
    > obracać w tą samą? Tak? :D

    Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

    > To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
    > myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
    > rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem > w górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy > o jakimś innym, o którym nie wiem:/.

    Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

    > No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
    > Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

    "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)

    > No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
    > daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest?

    I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje. Miło, że jesteś wyjątkiem.

    > A jak mi coś zacznie szwankować np. na trasie? I będę zagrożeniem w ruchu?
    > Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja > właśnie do tego zmierzam:D.

    W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

    > Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
    > stanu używalności!

    Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za więcej niż 1 euro;)

    > to tylko takie moje marzenie o tym trupie:).

    Nie było innych marzeń do wyboru?;)

    > ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
    > Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).

    Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)
  • linia.frontu 08.07.07, 01:02
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

    O, jak to dobrze, żeś wybawił mnie z kłopotu!!!!!!!!!!! :D
    Bo wcale nie chcę zaprzestawać interesujacej dysputy w ramach wierności
    ideologicznej - a to niechybnie musiałabym uczynić:).

    > linia.frontu napisała:

    > > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
    > > obracać w tą samą? Tak? :D
    > Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

    To też nie szkodzi - wiesz, że wałek pośredni istnieje, wiesz więc więcej ode
    mnie:). Tzn. ja teraz też już wiem:D

    > Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

    Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga? To w dwusuwach są
    cięższe koła?
    Muszę zanurzyć się w jakichś ojcowych książkach :).


    > "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)
    Nie, to jest łatwe;p
    Chyba muszę wszystko jeszcze przetrawić - schemat nie jest szczegółowy i
    dlatego nie umiem sobie do końca wyobrazić, od czego odchodzi to, co łączy
    tłoki z wałem - zaraz - a nie! Już wiem, o co chodzi :D:D
    O kurcze, jakie to proste:).
    Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
    jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...
    Chciałam Ci narysować, ale mi nie wychodzi. Czy wał korbowy jest głównym
    wałkiem? Bo silnik łączy się ze sprzęgłem i resztą za pomocą wałka. Tylko w
    jaki sposób? Mniej - więcej sobie wyobrażam. Nie zmęczyłeś się jeszcze...?
    Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
    bardzo jest jak odpowiedzieć...

    > I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje.
    > Miło, że jesteś wyjątkiem.

    Tata mnie wkręcił:). A resztę zrobiło prawko - na początku to był tylko
    mechanizm, taka Rzecz Sama w Sobie, ale jak odkryłam, że to się przedkłada na
    możliwości, że za sprawą tego mechanizmu autko jedzie, tym bardziej mnie to
    zaciekawiło. Tylko nie miałam kogo wypytać o takie elementarne kwestie. A teraz
    mam :D

    > W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A
    > koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

    No racja, zwłaszcza będąc kobietą, która do tej pory nie wiedziała o istnieniu
    koła zamachowego... E, facet. To nie to samo! Zresztą kierowcapowinien imieć
    wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

    > Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za
    więcej niż 1 euro;)
    > Nie było innych marzeń do wyboru?;)

    Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować choć
    ozory realności, żeby było na co czekać:). Choć podejrzewam, że raczej nie
    poważyłabym się na majstrowanie przy autku, bo jednak uważam je za delikatny
    mechanizm wymagający sprawnych technicznie łapek:). Jednak bym się rozpłakała
    na tej trasie. ;p

    > Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)

    Ach! No nie dość, że jesteś domyślny jak żaden forumowicz, to jeszcze do
    niczego nie zmierzasz! Nie możesz mnie teraz zostawić na pastwę koła
    zamachowego!!! :D

    z postu do NC (a tak, podczytuję Was:p):
    > No to rozumiem Twój uraz do towarzystwa za kółkiem. Swoją drogą, to dziwne
    > bardzo masz towarzystwo, ja chyba nie znam nikogo bez prawka.

    JUŻ ZNASZ:D

    > Nie mam litości dla bezmyślności

    Jeszcze trochę poględzę.

    Ględź, ględź!!!! Koniecznie!!!! Każda wskazówka jest na wagę złota - zwłaszcza
    od doświadczonego, wyrozumiałego Kierowcy, bo wierz mi, że jedyną refleksją na
    jaką stać pierwszorazową świeżyzną jest to, że się za kółko nie nadaję - a na
    to i ja zdążyłam wpaść.

    Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
    wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
    nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

    To znaczy, że jest nadzieja??? Instruktorowi tego nie powiem, ale czasami
    odnoszę wrazenie, że nie ogarniam,że koncentrując się na jednej rzeczy, nie
    zauważam drugiej. Instruktorem mogę się "nachapać" poza jazdą, więc jego
    obecnośc nie jest już priorytetem - myślałam, że moje koncentracja ulegnie
    poprawie. Ale nie uległa.

    Nie wiedziałem, że w Wawie są takie długie terminy między egzaminami. 2 czy 3
    miesiące bez jazdy to strasznie długo. Ja starałem się mieć przerwy nie dłuższe
    niż 2 tygodnie (za czasów 20-godzinnego kursu). Ale przy takich teminach to
    drogo;/

    No, drogo:/. Teraz nie jeździłam dwa miechy, ale jak do tego dojdzie ponowana
    teoria - trzy spokojnie:.(

    No i dlaczego, do diabła, piszesz o 4. terminie skoro nie miałaś jeszcze 3.??

    O! Miło mi za tą "4.", mało kto o tym pamięta, łącznie ze mną;p
    Cóż... to chyba widać po mojej relacji z jazdy, jak nędzne są szanse. Co nie
    znaczy, że się poddaję!!!! :)

    No to Cię uraczyłam krótkim postem na noc świętą....


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 08.07.07, 01:23
    linia.frontu napisała:

    > Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
    > wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
    > nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

    Poczekaj, właśnie mnie zaniepokoiłeś - a mniejszość? Z czego wynika mniejszość?
    I co należy do mniejszości? Masz na to moje jeżdżenie jakiś pomysł? Bo mi się
    powoli wyczerpują;p
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 12:32
    linia.frontu napisała:

    > Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga?

    Koło zamachowe obraca wałem w pozostałych suwach. Chodzi o to, że jest ono ciężkie, ma sporą średnicę i bezwładność.

    > To w dwusuwach są cięższe koła?

    Wydaje mi się, że nie. W tych silnikach zapłon przypada na 1 obrót (w 4-suwach na 2) wału więc sądzę, że może być nieco lżejsze. Ale nie jeździłem nigdy syreną ani wartburgiem;)

    > Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
    > jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...

    Dosyć spore koło na jednym z końców wału.;)

    Fajnie jest to narysowane na angielskiej Wiki:
    en.wikipedia.org/wiki/Image:Clutch_explosion.jpg
    en.wikipedia.org/wiki/Image:Cshaft.gif
    > Zresztą kierowcapowinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

    Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

    > Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
    > bardzo jest jak odpowiedzieć...

    Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem, doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

    > Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować
    > choć ozory realności, żeby było na co czekać:)

    Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

    > JUŻ ZNASZ:D

    A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

    A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach autobusowych... No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

    > wjeżdżać na wysepki dla autobusów - raz było to usprawiedliwione, gdyż nie
    > miałam możliwości obserwacji.

    Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

    A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś to dlaczego miałoby nie być...
  • linia.frontu 08.07.07, 14:00
    W kwestiach technicznych sporo mi się rozjaśniło po kontemplacji rysunków:).
    Ale nie martw się brakiem zajęcia w tym wątku, co to, to nie!:D
    Jestem pierwszm forumowym wytwórcą kłopotliwych pytań - a że teraz czytam o
    praktycznej nauce jazdy, to też będziesz miał co robić:).
    Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
    Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Zresztą kierowca powinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę
    > powinien! :)
    > Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

    O! To żaden argument - wszyscy doskonale wiemy, że nawet po zdanym egzaminie
    nie jesteśmy kierowcami i mamy zaledwie nikłą część wiedzy, jaką musimy zdobyć!
    Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy! -
    tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

    > Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem,
    doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

    No to całe szczęście, bo już myślałam, że masz po prostu wyjątkową cierpliwość
    dla nierozgarniętych kursantów... ;p

    > Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

    Co racja to racja - w trupa trzeba inwestować, inwestycja jest fascynująca, ale
    niwe wtedy, kiedy autko ma służyć do jeżdżenia - co innego maluszek w garażu -
    w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe popołudnie:).
    Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, of
    course, autkowe;p

    > > JUŻ ZNASZ:D
    > A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

    Ale zalążek!!! Co myślisz - trzech forumowiczów znam osobiście, jednego mam
    nadzieję poznać, jak się w końcu umówimy (Natka?), z tych trzech znajomości
    jedna zakrawa na długoterminową i już dawno rozrosła się daleko poza prawo
    jazdy:). My pewnie zostaniemy przy postach - ale wcale nie przeszkadza mi to
    polubić Cię - choćby wirtualnie:).

    > A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach
    autobusowych..

    No, krawężnik był ewenementem - zdarzył mi się drugi raz w zyciu, jakże
    krótkim - o ile życie liczyć na ilośc godzin spędzonych za kółkiem.
    Na wysepki nie mam kontrargumentów. Proceder dosyć częsty.

    > . No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

    Na drogę patrzę!!! Na co niby? ;p
    Nie no, naprawdę na drogę...

    > Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

    Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
    się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
    dla potomności.

    > A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś
    > to dlaczego miałoby nie być...

    Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

    Ile lat masz prawko???


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 15:20
    linia.frontu napisała:

    > Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
    > Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

    A słyszała Pani o google i wikipedii?;)
    Rozrusznik to silnik elektryczny. Startuje silnik jak przesuniesz kluczyk w położenie START. Gdzie? Pod maską;)
    Aha, kręci silnikiem poprzez koło zamachowe (to też koło zębate, jak w skrzyni biegów;)).

    > Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy!
    > - tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

    Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

    > co innego maluszek w garażu - w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe
    > popołudnie:).

    Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

    > Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, > of course, autkowe;p

    Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

    > Ale zalążek!!!

    Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

    > Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
    > się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
    > dla potomności.

    I to jeszcze przy jeździe na wprost??

    > Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

    Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy zapłacili?

    > Ile lat masz prawko???

    Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?
  • linia.frontu 09.07.07, 02:25
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > A słyszała Pani o google i wikipedii?;)

    A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
    No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p
    Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

    > Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może
    to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała
    pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

    Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
    powinnam zmienić ;p

    > Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

    Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!


    > Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie
    muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to
    mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

    No to mam to samo ;p
    Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
    kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).


    > Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

    Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p


    > I to jeszcze przy jeździe na wprost??

    Tak. Wygrałeś. Jestem beznadziejna za kółkiem! Ale nie dam Ci tej satysfakcji i
    nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

    > Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy
    > zapłacili?

    Bardzo chcę w to wierzyć. Instruktor na pewno odkrył we mnie ukryte złoża
    talentu do prowadzenia samochodu... był po nieprzespanej nocy, albo dwóch, nie
    wiedział, co czyni, albo mnie z kimś pomylił... Nie no, just kidding. Za
    wewnętrzny się nie płaci:).

    > Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?

    Fajna!!! Daj mi!!!:D

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 17:44
    linia.frontu napisała:

    > A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
    > No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p

    Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

    > Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

    Nie tak zaraz;)

    > Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
    > powinnam zmienić ;p

    No to nie jest taki zły. Za moich czasów (jak to brzmi;)) rzucili o tym jakieś 2 zdania (i to w stylu: panowie napewno umieją a panie znajdą jakiegoś pana, który im zmieni) i tyle.

    > Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!

    Tą paskudną?;)

    > No to mam to samo ;p
    > Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
    > kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).

    Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

    > Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p

    Przecież wiesz, co sugeruję;)

    > Ale nie dam Ci tej satysfakcji i nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze > polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

    Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej niebezpiecznie nie będzie.

    > Fajna!!! Daj mi!!!:D

    Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same nieparzyste liczby w tej dacie.
  • linia.frontu 09.07.07, 18:48
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

    Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
    Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

    > No to nie jest taki zły.

    A widzisz, a widzisz???? :D


    > Tą paskudną?;)

    Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
    Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))


    > Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest
    na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

    Bezapelacyjnie!!! ;p
    Nie znasz się! Ot i tyle (nie no, dobra, jak ostatnio powiedziałam
    instruktorowi w żartach, że się nie zna, uświadomiłam sobie, jak krucha jest
    moja egzystencja;p). Corsy to prześliczne bestyjki! A poza tym nie widziałeś
    Pszczoły - mojej diablicy:D

    > Przecież wiesz, co sugeruję;)

    Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p
    Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D


    > Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej
    > niebezpiecznie nie będzie.

    No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

    > Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same
    nieparzyste liczby w tej dacie.


    Zobaczysz!
    Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
    razem bezbłędna - i kolejny szereg pytań:D:D:D
    Także odpoczywaj... ;p
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 19:42
    linia.frontu napisała:

    > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p

    Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

    > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

    Będę się starał, specyficznie.

    > Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
    > Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))

    Muszę przyznać, że ta:
    de.wikipedia.org/wiki/Bild:Opel_corsa_a_v_sst.jpg
    coś w sobie ma... Głównie usterki pewnie. I rdzę;)
    Następne już mi się nie podobają.

    > Bezapelacyjnie!!! ;p
    > Nie znasz się!

    Ale długo udawało mi się to ukrywać, nie?;)

    > A poza tym nie widziałeś Pszczoły - mojej diablicy:D

    Obawiam się, że potrafię sobie wyobrazić;)

    > Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p

    Nie ma sprawy. Nawet to lubię;)

    > Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D

    Po co, przecież robienie prawa jazdy to niezła zabawa.

    > No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

    Zdecydowanej większości dużo bliżej jednej tony niż półtorej.

    > Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
    > razem bezbłędna

    I tej wersji będziesz się trzymać?

    > - i kolejny szereg pytań:D:D:D

    Czekam z niecierpliwością;)

    Baw się dobrze jutro.
  • linia.frontu 09.07.07, 20:55
    Oh, dzięki Ci MG! Potrzebowałam odrobiny dobrego, ciętego humoru skierowanego w
    moją skromną osobę;), dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło!

    > Baw się dobrze jutro.

    To będzie orka, a nie zabawa! Już się nie mogę doczekać!:D
    Obiecuję relację :D

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 22:28
    linia.frontu napisała:

    > Oh, dzięki Ci MG! Potrzebowałam odrobiny dobrego, ciętego humoru skierowanego > w moją skromną osobę;),

    Będę się starał, w miarę moich skromnych możliwości.

    > dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło!

    W sumie to... trochę Ci współczuję;)

    > To będzie orka, a nie zabawa! Już się nie mogę doczekać!:D
    > Obiecuję relację :D

    Jaka tam orka, parę kółek wokół WORDa, pełen relaks;)
  • linia.frontu 09.07.07, 23:10
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > W sumie to... trochę Ci współczuję;)


    Żmija! Za to Cię lubię;)
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 10.07.07, 23:45

    > > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
    > Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

    Piękny, chmurny, rześki poranek. Wyżej wymieniony poranek nastroił mnie
    pozytywnie do życia, do prowadzenia pojazdu samochodowego, do wszystkiego.
    Żłopiąc Redd Bulla (ja w środku nocy nie kontaktuję!), czekałam na parkingu,
    rozkoszując się ostatnimi chwilami baz mędzącego jestestwa, które w chwilę
    potem wyłoniło się z wnętrza Pszczoły, szczerząc się jak zwykle promiennie, by
    oświadczyć mi, że jedziemy na stację benzynową. Uprzednio jednak sprawdziliśmy,
    co Pszczółka ma pod machą, z atrakcyjniejszych pytań były bezpieczniki, filtr
    powietrza, akumulator, pasek klinowy i chłodnica. Ze światłami już nie poszło
    tak różowo, udało mi się stwierdzić, że pozycyjne to przeciwmgielne, i próbować
    dokonać oględzin świateł mijania z tyłu - świadczy to o moim nieuctwie, ale
    cóż. Dowiedziałam się, gdzie się dodaje gazu do Pszczoły, dowiedziałam się
    także, że skrzyżowania o ruchu okrężnym nadal napawają mnie przerażeniem nawet,
    jeśli nie mają sygnalizacji. Następnie zahaczyliśmy o placyk, w celu
    uświadomienia mi, jak wspaniałym manewrem jest jazda pasem ruchu, zupełnie nie
    rozumiem, jak mogłam tego nie lubić. Zielony, soczysty trawniczek, ja,
    Pszczoła - tak to jeszcze mogło być. Jednak potem pojechaliśmy na górkę - górka
    była nowo odkrytym miejscem wznoszącym się zaraz przy placu manewrowym.
    Dotychczas to właśnie ruszanie z hamulca ręcznego stanowiło spełnienie moich
    autkowych ambicji. Umiałam to zarówno na pierwszej godzinie, jak i na piątej,
    dziesiątej, dwudziestej trzeciej, czterychsetnej pierwszej, pięć miliardów
    dwieście pięćdziesiątej drugiej; pod warunkiem, że odbywało się na
    hermetycznej, pozbawionej ruchu drogowego górce. Dzisiaj nie umiałam. Nie
    zrażona wstrząsem światopoglądowym wylądowałam na słupku, usiłując wykaraskać
    się ze wzniesienia. Potem deus ex machina kolejnej dyszki - Odlewnicza. Im
    bliżej Odlewniczej, tym wszystko gorzej mi wychodzi. Na rondzie - pragnąc
    zawrócić - skręciłam w lewo. Zdarzyło mi się to jeszcze kilkukrotnie. W ramach
    refleksji z głębi duszy przyznam, że wcześniej owszem, zdarzało mi się
    sporadycznie pomylić kierunki, teraz zdarza mi się to notorycznie. Instruktor
    wybryk na rondzie skwitował stwierdzeniem: "Linia, ja nie wiem - czy my się
    kiedykolwiek dogadamy za kólkiem?". Odparłam, że nie, a przynajmniej nie na
    rondach, przezornie nie informując instruktora, że to jest w ogóle nie...
    zwykły dzień. Ktoś mi właśnie napisał, że ma ochotę poczytać, jak komuś idzie
    po prostu źleeeeee. Świetnie się składa, bo ja mam ochotę sobie pofolgować.
    Jeszcze raz udało mi się dziś pomylić kierunek - skręcając w lewo, pojechałam
    prosto. "Na Żerań!" - ślipię więc na tabliczki w poszukiwaniu informacji - "Tu
    jest ograniczenie do siedemdziesięciu". "No przecież ślipię". "Tamujesz ruch".
    Udało mi się więc zatamować ruch. Autko zgasło mi około 27 razy. Żabę
    przejechałam tylko dlatego, że mi instruktor powiedział, jak. "Nie wiem, co mam
    zrobić - poinformował instruktor, podczas drugiej niefortunnej próby zmiany
    kierunku jazdy - nie wiem, co mam Ci powiedzieć". "Życzyć powodzenia na
    egzaminie". Zamiast najpierw nacisnąć hamulec, a porem sprzęgło, czynię
    odwrotnie. Zakręty pokonuję na sprzęgle. Na przejeździe kolejowym zamiast
    sprzęgła naciskam hamulec. "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze
    nigdy nie spotkałem czegoś takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi,
    Hesse powiedział, że nie należy bać się paradoksu. "Myślę, że z Twoim
    podejściem - za chwilę padnie sakramentalne tak - powinnaś zmienić
    instruktora". "No to nareszcie przyznałeś mi rację" "Mogłaś powiedzieć... "-
    umilkł w pół słowa, przypomniawszy sobie zapewne czynione przeze mnie niegdyś
    subtelne aluzje - wystarczy, że No_Comments wie, jak niefortunne:). Żeby
    melodramat był pełen, instruktor zaczął planować moje zdawanie w
    Siedlcach. "Instruktorze, wypuściłbyś mnie na drogę?" "Nie."
    Obszerna relacja. Myślę, żeśmy już wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że mogę
    odpuścić sobie całą tę imprezę. Zdroworozsądkowo jest to absurdalna strata
    czasu:). Naprawdę był cholernie cierpliwy przez te 3 godziny, jak i przez x
    poprzednich i chyba tego nie doceniałam, że ktoś może po prostu tłumaczyć, cały
    czas od nowa ciągle to samo.

    > > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

    Żadne, nawet najbardziej specyficzne tłumaczenie nie jest w stanie do mnie
    trafić:).

    Wygadawszy się, spać pomykam:)
    MG, życzę Ci miłej lektury:)

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 11.07.07, 09:02
    No, dobra - zjadliwa relacja i trochę przerysowana, ale naprawdę nie widzę
    różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy, czy 27, bo efekt jest ten
    sam. Dzisiaj ostatnia jazda - w zasadzie chyba się na nią cieszę:). Może
    dzisiaj mi coś wyjdzie? MG, trzymaj kciuki za moją ostatnią jazdę!
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 16:55
    Mam nadzieję, że relacja rzeczywiście przerysowana. Znowu sporo tych błędów wymieniasz... 3 godziny to strasznie dużo, pewnie część z nich wynikało już z Twojego zmęczenia. Oczywiście trzymam kciuki za ostatnią jazdę i następną po niej;) Miałem jeszcze coś napisać ale chyba sobie odpuszczę...
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:28
    Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)
    I odnosi się to tylko do sytuacji, gdybyś jakimś cudem nie zdała następnego egzaminu.
    Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana instruktora. W najgorszym razie to potwierdzenia 2. opcji;)
    A zawsze to świeże spojrzenie, inne podejście. Płacisz, wymagaj efektów (bo nie sądzę, żeby Twoje niezbyt imponujące wyniki były skutkiem braku zaangażowania).
    Mam nadzieję, że jednak pisałem to na darmo;).

    A co to jest ta Żaba? Nie pierwszy raz o tym piszesz.

    linia.frontu napisała:

    > ale naprawdę nie widzę różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy,
    > czy 27, bo efekt jest ten sam.

    No tak, nie widzisz końca korka, który spowodowałaś;)

    Jeszcze raz powodzenia.
  • linia.frontu 12.07.07, 14:14
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem

    Nie przejmuj się, ja też nie wnikam. ;p
    Zastanawia mnie tylko, w którym momencie życia zbłądziłam, by nasunąć Ci takie
    wnioski? :)

    > Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)

    Mmmmmm... domyślałam się. Sama byłam blisko:

    "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze nigdy nie spotkałem czegoś
    takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi, Hesse powiedział, że nie należy
    bać się paradoksu.

    Na szczęście....

    > ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć
    > Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to
    > naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim
    > czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo
    > rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien
    > zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej
    > dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana
    > instruktora.

    Na szczęście nie muszę więc rozwijać tego tematu. Choć chciałabym się czasem
    wyżółcić:).

    Zamiast tego opowiem o mojej ostatniej jeździe. Było... no nie powiem, że
    świetnie, ale znacznie lepiej. Dobiegłam na parkingu i oczywiście w ostatniej
    chwili dowiedziałam się, że Pszczoła znów myka do serwisu, tym razem na
    hamulce. Nie wiem, co się z Małą ostatnio dzieje, ciągle siedzi w tym cholernym
    serwisie. Jasne, że pojeżdżę innymi autkami, ale tym już nie raz jeździłam, a
    wkurza mnie to, bo nie po to zbierałam kasę na te jazdy i czekałam dwa
    miesiące, żeby się bujać na drugi koniec Wa-wy w poszukiwaniu auta, a z
    Pszczołą spędzić raptem 3 godziny i jeszcze nie wiedzieć, że z nią nie
    pojeżdżę. Ostatnio też tak było, że jakimś trzydrzwiowym czymś jeździłam.
    Instruktor powiedział jednak, że "popróbujesz innymi, w końcu z samochodem
    ślubu nie bierzesz", czym wprowadził mnie w pozytywny nastrój, mimo braku
    ukochanego jeździdełka. Starzy forumowicze wiedzą już, czym charakteryzuje się
    moja była z początku kursu - a nią jeździłam - przymulacz z niej, Pszczoła ma
    kopa, a to autko, zanim się rozpędzi, to już mi się zdąży świało zmienić - nie
    no,żartuję, of course, ale chciałam obrazowo odać przymulenie;)! Na Początek
    kursu była idealna, ale teraz przestaje mi wystarczać, choć ma swoje zalety -
    np. nie gaśnie, nie sądzę, iżby niezgaśnięcie samochodu podczas ostatniej jazdy
    miało być wynikiem wyjątkowego skoku umiejętności opanowania pojazdu. To autko
    ma po prostu inne sprzęgło, niż Pszczoła.
    Na początek utkneliśmy na parkingu, ku zgorszeniu instruktora, jednak tym razem
    to nie ja byłam przyczyną zatoru (tudzież korka, którego końca nie widać), więc
    bynajmniej się nie oburzyłam. Wczoraj dokonaliśmy ostatniej rundki po
    Odlewniczej (być może naprawdę ostatniej... zaraz się rozkleję;p). Myślę, że to
    był jeden z tych dni, które będę dobrze wspominać, podobny do tych 25 z kursu,
    kiedy Instruktor był po prostu (służbowo) miły. Tęskniłam za taką atmosferą.
    Jasne, skrzydełek nie dostałam z miejsca, ale czułam, że trochę się ruszyło, że
    coś mi zaczyna wychodzić, i pomyślałam - no tak, naprawdę gdyby jeszcze kilka
    godzin takich, jak ta, to mogłabym zakończyć tę dyszkę z kilkoma błędami, ale
    zdecydowanie większą pewnością tego, co czynię za kółkiem. Naprawdę, no tak,
    teraz się będę podniecać, ale naprawdę czułam, że się ruszam. Najczęściej to
    jest takie uczucie (ostatnio), jakbyś chciał zmienić pozycję, a nie mógł ruszyć
    nogami, strasznie flustrująca opcja. I z kilkoma, nie kilkunastoma błędami,
    gdyby ten pakiet cały był taki, jak ta ostatnia jazda. Z biegami miałam
    nieznacznie mniejsze problemy, chociaż wrzucałam tą nieszczęsną czwórkę, nie
    wiem, dlaczego mi się tak "zrobiło". Raz, przy zawracaniu wjechałam nie na ten
    pas i potem, na "rondzie z kamulcem", który zapewne służy upamiętnieniu
    jakiegoś wydarzenia z historii naszego kraju, uwaliłabym się na takiej ostrej
    zawrotce - tam właśnie jeden egzamin skończyła WORDowska Elka, czyniąc to, co i
    ja chciałam uczynić. Pojechaliśmy też na Rondo Starzyńskiego, to takie bez
    sygnalizacji i tam pojechałam bezbłędnie, co instruktor skwitował
    stwierdzeniem: "Masz tak, jak ja - jak jest coś trudnego, to robisz to dobrze,
    a padasz na głupotach. To znaczy nie to, żeby to była jakaś krytyka". Phi,
    krytyka, co pięć minut może mnie tak krytykować:). Byliśmy w okolicach
    cmentarza i tam napotkaliśmy Elkę skręcającą w Plac Hallera, który... "Cholera,
    jeżdżą na Hallera, jest przej...y"; potem polowaliśmy na tę Elkę, ale nie
    upolowaliśmy, bo zdążyła nas wyminąć. Dużośmy jeździli po wąskich uliczkach ze
    skrzyżowaniami równorzędnymi i zaglądałam (tak to nazywam, bo walę takiego
    żurawia, mimo, że uliczki stanowią dzikie parkingi i nic nie widać), i raz,
    wyjeżdżając z takiej uliczki źle wyjechałam, bo stała ciężarówka i nie miałam
    widoczności. Instruktor raz dał ostro po hamulcach, bo radośnie pakowałam się
    na skrzyżowanie, mając przed swoimi oczętami wpatrzonymi w drogę wielki znak
    STOP. Parkowaliśmy równolegle. Oba rodzaje parkowania, zarówno równoległe, jak
    i prostopadłe, są rzeczami, w których nie czułam się pewnie, podobnie, jak z
    górką (z górką!!!), po ostatniej akcji, za mało było tych godzin. Wiem, że
    wymieniam sporo błędów i to poważnych, ale wrażenie z jazdy (tzn. z techniki
    mojej jazdy), było zdecydowanie lepsze - nie czułam się, jak mały, zgnębiony
    robaczek, który sp.rzył wszystko, co tylko było do sp.rzenia. I o ile dobrze
    pamiętam, ani razu nie wpakowałam się na wysepkę dla autobusów:D!!! W zasadzie,
    nie licząc jednej wpadki, poradziłam sobie i z rondami! Przebrzydłymi! I z
    zawrotką, i z przejazdami kolejowymi:). I byliśmy też tam, gdzie jest pas dla
    autobusów i tam mi Instruktor podpowiedział: "Popatrz na znaki":). Jeszcze
    gdybyśmy trochę pojeździli, czułabym się zdecydowanie pewniej! Ni i Żaba - Żaba
    to paskudne rondo:). A Instruktor... no marzenie! Był taki, jak na początku
    kursu, tzn. bardzo miły i cierpliwy, choć strzelało go nieraz, ale zamiast
    odburknąć, to po prostu zażartował i niefortunny manewr odchodził w (hehe)
    pamięć, a nie podlegał szczegółowej analizie nie tylko prawkowej. Po prostu,
    ok, zapamiętam, ale teraz jedziemy dalej, atmosfera nie była przytłaczająca,
    naprawdę dobrze mi się z nim jeździło (on zawsze na koniec pakietu robi się
    miły i tym razem obiecałam sobie, że się nie dam naciągnąć na ten haczyk,
    ale... ;p). Ubawił mnie strasznie, bo ktoś mu w kalendarzu
    napisał: "Głupek!" :D, co to za poszanowanie dla Instruktora, ja nie wiem! ;p A
    potem złapał ściągaczkę i zaczął udawać, że prowadzi motor, mówiąc: "jedziemy,
    teraz skręcamy w prawo, Ty samochodem, a ja motorem", i w ogóle odwalał -
    akurat ten "motor" był dość absorbujący, zwłaszcza, jak ćwiczył użycie środku
    stylistycznego zwanego onomatopeją; ale poza tym jednym odpałem absorbujący nie
    był - tylko sympatyczny, a już żeśmy absorbowanie omówili i doszłam do wniosku,
    że nie, nie absorbuje mnie (w autku już nie, tu nie o to chodzi). I w końcu
    zrozumiał, że mnie stresuje:). I jeszcze życzył udanego egzaminu i powiedział,
    że wierzy w ten mój egzamin (jezu, nareszcie - dwa podejścia musiałam uwalić,
    żeby to w końcu usłyszeć:P) - i... no mniejsza, ale jakoś tak czułam, że on
    chyba naprawdę zaczyna w to wierzyć, mimo wszystko. Także na egzamin....

    Na egzamin poszłam z pozytywnym nastawieniem, mimo, że musiałam wstać o 3:30,
    żeby się wyrobić z jednego krańca rzeczywistości na drugi (ode mnie na
    Odlewniczą). Mój zipsquad czuwał i usłyszałam od jasnej cholery ciepłych słów,
    a No_Comments wstała o 4:00, żeby mnie obudzić, za co będę ją kochać do końca
    życia, bo było to naprawdę nieludzkie poświęcenie:). Udało mi się wstać, a to
    już napr
  • linia.frontu 12.07.07, 14:33
    o zabrakło miejsca, jaka szkoda. nie mam zamiaru pisać tego jeszcze raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 16:25
    To miałaś już ten egzamin? I nie napiszesz jak było?
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 17:28
    No właśnie napisałam, ale mi zeżarło.
    Przede wszystkim jestem padnięta, po trzech przespanych godzinach, ledwo
    kontaktuję. W zasadzie nie wiem nawet, czy mam płakać, czy się śmiać... jak
    dzwoniłam do No_Comments, to mało z ławeczki nie spadłam, tak mną trzęsło ze
    śmiechu, jak dzwoniłam do Pontusa, byłam bliska płaczu. Jadąc rano powtarzałam
    sobie, że nie będę się denerwować, wszelkie czarne myśli odpędzałam ciągłym
    przypominaniem sobie, że przecież byłam i tu i tam, że wszystko obcykane, i że
    się nie mam czego bać - ale tuż pod WORDem zaczęło mną trząść, mimo, że
    psychicznie nie czułam się zdenerwowana, tyle, że mną telepało. Trafił mi się
    PRZESYMPATYCZNY, wspaniały Egzaminator, u którego uwaliłam po raz pierwszy -
    Pan Mołodziński. Jest konkretny, ale jednocześnie robi bardzo miłe wrażenie. Na
    początek macha - zwykłe pytania o umiejscowienie tego całego bałaganu, pytanie
    o nazwę miarki bagnetowej (nie, nie zabrzmiało: "Jak się nazywa miarka
    bagnetowa?", no ale nieomal) i poziom oleju. Światła sprawdzałam wszystkie.
    Czyli tak, jak przy pierwszym podejściu, z tym, że nie latałam, jak kot z
    pęcherzem dookoła autka, tylko zdecydowanie spokojniej. Cóż z tego, skoro na
    łuku przy.doliłam w pachołek trzydrzwiową Corsą?:D
    Jest to tak... śmieszne, że po prostu nie jestem w stanie myśleć o tym
    poważnie. Tego manewru byłam akurat pewna na tyle, żeby dać sobie za niego
    uciąć wszystkie członki (jak to dobrze, że nie jestem facetem;p), na ostatnich
    jazdach, i jeszcze poprzednich, i jeszcze, wychodził mi bezbłędnie. Bałam się o
    górkę po ostatniej akcji, ale łuk? Jak się skoncentruję, to mi na pewno
    wyjdzie. Za daleko skręciłam kierownicą.
    Jasne, że jestem rozgoryczona i wściekła, bo od pierwszego podejścia żałuję, że
    nie udało mi się wyjechać z Panem Mołodzińskim na miasto. Ale nade wszystko, że
    chciałam chociaż trochę po tym mieście pojeździć - to się już nudne robi.

    Więc co teraz? W zasadzie jestem zmęczona. Ale jednocześnie tak wściekła, że
    moja determinacja osiąga szczyty. Plany są różne:

    1. Plan Instruktora:
    -zdawanie w Siedlcach
    -jazdy ze znajomym instruktorem (miasto) w Siedlcach
    -i z Instruktorem (manewry) w Warszawie
    + doszkalanie u innych, jeśli chcę
    -systematyczna jazda
    Plusy:
    -tak byłoby mu łatwiej, bo to naprawdę wygląda tak, jakby mnie niczego nie
    nauczył
    -mi też byłoby łatwiej zdać w Siedlcach
    -systematyczna jazda
    Minusy:
    -dojazd + doszkalanie w innym mieście = urlop, który mi nie przysługuje
    -zdawanie teorii - podejrzewam, że muszę to zrobic w tym samym miejscu
    -jazda ze znajomym Instruktora - efekty podobne, co w przypadku jazdy z
    instruktorem
    -wyciągnięcie dokumentów z Odlewniczej

    2. Plan Innego Instruktora ("Ja się za Ciebie wezmę")
    -zdawanie w okolicach Łodzi
    -jazdy z Innym Instruktorem po Łodzi
    Plusy:
    -ogromny respekt przed Innym Instruktorem
    -przekonanie o jego kompetencjach (głębokie)
    -zaufanie do Innego Instruktora wględem jazdy, a nie względem Innego Instruktora
    Minusy:
    -spora odległość + czas = urlop, który mi nie przysługuje
    -kwestia teorii
    -wyciągnięcie dokumentóe w Odlewniczej

    3. Plan mój I:
    -podanie o przyspieszenie terminu na Odlewniczej ze względu na teorię
    (16.01.2007)
    -jazda z obecnym Instruktorem z racji braku czasu na szukanie innego dobrego
    Plusy:
    -nie zdawanie teorii przed 4 podejściem
    -nie przenoszenie papierów
    -ciągłość jazd
    -szybciej z głowy
    Minusy:
    -mało realne
    -Instruktor może się nie wyrobić
    -zaświadczenie dostanę po wyjeżdżeniu 5 godzin

    4.Mój plan II:
    -zdawanie na Odlewniczej
    -jazdy w Warszawie, na chybił trafił, różni Instruktorzy
    -systematyczne jazdy
    Plusy:
    -nie przenoszenie papierów
    -systematyczne jazdy
    Minusy:
    -nie wiadomo, na kogo trafię i ile kasy zmarnuję
    -rozpaczliwie długie terminy

    5. Mój plan III:
    - olać prawko
    Plusy:
    -wreszcie będzie z głowy
    -brak konfliktów z Instruktorem
    Minusy:
    -wydana kasa
    -mędzenie otoczenia (Instruktora też)

    Do okoliczności uniemożliwiających większość planów dochodzi brak kasy.

    Głosujemy:D
  • no-comments 12.07.07, 17:58
    Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
    znasz, z nową sobie poradzisz (odpowiednie prezetacje poglądowe na światełka i
    płyny masz zapewnione:D, załatwimy Ci jazdy na micrze (taaaa światek
    instruktorski mam tu już obcykany aż nadto więc nie będize wtopy z szukaniem na
    chybił trafił porządnego instruktora;), 3 tygodnie i masz egzam a potem wracasz
    uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??


    Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(
    --
    "Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
    J. W. Goethe
  • linia.frontu 12.07.07, 18:49
    no-comments napisała:

    > Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy

    Eeeeeee, no to mamy i 6!!! Ktoś jeszcze???? :)
    Podoba mi się:), tłok się zrobił, ale to nic, bo się podzielimy: Siedlce, Łódź,
    Częstochowa - w takiej kolejności, bo...

    > uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??

    Bo to jest najlepsza część planu!!!

    > Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(

    Nie mazać się!!! :) Nie ma powodu!
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: afro IP: *.aster.pl 12.07.07, 22:17
    Na pamięć, to naucz się " nigdy nie będę jeździć na pamięć" a najlepiej
    przepisz to ze 20 000 tys razy. Pisząc takie bzdury pokazujesz, co warte jest
    Twoje prawo jazdy - o ile je masz.
  • Gość: lf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 22:26
    Puknij się w głowę, albo czytaj ze zrozumieniem. Chodzi o obeznanie z teenem
    egzaminacyjnym i o pamiętanie o błędach, żeby ich więcej nie popełniać. Na
    pamięć się jeździć nie nauczysz, bo warunki ruchu drogowego są zmienne.
  • Gość: afro IP: *.aster.pl 12.07.07, 22:41
    >>Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
    znasz<<<
    Już się puknąłęm, ale ciągle to samo widzę. Może powinienem puknąć się jeszcze
    raz, albo Ciebie ? Jazda na pamięć, to częsty motyw "super kierowców" - wiele
    szkody z tego powodu, a i ludzi ubywa co i raz, kiedy taki dureń na pamięć
    jedzie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:01
    Nie jęcz tak. Zdecydowana większość kierowców jeździ na pamięć czy tego chcesz czy nie. I nawet czy tego oni chcą czy nie. Chcesz powiedzieć, że po 5 latach przejeżdżania codziennie tego samego skrzyżowania za każdym razem zastanawiasz się: "jest ustąp więc muszę uważać na tych na głównej, spojrzeć w lewo, potem w prawo i znowu w lewo"? Spora część jazdy to reakcji automatyczne, bez udziału świadomości. Jeśli kierowca ma wypracowane dobre odruchy to w jeździe "na pamięć" nie ma nic złego.
  • Gość: afro IP: *.aster.pl 13.07.07, 01:15
    Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
    chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
    kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
    samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy
    raz jest inny. Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce
    z 40tu km nie mogłem wyhamować. Lewy bok zdarty, miejscami do mięcha. Cóż,
    skóra odrośnie. "Nie zauważyłam", coś takiego wybełkotała.
    A na pamięć, to ja do łazienki w nocy, po ciemku chodzę.
  • linia.frontu 13.07.07, 08:35
    Gość portalu: afro napisał(a):

    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
    > chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
    > kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
    > samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś.
    Każdy raz jest inny. .


    A, dobrze, że zacytowałeś, zwłaszcza ze względu na brak struktury postów
    umożliwiającej stwierdzenie, kto komu odpisał. Doszłam do wniosku, że mówisz o
    którymś moim tekście, a No Comments miała po prostu na myśli to, że miasto jest
    małe, więc można zaznajomić się z trasami i dzięki temu czuć się po prostu
    pewniej, co nie znaczy, że to wyklucza brak ostrożności, a ewokuje jazdę na
    pamięć. Nikt normalny tak nie wyjeżdża - po prostu nie zrozumiałeś, co NC miała
    na myśli.
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:26
    Gość portalu: afro napisał(a):

    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz.(...)

    Nie chodziło mi o to. Jazda na pamięć to raczej jazda ze znajomością terenu. Tzn z założeniem, że np. zasady pierwszeństwa się od wczoraj nie zmieniły, że nie przebudowali całego miasta, że na jakimś pokręconym skrzyżowaniu trzeba ustawić się krzywo albo wyjechać trochę dalej żeby cokolwiek widzieć itp. No przecież takich właśnie rzeczy uczą na kursach w czasie jazdy po okolicach WORDu.

    > Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy raz jest > inny.

    Nie taki znowu inny. Zmienia się zazwyczaj tylko ruch, ulica jest taka sama (zazwyczaj). A jak się zmienia to jest to tak oznakowane, że ciężko przegapić.
    Naprawdę za każdym razem wypatrujesz wszystkich stopów, znaków ustąp pierwszeństwa itp?

    > Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce z 40tu km
    > nie mogłem wyhamować.

    To nie jazda na pamięć. To traktowanie rowerzystów jak nieruchomych słupków albo pieszych, którzy mogą się zatrzymać w miejscu.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:12
    Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
    Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

    Pomądrzę się trochę o dalszych planach: niebardzo rozumiem, po co miałabyś przenosić się do innego miasta, okolice Odlewniczej już znasz a nawet w małym mieście (jak Łódź;)) będziesz musiała poznawać następne stada pułapek i cięższych miejsc (oni specjalnie te WORDy budują w takich okolicach)... Albo: spróbuj może w Bytomiu, proste okolice ośrodka, może z jedno rondko, nawet nie w samym centrum miasta. I jak już zdasz będziemy mogli to oblać;)

    No i nie odpuszczaj! 4. raz to wcale nie tak dużo. No i to... obciach trochę się poddać (a i tak kiedyś do tego wrócisz, znowu płacąc za kurs...).

    Ja bym pisał to podanie. Ale ja to się nie znam...

    A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym razem przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr jeszcze raz poprostu.

    Na łuku...ehh...
  • linia.frontu 12.07.07, 18:46
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
    Spppppppppp. Ot co! ;)

    > Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

    Wszyscy mieli. Oprócz mnie:D:D:D
    Ja jestem przebiegła! ;p

    > Pomądrzę się trochę o dalszych planach (...)
    Ja też tak uważam, tylko te termiiiiiiiiny...


    > A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu?
    Tak, jakbym się nie wp. na słupek, tylko zatrzymała, to by było drugie:)

    > Na łuku...ehh...
    Jesteś gorszy od Instruktora!!!!!
    Myślisz, że mnie to nie zbiło z tropu?


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 12.07.07, 21:08
    Rozmawiałam z Rodzicielką, ponieważ dopiero oddaję jej za jazdy i ponieważ jest
    moją Rodzicielką. Poddała mi myśl, żeby nie dokupować dodatkowych godzin przed
    następnym egzaminem (w opozycji do mojego: "Oblałam. I to jest koniec tematu
    mojego prawa jazdy"), oczywicie nie licząc tych koniecznych pięciu. Argument:
    przecież umiesz już jeździć.

    Uważam, że ma rację. Przecież umiem już jeździć. Mój rewelacyjny instruktor
    zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża
    przeciętny kursant.
    Tak też uczynię.


    --
    To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
    Powrotów nie będzie
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:13
    Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
    a potem:

    linia.frontu napisała:
    > Uważam, że ma rację.

    Ja też. Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to samo, co rowerem.

    > Przecież umiem już jeździć.

    Ekhm...

    > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

    I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)
  • linia.frontu 13.07.07, 09:01
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
    Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

    > linia.frontu napisała:
    > > Uważam, że ma rację.

    Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)


    Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to
    samo, co rowerem.

    Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę. Może Ty to zrobisz? Bo ja już jej
    tłumaczyłam, że trzy miesiące to prawie kurs od nowa, bo po trzech miechach już
    się niczego nie pamiąta. Wytłumacz jej, że ma zainwestować być może kolejne
    trzy tysiaki, które jej będę spłacać do końca zakichanego życia, bo ja już nie
    mam jak pracować na dwa etaty i zarabiać na te cholerne pakiety, bo przecież są
    potrzebne, bo przez moje marudzenie nie skończyliśmy kursu i muszę wziąć 10
    godzin, bo przecież nie umiem jeździć, bo przerwy, bo to, bo tamto. Albo
    najlepiej niech jej teraz instruktor wytłumaczy. Ja już nie zamierzam.

    > > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, t
    > zn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

    > I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)

    No więc właśnie. Jestem przekonana, że mój rewelacyjny instruktor nauczył mnie
    jeździć w trzy razy tyle, ile jeżdził wyżej podpisany. W końcu jest rewelacyjny.
    W końcu na ostatnich zakichanych jazdach jechałam środkiem zakichanego pasa
    ruchu, i mój rewelacyjny instruktor nie demonstrował swojego niezadowolenia z
    techniki mojej jazdy - więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:55
    linia.frontu napisała:

    > Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

    Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet naljepszym się zdarza.

    > Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)

    Czasem to wkurzające, nie?

    > Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę.

    Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej. Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

    > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

    Prawda.
  • linia.frontu 13.07.07, 17:14
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet
    > naljepszym się zdarza.

    Ohhhhh, pocieszasz mnie:). Wcale nieprawda, ale jestem już tak zdołowana, że
    jestem skłonna w to uwierzyć:). Myślałam, że uda mi się uniknąć
    poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

    > Czasem to wkurzające, nie?

    Pewnie, że wkurzające:). Ale też nie zna realiów, więc myli się względem ilości
    potrzebnych jazd.

    > Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej.

    Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
    fajki, zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
    albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:). Tylko,
    że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(
    Może pójdę do jakiegoś ośrodka blisko Odlewniczej:), że też ja wcześniej na to
    nie wpadłam. Może gdzieś mają po 35 zeta/h, jak i u mnie:).

    > Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

    Nie mam roweru:D Ukradli mi...

    > > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

    > Prawda.

    Jesteś niezrównany!!!! I nie zraża Cię moja zjadliwość, cholera, jak sobie
    podliczyłam, ile mnie to prawko wyniosło i zaczęłam to porównywać z efektami:.(
    O, ależ bym się wyżółciła!
    Ale Instruktor jest za to wspaniałym kumplem:). I poznałam kilku świetnych
    ludzi, i zmieniłam pracę i faceta i rzucę palenie:D
    No to może nie tak źle, że to prawko robię:)


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 20:27
    linia.frontu napisała:

    > Myślałam, że uda mi się uniknąć poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

    I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat. Zuch dziewczyna;)

    > Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
    > fajki,

    Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

    > zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
    > albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:).

    Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci starczyło...

    > Tylko, że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(

    No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj niezależnie od chwilowego nastroju;)

    > Jesteś niezrównany!!!!

    Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach Warszawy i Częstochowy;)

    I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)
  • linia.frontu 15.07.07, 01:57
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat.
    > Zuch dziewczyna;)

    Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
    przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
    już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy porządny
    kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.
    Nie jestem wściekła za to, że nie zdałam. Tylko, że nie zdałam tak kompletnie
    bez sensu. Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt
    godzin na placu?".

    > Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

    Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).


    > Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci
    > starczyło...

    Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
    Sugerujesz, że przesadzam???

    > No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a
    > potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj
    > niezależnie od chwilowego nastroju;)

    Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują. Ja po każdej takiej
    przerwie uczę się wszystkiego od nowa. Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
    umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
    Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.
    To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
    wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po to
    na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem. Auta w moim ośrodku są w stanie
    rozpadu.

    > > Jesteś niezrównany!!!!
    > Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach
    > Warszawy i Częstochowy;)

    Zawsze będziesz niezrównany - żywy, czy nie... :D

    > I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na
    > teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

    Po trzecim uwalonym musisz wykupić pięć godzin jazd na zaświadczenie i z tym
    udać się do WORDa na zapisy. Myk polega na tym, że zaświadczenie wystawiają Ci
    niezgodnie z rozporządzeniem - przed wyjeżdżeniem godzin. W ten sposób
    wyjeżdżasz je bezpośrednio przed egzaminem. Jednocześnie po szesciu miesiacach
    upływa termin ważności teorii - musisz ją zdawać ponownie. Tak więc dwa i pól
    miesiąca masz wyjęte z życia.

    Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.
    Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.
    30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.
    Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
    ukończeniem.
    Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
    miejscu.
    Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.
    Co Ty na to?


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 12:36
    linia.frontu napisała:

    > Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
    > przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
    > już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy
    > porządny kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.

    Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

    > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
    > placu?".

    I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie pytania.

    > Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).

    Twój rak też lubi...

    > Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
    > Sugerujesz, że przesadzam???

    Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

    > Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują.

    Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

    > Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
    > umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
    > Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.

    Ja Ci już radziłem...

    > To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
    > wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po > to na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem.

    Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz? Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać to nie powinno sprawiać problemów.

    > Auta w moim ośrodku są w stanie rozpadu.

    Śmiem wątpić. Ile razy padły Ci na drodze?

    > Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.

    Chcesz do ciągnąć następny rok?

    > Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.

    Ty nie chcesz mieć tego prawa jazdy. Ty chcesz robić kurs;)

    > 30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.

    Po czym oblejesz na placu...

    > Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
    > ukończeniem.

    I odbiorą mu licencję

    > Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
    > miejscu.

    A będą to Bentley'e

    > Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.

    Czwar...

    > Co Ty na to?

    Super plan;)
  • linia.frontu 15.07.07, 16:04
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie
    > oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

    Głownie po mieście:). Łuk robiliśmy kiedyś, tak, żeby pojeździć i na jakiś
    tydzień przed - i wychodził:). Wychodził, mimo, iż - jak mnie instruktor na
    koniec robienia łuku oświecił - pachołki były ustawione bliżej, a mimo to
    mieściłam się w kopertę:).

    > > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
    > placu?".

    > I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie
    > pytania.

    Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu? Szkoda, że znajomość
    odpowiedzi na to pytanie tyle mnie wyniosła:/. Fakt, łuk mi nie wychodził i
    cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby mnie nauczyć: zasłanianie
    lusterek, przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne. I się nauczyłam,
    tyle, ze na czterodrzwiówce:D.
    Mam wielką ochotę coś mu zarzucić, ale pozbawiasz mnie tej przyjemności - miał
    rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

    > Twój rak też lubi...

    Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
    przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

    > Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

    Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p
    Co uważasz, że moje plany zarobkowe są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje
    ostro naruszyły moje zaplecze intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od
    września znowu pozawalam studia. Choć teraz wolałabym nie.
    Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

    > Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

    Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.
    Parkowania na początku kursu szły mi pierwszorzędnie, a potem musiałam się ich
    uczyć i uczyć. I tak ze wszystkim.

    > Ja Ci już radziłem...

    I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

    > Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz?
    Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać
    to nie powinno sprawiać problemów.

    Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
    To była obelga ;p


    Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
    Moje plany legły w gruzach! ;p
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 17:26
    linia.frontu napisała:

    > Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu?

    Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

    > Fakt, łuk mi nie wychodził i cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby > mnie nauczyć: zasłanianie lusterek,

    Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

    > przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne.

    Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

    > I się nauczyłam, tyle, ze na czterodrzwiówce:D.

    Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

    > miał rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

    Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

    > Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
    > przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

    Sorry. Ja chyba wolę na przydrożne drzewo.

    > Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p Co uważasz, że moje plany zarobkowe
    > są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje ostro naruszyły moje zaplecze
    > intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od września znowu pozawalam studia.
    > Choć teraz wolałabym nie. Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

    Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję. Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie. Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

    > Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.

    Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś się nauczyć? Jak mi coś zaczynało na tym placu wychodzić (a robiłem te wszystkie parkowania) to to zostawiałem i liczyłem, że dalej będzie na egzaminie. I wyszło;)

    > I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

    Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

    > Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
    > To była obelga ;p

    To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach... musiałem;)).
    I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

    > Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
    > Moje plany legły w gruzach! ;p

    Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem laika;)
    Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)
  • linia.frontu 15.07.07, 18:00
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

    Gdybyś nie był niezrównany i nie miał metody na wbicie mi pewnych rzeczy do tej
    mojej pancernej mózgoczaszki (o ironio, ironia to na mnie najlepszy sposób),
    stwierdziłabym, że jesteś przebrzydły! ;p
    Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
    To chyba nie ma już na mnie metody...

    > Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

    Jak to jak???? No Odlewniczej nawet trzeba! Normalnie: udajesz, że patrzysz w
    tylną szybę (podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu, do momentu zakończenia
    manewru, zerkając nieznacznie tylko w sytuacjach wyjątkowych - równoległe,
    zawrotka na 3)... no więc jedziesz i udajesz, że patrzysz do tyłu, a kątem oka
    obsrewujesz słupek, kiedy znajdzie się w odpowiednim miejscu, kręcisz
    kierownicą do pewnego momentu, a jak zobaczysz środkowy słupek koperty,
    odkręcasz, a potem regulujesz tylko tor jazdy, żeby wbić na środek wyżej
    wymienionej.


    > Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

    Żyj w niepewności!!!! :D
    Coś na kształt ostrzału:).

    > Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

    Cztero, pięcio, wszystko jedno ;p
    Słupek pojawia się w innym miejscu, a ja nie pamiętam, w którym.


    > Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to
    > własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była
    > to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

    Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

    > Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję.
    > Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie.
    > Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

    Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).


    > Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś
    się nauczyć?

    Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)
    Wychodzi, nie wychodzi, zaczyna wychodzić, przestaje wychodzić.

    > Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

    Ojjjjjjjjjjjj, genialnie powiedziane!!! Mam wręcz za dużo czasu na myślenie:)


    > To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym
    > zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach...
    > musiałem;)).
    > I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

    Sam jesteś W!!! :)
    Żadna WORDowska - już jestem ustawiona na Pszczołę:)
    Żaden instruktor tak o Pszczołę nie zadba - będę ją codziennie myć, woskować i
    polerować i nigdy nie będę nią jeździć. Z wiadomych powodów.
    Tylko ją czasem rozruszam, żeby nie skostniała.


    > Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w
    > których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem
    > laika;)
    > Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)

    Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
    tego najlepszym dowodem.

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 15.07.07, 18:45
    linia.frontu napisała:

    > Coś na kształt ostrzału:).

    Albo nie. Coś na kształt pieszych! :D
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:18
    linia.frontu napisała:

    > Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
    > To chyba nie ma już na mnie metody...

    Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac przecież, wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać całego kursu na placu, nie sądzisz?).

    > Jak to jak???? (skomplikowany opis przjeżdżania łuku)

    Ja dostałem takie instrukcje do tego manewru: opuść prawe lusterko, trzymaj się blisko prawej linii (nie frontu;)). Wygodniej i skuteczniej. Chyba tylko przy parkowaniu równoległym usłyszałem, że mam prostować jak jakiś tam słupek cośtam (szybko okazało się, że nie tylko tak wychodzi).

    > podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu

    Nie ma już lusterka wstecznego?

    > Żyj w niepewności!!!! :D
    > Coś na kształt ostrzału:).

    Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

    > Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

    Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

    > Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).

    Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej mobilności...

    > Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)

    Zaraz tam jazdy;)

    > Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
    > tego najlepszym dowodem.

    W glanach się chyba źle jeździ? Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...
    A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych. Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;) Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
  • linia.frontu 15.07.07, 19:51
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć
    > na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac
    > przecież,

    Jak się nauczyłam łuku, to wpadaliśmy i robiliśmy ze trzy razy, żeby sprawdzić,
    czy mi się nie cofnęło po dwóch miesiącach:). Ale zanim nauczyłam się łuku, na
    placu spędzaliśmy dużo czasu - wtedy jednak było to uzasadnione.

    > wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać
    > przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać
    > całego kursu na placu, nie sądzisz?).

    Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego. W karcie masz wykład na placu z pierwszej
    pomocy, masz też 4 godziny jazdy w nocy i poza obszarem zabudowanym z
    prędkością powyżej 50km/h. Ale to, że takie punkty znajdują się w Twojej
    karcie, są więc wymagane, nie oznacza, że w praktyce są przeprowadzane:). W
    praktyce uczysz zależnie od predyspozycji i potrzeb kursanta. Wszędzie. Ja
    byłam poza obszarem przez pół godziny, jazdy nocne dokończyłam w ostatnim
    pakiecie:). A z pierwszej pomocy to nawet sztucznego oddychania nie było. ;P
    Z pierwszej pomocy, to jak mi Instruktor Red Bulla kupił - była to jego
    pierwsza pomoc:).

    >linii (nie frontu;)).

    linia frontu to podwójna ciągła:)
    Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

    > Nie ma już lusterka wstecznego?

    Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
    instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami przed
    wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.


    > Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

    Lepiej nie... ;/
    Manewr na ruskich rejestracjach.


    > Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

    Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
    wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności. Teraz wolisz zająć się czymś
    konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka polskiego - bardzo dużo re-
    konstrukcji.

    > Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej
    mobilności..

    To zależy. Ale tak naprawdę liczę na to, iż moja mobilność będzie się
    ograniczała do odcinka miedzy Narodówką, a BUWem. Metrem.


    > Zaraz tam jazdy;)

    !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@!


    > W glanach się chyba źle jeździ?

    Koszmarnie. Dlatego też w glanach tylko stąpam.

    > Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...

    Właśnie jestem po sobotnich zakupach - dwie pary sandałków:).

    > A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych.

    To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
    Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

    Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;)

    Jak to nie! A właśnie, że tragedia! Świat się rozpadł, a tu cholera nikt nie
    uwzględnia mojej życiowej tragedii i nie chce się ze mną narąbać. Kumpel
    oświadczył: I tylko dlatego? Fakt, że on zdawał jakąś nieprawdopodobną ilość
    razy, no ale tragedia to tragedia, ej!

    Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=44429743&a=47971092

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 15.07.07, 19:54
    linia.frontu napisała:

    > > Zaraz tam jazdy;)
    >
    > !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@! ... #%$%&^*&$#%*()*&$#%!@!#%
    ^&^$%$#^&*&(^%$%#@#%&(^%@$##@$$#^$%**)%R!@#!@%^$&%*&*(*&(&^$^&%*%^&%(()(&^$%$#%
    #@$^&%&*(&*(*()_*^&%^*&%^%(*()(^%$%$#@!$@!@#@$#%^$%^*&*((()_+*()_*(&^*&*)^*&^%
    $#@!#@!#@*()*^&^$&%$#^(_+()&%$#%#%$#@^^*^*(&^&%^$#%$#@$@#^$%^*&*(&^$&%$#%$#%^$%
    &^&%^$%$#%$#%^$%^*&^&%^$%$#%$#@$#%&%*&. Ot i tyle ;p
    >--
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:14
    linia.schumacher.frontu napisała, co napisała.

    No przepraszam. Oczywiście, że jazdy. Super-profesjonalnej, przepisowej, szybkiej, bezpiecznej, stylowej i w ogóle dżejzi jazdy. Jak egzaminator mógł tego nie zauważyć?
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:14
    linia.schumacher.frontu napisała, co napisała.

    No przepraszam. Oczywiście, że jazdy. Super-profesjonalnej, przepisowej, szybkiej, bezpiecznej, stylowej i w ogóle dżejzi jazdy. Jak egzaminator mógł tego nie zauważyć?
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:15
    Taa, ważne rzeczy 2 razy...
  • linia.frontu 15.07.07, 22:09
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Taa, ważne rzeczy 2 razy...

    :)

    Ej no. Po prostu to nie jest za fajne. Codziennie to przerabiam z instruktorem.
    Już się tyle nasłuchałam tych jego żartów, że żebym to ja na 40 godzinie
    jeździła tak, jak na ktośtam na drugiej, albo, żebym się nie martwiła, bo
    nikomu nie powiedział, że jestem beznadziejna za kółkiem, albo, że jak nie daj
    Boże pojadę z innym instruktorem, i on nie będzie przygotowany na to, że ja t a
    k jeżdżę, to przecież rozwalimy się na najbliższym skrzyżowaniu, że jestem już
    naprawdę uświadomiona co do braku umiejętności za kółkiem. Jak się to słyszy
    przy każdej możliwej okazji, to się już naprawdę ma tego świadomość. Nie złość
    się na mnie.


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 15.07.07, 23:13
    Zostawisz mnie? :.(


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:40
    Hej, nie złoszczę się przecież. Wiem jak się czujesz, też przerabiałem 3. terminy egzaminów (nie na PJ;)). Widać mam podobne poczucie humoru do Twojego instruktora. Czasem ludzie moje świetne żarty (w mojej opinii) odbierają jak kopnięcie w twarz. Na pewno nie jest tak źle, jak teraz sądzisz.
  • linia.frontu 15.07.07, 23:57
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Hej, nie złoszczę się przecież. Wiem jak się czujesz, też przerabiałem 3.
    > terminy egzaminów (nie na PJ;)). Widać mam podobne poczucie humoru do Twojego
    > instruktora. Czasem ludzie moje świetne żarty (w mojej opinii) odbierają jak
    > kopnięcie w twarz. Na pewno nie jest tak źle, jak teraz sądzisz.

    Jesteś niezrównany! Z ziemią ;p
    Pewnie jestem przewrażliwiona, a z tymi żartami to i ja tak czasem mam.
    Obaj macie okropne poczucie humoru, ale obaj jesteście niezrównani, bez względu
    na lusterka, łuki, place...:).
    Obyś miał rację:).
    Spać mykam:)

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:10
    linia.frontu napisała:

    > Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego.(...)

    Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy itd. Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne wypadki.

    > linia frontu to podwójna ciągła:)

    Mandat za przekraczanie;)

    > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

    Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit, że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię się, że oblałaś;)

    > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
    > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
    > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.

    Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną, np. w korku;)

    > Lepiej nie... ;/
    > Manewr na ruskich rejestracjach.

    Podaj przepis;)

    > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
    > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.

    Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)).

    > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.

    Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili usprawiedliwione;) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

    > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
    > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

    Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba 12. Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to forum z ulubionych;)
    Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.

    > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)

    Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i dopiero będzie mu głupio.
  • linia.frontu 15.07.07, 22:20
    Nadal jesteś niezrównany:).
    Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po polskiemu
    fanklub, co No Comments???
    Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na siebie
    śmiertelnie obrażone;p

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy
    itd

    Metody nauczania zależą już od instruktorów - jeden będzie Cię uczył po jednej
    dzielnicy, bo nauczyć można wszędzie, inny poprzeciąga Cię po całej Warszawie,
    jeszcze inny połowę kursu spędzi z Tobą na placu (to są przykłady, nie
    konkretne przypadki:)). Każdy ma swoje metody. Nie wiem, jak to wyglądało,
    kiedy było gorzej?

    > Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne
    wypadki.

    Wolą kłaść nacisk na to, co może pojawić się bezpośrednio na egzaminie i
    rozumiem, bo 30 godzin to niedużo.

    > > linia frontu to podwójna ciągła:)
    >
    > Mandat za przekraczanie;)
    >
    > > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.
    >
    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
    że
    > kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię
    się
    > , że oblałaś;)
    >
    > > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno
    > dla
    > > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
    >
    > > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowan
    > ia.
    >
    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną,
    n
    > p. w korku;)
    >
    > > Lepiej nie... ;/
    > > Manewr na ruskich rejestracjach.
    >
    > Podaj przepis;)
    >
    > > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci
    > nie
    > > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.
    >
    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o
    róż
    > nicach nie chcę słyszeć;)).
    >
    > > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną ję
    > zyka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.
    >
    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
    usprawiedliwione;
    > ) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...
    >
    > > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
    > > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.
    >
    > Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba
    12.
    > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to
    fo
    > rum z ulubionych;)
    > Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.
    >
    > > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)
    >
    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w
    Wawi
    > e posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie
    cierp
    > isz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał
    ale
    > mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i
    do
    > piero będzie mu głupio.


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 15.07.07, 22:48

    > linia frontu to podwójna ciągła:)
    > > Mandat za przekraczanie;)

    Nie przekroczyłam jeszcze ani razu:D
    Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
    > że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziw
    > się , że oblałaś;)

    Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można zrobić
    nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu uczysz się
    jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na egzamin. Jest kilka
    miejsc o tak pokicianej organizacji ruchu, że warto je "zapamiętać", jest też
    kilka rzeczy, których się nie robi i już. Drugi egzaminator powiedział, że mogę
    zerknąć w lusterko.

    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za
    > mną, np. w korku;)

    No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489
    > Podaj przepis;)

    Dziennik Ustaw nr 217 art... ;p
    Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
    tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
    apetyczna GNka? ;p

    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic
    > o różnicach nie chcę słyszeć;)).

    Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D
    Ale przecież za to mnie lubisz ;p

    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
    > usprawiedliwione;)

    Dziękuję:D
    Tak, zdecydowanie lepiej idzie mi interpretacja tekstów, niz przepisów:).

    A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

    "Stary, błąd interpunkcyjny zrobiłeś i nie odwracaj teraz kota ogonem. Znalazł
    się autorytet od literatury". ze źródła:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=55630333&a=55770311
    :D:D:D



    > > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić
    > to forum z ulubionych;)

    Zarchiwizowany :D:D:D
    Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

    > (Dalej smęty)

    Ależ to auto-ironia:)

    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą,
    > w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc
    nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień.

    Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem, jak
    długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
    cywilizacji:)

    Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko.

    Też mi prestekst! ;p
    Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
    bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
    żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

    > A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i do
    > piero będzie mu głupio.

    Hehe, on już po zażartej walce prawko zdobył - i dzięki temu prawku znamy się
    tak dobrze:)



    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:32
    linia.frontu napisała:

    > Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

    Fajnie masz;)

    > Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można
    > zrobić nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu
    > uczysz się jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na
    > egzamin.

    OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka, rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

    > No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489

    Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby) krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

    > Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
    > tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
    > apetyczna GNka? ;p

    Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

    > Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D

    Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

    > Ale przecież za to mnie lubisz ;p

    No;)

    > Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

    My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

    > Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem,
    > jak długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
    > cywilizacji:)

    A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

    > Też mi prestekst! ;p
    > Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
    > bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
    > żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

    W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko, możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)
  • linia.frontu 16.07.07, 09:06
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że
    przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka,
    rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów
    to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do
    tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca
    uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

    Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
    lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
    widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
    wyprostować. I jak się obeznałam z mechanizmem... to się zaczęło:)


    > Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym
    świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie
    rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś
    prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby)
    krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż
    równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz
    pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

    To nie był łuk - to była bardzo wąska uliczka z zaparkowanymi samochodami i
    wycofał patrząc przez tylną szybę - łuk to on robił patrząc na mnie i mi po
    kolei tłumacząc co, i jak, do tej pory nie wiem w jaki "sposób". Kurs uczy
    prawdziwych umiejętności, ale łuku akurat "naprawdę nie będzie", na łuku uczysz
    się cofania i w im trudniejszy sposób się nauczysz, tym potem będzie Ci
    łatwiej. O robieniu na lusterka już mówiłam - nie sprawiało mi problemów.

    > Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

    Dociekacz jeden:). Wzięłam sobie godzinkę luzem, żeby sobie pojeździć, już Ci
    gdzieś o niej wspominałam i trochę pokręciliśmy się po mieście, a potem
    pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
    wychodził bezbłędnie. I dał mi zapalić :D
    Coś sobie myślał;). Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

    > Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

    Ale nadszedł egzamin. No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na
    jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz??? W połowie? Sugerujesz jeszcze 3
    podejścia? ;)
    Na łuk położył nacisk, jak uwaliłam na nim po raz pierwszy. Obiecałam sobie, że
    nigdy na nim nie uwalę, po czym znowu uwaliłam. To jest nienormalne: bo
    normalnie, jak się czegoś nauczę, to na egzaminie też umiem.

    > > Ale przecież za to mnie lubisz ;p
    > No;)

    :D

    > My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

    Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila - a do tej pory nie
    wypuścimy Cię stąd ani ja, ani No Comments! Za fajny jesteś!;) Kto ze stoickim
    spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie odpowiadał? :D

    > A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

    A widzisz! :D
    Potrzebne mi:).


    > W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko,

    Zmieniasz temat! No przecież przyjadę trzeźwa i jak się już do Cze-wy ruszę to
    nie na jeden dzień! Pozwiedzam. Zresztą mam tam kilku znajomych. A z Łodzią to
    samo, tyle, że mam dwóch znajomych:).

    możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)

    Nie cieszysz się??? Miałbyś dużo odpisywania ;p


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:28
    linia.frontu napisała:

    > Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
    > lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
    > widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
    > wyprostować.

    No i co temu brakuje? Zresztą, zostawmy już ten łuk. Wiemy swoje a i tak nie wpłyniemy na to, czego wymagają na Odlewniczej;)

    > pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
    > wychodził bezbłędnie.

    Zagadani nie słyszeliście dźwięku gniecionych pachołków.

    > Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

    I tylko raz nie wyszło...

    > No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz???

    Nie napiszę. I tak by wykropkowało.

    > W połowie? Sugerujesz jeszcze 3 podejścia? ;)

    Zdałaś jedną z 2 części egzaminu przecież.

    > Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila

    Właśnie. Ty się tak nakręcasz sama. Programujesz się na klęskę. Nic dziwnego, ze Ci tak powoli idzie.

    > Kto ze stoickim spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie
    > odpowiadał? :D

    No-comments zadaje rzeczowe pytania;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:54
    linia.frontu napisała:

    > Nadal jesteś niezrównany:).
    > Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po
    > polskiemu fanklub, co No Comments???

    Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

    > Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na
    > siebie śmiertelnie obrażone;p

    Żeby to jeszcze auta były...

    > Nie wiem, jak to wyglądało, kiedy było gorzej?

    OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane, sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie widziałem po raz pierwszy;)
  • Gość: lf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:25
    Odpowiem jutro, bo z nóg padam, ale zerwało mnie z łóżka, bo... No Comments,
    jeśli jest jakiś topór wojenny, to zakopujemy! Nasze owady nam atakują! Obronić
    trzeba! O samochody możemy się kłócić niezależnie od obrony.
    A Ty się MG nie znasz:D

    Nie kpić mi tu proszę z wartości sentymentalnych! :)
  • no-comments 16.07.07, 15:14
    Gość portalu: lf napisał(a):

    > Odpowiem jutro, bo z nóg padam, ale zerwało mnie z łóżka, bo... No Comments,
    > jeśli jest jakiś topór wojenny, to zakopujemy! Nasze owady nam atakują! Obronić
    >
    > trzeba! O samochody możemy się kłócić niezależnie od obrony.


    Do LF:

    Ejjjj bez przesady, żebym zaraz o autko miała topór wojenny wykopywać;) Ja tam
    osobiście twierdzę, że z autem jak z facetem - nie musi to być cud urody
    (tudzież mechaniki i estetycznych wymysłów projektanta) - ważne, żeby było tanie
    w utrzymaniu i dobrze się sprawowało:D. A o gustach się podobno nie dyskutuje
    więc topic na temat "co jest ładniejsze" zamykam:) a poza tym, że ja sę tak
    łątwo nie obrażam (niestety:D) Na razie nie mam czasu pisać bo moja Dziecina
    poczuła się chyba lekko urażona nazwaniem jej "zdezelowanym" i teraz nocuje w
    serwisie:,(((( A co do Cz-wy to mi się taki jeden plan snuje ale o tym na priva
    jak już się ogarnę z wszystkiego.

    Do MG:

    > A Ty się MG nie znasz:D
    >
    > Nie kpić mi tu proszę z wartości sentymentalnych! :)

    po 1 - nie znasz się :)
    po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło
    o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym
    okiem ocenimy i porównamy;)
    po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj szyki;)
    ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)
    po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach bo
    jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo jeszcze
    gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim autkiem co Ty na
    to??
    (no dobra przesadziłam, za zastraszanie jest odpowiedni paragraf;) - wycofuje:D

    P.S a propos łuku - nie wiem czemu się tak burzysz tym zasłanianiem lusterek -
    dla mnie to była jedyna forma zmuszenia mnie, żeby patrzeć na łuku i przy
    cofaniu przy innych manewrach też - żeby patrzeć właśnie do tyłu, bo ja wszystko
    próbowałam robić na lusterka - okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani
    krawężnika ale patrząc tylko w lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć. Ja
    się uczyłam pół na pół- trochę w szybę, trochę w lusterka (jak sobie instruktor
    zdał w końću sprawdę, że nie ma szans tak "świetnej" kursantki naucyzć łuku z
    patrzeniem tylko w tylną zybę - to w końcu spasował i lusterek nie składał) i
    szczerze powiem, że to jest jak dla mnie najlepsza metoda na jakiekolwiek
    cofanie. Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się
    wszystkiego od nowa:)
    --
    "Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
    J. W. Goethe
  • linia.frontu 16.07.07, 16:42
    no-comments napisała:

    > albo jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
    > autkiem co Ty na to??

    Hahahahaha!!! No Comments, na kiedy się ustawiamy??? :D
    Uprzedzę zjadliwość MG - nie wiemy, gdzie mieszka.
    MG gdzie mieszkasz???? :D

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:52
    no-comments napisała:

    > po 1 - nie znasz się :)

    Czy ja gdziekolwiek pisałem, że się znam?

    > po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym okiem ocenimy i porównamy;)

    Już się "chwaliłem";) Nie wprost ale znajdziesz;) Mój bolid jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie ale za to... jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie;) I pozwala mi oszczędzić sporo czasu. A na ośnieżonym placu daje więcej frajdy niż wszystkie te pudełka, które wymieniłyście razem wzięte;)

    > po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj
    > szyki;) ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)

    Nie mogę się doczekać;)

    > po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach > bo jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo
    > jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
    > autkiem co Ty na to??

    Poza tym, że (jak przytomnie zauważyła Linia) nie wiecie, gdzie się zwalać to chyba masz rację, nic tu po mnie...

    > okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani krawężnika ale patrząc tylko w > lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć.

    Jeśli nie zobaczysz go we wstecznym lusterku, nie zobaczysz go też przez szybę

    > Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się wszystkiego od > nowa:)

    Jeśli uczymy się licząc słupki to niestety tak...
  • linia.frontu 16.07.07, 23:49
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > chyba masz rację, nic tu po mnie...

    Cooooooooooooooooooooooooooooo??? Mowy nie ma!!! Ja się już zakochałam ;p
    Nieeee, spokojnie, nie uciekaj! Żartowałam! Ale masz zostać!

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • linia.frontu 16.07.07, 09:18
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > linia.frontu napisała:

    > Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

    Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
    ileś wytrzymał:D.


    > Żeby to jeszcze auta były...

    MG!!!!! ;)
    No Comments powiedz mu coś!!! :)
    Nie mogę się zdecydować, czy jesteś niezrównany, czy jednak przebrzydły:)


    > OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc
    całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie
    nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane,
    sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na
    trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie
    widziałem po raz pierwszy;)

    To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
    instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
    wystarczyło - nic tam nie ma:D.


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:34
    linia.frontu napisała:

    > Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
    > ileś wytrzymał:D.

    W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

    > To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
    > instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
    > wystarczyło - nic tam nie ma:D.

    Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.
    Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za każdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?
    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
  • linia.frontu 17.07.07, 00:02
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

    To o mnie :D
    Patrzeć i podziwiać:D
    ;p


    > Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

    Co sugerujesz?
    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce.
    Normalni ludzie - nie jeżdżą z instruktorem.
    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

    To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
    czynników pierwszych:)

    Z cyklu mój Instruktor.

    Mój Instruktor: "Cholera, gdzie są te cholerne k l u c z y k i???!!!" - grzebie
    gorączkowo w kieszeniach - "O! Są!" (w kieszeni). Po chwili: "A widzisz? Tak
    właśnie uczę swoich kursantów!" (żeby w kieszeni trzymać).
    Chociaż mnie nie uczył;p

    > Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy
    zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za k
    ażdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był
    poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?

    Bądź wyrozumiały dla świeżyzny! Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był
    tylny - więc w nią wjeżdżali (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko
    wsteczne ;p).

    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
    No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
    nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D
    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 17:34
    linia.frontu napisała:

    > To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
    > czynników pierwszych:)

    To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z instruktorem.

    > Bądź wyrozumiały dla świeżyzny!

    No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z wyprzedzania...

    > Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był tylny - więc w nią wjeżdżali
    > (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko wsteczne ;p).

    Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem przez tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

    A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo ostatnio;)). Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

    > No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
    > nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D

    Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
    Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)
  • linia.frontu 17.07.07, 22:18
    Gość portalu: mg napisał(a):


    > To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z
    > instruktorem.

    Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
    (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
    zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
    (widziiisz?)", choć i instruktor opowiadał mi o normalnych przypadkach, które
    biorą u niego takie jazdy. Ja sama znam kilka osób, które chciały jeżdzić eLką
    mając prawko (między innymi Ciacho - pozdrawiam!).
    Jednak ja... ja się nie piszę na jazdy z prawkiem w łapie:).

    > No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z
    wyprzedzania...

    Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
    godzinę po pustej drodze. Byłam dumna z listka!!! A potem pól godziny myślał
    nad skrętem, Mama wyprzedziła go na skrzyżowaniu.


    > Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem
    > prze z tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał
    > musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

    To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
    szybę.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=54863153&a=55263647
    > A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W
    czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo
    ostatnio;)).

    Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!
    :D:D:D

    > Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

    Uwielbiam Twoje sugestie!!! Dlaczego nie objawiłeś mi się rok temu, kiedy
    zaczynałam tę całą zabawę??? Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
    elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).
    Trzeba się było objawić!!!! :(

    > Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow
    wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często
    na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
    > Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć
    projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)

    Makabryczny pomysł.... mimo wszystko:).
    Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
    czarno-żółte tablice...?


    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 22:55
    linia.frontu napisała:

    > Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
    > (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
    > zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
    > (widziiisz?)"

    No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć". Ale tej drugiej zupełnie nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;) kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

    > Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
    > godzinę po pustej drodze.

    No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

    > To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
    > szybę.

    Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh, carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

    > Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!

    Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

    > Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
    > elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).

