Dodaj do ulubionych

DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLNI?

IP: 213.241.40.* 02.08.05, 16:11
I nie chodzi mi tutaj o "piękno i estetyke" waszych [architekci] "tworów" ale
o to co oferujecie we wętrzach. Miszkania, które się obecnie pojawiają na
rynku pierwotnym, sprawiaja wrażenie jakby projektowali je zwykli amatorzy
brani z "łapanki", którym pierwszy raz w życiu dano do ręki ołówek i deskę
kreślarską.
Jestem obecnie na etapie poszukiwania i o to zobaczyłem:
1. Mieszkanie w którym parapet okna (jedynego zresztą) w salonie był na
wysokości 160 cm. Ciekawe czy ktokolwiek z was architekci zamieściłby sobie
takie okno?
2. Widziałem również mieszkanie o powierzchni 76 m, w którym były tylko dwa
pokoje, gdzie nie było oddzielnej kuchni a tylko aneks, a wejscie do łazienki
było umieszczone w salonie (dramat).
3. Spotkałem na swej drodze również mieszkanie o powierzchni 54 m, w którym
przedpokój miał 11 m oraz w tym samym budynku mieszkanie o powierzchni 97 m
gdzie przedpokój miał 22 m (?!) bez żadnej szafy wnękowej!!!. ( jak widać
facet uwielbia komunikację, szkoda tylko, ze w przedpokoju się tak naprawde
nie mieszka)
4. Inny przykład debilizmu pań i panów "kształconych" na Koszykowej to
mieszkanie 134 m z jedna łazienką, bez oddzielnej toalety!!!.
5. Jeszcze inny architekt zaprojektował budynek bez balkonów, bo jak mi pan
z biura budowy powiedział "ten kretyn uwielbia elewacje, a balkony wg niego
psułyby bryłę budynku"

Ludzie kto was tego uczył? Dlaczego tak "uszczęsliwiacie" ludzi skoro, żaden
z was sam podobnego i podstawowego błedu nie popełnia przy domach, które sami
sobie stawiacie?
Edytor zaawansowany
  • marcinkiewicz 02.08.05, 16:51
    Cześc,

    Nie jestem architektem, ale nie mogę się zgodzić z Twoją opinią. Wymieniłeś
    wiele rzeczy, które mi się podobają, a Tobie nie. Wszytsko zalezy od potrzeb.

    Na przykład. Mieszkanie 76 m z dwoma pokojami, to kiedyś było moje marzenie.
    Jeden wileki salon z kuchnia - tak około 50 m i do tego sypialnia.

    Teraz będę miał mieszkanie 112m z salonem i kuchnią 50m oraz tylko jedną
    łazienką. Nie mam potrzeb robić dwóch małych, czy nawet oddzielnego kibelka.

    Więc nie szkaluj architektów, bo bez nich nie miałbym mieszkania dla siebie:)

    M
  • Gość: profesor IP: 213.241.40.* 02.08.05, 20:17
    Prawdopodobnie jestes kawalerem i dlatego odpowiada Tobie mieszkanie o
    powierzchni 112m z jedna sypialnią, jedna wspólna łazienką oraz jednym salonem.
    Ja jednak mam żone, dziecko i "prowadzę dom otwarty", dlatego taki element jak
    toaleta dla gosci jest dla mnie obowiązkowa a do łazienki wolę wchodzić prosto
    z sypialni.
  • marcinkiewicz 03.08.05, 09:44
    Moje mieszkanie oprócz salonu z kuchnią i łazienki ma jeszcze trzy inne pokoje.
    I też w projekcie miałem wejście do łazienki przez sypialnię. Tylko dlaczego
    dzieci, żeby się wykąpać mają wchodzić przez moją sypialnię? Postanowiłem mieć
    jedną dużą łazienkę, zamiast dwóch małych klitek.
    M
  • www.pkb.nrd 08.08.05, 15:04
    Rozmawiasz o indywidualnych potzrebach. Natomiast inną rzecza jest
    funkcjonalność. Ja również uważam, że mieaszkanie o powierzchni przekraczającej
    100 m2 powinno mieć więcej niż jedną wspólną łazienkę połaczoną z toaletą.
    Jezeli nie ma to jest niefunkcjonalne.
  • marcinkiewicz 10.08.05, 16:06
    Funkcjonalność zalezna jest od indywidualnych potrzeb. Jeśli czegoś potrzebuje,
    to znaczy, ze dla mnie jest to funkcjonalne. Nie potrzebujemy mieć dwoch małych
    łazienek. Wolimy mieć jedną dużą.
    M.
  • wami41 28.08.05, 20:35
    marcinkiewicz napisał:

    > Funkcjonalność zalezna jest od indywidualnych potrzeb. Jeśli czegoś
    potrzebuje,
    >
    > to znaczy, ze dla mnie jest to funkcjonalne. Nie potrzebujemy mieć dwoch
    małych
    >
    > łazienek. Wolimy mieć jedną dużą.


    nIE OSKARZAJ WIEC ARCHITEKTA, SAM PROJETKUJESZ TO I MASZ CO CHCIALES.
    > M.
  • Gość: zjebac glupka IP: *.hsd1.wa.comcast.net 15.08.05, 05:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: efka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 10:55
    a ty co nawalony jestes?
    nie na taemat gadasz matolku.
  • Gość: architekt IP: *.ebeskidy.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 22:30
    a jakby goscie zostali cina noc to beda przechodzic przez twoja sypialnie??
  • Gość: malgos-m5 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.09.05, 17:39
    Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził. Sprawa jest prostsza
    niż Ci się wydaje. Pamiętaj, że wnętrza można zawsze korygować nawet jeszcze
    przed oddaniem mieszkania nie ponosząc kosztów. Po co ta „piana” i obraźliwy
    ton??? Istnieją specjaliści, którzy szybko i profesjonalnie przekształcają
    mieszkania w cudeńka wg. Indywidualnych potrzeb klienta.
  • awlasnie 02.08.05, 17:24
    >Inny przykład debilizmu pań i panów "kształconych" na Koszykowej to ...

    ufffffffff, naszczęście ja byłam kształcona na ul.Prusa
    dzięki Ci Panie!
  • Gość: Chilon IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.05, 18:37
    Jak to określił kiedyś mój kolega:
    "Banda pedałów i lesbijek." - spoglądając na architektów w T4 ;)
  • Gość: no wlasnie IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 13.08.05, 15:17
    ja tez bylem szkolony na Prusa i bardzo sobie swoja wiedzie tutaj w Australii
    cenie. A swoja droga posiadanie lazienki i toalety osobno, jak i lazienki
    nalezacej do duzej sypialni to standard tutaj. Pozdrawiam
  • awlasnie 14.08.05, 00:34
    Serdecznie pozdrawiam kolegę!
    A w Australii jaka teraz temperatura ?
    U nas ledwie 20 C...
  • Gość: zip IP: 213.17.228.* 02.08.05, 18:22
    Odpowiedz zawiera sie w koncowym pytaniu - jak widac, czesto te 'debilizmy' nie
    zaleza od nas...
    Kiedy mamy wszystko pod kontrola, najczesciej powstaje dom funkcjonalny. W
    przypadku mieszkaniowki, decyduja inne osoby i czynniki. [Podany przyklad
    jednej lazienki - a po co inwestor ma plcic za kolejny pion? Latwiej obnizyc
    troche cene mieszkania - i tak sie sprzeda, tak jak kawalerki, budowane czesto
    tylko na parterach - najbiedniejsi i tak je kupia].
    Oczywiscie, nie zawsze wina lezy po stronie inwestora, ale o takich kwiatkach w
    przewazajacej czesci przypadkow decyduja jednak finanse i nie mamy w tej
    kwestii duzo do powiedzenia.
    Pozdrawiam,
    zip

  • ryba1001 02.09.05, 13:15
    zgadzam
  • Gość: Katarzyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 18:24
    Proponuję zatrudnić projektanata wnętrz, który pomoze rozwiązać wszelkie
    problemy z nieustawną łazienką czy długim korytarzem...
    Zapraszam na www.n-design.pl
  • Gość: observator IP: *.man.bydgoszcz.pl 02.08.05, 20:31
    Byłem szkolony na "koszykowej". Ktos mógłby pomyśleć źle o moich profesorach.
    Otóż oni w większości przewidywali taki scenariusz prawie dwadzieścia lat temu
    i przestrzegali nas, abyśmy byli zdolni obronić samych siebie przed bogatymi i
    bez żadnej wyobraźni inwestorami. No cóż, niektórzy nie mają w sobie dość sił.
    Ot i wszystko.
  • Gość: jonka IP: *.acn.waw.pl 02.08.05, 20:39
    a ja nie bylam ksztalcona na koszykowej, ale wiem, ze jest to problem a
    przyczyn jest wiele, cale mnostwo..

    a poczatek jest taki- w tym kraju wszyscy wszystko olewaja, na zajecia nie
    chodza nawet przyszli lekarze..
    zamiast tego - na kazdym wydziale istnieje jakis chlewik, gdzie duzo
    przyjemniej spedza sie czas niz na wykladach/cwiczeniach/korektach/laborkach
    itp...
    a zaliczenie tak latwo otrzymac...

    innym, bardzo znaczacym powodem jest fakt anonimowosci naszych projektow
    KAZDY BUDYNEK POWINIEN BYC PODPISANY IMIENIEM I NAZWISKIEM ARCHITEKTA
    ODPOWIEDZIALNEGO
    (choc bardzo czesto jego rola zaczyna sie na negocjacjach, konczy na podpisach
    na projektach, a posrodku sa zatrudnieni w pracowni, albo na zlecenie
    technicy/studenci/osoby innej masci..
    pozdrawiam ze smutkiem, zapewne rowniez balangujacego w czasach studiow,
    profesora
  • Gość: profesor IP: 213.241.40.* 02.08.05, 20:47
    Ach te studenckie imprezy...aż sie łezka w oku kręci jak sobie to człowiek
    wspomina.... szkoda że to już minęło.

    PS. Ale zajeć starałem sie nie opuszczać.
  • Gość: profesor IP: 213.241.40.* 02.08.05, 20:42
    Albo inaczej nie mają kręgosłupa, a to co naprawde sie dla nich liczy to szmal.
    Jednak przypuszczam również, że część z nich jest jednak mało utalentowana, a
    projektowanie, rzeczy tak waznej dla potencjalnego lokatora, jak przestrzeń
    wewnetrzna, powierzają studentom na stażu. Oczywiście z oszczędnosci.
  • Gość: jonka IP: *.acn.waw.pl 02.08.05, 20:51
    z tym chyba sie zgodze, ale z uporem maniaka wroce do sprawy anonimowosci
    projektow

    rynek bylby ich zweryfikowal, gdyby nie byli ukryci w cieniu
    ale w wielkszosci ciesza sie, ze nikt nie wie, ze dany bubel wyszedl spod ich
    reki

    i wydaje mi sie, ze zbyt lagodni sa nauczyciele, wszak na architekture dostaja
    sie ci, ktorzy umieja rysowac, tylko rysowac..
    a znam wielu, kt sa swietni, a rysunek jakos przeszli ale wola inne narzedzia i
    nie jest on ich najmocneijsza strona
    to pierwsze lata studiow powinny weryfikowac przyszlych
    architektow/lekarzy/prawnikow/nauczycieli/itp
    a u nas jak ktos sie juz dostanie, to raczej musiaby sie mocno starac aby
    wyleciec ze studiow
    jonka-tez arch
  • Gość: profesor IP: 213.241.40.* 02.08.05, 21:00
    Zgadzam się z Tobą w 100%. Tak jak np dziennikarze, naukowcy czy muzycy
    podpisuja sie pod swoimi pracami, tak też i architekci powinni to robić. Co
    ciekawe nie zwróciłem na to wczesniej większej uwagi, ale kiedys był taki
    zwyczaj, że na murach budynków na wysokosci pierwszego piętra była tablica
    informująca o tym, kto dana kamienice projektował. Takie tablice są do dzisiaj
    m.in. na ulicy Lwowskiej przy politechnice.
  • Gość: sumisia IP: *.chello.pl 13.08.05, 17:27
    no co za bzdura każdu się podpisuje bo musi widać że nie masz pojęcia
  • Gość: Chilon IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.05, 18:40
    Jak baletnica nie umie tańczyć ... ;)
  • Gość: rs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 19:05
    i najlepsza w błocie i gumiakach by nie potrafiła... :),
    a u nas niektórzy sobie radzą jako tako
  • Gość: inny architekt z G IP: *.chello.pl 13.08.05, 17:23
    otóż to i właśnie należy raczej zapytac o to developerów którzy dyktują warunki
    a nie od razu obrażać
  • Gość: 1z2x3c IP: *.hsd1.il.comcast.net 13.08.05, 18:22
    Nie, nie wszystko.
    Facet ktory sie tutaj zalil na brak wyobrazni u architektow ma duzo racji.
    Nie mowimy tutaj tylko o gotowych mieszkaniach wybudowanych przez spoldzielnie.
    Widzialem duzo projektow np domow (jeszcze niezrealizowanych) w ofercie roznych
    biur projektowych i zauwazylem np. domy o powierzni 220 m kwadratowych i wiecej
    z garazem na JEDEN samochod oraz lazienki w ktorych wedlug projektu ma byc pralnia.
    Kazdy kto mieszkal chociaz jakis czas w domu jednorodzinnym doskonale wie ze po
    jakims czasie w takim garazu zaczyna brakowac miejsca dla samochodu z powodu
    kaloszy, narzedzi, pudel, itp. Nikt mi nie powie, ze w domu o takiej wielkosci
    nie mozna zaprojektowac pralni jako oddzielnego pomieszczenia. Od razu widac ze
    taki absolwent architektury i jego profesor mieszkali cale zycie w bloku z
    wielkiej plyty.
    pozdrowienia.
  • architerror 02.08.05, 21:23
    jacy architekci taka architektura i odwrotnie.gnomy projektujace nasze otoczenie
    juz od poczatku studiow sa uczone ze w projekcie elewacja musi fajnie wygladac a
    funkcja byc jako tako rozwiazana. i zadnemu nie przyjdzie do glowy ze to troche
    za malo. potem projektuja takie budy i jeszcze zamieszczaja na roznych forach
    linki do swoich stron prezentujacych owe wypociny.
    gazety prezentujace dobra architekture sa, internet wiele osob ma, a dobrych
    budynkow jak na lekarstwo.
  • Gość: ania IP: *.pl / 213.155.191.* 02.08.05, 22:03
    jestem architektem, ale nie bedę broniła architektów, bo macie rację.
    Oczywiście nie wszyscy są tacy, ale większość z nas czasami odpuszcza
    inwestorowi, bo jak zaraza uparty jak osioł coś sobie wyliczy, to pozostaje się
    pożegnać, albo skończyć szybko projekt. Sił brak czasami tłumaczyć cokolwiek.

    Co do łazienek: ja mam w domu 3 kible i wszystkie ciągle zajęte, a jest nas 4
    osoby. W tym temacie jestem bezwzględna i nie odpuszczam.
    boszeeeeeee, co za czasy .......... .

    pozdrawiam
    ania
  • architerror 02.08.05, 22:05
    nie slyszalem o takich co by sie z inwestoren zegnali. kasa rzadzi
  • Gość: gonzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 09:57
    Zgadzam się z Tobą. Funkcja jest traktowana przez projektantów po macoszemu,
    jak zło konieczne, które trzeba odfajkować i isc do domu, bo to co naprawde sie
    liczy to "bryła". Szkoda tylko, że nikt nie pamięta, iż w tej bryle będą
    przebywać ludzie.
  • architerror 03.08.05, 10:05
    zeby jeszcze bryla sie liczyla to by bylo cos, zazwyczaj liczy sie elewacja jako
    plaski rysunek. a z bryla to jest tak, ze powstaje zwykly klocek i zeby "ciekawie"
    bylo, to sie mu daje balkony po luku
  • Gość: 2M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 10:35
    > zeby jeszcze bryla sie liczyla to by bylo cos, zazwyczaj liczy sie
    > elewacja jako plaski rysunek. a z bryla to jest tak, ze powstaje
    > zwykly klocek i zeby "ciekaw ie" bylo, to sie mu daje balkony po luku

    E tam. Dla developerów liczy się przede wszystkim powierzchnia sprzedażna i
    przepchnięcie jak najmniejszej liczby parkingów przez urzedy odpowienimi
    patentami. Dla wyrobionych developerów, zatrudniających także własnych
    architektów do analizy inwestycji, łukowe balkony niepotrzebnie podrażają
    inwestycję - proste są tańsze. I nie jest prawdą, że zapomina się o wnętrzach,
    przynajmniej w moich doświadczeniach.

    Do Profesora: może odpowiedniejsze było by pietnowanie konkretów, pracownia-
    developer, tak na tym jak i na forum developerzy? Z pewnością pomoże to
    weryfikować rynek i podwyższy poziom architektury, tak w jak i na zewnątrz.

    Pozdr, M., 2M
  • Gość: profesor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 11:02
    Vittera "mokotowia", Marvipol "kazimierzowska" i Villa Victoria na Wiktorskiej.
  • Gość: 2M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 12:01
    Spojrzalem na strone i widzę, że nam Mokotów powoli rozwalają...
    Marvipol:
    "Reprezentowana tu architektura modernistycznej awangardy lat dwudziestych i
    trzydziestych, zachowana prawie bez zniszczeń w jak i w innych powstałych w
    okresie międzywojennego dwudziestolecia dzielnicach Warszawy, do dziś uchodzi
    za niedościgły ideał solidnego i wygodnego budownictwa mieszkaniowego(...)"

    no b. pieknie, a kawałek dalej!!!:
    "W dziesięciopiętrowym nowoczesnym budynku nawiązującym do tradycji okolicy a
    jednocześnie designerskich rozwiązań architektonicznych innych krajów,(...)"

    Czy to nie hiporkryzja? I kto jest temu winny? Urząd, sąsiedzi, architekt,
    developer?
  • Gość: profesor IP: 213.241.40.* 03.08.05, 12:17
    O czegoś jest w stolicy Urząd Naczelnego Architekta m.in. po to aby na różanej
    nie popwstawały takie kwiatki.
  • Gość: Zibi Watch IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 16:26
    "Reprezentowana tu architektura modernistycznej awangardy lat dwudziestych i
    > trzydziestych, zachowana prawie bez zniszczeń w jak i w innych powstałych w
    > okresie międzywojennego dwudziestolecia dzielnicach Warszawy, do dziś uchodzi
    > za niedościgły ideał solidnego i wygodnego budownictwa mieszkaniowego(...)"
    >
    > no b. pieknie, a kawałek dalej!!!:
    > "W dziesięciopiętrowym nowoczesnym budynku nawiązującym do tradycji okolicy a
    > jednocześnie designerskich rozwiązań architektonicznych innych krajów,(...)"

    To porownanie to tragedia, nie hipokryzja !!! Wyobrazam sobie to nawiazanie
    skala i charakterem :) Wspolczesna moderna, awangarda warszawska - penthhousen
    10 kondyknacyjny , otynkowany w kolorze RAL 1018 z ogrodem zieleni lakieru
    metallic i toi-toi dla ochrany :)

    Jesli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniadze.
    On jest winny. A raczej ci co mu sluza.

  • 1goodman 12.08.05, 23:36
    to gdzie mieszka ta czwarta osoba?
  • Gość: piotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:47
    jestem architektem. nie byłem w ten sposób uczony i nie projektuję w ten sposób.
    nie wiem skąd czerpiesz wiedze na temat tego jak nas uczą?
  • lkc 03.08.05, 10:00
    No to pytanie od nie-architekta - gdzie podziali się ci zdolni dobrze nauczeni
    i utalentowani architekci? Przecież 100% studentów nie może być do niczego i
    nie moze być tak że tylko oni mają pracę przy nowych budynkach wielorodzinnych.
    Przecież te studia do prostych nie należą, a i rynek pracy w jakiś sposób
    umiejętności weryfikuje.
    A z własnych obserwacji - codzienie jadąc do pracy obserwuję powstające nowe
    osiedle i podziwiam osobę która zaplanowała rozmieszczenie budynków - a
    manowicie w srodku znajduje się budynek z którego okien nie widać nic
    oprócz ... okien sąsiednich budynków, które oczywiście stoją baardzo blisko
    siebie.... Jak można coś takiego ludzion zrobić? Wyobrażam sobie że albo
    środkowy budynek będize cały ożaluzjowany, albo jest to wymarzone miejsce dla
    ekshibicjonistów.
  • Gość: gonzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 10:08
    lub podglądaczy
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 10:30
    To wszystko z błahego powodu. Niektórym kasa przysłoniła cały świat.
    Jeden odmówi deweloperowi robienia badziewia i ciasnoty, drugi wezmie robote,
    zleci asaystentom, tyle ze sie podpisze, a przy okazji wykorzysta kazdy
    kruczek,żeby deweloperowi dorzucić jeszce pare mieszkań w tym kilka dla siebie.
    A juz jak deweloperem jest architekt z polskiej czołówki i szuka, dając
    ogłoszenia w darmowych gazetkach, młodych, chetnych do odwalenia roboty, to
    takie są jak piszecie efekty. I tu tez jedni odmówią, bo ich to przerasta, ale
    wielu wezmie i, no i profesor będzie dalej spotykał takie knoty, o jakich
    pisze.
    Nieobce mi przypadki, gdzie architekture robia konstruktorzy i technicy, a
    podpisuje to znane nazwisko. Na prowincji tak sie myśli - architekt drogo
    wezmie, niech to zrobi Józek z kolegami z dawnego ZUPu, ma emeryta nad grobem i
    tak mu podpisze.
    A póżniej - dobry bajer, pomachanie rękami, co by tu można zrobić, i 150 m kw.
    z jednym pokojem tez sie sprzeda.
    To architekci dopuszczają do takich sytuacji i co gorsze wielu nie widzi w tym
    nic nagannego. I tu izba nie pomoże, bo ją tworzą ww wymienieni.
    Temat uczciwosci zawodowej był juz poruszany wiele razy, ale co z tego. Nie ma
    standardów, nie usuwa sie zakał z zawodu, nikt nikomu nic nie zrobił za
    korupcjogenne układy, gdzie dyrektor wydziłu architektury i zaprzyjaznione
    towarzystwo oblatuje co atrakcyjniejsze zlecenia, a inwestorzy mimo narzekanie
    i płaczu płacą, bo wiele problemów ucieka im z głowy.
  • Gość: zip IP: 213.17.228.* 03.08.05, 18:36
    Witam,

    Problem lezy gdzie indziej - to nie jest tak, ze gestwina zabudowy
    mieszkaniowek zalezy od architekta. To jest absolutnie banalne - INWESTOR
    kupuje dzialke, ktora ma okreslona powierzchnie i w ramach tej powierzchni chce
    uzyskac jak najwieksza powierzchnie DO SPRZEDAZY. Trawnikow, placykow zabaw,
    klombikow i wolnej przestrzeni nie da sie tak atrakcyjnie sprzedac - ta
    powierzchnia nie pracuje dla inwestora. Zatem najczesciej juz w pierwszych
    zalozeniach koncepcyjnych znajduja sie nastepujace wskazowki: projektujemy na
    minimach norm [odstepy miedzy budynkami, doswietlenie, wysokosci, minimum
    pionow, szachtow, wind, BALKONOW, etc]. Z tego wynika pozniejszy ksztalt - nie z
    niedouczenia architektow. My najczesciej wiemy jak projektowac przyjaznie dla
    czlowieka.
    Niestety przykre jest tez to, ze standard budynku w zakresie wolnych przetrzeni
    i funkcjonalnosci ma tak naprawde znikome przelozenie na ostateczna cene.
    Wiadomo, ze w danej lokalizacji cena metra mieszkania super i mieszkania
    okrojonego z wielu rzeczy bedzie podobna, wiec po co sie starac, skoro mozna
    zminimalizowac koszty i wiecej zarobic?
    To jest sedno problemu.
    Pozdrawiam,
    Zip
  • Gość: anonimowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 18:56
    Ograniczenia winny być narzucone z urzędu, tak współczyniki jak i gzyms,
    kalenice. Prawo jest u nas w PL zbyt liberalne a w Waw to go właściwie nie ma,
    jak patrzę na to co się wyprawia. Rok temu sam się cieszyłem, jak w PKiN ucieli
    1-piętro developerowi w budynku - i co zrobił developer? Kazał doporojektować
    pomieszczenia indywidualnych wentylatorni (na dachu z tarasami dla mieszkań 2-
    poziomowych), które to niedługo będzie adaptował na części mieszkań klientom,
    bo już je sprzedał.
  • Gość: tubu5000 IP: *.chello.pl 14.08.05, 18:50
    bo to popyt ksztaltuje podaz, wiadomo ze dobra architekura podnosi znaczaco
    koszta, na co Polakow ani nie stac ani im to niepotrzebne (mieszkali w wielkiej
    plycie teraz beda mieszkac w i tak lepszym standardzie)
  • Gość: Łysy IP: 81.21.194.* 03.08.05, 10:45
    a czy jak mnie stac na najtanszego (i slabego) prawnika w miescie, to wchodze
    na forum "prawo" i zlorzecze, ze wszyscy prawnicy kiepsko pracuja?
  • Gość: profesor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 11:01
    przypadki o których piszę miały miejsce w nastepujących budynkach:
    1. Viterra "Mokotowia" - ceny zaczynaja się od 6000 tys zł a konczą na 9000 tys
    za metr kwadratowy.
    2. Marvipol "Kazimierzowska" ceny od 6 tys złotych.
    3. Villa Victoria przy Wiktorskiej ceny od 6000 tys do 8000 tys za metr
    kwadratowy.

    Jak się płaci za metr tyle kasy to się równiez czegos wymaga. Mało tego. Byłem
    zdecydowany na kupno mieszkania w Vitterze i byłem gotów ponieść koszty
    związane z tą przeróbką. Kiedy zaczałem rozmawiać na ten temat, developer
    powiedział mi, że architekt za naniesienie tych zmian do ogólnego projektu
    zażądał 10 tys złotych. Bezczelność. Wiem równiez ze projekt który mu
    dostarczyłem był w 100 % profesjonalny i nie wymagał żadnej dodatkowej pracy ze
    strony biura, z wyjatkiem naniesienia nowych planów, czyli kliknięcia myszką.
  • Gość: Łysy IP: 81.21.194.* 03.08.05, 11:05
    no coz, przykro mi, tyle moge powiedziec. co do zmian, to nawet jesli projekt
    ktory dostarczyles byl ok (zgodny z przepisami) to zapewne pociagal zmiany w
    projektach branzowych (nowa elektryka, woda, kanalizacja itp). niemniej cena
    ktora podales wydaje sie wzieta z ksiezyca.
  • Gość: Profesor IP: 213.241.40.* 03.08.05, 11:28
    projekt który dostarczyłem był projektem pełnym tzn. poza projektem
    architektonicznym dostarczyłem również projekt kanalizacji, elektryki, rur i
    CO. To była cena za "same zmiany" (czyli bez dodatkowych kosztów zwiazanych np.
    z większą liczbą punktów elektrycznych itp.) w ogólnym projekcie. Oczywiscie,
    jak mi powiedziano, "nie muszę za to płacić, mogę sobie przeciez poczekać z
    tymi zmianami do zakończenia inwestycji".
    Ostatecznie zdecydowałem się kupić mieszkanie na Kaziemierzowskiej, bo tam
    developer i architekt nie robili żadnych problemów przy wprowadzaniu zmian.
  • Gość: modulor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 09:30
    To moze wrto poszukac czegos tanszego?..
    Jak czlowieka na cos stac,
    od razu wydaje sie przyjemniejsze.
  • Gość: Zibi Watch IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 17:03
    Bezczelność. Wiem równiez ze projekt który mu
    > dostarczyłem był w 100 % profesjonalny i nie wymagał żadnej dodatkowej pracy ze
    >
    > strony biura, z wyjatkiem naniesienia nowych planów, czyli kliknięcia myszką.

    Te nowe plany Panie profesorze, czyli owo klikniecie myszka nazywa sie wlasnie
    projektem, do ktorego potzrebny jest talent i lata praktyki w projektowaniu. I
    to wlasnie kosztuje 10 tys. Jesli ma Pan projekt trzeba bylo prosic o
    pozostawienie stanu surowego i samemu zajac sie projektowaniem i budowa wnetzr
    mieszkania. Zmienil by Pan zdanie po tygodniu. Bezczelnoscia jest niedocenianie
    cudzej pracy. Pozdrawiam :)

  • Gość: G__D IP: *.do.pl / *.generacja.pl 03.08.05, 21:01
    cudowny post cudownego znawcy architektury mam nadzieje ze nikt nie próbował tu
    rzeczowo dyskutować bo z Panem się nie da.

    P.s Tak mam okno na wysokości 160 a dokładnie na wysokości 180 cm i jestem
    szczęsliwy
  • Gość: konstruktor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 11:12
    Jak ktoś lubi mieszkać w wiezieniu to jego sprawa (okno na wysokosci 180 cm).
    Ja powiem tyle, że jestem w stanie to uwierzyć, bo w swojej praktyce zawodowej
    spotkałem sie już tego typu przypadkami. Spotkałem sie z niedoświetlonymi
    wnetrzami tylko dlatego, że architektowi "wieksze okno nie pasowało w
    elewacji".
  • Gość: zip IP: 213.17.228.* 04.08.05, 17:13
    a ja widzialem co najmniej jeden przypadek niedoswietlonego wnetrza, poniewaz
    konstruktor nie umial zaprojektowac podciagu... :) Nie mowiac o wystepach w
    scianach i tym podobnych krzaczkach konstruktorow.
    Ale oczywiscie wszyscy wiedza lepiej.
    ...
    mam niestety wrazenie, ze autor tego wątku rozpoczął go tylko po to, by moc w
    odpowiedniej chwili pochwalić się, gdzie kupił mieszkanie...
    zip
  • Gość: G__D IP: *.do.pl / *.generacja.pl 05.08.05, 00:04
    a dlaczego gdy okno jest na 180 ma byc mieszkanie niedoswietlone ?? co ma jedno
    do drugiego a jezeli nigdy nie widziales takiego okna to zamiast siedziec na
    forum i marudzic przejżyj kilka dobrych albumów z architekturą
    p.s. ok ty nie marudziłeś więc to do profesorka :)
  • www.pkb.nrd 08.08.05, 15:02
    Dlatego ze okno na wysokosci 180 cm to standard więzienny.

    ====

    Gdzie studiowałeś?
  • Gość: architekt22 IP: *.acn.waw.pl 08.08.05, 17:42
    zalezy czy mowimy o wys parapetu czy górnej listwy okna ;-)))
  • www.pkb.nrd 08.08.05, 20:45
    Mówimy o parapecie. I chocby nie wiem jak dużo światła maiło dawać takie okno
    to nikt mnie do takiegp rozwiazania nie przkona. Dla mnie to zawsze bedzie
    standard więzienny.
  • Gość: mif IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 21:45
    Ponoć w haremie, podobne standardy obowiązują :)
  • Gość: d-arch IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.05, 09:38
    te pretensje kieruj nie do anonimowego architekta, a do sprzedawcy mieszkań, to
    w jego blokach szukasz szczęścia, może on wcale nie zatrudnił architekta tylko
    jakiegoś konowała, polska jest pełna takich przypadkow nie tylko w
    budownictwie, spójrz koło siebie. jak chcesz ładnie mieszkać to zamiast obrażać
    architektów zgłoś się do nich, a nie do handlarzy bez pojęcia o branży, którą
    się zajmują lub u nich po prostu nie kupuj zamiast narzekać. każdy ma wolność
    wyboru - to najlepszy regulator.
  • Gość: fałata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 16:49
    W Warszawie przy ulicy Bukowińskiej jest właśnie oddawany jeden z nowo
    powstałych tam budynków. Poszedłem obejrzeć tam kilka lokali, bo szukam
    mieszkania dla córki. Wchodzę do środka a tam oczu ze zdumienia nie moge
    przetrzeć. W czterdziestoparometrowym mieszkaniu tóż przy oknie stoi wielki
    słup konstrukcyjny i zasłania cały widok. Wiecej pokój ten jest na tyle duży,
    że udałoby sie przesunąć okno, tak aby przynajmniej światła nie zabierać.
    Ten budynek musiał projektowac kretyn i imbecyl. Mozesz mówić co chcesz ale to
    mojego zdania nie zmieni.
  • Gość: kaczor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 19:07
    o rany! ludzie wy to macie problemy! pare luster wokół okna/słupa i masz perfect
    widok z okna i super oświetlenie pomieszczenia ;) ... a tak w ogóle oglądał
    ktoś misia Bareji (rure przechodzącą wzdłóż pokoju na wysokości 160cm)!
    mieszkałem już w mieszkaniu 50m2 - dwa pokoje (w tym mniejszt 2x3m) i przedpokój
    12m2 a teraz mieszkam w mieszkaniu 80m2 (4 pokoje) i tzw salon ma 7 scian (żadna
    para NIE jest pod kontem prostym) tylko po to żeby balkon mógł być na rogu
    budynku i w dodatku "wklęsły"! supeeer niieee... ?!
  • Gość: kasia IP: *.mar-11.catskill.net 10.08.05, 04:40
    Raczej cholernie niedoksztalceni. Ale dlaczego mieliby byc po latach komuny
    kiedy szczesciem bylo dostanie jakgokolwiek kata? To pokutuje w odbiorcach
    ktorzy jeszcze nie nauczyli sie czego wymagac no i w narybku na przyszlych
    architektow.

    Podroze ksztalca, a szczegolnie architektow no bo nic nie powstaje jak wiemy z
    niczego. Jaki dostep do dobrego mieszkalnictwa ma mlody stUdent podrozujacy po
    swiecie? W jakich wnetrzach zatrzymuje sie podrozujac? Czy sam temat nie jest
    dla niego banalny? Czy go to interesuje?

    Obawiam sie ze wiekszosc interesuje nie funkcjonalne i ladne czy piekne wnetrze
    a raczej zrobienie wrazenia.

    Ogladajac plany nowych domw - a sledze te dosc drogie, mysle sobie jak robia
    kupca w przyslowiowego konia - plany wygladaja profesjonalnie, wabia ladnym
    rysunkiem i kolorem, pokazujac pozornie zgrabne umeblowanie w przestrzenich
    nieprawdopodobnie ciasnych - aneksy kuchenne "studenckie", bezsensowne uklady
    przestrzenne, brak miejsca na szafy - niefunkcjonalne lazienki, balkony bez
    sensu w stosunku do wnetrza. Podstawowe bledy ktore na zachodzie sa
    niedopuszczalne po pierwszym roku architektury. Pozatym razi brak umiejetnosci
    projektowania w trzech wymiarach - pomyslana jest elewacja na jaki taki efekt a
    reszta podporzadkowana na sile.

    Sadzac po krakowskich hotelach wybudowanych nad Wisla na odcinkach ktore
    powinny byc ekskluzywne rzuca sie w oczy zupelne odwuceniw sie od widokow,
    relacja do rzeki, brak uwagi na historyczny konte kst(budynki moga wszak
    powinny byc grzeczne dla otoczenia nawet kiedy z nim kontrastuja). Nie mysli
    sie o typologi - na przyklad rozwiazywania budynkow naroznych. To znowu rzeczy
    na poziomie pierwszego roku.

  • Gość: modulor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 09:28
    Ciekaw czy Pani "Kasia" studiowala architekture?
    Bo niby jak zdobyłaby wiedze o tym jak
    wygladaja studia tego typu za graniaca? ;)
  • Gość: Remo IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.08.05, 10:05
    Niestety tego uczą na studiach... Moze i w ciągu roku sie zwraca uwage na
    funkcjonalnośc, ale przy ocenie koncowej i tak najwiecej uwagi wykladowcy
    przywiazuja do wrazeniowosci... Jaka bryla, jak nowoczesny design, jakie
    materialy itp. Zreszta nie ma sie co dziwic, oceniajac okolo 150 projektow
    (mniej wiecej tylu bylo studentow na moim roku) w ciagu jednego dnia to nie ma
    szans aby "wejsc" w kazdy projekt.
    A co do tych zarzutow wobec architektow to uwazam ze ilu ludzi na swiecie, tyle
    roznych upodoban i kazdemu podoba sie co innego. To okno na wysokosci 160 cm
    dla wiekszosci bedzie nie do przyjecia, ale znajdzie sie grupa osob, ktory to
    bedzie odpowiadac! Mozna by przyklady takie mnozyc w nieskonczonosc, ale to
    chyba nie ma sensu. Jedno jest pewne - kupujac gotowe mieszkanie w budynku
    wielorodzinnym nie mozemy wymagac aby wszystko bylo wedlug naszej mysli. Aby
    miec dom dopasowany do naszych potrzeb, nalezy samemu zatrudnic architekta. Ale
    na to nie kazdego z kolei stac...
    Pozdrawiam!
  • Gość: obly IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 12.08.05, 11:59
    Chciałbym zwrócić uwagę ze nie architekt buduje ale INWESTOR.
    INWESTOR wybiera architekta jaki wg. niego najlepiej spełnie JEGO wymagania za
    cenę JEGO zdaniem najbardziej adekwatną do włozonej PRACY.
    Bo jakze by inaczej prawda? Przecież mu płaci! Na początek tańszy architekt
    jest zawsze lepszy!!!! W moim mieście wygrywali przetargi architekci z małych
    miasteczek co stawiali przerobione hale przemysłowe jako sale gimnastyczną. BO
    BYLI TAŃSI.
    Architekt robi szkice projektowe na podstawie wytycznych które zatwierdza
    INWESTOR bo za kazdą kreske na rysunkach musi wybulić. Jesli INWESTOR chce
    zarobić na danej inwestycji to maxymalnie obniża "zbędne" w jego pojeciu koszty.
    A "zbędne" to te ze jesli je obetnie przy wybudowaniu to nie obniża ceny
    sprzedazy. ARCHITEKT W TYM MOMENCIE PEŁNI ROLE WYKONAWCZĄ i pilnuje jedynie aby
    życzenia inwestora przekuły sie w bryłę w zgodnie z polskim prawem budowlanym.

    Nie chronię architektow, jak wszędzie jest tam TEZ dużo niefachowców ale wiem
    ze w Polsce wiecej zarobi ten co sprzeda ten sam projekt tanio kilku klientom
    niż zrobi zgodnie ze sztuką jeden za tyle ile to warte.
    WSZSTKIE ELEMENTY NASZEGO ZYCIA A WIEC I ODCZUWANIE ESTETYKI BYLY NAMIETNIE
    RUSYFIKOWANE PRZEZ OSTATNIE 60 LAT. A WIEC SPROWADZANE DO PODZIWIANIA KSZTALTU
    BUTELKI WÓDKI W PRZECHYLE. TO CO SIE DZIEJE W POLITYCE, PILCE NOZNEJ, SLUŻBIE
    ZDROWIA, POLICJI, URZĘDACH musi miec odzwierciedlenie we wszystkich objawach
    naszego zycia i zmienia sie to na szczęscie.

    Po prsotu Polska jest jeszcze AZJĄ i potrwa to jeszcze troszeczkę zanim wypleni
    się sposób KOMBINATORSKIEGO myslenia.

  • Gość: modulor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 09:26
    A czy moge zapytac kim Pani "profesor" jest z wyksztalcenia?
  • architomek 12.08.05, 10:53
    Nonono, daję Panu/Pani z kednej stony rację, wiele budynków dziś budowanych i
    projektowanych jest poprzez ludzi, którzy o estetyce wnętrza mało lub nic nie
    słyszeli... Sam mieszkam w mieszkaniu, które jest idiotycznie zaprojektowane,
    teraz wszystkimi siłami próbuję doprowadzić je do pożądku. Myślę, że architekci
    w starych spółkach, które po upadzie komunizmu jakimś cudem aż do dziś
    przetrwały nie dopuszcają do kreślenia młodych kreatywnych ludzi... Wiekszość
    ludzi jest zatrudnianych tam i tak po znajomości, a nie wedle umiejętności...
    Jak chcecie dobrze zaprojektowane mieszkanie, to najlepiej załatwcię sobie
    dobrego architekta i z nim udajcie się na poszukiwanie mieszkania, z którego da
    się coś fajnego zrobić... Albo pomyślcie o budowie własnego domu, gdzie sami
    ustalacie, co gdzie, jak i kiedy jest zrobione...
    Przepraszam za błędy, po długim pobycie za granicą dopiero od 6 miesięcy
    odświeżam muj język ojczysty.
  • Gość: qmaan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:08
    bo wiekszosc zdecydowana Profesorów, przynajmniej na warszawskim WA , jest
    tylko z nazwy profesorami, to tzw profesorzy niepełni - prawdziwych jest moze
    na caly wydzial 1 czy 2 ( to stan sprzed kilku lat - z moich lat )
    zatem
    jaki profesor
    taki architekt
    pozdr
    qmaan@gazeta.pl
  • Gość: Łysy IP: 81.21.194.* 12.08.05, 11:37
    i tu sie musze z toba nie zgodzic. podstawa tej tytularnosci o ktorej piszesz
    jest tzw. praca naukowa (zwana rowniez poprawnie naukawa;-) - pseudokonferencje
    pseudonaukowe, pseudopublikacje w wydawnictwach, takze pseudomiedzynarodowych),
    a ta z praktyka, i co za tym idzie jakoscia nauczania niekoniecznie ma cos
    wspolnego, czesciej nie ma, niz ma. z uczacych na AA (architectural association
    w londynie) nie wiem czy ktos jest tytularnym profesorem (Full Prof. D.Sc.
    Ph.D. Arch) - szczerze watpie.
    mialem sam tez stycznosc z "profesorem" - w istocie nawet nie byl Ph.D., tylko
    Master, ktory uczyl mnie na uczelni zagranicznej, a ktory przekazal wiecej
    tresci, niz niejeden nasz belwederski prof. a co z tzw. visiting professors -
    wszystkie gwiazdy tak sa zatrudniani na zachodzie
    [wyjasnienie: oczywiscie nie usiluje powiedziec, ze kazdy zdolny czy wybitny
    architekt jest dobrym dydaktykiem, to inne zagadnienie. mowie o tym, ze nie ma
    bezposredniego przelozenia liczby tytulow przed nazwiskiem profesora a jakoscia
    architektow - studentow tego profesora]
  • dskowronski 12.08.05, 11:29
    > 3. Spotkałem na swej drodze również mieszkanie o powierzchni 54 m, w którym
    > przedpokój miał 11 m oraz w tym samym budynku mieszkanie o powierzchni 97 m
    > gdzie przedpokój miał 22 m (?!) bez żadnej szafy wnękowej!!!. ( jak widać
    > facet uwielbia komunikację, szkoda tylko, ze w przedpokoju się tak naprawde
    > nie mieszka)

    Czy to mieszkanie było przypadkiem na osiedlu Lewandów w Warszawie?

