Dodaj do ulubionych

co po doktoracie?

16.09.04, 14:34
witam,
Chcialam sie dowiedziec ilu z Was po doktoratach poza krajem zamierza wracac
do Polski? Co myslicie o pozycji post-doc'a w ojczyznie?
Ja dopiero zaczynam doktorat, ale chce poznac opinie starszych kolegow.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 16.09.04, 15:06
    cocco_ka napisała:

    > witam,
    > Chcialam sie dowiedziec ilu z Was po doktoratach poza krajem zamierza wracac
    > do Polski? Co myslicie o pozycji post-doc'a w ojczyznie?
    > Ja dopiero zaczynam doktorat, ale chce poznac opinie starszych kolegow.
    > Pozdrawiam

    Zamierzalem, ale majac ''permanenta'' prace tutaj na razie powrot jest chwilowo
    odlozony, nie znaczy niemozliwy. Na ile trudno na razie powiedziec.
    Ze Stansted (nieskamy dosc blisko) do Warszawy mamy tyle co z Katowic (2-2.5
    godziny).

    Co do postocka w Polsce to: jesli masz trafic do jakiegos beznadziejnego labu i
    tylko giac plyte mikroskopu, to moze rzeczywiscie lepiej trafic do jakies
    bnardzo dobrej grupy w Polsce.
    Ale w zdecydowaniej wiekszosci przypadkow znacznie, znacznie lepiej jechac za
    granice na postdocka.
    Jest to o wiele bardziej rozwijajace. Naukowo, jezykowo, kontaktowo. Moim
    zdaniem bardzo sie dojrzewa i jesli wraca to z mnostwem nowych, lepszych
    pomyslow na przyszlosc. Ma sie wieksza perspektywe.
  • 16.09.04, 15:36
    Z moich znajomych nikt nie wraca do kraju. Po pierwsze ciezko znalezc u nas
    konkursy na pozycje, wiekszosc rozchodzi sie pod stolem wsrod znajomych. Takze
    jak sie jest poza to ciezko na nie trafic. No i finanse mocno na niekorzysc
    ojczyzny, nie mowiac o mozliwosci rozwoju.
    Ja sobie siebie nie wyobrazam z powrotem na uczelni, wstawiona w sztywna
    hierarchie, walczaca o pieniadze na badania. ale na pewno sa wyjatki, dobre
    grupy, gdzie mozna robic cos ciekawego.
  • 16.09.04, 16:46
    cocco_ka napisała:

    > Z moich znajomych nikt nie wraca do kraju. Po pierwsze ciezko znalezc u nas
    > konkursy na pozycje, wiekszosc rozchodzi sie pod stolem wsrod znajomych.
    Takze
    > jak sie jest poza to ciezko na nie trafic. No i finanse mocno na niekorzysc
    > ojczyzny, nie mowiac o mozliwosci rozwoju.
    > Ja sobie siebie nie wyobrazam z powrotem na uczelni, wstawiona w sztywna
    > hierarchie, walczaca o pieniadze na badania. ale na pewno sa wyjatki, dobre
    > grupy, gdzie mozna robic cos ciekawego.

    Szybko sie przekonasz, ze herarchie sa wszedzie i co dziwne tworza ja nie kto
    inny, ale byli sympatyczni doktoranci. Walka o pieniedze na badania tez nie
    jest tu obca. Trzeba miec pomysly, pisac podania o granty itd.
    Ale na pewno jest latwiej, tyle ze tez dla Polakow miedzynarodowa konkurencja
    duza.

    Wydaje mi sie jednak, ze w Polsce mamy duze ambcje. Katedry profesorskie, dobre
    kontakty, duze grupy, sowite, jak na Polskie warunki, granty.

    Za granica czesto te ambicje realizuja sie gdzies w asystenturze przy jakies
    wiekszej grupie, wlasnej pracy w podrzednej uczelni czy fusze w przemysle za
    godziwe pieniadze itd.
    A moze sie myle i nie mam racji ?????
  • 17.09.04, 00:34
    ex-rak napisał:


    > Co do postocka w Polsce to: jesli masz trafic do jakiegos beznadziejnego labu
    i tylko giac plyte mikroskopu, to moze rzeczywiscie lepiej trafic do jakies
    > bnardzo dobrej grupy w Polsce.

    Ex-raku - usmialam sie do lez! :-)))
    Pozdr.
    --
    t_b
  • 16.09.04, 16:26
    A ja wyjechalam ze szczerym zamiarem powrotu. I zarzekalam zie, ze do Stanow to
    juz za nic. Ale wszystko ulozylo sie inaczej - takze ze wzgledow osobistych,
    trudno byloby mi teraz wrocic. Choc mam nadzieje, ze kiedys... (ale to tylko
    nadzieja, zadnych konkretow).
    Cocco_ka, gdzie jestes i co robisz?
    --
    ----------------------------------
    nie klikaj tutaj!!!
    Polscy naukowcy za granica
  • 17.09.04, 00:35
    Ja rowniez wyjechalam ze szczerym zamiarem powrotu. Jak na razie na to sie nie
    zanosi, ale na pewno bede sie uwaznie przygladac czy bedzie taka mozliwosc.
    Staua - sa miejsca w instytucie UNESCO, moze tam? :-)
    Pozdr.
    --
    t_b
  • 17.09.04, 01:11
    Moze zalozymy spolke ;)
    Ja mam troche tzw "znajomosci" w PL. Niewykluczone ze bede probowal wracac za
    pare lat. Wtedy wygryziemy staruchow, przejmiemy kilka instytutow, zrobimy
    rewoulcje :)
    Myslicie ze taka wielka "spola" bylaby mozliwa, ze bylibysmy lojalni wobec
    siebie kiedy do podzialu jest tak niewiele?
    Chcialbym zeby tak bylo i jesli beda widoki na taka sytuacje to ja sie pisze :)
  • 17.09.04, 02:45
    Ja tez sie pisze, ale musze miec dwa miejsca zarezerwowane :-))))
    Lojalnosc oczywiscie. Na razie wydaje mi sie, ze uczciwosc i lojalnosc zawsze
    poplaca (choc w momencie ciezkiego wyboru moze sie tak nie wydawac, ale na
    dluzsza mete jeszcze sie nie przejechalam)

    --
    ----------------------------------
    nie klikaj tutaj!!!
    Polscy naukowcy za granica
  • 17.09.04, 06:30
    staua napisała:

    > Ja tez sie pisze, ale musze miec dwa miejsca zarezerwowane :-))))
    > Lojalnosc oczywiscie. Na razie wydaje mi sie, ze uczciwosc i lojalnosc zawsze
    > poplaca (choc w momencie ciezkiego wyboru moze sie tak nie wydawac, ale na
    > dluzsza mete jeszcze sie nie przejechalam)

    za to moj promotor (a raczej dwoch postdocow i jeden doktorant) przejechalo
    sie calkiem zgrabnie na nielojalnosci swoich poprzednikow. promotorowi
    oczywiscie nic sie nie stalo bo podebrane zostaly tylko pomniejsze projekty.
    a ja, widzac co sie dzieje czmychnalem byle dalej.... i calkiem sobie
    chwale ;o)

    l

  • 17.09.04, 11:05
    Ja tez sie pisze i rowniez na dwa miejsca :-)
    Na pewno sie uda. A lojalnosc i zaufanie to podstawa. Pod wypowiedza Stauy
    podpisuje sie dwoma rekami i ja tez jeszcze nigdy sie nie zawiodlam.
    Co do "rewolucji" to nie ma zartow. Mysle, ze gdy bedziemy myslec o powrocie (a
    moze to byc mniej wiecej w tym samym czasie przeciez...) to trzeba bedzie
    przeanalizowac rynek i zobaczyc jakie sa szanse wejsc (moze w formie konia
    trojanskiego) w machine :-)
    Pozdr.
    --
    t_b
  • 17.09.04, 12:19
    czajek76 napisał:

    > Moze zalozymy spolke ;)
    > Ja mam troche tzw "znajomosci" w PL. Niewykluczone ze bede probowal wracac za
    > pare lat. Wtedy wygryziemy staruchow, przejmiemy kilka instytutow, zrobimy
    > rewoulcje :)

    Towarzyszu Czajek,

    Widze, ze myslice po politycznemu. Prawdziwie po proletariacku. Ze staruchow
    mozna najpierw zrobic kroliki doswiadczalne, a potem czapa i mozna juz
    spokojnie elektryfikowac kraj.

    Feliks Edmundowicz DZIERŻYŃSKI (ps. ex-rak) MSc, PhD, MRSC, CZEKA.
  • 17.09.04, 12:43
    A po co od razu czapa???? takie marnotrastwo... przerobi sie ich na szare
    mydlo... pamietacie? (cyt) "Niemcy to teki madry narod - potrafia zrobic cos z
    niczego..." i zobaczcie jak wyglada niemiecka nauka a jak nasza...
    Z proletariackim usciskiem dloni!
    Ku Chwale Naszej Sprawy!
    Blerva
  • 17.09.04, 13:17
    blerva napisał:

    > A po co od razu czapa???? takie marnotrastwo... przerobi sie ich na szare
    > mydlo... pamietacie? (cyt) "Niemcy to teki madry narod - potrafia zrobic cos
    z
    > niczego..." i zobaczcie jak wyglada niemiecka nauka a jak nasza...
    > Z proletariackim usciskiem dloni!
    > Ku Chwale Naszej Sprawy!
    > Blerva

    Aaaa, to kolega juz na wyzszym etapie rewolucyjnego ewolucjonizmu!!
    I odrzucil skostnialy komunizm na rzecz awangardy narodowego-socjalizmu.

    Juz teraz powoli kapuje, co wy tam po cichu w tym Leeds klonujecie. Jakas nowa
    nadrase!!!!!

  • 17.09.04, 13:33
    A tak! czas juz oczyscic te ziemie z blota istot nizszych! Niech ferment
    postepu niesie nas ku przyszlosci!
    Wkrodce i nad naszym podworkiem zaswieci zlote slonce Rewolucji!
    Amen!
  • 17.09.04, 09:57
    Czesc,
    ja jestem w Holandii, biologia molekularna roslin. Coc co w Warszawie gdzie
    studiowalam nie dawalo mi szans na prace naukowa. Mialam do wyboru firme
    farmaceutyczna za w miare dobre pieniadze, albo wegetacje w Instytucie na
    stanowisku niby-technika, niby-doktoranta. Wiec wybralam trzecie wyjscie,
    jestem tu i nie narzekam.
    Pozdrawiam wszystkich
  • 17.09.04, 11:45
    Hej!
    A ja wyjezdzalam bedac raczej pewna, ze nie bedzie mi dane wrocic i teraz tylko
    sie w tym przekonaniu utwierdzam. Pobyt za granica 'rozpuscil' mnie,
    wyprodukowanie dobrych wynikow zajelo mi okolo 2 lat, w Polsce moi znajomi po 4
    latach doktoratu wciaz nie maja publikacji. Na Zachodzie jest latwiej pracowac,
    bo nie trzeba martwic sie o takie drobiazgi jak sekwencjonowanie, primery etc.
    Mozna skoncentrowac sie na mysleniu i planowaniu. Mowie to oczywiscie z pozycji
    doktoranta, ktory jeszcze nie musi sie o zdobywanie pieniazkow martwic. ;)))
    Ciezko byloby mi wrocic, zwlaszcza ze i zycie osobiste w strone zagraniczna sie
    przetoczylo. Ale nie mowie 'nie'. :)))
    Pozdrowionka.
    Il
  • 17.09.04, 11:56
  • 17.09.04, 12:00
    Problem w tym ze nie ma do czego wracac... do corocznie zmniejszanych nakladow
    na nauke? do uniwerkow, ktore traktuja cie jak piate kolo u woza? czy do
    korupcji we wladzach wydzialow? Dopoki nie znormalnieje nasza ojczyzna doputy
    nie ma szans na powrot tych co bardziej zdolnych....kazdy teski ale potem
    przychodzi szara rzeczywistosc i brak pieniedzy na papier do drukarki...
    Tymczasem zycie ucieka przez palce i sie starzejesz... i wsiakasz w uklady...
    szkoda gadac!
  • 17.09.04, 14:39
    Ja na pewno nie wroce na uczelnie, ktora funkcjonuje tak jak przed 30 laty. Tam
    gdzie robilam magisterke, panie techniczki to byly proste kobiety, ktore
    rozmawialy o dzieciach i serialach. Panie doktor nie byly lepsze. Moje zdanie
    nie mialo zadnego znaczenia, robilam idiotyczne doswiadczenia kopiowane z
    wczesniejszych prac. Do najnowszej literatury nie bylo dostepu, a maja promotor
    slabo mowila po angielsku wiec wolala czytac polskie artykuly. W Katedrze byl
    ogolny marazm, zajmowano sie roznymi rzeczami, a najmniej praca. Sprzet byl
    dobry, ale nieuzywany. Jak oni wszyscy odejda, to mozna wraca.
  • 17.09.04, 17:19
    Problem polega na tym, ze oni tak samo wychowuja nastepne pokolenie naukowcow
    jak sami zostali wychowani... Jesli wejdziesz miedzy wrony... Trzeba mlodej
    nieskazonej krwi. Ale ja niestety nie mam zapedow Silaczki. :(((
    Pozdr.
    Il
    P.S. A tak swoja droga, to nie widze nic zlego w rozmowach o dzieciach, czy
    nawet przeczytanych ksiazkach. Swiadczy to tylko o tym, ze masz jakies zycie
    poza praca. A to zawsze dziala odswiezajaco. Wiem z doswiadczenia. ;)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.