    W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko na śniegu kiepsko sobie radzą;)

    > Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
    > czarno-żółte tablice...?

    Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.
  • off.topic 18.07.07, 08:36
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć".

    Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
    światopoglądu. Ale ja nie rozumiem zapłacenia facetowi 35 zeta, żeby spędził ze
    mną godzinę, zwłaszcza, że ten mityczny instruktor obserwowany od kuchni bywa
    czynnikiem nie do wytrzymania. Być może, że rozumiem to dopiero teraz.
    Jeżdziłam ze swoim, dopóki wierzyłam, że mnie czegoś nauczy. Ostatni pakiet
    wzięłam u niego już nie tyle z wiary, ile z konieczności, byłam przykuta do
    ośrodka i na decyzję wpłynęły sprawy zawodowe połączone ze zniżką:), w pewnym
    stopniu wpływ na to miało także lenistwo i brak czasu na dojazdy, jazdy miałam
    nieomal spod pracy. Teraz wezmę u niego zaświadczenie, ponieważ odczuwam
    różnicę między 175 zł, a 250 zł. A mogę ze stoickim spokojem stwierdzić, że w
    moim ośrodku szkolenia instruktor jest jeden, zresztą ilu ich nie było, decyzja
    o zmianie instruktora na jakiegoś z mojego ośrodka wyszłaby mi bokiem. Ale nie
    płaciłam mu za spędzanie ze mną czasu i kompletnie sobie tego nie wyobrażam.
    Jeszcze czego. Dużo bardziej mogę zrozumieć brak pewności. Tęsknoty za eLką już
    nie. Jakkolwiek kocham Pszczołę, zdaję sobie sprawę, że jest to miłość, która
    szybko zblednie w obliczu własnego auta.


    > Ale tej drugiej zupełnie
    > nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam
    > prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;)
    > kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu
    > i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

    Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą jazdy.
    Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
    uzbierali na auto. Ja Pszczołę lubię i wcale nie jest śmieszna:). Kochana jest.
    Ale bez przesady. Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być
    szczera, to żałuję tego prawka.
    Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie inwestycje są
    trafione.

    > No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na
    skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

    Nawet moją Mamę:).To utrudnia ruch, ale jest zdecydowanie lepsze od wariactwa
    na drogach.

    > Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh,
    carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

    Jestem przekonana, że brakuje jej dużo. Na lusterka jest mi łatwiej.

    > Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

    Nie, więc jednak nie. Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na
    forum:D.


    > W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym
    musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko
    na śniegu kiepsko sobie radzą;)

    No to po śniegu nie będę jeździć. Zresztą zazwyczaj odśnieżają:).
    Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.


    > Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo
    częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle
    zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam
    powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.

    Tylko tego już raczej nie zmienisz:/
    --
    A tu nagle "ideał sięgnął bruku" bohaterowie Hłaski byli ludźmi, których każdy
    z nas spotykał, których unikał nieraz, których się lękał. Ale to nie zmieniało
    faktu, że oni istnieli, żyli.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 17:53
    Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

    off.topic napisała:

    > Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
    > światopoglądu.

    Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

    > Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą
    > jazdy. Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
    > uzbierali na auto.

    Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

    > Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być szczera, to żałuję > tego prawka. Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie > inwestycje są trafione.

    Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

    > Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na forum:D.

    Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę chyba?;)

    > Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.

    Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt bezpiecznie...
    No ale fajnie byś wyglądała;)

    > Tylko tego już raczej nie zmienisz:/

    Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)
  • linia.frontu 18.07.07, 18:26
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

    Jak najbardziej:) - linii.frontu o fantastycznym nicku;) czasem się tożsamości
    chrzanią, ale to zawsze będzie linia.frontu:)
    Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
    przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

    > Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

    No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?


    > Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś
    > może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

    Też byłabym za własnym, no chyba, że nie mają - ale to wtedy po co jazdy? Albo
    chcą pożyczać od kogoś np. z rodziny.

    > Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

    Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p
    Myślę, że kiedyś będę wspominać te zmagania z rozrzewnieniem, i instruktora
    cholera pewnie też, na razie jednak jestem zbyt głęboko w tym osadzona, by
    potrafić się tym cieszyć.

    > Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę
    chyba? ;)

    No to co, że mnóstwo??? Ja tu z Tobą przychodzę pogadać, a nie z
    żadnym "mnóstwo"! Ha, obserwuję wnikliwą lekturę forum:). Taaa, jest kilka
    trolli, które wyjątkowo mnie lubią;p... ale wszystkim to jeszcze nie, tylko
    kupa nowych, a ja się wolno aklimatyzuję, brakuje mi moich Pierniczków:D.
    Poza tym tylko z Tobą i No Comments prowadzimy kilometrowe nie(netykiet)yczne
    dysputy:). Nie odchodź:.(


    > Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt
    bezpiecznie...

    Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

    > No ale fajnie byś wyglądała;)

    Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w całości
    ten skuterek ;p
    Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
    namówić:.(

    > Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)

    A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
    się!!! ;p

    --
    Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz Jeśli zwątpisz choć jeden raz
    Jeśli zwątpisz choć raz
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 23:51
    linia.frontu napisała:

    > Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
    > przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

    Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

    > No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?

    Obawiam się, że nawet bardziej...

    > Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p

    Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

    Nie odchodź:.(

    Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie wykasuje tego wątku;)

    > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

    Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

    > Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w
    > całości ten skuterek ;p

    Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

    > Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
    > namówić:.(

    Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

    > A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
    > się!!! ;p

    Lubimy mieć wrzody;)
  • linia.frontu 19.07.07, 12:33
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

    Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:), a jakoś tak zawsze jest,
    że jak zaczynam z kimś nadawać, to nikt się nie chce przyłączyć:).
    Raz się tak dałam naciąć, w wątku U-kochanej, i mam nadzieję, że już więcej
    mnie troliska oszukiwać nie będą - zresztą ich uwagi są zawyczaj chamskie, a
    Twoje tylko wredniackie - za to Cię lubię:). Zawsze może być gorzej - możesz
    być np. moim instruktorem (na szczęście masz "zły" IP), albo jakimś innym "złym
    człowiekiem" wodzącym mnie za nos - jednak za dobrze mi się z Tobą gada, by
    węszyć podstęp:).

    > Obawiam się, że nawet bardziej...

    Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:). Tylko, że "nawet
    bardziej" jest chyba bardziej naturalne i ludzkie, niż płacenie kolesiowi za
    spędzanie z nami czasu i sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej
    roli "pani do towarzystwa" ;p, choćby było to podszyte największą nawet
    miłością kursanteczki. "Nawet bardziej" jest już decyzją dwóch stron, a więc
    dwojga dorosłych ludzi (mam nadzieję, że mówimy o tym samym "nawet bardziej",
    bo może wyciągam zbyt daleko idące wnioski?). Ale to faktycznie najczęsciej
    instruktor przejawia sygnały funkcjonowania mózgu i rezygnuje z "nawet
    bardziej", u rozpaczy jelonka, który myślał, że złapał Pana Boga za nogi i w
    ogóle czuje wyższość nad innymi jelonkami z racji wieloperspektywiczności
    jazdy. Ale elaborat - filozofia jazdy :P.

    > Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to
    > szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

    Wiem, o co chodzi:). No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie
    może podwieźć? Wierz mi, że w Stolicy są miejsca, w których komunikacja jest
    tragiczna i ja się cholera zawsze na takie nadzieję - albo autobus co pół
    godziny, który wiecznie przyjeżdża niezgodnie z rozkładem, albo remonty
    ciągnące się stosunkowo długo i utrudniajace mi dojazd na uczelnię. Albo
    przesiadka nieskorelowana z poprzednim autobusem - dojeżdżam do przystanku i
    widzę, jak mi odjeżdża. A Samochód - wsiadasz pod domem, wygodnie, ciepluko,
    nikt Ci nie chucha, nie pcha się, nie trajkocze nad głową, nie ma beczących
    bachorów, nie musisz sterczeć na jednej nodze w godzinach szczytu, nikt sie nie
    lepi, włączasz muzykę i mykasz:). Nawet stanie w korku jest przyjemniejsze:).
    Zresztą najlepszym, jak zwykle zresztą, przykładem, jest mój instruktor:
    - No przecież mieszkasz praktycznie pod pracą - mówię ja:).
    - Tak! Tylko co z tego? 10 minut, rozumiesz??? I to PIECHOTĄ!!!! :)

    Straszne, nie? Biedactwo, świat się uwziął na Pana Instruktora! ;)

    > Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie
    > wykasuje tego wątku;)

    Po raz pierwszy szczerze cieszę się, że na Prawku nie ma moderatora i mogę
    bezkarnie (i co ważniejsze - wiecznie!) z Tobą dyskutować na tematy
    okołoprawkowe:). I nikt nas stąd nie przegoni:D, admini gazetowi pojawiają się
    tu od przypadku do przypadku, wyrzucanie do kosza nie przynosi efektu, i nawet,
    jak im się pod nos podeśli linki, niewiele to daje - no, to "teraz" wykasują
    ten wątek, żeby się zemścić - teraz nastąpi za jakieś pół roku:D.
    Jesteśmy bezpieczni:)

    > > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))
    > Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

    Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
    zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim, byleby
    nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!! :D I pod warunkiem, że miałabym
    zapas fajek, co by nie było kuśtykająco_do_sklepu. :)
    Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
    przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

    Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
    zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250, czy jakoś tak -
    wrażenie niesamowite, złaziłam z trzęsącymi się nogami i chciałam jeszcze,
    tylko, że ktoś za mnie zmieniał biegi i, co ważniejsze, utrzymywał równowagę -
    zwłaszcza przy skręcie, kiedy trzeba się przechylić - byłoby przerażająco:)
    musieć robić to samemu. Wystarczającym wstrząsem światopoglądowym był fakt,
    że "to ma biegi i ja się boję".

    > Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

    Corsa jest pojemna:). Nie zapytałeś, czy Instruktor mieścił się razem ze mną:D
    Biegł za Corsą, albo spoczywał na dachu - myślę, że w schowku byłoby mu
    wygodniej, niż w Corsie ze mną na fotelu kierowcy;p.

    > Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

    Zrobimy razem??? ;D

    > Lubimy mieć wrzody;)

    Uwielbiam, jak parodiujesz moją składnię:). No właśnie nie lubimy, i dlatego
    jak się wkurzamy to fest, żeby nerwicy nie dostać od tłamszenia emocji -
    ostatnio ofiarą pada nie kto inny, jak nasz kochany Pan Instruktor - czynnik
    wysoce flustrujący!!! Dobra, bo już mi ciśnienie skacze ;p
    --
    Strasznie oporni jestescie :)
    Gacie zatrzymują muchy. Teraz rozumiesz? :)
    by: Jednorazowy3
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 19:26
    linia.frontu napisała:

    > Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:),

    No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

    > Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:).

    Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

    > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

    To i tak niezły awans społeczny;)

    > No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie może podwieźć?

    Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

    > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
    > zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
    > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

    A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na pedałowanie...

    > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
    > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

    Piękne;)

    > Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
    > zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250,

    To już monster jest, na taki trzeba prawko. Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec). Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

    > Zrobimy razem??? ;D

    Po kolei moja droga, po kolei;)
  • linia.frontu 20.07.07, 00:58
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie
    > jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

    Hehe, Instruktorem na pewno nie - nie powiedziałbyś przecież, że źle mnie
    uczysz;p. Ale "pokolenie" chyba to samo, bo macie podobne sformułowania:) - np.
    bardzo charakterystyczne dla instruktora "robienie myków". Rocznik 81???

    Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
    jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
    opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
    od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
    dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
    do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
    godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
    Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.
    Ma rację, że to nie mogło mieć dla niego znaczenia, czy zdam za trzecim razem,
    czy nie. Bo już i tak niczego bym nie udowodniła. A jego dobry humor zastąpi co
    najwyżej ulga, że ma to już za sobą. Szkoda, miało być inaczej. Miałam zdać za
    drugim razem i to by było w porządku. Zanim dzień stąd odleci na chmurze:).
    Mam wrażenie, że teraz muszę wszystko zaczynać od nowa. Od nowa teoria, od nowa
    praktyka, od nowa szukanie instruktora. A ja już znam jednego dobrego. Wszystko
    się teraz pochrzani. Jest to dla mnie problem interpretacyjny nie do
    przeskoczenia, choć założę się, że interpretacja jest banalna. Miałam idealne
    warunki. Taine mi się chrzani. Żyjemy do cholery w czasach scjentyzmu, nie
    istnieją rzeczy nieogarnialne rozumowo, a już na pewno nie kawałek blachy na
    czterech kółkach, polegający na machaniu róznymi rzeczami. Mówił, że trzeba
    myśleć dwa kroki do przodu, rozmawiał chyba z polonistką, nawiazania,
    nawiązania do nawiązań, te sprawy. Jeśli chodzi o ewentualne kwestie mojej
    jelonkowatości, to zapewniam Cię, że nikt nie uczy się tak szybko, jak kobieta
    od mężczyzny, za miesiąc będziesz znać się na samolotach i walić moich gości
    tak, jak on. To też odpada, w jakimkolwiek ujęciu jakiejkolwiek epoki.
    Na to nie musisz odpisywać. Tak się tylko chciałam wygadać. Kompletnie nie
    pojmuję, co w tym jest tak trudnego, żeby miałoby nie wychodzić. Kilkadziesiąt
    cholernych zasad, do których trzeba się tylko stosować, interpretując sytuacje
    na drodze. Więc co jest nie tak?


    > Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie
    > takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o
    > nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

    Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
    żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
    zadowolonym. Na przykład.
    Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

    > > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

    > To i tak niezły awans społeczny;)

    Prowokatorze!!!! Zupełnie się z Tobą nie zgadzam! Nie zgadzam się z obiegowymi
    opiniami, że instruktor to "robol" i że każdy może nim być. Nie każdy. Bo nie
    każdy może naprawdę nazwać się Instruktorem. Instruktor kształtuje przyszłych
    kierowców i znaczące jest to, co wbije kursantowi do tej jego pancernej
    mózgoczaszki. Dla mnie mój Instruktor w kwestiach merytorycznych był, jest i
    będzie autorytetem ("po lekcjach na boisku latał za mną z cegłówką";p).

    > Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż
    > my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

    Ciekawe kiedy................................

    > > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo,
    > że zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
    > > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

    > A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na
    > pedałowanie...

    Z czegoś to wywnioskował???? :D
    Kocham Twoje teksty! Napisz kasiążkę!!! :)

    > > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
    > > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny)
    > Piękne;)

    :D


    > To już monster jest, na taki trzeba prawko.

    Prawda??? :D
    A jakiego ma kopa, no mówię Ci, autko to betka!!! Niesamowite uczucie mknąć
    taką bestią:D... no dobra, jakeśmy tak "naprawdę jechali, to to nie była moja
    robota, ale myślałam, że zejdę, taka byłam pod.arana:D

    > Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną
    czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec).

    Bezstopniową??? Fajne! A ja Cię właśnie chciałam zapytać o hamulec!!!! :)

    > Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

    Ja też chcę!!!! :)

    > > Zrobimy razem??? ;D
    > Po kolei moja droga, po kolei;)

    Zaraz tam po kolei... robimy!!! Znaczy się prawko;).


    --
    Strasznie oporni jestescie :)
    Gacie zatrzymują muchy. Teraz rozumiesz? :)
    by: Jednorazowy3
  • linia.frontu 20.07.07, 01:20
    linia.frontu napisała:

    > Więc co jest nie tak?

    Gdyby napisał ją Dante, to nie tak by to szło:)
    Proste, nie?

    --
    Strasznie oporni jestescie :)
    Gacie zatrzymują muchy. Teraz rozumiesz? :)
    by: Jednorazowy3
  • no-comments 20.07.07, 19:11
    Sorry Linia, że sie wcinam w post nie do mnie, ale....

    linia.frontu napisała:

    > Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
    > jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
    > opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
    > od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
    > dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
    > do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
    > godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
    > Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.

    Nie masz tu do końca racji Linia - "dobry" nie oznacza równorzędnie "dobry" dla
    wszystkich i nie chodzi tu o bycie dla jednych milszym a dla drugich mniej,
    jednych uczyć lepiej a innych mniej - chodzi raczej o to, że jaki yb nie był
    instruktor to jest jeszcze druga strona - kursant. Mój instruktor (ten, który
    mnie wszystkiego nauczył) zawsze wydawał mi się świetnym instruktorem (sorrry za
    czas przeszły - jest świetny), jego cierpliwośc nie znała granic, to samo z
    oddaniem do kursanta. Nie wierzę w to ,że mógłby sobie jakiegokolwiek kursanta
    kiedykolwiek odpuścić, wydawało mi się, że jeździc mógłby naucyzć każdego
    (skroro mnie zniósł, to dałby rradę każdego!!).... a jednak nie. Sam kiedyś
    przyznał, że z róznymi kursantami różnie się współpracuje - żadnego sobie nie
    odpuszczał, ani nie starał się mniej, ale czasami miał ochotę powiedzieć
    jakiemuś kursantowi, że z ich współpracy nic nie będzie, żeby zmienił(a)
    instruktora. Nie każdy instruktor (nawet świetny) nauycz każdego, i nie jest to
    wina kursanta czy instruktora - raczej zbiegów róznych okiloczności - dwóch
    osobowości, dwóch chęci i tego wszystkiego co się kiedyś tam zdarzyło między
    nimi (z nowym instruktorem startujesz jak z białą kartą - jeszcze wszystko się
    może zdarzyć, z takim, którego znasz - nawet jeśli stosunki są dobre to czasem
    zbyt wiele słów, czynów itp się przez eLkę przewaliło, żeby nauka nadal odnosiła
    sens i zamierzone efekty). Choćby Twój instruktor miał 99 zadowolonych
    kursantów, którzy zdali prawko za pierwszym razem, nie oznacza że tego setnego
    kursatna jest w stanie nauczyć..... to nie jest Twoja wina Linia, ani jego, po
    prostu wykorzystaliście już wszystkie szanse i tyle...



    > Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
    > żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
    > zadowolonym. Na przykład.
    > Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

    Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać, że
    można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki napędza
    Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu pozytywnego
    wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest chyba robić
    coś wbrew sobie...

    --
    "Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
    J. W. Goethe
  • linia.frontu 21.07.07, 21:36
    no-comments napisała:

    Odpisałam w poście do mg.
    Tobie dodam:

    - Co tam?
    - Nic chcę tylko wiedzieć, że zrobimy to prawko razem.
    - No a jak? Spiorę tyłek, jak nie zdasz ;)

    > Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać,
    > że można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki
    napędza Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu
    pozytywnego wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest
    chyba robić coś wbrew sobie...

    MG wykluczył moje seksualna podejrzenia. Chyba jeszcze głupsza jest tylko
    wiara, że to coś ma jeszcze jakiś sens w kontekście pozytywów mających z owego
    czegoś wyniknąć:).


    --
    "Ale ja wolę zginąć na swój sposób, niż żyć i cieszyć się na wasz"
    Marek Hłasko
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 19:35
    linia.frontu napisała:

    > Ale "pokolenie" chyba to samo, bo macie podobne sformułowania:) - np.
    > bardzo charakterystyczne dla instruktora "robienie myków". Rocznik 81???

    Jestem parę lat młodszy;)

    > Od nowa teoria, od nowa praktyka, od nowa szukanie instruktora. A ja już znam > jednego dobrego. Wszystko się teraz pochrzani. Jest to dla mnie problem
    > interpretacyjny nie do przeskoczenia, choć założę się, że interpretacja jest > banalna.

    Owszem, jest banalna. Skoro instruktor jest dobry to po co szukasz nowego? A skoro chcesz szukać, to dlaczego dalej uważasz, że jest dobry? Może nie jest dobry _dla_Ciebie_ ? W ogóle w Twoim kursie jakby za dużo tego instruktora;)
    Ja traktowałem instruktora jak automat do wydawania poleceń i uwag, nawet w czasie kursu nie potrafiłbym podać przybliżonego rysopisu. Bez gadania o pierdołach, bez żartów. Nie wolno się zaprzyjaźniać z kimś, kto powienien Cię czasem op...ić. Taka osobista znajomość blokuje możliwości "motywacyjne" czy tego chce, czy nie. I skąd wiesz, że Twój instruktor potrafi oddzielić pracę od "innych rzeczy"? Widziałaś go w akcji z innymi kursantami?

    > zapewniam Cię, że nikt nie uczy się tak szybko, jak kobieta od mężczyzny

    Nie, najszybiej uczy się uczeń od nauczyciela. Rozumiesz?

    > Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

    Przejeździć 70 godzin i nie zdać 3 razy?;)

    > Prowokatorze!!!! Zupełnie się z Tobą nie zgadzam! Nie zgadzam się z
    > obiegowymi opiniami, że instruktor to "robol" i że każdy może nim być. Nie
    > każdy. Bo nie każdy może naprawdę nazwać się Instruktorem.

    Tak, to prawdziwi profesjonaliści, doskonale wyszkolona elita kierowców. Świadczy o tym wysoka zdawalność niezwykle trudnych egzaminów, kultura jazdy naszych kierowców (wszak od Instruktorów się tego nauczyli) i niezwykle niska, na tle reszty Europy, ilość ofiar wypadków...

    > Z czegoś to wywnioskował???? :D

    Jakoś tak mi się przy okazji tego gipsu przypomniał;) ("po pokładzie jeździ Jojo bicyklem z Ukrainy";)).

    > Kocham Twoje teksty! Napisz kasiążkę!!! :)

    Niebardzo mam o czym...

    > Bezstopniową??? Fajne! A ja Cię właśnie chciałam zapytać o hamulec!!!! :)

    Pytaj;)

    > Zaraz tam po kolei... robimy!!! Znaczy się prawko;).

    W 50% jest to prawda;)
  • linia.frontu 21.07.07, 21:16
    Zobacz, jakie fajne znalazłam - to będzie motyw przewodni:
    Przypomniała mi się anegdota o pewnym greckim filozofie, który spotkał
    uszczęśliwionego mistrza olimpijskiego i zapytał, z czego tak się cieszy.
    - Jak to z czego? Wygrałem.
    - A ci, z którymi wygrałeś, byli lepsi czy gorsi od ciebie?
    - Gorsi, skoro to ja wygrałem.
    - To jaka satysfakcja wygrać z gorszymi od siebie?

    :D

    Gość portalu: mg napisał(a):


    > Jestem parę lat młodszy;)

    W takim razie jesteś w moim wieku. Myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy ;p


    > Owszem, jest banalna. Skoro instruktor jest dobry to po co szukasz nowego?
    Prawda? Faktycznie banalne! :D
    Skoro Instruktor jest dobry, nie widzę powodu, dla którego miałabym się wkręceć
    w konflikty tragiczne. Katharsis i tak nie będzie:).

    > to dlaczego dalej uważasz, że jest dobry? Może nie jest dobr
    > y _dla_Ciebie_ ?

    Bardzo dobry! Choć reprezentujemy inne wartości, ale jak przychodzi, to jest
    dla mnie miły, uśmiecha się i należy do najbardziej wyrozumiałych ludzi, jakich
    znam. Tak, jest dla mnie bardzo dobry:).

    > W ogóle w Twoim kursie jakby za dużo tego instruktora;)

    Wkursie - akurat tyle, ile trzeba, jak mamy dwie godziny, to jeździmy dwie, i
    instruktor jest przez dwie, jak godzinę - przez godzinę. Nie uważam, żeby było
    go za mało, czy za dużo. Zawsze był bardzo punktualny:).

    > Ja traktowałem instruktora jak automat do wydawania poleceń i uwag,

    Czy po zdanym egzaminie zadzwoniłeś do Automatu i powiedziałeś, że zdałeś? Ja
    jeszcze nikogo w swoim życiu tak nie traktowałam, bez względu na "funkcję" jaką
    pełnił wobec mnie. Ale może to dlatego, że nie byłam w wojsku i nie miałam
    kontaktu z automatami. Na kursie zresztą też nie jeździłam na automacie.
    Podobno w PIKu można pojeździć.

    > nawet w czasie kursu nie potrafiłbym podać przybliżonego rysopisu.

    Też zawsze miałam z tym problem. Zawsze miałam mu się przypatrzeć, ale jak
    podjeżdżała eLka, to zapominałam o planie, bo zaczynałam się skupiać na tym, że
    się mieliśmy ustawić na następne zajęcia, i że miałam mu przypomnieć, a potem
    mówił: "będziem parkować" i to już było wystarczająco absorbujące. Zresztą w
    autku nigdy nie ma okazji się przypatrzeć:(.

    Bez gadania o pierdołach, bez żartów. Nie wolno się zaprzyjaźniać z kimś, kto
    powienien Cię czasem op...ić. Taka osobista znajomość blokuje
    możliwości "motywacyjne" czy tego chce, czy nie.

    Skąd wiesz? Automat chciał się z Tobą zaprzyjaźnić?
    Ja też nie mogę tego wiedzieć. Przyjaźń to duże słowo, a mój Instruktor nie
    lubi używać dużych słów w stosunku do małych linii.frontu.
    Może Twoje blokuje, ja uważam, że to straszne. Z Automatami z pracy też się
    nie "przyjaźnisz"? Ja tam szefa bardzo lubię, spoko człowiek:).


    > I skąd wiesz, że Twój instruktor potrafi oddzielić pracę od "innych rze
    > czy"? Widziałaś go w akcji z innymi kursantami?

    ...? W akcji? :D
    Nie, on nie z tych... ;p


    > Nie, najszybiej uczy się uczeń od nauczyciela. Rozumiesz?

    Ja tak. Ja rozumiem.


    Już mi się dalej nie chce. Potem dokończę:).
    --
    "Ale ja wolę zginąć na swój sopsób, niż żyć i cieszyć się na wasz"
    Marek Hłasko
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.07, 23:13
    linia.frontu napisała:

    > Zobacz, jakie fajne znalazłam - to będzie motyw przewodni:(...)

    Słyszałem to już. Greccy filozofowie to byli łebscy goście. Ale na sporcie się nie znali;)

    > W takim razie jesteś w moim wieku. Myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy ;p

    Czasem gadam jak stary piernik.

    Katharsis i tak nie będzie:).

    Będzie. Zobaczysz wysiadając z samochodu po zdanym egzaminie. To już niedługo;)

    > Bardzo dobry! Choć reprezentujemy inne wartości, ale jak przychodzi, to jest
    > dla mnie miły, uśmiecha się i należy do najbardziej wyrozumiałych ludzi,
    > jakich znam. Tak, jest dla mnie bardzo dobry:).

    Nie umiałbym się lepiej wykręcić;)

    > Wkursie - akurat tyle, ile trzeba, jak mamy dwie godziny, to jeździmy dwie, i
    > instruktor jest przez dwie, jak godzinę - przez godzinę.

    Twoje opowieści o jazdach wyglądają tak: "Instruktor dzisiaj powiedział ratatatatata...", moje wyglądały raczej tak: "Dzisiaj wyprzedzałem traktor*, dociągnąłem do 5000 obrotów, super było".

    *traktor - maszyna rolnicza, z dużymi kołami, powoli jeździ. Jesteś warszawianką więc wolę wytłumaczyć;)

    > Czy po zdanym egzaminie zadzwoniłeś do Automatu i powiedziałeś, że zdałeś?

    Wysłałem smsa, mógł przecież prowadzić akurat;). Gdy się czegoś uczę lub (rzadko) uczę czegoś staram się nie widzieć w tym po drugiej stronie stołu człwieka a Nauczyciela albo Ucznia. Takie czysto "zawodowe" relacje ułatwiają mi zadanie. No ale nie mam oczywiście monopolu na mienie racji;) W wojsku też (jeszcze) nie byłem ale to dobre skojarzenie;)

    > Może Twoje blokuje, ja uważam, że to straszne.

    Niestety. I dlatego obieram taką strategię...

    > ...? W akcji? :D
    > Nie, on nie z tych... ;p

    Własnie. Jak on ma zachować pełen profesjonalizm, skoro tyle wiecie o swoich upodobaniach seksualnych. Czyżbym dopuścił się nadinterpretacji?;)

    > Jakbym to robiła "dla instruktora" to bym zdała za drugim, jakby się dało tak > zrobić.

    Ale robiłaś "dla siebie" więc się specjalnie nie starałaś? Tłumaczeni mętne jak wody Gangesu;)

    > Jak ktoś ma zakuty łeb, to nigdy do niego nie dotrze, ile by się nie
    > tłumaczyło, to raz; dwa, powiedziałam, że nie każdy może się nazwać
    > instruktorem,

    Miałaś rację, trochę tu prowokowałem. Nie twierdzę, że nie ma dobrych instruktorów. Chodziło mi raczej o to, że w całym tym biznesie nie chodzi o nauczenie ludzi jeździć. I środowisko specjalnie nie stara się tego zmienić...

    > myślał o kategorii A, ale nie chciał zdawać teorii, bo przecież on się tego
    > nie nauczy,

    Ja dalej nie wiem, z jaką prędkością wolno mi ciągnąć przyczepę z hamulcem najazdowym po jednojezdniowej, dwupasmowej drodze szybkiego ruchu w terenie niezabudowanym;) To pytanie dalej jest w testach? A serio: ludzie po paru latach za kółkiem zapominają większość przepisów (tak sądzę z obserwacji). Wykucie testów nic nie zmienia. Ja też nie jestem pewny, czy zdałbym egzamin teoretyczny bez przygotowania. Słyszałem o pomyśle na inną formę teorii: zdjęcia z rzeczywistych sytuacji i konieczność odpowiedzi, jak powinno się zachować (z ograniczonym czasem). Chyba lepsze niż kucie jakichś trzeciorzędnych przepisów, których nikt w rzeczywistości nie stosuje (ani policja nie sprawdza).

    > Dopóki tacy kretyni będą robić prawko...

    Linia.Frontu nie zrobi! Bo się boi z nimi jeździć;)

  • linia.frontu 22.07.07, 00:26
    Jesteś obrzydliwy! Nie umiem się na Ciebie obrazić! :D
    Z No Comments to zawsze była sprawa przegrana, bo najczęściej zapominałam o
    swoim fochu w momencie, w którym musiałam jej coś "natychmist powiedzieć", my
    plotkary... albo No Commens bezceremonialnie pomijała fakt pojawienia się focha
    (i za to ją lubię:D). Ale Ty jesteś jeszcze gorszy! :D


    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Greccy filozofowie to byli łebscy goście. Ale na sporcie się nie znali;)

    Byli od myślenia, nie od sportu:)

    > Będzie. Zobaczysz wysiadając z samochodu po zdanym egzaminie. To już
    niedługo;)

    Litość i trwoga po zdanym egzaminie? Tyle razy zastanawiałam się, jak się będę
    czuła, ale nigdy poprzez litość... na początku myślałam, że się wcale nie będę
    cieszyć, potem, że wpadnę w ekstazę, teraz o zdanym egzaminie myślę w
    kategoriach ulgi:).

    > Nie umiałbym się lepiej wykręcić;)

    ;)


    > Twoje opowieści o jazdach wyglądają tak: "Instruktor dzisiaj powiedział
    ratatatatata...", moje wyglądały raczej tak: "Dzisiaj wyprzedzałem traktor*,
    dociągnąłem do 5000 obrotów, super było".

    Ważne jest dla mnie to, co Instruktor mówi, nie tylko w kontekście atmosfery,
    ale i w kwestiach merytorycznych. No Comments napisała, że oczekuje, iż
    instruktor powie, nie w żartach: "zmień instruktora". Powiedział -
    zacytowałam:). Tylko, żeśmy oboje w to nie wierzyli. Ale nie zapominaj, żem
    filolożka i najszczęśliwsza czuję się w obliczu kawałka tekstu - Instruktor
    dawał mi podczas jazdy wiele "wykładów" dotyczących róznych sytuacji. To mi
    bardzo pasowało, bo potrzebuję mieć raz: tekst (tłumaczenie manewru, przyczyny
    takiego jego wykonania, konsekwencje w ruchu rogowym z różnych perspektyw),
    dwa: zaplecze ideologiczne (tego też nie brakowało, często było to jedno
    zdanie, na zasadzie Marka, takie dużomówiące zdanie:P)

    > *traktor - maszyna rolnicza, z dużymi kołami, powoli jeździ. Jesteś
    warszawianką więc wolę wytłumaczyć;)

    Jeździłam na Władimirze (to taki ruski traktor) i nawet robiłam nim oprysk
    (razem z Tatą, który kontrolował sytuację) - nie musisz mi tłumaczyć. To
    zresztą też jest w przepisach:).

    > Wysłałem smsa, mógł przecież prowadzić akurat;). Gdy się czegoś uczę lub
    (rzadko) uczę czegoś staram się nie widzieć w tym po drugiej stronie stołu
    człwieka a Nauczyciela albo Ucznia. Takie czysto "zawodowe" relacje ułatwiają
    mi zadanie.

    Dla mnie ktos musi byc nade wszystko Autorytetem ("A") w danej dziedzinie.
    Instruktor nim jest, jest nim, bo żyje tym, co robi i stara się to robić
    najlepiej, jak to tylko możliwe ("To jest jedyna rzecz, którą kocham w życiu.
    Nic innego nie umiem..." - cały Hłasko). Bez względu na to, ile się przewaliło
    przez tą eLkę, jest dla mnie przede wszystkim Autorytetem i odczuwam respekt
    przed tą wiedzą. Ma wykształcenie nakierunkowane na samochody, ale przede
    wszystkim nie jest to wiedza zastana i szkolna.
    To jest relacja, z której wyciągam najwięcej. Wiem, że inny instruktor już tym
    autorytetem nie będzie, że będzie poddawany polemice mój zresztą też jest
    przeze mnie obserwowany, czy mi np. nie pomaga ze sprzęgłem, także musi się
    mieć na baczności;p, ale to jest obserwacja czysto techniczna, nie podważanie
    Autorytetu.


    > Niestety. I dlatego obieram taką strategię...

    Mi tak jest zdecydowanie trudniej, czy w aucie, czy na uczelni. Jasne, że nie
    latam z wykładowcami na browca (z Instruktorem też nie), ale u nas zawsze
    istniała tendencja do relacji równorzędnych - czytamy teksty i poemizujemy,
    rzadko który wykładowca tworzy relację nadrzędno-podrzędną (ona istnieje tak
    jakby w podtekście, tak samo, jak z Instruktorem).

    > Własnie. Jak on ma zachować pełen profesjonalizm, skoro tyle wiecie o swoich
    > upodobaniach seksualnych. Czyżbym dopuścił się nadinterpretacji?;)

    Dopuściłbyś się:)
    Proponuję zostawić w spokoju upodobania seksualne mojego Instruktora - bo takie
    rozważania faktycznie mogą mieć wpływ na koncentrację za kółkiem;).


    > Ale robiłaś "dla siebie" więc się specjalnie nie starałaś? Tłumaczeni mętne
    jak wody Gangesu;)

    Sugerujesz, że specjalnie oblewam, żeby mieć więcej czasu na Instruktora. Nie
    potrzebuję - wręcz wolę go spotkać poza samochodem, bo w aucie nie ma okazji
    pogawędzić (ja potrafię gadać tylko na prostych odcinkach, więc nie raz kończę
    zdanie po 15 minutach;p), w aucie jest robota do odwalenia, czasem, jak jestem
    ostatnia, to złożymy razem placyk i pogadamy, ale w aucie jest tego stosunkowo
    mało, bo teraz "jeździmy tak, jak na egzaminie" - wkręcemy się, że to egzamin i
    to mnie absorbuje:).
    Jakbym miała zdawać, albo nie, dla Instruktora - zdałabym za tym drugim, wtedy
    mi najbardziej zależało "tak jakby dla niego", bo wiedziałam, że na mnie liczy.
    To nie jest kwestia dla kogo to robię. Moim zdaniem zżera mnie stres, ale tego
    nie umiem przeskoczyć. Wolałabym ten egzamin zdać "pisemnie" ;p

    > Miałaś rację, trochę tu prowokowałem. Nie twierdzę, że nie ma dobrych
    instruktorów. Chodziło mi raczej o to, że w całym tym biznesie nie chodzi o
    nauczenie ludzi jeździć. I środowisko specjalnie nie stara się tego zmienić...

    No więc właśnie, też uważam, że wielu Instruktorów się nie przykłada (dlatego w
    moim ośrodku na kat. B jest tylko jeden - drugi to nie instruktor) i nie bardzo
    chcą to zmienić. Ale to zależy od człowieka (ewentualnie Automatu;p), szkoda,
    że tak trudno znaleźć kogoś naprawdę dobrego, zwłaszcza, że świeżemu kursantowi
    kompletnie brak kryteriów.


    > Ja dalej nie wiem, z jaką prędkością wolno mi ciągnąć przyczepę z hamulcem
    najadowym po jednojezdniowej, dwupasmowej drodze szybkiego ruchu w terenie
    niezabudowanym;) To pytanie dalej jest w testach?

    Nie pamietam takiego:). Ale będę teraz (czyt. jutro) nad nimi siedzieć, to
    zweryfikuję!
    Co to jest hamulec najazdowy???

    > A serio: ludzie po paru latach za kółkiem zapominają większość przepisów (tak
    sądzę z obserwacji).

    Zgadzam się. Co nie przeszkadza im być full wypas, klękajcie narody. Koleś
    mówił tonem takiej niezakłamanej dumy z samego siebie i jednocześnie twierdził,
    że zna przepisy - ale teorii - niet. A testy są wynikiem istnienia teorii i nie
    trzeba się ich uczyć, a tylko znać i rozumieć przepisy.

    > Wykucie testów nic nie zmienia.

    Oczywiscie, że nie - a przynajmniej niewiele. Ale jak nie łaska zajrzeć do
    kodeksu, to niech choć te testy popyka. Może coś wydywaguje....?

    > Słyszałem o pomyśle na inną formę teorii: zdjęcia z rzeczywistych
    sytuacji i konieczność odpowiedzi, jak powinno się zachować (z ograniczonym
    czasem). Chyba lepsze niż kucie jakichś trzeciorzędnych przepisów, których nikt
    w rzeczywistości nie stosuje (ani policja nie sprawdza).

    Fajne by to było:). Do tej pory odnoszę wrażenie, że podręcznik trochę swoją
    drogą... kilka pytań miałam opanowane pamięciowo, nie rozumowo, wynikało to z
    konstrukcji pytania - musiałam sprawdzic odpowiedź, żeby prawidłowo
    zinterpretować pytanie.

    > Linia.Frontu nie zrobi! Bo się boi z nimi jeździć;)

    Ja??? Ja sie boję? Eeeeeeeeeee!
    Uważam tylko, że przydałoby im się porządne przeszkolenie:)


    --
    "Ale ja wolę zginąć na swój sopsób, niż żyć i cieszyć się na wasz"
    Marek Hłasko
  • linia.frontu 22.07.07, 00:35
    linia.frontu napisała:

    > A testy są wynikiem istnienia teorii i nie

    Jeszcze dopiszę - chodzi mi o to, że testy nie służą wkuciu ich na pamięć, że
    są z księżyca. Kilka jest niesprecyzowanych i warto je przerobić. Większość
    wychodzi na rozumienie - jak robiłam testy po przeczytaniu podręczkika na 497
    uwaliłam 4, przed - zdecydowanie więcej. Szybciej też kojarzyłam i nie musiałam
    wkuwać na pamięć, bo pamiętałam, jak to wyyglądało w tekście.
    --
    "Ale ja wolę zginąć na swój sposób, niż żyć i cieszyć się na wasz"
    Marek Hłasko
  • linia.frontu 22.07.07, 01:25

    Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem, i że inni mogą sobie wsadzić swoje
    teorie, bo oni nie wierzą w to moje prawko, ale, że przecież my w nie wierzymy
    a skoro wierzymy, to znaczy, że musi się udać i on się zgodził.


    --
    "Ale ja wolę zginąć na swój sposób, niż żyć i cieszyć się na wasz"
    Marek Hłasko
  • no-comments 22.07.07, 08:48
    Znowu czytam posty nie do mnie za co z góry przepraszam, ale nie mogę się
    powstrzymać, żeby nie napisać....


    Linia czy Ty naprawdę wierzysz, że to prawko zrobicie razem?? Nigdy nie miałam
    Cię za naiwną (w końcu trochę Cię już znam i daleka jestem od takiego myślenia)
    - ale szczerze powiedziawszy ta Twoja wiara w Was za kólkiem robiących to prawko
    zaczyna mnie powalac na kolana bardziej niż moja wiara, że JWPKN nauczy mnie
    jeździć.... Jesteś jeszcze mniej reformowalna ode mnie wiesz;) Linia, ile
    jeszcze pakietów zamierzasz wykupić, ile godzin zamierzasz spędzić nad testami
    zamist nad kuciem na studia, ile razy chcesz jeszcze tracić wiarę w siebie
    (zamiast w niego, bo on jest autorytetem, bo jemu nie można nic zarzucić, bo
    jeśli wina nie leży po jego stronie, ani Was obojga razem, to pewnie po mojej -
    pewnie jestem najgorszą kursantką..... czy nie takim torem przebiegają Twoje
    myśli Linia????????), ile razy jeszcze będziesz winić siebie, ile razy będziesz
    szła na egzamin z myślą, że to się nie może udać (no bo skoro najlepszy
    instruktor nie nauczył to i tak nie dam rady), ile razy jeszcze będziesz robić
    krok w przód stwierdzajac, że wreszcie coś zaskoczyło, by potem tak
    bezrezcemonialnie zrobić dwa w tył???

    Linia zmiana instruktora to nie jest nieodwołalna decyzja, nie palisz w ten
    sposób mostów za soba tylko otwierasz inne drogi, inne możliwości, inne bramy...
    Zawwsze możesz zawrócić, zrezygnowac, możesz wszystko Linia, a trwanie uparcie
    przy czymś co - powiedzmy sobie szczerze - nie przynosi teraz żadnego rezultatu
    - jest bezcelowe i niewytłumaczalne. Może warto znaleźć nowego instruktora i nie
    ważne, że on nie będzie autorytetem (co najlepszego miałaś wziąć od swojego
    instruktora - to juz wzięłaś, czas, żeby ktoś naucyzl Cię po prostu zdać
    egzamin)- weźmiesz przykłąd z MG i zaczniesz nowego instruktora traktowac jak
    automat - bez przymilania się, wycieczek osobistych, bez rozpraszania myśli
    (Twoich czy jego), on nie będzie Cie musiał zabawiać - ma Cię nauczyć jeździć -
    czysto mechanicznych zachowań (bez bawienia się w wykładnie wszelkiego rodzaju),
    racjonalnych nawyków i Tobie się nie musi podobać sposób w jaki to będzie robił,
    nie musisz go nawet lubić, byleby był skuteczny, ktoś - przed kim Twoje błędy
    nie będą częściowo usprawiedliwione ("No tak, Linia Frontu tak ma", "przecież
    wiesz, że jestem najgorszą kursantką" - takie usprawiedliwienia są świetne, ale
    nie posuwają Cię naprzód, dobrze o tym wiem).

    linia.frontu napisała:

    > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem, i że inni mogą sobie wsadzić swoje
    > teorie, bo oni nie wierzą w to moje prawko, ale, że przecież my w nie wierzymy
    >
    > a skoro wierzymy, to znaczy, że musi się udać i on się zgodził.

    A napewno wierzysz Linia????? W to czy instruktor wierzy nie wnikam.
    Bo ja wierzę w Twoje prawko i w to, że jesteś w stanie zdać ten egzamin choćby
    zaraz, ale nie wierzę już w Twoją wiarę - próbując przekonać MG na forum tak
    naprawdę próbujesz sobie wmówić tę wiarę, siebie przekonać, usprawiedliwić,
    uprawomocnić coś - w co już nie wierzysz.... ZRóB COś Z TYM!!!!

    "Jeśli zwątpisz choć raz, powrotów nie będzie...."

    Czy lepiej jest łazić wciąż tą samą drogą w kółko - zawracać, powracać i zawsze
    trafiać w to samo miejsce?? Niby coś robisz, niby nei stoisz w miejscu, ale tak
    naprawdę nie posuwasz się na przód ani o krok, a tracisz przy okazji wiarę. Może
    czas poszukac bocznych dróg i szukac wyjścia z tego labiryntu???


    --
    "Bo porządku rzeczy się nie zwalczy,
    droga już ku swemu fatum bierzy,
    jestem sama, dookoła pełno fałszu,
    to nie takie proste życie przeżyć"....
  • linia.frontu 22.07.07, 09:12
    no-comments napisała:

    > Znowu czytam posty nie do mnie za co z góry przepraszam, ale nie mogę się
    > powstrzymać, żeby nie napisać....

    Pisz, pisz, podzielimy dziś ten ogień na troje, para-moje, para-Twoje... ;)

    > Jesteś jeszcze mniej reformowalna ode mnie wiesz;)
    Wiem:).

    > Linia czy Ty naprawdę wierzysz, że to prawko zrobicie razem??
    Tak właśnie.

    > Nigdy nie miałam Cię za naiwną
    Dziwne. Ja zawsze miałam siebie za istotę naiwną. Gdybym nie była naiwna,
    pewnie nie byłoby tego wszystkiego.


    > Linia, ile jeszcze pakietów zamierzasz wykupić, ile godzin zamierzasz spędzić
    nad testami zamist nad kuciem na studia, ile razy chcesz jeszcze tracić wiarę w
    siebie
    No pewnie tyle, ile będzie trzeba.

    > (zamiast w niego, bo on jest autorytetem, bo jemu nie można nic zarzucić, bo
    jeśli wina nie leży po jego stronie, ani Was obojga razem, to pewnie po mojej -
    pewnie jestem najgorszą kursantką..... czy nie takim torem przebiegają Twoje
    myśli Linia????????), ile razy jeszcze będziesz winić siebie,

    Przesadzasz. Jakbym miała coś do zarzucenia, to dobrze wiesz, że zaraz byłby
    najazd. Jedyne, co mi się w jego nauczaniu nie podoba, to łuk na sposób - i to
    sobie pewnie z kimś innym przetrenuję, ale zaświadczenie na pewno biorę u
    niego - widzę różnicę między 250, a 175, widzę też różnicę między jeżdżeniem
    tylko po Ursynowie, a jeżdżeniem po Odlewniczej, między trzymaniem sprzęgła, a
    nietrzymaniem sprzęgła etc.

    Nie wiem, czego wy tu oczekujecie. To jest moje prawko i moja sprawa, jak je
    zrobię. I z kim.
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • no-comments 22.07.07, 09:29
    linia.frontu napisała:

    > Dziwne. Ja zawsze miałam siebie za istotę naiwną. Gdybym nie była naiwna,
    > pewnie nie byłoby tego wszystkiego.

    W tej jednej dziedzinie przyznaje, że Twoja naiwność mnie pobiła;) Ale zdążyłam
    się przyzwyczaić, że ludzie którzy stąpają po ziemi racjonalnie w jednej
    ziedzinie (czasem może nawet zbyt racjonalnie), na innymn polu zycia - zachowują
    się jak dzieci, albo po prostu naiwnie.


    > Przesadzasz. Jakbym miała coś do zarzucenia, to dobrze wiesz, że zaraz byłby
    > najazd. Jedyne, co mi się w jego nauczaniu nie podoba, to łuk na sposób - i to
    > sobie pewnie z kimś innym przetrenuję, ale zaświadczenie na pewno biorę u
    > niego - widzę różnicę między 250, a 175, widzę też różnicę między jeżdżeniem
    > tylko po Ursynowie, a jeżdżeniem po Odlewniczej, między trzymaniem sprzęgła, a
    > nietrzymaniem sprzęgła etc.

    CZyli nie dopuszczasz do siebie myśli, że są instruktorzy oprócz Twojego, którzy
    nie trzymają sprzęgła, nie uczą zakrętów na półsprzęgle, nie jeżdzą po jednej
    trasie......? Okey - szukanie jest kosztowne - argument ciężki do podważenia,
    ale czasem okazuje się, że strata pieniędzy w ostatecznym rezultacie daje więcej
    niż mniejsza ilośc kasy i marny skutek.

    > Nie wiem, czego wy tu oczekujecie. To jest moje prawko i moja sprawa, jak je
    > zrobię. I z kim.

    CZego oczekujjemy?? Że zrobisz to prawko Linia:D Tylko tego. Jak to zrobisz,
    kiedy i z kim - Twoja wola, w końću wszyscy jesteśmy dorośli i sami odpowiadamy
    za swoje poczynania - jak w aucie - to kierowca trzyma kierownicę i on wyznacza
    cele dalsze, bliższe, kolejne etapy drogi i czy do finishu dojedzie sam, czy z
    kimś i jak szybko dojedzie. Ja tu tylko czasem pewłnię rolę wyrzutu sumienia
    (słusznie czy niesłusznie, ale kubeł zimnej wody jeszcze nikomu nie zaszkodził;)
    i tylko dlatego, ze chcę żebyś zrobila to prawko (kogoś innego bym sobie po
    prostu odpuściła:). A tak w ogóle to robię to z czysto egoistycznego punktu
    widzenia - chcę żebyś zdałą ten egzam, odebrała plasticzek i pochwaliła ise
    pierwszymi jazdami i powspierała mnie, żebym dla odmiany to ja nie miała szans
    unikania pewnych rzeczy i nie szukala usprawiedliwienia dla sowjego niejeżdżenia;P


    --
    "Bo porządku rzeczy się nie zwalczy,
    droga już ku swemu fatum bierzy,
    jestem sama, dookoła pełno fałszu,
    to nie takie proste życie przeżyć"...
  • linia.frontu 22.07.07, 09:39
    no-comments napisała:


    > CZyli nie dopuszczasz do siebie myśli, że są instruktorzy oprócz Twojego,
    którzy nie trzymają sprzęgła, nie uczą zakrętów na półsprzęgle, nie jeżdzą po
    jednej trasie......?

    Dopuszczasz - mówisz tylko o drugim instruktorze ze swojego ośrodka, a że
    miałaś okazję obserwować jego poczynania z innym kursantem, zwątpiłaś w sens
    jeżdżenia z nim. Trzeci instruktor z Twojego ośrodka to równie nienajlepszy
    pomysł. A wolisz wydać 175, niż 250.

    > Okey - szukanie jest kosztowne - argument ciężki do podważenia, ale czasem
    okazuje się, że strata pieniędzy w ostatecznym rezultacie daje więcej niż
    mniejsza ilośc kasy i marny skutek.

    Jak się je ma. Ja ich nie mam i jeszcze nie wymyśliłam, co z tym zrobię.


    > CZego oczekujjemy?? Że zrobisz to prawko Linia:D Tylko tego. Jak to zrobisz,
    kiedy i z kim - Twoja wola, w końću wszyscy jesteśmy dorośli i sami odpowiadamy
    za swoje poczynania - jak w aucie - to kierowca trzyma kierownicę i on wyznacza
    cele dalsze, bliższe, kolejne etapy drogi i czy do finishu dojedzie sam, czy z
    kimś i jak szybko dojedzie.

    Będę więc wrzucać to w sygnaturkę za każdym razem, kiedy odpiszesz mi coś
    takiego. :)
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • no-comments 22.07.07, 10:09
    linia.frontu napisała:

    > Dopuszczasz - mówisz tylko o drugim instruktorze ze swojego ośrodka, a że
    > miałaś okazję obserwować jego poczynania z innym kursantem, zwątpiłaś w sens
    > jeżdżenia z nim. Trzeci instruktor z Twojego ośrodka to równie nienajlepszy
    > pomysł. A wolisz wydać 175, niż 250.

    CZyli ugólniasz całe środowisko na podstawie dwóch znajomych Ci instruktorów?
    Słuchaj - w Twoim OSK jest jeden dobry instruktor (tylko teraz już niekoniecznie
    dla Ciebie), pozostali nie mogą być dobrzy bo to by zachwiało statystykami
    dobrych instruktorów (osobiście twierdze, że tych dobrych jest najwyzej 10 % ze
    wszystkich). A poza tym nie wierzę, że wszyscy w W-wie biora po 50 zeta za
    godzinę. A może jakiś OSK, który ma siedzibę poza Warszawą, ale po W-wie jeżdzą
    - ja tak trafiłąm na tanie jazdy - OSK duzy (dużo aut, instrukotorów, ale biorą
    trochę mniej bo siedzibe mają poza Cz-wą a więc mają teoretycznie mniej
    kursantów i dbają o nich lepiej), znam za to jeden osk, który nie dość że nei
    jest dobry, to jeszcze uczy na autach, których w WORD nie ma (bo fiaty tańsze w
    utrzymaniu) i biorą jeszcze więcej niż średnia w mieście, tak więc jakby
    poszukać to moze i u Ciebie by się coś znalazło... (dobra nie mędze więcej -
    brak czasu, forsy itp itd)

    A wiesz, że teraz to Ty próbujesz osiągnąć COŚ - POMIMO wszystkiego;D

    I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
    zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)


    --
    "Godzimy się z tym, że wytykają nam nasze wady;
    Godzimy się, że karzą nas za nie, wiele z ich powodu znosimy cierpliwie;
    nie starcza nam jednak cierpliwości, kiedy mamy się ich pozbyć":) Goethe
  • linia.frontu 22.07.07, 10:35
    no-comments napisała:

    > CZyli ugólniasz całe środowisko na podstawie dwóch znajomych Ci instruktorów?

    Łojezusie brodaty... Mówię o dwóch konkretnych przypadkach i niczego nie
    uogólniam. A, że wolę wydać 175 w swoim ośrodku, niż 250 w innym, to będę
    jeździć z moim.

    > A poza tym nie wierzę, że wszyscy w W-wie biora po 50 zeta za
    > godzinę.

    Szukam wśród tych, które mi wydadzą zaświadczenie przed wyjeżdżeniem. W
    A może jakiś OSK, który ma siedzibę poza Warszawą, ale po W-wie jeżdzą
    > - ja tak trafiłąm na tanie jazdy - OSK duzy (dużo aut, instrukotorów, ale
    biorą
    > trochę mniej bo siedzibe mają poza Cz-wą a więc mają teoretycznie mniej
    > kursantów i dbają o nich lepiej), znam za to jeden osk, który nie dość że nei
    > jest dobry, to jeszcze uczy na autach, których w WORD nie ma (bo fiaty tańsze
    w
    > utrzymaniu) i biorą jeszcze więcej niż średnia w mieście, tak więc jakby
    > poszukać to moze i u Ciebie by się coś znalazło... (dobra nie mędze więcej -
    > brak czasu, forsy itp itd)
    >
    > A wiesz, że teraz to Ty próbujesz osiągnąć COŚ - POMIMO wszystkiego;D
    >
    > I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
    > zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)
    >
    >


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 22.07.07, 10:36
    no-comments napisała:

    > I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
    > zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)

    Jakże mi przykro, że Cię rozczaruję. NC, daj spokój.


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: linia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 10:47
    Chyba się trochę zapominasz. Jeśli wydaje Ci się, że mogę sobie ot tak, jak
    zwykły kursant wziąć papiery o ośrodka, i że to zrobię, to jesteś w błędzie.
    Zapominasz o kilku podstawowych kwestiach.
  • no-comments 22.07.07, 10:57
    Gość portalu: linia napisał(a):

    > Chyba się trochę zapominasz. Jeśli wydaje Ci się, że mogę sobie ot tak, jak
    > zwykły kursant wziąć papiery o ośrodka, i że to zrobię, to jesteś w błędzie.
    > Zapominasz o kilku podstawowych kwestiach.

    Nie zapominam się Linia - dobrze wiem, o co chodzi -wiążą Cię podobne
    zobowiązania co mnie kiedyś (no może nie podobne, ale ważne to, że są) - niby
    nic, ale jednak coś. Ja tyko szukam dodatkowych dróg w sytuacji, która wydaje
    się bez wyjścia (a taka nigdy nei jest), innych rozwiązań, innych sposobów -
    czegokolwiek byleby nie trwać wciąż w tej samej matni. Może Cię wkurzać Linia,
    że piszę to co piszę, trudno..... ja poprostu tak myślę i być może nawet w
    jakimś tam stopniu jestem przekonana, że to mogłoby przynieść jakieś rezultaty
    pozytywne. Nie musisz tego czytać, nie musisz siestosować, dobrze wiesz, że ja
    nei zamierzam cię ani oceniać ani tym bardziej zmuszać;) mówię tylko jak wygląda
    ocena całej tej sytuacji z mojej strony (może jest ona mniej, może bardziej
    obiektywna - nie nam to oceniać). Poza tym ja nie namawiam Cię na zabieranie
    papierów, raczej myślę o kilku jazdach na boku - ot tak, dla spróbowania.

    --
    "Jeśli taka Twa wola nie przemówię więcej,
    a mój głos zamilknie i będzie tak jak wcześniej,
    nie przemówię więcej, zaczekam aż gdzieś, ktoś
    przemówi za mnie - jeśli tego chcesz"
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:25
    linia.frontu napisała:

    > Litość i trwoga po zdanym egzaminie? Tyle razy zastanawiałam się, jak się
    > będę czuła, ale nigdy poprzez litość... na początku myślałam, że się wcale
    > nie będę cieszyć, potem, że wpadnę w ekstazę, teraz o zdanym egzaminie myślę > w kategoriach ulgi:).

    A kathaersis to nie jest właśnie oczyszczenie, ulga? Taką znałem definicję ale specem nie jestem;)

    > Jeździłam na Władimirze (to taki ruski traktor) i nawet robiłam nim oprysk
    > (razem z Tatą, który kontrolował sytuację) - nie musisz mi tłumaczyć. To
    > zresztą też jest w przepisach:).

    To się wygłupiłem. Twoje doświadczenie z traktorami jest większe niż moje;)

    > Dla mnie ktos musi byc nade wszystko Autorytetem ("A") w danej dziedzinie.

    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami". Nie ja to wymyśliłem, gdzieś przeczytałem. Ale podoba mi się. Wszystkich innych rzeczy też uczysz się tylko z jednego źródła, jednak książki na przykład?

    > Mi tak jest zdecydowanie trudniej, czy w aucie, czy na uczelni.

    Spróbowałabyś sobie popolemizować na politechnice;)

    > Ale to zależy od człowieka (ewentualnie Automatu;p), szkoda, że tak trudno
    > znaleźć kogoś naprawdę dobrego, zwłaszcza, że świeżemu kursantowi kompletnie > brak kryteriów.

    Powinny być prowadzone statystyki zdawalności dla instruktorów;)

    > Nie pamietam takiego:).

    Było nawek kilka w podobnym stylu.

    > Co to jest hamulec najazdowy???

    W taki wyposażone są przyczepki do osobówek. Działa gdy przyczepa najeżdża na samochód (dźwignia jest podłączona do "dyszla"). Trzeba go wyłączać przy cofaniu.

    > Zgadzam się. Co nie przeszkadza im być full wypas, klękajcie narody. Koleś
    > mówił tonem takiej niezakłamanej dumy z samego siebie i jednocześnie
    > twierdził, że zna przepisy - ale teorii - niet.

    Bo ludzie są przekonani, że pytania jak to, które napisałem, są częstsze. Że testy polegają właśnie na wykuciu książki. No i w większości są leniwi.

    I z innego posta:

    > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem

    Nie robicie razem. To Ty robisz prawko. To samo powiedziałaś wykładowcy od teorii, egzaminatorowi czy sekretarce w OSK (i pachołkom na placu;))? Tak samo mówisz wykładowcy na uczelni na początku semestru? To jest tylko Twoja droga, inni mają tylko wbić Ci do głowy parę informacji, wszystko zależy od Ciebie. I to nie jest kwestia wiary tylko zupełnie przyziemnych umiejętności.
    No-Comments ma rację, sam bym napisał to, co ona gdybym umiał;)
  • linia.frontu 22.07.07, 14:27
    Gość portalu: mg napisał(a):

    (...)

    OK, wobec tak żarliwej polemiki zabrakło mi argumentów. Macie racje: mój
    instruktor jest beznadziejny/dla mnie beznadziejny/ niczego mnie już nie nauczy.
    Biegnę szukać nowego :D
    Instruuuuuuuktorze, już pędzę, kryj się!!! :)

    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 22:21
    linia.frontu napisała:

    > OK, wobec tak żarliwej polemiki zabrakło mi argumentów. Macie racje: mój
    > instruktor jest beznadziejny/dla mnie beznadziejny/ niczego mnie już nie
    > nauczy

    Nikt nigdzie nie napisał, że jest beznadziejny (nawet dla Ciebie). Tyle, że może powinnaś skorzystać z kogoś innego...

    > Biegnę szukać nowego :D

    Wreszcie zrozumiałaś;)

    > Instruuuuuuuktorze, już pędzę, kryj się!!! :)

    Już się skryłe...ups...;P
  • linia.frontu 22.07.07, 22:38
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nikt nigdzie nie napisał, że jest beznadziejny (nawet dla Ciebie). Tyle, że
    > może powinnaś skorzystać z kogoś innego...

    No to chociaż tyle:). To w nagrodę Ci sie cichutko przyznam, że rzeczywiście
    nie powinnam z nim jeździć. Trochę go za dobrze znam;).
    Korzystać z instruktora:)

    > Już się skryłe...ups...;P

    MG?????????????????????????????????????????????????????????????????
    Czasami podejrzewałam, że jesteś Pontusem, ale to niemożliwe, bo Pontus zaraz
    powiedziałby, że szukanie nie boli, a już na stówę nie dałby się wkręcić w taką
    prywatną pogawędkę tu, na forum.
    MG... co Ty insynuujesz????? Nie, na pewno nie jesteś instruktorem!:)
    Jesteś??? Nauczysz mnbie jeździć??? Lubię Cię:).
    Taki instruktor to by mi dał po tyłku, mmmm :) - odechciałoby mi się jeżdżenia
    na najbliższy miesiąc...
    Co mnie wkręcsaz??? :P

    A poza tym i tak Cię znajdę:D


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 22.07.07, 22:40
    Wkręcasz mnie:).
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 22.07.07, 23:13
    Co to za wkręcanie!!!!! :)
    Weź, bo się zestresowałam, nawet do własnego Instruktora nie mówiłam tak
    pieszczotliwie: "przebrzydły", "obrzydliwy" :)


    Gość portalu: mg napisał(a):

    > > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem

    > Nie robicie razem. To Ty robisz prawko. To samo powiedziałaś wykładowcy od
    > teorii, egzaminatorowi czy sekretarce w OSK (i pachołkom na placu;))? Tak
    > samo mówisz wykładowcy na uczelni na początku semestru? To jest tylko Twoja
    > droga, inni mają tylko wbić Ci do głowy parę informacji, wszystko zależy od
    > Ciebie. I to nie jest kwestia wiary tylko zupełnie przyziemnych umiejętności.

    To było mistrzostwo:). Zwłaszcza pachołkom:D - za każdm razem, kiedy robimy łuk!
    Wiesz dobrze, co miałam na myśli! Tylko to, że będę z nim jeździć... no może
    jeszcze prócz kilku palimpsestów;p
    Ale nie miałam na myśli tego, że to my zdamy ten egzamin - myślisz, że co
    ogłoszę tu na forum: zdaliśmy??? ;p Za nic na świecie nie zmierzam podzielić
    się sukcesem:)
    Myślę, że ze swoją dążnością do tropienia moich przekazów emocjonalnych,
    doskonale wiesz, co miałam na myśli (chyba, że jesteś Pontusem - teraz już
    będziesz wszystkimi po kolei;p - i o wszystkim od początku doskonale
    wiedziałeś, to nie trudno Ci było być takim wnikliwym analizatorem! I jeszcze
    miałeś świetną zabawę!)

    > No-Comments ma rację, sam bym napisał to, co ona gdybym umiał;)

    No_Comments to mistrzyni wymyślania argumentów, których się najmniej
    spodziewam:) - i jest natrętna, jak mucha, która ugryzła pastucha, zresztą
    oboje jesteście, ale to chyba jedyna metoda na linię frontu.


    > A kathaersis to nie jest właśnie oczyszczenie, ulga? Taką znałem definicję
    > ale specem nie jestem;)

    No jeszcze trzeba tragedii, litości i trwogi - na upartego pasuje:).

    > To się wygłupiłem. Twoje doświadczenie z traktorami jest większe niż moje;)

    :D


    > "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami".
    > Nie ja to wymyśliłem, gdzieś przeczytałem. Ale podoba mi się. Wszystkich
    > innych rzeczy też uczysz się tylko z jednego źródła, jednak książki na
    > przykład?

    Cytat pierwsza klasa:) - o ile wierzysz ślepo. Na razie Instruktor ze stoickim
    spokojem znosi moje zjadliwe docinki, za co mu jestem bardzo wdzięczna, ale jak
    go widzę, to się nie mogę powstrzymać:). A docinki wynikają z braku tej
    ślepoty. Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).


    > Spróbowałabyś sobie popolemizować na politechnice;)

    Nie ma potrzeby - jam z UW:)


    > Powinny być prowadzone statystyki zdawalności dla instruktorów;)

    Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
    poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.

    Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/


    > W taki wyposażone są przyczepki do osobówek. Działa gdy przyczepa najeżdża na
    > samochód (dźwignia jest podłączona do "dyszla"). Trzeba go wyłączać przy
    > cofaniu.

    Łatwe:). A jak wglada???/
    A zwykły hamulec????

    Ale się wkręciłam... Nie żartuj tak więcej! Nie zasnę przez Ciebie! Tak się dać
    nabrać! ;p
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 22.07.07, 23:21
    Jesteś tym instruktorem z drugiego postu??? On też jest z neostrady...
    Nie znoszę cię!!!!!!!!! :)
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 22.07.07, 23:27
    linia.frontu napisała:

    > Jesteś tym instruktorem z drugiego postu??? On też jest z neostrady...
    > Nie znoszę cię!!!!!!!!! :)

    Tak, ciągle gadasz o obrotach, a poza tym, co mnie zafrapowało:
    Pierwszy bieg to nie żaden specjalny tylko do ruszania. Jeśli jechałaś bardzo
    wolno redukcja do jedynki jest dopuszczalna (a nawet zalecana). Pisałem to już
    na początku (zanim mnie Linia.Frontu dopadła;)).
    Zanim Cię dpoadłam, to mogło być tylko wtedy...

    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 23:42
    Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

    linia.frontu napisała:

    > Tylko to, że będę z nim jeździć...

    A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie dotrzymasz słowa?;)

    > No jeszcze trzeba tragedii, litości i trwogi - na upartego pasuje:).

    E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)). Wiki jest po mojej stronie:
    pl.wikipedia.org/wiki/Katharsis_(psychologia)
    > Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).

    Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru bez lusterek;)

    > Nie ma potrzeby - jam z UW:)

    To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)

    > Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
    > poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.

    Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki cud;)

    > Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/

    Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)

    > Łatwe:). A jak wglada???/
    > A zwykły hamulec????

    No, bęben to bęben. Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie zaglądałem pod taką przyczepkę.

    Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)
  • linia.frontu 23.07.07, 00:17
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani
    Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i
    nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

    Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;

    A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym razem
    przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr jeszcze
    raz poprostu.

    I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na teorię
    itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

    Pontus to nasz moderator:D
    Chwilowo nieobecny...

    O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
    Do Instruktora nie mówi się np. "myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy;p
    Zresztą musiałbyś nim być dosyć krótko:).


    > A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie
    > dotrzymasz słowa?;)

    Bardzo śmieszne! Natyctmiat to wypluj!
    Na pewno długo, długo potem bym nie robiła. A potem bm pewnie wróciła.
    Ja go jednak znam, on mi się z prawkiem kojarzy.

    > E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)).
    Co????

    Wiki jest po moj
    > ej stronie:
    > pl.wikipedia.org/wiki/Katharsis_(psychologia)
    > > Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).
    >
    > Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru bez
    lu
    > sterek;)
    >
    > > Nie ma potrzeby - jam z UW:)
    >
    > To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)
    >
    > > Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
    > > poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.
    >
    > Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki cud;)
    >
    > > Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/
    >
    > Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)
    >
    > > Łatwe:). A jak wglada???/
    > > A zwykły hamulec????
    >
    > No, bęben to bęben. Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie
    zaglądałe
    > m pod taką przyczepkę.
    >
    > Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 23.07.07, 00:26
    linia.frontu napisała:

    > Gość portalu: mg napisał(a):

    > > Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani
    > Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i
    > nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

    > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku:

    > A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym
    razem przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr
    jeszcze raz poprostu.

    > I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na
    teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

    > Pontus to nasz moderator:D
    > Chwilowo nieobecny...

    > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
    > Do Instruktora nie mówi się np. "myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy;p
    > Zresztą musiałbyś nim być dosyć krótko:).


    > > A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie
    > > dotrzymasz słowa?;)

    > Bardzo śmieszne! Natychmiat to wypluj!
    > Na pewno długo, długo potem bym nie robiła. A potem bm pewnie wróciła.
    > Ja go jednak znam, on mi się z prawkiem kojarzy.

    > > E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)).
    > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)

    > Wiki jest po mojej stronie:
    Po mojej też:D
    Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie) – jedna z podstawowych kategorii
    tragedii, zwłaszcza starożytnej. Pojęcie utworzył i zdefiniował Arystoteles VI
    rozdziale Poetyki. Uznał on, że celem sztuki jest wzbudzenie u widza uczuć
    litości i trwogi, aby przez to oczyścić jego umysł z tych doznań, co rozumiano
    jako rozładowanie uczuć. W XX w. ponownie wzrosło zainteresowanie katharsis,
    zwłaszcza dzięki psychoanalizie. Według nowszych interpretacji istota katharsis
    polega na tym, że odbiorca, odczuwając litość i trwogę, bunt i cierpienie,
    dochodzi do zrozumienia tajemnicy losu, do pogodzenia się z nim, a także ze
    zbiorową mądrością i doświadczeniem.



    > > Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru
    > bez lusterek;)

    Bądź ciekaw:D. Możesz być nawet bardzo ciekaw:D.
    Zapytam, żeby móc zacytować dokładnie:)


    > > To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)

    Z Polibudy jesteś??? :)


    > > Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki
    cud;)

    Jak to nie!:D
    Oczywiście, że jest! ;)
    I mam fantastyczny nick;p


    > > Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)

    Nie jesteś! Dlaczego w stopę? ;)


    > > No, bęben to bęben.

    Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p

    > Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie zaglądałem pod taką
    przyczepkę.

    Ale ja o normalnym też nic nie wiem!

    > > Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)

    Przebrzydły!!!!!!!! :)


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 19:59
    linia.frontu napisała:

    > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;

    Pracowity wieczór miałaś;)

    > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)

    Też się cieszę;)

    > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)

    A gdzie tam;)

    > Po mojej też:D
    > Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie)
    > – jedna z podstawowych kategorii (...)

    No ale co ma literatura do Twojego egzaminu? A psychologia i owszem;)

    > Z Polibudy jesteś??? :)

    Jestem.

    > Jak to nie!:D
    > Oczywiście, że jest! ;)

    Będzie, jak zdasz dopiero za 13 razem (bo najwięcej było 12 w wątku o ilości egzaminów). Chcesz?

    > I mam fantastyczny nick;p

    Faktycznie;)

    > Nie jesteś!

    Nie, ale to pisałem "jako instruktor".

    > Dlaczego w stopę? ;)

    Bo boli;)

    > Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p

    Tak, 250-kilowy. Ale nie sugeruję, gdzieś to przeczytałem;)

    > Ale ja o normalnym też nic nie wiem!

    Nieważne, wystarczy, że wiesz, że jest. A jak nie ma, to 50 pielgrzymów leci w przepaść...

    A tak w ogóle to odpowiadanie na 4 posty jeden pod drugim jest strasznie niewygodne;)
  • linia.frontu 24.07.07, 11:32
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > linia.frontu napisała:

    > > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;
    > > Pracowity wieczór miałaś;)

    I tak miałam to jeszcze raz przeczytać, bo ktoś powiedział mi, że po
    przeczytaniu tego wątku ma o mnie dobre zdanie, może tak, a ja za cholerę nie
    wiem, skąd to wywnioskował. Zaintrygowało mnie. Nadal nie wiem.

    > > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
    > Też się cieszę;)

    :) Zwłaszcza moim, uffffffff :)

    > > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)
    > A gdzie tam;)

    To była ironia?! Wrrrrrrrrrrr! ;)

    > > Po mojej też:D
    > > Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie)
    > > – jedna z podstawowych kategorii (...)
    > No ale co ma literatura do Twojego egzaminu? A psychologia i owszem;)

    Więcej, niż myślisz:). Literatura ma coś do wszystkiego, co mnie dotyczy.
    Oglądałeś dzień świra? Widzisz? A ja nie:)

    > > Z Polibudy jesteś??? :)
    > Jestem.

    Ale nie Wa-wskiej?


    > Będzie, jak zdasz dopiero za 13 razem (bo najwięcej było 12 w wątku o ilości
    egzaminów). Chcesz?

    Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
    To ja już nie chcę być żadnym cudem!

    > > I mam fantastyczny nick;p
    > Faktycznie;)
    I nie tylko nick:D

    > > Nie jesteś!
    > Nie, ale to pisałem "jako instruktor".

    To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę palenie -
    bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new age. Albo
    palenie, kawa i sałatki - taka kompromisowa new age. No ale wtedy nie będę
    miała na prawko. To będę new age. Co za okropny pomysł.

    > > Dlaczego w stopę? ;)
    > Bo boli;)

    Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D

    > > Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p
    > Tak, 250-kilowy. Ale nie sugeruję, gdzieś to przeczytałem;)

    Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p

    > > Ale ja o normalnym też nic nie wiem!
    > Nieważne, wystarczy, że wiesz, że jest. A jak nie ma, to 50 pielgrzymów leci
    w przepaść...

    ...


    [']

    > A tak w ogóle to odpowiadanie na 4 posty jeden pod drugim jest strasznie
    niewygodne;)

    Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 18:39
    linia.frontu napisała:

    > I tak miałam to jeszcze raz przeczytać, bo ktoś powiedział mi, że po
    > przeczytaniu tego wątku ma o mnie dobre zdanie, może tak, a ja za cholerę nie
    > wiem, skąd to wywnioskował. Zaintrygowało mnie. Nadal nie wiem.

    O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

    > :) Zwłaszcza moim, uffffffff :)

    A z tego to się już tak nie cieszę;)

    > Oglądałeś dzień świra? Widzisz? A ja nie:)

    Nie uwierzysz;)

    > Ale nie Wa-wskiej?

    Nie;)

    > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(

    Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)

    > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę palenie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new age.

    - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
    - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
    - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
    - Muzykę New Age.

    > No ale wtedy nie będę miała na prawko.

    Bywa. Albo sałatki albo prawko;)

    > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D

    Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)

    > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p

    Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)

    > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.

    Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów. Szybko się zbliżamy do tej liczby;)
  • linia.frontu 25.07.07, 11:47
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

    Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
    niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz więcej
    mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które znajdują się na
    granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha wszystkich
    gadatliwych bab.


    > A z tego to się już tak nie cieszę;)

    ;)
    Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
    rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej do
    nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

    > Nie uwierzysz;)

    Nie wierzę!!!
    > > Ale nie Wa-wskiej?
    >
    > Nie;)
    >
    > > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
    >
    > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)
    >
    > > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę pale
    > nie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new
    > age.
    >
    > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
    > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
    > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
    > - Muzykę New Age.
    >
    > > No ale wtedy nie będę miała na prawko.
    >
    > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)
    >
    > > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D
    >
    > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)
    >
    > > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p
    >
    > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)
    >
    > > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
    >
    > Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów.
    Szybko
    > się zbliżamy do tej liczby;)


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 25.07.07, 11:47
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

    Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
    niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz więcej
    mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które znajdują się na
    granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha wszystkich
    gadatliwych bab.


    > A z tego to się już tak nie cieszę;)

    ;)
    Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
    rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej do
    nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

    > Nie uwierzysz;)

    Nie wierzę!!!
    > > Ale nie Wa-wskiej?
    >
    > Nie;)
    >
    > > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
    >
    > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)
    >
    > > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę pale
    > nie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new
    > age.
    >
    > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
    > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
    > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
    > - Muzykę New Age.
    >
    > > No ale wtedy nie będę miała na prawko.
    >
    > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)
    >
    > > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D
    >
    > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)
    >
    > > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p
    >
    > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)
    >
    > > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
    >
    > Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów.
    Szybko
    > się zbliżamy do tej liczby;)


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • linia.frontu 25.07.07, 12:00
    Zawsze w ferworze walki mi się za szybko wyśle...

    > Gość portalu: mg napisał(a):
    > > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

    > Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
    > niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz
    > więcej mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które
    > znajdują się na granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha
    > wszystkich gadatliwych bab.

    > > A z tego to się już tak nie cieszę;)
    > ;)
    > Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
    > rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej
    > o nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

    > > Nie uwierzysz;)
    > Nie wierzę!!!
    Gadka o Dniu Świra wygląda tak: "Oglądałaś Dzień Świra." ... "NIE OGLĄDAŁAŚ
    DNIA ŚWIRA????????????????????????????".
    Mój Boże, nie tylko poloniści zakochani w Dniu Świra. Nawet Instruktor....


    > Nie;)
    :.(


    > > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)

    Ale to nie to samo, co prowadzić samamu!!! DOBRZE WIESZ, ŻE NIE TO SAMO!!!! :.(
    No, chyba, że tym szoferem będzie mój Instruktor... chyba zostanę wtedy z
    zawodu Kierowcą:)
    A może Ty???? Chcesz???? :)

    > > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
    > > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
    > > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
    > > - Muzykę New Age.

    Dobre! Mam zbliżony hmmmm.... stosunek do new age;p A co zagrać hmmm.... od
    tyłu, żeby cofnąć robienie prawka???? :)


    > > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)

    Palenie, chciałeś powiedzieć;/.
    Jasne, ze fajki.


    > > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)

    A może jednak?? ;p Jakbyś był, to bym Cię nie strzeliła - byłbyś zbyt cenny;p
    Spokojnie, teraz też jesteś zbyt cenny. Zostańmy przy stopie:).


    > > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)

    Podziel, jak wszystko inne, przez 4,5:)


    > > Ale musiałem wybrać, na który.

    Dzięki mnie masz wybór:)

    > No i w wątku może być tylko 2500 postów.
    > Szybko się zbliżamy do tej liczby;)

    Jak to?????????????????????? Gdzieżeś to wyczytał!!!!!
    Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).


    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 00:06
    linia.frontu napisała:

    > Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
    > niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz
    > więcej mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które
    > znajdują się na granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha
    > wszystkich gadatliwych bab.

    A tam siedzą i czytają (ale przynajmniej wyciągają odpowiednie wnioski). Zresztą, Ty jesteś tu już tak długo, że pewnie nie masz dużo do ukrycia;)

    > Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
    > rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej
    > o nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

    Kawałek dalej podzieliłaś te 250 przez 4.5. A to już brzmi bardziej smakowicie;)

    > Gadka o Dniu Świra wygląda tak: "Oglądałaś Dzień Świra." ... "NIE OGLĄDAŁAŚ
    > DNIA ŚWIRA????????????????????????????".

    Ja sprytnie unikam tego tematu;) Chociaż to chyba nizły film;)

    > > Nie;)
    > :.(

    A ja jestem całkiem zadowolony;)

    > Ale to nie to samo, co prowadzić samamu!!! DOBRZE WIESZ, ŻE NIE TO SAMO!!!!
    > :.(

    Czasem chciałbym jednak nie musieć kręcić tym kółkiem osobiście. Zwłaszcza w mieście, w korkach... Ale pewnie głupio byłoby mi śpiewać przy kimś w aucie;)

    > A co zagrać hmmm.... od tyłu, żeby cofnąć robienie prawka???? :)

    Kojarzy mi się pewnien kawałek Bee Gees (i to nie "Gorączka...")...

    > Palenie, chciałeś powiedzieć;/.
    > Jasne, ze fajki.

    Ja wolę prawko. Ale ja się znam;)

    > Spokojnie, teraz też jesteś zbyt cenny. Zostańmy przy stopie:).

    Skoro nie jestem instruktorem, wolałbym zostać przy nieodstrzeliwaniu sobie żadnych członków (hm, zwłaszcza członków;)).

    > Dzięki mnie masz wybór:)

    Przede wszystki, mam więcej klikania.

    > Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).

    Znajdziemy sobie jakieś forum do gadania o bzdurach, nie?
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 09:33
    Nie, nie spokojnie, nie cieszcie się, nie zdałam żadnego egzaminu, za mąż też
    nie wychodzę i ogólnie bez rewelacji w moim życiu:). ALE JEŹDZIŁAM HONDĄ!!!! :D
    Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i jest wypasionym sprzętem!!!
    Jest śliczna:). Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy, ale wrażenia z
    takiej jazdy są niesamowite! Na początku myślałam, że zejdę, że się zaraz
    wywalimy, albo jeszcze co, bo jak się wchodzi w zakręt motorem, to trzeba go
    przechylić, żeby utrzymać równowagę i daje to efekt braku równowagi. Ale potem
    się przyzwczaiłam i już było tylko super:D. Oczywiście przewiało mnie na
    wszystkie strony, bo miałam nieodpowiednie ciuchy (o, jak to dobrze, że nie
    założyłam do pracy kiecki;p), ale byłam bardzo szczęśliwym i bardzo przewianym
    stworzeniem:D. Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało
    (uparłam się, żeby założyć właśnie ten, chociaż i tak, jakbyśmy się wywalili,
    to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:). W ogóle
    okropnie musi się jeździć z kursantem. I zaliczyłam ruch kierowany:). Pan
    Policaj machał lizakiem, ale musiał to robić bardzo energicznie i wymownie, bo
    jak ludki widzą policaja, to się boją i nie chcą jechać. Na kursie też
    zaliczyłam:). Wrażenie super. Nie, nie policaj, motor:). W autku się tak nie
    czuje prędkości. A teraz mnie brzuch boli po kawie:(. Ale szczerze mówiąc,
    jakbym sama miała takim bydlakiem jechać, to... chyba na początek wybrałabym
    skuter:). Bałabym się sama. Umiem zakładać kask:). Zawsze mnie te motocyklowe
    ciuchy śmieszyły, goście wyglądają, jak ufoludki, ale z tym kaskiem to łaziłam
    dumna i blada:D. A byliśmy w ogóle... pod koncertem Stonesów, ale to już nie
    zrobiło na mnie takiego wrażenia, choć nagłośnienie mieli niezłe, współczuję
    ludziom pod głośnikami. Poszłam na to ze względu na motor:). Fajna była
    ciężarówka z naczepą, wymalowana w karykatury członków zespołu, super, to się
    jakoś nazywa, ale nie pamiętam. Ciężarówka tez się jakoś nazywała:/. Nie było
    naczepy, tylko sam "łeb", takie ciężarówki "bez tyłka" wyglądają, jakby się
    miały zaraz wywalić:). I widzieliśmy harleya. Ale i tak najlepsza była Honda:D.

    Gość portalu: mg napisał(a):


    > A tam siedzą i czytają (ale przynajmniej wyciągają odpowiednie wnioski).

    Straszne, nie? Choć nie wierzę, by ktokolwiek doczytał aż dotąd:)
    I wyciągnął właściwe wnioski;p

    > Zresztą, Ty jesteś tu już tak długo, że pewnie nie masz dużo do ukrycia;)

    Na tyle dużo, by skrzętnie to ukrywać, albo przynajmniej nakierunkowywać
    wnioski na inne tory:).


    > Kawałek dalej podzieliłaś te 250 przez 4.5. A to już brzmi bardziej
    smakowicie;)

    Zaryzykowałabym nawet 4,7:). Jak wszystko, co mówię:).


    > Czasem chciałbym jednak nie musieć kręcić tym kółkiem osobiście. Zwłaszcza w
    > mieście, w korkach... Ale pewnie głupio byłoby mi śpiewać przy kimś w aucie;)

    Śpiewasz? ;) Iikiik:). Mojemu Instruktorowi nie głupio:)
    Bo Ty już prawko m a s z i w ogóle tego nie doceniasz!!!!


    > Kojarzy mi się pewnien kawałek Bee Gees (i to nie "Gorączka...")...

    Nie zgadnę! Musisz mi powiedzieć!


    > Ja wolę prawko. Ale ja się znam;)

    Ja też wolę, ale prawko jest nieosiągalne.


    > Skoro nie jestem instruktorem, wolałbym zostać przy nieodstrzeliwaniu sobie
    żadnych członków (hm, zwłaszcza członków;)).

    Członki faktycznie zostawmy w spokoju;), niech pozostaną na swoim miejscu. Ale
    te instruktorskie teeeeeż, co? ;)


    > Przede wszystki, mam więcej klikania.

    Poprawiasz swoją sprawnośc manualną:D

    > > Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).
    > Znajdziemy sobie jakieś forum do gadania o bzdurach, nie?

    To jest właśnie to forum;p
    Forumowicze i tak się cieszą, że zagarnęłam jeden wątek i w jego ramach się
    produkuję, zamiast mędzić na wszystkich:)... zresztą przywykli, widzę, że
    nawet "drugie pokolenie" (eh, starość) traktuje mnie już z życzliwym
    pobłażaniem, jako element folkloru;p.

    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: gościu IP: *.aster.pl 26.07.07, 17:48

    Ha ha, co za idiotka slodzidka jestes (blondynka??). O takich mowi sie, wiecej
    szczęscia niz rozumu. :DDD

    >Oczywiście przewiało mnie na
    wszystkie strony, bo miałam nieodpowiednie ciuchy (o, jak to dobrze, że nie
    założyłam do pracy kiecki;p)

    No szkoda, szkoda. Tak jezdzą dziewki drechów i abs'ów - no wiesz tych bez
    karku :D
    > ale byłam bardzo szczęśliwym i bardzo przewianym <

    stworzeniem:D.
    ale jakze glupiutkim , az boli!
    > Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało

    Czym sie tu chwalić, jakis czas temu panna zginela, bo kask za 5 zeta miała

    (uparłam się, żeby założyć właśnie ten, chociaż i tak, jakbyśmy się wywalili,
    to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:)
    Trzymaj się z dala od pojazdow mechanicznych, naprawde, glupiutka jestes
    . W ogóle
    >okropnie musi się jeździć z kursantem. I zaliczyłam ruch kierowany:).
    No z pewnością, takiej kategorii, na pewno
    Fakultet z kretynstwa sobie zrob.
  • linia.frontu 26.07.07, 19:02
    Eh, nie chce mi się odpisywać na Twój post. Musisz mi to wybaczyć:).



    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: gościu IP: *.aster.pl 27.07.07, 02:28
    Konynuacja.
    > Nie, nie spokojnie, nie cieszcie się, nie zdałam żadnego egzaminu, za mąż też
    > nie wychodzę i ogólnie bez rewelacji w moim życiu:). ALE JEŹDZIŁAM
    HONDĄ!!!! :D
    Rzeczywiscie, osiągnięcie.

    > Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i jest wypasionym sprzętem!!!
    > Jest śliczna:)
    Kwewstia gustu
    . Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy,

    Nie diwi mnie to/

    > (uparłam się

    to domena baranów.
    > to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:).
    Polecam badania psychifizyczne
    W ogóle
    Pan

    Wrażenie super.
    Pozory mylą.

    :(. Ale szczerze mówiąc,
    > jakbym sama miała takim bydlakiem jechać, to... chyba na początek wybrałabym
    > skuter:)
    A może deskololrke??
    Umiem zakładać kask:)
    Wbrew pozorom, tov nie takie proste.
    . Zawsze mnie te motocyklowe

    > ciuchy śmieszyły,

    Co w tym smiesznego ?:Chyba osoba, ktora smiesza ?
    > goście wyglądają, jak ufoludki

    Raczej, jak poważni motocyklisci.

    , ale z tym kaskiem to łaziłam
    > dumna i blada:D.
    Domena blondynek.

    , współczuję
    > ludziom pod głośnikami.
    Oni to maja w dupie.
    Fajna była

    I widzieliśmy harleya. Ale i tak najlepsza była Honda:D.
    Dzieko Bogu, Harleye, to pozwry i lanserzy.
    Umiem zakładać kask:).
    Postep.
    Kocham Cie, bo kocham blondynki. Naprawde.
    Napradę sama kierowalas motocyklem, a wiesz jakmsie nim kieruje. Na pepno nie
    kierownica : D


  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 08:11
    Nie robisz na mnie wrażenia:).
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:47
    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

    > ALE JEŹDZIŁAM HONDĄ!!!! :D Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i > jest wypasionym sprzętem!!! Jest śliczna:).

    Plastik, nie robi na mnie wrażenia. Służy tylko do wkur...a kierowców samochodów pojawianiem się znikąd;)

    > Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy, ale wrażenia z takiej jazdy > są niesamowite!

    Ja bałbym się wsiąść na motocykl jako pasażer i z pasażerem.

    > Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało (uparłam
    > się, żeby założyć właśnie ten

    Ostatnio jadąc na rowerze dostałem muchą w oko, BOLAŁO. I to przy ok. 20km/h, strach pomyśleć, jakby to wyglądało przy 60... A na motocyklu bałbym się w ogóle jeździć bez kasku z osłoną szczęki a co dopiero szybką.

    > Nie było naczepy, tylko sam "łeb", takie ciężarówki "bez tyłka" wyglądają, jakby się miały zaraz wywalić:).

    Sam ciągnik;)

    > Straszne, nie? Choć nie wierzę, by ktokolwiek doczytał aż dotąd:)
    > I wyciągnął właściwe wnioski;p

    O, jak widać ktoś czyta. I mu się nie podoba;)

    > Na tyle dużo, by skrzętnie to ukrywać, albo przynajmniej nakierunkowywać
    > wnioski na inne tory:).

    I świetnie Ci to wychodzi.

    > Zaryzykowałabym nawet 4,7:). Jak wszystko, co mówię:).

    Ilość egzaminów też?

    > Śpiewasz? ;) Iikiik:). Mojemu Instruktorowi nie głupio:)

    Ale ja nie umiem śpiewać;)

    > Bo Ty już prawko m a s z i w ogóle tego nie doceniasz!!!!

    Jasne, że doceniam, przecież dzięki temu oszczędzam conajmniej 2 godziny dziennie.

    > Nie zgadnę! Musisz mi powiedzieć!

    Spróbuj zgadnąć;)

    > Ja też wolę, ale prawko jest nieosiągalne.

    Ale jak już je zdobędzesz to nie będziesz jęczeć jak No-Comments, co?;)

    > Poprawiasz swoją sprawnośc manualną:D

    Urazy stawów to nie sprawność manualna;)

    > To jest właśnie to forum;p
    > Forumowicze i tak się cieszą, że zagarnęłam jeden wątek i w jego ramach się
    > produkuję, zamiast mędzić na wszystkich:).

    Każde forum bez nadzoru jest dobre;) Ale zajrzałem na parę innych wątków i tam też mędzisz;)

  • linia.frontu 26.07.07, 23:48
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Plastik, nie robi na mnie wrażenia. Służy tylko do wkur...a kierowców
    > samochodów pojawianiem się znikąd;)

    Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
    1. jedzie
    2. ze mną
    Jestem nią zafascynowana. Zrobiła na mnie kolosalne wrażenie!:)
    Służy jeszcze do jeżdżenia, a ta funkcja jest wystarczającym uzasadnieniem
    mojego napalenia na to małe cudo:D. Nie muszę czekać na nią dwa miesiace...
    Tak, zdecydowanie jestem zachwycona Hondą:).


    > Ja bałbym się wsiąść na motocykl jako pasażer i z pasażerem.

    Ja się też bałam:).


    > Ostatnio jadąc na rowerze dostałem muchą w oko, BOLAŁO. I to przy ok. 20km/h,
    strach pomyśleć, jakby to wyglądało przy 60... A na motocyklu bałbym się w ogóle
    jeździć bez kasku z osłoną szczęki a co dopiero szybką.

    Do takich kasków są okulary, wiec mogłabym co najwyżej muchę połknąć;). A
    lepiej, zebym ja ją połknęła, niż kierowca, mogłoby to bowiem zaważyć na jego
    koncentracji.


    > Sam ciągnik;)

    No przecież mówię :D


    > O, jak widać ktoś czyta. I mu się nie podoba;)

    Jakiś troll mnie obczaja. Mi tam się podobało:).

    > I świetnie Ci to wychodzi.

    To była ironia... ?


    > Ilość egzaminów też?

    Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na myśli
    wątki okołotematowe;).


    > Ale ja nie umiem śpiewać;)

    On też. Ale to wcale nie szkodzi:).


    > Spróbuj zgadnąć;)

    Nie znam ich na tyle dobrze:/... powiesz?


    > Ale jak już je zdobędzesz to nie będziesz jęczeć jak No-Comments, co?;)

    Nie "jak", tlko "jeśli":). Jasne, że nie!
    Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).


    > Urazy stawów to nie sprawność manualna;)

    Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie urazy
    psychiczne ;p


    > Każde forum bez nadzoru jest dobre;) Ale zajrzałem na parę innych wątków i
    tam też mędzisz;)

    No dobra, wydało się;p
    Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)

    > Ale potem ona umarła. I to przez niego;)
    Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.
    Ale ona by to przeżyła jeszcze z 10 razy i za każdym razem tak samo by mu
    wierzyła, wiec wszystko za każdym razem byłoby prawdą.

    Przeczytaaaaaałeś.... :)

    I nawet Esther powiedziałem, że ją kocham, tylko że od Esther nie chciałem nic.
    A potem, kiedy zabrakło już Esther, mówiłem to wszystkim kobietom, aby
    przestało to coś znaczyć w moim życiu raz i na zawsze, i to jedyne, co mi się w
    życiu udało.



    --
    - Tak. Ale przecież powiedziałeś, że ten człowiek miał walczyć o najświętsze
    sprawy świata.

    - Zmieniłem zdanie.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 00:03
    linia.frontu napisała:

    > Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
    > 1. jedzie
    > 2. ze mną

    Żeby wszystkie kobiety miały takie wymagania.;) Nie byłoby wszystkich drogich samochodów.

    > Ja się też bałam:).

    Ale ja bym nie wsiadł.

    > Do takich kasków są okulary, wiec mogłabym co najwyżej muchę połknąć;). A
    > lepiej, zebym ja ją połknęła, niż kierowca, mogłoby to bowiem zaważyć na jego
    > koncentracji.

    Kask bez osłony szczęki to ogólnie głupi pomysł;) A motocykliści są przyzwyczajeni do much w ustach. Chyba je lubią nawet.

    > No przecież mówię :D

    No ja tylko dopowiadam;)

    > To była ironia... ?

    Szczery podziw.

    > Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na
    > myśli wątki okołotematowe;).

    Dobrze, że nie trzeba dzielić umiejętności;)

    > On też. Ale to wcale nie szkodzi:).

    Nie szkodzi, dopóki nikt nie słucha. Nikt w moim aucie;)

    > Nie znam ich na tyle dobrze:/... powiesz?>

    Ja też nie znam, tylko tytuł mi się skojarzył. Szukaj, szukaj;)

    > Nie "jak", tlko "jeśli":). Jasne, że nie!

    Specjalnie napisałem "jak";)

    > Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).

    Uważaj z tymi trupami, bo może to być bardzo krótka i bolesna reszta. Czego Ci z całego serca nie życzę;)

    > Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie urazy
    > psychiczne ;p

    Musiałabyś się bardziej postarać.

    > No dobra, wydało się;p
    > Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)

    Za co całe forum jest MI wdzięczne;)

    > Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.

    Jak to nie?

    > Ale ona by to przeżyła jeszcze z 10 razy i za każdym razem tak samo by mu
    > wierzyła, wiec wszystko za każdym razem byłoby prawdą.

    Prawda nie zależy od wiary, prawda jest obiektywna;)

    > Przeczytaaaaaałeś.... :)

    Nie, domyśliłem się.

  • linia.frontu 30.07.07, 10:37
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > I że mu się oświadczysz. I to 2 razy;)

    Co tam oświadczyny! Daleko głębsze wyznanie... i któremu powiedziałam, że może
    być moim instruktorem;)
    Nie zostawiaj mnie więcej na tak długo.... :.......(
    Stęskniłam się :.(

    > linia.frontu napisała:

    > > Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
    > > 1. jedzie
    > > 2. ze mną

    > Żeby wszystkie kobiety miały takie wymagania.;) Nie byłoby wszystkich drogich
    > samochodów.

    Widzisz, jakie jesteśmy pożyteczne!!! Czynimy piękno:)
    A tak poważnie, faceci sami by nie wytrzymali ze swoją potrzebą ułatwiania
    sobie życia:). I nie byłoby pięknych silników diesla, które dają takie
    możliwości i tych wszystkich ślicznych pudełeczek, dopracowanych w
    najdrobniejszych szczegółach. Świat byłby uboższy (estetycznie;p).

    > > Ja się też bałam:).
    > Ale ja bym nie wsiadł.

    No dobra. Wiem, że to było głupie, nierozsądne i nieodpowiedzialne. I, że wcale
    nie tego potrzebowałam. Ale właśnie takie miało być;). Właśnie głupie,
    nierozsądne i nieodpowiedzialne.
    Ale żebyś widział minę Instruktora, jak mu mimochodem wspomniałam o wyprawie -
    bezcenne;p. I awansowałam na koleżankę, to nobilitowana przestrzeń zaborczości
    Instruktora. Przynajmniej wiem, dlaczego tak się o wszystko czepia - bo jestem
    koleżanką.
    Po tym jednym wybryku wróciłam do roli wiernej kursantki, pracownicy, matki,
    żony, kochanki (niepotrzebne skreślić).

    > Kask bez osłony szczęki to ogólnie głupi pomysł;) A motocykliści są
    > przyzwyczajeni do much w ustach. Chyba je lubią nawet.

    O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak do
    motocyklisty, nie tylko ze względu na.... fuuuuuu, muchy;). Już się więcej z
    nim nie spotkam.
    Poza tym to Tobie się oświadczyłam;).
    Ale, jak już wspomniałam, wracam do tej krótszej kolejki;).


    > Szczery podziw.

    Naprawdę????? Nas pewno nie, bo co tu podziwiać, ale i tak jesteś kochany;).

    > > Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na
    > myśli wątki okołotematowe;).
    > Dobrze, że nie trzeba dzielić umiejętności;)

    Nie ma na co ich dzielić:). I nie ma przez co.
    Do tej pory nie mogę tego odżałować! To po to jeżdżę taką ilość godzin,
    zwalniam się z pracy (to według mojego Instruktora świadectwo, że komuś zależy
    na kursie), etc, żeby uwalić na łuku.... ?

    > > On też. Ale to wcale nie szkodzi:).
    > Nie szkodzi, dopóki nikt nie słucha. Nikt w moim aucie;)

    Ludki na przystankach;). To kiedy jedziemy? Ząspiewasz mi! ;)


    > Ja też nie znam, tylko tytuł mi się skojarzył. Szukaj, szukaj;)
    :(
    Przebrzydły!!!! :)


    > Specjalnie napisałem "jak";)

    Żebym mogła odpowiedzieć "jeśli"! A tak naprawdę chciałeś uśpić moją czujność -
    nie zareagowałabym, to byś powiedział: "A widzisz? Ajednak wierzysz w to, że
    zdasz!". To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.

    > > Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).
    > Uważaj z tymi trupami, bo może to być bardzo krótka i bolesna reszta. Czego
    Ci z całego serca nie życzę;)

    Lepszy trup, niż nic. Może i krótka, ale intensywna! ;)
    Zresztą nie przesadzaj, przecież trupa można odremontować! :D

    > > Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie uraz
    > y psychiczne ;p
    >
    > Musiałabyś się bardziej postarać.

    No staram się przecież!!! Tzn, nie żebyś miał urazy (zwłaszcza do mnie) - ale
    nota bene... Instruktor, wymięka już po połowie tego, co Ty przeszedłeś!
    Forumowicze też. Twarda sztuka z Ciebie! :)

    > > No dobra, wydało się;p
    > > Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)
    >
    > Za co całe forum jest MI wdzięczne;)

    No właśnie!!!!!! Dlatego nie możesz zostawiać mnie na tak długo samej! Ciąży na
    Tobie odpowiedzialność społeczna! Wyśmienicie!
    Teraz mnie już nie zostawisz. Prawda? ...

    > > Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.
    > Jak to nie?

    No nie!!!! To był zbieg okoliczności!!!!


    > Prawda nie zależy od wiary, prawda jest obiektywna;)

    Ale to jest właśnie cały geniusz tego chwytu literackiego, że przez jej wiarę
    wszystko nabrało konturów, że stało się rzeczywistością, jak w Madame Libery.
    Genialne, właśnie dlatego, że naiwne i niedorzeczne. Zresztą ona w ten sposób
    mówiła coś innego.
    Ale ona była ze mną i wierzyła, że nie stanie jej się nic złego tak długo, jak
    jestem przy niej.
    Ona go kochała, gupku;p
    Przecież to jest o tym fragment.

    > > Przeczytaaaaaałeś.... :)
    > Nie, domyśliłem się.

    Nieprawda!!!!!!!!!! :)

    Nie zostawisz mnie? :(


    --
    Brzdęk, pękła czara pełna goryczy
    Rozlanych kropel już nie policzę
    Który dzień będzie ten dzień ostatni
  • linia.frontu 30.07.07, 10:48
    linia.frontu napisała:

    O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak do
    > motocyklisty, nie tylko ze względu na....

    Przez Ciebie zawsze będzie mi się wyobrażał z muchami, yyyygh! ;)
    --
    Brzdęk, pękła czara pełna goryczy
    Rozlanych kropel już nie policzę
    Który dzień będzie ten dzień ostatni
    Byłem, czy miałem - dwie zagadki.
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 16:11
    linia.frontu napisała:

    > Co tam oświadczyny! Daleko głębsze wyznanie... i któremu powiedziałam, że może być moim instruktorem;)

    Lepsze to instruktorowanie;)

    > Nie zostawiaj mnie więcej na tak długo.... :.......(
    > Stęskniłam się :.(

    ;)

    > Widzisz, jakie jesteśmy pożyteczne!!! Czynimy piękno:)
    > A tak poważnie, faceci sami by nie wytrzymali ze swoją potrzebą ułatwiania
    > sobie życia:).

    Gdyby nie kobiety, wszystkie samochody byłyby szybkie, brzydkie i w jednym kolorze;)

    > I nie byłoby pięknych silników diesla, które dają takie
    > możliwości i tych wszystkich ślicznych pudełeczek, dopracowanych w
    > najdrobniejszych szczegółach. Świat byłby uboższy (estetycznie;p).

    Silniki diesla nie są piękne, nadają się do wożenia ciężkich ładunków;)
    A świat byłby z pewnością równie (jak nie bardziej) praktyczny. I zupełnie do bani;)

    > No dobra. Wiem, że to było głupie, nierozsądne i nieodpowiedzialne. I, że
    > wcale nie tego potrzebowałam. Ale właśnie takie miało być;). Właśnie głupie,
    > nierozsądne i nieodpowiedzialne.

    Nie no, nie powiedziałem, że jazda na motorze jest głupia i nieodpowiedzialna sama w sobie. Tylko na parę szczegółów zwróciłem uwagę.

    > O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak > do motocyklisty, nie tylko ze względu na.... fuuuuuu, muchy;). Już się więcej > z nim nie spotkam.

    A nie wspomniałem jeszcze o tych niezwykle przewiewnych, czarnych kombinezonach, idealnych na lipiec;)

    > Poza tym to Tobie się oświadczyłam;).

    Każdemu zdarzają się błędy;)

    > Ale, jak już wspomniałam, wracam do tej krótszej kolejki;).

    Wbrew pozorom nie takie znowu krótkiej...

    > Nie ma na co ich dzielić:). I nie ma przez co.
    > Do tej pory nie mogę tego odżałować!

    Ale za to nie może pójść Ci już gorzej. Mam nadzieję.

    > Ludki na przystankach;).

    Nie słyszą, okna zamknięte. Ale i tak się śmieją.

    > To kiedy jedziemy? Ząspiewasz mi! ;)

    Nie licz na to. Na śpiewanie znaczy;)

    > Przebrzydły!!!! :)

    ;)

    > Żebym mogła odpowiedzieć "jeśli"! A tak naprawdę chciałeś uśpić moją czujność > - nie zareagowałabym, to byś powiedział: "A widzisz? Ajednak wierzysz w to, > że zdasz!".

    Rozgryzłaś mnie;)

    > To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.

    Co robił?

    > Lepszy trup, niż nic. Może i krótka, ale intensywna! ;)

    No-Comments też pewnie tak mówiła. A teraz wyjeżdża tylko o czwartej rano.

    > Zresztą nie przesadzaj, przecież trupa można odremontować! :D

    Lepsze coś, czego nie będzie trzeba remontować.

    > No właśnie!!!!!! Dlatego nie możesz zostawiać mnie na tak długo samej! Ciąży > na Tobie odpowiedzialność społeczna! Wyśmienicie!
    > Teraz mnie już nie zostawisz. Prawda? ...

    W sumie to... forum może się czasem z Tobą pomęczyć;)

    > Genialne, właśnie dlatego, że naiwne i niedorzeczne. Zresztą ona w ten sposób
    > mówiła coś innego.
    > Ale ona była ze mną i wierzyła, że nie stanie jej się nic złego tak długo,
    > jak jestem przy niej.
    > Ona go kochała, gupku;p
    > Przecież to jest o tym fragment.

    No ok ale to nie zmienia tego, że opowiadał jej bzdury. Nie zapominaj, że gadasz z przyszłym inżynierem;)

    > Nieprawda!!!!!!!!!! :)

    Prawda, czasem jestem zaskakująco domyślny.

    > Nie zostawisz mnie? :(

    Zobaczymy;)
  • linia.frontu 30.07.07, 17:43
    Gość portalu: mg napisał(a):


    > Lepsze to instruktorowanie;)

    A żebyś wiedział. Instruktor też uważa, że lepsze;).
    Ja też się na oświadczyny nie piszę, mimo wszystko.

    > ;)

    Nie ciesz się! ;)

    > Gdyby nie kobiety, wszystkie samochody byłyby szybkie, brzydkie i w jednym
    > kolorze;)

    Dlaczego? W końcu to faceci projektują samochody - a posiadają jakieś, choćby
    tylko swoiste, choćby tylko jakieś, poczucie estetyki. W końcu podobają im się
    kobiety;). Zresztą ich potrzeba szpanu uczyniłaby autka pięknymi - każdy z nich
    chciałby mieć lepsze auto, ale nie tylko technicznie - lepsze wyposażenie,
    lepszy kształt (który też chyba na coś wpływa), wreszcie lepszy jakościowo
    sprzęt, a więc nie tylko zrywny, ale i ładny:).


    > Silniki diesla nie są piękne, nadają się do wożenia ciężkich ładunków;)

    > Nie wiem, nigdy nie widziałam silnika diesla, jestem jednak przekonana, iż
    jest równie fascynujący, co zwykły! Jak działa silnik diesla??? Dlaczego
    zapalają się jakieś lampki żarowe? Zresztą możliwości, które daje są piękne - a
    przecież jazda to sztuka, nie;).

    > A świat byłby z pewnością równie (jak nie bardziej) praktyczny. I zupełnie do
    > bani;)

    Tutaj zgoda:D
    Ale faceci też są niepraktyczni - też chcą ładnie wyglądać, a nie ubierać się
    praktycznie, i też sterczą przed lustrem, choć o wiele rzadziej się do tego
    przyznają. Szczytem geniuszu jest oczywiście Instruktor: "Jak mój tyłek wygląda
    w tych spodniach??? Jak to! To moje najlepsze spodnie! Chciałem iść w nich w
    piątek na imprezę!". Czasem mnie powala, ale jak go za to nie lubić? ;)


    > Nie no, nie powiedziałem, że jazda na motorze jest głupia i nieodpowiedzialna
    > sama w sobie. Tylko na parę szczegółów zwróciłem uwagę.

    Co w efekcie dało wrażenie głupoty, nieodpowiedzialności i braku rozsądku:).


    > A nie wspomniałem jeszcze o tych niezwykle przewiewnych, czarnych
    > kombinezonach, idealnych na lipiec;)

    Zawsze mogą wskoczyć pod prysznic... ale wygrałeś, zwłaszcza dzięki muchom;).
    Koniec z motocyklistą! :)
    Jak kobieta jest zakochana, to nieprzeszkadza jej ociekanie potem (męskie i
    bardzo seksowne), a muchy w buzi są wzruszające (kocha zwierzęta).
    A fuuuu! Nie, jednak koniec z motocyklistą! Chociaż sprzęt (Hondę, Hondę...) ma
    wypasiony! W Hondzie mogłabym się zakochać bez pamięci:).

    > Każdemu zdarzają się błędy;)

    Znowiu zgoda! ;p


    > Wbrew pozorom nie takie znowu krótkiej...

    Mam nadzieję, że mówisz o kolejce do Ciebie, a nie do... :.( buuuuuuuu!
    Cholera, w sumie to masz rację.


    > Ale za to nie może pójść Ci już gorzej. Mam nadzieję.

    Wow, rzeczywiście świetnie! ;D
    Mogę zawsze uwalić na światłach.


    > Nie słyszą, okna zamknięte. Ale i tak się śmieją.
    > Nie licz na to. Na śpiewanie znaczy;)

    A na co mogę liczyć? ;p

    > > Przebrzydły!!!! :)
    > ;)

    Widzę, że bycie przebrzydłym bardzo Ci odpowiada:).


    > Rozgryzłaś mnie;)

    Ha!!! Jestem w końcu bardzo podejrzliwą kubitką:).

    > > To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.
    > Co robił?

    Nie pytaj tak, bo mi się kojarzy... ;)
    No... bawił się rękawem... znaczy ręcznym... hamulcem! ;)
    Mryga tą czerwoną kontrolką z wykrzyknikiem, poprzez delikantne zwalnianie
    hamulca ręcznego i tym samym sprawdza moją czujność: na początku zdębiałam, ale
    teraz zawsze zauważam, a Instruktor mówi: "Zrobiłem z Ciebie Pitbula;)". :)


    > No-Comments też pewnie tak mówiła. A teraz wyjeżdża tylko o czwartej rano.

    Ale wyjeżdża! A ja nieeeeeeeeeeee... :.(
    Lepsze wyjeźdżanie o czwartej rano, niż w ogóle!!! Poza tym ja się będę cieszyć
    ze swojego trupa - wykorzystując ile wlezie wszystkie jego trupie możliwości:).

    > Lepsze coś, czego nie będzie trzeba remontować.

    Lepsze... ale nie sądzę, żebym miała na to kasę:.(

    > W sumie to... forum może się czasem z Tobą pomęczyć;)

    Już masz mnie dość... ? :(

    > No ok ale to nie zmienia tego, że opowiadał jej bzdury. Nie zapominaj, że
    gadas z z przyszłym inżynierem;)

    Idź weź... co za nieczuły z Ciebie inżynier! On dla niej tworzył świat, poprzez
    te "bzdury"' tworzył coś, czego potrzebowała i za czym tęskniła. Bzdury... A co
    jej miał, MG, powiedzieć?

    > Prawda, czasem jestem zaskakująco domyślny.

    Faktycznie. Cholera, czasem za często... Ale i tak Ci nie wierzę! Mogę:).

    > > Nie zostawisz mnie? :(
    > Zobaczymy;)

    Jak każdy facet! Ledwie się bąknie, że może trochę zależy na utrzymaniu
    kontaktu, facet wieje! :D Wszyscy jesteście tacy sami (a taktaktak;)), trzeba
    was po prostu kompletnie olewać, to wtedy zaczynacie się interesować. Wracamy
    do instruktorowania: Jak chcesz, MG:)
    ;)

    --
    Brzdęk, pękła czara pełna goryczy
    Rozlanych kropel już nie policzę
    Który dzień będzie ten dzień ostatni
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 00:27
    linia.frontu napisała:

    > A żebyś wiedział. Instruktor też uważa, że lepsze;).
    > Ja też się na oświadczyny nie piszę, mimo wszystko.

    I nie trzeba się rozwodzić po zdanym egzaminie;)

    > Nie ciesz się! ;)

    :(

    > Dlaczego? W końcu to faceci projektują samochody - a posiadają jakieś, choćby
    > tylko swoiste, choćby tylko jakieś, poczucie estetyki. W końcu podobają im
    > się kobiety;). Zresztą ich potrzeba szpanu uczyniłaby autka pięknymi - każdy > z nich chciałby mieć lepsze auto, ale nie tylko technicznie - lepsze
    > wyposażenie, lepszy kształt (który też chyba na coś wpływa), wreszcie lepszy > jakościowo sprzęt, a więc nie tylko zrywny, ale i ładny:).

    Hm, może i tak. Ale skoro nie zależałoby nam na postrzeganiu przez kobiety (przez pryzmat samochodu) to chyba wygląd nie miałby takiego znaczenia. I czystość też;)

    > Nie wiem, nigdy nie widziałam silnika diesla, jestem jednak przekonana, i
    > ż jest równie fascynujący, co zwykły!

    Codziennie widujesz mnóstwo samochodów z dieslami;)

    > Jak działa silnik diesla???

    Zasadniczo tak samo jak zwykły, tyle, że mieszanka zapala się nie od iskry ze świecy a od wzrostu temperatury podczas sprężania.

    >Dlaczego zapalają się jakieś lampki żarowe?

    Świece żarowe. Żeby podnieść temperaturę przed roztuchem.

    > Zresztą możliwości, które daje są piękne - a przecież jazda to sztuka, nie;).

    Nie, jazda to parę prostych czynności;)

    > Ale faceci też są niepraktyczni - też chcą ładnie wyglądać, a nie ubierać się
    > praktycznie, i też sterczą przed lustrem, choć o wiele rzadziej się do tego
    > przyznają.

    Facet: To co, że w walonkach i kufajce, przynajmniej mi ciepło.
    Kobieta: I co z tego, że zmarzłam, za to jestem piękna;)

    > Co w efekcie dało wrażenie głupoty, nieodpowiedzialności i braku rozsądku:).

    Tylko trochę;)

    > Zawsze mogą wskoczyć pod prysznic...

    To czemu łażą tacy spoceni po ulicach?

    > ale wygrałeś, zwłaszcza dzięki muchom;).
    > Koniec z motocyklistą! :)

    Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!

    > Jak kobieta jest zakochana, to nieprzeszkadza jej ociekanie potem (męskie i
    > bardzo seksowne), a muchy w buzi są wzruszające (kocha zwierzęta).
    > A fuuuu! Nie, jednak koniec z motocyklistą! Chociaż sprzęt (Hondę,
    > Hondę...) ma wypasiony! W Hondzie mogłabym się zakochać bez pamięci:).

    Aha, skoro Cię zraziłem do niego byle owadami to nie było to nic poważnego, uf;)

    > Mam nadzieję, że mówisz o kolejce do Ciebie, a nie do... :.( buuuuuuuu!
    > Cholera, w sumie to masz rację.

    Nie, mówię o kolejce nie do mnie;) A w czym mam rację?

    > Wow, rzeczywiście świetnie! ;D
    > Mogę zawsze uwalić na światłach.

    I na testach też możesz;)

    > A na co mogę liczyć? ;p

    Powiedz, na co masz ochotę to odpowiem, czy możesz liczyć;)

    > Widzę, że bycie przebrzydłym bardzo Ci odpowiada:).

    No przecież wiem, że wcale tak nie uważasz.

    > Ha!!! Jestem w końcu bardzo podejrzliwą kubitką:).

    Jak to było? "To, że masz paranoję nie oznacza, że ktoś nie chce Cię zabić"? Tak mi się przypomniało jakoś...

    > Nie pytaj tak, bo mi się kojarzy... ;)
    > No... bawił się rękawem... znaczy ręcznym... hamulcem! ;)
    > Mryga tą czerwoną kontrolką z wykrzyknikiem, poprzez delikantne zwalnianie
    > hamulca ręcznego i tym samym sprawdza moją czujność: na początku zdębiałam,

    Dobrze, że delikatnie i nie na zakręcie;)

    > ale teraz zawsze zauważam, a Instruktor mówi: "Zrobiłem z Ciebie
    > Pitbula;)". :)

    Odruch Pawłowa;). A jak u Ciebie wygląda?

    > Ale wyjeżdża! A ja nieeeeeeeeeeee... :.(
    > Lepsze wyjeźdżanie o czwartej rano, niż w ogóle!!!

    Jeszcze lepsze jest spanie o czwartej rano. O piątej też.

    > Lepsze... ale nie sądzę, żebym miała na to kasę:.(

    A wiesz, że auto złożone z części wychodzi drożej niż kupione w jednym kawałku? Kupno, zwłaszcza starego auta, to tylko niewielka część wydatków... Ale na razie to dla Ciebie abstrakcyjny problem;)

    > Już masz mnie dość... ? :(

    Skądże, przecież odpisuję.

    > Idź weź... co za nieczuły z Ciebie inżynier! On dla niej tworzył świat,
    > poprzez te "bzdury"' tworzył coś, czego potrzebowała i za czym tęskniła.
    > Bzdury... A co jej miał, MG, powiedzieć?

    No nie wiem, mógł jej o tych swoich ciężarówkach poopowiadać albo o czymś...;) Zauważyłaś, że kiepsko mi idzie z kobietami?

    > Faktycznie. Cholera, czasem za często... Ale i tak Ci nie wierzę! Mogę:).

    Tak naprawdę to przeczytałem, on strasznie męcząco pisał;) Ciekawe, ile w tym było fikcji?

    > Jak każdy facet! Ledwie się bąknie, że może trochę zależy na utrzymaniu
    > kontaktu, facet wieje! :D Wszyscy jesteście tacy sami (a taktaktak;)), trzeba
    > was po prostu kompletnie olewać, to wtedy zaczynacie się interesować. Wracamy
    > do instruktorowania: Jak chcesz, MG:)

    Ale mi pojechałaś;) Ale skoro wszyscy od Ciebie tak uciekają to może spróbuj trochę zwolnić. Np: nie oświadczaj się w 3. poście;)
  • linia.frontu 31.07.07, 21:38
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > I nie trzeba się rozwodzić po zdanym egzaminie;)

    Dobre! :)
    I nie można w związku z tym nie uzyskać zgody na rozwód! I nie trzeba iść na
    wesele! Jak na razie same korzyści:).

    > > Nie ciesz się! ;)
    > :(

    Nie smuć się:.(. Popadasz w skrajności.


    > Hm, może i tak. Ale skoro nie zależałoby nam na postrzeganiu przez kobiety
    (przez pryzmat samochodu) to chyba wygląd nie miałby takiego znaczenia. I
    czystość też;)

    Nieprawda - Jedyny Wyznacznik Rzeczywistości na przykład, dba o Pszczółkę -
    odkurza ją i kupuje jej karnety na myjnię. I jest bardzo zły, jak jakiś
    instruktor jej nie szanuje.

    > Codziennie widujesz mnóstwo samochodów z dieslami;)

    Ba! Nawet mam jeden na podwórku. Szwagra. I do niedawna codziennie jeździłam
    nim do pracy - wiem, co takie cudo potrafi, zwłaszcza w połączeniu z dobrym
    kierowcą (temu nie mogę zaprzeczyć).


    > Zasadniczo tak samo jak zwykły, tyle, że mieszanka zapala się nie od iskry ze
    świecy a od wzrostu temperatury podczas sprężania.

    Czyli łatwe. A zbudowany jest podobnie?

    > Świece żarowe. Żeby podnieść temperaturę przed roztuchem.

    Czyli świece w normalnym aucie (nie, żeby diesle nie były normalne...;p).

    > Nie, jazda to parę prostych czynności;)

    Jesteś niewrażliwy na piękno, Inżynierze! ;)

    > Facet: To co, że w walonkach i kufajce, przynajmniej mi ciepło.
    > Kobieta: I co z tego, że zmarzłam, za to jestem piękna;)

    W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się Instruktorowi;p.
    Do pracy biurowej paraduję w glanach, bo popza glanami mam tylko sandałki, a
    przecież nie będę marznąć. I w dresiarskiej bluzie;p.

    > Tylko trochę;)

    :)


    > To czemu łażą tacy spoceni po ulicach?

    To mnie się pytasz? Ich zapytaj! Ja tam nie wiem! :)

    > Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!

    Zaraz faceta.
    Instruktor ostatnio rozgniótł wielką, obrzydliwą, martwą ćmę i jeszcze był
    bardzo ubawiony, wspominał coś o profanacji zwłok. I nie lubię go przez to
    mniej:).

    > Aha, skoro Cię zraziłem do niego byle owadami to nie było to nic poważnego,
    uf;)

    Oh, no już myślałam, że żeśmy się domyślili, co jest poważne, a co
    niepoważne:).

    > Nie, mówię o kolejce nie do mnie;) A w czym mam rację?

    Że stanie w tej kolejce jest bez sensu. Ale co ja poradzę, że tylko w tym
    sklepie mają fajki, które są w stanie zaspokoić mój głod nikotynowy. Wiesz, jak
    to jest, kiedy palisz inne, czujesz niedosyt i niesmak, inne są niedobre:). A
    ja jestem uzależniona od tych;).

    > I na testach też możesz;)

    Faktycznie, no na to nie wpadłam... :/

    > Powiedz, na co masz ochotę to odpowiem, czy możesz liczyć;)

    Na piwo z sokiem żłopane nad wieczornym morzem, po długiej trasie Twoim
    samochodem, kiedy powietrze jest już chłodne i od morza wieje bryza, i na długą
    rozmowę o wszystkim i o niczym...
    Piwo oczywiście Ty stawiasz:D. Ja się zrzucam na wachę:).


    > No przecież wiem, że wcale tak nie uważasz.

    :). No i jak tu Cię nie lubić? :)


    > Jak to było? "To, że masz paranoję nie oznacza, że ktoś nie chce Cię zabić"?
    Tak mi się przypomniało jakoś...

    Bardzo trafne!

    > Dobrze, że delikatnie i nie na zakręcie;)

    No przestań, wie przecież, co robi (a ja wiem, kiedy się spodziwać podstępnej
    kontrolki;p).


    > Odruch Pawłowa;). A jak u Ciebie wygląda?

    No głodna się robię.... ;p

    > Jeszcze lepsze jest spanie o czwartej rano. O piątej też.

    Jesteś absolutnie nieromantyczny (w potocznym rozumieniu, nie w
    polonistycznym)! Oczywiście, że lepsze jest jeżdżenie, kiedy dzień się budzi i
    z szarości wyłaniają sie zarysy domów. I nie mów, ze teraz o 4:00 jest jasno,
    pragmatyku! :)

    > A wiesz, że auto złożone z części wychodzi drożej niż kupione w jednym
    kawałku? Kupno, zwłaszcza starego auta, to tylko niewielka część wydatków...

    Pomyślę... może przyjmę to do wiadomości... ;p

    > Ale na razie to dla Ciebie abstrakcyjny problem;)

    Myślę, że nie tylko na razie:).

    > Skądże, przecież odpisuję.

    Akurat! Nie zrobiłeś minki! Już ja znam to wasze nierobienie minek! ;p


    > No nie wiem, mógł jej o tych swoich ciężarówkach poopowiadać albo o
    czymś...;)

    Masz rację. Mógł jej opowiadać o tych swoich ciężarówkach, albo o czymś, a
    Esther wierzyłaby mu tak samo. Wierzyłaby w te ciężarówki, tak samo, jak
    wierzyła w obrazy w Luwrze, w nieobejrzane filmy i nieprzeczytane nigdy
    książki:).
    " -Tak - powiedział -ja wiem. To on Ci to wytlumaczył, Abakarow. A Ty
    powtarzasz jego slowa, jak każda (...). A za miesiąc będziesz już znać sie na
    samolotach i walić moich gości tak, jak on. I może wtedy zapłacisz mi za te
    wszystkie szyby, ktore on mi wytlukł w lokalu. Chryste Panie, jak szybko
    potrafi się kobieta nauczyc wszystkiego od mężczyzny. Wszystkiego, czego
    mężczyzna uczył sie przez całe życie i czego sam jeszcze nie potrafi. Jak to
    jest możliwe?" :)

    > Zauważyłaś, że kiepsko mi idzie z kobietami?

    Nie zauwalyłam Wciągasz, jak dobra książka:)


    > Tak naprawdę to przeczytałem, on strasznie męcząco pisał;) Ciekawe, ile w tym
    było fikcji?

    Większość. Może tylko oprócz tego, że nikt tak narawdę nie wierzy w dobroć
    kobiet, i że konbiety są tylko tym, co mężczyźni umieją z mini zrobić... Hłaski
    trzeba szukać nie tam, gdzie przemawia poważnie i patetycznie. Czasem to tylko
    jedno zdanie. Ale on tam jest:).
    To brzmi jak mantra, albo jak modlitwa dla mnie. Ma w sobie taką męczącą
    monotonię różańca: i wierzyła mi, kiedy mówiłem jej.... Ale w jego słowa można
    się wtopić. Dobra, bo zaraz wysnuję analogię do drogi krzyżowej;p.


    > Ale mi pojechałaś;) Ale skoro wszyscy od Ciebie tak uciekają to może spróbuj
    trochę zwolnić. Np: nie oświadczaj się w 3. poście;)

    Przecież wiesz, ze żartowałam z tymi oświadczynami:p. I nie wszyscy. Nie zależy
    mi na wszystkich:).


    --
    Brzdęk, pękła czara pełna goryczy
    Rozlanych kropel już nie policzę
    Który dzień będzie ten dzień ostatni
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:01
    linia.frontu napisała:

    > Dobre! :)
    > I nie można w związku z tym nie uzyskać zgody na rozwód! I nie trzeba iść na
    > wesele! Jak na razie same korzyści:).

    Ale nie ma też tej, no, nocy poślubnej;p

    > Nie smuć się:.(. Popadasz w skrajności.

    Chciałem napisać :| ale to byłoby zbyt przewidywalne więc nic nie napiszę;)

    > Nieprawda - Jedyny Wyznacznik Rzeczywistości na przykład, dba o Pszczółkę -
    > odkurza ją i kupuje jej karnety na myjnię. I jest bardzo zły, jak jakiś
    > instruktor jej nie szanuje.

    No ale on wozi nią Ciebie;)

    > Czyli łatwe. A zbudowany jest podobnie?

    Zasadniczo tak, mają tłoki, korbowody itp. Nie mają świec (iskrowych). Różnice są w układzie zasilania w paliwo no i diesle zazwyczaj są doładowane.

    > Czyli świece w normalnym aucie (nie, żeby diesle nie były normalne...;p).

    Świece w normalnym aucie;) dają iskrę, która zapala miesznkę (co z pewnością wiesz). Świece żarowe są zapalane przed rozruchem po to, żeby podgrzać zimny silnik.

    > Jesteś niewrażliwy na piękno, Inżynierze! ;)

    Jasne, że jestem. Tylko na inne.

    > W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się
    > Instruktorowi;p.

    Szkoda...

    > Że stanie w tej kolejce jest bez sensu. Ale co ja poradzę, że tylko w tym
    > sklepie mają fajki, które są w stanie zaspokoić mój głod nikotynowy. Wiesz,
    > jak to jest, kiedy palisz inne, czujesz niedosyt i niesmak, inne są
    > niedobre:). A ja jestem uzależniona od tych;).

    Nie rozumiem przeskoku do fajek;) I nie, nie wiem jak to jest.

    > Na piwo z sokiem żłopane nad wieczornym morzem, po długiej trasie Twoim
    > samochodem, kiedy powietrze jest już chłodne i od morza wieje bryza, i na
    > długą rozmowę o wszystkim i o niczym...
    > Piwo oczywiście Ty stawiasz:D. Ja się zrzucam na wachę:).

    Ok, podoba mi się;)

    > No głodna się robię.... ;p

    Od ręcznego?

    > Jesteś absolutnie nieromantyczny (w potocznym rozumieniu, nie w
    > polonistycznym)! Oczywiście, że lepsze jest jeżdżenie, kiedy dzień się budzi > i z szarości wyłaniają sie zarysy domów. I nie mów, ze teraz o 4:00 jest
    > jasno, pragmatyku! :)

    Ale za to jestem wyspany (w polonistycznym rozumieniu też;)). A jeżdżenie o 4:00 jest lepsze, jak się ma długą trasę do zrobienia, dojeżdża się przed szczytem i nie traci dnia.

    > Akurat! Nie zrobiłeś minki! Już ja znam to wasze nierobienie minek! ;p

    Za dużo emotów daje wrażenie, że piszący ma 14 lat.

    > Masz rację. Mógł jej opowiadać o tych swoich ciężarówkach, albo o czymś, a
    > Esther wierzyłaby mu tak samo. Wierzyłaby w te ciężarówki, tak samo, jak
    > wierzyła w obrazy w Luwrze, w nieobejrzane filmy i nieprzeczytane nigdy
    > książki:).

    Ale wtedy nie dożyłaby porodu, wcześniej umarłaby z nudów.

    > Nie zauwalyłam Wciągasz, jak dobra książka:)

    Fajnie to usłyszeć, zwłaszcza od kogoś, kto przeczytał tyle książek...

    > Większość. Może tylko oprócz tego, że nikt tak narawdę nie wierzy w dobroć
    > kobiet, i że konbiety są tylko tym, co mężczyźni umieją z mini zrobić...
    > Hłaski trzeba szukać nie tam, gdzie przemawia poważnie i patetycznie.

    Czyli nie było tej Ester naprawdę? Bo on przecież był w Izraelu, nie? Hłasko jest dobry do sygnaturek, nie? Imponuje mi jego znajomość ludzi.

    > Przecież wiesz, ze żartowałam z tymi oświadczynami:p. I nie wszyscy. Nie
    > zależy mi na wszystkich:).

    Nie, myślałem, że piszesz serio, dlatego zniknąłem na parę dni;) A ci, na których Ci zależy nie uciekają, nie?
  • linia.frontu 01.08.07, 22:52

    Aby raczenie się Twoim postem było bardziej przyjemne, zrobiłam sobie drugą
    kawę i chyba mój mózg zaczyna działać:).
    Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
    okropne uczucie.

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Ale nie ma też tej, no, nocy poślubnej;p

    Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać, żeby
    nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.


    > Chciałem napisać :| ale to byłoby zbyt przewidywalne więc nic nie napiszę;)

    Toteż temat nie ulegnie kontynuacji:).

    > No ale on wozi nią Ciebie;)

    Chciałabym w to wierzyć;). Obawiam się jednak, że nie tylko mnie, ale i około 8
    kursantek. Dziennie. ;p
    Ale Ty nie widziałeś jego szczeniackiego podja.ania, kiedy wywiózł Pszczołę z
    serwisu i nie słyszałeś, jaki był marudny i nerwowy, kiedy jej nie było.


    > Zasadniczo tak, mają tłoki, korbowody itp. Nie mają świec (iskrowych).
    Różnice są w układzie zasilania w paliwo no i diesle zazwyczaj są doładowane.

    Doładowane?????

    > Świece w normalnym aucie;) dają iskrę, która zapala miesznkę (co z pewnością
    wiesz). Świece żarowe są zapalane przed rozruchem po to, żeby podgrzać zimny
    silnik.

    Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?


    > Jasne, że jestem. Tylko na inne.

    No? Spowiadaj się!

    > > W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się
    > > Instruktorowi;p.

    > Szkoda...

    Też żałuję... Tylko czego? Tego, że jestem facetem, czy, że nie podobam się
    instruktorowi? :P

    > Nie rozumiem przeskoku do fajek;) I nie, nie wiem jak to jest.

    Musiałam jakoś wybrnąć:). Zazwyczaj stoję w kolejce po fajki. Jesdnak Twoje
    fortele tak, czy siak zapędzą mnie w kozi róg! Jak sie wówczas wymigam?

    > Ok, podoba mi się;)

    :)
    To kiedy? I najważniejsze: kto prowadzi??? ;p

    > Od ręcznego?

    Wiesz, jakie to męczące??? ;p
    Moja reakcja brzmi: "Co mi tu mrygasz????" :)
    Odpowiedź brzmi: "Hahaha! Zrobiłem z Ciebie Pitbula!"
    To już jest w pewnien sposób rytuał. Kiedyś zapytałam, czy zdarzyło się, że nie
    zauważyłam. "Co Ty - zaraz bym z Ciebie drwił!" Gdybym nie była typową kobietą,
    po której widać każdą emocję, udałabym, że nie dostrzegam i zaczekala, co sie
    stanie. Ale korzystniej było zapytać:).



    > Ale za to jestem wyspany (w polonistycznym rozumieniu też;)). A jeżdżenie o
    > 4:00 jest lepsze, jak się ma długą trasę do zrobienia, dojeżdża się przed
    szczytem i nie traci dnia.

    Też o tym pomyślałam! Ale nie chciało mi się włączać kompa tylko po to, żeby
    Cię poinformować o odkryciu. Tylko pomyśl: Ty, autko i pusta droga,
    mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm....:)

    > Za dużo emotów daje wrażenie, że piszący ma 14 lat.

    Argument zaakceptowany. Jednak w tym kontekście minka byłaby wskazana, by
    uwiarygodnić przekaz.


    > Ale wtedy nie dożyłaby porodu, wcześniej umarłaby z nudów.

    Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).

    > Fajnie to usłyszeć, zwłaszcza od kogoś, kto przeczytał tyle książek...

    Pytanie, czy były to dobre książki;p. Wybacz, nie mogłam się powstrzymać od tej
    zjadliwości... ;).


    > Czyli nie było tej Ester naprawdę? Bo on przecież był w Izraelu, nie? Hłasko
    > jest dobry do sygnaturek, nie? Imponuje mi jego znajomość ludzi.

    Esther nie, chociaż nie wiem, czy Hanka nie była jej literackim pierwowzorem.
    Bo on w Esther tylko opowiada, ale to nie jest Hłasko. "Hłaskę" znajdziesz w
    Pięknych. Choć tak naprawdę to też forma kostiumu, jak cały Marek:). Był, był,
    stąd cykl powieści izraelskich, w którym jestem zakochana. Tak, jak i w Hłasce.
    Jest niesamowity. Zobacz, jak oni mimo wszystko szukają jakiejś prawdy i
    jakiegoś piekna. Jego bohaterowie, wbrew krytykom literatury, sa właśnie żywi i
    trojwymiarowi, w przeciwieństwie do calej masy dobrej literatury wyklarowanych
    przez epokę schematów. U niego pierwszego spotkałam się z taką prawdą o
    ludziach i bezskutecznie szukam kogoś podobnego do niego.


    > Nie, myślałem, że piszesz serio, dlatego zniknąłem na parę dni;) A ci, na
    > który ch Ci zależy nie uciekają, nie?

    Naprawdę? W takim razie więcej Ci się nie oświadczę, żebyś mnie nie zostawił.
    Czasami odnoszę wrażenie, że mogę rozmawiać z Tobą tak, jak nie mogę rozmawiać
    z tymi, na których mi zależy:).
    Myślę, że uciekają przed czymś innym. :)

    --
    > Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!
    By MG;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 00:02
    linia.frontu napisała:

    > Aby raczenie się Twoim postem było bardziej przyjemne, zrobiłam sobie drugą
    > kawę i chyba mój mózg zaczyna działać:).

    Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

    > Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
    > okropne uczucie.

    To podobnie jak mi.

    > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.

    To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

    >
    > Chciałabym w to wierzyć;). Obawiam się jednak, że nie tylko mnie, ale i około > 8 kursantek. Dziennie. ;p

    No to tym bardziej dba o wygląd auta.

    > Ale Ty nie widziałeś jego szczeniackiego podja.ania, kiedy wywiózł Pszczołę z
    > serwisu i nie słyszałeś, jaki był marudny i nerwowy, kiedy jej nie było.

    Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

    > Doładowane?????

    Turbodoładowanie. Bez tego diesel jest baardzo wolny.

    > Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?

    No, prąd płynie przez uzwojenie spirali czy czegoś i wydziela się ciepło;) To taka grzałka jest.

    > No? Spowiadaj się!

    I tak za dużo już ze mnie wycisnęłyście z No-Comments;)

    > Też żałuję... Tylko czego? Tego, że jestem facetem, czy, że nie podobam się
    > instruktorowi? :P

    Że jesteś facetem. Fajna byłaby z Ciebie dziewczyna;)

    > Musiałam jakoś wybrnąć:). Zazwyczaj stoję w kolejce po fajki. Jesdnak Twoje
    > fortele tak, czy siak zapędzą mnie w kozi róg! Jak sie wówczas wymigam?

    Tak przypuszczałem;) I nie będę Cię nigdzie zapędzał, wiadomo, że Linie.Frontu zapędzone w kozi róg bronią się wszystkimi sposobami, co może się źle skończyć nawet dla dużo większego i silniejszego zapędzającego;)

    > To kiedy? I najważniejsze: kto prowadzi??? ;p

    Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci zapasowe;)). To już wiesz, kiedy.

    > Wiesz, jakie to męczące??? ;p

    W polonezie zapala się kontrolka ręcznego i wielka kontrolka STOP na środku deski (zapala się razem ze wszystkimi czerwonymi kontrolkami). Gdy kiedyś dźwignia ręcznego zsunęła się z przycisku włączającego to światło zrobiłem awaryjne hamowanie i zacząłem szukać przyczyny;)

    > Tylko pomyśl: Ty, autko i pusta droga,
    > mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm....:)

    I jeszcze fajna muzyka, koniecznie.

    > Argument zaakceptowany. Jednak w tym kontekście minka byłaby wskazana, by
    > uwiarygodnić przekaz.

    Ja sobie reglamentuję emotki, jak się skończą to wywalam z losowo wybranych miejsc.

    > Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).

    A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

    > Pytanie, czy były to dobre książki;p. Wybacz, nie mogłam się powstrzymać od
    > tej zjadliwości... ;).

    Punkt dla Ciebie;)

    > Jest niesamowity. Zobacz, jak oni mimo wszystko szukają jakiejś prawdy i
    > jakiegoś piekna. Jego bohaterowie, wbrew krytykom literatury, sa właśnie żywi > i trojwymiarowi, w przeciwieństwie do calej masy dobrej literatury
    > wyklarowanych przez epokę schematów. U niego pierwszego spotkałam się z taką > prawdą o ludziach i bezskutecznie szukam kogoś podobnego do niego.

    I rozmawiają o Ważnych Rzeczach. Może ja mam pecha ale nikt wokół chyba już o tym nie myśli, wszyscy gadają jakieś bzdury...

    > Naprawdę? W takim razie więcej Ci się nie oświadczę, żebyś mnie nie zostawił.

    Ja Tobie też, tak na wszelki wypadek;)

    > Czasami odnoszę wrażenie, że mogę rozmawiać z Tobą tak, jak nie mogę
    > rozmawiać z tymi, na których mi zależy:).

    Bo zawsze możesz porzucić ten świetny nick i przestać zaglądać do tego wątku.

    > Myślę, że uciekają przed czymś innym. :)

    Nie zapytam;)

    O, widzę, że trafiłem do sygnaturki. Czuję się zaszczycony!
  • linia.frontu 02.08.07, 21:31
    Ah, MG. Ty i kawa po kolejnym dniu.

    Żyjemy w XXI wieku. W dzisiejszym, rozwojowym świecie można kupić sobie nawet
    paznokcie. Za 7,25. Kupiłam sobie dziś paznokcie za 7,25. Plastikowe. Może mogę
    kupić sobie nową twarz i nowe słowa. Jak myślisz?
    A może można coś sprzedać? Serducho - malo używane? Z wyposażeniem? Zwłaszcza z
    wyposażeniem. I systemem antywłamaniowym.

    Powiedz mi, jeśli głupota jest chorobą nieuleczalną, to dlaczego nie można na
    nią umrzeć?

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

    Dziękuję:). Była przepyszna, zwłaszcza zaprawiona Twoimi słowami;)

    > To podobnie jak mi.

    A co czytałeś? Mi już nie zostało ani trochę książki. Czuję się, jakby mi ktoś
    coś zabrał. Zawsze tak jest, jeśli kończy się dobra książka. Znowu zostaliśmy z
    Hłaską sami;).

    > To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

    Zielone oczy i piękne usta moje. Powinieneś być teraz w Eljacie, albo w Twerji.

    > No to tym bardziej dba o wygląd auta.

    Chyba tak. Chyba tym bardziej. Chyba tym mniej, im częsciej ja w nim jestem.


    > Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie
    działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

    Mówisz o nich, jak on. Ja tego nie potrafię. Klepie ją po desce rozdzielczej i
    mówi: "moja bestia". A ja nie wiem, czy mam wierzyć mu, kiedy mówi mi... czy
    może raczej pomyśleć... czy może raczej nie myśleć.

    > Turbodoładowanie. Bez tego diesel jest baardzo wolny.

    Rozumiem. Na czym to polega?

    > > Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?

    > No, prąd płynie przez uzwojenie spirali czy czegoś i wydziela się ciepło;) To
    taka grzałka jest.

    Tłumaczenie bardzo wygodne, jak dla kobiety o plastikowych paznokciach;).

    > I tak za dużo już ze mnie wycisnęłyście z No-Comments;)

    Nie ma lesery!!! :)
    Pytanie za pytanie. Ty mi powiedz, a ja Ci powiem coś o sobie, jeśli chcesz
    wiedzieć. Hmmm?

    > Że jesteś facetem. Fajna byłaby z Ciebie dziewczyna;)

    Myślałam, że tego drugiego będziemy żałować;p. A facet ze mnie niefajny???? ;p


    > Tak przypuszczałem;) I nie będę Cię nigdzie zapędzał, wiadomo, że
    > Linie.Frontu zapędzone w kozi róg bronią się wszystkimi sposobami, co może
    > się źle skończyć nawet dla dużo większego i silniejszego zapędzającego;)

    A ile jest tych linii.frontu? Myślałam, że tylko ja... :.(


    > Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci
    > zapasowe;)). To już wiesz, kiedy.

    Obrzydliwy wredniak! Nie zrobię prawka dla jednego piwa! Poza tym ze mnie wolno
    schodzi i będziemy musieli zostać na noc:0. Jedziemy Twoim! A potem położymy
    się pod moim i będziesz mi tłumaczył! :)


    > W polonezie zapala się kontrolka ręcznego i wielka kontrolka STOP na środku
    deski (zapala się razem ze wszystkimi czerwonymi kontrolkami). Gdy kiedyś
    dźwignia ręcznego zsunęła się z przycisku włączającego to światło zrobiłem
    awaryjne hamowanie i zacząłem szukać przyczyny;)

    Ja juz nie muszę - wystarczy, że spojrzę obok:).


    > I jeszcze fajna muzyka, koniecznie.

    Jaka? :)
    Czarny blues o czwartej nad ranem;)


    > Ja sobie reglamentuję emotki, jak się skończą to wywalam z losowo wybranych
    miejsc.

    Niech Ci będzie:)

    > A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

    Ty natomist musisz być kobietą! Skąd mógłbys tak nas rozgryźć? Myślę, że ona by
    uwierzyła w to, że skoro on to mówi, to znaczy, że to po prostu ważne, i że
    trzeba o tym pamiętać.

    > Punkt dla Ciebie;)

    W takim razie strzelę samobója, żeby było po równo. Hłasko:).


    > I rozmawiają o Ważnych Rzeczach. Może ja mam pecha ale nikt wokół chyba już o
    > tym nie myśli, wszyscy gadają jakieś bzdury...

    Oboje mamy pecha:).

    > Ja Tobie też, tak na wszelki wypadek;)

    Boisz się, że się zgodzę??? ;p

    > Bo zawsze możesz porzucić ten świetny nick i przestać zaglądać do tego wątku.

    Dobrze wiesz, że nie moge:0. To co innego.


    > Nie zapytam;)

    Nie odpowiwem:). Myślę, że przed Ważnymi Rzeczami.

    > O, widzę, że trafiłem do sygnaturki. Czuję się zaszczycony!

    :D

    --
    > Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!
    By MG;)
  • linia.frontu 03.08.07, 22:08
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

    Przyznam, że dopiero druga kawa stawia mój mózg w stan gotowości.
    Hej, MG, myślałam, że odwiedzisz mnie jeszcze przed weekendem. Czyżbym Ci się
    znowu niechcący oświadczyła? Potrzebuję czasem odrobiny towarzystwa mężczyzny,
    którego mogę troszeczkę popodrywać. Wracaj!

    > > Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
    > okropne uczucie.
    > To podobnie jak mi.

    Książki nadal brak, a byłaby jak najbardziej wskazana. Móc się w niej zanurzyć
    na cały wieczór i kawałek nocy...

    > > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.

    Dziś odpowiem. Albo nie:)! Pomożesz mi wybrać sukienkę? Czarna, klasyczna,
    obcisła. Plus jest taki, że nie zakłada się do niej stanika, więc nie trzeba
    się męczyć w przebrzydłym pancerzu. I pasuje do torebki. I druga. Zielona,
    trochę bardziej imprezowa, z takimi wiszącymi farfoclami, które robią wrażenie
    eleganckich, z boku, na jednym ramiączku. Jedyny plus jest taki, że ją sobie
    kupiłam. A skoro kupiłam, to szkoda nie założyć. Jest tak obcisła, że wyklucza
    tę drugą część bielizny. W każdej bedę więc niekompletna. A, w obdwu wygladam
    okropnie. Więc?

    > To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

    Ten kurs przerasta już nawet moją potrzebę komplikacji żciowych:). A jest ona
    ogromna. Im bardziej pokiciany układ, tym bardziej inspirujący.

    > No to tym bardziej dba o wygląd auta.

    A Pszczółeczka tylko na tym korzysta. Uważam i tak, że robi to dla niej:).

    > Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie
    działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

    Cudowne uczucie, czyż nie? Świadomośc, że autko chodzi, jak w zegarku. Mi i
    mojemu trupowi będzie to oszczędzone. Ale o trupa też ktoś musi dbać. To ja
    będę:).
    >> Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci
    zapasowe;)).
    > To już wiesz, kiedy.

    Moze jednak zrobię to prawko. O planach opowiem potem, na razie wszystko tkwi w
    fazie zarodkowej, albo może nawet nie jest zapłodnione. Ale zaczęło żyć w mojej
    świadomości, więc plan sie ukonkretnia.

    > > Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).
    > A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

    Ciekawie jest się czuć nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu,
    zwłaszcza, jeśli Twój własny partner też tak myśli. Mówiłam Ci, że uwielbiam
    wesela? :)

    Wiesz, idę poszukać książki. A Ty musisz odpisać mi na dwa posty. Prawdopodobie
    zostawię was na cały weekend i, poza dzisiejszą nocą, wpadnę koło niedzieli,
    lub poniedziałku. Muszę uratować książki przed krwiożerczymi malarzami,
    nieczułymi na piękno literatury. Pomóż mi wybrać kieckę, co?

    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie zorganizowana grupę
    wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 23:44
    linia.frontu napisała:

    > Żyjemy w XXI wieku. W dzisiejszym, rozwojowym świecie można kupić sobie nawet
    > paznokcie. Za 7,25. Kupiłam sobie dziś paznokcie za 7,25. Plastikowe. Może
    > mogę kupić sobie nową twarz i nowe słowa. Jak myślisz?

    Myślę, że twarz za 7.25 to kiepski pomysł, słowa też, tym bardziej, żę te, które masz teraz są całkiem niezłe.

    > A może można coś sprzedać? Serducho - malo używane? Z wyposażeniem? Zwłaszcza > z wyposażeniem. I systemem antywłamaniowym.

    System antywłamaniowy;) A co wchodzi w skład tego wyposażenia?

    > Powiedz mi, jeśli głupota jest chorobą nieuleczalną, to dlaczego nie można na
    > nią umrzeć?

    Jak już pisałaś, przechodzi z wiekiem, często jest to wieko od trumny.

    > A co czytałeś?

    Clancy, nic ambitnego;)

    > Mi już nie zostało ani trochę książki. Czuję się, jakby mi ktoś coś zabrał.
    > Zawsze tak jest, jeśli kończy się dobra książka. Znowu zostaliśmy z Hłaską
    > sami;).

    Internet jest pełen książek;)

    > Chyba tak. Chyba tym bardziej. Chyba tym mniej, im częsciej ja w nim jestem.

    No, skoro wozi Ciebie cały czas to nie ma czasu myć auta, nie?

    > Mówisz o nich, jak on. Ja tego nie potrafię. Klepie ją po desce rozdzielczej > i mówi: "moja bestia". A ja nie wiem, czy mam wierzyć mu, kiedy mówi mi...
    > czy może raczej pomyśleć... czy może raczej nie myśleć.

    Jak każdy facet, który wydał właśnie kasę na auto zamiast na ważniejsze rzeczy i musi sobie poprawić humor;) Raczej nie myśleć;)

    > Rozumiem. Na czym to polega?

    Naprawdę rozumiesz? A polega na sprężaniu powietrza przed silnikiem, jak wtłoczy się więcej powietrza można spalić więcej paliwa i jechać szybciej;)

    > Tłumaczenie bardzo wygodne, jak dla kobiety o plastikowych paznokciach;).

    Dobrze, że wcześniej pisałaś o glanach. Plastikowe paznokcie nie psują Twoje wyobrażenia u mnie;)

    > Nie ma lesery!!! :)
    > Pytanie za pytanie. Ty mi powiedz, a ja Ci powiem coś o sobie, jeśli chcesz
    > wiedzieć. Hmmm?

    Ja nie muszę nic mówić żeby się co chwilę czegoś ciekawego o Tobie dowiadywać;)

    > A facet ze mnie niefajny???? ;p

    Facet jak facet, to nie mnie oceniać.

    > A ile jest tych linii.frontu? Myślałam, że tylko ja... :.(

    No to taka charakterystyka gatunku miała być. Do tej pory tylko Ciebie poznałem z Linii.

    > Jaka? :)
    > Czarny blues o czwartej nad ranem;)

    Taka depresyjna muzyka o takiej nieludzkiej porze? Lepsze coś na rozbudzenie, z wykopem.

    > Ty natomist musisz być kobietą! Skąd mógłbys tak nas rozgryźć? Myślę, że ona > by uwierzyła w to, że skoro on to mówi, to znaczy, że to po prostu ważne, i
    > że trzeba o tym pamiętać.

    Faceci też tak robią. Jak mają w tym jakiś cel;). A ona i tak by umarła.

    > Oboje mamy pecha:).

    Ja mam pecha. Ty masz plastikowe paznokcie, czemu się dziwisz?

    > Boisz się, że się zgodzę??? ;p

    Jasne, że tak, to straszna perspektywa, tzn nie, że Ty (to pewnie jedna z lepszych możliwości;)) się zgodzisz, tylko, że któraś w ogóle.

    > Dobrze wiesz, że nie moge:0. To co innego.

    A co Cię powstrzymuje? Przywiązałaś się do... nicka?

    > Nie odpowiwem:). Myślę, że przed Ważnymi Rzeczami.

    Mam nadzieję, że masz rację.

    > Hej, MG, myślałam, że odwiedzisz mnie jeszcze przed weekendem. Czyżbym Ci się
    > znowu niechcący oświadczyła? Potrzebuję czasem odrobiny towarzystwa
    > mężczyzny, którego mogę troszeczkę popodrywać. Wracaj!

    Problemy techniczne mnie powstrzymały... I to ma być podrywanie?;)

    > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy
    > ;p.

    No, dobra odpowiedź. Nie wiem, co myśleć (co sobie wyobrażać);)

    > Dziś odpowiem. Albo nie:)! Pomożesz mi wybrać sukienkę? (...)

    Hej, jestem facetem, czego Ty ode mnie oczekujesz? Jakbyś dała zdjęcia to może mógłbym pomóc, opisu nawet nie zrozumiałem (poza nikompletną bielizną;)).

    > A, w obdwu wygladam okropnie. Więc?

    Okropnie bez bielizny, z plastikowymi paznokciami i w glanach? Niemożliwe.

    > Ten kurs przerasta już nawet moją potrzebę komplikacji żciowych:). A jest ona
    > ogromna. Im bardziej pokiciany układ, tym bardziej inspirujący.

    To dokomplikuję coś od siebie: wyjdź za mnie;)

    > A Pszczółeczka tylko na tym korzysta. Uważam i tak, że robi to dla niej:).

    Są tacy ludzie. Oczywiście szanujemy ich...

    > Cudowne uczucie, czyż nie? Świadomośc, że autko chodzi, jak w zegarku. Mi i
    > mojemu trupowi będzie to oszczędzone. Ale o trupa też ktoś musi dbać. To ja
    > będę:).

    Nie kupuj trupa! Wyrwij faceta za sprawnym autem albo zarób na swoje (masz dużo czasu - rzuć palenie, to starczy).

    > Moze jednak zrobię to prawko. O planach opowiem potem, na razie wszystko tkwi > w fazie zarodkowej, albo może nawet nie jest zapłodnione. Ale zaczęło żyć w
    > mojej świadomości, więc plan sie ukonkretnia.

    Jasne, że zrobisz. I mam wrażenie, że nie wymaga to jakichś wielkich planów.

    > Ciekawie jest się czuć nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu,
    > zwłaszcza, jeśli Twój własny partner też tak myśli. Mówiłam Ci, że uwielbiam
    > wesela? :)

    Domyśliłem się po częstotliwości oświadczyn;)

    > Wiesz, idę poszukać książki. A Ty musisz odpisać mi na dwa posty.
    > Prawdopodobie zostawię was na cały weekend i, poza dzisiejszą nocą, wpadnę
    > koło niedzieli, lub poniedziałku. Muszę uratować książki przed krwiożerczymi > malarzami, nieczułymi na piękno literatury. Pomóż mi wybrać kieckę, co?

    Powodzenia. Odpiszę na jeden. Będzie nam Ciebie brakowało. Baw się dobrze. Powodzenia jeszcze raz, nie oceniaj tak źle malarzy, wśród nich zdarzają się też inteligentni ludzie. Pomogę jak zobaczę.

    PS. Nie bierz na serio moich oświadczyn, proszę;)
  • linia.frontu 04.08.07, 10:27
    I tym sposobem weselne przygotowania padły plackiem:). Kieckę jeszcze zdążę
    wrzucić, o wiele ważniejsza jest świadomość, że pewnie berdzo rozczarowana i
    przybita - będę miała do czego wracać:). Mam na myśli Twój post:D

    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Myślę, że twarz za 7.25 to kiepski pomysł, słowa też, tym bardziej, żę te,
    które masz teraz są całkiem niezłe.

    Zwłaszcza, że resztę też mam całkiem niezłą;). Potwierdza to nawet mój
    Instruktor - on się nie może mylić, prawda? :)
    Za 7,25 to chyba tylko taka gumowa, prezydenta K. :)

    > System antywłamaniowy;) A co wchodzi w skład tego wyposażenia?

    Hłasko. Pszczółka. Zakopane i Bieszczady. Stare Dobre Małżeństwo. Wieczory w
    górach i rześkie poranki. Honda. Noce przed kompem. I kanapki z ogórkiem. Parę
    tego typu śmieci z cyklu "nie mogę Ci wiele dać". No_Comments i jej przydługie
    posty. I jeden, bardzo nieprzjemny, marudny Instruktor, który rozgyrzie każdy
    system antywłamaniowy, mimochodem i od niechcenia. Załaszcza Instruktor. Mogę
    dorzucić gratis.
    Ale chyba nie umiałabym żyć bez Hłaski.

    > Jak już pisałaś, przechodzi z wiekiem, często jest to wieko od trumny.

    Mam zamiar obalić to twierdzenie. W najbliższym czasie:). Najłatwiej jest
    oszukiwać siebie samego, nie? :)

    > Clancy, nic ambitnego;)

    Ambitne ksiązki są dobre dla polonistów:). Właśnie. Mam ostatnio ochotę na
    Pożegnanie jesieni.

    > Internet jest pełen książek;)

    Ale to nie to samo, co czuć dotyk papieru, leżeć w łóżku w odpowiednim braku
    stroju upalną, letnią nocą i udawać, że świat przestał istnieć:).

    > No, skoro wozi Ciebie cały czas to nie ma czasu myć auta, nie?

    Instruktor rozgrzeszony. Jesteś nieziemski:).

    > Jak każdy facet, który wydał właśnie kasę na auto zamiast na ważniejsze
    > rzeczy i musi sobie poprawić humor;) Raczej nie myśleć;)

    A co jest ważniejsze? :)


    > Naprawdę rozumiesz? A polega na sprężaniu powietrza przed silnikiem, jak
    > wtłoczy się więcej powietrza można spalić więcej paliwa i jechać szybciej;)

    Nie rozumiem. Chciałam tylko poprawić sobie humor i poczuć się istotą światłą.
    W końcu mam plastikowe paznokcie:).


    > Dobrze, że wcześniej pisałaś o glanach. Plastikowe paznokcie nie psują Twoje
    wyobrażenia u mnie;)

    Ja potrafię łączyć glany, subtelne pieszczochy i kurteczki khaki z kolczykami-
    girlandami, albo ręcznie malowanymi w koty:), koronkowymi stringami i
    sztucznymi paznokciami. I nie zauważać dysonansu:).


    > Ja nie muszę nic mówić żeby się co chwilę czegoś ciekawego o Tobie
    > dowiadywać;)

    Wrrrr. Cholera, no jestem gadatliwa! Ale i bardzo ciekawska... więc??? :)


    > No to taka charakterystyka gatunku miała być. Do tej pory tylko Ciebie
    poznałem z Linii.

    Myślisz, że jest więcej takich? Wiesz, że już drugi raz zostałam
    zakwalifikowana do odmiennej rasy...ja chyba naprawdę muszę być nie z tej
    epoki... ze mną można tylko w dali znikać cicho... :)


    > Taka depresyjna muzyka o takiej nieludzkiej porze? Lepsze coś na rozbudzenie,
    >z wykopem.

    Jak Instruktor;). Mroczną muzykę też niefrasobliwie łączę z wykopową i nie
    widzę dysonansu:).


    > Faceci też tak robią. Jak mają w tym jakiś cel;). A ona i tak by umarła.

    Gorzej, jeśli nie mają celu, lub uznają cel za osiągnięty... Wówczas nie można
    liczyć nawet ne te kłamstwa, które nieraz trzymają przy życiu...:), tak na
    zasadzie symbolu, czegoś, w co się wierzy, tak, jak wierzyła Esther.


    > Ja mam pecha. Ty masz plastikowe paznokcie, czemu się dziwisz?

    Jeszcze nie przyklejone. To moje dziewicze sztuczne paznokcie... a jak się
    krzywo przykleją? A jak odpadną? Albo co gorsza, jak odpadnie tylko jeden???
    Chwilowo leżą na przeczytanych Cieniach w raju i przesiąkają klimatem epoki;p.


    > Jasne, że tak, to straszna perspektywa, tzn nie, że Ty (to pewnie jedna z
    > lepszych możliwości;)) się zgodzisz, tylko, że któraś w ogóle.

    Też mnie to przeraża... raz na całe życie... a jeśli to nie ten facet? I tak
    najbardziej boję się, że po latach nie będziemy umieli się kochać (duchowo;p).


    > A co Cię powstrzymuje? Przywiązałaś się do... nicka?

    Raczej do tej małej Linii Frontu. Utozsamiam się z nia. Czasem bardziej, niż ze
    mną:). To w końcu ona może być w tym prawku sobą i pałać bezkrytycznym
    uwielbieniem dla Instruktora. J już nie mogę - ja mam jeszce studia, pracę,
    świadomość faktów, kilka niepozałatwianych spraw:).

    > Mam nadzieję, że masz rację.

    Myślę, że mam:).

    > Problemy techniczne mnie powstrzymały... I to ma być podrywanie?;)

    No jakoś musiałam Cię skusić, żebyś wrócil:). Mogę się do Ciebie przytulić? Mam
    straszną ochotę:).

    > No, dobra odpowiedź. Nie wiem, co myśleć (co sobie wyobrażać);)

    A masz bujną wyobraźnię? :)
    Zostańmy wiec przy tej odpowiedzi ;p


    > Hej, jestem facetem, czego Ty ode mnie oczekujesz? Jakbyś dała zdjęcia to
    > może mógłbym pomóc, opisu nawet nie zrozumiałem (poza nikompletną bielizną;)).

    Spoko, siostr już się do mnie dorwała i zdecydowała za mnie:). Zielona!

    > Okropnie bez bielizny, z plastikowymi paznokciami i w glanach? Niemożliwe.

    Baz glanów. Za to ze stanikiem. Nie ma to jak wymiona podskakujące w rytm
    muzyki... o boże... :). Zielona ma za to niezły dekolt - Samiec będzie
    zadowolony:). Znów usłyszę sakramentalne: "O Boże, jak Ty wyglądasz???" :P

    > To dokomplikuję coś od siebie: wyjdź za mnie;)

    Kocham Cię;p. Jakbyś uważał mnie za mało intrygującego paszczaka, nie
    powiedziałbyś tego nawet w żartach! Poprawiłeś mi humor:).
    Oczywiście nie bierz mojej miłości zbyt dosłownie:). To raczej przywiązanie:).

    > Są tacy ludzie. Oczywiście szanujemy ich...

    MG!!!! To mój Instruktor!!!! :)
    Tak nie można!!! :)
    Przebiegły, nie mogę powiedzieć: Odrobinę szacunku!!! :)

    > Nie kupuj trupa! Wyrwij faceta za sprawnym autem albo zarób na swoje (masz
    dużo czasu - rzuć palenie, to starczy).

    Co myślisz o białej Astrze? Mój królewicz na białym koniu nie będzie
    zachwycony. Trzeba się zakręcić za kimś innym... ;/
    MG????? :D

    > Jasne, że zrobisz. I mam wrażenie, że nie wymaga to jakichś wielkich planów.

    Wrażenie złudne... :(

    > Domyśliłem się po częstotliwości oświadczyn;)

    ;p Tylko do Ciebie:)


    > Powodzenia. Odpiszę na jeden. Będzie nam Ciebie brakowało. Baw się dobrze.
    Powodzenia jeszcze raz, nie oceniaj tak źle malarzy, wśród nich zdarzają się
    też inteligentni ludzie. Pomogę jak zobaczę.

    Oooooooooooooooo ;)
    Opowiem, jak było:)... nuuuuuuuuudno. Nie znoszę wesel (to tak między nami:)).
    Pewnie, że się zdarzają, tyklo, że przyjdą malować, a nie kontemplować sztukę
    słowa pisanego:)
    Dlaczego powodzenia? Ja tam nie idę męża szukać:). Będę dziewczyną do
    towarzystwa dla Samca - a którego... :)
    Przecież wiesz, którego:).

    Mknę mierzyć się z paznokciami - życz mi powodzenia w walce! :*



    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie zorganizowana grupę
    wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • linia.frontu 05.08.07, 15:13
    No i nie ma Cię, MG... Już nie mam na kogo czekać, nawet w sensie czystego,
    kumpelskiego seksu. Wyszlo z mojej inicjatywy, więc tzw. kobieca duma
    zachowana. Mogę się uważać za światłą, rozsądną kobietę, która nie traci czasu.
    Także mi się MG więcej nie oświadczaj, bo potraktuję to poważnie, teraz już
    mogę. A jak już pojedziemy trupem nad to morze, to na tydzień, a zamiast
    browara weźmiemy wodkę, hmmm? Uwal się ze mną, co? Tak po kumpelsku, tak, jak z
    normalnym kumplem.
    Chcę się spodlić.

    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie zorganizowana grupę
    wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • linia.frontu 05.08.07, 17:17
    Przestań się bać. Jestem zakochana w swoim instruktorze. Jest on do tego
    częścią składową większości dziedzin, w których się obracam. Nie musisz się bać.
    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie zorganizowana grupę
    wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 19:07
    Myślałem, że wrócisz później i w lepszym nastroju, dlatego zostawiłem sobie więcej czasu na odpowiedź...
    Kurcze, no pisałem, że zakochiwanie się w istruktorach to kiepski pomysł, nie?
    Naprawdę nie mam ochoty mówić "a nie mówiłem".
    Upijanie się na smutno nie jest takie dobre, wbrew pozorom. A zwłaszcza z kimś, kto nie ma na kogo czekać w sensie kumpelskiego seksu a ja komu się już oświadczyłem. Chwilowo zostanę literkami na forum. Nie znaczy to, że się czegokolwiek boję.
    Mam silne przeczucie, że wkrótce zobaczę Cię na forum w DUŻO lepszym nastroju (ale kiepski ze mnie Nostradamus zazwyczaj)...
  • linia.frontu 06.08.07, 08:34
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Myślałem, że wrócisz później i w lepszym nastroju, dlatego zostawiłem sobie
    > więcej czasu na odpowiedź...

    Hej, MG, chodzi o to, żeby się wyrobić dramatycznie;). Za czasów Hłaski robiło
    się to w Kameralnej, teraz z braku Kameralnej, trzeba poszukiwać innych
    przestrzeni wyrobienia dramatycznego;p. Wróciłam w ogóle spodlona, wiedziałam,
    na co sie piszę:).

    > Kurcze, no pisałem, że zakochiwanie się w istruktorach to kiepski pomysł, nie?
    > Naprawdę nie mam ochoty mówić "a nie mówiłem".

    Myślałam, że się domyśliłeś... :). Zaraz tam miłość;p, bez przesady, i w tym
    wypadku wiedziałam, na co się piszę, więc nie bylo zaskoczenia;).
    Należy się raczej cieszyć, że wreszcie zmądrzałam! :)
    A Instruktor to porządny facet - żeby ktoś potem nie wywnioskował, że
    nieporządny! Naprawdę jeden z moich najlepszych kumpli:).

    > Upijanie się na smutno nie jest takie dobre, wbrew pozorom.
    > A zwłaszcza z kimś, kto nie ma na kogo czekać w sensie kumpelskiego seksu a
    > ja komu się już oświadczyłem. Chwilowo zostanę literkami na forum. Nie znaczy
    > to, że się czegokolwiek boję.

    Uważasz, że kiepsko jest się ze mną upijać? Ej, no! :)
    Ale potem mogłoby już nie być tak samo tu, na forum. Zresztą mogę zawsze czekac
    na Twoje posty:).

    > Mam silne przeczucie, że wkrótce zobaczę Cię na forum w DUŻO lepszym nastroju
    > (ale kiepski ze mnie Nostradamus zazwyczaj)...

    Nostradamusie! Coś podejrzanie dobrze znasz zjawisko zwane kobiecą dumą:).
    Wiesz, z nami to jest tak, że naprawdę próbujemy być wobec siebie w porządku,
    tylko nigdy nie wychodzi. Myślisz, że będzie na tyle rozgarnięty, żeby dzisiaj
    do mnie nie przyłazić? Zresztą nic się nie zmieniło, dalej jest miły.
    Nic, lecę walczyć z pokojem, jeszcze zdążę, potem mykam do pracy.


    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie zorganizowana grupę
    wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:09
    linia.frontu napisała:

    > Hej, MG, chodzi o to, żeby się wyrobić dramatycznie;). Za czasów
    > Hłaski robiło się to w Kameralnej, teraz z braku Kameralnej,
    > trzeba poszukiwać innych przestrzeni wyrobienia dramatycznego;p.
    > Wróciłam w ogóle spodlona, wiedziałam, na co sie piszę:).

    Ok, rozmawiasz z człowiekiem, dla którego napisanie 3 sensownych zdań to niezłe wyzwanie więc nie oczekuj zrozumienia;) Spodlona w sensie zmęczona alkoholem?;) To jedna z niewielu rzeczy, dzięki którym wesela nie są aż tak straszne;)

    > Myślałam, że się domyśliłeś... :)

    Nie domyśliłem się. Ja tylko czasami jestem domyślny, zazwyczaj trzeba mi tłumaczyć jak krowie w rowie (czy jak to przysłowie idzie;)). A Ty jesteś kobietą z rozdwojeniem jaźni (ta druga to reinkarnacja Hłaski, czasem dopada do klawiatury;)) co jeszcze zmniejsza szansę na zrozumienie czegokolwiek.

    > Uważasz, że kiepsko jest się ze mną upijać? Ej, no! :)

    Na żywo robię bardzo przeciętne wrażenie na trzeźwo a co dopiero pijany;) Więc uważam odwrotnie.

    > Nostradamusie! Coś podejrzanie dobrze znasz zjawisko zwane kobiecą > dumą:).

    Tak naprawdę to strzelałem (50% szans - trafię albo nie trafię;)).
  • linia.frontu 06.08.07, 21:17
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Tak naprawdę to strzelałem (50% szans - trafię albo nie trafię;)).

    Za to z tym Hłaską strzeliłeś w samo serce.

    --
    > kobiety z otoczenia instruktorów powinny mieć porządnie
    zorganizowana grupę wsparcia, a nie wstydliwe wymienianie
    sporadycznych obserwacji...
    by... dzięki;)
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:46
    linia.frontu napisała:

    > Za to z tym Hłaską strzeliłeś w samo serce.

    W wypowiedzi do N-C? Prawdę mówiąc, nie wiem o co chodzi (znowu). Wymieniłem Hłaskę jako jeden z nieistotnych czynników w czasie nauki. Oczywiście z myślą o Tobie ale to nie był atak, nie próbowałem Ci dogryźć. Przykro mi, jeśli tak to odebrałaś.
  • linia.frontu 06.08.07, 22:32
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Oczywiście z myślą o Tobie ale to nie był atak, nie próbowałem Ci
    > dogryźć. Przykro mi, jeśli tak to odebrałaś.

    I teraz też mi nie dokopałeś. A myślałam, że dokopiesz:). Mówiłam
    już kiedyś, że jesteś niezrównany? Nie zostawiaj mnie jeszcze przez
    jakiś czas, co? I odpisz mi na te wcześniejsze posty z paznokciami,
    i rób duzo: ";)", ok? :)

    > W wypowiedzi do N-C? Prawdę mówiąc, nie wiem o co chodzi (znowu).
    > Wymieniłem Hłaskę jako jeden z nieistotnych czynników w czasie
    > nauki.

    I miałeś na myśli, że ja się zajmowałam podczas kursu czynnościami
    nieistotnymi i posłużyłeś się do tego Hłaską. Mogłeś powiedzieć, że
    nieistotne jest, jaki instruktor ma tyłek, i na ile dobrze można
    opanować łuk bez patrzenia, żeby go popodziwiać, albo, jakie
    instruktor ma oczy, ręce, co tylko chcesz, albo jakiego jego była
    miała psa i jak się śmiesznie kładł, albo, że nieistotne jest kilka
    innych rzeczy, jeśli miałeś na myśli mnie i moje niezaangażowanie w
    kurs. Ale Marek jest o parę pięter wyżej. Dlatego się zeźliłam:). Na
    szczęście Instruktor reprezentuje nieco odmienne podejście do
    literatury: "O, a co to Hłasko? To coś zboczonego?":D. Jedną książkę
    czyta przez pół roku i gdyby miał z Hłaską tak, jak ja mam... no ale
    nie ma:).
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 23:49
    linia.frontu napisała:

    > I teraz też mi nie dokopałeś. A myślałam, że dokopiesz:).

    Staram się nie dokopywać jeśli cel sobie nie zasłużył;). Ale po lodowatej odpowiedzi odniosłem takie wrażenie.

    > I odpisz mi na te wcześniejsze posty z paznokciami,
    > i rób duzo: ";)", ok? :)

    Na to, co się nie zdezaktualizowało;).
    ;).

    > I miałeś na myśli, że ja się zajmowałam podczas kursu czynnościami
    > nieistotnymi i posłużyłeś się do tego Hłaską.(...)

    Masz rację;).

    linia.frontu napisała (wcześniej):

    > Zwłaszcza, że resztę też mam całkiem niezłą;). Potwierdza to nawet > mój Instruktor - on się nie może mylić, prawda? :)

    Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

    > Za 7,25 to chyba tylko taka gumowa, prezydenta K. :)

    Proszę... bez polityki...

    > Hłasko. Pszczółka. Zakopane i Bieszczady. Stare Dobre Małżeństwo. > Wieczory w górach i rześkie poranki. Honda. Noce przed kompem. I
    > kanapki z ogórkiem. Parę tego typu śmieci z cyklu "nie mogę Ci
    > wiele dać". No_Comments i jej przydługie posty. I jeden, bardzo
    > nieprzjemny, marudny Instruktor, który rozgyrzie każdy system
    > antywłamaniowy, mimochodem i od niechcenia. Załaszcza Instruktor. > Mogę dorzucić gratis.
    > Ale chyba nie umiałabym żyć bez Hłaski.

    Podoba mi się, częściowo. Póki co nie kupuję. Ale będę przyglądał się licytacji;) W ogóle to zaskakuje mnie Twoja umiejętność pisania o sobie. Zwłaszcza, że czytają to miliony ludzi;)

    > Mam zamiar obalić to twierdzenie. W najbliższym czasie:).
    > Najłatwiej jest oszukiwać siebie samego, nie? :)

    Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na nią umrzeć?

    > Ambitne ksiązki są dobre dla polonistów:). Właśnie. Mam ostatnio
    > ochotę na Pożegnanie jesieni.

    Nie, ambitne książki są dobre. Ale ja mam czasem ochotę poczytać o czołgasz, szpiegach i okrętach podwodnych. Tym bardziej, że ekranizacje jego książek jakoś nie wychodzą...

    > Ale to nie to samo, co czuć dotyk papieru, leżeć w łóżku w
    > odpowiednim braku stroju upalną, letnią nocą i udawać, że świat
    > przestał istnieć:).

    Ja zadowalam się dotykiem obudowy kompa zamiast papieru. No i z tym brakiem stroju to też nie za bardzo. Reszta się zgadza;)

    > Instruktor rozgrzeszony. Jesteś nieziemski:).

    Jest też druga możliwość. Że mu już nie zależy. Albo na tyle pewnie się czuje, że nie musi myć auta;)

    > Nie rozumiem. Chciałam tylko poprawić sobie humor i poczuć się
    > istotą światłą.

    Nie szkodzi. I tak Cię lubię.

    > W końcu mam plastikowe paznokcie:).

    Byt określa świadomość?;)

    > Ja potrafię łączyć glany (dalej dużo dziwnych terminów - przyp.
    > mg) I nie zauważać dysonansu:).

    I z pewnością żadnego dysonansu nie ma. Śmiejący się ludzi na ulicy się mylą. I są głupi.

    > Wrrrr. Cholera, no jestem gadatliwa! Ale i bardzo ciekawska...
    > więc??? :)

    Ale jednak bardziej gadatliwa, prawda?

    > Też mnie to przeraża... raz na całe życie... a jeśli to nie ten
    > facet? I tak najbardziej boję się, że po latach nie będziemy
    > umieli się kochać (duchowo;p).

    A kto powiedział, że na całe życie? Ja też się boję, że nie będziemy umieli się kochać;)

    > Raczej do tej małej Linii Frontu. Utozsamiam się z nia. Czasem
    > bardziej, niż ze mną:). To w końcu ona może być w tym prawku sobą > i pałać bezkrytycznym uwielbieniem dla Instruktora. J już nie mogę > - ja mam jeszce studia, pracę, świadomość faktów, kilka
    > niepozałatwianych spraw:).

    Powiedzmy, że rozumiem. Ale mam wrażenie, że coraz więcej Ciebie jest w Linii.Frontu, odsłaniasz się;)

    > No jakoś musiałam Cię skusić, żebyś wrócil:). Mogę się do Ciebie
    > przytulić? Mam straszną ochotę:).

    Dalej masz? Po strzale prosto w serce?

    > Kocham Cię;p. Jakbyś uważał mnie za mało intrygującego paszczaka, > nie powiedziałbyś tego nawet w żartach! Poprawiłeś mi humor:).

    Wycofuję, kazałaś się nie oświadczać więcej. Oddawaj pierścionek;)

  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 08:40
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Staram się nie dokopywać jeśli cel sobie nie zasłużył;). Ale po
    > lodowatej odpowiedzi odniosłem takie wrażenie.

    Jesteś dobtym człowiekiem:). Miło, że ktoś myśli, że sobie nie
    zasłużyłam:).

    > Na to, co się nie zdezaktualizowało;).
    > ;).

    Nic się nie zdezaktualizowało, zmieniło tylko formę:).

    > Masz rację;).

    Ale nie powinieneś mieszać Marka z tym całym bagnem, Marek jest
    ponad to:).

    > Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

    Nie, MG, nie możesz myśleć tak schematycznie i niesprawiedliwie
    oceniać instruktora. To, że ja podczas kursu zajmowałam się nie tym,
    co trzeba, choć nie do końca się z tym zgadzam, gdyż kurs jak
    najbardziej miałam na uwadze, i to, że ja jestem zła na Instruktora,
    wcale nie znaczy, że on jest złym instruktorem. Znaczy co najwyżej,
    że kiepska ze mnie kursantka. Nigdy więcej nie mów, że Instruktor
    jest zły, nie jeździłeś z nim, znasz go tylko z moich, bardzo
    emocjonalnych relacji.
    Uznam więc to za komplement:

    > Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

    To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)

    > Proszę... bez polityki...

    To nie polityka, to poczucie estetyki:).

    > Podoba mi się, częściowo. Póki co nie kupuję. Ale będę przyglądał
    się licytacji;)

    Nikt nie chce? :.(

    > W ogóle to zaskakuje mnie Twoja umiejętność pisania o sobie.
    > Zwłaszcza, że czytają to miliony ludzi;)

    Chciałeś powiedzieć mój ekshibicjonizm emocjonalny? :)
    Mnie też to przeraża, to moje Hłaskowe przeczucie katastrofizmu:).
    Jakoś nie wierzę, że ktokolwiek godzien uwagi, prócz Ciebie, ma na
    to jeszcze siłę, jakoś nie widzę tych milionów...:).

    > Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na
    nią umrzeć?

    Postaram się to sprawdzić:).


    > Nie, ambitne książki są dobre. Ale ja mam czasem ochotę poczytać o
    > czołgasz, szpiegach i okrętach podwodnych. Tym bardziej, że
    > ekranizacje jego książek jakoś nie wychodzą...

    Cieszę się, że tak myślisz;). Ale "odmóżdżacze" też mają swój urok.
    Pozwalają się oderwać.

    > Ja zadowalam się dotykiem obudowy kompa zamiast papieru. No i z
    > tym brakiem stroju to też nie za bardzo. Reszta się zgadza;)

    Zaraz takim kompletnym brakiem - co powiesz na koszulkę Legii? ;)
    Jestem bibliofilem, zresztą na kompie źle mi się czyta rzeczy
    wymagające dużej koncentracji. Teraz mi remontują samotnię, więc nie
    mam się za bardzo gdzie podziać z moją potrzebą prywatności:).


    > Jest też druga możliwość. Że mu już nie zależy. Albo na tyle
    pewnie się czuje, że nie musi myć auta;)

    Już??? Masz o nim dobre zdanie:). Ależ mam ochotę Ci to wszystko
    wygarnąć:). Trzeba było zostać nieziemskim:). Myślę, że nie ma już
    takiej potrzeby, ponieważ oboje snuliśmy plany mojego jeżdżenia z
    takim jednym... A, że czuł się dużo za pewnie...

    > Nie szkodzi. I tak Cię lubię.

    Ktoś mnie lubi:)
    Ja Ciebie też.

    > Byt określa świadomość?;)

    Ah, poczułam się, jak na filozofii na pierwszym roku:). Mam
    nadzieję, że odwrotnie...


    > I z pewnością żadnego dysonansu nie ma. Śmiejący się ludzi na
    > ulicy się mylą. I są głupi.

    Ja jestem głupia. Dlaczego wcześniej mnie nie poinformowałeś??? ;p

    > Ale jednak bardziej gadatliwa, prawda?

    Bardziej ekshibicjonistka:).
    Teraz mi łatwo dokopać.

    > A kto powiedział, że na całe życie? Ja też się boję, że nie
    > będziemy umieli się kochać;)

    Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. I jeszcze pare takich
    o tym, że miłość jest bezinteresowna, wszystko wybacza, niestety.
    Zapominasz, że dopiero co byłam na takiej imprezie, to mam na
    świeżo:).

    > Powiedzmy, że rozumiem. Ale mam wrażenie, że coraz więcej Ciebie
    jest w Linii.Frontu, odsłaniasz się;)

    Wszystko to autokreacja:).

    > Dalej masz? Po strzale prosto w serce?

    Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)

    > Wycofuję, kazałaś się nie oświadczać więcej. Oddawaj pierścionek;)

    Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:35
    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

    > Jesteś dobtym człowiekiem:). Miło, że ktoś myśli, że sobie nie
    > zasłużyłam:).

    Wiem, że jestem (i skromnym też). Ale jak sobie zasłużysz to to poczujesz;)

    > Ale nie powinieneś mieszać Marka z tym całym bagnem, Marek jest
    > ponad to:).

    Wybacz. Zaraz tam bagnem, może trochę mętna woda ale nie bagno... Ciekawe, czy w Tobie też jest tyle Hłaski co w Linii.Frontu?

    > Nie, MG, nie możesz myśleć tak schematycznie i niesprawiedliwie
    > oceniać instruktora.

    Ale "po owocach ich poznacie"... Spodziewałem się takiej obrony;)

    > To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)

    Musisz...

    > To nie polityka, to poczucie estetyki:).

    W tym wypadku nie wiadomo, co gorsze.

    > Nikt nie chce? :.(

    Zapewne tylko chwilowo.

    > Chciałeś powiedzieć mój ekshibicjonizm emocjonalny? :)
    > Mnie też to przeraża, to moje Hłaskowe przeczucie katastrofizmu:).

    Tak, to. Raczej to lubisz niż Cię przeraża.

    > > Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na
    > > nią umrzeć?
    >
    > Postaram się to sprawdzić:).

    Obal pierwsze, potwierdź drugie, trzecim się nie zajmuj.

    > Cieszę się, że tak myślisz;). Ale "odmóżdżacze" też mają swój
    > urok. Pozwalają się oderwać.

    Odmóżdżacze? Chciałbym, żeby wszyscy czytali przynajmniej takie odmóżdżacze...

    > Zaraz takim kompletnym brakiem - co powiesz na koszulkę Legii? ;)

    To ci od rozbiórki stadionów?;)

    > Jestem bibliofilem, zresztą na kompie źle mi się czyta rzeczy
    > wymagające dużej koncentracji.

    Też tak miałem, to podobno przyzwyczajenie z telewizji. Ale ostatnio takie rzeczy mam tylko na kompie więc się nauczyłem.

    > Już??? Masz o nim dobre zdanie:). Ależ mam ochotę Ci to wszystko
    > wygarnąć:).

    Wygarnij, śmiało;)

    > Ah, poczułam się, jak na filozofii na pierwszym roku:). Mam
    > nadzieję, że odwrotnie...

    Też miałem;) A pewnie prawdziwe jest takie zdanie i odwrotne też.

    > Ja jestem głupia. Dlaczego wcześniej mnie nie poinformowałeś??? ;p

    Nie, mówiłem o tych śmiejących się jak przechodzisz w tym wszystkim na sobie. A może nie ma takich...

    > Bardziej ekshibicjonistka:).
    > Teraz mi łatwo dokopać.

    Poza forum też? I nie tylko emocjonalna?

    > Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. I jeszcze pare
    > takich o tym, że miłość jest bezinteresowna, wszystko wybacza,
    > niestety. Zapominasz, że dopiero co byłam na takiej imprezie, to
    > mam na świeżo:).

    A tak naprawdę chodzi o wspólne wypełnianie PITów. Dopóki jesteśmy w stanie patrzeć na tą drugą osobę...

    > Wszystko to autokreacja:).

    No patrz, a z mojej strony nie. Ja tak nie umiem;)

    > Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)

    Coś podobnego nazywa się syndrom sztokholmski, można to leczyć. Ale nie lecz...

    > Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).

    Jesteś piękna. Prawdopodobnie. Tak sobie Ciebie wyobrażam;)
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 22:39
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Wiem, że jestem (i skromnym też). Ale jak sobie zasłużysz to to
    poczujesz;)

    Postaram się nie zasłużać... ;)


    > Wybacz. Zaraz tam bagnem, może trochę mętna woda ale nie bagno...

    Marek ująłby to inaczej. Powiedeziałby: 'Lepiej jest odejśc, niż
    patrzeć, jak wszystko wali się w błoto. Nie chcę kolejny raz
    umierać. Muszę z czymś żyć. Muszę o czymś pamiętać. O czymś, co nie
    było g.wnem.

    > Ciekawe, czy w Tobie też jest tyle Hłaski co w Linii.Frontu?

    Linii.frontu jest we mnie więcej, niż mnie. Linia.frontu clest
    moi;p.
    Jest we mnie więcej Marka, dlatego śmiem twierdzić, że jest istotnym
    czynnikiem mojego kursu, tak, jak i wszystkich podejmowanych
    decyzji, w tym... tak, tej także. I do tej pory się nie pomylił:).
    Zobaczymy, co dalej... :)

    > Ale "po owocach ich poznacie"... Spodziewałem się takiej obrony;)

    To Ci się nie uda:). Nie czuję się jeszcze na tyle pokrzywdzona i
    złamana przez życie, by pokusić się o tak kompletny brak
    obiektywizmu. Zawsze byliśmy wobec siebie uczciwi i to się nie
    zmieniło:). Szczęśliwe i zadowolone z kursu owoce pracy mojego
    Instruktora, zdające za pierwszym razem w zdecydowanej większości
    (za trzecim, prócz mnie zdarzył się jeszcze tylko jeden przypadek, a
    źródło informacji jest rzetelne: ewidencja) pozwalają poznać pracę
    Instruktora. Jest to zresztą jedyna rzecz, którą kocha w życiu i
    jedyna jego pasja. A w każym sadzie, nawet najlepszym, zdarzy się
    zgnilec. Trzeba go po prostu przerobić na sok. Albo tanie wino (co
    za koszmarna, adekwatna metafora...):).

    > > To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)
    > Musisz...

    No nie, nie muszę. Wcale nie muszę! Już nie muszę. Mogę, co
    najwyżej. Ale równie dobrze mogę być gruba i brzydka:).


    > W tym wypadku nie wiadomo, co gorsze.
    :)


    > Zapewne tylko chwilowo.

    Łaski bez. Zresztą Hłaski nie oddam. Zresztą kto by umiał kochać
    Marka?:)


    > Tak, to. Raczej to lubisz niż Cię przeraża.

    Hłskowe poczucie czegokolwiek faktycznie lubię:). Co do mojego
    ekshibicjonizmu, faktycznieś mnie przestraszył... zamilknę na jakiś
    czas;p.


    > Obal pierwsze, potwierdź drugie, trzecim się nie zajmuj.

    Tak to nie ma. Czasy czucia i wiary minęły wraz z powstaniem, teraz
    jedyne poznanie, to poznanie empiryczne. Trzeba wszystkiego
    spróbować:). Umieranie, ze względów oczywistych zostawię sobie na
    koniec. Tymczasem udowadniam, że głupota nie przemija, niestety... :)

    > Odmóżdżacze? Chciałbym, żeby wszyscy czytali przynajmniej takie
    odmóżdżacze...

    Znowu racja. Wybacz. To efekt czytania Pelca, Wyki i Przybylskiego w
    ilościach zakrawających na beletrystykę:).

    > To ci od rozbiórki stadionów?;)

    Więc pasują do naszych rozbieranych tematów:).
    Koszulka ma wartość sentymantalną, nie ideową:).


    > Też tak miałem, to podobno przyzwyczajenie z telewizji. Ale
    ostatnio takie rzeczy mam tylko na kompie więc się nauczyłem.

    Od kompa bolą oczy, a ja mam go min. przez 8 godzin w pracy... :)

    > Wygarnij, śmiało;)

    Zasada jest taka, że nie wiecie niczego, czego nie wiedziałby
    wcześniej mój Instruktor. A chyba za bardzo szanuję i jego i siebie,
    żeby mu robić wyrzuty o parę słów za dużo, wypowiedzianych po
    pijaku:).


    > Też miałem;) A pewnie prawdziwe jest takie zdanie i odwrotne też.

    Teraz czuję się, jak na logice na pierwszym roku:). Moim zdaniem
    imperatyw kategoryczny jest jedynym zasadnym określeniem Bytu:).


    > Nie, mówiłem o tych śmiejących się jak przechodzisz w tym
    > wszystkim na sobie. A może nie ma takich...

    Jakoś nie ma. A głupia i tak jestem:).

    > Poza forum też? I nie tylko emocjonalna?

    Tylko na forum prawo jazy i tylko emocjonalna, zbereźniku!;p

    > A tak naprawdę chodzi o wspólne wypełnianie PITów. Dopóki jesteśmy
    > w stanie patrzeć na tą drugą osobę...

    Albo rozliczanie godzin zakończone atakami histerii...mmmmmmmmm:)


    > No patrz, a z mojej strony nie. Ja tak nie umiem;)

    I myślałem o tym, iż całe życie żyłem tak, aby z chwilą, kiedy
    zginę, nie zostało po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie; i dlatego
    nie mówiłem ludziom prawdy o sobie; i dlatego wymyślałem rzeczy,
    które nie zdarzyły się nigdy; i dlatego uciekałem przed wszystkim,
    co mogłoby się zdarzyć, gdyż bałem się ludzi i nie chciałem, aby
    zostało po mnie nic. A teraz było już za późno; teraz wiedziałem, iż
    zostawię po sobie ślad.

    > > Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)
    > Coś podobnego nazywa się syndrom sztokholmski, można to leczyć.
    > Ale nie lecz...

    Nie chcesz, żebym się w Tobie zakochała:). Ale nie będę leczyć.

    > > Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).

    > Jesteś piękna. Prawdopodobnie. Tak sobie Ciebie wyobrażam;)

    Dziękuje:). Nie wyprowadzę Cię z błędu:D
    Powiedz mi jeszcze, że jestem inteligentna i wartościowa:p.

    Nic, epitafium już było, minuta ciszy też odbębniona. Najwyższy czas
    wstać i ruszyć swój zgrabny tyłeczek, co by odzyskać autonomię.
    Zacznę od szkoły, głupio tak dać się wywalić z rzekomo najlepszej
    uczelni w Polsce, jak wyczytałam w jakimś kiepskim artykuliku. Więc
    będę się pojawiać rzadziej, ale proszę, nie ułatwiej mi tego
    zadania - nie przeżyję bez Twoich postów:). Liczę się z warunkiem,
    ale prawko też pociągnę. Nad Siedlcami pomyślę, ale wezmę też pod
    uwagę inne możliwości. Wygrzebałam już telefony do polecanych mi
    instruktorów i przemyślę tę kwestię, na spokojnie, bez emfazy:). I
    tak na razie muszę się odkuć. Na razie tyle, potem przyjdzie czas na
    resztę:).
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:27
    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

    > Postaram się nie zasłużać... ;)

    Nie poczułabyś, tak tylko napisałem;)

    > Marek ująłby to inaczej.(...)

    A mi się wydaje, że przesadzasz. Wcale tak o tym nie myślisz. Ty się wyrabiasz dramatycznie a ja nie wiem, co odpowiadać.

    > Jest we mnie więcej Marka, dlatego śmiem twierdzić, że jest
    > istotnym czynnikiem mojego kursu, tak, jak i wszystkich
    > podejmowanych decyzji, w tym... tak, tej także. I do tej pory się > nie pomylił:). Zobaczymy, co dalej... :)

    Przed każdą decyzją zadajesz sobie pytanie: Co zrobiłby Hłasko na moim miejscu? Z całym szacunkiem, nie zapominaj, że to alkoholik samobójca...

    > To Ci się nie uda:).

    Zauważyłem. I nie będę ciągnął dalej tematu, nie mam co pisać;)

    > No nie, nie muszę. Wcale nie muszę! Już nie muszę. Mogę, co
    > najwyżej. Ale równie dobrze mogę być gruba i brzydka:).

    Wcale nie tak równie dobrze. Chociaż dla mnie to w sumie niewielka różnica;) No ale skoro ktoś woli pokazać się z Tobą na weselu niż sam to nie może być tak źle.

    > Łaski bez. Zresztą Hłaski nie oddam. Zresztą kto by umiał kochać
    > Marka?:)

    Nikt nie każe Ci oddawać;) Poprostu nie wspominaj o nim za dużo temu, na którego będziesz miała ochotę;)

    > Co do mojego ekshibicjonizmu, faktycznieś mnie przestraszył...
    > zamilknę na jakiś czas;p.

    Taa, jasne...

    > Tak to nie ma. Czasy czucia i wiary minęły wraz z powstaniem,
    > teraz jedyne poznanie, to poznanie empiryczne.

    Nie spodziewałem się po Tobie czegoś takiego.;)

    > Trzeba wszystkiego
    > spróbować:). Umieranie, ze względów oczywistych zostawię sobie na
    > koniec. Tymczasem udowadniam, że głupota nie przemija,
    > niestety... :)

    Nie trzeba wszystkiego. Z umieraniem zgoda. Nie jesteś głupia, poprostu podejmujesz decyzje na podstawie nieracjonalnych przesłanek.

    > Znowu racja. Wybacz. To efekt czytania Pelca, Wyki i Przybylskiego w ilościach zakrawających na beletrystykę:).

    Na szczęście nie muszę wiedzieć o kim piszesz;) Wolę mojego Clancy'ego. I... Pratchetta;)

    > Zasada jest taka, że nie wiecie niczego, czego nie wiedziałby
    > wcześniej mój Instruktor.

    No to sporą część z tego, co słyszysz od nas słyszałaś już od niego wcześniej. Nie nudzi Cię to?

    > Teraz czuję się, jak na logice na pierwszym roku:).

    Nie powiedziałem tego dobrze, powinnaś mnie poprawić skoro znasz logikę;) Ja znam tylko logikę Boole'a;)

    > Moim zdaniem
    > imperatyw kategoryczny jest jedynym zasadnym określeniem Bytu:).

    A czy byt w filozofii to nie było wszystko materialne czasem? Przynajmniej według jednej z definicji? Jak się do tego ma imperatyk Kanta?;)

    > Jakoś nie ma. A głupia i tak jestem:).

    No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)

    > Tylko na forum prawo jazy i tylko emocjonalna, zbereźniku!;p

    Ja zbereźnik? To Ty lubisz się odsłaniać. I sprawia Ci to przyjemność;)

    > Albo rozliczanie godzin zakończone atakami histerii...mmmmmmmmm:)

    Oświadcz się jemu;)

    > I myślałem o tym, iż całe życie żyłem tak, aby z chwilą, kiedy
    > zginę, nie zostało po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie;(...)

    Czy to mówi on jako on czy jego bohater, który jest tam narratorem? Bo trochę nie rozumiem, pisarz tak przecież nie myśli. Brakuje mi podstaw teoretycznych trochę;)

    > Nie chcesz, żebym się w Tobie zakochała:). Ale nie będę leczyć.

    Nie chcę? Tak będzie dla mnie lepiej?

    > Powiedz mi jeszcze, że jestem inteligentna i wartościowa:p.

    Bez przesady;) No oczywiście, że jesteś. Chyba, że ktoś Ci te posty dyktuje.

    > Zacznę od szkoły, głupio tak dać się wywalić z rzekomo najlepszej
    > uczelni w Polsce, jak wyczytałam w jakimś kiepskim artykuliku.

    Rzeczywiście kiepskim;p

    > Więc będę się pojawiać rzadziej, ale proszę, nie ułatwiej mi tego
    > zadania - nie przeżyję bez Twoich postów:).

    Od kiedy przeczytałem "Małego księcia" postanowiłem nikogo od siebie nie uzależniać. Wszystko popsułaś. Ale nawet mi się to podoba;)

    i przemyślę tę kwestię, na spokojnie, bez emfazy:).

    Taa, jasne... Ale imponuje mi się twój szeroki zasób słownictwa, wiesz?;)
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:50
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie poczułabyś, tak tylko napisałem;)

    Nie dość, że jesteś dobry, to jeszcze byś mi nie dokopał:).

    > A mi się wydaje, że przesadzasz. Wcale tak o tym nie myślisz. Ty
    się wyrabiasz dramatycznie a ja nie wiem, co odpowiadać.

    Ej, ale bardzo chcę tak o tym myśleć! I bardzo chcę, żeby inni
    myśleli, że ja tak o tym myślę! W końcu ja sama bym w to uwierzyła.
    A Ty wszystko psujesz!!!:)
    W takim stanie świetnie pisze się prace roczne:).

    > Przed każdą decyzją zadajesz sobie pytanie: Co zrobiłby Hłasko na
    moim miejscu?

    Odwrotnie. Moja mała E. wygłosiła którejś pijanej nocy turpistyczną
    sentencję, która rozczuliła mnie do łez, a która najlepiej oddaje
    nasz stosunek do Marka: "Kiedy po raz pierwszy przeczytałam Brudne
    czyny, pomyślałam, Boże... Jedyny facet, który by mnie zrozumiał nie
    żyje..." :). Nawet nie umiem Ci opisać, jak to jest czytać Marka.

    > Z całym szacunkiem, nie zapominaj, że to alkoholik samobójca...

    Więc pasujemy do siebie;). Ale to nie do końca tak. Tak został
    wykreowany i wywarło to na nim piętno - próbował sprostać mitowi o
    Hłasce, dlatego tak trudno znaleźć Marka w tym wszystkim.

    > Zauważyłem. I nie będę ciągnął dalej tematu, nie mam co pisać;)

    Przyznasz, że doskonała ze mnie siostra miłosierdzia;p.
    MG. Cholera, to dobry facet, nie możesz mu zabierać nawet tego.

    > Wcale nie tak równie dobrze. Chociaż dla mnie to w sumie niewielka
    różnica;)

    Instruktor ujął to bardziej dosadnie:).

    > No ale skoro ktoś woli pokazać się z Tobą na weselu niż sam to nie
    może być tak źle.

    Nieprawda. Lepiej było pokazać się z kimkolwiek, niż samemu - wiesz,
    jak to jest na weselach, kiedy nie masz partnera. Siedzisz sam i
    zdychasz z nudów.

    > Nikt nie każe Ci oddawać;) Poprostu nie wspominaj o nim za dużo
    temu, na którego będziesz miała ochotę;)

    Sugerujesz jakiś czas przyszły?
    Co Ty, takim nie daję za dużo z siebie.

    > Taa, jasne...

    :)
    Jeśli pan chce coś napisać, niech pan o tym opowiada. Wszystkim. To
    nieważne, czy pana ludzie rozumieją, czy nie. Niech pan mówi: za
    każdym razem, opowiadając, musi pan budować swoją historię od
    początku do końca; po jakimś czasie zrozumie pan, które elementy są
    ważne, a które nie. Chodzi o to, aby pan sam umiał to opowiedzieć.

    > Nie spodziewałem się po Tobie czegoś takiego.;)

    Bo co, bo czucie i wiara silniej mówi do mnie? ;p
    Trzeba dorosnąć do epoki. Ja jestem, MG, z MP, nie z romantyzmu.

    > Nie trzeba wszystkiego. Z umieraniem zgoda. Nie jesteś głupia,
    poprostu podejmujesz decyzje na podstawie nieracjonalnych przesłanek.

    Sam się chłopie zastanów: racjonalizm-zaangażowanie emocjonalne:).
    Jak kwiatek do kożucha. W innych sprawach jestem racjonalna. W tej
    jednej nigdy mi się to nie uda... :)

    > Na szczęście nie muszę wiedzieć o kim piszesz;) Wolę mojego
    Clancy'ego. I... Pratchetta;)

    A ja Marka, mimo wszystko. Choć w Przybylskim też się zakochałam -
    powiedział, że Słowacki obcował z transcendencją, fajnie:).

    > No to sporą część z tego, co słyszysz od nas słyszałaś już od
    niego wcześniej. Nie nudzi Cię to?

    Nie, on ma inne teorie.


    > Nie powiedziałem tego dobrze, powinnaś mnie poprawić skoro znasz
    logikę;) Ja zn am tylko logikę Boole'a;)

    Nie znam, miałam z tego poprawkę, na szczęście w pierwszym terminie.


    > A czy byt w filozofii to nie było wszystko materialne czasem?
    > Przynajmniej według jednej z definicji? Jak się do tego ma
    > imperatyk Kanta?;)

    I w tym momencie wchodzi Carnap i mówi, że pojęcia metafizyczne z
    biegiem lat zatraciły swe znaczenie, zdania metafizyczne są więc
    zdaniami pozornymi i nic nie znaczą. Psuje całą dyskusję. :)
    Mniej więcej tak, zależy też w czyjej filozofii. Do tego znaczenia
    bytu, ma się w niewielkim stopniu:).

    > No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)

    Wszystko umiem:). No dobra, jeździć nie umiem...


    > Ja zbereźnik? To Ty lubisz się odsłaniać. I sprawia Ci to
    > przyjemność;)

    Wpadaj, MmmmmmmmmmmmmG, coś Ci pokażę;p!

    > Oświadcz się jemu;)

    Mimo wszystko bardzo go lubię. Nie chcę stracić najlepszego
    Instruktora. Poza tym tamten ślub był ostatnim w moim życiu.

    > Czy to mówi on jako on czy jego bohater, który jest tam
    narratorem? Bo trochę nie rozumiem, pisarz tak przecież nie myśli.
    Brakuje mi podstaw teoretycznych trochę;)

    To mówi bohater. W Pięknych jest od cholery i jeszcze trochę
    tożsamych cytatów, wypowiedzianych przez Marka-Marka. Pisarz tak nie
    myśli. Tak myślał Marek.

    > Nie chcę? Tak będzie dla mnie lepiej?

    Tam dla Ciebie!;p
    Dla mnie będzie lepiej. Ty nie będziesz musiał znosić natłoku mojej
    miłości, której wcale nie chcesz, i nie kopniesz mnie potem. I nie
    będzie mnie bolało:).

    > Bez przesady;) No oczywiście, że jesteś. Chyba, że ktoś Ci te
    posty dyktuje.

    No to dobrze, że ktoś tak myśli:).
    Instruktor tak nie myśli.

    > Rzeczywiście kiepskim;p

    ;P
    Żebyś wiedział...

    > Od kiedy przeczytałem "Małego księcia" postanowiłem nikogo od
    siebie nie uzależniać. Wszystko popsułaś. Ale nawet mi się to
    podoba;)

    Trafiłeś na lisa:). Ale jak będziesz miał mnie dość, to po prostu
    powiedz. Przełknę i pójdę dalej:). Jakoś.

    > Taa, jasne... Ale imponuje mi się twój szeroki zasób słownictwa,
    wiesz?;)

    :)
    W obliczu tak niewymuszonej pochwały moje słowa pierzchną i zostają
    tylko takie: strasznie jesteś dobry:).
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:34
    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

    > Nie dość, że jesteś dobry, to jeszcze byś mi nie dokopał:).

    Nie dość? To są jakieś inne powody?

    > A Ty wszystko psujesz!!!:)
    > W takim stanie świetnie pisze się prace roczne:).

    Przepraszam za moją niedomyślność. Jak nie napiszesz tej pracy to mam czuć się winny?

    > Odwrotnie. Moja mała E. wygłosiła którejś pijanej nocy
    > turpistyczną sentencję

    O, macie tam cały fanklub.

    > "Kiedy po raz pierwszy przeczytałam Brudne czyny, pomyślałam,
    > Boże... Jedyny facet, który by mnie zrozumiał nie żyje..." :).

    Optymistka! On nad każdym przecinkiem myślał całymi tygodniami przecież. Pierwsze wersje (te, które powiedziałby w czasie obiadu) były pewnie zupełnie inne...

    > Więc pasujemy do siebie;).

    Mielibyście piękne dzieci.

    > Ale to nie do końca tak. Tak został
    > wykreowany i wywarło to na nim piętno - próbował sprostać mitowi o
    > Hłasce, dlatego tak trudno znaleźć Marka w tym wszystkim.

    Dobra, rozumiem już. Serio.

    > Przyznasz, że doskonała ze mnie siostra miłosierdzia;p.
    > MG. Cholera, to dobry facet, nie możesz mu zabierać nawet tego.

    Ja nic nie zabieram. Tylko lubię rolę adwokata diabła.

    > Nieprawda. Lepiej było pokazać się z kimkolwiek, niż samemu -
    > wiesz, jak to jest na weselach, kiedy nie masz partnera. Siedzisz > sam i zdychasz z nudów.

    Ja nie mam sumienia ciągnąć kogoś ze sobą na takie imprezy, nikt ich chyba nie lubi. Ale nie mam takiego kogokolwiek pod ręką.

    > Jeśli pan chce coś napisać, niech pan o tym opowiada.(...)

    Ja tu mam inną rolę, to Ty opowiadasz. Ja tak naprawdę nie mam o czym...

    > Bo co, bo czucie i wiara silniej mówi do mnie? ;p
    > Trzeba dorosnąć do epoki. Ja jestem, MG, z MP, nie z romantyzmu.

    MP to Młoda Polska? Ale to też "dół" na tej simusoidzie, którą mi rysowali (wiara-rozum-wiara-...). Więc takie popłuczyny po romantyźmie, w tym samych klimatach.

    > Sam się chłopie zastanów: racjonalizm-zaangażowanie emocjonalne:).

    A jakiś czas temu się wypierałaś. Teraz sama stawiasz racjonalizm na drugim końcu tej osi.

    > Nie, on ma inne teorie.

    Pewnie mocniejsze od moich więc i tak podziwiam Cię za wytrwałość...

    > Nie znam, miałam z tego poprawkę, na szczęście w pierwszym
    > terminie.

    I nie znasz? Jesteś koneserem.

    > I w tym momencie wchodzi Carnap i mówi, że pojęcia metafizyczne z
    > biegiem lat zatraciły swe znaczenie, zdania metafizyczne są więc
    > zdaniami pozornymi i nic nie znaczą. Psuje całą dyskusję. :)

    Podoba mi się. O metafizyce słyszałem kiedyś, że to szukanie w ciemnym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.

    > > No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)
    >
    > Wszystko umiem:). No dobra, jeździć nie umiem...

    Umierz? Co ja napisałem?? Czemu mnie za to nie zastrzeliłaś?
    Jeździć umiesz, tylko nie po łuku.

    > Wpadaj, MmmmmmmmmmmmmG, coś Ci pokażę;p!

    Przekonałaś mnie.

    > Poza tym tamten ślub był ostatnim w moim życiu.

    Lubię takie stanowcze stwierdzenia.

    > To mówi bohater. W Pięknych jest od cholery i jeszcze trochę
    > tożsamych cytatów, wypowiedzianych przez Marka-Marka. Pisarz tak
    > nie myśli. Tak myślał Marek.

    Czyli nie chciał nic po sobie zostawić, tak? A te wszystkie utwory to pisał do szuflady? Niebardzo. Dostrzegam tu pewną niekonsekwencję.

    > Tam dla Ciebie!;p
    > Dla mnie będzie lepiej.

    Ty egoistko. Ale znowu wybrnęłaś.

    > ;P
    > Żebyś wiedział...

    Spodziewałem się wygłoszonej dumnym, warszawskim tonem uwagi o prowincjonalnych uczelniach. Znów mnie zaskoczyłaś.

    > Trafiłeś na lisa:). Ale jak będziesz miał mnie dość, to po prostu
    > powiedz. Przełknę i pójdę dalej:). Jakoś.

    Dobra, powiem. Ale nie lubię zawodzić ludzi. Zwłaszcza tych, których oswoiłem.

    > W obliczu tak niewymuszonej pochwały moje słowa pierzchną i
    > zostają tylko takie: strasznie jesteś dobry:).

    Ale zasłużonej. W przeciwieństwie do Twojej. Ja tylko takie pierwsze wrażenie robię.
  • linia.frontu 08.08.07, 16:31
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Nie dość? To są jakieś inne powody?

    Oczywiście - Oswoiłeś mnie:). Powody czego??? ;p

    > Przepraszam za moją niedomyślność. Jak nie napiszesz tej pracy to
    > mam czuć się winny?

    Instruktor ma czuć się winny i te jago zakichane 70 godzin. Ale on
    nigdy na to nie wpadnie, więc obwinimy Ciebie - czuj się więc
    winny! ;)

    > O, macie tam cały fanklub.

    Dwuosobowy:).

    > Optymistka! On nad każdym przecinkiem myślał całymi tygodniami
    przecież. Pierwsze wersje (te, które powiedziałby w czasie obiadu)
    były pewnie zupełnie inne...

    Ale my mu i tak wierzymy:). Zresztą Hłasko nie myślał o przecinkach.
    Albo w wydawnictwach byli kiepscy korektorzy. My umiemy tylko zarysy
    tych słów, tych wypowiedzianych w czasie obiadu - Hłasko potrafi o
    tym opowiedzieć:). Wiesz, jakby opowiedział o tym wszystkim, o czym
    ja Ci tylko bełkocę? :)

    > > Więc pasujemy do siebie;).
    > Mielibyście piękne dzieci.

    Ale nie będziemy mieli:). Mamy za to siebie. Tzn. ja mam Marka:).

    > Dobra, rozumiem już. Serio.

    No saaaam chciałeś!:)

    > Ja nic nie zabieram. Tylko lubię rolę adwokata diabła.

    To nie zabieraj. Jemu to potrzebne:).

    > Ja nie mam sumienia ciągnąć kogoś ze sobą na takie imprezy, nikt
    ich chyba nie lubi. Ale nie mam takiego kogokolwiek pod ręką.

    No widzisz. Ale Instruktor ma. Nie mógł być sam, przecież bym go nie
    zostawiła...:).


    > Ja tu mam inną rolę, to Ty opowiadasz. Ja tak naprawdę nie mam o
    czym...

    Masz, masz, tylko nie chcesz się przyznać! :)
    Ja też nie mam o czym, a zobacz - gadam, jak najęta:).

    > MP to Młoda Polska? Ale to też "dół" na tej simusoidzie, którą mi
    rysowali (wiara-rozum-wiara-...). Więc takie popłuczyny po
    romantyźmie, w tym samych klimatach.

    Też wam rysowali schemacik? Niestety nijak ma się to do Literatury;p
    Masz rację, nawet na romantyzm mnie nie stać.

    > A jakiś czas temu się wypierałaś. Teraz sama stawiasz racjonalizm
    na drugim końcu tej osi.

    No ale teraz tak mnie zgnoił, że już niczego nie oddzielam od
    niczego.

    > Pewnie mocniejsze od moich więc i tak podziwiam Cię za
    > wytrwałość...

    Wytrwałość w czym? Czy mocniejsze... chyba dopóty, dopóki będę
    umiała w nie wierzyć:).

    > I nie znasz? Jesteś koneserem.

    No coś tam znam, skoro zdałam:).

    > Podoba mi się. O metafizyce słyszałem kiedyś, że to szukanie w
    > ciemnym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.

    Kici kici kici... :D
    Ale w każdej chwili może przyjść:).

    > Umierz? Co ja napisałem?? Czemu mnie za to nie zastrzeliłaś?
    > Jeździć umiesz, tylko nie po łuku.

    Bo to była literówka:). Poza tym Cię potrzebuję. Nie zastrzelę Cię.
    Nie tylko po łuku:.(

    > Przekonałaś mnie.

    :D

    > Lubię takie stanowcze stwierdzenia.

    Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

    > Czyli nie chciał nic po sobie zostawić, tak? A te wszystkie utwory
    to pisał do szuflady? Niebardzo. Dostrzegam tu pewną niekonsekwencję.

    "Niczyje PRAWDZIWE wspomnienie" :)
    Ale mimo wszystko próbował w tym wszystkim przemycić siebie, tylko
    tak, żeby nikt do końca nie wiedział, gdzie jest.

    > Ty egoistko. Ale znowu wybrnęłaś.

    :) hehe!

    > Spodziewałem się wygłoszonej dumnym, warszawskim tonem uwagi o
    prowincjonalnych uczelniach. Znów mnie zaskoczyłaś.

    Nie czuję się z WaszaFki:), i daleko mi do tego sadzenia się i do
    nich wszystkich.

    > Dobra, powiem. Ale nie lubię zawodzić ludzi. Zwłaszcza tych,
    > których oswoiłem.

    Ale ja nie chcę, żebyś się ze mną męczył, kiedy będziesz mnie już
    miał dość. To jeszcze gorsze.

    > Ale zasłużonej. W przeciwieństwie do Twojej. Ja tylko takie
    pierwsze wrażenie robię.

    :) Nieprawda! Jesteś wspaniały! Ja tam Cię lubię. Nie zrobiłeś mi
    krzywdy:). I nie mówisz, że nie lubisz wchodzenia w tyłek, kiedy
    mówię coś szczerze. Instruktorowi jeszcze bokiem wyjdzie to moje w-y-
    chodzenie.

    --
    - Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, a on zrobił film, że trudno
    znaleźć miejsce na odbycie stosunku płciowego. P.......ć się można
    wszędzie! MH
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 17:45
    linia.frontu napisała:

    > Oczywiście - Oswoiłeś mnie:). Powody czego??? ;p

    Powody mojej dobroci. Oswojenie Ciebie to dowód mojego okrucieństwa...

    > Instruktor ma czuć się winny i te jago zakichane 70 godzin. Ale on
    > nigdy na to nie wpadnie, więc obwinimy Ciebie - czuj się więc
    > winny! ;)

    Do sesji jeszcze miesiąc, zdążysz. O ile nie będę Ci przeszkadzał za bardzo... Hm, masz problem...

    > Ale my mu i tak wierzymy:).

    Jest martwy, nie może się bronić.

    > Wiesz, jakby opowiedział o tym wszystkim, o czym ja Ci tylko
    > bełkocę? :)

    To nie taki znowu bełkot. Jak piszesz w jego stylu nigdy nie wiem, czy to Ty czy cytat. Dobrze sobie radzisz ze słowami, zazdroszczę Ci tej umiejętności. Ale u filologa to chyba standard, nie?

    > To nie zabieraj. Jemu to potrzebne:).

    Ale czasem spojrzę na sprawy z innej strony, co? To i tak nie ma znaczenia...

    > Ja też nie mam o czym, a zobacz - gadam, jak najęta:).

    Ty masz bogate wnętrze. I skłonnności do ekshibicjonizmu. Jakbym miał chociaż jedną z nich też bym gadał.

    > Też wam rysowali schemacik? Niestety nijak ma się to do
    > Literatury;p

    Tak podejrzewałem.

    > Masz rację, nawet na romantyzm mnie nie stać.

    Romantyzmowi zawdzięczamy parę nieudanych powstań. Dobrze, że Cię nie stać.

    > No ale teraz tak mnie zgnoił, że już niczego nie oddzielam od
    > niczego.

    Czyli przyznajemy, że nie staraliśmy się zrobić prawka jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem?

    > Wytrwałość w czym? Czy mocniejsze... chyba dopóty, dopóki będę
    > umiała w nie wierzyć:).

    W czytaniu moich wypocin. Będziesz umiała, niezależnie, jak mądre rzeczy będę tu pisał.

    > Kici kici kici... :D
    > Ale w każdej chwili może przyjść:).

    Nie przyjdzie. Tego kota w ogóle nie ma. Jest tylko kot Schrödingera. Ale w filozofii nie chodzi o znalezienie go ale o szukanie. A metafizyka to bzdury, nie ma wzorów.

    > Bo to była literówka:). Poza tym Cię potrzebuję. Nie zastrzelę Cię.

    Ja bym się czepił. Żebym się później bardziej starał.

    > Nie tylko po łuku:.(

    Ale tylko na łuku Cię przyłapali.

    > Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

    Na co masz raczej niewielkie sznase w tym wypadku.

    > Ale mimo wszystko próbował w tym wszystkim przemycić siebie, tylko
    > tak, żeby nikt do końca nie wiedział, gdzie jest.

    Udało mu się. Przynajmniej ze mną.

    > Nie czuję się z WaszaFki:), i daleko mi do tego sadzenia się i do
    > nich wszystkich.

    Zauważyłem. Ale mimo to trochę się zawiodłem. Liczyłem na przytyk. Albo na obronę UW jak instruktora.

    > Ale ja nie chcę, żebyś się ze mną męczył, kiedy będziesz mnie już
    > miał dość. To jeszcze gorsze.

    Nie męczę się. Fajnie czasem pogadać z kimś na poziomie.

    > :) Nieprawda! Jesteś wspaniały! Ja tam Cię lubię.

    Proszę...

    > Nie zrobiłeś mi krzywdy:).

    A jakie mam niby możliwości?

    > I nie mówisz, że nie lubisz wchodzenia w tyłek, kiedy mówię coś
    > szczerze.

    Bo tego tak nie odbieram. Wszak nic ode mnie nie chcesz.
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:39
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Powody mojej dobroci. Oswojenie Ciebie to dowód mojego
    okrucieństwa...

    W zasadzie masz rację - możesz mnie teraz kopnąć. Zaryzykuję:).

    > Do sesji jeszcze miesiąc, zdążysz. O ile nie będę Ci przeszkadzał
    za bardzo... Hm, masz problem...

    Hehe, widzę, że nie tylko ja mam dziś dosyć życia na wysokich
    obrotach i pomykam na jedynce... albo luzie, czyli jednym słowem się
    obijam:). Ale to nie potrwa:).

    > Jest martwy, nie może się bronić.

    On by powiedział, że to, czy że tamto, to jeden wielki szajs, jak
    znam Marka. Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).


    > To nie taki znowu bełkot. Jak piszesz w jego stylu nigdy nie wiem,
    czy to Ty czy cytat. Dobrze sobie radzisz ze słowami, zazdroszczę Ci
    tej umiejętności. Ale u filologa to chyba standard, nie?

    Zaraz filologa:). Przyszłego, już jeżeli:). Ale uwielbiam pisać, a
    nawet takie forum jest treningiem, więc nie czuj się winny, bo
    pomagasz mi w pisaniu pracy rocznej;p.

    > Ale czasem spojrzę na sprawy z innej strony, co? To i tak nie ma
    znaczenia...

    Jak to nie ma? Ma. Ej, dla niego ma. Dlatego muszę bronić tego
    klepanego, jak Ojcze nasz twierdzenia. I muszę w nie wierzyć tak,
    jak w Ojcze nasz:).

    > Ty masz bogate wnętrze. I skłonnności do ekshibicjonizmu. Jakbym
    miał chociaż jedną z nich też bym gadał.

    Ty też masz bogate, tylko go nie ujawniasz, wredniaku:).

    > Tak podejrzewałem.

    :)

    > Romantyzmowi zawdzięczamy parę nieudanych powstań. Dobrze, że Cię
    nie stać.

    Stać mnie natomiast na popłuczyny, z których nie wynika nic.

    > Czyli przyznajemy, że nie staraliśmy się zrobić prawka jak
    najszybciej i jak najmniejszym kosztem?

    Żeby się przyznawać, trzeba mieć do czego. Zaczynając kurs byłam z
    takim jednym, który mnie potrzebował, a przynajmniej ja tak
    myślałam. Nie w głowie był mi Instruktor. Ale to on mi uświadomił,
    że to facet nie dla mnie. To się rozpadło po pierwszym pakiecie.
    Zależało mi na prawku w ramach zrobienia czegoś dla faceta, który mi
    pomógł i tak, był to mój Instruktor. Wiedziałam, że mu na tym
    zależy. Tuż przed drugim pakietem powiedział mi, że zmienia pracę. I
    wtedy mnie trzepnęło. Wtedy dotarło do mnie, że mi na Instruktorze
    zależy, i nie chciałam tego kończyć. Kończąc trzeci miałam już
    wszystko, na czym mi zależało. Chciałam zrobić prawko, nie
    potrzebowałam wykupywać godzin, żeby spędzać z nim czas. Jasne, nie
    zależy mi, ale chyba nawet mój Instruktor nie był takim kretynem, by
    w to uwierzyć. Nie mniej jednak trwaliśmy w tym "przekonaniu", bo
    był to warunek. Na czwarty pakiet kompletnie nie miałam ochoty,
    znałam już Instruktora, który nie był tym facetem z początku kursu i
    nie chciałam z nim jeździć, bo był bardzo nieprzyjemny. Teraz
    napisałam mu, że zdaję w Siedlcach, a on się łaskawie zgodził. Ja
    się nie pytałam o pozwolenie. To była informacja.
    Ciekawość zaspokojona??? :)
    Ale się dałam sprowokować... :/


    > W czytaniu moich wypocin. Będziesz umiała, niezależnie, jak mądre
    rzeczy będę tu pisał.

    Nie byłabym tego taka pewna... Resztkami sił wierzę w te wszystkie
    teorie, bo jemu jest potrzebne, żeby ktoś w to wierzył.


    > Nie przyjdzie. Tego kota w ogóle nie ma. Jest tylko kot
    Schrödingera. Ale w filozofii nie chodzi o znalezienie go ale o
    szukanie. A metafizyka to bzdury, nie ma wzorów.

    W moich wywodach też nie ma wzorów!!! :)
    Sa za to sposoby... ;/

    > Ja bym się czepił. Żebym się później bardziej starał.

    W takim razie - czepiam się!!! ;p

    > Ale tylko na łuku Cię przyłapali.

    Jeszcze na rondzie. :)

    > > Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

    Cholera, nie to wycięłam, szanse może niewielkie - ale do
    wykorzystania!!! :)

    > Udało mu się. Przynajmniej ze mną.

    :D


    > Zauważyłem. Ale mimo to trochę się zawiodłem. Liczyłem na przytyk.
    Albo na obronę UW jak instruktora.

    Na poziom mojej uczelni rzeczywiście nie mogę narzekać - wykładowcy
    są w zdecydowanej większości dobrzy i nade wszystko kompetentni,
    program obszerny. Tylko administraaaaaaaaacja... żenada! Prędzej
    dowiesz się czegoś od studenta, niż w dziekanacie. Mamy świetnego
    dziekana:). I koszmarnego kierownika zaocznych, który podobno o nas
    walczy. A wykładowcy są zakręceni na punkcie literatury,
    pasjonaci:). Dlatego było warto:). Tylko, że to oczywiste, nie ma
    czego bronić. I wcale nie znaczy, że poziom prowincjonalnych uczelni
    jest zły. Złe zdanie mam o szkołach prywatnych, tak w Warszawie
    popularnych:).

    > Nie męczę się. Fajnie czasem pogadać z kimś na poziomie.

    :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p

    > Proszę...

    Dziękuję... ;p


    > A jakie mam niby możliwości?

    Ogromne. Znasz moje słabości. A słowa bolą najbardziej.

    > Bo tego tak nie odbieram. Wszak nic ode mnie nie chcesz.

    Od niego też nie chciałam. Chciałam go tylko wesprzeć na duchu, ale
    on i tak musi w końcu usłyszeć tylko i wyłącznie to, co on myśli, że
    ja myślę o nim. Więc ok. W tej fryzurze i garniturze wyglądał, jak
    fircyk, jego ulubiona koszulka jest pedalska, nie umie uczyć łuku i
    jest pierdołą jeśli chodzi o laski! Jeszcze???
    A od Ciebie chcę: żebyś ze mną został:).

    Do jutra, MG - dziś wieczorem nie wlezę!!!! (a więc do dziś
    wieczór;p)
    --
    - Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, a on zrobił film, że trudno
    znaleźć miejsce na odbycie stosunku płciowego. P.......ć się można
    wszędzie! MH
  • Gość: mg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 20:00
    Gość portalu: linia.frontu napisał(a)

    > W zasadzie masz rację - możesz mnie teraz kopnąć. Zaryzykuję:).

    Kiepsko bym się po tym czuł...

    > Hehe, widzę, że nie tylko ja mam dziś dosyć życia na wysokich
    > obrotach i pomykam na jedynce... albo luzie, czyli jednym słowem
    > się obijam:). Ale to nie potrwa:).

    Najpierw pociąłem wielkie drzewo (no, dąb Bartek to to nie był;)), potem przygotowałem dom do remontu a teraz idę popedałować.

    > Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).

    Dlaczego?

    > Ale uwielbiam pisać, a nawet takie forum jest treningiem, więc nie > czuj się winny, bo pomagasz mi w pisaniu pracy rocznej;p.

    Piszesz coś poza forum i pracami? A takie pomaganie to ja znam... Zaraz wyślę się sam do diabła.

    > Jak to nie ma? Ma. Ej, dla niego ma. Dlatego muszę bronić tego
    > klepanego, jak Ojcze nasz twierdzenia.

    Dla niego? To, co ja piszę? Bo to nie ma znaczenia;)

    > Ty też masz bogate, tylko go nie ujawniasz, wredniaku:).

    Ja jestem prosty, nie ma nic do ujawniania.

    > Stać mnie natomiast na popłuczyny, z których nie wynika nic.

    Lepsze niż nic dużo zgonów, prawda?

    > Żeby się przyznawać, trzeba mieć do czego.(...)
    > Ciekawość zaspokojona??? :)
    > Ale się dałam sprowokować... :/

    Nie było żadnej ciekawości, miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tej całej historii... I nie prowokowałem, sama miałaś wielką ochotę mi to opowiedzieć.

    > Nie byłabym tego taka pewna... Resztkami sił wierzę w te wszystkie
    > teorie, bo jemu jest potrzebne, żeby ktoś w to wierzył.

    Powiedział Ci to wprost?

    > W moich wywodach też nie ma wzorów!!! :)

    Ty nie próbujesz wyjaśniać świata (całego). Ciebie wolę bez wzorów.

    > Sa za to sposoby... ;/

    Rozwiń proszę;)

    > W takim razie - czepiam się!!! ;p

    Takie czepianie po czasie to sobie wiesz co możesz;)

    > Jeszcze na rondzie. :)

    Ale chyba tego się już nauczyłaś, co?

    > Cholera, nie to wycięłam, szanse może niewielkie - ale do
    > wykorzystania!!! :)

    Czekaj, czekaj, ja też prędzej czy później będę miał jakieś wesele do bycia_na. Odmówisz?

    > Na poziom mojej uczelni rzeczywiście nie mogę narzekać(...)

    Panie z dziekanatu wszędzie są takie same. Albo to jest wymagane na tym stanowisku albo te pokoje tak na nie działają (albo duchy poprzedniczek;)).

    > :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p

    To razem już pół godziny;)

    > Dziękuję... ;p

    Nie zrozumiała pani: proszę mi tak nie słodzić.

    > Ogromne. Znasz moje słabości. A słowa bolą najbardziej.

    Nie umiałbym. No, chyba, że niechcący, jak to już w przeszłości bywało;)

    > Od niego też nie chciałam. Chciałam go tylko wesprzeć na duchu,
    > ale on i tak musi w końcu usłyszeć tylko i wyłącznie to, co on
    > myśli, że ja myślę o nim.

    Przynajmniej jego czasu i uwagi.

    > Więc ok. W tej fryzurze i garniturze wyglądał, jak fircyk, jego
    > ulubiona koszulka jest pedalska, nie umie uczyć łuku i jest
    > pierdołą jeśli chodzi o laski! Jeszcze???

    Mi to mówisz?

    > A od Ciebie chcę: żebyś ze mną został:).

    A to dla równowagi powinnaś jemu powiedzieć;) Zastanowię się jeszcze;)

    > Do jutra, MG - dziś wieczorem nie wlezę!!!! (a więc do dziś
    > wieczór;p)

    Ja na następny post odpowiem dopiero jutro (albo i pojutrze... albo po weekendzie...) więc możesz spokojnie zająć się pisaniem. I to nie postów;)
  • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 21:25
    Gość portalu: mg napisał(a):

    > Kiepsko bym się po tym czuł...

    Fajny z Ciebie facet. Kochany, poświecający mi dużo czasu, i jeszcze
    nie chcesz mnie skrzywdzić. Szkoda, że wirtualny... ;)

    > Najpierw pociąłem wielkie drzewo (no, dąb Bartek to to nie był;)),
    potem przygotowałem dom do remontu a teraz idę popedałować.

    Mi też się udało parę rzeczy pozałatwać między postem, a postem, a
    zaraz lecę do GHJP. Bo w pracy to jest tak, że nawet jak nie ma nic
    do zrobienia, poza czekaniem na telefon, to ja i tak sobie coś
    wymyślę - wtedy rozprasza mnie "dużo rzeczy do zrobienia".
    Najgorzej, jak się w to wkręcę i zaczynam uważać za ważne, wręcz
    niezbędne i potem się tym denerwuję:).

    > > Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).
    > Dlaczego?

    Bo odżegnywał się od komunizmu, więc wszystko z tamtego okresu
    należało do rzeczy, których nie chciał. Uważał to opowiadanie, za
    kiepskie, ja uważam, że było dobre. A nie wszystko Hłaski tak
    mnie "zachłysta":).


    > Piszesz coś poza forum i pracami? A takie pomaganie to ja znam...

    A co Ty taki ciekawy??? ;p

    > Zaraz wyślę się sam do diabła.

    To prawda, że jesteś bardzo kuszący.... ;)

    > Dla niego? To, co ja piszę? Bo to nie ma znaczenia;)

    Taaaa, nie daj Boże ktoś powie, że Instruktor coś robi nie tak:). To
    dla niego ważne.

    > Ja jestem prosty, nie ma nic do ujawniania.

    Możesz być prosty, jak drut - fajny jesteś:).

    > Lepsze niż nic dużo zgonów, prawda?

    Oh, cóż za tendencyjne myślenie o tej wpaniałej epoce. W Polsce w
    ciągu dnia ginie pewnie więcej ludzi, niż w Niemczech po Werterze, w
    ciągu miesiąca!

    > Nie było żadnej ciekawości, miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tej
    całej historii... I nie prowokowałem, sama miałaś wielką ochotę mi
    to opowiedzieć.

    Dobra, dobra! Ale nie kontynuujmy tematu, hmmm?

    > Powiedział Ci to wprost?

    Nieomal. Nie mogę Ci tu wklejać cytatów z Instruktora, ani opisywać
    różnych sytuacji, to jednak jest już jakoś między nami i nie chcę
    tego gnoić frymarczeniem.


    > Ty nie próbujesz wyjaśniać świata (całego).

    Jak to nie? A co robię od trzystuiluś postów? No przecież cały świat
    Ci wyjaśniam! Mój własny, co prawda, jednak cały...;p

    > Ciebie wolę bez wzorów.

    Gładką i piękną? :P Nie mam tatuaży:).

    > > Sa za to sposoby... ;/
    > Rozwiń proszę;)

    Ł U K ! :)
    Ja (zjadliwie):
    - Tak, świetnie jeżdżę. Tylko dlaczego trzecie podejście uwalam na
    łuku????
    - Pokazałem Ci s p o s ó b ?

    Ten argument miał mnie zwalić z nóg. Zwalił. :)


    > Takie czepianie po czasie to sobie wiesz co możesz;)

    Co??? ;p

    > > Jeszcze na rondzie. :)
    > Ale chyba tego się już nauczyłaś, co?

    Sama??? Nie jestem pewna, jak mam być szczera.


    > Czekaj, czekaj, ja też prędzej czy później będę miał jakieś wesele
    do bycia_na.Odmówisz?

    Oh, MG. Tobie miałabym odmówić??? Ale wiesz, że Cię nie znoszę! Moje
    stwierdzenie legło w gruzach. Tylko tak: czy tańczysz? Nie pytam,
    czy umiesz, tylko, czy tańczysz. W domyśle: ze mną też trochę.
    Dalej: czy nie marudzisz i nie robisz obrażonej na cały świat miny,
    nie jesteś nieprzyjemny etc. Wreszcie: czy będziesz mnie na długo
    zostawioał samą w przeświadczeniu bycia piątym kołem u wozu? I czy
    sobie pójdziesz, jak się będę źle czuła? Jeśli odpowiesz poprawnie,
    wybiorę się z Tobą bardzo chętnie:). Poważnie. Jeśli odpowiesz
    niepoprawnie, nie wybiorę się, bo już to przerabiałam.


    > Panie z dziekanatu wszędzie są takie same. Albo to jest wymagane
    na tym stanowisku albo te pokoje tak na nie działają (albo duchy
    poprzedniczek;)).

    Ha! Z pewnością stanowisko! U mnie pracują na pół etatu, jak jest
    przerwa na fajka, to nie przyjmują, jak przerwa w ogóle, to też nie,
    i jeszcze słuchamy, ile to oni mają pracy. Nie wątpię(!), że mają,
    ale nie ma co robić z siebie menczennika. Chociaż teraz jakaś nowa
    Pani, to miła była:).

    > > :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p
    > To razem już pół godziny;)

    Jak pamiętasz;). 45 minut! :)

    > Nie zrozumiała pani: proszę mi tak nie słodzić.

    Zrozumiałam, chciałam tylko uniknąć stwierdzenia o słodzeniu:). Bo
    mi sie zaraz przypomina Instruktorskie wchodzenie w tyłek i humor
    ulega drastycznemu spadkowi:).

    > Nie umiałbym. No, chyba, że niechcący, jak to już w przeszłości
    bywało;)

    Ale na mój atak nigdy nie odpowiadałeś atakiem. Instruktor też
    nieraz tak robił:.(

    > Przynajmniej jego czasu i uwagi.

    Nie znoszę Cię, jak masz rację:). A bardzo trudno było wychapać ten
    czas i uwagę. Ale coś za coś. Nie tylko ja czegoś chciałam.

    > Mi to mówisz?

    On też to usłyszał. Wcale tak nie myślę.

    > A to dla równowagi powinnaś jemu powiedzieć;) Zastanowię się
    jeszcze;)

    Jeszcze czego!!!! :) Nie po tym, co mi powiedział. Przez Ciebie
    znowu będę beczeć:.(.
    Nie, Ty mnie nie możesz zostawić! :(

    > Ja na następny post odpowiem dopiero jutro (albo i pojutrze...
    albo po weekendzie...) więc możesz spokojnie zająć się pisaniem. I
    to nie postów;)

    Po weekendzie????????? Nie przesadzaj... :(
    No dobra. Będę tęsknić. Bardzo...
    Do zobaczenia:)


    --
    - Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, a on zrobił film, że trudno
    znaleźć miejsce na odbycie stosunku płciowego. P.......ć się można
    wszędzie! MH