    A tak wogóle to zauważyłem, że im bardziej wymyślnie budynek wygląda z zewnątrz,
    tym mniej praktyczne rozkłady mieszkań są w jego wnętrzu.
  • Gość: bylem widzialem IP: *.hsd1.wa.comcast.net 15.08.05, 06:17
    to co na zachodzie jest standartem w projektowaniu mieszkan i domow w polsce
    standartem nigdy nie bedzie, bo wiekszosc naszych niedorobionych magistrow nie
    byla na zachodzie, uczona jest ta miernota przez komunistycznych bucow ktorzy
    dwie lazienki, osobny sracz i wbudowane szafy uwazaja za fanaberie. a po za tym
    na zachodzie jest kod budowlany i okno na wysokosci 160 cm nie bylo by
    zatwierdzone przez panstwowego inspektora normy w zadnym wypadku, a ktos kto to
    zaprojektowal by zostal wywalony z pracy. architektura to funcjonalnosc ale
    pokomunistyczne burki uniwerstyteckie zyja w samouwielbieniu, miernocie i
    kompletnej ignorancji swiata. a bo po co, przeciez jestem profesorem, nie
    baranie jestes komunistycznym smieciem i takie same smiecie produkujesz w swojej
    szkole.
  • Gość: Kokos IP: *.acn.waw.pl 15.08.05, 15:08
    Ale piepzrysz bracie...
  • Gość: obly IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 12.08.05, 11:37
    bo w Polsce jest tak:
    Każdy wie sam najlepiej jak sie powinno leczyć, każdy sie zna na piłce nożnej i
    kazdy wie sam najlepiej jak sie powinno budowac.

    A jak architekci są niezdolni? to do nich nie idzcie!
    Ja nie jestem zdolny zrobic projekt domu jednorodzinnego za 6 tysięcy złotych z
    branzami, odbywać 15 spotkań "bo zona zauwazyła u sąsiadki te... no... takie
    łuki" , albo "szwagier powiedział ze za 5 kartek w zyciu nie da wiecej jak 500
    zeta " do tego MODERNISTYCZNEGO w typie dworkowym z wejsciem barokowym na ogród
    12 m2 z szambem. Ufajcie budowlańcom za to którzy za waszą kasę buduja wasz dom
    i doradzają "wam" jakby się tu samemu nie namęczyć.
    Róbcie swoje własne samowolki, przeróbki domków typowych niedostosowanych do
    dzialki, realizujcie swoje elitarne "poddasza ze skosami" z tynkiem na siatce,
    kombinujce z robotnikami na szaro a jak wyjdzie ..jowo to przykre ale nie
    bedzie na kogo zwalic.

    Nie da sie zbudowac domu taniego i "na pokaz".
    Wiecej pokory!

    Winny jest architekt lekarz, ksiadz i Rusek albo Żyd
    Nigdy nie jest winna własna niewiedza, ignorancja, pycha i lenistwo w nadzorze.

    Co do słupa przy oknie - nie wiesz kto go tam wstawił i dlaczego i z jakiego
    powodu. podejrzewam ze gdyby tego słupa tam nie było mieszkanie tańsze by nie
    było i nie byłbys nim w tym przypadku wcale zainteresowany.

    Ja chce powiedzieć jedno, architekt nie zbuduje lepszego, ladniejszego domu niz
    miesci sie to w wyobrazeniach developera lub klienta. Napchani przez "Muratora"
    kretyńskimi rozwiązaniami projektowymi w artykułach reklamowych wiecie więcej o
    budowie domu niz niejeden architekt.

    pozdrawiam

    i autorowi tego postu proponuję aby zapoznał siez trybem jak powstaje projekt
    tzw. mieszkaniówki, gdzie o wszystkim decyduje tak naprawde deweloper poprzez
    nakreslenie wskazników. inech obejrzy projekty slynnej firmy JWC gdzie w dobie
    XXI wieku w swietnych lokalizacjach buduje sie substandartowe galeriowce z
    jedną wspólną klatką schodową.
  • Gość: krak IP: *.pool8250.interbusiness.it 12.08.05, 11:59

    Masz racje, nasi dewelopoerzy czy inwestorzy wiedza wszystko najlepiej i w
    zasadzie gdyby mogli to sami zaprojektowaliby budynek, a architekci sa im
    potrzebni tylko po to zeby zalatwic zezwolenie w urzedzie. Mam dosyc
    wysluchiwania wymadrzajacych sie inwestorw ktorzy mysla ze jak maja pieniadze
    to wiedza wszystko najlepiej...a sami mieszkaja w modernistycznym domu z
    tralkami na balkonach i uwazaja ze to jest szczyt smaku...zgroza...troche
    pokory jeszcze nikomu nie zaszkodzil. Oczywiscie nie chce generalizowac bo
    obrazilbym wielu normalnych inwestorow jak rowniez nie chce bronic srodowiska
    architektow bo wiem jakich ludzi mialem na roku w czasie studiow ale
    wypowiadanie kategorycznych i jednoznacznych opinii jak "profesor" jest
    poprostu krzywdzace i niesprawiedliwe(SFLUSTROWANY CZLOWIEK). Pozdrawiam
    wszystkich mlodych architektow prowadzacych wlasne pracownie projektowe.
  • Gość: Profesor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:18
    Macie racje panowie architekci. "Troche pokory jeszcze nikomu nie zaszkodziło".
    Jest jeszcze inne powiedzenie "złej baletnicy rąbek u spódnicy", a z tego co
    zrozumiałem po waszych wypowiedziach to winni są inwestorzy, developerzy,
    lokatorzy i Bóg wie kto jeszcze, czyli jak to jeden z was ujął "Ruscy, Żydzi i
    lekarze".

    PS. Osobiscie się nie spotkałem ze słupem w oknie. Natomiast w przypadkach o
    których wspomniałem, cena metra była powyżej 6 tys. złotych za metr. Więc niech
    pan zachowa swoje uwagi dla siebie i przestanie "mieleć ozorem" bez sensu.
  • Gość: qmaan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:34
    dzieki profesorowi nasze forum awansowalo na glowna strone gazety
    dzieki
    moze jako profesor znasz nauke o nazwie statystyka
    otoz statystyka mowi ze w kazdym zawodzie sa super dobrzy - bardzo ich malo,
    dobrzy - malo ich, sredni - dużo , kiepscy - bardzo duzo,
    architekci tak samo podlegaja statystyce jak profesorowie
    dodatkowo nasz zawod skazony jest jak wiele w polsce skazą nepotyzmu i
    lapowkarstwa
    co poglebia chaos urbanistyczny i ilosc knotow w pierzei miasta
    architekci sa rozni , pan, panie profesorze
    powinien
    a-poszukac dobrego architekta
    b-poszukac jego realizacji
    c-wybrac mieszkanie
    jako profesor zaczal pan od "...upy strony"
    ale na bledach sie wszyscy uczymy...
    od ludzi nauki moznaby wymagac jednak ze tej nauki juz na poczatku odebrali
    najwiecej...
    qmaan@gazeta.pl
    qmaan@gazeta.pl
  • Gość: obly IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 12.08.05, 15:40
    Chciałbym jedynie zwrócic uwagę na jeden element:
    dopóki w Polsce towarem w architekturze nie będzie "estetyka" a tylko szybki
    zwrot kosztów i "metr kwadratowy" dobre projekty będą sie po prostu
    tylko "przydarzać".

    Jeszce raz podkreśle: nie usprawiedliwiam błędów architektów które niewątpliwie
    tak samo jak błędy innych się zdażają. Nie zrzucamy winy na nikogo jedynie
    zwracam uwagę na proces i uwarunkowania którego efektem jest dosc mierna
    architektura, BO JAKO TAŃSZA JEST CHODLIWYM TOWAREM... NIE OSZUKUJMY SIĘ: JAK
    NAJSZYBSZY I JAK NAJWIĘKSZY ZYSK Z INWESTYCJI JEST TU PODSTAWOWĄ MOTYWACJĄ.

    Proszę mi powiedzieć czy te mieszkania na ktore Pan narzeka stoją nadal
    niewykupione? Czy już nie ma miejsc i są zapisy na następne, budowane 8 metrów
    od tego budynku obok na działce dopiero co odrolnionej?
  • Gość: murowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 18:56
    widze, ze meczy was ten slup w oknie, nie widzialem tego cuda ale moge przypuszczac, ze wystepowalo to w mieszkaniu w jakims wspolczesnym mrowkowcu o konstrukcji plytowo-slupowej lub ramowej - wtedy pieknie i ladnie mozna uzyskac elewacje z samymi oknami lub przeszkleniami. prosze sie rozejrzec w roznych biurowcach - one najczesciej sa w ten sposob konstruowane i budowane.
  • Gość: ghr IP: *.chello.pl 14.08.05, 12:28
    Jak ktoś już słusznie (niestety) zauważył, w naszych miastach ceny mieszkań
    prawie w ogóle nie zależą od ich standardu, ale prawie wyłącznie od lokalizacji.
    Dobrze rozwiązane mieszkania i źle rozwiązane mieszkania trafiają się zarówno
    wśród drogich, jak i wśród tańszych inwestycji.

    Co do edukacji - to na każdym wydziale trafić można na świetnych prowadzących,
    jak i na zwyczajnych idiotów. Na warszawskiej architekturze jest tak samo,
    trudno więc mówić o jakiejś ogólnej jakości kształcenia. Trafiłem już zarówno na
    nauczycieli, dla których funkcja była absolutnym priorytetem, jak i na takich,
    którzy kładli nacisk tylko na ekspresję formy. Trzeba umieć wziąć od każdego to,
    co wartościowe.
    Wydział Architektury na zakończenie każdego semestru organizuje kilkudniowe
    wystawy wszystkich projektów - można przyjść i obejrzeć, i może dopiero wtedy
    oceniać.
    Bo realizacje - szczególnie takich przedsięwzięć, jak mieszkaniówka
    wielorodzinna - bardzo rzadko trafiają się młodym ludziom. Częściej są oni
    zatrudniani po to jedynie, by pomysły innego (niekoniecznie dobrego, a już
    zazwyczaj "przeterminowanego") architekta przenieść na ekran komputera, nie
    mając prawa do żadnych zmian. A fakt, że w 95% realizacji developerskich rządzi
    wyłącznie pieniądz i prywatny gust developera, to niestety smutna prawda.
    Oczywiście - architekt w takiej sytuacji powinien rezygnować ze współpracy i
    tyle. Tylko, że u nas taki architekt w ciągu kilku lat zaczyna przymierać głodem
    - bo Polacy prywatnie praktycznie nie korzystają z usług architektów. To efekt
    głównie biedoty społeczeństwa - ale całe to zjawisko ma źródła gospodarcze...
    Trudno się więc dziwić, że wielu studentów (w tym głównie ci zdolniejsi) po
    studiach i rozczarowaniach pracą w Polsce wyjeżdża za granicę - choćby do
    Irlandii, gdzie mają i możliwości kreatywnego działania, i godziwe warunki
    finansowe, i wreszcie bardziej świadomych klientów.
  • ela.tu-i-tam 14.08.05, 13:17
    Gość portalu: ghr napisał(a):

    > Jak ktoś już słusznie (niestety) zauważył, w naszych miastach ceny
    > mieszkań prawie w ogóle nie zależą od ich standardu, ale prawie
    > wyłącznie od lokalizacji.

    Tak jest w kazdym miescie na swiecie. Im drozsze miasta, tym bardziej.
    Gdybym miala kase to chetnie kupie mieszkanie w ruinie w 5-tej czy 6-tej (i
    inne) dzielnicy Paryza -- byle okna byly w kamienicy, to wystarczy.
    Natomiast w wiezowcach 13-tej (tzw Chinatown przy Porte d'Ivry) to dzieki,
    nigdy tam w te mrowkowce nie pojde.

    Byle jakie mieszkanie w ruinie da sie super odnowic, winde w budynku dorobic,
    a potem jest pieknie - jesli w doskonalym miejscu, i w kamienicy.
    Nie ma nawet po co robic cudo w mrowkowcu w zasyfionej dzielnicy, bo i tak sie
    nie trafi na klienta ktory by tam za ten lepszy standard chcial placic.

    Tlumaczac na Warszawskie warunki - to gdybym miala zainwestowac kase, kupilabym
    chetnie mieszkanie w kamienicy 4-6 pietrowej, np. na starym Zoliborzu,
    natomiast za zadne krolestwo nie kupilabym niczego w zasyfionych wiezowcach
    kolo Ronda Babka (albo na tej trasie - sorry, ja od wielu lat w Wwie nie
    mieszkam, ale chyba sie nie pomylilam ze tam stoi nowy horror). Po prostu nie
    potrafie sobie wyobrazic normalnego zycia w takim cudzie.
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 13:39
    Kamienice na żoliborzu tez sa zasyfione. Naprawde to trafić na wspólnotę co
    prężnie działa i dba o dom jest trudno. Szukając mieszkania w wawie
    obejrzelismy sporo. A mając w perspektywie remonty, wymiany rur, elewacji to
    wole nowy apartammentowiec z dozorca na dole.
  • Gość: Zibi Watch IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 16:16
    Otoż to )
    I nie musze juz pisac....
  • Gość: Profesor IP: 217.153.142.* 12.08.05, 16:27
    Bo macie wyjatkowo dobre samopoczucie - tylko zupełnie niewaidomo dlaczego. A w
    zasadzie wiadomo. Wszystkiemu winni developerzy i klienci.
  • Gość: gamma IP: *.icpnet.pl 12.08.05, 20:00
    prawda jest taka, że na naszych uczelniach zagadnienia funkcji są odsuwane na
    bardzo, bardzo daleki plan i praktycznie nie mają wpływu na ocenę. To chore, bo
    studenci mają sie za jakichś artystów, a kiedy ktoś by im kazał zrobic plan
    mieszkania, to by była rozpacz - i jest, kiedy zaczynają pracowac. Wszystkiemu
    winien jest system kształcenia, zachęcający do "fruwania w
    chmurach", "wyszalenia się" i wydaje się, że nawet sami profesorowie nie zdają
    sobie sprawy, że jest to projektowanie użytkowe (większośc z nich to teoretycy)
    i ze sztuką ma niewiele wspólnego. Trzeba to mówic jasno - sztuka to sztuka, a
    projektowanie to projektowanie. I na uczelniach uczących projektowania właśnie
    PROJEKTOWANIA należy uczyc !!!
  • kacki4 12.08.05, 20:53
    Dla przypomnienia lub do wiadomosci:

    Architektura jest sztuką kształtowania przestrzeni. Projektowanie jest
    kształtowaniem przestrzeni. Projektowanie jest najwazniejszym przedmiotem na
    kazdej uczelni architektonicznej. Na architekture składaja sie 3 nierozerwalne
    elementy : Forma, funkcja i konstrukcja.
    Nie ma ładnej i brzydkiej architektury. Jest dobra i zła architektura.
    Jest tez dobre i złe rzemiosło, ktore czesto architektura nie jest.
    Mowie to jasno, gdyz wnioskuje z powyzszych wypowiedzi, ze nie wiele osob
    zdaje sobie sprawe z tego czym jest architektura. Architektura jest sztuka
    wykladana na uczelniach technicznych, co wynika z polaczenia wielu dziedzin
    nauki i sztuki. Architekt to osoba uprawiajaca architekture, posiadajaca
    okreslone wyksztalcenie i uprawnienia zawodowe. Projektant wnetrz nie jest
    architektem, architekt moze byc projektantem wnetrz. Praca architekta musi byc
    skoordynowana z innymi, bardzo waznymi branzami (konstruktor - konstrukcje,
    instalator - funkcja, architekt krajobrazu - forma). Odpowiedzialnosc za kazdy
    budynek (niezaleznie czy jest zly czy dobry) bierze tylko i wylacznie głowny
    projektant - architekt, ktory jest kierownikiem w procesie projektowym i jedynym
    uprawnionym do koordynacji branżowej.
    Z architektura jest jak ze spektaklem teatralnym, z jedna roznica, ze zla
    sztuke mozna zapomniec nastepnego dnia.




  • Gość: były architekt IP: *.icpnet.pl 12.08.05, 14:30
    A ja już nie jestem architektem :), zmieniłam zawód i to była jedna z
    najlepszych decyzji w moim życiu - co się będę denerwowac, i tak nic nie
    zmienię, a życie mam tylko jedno - naprawdę odechciało mi się projektowac po
    paru latach w zawodzie ( a może się po prostu nie nadawałam? )
  • Gość: Gratuluję IP: *.icpnet.pl 12.08.05, 15:14
    40% studentów architektury rezygnuje około 4 roku, a powinno drugie tyle, żeby
    nie unieszczęsliwiac siebie i otoczenia. Rezygnowaliby wczesniej gdyby nie
    system kształcenia - wizja tego zawodu roztaczana przed studentami nijak się ma
    do rzeczywistości, a praca jest o wiele bardziej nudna i żmudna niż nam się to
    wmawia na studiach.
    Podsumowując - to nie jest zawód dla artystów ani dla humanistów, a takich się
    w wiekszości przyjmuje na studia. Kiedy sie zorientuja, że się nabrali,
    pospiesznie uciekają, a na placu boju pozostają (oprócz prawdziwych
    ARCHITEKTÓW - bo takich tez na szczęście troche jest) często "przymuły", którzy
    po prostu nie mają gdzie uciec, i skoro już się wykształcili, no to
    projektują...
    Naprawdę nie zdarza się, żeby ktoś wyleciał ze studiów z projektowania - a to
    przecież najważniejszy przedmiot!!! Niektórzy jedyne czego się uczą przez 5
    lat, to pewności siebie - to też się przydaje, ale jeszce cenniejsza bywa
    pokora.
  • Gość: Łysy IP: 81.21.194.* 12.08.05, 15:26
    nie wiem skad masz te dane, ale wg mnie sa nieprawdziwe, przynajmniej nie w
    odniesieniu do krakowa - tutaj nie rezygnuje 40%, ani nawet 20%.
  • Gość: Zibi Watch IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 16:09
    I dobrze, ze rezygnuja. Lepiej wczesniej niz pozniej rozczarowanie.

    To jest bardzo trudny, ale bardzo piekny zawod. Praktycznie jak powolanie,
    porownywalne do lekarza. Zepsuty wzrok, krzywy kregoslup, ciagle brudne rece i
    błędny wzrok wpatrzony w dal, oraz zlosliwe komentarze "wszystkowiedzacych"
    Polakow jak pan profesor...:)

    I ogromna satysfakcja z dobrych i udanych rzeczy, nieporownywalna do zadnej
    innej pracy , moze do rezyserii...

    Pozdrowienia dla mlodych architektow (do 40-tki :)



    YOU KNOW YOU'RE (OR WERE) AN ARCHITECTURE STUDENT WHEN ...

    the alarm clock tells you when to go to sleep.
    you know what UHU tastes like.
    redbull, coffee and cokes are tools, not treats.
    you've slept more than 20 hours non-stop in a single weekend.
    you've listened to all your CDs in less than 48 hours.
    you're not seen in public.
    you lose your house keys for a week, and you don't even notice.
    you've used an entire role of film to photograph the sidewalk.
    you become excellent at recycling when making models.
    you take notes and messages with a rapidograph and colour markers.
    you see holidays only as extra sleeping time.
    you've got more photos of buildings than of actual people.
    you've taken your girlfriend on a date to a construction site.
    you can live without human contact, food or daylight, but if you can't print,
    it's chaos.
    when you are being shown pictures of a trip, you ask what the human scale is.
    you can use Photoshop, Illustrator, and make a web page, but you don't know how
    to use Excel.
    you buy 50 dollars architectural magazines that you haven't read yet.
    when someone offers you a BIC pen, you feel offended.
  • Gość: Profesor IP: 217.153.142.* 12.08.05, 16:23
    > To jest bardzo trudny, ale bardzo piekny zawod. Praktycznie jak powolanie,
    > porownywalne do lekarza. Zepsuty wzrok, krzywy kregoslup, ciagle brudne rece i
    > błędny wzrok wpatrzony w dal, oraz zlosliwe komentarze "wszystkowiedzacych"
    > Polakow jak pan profesor...:)
    >
    > I ogromna satysfakcja z dobrych i udanych rzeczy, nieporownywalna do zadnej
    > innej pracy , moze do rezyserii...

    Grunt to dobre samopoczucie panie Zibi.

    Ale niestety praktycznie wszystko co ciekawe w polskiej architekturze powstaje
    w zachodnich biurach. Podobnie jest z polskim filmem. Jest mało nowatorski,
    czasami "za ambitny", zazwyczaj szablownowy (seriale), a to co wartościowe
    powstaje na Zachodzie.
  • Gość: Łysy IP: 81.21.194.* 12.08.05, 16:32
    o, a tu zaczyna sie interesujaco robic. a ktore to zachodnie biura robia
    interesujace rzeczy w polskiej architekturze? to do Profesora pytanie
    pzdr
  • Gość: Zibi Watch IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 16:39
    Z tym sie zgadzam. Zgadzam sie rowniez, ze w Polsce 4 wladza jest pieniadz. I tu
    masz Pan odpowiedz na swoj watek wyjsciowy. Jesli w polskim biurze koncepcje
    budynku mieszkalnego robi sie pod wytyczne dewelopera w weekend, a zagranica
    dajmy na to Foster projektuje biurowiec w Warszawie, trwa to 3 lata i jeszcze
    zmienia i modyfikuje koncept. Atakujac siebie na wzajem nic nie zmienimy. A
    jesli nie podobaja sie Panu mieszkania o ktorych Pan napisal wyzej, proponuje
    poszukac innego, bo te prawdopodobnie byly projektowane wlasnie w ciagu 2 dni...
  • Gość: bartol IP: 217.154.139.* 12.08.05, 17:53
    Pan professor powinien zdawac sobie sprawe z tego, ze architektura w naszym
    pieknym kraju jest wypadkowa kultury i zamoznosci spoleczenswta oraz wielu
    innych czynnikow. Zadna dyscyplina nie istnieje w prozni. Polska mimo sukcesow
    w ostatnich 15 latach pozostaje krajem biednym i taka tez ma architekture. O
    wiele latwiej jest zaprojektowac przyjemny budynek majac zarowno duzy budzet
    jak i dlugi okres czasu na jego narysowanie - obecnie brakuje jednego i
    drugiego, a jakosc nie rodzi sie z niczego. Kazdy inwestor /deweloper szuka
    dodatkowego ‘grosza’ czesto zlecajac projekty niedoswiadczonym architektom lub
    wrecz ludziom majacym niewielkie pojecie o architekturze. Bylejakosc caly czas
    sie dobrze sprzedaje wiec po co sie starac? – takie pytanie retoryczne moze
    sobie zadac kazdy deweloper w Polsce.
    Pewne bledy zawsze sie zdarzaja bo jestesmy tylko ludzmi ale to nie powod aby
    caly budynek czy osiedle uznac za katastrofe. Okno na wysokosci 1.8m to bardzo
    niski standard, ale niestety ciagle znajdujacy nabywcow. Byc moze przechodzimy
    czas transformacji, tworzenia nowego rynku nieruchomosci gdzie jeszcze pewne
    buble uchodza na sucho. Mozemy miec tylko nadzieje, ze za kilka lat takich
    przykladow bedzie coraz mniej a Kowalski kupujac mieszkanie zada sobie nie
    tylko pytanie ‘za ile?’ ale rowniez ‘co?’ oraz ‘jak?’
  • Gość: Gratuluję IP: *.icpnet.pl 12.08.05, 19:12
    to ciekawe, bo polscy studenci bywają bardzo zdolni i kreatywni, myślę że
    przebijają pod tym względem swoich zachodnich kolegów - a później,w praktyce
    zawodowej role się odwracają. Próbuję zrozumiec dlaczego - rynek, pieniądz,
    inwestorzy, ciągłe walki i w końcu kompromisy, a może po prostu ci zdolni
    wyjeżdżają tam gdzie mogą się realizowac? Albo np. zmieniają zawód bo szkoda im
    czasu na bycie kreślarzami
  • Gość: Gratuluję IP: *.icpnet.pl 12.08.05, 18:59
    no dobra, może to przesada, ale na moim roku to było chyba niedaleko tej
    liczby, może to był wyjątek
  • ela.tu-i-tam 12.08.05, 21:42
    Pozwolcie mi panstwo na pare obserwacji o budownictwie, z perspektywy emigranta.


    > "W dziesięciopiętrowym nowoczesnym budynku nawiązującym do tradycji okolicy a
    > jednocześnie designerskich rozwiązań architektonicznych innych krajów,(...)"

    Budowanie dziesieciopietrowych budynkow na mieszkania w 2000+ roku to jest
    kryminalne przestepstwo. Zarowno architektow, jak developerow, jak panstwa,
    ze na takie cos legalnie pozwala.
    Wystarczy przeanalizowac, co sie stalo z wysokim budownictwem, ktore jak
    nowotwor rakowy zalal Europe od Atlantyku do Uralu, a w tej zbrodni jednym
    z waznych byl Le Corbusier. Procz interesujacych projektow, Le Corbusier mial
    takze takie cudne pomysly, jak ogolic caly stary Paryz, i wlepic tam
    szachownice wiezowcow. Dzieki miedzy innymi Le Corbusier mamy te wiezowce,
    te "cités radieuses" - usmiechniete dzielnice, ktore zamienily sie w horror.

    Giscard d'Estaing zostal wybrany prezydentem we Francji w 1974 roku, i poniewaz
    nie znosil tych wiezowcow, to nagle, jak reka ujal, sie skonczylo. Kryzys
    energii pomogl, a jeszcze bardziej normy bezpieczenstwa w wiezowcach, i
    zabojcze rachunki. Kto tylko mogl zaczal uciekac z wiezowcow. Wrocono do
    normalnych budynkow, nie wiecej niz 6 kondygnacji.

    Nie znam wielu ludzi ktorzy by sie zachwycali wiezowcowym badziewem, nie znam
    nikogo, kto by nie byl oczarowany pieknem starych Paryskich budynkow.

    Od paru lat mamy nowy zawod we Francji - wyburzanie wiezowcow i mrowkowcow,
    gdzie ludzie dostaja zajoba, gdzie sie nie daje utrzymac porzadku, meliny dla
    islamistow, kaidow, mafiozi, narkotykow, gwaltow, wszystkiego.
    Polska to co prawda nadaj raj na ziemi jesli chodzi o emigracje i terror obcych
    kultur, baranow zadzgiewanych na klatkach schodowych, smieci ktore sie pali
    w pokoju albo wyrzuca przez okna, ale nie zalozylabym sie czy to pieklo tutaj
    tez nie dojdzie.
    Jednym z elementow naturalnej obrony przeciw takim zasyfieniem srodowiska sa
    nie wysokie budynki, z mala iloscia mieszkan na klatce schodowej.

    Ja akurat duzo mniej sie boje wewnetrznych planow niektorych arcydziel w Polsce
    (te ktore spowodowaly ten watek), a duzo wiecej zageszczonymi dzielnicami,
    calymi ulicami-mrowkowcami, i tymi cholernymi wiezowcami, ktore zieja na kazdym
    rogu Warszawy.

    A tutaj to nie ma jak - trzeba prawnie wyznaczyc maksymum kondygnacji, inaczej
    sie nie da. Trzeba dolozyc jakas klauzule, ze pozyczki z banku czy premie na
    ksiazeczki moga byc tylko na budynki ponizej 6 pieter - i problem sie rozwiaze,
    ludzie nie glupi.





    > Raczej cholernie niedoksztalceni. Ale dlaczego mieliby byc po latach komuny
    > kiedy szczesciem bylo dostanie jakgokolwiek kata? To pokutuje w odbiorcach
    > ktorzy jeszcze nie nauczyli sie czego wymagac no i w narybku na przyszlych
    > architektow.

    Za komuny bylo piekielnie ciezko, kazdy czekal na swoj dach nad glowa, 2 pokoje
    z kuchnia na 5-cio osbowa rodzine to byl Warszawski dobry standing, a po 15-tu
    latach udawalo sie dostac 3 pokoje (ktore okazaly sie dla malzenstw staruszkow,
    bo w miedzyczasie dzieci wyemigrowaly). Musze jednak dodac, ja, emigrant,
    wychowana wlasnie w 2-ch pokojach z kuchnia, potem 3-ch, ze te mieszkania byly
    bardzo rozsadnie wymyslone wewnetrznie. Budynki mialy i maja pelno zlych stron:
    brak izolacji fonicznej, niskie mizszkania 240 cm, staly nieotynkowane przez 30-
    ci lat - ale rozklad jest czesto po prostu optymalny, jak na taki metraz,
    lepiej nie mozna.

    Natomiast jest faktem, ze trzeba sie nauczyc zyc w wiekszych mieszkaniach,
    nauczyc jak na nie patrzec, co dobre, co gorzej - i to tak samo jak demokracja,
    korespondencyjnie sie nie da, trzeba praktykowac, ogladac. To przychodzi, tyle
    sie zmienilo w Polsce od 1990-go roku.

    Chcialabym dodac na koniec, ze dojscie do Internetu, i do planow polskich
    architektow - tych gotowcow, co to sa lepsze i gorsze, to na pewno bardzo
    pomaga potencjalnym inwestorom zrozumiec pelno rzeczy. Ludzie zadaja pytania,
    czytaja, rozumieja caly zargon budowniczy. To jest super.

    We Francji mielismy tzw "trente glorieuses" - 30 lat dobrobytu, 1960 - 1990
    (wiemy o tym teraz, w trakcie to sie nie widzi !), kiedy dalo sie budowac dom,
    kupowac mieszkanie, inwestowac. W Polsce te 30 lat dobrobytu to teraz.

  • Gość: czarkowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 22:24
    Chce nawiazac do projektow domow jednorodzinnych.Moj sasiad mial kaprys i
    zazyczyl sobie projekt indywidualny.No i wyszedl b. kosztowny trzykondygnacyjny
    (piwnica w ziemi) i niesamowicie brzydki dom z zewnatrz,a w srodku troche
    lepiej,ale bez entuzjazmu.Wkurzaja mnie najbardziej 2 kominy dlugosci 2 metrow
    wystajace na metr ponad powierzchnie dwuspadowego dachu ale akurat w najwyzszym
    miejscu styku dwoch plaszczyzn dachu tzn. tak jakby ze szczytu stodoly
    wystawaly metrowe kominy.Rozumiem wentylcja itd ale bez przesady. Zaplacil za
    projekt 3 tys. zl.Ale zlego zdania nie powiem na gotowe projekty np. z
    muratora.Widzialem kilka domow znajomych za 1000zl projekt i sa b. udane.
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:47
    Jaka cena taki projekt.
  • Gość: rs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:59
    projekt za 3tys. złotych nazywasz indywidualnym? to chyba był przeterminowany.... :)
  • Gość: archi IP: 82.142.140.* 13.08.05, 16:54
    Zwracam uwagę, że same tylko projekty branżowe wymagane do projektu budowlanego
    (konstrukcja, instalacje...) to koszt powyżej 2-2.5tys. Dobre zaprojektowanie
    domu, w tym indywidualnego, wymaga czasu. Wymaga, owszem, wiedzy i
    doświadczenia, ale przede wszystkim czasu,rozmów z inwestorem o jego
    potrzebach, szkicowania różnych rozwiązań, analizy, itd. Nie jest to tak
    banalny proces jak wielu się wydaję (mówię o dobrych projektach). Poza
    powyższym architekt jest z wielu stron ograniczany przez, min. przez koszty,
    prawo i samego inwestore(który jak widać z całej dyskusji często wie najlepiej).
    Jeśli więc pański znajomy zapłacił 3tys. za projekt, to po odliczeniu kosztów
    projektów branżowych architekt mógł zarobić 500-1000zł. Za wiele dni pracy,
    spotkań z klientem i bieganie po urzędach(co tak na prawdę stanowi ponad blisko
    połowę czasu poświęcanego projektowi). Czy uważa pan, że za taką sumę architekt
    robiący projekt indywidualny na prawdę się przyłożył? Pański sąsiad po prostu
    kupił tani bubel, więc nie może teraz narzekać. Pozdrawiam.
  • Gość: Architekt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:44
    Człowieku Ty jesteś kompletnie bez pojęcia.
    Właśnie przez takich ludzi jak Ty architektura w Polsce kuleje.
  • Gość: budowlaniec IP: *.chello.pl 13.08.05, 07:13
    Bo architekci mają komputery. Nie wiedzą co to deska kreślarska, ołówek i gumka.
    A komputer narzuca to co ma w programie. NIe wzmaga kreatywności tylko
    automatyzm. Architekci to wtórni analfabeci. Szybko zapominają co ich mądrzy
    ludzie nauczyli na politechnice. Popadają w samozachwyt i chcą zrobić jak
    najszybciej karierę. Wielu z nich nie widziało budowy na oczy. Sugerują się
    wyłącznie materiałami reklamowymi dystrybutorów materiałów i elementów
    budowlanych i nie mają pojęcia o ich faktycznych właściwościach i możliwościach
    zastosowania. Czekają tylko na gratyfikacje od firm dystrybuujacych materiały i
    technologie. Pracuję w tej branży to wiem o czym piszę. (Średnio 2% od wartości
    użytego materiału, systemu, technologii do budowy obiektu). To jak
    lekarze,którzy dostają "prezenty" od firm farmaceutycznych za przepisywanie ich
    "doskonałych" leków. Dzisiejsi architekci nie są nawet rzemieślnikami!. To
    najczęściej "CYNICZNI IGNORANCI".
  • Gość: Łysy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 10:00
    dzieki, coz za trafna charakterystyka.
  • Gość: Spacedreamer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 10:56
    Ciekawy jestem, co wg Ciebie narzuca komputer - może jakiś przykład?!
    A że budowlańcy niechętnie uczą się nowych technologii to wiemy nie od dziś.
    Ale cóż przy najbliższej okazji zwrócę się do Ciebie z prośbą o konsultacje
    z zakresu np. bezszprosowych sytemów przeszkleń.
  • Gość: qmaan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:11
    no to troche sie odstresowales to teraz buduj szybko, bo jak przyjdzie
    architekt to kaze ci rozbierac i co najwyzej bedziesz mogl wpasc na forum
    ponarzekac...,
    trzeba bylo myslec wczesniej zanim sie zabrales za budowanie,
    taka robota...
    qmaan@gazeta.pl
  • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:20
    No i wyszło. Architekt siedzi sobie w ciepełku, komputerek, gierki, a tu
    budowlaniec w deszcz i niepogodę zasuwa w gumiakach i nie zawsze potrafi czytac
    co architekt mu zmalował. No cóż architektura nie dla wszystkich...
    Co do prowizji, za podpis od technika czy inżyniera bierze się więcej...
    10 lat temu z prowizji była trzynastka, a nawet czternastka...
    Osobiście się tym brzydzę! Po to studiować, pracować na nazwisko by byc
    akwizytorem cegielni??
  • Gość: bezstronny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 11:28
    W sumie widać że każdy by chciał kupić przysłowiowego "mercedesa" za cenę
    roweru, a przy tym nie wiedział że koszt godziny pracy byle jakim w firmowym
    warsztacie samochodowym kosztuje 150 zł. A kto wie ile kosztuje godzina pracy
    architekta jak ktoś tam zapłacił za cały wielobranżowy indywidualny projekt
    domku! Chyba symboliczną złotówkę.
  • Gość: gość Gapa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 22:35
    HMm...po przeczytaniu większości komentarzy nasuwa sie tylko jedno słuszne
    stwierdzenie....wszystkim rządzi pieniądz.....mój starszy kolega architekt
    powiedział kiedyś...można nas porównać do prostytutki....za pieniądze
    zrobimy wszystko... na poczatku jesteśmy ambitni...ale życie jest jakie
    jest...zdaje sie ze miał rację......
  • Gość: Łysy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 22:38
    twoj starszy kolega, ktory wypowiedzial to slynne zdanie, tyle ze dosadniej, to
    śp. philip johnson, m.in. laureat pritzkera.
  • Gość: architekt IP: *.chello.pl 13.08.05, 17:25
    zapytaj się o to developerów którzy dyktują wszystkim wszystkie warunki a nie
    od razu obrażaj dupku
  • Gość: Tomek IP: *.b.jawnet.pl 13.08.05, 17:50
    Ale kulturalni są architekci wnioskujac po używanym słownictwie. Jakoś nie mam
    szacunku do polskich architektów. Zresztą trudno żebym mial po tym co widze to
    śmiech mnie ogarnia i w dodatku wszyscy winni tylko nie oni. Beztalencia
    kompletne.
  • Gość: wakacyjna IP: *.arcor-ip.net 13.08.05, 19:39
    Kupuje WERANDE w ktorej duzo wnetrz, domkow zaprojektowanych na zamowienie przez
    polskich architektow. I zaprawde spotykam rzeczy piekne.
  • Gość: az IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 21:29
    S.P Profesor Lisowski z Politechniki Krakowskiej zwykl byl mawiac, ze dobra architektura
    powstaje tam, gdzie jest zapotrzebowanie na dobra architekture.
    Nie chcialbym urazic ludzi dobrze wychowanych, ale stwierdzenie Profesora Lisowskiego
    posiada bardzo obrazowa, ludowa wykladnie, ktora brzmi: "wyzej dupy nie podskoczysz".
    Dlatego, rzecz paradoksalna, absolutnie wszyscy dyskutanci na tym forum maja racje pomimo
    pozornej rozbieznosci pogladow.
    Racje maja ci, ktorzy twierdza, ze realizuje sie bardzo wiele bardzo zlych projektow.
    Ale tez prawda jest, ze bardzo wielu dobrych projektow po prostu nikt nie chce kupowac w
    naszym malo "kulturalnym" kraju w zwiazku z czym wypierane sa one z rynku przez zle
    projekty, ktore ida jak swieze buleczki.
    Projektanci, ktorzy robia rzeczy wyrafinowanie skromne, ekonomiczne, nowoczesne,
    wysmakowane - sa bez szans i umieraja z glodu bo narod lubuje sie w betonowych tralkach i tp
    kiczu.
    I wreszcie - cena za projektowanie, rzeczywiscie katastrofalnie niska, ktora ostatecznie
    przesadza o jakosci. Oto przyklad:
    Profesor, ktory zainicjowal watek pisze, ze jeden m2 mieszkania, ktore kupil, czy chcial kupic,
    kosztuje 6 tys zl.
    A zaraz potem oburza sie, ze architekt wycenil wielobranzowy projekt na 10 tys, zl. czyli
    niewiele ponad wartosc 1,5 m2 powierzchni mieszkania.
    Wiec Panie Profesorze, jesli komus powierza Pan do przeprojektowanie rzecz o wartosci 600tys.
    zl i oczekuje Pan rzetelnego zajecia sie ta cenna rzecza, to prosze zaplacic za projekt 3%
    wartosci inwestycji - i wowczas slusznie i kategorycznie wymagac dobrego projektu.
    Profesor i wiekszosc klientow nie wyobraza sobie jak wielkie pieniadze mozna zaoszczedzic
    dzieki dobremu, przemyslanemu projektowi eliminujacemu zbedne wydatki, racjonalizujacemu
    rozwiazania.
    Pan Profesor jest przekonany (i nie jest w tym odosobniony), ze projektowanie polega na
    kliknieciu myszka. Niestety, nie wie nieborak, ze za 10 tys. rzeczywiscie otrzyma projekt tani,
    nad ktorym projektant nie bedzie w stanie siedziec zbyt dlugo.
    Bo dobra architektura jest tam, gdzie istnieje na nia zapotrzebowanie, ergo, gotowosc do
    pokrywania kosztow dobrego projektowania.
    PS.
    Oczywiscie, sa tez wyjatkowi architekci, ktorzy za bezcen oddaja swietne projekty.
    Efekt jest taki, ze nie szanuja ich przede wszystkim ich klienci, ktorzy traktuja nonszalancko
    uzyskany za psie pieniadze projekt i zmieniaja w nim wedle swoich pomyslow co sie tylko da..

  • Gość: piotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:52
    Brawo! Bardzo celna wypowiedź. :)
  • wrotka9 14.08.05, 21:22
    Słuszna uwaga...buduje sie byle jak bo nie ma potrzeby budowania
    lepiej....Chyba jako naród jesteśmy zbyt mało wymagający!!!!!!!! Masakra
  • Gość: driver200 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 14:14
    Gość portalu: az napisał(a):
    Niestety, nie wie nieborak, ze za 10 tys. rzeczywiscie otrzy
    > ma projekt tani,
    > nad ktorym projektant nie bedzie w stanie siedziec zbyt dlugo.

    Otóż to - "czas to pieniądz" - w tym wypadku do zapłacenia.

    > Oczywiscie, sa tez wyjatkowi architekci, ktorzy za bezcen oddaja swietne projekty.
    > Efekt jest taki, ze nie szanuja ich przede wszystkim ich klienci, ktorzy traktu
    > ja nonszalancko
    > uzyskany za psie pieniadze projekt i zmieniaja w nim wedle swoich pomyslow co
    sie tylko da..

    Oj, oj - i ja zrobiłem kiedyś ten błąd parę razy - aż zdrożałem.....
    Święte słowa Kolego .
  • Gość: architekt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:11
    U nas tnie sie koszty i nie zatrudnia si eprofesjonalnych architektow
  • Gość: architekt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:11
    U nas tnie sie koszty i nie zatrudnia profesjonalistow
  • inzynier001 14.08.05, 13:43
    witam- rozumiem twoje zazenowanie w tej sprawie... - moze trzeba poszukac
    innych rozwiazan - moze niekoniecznie z ulicy koszykowej tylko np z
    zolnierskiej w szczecinie - z tego co mi wiadomo wychodza stad dobrzy
    architekci i robia dobre mieszkania - jak ci cos nie pasuje to zmien lepiej
    biuro albo architekta a nie wypisuj na cala nacje na forum...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.