Dodaj do ulubionych

"Czego nie uczą a powinni" -artykuł

  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 26.06.08, 19:40
    Cóż, odnoszę wrażenie, że autor artykułu nie ma bladego pojęcia jak
    wygląda kurs na prawo jazdy, czego i jak uczą, co jest wymagane na
    egzaminie i tak w ogóle jak to wszystko wygląda. Zresztą, autorzy
    komentarzy pod artykułami już mu odpisali...
    Nie ma (o czym każdy tutaj wie) parkowania i zawracania na placu, na
    placu pozostała tylko i wyłącznie jazda po łuku... I górka, mało się
    o niej pisze, bo chyba nie jest trudna. Czy nauka jazdy po łuku jest
    potrzebna ludzie piszą w innym wątku, nie ma co powtarzać.
    Reszta manewrów, czyli parowanie i zawracanie chyba jest
    potrzebna??? Czy zostawisz swoje auto pod blokim czy na parkingu pod
    marketem czy na ulicy na samym środku???? No chyba musisz umieć je
    zaparkować? Nad czym tu dyskutować? Podobnie z zawracaniem. Zresztą
    chodzi tu również o umiejętność panowania nad autem, o to, aby auto
    robiło to, co mu każemy, trudno to zrozumieć? To zdaniem autora jest
    niepotrzebne?
    Być może dla niektórych 30 godzin jazd to mało, ale dla innych dość!
    To są koszty, nie widzę powodu, aby tę ilość obligatoryjnie
    zwiększać. Są tacy, co się nauczą, inni mogą sobie lekcje dokupić,
    sama dokupiłam ich mnóstwo, ale z własnej woli! Zresztą oczekując
    wiele, wiele tygodni na egzaminy.
    Uważam, że nauczono mnie wszystkiego tego, co wymienia autor
    artykułu, jako nieuczone w szkołach. Doprawdy nie rozumiem, skąd
    autor artykułu czerpie swą wiedzę i dlaczego ma taki stosunek do
    nowych kierowców.
    Nie wiem, czy autor zdaje sobie sprawę z tego, że jest pewna różnica
    pomiędzy jazdą z instruktorem, a jazdą samodzielną. Pamiętam ten
    spokój, który mi dawał instruktor, mogłam skupić się na jeździe i
    niczego nie bać. A teraz, gdy jeżdżę samodzielnie, jest jednak nieco
    inaczej... Początkowo był stresik i mały lęk, czy i jak sobie
    poradzę, bo pomocy już nie będzie! Ale daję radę, nauczono mnie.
    Muszę to jeszcze tylko dotrenować! To zresztą również mi mówiono na
    kursie.
    Praktykę w różnych zawodach zdobywa się stopniowo w miarę ich
    wykonywania i jakoś to nikogo nie dziwi. Tylko kierowcą masz być
    doskonałym już od razu. A dlaczego niby? Będą tacy, co nie będą
    doskonali nigdy, podobnie, jak będą tacy, co nigdy nie będą dobrymi
    lekarzami czy inżynierami, a przecież jak inni skończyli studia i
    zdali egzaminy.
    Owszem, są szkoły gorsze i lepsze, instruktorzy gorsi i lepsi, ale
    tak potępiać wszystko w czambuł??? Jaki to ma cel?
    Rozumiem, że autor być może chciał pomóc młodym kierowcom, czegoś
    ich douczyć, ale doprawdy, tego się nie robi w ten sposób!!!
    Najpierw obraża, denerwuje, a potem niby uczy.
    Nie wiem jakim jest kierowcą, ale pedagogiem żadnym!!!! Nawet nie
    początkującym, jest zwyczajnie beznadziejnym nauczycielem! A innym
    zarzuca brak umiejętności!
    Może tyle na początek;-).
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 01:31
    Ja osobiscie jedyne "ale" mam do badań lekarskich-wsród kursantów.
    Uważam, że badania powinny byc przeprowadzane przed kursem-płacisz
    za badanko-nadajesz sie -idziesz na kurs-nie nadajesz się-nie
    idziesz...Badania powinny być szczegółowe...mnie nikt nie badał w
    kierunku daltonizmu itp-nikt mnie nie pytał czy noszę okulary...dał
    mi literki do przeczytania-wszystko-koniec badania. Trwało 5
    minut.Uwazam, że to nie fair. Badania powinny być skrupulatne,
    rzeczowe...a tymczasem...szok!
  • hugo43 27.06.08, 20:54
    nie wiem jakie powinny byc wzorcowe badania.moje oprocz
    standardowego osluchania obejmowalo badanie wzroku(literki,cyferki z
    kilku metrow)oraz kolorowe tablice sprawdzajace daltonizm.a
    myslalam,ze bedzie pro forma,od reki papierek.jezdze od 2-och
    miesiecy dopiero,a widze znaczna poprawe w moich umiejetnosciach.tak
    jak pisala kamila,potrzeba czasu.no chyba,ze ktos jest typowym
    antytalenciem,wtedy i lata nie pomoga.
  • Gość: Nidor IP: *.ztpnet.pl 29.06.08, 14:40
    Uśmiałem się..
    "Być może dla niektórych 30 godzin jazd to mało, ale dla innych dość! "
    Jeżeli ktoś po 30 godzinach prowadzenia samochodu myśli, że jest kierowcą, to
    nie chcę spotkać tej osoby na drodze. Zalecam odrobinę pokory i dystansu do
    swoich umiejętności.. Przyda się, a i zaoszczędzić na blacharzach będzie można:/
  • Gość: Kamila IP: 212.182.107.* 29.06.08, 20:26
    Kolki Cię złapały? Może ERKĘ przysłać?
    Nie wiem co tu śmiesznego, chyba, że dla małego człowieczka...

    30 godzin dla mających predyspozycje lub jeżdżących już wcześniej z
    kimś (są tacy!) jest wystarczające do zdania egzaminu. Jakaś część
    tych ludzi jeździ potem całkiem dobrze, obojętnie, czy Cię to
    śmieszy, czy nie.
    Inni, w tym ja, muszą się już do egzaminu uczyć więcej lub dużo
    więcej! Nie będę pisać, ile godzin dokupiłam i wyjeździłam. Trochę
    tego było! Zdałam i teraz trenuję samodzielnie i uważam, że jeszcze
    sporo mi potrzeba, aby być "prawdziwym" kierowcą. O czym zresztą
    piszę w wielu miejscach na tym Forum, chcesz, poszukaj!
    Daleka jestem od uważania, że po 30 godzinach, to już nie wiadomo
    co. Przynajmniej mnie trzeba zdecydowanie więcej, czego nigdzie nie
    ukrywałam!
    Ale są tacy, którym te 30 wystarczy! I dlatego uważam, że tyle w
    ramach kursu wystarczy, bo więcej godzin, to większy koszt, a
    niektórym jest to niepotrzebne.
    Poza tym niektórzy mają problemy ze swoimi instruktorami lub
    szkołami i wolą dalsze godziny jeździć z kim innym. Po co trzymać
    ich na siłę w tej samej szkole, może chcą jeździć gdzie indziej?
    Chyba nie muszę tłumaczyć, że przeniesienie się do innej szkoły w
    trakcie trwania kursu wiąze się ze stratą części pieniędzy, bo
    szkoły zrobią wszystko, aby nie stracić kasy.
    Inna sprawa, to oczekiwanie na egzamin. U mnie np. trwa ono ok. 2
    miesięcy, bywa, że więcej. Czy nie lepiej oficjalnie skończyć kurs,
    odebrać zaświadczenie i zapisać się na egzamin, a w czesie dłuugiego
    oczekiwania dokupić jazdy i się douczać , tracąc jakby mniej czasu?
    Owszem, są szkoły zapisujące kursantów na egzaminy zanim jeszcze
    ukończą kurs, ale wiesz chyba, że to nielegalne?

    Myślę, że jasno tłumaczę. Nie masz się z czego śmiać, to raczej z
    Ciebie można się śmiać, bo nie rozumiesz w czym rzecz i nie chcesz
    zrozumieć, a tak Cię to bawi.
  • Gość: Nidor IP: *.ztpnet.pl 29.06.08, 22:52
    Właśnie coś takiego mnie przeraża... Zadufanie w sobie niedoświadczonych, świeżo
    upieczonych kierowców. 30 godzin wystarczy żeby jeździć zupełnie dobrze..
    gratuluję pewności siebie. Ile razy w ciągu tych 30 godzin, ten świeżo upieczony
    arcymistrz kierownicy miał okazję przejechać się w trudnych warunkach - tzn
    gołoledź, mgła, śnieg, zareagować prawidłowo w trudnej sytuacji na drodze
    (poślizg, awaryjne hamowanie w sytuacji gdy ktoś wyprzedza na trzeciego itp.)
    Widzę, że kompletnie się nie zrozumiemy. Oczywiście, te magiczne 30 godzin
    wystarcza, do zdania egzaminu. Tego nie neguję. Tym niemniej, kierowca który 30
    godzin ćwiczył parkowanie, przy pierwszym awaryjnym hamowaniu wyląduje w
    najlepszym przypadku w rowie. Krzywo zaparkowane auto, w warunkach normalnego
    ruch, można zawsze "wyprostować" - tego zapewne nauczyli na kursie. Błędnej
    reakcji na lodzie, źle obliczonej odległości podczas wyprzedzania często nie da
    się poprawiać a efekty wyczynów mistrzów kierownicy widzimy, mijając po drodze
    kolejne krzyże na rowach - co ciekawe, przeważnie na długich, bezpiecznych
    prostych.
    Ps: 30 godzin za kierownicą zdarzało mi się spędzać podczas jednego weekendu,
    więc odważę się stwierdzić, że wiem co mówię..
  • Gość: Kamila IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 29.06.08, 23:43
    Przerażają mnie ludzie, niby inteligentni, którzy czytają, ale
    tekstu czytanego nie rozumieją.
    Czy zwracasz się do mnie? Bo na moje wpisy odpowiadasz. Wiec jeszcze
    powiedz gdzie widzisz moje zadufanie?
    Obrażasz mnie i denerwujesz, nie wiem dlaczego.
    Kim jesteś, za kogo się uważasz?
    Twoje uwagi są niewątpliwie słuszne, ale dlaczego kierujesz je do
    mnie???? Odpowiedź może być tylko jedna: nie rozumiesz lub nie
    chciało Ci się przeczytać tego, co napisałam.
    Dla mnie zadufany w sobie i zarozumiały do granic możliwości jesteś
    Ty. Palma Ci odbiła, ot co.
  • iberia.pl 30.06.08, 15:43
    Gość portalu: Nidor napisał(a):


    > Widzę, że kompletnie się nie zrozumiemy. Oczywiście, te magiczne
    30 godzin wystarcza, do zdania egzaminu. Tego nie neguję.


    tu bym polemizowala....bo jak sama Kamila wyzej stwierdzila i tak
    gros ludzi dokupuje jazdy, a ile osob zdaje za pierwszym razem?
    Niewiele.

    --
    Forum dla Egiptomaniaków, bez cenzury
    www.fauna.rsl.pl/
  • iberia.pl 30.06.08, 15:41
    Gość portalu: Kamila napisał(a):

    > Kolki Cię złapały? Może ERKĘ przysłać?
    > Nie wiem co tu śmiesznego, chyba, że dla małego człowieczka...
    >

    to nie jest forum zdrowie.

    > 30 godzin dla mających predyspozycje lub jeżdżących już wcześniej
    z kimś (są tacy!) jest wystarczające do zdania egzaminu.


    slucham ? a wiesz, ze jazda bez uprawnien to wykroczenie???

    > Jakaś część tych ludzi jeździ potem całkiem dobrze, obojętnie,
    czy Cię to śmieszy, czy nie.

    ta czesc jest bardzo mala i nie trzeba tu zadnych badan ani
    statystyk.

    > Inni, w tym ja, muszą się już do egzaminu uczyć więcej lub dużo
    > więcej! Nie będę pisać, ile godzin dokupiłam i wyjeździłam. Trochę
    > tego było!

    uwierz, ze takich osob jest duzo, bardzo duzo.Czyli co? Jednak te 30
    godzin to troche malo.


    > Ale są tacy, którym te 30 wystarczy! I dlatego uważam, że tyle w
    > ramach kursu wystarczy, bo więcej godzin, to większy koszt, a
    > niektórym jest to niepotrzebne.

    No wlasnie, niektorym czyli mniejszosci.


    --
    Forum dla Egiptomaniaków, bez cenzury
    www.fauna.rsl.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka