Dodaj do ulubionych

Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-)

06.12.19, 20:38
I chcociaz nadal prosi o wsparcie, teksty, ktore okazuja sie w tym pismie, sa godne uwagi:

President Macron is right: it’s time Nato came to an end

Prezydent Makron ma racje: nadszedl czas, aby pogrzebac NATO.

Tekst jest bardzo rzetelny i przez to odwazny. I odpowiada w calosci na pytanie: A po jakiego kuja jest potrzebne NATO? Tylko dla jednego - zeby Amerykanie mieli komu wciskac swoje bardzo drogie zabawki. Przy tym USA maja za zle swoim wasalom, ze oni nie zbyt chetnie wyskakuja z kasy.



--
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
Obserwuj wątek
    • rosjaiswiat1 NATO – farsę czas zakończyć? 07.12.19, 00:32
      Doskonalu artykul w Obserwatorze politycznym:
      obserwatorpolityczny.pl/nato-farse-czas-zakonczyc/
      Zachód nie jest w stanie zmobilizować się do wspólnego wysiłku na rzecz obrony. Jest podzielone politycznie, liderzy największych państw obrzucają się inwektywami. Do tego jeszcze dochodzi jawne targowanie, w oparciu o fikcję. Oczekiwanie Turcji, że Zachód przymknie oczy na jej działania w Syrii, a równolegle podważanie zasadności obrony państw będących w Sojuszu, to ostateczny dowód nie tylko na śmierć mózgu Sojuszu, ale nawet na to, że już kto nie ma tego zmarłego NATO pochować.
      Doszliśmy do sytuacji, w której NATO służy do utrzymania członków w podporządkowaniu i drogich zakupów w amerykańskim przemyśle obronnym. Nikt, za nikogo nie będzie umierał, bo … śmierć frajerom…


      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
    • aby Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 12:34
      Teksty w Guardianie są zawsze godne uwagi, ale nie bądźmy naiwni.
      Warto zauważyć, że są to listy do redakcji. Rae Street to aktywistka antywojenna, starsza pani, która bierze udział w demostracjach pod bazami amerykańskimi chyba od samego powstania CND w latach 60-tych (wojna w Wietnamie). Anthony Matthew mógłby być jej kolegą i to jedyne co można o tej osobie, jak sądzę, zupełnie nieznanej, powiedzieć.
      Opublikowanie tych listów nie oznacza, moim zdaniem, zmiany kursu w Guardianie w stosunku do Rosji (gdzie przecież biją gejów!), lecz raczej próbą uruchomienia wszystkich, nawet tych bardzo starych, rezerw w walce o każdy głos z Borysem Johsonem. Johnson stawia na pogłębienie więzów z USA, co pociąga za sobą wydatki na zbrojenia i udział w amerykańskich/NATOwskich awanturach wojennych. To nie ma sensu - te pieniądze są pilnie potrzebne gdzie indziej, na przykład na opiekę zdrowotną, oburza się Matthew, kierując w ten sposób czytelników w objęcia Jeremy Corbyna.
      • rosjaiswiat1 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 13:27
        aby napisał:

        > Teksty w Guardianie są zawsze godne uwagi, ale nie bądźmy naiwni.

        O naiwnosci nie ma mowy smile

        > Warto zauważyć, że są to listy do redakcji.

        Czy znasz duzo wydan, ktore odwaza sie drukowac podobne listy?

        > Opublikowanie tych listów nie oznacza, moim zdaniem, zmiany kursu w Guardianie
        > w stosunku do Rosji (gdzie przecież biją gejów!),

        Akurat ta gazeta nie musi zmieniac swojego kursu wobec Rosji, na tle innych wydan w UK, The Guardian mozna nazwac wzorem objektywnosci.

        Co do powiazania tematu artykulu z Boryska, to moim zdaniem mozna uznac za jedna z wersji, czemu ten tekst okazal sie w The Guardian, ale na pewno nie najwazniejsza.




        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
      • aby Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 13:59
        Tekst w "Obserwatorze politycznym" to mieszanina trafnych obserwacji, banalnych stereotypów i nielogicznych ocen wypowiadanych nonszalancko, za to z dużą pewnością siebie.
        Po pierwsze, Nato nie jest farsą, a czynnikiem, który zapewnia tej organizacji spójność i historyczną ciągłość - pomimo wszystkich zmian, jakie zaszły w Rosji od czasów Gorbaczowa, jest amerykańska hegemonia.
        Po drugie, skoro zagrożenie ze strony Rosji jest rzekome, pretensje do Francuzów, że nie chcą umierać za Gdańsk czy Tallin, są od rzeczy. Dla Francji zawsze priorytetem było utrzymanie kontroli na swoim obszarze postkolonialnym w Afryce i do jego utrzymania nie szczędzi ani pieniędzy ani krwi własnych żołnierzy. Nic tu się nie zmieniło. Problem, jaki rysuje się dziś, jest to, że zaangażowanie Francji w Afryce rośnie, ale NATO (USA) nie mają ochoty jej wesprzeć.
        Turcja zawsze była niekompatybilnym i krnąbrnym członkiem sojuszu. Dzisiejsze kłopoty, jakie ma z tym krajem Waszyngton, to nic nowego. Jedyną istotną zmianą jest utrata przez USA kontroli nad turecką armią (o tyle o ile Erdogan skutecznie wymienił lub przekonał do przejścia na jego stronę wyszkolonych/zaprzysiężonych przez Amerykanów oficerów).
        Opinia o Wielkiej Brytanii i Brexicie to bardzo niemądra karykatura, mówiąc oględnie. Rozejście się UK i EU jest ciosem w wielki neomarksistowski projekt New World Order, którego pierwszym etapem jest stopienie państw i instytucji narodowych w niby-państwo zarządzane przez samozwańczą nomenklaturę. Sukces Brexitu odczaruje dość powszechne przekonanie, zwłaszcza w Niemczech, że tzw. integracja europejska ("ever closer union") ma charakter historycznej konieczności (idea o czysto marksistowskim rodowodzie, moim zdaniem błędna i szkodliwa).
        • rosjaiswiat1 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 14:49
          aby napisał:

          > Po pierwsze, Nato nie jest farsą, a czynnikiem, który zapewnia tej organizacji
          > spójność i historyczną ciągłość - pomimo wszystkich zmian, jakie zaszły w Rosji
          > od czasów Gorbaczowa, jest amerykańska hegemonia.

          A jednak jest farsa, i Ty wlasnie to udowodniles - NATO stalo narzedziem hegemonii nad swoimi wasalami, i w tym jest farsa. Bo "sojusznicze" panstwa, jednak, widza inna role tej organizacji, wiec to co jest w rzeczywistosci, to sa kpiny z amerykanskich "soijsznikow".

          > Po drugie:

          A jednak pretensje Polska ma prawo miec do kazdego natowskiego kraju, o ile ono nie chce umierac za Gdansk. Przeciez na tym polega istota kazdego sojuszu obronnego - umierac za cudze ziemi jak za swoje. Jesli czlonkowie takiej organizacji nie sa do tego gotowi, to znaczy ta organizacja jest farsa.



          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
          • aby Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 17:08
            "NATO stalo [się] narzedziem hegemonii nad swoimi wasalami"
            Nie 'stało się', ale zawsze było zdominowane przez USA, choć dochodziło też do niesubordynacji (np. de Gaulle; Harold Wilson nie posłał żołnierzy do Wietnamu, za co urabiano mu opinię 'ruskiego agenta' - jak widać nic nowego), nawet Merkel zdarzyło się raz czegoś odmówić - udziału w napadzie na Libię).

            "umierac za cudze ziemi jak za swoje"
            To romantyczno-utopijny postulat, który nie wytrzymuje zetknięcia z rzeczywistością. W obronie 'swojego' największe poświęcenie, włącznie z ofiarą z własnego życia, jest naturalne a nawet chwalebne (matka zasłaniająca dziecko, itp). Akceptacja dla takich zachowań opiera się na dwu przesłankach: że chodzi o osobę bliską/najbliższą; że decyzja o poświęceniu aż do śmierci podejmowana jest przez tego, kto się poświęca.
            W stosunkach między państwami te założenia odpadają. Państwo (naród) a konkretnie ktoś kto podejmuje decyzje powinien skalkulować ryzyko i koszty; dla obrońców 'swego' kalkulacja ta zawsze wypadnie inaczej niż dla sojuszników. Ci pierwsi będą w stanie rzucić na szalę więcej niż ci drudzy. I jedni i drudzy mogą się zaklinać, że zrobią wszystko, ale w realnym świecie napotkają na granice.
            Np. USA już balansują na takiej granicy jeżeli chodzi o poświęcenie życia i zdrowia żołnierzy oraz inne koszty wojen w Afganistanie i na Bliskim Wschodzie. Wcześniej ZSRR też porzuciło swoich afgańskich przyjaciół/sojuszników.
            Krótko mówiąc, sojusze są takie jakie są, i zawsze takie były - NATO czy nie-Nato. Tymczasem słowo "farsa" (= karykatura) sugeruje, że istnieje coś takiego jak sojusz "zdrowy", tj. wymagający od nierównych partnerów maksymalnego, a nawet nieograniczonego poświęcenia. Takiego "zwierzęcia" w przyrodzie nie ma.
            • rosjaiswiat1 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 21:15
              aby napisał:

              > Nie 'stało się', ale zawsze było zdominowane przez USA,

              Ale dawniej byl strach, realny czy wymyslony nie jest najwazniejsze, i panstwa czlonkowskie widzieli w Amerykanach obroncow. Dzis jest inaczej, i nawet Duda (prezydent RP) ostatnio stwierdzil, ze Rosja nie jest wrogiem. Wiec obecnie NATO stalo wylacznie narzedziem hegemonii USA. Amerykanie wykorzystuja ta organizacje wylacznie we wlasnych celach, absolutinie nie liczac sie z tym, co chca "sojusznicy".

              > To romantyczno-utopijny postulat, który nie wytrzymuje zetknięcia z rzeczywistością.

              Nic podobnego - to podstawa kazdego zwiazku obronnego. Bo tylko pewnosc tego, ze sojusznicy przyjda z pomoca, robi taki zwiazek prawdziwym. Polska nigdy nie miala szczescia do "sojusznikow", wiec rozumiem Twoje objekcji co do tego postulatu. Ale historia naszej cywilizacji zna wiele przykladow, gdy inni gineli za wolnosc innych.



              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
              • eva15 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 07.12.19, 22:35
                Masz chyba bardzo rosyjskie, jak pisze Aby: romantyczno-utopjne spojrzenie na sprawę, podobne swego czasu mieli Niemcy (vide ich wkroczenie do I WS w obronie Austrii).

                Swiat anglosaski natomiast jest cyniczny i obietnice obrony sojusznika są tylko obietnicami w celu zastraszenia przeciwnika a nie czekami do zrealizowania. Jak Polacy wobec ataku III Rzeszy byli zmuszeni powiedzieć "sprawdzam", to okazało się, że sojusznik inaczej to widzi, mimo podpisanych umów o wsparcie.
                • rosjaiswiat1 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 08.12.19, 20:08
                  eva15 napisała:

                  > Masz chyba bardzo rosyjskie, jak pisze Aby: romantyczno-utopjne spojrzenie

                  A dlaczego jesli cos nie jest zgodne z normami anglosaskimi od razu ma byc spojrzenie utopijne? Tak, ja na ta sprawe patrze jako Rosjanin, i nie wiem dlaczego mialby patrzec na to zagadnienie z punktu widzenia anglosasa?






                  --
                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
    • eva15 Guardian śpiewa w chórze 07.12.19, 20:34
      Igorze, Guardian śpiewa w chórze rozpisanym na wiele głosów. Nie inaczej jest w Niemczech: są gazety/czasopisma takie jak np. Spiegel obłąkańczo wręcz atakujące wszystkich, którzy nie są dostatecznie na lewo i niedopuszczające do krytycznych wpisów pod artykułami, są też bardziej wyważone jak np. die Welt czy Focus, gdzie czytelnikom jest łatwiej umieszczać swoje krytyczne wobec linii gazety i mainstreamu wpisy.
      • rosjaiswiat1 Re: Guardian śpiewa w chórze 07.12.19, 21:23
        eva15 napisała:

        > Igorze, Guardian śpiewa w chórze rozpisanym na wiele głosów.

        Ewa, naprawde nie musisz mnie nic pisac o tym pismie. Ja go czytam regularnie, i na pewno mam o nim swoje zdanie, ktorego Ty nie mozesz zmienic.

        >Nie inaczej jest w Niemczech:

        Jestem pewien, ze w Niemczech jest inaczej, i to dlatego, ze Ty sama mnie caly czas przekonujesz, ze Niemcy sa bez jaj, i robia tylko to, co im kaza inni. Wielka Brytania, pod tym wzgledem, moze szczycic sie duzo wieksza wolnoscia w swoich dzialaniach. I dlatego tu powstalo takie pismo, jak The Guardian i przez caly czas swojego istnienia nigdy nie zmianialo pogladow.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
          • monalisa2016 Re: Guardian śpiewa w chórze 07.12.19, 22:39
            Guardiana stracil juz dawno swoja swietnaosc jak naszych wiele maistreamow, nie wykluczajac z nich Handelsblatt, ..., czy Der Spiegel. Byly czasy kiedy chetnie czytalam Der Spiegel, ..., Guardiana takze, ale te czasy dawno minely.smile Nawet dawne, dawne artykuly sa w The Telegraph oraz w nim zmieniane, w jakim celu? Najlepsze i najdobitniejsze przyklady ktore mi najbardziej utkwily w pamieci: historia powstania EU (The Telegraph), historia powiazan Prescotta Bush (The Guardian). smile

            --
            ......................................
            Ciekawe Info.
            www.youtube.com/watch?v=UtIWBU6lL8Y
          • rosjaiswiat1 Re: Guardian śpiewa w chórze 08.12.19, 20:13
            eva15 napisała:

            > Nie czytuję Guardiana na codzień, ale to co od czasu do czasu czytałam nijak mn
            > ie nie przekonuje do Twojej wersji.


            Prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, czym jest to pismo. The Guardian to platforma, na ktorej okazuja sie rozne teksty o radykalnie rozniacych sie pogladach. To cos na wzor forum, na ktorym odbywaja sie dyskusje ludzi o odmiennych pogladach. Z tym ze na The Guardian praktycznie nie istnieje cenzura, i dlatego tam mozesz przeczytac teksty, ktore w innych pismach nie znajdziesz.

            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
            • monalisa2016 Re: Guardian śpiewa w chórze 08.12.19, 21:22
              Jak ktos zmienia mysl po latach, zmienia pozniej (nachträglich) po latach artykuly dopasowywujac je do wymagan systemu jak mozna takiemu medium ufac i jeszcze dawac zarabiac klikajac?

              Nie bede wymieniac nazwy naszych czy szwajcarskich wielkich mediow ale np. w jednym naszym znanym w swiecie byla opisana dosc dokladnie historia powstania NS ktora siegala daleko do czasow Zwiazku Radzieckiego a po latach kiedy kliknelam na zalinkowany w moim zbiorze link zobaczylam calkiem inny artykul w skroconej wersji bez detalicznej historii dopasowanej do sytuacji danego czasu, jak moge dac zarobic moim klikem (0,99€) takiemu medium?

              Szwajcarskie, przyklad, wizyta pana O. na Kubie, mase ciekawych doniesien w paru artykulach, przez noc powstal nowy artykul (zniknely inne) ku chwale ostoi znanej nam "demokracji". Pozniej nastapila zamiana miedzy wlascicielami dwoch mediow, pare przednich artykulow bylo OK pozniej ta sama sztuczka. Wiarygodnosc???? Zadna! Klikac, czytac? W zadnym wypadku!

              --
              ......................................
              Ciekawe Info.
              www.youtube.com/watch?v=UtIWBU6lL8Y
    • monalisa2016 Re: Ewa, a jednak The Guardian jest OK! :-) 08.12.19, 00:25
      Rozgorzala na calego roznica zdan w NATO i o NATO, nie bede tu analizowac kto mial albo nie mial racji ale sama w sobie wypowiedz Macrona "Nato ist Hirntod*)" pokazuje nam jego hipokryzje.
      Co robi Francja w Mali???
      Rozni sie ona od NATO?
      NIE!
      To ze rozgorzala roznica zdan, bardzo dobrze moze w koncu przemysla czym bylo kiedys NATO a co zrobili z niego i czy jest ono jeszcze potrzebne.

      *) Hirntod = śmierć mózgu


      --
      ......................................
      Ciekawe Info.
      www.youtube.com/watch?v=UtIWBU6lL8Y
    • aby Podglądnąłem "drugą stronę" 09.12.19, 11:06
      Skoro wywiązała się rozmowa o wojsku i pojawił się nawet wątek śpiewania, postanowiłem podglądnąć "drugą stronę". Trafiłem na Мелодия жизни - "Голубые береты"
      www.youtube.com/watch?v=etq6VsiLhm0
      Moją uwagę przykuł zwłaszcza:
      - sposób w jaki ci weterani wojny w Afganistanie 'przerobili' (niem. aufgearbeitet haben) to traumatyczne doświadczenie; ton, w jakim o tym mówili i teksty ich utworów muzycznych - poważny, refleksyjny, z uczuciem, ale bez sztucznego patosu;
      - dialog z publicznością - pytania kobiet zaskakująco głębokie (na które nie ma dobrych odpowiedzi);
      - poczucie humoru - w relacji z występów w Izraelu (1:06).
      Podsumowując moja internetową wycieczkę powiem tak: zobaczyłem chyba szerzej nieznane oblicze Rosji, coś (an insight) co pozwala poszerzyć wiedzę o tym kraju.

      • rosjaiswiat1 Re: Podglądnąłem "drugą stronę" 09.12.19, 11:47
        aby napisał:

        > Podsumowując moja internetową wycieczkę powiem tak: zobaczyłem chyba szerzej ni
        > eznane oblicze Rosji, coś (an insight) co pozwala poszerzyć wiedzę o tym kraju.

        Byloby jeszcze lepiej, gdyby Ty odwiedziles Rosje. A to juz jest zrobic bardzo latwo. Wystarcze chciec odwiedzic Sank Petersburg lub Kaliningrad, wejsc na rosyjska strone urzedowa:
        ruvisa.online/ru/vidy-rossijskih-viz/elektronnaya-viza-v-rossiyu
        I zalatwic sobie wize za pare minut, do tego calkowicie za darmo.



        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka