Dodaj do ulubionych

jak sobie poradzić ze stresem?

30.06.08, 20:40
Jak sobie poradzić z ogromnym stresem i nerwami podczas egzaminu? Na jazdach
nie denerwuję się w ogóle, a gdy wsiadam do L egzaminacyjnej to mam jakąś
blokadę i koniec. Jestem tak zdenerwowana, że nie praktycznie nie jestem w
stanie jechać. Pani psycholog w WORDZIE jakoś niewiele na mnie zadziałała.
Oblałam przez to już 4 egzamin. Wyjeżdzonych godzin nie sposób zliczyć, ale co
z tego jak nie jestem w stanie na egz. pokazać swoich umiejętności.
Edytor zaawansowany
  • Gość: ````` IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 21:01
    Nic Ci w tej sprawie nie poradzę,ja natomiast na egzaminie wogóle
    się nie denerwowałam,i najgorsze jest to,że nikt mi nie uwierzył,że
    do egzaminu można podejść bez nerwów.
  • Gość: elka_wroc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 21:20
    U mnie było tak, że na jazdach denerwowałam się strasznie i ogólnie nie jeżdziłam dobrze (pozdrawiam mojego "kochanego" instruktora, przez którego oblałam za pierwszym razem)) a na samym egzaminie pomimo nerwów byłam bardzo zmobilizowana. Na pewno pojechałam lepiej niż dzień wcześniej na kursie i udał się zdać za drugim razem:)Niestety nie wiem co Ci doradzić...Skoro na kursie jeżdzi Ci się dobrze to chyba nie powinnaś się tak denerwować i być pewna swego...
  • Gość: romy IP: *.chello.pl 01.07.08, 01:05
    > Pani psycholog w WORDZIE jakoś niewiele na mnie zadziałała.

    Czy mozesz rozwinac te mysl?
    Psycholog?
    Dla zdajacych?
    Serio?
    Gdzie, w jakim miescie, w ktorym Wordzie?
    Czy to platna konsultacja?
  • Gość: $$$$$ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.08, 07:43
    PaniPsycholog jest w Wordzie we Włocławku, siedzi na poczekalni ze
    zdającymi ,słuchałam jej ,gadki która niby może pomóc kursantom zdać
    egzamin ale to co ona opowiadała ,bardziej śmieszyło niżby miało
    pomóc zdać egzamin.Nie wiem może komóś pomogła na mnie jej gadka nie
    działała.
  • Gość: wrocławianka IP: *.eranet.pl 01.07.08, 14:25
    ponoc we wroclawskim wordzie tez sa spotkania z psychologiem.Ale dopiero po 3cim nieudanym podejsciu.Nie wiem czy to prawda,bo ja jak na razie oblalam dopiero 1wszy raz;)Przed samym egz stresowalam sie okropnie.Ale jak juz przydzielili nam stanowiska i kazdy czekal na swoja kolej to nie wiem czemu ale stres wyparowal.Moze dlatego ze egzaminator byl b.ludzki i grupa byla fajna.ja sobie powtarzalam,ze to tylko egz,ze nic sie nie stanie ze nie zdam i ze przeciez od tego nie zalezy moje zycie!!!
  • ewelinaxxi 01.07.08, 09:09
    Ja na jazdach strasznie się denerwowałam, przeżywałam, aż się
    instruktor ze mnie śmiał, że po nocach nie śpię i pewnie
    skomplikowane skrzyżowania mi się śnią... :)
    Ale w miarę upływu czasu, kiedy umiejętności udoskonalałam i
    udoskonalałam, dokupując dodatkowe jazdy - stres stopniowo mijał.
    Na drugim podejściu w ogóle się nie denerwowałam i... zdałam.
    Myślę, że jak już będziecie w 100% pewni swoich umiejętności, to
    stresu na egzaminie nie będzie... Powodzenia.
  • kokoseasy 01.07.08, 10:40
    Ja zdaję w Bydgoszczy.

    To naprawdę nie jest wina umiejętności. Gdyby tak było to problem byłby banalny
    do rozwiązania ( dokupić godziny ) i nie musiałabym pytać Was na forum. Godzin
    wyjeżdzonych mam mnóstwo, na jazdach właściwie nie popełniam już błedów.
  • Gość: :( IP: 195.150.73.* 01.07.08, 21:08
    Ja mam ten sam problem,dzisiaj zdawalam 5 raz. KAzdy egzaminator
    powiedzial mi na koniec ze jezdze swietnie,ale co z tego. Noga na
    sprzegle skacze mi jak glupia z nerwow i nie moge tego
    opanowac.Przez to robie glupie doslownie glupie bledy:(
  • Gość: Gościówa IP: *.eranet.pl 01.07.08, 23:54
    No widac nie jezdzisz swietnie skoro juz 5ty raz Cie oblali.Zreszta Twoja wypowiedz jest nieco niespójna bo raz piszesz,ze swietnie jezdzisz a 2 zdania pozniej dodajesz,ze robisz glupie bledy...Hmmm..Moze ustal jedna wersje?:)pozdrawiam
  • kokoseasy 02.07.08, 12:58
    Gość portalu: Gościówa napisał(a):

    > No widac nie jezdzisz swietnie skoro juz 5ty raz Cie oblali.Zreszta Twoja wypow
    > iedz jest nieco niespójna bo raz piszesz,ze swietnie jezdzisz a 2 zdania poznie
    > j dodajesz,ze robisz glupie bledy...Hmmm..Moze ustal jedna wersje?:)pozdrawiam

    Ale to tak właśnie jest - na jeździe wszystko wychodzi a na egzaminie jest
    stres, pustka w głowie, nie można logicznie mysleć i się popełnia błedy.
    Najgorzej gdy się zrobi pierwszy błąd - nastepne lecą jak z automatu. Jest to
    też kwestia niskiej samooceny, braku wiary we własne siły itp.
  • famona 29.07.08, 13:44
    a co bedzie jak juz ten egzamin zdasz i bedziesz miala sama wsiąść
    do samochodu? mniej bedziesz zestresowana niz na egzaminie? bedziesz
    bardziej pewna swoich umiejetnosci? jezeli tak to ok. ale jezeli
    masz co do tego pewne watpliwosci, to moze i lepiej ze przez te
    nerwy Cie nie przepuszczaja. Bo przecież majac prawo jazdy, nie
    mozna robic glupstw z nerwow, nie mozna miec pustki w glowie. Jednym
    slowem nie mozna panikowac!!!! Maly stres, z ktorym dajesz sobie
    rade jest ok. Ale nie taki przez ktory mozesz (majac juz prawko)
    zrobic krzywde sobie i nie daj Boże innym...
    takze ja mysle, ze skoro jazda na kursach idzie ci ok, to pozostal
    ostatni etap twojej nauki do przejscia - umiejetne opanowanie
    stresu, co czesto jest tak naprawde najtrudniejsze...wiem to z
    wlasnego doswiadczenia...i sama do swojego prawka podchodzilam w
    taki sposob jak napisalam. i jezdzilam tyle, az naprawde pewnie
    poczulam sie w samochodzie (a wlasciwie sie z nim "zaprzyjaźniłam" :)
  • Gość: viking IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.08, 12:40
    Znam ten ból. Niepotrafię poradzić sobie ze srtesem na placu wszystko mi
    wychodzi z resztą podczas jazdy po mieście też nie jest źle ale, każde światła
    to dla mmnie horror. Za każdy razem gdy zapala się pomarańczowe i mam popuścić
    sprzęgło zacząć jazdę za każdym razem samochód mi gaśnie !. Instruktor mi mówi
    że za szybko puszczam sprzęgło ale ja się strasznie staram i robię to bardzo
    wolno jednak mi nie wychodzi. Na placu nigdy mi nie zgasł. Z nerwów mam nogę jak
    "kołek" i nie mam czucia ! Poradzcie co mogę zrobić jestem załamana !
  • Gość: Emilia IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 03.07.08, 16:54
    Też tak miałam do którejś tam lekcji (już nawet dokupionej zresztą).
    Każde polecenie, że np. na tym rondzie zawrócimy lub skręcimy w lewo
    przyprawiało mnie o dreszcz. I co? I dokupiłam jeszcze i jeszcze
    godzin, aż ten dreszczyk zniknął, a zawrócenie na rondzie czy
    cokolwiek innego przestało na mnie działać jak piorun. I wtedy
    zdałam. Za trzecim... I teraz jeżdżę i dreszczyka prawie nie ma, a
    mam nadzieję, że nie będzie wcale.
    Rada: widać jeszcze za mało trenowałyście i jesteście za mało
    obiektywne wobec siebie! Nie można jeździć znakomicie i robić głupie
    błędy. To się kupy nie trzyma!
  • kokoseasy 03.07.08, 16:58
    Czy 100 h to jest mało ?
  • Gość: Emilia IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 03.07.08, 17:41
    Dla jednych mało, dla innych dość.
  • Gość: bianna IP: *.chello.pl 05.07.08, 15:23
    Również zdawałam w Bydgoszczy, psychologa niestety nie widziałam. Pokój, w
    którym urzęduje był zamnknięty.
    Na mnie podziałał Validol. Takie tabletki do ssania z odrobiną valeriany.
    Działają prawie jak placebo, ale przynajmniej odblokowały mi żołądek, który
    miałam od tygodnia skręcony na samą myśl o egzaminie. Polecam, zwłaszcza że
    koszt niewielki - jakieś 4 zł. Jeżeli bardzo się stresujesz to pomyśl o czymś takim.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 15:59
    nie lepiej by było,gdybyś walnęła się tłuczkiem w głowę,wówczas na
    ulicach było by bezpieczniej od takich nieudolnych kierowców jak Ty
    aż się roi pozdrawiam i nie odpisuj
  • Gość: Dante IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 05.07.08, 17:51
    Nie jesteś miła/miły, Ty "ja".
    Ktoś wcale nie musi być złym kierowcą dlatego, że przed egzaminem
    się denerwuje. To wcale nie musi świadczyć o umiejętnościach.
    Może raczej świadczyć o małym doświadczeniu życiowym, bo np. ktoś,
    kto skończył studia i zdał mnóstwo egzaminów, w tym często również
    praktycznych, ze stresem egzaminacyjnym na prawko radzi sobie
    lepiej. Więc może za wcześnie w ogóle na to prawko?
  • kokoseasy 05.07.08, 18:21
    Tabletki brałam - nie pomogły.
    Jeśli chodzi o egzaminy - przez 5 lat studiowania miałam ich mnóstwo i stres był
    mi obcy.
  • Gość: bianna IP: *.chello.pl 05.07.08, 19:23
    Skończyłam 2 kierunki studiów, egzaminów miałam całe mnóstwo. I nie ma
    porównania pomiędzy egzaminami na studiach a praktycznym egz na prawo jazdy. To
    jest zupełnie co innego. Tam człowiek dostaje 1,2,3 pytania i jak je usłyszy to
    emocje opadają. Albo zna odpowiedź albo nie. Tutaj ma się 40 minut (ja nawet
    jezdziłam 50), gdzie udowodnione jest, że człowiek potrafi działać w stresie
    przez ok 35 minut. Przez te min. 40 minut jest się w ciągłym stresie, trzeba się
    bardzo skupiać i uważać na wszystko. Do tego wg mnie jest to egzamin, gdzie
    tylko 10% to nasze umiejętności, a pozostałe 90% to szczęście - na jakiego trafi
    się egzaminatora, jaki ma humor i jak trudną trasę nam wybierze.
    Niestety nie mam dobrych wiadomości dla tych, którzy sobie nie potrafią poradzić
    z nerwami. Moja bardzo dobra przyjaciółka do egzaminu podchodziła 9 razy. Po tym
    9 dała sobie spokój. Nie dlatego, że nie umie jeździć, technicznie radzi sobie
    bardzo dobrze. Odpuściła, bo za dużo ją to kosztowało nerwów. Przecież nic na
    siłę i nie każdy musi mieć ten plastik w kieszeni...
    Poza tym nerwówka to zacznie się dopiero teraz, jak zdobyłam upragniony plastik.
    Z "L" jeździ się znacznie lepiej niż bez :) To dopiero będzie stres na samym
    początku :)
  • Gość: Dante IP: 212.182.107.* 05.07.08, 19:26
    Masz rację. Olbrzymia większość ludzi jednak zdaje:-). Ewentualnie
    za którymś razem.
  • Gość: ktos_niewazne_kto IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.08, 19:44
    Bianna dla mnie egzamin na prawko to był barszcz w porównaniu do niektórych
    egzaminów, kolokwiów na studiach na politechnice. Dlatego dziwiłem się, patrząc
    na ludzi w ośrodku egzaminowania, jak się można stresować. Na studiach zdawałem
    za pierwszym razem wszystko raczej i na prawko też nie zamierzałem więcej. Teraz
    to dopiero będzie bo wypadałoby samochód kupić i nie zapomnieć jak to jest za
    kółkiem.
  • Gość: 7_niebo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.08, 08:48
    żaden z egzaminów na UW, nieraz też bardzo ciężkich, nie był tak stresujący jak
    egzamin na prawko
  • Gość: Rodzyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 10:43
    Gość portalu: bianna napisał(a):

    Moja bardzo dobra przyjaciółka do egzaminu podchodziła 9 razy. Po ty
    > m
    > 9 dała sobie spokój.

    Ja również uważam, że nie ma bardziej stresującego egzaminu niż
    egzamin na prawko!!!! Zdałam za 14-tym razem w Ciechanowie. Im
    więcej razy zdawałam tym stres był większy (nawet jeść nie mogłam).
    Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzonka na examach!
  • jovik77 22.07.08, 18:43
    A ja przegadałam cały egzamin. W większości czasu (egz. trwał 1
    godz.) gadałam sama do siebie. Egzaminator może wtrącił dwa zdania,
    jedno na początku, ze nie wolno im rozmawiać z egzaminowanymi. A ja
    dzięki temu stresowałam się mniej i jechałam na instynkt a nie na
    rozmyślanie, czy egzaminator teraz coś pisze, czy się na mnie patrzy
    itd.
  • kokoseasy 22.07.08, 18:55
    o czym rozmawiałaś ze sobą?
  • jovik77 22.07.08, 19:49
    :))) zaczęłam od tego, ze mam samochód za czuły po przygazowałam na
    początku i ze na kursie nie był taki czuły i tak poszło... W sumie
    przewaliłam całe moje życie :))) Za radio robiłam :)) Ale grunt, że
    pomogło...
  • kokoseasy 22.07.08, 20:17
    to egzaminator musiał mieć ubaw :)
  • ulalaaaaaa 22.07.08, 21:35
    ja też gadałam,egzaminator biedak nie mogł się odezwać bo jazdy są nagrywane,dopiero jak dojechaliśmy do ośrodka sie rozkręcił:),młody był i przystojny:D;)
  • jovik77 22.07.08, 22:11
    niestety ;)))
    W sumie to mu współczuję, bo ja bym z sobą nie wytrzymała. Ale
    przytakiwał ostro :) Za to mu chwała...
  • Gość: Maja IP: *.uz.zgora.pl 23.07.08, 10:58
    Mam ten sam problem, kazdy instruktor mi mowi ze dobrze jezdze, nie
    kaza dokupowac kolejnych godzin, a potem ide na egzamin i nerwy mnie
    wykanczaja, pare dni przed mam juz stres, nie moge spac, myslec o
    niczym innym, ide i oblewam. Wkrotce 8 podejscie przede mna i juz
    nie wiem co robic, boje sie brac tabletki zeby nie zaburzyly
    koncetracji a innych metod nie znam. Moze to wszystko przez to ze
    tak bardzo mi zalezy na prawku.
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 17:55
    Doskonale Cię rozumiem.Ja mam to samo.Przede mną 3 podejście,a teraz
    już nawet na jeżdzie zaczęłam robić głupie błędy jakbym pierwszy raz
    jechała samochodem.Kompletnie nie umiem opanować stresu,w autku
    czuję się w miarę,ale co z tego jak oblewam na głupotach.Na niczym
    mi tak teraz nie zależy jak na tym,zeby nauczyć się jezdzić
    perfekcyjnie i wreszcie usłyszeć od egzaminatora,że zdałam:-(
  • Gość: sylwia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.08, 19:32
    Przez ten cholerny stres nie zdałam drugi raz. Porażka. Egzaminator wydawał mi
    polecenia a ja go w ogole nie rozumiałam. W końcu tak się zestresowalam, ze
    wladowałam się na jednokierunkowej pod prąd. Masakra:(((( I jeszcze ten okropny
    egzaminator,ktory bez przerwy na mnie krzyczał:,( Chciałabym to w koncu zdac...
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 11:30
    To nawet jest jakies pocieszenie,że nie tylko ja mam taki problem ze
    stresem,ale nie ma na to zadnego w 100% skutecznego
    sposobu.Najgorsze jest to,że tak naprawde gdyby nie te nerwy to
    pewnie całkiem dobrze byśmy jeżdzili.A tu ciągle porażki.Mozna
    zwątpić w siebie i swoje możliwości...
  • famona 29.07.08, 13:31
    a ze swoim instruktorem jaki masz kontakt? stresuje Cie? Bo jeśli
    nie, to może byś z nim zagadała, żeby był w L podczas Twojego
    egzaminu...może jeździło by Ci się inaczej...może poczułabyś się
    pewniej i stres by minął...?
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 14:38
    Wiesz?Nawet o tym myślałam,ale sama juz niewiem.Dziś oblałam 3
    raz,chyba znów przez nerwy,jak wsiadłam do autka to noga mi latała
    tak,ze nie mogłam jej położyc na sprzęgle.Miałam świetnego
    egzaminatora,nie powiem na niego złego słowa,no ale tym razem
    niestety wróciłam na tarczy.Jednak prawda jest,ze im więcej godzin
    się jeżdzi tym pewniej potem nawet przy stresujacym egzaminie.Jeżeli
    mogę cos radzić wszystkim zdajacym:NIE OSZCZĘDZAJCIE NA GODZINACH
    JAZDY!Sama juz mam wyjeżdżone 42,ale to nie jest wstyd poprostu
    jednym nauka jazdy przychodzi łatwiej,a innym troche gorzej.Ja
    należę do tych drugich,ale to wcale nie znaczy,że będę gorszym
    kierowcą od tych co zdali za 1 razem czy wyjeżdzili tylko 30
    podstawowych godzin.
  • jovik77 29.07.08, 15:16
    Monia, a co się dzisiaj stało?? Mi też latała noga przy wsiadaniu,
    ale jak tylko miałm wjechać na łuk, to o tym zapomniałam, bo
    skupiłam się na jeździe. Nie mówiąc już o tym, że po egzaminie
    wyłączyłam ładnie silnik, zaciągnęłam ręczny po czym stwierdziłam,
    że nogą z nerwów nadal wciskam sprzęgło.
    Może spróbuj jak najbardziej skupić się na jeździe, na tym co się
    dzieje wokół i nawet jak popełnisz mały błąd, to nie myśl o nim
    tylko jedź dalej. Nie myśl o tym, jak się denerwujesz, tylko o tym,
    że musisz jechać jak najlepiej i nie poddawać się. Jeżeli czujesz
    jazdę i wiesz, że dobrze jeździsz, to i tak zdasz.
  • famona 29.07.08, 15:20
    oszczędzać to można...a nawet trzeba...ale na stresie! Ja miałam 2
    miesiące przerwy (dokładnie 2) między teorią, a praktyką. To
    strasznie dużo!!!! I pomimo tego że instruktor mi powiedział, że jak
    chcę to jeszcze 6 godz dodatkowych i spokojnie mogę zdawać, ja
    jeździłam co tydzień po 2 - 3 godziny. I dobrze na tym wyszłam. W
    samochodzie zaczęłam się czuć prawie jak ryba w wodzie. I to jest
    ważne. Żeby poczuć taką swobodę w prowadzeniu. O to mi chodziło. Po
    to tyle wydałam na te jazdy. Mój instruktor już się mnie pytał po co
    tyle jeżdżę, już przecież nie potrzebuję. Moja odpowiedź była zawsze
    jedna - INWESTUJĘ W SIEBIE. Poza tym samochodem uwielbiam jeździć, i
    sprawia mi to niesamowitą frajdę. Przed samym egzaminem stres też
    miałam niesamowity. Początkowo problemy z utrzymaniem sprzęgła bo mi
    noga latała - tak jak tobie. Ale potem jakoś wyluzowałam.
    Stwierdziłam że przecież nie muszę zdać za pierwszym razem...i już
    cała reszta poszła gładko.
    Jeszcze jedna (myślę że dobra rada:). Spróbuj pojeżdzić ze 2
    godzinki tuż przed samym egzaminem. Ja sobie wzięłam 3...i to też
    pomogło...
    a pieniądze...wolę mieć mniej pieniędzy w portfelu ale też mniej
    stresu w życiu...
    a jak już zdasz to prawko i jak już je odbierzesz, to pojedź sobie z
    nim w kieszeni do WORD'a...niesamowite uczucie i niesamowita
    satysfakcja...ja po takiej wizycie stwierdziłam że tak właściwie to
    teraz mogłabym ten egzamin zdawać raz jeszcze...
    i powodzenia życzę...to naprawdę nic takiego nie zdac za 1 czy 2
    razem...
  • Gość: instr. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 16:56
    Twój stres jest efektem małej wiary w swoje umiejętności. Możesz
    jeździć dobrze, ale wciąż masz zwątpienia i nie pewność. Nie wiem
    jak często jeździsz przed egzaminem, ale powinnaś to robić dwa razy
    w tygodniu przez cały czas. Tak inni zdaję za pierwszym, góra drugim
    podejściem. Powiem Ci coś, co często mówię moim kursantom: Weź
    wieczorem w samotności usiać przed lusterkiem i porozmawiaj sama ze
    sobą!!! Możesz sobie nawytykać błędy, naubliżać, potwierdzić to
    wszystko, co już umiesz bardzo dobrze i przyjąć te uwagi z pokorą na
    nikogo się nie obrażając. Powtarzaj to, co wieczór. Najczęściej
    widzę lekki uśmieszek na twarzach kursantów, gdy to do nich mówię,
    ale powiem Ci szczerze, że nie jednemu to już pomogło. Spróbuj i
    uwierz, to naprawdę działa i uspakaja. Powodzenia!!!
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 17:29
    DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM!Coś w tym jest z tym brakiem wiary we wlasne
    mozliwości,bo to dokładnie mój problem.Chyba tak naprawdę to jest
    powód mojego oblewania.Fakt,ze mam jeszcze braki i wiem o tym
    doskonale.Nie zwalam winy na nikogo,tylko na siebie,bo wszystko tak
    naprawdę zalezy od nas samych(no może czasem dochodzi mały brak
    szczęścia),ale teraz wiem,że moge przełamywać swoje opory i te
    niezdane egzaminy uczą mnie jak radzić sobie ze stresem i
    porażkami,a przede wszystkim tego,że nie warto sie poddawac.Kiedyś
    będę miec prawo jazdy,a największa satysfakcja to to,ze zdobyte
    własnymi siłami.Nie zapisze się na kolejny egzamin dopóki nie
    poczuję,ze naprawdę dobrze jeżdżę.Dziękuję tez Panie instruktorze
    zastosuje sie do tej rady,bo myslę,ze może mi pomóc!
  • Gość: monia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 17:38
    Dziś wreszcie poczułam się w autku jak na własciwym miejscu,ale nie
    nastawiałam się,ze zdam,bo wiem,że do perfekcji jeszcze
    trochę.Oblałam,bo się nie zatrzymałam na warunkowym zielonym przy
    skręcie w prawo.Niestety nie wiem czemu,ale potraktowałam to jak
    znak"ustąp pierwszeństwa",a nie "stop".Jak juz skręciłam to sie
    opamietałam,słusznie zostałam oblana.Muszę to przyznać.Będę mieć
    nauczkę na przyszłość.Może następnym razem się uda.Famona-napewno
    pojadę do WORD-u jak już będę mieć prawo jazdy,to świetny pomysł!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.