Dodaj do ulubionych

Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy??

17.01.08, 00:05
tak sie zastanawiam....za którym nieudanym podejściem człowiek powinien sobie
dać spokój z prawkiem????
Edytor zaawansowany
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 06:36
    13 podejscie jest podobno gratis ;PPP ja bym tak do 10 na pewno
    probowala, potem dala sobie spokoj na jakis czas, a po kilku
    miesiacach pewnie znowu zaczelabym walke ;)
  • yennyfer11 17.01.08, 10:05
    musze cie zasmucic-13 podejscie nie jest gratis...:P
  • tetlian 28.01.08, 13:02
    Najlepiej po 10 nieudanych próbach dać sobie spokój. Za 15-20 lat samochody będą
    potrafiły same dojechać do celu, dzięki rozwojowi sztucznej inteligenci.
    Kierowcy już nigdy nie będą potrzebni. Zatem jeśli masz w sobie trochę
    cierpliwości to doczekasz to tych czasów.
    --
    Idiota i Debil <= Nie klikaj tam, bo ujrzysz idiotę i debila.
  • Gość: error IP: *.torun.mm.pl 26.01.08, 23:14
    jak umiesz jeździć to w końcu zdasz, a jak nie to NIGDY NIE POWINNI DAĆ CI
    PRAWKA. takie moje zdanie. za dużo zagrożenia na drodze przez przypadki co zdają
    po 10 razy na siłę, a testy i egzaminy są zbyt łagodne. ja sam nigdy nie będę
    miał prawa jazdy bo sam wiem, że się nie nadaję, a za bardzo cenię swoje życie,
    żeby się dodatkowo narażać
  • wmraf 27.01.08, 10:37
    Wypadków nie powodują Ci, którzy zdają po kilkanaście razy. Nie w tym tkwi problem.

    Wypadki powodują Ci, którzy nie przestrzegają przepisów - przekraczają prędkość,
    nie zachowują ostrożności, prowadzą po alkoholu. I nawet najtrudniejsze egzaminy
    na świecie nie uniemożliwią dostępu takim ludziom do posiadania prawa jazdy.
  • Gość: fakt IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.03.08, 13:59
    Co fakt, to fakt :) Też doszłam do wniosku, że Ci co zdali za którymś tam razem
    bardziej będą cenić prawko i mniej łamać przepisy niż Ci, którym przyszło to
    zbyt łatwo. Ja nie chciałabym go stracić, by znów przeżywać tą traumę...
  • Gość: er IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 16:58
    Jak najbardziej zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
  • pan_rotametr 27.01.08, 12:54
    Więc właśnie. Jak ktoś nie umie jeździć, to powinien od razu się do tego przed
    sobą przyznać, tak jak Ty czy ja. I nie chodzi tu nawet o panowanie nad samym
    samochodem, bo np. ja świetnie sobie radzę z wieloma innymi pojazdami, od łodzi
    żaglowych po skutery śnieżne, ale o odpowiednią konstrukcję psychiczną
    pozwalającą bezpiecznie uczestniczyć w ruchu, szczególnie w mieście.
    Niebezpieczny nie jest jeden samochód, niebezpieczna jest duża ilość samochodów,
    pieszych, rowerzystów i tak dalej.
    Wg mnie sam "plac manewrowy" można powtarzać tyle razy, ile będzie trzeba. W
    końcu wyczujesz samochód. Ale jeśli nie radzisz sobie z jazdą po mieście - daj
    sobie spokój od razu.
  • Gość: Raso IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.08, 12:07
    I dobrze ze nie robisz bo gadasz takie glupoty ze sie sluchac nie chce. Moja
    dziewczyna nie zdala 3 razy a sam jej dalem auto bo chcialem zobaczyc jak jezdzi
    i bez prawka po wroclawiu. Zadnych problemow, zagrozenia dla innych . A to wina
    tych jelopow egzaminatorow bo oni z tego zyja 100zl za kazdy ezamin. Dlaczego w
    innych krajach prawko zdaje sie bardzo latwo a wypadkow jest mniej . Bo i tak
    wiadomo ze praktyka czyni mistrzem. Sam jechalem z osoba co zdala za 1 razem i
    po 2km jej ojciek kazal jej sie zatrzymac i wysiasc bo prawie 2 wypadki
    mielismy. Poprostu toze tyle razy sie zdaje to kasa dla egzaminatorow . Nic
    innego . !!!!!!!!!
  • Gość: Vincent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 19:06
    10???

    jeśli nie potrafisz zdać za 5. razem (wliczając dodatkowe jazdy w międzyczasie), to jak dla mnie świadczy to tylko o jednym: nie nadajesz się i tyle!
    Rozumiem ze za pierwszym, ew. drugim razem, egzaminator moze byc złośliwy, ale 3. egzamin powinien być juz zdany!

    Nie potrafie zrozumieć ludzi, którzy tyle razy podchodzą do egzaminów, szkoda kasy i bezpieczeństwa użytkowników dróg.
  • Gość: kahi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 15:16
    NIGDY - ja 6 lat temu zaraz po 18 - stych urodzinach zapisałam się
    na prawko, po 3 nie zdanych egzaminach zrezygnowałam ( robiąć
    największą głupote) ale w zeszłym roku w pażdzierniku zapisałam się
    ponownie, dojrzałam, zmądrzałam i o dziwo zdałam za pierwszym razem -
    tak więc nie wolno się poddawać trzeba uwierzyć w siebie, trzymam
    kciuki za wszystkich zdających POWODZENIA
  • Gość: pet3r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 06:37
    to zależy ile kasy chce wydać na prawko :P jeśli dużo to niech sobie zdaje po 15
    razy :P
  • yennyfer11 17.01.08, 10:05
    ...no ale to nie obciach jak ludzie pytaja za ktorym razem zdales/las a ty
    mowisz -za 15 ??....;/
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 10:08
    To chyba nie zależy od ilości podejść, a od tego, czy się człowiek
    wypalił w temacie.
  • Gość: jacek226315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 18:47
    zapraszam do Stanow ,tu jest za darmo i gwarantuje,iz zdasz za
    pierwszym podejsciem
  • bowl1 27.01.08, 00:27
    Bedac ostatnio w Warszawie jadac tramwajem nr 4 bylem mimowolnym
    sluchaczm relacji z zdawanego egzaminu na prawo jazdy. Opowiadala
    mloda dziewczyna lat chyba 21, swoim kolezankom. Zdala za 4 razem. Z
    jej relacji wynikalo, ze egzaminator wieksza uwage skupial na jej
    wiadomosci o silniku, gdzie sie znajduje starter, alternator,jak
    przy podniesionej masce poznac, czy samochod ma ABS itd. Nastepnie
    najwazniejsza sprawa to kolejnossc zapiecia pasa, sprawdzenia
    lusterka ( jesli wsiadles do samochodu i sprawdziles, ze lusterko
    daje ci dobra widocznosc, ale jego nie dotkneles udajac ustawienie,
    to masz oblany egzamin na 100%.)Jest to jedno z wiekszych skandali.
    Kierowca moze wiedziec wszystko o samochodzie, ale jesli cos nawali
    to potrzebny jest komputer do stwierdzenia co walnelo. Nie ma juz
    mechanikow, ktorzy diagnozowali usterki na sluch, nie ma takich
    samochodow. Czasy Warszaw i Syren minely. Liczy sie technika
    jazdy,podzielnosc uwagi.
    Od 20 lat jezdze limuzyna po Manhattanie, twierdze, ze ci
    egzaminatorzy i ich kursanci dopiero po 3 miesiacach jazdy na tymze
    Manhattanie, stali by sie KIEROWCAMI.
  • bowl1 27.01.08, 00:27
    Bedac ostatnio w Warszawie jadac tramwajem nr 4 bylem mimowolnym
    sluchaczm relacji z zdawanego egzaminu na prawo jazdy. Opowiadala
    mloda dziewczyna lat chyba 21, swoim kolezankom. Zdala za 4 razem. Z
    jej relacji wynikalo, ze egzaminator wieksza uwage skupial na jej
    wiadomosci o silniku, gdzie sie znajduje starter, alternator,jak
    przy podniesionej masce poznac, czy samochod ma ABS itd. Nastepnie
    najwazniejsza sprawa to kolejnossc zapiecia pasa, sprawdzenia
    lusterka ( jesli wsiadles do samochodu i sprawdziles, ze lusterko
    daje ci dobra widocznosc, ale jego nie dotkneles udajac ustawienie,
    to masz oblany egzamin na 100%.)Jest to jedno z wiekszych skandali.
    Kierowca moze wiedziec wszystko o samochodzie, ale jesli cos nawali
    to potrzebny jest komputer do stwierdzenia co walnelo. Nie ma juz
    mechanikow, ktorzy diagnozowali usterki na sluch, nie ma takich
    samochodow. Czasy Warszaw i Syren minely. Liczy sie technika
    jazdy,podzielnosc uwagi.
    Od 20 lat jezdze limuzyna po Manhattanie, twierdze, ze ci
    egzaminatorzy i ich kursanci dopiero po 3 miesiacach jazdy na tymze
    Manhattanie, stali by sie KIEROWCAMI.
  • nieziemska.istota 17.01.08, 14:45
    tylko być bardziej zdeterminowanym i NA PRAWDĘ się przyłożyć:) powodzenia
  • Gość: mała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 22:23
    ja uważam, że po 6-ciu razach to już wiadomo, że ktoś się nie nadaje
    i tyle ...
    Jestem w szoku, że ktoś zdaje po raz 15-ty czy 16-ty !!!
  • naprawdetrzezwy 17.01.08, 15:41
    NIe wszyscy muszą prowadzić samochody.



    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • yennyfer11 17.01.08, 16:25
    niby nie wszyscy...ale to bardzo ułatwia życie...np. podczas gdy muszę swoje
    odczekać na przystanku autobusowym/tramwajowym załatwiłabym milion różnych rzeczy
    ...poza tym latka lecą-na uczelni-książki coraz cięższe trzeba
    wypożyczać...ostatnio chodziłam z 4 kg 'cegłą'-niby to niewiele ale jak się z
    nią tak od 8 rano do 16 pochodzi to plecy wieczorem wysiadają...
    ...ale z tym prawkiem to już jakoś tak powoli tracę nadzieje, że kiedyś zdam...:(
  • Gość: hipcio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 16:37
    Gdybyś pochodziła z 50 kg workiem cementu to te 4kg byłoby śmieszne.

    Z prawkiem też - wybierz najbardziej dokuczliwego instruktora i
    będziesz zdziwiona, że egzamin jest taki prosty.

    pozdr
  • Gość: jaro IP: *.chello.pl 26.01.08, 19:02
    może warto zastanowić się, czy w ogóle nadajesz się na kierowcę. Nie
    wszyscy się nadają. Jeśli przykładowo oblewasz 5 razy ewidentnie z
    własnej winy (a nie, że się wszyscy egzaminatorzy uwzięli) to może
    znaczyć, że nie masz predyspozycji. Wtedy trzeba rozważyć, czy
    powinnaś być kierowcą, bo możesz stwarzac zagrożenie na drodze.
    Oczywiście te 5 podałem przykładowo, jeśli to są za każdym
    podejściem błędy innego typu, to wtedy trudniej ocenić. Musisz sama
    rozważyć, czy za kierownicą czujesz się pewnie, swobodnie i nie
    popełniasz błędów mogących grozić innym uczestnikom ruchu. Jeśli
    obiektywnie uznasz, że jeździsz nerwowo i niepewnie i sobie nie
    radzisz - trudno. Odpuść sobie.
  • pan_rotametr 27.01.08, 12:58
    Jak Ci ciężko nosić książki, to zamiast prawa jazdy przydałoby Ci się trochę
    ćwiczeń: co rano seria brzuszków i grzbiecików, i po miesiącu 4 kg to będzie
    tyle, co nic.
  • Gość: ma_ryja IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.08, 18:19
    Samochód to droga zabawka, do którego kleją sie różne typki. A gdzie tą krowę zaparkujesz??
  • brixton.guns 17.01.08, 20:41
    ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancję jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
    Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
  • Gość: emilianos IP: *.eranet.pl 25.01.08, 23:36
    Ja zdałem za PIERWSZYM i bez układów. Tak myślę, że do trzech razy
    sztuka. Jak sie nie uda - nie każdy musi mieć prawo jazdy, a
    narażanie siebie innych na niebezpieczeństwo ?
  • Gość: gogg IP: *.chello.pl 28.01.08, 08:50
    Coś jest na rzeczy:) Podobnie jak autorka, samemu jeszcze nie mam prawka. Zdawałem 6 razy, z czego 5 oblałem na łuku. Czemu oblewam najprostszy manewr? Pewnie dlatego, że, choć egz jest co 3 miesiące, zawsze okazuje się, że łuk ćwiczyłem co najwyżej godzinę przed egzaminem:)

    Raz, gdy nie wyjechałem poza linię, tylko jechałem nieplynnie, egzaminator pozwolił mi jechać na miasto, choć miałem już oczywiście niezdany egzamin. Co się okazało? Powiedział, że spokojnie by mnie przepuścił.
    Pytanie do krytykantów: Mam sobie odpuścić?

    ps. uważam, że ci, co zdają za n-tym razem jeżdżą dobrze. a dlaczego? bo wiecej godzin spędzili z instruktorem, więcej im w głowach zostało:)
  • 1elke 03.05.08, 14:56
    Zgadzam się z tobą całkowicie ja będe zdawać 7 raz w rzeszowie i nie poddam się
    bo wiem że umiem jeżdzić a oblewają za byle co.tez największy problem mam z
    placem ale myslę że sprawcą jest stres który jest największy na początku
    egzaminu.pozdrawiam i życze powodzenia.
  • brixton.guns 17.01.08, 20:41
    ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancę jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
    Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
  • brixton.guns 17.01.08, 20:41
    ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancję jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
    Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
  • Gość: kaczoland atakuje IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 16:01
    "NIe wszyscy muszą prowadzić samochody."?

    Moze w Polsce tak faktycznie wciaz jest ale... sa kraje gdzie w wiekszosci
    miejsc nie daje sie normalnie zyc, normalnie funkcjonowac i pracowac bez samochodu!
  • Gość: uzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 18:49
    nigdy!nie poddawac sie!walczyc do upadlego!
  • Gość: e IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 19:34
    nie lepiej juz sobie zalatwic prawko? niz zdawac 10 razy? wystarczy
    przekalkulowac za 2300zl masz prawko a ile kasy wydasz na egzaminy
  • Gość: cysiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 22:07
    yennyfer a ktory to juz raz????????
  • yennyfer11 17.01.08, 22:54
    ...teraz będzie czwarty :(
  • Gość: hugo43 IP: *.chello.pl 18.01.08, 21:43
    znajomy chlopak zdawal 14 razy!!!!i wierze,ze mial pecha.chlopak
    energiczny,rozgarniety,w szoku bylam,ze tak moze byc.rodzice,siostra
    maja prawko.w koncu sie udalo,ale ile kasy i nerwow to kosztowalo!!!
  • Gość: agaa IP: *.centertel.pl 20.01.08, 09:05
    No właśnie, nie zdałam już trzy razy i mam zamiar dać sobie spokój,
    ale jeszcze biję się z myślami. Nie wiem, co robić... Może nie
    nadaję się? Trochę to też kosztuje. Jeszcze mam dwa miesiące do
    końca ważności teoretycznego. Może jednak warto je wykorzystać. A
    jak minie pół roku to dać sobie spokój. (?)
  • malylos 20.01.08, 09:19
    jenifer korzystaj póki nie musisz wykupywac jazd doszkalających po 6
    razie.
    i przed egzaminem nie mysl o nim,
    ja miałam ciezko chore dziecko, poszłam o swiecie i poprostu zdałam,
    ja zdalam za 6 i jest ok. kasy pociagneło ale sie udało
    --
    Gosia
  • yennyfer11 20.01.08, 14:45
    no teraz juz musialam dodatkowe godziny dokupic po 3 nieudanym podejsciu;/teorie
    mam wazna jeszcze do czerwca....moze rzeczywiscie dac sobie spokoj jak waznosc
    teorii sie skonczy:(
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 15:40
    Trzeba próbować dopoki sie nie uda, i tyle! Za daleko juz
    zabrnęłyśmy w to robienie prawka, żeby teraz sie poddawac ;)
  • Gość: agaa IP: *.centertel.pl 20.01.08, 16:18
    Ja jeszcze się zastanawiam, czy przed podjęciem decyzji nie brać pod
    uwagę błędów przez które oblewamy egzaminy. Tylko nie wiem, jak to
    rozstrzygnąć. Może ma ktoś pomysł? Np. jeśli ktoś przejeżdza na
    czerwonym świetle na kolejnym trzecim egzamnie (nie, nie, nie ja),
    to może faktycznie lepiej niech nie będzie nigdy kierowcą.
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.01.08, 18:24
    Za pierwszym podobno wymusiłam pierwszeństwo (mam spore
    wątpliwości), na drugim po pokonaniu kilkunastu skrzyżowań i rond ze
    światłami lub bez, stanęłam na złym pasie do skrętu (moja wina!!!!)
    i potem już nie mogłam skręcić. Jeżdżąc sama pewnie nałożyłabym
    kilka km, ale dojechałamym. I to pewnie nie ja pierwsza bym tego
    doświadczyła... Czy już mam zakończyć starania???? I najważniejsze:
    co zrobię na kolejnym egzaminie???? Za co obleję???? Przyznam, że
    boję się nie tyle samego egzaminu, co tego, że będę zdawać i zdawać
    i zdawać... I po raz kolejny usłyszę, że dobrze jeżdżę, tylko
    egzaminu nie zdam;-(((((.
    Ale co? Idę na ten koleny raz. Niestety, za dwa miesiące!!!
  • carton 21.01.08, 08:00
    Gość portalu: Kamila napisał(a):

    ...na drugim po pokonaniu kilkunastu skrzyżowań i rond ze
    > światłami lub bez, stanęłam na złym pasie do skrętu (moja
    wina!!!!)
    > i potem już nie mogłam skręcić.

    Jeżeli miałaś skręcić ale zajęłaś zły pas, z którego potem jednak
    pojechałaś tak, jak nakazywały przepisy, to moim zdaniem nie było
    powodu do ulania. Co innego, gdybyś na każdym skrzyżowaniu się tak
    gubiła, ale z tego co napisałaś wynika, że był to przypadek
    jednostkowy.
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 21.01.08, 10:22
    Podobno już mieliśmy wracać, tak po fakcie powiedział egzaminator.
    Byliśmyśmy jeszcze daleko od WORDU, po prostu dłuuugggo mnie woził.
    Było jeszcze kilka rond...
    Wina jest moja, nie mam wątpliwości, bo po tym błędzie opadłam z sił
    i uleciały całe emocje. Chyba byłam wykończona już długością stresu.
    Nazwijmy to, że nie chiało mi się już pomyśleć "szybciutko" co
    zrobić. Poddałam się.
    A teraz po czasie żałuję, że nie pokonałam tego skrzyżowania, co jak
    teraz mi się wydaje, było bardzo łatwe. I dlatego tak się boję
    następnego podejścia... Co też znowu wywinę?????
  • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 23:31
    yennefer co ty wygadujesz?? 4 razy to malo, nie ma sie czym
    przejmowac, tylko zdawac, moj kumpel zdal za 4 a jezdzi bardzo
    dobrze. Uwazam ze sama struktura egzaminu jest tak stresujaca i to
    jest głowny czynnik naszych niepowodzen ale nie ma co sie poddawać,
    ja robilem spokojnie zdalem za 2 ale ogolnie robienie prawka zajelo
    mi 2 lata heheheh, najpierw kurs zrobilem, potem przerwa dopiero po
    jakims czasie egzamin,, ktorego nie zdalem z własnej winy byłem
    kompletnie nie przygotowany po takiej przerwie. Nastepnie znow
    czekalem ponad pol roku i musialem zdawac teorie ponownie, zdalem,
    praktyke mialem w tym samym dniu, tez zdalem. Wszystko zalezy od
    podejscia, ale mysle, ze najwazniejsze to opanowac nerwy to
    podstawa!!!! jak z tym sobie poradzisz to wszystko bedzie ok.
    Powodzenia!!!!
  • yennyfer11 03.04.08, 23:59
    hehehe ja juz od tygodnia jezdze moim wlasnym autkiem z plastikiem w
    kieszeni :D:D
  • iga.77 26.01.08, 13:33
    ale wy jestescie dziwni! naprawde widzicie w tym egzaminach sens?
    naprawde wydaje wam sie , ze nie zdajecie, bo sie nie nadajecie na
    kierowce???? przeciez te egzaminy nie maja nic wspolnego z
    rzeczywistoscia na drogach!!!!!!wiekszosc zawodowych kierowcow by go
    nie zdala za pierwszym razem, bo tu chodzi o KASE!!!!!oczywiscie, sa
    tacy co zdaja za pierwszym, bo przeciez jakos statystyki trzeba
    wyrownac, wiec wybieraja takich na chybil-trafil.....Powiedzcie mi,
    dlaczego poprawne i bezpieczne kierowanie pojazdem testuja proszac o
    wlaczenie swiatel (mnostwo ludzi oblewa na swiatlach i tym podobnych
    bzudrach!); szkoda, ze nie kaza wlaczac radia! przeciez to jakis
    absurd! i tak w kazdym samochodzie wyglada to troche inaczej, poza
    tym kupujac samochod, dostajesz instrukcje, wiec jak mozna oblewac
    na obsludze!!!!!(a znam sporo osob, ktore oblaly egzamin z jazdy
    zanim wsiadly do samochodu.....!). Ja zdawalam egzanim w Anglii i
    zdalam za pierwszym razem. W Polsce poddalam sie po dwoch
    podejsciach. Nie wierze w ten chory system.
  • Gość: Obiekt. IP: *.dzi.vectranet.pl 26.01.08, 21:06
    A jak zdałaś egzamin wewnętrzny, który zgodnie z obowiązującymi
    przepisami ma być przeprowadzony tak samo jak egzamin państwowy ?
    Dlaczego ludzie nie chcą przychodzić na egzamin ze swoim
    instruktorem, przecież przepisy to umożliwiają ?
    Dlaczego, jeżeli uważasz że jechałaś prawidłowo a egzaminator uznał
    to za błąd, nie złożysz skargii, którą można na nagraniu sprawdzić ?
    I takich pytań "dlaczego" można postawić wiele.
  • Gość: arcymistrz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 22:13
    nie pisz głupot przynajmniej w jednej sprawie min. jeżeli chodzi o zawodowych
    kierowców, są to ludzie którzy jeżdżą od dziecka samochodem więc dla nich taki
    egzamin to tak jak dla Ciebie ósemka rowerem np. Kubica, Hołowczyc jakoś zdali
    za 1 razem.
  • linia.frontu 29.01.08, 18:34
    Gość portalu: arcymistrz napisał(a):

    > jeżdżą od dziecka samochodem

    :D


    --
    Od życia łatwiej jest uciec używając dobrej książki, filmu lub
    swojej wyobraźni, autem się jeździ...
  • Gość: jacek22315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 30.01.08, 01:46
    arcymistrz napisal(a)
    >Kubica,Holowczyc jakos zdali za 1 razem
    Skad wiesz,powiedzieli Ci?
  • Gość: mysz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.08, 00:19
    Ja zdawalam w Czechach.
    kiedy oblalam u nas 5 raz za to, ze widzac kolejnego kandydata
    podchodzacego do samochodu, ....podalam mu kluczyki .Oblalam wlasnie
    za to.Powinnam zamknac drzwi a kluczyki dac egzaminatorowi.
    Nie pomoglo odwolanie.
    Wyjechalam na wczasy, zalatwilam tymczasowe zameldowanie i zdalam za
    pierwszym podejsciem.
    Milo, spokojnie a koszt mniejszy, nawet liczac pobyt i bez nerwow.
  • Gość: kaczoland atakuje IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 16:08
    To co napisala "mysz" to kolejny dowod (a tych dowodow sa setki i tysiace...) na
    to, iz w Polsce praktycznie caly system nauki jazdy
    oraz egzaminowania to typowa "maszynka do robienia pieniedzy"!
  • sowaa5 03.02.08, 23:04
    ja piernicze..to jakis zart?
    --
    //...Nie jeździj szybciej niż twój anioł stróż potrafi latać...//
  • sowaa5 03.02.08, 23:05
    Gość portalu: mysz napisał(a):

    > Ja zdawalam w Czechach.
    > kiedy oblalam u nas 5 raz za to, ze widzac kolejnego kandydata
    > podchodzacego do samochodu, ....podalam mu kluczyki .Oblalam wlasnie
    > za to.Powinnam zamknac drzwi a kluczyki dac egzaminatorowi.
    > Nie pomoglo odwolanie.
    ....kretynizm normalnie...
    to jakis zart?


    --
    //...Nie jeździj szybciej niż twój anioł stróż potrafi latać...//
  • Gość: malylos IP: *.mofnet.gov.pl 07.02.08, 12:31
    zdawałam 6 razy i nigdy nie oddawałam kluczyków po egzaminie ani
    egzaminatorowi ani tymbardziej następnej osobie, zawsze zostawały w
    reku egzaminatora po zakończonym . to jakas porazka
  • Gość: marlo76_76 IP: *.gprs.plus.pl 21.01.08, 13:09
    zdawałem dzisiaj w ostrołęce katEC roz..y zaczep sam opadał nie dałem rady
    zapiąć przyczepy cała zabawa zakończyła się ponownym zapisaniem na egzamin
    bagatela 197zł Egzaminator spoko starszy pan bardzo miły ja nie narzekam mimo to
    że nikt ze zdających nie wyjechał na miasto Naszczęscie krutkie terminy następny
    egz już na początku lutego
  • Gość: nivejka IP: *.kat.3s.pl 22.01.08, 22:54
    jak dlugo wazna jest teoria?
    wogole jutro mam egzamin, 2 podejscie i tak sie zastanawiam jesli nie zdam czy
    zapisywac sie na kolejny termin
  • Gość: galadriel IP: *.chello.pl 23.01.08, 09:37
    zapisuj się zapisuj,teoria jest ważna 6 miesięcy-ja w lutym mam 4 egzam,dumna z siebie nie jestem ale próbuje sie nie poddawać(zobaczymy jak długo).A tak wogóle skąd ten pesymizm że oblejesz?uda się,trzymam kciuki.
  • Gość: Instruktor IP: 195.164.254.* 25.01.08, 09:36
    Prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!
  • Gość: Mariussz IP: 212.182.107.* 25.01.08, 10:24
    Przywilej, który może mieć każdy;-))) I wystarczy na ulicach
    popatrzeć jak potem jeździ:-)))).
    Skąd masz te "złotawe myśli"????????
    Bycie instruktorem to dopiero przywilej!!!! I też, jak wielu z nas
    doświadczyło, może nim być każdy.
  • Gość: Instruktor IP: 195.164.254.* 25.01.08, 11:30
    Skąd mam te złote myśli? Ta akurat sama się nasuwa po paru latach bycia
    instruktorem. Co do bycia instruktorem, to zgadzam się z Tobą, że może nim być
    każdy (no prawie, jeżeli spełnia formalne wymagania). I to jest żenujące, że
    ktoś kto czasami sam nie umie jeździć, uczy jeździć! Ale dopóki zawód
    instruktora będzie dobrym sposobem na walkę z bezrobociem (wiele osób zostaje
    instruktorami, bo nie mają pracy, a przecież "świetnie" jeżdżą, więc mogą kogoś
    wiele nauczyć), dopóty będzie to taki sposób nauczania! Zresztą przepisy o
    egzaminowaniu również nie są najszczęśliwsze i zmuszają właścicieli szkół i
    instruktorów do takiego postępowania. Ambitny instruktor - właściciel szkoły
    szybko zbankrutuje, jeżeli zacznie realizować zajęcia zgodnie z planem zajęć, a
    nie zgodnie z egzaminem. Pisać by można wiele, ale tyle chyba powinno wystarczyć.
    Wracając do wątku "Kiedy zrezygnować", to muszę przyznać, że denerwuje mnie
    takie podejście do sprawy. Co to jest, kurs języka, że jak Ci słabo idzie to
    rezygnujesz, a jak jesteś twardy/a to idziesz w zaparte i się uczysz? Rożnica
    jest tylko taka, że jak się nie nauczysz rozmawiać, to sobie nie pogadasz za
    granicą, a jak się nie nauczysz dobrze jeździć, to najwyżej zabijesz siebie lub
    kogoś. Gdyby tylko siebie, to pal sześć! Niektórzy twierdzą, że prawo jazdy to
    licencja na zabijanie! I mają w tym trochę racji. Czy słyszeliście kiedyś, aby
    ktoś kto spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, a w czasie wypadku był
    trzeźwy, poszedł do więzienia? W większości przypadków dostaje wyrok w
    zawieszeniu i po sprawie. Niestety też po człowieku! Ktoś stracił bliską osobę
    (matkę, ojca, brata, siostrę itd. itd). Tego nikt już nie analizuje. Totalna
    ludzka znieczulica. A ile razy podczas jazd tłumaczę; jedziesz za szybko, uważaj
    na znaki, jazda to nie zabawa! I co? Ponad 5 tyś. ofiar rocznie w Polsce! Bo
    każdy jest THE BEST! Znów się rozpisałem i odbiegam od tematu. Wracając do
    wątku, to albo czujesz że chcesz i będziesz jeździć, albo nie! To nie jest
    decyzja typu: kupię tą bluzkę lub nie! Nic na siłę. Miałem kiedyś kursantkę,
    która usilnie chciała mieć prawo jazdy, ale to było całkowite nieporozumienie.
    Próbowała parę razy i za każdym razem klapa. A ona mi mówi, że ona potrzebuje
    prawo jazdy, bo będzie jeździła tylko z dzieckiem do lasu, to tylko jakieś 2
    kilometry. Nigdzie więcej nie będzie jeździła! Zapytałem więc, czy chce prawo
    jazdy na trasę z punktu A do B? W końcu zdecydowałem się, żeby jej powiedzieć
    żeby sobie odpuściła. Chodziła obrażona przez kilka miesięcy. Oczywiście
    zrezygnowała z kursu w naszej szkole i próbowała sił w innej, na nasze
    (wszystkich) szczęście bezskutecznie. Do dziś nie ma prawa jazdy. I tu rodzi się
    pytanie: czy ona kiedykolwiek myślała o bezpieczeństwie swojej 3 letniej córki?
    Bo o jej własnym bezpieczeństwie nie wspomnę! Zapewne nie! Trzeba umieć sobie
    powiedzieć: Nie, ja się do tego nie nadaję! Ja, jak nie potrafię czegoś robić,
    to się do tego nie biorę! Ileż to razy słyszałem, że jestem na kursie, bo mi
    mama kazała! O zgrozo!
    Puenta jest taka, że nie ważna jest ilość niezdanych egzaminów, bo można mieć
    faktycznie pecha na egzaminach lub trafiać na złych egzaminatorów (znam
    osobiście takich). Ważna jest chęć do jakiegoś działania oraz ocena własnych
    umiejętności, a jeżeli nie własna, to osoby postronnej (w przypadku braku
    samokrytyki).
    Dlatego pozwolę sobie powtórzyć się: prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!
    Pozdrawiam!
  • klapouczek 25.01.08, 16:27
    no i ma pan rację stuprocentową.
    Naprawdę 3 razy oblać -może być normą-pod warunkiem, że zrobiło się liche (bezpieczne) błędy.
    Ale faktycznie jest tak, że wielokroć (2 razy) słyszałem jak ktoś mówi: "jazda samochodem? robię prawo jazdy? świetnie mi idzie.." typowym przykładem tego świetnego "chodzenia" jest jazda na zielonej strzałce -głowa w lewo -bo nuż coś jedzie... nie jedzie to gazu, a że tam piesi chodza przed Tobą to już mały bolek.
    I na to bym zwrócił uwagę, a nie na szkolenie ludzi na kurierów poczotwych, bo jak sam zdawałem kurs to miałem obcykane najwieksze absurdy, gdzie na rondzie ile pasów na skręt w lewo (w którym kierunku) żeby koniecznie się potem na prawym znaleźć, kojarzyłem nawet zmiany fazy świateł na poszczególnych skrzyżowaniach ;P
    co teraz wiem było bezsensowne, ale pomagało zdać.
    Potem wyrobiłem sobie tylko jedno przekonanie: stłuczka (mała), krzywe parkowanie, jakieś tam pogubienie się, gdy na skrzyżowaniu układ linii nie jest kilka razy przemalowywany -to się może każdemu zdarzyć (mi jeszcze nie ;), ale najważniejsze jest bezpieczeństwo -a wbrew pozorom zabić człowieka jest naprawdę łatwo.
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.01.08, 18:04
    Mi akurat i instruktorzy i egzaminatorzy po oblanych egzanimach
    (dwóch) mówili, że dobrze jeżdżę;-((((. Cóż z tego? Na razie nie
    zdałam. I przyznam, że bardzo się boję kolejnego egzaminu i
    sytuacji, że znów usłyszę, że owszem, dobrze jechałam i zdam, ale
    następnym (którym????) razem.
    Przed drugim egzaminem pytałam istruktora, co mam zrobić, jeśli nie
    zdam. Oczekiwałam ewentualnej odpowiedzi, abym dała sobie spokój,
    ale nie, od razu powiedział, że mam się zapisać na kolejny egzamin.
    Co więcej, również gdzy kupowałam kolejne lekcje usłyszałam od pani
    sekretarki, że moi instruktorzy mnie chwalili. Ale prawka nie mam;-
    (((. Stąd mój lęk: czy ja w ogóle zdam?
    Do tego teraz czekając znowu dwa miesiace na kolejne podejście siłą
    rzeczy nie jeżdżę, nie mogę kupić aż tyle jazd. Planuję pojeździć
    przed samym egzaminem. I zgadnijcie: czy nie jeżdżąc doskonalę swą
    jazdę czy nie? Poważnie obawiam się, że jak po ok. 1,5 miesiąca
    znowu zacznę treningi, znów będzie lęk i przyzwyczajanie się od
    nowa.
    Na razie nie kupiłam auta, bo jeśli znów nie zdam??? Jeśli nie zdam
    nigdy???? Boję się, że jeśli w końcu zdam, to zanim kupię auto znów
    minie trochę czasu i lęk powróci. Myślę, że aby umieć jeździć tak
    naprawdę, trzeba jeździć!!!! A ja na razie tylko czekam na kolejne
    egzaminy:-(((.
  • Gość: Wojtas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 12:57
    Jest tak, że kurs przygotowuje tylko do zdania egzaminu i poniekąd do
    prawidłowego poruszania się po mieście, dlatego nie jest w stanie nauczyć
    kierowców do bezpiecznej jazdy i zmniejszenia liczby ofiar wypadków, bo te są
    głownie poza obszarem zabudowanym, gdzie się nie jeździ podczas kursu. W mieście
    może dojść jedynie do stłuczki lub niegroźnego wypadku (poza wyjątkami i
    potraceniami pieszych).
  • Gość: mysz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.08, 00:33
    chcialabym aby tak bylo jak piszesz, ze prawo jazdy "to nie
    obowiazek".
    Nie mam samochodu i nie chce miec, ale pracowac musze.
    Szukajac pracy kilka razy odpadlam, bo inni mieli prawko a ja nie,
    wiec mieli wiecej punktow.
    Zrobilam prawo jazdy w Czechach i pomoglo.
    Wiec nie mow, ze mozna nie miec.Mozna nie miec samochodu, ale nie
    prawa jazdy.
  • sowaa5 03.02.08, 23:15
    Gość portalu: mysz napisał(a):

    > chcialabym aby tak bylo jak piszesz, ze prawo jazdy "to nie
    > obowiazek".
    > Nie mam samochodu i nie chce miec, ale pracowac musze.
    > Szukajac pracy kilka razy odpadlam, bo inni mieli prawko a ja nie,
    > wiec mieli wiecej punktow.
    > Zrobilam prawo jazdy w Czechach i pomoglo


    dokladnie..
    > Wiec nie mow, ze mozna nie miec.Mozna nie miec samochodu, ale nie
    > prawa jazdy.


    --
    //...Nie jeździj szybciej niż twój anioł stróż potrafi latać...//
  • Gość: kaczoland atakuje IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 16:15
    "Prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!"

    Powinienes jeszcze jasno i wyraznie zaznaczyc "Instruktorze", iz twoja wypowiedz
    zasadniczo dotyczy takiego kraju jak Polska (znana tez czasem jako "klechistan",
    lub "katoland")!
  • sowaa5 03.02.08, 23:08
    Gość portalu: Instruktor napisał(a):

    > Prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!


    taa tylko bez tego przywileju nie da sie funkcjonowac w dzisiejszym
    swiecie:P...np nie idzie dostac dobrej pracy bez prawka..

    --
    //...Nie jeździj szybciej niż twój anioł stróż potrafi latać...//
  • Gość: Edyta IP: 217.67.217.* 25.01.08, 14:57
    nie rezygnuj; ja zdawałam 7 razy w Warszawie na Odlewniczej-raczej Oblewniczej
    kiedyś zdasz i będziesz śmigać autkiem po ulicach

  • Gość: malwuśka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.08, 15:05
    niektórzy ludzie nie mają zdolności do prowadzenia pojazdów
    mechanicznych. trzeba zdać sobie z tego sprawe.
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 15:08
    Swietna nazwa ;P Niektórzy nie mają zdolności, to fakt, ale to są
    chyba jakieś wyjątkowe przypadki. I myślę, ze już instruktor
    powinien uświadomić taką osobę, zeby sie zastanowila, co dalej...
  • Gość: kolo IP: *.customer.cloud9.net 25.01.08, 18:00
    W Stanach jak egzamin trwa okolo 20 min i polega na jezdzie wokolo
    bloku. W Polsce jak widac komus zalezy, zeby ten chory biznes dalej
    trwal. Podobnie jest z notariuszami itp.
  • Gość: jacek226315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 18:57
    kolo napisal(a):
    W Stanach egzamin trwa okolo 20minut i polega na jezdzie wokolo
    bloku.
    Moj trwal 5 slownie piec minut i ploegal,na przejechaniu okolo
    100m.na pustym placu przy zburzonym starym stadionie.Ale to nie
    dowodzi ,ze tak powinno byc,dlatego amerykanie to jedni z
    najgorszych kierowcow,jeden na dziesieciu uzywa kierunkowskazow,z
    prawego pasa skrecaja w lewo,z lewego w prawo,no i te stare babcie i
    dziadkowie po 80-tce,nie doslyszy takie nie dowidzi a efekt taki ,ze
    wjezdzaja na autostrade pod prad./Jechal kiedys 84letni autostrada
    okolo 40mil w odwrotnym kierunku ,az zrobil z mojej sasiadki
    inwalidke przykuta do krzesla do konca zycia. No ale tu sie liczy
    biznes,jakby tak wszyscy swietnie jezdzili to z czego insurance by
    zyl jak i dom pogrzebowy
  • Gość: jacek226315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 19:11
    Jeszcze jedno .Przedwczoraj znajoma moja miala ciezki wypadek,
    siedziala obok kierwocy,/meza/ jadac maz dostal ataku
    padaczki,rabnal w slup zabil sie na miejscu ona nieprzytomna w
    szpitalu.Watpie aby w Polsce chory na epilepsje w ogole mogl by
    marzyl o prawie jazdy.W Stanach kazdemu dadza,czlowiek sie nie
    liczy, najwazniejszy biznes
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 19:21
    Mhm, zgadzam sie, do tego 16-letni gowniarze szaleja na drogach, to
    co dzisje sie w Stanach nie jest dobre...
  • Gość: maltretowane IP: *.pools.arcor-ip.net 29.01.08, 12:32
    Jak wam sie nie podobaja systemy w usa, to wiooooo droga wolna do
    super panstwa o nazwie Polska a lepiej jeszcze Rosja.
  • Gość: jacek226315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 18:49
    maltretowane napisal(a);
    > jak wam sie nie podoba system w usa,to wioooo droga wolna do super
    panstwa...
    A lto tu powiedzial,ze sie nie podoba,co system ma spolnego z prawem
    jazdy.Ostatecznie nikt tu ne sklamal.Natomiast Ty kolego juz chyba
    tak sie wypierasz polskosci ,ze w jednym zdaniu trzy byki,.Zapomnial
    wol jak cielakiem byl
  • Gość: prztyk IP: *.zoominternet.net 26.01.08, 02:15
    Widz polega na tym ze w USA bez samochodu jestes niczym bo nigdzie
    sie nie dostaniesz w obliczu prawie zupelnego braku komunikacji
    masowej i czestego braku chodnikow dla pieszych. Dlatego brak
    prawa jazdy jest okrutna rzecza. Chyba dlatego daja prawie
    kazdemu. Nie kazdego pewnie byloby stac na drozsze kursy tak jak w
    Niemczech gdzie prawko jest bardzo drogie. Faktem jest ze
    Amerykanie nie sa najlepszymi kierowcami. Niemcy chyba sa
    najlepsi. Ale to bujda ze w USA przedkladaja biznes domow
    pogrzebowych czy ubezpieczen ponad bezpieczenstwo. Dowodzi to tego
    ze nie masz dobrego wyczucia Ameryki. Kazdy kraj jest inne, i
    kultura inna.
  • Gość: jacek226315 IP: *.proxy.aol.com 26.01.08, 15:06
    gosc portalu prztyk napisala):
    > Ale to bujda ze w USA przedkladaja biznes domow pogrzebowych czy
    ubezpieczen ponad bezpieczenstwo.Ty nie poznal bys ironii nawet jak
    by Cie w glowe rabnela.Wyczucie Ameryki,daj Boze Tobie
    takie.Czlowieku tu czlowiek sie nie liczy, tylko pieniadz./zobacz
    O.J.Simson-kazdy iny byl by skazany ,on sie wybronil forsa,a i tak
    wszyscy wiedza ,ze winny/ Czy w Polsce ,czy w innym kraju ktokolwiek
    chory na epilepsje mial by rawo jazdy.Poprzednio napisalem ,ze pare
    dnie temu znajoma stracila meza bo dostal ataku padaczki prowadzac
    samochod. Moja sasiadka jest przykuta do wozka bo potracil ja
    staruszek 84 letnie na autostradzie bo jechal pod prad.Zeby bylo
    dowcipniej yl to juz jego czwarty wypadek i nie zabrano mu prawa
    jazdy,i malo tego po tym mia jeszcze jeden w ktorym w koncu sie sam
    zabil.Corka w saszie sie tlumaczyla,ze nie miala serca zabrac
    tatusiowi kluczykow od samochodu,to potem miala serce sprzedac swoja
    farme by poszkodowanej wyplacic odszkodowanie.A malo to takich
    widokow,idzie taki staruszek czy staruszka ledwo podpierajac sie
    laska,ale wsiada do samochodu i jedzie potem 5mil na godz.,bez
    kierunkowskazow.Albo te malolaty ,z komurkami.Kiedys widzialem babke
    prowadzaca kolanami bo w jednym reu komurka w drugim kubek z
    kawa.To,ze w USA bez samochodu sie nie obejdziesz to inna sprawa,ale
    taki 80latek to jaki biznes ma ,czy do pracy mu sie spieszy,w tym
    wieku wszystko moze sie zdarzyc w kazdej chwili,zaraz uslsze,ze moze
    sie zdarzyc i idacemu,zgoda ale pieszy nie narazi innych, a kierowca
    ma jeszcze innych zmotoryzowanych wokol.Takze nie tlumacz m ,to
    chyba Ty masz male poczucie zycia,a czy to jest w Ameryce czy na
    Antarktydzie to co to a do rzeczy.Nastepny milosnik Ameryki
  • iga.77 26.01.08, 13:36
    w polsce nawet slepy moze dostac prawo jazdy. Ja dalam 200 zl za
    badanie wzroku to pan doktor pomachal mi tylko dlonia pred oczami i
    spytal czy go widze. Zenada! moja kumpela nosi mocne okulary a
    pozwolenie ma na jazde bez i to dozywotnie!!!!o takie choroby jak
    epilepsja nawet nie pytaja! a biznes robia na ezgaminach oblewajac
    pozadnie jezdzacych ludzi!!!!!
  • Gość: mysz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.08, 00:42
    masz racje.Badania sa platne i polegaja na kilku pytaniach.
    Zwykle pytanie brzmi "choruje?".
    Nie choruje to ok.Mozna miec padaczke, cukrzyce, niedowidzenie, tego
    nie widac.Zadnych badan.Ale fuche ma taki doktorek !
  • Gość: kaczoland atakuje IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 15:55
    Potwierdzam - egzamin w USA jest bardzo prosty i szybki... Dodam tylko, iz w USA
    prawo jazdy sluzy tez zwykle jako podstawowy dokument zaswiadczajacy o
    tozsamosci (nie ma tu bowiem zadnych dowodow osobistych). Po drugie - w
    wiekszosci miejsc w USA (poza kilkoma najwiekszymi miastami) cos takiego jak
    "komunikacja miejska" nie istnieje, lub istnieje w bardzo mocno ograniczonym
    zakresie!
  • Gość: leon IP: *.171.76.162.crowley.pl 25.01.08, 18:57
    lepiej przeszukać Allegro
  • Gość: xyk IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.08, 20:22
    jesli jestes pewna ze dasz rade i dobrze jezdzisz to probuj puki
    zdasz,ja po 3 razie w PL olalamno ale nauczyciel tez byl
    kiepski,wypuscil mnie po 6 h na miescie na egzamin,teraz po kilku
    latach musze zaplacic 2500€ za nowy kurs,ale mam wieksze
    prawdopodobienstwo ze mnie czegos naucza, do tego czasu zamias 20
    min do prac autem, jade sobie 1,5 h busem,pociaguem, busem....
  • Gość: seksista IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.08, 20:26
    Że wiekszosc wypowiadajacych sie osob to kobiety... ;)
  • Gość: olka IP: *.net.autocom.pl 25.01.08, 22:48
    Wcale mnie to nie dziwi :> Mężczyznom chyba nieco trudniej niż kobietom
    przychodzi przyznanie się do jakiejś porażki ;]
  • Gość: ~ IP: *.tktelekom.pl 26.01.08, 00:27
    paplanie - babskie gadanie, a fakty są jakie są :D
  • Gość: Slawek IP: *.iese.fhg.de 26.01.08, 17:19
    Hej,

    ja tez probowalem w Polsce (4 podejscia) i nic - bylem juz troche wkurzony. Po
    przeprowadzce do Niemiec sprobowalem zdac tam - musialem sie co prawda zapisac
    na kurs, ale naprawde bylo warto. Instruktor byl dobry i duzo sie nauczylem,
    podczas gdy dodatkowe godziny jazdy w PL nie uczyly mnie nic. Potem zdalem w
    Niemczech za 1 razem. Sadze ze po tym niemieckim szkoleniu w Polsce tez bym zdal
    - tak wiec odzaluj te 2000 euro i glowa do gory!
  • macarthur 26.01.08, 18:24
    żeby sobie nabijać kasę, prawda jest taka że po drogach jeździ
    większość debili to po co robić taką szopkę z tym prawem jazdy
    --
    Obaliłem IV RP.
  • guyritchie 25.01.08, 21:31
    facet niech zdaje ile razy chce, jeśli go to bawi.

    kobitka niech w ogóle nie podchodzi.
    świat (przynajmniej ten zmotoryzowany) będzie szczęsliwszy...

    --
    szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie,
    bo potem przyjdzie mróz i szczęście pryśnie... /w.jastrzębiec/
  • Gość: INSTRUKTORKA IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.08, 23:10
    Guyritchie ! Patrząc na to jak jeżdżą niektórzy faceci, kobiety
    powinny dostawac prawko jazdy po zaliczonym kursie - bez egazminu.
    Nie bądź taki wredny dla kobiet - to też ludzie - one podchodzą
    poważniej do kursów, jazd i egzaminów; a w efekcie są
    rozważniejszymi kierowcami niż częśc panów.
    CHCIAŁABYM ZOBACZY JAKIM JESTEŚ KIEROWCĄ W REALU A NIE NA PORATLU.
    Miłego weekendu.
  • Gość: jacek226315 IP: *.nwrknj.east.verizon.net 26.01.08, 01:43
    instruktorka sluchaj. masz troche racji, kobiety maja lepszy refleks
    od nas,ale w sytuacjach podbramkowych szybciej gubia glowe i zimna
    krew ile to kobietcna widok niebezpieczenstwa puszcza kierwonicw i
    niech sie dzieje Wola Boza
  • Gość: gosc IP: *.imag.fr 04.04.08, 08:45
    no pewnie, ze dobrym... dwie paczki na niemieckim autobahnie zaliczylem seatem
    ibiza ;-))
  • Gość: ~ IP: *.tktelekom.pl 26.01.08, 00:25
    Ale tobie tego nie polecam.
  • brusss 26.01.08, 04:18
    Pierwsze podejście - totalna klapa, stopa mi się trzęsła na pedałach, niby
    wymusiłem pierwszeństwo :P itp.
    Powód oblania: NERWY

    Drugie podejście - nie zapiąłem pasów, mimo, że to już był mój nawyk po wejściu
    do samochodu.
    Powód oblania: NERWY

    Trzecie podejście - ślisko było i nie podjechałem pod wzniesienie na placu
    Powód: zabrakło trochę umiejętności.

    Czwarte podejście - szło mi dobrze, dopóki nie okazało się, że instruktor nie
    nauczył mnie używać sprzęgła. Dwa razy zgasł mi silnik, zacząłem się denerwować
    i potem już samo poszło.
    Powód: NERWY

    Piąte - nie zawróciłem na placu. Sam nie wiem jak to się stało, bo egzaminator
    musiał się upewnić czy samochód był sprawny, bo moja technika jazdy była bez
    zarzutu.
    Powód: nieznany.

    Wtedy stwierdziłem, że to pier***e, zdam to zdam, nie to nie. Nikomu nie
    powiedziałem, kiedy idę. Ani razu do samochodu nie wsiadłem. Po prostu poszedłem
    na następny egzamin wyluzowany, miałem to już wszystko gdzieś i zdałem tak, że
    mucha nie siada...

    Klucz do wszystkiego to umieć się opanować. Jak nie będziesz spokojna to nigdy
    Ci się nie uda i nie masz co próbować...
  • Gość: Kim IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.01.08, 09:40
    Też zdałam za szóstym razem ;). Pozdrawiam :)
  • yennyfer11 27.01.08, 14:20
    hehehehe zarabisty sposob :D:D:D:D Podoba mi sie <lol>
  • Gość: instrukor IP: 193.27.5.* 26.01.08, 06:40
    a moze najpierw warto się nauczyć jeździć a potem przystępować do
    egzaminu. No i chyba nienajlepszego masz instruktora skoro wmamwia
    Tobie ze mozesz zdawać egzamin nie potrafiąc jeździć.
  • yennyfer11 26.01.08, 13:56
    ...skad takie wnioski? jak ktos, kto nigdy nie widzial jak jezdze,
    kto nie wie jak uczy moj instruktor moze pisac takie rzeczy?


    To ze oblewam egzaminy to niestety wina stresu...
  • Gość: marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 15:09
    Zgadza się że ludzie przez stres nie zdają egzaminu. Jak czytałem
    Twoje posty to napewno radziłbym Ci się nie poddawać. Wkurza mnie
    jak co niektórzy piszą że jak któs nie zdaje egzaminów za 5 razem to
    żeby sobie dał spokój, po to są egzaminy że nawet jak się nie zdaje
    to żeby próbować. Nauczyć każdego można prowadzić samochód, tym
    bardziej młodych ludzi, energicznych i pełnych zapału. Nie raz widzę
    dziadków za kółkiem i jak oni potrafi jezdzic, to nie wierze ze
    jakas młoda dziewczyna tez sie nie nauczy. Tych wszystkich
    przemadrzałych co maja prawko majacych sie za bogów chcialbym
    posadzic w boingu 747 i niech leci. Jazdy człowiek sie uczy po
    egzaminie na prawo jazdy i po przeszkoleniu. Jedynie z czego
    czlowiek powinien zdawac sobie sprawe to to jakie sa jego
    umiejetnosci i do tego przystowac swoja jazde, bez zbednych
    wygłupow, bo na to nawet najlepsi kierowcy nie powinni sobie
    pozwalac. Nie bede sie chwalil za ktorym razem zdalem, ale to nie
    zdanie uczynilo mnie kierowca, tylko umiejetnosci jakie zdobywam w
    czasie jazdy, a nauka 30 godzina sluzy tylko do podstaw, reszte
    człowiek uczy sie sam. Poziom na dzisiejszych egzaminach jest bardzo
    wysoki, tak wiec jak ktos zda taki egzamin napewno musi umiec
    jezdzic!!! Nasi ojcowie, dziadkowie zdawali jezdzac z jednej wsi do
    drugiej i maja prawo miec prawko, tym bardziej mlodych ludzi powinno
    sie zachecac aby i oni mogli probowac swych sil na egzaminach! Nie
    popieram tylko kupowania prawka. Pozdrawiam wszystkich wytrwalych:)
  • Gość: marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 15:45
    Chciałbym dodać jeszcze iz w czasie pobytu w Niemczech bylem
    zadziwiony kultura niemieckich kierowców. Jezdzac z kolega po
    miescie nie było mowy o naginaniu przepisow, tam gdzie byl
    postawiony znak 50 km/h tam Niemiec nie jechal ani kilometr
    szybciej, tak samo Polacy zachowywali przepisy, gdyz kazdy sobie
    zdawal jakie drogie sa tam mandaty. Raz jechalismy do granicy, i
    trzymalismy sie za Niemcem który w miescie cały czas 50 km/h ale jak
    tylko pojawiła sie autostrada to tyle go widzielismy..... Nie musze
    wszystkim mowic jakimi samochodami Niemcy jezdza, ale mimo tych
    poteznych maszyn potrafia zachowywac kulture na drogach, na drogach
    o których w Polsce mozemy pomarzyc tylko kiedy takie beda...
    Naprawde nie dziwi mnie to dlaczego tak daleko jestesmy za
    Niemcami... Pragne aby kiedys i nasz kraj tak rozkwitl i aby nasza
    mentalnosc sie przemieniała...bo od tego trzeba by zaczac. Chciałbym
    aby nasi kierowcy pojezdzili po niemieckich drogach i nauczyli sie
    ze mozna spokojnie jezdzic, a jesli by nie potrafili sie nauczyc
    obserwujac innych kierowcow to niemiecka policja bardzo szybko
    przyciela by takim kierowcom skrzydelka. Ale ich kultura nie
    ogranicza sie jedynie do drogi, spacerujac na przykład po lesie,
    bardzo czysciutko zero smieci...a jak juz jakis znalazłem to były to
    wszystko polskie produkty, a najczesciej opakowania po papierosach.
    Głupie plastikowe butelki po napojach wszystko to odnosi sie do
    sklepów gdzie zwracana jest kaucja za butelki, czemu u nas nikt w
    Polsce nie moze na to wpasc? No ale cóz....;)
  • mary_an 26.01.08, 09:48
    Moim zdaniem te kursy niczego nie ucza, ja sie tak naprawde naprawde nauczylam
    dobrze jezdzic dopiero dluuuugo po zrobieniu prawka.

    Moje podejscia:

    Podejscie nr. 1
    Oblalam, bo zrobilam blad na miescie. Dla mnie nie byl to wtedy blad - gosciu
    obok wrzuca kierunkowskaz, wiec wyszlam z zalozenia, ze skreca, ale wcale nie
    skrecil. Zajechalam mu droge i oblalam. Nieufnosci do innych kierowcow nauczylam
    sie dopiero jak mialam wlasny samochod


    Podejscie nr. 2
    Egzaminatorem byl przyjaciel wujka :))))))))


    Powiem tylko, ze nie uwazam, zeby byli ludzie, ktorzy nie maja talentu do
    jezdzenia. Sa tacy, ktorzy sie tym po prostu na poczatku za bardzo denerwuja.
    Ale wszystko to kwestia wprawy. Uwazam, ze systemy zagraniczne, gdzie czlowiek
    moze jeszcze przed prawkiem jezdzic do woli (tylko z osoba towarzyszaca, ktora
    ma prawo jazdy) jest super. Nie wiem, moze w Polsce tez tak juz mozna. Wtedy po
    prostu mozesz sobie przez 3-6 miesiecy normalnie jezdzic, poznac zasady
    obowiazujace na drodze, nawet te niepisane, nauczyc sie parkowac (ale nie wg.
    slupkow tylko rzeczywistych potrzeb). W Niemczech i USA na prawko zdaje kazdy,
    wie to chyba kwestia systemu.

    Moim zdaniem nie powinnas sie poddawac, tylko walczyc do skutku. Mala porada:
    moja znajoma nie mogla dlugo zdac w naszym miescie, wiec postanowila robic
    prawko u swojej babci w jakims miasteczku na drugim koncu Polski. Podobno to
    miasteczko to dwie ulice na krzyz, tam zdala od pierwszego razu, teraz juz ponad
    2 lata jezdzi swoim wlasnym autem i jest swietnym kierowca.
    --
    Jozin z Bazin
    Garçons, sit'enlèves la cédille ça fait garcons et gare aux cons ma fille!!
  • sasha81 26.01.08, 11:36
    Przygotowuję rozmowę w Pytaniu na śniadanie na ten temat i szukam
    osoby, która długo czekała na egzamin praktyczny. Jak był z Wami?

    Zainteresowanych tematem proszę o kontakt: mcia@waw.tvp.pl
  • Gość: Wojtas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 12:41
    Ja na pierwszy egzamin czekałem ponad 2 miesiące (teoria + praktyka) w Gdańsku.
    Kolejne egzaminy po ok. miesiącu. Wg przepisów egzamin powinien być w ciągu
    jednego miesiąca, dlatego jak sie idzie zapisywać na egzamin to podają termin
    max 30 dni ale na godzinę 6.10 lub 19.50. Termin o normalnej godzinie to jakieś
    dwa tygodnie później.A w teraz jest tak, że teoria i praktyka są oddzielnie (na
    jedno i drugie czeka się miesiąc, czyli razem 2.
  • cloclo80 26.01.08, 12:26
    Zalety posiadania samochodu przeważają nad każdym trudem włożonym w zdobycie prawka.
  • pan_rotametr 27.01.08, 13:02
    Ale nie przeważają nad ryzykiem zabicia siebie lub innej, niewinnej osoby. Jak
    ktoś nie umie jeździć, to niech nie stara się robić tego na siłę, bo jeszcze
    zostanie wbrew swej woli mordercą.
  • Gość: kaczoland atakuje IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 16:29
    A ja "panie rotametrze" zauwazylem, ze 99,9% wypadkow smiertelnych powoduja
    ludzie, ktorzy posiadali prawo jazdy i to dluzej niz kilka dni!

    P.S. W krajach takich jak USA, czy Kanada prawo jazdy dostaje praktycznie KAZDY.
    Prosze sobie porownac ilosc wypadkow smiertelnych (w tych krajach w porownaniu
    do liczby ludnosci, czy ilosci przejechanych mil / kilometrow) do ilosci w Polsce...
  • yennyfer11 04.04.08, 00:05
    ....jako swiezo upieczony kierowca (rodz. zenski kierowniczka[??]oO)
    absolutnie sie z Toba zgadzam :D:D
  • Gość: Wojtas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 12:49
    Zależy jaka jest przyczyna. Jeśli oblewasz jedynie przez stres lub jakiegoś
    pecha (np.:głupi egzaminator) to trzeba próbować do skutku, ale jak widzisz że
    jesteś słabym kierowcą to może lepiej dać sobie spokój.Ja zdałem za czwartym
    razem, ale pierwsze dwa podejścia to wina stresu, bo zgasł mi na wzniesieniu, a
    drugim razem wyjechałem poza łuk (obie rzeczy nie zdarzały mi się podczas kursu).
  • Gość: awery IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.08, 15:30
    ja próbowałam osiem razy (same testy;) i dałam sobie spokój - po prostu szkoda kasy.
  • Gość: Des IP: *.kwidzyn.mm.pl 26.01.08, 17:00
    Kiedy dać sobie spokój? Cóż, sądzę, że ilość oblanych egzaminów nie ma
    specjalnego znaczenia. Ważne jest to, jak zdający w ogóle czuje się za
    kierownicą. Jeżeli czuje, że lubi jeździć, a każde odpalenie samochodu nie jest
    koszmarnym stresem, to powinien do skutku. Ale jeżeli nie czuje się powołania do
    bycia kierowcą, to zdecydowanie trzeba dać sobie spokój. Czasami nawet i w
    połowie kursu. Są ludzie (i żaden to powód do wstydu), którzy nie mają
    predyspozycji do prowadzenia auta. Krótko mówiąc - jeśli prawko ma być zrobione
    na siłę, to lepiej sobie odpuścić. Dla dobra swojego i innych.
  • balbina31 26.01.08, 17:51
    Ja zdawałam na siłę, udało się za 4 zazem, ale założyłam sobie, ze
    próbuję 5 i więcej nie. To było 4 lata temu. Przez ten czas
    zauważyłam, że to co uczą na kursie to bzdury i wogóle nie odnoszą
    się do codziennej jazdy...doświadczenie zdobywałam grając na nerwach
    innym kierowcom. Na szczęście nikomu przez to nic się nie stało:)
    Ale tak sobie myślę, że jak ktos ledwo po odebraniu prawka szaleje
    samochodem i zachowuje się jakby od razu był co najmniej
    Hołowczycem, nie powinien go dostać. Może powinny być jakies testy
    psychologiczne dla przyszłych kierowców?Określanie drogowej
    inteligencji? Bo często jadąc za kimś zastanawiam się kto dał mu
    prawo jazdy???Najgorsi są mistrzowie prostej,przez wioski 220 na
    godzinę bo ładna droga a dalej na łukach 30 bo może zarzucić pięknym
    VW...Eh, albo wjeżdżanie pod prąd na rondo... Ogólnie rzecz biorąc
    albo się ma predyspozycje do jazdy albo nie. Tylko jak sie po kursie
    okaże, że nie to szkoda wydanej kasy...
  • pan_rotametr 27.01.08, 13:06
    O, właśnie, właśnie o to chodzi: o predyspozycje psychiczne. Zresztą test jest
    prosty: przejechać się rowerem po mieście, po ulicach (oczywiście zgodnie z
    przepisami i zachowując dużą ostrożność). Jeśli podczas jazdy stwierdzisz, że
    ruch uliczny to koszmar, to daj sobie spokój z prawkiem.
  • Gość: recydywistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 18:01
    ja zdałam za 8 razem. Nerwy, nerwy...... Ostatnim razem zdawałam na
    pełnym luzie. Stwierdziłam, że są gorsze sytuacje niż egzamin. Teraz
    pokonuję 1,5tys. km. miesięcznie i jazda sprawia mi frajdę.
  • Gość: Kaiss IP: *.116.209.189.brzesko209.tnp.pl 11.02.08, 16:21
    Ja mam jutro 5ty egzamin...Koszmar...Instruktor mnie chwali,mowi ze
    dobrze mi idzie,uwielbiam jezdzic,a na egzaminach sie dzieje ze mną
    cos okropnego...
  • Gość: mysz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.08, 00:08
    Mnie powiedzial egzaminujacy
    Podal mi taka regulke
    wiek 17-20 3-5x
    21-30 wiek plus 10
    31-40 wiek plus 15
    41-50 wiek plus 20
    51-60 wiek plus 30
    60 i wiecej udupic za wszekla cene.
    To nie jest zart.
    Cos w tym jest, bo panienka z okienka byla w szoku, ze moj kolega l.
    52 zdal za 9 razem i popsul statystyke.
  • emeryt21 27.01.08, 09:39
    Dla mnie to wszystko jest niezrozumiale.Przeciez na kurs idzie sie w
    celu nauczenia sie jazdy.Jesli nie zdaje sie egzaminu to znaczy,ze
    instruktor byl do niczego,nie potrafi uczyc.Czekam kiedy wreszcie
    ktos pozwie instruktora za niewykonanie zadania za ktore dostaje
    pieniadze.
    Nie to nie jest fantazja.Pirwsze prawo jazdy (motocyklowe) dostalem
    dokladnie 55 lat temu,samochodowe 48 lat temu i nie moge zrozumiec
    co w tym takiego trudnego.Dawno,dawno temu nie bylo testow
    komputerowych,bo nie bylo komputerow.Najwazniejsza sprawa byla
    umiejetnosc naprawy samochodu w drodze.Czy ktos ze wspolczesnych
    kierowcow wie czym zastapic cewke wysokiego napiecia w polu?
    Czy ktos jeszcze pamieta,ze dopuszczalna predkosc w miescie byla 40
    km/godz?
    Ja tego zupelnie nie rozumiem.Jak trudno opanowac tych kilka
    manewrow?Kodeks drogowy jest coraz to grubszy,komu to potrzebne?
    W Stanach podrecznik kierowcy liczy 40 stron,razem ze znakami
    drogowymi a jazdy ucza w gimnazjum (middle school).Tam 90% ludzi ma
    prawo jazdy a samochodow jest wiecej niz ludzi.Przemyslcie ten temat.
  • Gość: Mariussz IP: 212.182.107.* 27.01.08, 10:20
    A ja Ci mówię Drogi Emerycie, że dzisiaj byś NIE ZDAŁ!!!!!! Mówię to
    z całą stanowczością i świadomością i zupełnie bez oceny tego, jak
    naprawdę jeździsz.
    I sam pomyśl o tym, dlaczego.
  • Gość: jacek226315 IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 16:13
    drogi emerycie ja tez mieszkam w Stanach zdawalem egzamin w
    Warszawie/zdalem za pierwszym podejsciem/ i zdawalem w New Jersey i
    gwarantuje Ci ,ze w Polsce moze na 20 jeden tutejszy by zdal za
    pierwszm razem.Amerykanie to w ogole jezdza beznadziejnie,bez
    kiernkowskazow,z prawego pasa skrecaja w lewo,z lewego w prawo, no i
    ta ich mania jezdzenie z tetefonem komurkowym ,na punkcie komurek to
    maja obsesje,jak tylko do samochodu za kierownice to i natychmiast
    za telefon. No ale tu prawo jazdy sluzy za ID, i bez samochodu to
    ani rusz
  • Gość: neti525 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 08:33

    a ja w lutym mam 4 podejście i mam nadzieję że zdam, a jeżeli nie to
    będę podchodzic tyle razy a wreszcie zdam, bo potzrebuje to prwki
    zeby dojeżdzać do pracy
  • Gość: jan_dreptak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 10:16
    mam prawo jazdy ABCE oczywiscie robione kolejno 20+ lat temu,
    niedawno mlody kolega z firmy poprosil zeby mu towarzyszyc w
    egzaminie na A, na Boga Ojca to nie egzamin tylko jakas wymyslna
    tortura, nie tylko mam prawo jazdy kilku kategorii ale na poruszam
    sie i motocyklem i samochodem i okazjonalnie ciezarowka, to by sie
    moglo wydawac, ze umiem prowadzic popjazd mechaniczny ale takiego
    egzaminu w zyciu bym nie zdal, przeciez tu nie chodzi o sprawdzenie
    umiejetnosci prowadzenia tylko pamieci kursanta do zapamietania
    partytury, tu lustereczko, tu dupeczko etc,
  • sowaa5 04.02.08, 14:30
    fajnie ze ktos to potrafi obiektywnie ocenic.. egzaminy dawniej a teraz to
    oGroooomnaaa! roznica...nie do porownania...
    --
    //...Nie jeździj szybciej niż twój anioł stróż potrafi latać...//
  • Gość: Teresa IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 06.02.08, 23:49
    To ja zupełnie popsułam statystykę-l.46 i zdałam za 1 razem. Podchodziłam do egzaminu z nastawieniem,że jak nie będzie za pierwszym to będzie za dziesiątym.Jazda od poczatku sprawiała mi ogromną frajdę i miałam super instruktora. Moja rada jest taka-jeżeli jazda sprawia ci przyjemność i cieszysz się nią to nie poddawaj się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka