Dodaj do ulubionych

debiut na ulicy :)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.08, 15:33
ufff...
dzisiaj pierwszy raz za kółkiem (prawko ledwo odebrane), w swoim
nowym aucie, sama... :)
nie muszę Wam mówić jakiego miałam stresa:)
ale żyję, auto bez uszkodzeń :D

mam nadzieję, że za pare tygodni będzie już bez stresu. Na razie
ciągle sie boję, że coś mnie zaskoczy, czegoś nie "przerobiłam" na
kursie, itp...

jak u Was te pierwsze samotne przejazdy?;-)
(długo utrzymuje sie taki stan niepewności na ulicy..?)
Edytor zaawansowany
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 15.03.08, 19:02
    ja jeżdżę sama od dwóch tygodni.Pierwsze jazdy hmm - zżerał mnie stres,nogi mi
    drżały :) ale teraz jest już lepiej,z każdym dniem nabieram wprawy i
    pewności.Najbardziej stresuję się podczas parkowania ;) i zdecydowanie
    wolę,kiedy jedzie ze mną mąż,koleżanka , mama lub córka jakoś pewniej się wtedy
    czuję.Ale sama też daję radę ! Powodzenia!
  • nioma 15.03.08, 19:27
    ja odebralam prawko w poniedzialek
    wczoraj wieczorem wracalam z radomia do warszawy - super, duzo sie
    dzialo, radzilam sobie swietnie.
    a podczas parkowania pod domem przywalilam w slupek.
    masakra.

    --
    .....
  • ulalaaaaaa 22.07.08, 13:57
    za dwa tgodnie odbieram prawko i czuję ze po pierwszej samodzielnej jeździe
    będę musiała wziąć kąpiel,tak się spocę;)
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 15.03.08, 19:38
    Ale Wam zazdroszczę:-). Prawko mam od środy, ale dotąd nie
    jeździłam, bo nie mam auta!! Intensywnie kupuję, czyli jeżdżę i
    oglądam, a że sama się nie znam, muszę liczyć na mojego "fachowca",
    który nie zawsze ma czas.
    Jakie auto kupić? I żeby w miarę jeździło i się nie psuło! Ech...
    A ja tak chcę już jeździć!!!!
  • nioma 15.03.08, 19:43
    az tak kolorowo nie jest - tez nie mam samochodu, jezdze autem
    mojego faceta.
    a raczej facet daje mi poprowadzic, bylam raz na stacji benzynowej,
    dwa razy wracalam z pracy i raz wczoraj z radomia.
    przymierzam sie do zakupu po swietach.
    kasy malo wiec sie musze ograniczac, wymarzylam sobie renault megane
    hatchback
    --
    .....
  • fifilinda 15.03.08, 22:37
    Samootne jazdy - super! Z jazdy na jazdę będziesz czuła się pewniej.
    Ja też tak miałam, początkowo stres, a teraz... codziennie jeżdżę do
    pracy i w ogóle poruszam się po mieście oraz mam już samodzielną
    wyprawę do innego miasta.
    Uwielbiam jeździć i uważam, że osoba, która świeżo zdała prawko,
    powinna jeździć, aby się wprawić.
    Szerokości, przyczepności!!! Baju :D
    --
    07.02.2008r. ZDAŁAM!!!
    13.02.2008r. PRAWKO W RĘCE!!!
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 00:16
    dzięki

    wiem - ćwiczenie czyni mistrza...;-))
    więc jutro znowu na drogi:)
  • nioma 16.03.08, 10:59
    trzymam kciuki - a Ty trzymaj za mnie, ja jutro jade do pracy sama.
    Po raz pierwszy bez nikogo, juz mam stres :((
    --
    .....
  • Gość: Zorka IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.08, 13:37
    nioma napisała:

    ja jutro jade do pracy sama.
    > Po raz pierwszy bez nikogo, juz mam stres :((

    Przerabiałam to 4 m-ce temu - przed pierwszą samodzielną jazdą do pracy
    napisałam sobie na kartce, jakie czynności mam wykonać(!!!!), mąż stwierdził, ze
    nielichy ze mnie czubek, ale ja byłam tak zdenerwowana, że bałam się, że na
    miejsce zajadę na ręcznym, bez świateł, waląc co chwila w drzewo;))) Powrót tez
    byl stresujacy, ale mniej, a następnego dnia już było dobrze. Tzn. stres był,
    ale malutki:) A teraz uwielbiam jeździć i coraz lepiej sobie radzę,
    czego zyczę wszystkim początkującym kierwocom:)))
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 13:50
    ależ się ubawiłam:))
    też miałam ochotę wszystko sobie spisać:))

    jak na razie jest ok. Dziś tez sobie pojeździłam.
    stopniowo będę sobie zwiększać stopień trudności - a na razie tylko
    w weekendy pomykam:) (bo ruch mały) Ma się te metody, co? :)

    Tak, wiem - za parę tygodni będę się sama z siebie nabijać;))
    Aha, i oczywiście nie wsiadam do auta bez... instrukcji do samochodu.
    I 10 razy sprawdzam, czy aby dobrze się pozamykał, załączył alarm,
    itp, itd....
    :))
    pozdrowienia

    p.s. i traktuję w kategoriach sukcesu fakt, że... jeszcze nikt mnie
    nie obtrąbił :D
  • Gość: hjena IP: *.mofnet.gov.pl 17.03.08, 14:00
    to jest własnie najgorsza metoda jazdy - w weekendy

    jak sie już zdało to trzeba jeżdzic codziennie w kazdych warunkach.
    ja od samego początku jeżdże wszedzie i w każdych warunkach jeszcze
    do tego z dzieckiem , z mężem , po drogach w mieście czy szybkiego
    ruchu., na górce z ręcznego ruszanie lub ze sprzęgła, wtedy sie
    łapie o co w tych wszystkim chodzi.
    też mam krótko prawko bo od połowy grudnia-dla zainteresowanych

  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 21:52
    hjena, każdy musi dopasowac się do własnego rytmu...
    zaczynasz w weekendy, oswajasz się, mniejszy stres gdyby zgasł na
    drodze (bo ruch mały) - a potem w korki i powszednie dni... :)
    (taki mam action plan :D )

    pozdrawiam wszystkich :)
  • basia_11 18.03.08, 07:50
    Gość portalu: hjena napisał(a):

    > to jest własnie najgorsza metoda jazdy - w weekendy
    >
    Hjeno, sytuacje są naprawdę różne - ja zdałam egzamin w zeszłym roku w czerwcu,
    prawko odebrałam bodaj 22go czerwca a na ulicach mojej mieściny działo się
    piekło - sezon nad morzem. Mnóstwo przyjezdnych pchających się pod prąd na
    jednokierunkowych, zakręceni piesi,do pełni szczęścia modernizacja drogi
    krajowej na wjeździe do miejscowości i dantejskie sceny z tego powodu - to nie
    były dobre warunki do samodzielnych wypraw. Przez lato jeździłam niewiele,
    dopiero po sezonie zaczęłam mniej więcej normalnie, tzn. kiedy potrzebuję, jeździć.

    pozdrawiam
    Basia
  • Gość: max IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.08, 13:57
    Po roku jazdy będziesz myślała że jesteś mistrzem, a wszyscy wokół to ciemięgi. Wtedy trzeba postarać się spojrzeć na siebie trzeźwo i trochę spokornieć, bo życie może okazać się okrutne.
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 13:51
    trzymam!!! ;))
    Daj jutro znać - jak poszło

    pozdrawiam:)

  • nioma 16.03.08, 14:38
    dzieki! odezwe sie jutro, i chyba wyjade wczesniej z domu, zeby za
    duzego korka jeszcze nie bylo
    --
    .....
  • nioma 17.03.08, 14:22
    Dojechalam cala i zdrowa, stres byl mniejszy niz myslalam. Wlaczylam
    muzyczke, odetchnelam gleboko i bylo super!!!!
    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 21:49
    no to gratulacje! :)))



  • Gość: magda IP: *.icpnet.pl 17.03.08, 15:09
    witam,
    ja mam prawko od piątku. w pt ćwiczyłam jeszcze z instruktorem trasę
    praca-dom-praca,potem wracałam z pracy z mężem i dzieckiem,w miarę
    ok.w sobotę też ok,w niedzielę na niestachowskiej (poznań) trochę
    zajechałam drogę babce i mnie otrąbiła,w pn ok,a dzisiaj mi z kolei
    jaki.ś dziadek wpieprzył się pod machę,na szczęście zdążyłam
    zachamować,no,ale stres ogromny,pogubiłam się ,dobrze,że był ze mną
    mąż.teraz z nimintensywnie jeżdzę do pracy i z powrotem,a za jakiś
    czas planuję sama,no,ale to jeszcze,jeszcze...
    pozdrawiam,magda
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 17.03.08, 17:09
    Ja też dzisiaj zadebiutowałam;-). Jeszcze nie sama, jeszcze z
    pilotem i nie na głównej ulicy, ale to z powodu braku czasu. Autko
    dopiero dziś kupione!!! Jeszcze mnóstwo formalności, ale już go mam
    pod domem! Bardzo się cieszę.
    A potem już tylko nauka i samodzielne próby:-).
  • Gość: ewka IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.08, 18:15
    Ja mam prawko 2 tygodnie ale do tej pory jezdziłam również tylko z pilotem ;) Trochę sie obawiam pierwszej samodzielnej jazdy ale musze sie przełamać. Jak u was jest z jazdą? Bo ja ostatnio już super sobie radziłam, a przed wczoraj nie wiem co się stało, ale było tragicznie. Kilka razy samochód zgasł, źle wchodziłam w zakręty itp.... Troche sie zniecheciłam, mam nadzieje ze to chwilowy kryzys... Pozdrawiam wszystkich "świeżych" kierowców :D
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 17.03.08, 18:24
    Ewo,ja tez tak mam :) raz super,raz załamka ,ale nie poddaję się i jeżdżę
    dalej.Mój mąż żartuje,że niedługo będą wisiały bilbordy,ostrzegające przed
    zielonym polo,siejącym spustoszenie na ulicach hihi
  • nioma 17.03.08, 19:03
    mi na razie (odpukac) idzie dobrze, z wyjatkiem slupka na parkingu
    pod domem,
    nie zgasl mi ani razu, nikt mnie nie obtrabil, wprawdzie dwa razy
    przejechalam na pomaranczowym ale nie dalo sie hamowac
    jezdze po pulawskiej w warszawie, niepodleglosci i woloskiej - ruch
    jak cholera ale na razie daje rade.
    jutro tez jade.
    a potem musze kupic auto bo w nieskonczonosc chlop mi nie bedzie
    pozyczal.

    --
    .....
  • Gość: ewka IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.08, 20:06
    Dobrze, że nie tylko ja mam takie problemy :P Bo czasami na drodze wydaje mi sie, że tylko ja tak beznadziejnie jezdze, a reszta to mistrzowie za kierownicą ;P Ale w końcu każdy popełnia błędy, a my dopiero zaczynamy przygodę z samochodem :) Musimy trenować, a będzie dobrze :)
  • Gość: Iwona IP: *.3s.pl 17.03.08, 19:33
    Ja prawko zdałam dopiero 13-03-2008, ale już nie mogę się doczekać
    na ten MAGICZNY DZIEŃ kiedy będę mogła pojechać!
    Jednocześnie się boję bo mój mąż jest zawodowym kierowcą i nie wiem
    jak wypadnę ;)). Pozdrawiam.
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 17.03.08, 19:42
    Skąd ja to znam???? :-)))
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.03.08, 09:03
    Same żony kierowców :) Mam to samo :D
    Prawo jazdy od 6 dni. Od razu wsiadłam za kierownicę. 2 dni z mężem,a później
    sama. Wczoraj był dość duży ruch na ulicy pod wieczór (ok. 18-19) do tego ciemno
    i deszcz, a ja co najgorsze cały czas pierwsza na światłach. Nie chciałam wyjść
    na Łosicę i przez to jakoś dziwnie w nerwach jedynkę wrzucałam. Na szczęście
    szybka 2ka ratowała z opresji :/ I co dziwne już myślałam, że będzie lepiej, a
    tu taki zonk :/ Dzisiaj muszę pojechać na spokojnie, bez denerwowania się. W
    piątek mam jechać do pracy.
  • fifilinda 18.03.08, 06:47
    Mój również jest zawodowym kierowcą i plusem tego jest fakt, iż ma
    już dosyć "kółka" w pracy, więc do naszego Golfa się nie pcha. Nawet
    sam się śmieje, że jego auto to Renault w pracy a mój jest Golf. I
    każdy kieruje swoim. Mnie to pasuje!
    --
    07.02.2008r. ZDAŁAM!!!
    13.02.2008r. PRAWKO W RĘCE!!!
  • nioma 18.03.08, 08:47
    to sie chwale:
    jade dzisiaj rano sama do pracy a tu sie rezerwa pali!
    skrecilam na stacje, okazalo sie, ze glupia wjechalam na stacja
    samoobslugowa tylko z automatami do benzyny i pieniedzy.
    no i dalam rade.
    najgorzej bylo z zakreceniem wlewu paliwa (jakis dziwny :)) )
    no i nie wiedzialam jaka beznzyne mam zatankowac: 98 czy 95 wiec
    trzeba bylo do chlopa dzwonic, ale dalam rade.
    boooooooooooooosko sie jezdzi.
    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 18.03.08, 17:25
    wow,nioma,gratulacje! ja też dzwoniłam do chłopa ,jaką benz mam zalać :) ale
    nadal stresują mnie samotne jazdy :(
  • nioma 18.03.08, 18:13
    a mnie wlasnie nie stresuja, wychodze chyba z zalozenia, ze nawet
    jak cos glupiego zrobie to nikt nie bedzie wiedzial tylko ja sama :)
    niestety, jutro z powrotem autobus - chlop zabiera auto...
    moze po swietach uda mi sie kupic cos wlasnego,
    pozdrawiam

    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 22:05
    :) nioma, tez tak sobie myślę, że jak sama jadę i coś pójdzie nie
    tak to obciachu nie będzie jakby co ;-)) (o, ile fury nie
    rozwalę:))) bo wtedy - to już masakra by była (zwłaszcza, że auto
    kupiłam nowiutkie i szkoda by było tak w pierwszych tygodniach
    obstukać;-)))
    Ale auto wyłącznie moje - to nikomu nic do tego jakby co:))) (w
    końcu od czego jest ubezpieczenie..? :))))


  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 10:16
    witajcie jestem posiadaczką prawka od miesiąca, od 3 dni mam swoje
    osobiste autko!! I teraz moje samodzielne jazdy to tragednia!! Ja
    nie umiem się poruszać po ulicach nie widzę znaków, nie widzę nic
    STRACH MNIE PARALIŻUJE ! Kto mi dał prawko??? haha Jestem załamana
    ciągle jeżdżę w kółko (prawoskręty) ludzie wezmą mnie za wariata!!!
    Czy to minie?? Czy oddać prawko? hahahahaha
  • nioma 19.03.08, 11:00
    kochana, to moze zacznij od jazd wieczorem lub w weekendy kiedy jest
    mniejszy ruch?
    trudno mi radzic jak opanowac stres, bo u mnie gow ogole nie ma
    (ufo chyba jestem) ale tak sobie mysle, ze jak wybierzesz godziny o
    mniejszym natezeniu ruchu to nie bedziesz sie bala, ze w cos
    wjedziesz, komus zajedziesz itp
    pamietaj, ze skoro dostalas dokument to umiesz, a teraz tylko musisz
    doszlifowac.
    na pewno bedzie dobrze - tylko sie przelam i uwierz w siebie
    --
    .....
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:12
    Dzięki nioma za słowa otuchy , też tak sobie myślę że jak zadałam
    to umiem jeździć, acha i jeżdżę sobie wieczorkiem (wstyd) ale będę
    jeździć do upadłego może w końcu ten paraliż strachu opuści moje
    barki pozdrawiam
  • nioma 19.03.08, 11:24
    kochan - wstyd to krasc.
    wlasnie to, ze trenujesz sobei wieczorem dowodzi Twojej rozwagi,
    jesli sie stresujesz to naprawde lepiej trenowac wtedy kiedy jest
    mniejszy ruch.
    wlacz sobie radyjko, pospiewaj, dwa glebokie oddechy i w droge.
    ja sie potwornie denerwowalam dzien przed pierwsza samodzielna
    jazda - mialam jechac do pracy. na dodatek wielkim kombi mojego
    faceta (uczylam sie na toyocie). ale rano jak wsiadlam do autka,
    wszystko wlaczylam, zapielam pasy i sobie powiedzialam : dobrze
    bedzie, to mi caly stres odplynal.
    Jezdzilam juz dwa razy do pracy i z powrotem w najwieksze korki
    warszawskie, wczoraj 80km.h na Pulawskiej (tyle tam mozna) i
    zmieniajac pasy - i naprawde bylo ok.
    Zobaczysz, ze dasz rade - tylko na spokojnie.
    Skad jestes?
    --
    .....
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:54
    hej monia jestem zielonej góry naprawdę trochę mi lepiej że nie
    jestem jedyna która się tak boi , dzięki za dobre rady , dzisiaj
    zgoniłam na zamarznięte szyby i brak skrobaczki i nie pojechałam do
    pracy (oczywiście mąż miał pretensje że się boję)a ja tak się
    ucieszyłam z tego mrozu że hej chyba jestem nienormalna i pognałam
    na piechotkę do pracy haha
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 19.03.08, 14:12
    droga (jolto?)może Jolu,nic się nie martw.Ja zdałam prawko za 1 podejściem w
    Szczecinie,więc umiem jeździć(tak też czuję).Autko kupiłam od razu po otrzymaniu
    dokumentu i podczas pierwszych jazd musiałam liczyć tylko na siebie.Strach mnie
    paraliżował,nogi drżały,ręce się pociły masakra!teraz jeżdzę już pewniej,ale też
    mam takie dni ,że wybieram komunikację ;) a to mróz,a to śnieg,a to deszcz... po
    prostu strach przed nieznanym! ale ja się nie poddaję tak łatwo,nawet ostatnio
    mąż mnie pochwalił :) więc jestem z Tobą ! do zobaczenia na drodze! w końcu
    Zielona Góra niedaleko od Szczecina!pozdrawiam
  • fifilinda 19.03.08, 18:44
    Hej. Ja również jestem z Zielonej Góry i przyznam Ci się, że bardzo
    fajnie jeździ mi się ulicami tego miasta.
    Prawko mam od niedawna, ale już od samego początku (odkąd otrzymałam
    dokument) jeżdżę za kółkiem. Fakt, na początku był strach, ale to
    już minęło. Codziennie trasa do pracy, z pracy, na zakupy itp. itd.
    Przede wszystki musisz jeździć aby nabrać wprawy i pokonać strach.
    Szerokiej drogi na ulicach Zielonej Góry :D
    --
    07.02.2008r. ZDAŁAM!!!
    13.02.2008r. PRAWKO W RĘCE!!!
  • Gość: a IP: 195.42.249.* 19.03.08, 16:01
    na puławskiej ograniczenie do 50 km/h
  • nioma 19.03.08, 17:31
    na krotkim odcinku od piaseczna w strone warszawy jest 80km/h
    --
    .....
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 19.03.08, 14:34
    Dziś znowu jechałam! Jeszcze z pilotem, ale jechałam ja! Uczyliśmy
    się tankować. Następnym razem może zatankuję już sama?
    Na ulicy jakoś sobie radzę, choć jeszcze muszę za bardzo się skupiać
    na prowadzeniu auta. Tak nie było na kursie! Ale teraz mam inne auto
    no i mój pilot nie ma sprzęgła i hamulca;-). Na koniec jazdy
    powiedział, że będę jeździć sama, że to widzi! Ale się ucieszyłam!
    Wcześniej co prawda mówił mi to instruktor, no i egzamin zdałam, ale
    jeśli mi to potwierdził jeszcze ktoś, z kim wcześniej nie jeździłam,
    to już coś znaczy!
    Najchętniej wyjechałabym sama, ale wszystkie formalności związane z
    autem nie są jeszcze załatwione i trochę się boję. Najpierw
    chciałbym auto zarejestrować i ubezpieczyć, byłoby pewniej. Ale to
    już kwestia dni!
    Ale się cieszę!!!!!!
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.03.08, 15:00
    Szerokiej drogi :)
    Ja po 3 dniach samodzielnego szkolenia się pojechałam wczoraj z mężem, żeby mnie
    skontrolował. Bałam się, żeby jakiś złych nawyków nie utrwalać, dlatego wolałam
    skonsultować swoją jazdę. Mąż był zadowolony :) A moją jazdą po łuku do tyłu
    (jak wyjeżdżamy z domu) był zszokowany :) Do tej pory cały czas coś mieszałam.
    Myślę, że najważniejsze to wciąż przełamywać swoje lęki.
    Też ciągle muszę to robić od nowa tak jak Wy, bo tu pogoda inna, a ciemno, a tu
    ślisko, a tu trasy dobrze nie znam... Mogłabym jutro i pojutrze jechać autem do
    pracy. Byłoby szybciej... Nie wiem czy się odważę, bo zapowiadali śnieg i
    śliskie drogi, a w radio slychać co chwilę o jakiś kolizjach :/
  • nioma 19.03.08, 15:36
    ja juz jechalam po ciemku na trasie, w niegu i w deszczu
    wczoraj specjalnie wracalam inna trasa do domu zeby zobaczyc co i
    jak - wybralam tory tramwajowe, objaz i przebudowe + zmiane
    organizacji ruchu - dalam rade.
    dzisiaj pada snieg i zastanawiam sie gdzie pojechac wieczorem jak
    wycyganie samochod.
    wole jezdzic sama niz z pilotem.
    pewniej sie czuje i swobodniej.
    po swietach musze kupic jakis samochod bo mam starszne cisnienie na
    jazde

    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 22:11
    nioma, Ty to dzielne dziewczę jesteś ;)))
  • Gość: lolek IP: *.gprs.plus.pl 19.03.08, 22:16
    lolek
  • Gość: ewka IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.03.08, 20:17
    A ja dzisiaj znow jechałam z piloem, było ciemni i ślisko. Na drodze było ok, (pomijając piratów bez wyobraźni od których aż się roi)dla mnie większy stres to...(aż wstyd się przyznać) parkowanie. Dzisiaj jakiś duży samochód zastawił drogę na parkingu i już miałam problem z wjazdem :( Tata musiał za mnie wjeżdżać...a co by było jakbym sama jechała..
  • nioma 19.03.08, 23:11
    dla mnie tez parkowanie to najtrudniejszy punkt programu
    wczoraj jak wrocilam z pracy to zaparkowalam skosnie ale tak, ze
    zablokowalam sobie drzwi. nie bardzo wiedzialam jak wyjechac zeby
    skorygowac, najpierw chcialam dzwonic po chlopa ale stwierdzilam, ze
    wszystko jest dla ludzi - chyba z 5 minut kombinowalam, krecilam,
    cofalam, wjezdzalam ale sie udalo.

    w sobote mam druga trase w zyciu - tym razem na mazury.
    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 20.03.08, 07:00
    taaaaaaa parkingi :(
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.03.08, 10:47
    Dzisiaj pojechałam pierwszy raz samochodem do pracy (pracuję za miastem).
    Najpierw, jak wyszłam z domu zonk: zima, wszędzie biało, samochód biały...
    Pierwsza myśl: może by tak jednak na autobus pójść? :) ale za chwilę myślę
    sobie: nie będę robiła za jakiegoś Łosia, w końcu muszę się przełamać. Dmuchawy
    gorące na maxa, ogrzewanie tylnej szyby i... odśnieżanie :) A później wsiadłam i
    spokojnie pojechałam.
    Początkowe jazdy, to ciągle pokonywanie lęków... Ale jaka satysfakcja jak już
    się je pokona :)
  • nioma 20.03.08, 10:52
    brawo Mycha!!!
    --
    .....
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.03.08, 12:00
    Dzięki nioma :) Jakoś musimy sobie radzić, nie?
    Ale cieszę się, że już najgorsze lęki mam za sobą i nie odczuwam panicznej
    potrzeby przyklejenia listka :). Kuzynka mi go kupiła, ale teraz sobie myślę, że
    po co mi on :)
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.03.08, 12:24
    A w ogóle to przez te moje ćwiczenia dzisiaj będę musiała zaliczyć pierwsze
    samodzielne tankowanie :D
  • nioma 20.03.08, 12:39
    Moje pierwsze samodzielne tankowanie bylo takie, ze zobaczylam ze mi
    sie rezerwa swieci.
    Oczywiscie najpierw nie moglam korka odkrecic, potem go nei moglam
    zakrecic ale jakos poszlo.
    Kazdy kolejny krok to taki maly sukces i pokazanie samej sobie, ze
    dajemy rade, ze jestesmy zdolne babki i ze w prowadzeniu i obsludze
    auta nie ma nic strasznego.

    --
    .....
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.03.08, 12:57
    Hehe nioma: to mi też w drodze do pracy księgowy się zapalił :) ale to wszystko
    przez męża. Ja widziałam wcześniej, że już cienko z paliwem, a on stwierdził, że
    zatankuję jak mi się rezerwa zapali, że jeszcze pojeżdżę. Teraz znając mnie będę
    panikowała, czy dojadę do stacji :D
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 16:38
    zaliczyłam dzisiaj pierwsze obtrąbienie:)
    ale asertywności mi staje - jak widzę - żeby nie dać się
    sterroryzować na drodze :))

    Wesołych Świąt!
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 19:44
    Witajcie dziewczyny !!! Raźniej mi, gdy przeczytałam wasze doznania
    wynikające z debiutu....ja mam prawko od lutego...autko zakupiłam
    dwa tygodnie temu i zaczeło się...po przegladach i zmianach oleju,
    pasków i całej reszty ( nie znam się na tym )ruszyłam przed siebie z
    pilotem...najpierw ojciec...widziałą jego spięta minę...czyli nie
    wierzył we mnie..., ale z czasem, gdy go przewiozłam...przez cały
    wrocek...odpuścił sobie...i nawet stwierdził, że będzie ze mnie
    kierowca ..potem mój znajomy...i ocena pozytywna...i wszystko byłoby
    o.k..., gdyby nie fakt, iż dzisiaj autko nie chciało mnie słuchać i
    przeraziłam się, że nie umiem nad nim zapanować...wioząc mamę
    nasłuchałam się, że prawa strona, wariat na drodze i.t.d...i tym
    samym stres mnie zjadł...prawko zdałam za drugim razem i stwierdzam,
    że muszę zacząć jeździć sama....bo moja rodzinka mnie zbija z
    toru..Przedwczoraj tankowałam( ojciec siedział jako obserwator w
    aucie) więc nie zamykałam autka i poszłam uregulować zapłatę wracam -
    patrzę a tutaj nie ma mojego auta.....dosłownie nogi mi się ugieły
    i cóż ? Mój ojczulek odjechał na pobocze moim gazikiem, aby nie
    tamować ruchu...myślałam, że go zabiję...
    Jak sądzicie przesadzam, ze swoimi odczuciami czy to normalka ??? Bo
    mam ochotę krzyczeć !!!
    A po Świętach chciałabym już pognać swoim autkiem do pracy...
    Ciepło pozdrawiam...
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 27.03.08, 15:20
    Hej, dziewczyny, jak Wam idzie? Robicie postępy??? Co
    nowego "dokonałyście"?
    Piszcie... Dobrze jest wiedzieć, że inni może mają podobnie:-))
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 19:12
    u mnie całkiem ok:)

    coraz lepiej:)
    auto ciągle bez uszkodzeń (a to już niezły sukces)

    aha, wiem też z doświadczenia (tu wyjdę na straszną blondynkę - ale
    ok, przyznam się:)) - co sie dzieje jak... jedzie się na
    ręcznym :DDD Otóż, samochód gaśnie przy wrzucaniu dwójki :)))))

    Parę dni temu wpakowałam się do samiutkiego centrum (W-wa) - no i
    bez problemu udało sie dojechać do celu :)
    Dziewczyny - jeszcze trochę i będziemy śmigać bez stresu!!!
    Pozdrowienia dla początkujących:)

  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 27.03.08, 19:38
    Ja też już wiem (i kurcze, kilka razy musiałam się dowiadywać!) co
    się dzieje, gdy rusza się nie zwolniwszy ręcznego:-) Gaśnie od razu:-
    ).
    Mieszkam prawie w centrum miasta, tak po piętnastej jeszcze nie
    wyjeżdżałam, ruch niesamowity. Na razie jeżdżę rano do pracy i około
    południa na zakupy. Kilka skrzyżowań, ronda, lewoskręty... Daję
    radę! Parkuję na parkingu pod marketem, a potem przed blokiem.
    Dziwne, na kursie parkowanie było dla mnie łatwe, teraz muszę trochę
    się pomęczyć, szczególnie przed blokiem, zwykle są tylko pojedyncze
    miejsca... ale trening czyni mistrza. Chyba jeszcze nie całkiem
    wyczuwam moje auto...
    Mam zamiar więcej potrenować w sobotę i niedzielę.

    Aha, i lęk jakby mniejszy;-)))))
  • nioma 27.03.08, 19:57
    mi sie jezdzi bardzo dobrze, auto cale,nawet parkowanie wychodzi i
    na razie nic glupiego nie zrobilam
    wczoraj najwiecej problemow mialam z wlozeniem nowego cd radia :))


    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 28.03.08, 08:10
    hej babki! ja też daje radę :) jeżdżę codziennie, no i widzę sama postępy.Ale
    wczoraj miałam "egzamin" z parkowania :( pod przedszkolem córki,jakiś głąb
    stanął tak blisko mojego auta,że ledwo drzwi otworzyłam.Matko myślałam,że nie
    wyjadę! Kręciłam na trzy razy,spociłam się jak mysz ale wyjechałam!!! zdarzają
    mi się "babole" na drodze, to oczywiste,ale ogólnie jazda jest super! pozdrawiam
  • yennyfer11 28.03.08, 12:28
    ...ja tez juz 'na swoim' :D jednego dnia odebralam prawko a
    nastepnego juz smigalam swoim autkiem <jupi>. W ciagu ostatnich
    trzech dni przejechalam ok 120 km a dalej jak wsiadam do niego to
    mam motylki w brzuchu...ale jak juz odpale silnik to znikaja i
    zostaje sama radosc prowadzenia:D
  • nioma 28.03.08, 13:40
    ja na razie nie mam swojego
    caly przyszly tydzien bede jezdzic autem mojego faceta, bo wyjezdza.
    czekam na odpowiedz z banku w sprawie kredytu - juz mnie strasznie
    cisnie zeby kupic wlasne autko.

    wiecie czego sie boje? parkingu wielopoziomowego i krecenia w kolko
    pod gorke.
    --
    .....
  • Gość: katarzyna IP: *.lanet.net.pl 28.03.08, 14:02
    Witam was wszystkich ja też niedawno zdałam prawo jazdy ponad miesiąc temu narazie jeżdżę mało tylko tam gdzie muszę ale zaliczyłam już jazdy w centrum miasta, wieczorem gdy było już ciemno i dość spory kawałek na autostradzie i nie jest tak źle chociaż lepiej jeździło sie z L na dachu. Powodzenia i życzę szerokiej drogi.
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 23:03
    nioma, jako że jeździsz po Warszawie - jak juz zaliczysz jakieś
    parkingi wielopoziomowe w centrach handlowych - daj znać...
    (ja na razie jeżdże tam gdzie parkuje się pod chmurką:)))



  • nioma 28.03.08, 23:28
    dam znac, ale predko to chyba nie nastapi, na sama mysl mi skora
    cierpnie.
    w poniedzialek rano jade do centrum zalatwic sprawe w skarbowym
    (przed praca) i czeka mnie koszmar parkowania w nieznanym
    srodowisku :)) Zobaczymy.
    --
    .....
  • yennyfer11 30.03.08, 16:11
    heheh a ja nie mam wspomagania kierownicy wiec faaaajnie sie bedzie
    jezdzilo po takim parkingu:P:P dobrze ze w tenisa gralam to troche
    sily w tych moich raczkach mam hihihi:P
  • Gość: Ktosia IP: *.aster.pl 30.03.08, 16:41
    Pewnie każdy przerabia to inaczej ja co najmiej przez miesiąc jeździłam w stanie
    przedzawałowym za kółkiem, o Boże całe szczęście, że nie spowodowałam wypadku !
    Pomykam swoim autem już 5 miesięcy i w tej chwili nie czuje stresu, nawet nie
    pamiętam kiedy się go pozbyłam, ale jeżdżę codziennie.
  • Gość: ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 16:42
    przeżywacie tak te "debiuty" jakby to było jakieś wielkie wydarzenie. mam 18
    lat, zdałam za 1wszym razem a na "samotny straszny debiut" wyjechałam 9 dni po
    egzaminie, jak tylko dostałam prawo jazdy do reki. nic strasznego, od tamtej
    pory jeżdżę prawie codziennie :)
  • yennyfer11 30.03.08, 16:47
    ...zapraszam na rondo solidarnosci w Lodzi ;-) ciekawe czy tez
    bedziesz taki/a odwazny/a...
  • Gość: .....<karrr> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 17:25
    odważnA. jeżdze czasem po rondzie dmowskiego w wawie. jakos nie widze w tym
    wielkiego czynu
  • Gość: Mariussz IP: 212.182.107.* 30.03.08, 17:49
    No i tym właśnie charakteryzują się osoby bardzo młode. Żadnego
    lęku, że przecież na ruchliwej ulicy mozna popełnić błąd bardzo
    tragiczny w skutkach. Żadnego krytycyzmu, ot zdała i nic się nie
    boi:-(.
    Może to właśnie przez takich jak Ty jest wiele głosów za
    podwyższeniem wieku kandydatów na prawo jazdy? Bo jak widać 18
    latkowie mają malutką wyobraźnię! Mądrość życiowa widać pojawia się
    później. Mam nadzieję, że nie dotyczy to wszystkich!
  • nioma 30.03.08, 19:05
    droga osiemnastko, jakbys byla odrobine roztropniejsza to
    zauwazylabys, ze ten watek jest watkiem sypmatycznym, humorystycznym
    i pomocnym.
    po prostu.
    Twoja uwaga byla nie tylko nie na miejscu ale i nie na temat.
    Zabraklo Ci oleju, nie, nie tego w misce ale w glowie
    --
    .....
  • Gość: ..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 17:26
    zal mi ciebie
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 23:32
    w pełni się zgadzam z Mariusszem...
  • nioma 30.03.08, 23:39
    a teraz zgodnie z tytulem watku
    dzisiaj zerwala sie w naszym samochodzie linka od sprzegla, jutro po
    pracy czeka mnie wizyta w warsztacie i odbior samochodu po naprawie.
    jak na poczatek calkiem niezle, prawda?
    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 23:49
    widzę, że nieźle się zaprawiasz :)))

    ja dzisiaj na jakimś ogromnym skrzyżowaniu taki wziełam zamach(coby
    nie wjechać pod prąd -mam traumę, po jednej jeździe na kursie -
    gdzie chciałam się wpakować na skrzyżowaniu (z wysepkami) - pod
    prąd;-))) - więc dziś wzięlam taki zamach,że.... zamiast na pas
    ulicy - wjechałam na jakiś wjazd na parking do centrum
    handlowego ;)))))
    Hm, ale generalnie udawałam, że... właśnie tam chciałam jechać :))))
    (dlatego właśnie lubię jeździć sama ;)))
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 31.03.08, 09:45
    Ja kiedyś też pojechałam w prawo, choć chciałam prosto, bo myślałam,
    że z pasa, na którym stanęłam można tylko w prawo:-). Ale jak na nim
    stawałam, to niby wiedziałam, że prosto też można.
    Na usprawiedliwienie powiem, że to było w poniedziałek wielkanocny i
    była śnieżyca, a pasów prawie nie było widać;-).
    Dojechałam oczywiście, i może nawet to była pelsza droga? Ale tylko
    Wam zdradzam ten sekret;-);-);-).
  • nioma 31.03.08, 10:05
    mi sie zdarzylo nie wjechac na wiadukt, bo za pozno sie
    zorientowalam, ze trzeba pas zmienic. Pojechalam dolem i
    dojechalam :)
    A teraz czekam na telefon z warsztatu, moje biedne autko
    --
    .....
  • Gość: cypisek IP: 78.152.30.* 31.03.08, 10:57
    o kurcze, ja zdałam w sobote ostatnią i w przyszłym tygodniu odbieram prawko i
    kupuje samochód i bede jezdzic sama :/ no i moja pierwsza trasa bedzie miała
    100km, bo kupuje samochod, tam gdzie mieszkaja rodzice, a potem bede musiała nim
    wrócic , tam gdzie mieszkam....SAMA...100km...hmmm...myslicie, ze dam radę?? bo
    teraz zaczynam sie juz bac....
  • nioma 31.03.08, 11:02
    Dasz rade. Ja dwa dni po odebraniu prawka tez jechalam w trase, po
    ciemku na dodatek.
    Pierwsze chwile sa niepewne a potem juz wszystko ok. Bedzie dobrze!
    --
    .....
  • Gość: Zorka IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.08, 00:20
    A ja praktycznie całą sobotę spędziłam za kółkiem (zrobiłam prawie 200 km),
    pogoda była straszna, mąż obok mnie, a z tyłu teściowa.. Hardcore do kwadratu,
    wieczorem padłam na twarz ze zmęczenia, ale mam nadzieję, ze to mamusia męża tak
    na mnie wpłynęła, a nie prowadzenie samochodu, które zwykle bardzo lubię,
    chociaz niekoniecznie z wiadomą pasażerką;)
    Niezależnie od wszystkiego - każdy kilometr za kółkiem zbliża nas do
    doświadczenia:))
  • Gość: ......<karrrr> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 17:26
    wypraszam sobie, bo nie jezdze jak wariatka. po prostu lubie jezdzic i sie tego
    nie boje.
  • Gość: tomek IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.08, 09:14
    nie martw sie stresem to samo przejdzie jak pojezdzisz sobie.bezie
    taki moment kiedy wsiadziesz za kierownice i poczujesz ze w pelni
    panujesz nad samochodem wtedy o polowie rzeczy zapomnisz kture cie
    blokuja.pozdrowki i powodzenia
  • nioma 01.04.08, 11:34
    autko odebrane z warsztatu. ale to nie koniec przygod: musze w tym
    tygodniu zrobic przeglad techniczny.
    wyglada na to, ze na samym poczatku naucze sie wszystkiego.

    --
    .....
  • Gość: magda IP: *.icpnet.pl 01.04.08, 14:40
    hej,
    ja właśnie przed chwilą wracałam autem z pracy do domu, z mężem z
    boku i dzieckiem z tyłu,więc starałam się jechać ostrożnie.wszystko
    niby ok,ale przy skręcie w prawo,wg jakiejś starej baby,ruszyłam za
    wolno na strzałce ,no i mnie obtrąbiła. potem,przy skręcie w
    lewo,jakiś gość który wymusił pierszeństwo machał do mnie i
    klaskał,chyba chciał,żebym pojechala za nim,a po cholerę się miałam
    pchać pod ciężarówę (nie wydaje mi się,żeby mnie
    puszczała).niektórym się chyba wydaje,że urodzili się kierowcami i
    nie pamiętają swoich początków.a,przykleiłam liście,nie wiem już,czy
    nie lepiej było bez nich, nikt nie trąbił ani wymachiwał mi,że mam
    jechać.
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.04.08, 14:48
    Magda: jak przeczytałam to co napisałaś to aż się uśmiechnęłam... czyli jednak
    dobrze, że nie przykleiłam listka. Już wystarczą mądrujący się pasażerowie,
    którzy wiedzą, że krótko jeżdżę. Jeśli do tego jeżdżąc samodzielnie musiałabym
    patrzeć na mądralińskich to chyba by mi się jeździć odechciało.

    Dla mnie ostatnio największym problemem stały się... buty :) jakoś w takich z
    czubkami źle mi się pedała czuje :/ i wtedy źle mi się jeździ... a tak to
    zaczynam się wprawiać :) już 3ci tydzień codziennie za kółkiem :) bajer :)
  • Gość: Zorka IP: 87.205.149.* 01.04.08, 20:01
    Jeśli chodzi o buty, to tez mam problem, bo noszę martensy i one z kolei są za
    ciężkie - z czubkami bym nie potrafiła, bo ja newet chodzic w takowych nie
    umiem, hehehe...
    Liscia mam i na mnie jakos nie trąbią, może wygladam groźnie albo tak dobrze
    jeżdżę?;)
    A poza tym po naszych drogach jeździ multum chamów i to oni sa tacy akustyczni..
  • Gość: hjena IP: *.mofnet.gov.pl 04.04.08, 14:16
    ja nie umiem jeżdzic w innych butach niż sportowe, w kozakach nie
    czuję pedałów, w półbutach zeslizgują mi się nogi z pedałów.
  • yennyfer11 01.04.08, 20:20
    ja jak pare dni temu pierwszy raz wsiadlam do samochodu po odebraniu
    prawka tez na dziendobry zostalam strabiona bo....jechalam zgodnie z
    przepisami :D
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 22:42

    ja się listkiem nie obklejałam, bo to mało cwaniaków, którzy widząc
    takiego niepewnego kierowcę mogą go sprytnie wpuścić w maliny - i...
    wyklepać sobie z Waszego OC kawałek samochodu:)
    A jak szkodowość nam podskoczy - to i składki będą większe w
    następnym roku...

    Aha, ja dzisiaj pierwszy raz samotnie w ciemnościach pomykałam:)
    Było OK. Ale jeszcze mi serce szybciej pika w samochodzie i stresik
    jest - a jeżdzę już(?) ponad dwa tygodnie:D
    Ale czuję dziewczyny - że to minie :))
    Już coraz więcej pewności siebie.... Ufff:)
  • nioma 02.04.08, 09:34
    ja za to mam satysfakcje jak jezdze zgodnie z obowiazujaca
    predkoscia i reszta sie musi dostosowac, szczegolnie w miejscu w
    ktorym byl wypadek ferrari zientarskiego - tam jest ograniczenie do
    50km/h i tyle jade za kazdym razem wprawiajac w oslupienie reszte
    kierowcow. A jezdze tamtedy codzinnie
    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 02.04.08, 17:24
    brawo nioma! myślałam,że tylko ja jestem "spowalniaczem",bo jezdze zgodnie z
    przepisami :)
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 20:03
    no ja też, oczywiście ;))
    kierowca - legalista :DD
  • Gość: ewela IP: *.chello.pl 02.04.08, 21:15
    ja zdałam wczoraj, odbieram dopiero za 2 tygodnie ale jazde juz sobie zrobiłam i
    wg. mojego chłopaka jestem zawalidrogą bo jade 50... a ja wole wolniej i
    bezpieczniej :-)
  • nioma 03.04.08, 08:48
    wczoraj zaliczylam badania techniczne samochodu - bulka z maslem
    ale dzisiaj rano dalam ciala, myslalam ze sie przecisne na waskiej
    ulicy i zahaczylam lusterkiem o lusterko taksowkarza. Nic sie nie
    stalo na szczescie ale obciach straszny i facet wnerwiony na maksa.
    Przeprosilam, zrobilam samokrytykle ale nie zmienia to faktu, ze na
    idiotke wyszlam.
    --
    .....
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.04.08, 13:12
    hehehe :) no to witam w klubie :)
    nawet napisałam o tym na moim blogu świeżo upieczonej pani kierowcy :)
    mycha.blogkierowcy.pl/
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 13:35
    Witajcie ponownie, troszke mnie było ale miło czytać wasze realcje!
    Pochwalę się już jeżdżę do pracy z duszą na ramieniu ale jeżdżę
    haha Najgorsze to powroty pełny ruch , czekam więc godzinkę dłużej
    i dopiero wracam hahaha nienormalna??? To nic grunt że pomalutku
    nabieram pewności, wieczorkiem obowiązkowo malutka rundka po
    mieście oczywiście z duszą na ramieniu hih Ostatnio jechałam ze
    szwagrem i bez przerwy się darł że mam jeździć na jakimś LUZIE !!!
    Coś tam o benzynie blekotał, czy to bezpieczne u początkującego
    kierowcy???? Ja wolę na razie jeździć wg instrukcji instruktora
    haha pozdrawiam acha już na mnie bęcwały trąbiły !!! Ale dałam
    radę!
  • nioma 03.04.08, 13:46
    niech cie reka boska broni przed jazda na luzie - to kretynski i
    bardzo niebezpieczny sposob.

    --
    .....
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 13:50
    dzięki nioma za ostrzeżenie !!!!naprawdę to takie
    niebezpieczne?????? instruktor też tego nie pochwalał nio ale
    szwagier zawodowy kierowca próbował uświadomic mi że jeżdżę jak
    cielę ! Ciągle tylko wrzuć luz wrzuc luz dzięki serdeczne nioma
    koniec wożenia i uczenia się od szwagra pozdrawiam
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 03.04.08, 14:49
    jolta,nie jeździ się na luzie! nie słuchaj szwagrów,stryjków,bratanków tylko
    jeździj tak,jak cię nauczył instruktor.Zresztą nie tak dawno był wątek o
    jeżdżeniu na luzie.Poczytaj.
    ps. mnie też otrąbił jakiś facet i do tego stukał się w głowę hmmm co to mogło
    oznaczać ;)
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.04.08, 14:54
    A nie wymusiłaś aby pierwszeństwa?? :)
    Najczęściej takie reakcje są podobno jak się pomyli komuś kto ma pierwszeństwo :)
  • nioma 03.04.08, 14:57
    jezdzenie na luzie jest niebezpieczne bo w tym momencie nie ma sie
    kontroli nad samochodem. jesli nagle trzeba bedzie zmienic pas,
    przyspieszyc - cokolwiek zrobic na szybko - to sie nie da. Najpierw
    przeciez sprzeglo, wrzucic bieg i tak dalej... To glupia metoda.

    Ja jeszcze nie wymusilam pierwszenstwa ale zaliczylam kilka
    przejazdow na pomaranczowym (balam sie za gwaltownie zahamowac) no i
    ta dzisiejsza poranna akcja.
    Czulam sie naprawde super jezdzac po miescie, ale jak dzisiaj
    wyszlam na debila to juz mi tak fajnie nie jest :(((
    --
    .....
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 09.04.08, 13:52
    Dziś zaliczyłam pierwsze całkowiecie samodzielne tankowanie!
    Rano było trochę stresu: jak ja to zrobię??? Ale gdy pojechałam,
    poszło jak z płatka! Czego tu się było bać? To bajecznie proste
    było;-).
    Tak, u mnie też stres duużżo mniejszy, prawie codziennie gdzieś
    jadę, aby sobie przypomnieć trasy z kursu, ale teraz już
    samodzielnie. I jeden wniosek: Pan Darek, mój najlepszy w świecie
    instruktor, dobrze mnie nauczył! Przygotował nie tylko do egzaminu,
    ale i do samodzielnej jazdy. Wielkie dzięki!!! Nigdy mu tego nie
    zapomnę! Choć raczej on tego nie czyta:-).
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 03.04.08, 15:07
    tzn wiedziałam że on ma pierwszeństwo,ale był dosyć daleko,więc szybko
    wjechałam... no i gościu mnie strąbił i pukał się w głowę.Nie stworzyłam
    zagrożenia,bo nawet nie musiał hamować no ale... teraz się tak nie "wciskam"
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 14:55
    dzieki kochani forumowicze, właśnie czytam z zapartym tchem o
    jazdach na luzie !!!MASAKRA to takie niebezpieczne (ale mnie
    szwagier dokształcił) Teraz więc słucham siebie i korzystam z tego
    co wyniosłam z kursu! Nigdy więcej wujków, szwagrów itp.
    ps. stukał się w głowę bo może zapomniał wyłączyć żelazka
    hahahahahahhaha Nie daj się niech trąbią, na mnie tez trąbią !! O
    ile nie stwarzamy zagrożenia i nie łamiemy przepisów niech sobie
    ulżą haha
  • nioma 03.04.08, 15:04
    na mnie jeszcze nie trabili na ulicy, raz tylko na wewnetrznej
    uliczce osiedlowej, bo za wolno ruszylam i sie jakas gwiazda
    zniecierpliwila.
    w ogole uwazam, ze trabienie to straszna chamowa
    --
    .....
  • Gość: Mycha IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.04.08, 15:09
    Dla mnie szczytem było jak mnie jakaś piiiii otrąbiła na egzaminie... (na
    szczęście zdanym :D).
    Przez 3 tygodnie na razie raz zaliczyłam trąbienie, ale to jak się facetowi
    chciałam wpakować na jego pas, bo mi jakiś kretyn zajechał drogę. Poszła
    kaskada: mi zajechali i ja ratując się zajechałam komuś. Mogłam sama zatrąbić na
    tego pierwszego miałabym satysfakcję, a nie została otrąbiona :D
  • nioma 03.04.08, 15:14
    mnie tez jakis palant obtrabil na egzaminie
    burakow jak widac nie brakuje
    --
    .....
  • Gość: Mycha IP: *.master.pl 07.04.08, 21:41
    Takim Łosiom kazałabym jeszcze raz zdawać egzamin :)

    A propos trąbienia :D ostatnio odstawiłam córkę na urodziny do McDonald's i
    poszłam na spacer po mieście. Ci kierowcy z każdej strony trąbią! Dobrze, że nie
    siedziałam w aucie, bo myślałabym, że na mnie. Jakaś banda histeryków na ulicę
    wyjechała tego dnia.
  • Gość: hjena IP: *.mofnet.gov.pl 04.04.08, 14:18
    na luzie to sobie możesz stać na czerwonym świetle, jeżdzić też nie
    praktykuję, nawet mnie tego nie uczyli na kursie
  • famona 01.08.08, 10:34
    hmm...a jesteś pewna że to był facet? Z tego co widziałam na filmach
    przyrodniczych, to w głowę uwielbiają pukać się małpki różnego
    rodzaju i pokroju. Zwłaszcza szympanse :) W końcu to też naczelne. I
    tak niewiele się od nas różnią, więc może jednak jakiś się wyrwał z
    ZOO no i...
  • Gość: adam IP: *.chello.pl 16.04.08, 07:20
    dlaczego wypowiadaja sie tylko dziewczyny??
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.08, 22:20
    dzisiaj na światłach nawet oblukałam jakiegoś przystojniaka co to
    stał obok mnie w jakimś fajnym aucie ;))
    (a wcześniej gapiłam się tylko na światła - kiedy się zmienią, i
    skupiałam się na tym, żeby mi nie zgasł:))
  • nioma 05.04.08, 22:27
    ja juz doszlam do wprawy w zmienianiu plyt w cd i wyszukiwaniu
    stacji radiowych.
    a przystojniakow oblukuje od pierwszego dnia :))
    za to jakas franca mi obtarla samochod na parkingu :((( Czlowiek sie
    stara, pilnuje a tu taka przykra niespodzianka.
    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 06.04.08, 08:50
    a ja na parkingu wgniotłam przednia tablicę rejestracyjną :( szkoda
    niewielka,ale wstyd,bo koleżanka widziała.
    Wczoraj przesiadłam się do auta męża i była masakraaaaa! nie mogłam nawet z
    bramy wyjechać tym czołgiem! brałam bramę na dwa razy ;) ale jeżdże ile wlezie!
  • nioma 06.04.08, 12:41
    no, mi sie udalo nasza kolumbryna zaparkowac w kopercie.
    juz sie tak rozbrykalam :))
    jak dobrze pojdzie to za tydzien powinnam miec swoje wlasne.
    stare, wieloletnie i uzywane ale na razie brak kasy na cos lepszego
    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 15:41
    ech, to parkowanie...
    tylko czekam jak się o coś otrę... :)
  • nioma 06.04.08, 17:57
    akurat tego sie nie boje bo wyszukuje takie miejsca zeby bylo dosc
    przestrzeni, nie umiem natomiast najczesciej zaparkowac na raz -
    musze poprawiac.
    --
    .....
  • Gość: chris_podkarp. IP: 89.231.198.* 06.04.08, 18:29
    Hmm moj debiut na ulicy byl wprawdzie w pazdzierniku 2006r. ale
    doskonale pamietam ten dzien. Bylo bardzo cieplo,slonecznie.
    Pierwsza jazde odbylem nie sam - po wioskach i szlo mi doskonale
    mimo,ze jezdzilem Polonezem (Caro) bez wspomagania kierownicy co
    bylo tragedia. Samo prowadzenie bylo okay. Lek minal dopiero po
    okolo pol roku i jezdze juz sam i w miasto Rzeszow nie boje sie
    wjechac. Tylko mialem problem z parkowaniem bo poldek jest wiekszy
    niz Punto i mialem go tak dosyc -wogule parkowac przez pierwsze
    miesiace czy wiecej nie umialem, tak znienawidzilem to autko, ze w
    koncu doczekalem sie czegos swiezszeo ze wspomaganiem jako standard
    i teraz patrzac z perspektywy czasu byl to hardkor-umiem perfekt
    parkowac autem zarowno poldolotem i jak tym. Zadnej roznicy mi juz
    to nie robi. Z poczatku malo co nie rozwalilem auto o czyjs garaz,
    raz wjechalbym nim w inne auto :D
  • kasia2511 07.04.08, 12:12
    i ja właśnie rozpoczynam przygodę za kierownicą ,wczoraj miałam 2 wyjazd w
    miasto i tragedia zaparkować pod marketem nie umiałam, chyba z 8 razy
    poprawiałam ale w końcu sie udało ,jazda bo mojej małej miejscowości nie sprawia
    mi problemu jeżdżę sama za to w większe miasto wolę na razie z asystą ;)
    --
    Pozdrawiam Kasia.
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 07.04.08, 19:08
    ja dzisiaj myjnię zaliczyłam :) ale miałam ubaw hehe
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 20:41
    a ja dzisiaj zaliczyłam wielkie zdziwienie znajomych, że żadnego
    obtarcia na aucie jeszcze nie mam...
    Miło że tak we mnie "wierzą"...
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 07.04.08, 21:39
    Opowiedz o myjni;-) Też się wybieram, ale nie wiem, czy będę umiała
    się zachować;-))))). A jutro chyba tankowanie... Pierwszy raz sama.
    Na razie jeżdżę do pracy, do marketów z dużymi parkingami i
    stopniowo objeżdżam trasy z kursu. Jeszcze plamy nie dałam;-).
    Najgorsze jest dla mnie parkowanie na moim osiedlu, bo aut strasznie
    dużo, a parking pod górkę. Trochę się czasem namęczę, ale daję radę;-
    ). Jeszcze bez otarć.
    Czasem mi się wierzyć nie chce, że to ja jadę!!!:-)
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 07.04.08, 22:00
    nie wiem do jakiej się wybierasz,bo podobno są różne:) ja byłam w takiej
    bezdotykowej (wow) wrzuciłam do automatu 2x po 5 zł i myłam 10 min.Są 4
    przyciski :1-mycie z szamponem ,2-płukanie,3-wosk,4-nabłyszczanie.Ja
    zafundowałam pełny pakiet,ale możesz tylko umyć i spłukać,więc wrzucasz mniej
    kasy.Myje się takim pistoletem,woda pod ciśnieniem,nic się nie pochlapałam,fajna
    sprawa!A auto błyszczało jak..... hihi
    jestem coraz odważniejsza,już śmiało sobie poczynam :)
    aha i zaczynam parkować coraz bliżej miejsca docelowego,bo wcześniej parkowałam
    kilka ulic wcześniej,bo było wolne :)))
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 22:09
    tez się wybierałam do takiej w weekend ale... stchórzyłam;-)))
    (auto musi jeszcze wytrzymać;)))

    ja kurdupel jestem... Nie wiem, czy siegnę gdzie trzeba (ok, ok -
    tirem nie jeżdzę;))) Bez stresu ta myjna, serio? :)
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 08.04.08, 12:21
    bez stresu ,serio! u mnie był miły pan ,który wszystko wytłumaczył a w razie
    potrzeby- może pomóc :) nie stresuj się ,a może na pierwszy raz jedź z kimś?
    mamą,koleżanką,ciocią,mężem no nie wiem,tak żeby było Ci raźniej... fajna
    zabawa,mówię ci! (a ja też jestem raczej ostrożna,ale myjnia była spoko).Powodzenia!
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 20:45
    aha, mam pytanie - a jak już daję ciała na ulicy (ups! bez
    skojarzeń!! :)) - to jak mam powiedzieć autem 'sorry'???
    (np. jak trochę wymusiłam pierwszeństwo...)

    tylko mina potulna czy np. puścić 'oczko' światłami (awaryjnymi??)



  • Gość: Mycha IP: *.master.pl 07.04.08, 21:45
    Jak masz możliwość miną, to wystarczy miną :) a jak nie to awaryjnymi :D Ja to w
    ogóle debeściara byłam, bo nie wiedziałam gdzie u mnie są awaryjne :D aż w końcu
    na spokojnie przed ruszeniem obejrzałam przyciski :D a wcześniej, to do męża:
    "podziękuj tamtemu światłami, że mnie wpuścił" :D ostatnio już zrobiłam to sama,
    ale jednak troszkę mnie to rozprasza :)
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 13:17
    Witam ponownie, jeżdżę i jeżdżę i wiecie co??? coraz mniej stresu!!
    Oczywiście jeszcze mam momenty że oczy wielkie jak TALERZE!!ale
    daję radę. Ogólnie to jestem zdziwiona grzecznością naszych
    kierowców, tak pięknie mnie przepuszczają (mrugają światełkami) ja
    też już nauczyłam się dziękować rączką hahahaha ale frajda !!!!
    Inaczej jak na egzaminie pełna kultura (oczywiście bez przesady i
    ograniczone zaufanie) A dzisiaj wiecie co porażka!!! Wziełam
    śmieciarę za samochód uprzywilejowany hahaha trochę mnie inni
    mądrzejsi kierowcy otrąbili, moja wina hahaha jestem tak
    przewrażliwiona że co mruga to ja na baczność!!!! pozdrawiam
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 09.04.08, 13:55
    Dziś zaliczyłam pierwsze całkowiecie samodzielne tankowanie! Rano
    było trochę stresu: jak ja to zrobię??? Ale gdy pojechałam, poszło
    jak z płatka! Czego tu się było bać? To bajecznie proste było;-).
    Tak, u mnie też stres duużżo mniejszy, prawie codziennie gdzieś
    jadę, aby sobie przypomnieć trasy z kursu, ale teraz już
    samodzielnie. I jeden wniosek: Pan Darek, mój najlepszy w świecie
    instruktor, dobrze mnie nauczył! Przygotował nie tylko do egzaminu,
    ale i do samodzielnej jazdy. Wielkie dzięki!!! Nigdy mu tego nie
    zapomnę! Choć raczej on tego nie czyta:-).
  • nioma 09.04.08, 22:38
    a ja dzisiaj wplacilam zaliczke na swoj pierwszy samochod i jutro
    mam sfinalizowac umowe
    autko nie pierwszej mlodosci, fiat punto ale bardzo zadbane i z
    malym przebiegiem
    troche mnie tylko martwi brak wspomagania bo sie jednak do tego
    przyzwyczailam ale moze dam rade
    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 23:10
    no to gratulacje!!!

    lekko używane nawet moze i lepsze na początek, niż takie z salonu -
    bo stres większy z tym drugim (że się go zarysuje, czy gdzies
    puknie...)

    wiem co mówię... czasem mam wrażenie, że gdybym miała coś starszego
    pewnie byłabym odważniejsza przy parkowaniu :))
    a tak - czasem zachowuję się jak stara ciotka ;)))
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 10.04.08, 08:01
    Ja też jeżdżę "punciem":-). Fajne autko! Moje ma wspomaganie. Jeździ
    trochę inaczej niż auta z kursu, ale już go ujarzmiam:-). I coraz
    bardziej go lubię:-);-).
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 08:12
    hejdziewczyny ja też mam puntko (niezastąpione autko dla laika)
    trochę mi sprzęgło ciężko chodzi, nie tak jak na kursie, więć
    czasami uprawiam kangurki hahahaha zdziowione? Tak tak jeszcze dużo
    się muszę nauczyć! Dzisiaj leje więc droga do pracy autkiem
    masakra, ale pojechałam pozdrawiam
  • nioma 10.04.08, 08:57
    o, to mnie pocieszacie, z opiniami o punto.
    spodobalo mi sie, bo ma maly przebieg i jest bardzo czysciutkie i
    zadbane.
    wprawdzie rocznik 1998 ale na nowsze mnie na razie nei stac.
    zastanawiam sie teraz czy wykupic AC, czy raczej takich staruszkow
    nie kradna?
    a dzisiaj jechalam z kolezanka do pracy, samochod wziela moja druga
    polowka.
    --
    .....
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 09:07
    ja wykupiłam OC + AC w Hestii bez żadnych zniżek (świeża osóbka) i
    zapłaciłam 942 zł (AC od kradzieży mojego kochanego autka) wybór
    należy do ciebie jest tylu ubezpieczycieli......
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 10.04.08, 13:24
    Ja też kupiłam OC i AC, zapłaciłam trochę więcej, choć ze zniżkami
    (za współwłaściciela, który ma już zniżki). Moje autko jest nieco
    nowsze, z 2000 roku. Kupiłam AC, bo jako kierowca niewprawny, bałam
    się, że może stuknę lub zarysuję... No i parkuję w różnych
    miejscach, więc tak czuję się trochE bezpieczniej.
    Aha, u mnie sprzęgło też inaczej bierze, wyżej. Już się
    przyzwyczajam, ale na samym początku kilka razy mi zgasło i kilka
    razy nieźle przygazowałam:-). Teraz już jest znacznie lepiej. I mam
    nadzieję, że będzie jeszcze lepiej;-))).
    Punciaki to fajne chłopaki;-)))))
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 10.04.08, 14:31
    u mnie wspomaganie było najważniejszym wymaganiem ,co do auta :)Mam jedno auto
    bez wspomagania i bardzo źle mi się nim jeździ.Trzeba się nieźle nakręcić! mam
    nadzieję,że nie będziesz żałowała wyboru,kwestia przyzwyczajenia
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 11.04.08, 15:01
    Niby nic:-) Ale ustąpiłam dziś autobusowi wyjeżdżającemu z
    przystanku, podziękował mi światłami:-))). Niby nic, tak uczyli na
    kursie, ale widać nie wszyscy kierowcy tak robią.
    Było mi bardzo miło;-)
  • Gość: gtgt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 15:14
    a co ciekawe, niektórzy kierowcy autobusów nie zdają sobie sprawy, że w takiej
    sytuacji mają pierwszeństwo.
  • nioma 11.04.08, 15:19
    mi wielka przyjemnosc sprawia jak wpuszczam na swoj pas ruchu
    autobus lub wlaczajacy sie pojazd, jak przepuszczam pieszych na
    pasach itp.

    a wczoraj kupilam pierwsze wlasne autko
    fiacik punto do poprawek lakierniczych z wgietym tylnym blotnikiem i
    bez wspomagania :) Nie moglam wymanewrowac z parkingu przez ta
    kierownice. Dzisiaj juz przyjechalam nabytkiem do pracy. Takie sobie
    to autko ale gdy sie nie ma co sie lubi...
    Teraz musze je wyszykowac.
    --
    .....
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 11.04.08, 15:24
    O, to gratulacje:-). Super jest jeździć swoim! Zobaczysz!
    No widzisz, nie było łatwo wyjechać, ale dałaś radę!
    A jaki kolor autka?
    I jak pierwszy wypad do pracy? Całkiem sama, czy z pilotem? Proszę o
    szczegóły;-).
    I szerokiej drogi!!!!
  • nioma 13.04.08, 00:12
    Kamila, ja juz wczesniej jezdzilam sama bo bralam samochod od
    faceta, jak jemu nie byl potrzebny wiec zdazylam sie juz oswoic,
    teraz roznica polega na wyczuciu drugiego samochodu. No i tamten
    jest ze wspomaganiem a przy mamewrach to kolosalna roznica.
    kolor malinowo czerwony ale wymaga poprawek lakierniczych
    --
    .....
  • kasia07l 12.04.08, 22:07
    Wczoraj odebrałam prawko i dzisiaj pierwszy raz sobie pojezdziłam
    ale nie sama- z tatą;] No i powiem, że przejechałam 60 km ale nie
    byłam zadowolona z tej mojej jazdy- zrobiłam dużo błedów, jakich na
    jezdzie nigdy nie popełniałam, np. nie zdążyłam wyhamowac i
    przejechałam na czerwonym świetle..głupota:(:( Kilka razy musiałam
    wyprzedzać a tego na kursie poprostu nie miałam okazji ćwiczyć
    (trzeba było jezdzic zgodnie z przepisami;)) Jutro przede mną 100
    km, zobaczymy jak będzie ale też jadę z pilotem- boją się o mnie no
    i ja nie czuję się jeszcze pewnie. No i kilka rad doświadczonego
    kierowcy też mi się przyda. Ale trening czyni mistrza:)
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 19:55
    dzisiaj się nie popisałam - dwa razy na żółtym na oczach glin (w
    radiowozie)!!!

    skoro mnie nie zatrzymali - to chyba nie przyślą mandaciku i punktów
    karnych..?
    (jechali za mną - a mnie się tak niefartowanie układało, że chyba
    nawet wjeżdzałam na ostatnim ułamku sekundy na zielonym ale jechało
    się już na żółtym...)

    a potem jakieś zgaśnięcie czekając na światłach zaliczyłam...

    czuję obciach...
    po takich dniach jak dziś odechciewa mi sie jeździć...

    weźcie mnie dziewczyny jakoś pocieszcie bo mam
    doła "kierowcowego"...:(((
  • nioma 13.04.08, 20:58
    wiesz co, ja tez ostatnio zaliczylam pomaranczowe ale uznalam, ze
    bezpieczniej bedzie tak niz gwaltownie hamowac - takiego hamowania
    jeszcze nie przerabialam a poniewaz siapil lekki deszcz to balam
    sie, ze jakis poslizg mi sie przytrafi albo co. wiec przejechalam.
    i tez ostatnio w korku zaliczylam zgasniecie, sytuacja nie nalezy do
    przyjemnych, to fakt, ale nikt mnie nie strabil na szczescie i
    szybciutko wybrnelam. Oczywiscie gazujac przy tym jak glupia :))
    --
    .....
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 13.04.08, 21:17
    Ale jedziesz, nie? Co tam żółte, zaraz będzie zielone;-). Ja też raz
    czmychnęłam na żółtym, prawie czerwonym, ale potem już jak stałam
    trzecia czy dalej, to powoli podjeżdżałam (oczywiście tam, gdzie
    wiem, że świecą krótko...) żeby lepiej poczekać niż wjechać za
    późno;-).
    Parę dni temu od rana jechałam jak czołg;-). A to kierunkowskazu
    zapomniałam, a to pasa w porę nie zmieniłam... Ale pozbierałam się i
    Ty też się pozbierasz;-). Czasem na kursie przecież też tak było,
    nie? Ale trening czyni mistrza i damy radę!
    Największe moje zdziwienie i radość zarazem sprawia to, że to ja
    sama jadę! Jeszcze niedawno nawet nie marzyłam, że tak będzie, a
    teraz jest! I będzie coraz lepiej, zobaczysz!
  • nioma 13.04.08, 23:28
    a ja to jakas glupia jestem chyba,
    ostatnio jak wracalam z pracy to tak jechalam i jechalam i
    stwierdzialam, ze to strasznie nudno tak jechac i jechac....

    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 23:52
    ;))))
    ale masz przemyślenia:))

    p.s. już mi lepiej... Nie ma się co poddawać. W końcu nic się nie
    stało;)
    Ale muszę trochę wyczuwać to żółte i korzystać z hamulców...
    (chociaż dotychczas to jakoś nie było z tym problemów. Ech, dobrze
    że ten dzień już się kończy)
  • nioma 14.04.08, 08:30
    ciesze sie, ze juz Ci lepiej.
    szerokiej drogi i samych zielonych swiatel
    --
    .....
  • Gość: marta IP: *.idk.net.pl 14.04.08, 11:34
    ja dzisiaj zaliczyłam "czerwone" buuuuu
    normalnie jechałam a tu patrzę jakaś reorganizacja ruchu! jakieś
    sygnalizatory,sygnalizatorki...masakra
    patrzę,że nic nie jedzie to szpula! dopiero jak przejechałam ,to zorientowałam
    się że czerwone było :( wstyd!
  • Gość: jolta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 12:00
    dziewczyny ja wczoraj zaliczyłam buuuuuuuu!!!! Chciałam sobie
    pięknie pojeździć po pustych niedzielnych ulicach, wyjechałam i
    dopiero sobie uświadomiłam że dziś żużel hahaha jechałam z kibicami
    samochód w samochód (światla wyłączone, policja kieruje ruchem ,
    dwie stłuczki po drodze nie moje oczywiście) ale się spociłam
    dziewczyny zanim skręciłam w spokojną uliczkę buuuuuuuuu byłam tak
    przemaglowana jak po 5 egzaminach hahaha
    Acha mnie też denerwują światła robię przyczajki czy bedzie żółte
    (od razu mam uśmiech) bo wiem że spokojnie stanę
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 22:23
    moje ostatnie przemyslenia:

    instruktorzy wbijają do głowy coby na początku jeździc prawym pasem.
    Ale w takiej Warszawie jak są trzy-, cztero-pasmówki, a tniemy
    gdzieś daleko - to najlepiej jechać środkowym, bo na tych skrajnych
    ciągle jakieś pasy do skrętu i sie można władować...
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 15.04.08, 08:32
    Zgadzam się całkowicie! Oczywiście prawym też, ale z umiarem;-).
    Często prawy się po prostu kończy zaraz za skrzyżowaniem i wtedy
    dopiero wjecheć na następny jest sztuką...
    Nabieramy doświadczenia. Powoli, ale stale;-))))
  • nioma 15.04.08, 09:23
    no, to ja wczoraj dalam ciala.
    wieczorem wracalam z obiego na ursynowie i zmieniajac pas zle
    spojrzalam w lusterko - tzn. w lusterku nie bylo nic widac bo
    samochod byl juz za blisko i malo brakowalo a bymw niego uderzyla.
    odbilam, nic sie nie stalo ale wsciekla jestem za wlasna
    nieostroznosc ktora mogla sie skonczyc powaznym wypadkiem.

    --
    .....
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 19:51
    na szczęście nic sie nie stało! Głowa na góry!

    ale uważajmy na siebie dziewczyny - bo jak widać każdej z nas ciągle
    zdarzają się sytuacje, które w skutkach mogą być fatalne...

    p.s. zaraz jade do marketu jakiegoś (o tej porze będzie trochę
    puściej na parkingu:)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.