Dodaj do ulubionych

dlaczego nie lubie kwiatow?

17.10.06, 10:17
jest wiele perfum, ktore kochaja miliony
Zastanawiam skad sie bierze moja nienawisc do nut kwiatowych
ostatnio dano mi do powachania zapach Roberta Pigueta - odrzucilo mnie

Czy wam z czasem zaczyna podobac sie jakas nuta ktora poprzednio was
odrzucala? Jestem zadeklarowanym wrogiem kwiatow, moglabym zwalczac je zawsze
i wszedzie, ale az trudno mi pogodzic sie z tym faktem, bo nie mam wrogiej
natury i chcialabym z kwiatami kiedys sie dogadac - jak to zrobic? Macie
jakies ciekawe sposoby?

--
Hispanicus
Edytor zaawansowany
  • 17.10.06, 15:29
    Wiesz, mialam to samo. Po prostu zapachy kwiatowe mnie odrzucaly...do dzis
    dziwie sie zreszta, jak mozna lubiec niektore kompozycje....az ktoregos dnia
    powachalam Un Zest de Rosine.I mnie wzielo...Uwielbiam roze! Ale tez nie
    wszystkie. Stella mi zupelnie nie lezy, zas wszystkie( te ktore poznalam z
    Parfumes de Rosine) sa jakby stworzone dla mojej skory.
    Niecierpie zas bialych kwiatow, kompletnie nie lezy mi Be 21 ani inne tego typu
    kwiatki...Moze wiec jeszcze nie odkrylas swojego zapachu....
    Pozdraiwam
  • 17.10.06, 15:41
    Mam to samo. Nie dopuszczam do siebie typowo kwiatowych kompozycji i nie
    potrafie się, mimo przeróżnych prób do nich przekonać. Zauważyłam, że w
    powszechnej, obiegowej percepcji zapachy kwiatowe określane są jako "typowo
    kobiece", Kobieta "powinna" pachnieć kwiatami - fiołkami, różami, tuberozami
    etc.etc.
    Może w tym tkwi sedno? Nie lubię zapachów "typowo kobiecych", zazwyczaj pachnę
    raczej "dziwnie" niż "pięknie". Może ja nie akceptuję do końca swojej
    kobiecości? Może Freud miałby tu coś do powiedzenia?;-)
  • 17.10.06, 17:31
    zapewne by miał, bo on generalnie uważał, że się na wszystkim zna ;)

    u mnie ta sama historia. i powiem Wam, że już mi nie zależy na obłaskawianiu
    kwiatów. trudno, nie lubię (z małymi wyjątkami) i już. inni nie lubią cytrusów,
    ogórków, piżma, paczuli czy kadzidła - i nie ma problemu. ja też nie mam. i tak
    jest w czym wybierać.

    > Może w tym tkwi sedno? Nie lubię zapachów "typowo kobiecych", zazwyczaj pachnę
    > raczej "dziwnie" niż "pięknie". Może ja nie akceptuję do końca swojej
    > kobiecości?

    może też być tak, że na typowo kobiecych w sensie hormonalnym skórach kwiaty
    układają się inaczej niż na zwichrowanych. ja na przykład mam sporo męskich
    hormonów w ciele. i być może nasze nie do końca "typowo kobiece" skóry nie są
    stworzone do "typowo kobiecych" zapachów.
    Anty-kwiatki, wiecie coś o swoim składzie hormonalnym?
    --
    *“więc rżnij karabinem w bruk stolicy...”
    *miast moheru
  • 18.10.06, 11:14
    Interesująca koncepcja ;) I przekonująca mnie o tyle, że wiem coś na temat
    swojego składu hormonalnego ;) Krótko mówiąc jestem chodzącą bombą
    testosteronową ;)
    Kwiatków i tego co się kryje pod pojęciem "kobiecy" nie lubię - nie tak w
    ogólności - po prostu nie toleruję na sobie. Żadne tam zwiewne, oplątujące się
    wokół nóg spódnice, falbany, żaboty i różane wonie.
    Moje klimaty to kadzidło, ambra, nuty drzewne, skórzane i... tabaczne ;) Poza
    tym rum (Idole), bimberek (Ambre Russe), piwko (Aoud). Niech Freud świętej
    pamięci spoczywa 6 stóp pod ziemią, bo jak zacznie mnie analizować to nie ręczę
    za siebie ;)
  • 18.10.06, 11:26
    tez uwazam ze bardzo ciekawe, choc z nietestosteronowym skladnikiem jest dla
    mnie wanilia, slodki cynamon i migdaly, ale na jakims surowym i chropowatym tle
    (jak u Alixany - drzewo, tyton, kadzidlo i ambra w duzych ilosciach)
    --
    Hispanicus
  • 18.10.06, 12:46
    Hispano, troszkę offtopowo, ty znasz Oliban Keiko Mecheri, prawda? Możesz mi go
    opisać? :)))
  • 20.10.06, 11:29
    sucho-gryzaco-lekko owocowy tyton na tle soku z pomaranczy z powiewem nut
    drzewnych, ale lekko wyczuwalnych, troszke balsamiczny, troszke slodki, zapach
    dosc dziwny, wielowarstwowy, pachnie to tez troche jak papirus
    --
    Hispanicus
  • 18.10.06, 19:11
    Alixano, mam wrażenie, że zapachowo mamy sporo wspólnego:-)))

    Co do teorii z hormonami, jest ciekawa i kto wie, może w moim przypadku
    odrobinę by się nawet sprawdzała - choć nie wiem, jak jest teraz. Natomiast nie
    sądzę, żeby niecheć do typowo damskich zapachów wiązała się aż z
    nieakceptowaniem swojej kobiecości etc. - do tego mi daleko:-). Doskonale się
    czuję w swojej skórze, lubię swoją kobiecość podkreślać, a to, że na co dzień
    latam w spodniach - cóż, są wygodniejsze a poza tym i w spodniach można
    wyglądać i czuć się kobieco:-)

    Skórę mam natomiast wręcz stworzoną do męskich zapachów, zwłaszcza tych mocno
    drzewnych. Rozkwitają na mnie po prostu przepięknie:-) podczas gdy kwiaty
    gasną, duszą się, więdną (poza paroma wyjątkami, np. fiołkami właśnie, no ale
    to też może kwestia tego, że fiołki uwielbiam i może one nawet na mnie nie
    pachną tak pieknie, jak na innych osobach, co z tego, są to fiołki i już:-P).
    Był czas, że podejrzewałam o wywoływanie tego efektu ciepłotę skóry, jestem
    typem "chodzącego kaloryfera", nie znaczy to, że mi zawsze gorąco, bo marznę
    jak każdy inny normalny człowiek, ale mam np. zawsze bardzo ciepłe ręce i
    podobno skórę w dotyku też sprawiającą wrażenie cieplejszej niż "normalnie".
    Wydaje mi się, że niektóre kwiatowe zapachy się na mnie "gotują" i przez to
    brzydną. Poza tym zwyczajnie nie czuję się w nich dobrze.
    Mam mimo to parę kwiatowych sympatii, lubię wąchać niektóre nuty i chciałabym
    móc je czasem ponosić. Na szczęście ukochane fiołki nie wycinają mi numerów,
    poza fiołkiem L'Artisana, który szybko zaczął na mnie pachnieć, jakby podwiędł
    na słońcu i z lekka się ususzył;-P
    --
    Nikt nie wymyślał specjalnie tego, w czym żyć nam przyszło.
    Uprzedzam o tym lojalnie.(J. Kleyff)
  • 19.10.06, 12:26
    Też zauważyłam sporą zbieżność upodobań. Tylko Paczuli SMN organicznie nie
    trawię, choć w innych perfumach ten składnik tropię i na ogół odnajduję z
    upodobaniem ;)
  • 19.10.06, 20:59
    Bo taką paczulę trzeba chyba mieć "wdrukowaną" jako mile kojarzący się zapach.
    Ja wiem, że jest "potworna" i najbardziej śmierdząca ze wszystkich paczuli
    świata, ale i tak ją lubię. Zresztą, to akurat nie moje perfumy, hehe, ja je
    tylko podkradam czasem no i uwielbiam wąchać na kimś:-)
    Ale poza tym, to - jeśli dobrze kojarzę - lubimy chyba to samo:-)

    --
    Nie skacz tak zaraz na szyny, jeszcze nie o tę grasz stawkę
    w wesołym miasteczku dziewczyny chcą z tobą iść na huśtawkę.
    Lepiej ci będzie z nimi... (J. Kleyff)
  • 17.10.06, 17:56
    ja tez nie przepadam za kwiatowymi woniami :) tzn. lubie zapach kwiatow - ale
    warunek : musi byc bardzo dyskretny, 'schowany' pomiedzy nutkami korzennymi,
    balasmicznymi, 'przygluszony' ... w charakterze 'nieinwazyjnego' goscia,
    raczej - na drugim planie ;)

    takim zapachem jest wlasnie Passage d'enfer ; taka lilie moge kochac :) taki
    jest Dzing! z roza i zonkilem :) Nu - z orchidea :) Presence d'une femme - z
    orchidea i cyklamenem :) Omnia - z kwiatem lotosu :) Kingdom - z roza i
    jasminem :) Narciso Rodriguez for Her - z kwiatem pomaranczy :) Santal Blanc -
    z jasminem :)

    czy mozna sie dziwic ze od pierwszego 'niucha' pokochalam EdM ??? zadnych
    kwiatkow tam nie ma, ot co :)

    Pamietam ze gdy - po przeczytaniu entuzjastycznych recenzji na forum
    (przelamujac niechec do rozanych zapachow) powachalam Stelle - bylam zadziwiona
    jej uroda :) to byla inna roza, byc moze moglabym ja pokochac ... kiedys :)

    Nie wiem dlaczego nie lubie kwiatowych zapachow ; draznia mnie ; dla mojego
    nosa sa jak przeladowane wzorkami i ozdobami mieszkanie - dla oczu ; szukam w
    perfumach tego co dla mnie kojace : zapachu drewna, zywicy, przypraw, ciepla
    pizma ...

    Szukam zapachow ktore (choc byc moze zawieraja kwiatki) - nie sa 'kwiatowe' :)

    lune
  • 17.10.06, 18:44
    lune napisała:

    > ja tez nie przepadam za kwiatowymi woniami :) tzn. lubie zapach kwiatow - ale
    > warunek : musi byc bardzo dyskretny, 'schowany' pomiedzy nutkami korzennymi,
    > balasmicznymi, 'przygluszony' ... w charakterze 'nieinwazyjnego' goscia,
    > raczej - na drugim planie ;)

    mam dokładnie tak samo, tylko kwiaty mnie duszą

    > Nie wiem dlaczego nie lubie kwiatowych zapachow ; draznia mnie ; dla mojego
    > nosa sa jak przeladowane wzorkami i ozdobami mieszkanie - dla oczu ; szukam w
    > perfumach tego co dla mnie kojace : zapachu drewna, zywicy, przypraw, ciepla
    > pizma ...
    >
    > Szukam zapachow ktore (choc byc moze zawieraja kwiatki) - nie sa 'kwiatowe' :)

    to już nie będę sie rozpisywać, bo Lune to fantastycznie ujęła :))

    --
    * Brak wolności słowa charakteryzuje systemy totalitarne i autorytarne.

    * wierzyć, to ty może nie wierzysz, ale pewien to ty już nigdy nie będziesz
  • 17.10.06, 19:38
    Chyba nie ujęłabym tego lepiej. Kwiatki same w sobie są monotonne, grzeczne i
    mało bogate. Nudzą.
    Przestałam lubić konwalie same w sobie, fiołki. Nuuuda... A np taki jaśmin i
    róża, przełamany świeżo rozciętym imbirem?:) Cudo (Malabah). Albo aniołek liliowy...
    Zapach musi mieć dla mnie pazur, musi pozwolić się odkrywać, zaskakiwać, być
    tajemniczy, lekko mroczny i pociągający, a to zapewniają nuty inne niż kwiatowe,
    chociaż kwiatek moze się gdzieś ukrywać
    --
    Blog reklamowy
    Ja Anioł Bezdomny
  • 17.10.06, 18:34
    Swoja droga może to taka podświadoma ucieczka od konwenansow. Nie bez przyczyny
    kiedys mowilo sie "woda kwiatowa", takie sugerowanie kobiecie, ze jak ma
    pachniec, to kwiatami. Moze to swego rodzaju bunt przed schematem. W sumie,
    zapachy, ktore wiekszosc forumowiczow kocha (NU, BC, OI, Czarna Mania) to
    raczej dziwadla i pojecie "pachna" bardziej znaczy - wydzielaja zapach. Z
    reguly mowimy, ze cos pachnie, kiedy jest przyjemne dla wiekszosci a smierdzi,
    kiedy nie jest. W naszym wypadku perfumowanie nie sluzy temu, aby "pachniec"
    (ladnie), tylko temu, aby pachniec ... (tu wstaw dowolne perfumy).
    Droga dedukcji mozna dojsc do tego, ze kiedys "pachnialo" sie dla innych a dzis
    dla siebie. Nie pachniemy juz "perfumami", tylko czyms bardziej osobistym,
    wlasnym wyborem. Tak! Pachniemy wlasnym wyborem.
    --
    Cypuś
    O perfumach
  • 17.10.06, 18:35
    aa, ja tez nie lubie kwiatkow:)
    --
    Cypuś
    O perfumach
  • 17.10.06, 18:52
    m23p31 napisała:

    Moze to swego rodzaju bunt przed schematem. W sumie,
    > zapachy, ktore wiekszosc forumowiczow kocha (NU, BC, OI, Czarna Mania) to
    > raczej dziwadla i pojecie "pachna" bardziej znaczy - wydzielaja zapach.

    No tak... nie sa to zapachy przecietne ... ale przeciez Nu, BC, FdB pachna
    pieknie ... Dla mojego nosa odwrotnie - to 'ukochane przez wiekszosc' landryny -
    nie pachna a wydzielaja won ... paskudna :(((


    Nie pachniemy juz "perfumami", tylko czyms bardziej osobistym,
    > wlasnym wyborem. Tak! Pachniemy wlasnym wyborem.


    Dzieki kreatorom - ich wyobrazni i odwadze w poszukiwaniu i tworzeniu, dzieki
    temu ze zaczeli zapachem malowac obrazy, pisac zapachem cale opowiadania,
    komponowac zapachy jak utwory muzyczne ... ze zechcieli siegnac do swojej
    pamieci z dziecinstwa, do wspomnien z podrozy, do emocji ktore sie ze wszystkim
    wiaza ;

    to wspaniale ze mozna w tym bogactwie wrazen znalezc cos osobistego, pokochac i
    uznac za 'swoj' zapach :)

    lune
  • 17.10.06, 18:52
    Ja również nie przepadam,ale i całowicie nie skreślam. Jest sporo kwiatowych woni,które cenię i które nawet bardzo lubię. Lubię Miracle So Magic , Fleur de Diva, Etoile du Sud, Margarethe Ley ale gdybym miała coś wyeliminować ze swojej kolekcji to kwiatki poleciałyby przed wspomnianymi: OI, BC, NU...

    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;18;30/st/20070402/k/0296/preg.png
  • 17.10.06, 20:00
    Kiedy wyczuwam heliotrop lub tuberozę-to mnie trzęsie.Są to dla mnie bardzo niemiłe składniki zapachów.Versace Blonde(tuberoza m.in)to mnie odpycha na samą myśl.Chociaż w OH!Moschino podobno jest nutka heliotropu-ale jakoś umyka.Nie sądzę żebym kiedykolwiek polubiła Blonde.Idę se ponurzać w mojej półeczce zapachowej bo naszła mnie ta Blonde i mi słabo.Sole cucące poproszę;)
  • 17.10.06, 21:27
    Mam z kwiatami kłopoty, najdelikatniej mówiąc. Kocham fiołki, lubię bez,
    niektóre wcielenia róży i to właściwie wszystko. Chociaż nie, ostatnio ze
    zdziwieniem odkrywam, ze nie czuję wcale odrazy do tuberozy... ba, powolutku
    oswajam tę nutę, choć nie mogłabym nosić na co dzień, na pewno.
    No wlasnie, poza fiołkami, które uwielbiam bezkrytycznie, pozostałe, nawet
    lubiane kwiaty noszę niezbyt często. Są też takie, które lubię wąchać w
    perfumach, ale nosić za nic nie mogę - tak mam z heliotropem.

    --
    Nikt nie wymyślał specjalnie tego, w czym żyć nam przyszło.
    Uprzedzam o tym lojalnie.(J. Kleyff)
  • 17.10.06, 21:47
    a ja kwiatki uwielbiam... do tego stopnia ze w lecie czesto siadaja na mnie
    motyle a pszczoly usiluja mnie zapylac, zmylone zapachem lipy, rozy badz jasminu

    nie przeszkadzaja mi, ani motyle ani pszczoly, uwazam to nawet za mile - taka
    pelna symbioza z natura, zwlaszcza ze te akurat owady sa bardzo fajne
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • 17.10.06, 22:01
    Nie lubię wyraźnych motywów kwiatowych w perfumach i godzę się z tym. Wyjątkiem
    jest tylko lilia, która zawsze bardzo mnie pociągała. Miałam też fazę na jaśmin,
    ale mi przeszło. W naturze wszelkie kwiaty uwielbiam.
  • 17.10.06, 22:43
    ja też miałam na myśli kwiaty w perfumach, oczywiscie:-)))
    --
    Nikt nie wymyślał specjalnie tego, w czym żyć nam przyszło.
    Uprzedzam o tym lojalnie.(J. Kleyff)
  • 18.10.06, 19:40
    Cierpliwie podczytuję wątek i czuję się trochę jak na filmie science fiction:-)
    Kocham kwiaty i nie wyobrażam sobie mojej kolekcji bez nich, co nie oznacza że
    się ograniczam tylko do lekkich i kobiecych wonii, czasami mam ochotę pachnieć
    słodkim i głębokim orientem:-)

    --
    O perfumach
    "To nawet nie jest kiełbasa, to jest kaszanka wyborcza!" - E.Wąsacz
  • 20.10.06, 00:23
    tez nie przepadam za kwiatowymi nutami w perfumach. nie nienawidze ich, nie
    odrzucaja mnie, ale po prostu nie po drodze nam razem.

    ekhem, bardzo lubie Poeme, ale po zakwalifikowaniu ich na wlasny uzytek do
    pudrowych, sumienie mam czyste;-)

    --
    pozdrawiam
    8

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.