Krótkie testy- czyli próbkowanie 1 zdaniem :-)
GS 02 - czasem mainstream, czasem mesko. Ginowy efekt (jalowiec),
duzo drewna, lekko dymne elementy. Czuc reke Gezy. Nosi sie z
przyjemnoscia, zapach dyskretny, nie dominuje nad otoczeniem,
jedynie czasem daje o sobie znac delikatnym, cytrusowo-ziolowym
podmuchem.
Amarinthine- tropiki, lato i "Avatarova" Pandora w butelce.
Optymistyczny, diablo trwaly, zielony, soczysty, z wybijajacym sie
bananowcem. Nie do pomylenia z innym zapachem, choć kojarzy mi się
także nieco z AG Songes. Damski, ale w tropkiach sprawdziłby się
może na mężczyznach.
Balmain Ambre Gris- ambra bardziej z nazwy, za to sporo lawendy.
Klasyczny i dopracowany w kazdym szczegole.
Laura Mercier Minuit Enchante- bogate kwiaty, paczula, dym, mocny
(koncentracja ekstraktu), robi wrazenie swoim splendorem. Kobiecy,
nie wyobrażam go sobie jako unisex.
Patchouli Mazzolari- slodki upajajacy gourmand. Jesli paczula moze
byc optymistyczna, to ta wlasnie taka jest, b. trwaly.
Parfums d'Empire Eau Suave- udana reintepretacja szypru, znany temat
w bardziej wspolczesnym wydaniu.
Tom Ford Amber Absolute- dym, kadzidlo, duzo blizej mu do NK
Incense, niz chocby do Ambre Sultan, ma klase, nieco wladczy, choc
wbrew pozorom nie poraza intensywnoscia.
R. Piguet Visa- Euphoria plus Angel, czyli znany motyw w niszowej
wersji de luxe, kwiecie na paczulowo-waniliowym poszyciu. Spokojnie
moglby byc czescia ogrodow Muglera, kojarzy się mi także z Nirmalą
Molinarda.