Dodaj do ulubionych

Mała autoreklama ;)

07.01.08, 14:29
Kochani, polecam Waszej uwadze lekturę grudniowych "Zabytków
Heritage". Tematem numeru jest "zapach". Oto jakie artykuły między
innymi w nim znajdziecie:
- Pachnideł historyczne przypadki
- Wonie średniowiecznego Gdańska
- Pieprzna historia piernika
- Flakon perfum - dzieło sztuki
- Aromat w kadrze i na karcie
- a także m. in. o zapachu starych książek i eliksirze Casanovy
Dwa pierwsze są autorstwa Sorbeta i mojego - gorąco Wam polecam na
długie zimowe wieczory, wraz herbatką doprawioną zielem
angielskim :)) Pismo jest dostępne w empikach.
p.
link: www.zabytkimagiczne.pl/zabytki-heritage/?id=35
Obserwuj wątek
    • lunalovelight Re: Mała autoreklama ;) 07.01.08, 19:20
      Pozostaje mi podziękować Wam obu za zgodę na udział w moim zapachowym projekcie :).
      Niestety jutro wchodzi nowy numer (maski i Lustra), ciężko będzie ten dorwać już...
      --
      I jumped in the river and what did I see? Black-eyed angels swam with me. A moon
      full of stars and astral cars. All the figures I used to see. All my lovers were
      there with me... All my past and futures. And we all went to heaven in a little
      row boat. There was nothing to fear and nothing to doubt.
    • a.g.n.i Re: Mała autoreklama ;) 09.01.08, 09:41
      Ja też gratuluję i proszę o więcej - mnie się udało kupić egzemplarz
      przed świętami, więc miałam miłą świąteczną lekturę.

      --
      Tak za życia nas spala i naznacza swym piętnem każdy sukces, porażka
      i walka,
      tak z garbami przeszłości coraz trudniej uchwycić moment,
      w którym przebiera się miarka. (Jacek Kleyff)
    • justa_79 Wonie średniowiecznego Gdańska 10.01.08, 10:43
      nie wiadomo, jak długo artykuł będzie na stronie, więc pozwolę sobie
      skopiować go dla potomnych. szczególnie, że mnie również Gdańsk jest
      bliski ;)
      ________________


      Warsztat szewski, garbarnia

      Średniowieczni szewcy i kamasznicy często samodzielnie wyprawiali
      skóry na własny użytek.

      Stąd w warsztacie szewskim, obok zapachów obuwia, narzędzi, klejów,
      smoły, dziegciu i innych elementów, właściwych szewskiemu rzemiosłu,
      unosiły się wonie garbarskie i rymarskie.

      Surową, tak zwaną zieloną skórę, zdjętą ze zwierzęcia,
      charakteryzował zapach nawozu, szczeciny, zakrzepłej krwi i resztek
      mięsa – woń wysoce odrażająca, tym bardziej że surowiec garbarski,
      często w wyniku niewłaściwego przechowywania, ulegał gniciu i
      rozpadowi. Czasami, celem zapobieżenia rozkładowi, skórę okadzano
      dymem drzewnym lub smarowano dziegciem – produktem suchej destylacji
      kory brzozowej. Skórę zieloną po oczyszczeniu z tkanek miękkich,
      czyli mizdrowaniu, poddawano odwłosieniu gaszonym wapnem zmieszanym
      z popiołem. Wyziewy z dołów wapiennych były w najwyższym stopniu
      uciążliwe zapachowo – zachodzące w nich procesy gnilne i działanie
      ługów powodowały rozluźnienie skóry i wychodzenie włosia, czyli
      pocenie. Powstały wówczas fetor zadecydował, że garbarstwu
      przypisano miano najbardziej „smrodotwórczego” rzemiosła
      średniowiecznego miasta, stąd często warsztaty garbarskie lokowano
      na obrzeżach miast, w bezpośredniej bliskości wody.

      Skórę odwłosiona poddawano wytrawianiu, mającemu na celu usunięcie
      resztek wapna, zhydrolizowanie białek i zmydlenie resztek tłuszczów
      oraz zmiękczenie surowca. Moczenie w kwaśnych kąpielach, czyli tak
      zwane gnojenie skóry, wykonywano przy użyciu rozczynu kurzego,
      gołębiego lub psiego łajna, a otrzymany materiał, gotowy do
      garbowania, nazywano golizną. Gnojeniu towarzyszył nieodmiennie
      trudny do opisania fetor. Surowa skóra, zamiast właściwego
      garbowania, mogła być zaimpregnowana starą techniką rymarską,
      polegającą na usunięciu wody z tkanki skórnej i zastąpieniu jej
      tłuszczem roślinnym lub zwierzęcym poprzez mechaniczne skręcanie,
      ugniatanie i międlenie.

      Właściwe garbowanie to proces leżakowania warstw golizny, układanej
      w dołach garbarskich naprzemiennie z warstwami kory bogatych w
      garbniki drzew, takich jak dąb, kasztanowiec, brzoza, sumak,
      rokicina. Wzajemne proporcje materiału roślinnego i czas garbowania
      pozwalały uzyskać czerwony kolor wyprawionej tą techniką skóry.
      Łamliwy wyrób po wyprawie natłuszczano olejem roślinnym i rybim;
      dobrze nasączony, mięsisty – pozostawiał tłusty ślad po
      przyciśnięciu do pergaminu.

      Całokształt zapachów unoszących się nad warsztatem garbarza stanowi
      nie lada wyzwanie dla badacza próbującego odtworzyć tę niezwykłą woń
      we współczesnym laboratorium zapachowym.


      Rzemiosło szewskie, o ile szewc nie trudnił się również wyprawą
      skóry, przynosi intensywne zapachy klejów zwierzęcych: rybiego,
      skórnego, kostnego, a także juchtu, dratwy lnianej i konopnej,
      smarowanej woskiem pszczelim, dziegciem lub smołą. Jest też woń
      spalonej przy wypalaniu kantów podeszew skóry, kauczuku, drewnianych
      narzędzi oraz… szewca.

      Woń juchtu, czyli skóry czerwonej, dość popularną w dawniejszej
      perfumerii męskiej, oddano w kompozycji zapachowej przez zestawienie
      składników takich jak: słodkawa żywica (labdanum), balsam jodły
      kanadyjskiej, sztuczna płynna ambra oraz wytrawny i orientalny
      olejek palczatki (paczula). Składniki pochodzenia zwierzęcego: cybet
      (wydzielina kotowatej cywety hodowanej w Chinach) i kastoreum
      (wydzielina bobrów kanadyjskich), których użyto w niewielkich
      ilościach, nadawały kompozycji animalność, dosłowność i moc.

      Cennymi zapachowo składnikami są produkty przemysłu chemicznego:
      suederal, przypominający nowy bibelot skórzany o wytrawnej,
      zamszowej woni, oraz sandel – głęboki, trwały, balsamiczny zapach
      indyjskiego drewna sandałowego. Zapach golizny w warsztacie szewca-
      garbarza zaznaczony został piżmowymi składnikami pochodzenia
      syntetycznego: fantolidu i galaxolidu, o aromatach ciepłych,
      cielistych i otulających. Skóra zielona, najbardziej szorstka,
      zwierzęca, zapachowo wręcz odrażająca, zaznaczona została dodatkiem
      aldronu – syntetyku o silnej i wybitnie trwałej woni mokrej sierści,
      moczu i naturalnego piżma.

      Rośliny garbujące, bogate w taniny, zasygnalizowano dodatkiem
      olejków eterycznych: orientalnego, ziemistego wetiwerowego oraz
      korzennego i palącego goździkowego. Dodatek krystalicznej kumaryny
      wnosi powiew suszu roślinnego i siana, natomiast syntetyczny ester,
      octan linalolu, nadaje kompozycji świeżość i trawiastość.

      Warsztat szewca to przede wszystkim wysłużone narzędzia drewniane:
      dłuta, młotki, prawidła, punce, gładziki, dzierże. Ich zapach, a w
      zasadzie odległe echo woni lasu i rżniętego drewna, przybliżono
      drzewnymi składnikami pochodzenia syntetycznego: octanem cedrylu o
      ciepłym zapachu tartaku i octanem izobornylu o żywicznej woni igieł
      jodłowych.

      Bardzo ciekawym składnikiem imitującym kleje zwierzęce jest dodana w
      niedużej ilości żywica styraks pochodząca z bliskowschodniej rośliny
      Liquidambar orientalis. Styraks ma ciepłą, drapiącą w gardle woń
      żywicy rozpuszczonej w eterze. Duszące opary znad kociołka z
      bulgoczącym klejem kostnym przybliżyło natomiast dodanie eteru
      metylowego parakrezolu, zaś suchy, polny zapach dratwy konopnej i
      lnianej oddała domieszka lekko drzewnych metylojononów.

      Pozostaje jeszcze jeden, najważniejszy element układanki zapachowej,
      a zarazem bohater i sprawca całego tego kipiszu olfaktorycznego
      (zapachowego, od łac. olfactus, czyli węch, powonienie) – pan szewc.
      Rzemieślnik ów nie czuje zapachów, jakimi oddycha i które uwalnia w
      trakcie swojej żmudnej pracy. Przechodzi nad nimi niewzruszenie,
      choć sam przesiąknięty jest do najmniejszego pora ciała swoją
      pracownią. Szewc w kompozycji zapachowej „warsztat szewski”
      zaznaczył swoją obecność wonią ćmionej machorki. Półtoraprocentowe
      uzupełnienie kompozycji ekstraktem liści tytoniowych wzbogaciło ją o
      woń słoneczną, ciepłą i znajomą.



      Warsztat bednarza

      Snujące się nisko przy ziemi dymy – gęste, leśne i smoliste –
      zdradzają bliskość warsztatu bednarza. Proceder ten wymaga dużej
      liczby drewnianych klepek, głownie z drzew iglastych: świerku,
      sosny, modrzewia, a z liściastych – przeważnie dębiny.

      Dziegieć

      Deski i deszczułki, szczapy i kłody – wszystkie te wyróżniki tartaku
      i poręby próbowano imitować kilkoma klasycznie leśnymi składnikami.
      Głównym, użytym w największej ilości, jest ester: octan izobornylu.
      Jego czysty zapach zielonych igieł z lekko żywicznym akcentem buduje
      specyfikę leśnego powietrza. Dodatek kamfory podnosi aromat i
      wywołuje efekt nasycenia lepką żywicą, natomiast nieduża ilość
      olejku sosny zwyczajnej nadaje kompozycji naturalność i lotność.
      Elementem spajającym jest absolut mchu dębowego, spowijający kreację
      w wonie wilgotne, mroczne i paprociowe.
      • justa_79 Re: Wonie średniowiecznego Gdańska 10.01.08, 10:45
        Wyrabianie dziegciu

        Suche drewno, surowiec do produkcji beczek, wiader, maselnic i
        antałków, imitują olejki eteryczne z drzewa gwajakowego. Ciepły,
        nieco ambrowy zapach egzotycznego drewna, wraz z olejkiem cedrowym,
        tworzy woń bogatą, głęboką i szlachetną. Dodatek syntetycznego
        sanderolu wzbogaca kompozycję w element balsamiczny i suchy,
        natomiast jonony wnoszą powiew wyschniętych szczap, wiórów i trocin.

        Metodą spajania, impregnowania i nadawania pożądanego zapachu nowym
        beczkom było rozpalenie w ich środku ogniska, które okadzało świeże
        drewno, nadając mu głęboki, trwały kolor. Elementy aromatyczne
        beczka mogła potem oddawać w długotrwałym procesie leżakowania
        szlachetnym trunkom, takim jak wino, wódka starka czy przepalanka.
        Zapachy dymne i smoliste uzyskano w kompozycji domieszką mrocznego
        wetiweru, krystalicznego cashmeranu, o woni suchej i kadzidlanej,
        oraz syntetycznego tabaromu – składnika przypominającego w zapachu
        tlące się liście tytoniowe, jednak z domieszką nut sandałowych i
        waniliowych. Rozgrzane płonącym wewnątrz ogniem, młode drewno wypaca
        swoje soki roślinne: żywice emitujące w eter znajome, przyjazne
        wonie tartaku. W kompozycji zapachowej ten efekt uzyskano, stosując
        resinoid olibanum z prastarego, tak zwanego białego kadzidła.
        Składnik ten, pochodzący z Azji Mniejszej, był dawniej równoważny w
        cenie ze złotem i został wzmiankowany w Biblii jako jeden z trzech
        darów złożonych Dzieciątku.

        Ostatnią czynnością bednarza było powleczenie zewnętrznych ścianek
        beczki impregnującą mieszanką dziegciu lub smoły. Dziegieć, czyli
        olejek smoły brzozowej, ma gryzącą, palącą i gorzką woń; jest obecny
        w kompozycji zapachowej w niedużej ilości, nadając jej zawiesistość
        i autentyczność. Cybet i syntetyczne piżmo (galaxolid) imitują wonie
        gęste, duszne i przylegające.

        Apteka

        W średniowiecznej aptece dominowały preparaty pochodzenia
        roślinnego: nalewki spirytusowe, tynktury, odwary, maści, syropy. U
        powały wisiały suszące się pęki aromatycznych ziół, sproszkowane
        zalegały w słojach, esencje leżakowały w butelkach. Oto kilka
        znanych ludziom od dawien dawna roślin leczniczych, niezbędnych w
        asortymencie każdej dobrej, średniowiecznej apteki.

        Tymianek (Thymus vulgaris) o mocnym, rozpoznawalnym zapachu tymolu –
        głównego składnika olejku tymiankowego. Jest to niska krzewinka
        rosnąca w całej Europie, powszechnie stosowana jako ziele
        przyprawowe. Działanie lecznicze tymianku wynika z jego silnych
        właściwości antyseptycznych.

        Szałwia lekarska (Salvia officinalis) to roślina znana od dawna w
        medycynie ludowej. Stosowana była głównie z uwagi na silne
        właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i ściągające. Używana
        najczęściej w postaci odwarów i nalewek, rzadziej syropów.

        Melisa (Melissa officinalis) – ziele uspokajające i kojące
        wykorzystywane od wieków, także jako przyprawa. Wspominał o niej już
        Awicenna: Esencja melisy podawana w winie każdego ranka odświeży
        twoją młodość, wzmocni umysł i odnowi słabnący organizm.1

        Olejek z drzewa herbacianego (Melaleuca alternifolia) mógł pojawić
        się w mieście portowym, do którego przybijały statki z towarami
        pochodzącymi z odległych krajów, takim jak średniowieczny Gdańsk.
        Był to preparat z australijskiej rośliny odkrytej dla Europejczyków
        przez kapitana Cooka. Aborygeni parzyli listki tej rośliny i pili
        orzeźwiającą herbatkę, stosowali również owo ziele do oczyszczania i
        leczenia ran. Marynarze floty brytyjskiej używali wywaru z liści
        drzewa herbacianego jako skutecznego środka przeciwszkorbutowego.

        Kolendra (Coriandrum sativum) – nasiona tej pochodzącej z Rosji
        rośliny stosowano szeroko jako przyprawę do mięs i marynat. Rzadziej
        wykorzystywano jej lecznicze właściwości.

        Lawenda (Lavandula angustifolia) – to jedna z najstarszych roślin
        aromatycznych, znanych w krajach basenu Morza Śródziemnego i
        Czarnego. Ma charakterystyczne liliowofioletowe kwiaty. Poddane
        destylacji z parą wodną dają olejek eteryczny o pięknym, delikatnym
        zapachu. Olejek lawendowy znajdował zastosowanie w preparatach
        pielęgnujących skórę, również w wodach odświeżających ciało i umysł.
        Rozpylony w powietrzu działał uspokajająco i ułatwiał zasypianie.

        Mięta pieprzowa (Mentha piperita) rosnąca w Europie, Azji i Ameryce
        Północnej ma charakterystyczny, orzeźwiający, słodkawy zapach, a na
        skórze i w jamie ustnej daje efekt chłodzenia dzięki wysokiej
        zawartości mentolu. Stosowana jest jako ziele przyprawowo-lecznicze.

        Kardamon (Elettaria cardamomum) mógł pojawić się w dobrze
        zaopatrzonej, hanzeatyckiej aptece miasta portowego jako
        ciekawostka. Są to nasiona dalekowschodniej, orientalnej rośliny.
        Hindusi żują kardamon po posiłkach, gdyż działa antyseptycznie i
        pobudza trawienie. Wchodzi też w skład wielu przypraw. Pozytywnie
        wpływa na układ nerwowy, bywa pomocny w oziębłości płciowej.

        Róża (Rosa damascena) – olejek i woda różana były i są produktami
        bardzo ekskluzywnymi i dostępnymi tylko nielicznym klientom.
        Powstają w wyniku destylacji z parą wodną świeżych kwiatów róży,
        rosnącej przeważnie w Bułgarii, Turcji i Maroko.

        Mogły znaleźć się w najlepszych aptekach średniowiecznego Gdańska.
        Olejek różany używany był jako luksusowa domieszka do wód i octów
        toaletowych, wodę różaną stosowano do okładów i do pielęgnacji
        urody. Obok szerokiego spektrum dobroczynnego oddziaływania
        wewnętrznego i zewnętrznego, olejek różany wykazuje również
        skuteczne działanie jako afrodyzjak.

        Świnka, chlewik

        Charakterystyczne zapachy „świnki” i „chlewika” uzyskuje się w
        perfumerii kilkoma klasycznymi, zwierzęcymi nutami. Są to: cyber,
        kastoreum i ambra szara.

        Cybet jest wydzieliną gruczołów przyodbytniczych drapieżnej cywety
        (Viverra zibetha). Zwierzę to, pochodzące z Egiptu, jest obecnie
        hodowane w Chinach na mięso. Woń cybetu jest w dużym stężeniu ostra,
        kocia, moczowa i drażniąca. Po wielokrotnym rozcieńczeniu emanuje
        zwierzęcym ciepłem i zmysłowością. Preparat bywa dodawany w
        niewielkich ilościach do kompozycji odurzających kwiatów, takich jak
        jaśmin, tuberoza, ilang czy narcyz. Cybet był ulubionym zapachem
        osiemnastowiecznych uwodzicieli.

        Kastoreum, czyli strój bobrowy, jest wydzieliną bobra kanadyjskiego
        (Castor fiber) służącą do natłuszczania futra i znakowania swojego
        terytorium. Uzyskuje się je przez macerowanie wysuszonych gruczołów
        bobra wysokoprocentowym spirytusem. Produktem zabiegu jest tak zwany
        nastaw, dawniej zwany nastrojem. W perfumerii znajduje on
        zastosowanie jako utrwalacz, głownie w kompozycjach o charakterze
        skórzanym i orientalnym. Ma ciepły, tłustawy i lekko kwaśny,
        zmysłowy charakter.

        Ambra szara (Amber gris) jest szarą, woskowatą, z czasem pokrywającą
        się kryształami substancją. Znaleźć ją można na plażach Oceanu
        Indyjskiego, bywa wyławiana przy pomocy sieci rybackich. Ambra jest
        wydzieliną żołądka kaszalota, podrażnionego przez szkielety
        spożywanych głowonogów. Wieloryb zwraca płynna, brunatną substancję,
        która pod wpływem światła i długotrwałego dryfowania w słonej wodzie
        scala się i jaśnieje do barwy szarej. Taka postać jest najwyżej
        ceniona w przemyśle perfumeryjnym i osiąga zawrotne ceny.
        Znalezienie bryły ambry na brzegu oceanu było niegdyś ogromnym
        szczęściem. Jej woń jest trudna do opisania; można ją przybliżyć
        ciągiem następujących skojarzeń olfaktorycznych: pylista suchość,
        rodzynkowa słodycz, woń fajki, pudrowe ciepło wanilii z domieszkami
        aromatu figi i herbaty. Naturalna ambra stosowana jest współcześnie
        jedynie w produkcji najbardziej ekskluzywnych perfum, w których
        pełni rolę utrwalacza i „zaokrągla” zapach. Obecnie stosuje się
        szereg składników imitujących jej woń, na przykład żywicę labdanum
        (Cistus ladanifer). Ambrę stosowano niegdyś jako skuteczny
        afrodyzjak w postaci kostek do żucia, nadającyc
        • justa_79 Re: Wonie średniowiecznego Gdańska 10.01.08, 10:47
          Kompozycję zapachową „Świnka, chlewik” dopełniają składniki o nutach
          sandałowych: sandel Rosa damascena forte; drzewnych: jonony; oraz
          ziemistych: olejek wetiwerowy; i suchych – sianowatych: kumaryna.
          Wyrazistość zapachową uwypuklił dodatek syntetycznych nut
          zwierzęcych: octanu para-krezylu, pochodnych indolu oraz aldronu, o
          trwałym, drapieżnym i przenikliwym zapachu naturalnego,
          niestosowanego już piżma (Moschus moschiferus).

          Kantor kupiecki

          Kantor kupiecki hanzeatyckiego Gdańska to skład towarów
          kolonialnych, egzotycznych, pochodzących z odległych krain:
          drogocenne olejki, przyprawy, farmaceutyki, luksusowe tkaniny
          (jedwabie i kaszmiry), bibeloty z egzotycznego drewna, również
          najlepszej jakości zamsze, futra dzikich zwierząt, przedmioty
          codziennego użytku rdzennych mieszkańców kolonizowanych krain i
          wiele innych rozmaitości pod jednym dachem. Aurę zapachową
          zdominowały wonie orientalne, słodkie, odurzające, zmysłowe i
          kadzidlane. Przy bacznym wdychaniu aromatu, nozdrzom ujawni się
          kilka wiodących nut zapachowych. Będą to:

          Paczula – w orientalnej kompozycji zapachowej nie może zabraknąć
          olejku paczulowego, otrzymywanego przez destylację liści rośliny
          pochodzącej z południowo- zachodniej Azji: palczatki (Pogostemon
          cablin). Paczula o zapachu ziemistym, kamforowym, surowym i
          kadzidlano-herbacianym chroniła niegdyś przed szkodnikami
          transportowane morzem kaszmirowe szale; odtąd jej zapach zaczął się
          kojarzyć z luksusem i elegancją.

          Nuty sandałowe – olejek sandałowy pochodzi z destylacji wiórków
          drzewa sandałowego (Santalum album), którego ojczyzną jest Sri Lanka
          i Indie. Ma bardzo trwały, drzewny, słodkawo-piżmowy, otulający i
          zmysłowy zapach. W Indiach jest używany do produkcji attarów,
          znajdujących zastosowanie w pastylkach do żucia, lub przy ręcznym
          wyrabianiu trociczek do okadzania (agarbatti), sprzyjających
          kontemplacji i wyciszeniu. Nuty korzenne – na równi z paczulą i
          sandałem w orientalnej aurze występują zapachy olejkodajnych roślin
          korzennych: cynamonu, goździka, gałki muszkatołowej, pieprzu i
          imbiru.

          Olejek cynamonowy pozyskiwany jest z kory drzewa cynamonowego
          (Cinnamomum zeylanicum), rosnącego głownie na Cejlonie, Seszelach i
          Madagaskarze. Ma zapach intensywnie palący, korzenny i słodki, z
          nutą waniliową.

          Olejek goździkowy otrzymuje się przez destylację pączków kwiatowych
          rosnącego na Filipinach i Zanzibarze drzewa goździkowego (Eugenia
          caryophyllata). Jest to znana od zamierzchłych czasów roślina
          przyprawowa. Ma korzenny, pobudzający zapach, bywa dodawana do
          moreli, jabłek, czekolady, a także do eliksirów miłosnych.

          Olejek muszkatołowy z gałki – rozdrobnione nasiona drzewa
          muszkatołowego (Myristica fragrans) destyluje się z parą wodną na
          plantacjach Indonezji. Otrzymany gorzki, piekący olejek eteryczny ma
          właściwości rozgrzewające, stymulujące i pobudzające strefy
          erogenne.

          Olejek pieprzowy pochodzi z uprawianej w podzwrotnikowych klimacie
          rośliny Piper nigrum. Jego ciepły zapach pobudza układ krążenia i
          tonizuje mięśnie, może więc być skutecznym afrodyzjakiem.

          Olejek imbirowy otrzymywany jest w procesie destylacji z parą wodną
          wysuszonego kłącza imbiru lekarskiego (Zingiber officinalis),
          rosnącego w Azji Południowej, Chinach i Japonii. Ma silne działanie
          antyseptyczne, przeciwbólowe i przeciwreumatyczne. W średniowieczu
          stosowany był jako przyprawa i lek. Działa rozgrzewająco i pobudza
          zakończenia nerwowe. Uznawany jest za łagodny afrodyzjak.

          Nuty waniliowe i słodkie – pudrowe i nieco zmysłowe aromaty wanilii
          i kandyzowanych owoców mogą lekko dosładzać zapach Orientu. W
          kompozycji zapachowej tę funkcję pełni dodatek waniliny i
          syntetycznej etylowaniliny, z domieszką krystalicznego maltolu.

          Nuty kadzidlane – Daleki Wschód kojarzy się z zapachem dymu palonych
          trociczek, kadzideł i fajek z opium. Składnikami zapachowymi o
          charakterze kadzidlanym i spowijającym są żywice benzoe i mirra,
          oraz syntetyczny i bardzo drogi cashmeran.

          Benzoe pochodzi z rośliny Styrax benzoin, rosnącej głownie na
          Sumatrze. Metoda pozyskiwania żywicy polega na zbieraniu gęstych
          kropel soku roślinnego, wypływającego z nacięć i zranień na
          powierzchni drzewa. Benzoe ma słodko-balsamiczny, głęboki zapach
          szlachetnych kadzideł, porównywany czasem do woni burbońskiej
          wanilii. Mirra, której ciemnobrązowe bryły miały niegdyś wartość
          bliską złotu, palona była jedynie w najzamożniejszych domach. Jej
          zapach można określić jako gęsty i żywiczny, z nutami kawy i
          karmelu. Krystaliczny cashmeran ma woń ciężką, narkotyczną,
          kadzidlaną i drzewną.

          Kompozycję zapachową „Kantor kupiecki” uzupełniają nuty skórzane i
          różane. Intensywności zapachowej nadaje odrobina olejku
          cytronellowego (Cymbopogon nardus), natomiast trwałości i głębi –
          białe, syntetyczne piżmo.

          Ziemia, siano

          W dawnych gospodach, karczmach i warsztatach wnętrza pomieszczeń
          często wysypywano trocinami lub wykładano słoma dla łatwiejszego
          utrzymania czystości – brudne, zawilgocone warstwy wymiatano i
          zastępowano świeżymi. Zapach wysypanej trocinami ziemi uzyskano
          dzięki wysokiej zawartości olejku wetiwerowego. Pozyskuje się go
          przez destylację korzeni określonej trawy, uprawianej na wyspach
          Reunion, Jawa, Haiti oraz w Indiach. Wetiwer ma ciężki ziemisto-
          drzewny zapach, z nutami żywicznymi, przypalonymi i kocimi, które
          doskonale oddają wrażenie wilgotnej ziemi.

          W kompozycję zapachową „Ziemia, siano” wprowadza się składniki
          drzewne, zwierzęce, dziegciowe i piż- mowe oraz olejek paczulowy,
          nadający wrażenie piwnicznej wilgoci.

          Warsztat nożownika

          Aurę warsztatu wytwórcy noży – nożownika – charakteryzuje kilka
          silnych elementów zapachowych. Na pierwszy plan wybija się
          intensywna, niezbyt miła woń palonego, topionego i ścieranego rogu
          zwierzęcego. Rękojeści dobrych gatunkowo noży myśliwskich wykonywano
          z poroża zwierzyny łownej. Pośledniejszej jakości sprzęty miały
          oprawy z rogów bydlęcych, natomiast rękojeści i trzymadła
          popularnych akcesoriów były kostne lub drewniane. Obróbka rogu i
          oczyszczonych kości polegała na przycinaniu, szlifowaniu i opalaniu
          surowca. Ogrzewany róg zmienia swoją barwę na brunatną, mięknie,
          następnie topi się i wrze, aż w końcu zwęgla i spala płomieniem
          dającym gęsty, czarny i duszący dym. Róg, podobnie jak sierść i
          szczecina, jest substancją pochodzenia białkowego, stąd zrozumiałe,
          jak przykra woń musiała panować w pomieszczeniu, w którym
          przygotowywano rogowe oprawy – zapach wielokroć dokuczliwszy od woni
          spalonych włosów. Taki efekt uzyskano w kompozycji przy użyciu kilku
          składników zwierzęcych i żywicznych. Elementy stanowiące o mocy
          zapachowej to: octan para-krezylu, aldon, indol (występujący również
          w kwiatach jaśminu), cybet oraz kastoreum. Syntetyczny ambroxan i
          kephalis nadają kompozycji charakter kadzidlany i dymny, natomiast
          nuty drzewne uzyskano dzięki domieszce jononów i metylojononów.

          Cennym i znaczącym zapachowo składnikiem jest tu żywica styraks.
          Pozyskuje się ją z rosnących w Azji Mniejszej i Europie niewielkich
          drzew Styrax officinalis. Ma palący, nieco rozpuszczalnikowy, przy
          tym słodki i zwierzęcy zapach, znacznie różniący się od woni innych
          żywic stosowanych w perfumerii. Całość kreacji dopełnia ciepła i
          trwała nuta piżma ambretowego.

          Warsztat wikliniarza

          Z wikliny, trzciny i rokiciny – rosnących dziko nad brzegami wód –
          od dawien dawna sporządza się wszelkiego rodzaju sprzęty domowe,
          głownie pojemniki na płody natury: misy i kosze, ale także ozdoby,
          zabawki, maty, a nawet meble, płoty i obuwie.

          --
          Katalog Oriflame nr 2 już do pobrania!
          <a href="http://www.nexto.pl/?p=17267">Czytaj książ
          • justa_79 Re: Wonie średniowiecznego Gdańska 10.01.08, 10:48
            Warsztat wikliniarza

            Z wikliny, trzciny i rokiciny – rosnących dziko nad brzegami wód –
            od dawien dawna sporządza się wszelkiego rodzaju sprzęty domowe,
            głownie pojemniki na płody natury: misy i kosze, ale także ozdoby,
            zabawki, maty, a nawet meble, płoty i obuwie.

            Panujący w pracowni wikliniarza zapach tworzą nuty drzewne,
            roślinne, wilgotne i polne. Uzyskano go przez dobranie składnikow
            takich jak: żywica galbanum (Ferula galbaniflua), olejek cedrowy
            (Cedrus atlantica) i olejek wetiwerowy (Vetiveria zizanioides). Nuty
            polne pochodzą od obecnej w kompozycji kumaryny, imitującej woń
            siana, oraz z domieszki bazy o zapachu rumianku polnego.

            Pracownia bursztynnika

            Bursztyn jest skamieniałą żywicą drzew iglastych, znajdowaną jedynie
            na plażach Bałtyku. Etymologia słowa „bursztyn”, zwanego również
            amber lub jantar, pochodzi od niemieckiego wyrażenia „palący się
            kamień”. Jak każda żywica – bursztyn się spala, dając przy tym dużą
            ilość białego, aromatycznego dymu. Również jego obróbce, czyli
            cięciu, szlifowaniu i wierceniu, towarzyszy ciepła, znajoma woń
            rozgrzanego, żywicznego kamienia.

            Zapach ten osiągnięto, łącząc nuty drzewne i piżmowe z dużą liczbą
            składników żywicznych. Za drzewny charakter aromatu odpowiadają
            olejki: cedrowy i wetiwerowy, oraz syntetyki: orzechowy sandel,
            egzotyczny palisandin i zmysłowy bacdanol. Elementy piżmowe to
            galaxolid i krystaliczne piżmo ketonowe. Cztery żywice użyte w
            kompozycji zapachowej to benzoe, mirra, olibanum i styraks. Zapach
            bursztynu zwieńczyły składniki słodko-cynamonowe: korzenny olejek
            goździkowy oraz sztuczna płynna ambra.

            Warsztat tkacki, pracownia krawiecka

            Len miał od dawna uprzywilejowaną pozycję wśród roślin użytkowych.
            Nie można było zrywać jego niebieskich kwiatów, z których po
            przekwitnięciu uzyskiwano cenne siemię i tłoczono smaczny olej.
            Włókno lnu, wraz z konopnym, stanowiło podstawowy surowiec do
            produkcji nici, tkanin i garderoby. Warsztat tkacza i krawca
            wypełniały wonie kłębków lnianych nici – kądzieli, tkanin surowych,
            bielonych i barwionych, oraz drewnianych narzędzi tkackich i
            krawieckich: kołowrotków, motowideł, snowadeł i krosien.

            Zapach pomieszczenia tkackiego łączy w sobie elementy sucho-
            sianowate, takie jak kumaryna, olejek paczulowy i olejek wetiwerowy;
            elementy roślinne i polne: olejek lawendowy, olejek tymiankowy, oraz
            przypominającą woń kwiatu heliotropu – krystaliczną heliotropinę. W
            skład kompozycji zapachowej wchodzą także wytrawne aromaty drzewne,
            miękkie piżmowe i ciepłe zwierzęce. Całość sprawia wrażenie
            charakterystycznej woni płachty niebielonego płótna, świeżo
            rozwiniętego z beli tkaniny. 1. patrz: Władysław S. Brud, Iwona
            Konopacka-Brud, Pachnąca apteka. Tajemnice aromaterapii, Wydawnictwo
            Pagina, Warszawa 1998, s. 100

            Piotr Kempski
            Ilustracje z Kodeksu Baltazara Behema

            www.zabytkimagiczne.pl/zabytki-heritage/zapach-12-2007/wonie-sredniowiecznego-gdanska/?id=37

            --
            Katalog Oriflame nr 2 już do pobrania!
            Czytaj książki online i wygraj czytnik e-booków
            Bogatą kobietą być
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka