Egzamin w ŁOMŻY Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Chciałam zapytać jak wygląda egzamin w łomży, czy jest to trudne miasto do
    zdania z perspektywy osoby która tego miasta w ogóle nie zna (ja mam do łomży
    130 km w jedna stronę, więc tak nie bardzo mam jak tam poćwiczyć jazdę bo sam
    dojazd w jedną stronę to 2 godziny, więc dla mnie odpada tak możliwość jazdy
    bo nie zostawię z nikim malutkiego dziecka na tak długo). Ja mam egz 28 marca
    i nie znam miasta kompletnie, byłam tam jakieś 2 tyg temu z 1,5 godz,
    zauważyłam że większych problemów nie ma, miasto dość łatwe dobrze oznakowane
    nie zatłoczone, ale tak objechałam tylko centrum nigdzie poza tym nie
    wyjeżdżałam. Chyba sporym problemem są liczne wzniesienia? Więc pytam czy są
    jakieś pułapki trudne miejsca na których nagminnie powtarzają się błędy
    egzaminowanych osób. I jak wygląda egz w samym centrum, słyszałam że przez
    centrum tylko się przejeżdża a egz właściwie trwa poza centrum na obrzeżach
    miasta. Więc jak to jest na prawdę, i czy rzeczywiście jet trudno tam zdać? za
    wszystkie uwagi z góry dziękuję
    --
    Malwinka 4 czerwiec 2006
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,57750871.html
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-22216.png[/img][/url]
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 00:11
      Pisząc o Łomży należy zacząć od egzaminatorów, są naprawdę mili i
      interesują ich tylko umiejętności kursantów. Zdać łatwo nie jest
      nawet Łomżynianie zdają po kilka razy. W przeciwieństwie do
      warszawskich egzaminatorów których interesuje tylko kasa. A kasy to
      im pomagają pilnować również kamery. Jak za mało ludzi pod kasą to
      już wiedzą co mają robić. W WORD Łomża nawet nie mają kasy, trzeba
      jej szukać gdzieś w centrum miasta. Samo miasto nie jest łatwe do
      zdawania, dużo górek i trzeba mieć opanowaną jazdę po wzniesieniach.
      Trzeba zwracać uwagę na znaki, wszędzie zakazy, nakazy, uliczki
      jednokierunkowe przechodzące w dwukierunkowe i trzeba na nich uważać
      aby nie wjechać pod prąd. Na skrzyżowaniach i skrętach w lewo uważać
      na linie ciągłe aby ich nie przyciąć. Jeśli jest nakaz jazdy w prawo
      C1 lub C8 to kierunkowskaz i skręcamy a nie jedziemy prosto bo
      egzaminator nic nie mówi. Trzeba też uważać na pieszych którzy dosyć
      agresywnie wchodzą na pasy nie zważając na ruch jaki jest na jezdni.
      Do <sylmaj> wpisz sobie w wyszukiwarkę Łomża lub egzamin w Łomży. W
      Łomży nie ma jakichś pułapek, jeśli nie zrobisz jakiegoś
      kardynalnego błędu to egzamin zdany nie to co w w-wie pierduł się
      nie
      czepiają .
      Życzę
      powodzenia i szerokiej drogi.
      • Gość: gosc gosc IP: *.aster.pl 17.03.09, 09:25
        tez slyszalem, ze dosc latwo zdac tam egzamin, tylko wiecej sie placi./zdaje
        sie, ze 160 PLN/
        • Gość: sylmaj IP: *.pl 18.03.09, 08:11
          nie ja za egz tylko praktyczny na B płaciłam w łomży 112. W każdym ośrodku są
          takie same stawki za egz tak słyszałam
          • Gość: gosc gosc IP: *.aster.pl 18.03.09, 21:40
            to widocznie ktos zle mnie poinformowal-
            • Gość: lidka IP: *.unused.derbynet.waw.pl 28.03.09, 23:41
              rzeczywiście ktoś wprowadził Cię w błąd, bo za egzamin płaci się
              tyle samo. Tyle że w Łomży nie ma gigantycznej kolejki a panie
              cechuje duża kultura osobista. Egzamin trzeba opłacić na poczcie
              niedaleko WORD-u. Same miasto nie jest bardzo proste tzn trzeba
              bezwzględnie opanować ruszanie ze wzniesienia (najlepiej samymi
              nogami bez użycia ręcznego), zwracać uwagę na znaki, poćwiczyć ronda
              i trudne miejsca (na wysokich wzniesieniach, z lustrami itd).
              Uważam, że warto spróbować, odpowiednio przygotowując się - wziąć ok
              6-10 jazd doszkalających. Polecam OSK Daniel i OSK Ryszard Kamiński.
              • ZDAŁAM wykupiłam sobie tylko jedną godz przed egzaminem, egz mialam o 8 rano w
                sobotę więc umówiłam się na 7. Jeździłam z super Panem który bardzo dużo mi
                pokazał i mnie jeszcze paru rzeczy nauczył, między innymi ruszać na wzniesieniu.
                Ale się cieszę, jestem przykładem na to że można zdać egzamin nawet w obcym
                mieście jeżeli się uważa na drodze i patrzy na znaki. Poza tym Łomża jest dobrze
                oznakowanym miastem i nie jeździ się tam ciężko, no i przede wszystkim
                egzaminatorzy są mili, cierpliwi i wyrozumiali a to bardzo dużo znaczy, bo
                przyznam się szczerze że na mieście parę drobnych wpadek zaliczyłam ale na
                szczęście udało się
                --
                Malwinka 4 czerwiec 2006
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,57750871.html
                [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-22216.png[/img][/url]
              • Gość: Sreberko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.10, 16:21
                Najlepiej wiąć 2 godziny przed egzaminem i pojeździć po trasach egzaminacyjnych, zwiedzić uliczki
                które się zamieniają z jedno- na dwukierunkowe, ciągłe linie, lusta, których jest chyba ze 3 o ile się
                nie myle, na rynku, podczas wyjeżdżania z dwornej pod górę i jeszcze między takimi starymi
                budynkami, jak widaoczność jest kiepska najlepiej spojrzeć czy lustra nie ma ;)
                No i też polecam OSK Daniel, bezstresowa jazda i konkretne porady, i w końcu okiełznałam tę
                żelazną besię ;D
    • Gość: lidka IP: *.unused.derbynet.waw.pl 30.03.09, 21:06
      Łomża jest super miastem. Od zdania prawa jazdy mam do niej ogromny
      sentyment. Piję tylko piwo Łomża, planuję wakacje w Łomży, nawet
      kupiłam sobie książkę "Był taki dzień" - kalendarium wydarzeń w
      Łomży.
      • Gość: kika IP: *.chello.pl 31.03.09, 14:30
        ja zdawałam w łomży i powiem szczerze że napewno tam łatwiej zdać
        niz w warszawie mniej skomplikowanych uliczek i skrzyzowań kilka
        rond na krzyz mniejsze prawdopodobieństwo zrobienia głupstwa. duza
        zasługe też zawdzięczam mojemu instruktorowi młody, profesjonalnie
        podchodzący do sprawy no i super mi wytłumaczył pewne rzeczy, mimo
        tego że jazdy miałam w warszawie a egzamin w łomży to mnie
        przygotował super. co prawda stres robi swoje i kilka małych błędów
        miałam ale mino wszytsko zdałam za 1 razem.polecam łomże jak
        najbardziej!!!
        • Gość: johnnieB IP: *.unused.derbynet.waw.pl 31.03.09, 23:57
          trudność zdawania podobna, ale jest mniejszy stres bo ludzie są
          lepiej traktowani i mogą skupic się na jeździe a nie na "chamswie"
          • Gość: lewy IP: *.acn.waw.pl 01.04.09, 15:13
            Wydaje mi się, że zdawalność w różnych Ośrodkach jest podobna - spójrzcie tu
            www.lewojazdy.pl/index/statystyki Dlatego najważniejszy jest brak stresu, bo to
            chyba on jest największym wrogiem zdającego (he he łatwo się mówi brak stresu).
            Piszecie, że instruktorzy są mili, ale wystarczy trafić akurat na tego, który ma
            gorszy dzień i już.
            • Śmiesznie, bo ja właśnie w Łomży trafiłam na niemiłego pana egzaminatora a wawie
              na przesympatycznego i tak na mnie pozytywnie podziałał, że zdałam:P
              --
              [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/OoIK3DlUSbJ2uyz22X.jpg[/img]

              www.pomoz-amelce.pl/
              • Gość: kloe IP: *.unused.derbynet.waw.pl 05.04.09, 20:24
                jedna jaskółka wiosny nie czyni, po co jeździłaś do Łomży zanim
                spróbowałaś w Warszawie, skoro tu tak super, tylko skąd tak duzo
                rozczarowanych stołecznymi wordami osób, a tak naprawdę zdanie
                egzaminu nie zależy tylko od tego czy egzaminator jest sympatyczny
                czy nie, tylko od umiejętności i stanu nerwów egzaminowanego,
                pierwsze podejścia nie są tak stresujące jak kolejne
      • Gość: Darek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.13, 18:01
        W takim razie zapraszam na wakacje w Łomży mam pokoje i mieszkania do wynajęcia w bardzo spokojnej okolicy
        Pozdrawiam Darek511O53369
    • Gość: Asia IP: *.ip-point.pl 15.01.10, 13:28
      Miasto ma około 60 tyś mieszkańców jest bardzo dobrze oznaczone.
      Ja zdałam tam za pierwszym razem chodiłam na kurs do szkoły w
      Rembertowie która wysyła kursantów do Łomży Polecam.
    • Gość: marta IP: *.cdma.centertel.pl 15.01.10, 20:03
      Moim zdaniem w Ostrołece łatwiej zdać. Moja koleżanka nie mogła zdać
      w Łomży. Ja zdawałam w Ostrołęce i moge polecić te miasto do
      zdawania.
      • Gość: za 1 razem IP: *.acn.waw.pl 16.01.10, 23:25
        I TY i wszystkie inne osoby zdające w Łomży a mieszkające w Warszawie, powinne obowiązkowo mieć nakaz jeżdżenia po Łomży a nie po Warszawie. Jak się jest za cienkim, żeby zdać egzamin we własnym mieście, to znaczy, że się po własnym miejście jeździć nie umie i umiejętności brak. Na Łomże -być może- umiejętności są wystarczające ale na warszawskie realia już nie. I wiem coś o tym, bo moje drzwi doświadczyły już spotkania z taką niemotą płci pięknej, co egzamin w Łomży zrobiła, bo w Warszawie, gdzie mieszka, zdać nie umiała. Na dokumencie PJ koniecznie powinna być adnotacja o miejscu i ośrodku, gdzie uprawnienia się otrzymało. Niech widzą to gliny podczas kontroli, ubezpieczyciele podczas zawierania umów i niech widzą pracodawcy! Niech widzą to, że dziewczyna mieszkająca w Warszawie prawko zrobiła gdzieś w Łomży czy innej Ostrołęce!
        Do garów albo do Łomży sio!
        • nie tak ostro siostro..;)
          --l]

          [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png[/img][/url]
        • Gość: gość IP: *.rajskanet.pl / 192.168.2.* 05.12.10, 20:03
          To sio chyba pokazuje Twój prawdziwy rodowód. Zdawać w Wa-wie nabijać kieszenie instruktorom, którzy mogą potem pomóc zdać na Oblewniczej? Nie dziękuje chce zdać normalnie.
        • Gość: mija IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 00:53
          Racja, eh, swieta racja.
          Wyjezdzaja potem te pipy na Warszawskie ulice ( glownie w weekend, do centrum handloweg....Jak nie umiesz zadc w miescie, po ktorym masz jezdzic , jezdzij komunikacja miejska.
        • Gość: egzaminowana IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.12, 12:52
          Jesteś d......kiem jak ich mało. WORDY w warszawie to banda, jestem po drugim egzaminie oczywiście negatywnym, pierwszy -nerwy więc moja wina,(nie do końca , ale niech im będzie) a drugi to sadystyczne polowanie na mój błąd przez egzaminatora. Męczył mnie godzinę, w prawo, w lewo, ordynarne odzywki poganianie,-,, na co czekamy !?- znowu czekamy!? Pani jest niezdecydowana ! Szybciej proszę ! itd,, itd'' wiedziałam ,ze chce mnie oblać. Tym bardziej próbowałam się nie dać. Nie robiłam zatrzymania w miejscu , ani parkowania, chciał mnie zmęczyć jazdą, bo na placu, po łuku i wzniesieniu, kazał mi zawracać między dwiema tyczkami, wąsko ustawionymi , bez problemu, więc sterowanie autem OK, po takich zagadkach jeździłam, że nie myślałam nawet o nerwach nie miałam czasu na to. Oblał mnie w nędzny sposób, skręcając w lewo wjechałam na ulicę o trzech pasach ruchu i zbliżałam się do ronda, oczywiście przepisowo byłam na prawym pasie , więc mówi na najbliższym rondzie zawracamy, OK myślę , kierunkowskaz , lusterko raz, lusterko dwa, zmieniłam pas, jestem na środkowym, znowu kierunek , lusterko raz, jest czarny merc ,czekam aż przejedzie, znowu lusterko , jest ,czekam , znowu lusterko mocno się upewniłam, na jazdach z instruktorem też tak było i wiedziałam , byłam pewna, że merc chciał mnie przed siebie wpuścić,więc trochę gazu i ...i ..no właśnie upolował mnie, stwierdził , że chciał nas wyprzedzić, a ja na niego najechać złapał za kierownicę , zjechałam w prawo , po egzaminie!!!i Co wy wszyscy mistrzowie kierownicy??? Takie manewry trzeba robić zdecydowanie , bezpiecznie i pewnie. Naprawdę dobrze jeżdżę, ostrożnie, zdecydowanie. Zresztą co tu pisać ...gdy odwoził mnie do wordu spytałam jakie ma zastrzeżenia, a on zwyczajnie , że jeżdżę naprawdę dobrze, pierdu, pierdu, aż w końcu pokazuje mi numer na bilecie który wylosowalam i mówi,że mało egzaminów mają. Dlatego oblałam. Jeszcze kilka egzaminów w warszawie i będę ofermą nie kierowcą , będę bala się wyprzedzić, zmienić pas,a na pewno jak na razie, nie będę korzystała z uprzejmości innych. W Warszawie prawko to jak wygrana w totka, mają swoje sposoby na oblanie- KAŻDEGO !! Jeśli ktoś zdał za pierwszym lub drugim razem , to egzaminator tak chciał i nic tu po twoich umiejętnościach!
          • Gość: za 1 razem IP: *.acn.waw.pl 11.07.12, 20:53
            W zasadzie można nie czytać do końca tych wypocin, bo do nich już przyzwyczaiłem się. Dawno nie byłem na tym forum, ale widzę, że wszystko po staremu. Ciągle panuje tutaj mit, że warszawskie wordy to mafia, gdzie _nie_da_się_ zdać wcześniej niż za 5 czy 7 razem, jeśli nie jest się znajomym królika albo nie da łapówki. Wtedy gdy robiłem prawko, rok 2004, pracowałem na Żeraniu nie aż tak daleko od wordu i widziałem, co wyczyniały kursantki. Wtedy word na Żeraniu miał najgorszą opinię. U mnie w pracy ludzie robili tam prawko i też ciągle oblewali. Oczywiście sami nie widzieli swojej winy, nie ma opcji. ZAWSZE winny był stres, samochód albo egzaminator. Cały czas mnie uprzedzali, że nie zdam, że obleję, bo tam się nie da zdać, bo złośliwie czekają tylko, żeby udupić, że to mafia byłych esbeków. Byłbym gotów uwierzyć, ale poszedłem tam na egzamin i przy bardzo bardzo niekorzystnych warunkach atmosferycznych, najzwyczajniej ZDAŁEM. Ani razu nie zgasł, nie najechałem na placu na linię, nawet nie zbliżyłem się, bo idealnie parkowałem i zawracałem zostawiając odstęp od pachołków. Potem zrobiłem miasto bez żadnego wleczenia się, gaśnięcia silnika i wymuszania pierwszeństwa. Poszedłem do pracy niedaleko i mówię, że właśnie zdałem za 1 razem. Pierwsza reakcja była, że 'pier...lisz'. Druga reakacja, dziewczyn była dokładnie taka, jak na tym forum. Od razu zaczęło się gadanie, że pewnie mam znajomości, miałem szczęście albo dałem w łapę. No jednak nie, bo po kilku latach zacząłem pracę etatowo jako kierowca i wykonuję ją do dziś. Nie spowodowałem żadnej kolizji, ale oczywiście i tak na tym forum wyczytam, że jakaś niedojda, która zdała za 15 razem, jeździ lepiej od tych wszystkich cwaniaczków, którzy zdali za 1 razem. I to mówią te, które od czasu egzaminu zrobiły pewnie 5 tysięcy kilometrów maksymalnie. Ja pod koniec roku pewnie dojdę do pół miliona licząc od 2004 roku.
          • Gość: Zniesmaczona. IP: *.acn.waw.pl 29.09.12, 11:24
            Ja miałam podobną sytuację. Egzaminator oblał mnie za to, że nie zatrzymałam się na żółtym świetle. Nie mogłam tego zrobić, bo byłam już właściwie na skrzyżowaniu i gdybym się zatrzymała, to stworzyłabym zagrożenie dla innych kierowców. Poza tym co? Miałam zatrzymać się na środku? Jeździłam już prawie godzinę i nie zrobiłam żadnego błędu, mimo że wykonałam wszystkie zadania. Egzaminator podczas egzaminu był chamski i robił wszystko,, żeby mnie oblać. W drodze powrotnej, gdy jechałam już na miejscu pasażera, stwierdził bezczelnie, że bardzo dobrze jeżdżę i następnym razem na pewno zdam.
        • Gość: wlodass1 IP: *.opera-mini.net 11.07.13, 20:12
          A może spójrz na to że "wyczynowi" warszawscy kierowcy nie ułatwiają jazdy kandydatom na kierowcę, powodują większy stres itd. a egzaminatorzy mają w nosie że wyjezdzil ktoś 30 u w stolicy i nie ma wprawy w walc na drodze z "zawodowcami". Ja się nie boję warszawskich kierowców bo zawszę mogę takiego trabiacego przed skrzyżowaniem, trabnac w czoło...
      • Gość: ANNA IP: *.adsl.szeptel.net.pl 23.10.12, 13:51
        JA ZDAWAŁAM w Łomży i nie zdałam a żebym poszła zdawać jeszcze raz to bym poszła gdzie indziej bo tam egzaminatorzy to same ch...e oni tylko patrzą że ktoś im w łape będzie dawał a dyrektor oniczym nic nie wie a powinien wiedzieć bo to on bedzie miał problem jak ktoś to będzie czytał to niech rozważnie czyta
    • Życzę powodzenia na egaminie w Łomży!!!
      To co polecam, to wykupić sobie około 2 godzin przed samym kursem,
      aby troszkę się rozjeździć i poznać miasto.
      Jak wyjedziesz z ośrodka po prawej stronie masz do pokonania górkę(
      w tygodniu są tam dość spore korki) w sobotę raczej nie, więc musisz
      mieć opanowaną jazdę pod górkę.Dojedziesz do ronda, na którym jest
      zawsze duży ruch, czyli musisz sprytnie z niego z jechać :) a
      póżniej -dużo jednokierunkowch, skrzyżowań i do pokonania wiele
      górek i rond. W dwie godziny zrobisz wszytkie trasy- spokojnie
      poznasz miasto i napewno dzięki temu unikniesz wpadek.
      Polecam Łomżę, oprócz egazminatorów,którzy są spoko.To co jest mega
      ważne, że kierowcy w mieście są kulturalni.Mają większą tolerancję
      dla zdających, ponieważ nie podjeżdzają a gdy wrzucisz kierunkwskaz,
      to sprytnie zjezdzają z drogi!! Zupełnie inna kultura jazdy!!

      Polecam szkołe jazdy Pana KAZIKA - tylko wczesniej trzeba się umowic
      na jazdę (godzina 35 zł).
      Powodzenia
      • A ja właśnie za namową szkoły jazdy pojechałam zdawać do Łomży i nie
        zdałam. Od razu złożyłam wniosek o przesłanie moich papierów na
        Powstańców Śląskich i tam zdałam za pierwszym razem bez
        najmniejszego problemu chociaz ani razu nie byłam na Bemowie. Mój
        instruktor jeździł ze mną non stop jedną trasą z Placu Bankowego na
        plac manewrowy. Nie wiem co mnie podkusiło aby zdawać w tej Łomży.
        Jak ktoś umie jeździć to zda wszędzie.
        • czyli rozumiem, że w ŁOMZY jeszcze nie umiałaś?
          • Tak, widocznie tak właśnie było. Od egzaminu w Łomży do egzaminu w
            Wawie minęło ponad 3 miesiące. Wyjeździłam jeszcze 15 godzin z
            instruktorem ale innym niż poprzedni i to mi naprawdę bardzo dużo
            dało.I specjalnie nie jeździłam po Bemowie tylko po całej Wawie żeby
            nabrać pewności siebie a nie tłuc na pamięć trasę a jak egzaminator
            powie skręcić w prawo zamiast w lewo to nie wiadomo co ze sobą
            zrobić. W moim przypadku widocznie 30 godzin to zbyt mało aby w
            miarę pewnie poczuć się za kierownicą. Pozdrawiam wszystkich
            zdających PJ.
            • Gość: lomza IP: *.lomza.vectranet.pl 22.05.10, 11:30
              A ja jestem z Łomży i zdałem za 3x. Oczywiście to była wina egzaminatorów, haha.
              Moim zdaniem jak ktoś sie fatyguje z W-wy, to lepiej zdawać w Ostrołęce, bliżej
              W-wy i miast mniejsze, tylko ruch większy tirów i osobówek, wiec trudniej
              opuścić rondo i kultura jazdy tam mniejsza. W Łomży tak sprytnie przed egz. nie
              uciekają, gdyż jeździ dużo BLM, BKL, BI, a także czareśniacy na BL, którzy tylko
              patrzą, kogo tu tylko polonezem wyprzedzić. Powodzenia. Egz. po za jednym z
              panów są OK.
              • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 27.11.10, 18:25
                Witam, ja wczoraj zdałam mój drugi exam i jestem z tego bardzo dumna. Przed tym pamiętnym dniem bardzo dużo siedziałam na forach tego typu i czytałam, zastanawiając się jak to będzie. Powiem wam że nie podoba mi się fakt, ze Łomża jest uważana za łatwe maleńkie miasteczko w którym zdanie to pestka. Przekonanie to sprowadza wielu warszawiaków-cwaniaków, którzy chcą być sprytni, posłuchają gdzieś że łatwiej zdać niż u nich, jadą setki kilometrów żeby zdawać (w Wawie trudniej podobno) a potem wypowiadają się na forum jak to banalnie jest zdać. To absolutnie nie prawda-wiesz, że umiesz jeździć to zdasz, bez względu na to gdzie, a jak nie to dokup sobie godzinki. Ja jestem z małego miasteczka, z Siemiatycz, mój rejon to właśnie Łomża i bez żadnego kombinowania, w kursie miałam 4 godzinki jeżdżenia po Łomży i wyszło. To że było baardzo trudno jest nieistotne.
                • Szkoła jazdy Warszawa. Nie zgodze się z Tobą bo wiem z doswiadczenia, że w Łomży zdaje się o wiele łatwiej niż np na Odlewniczej w W-wie.
                  • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 02.12.10, 14:00
                    to naturalne że w Warszawie jest większe natężenie ruchu, a co się z tym wiąże trudniej zdać egzamin. Czy jednak naprawdę w Łomży jest aż tak łatwo, ze (przyszli) kierowcy z Warszawy aż tak wychwalają jazdę w tym miasteczku Dlaczego nie mówi się tak o Ostrołęce, Siedlcach czy Białej Podlaskiej? Przecież to zdecydowanie bliżej. W związku z legendą o tym że Łomża to najłatwiejsze miejsce do zdawania nierzadko spotykam się z tekstami typu "w Łomży zdawałaś?ee, to pestka, tam wszyscy zdają, w Białym na pewno byś tak szybko nie zdała" to bardzo nieprzyjemne, a najważniejsze jest to iż nieprawdziwe. Nie jest to aż tak łatwe jak się powszechnie sądzi.To nie jest raj dla "nieudaczników", jak to na forum było pisane.
                    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 01:32
                      Łomża wcale nie jest łatwym miastem do zdawania egzaminów. Tam też Łomżynianie zdają po kilka razy. W Łomży jeździ się po całym mieście i to na trasach wśród ciągnących się przez miasto wielu tirów. Nie tak jak w Wa- wie gdzie egzamin odbywa się w jednej dzielnicy - dla Odlewniczej jest to Bródno , dwa ronda i kilka skrzyżowań. Na egzaminie w Łomży można pojechać tam wszędzie! Na wszystkie skrzyżowania. Jest też kilka rond większych i mniejszych na których jest zawsze duży ruch. Trzeba być b. skupionym i bardzo uważać. Łomża jest miastem, bardzo zatłoczonym (zwłaszcza w południe i wczesnym popołudniem, ludzie wchodzą na jezdnię nie zważając na jadące samochody. Miasto jest bardzo dobrze oznakowane, więc nie ma problemu z orientacją., jest dużo skrzyżowań na górkach, więc trzeba mieć opanowane ruszanie na wzniesieniach z roboczego lub z ręcznego hamulca (jak kto woli, egzaminatorom to obojętne) Całe miasto ma teren pagórkowaty , górki nie są duże, ale są, lepiej być do tego przygotowanym.
                      • Gość portalu: gość napisał(a):

                        > zdają po kilka razy. W Łomży jeździ się po całym mieście i to na trasach wśród
                        > ciągnących się przez miasto wielu tirów. Nie tak jak w Wa- wie gdzie egzamin o
                        > dbywa się w jednej dzielnicy - dla Odlewniczej jest to Bródno , dwa ronda i kil
                        > ka skrzyżowań. Na egzaminie w Łomży można pojechać tam wszędzie! Na wszystkie
                        > skrzyżowania.

                        Mógłbym się spierać, że taka "jedna dzielnica" jest wielkości Łomży. Oraz, że ma więcej mieszkańców. Nie wiem, jak daleko zapuszczają się egzaminatorzy z Odlewniczej, ale ci z Powstańców "wożą" egzaminowanych po większości Bemowa i częsci Bielan - po ul. Żeromskiego. To spory obszar ...
                        Nie, nie chcę powiedzieć że egzamin w Łomży to "pikuś"
                    • Gość: siemiatyczanka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.10, 09:21
                      ja też jestem z Siemiatycz a wczoraj miałam egzamin w Łomży nie zdałam bo nie wjechałam do końca w koperte m i n i m a l n i e ale ogólnie boję się Łomży te ronda kolizyjne lub bez czuje że nie jestem przygotowana dostatecznie 1 raz w Łomży? to moim zdaniem za mało! szukam teraz kogoś na doszkolenie u nas może poradzisz?
                      • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 04.12.10, 16:33
                        witaj siemiatyczanko:), nie bój się, powiem Ci szczerze że mi bardzo pomogło moje podejście do egzaminu (a mianowicie cały czas powtarzałam sobie że zdam i... zdałam) poza tym najlepsi kierowcy zdają za drugim razem więc na pewno Ci się uda. Muszę powiedzieć że miałaś pecha bo podobno dosyć rzadko trzeba zrobić tą przeklinaną przez wielu kopertę. Czego konkretnie obawiasz się na tych rondach? Na rondzie takim moja koleżanka oblała... A kolizyjne i bezkolizyjne to są skrzyżowania ze światłami:).W jakim ośrodku uczyłaś się jeździć? Ja dokupowałam chyba 2 godzinki u niejakiego Żebrowskiego w duecie (dużo i szybko mówi, ale mi to pomogło) pozdrawiam
                  • Gość: alanAla IP: *.centertel.pl 16.07.12, 21:01
                    Chiałabym się odnieść co do porównania Odlewniczej. To nie wina ośrodku, aczkolwiek egzaminator u którego miałam "przyjemność" zdawać, z góry wiedział ze nie zdam tego egzaminu. Zostałam wyczytana 10 min przed czasem, po czym od razu zostałam pośpieszana. Na placu tylko słysząłam," no dobrze ale prosze juz szybciej przejechać" po wyjechANIU na miasto, słyszałam tylko zbyteczne "na skrzyżowaniu w lewo,lewo leeeeewo" po 10 min jazy były pierwsze westchnięcia, a później pierwsze parkowanie, i nagle po heblach :O !! "prosze druga próba" (kierunkowskaz ok, uważał ze za blisko podjechałam pewnie) 2 próba po heblach i to samo i "dziekuje wynik egz negatywny" a do ośrodka wracaliśmy z predkością 70 km/h i mężczyzna wrecz wybiegł z samochodu. Bardzo mu sie spieszyło, wiec najłatwiej oblać :) generalnie bardzo się juz zraziłam do "OBLEWNICZEJ" mimo ze to wina egzaminatora ( wg mnie byłam w dobrej syt jezeli chodzi o parkowanie, lecz zbyt zestresowana by móc w ogole cos powiedziec po tym". Ja osobicie nie polecam Odlewniczej, ale to nie moja już decyzja, wszystko w waszych rękach :) POWODZENIA WSZYSTKIM ZDAJĄCYM !!
                • Gość: mija IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 00:50
                  Mnie te pipy z Warszawy, ktore zaja w Lomzy lub Ostrolece, zeby bylo latwiej, doprowadzaja do szalenstwa. Glownie na Warszawskich ulicach... W lomzy jest latwiej, wiec zdam prawko, aa potem bede uprzykrzac zycie innym na Warszawskich drogach. Makabra. Zdecydowanie jestem za zdawaniem w miejscu zameldowania, ucieloby to leb tym nieudolnym , ktorzy nie potrafia poruszac sie po duzym miescie, Jak ktos umie jezdzic, zda w Warszawie i tyle. Nie ma zlych egzaminatorow, sa tylko nie potrafiacy jezdic egzaminowani.
                  • Gość: kierowca IP: *.acn.waw.pl 09.12.10, 11:00
                    dokładnie, popieram cię mija
                    w szkole, w której robiłam prawko, nawet nie było czegoś takiego jak zbiorowe wyjazdy do Łomży na egzamin. W dobrym OSK tak cie naucza jeździć, że zdasz w Warszawie.
                    Ja przynajmniej nie boje się wyjechać teraz n wieksze skrzyżowanie, rondo z tramwajem itp.
                    A z tymi, co zdawali w Łomzy, strach potem sie spotkac na drodze! Wyjedzie taki np na rondo Radosława i rozwali się na pierwszej latarni.
                  • Gość: agbnes IP: *.dynamic.chello.pl 01.10.12, 21:23
                    Wiesz co - nie dobijaj mnie z tym tekstem': "zdawać w miejscu zameldowania". Nie każdy ucieka przed tą demonizowaną Warszawą - ja np. zdawałam w Warszawie a jestem z Łodzi... Trasy na Bródnie nie są może i trudne (pozornie) - ale trzeba mieć świadomość, że inni (czytaj "super-kierowcy z prawkiem) nie zawsze zachowują sie ok jeśli widzą L-kę "egzamin" (powiedziałabym, że nawet dostają „szału” – jak to określiłeś /łaś na widok samochodu egzaminacyjnego), a nawet jeśli to mają na uwadze, to sami jeżdżą nieprzepisowo utrudniając bardziej lub mniej świadomie egzaminowanemu wykonanie manewrów – zgodnie z przepisami podkreślam, do tego dochodzi stres i czekający na najdrobniejszy błąd egzaminator. W kwestii "pip" na drodze po prawku w Łomży to znam "pipy" z Warszawy jeżdżące gorzej niż dziecko na rowerku. Przez takie podejście jak Twoje niektórzy mają obawy przed jazdą samochodem – a nóż trafię na wariata-frustrata??? Ośrodek na Odlewniczej - niestety z żalem przyznaję - ci państwo często mylą priorytety. Te wszystkie negatywne opinie nie mogą mieć źródła tylko we frustracji niedoszkolonych przyszłych kierowców! Bo co to nagle – zbiorowa histeria?? Proszę zastanówcie się nad tym. Nie zdarzyło mi sie widzieć tak złego, niesympatycznego i lekceważącego traktowania egzaminowanych (ale pozory świetne – tylko się uczyć!!). Tym bardziej przykre jeśli widzi się egzaminatora gnojącego faceta, który mógłby być jego ojcem... Nie chodzi mi o nieegzekwowanie koniecznych umiejętności jeśli widzę osobę starszą od siebie – albo młodszą, ale o KULTURĘ!! Nie kwestionuję kompetencji egzaminatorów, nie dzielę ich na złych i dobrych, ale na ludzi kulturalnych i jej pozbawionych. Radziłabym egzaminowanym w tym i każdym innym ośrodku mieć więcej odwagi do egzekwowania swoich praw, nieustępowania z obawy o dalszy tok egzaminu / ów. Trochę więcej takich odważnych i Odlewnicza też się zmieni...
    • Polecam to miasto tam łatwiej niż w Warszawie zdać egzanin na prawo jazdy. Pamietaj że po mieście nie jeżdzi sie na pamięć tylko patrząc na znaki pionowe i poziome. Moja szkoła organizuje wyjazdy do Łonży na egzamin ze względu na to, że jest tam łatwiej i ludzie są bardziej przyjaźni, mam na myśli egzaminatorów.
      Ja osobiście polecam bo kursanci z mojej szkoły jazdy chwalą sobie egzaminy w Łomzy. Zdaję sobie sprawę z tego, że co osoba to inna opinia ale ja myslę że zdasz bez większego problemu.
      Powodzenia :)
      • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 13:20
        Zdać bez większego problemu można w każym mieście,tylko trzeba umieć jeździć.
        • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 04.12.10, 16:35
          Gościu, zgadzam się z Tobą w 100 procentach
          • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.10, 16:43
            Jedna na sto się zgadza-dziękuję.
            • Gość: miserere IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.10, 11:20
              A czy są instruktorzy, którzy dadzą 100% gwarancję tak dobrego nauczania (dostosowanego do warunków i potrzeb tzw.kursanta), że zdanie egzaminu nie będzie problemem. Piszę, bo wiele razy nie zdałem (także w Łomży)? I jeżdżę - trochę - bez papierów.
              • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 05.12.10, 18:07
                jak to ktoś kiedyś powiedział uczniowie dzielą się na nieuków i samouków. i choć dotyczy to głównie szkoły to myślę ze z nauką jazdy jest podobnie-jeśli sama nie chcesz lub nie wierzysz że umiesz się nauczyć to instruktor choćby najlepszy nic nie pomoże. poza tym na egzaminie jest trochę tak , że nie wsystko zależy od Ciebie-nawet jak wyjeździłaś 50 godzin i umiesz dobrze jeździć to może Ci się przydarzyć taka sytuacja na drodze że nie da się nie popełnic błędu. Poza tym dużo zależy od egzaminatora. Tak więc nawet najlepszy instruktor nie jest gwarancją sukcesu, chociaż znacznie łatwiej jest jeśli miałaś naprawdę dobrego.
      • Gość: kierowca :) IP: *.acn.waw.pl 08.12.10, 00:12
        A mi się wydaje, że dobry instruktor nauczy tak, że nie trzeba jeździć do Łomzy.
        zdałam wczoraj na Odlewniczej, miałam bardzo życzliwego egzaminatora. Więc to nie jest tak, że ci egzaminatorzy z Odlewniczej myślą tylko gdzie cie oblać a ci w Łomży od razu przyjmą cię z otwartymi ramionami.
        Ten mój wczorajszy egzamin był bardzo krótki - jechałam pewnie, nie popełniłam żadnego błędu. Nawet ani razu mi nie zgasł samochód. Facet chyba zobaczył, że umiem, jeżdżę pewnie, spokojnie i nie ma sensu mnie męczyć.
        No, ale miałam świetnego instruktora, który mnie nauczył bezbłednej, pewnej jazdy, tłumaczył wszystko, cierpliwie, do znudzenia, aż się naumiałam :D. parkowania tłuczone do bólu na kazdych zajęciach, łuk i górka to samo :D
        nawet się bardzo nie bałam tego egzaminu bo wiedziałam, że umiem.
        Wydaje mi się, że jesli umie się jeździć to nie trzeba jeździć do Łomży bo można zdać i w Warszawie.
        • Gość: kierowca :) IP: *.acn.waw.pl 08.12.10, 00:16
          A i jeszcze. Nie dajcie się wrobić w żadne wycieczki z OSK do Łomzy - lepiej poszukać dobrego OSK tu w Warszawie a się zda!
          • Gość: Małgorzata IP: *.net.pbthawe.eu 09.12.10, 19:07
            Kierowco, w pewnym sensie się z Tobą zgodzę, lecz niektórym 30 godzin nie wystarcza, a poza tym na pewno lepiej się jeździ, pewniej się człoweik czuje za kółkiem kiedy jedzie po trasce którą kiedyś już jechał . a na egzaminie właśnie ta pewność jest bardzo potrzebna. Ale to prawda- jeśli ma się dobrego instruktora to i Wawie się zda.
    • Gość: gość IP: *.rajskanet.pl / 192.168.2.* 05.12.10, 20:09
      By mieć pewność zdania egzaminu jadąc do Łomży warto pojechać z jakimś OSK, które jeździ z ludźmi nie tylko na egzaminy ale i na nauke, koszt całodniowego wyjazdu to od 150 do 250zł, zależy gdzie i z kim, mozna poznać wtedy auto i miasto, poćwiczyć manewry. Jak ktos swietnie panuje nad stresem to pojezdzenie z nimi przed samym egzaminem tez wystarczy wtedy oszczedza się kase na jednym wyjezdzie. Mozna tez pojechac z kims znajomym i wykupic na miejscu jazdy ale tu tez mozna róznie trafić. Najbardziej odradzam PKS - mordęga.
      AHa wg mnie najtrudniejsze w Łomży nie są górki tylko ronda.
      • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.11, 23:06
        Wczoraj zdałam egzamin w Łomży.Było to moje drugie podejscie,za pierwszym razem oblałam na górce.Stres i emocje biorą góre.Śmieszą mnie wypowiedzi cwaniaków,którzy piszą że jak umiesz jezdzic to zdasz w Warszawie.To nie chodzi o umiejętnośc jazdy tylko o koszty zrobienia prawka.Byłam na Odlewniczej i widziałam podejście egzaminatorów ,w Łomży wszystko przebiega w przyjazdnej atmosferze.Jeśli na miescie nie popełnisz grzechów głównych to masz zdany egzamin.Miasto po godz.16.00 pustoszeje jezdzi się łatwo i przyjemnie.W Łomży trzeba dużą uwage zwracać na znaki,uliczki jednokierunkowe,które przechodzą w dwókierunkowe,dużo zakazów i słynne lustro na rynku.Jeśli komuś zależy na zdaniu egzaminu w szybkim terminie to w Łomży czeka się 3 lub 4 dni.Polecam.
        • zdawała na odlewniczej a potem w radomiu Moim zdaniem spamujesz bo jesteś jedną i tą samą osobą i ci tyłek ściska że w wawce nie zdałaś tylko na zadupiu
        • co stać cię było na kurs a na egzamin 112 zł miesięcznie już nie ?
          • Gość: budzyn IP: 78.133.158.* 03.11.11, 17:15
            witam wszystkich,
            tydzien temu zdalem w Lomzy egzamin na A za pierwszym razem. nie czytalem calego forum ale po pierwsze nie zgodze sie z tymi co mowia ze jak sie umie jezdzic to zda sie wszedzie bo jak egzaminator chce to uwali kazdego chojraka, po drugie w Lomzy nie jest taka latwa trasa (bylem tam pierwszy raz w zyciu i przed egzaminem wykupilem sobie godzinke jazdy, gdyby nie to na pewno uwalilbym egzamin bo instruktor dokladnie powiedzial na co zwrocic uwage. Przejechalismy 2 x trase egzaminacyjna i radze zwrocic uwage na 2 skrzyzowania kierunkowe, zeby zajac odpowiedni pas przy zjezdzie, dodatkowo na jednym skrzyzowanku jest taki myk ze trzeba puscic zawracajacych z przeciwleglego pasa, nie wspomne nawet o tym ze trzeba miec oczy nawet w du... kreci sie tam mnostwo pieszych, zwlaszcza kolo rynku i nigdy nie wiadomo co takiemu pieszemu strzeli do glowy). po trzecie na egzaminie duza uwage zwracaja na plac. Nie ma opcji ze ktos przymknie oko, jeden kolezka oblal bo slabo ruszyl glowa na 8.. aha do lancuach dostaje sie reczniczek papierowy, takze nie wystarczy tylko opowiedziec, trzeba troche sie pobrudzic :) pozniej jest miasto czyli z gory ustalona trasa egzaminacyjna, polecam ta godzine przed egzaminem, bo naprawde duzo daje.
            to tyle. Powodzenia zycze!!

            ps. w Lomzy zdawalem nie dlatego zeby isc na latwizne tylko dlatego ze w wawie nie bylo juz terminow.
    • Oszukują w moim mieście Łomży.
      --
      Więcej: www.rejdych.art.pl
      • zapraszam na egzamin do Łomży 515 750 473
        Szybko, profesjonalnie i orzyjemnie
        • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.13, 16:04
          Super zdałam za pierwszym razem i nową teorie i jazdy !! Ciężkie miasto nigdy tam nie byłam ale się umie jeżdzićć to się umie wszedzie. jak trafiłam na egzaminatora który za wszelką cene chciał mnie uwalić ale nie dałam sie i jest ok za pierwszym !:) banan na buźce cały czas:))
          • Gość: u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 14:49
            polecam wyjazdy do Łomży na egzamin. uczyłam się jeździć w Warszawie, ale nie dałam rady zdać tu egzaminu. za pierwszym razem łuczek nie poszedł, nogi mi strasznie mi się trzęsły. 2 razy na mieście. na doszkalających instruktorzy mówili, że nie mają czego u mnie poprawiać, ale na egzaminie stres i głupie błędy, za które pewnie i w Łomży bym nie zdała. pojechałam do Łomży z osk gruszfeld i nie żałuję. 2 godziny jazd po mieście, poznałam większość trudnych miejsc, troche przyzwyczaiłam sie do nowego samochodu i udało się! akurat mój egzaminator był bardzo sympatyczny, i nie czepiał się za najmniejszy błąd co prawda oblał połowę osób z mojej grupy, ale jeśli ktoś umie jeździć to zda. mając doświadczenie z warszawy i łomży polecam to drugie :) w dodatku w osk gruszfeld pomogą wszystko załatwić i przygotować się do egzaminu.
            • Gość: Tomek IP: *.adsl.inetia.pl 18.09.13, 11:14
              łomża jak karzde inne miasto natomiast ja oblałem na c+E bo tak chciał egzaminator
              Jak mozna zawrócic na rondzie bo tak je nazwał egzaminator zestawem 18m gdzie rondo jest jak jakas wysepka z wazonem posrodku gdy mu powiedziałem ze mam za długi gabaryt pojazdu wymyslił nastepny skret w lewo gdzie pas dla skrecajacych ma moze 15 m i jak masz pecha i bedzie na tym pasie 2 osobówki wiec zmisc zestaw na 10 m nie dotykajac lini ciagłej
              powodzenia zycze :)
    • Gość: 29tomasss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.13, 15:17
      powiedzcie jak zdac kqwa ponowanie na prawko rok temu stracilem prawo jazdy za pkt . jestem z Łomży i podchodze juz 4 raz i nie moge zdac praktycznego :/. Mam juz wyrobione odruchy jako kierowca robie prawie 80tys km rocznie i czasami sie zapominam bo dla mnie prowadznie auta i nie które manewry na drodze to odruch czasami bezwarunkowy a jezdze po całej Polsce bo tego tez wymaga moja praca ... tak od roku jezdze bez prawka. co zrobic pomocy !? jak żyć :) a prawo jazdy mam od 2001 roku tzn mialem :/ bo mi jescze nie oddali :P
    • Gość: kursant IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.10.13, 16:33
      Nie daj Boże z tą teorią na kategorie B. Człowiek się uczy ze wszystkiego, ze wszystkich płyt ... nawet w łożmży kupiłam koło WORD- u płyte z mniej więcej podobną teoria..... i co 4 błędy. A w domu zero . Nie wiadomo z czego ma się człowiek uczyć.... czemu word nie wyda 5 tys pytań i z tego niech robi egzamin. Litości .... człowiek jedźie tak 200 km w jedną strone i nie zna pytań jakie będą nawet przykładowych i co najlepsze 10 osób na cały dzień przechodzi teorie to jest śmiech na całą Polskę .
    • Gość: jarek IP: *.lowicz.mm.pl 10.04.14, 07:30
      zdawałem w łomży 3 razy i za kazdym razem na placu,łatwe zdawanie w łomży sie skonczyło
      niby w trudnym wordzie w skierniewicach zdalem za 1 razem,to tak na przemyslenie wszystkim
    • Gość: zdzisiu IP: *.range31-48.btcentralplus.com 12.04.14, 23:07
      a ja nareszcie zdałem za trzecim razem!
    • Gość: świeży kierowca IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.05.14, 11:32
      jeśli umiesz jeździć to zdasz wszędzie , ale faktem jest że też trzeba mieć szczęście do tych egzaminatorów... bo nie każdy jest taki miły i sympatyczny . Ja zdawałam prawko w WORD Łomża- testy zdałam za pierwszym razem a jazdę za 3 . Jeśli chodzi o mnie to właśnie jeżdżąc po mieście przed samym egzaminem miałam większy stres ( noga dygotała mi na sprzęgle, nie mogłam się skupić) . Jak za 3 razem zrezygnowałam z tej opcji to ZDAŁAM . Jest to kwestia indywidualna . Natomiast moja koleżanka która wcale nie jest z W-wy postanowiła tam zdawać prawko i zdała jazdę za drugim razem ... I wcale jakiego nadzwyczaj przyjemnego egzaminatora nie miała . Trzeba po prostu mieć umiejętności do jazdy i tyle w tym temacie .
    • Gość: kaeko7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.14, 14:27
      Miasto ma około 60 tyś mieszkańców jest bardzo dobrze oznaczone.
      Ja zdałem tam za pierwszym razem chodiłem na kurs do szkoły w
      Rembertowie która wysyła kursantów do Łomży Polecam.

      ----------------------

      ursynow24
      ursynow 24
      ursynow

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.