Dodaj do ulubionych

zioła od Tybetanki

19.12.05, 19:45
Od 2 miesięcy chodzę do Tybetanki. Choroby diagnozuje z pulsu. Leczy ziołami,
które wydaje na miesiąc. Wizyty u niej poleciła mi znajoma. Prawdopodobnie ta
Tybetanka wyleczyła dużo osób. Ale oczywiście nie mam na to potwierdzenia, bo
ktoś komuś coś powiedział o wyleczeniu i niesie się dalej. Wizyty są drogie-
około 130 zł. Zastanawiam się czy nie jest to wyrzucanie kasy w błoto. Może
dostaję zioła, które nie zaszkodzą, ale i nie pomogą, a które można kupić za
parę groszy. Dodam, że ta Tybetanka przyjmuje w Warszawie przy ul.
Brylowskiej, jeździ też do Lublina i innych miast. Czy ktoś z Was do niej
chodził i czy rzeczywiście warto czy lepiej
sobie odpuścić?


Obserwuj wątek
    • re-flex Re: zioła od Tybetanki 20.12.05, 10:16
      a jak sie nazywa ta Twoja Tybetanka? Musi miec jakies imie, nazwisko? Tak
      bedzie łatwiej ja 'namierzyc'. Kiedys chodzilam do dr Miadagmy na Wilczej
      50/52 - wizyta 120 pln raz na miesiac, w tym ziola na miesieczna
      kuracje...Pomysl sobie, ze np. za jednorazowa wizyte np. u gin. placisz miedzy
      70 a 150 pln (a moze i wiecej) w Wawie, w zaleznosci od 'statusu' doktora...
      A moze trzeba by sie zastanowic nad nastawieniem - w tego typu terapiach jest
      najwazniejsze, bo skoro piszesz ze 'ziola nie zaszkodza ale i nie pomoga' to po
      co wogole tam chodzisz?
      M
    • snajper55 Re: zioła od Tybetanki 20.12.05, 16:38
      erda napisała:

      > Może dostaję zioła, które nie zaszkodzą, ale i nie pomogą, a które można kupić
      > za parę groszy.

      Zioła mogą oczywiście zaszkodzić albo pomóc. Choć pewnie rzeczywiście dostajesz
      zioła, które można kupić za parę groszy. Poza tym na pewno dostajesz zioła
      polskie. Skąd Tybetanka ma wiedzę o polskich ziołach ? Czy nie lepiej pójść do
      polskiego zielarza ? Ale rozumiem, że samo słowo Tybet robi na Tobie
      odpowiednie wrażenie. :(

      S.
      --
      Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania.
      • re-flex do snajpera 20.12.05, 17:45
        juz sie stesknilam. Chyba byles zawalony robota, co? Dawno nie pojawialy sie
        Twoje arcyciekawe, niezmiernie konstruktywne komentarze.
        a ad. tematu - czy gdziekolwiek bylo napisane, ze Tybetanka zajmuje sie
        POLSKIMI ziolami...a co to wogole sa POLSKIE ziola...oswieć mnie prosze:)

        • snajper55 Re: do snajpera 20.12.05, 17:48
          re-flex napisała:

          > juz sie stesknilam. Chyba byles zawalony robota, co? Dawno nie pojawialy sie
          > Twoje arcyciekawe, niezmiernie konstruktywne komentarze.
          > a ad. tematu - czy gdziekolwiek bylo napisane, ze Tybetanka zajmuje sie
          > POLSKIMI ziolami...

          A co, sprowadza zioła z Tybetu ? Pewnie kontenerami. ;)

          > a co to wogole sa POLSKIE ziola...oswieć mnie prosze:)

          To są zioła, które rosną w Polsce. W odróżnieniu od na przykład tych rosnących
          w Tybecie, na których Tybetanka pewnie zna się świetnie.

          S.
          --
          Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania.
            • snajper55 Re: do snajpera 20.12.05, 18:34
              re-flex napisała:

              > prosze Cie...przeciez tu chodzi o kompozycje skladnikow, ktore sa dostepne
              > wszedzie. a lekarz medycyny chinskiej ale Polak to co miesza?

              Wiele składników występuje tylko lokalnie. Na przykład żeńszenia czy cytryńca
              chińskiego w Polsce nie uświadczysz. Ziołolecznictwo Tybetańskie opiera się na
              Tybetańskcih ziołach. Tybetanka lecząca ziołami rosnącymi w Polsce jest dla
              mnie jakimś kuriozum. To tak, jakby Polak pojechał do Tybetu i tam usiłował
              konkurować z lokalnymi zielarzami, lecząc tybetańskimi ziołami.

              S.
              --
              Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania.
              • aranea Re: do snajpera 21.12.05, 21:02
                Nie masz pełnej wiedzy. Co do żeńszenia masz rację, ale cytryniec chiński
                akurat rośnie w moim ogródku i sadzonki są do kupienia w sklepach ogrodniczych.
    • neskaciotka Re: zioła od Tybetanki 21.03.06, 22:25
      Chodzę do tej samej. Leczę od 3 lat u niej moja córke na alergie. Żaden lek od
      alergologa i innego lekarza nie pomógł tak jak te zioła. Odchudzam sie u niej -
      10 kg przez 2 m-ce. Inni członkowie mojej rodziny też tam sie lecza. Należy mieć
      na uwadze ze na jednego cos działa bardziej albo mniej lub szybciej lub wolniej.
      Ja polecam
      • elle666 Re: zioła od Tybetanki 21.03.06, 23:00
        amozecie podac dokladne namiary na te Tybetanke. ja dostalam jakis adres na
        Żelazna i zastanawiam sie nad wizyta, ale moze jesli ta jest bardziej
        sprawdzona to wybiore sie na Brylowska
      • bilala Re: zioła od Tybetanki 22.03.06, 18:30
        Zawsze mnie zastanawia, skąd taki ogrom zaufania do wszelkiego rodzaju
        wschodnich sztuk medycznych... Jak dotychczas w żadnym z krajów, które je
        stosują, średnia życia nie przewyższa średniej europejskiej, a umieralność
        niemowląt nie jest niższa od umieralności europejskiej... Przyjeżdża jakaś
        Azjatka (może i Tybetanka, bo w końcu po czym to poznać, może po prostu
        Czeczenka), która w rodzinnym kraju trudniła się gotowaniem mężowi obiadów albo
        nawet prowadziła stołówkę zakładową w kołchozie, a może była nauczycielką
        matematyki, no i patrzcie, wykształceni ludzie w środku europejskiego kraju
        walą do niej jak w dym i płacą ciężkie pieniądze za wizyty u niej i za
        paczuszki sproszkowanego cynamonu lub innego, równie cennego ziela.
          • bilala Re: zioła od Tybetanki 23.03.06, 01:17
            Ależ pozwalam, czy zakazałam komukolwiek czegokolwiek? Żyjemy w wolnym kraju,
            więc po prostu wyrażam swoją opinię, która rozmija się zapewne z wieloma innymi
            opiniami.
            • re-flex Re: zioła od Tybetanki 23.03.06, 10:08
              wyrazasz swoje zdanie w sposob pokazujacy pewne nastawienie. Po co zaraz te
              teksty o kolchozach i stolowkach przyzakladowych. Jak ktos chce to niech
              chodzi, nie chesz, nie korzystaj ale sprobuj powstrzymac sie od negatywnych
              opinii.po co od razu tyle negatywizmu...
              • bilala Re: zioła od Tybetanki 23.03.06, 15:36
                Negatywizm bierze sie stąd, że w mojej miejscowości też przyjmowała pewna
                przedstawicielka "wschodniej medycyny" - tym razem Mongołka, do której
                uczęszczali członkowie mojej dalszej rodziny. Oczywiście nic sie w ich zdrowiu
                nie zmieniło, tyle że nawydawali pieniędzy, no ale chwała Bogu, nie
                zaszkodziło. Ta osoba została przez kogoś sprawdzona - u siebie w kraju była
                nauczycielką języka rosyjskiego. W Polsce sprzątała po domach, aż
                zaczęła "leczyć".
                • re-flex Re: zioła od Tybetanki 23.03.06, 18:10
                  hej, wiedzialam, ze wiaze sie z tym jakas osobista historia:). Wiesz, ja tez
                  nie biegne do kazdego przedstawiciela rasy zoltej, ktory ma szyld "medycyna
                  wschodnia" tylko z powodu jego pochodzenia. Niestety, to prawda, ze niektorzy
                  to wykorzystuja. Ale nie trac wiary w cala medycyne Wschodnia:).

                  Pozdrawiam cieplo, M
                  --
                  Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech
                  i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy
                  • bilala Re: zioła od Tybetanki 23.03.06, 22:43
                    Nie mogę stracić wiary we wschodnią medycynę, bo jej nie mam i nie miałam. Nie
                    jest to żadna sprawa osobista; członkowie dalszej rodziny chodzili do tej
                    Mongołki, choć się z nich trochę śmiałam. Po pół roku zaprzestali, nie łączyło
                    się to z żadnymi dramatami. Po prostu staram się myśleć racjonalnie: z krajów
                    Wschodu tylko Japonia (która w dużym zakresie przejęła zachodnie metody
                    leczenia) ma przeciętną długość życia i śmiertelność noworodków porównywalne z
                    Europą, pozostałe niestety mają te wskaźniki bardzo niekorzystne. Myślę, że to
                    najlepiej świadczy o małej skuteczności tego rodzaju leczenia.
                          • elle666 Re: bardzo trafna uwaga! n/t 24.03.06, 16:36
                            kazdy ma swoją opinie na ten temat, co pomaga, a co nie.co do racjonalnego
                            myslenia, to jego definicja jest uksztaltowana z punktu widzenia europejskiego
                            oświecenia . do tego nurtu zalicza sie tez medycyna tzw. akademicka, ktora
                            liczy sobie lat 200. medycyna chinska to tradycja kilku tysiecy lat i dla ludzi
                            z tej kultury czym innym jest "racjonalne" podejscie do wlasnego zdrowia, niz
                            dla wiekszosci z nas wychowanych w kulturze europejskiej. dla nich faszerowanie
                            sie antybiotykami moze byc tak samo smieszne, jak dla niektorych tutaj picie
                            ziół czy akupunktura. nie rozumiem jednak, czego zwolennicy medycyny
                            akademickiej z godnym podziwu uporem szukaja na tym forum. chcą nawracac?
                            uswiadamiac szarlatanerie? a wsrod tzw. normalnych lekarzy to przypadkiem nie
                            brakuje oszustów? i takich, co pomimo posiadania dyplomu nie umieją leczyc?
                            • bilala Re: bardzo trafna uwaga! n/t 25.03.06, 15:52
                              Wskaźnikiem tego, czy dany system leczenia jest mniej czy więcej wart, jest to,
                              co się dzięki niemu osiąga. Europejska medycyna mimo wszelkich swoich braków
                              zapewniła ludziom z niej korzystającym lepsze i dłuższe życie, podczas gdy na
                              Wschodzie, niestety, wygląda to o wiele gorzej. Gdy się czyta posty osób
                              zainteresowanych tzw. medycyną naturalną, można się tylko dziwić, że w XXI
                              wieku ludzie gotowi są oddać swoje i swoich bliskich zdrowie, a nawet życie, w
                              ręce rozmaitych szarlatanów, oszustów i ciemnych bab przybyłych z głębokiej
                              Azji. Zainteresowanie i entuzjazm budzi wszystko to, co nie jest medycyną tzw.
                              akademicką, a więc bazującą na długotrwałych badaniach naukowych i głębokim
                              wykształceniu. Te same zioła czy leki zalecane są na wszystkie niemal
                              przypadłości, od łupieżu po raka, bez zastanawiania się nad tym, że mogą one co
                              najwyżej nieco polepszyć samopoczucie. Fakt, że po jakichś ziółkach ktoś się
                              poczuł lepiej, jest uznawany za dowód cudownych własności tych ziółek, bez
                              zastanawiania się nad tym, co faktycznie jest powodem lepszego samopoczucia i
                              nad tym, że skuteczność leku nie może być określana na podstawie poojedynczych
                              przypadków. Twierdzi się, że lekarze są niedokształceni, ale rady zasięga się u
                              osób, które w ogóle żadnego, nawet najmniejszego wykształcenia medycznego nie
                              posiadają i które w dodatku często czerpią znaczne korzyści materialne z
                              naiwności osób, które im zaufają.
                              • r4t a czy ja wiem czy trafna ... 28.04.06, 00:02
                                Z tymi wypowiedziami to sie zgadzam i niezdadziam :P

                                "Europejska medycyna mimo wszelkich swoich braków
                                zapewniła ludziom z niej korzystającym lepsze i dłuższe życie, podczas gdy na
                                Wschodzie, niestety, wygląda to o wiele gorzej. "
                                - Wcale nie powiedziane, że jest to czynnikiem medycyny, równie dobrze mogą
                                umierać z głodu.
                                "[..]oddać swoje i swoich bliskich zdrowie, a nawet życie, w ręce rozmaitych
                                szarlatanów, oszustów; [..]"
                                - Czy są to szarlatani lub oszuści tego niewiemy, nikt tego nie sprawdza nie
                                mierzy nie zapisuje, a dane na ten temat to w większości subiektywne wypowiedzi
                                jednej lub drógiej strony
                                "Zainteresowanie i entuzjazm budzi wszystko to, co nie jest medycyną tzw.
                                akademicką, a więc bazującą na długotrwałych badaniach naukowych i głębokim
                                wykształceniu. Te same zioła czy leki zalecane są na wszystkie niemal
                                przypadłości, od łupieżu po raka, bez zastanawiania się nad tym, że mogą one co
                                najwyżej nieco polepszyć samopoczucie"
                                - Właśnie, medycyna akademicka jest oparta na badaniach, ktos powiedzial nawet
                                ze od 200 lat. Medycyna wschadnia/alternatywna/jakaśtam nie jest badana naukowo
                                więc nie można potwierdzić jej skuteczności. Nie można jej też zaprzeczyć. Nie
                                jest badana, ale jest testowana, od tysięcy lat. Pozatym co do rzetelności
                                badań to bym miał bardzo powarzne wątpliwości. Wyniki mogą być fałszowane, bo
                                przeciesz koncerny famraceutyczne zarobią na tym kupe szmalu, i teraz podobnie
                                jak w przypadku szarlatańskich wschodnich oszustów mało ich obchodzą odbiorcy
                                leku (ot taka hipoteza). Nikt nam nie powie tak naprawde czy te badania są
                                poprawne czy nie. Pozatym medycyna akademicka jest w bardzo wileu przypadkach
                                leczeniem objawowym. To nie usuwa choroby tylko jej objawy. (Sam na alergie
                                lecze się ponad 10 lat, z miernym skutkiem - nie pogorszyło sie, a mogło,
                                chociarz wcale nie musiało, ale też nie jest zbytnio lepiej) Zato inne medycyny
                                leczą przyczyne choroby, nie tylko jej skutki. Stąd też jest odpowiedź na zdanie
                                "Te same zioła czy leki zalecane są na wszystkie niemal
                                przypadłości od łupieżu po raka, [..]" Bo te leki, czy zioła, leczą przyczyne
                                choroby, która może być być w wielu przypadkach taka sama - zaburzenie harmoni
                                organizmu, a u jednego objawia sie jako łupierz, u drugiego przechodzi w raka -
                                wkońcu każdy jest inny. Co do ostatniego wątku, to i ci i tamci mogą być
                                niedokształceni i tak samo jest w drugą strone. Stym że medycyna wschodnia nie
                                potrzebuje wiedzy chemicznej ani biologicznej, żeby leczyc, do tego potrzedna
                                jest wiedza o ziołach i reakcjach organizmu gdy sie je poda, taką wiedze mogą
                                sobie pokolenia przekazywać, jak ich na szkołe nie stać :P Co do kasy, to
                                szumnie mówiąc "doktorzy" z kasy chorych ich nie biora, bo dostają od państwa. A
                                dobry specjalista (medycyny akademickiej) to potrafi braćsrogie pieniądze przy
                                wizycie, do tego dochodza równie drogie leki na których koncerny farmaceutyczne
                                zbijają fortune.

                                Nie mamy więc pełnego obrazu skuteczności leczenia, bo na wschodzie panują inne
                                warunki i w europie inne. Medycyna europejska (akademiska) jest panującą, zaś
                                wschodnia mało (choć coraz więcej) rozpowszechnioną alternatywą. Jak naszym
                                lekrzą sie coś nie uda, to sie mówi że nic więcej nie dało sie zrobić. A jak
                                jakaś baba z urungwaju sprzedaje siano zza szopy, to sie widzi afere :p
                                PS. co do słabych lekarzy, to u mnie w miasteczku jeden chirurg po ewidentnym
                                błędzie w czasie operacji powiedział "Spierdoliłem", pacjent umarł ... (Podobno ..)
                            • flextronics.com Re: bardzo trafna uwaga! n/t 25.03.06, 17:20
                              elle666 napisała:

                              > kazdy ma swoją opinie na ten temat, co pomaga, a co nie.co do racjonalnego
                              > myslenia

                              No wlasnie, kazdy ma swoja opinie i ma prawo aby o tym pisac.
                              Jak juz tutaj informowalem mnie rowniez interesuje medycyna komplementarna
                              (tak, tak... komplementarna a nie alternatywna:)

                              Jesli jakas osoba zajmujaca sie medycyna komplementarna pisze ciekawe i zgodne
                              z prawda informacje, to nikt jej nie bedzie ripostowal w sposob krytyczny.

                              Niestety jednak, jesli wypisuje opinie ktore nie maja wiele wspolnego z uczciwym
                              i rzetelnym podejsciem do sprawy, to powinna sie taka osoba liczyc z tym, ze
                              napotka przeciwnikow takiego podejscia do zagadnienia.

                              Nie rozumiem, wiec dlaczego pani tego nie potrafi zaakceptowac i chce zabronic
                              wstepu na to forum osobom, ktore maja sceptyczne podejscie do niektorych tylko
                              wypowiedzi?

                              Ps. Moja racjonalnie myslaca poprzedniczka, napisala wczesniej swietne post:)

                              Flex_o
                • 273i1 Re: zioła od Tybetanki 03.12.06, 12:08
                  A tam Mongołka to gdzie przyjmuje?
                  Bo ja znam osoby, które leczą się w poznaniu u Mongołki, która
                  nie tylko od razu mówi jakie choroby ale leczy właśnie ziołAMI
                  KULKAMI, które przywozi z Mongolii, i jest dobra, naprAwdę.
                  Kiedy nie może pomóc mówi,że "nie może pomóc".
                  Ta kobieta jest rewelacyjna.
    • halszka48 Re: zioła od Tybetanki 28.03.06, 13:46
      Przeczytałam większość opinii nt. i współczuję Ci, bo opnie aczkolwiek ciekawe,
      to są adekwatne do swoich autorów. Jesteś osobą wolną i sama wiesz najlepiej co
      dla Ciebie jest dobre. Jeśli zioła Ci pomagają i uznasz to kontynuować to tak
      zrób. Ja nie zwracałabym uwagi na finanse. Natomiast, jeśli nie zauważasz żadnej
      poprawy, to nie sugeruj opiniami innych, tylko podejmij decyzję dla siebie właściwą.

      Nie wiem do jakiej "Tybetanki" trafiłaś. Wiem, że na uczelniach w Ułan Bator są
      kierunki medycyny niekonwencjonalnej m.in. irydylogia. Tacy lekarze leczą
      ziołami i stosują zabiegi medycyny wschodu. Diagnozę stawiają na podstawie
      tęczówki oka, pulsu i języka. Lekarz medycyny konwencjonalnej też ogląda język,
      bada puls i ciśnienie oraz zagląda w oczy.
    • neskaciotka Re: zioła od Tybetanki 10.04.06, 23:52
      hej. Ale ci tu nasmarowali rad. Trzeba by sie zastanowić nad sposobem leczenia
      naszych lekarzy, ile popełniają błedów i jakie mają podejscie do pacjenta.
      Oczywiscie, ze każdy ma prawo do swojego zdania i wyboru. W Internecie jest
      wiele informacji na temat medycyny chińskiej. Warto poczytać, ponieważ jest to
      najstarszy sposób leczenia oparty na tym wszystkim co naturalne. Niewątpię, ze
      jest pewnie wielu azjatów, którzy chcą zarobić kase i zniknąć, ale czy z
      polskimi lekarzami tak sie nie dzieje. Polecam panią doktor (doktor nauk
      medycznych - taki ma tytuł), która przyjmuje na Brylowskiej. Na terenie
      lubelszczyzny leczy (chętnych ludzi albo takich, którym medycyna konwencjonalna
      nie moze juz pomóc)od około 7 lat - gdyby była naciagaczem to pewnie zwiałaby po
      miesiacu. Mi pomogła.
    • artynia Re: zioła od Tybetanki 05.09.06, 15:24
      Wierzę lub nie, ale coś w tym jest. Sama stosuję zioł, głównie na wyciszenie,
      nerwowość itp. Nie wiem, czy pomogą, ale zdecydowałam się na wizytę u Tybetanki
      po dobrych doświadczeniach mojej mamy. Otóż mama zachorowała na tzw. łokieć
      tenisisty, niesamowity ból ręki, od dłoni w górę, ciągłe przygnębienie z tego
      powodu,brak komfortu, myślenie o bólu... Lekarz z lżejszych środków poradził...
      tabletki przeciwbólowe, na co moja mama nie chciała się zgodzić, tym bardziej
      że po ich odstawieniu ból wróci, poza tym po co pakować chemię... Z bardziej
      drastycznych zaleceń lekarza - blokada i po bólu. I temu ulega więkzość,
      również niektórzy znajomi rodziców to przeszli. Ponieważ jednak mama była
      pielegniarką, sądziła, że jest to ostateczność, bo taką blokadą wyniszcza się
      tkankę łączną, taka blokada wystarcza na kilka lat, później następna i
      następna, aż staw łokciowy nie będzie się do niczego nadawał... Szukała więc
      innych możliwości, żeby nie dopuścić do zalecanej blokady. Trafiła do
      Tybetanki, ta zaleciła jej 15 czy 25 zabiegów (bańki chińskie, akupunktura,
      zioła). Mama zastanawiała sie nad wydatkiem, tym bardziej, że koleżanki
      stwierdziły, że mogłaby sobie za te pieniądze kupić torbę, sukienkę itp.
      Zdecydowała się jednak, choć dość sceptycznie, takie ryzyko, że jeśli to nie
      pomoże to trudno i wtedy być może blokada. Okazało się, że zadziałało, dwa lata
      po i bez żadnego bólu. Dało mi to do myślenia i pewnie z tego powodu zaufałam
      tej konkretnej kobiecie, nie mówię o wszystkich, ale jeżeli ktoś się na czymś
      zna i ma to pomóc, to dlaczego chemia od razu...
      Pozdrawiam, A.
    • mwl2000 Re: zioła od Tybetanki 21.10.06, 00:27
      Witam. Przez kilka lat ( osiem ) pracowałem z lekarzami tybetańskimi i mam
      spore doświadczenie. Medycyna tybetańska z moich osobistych doświadczeń oraz
      rozmów z ludzmi którzy korzystali jest dojsc skuteczna. Niestety nie ma
      leczenia które zawsze pomoże w 100% - cudów nie ma. Co do ziół to niektórych
      pewnie zaskoczę ale rzeczywiście są sprowadzane z Azji ( w większości z
      Mongolii - 99% lekarzy w Polsce to mongołowie. Są to gotowe mieszanki z
      odpowiednika tamtejszego herbapolu. Co do lekarzy jest różnie - duża część z
      nich to prawdziwi lekarze z dyplomami AM ( tamtajszych) - część to oszuści.
      Zawsze można poprosić o dyplom do wglądu ( mongolski jest w j.mongolskim i
      angielskim ale mają tłumaczenia na polski przez ambasadę a czasem zaświadczenie
      z naszego ministerstwa o równoważności dyplomu ). Medycyna Naturalna jest
      wykładana na tamtejszych uczelniach jako dodatkowy fakultet i jest uznana przez
      WHO. Nie znam lekarki z ul. Brylowskiej. Polecić mogę Miadagmę wymienioną w
      jednym z postów. Ja osobiście chodzę do Gerel na Chmielną tel.8276134 bo ona
      robi też masaże (dobrze) i ceny troszkę niższe. Nie polecam ul. Żelaznej -
      wysokie ceny, mieli kiedyś świetną lekarkę ale odeszła a teraz "leczy" tam
      właścicielka która do tej pory tłumaczyła a teraz jest "lekarzem". Nie polecam
      też targów medycyny - tam połowa to oszuści. I jeszcze raz trzeba prosić o
      dyplom do wglądu - to nic nie kosztuje - nie ma dyplomu idzcie gdzie indziej.
      Wady leczenia ziołami to czas - podstawowa kuracja 3 m-ce oraz smak niektórych
      ziół.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka