Dodaj do ulubionych

Siła pieniądza

16.09.19, 22:57
Chce podzielic sie z wami bardzo dobrym tekstem, ktory okazal sie na facebooku:
www.facebook.com/groups/baczerozo/permalink/886374885075864/
Mówi się, że za pieniądze można kupić wszystko i nie ma rzeczy lub ludzi, których nie da się kupić - są tylko ceny nie do zapłacenia. Prawda jest tylko w drugiej części tego stwierdzenia. Ponieważ są także rzeczy i ludzie, których kupić nie można za żadne pieniądze.

Przykładem może być zbitka takich doznań, jak śmiech i radość. Można kupić sobie dowolną dawkę śmiechu, kupując na przykład bilet do cyrku, kina, teatru lub kabaretu. Kupił bilet, poszedł na przedstawienie lub film, pośmiał się do ruzpuku i wszystko. Jadąc na wakacje, wziąłem ze sobą drobny podarek dla mojej serdecznej koleżanki - jej trójwymiarowy wizerunek w bloku kryształowego szkła. Chciałem sprawić jej radość. Trzeba było widzieć jej reakcję, gdy ujrzała ów drobiazg. Zachwyt, radość i niedowierzanie, że takie - pozornie nieistotne - cacko można zrobić ze zwykłej fotografii. Siedząca niedaleko pani też się zdziwiła i spytała:

- Ile kosztuje zrobienie takiego cudeńka?

- Proszę spojrzeć w oczy mojej koleżanki. Tej radości, którą widzi pani w jej oczach, nie da się kupić za żadne pieniądze - odpowiedziałem ewidentnie niezadowolonej kobiecie.

A teraz z nieco innej, już bardziej konkretnej beczki, bo przecież nie o moich wakacjach chcę pisać.

Jeżeli nawet nie czytaliście, to na pewno słyszeliście o książce „Archipelag Gułag” A. Sołżenicyna. I nie chodzi tu o książkę i o pisaninę Saszy, tylko o samego autora. 14 lutego 1974 roku Sołżenicyn został wydalony z ZSRR za swoją działalność antyradziecką i wezwania do obalenia konstytucyjnego porządku prawnego w Kraju Rad. Podkreślam - został wydalony z kraju do ówczesnej RFN, a co za tym idzie tak zwany cywilizowany Zachód obwołał Aleksandra radzieckim dysydentem. Z dysydenta jednak Sołżenicyn dość szybko stał się celebrytą i pupilkiem zachodnich organizacji przysposobionych do walki ideologicznej z ZSRR i całym obozem państw socjalistycznych. Jako celebryta Sołżenicyn był sowicie opłacany z budżetów CIA i Europy zachodniej za szkalowanie swojego kraju. Powtarzam - szkalowanie, gdyż bardzo często jego wystąpienia nie były wystąpieniami samego Saszy, tylko odczytami referatów i odezw napisanych dla niego przez politycznych mocodawców i płatników. Doszło do tego, że za pieniądze CIA Sołżenicyn publicznie wzywał władze USA do zbombardowania ZSRR przy użyciu broni jądrowej. To, rzecz jasna i oczywista, dla rozmiłowanych w wojnie i szerzeniu światowej rozpierduchy amerykańskich władz stało się hitem i było szeroko nagłaśniane w mediach zachodnich. W ZSRR także, gdzie przecież można było Sołżenicyna zamknąć za kratkami do końca życia, lub nawet zamknąć mu usta po wsze czasy. Jednak władze radzieckie zlitowały się nad nim i kulturalnie wypieprzyły go z kraju, choć można było potraktować go z broni. Nie koniecznie jądrowej.

Później Sołżenicyn był w Rosji rehabilitowany. A stało się to za czasów Jelcyna, którego „polityczna kariera” przecież też była układana i finansowana na Zachodzie.

Przejdźmy teraz do kraju nad Wisłą. Był rok 1980 i powstawał wówczas NSZZ „Solidarność”. Dla nikogo już nie jest tajemnicą, że działalność tak zwanej demokratycznej opozycji była finansowana przez CIA oraz przez Watykan. Jak białe myszki, do eksperymentów, zostały wyselekcjonowane egzemplarze opozycjonistów, których zadaniem było zrobić totalny bałagan polityczno-ekonomiczny oraz prawny w Polsce. Za tę działalność owe myszki były sowicie opłacane, bynajmniej nie przez demokratycznych aktywistów, lub członków opozycji w Polsce. Oni - podobnie jak Sołżenicyn - otrzymali finansową ofertę sprzedania siebie i ojczyzny w zamian za tak zwane waluty wymienialne. Doszło do tego, że gdy działalność politycznej huliganerii nie zadowalała zachodnich mocodawców, zaplanowano inny scenariusz. Miał to być tak zwany „Marsz gwiaździsty całej Solidarności” na stolicę, czyli jawna groźba przewrotu politycznego lub otwartego zamachu stanu. O konsekwencjach takiego działania wiedzieli zarówno polityczni mocodawcy a zarazem płatnicy na Zachodzie, jak i potencjalni uczestnicy owej zawieruchy. Wiedzieli, gdyż w ich szeregach byli podwójni agenci - działacze opozycyjni i informatorzy SB w jednym. (Dziś jeden z takich podwójnych agentów jest nawet prominentnym wodzem). Marszu nie było, był za to stan wojenny. W odwet (zaplanowany już wcześniej za oceanem) ogłoszono wobec Polski pakiet sankcji gospodarczych. Sankcji, które zostały owacyjnie przyjęte przez dzisiejszych gospodarzy kraju nad Wisłą. Ówcześni opozycjoniści a dzisiejsi ministrowie i działacze polityczni otrzymali za swoje poparcie sowite wynagrodzenie. Szkoda tylko, że zapomnieli o narodzie, który dzięki ich owacjom w cześć sankcji, musiał klepać biedę. Tę samą biedę, którą najpierw przygotowali, a później wprowadzili w życie sami opozycjoniści, by następnie po trupach współobywateli dorwać się do koryta.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym przy tej okazji poruszyć. Zawsze powtarzałem, że jednym z największych osiągnięć socjalizmu, była przyjaźń narodów. I dziś, gdy w Polsce siłą lub ustawowym nakazem próbuje się tę przyjaźń wykorzeniać i deprecjonować a historię pisać od nowa na polityczny obstalunek, jest grupa ludzi, która mówi takim przedsięwzięciom stanowcze „NIE”. Przykładem jest chociażby nasza grupa - Braterstwo Polsko-Rosyjskie. Szkoda tylko, że są wśród tych ludzi i tacy, którzy gotowi są głosić idee przyjaźni polsko-rosyjskiej i podejmować działalność na rzecz jej szerzenia, ale pod warunkiem, że dostaną za to pieniądze. To ja się pytam - jaka to przyjaźń, jeśli gdzieś w tle warunkiem jej utrzymywania są finanse?

Może to zabrzmi nieładnie lub przewrotnie, ale muszę to z siebie wyrzucić. Jest taka profesja, bardzo specyficzna. Prostytutki. To, co one robią, robią dla pieniędzy, jednak mam do nich szacunek. One przynajmniej nie udają i nie robią z siebie sióstr miłosierdzia, nie kreują się na zbawców narodu, nie ubierają swej działalności w zbędne piórka. Przeciwnie - rozbierają się, dają dokładnie to, za co biorą pieniądze i nie obrażają się, gdy ktoś ich nazywa prostytutkami. Są przynajmniej szczere w tym co robią. One wiedzą, że to co robią jest niewłaściwe, jednak nie oszukują klientów, mówiąc „za pieniądze uczynię twoje życie lepszym a świat cudownym”. W odróżnieniu od dysydentów różnej maści i proweniencji, polityków i ekonomistów oraz działaczy „na rzecz” lub „w imię” tego lub owego. Powtarzam - są przynajmniej szczere.

Pozdrawiam serdecznie, Kamil Stupecki

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

--
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
Edytor zaawansowany
  • eva15 16.09.19, 23:13
    Wg mnie Sołżenicyn walczył z systemem komunistycznym, nie z Rosją. Wręcz przeciwnie - robił to z miłości do Rosji, z patriotyzmu.
    To trochę podobne do tego, co zrobił Willy Brandt, który uciekł z hitlerowskich Niemiec do Norwegii i stamtąd walczył przeciw nazistom. Robił to z miłości do ojczyzny, z patriotyzmu.

  • eva15 16.09.19, 23:18
    Co do Polski: wg mnie Jaruzelski wprowadzając stan wojenny uchronił kraj nie przed interwencją radziecką lecz przed wojną domową, przed chaosem, anarchią i na koniec rządami nieprzygotowanej na to, nabuzowanej ideologicznie Solidarności.
  • rosjaiswiat1 17.09.19, 00:13
    eva15 napisała:

    > Wg mnie Sołżenicyn walczył z systemem komunistycznym, nie z Rosją. Wręcz przeci
    > wnie - robił to z miłości do Rosji, z patriotyzmu.

    Bardzo dziwna to byla milosc, i jeszcze bardziej dziwny patriotyzm. Czy wiesz, Ewa, ze Solzenicyn bardzo cieplo odzywal sie o banderowcach, a jeszcze bardziej cieplej o "lesnych braciach" z republik nadbaltyjskich, i jedni i drudzy bardzo aktywnie wspolpracowali z nazistami.Banderowcow on nazywal "mocnymi ludzmi", a lesnych braci on uwazal za okaz moralnosci.
    A gdyby Ty przeczyala "Archipelag Gulag", to zauwazylaby, ze on juz na poczatku w nim pisze o carskiej Rosji, a nie ZSRR:"Полтавская победа была несчастьем для России: она потянула за собой два столетия великих напряжений, разорений, несвободы — и новых, и новых войн. Полтавское поражение было спасительно для шведов: потеряв охоту воевать, шведы стали самым процветающим и свободным народом в Европе [76].
    Мы настолько привыкли гордиться нашей победой над Наполеоном, что упускаем: именно благодаря ей освобождение крестьян не произошло на полстолетие раньше (французская же оккупация не была для России реальностью). А Крымская война принесла нам свободы".( Czy znasz co stracila Rosja po krymskiej wojnie?)


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
  • berek_p 28.09.19, 13:44
    Pieniądz ma dużą siłę lecz jeszcze wyższą ma wiedza i chęć do wytężonej pracy.
    Od kiedy istnieją grupy ludności, plemiona, od tamtej pory istnieli agenci i lobbyści.
    Sołżenicyn i następne pokolenia osób wytypowanych na aktywistów mogli uzyskać rozgłos dzięki właśnie rozwoju techniki. Pismo znane od wieków czy radio od dziesięcioleci pomaga dotrzeć do pewnych kręgów odbiorców.
    Czy teraz technologia cyfrowa pozwala uzyskać obraz realny jak i ten wymyślony przez wyobraźnię człowieka.
    I od człowieka zależy czy na wydarzenia spojrzy z dystansem czy też jak na Ukrainie w 2014 roku będzie uczestnikiem rozrób zaplanowanych przez organizatorów z zagranicy.
    Zachód szczególnie USA nie jest tak litościwy dla Assange i Snowdena, jak w tamtym okresie ZSRR był dla Sołżenicyna. Sołżenicyn dostał wolność a w demokracji Assange i Snowden mogą liczyć na dożywotnie więzienie.
    O ile nie dopadnie ich samobójstwo.
  • w.w.w.i.gil 17.09.19, 12:44


    Putin zdolny uczen Rotszyldow, zbroi obydwie strony konfliktu.
    Sila pieniadza nie zna granic.

    www-newsweek-com.cdn.ampproject.org/v/s/www.newsweek.com/russia-saudi-missiles-same-iran-1459510?amp_js_v=a2&_gsa=1&=1&usqp=mq331AQEKAFwAQ%3D%3D#aoh=15687168405963&referrer=https%3A%2F%2Fwww.google.com&_tf=From%20%251%24s&share=https%3A%2F%2Fwww.newsweek.com%2Frussia-saudi-missiles-same-iran-1459510
  • boavista4 28.09.19, 16:06
    To co Ogor pisze o przyjazni miedzy narodami, sponsorowanej przez komune - to moze troche prawdy. Istotnie, nikt w Polsce wtedy nie mial urazu do Niemcow i Ukraincow tak jak dzis. Owszem, byla podobna dehumanizacja imperialistow zachodnioniemieckich i amerykanskich, ale nie calych narodow, tak jak to bylo w wypadku Iraku, Serbi, Arabow. a teraz Polakow. Teraz . rzeczywiscie nienawisc szowinistyczna jest narzedziem politycznym zachodu bardziej niz za komuny. Ale moze stare komuchy wyemigrowaly na Zachod i tutaj rozwija swoja praktyke jeszcze bardziej precyzyjnie? Co do teori Igora - nie zgadzam sie.
    Rewolucyjna zmiana wladzy to zmiana elit srodkami bardzo krwawymi, Po przejeciu wladzy, nowe elity wprowadzaja bardziej produktywny porzadek, bo przeciez chca wprowadzic jakas racjonalna gospodarke. A wiec zachodowi sa bardzo nie na reke kraje niezalezne , dlatego mchca zniszczyc ich elity i struktury spoleczne, podobnie jak to bylo w czasie rewolucji francuskiej, pazdziernikoswej, wojen.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka