Dawno zaden zapach nie dostarczyl mi tylu milych wrazen. Poniewaz poszukuje
czegos miekkiego, uspokajajacego a jednak nie mdlego i slodkiego, zaczynam
powoli wywachiwac to i owo.
Dzis na celowniku byredo blanche. Alez on koi nerwy i wprowadza w dobry nastroj!
Na poczatku, przez milisekunde uderza gazowana aldehydowa pieprznosc, ktora
powoli rozplywa sie w drzewno-pizmowa delikatna blogosc. Jesli jest jakis kwiat,
ktory akceptuje, to jest to piwnonia. Ostatnio piwonia zrobila na mnie wrazenie
dawno temu w ead d'amouage (wycofanym chyba juz z produkcji) kiedy bila
soczystascia na owocowym tle, tutaj natomiast jest tylko pieknym kwiatem
rownowazacym mydlistosc aldehydow. Na koniec creme de la creme - sandal i
pizmo w najdelikatniejszym, usypiajacym i blogim wydaniu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.