• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Anry Dodaj do ulubionych

  • 17.12.06, 18:42
    Edytor zaawansowany
    • 17.12.06, 18:46
      Do przemyslenia wszystkim zainteresowanym. Reportaz z polskiej prasy dotyczacy
      "cudu anrowego"...:
      "Oszukują chorych na nowotwory, kradnąc im życie !!!
      Uwaga, we Wrocławiu pojawili się oszuści - ostrzegają lekarze z Dolnośląskiego
      Centrum Onkologii. Namawiają oni chorych na nowotwory, by zamiast leczyć się u
      lekarza, skosztowali "cudownego" preparatu aktywnego krzemu. Tymczasem im
      później rozpocznie się leczenie raka, tym mniejsza jest szansa na jego
      wyleczenie
      Dr Zbigniew Obuszko to wyjątkowo spokojny człowiek. Ale krew go zalała, gdy
      dowiedział się, że pacjentka z rakiem piersi trafiła na stół chirurgiczny po
      ponad sześciu tygodniach od rozpoznania, bo uwierzyła w cudowną moc aktywnego
      krzemu.
      - Szybka operacja daje szansę na wyleczenie - twierdzi dr Obuszko, chirurg
      onkolog. - Dlatego postanowiłem nie zostawić tak tej sprawy. Zadzwoniłem pod
      numer podany na ulotce tego preparatu. Nie przedstawiłem się jako lekarz.
      Wymyśliłem historię z rakiem piersi u kogoś bliskiego. Usłyszałem, by
      absolutnie nie operować nowotworu, bo to może zaszkodzić, tylko zażywać aktywny
      krzem. A przecież nie ma żadnych dowodów na to, że to działa. Oszukuje się
      chorych ludzi, co może znacznie zmniejszyć szansę na ich uratowanie. Przecież
      to sprawa prokuratorska - dodaje.
      Zadzwoniliśmy, by sprawdzić informacje lekarzy. Niestety, okazały się
      prawdziwe.
      - Pacjentka, która chciała się leczyć krzemem, prawdopodobnie będzie miała
      szczęście - dodaje chirurg Radosław Tarkowski. - Bo w końcu jednak uwierzyła
      nam, a nie jakimś hochsztaplerom. Tydzień temu ją zoperowaliśmy, teraz jest w
      domu. Nie możemy tego jednak tak pozostawić, bo wkrótce będziemy mieli coraz
      więcej chorych, którym w ten sposób kradnie się życie.
      Preparat aktywnego krzemu o nazwie ANRY, od akronimu jego zmarłego twórcy dr.
      ANatola RYbczyńskiego, nie jest zarejestrowany jako lek. Być może dlatego, że
      zawartość aktywnego krzemu w nim wynosi 0,000000001. Lek podaje się doustnie 1
      ml na pół roku. Według jego twórców ma on niszczyć połączenia białek ze zwykłym
      krzemem, co ułatwia niszczenie ,,grzybów nowotworowych". Preparat ma zresztą
      leczyć nie tylko wszystkie nowotwory, ale AIDS, wirusowe zapalenie wątroby czy
      niewydolność nerek. - To totalna bzdura - denerwuje się dr Obuszko. - Ale
      zrozpaczeni, ciężko chorzy ludzie szukają każdej okazji na wyleczenie. I są
      łatwym celem dla oszustów.
      W latach 50. słynna była historia pewnego oszusta, który kazał ludziom wchodzić
      do szafy, gdzie "pstrykał" im zdjęcie płuc. Potem pokazywał im radiogram, na
      którym namalowany był... czarny rak rzeczny. Następnie oferował przestraszonym
      ofiarom lek i kazał przyjść za miesiąc. Gdy przychodzili, znów ,,robił" im
      zdjęcie, na którym obraz raka był mniejszy. I tak powtarzało się, aż wyciągnął
      z ludzi wszystkie pieniądze. Wówczas pokazywał im prawidłowe zdjęcie.
      - Nie bądźmy naiwni - apeluje dr Tarkowski. - Jeśli już chcemy stosować jakieś
      alternatywne metody leczenia, to obok prawdziwej medycyny, a nie zamiast niej.
      Każdego dnia na raka zapada w Polsce 300 osób, a ponad 220 z tego powodu umiera.
      Jan Kornafel
      specjalista krajowy ds. onkologii ginekologicznej
      Tego typu preparatów jak aktywny krzem jest całe mnóstwo. Była moda na torf,
      preparaty ropy czy vilcacorę. To smutne, że ludzie sięgają po alternatywne
      metody leczenia, zamiast zaufać tradycyjnej medycynie. Świadczy to o kryzysie
      zaufania do lekarzy. Tak naprawdę nie wiemy, ilu chorych trafia do nas po
      półrocznym czy rocznym leczeniu takimi ziółkami czy mikroelementami, bo mało
      kto później się do tego przyznaje. Ludzie wstydzą się, że dali się tak nabrać.
      A hochsztaplerzy nadal działają, bo nie ma żadnego nadzoru nad nimi.
      -----
      Marcin Murmyło: Słyszałem od znajomego, że można dostać u Pani preparat
      aktywnego krzemu prof. Rybczyńskiego. Bo mam taką przykrą sytuację, u znajomej
      lekarze znaleźli guzek nowotworowy w piersi...

      Mgr Wiesława Tomczak: A duży jest ten skorupiak?

      Z dwa centymetry.

      - To nieduży. Świetnie, bo jest duża szansa na wyleczenie. Trzeba tylko leczyć
      raka przyczynowo, a nie objawowo. To właśnie robi aktywny krzem. Niszczy
      komórki w całym organizmie, bo one są wszędzie, a nie tylko w jednym miejscu.

      Czyli chirurgia nie...

      - Lekarze wytną tylko korpus skorupiaka, pozostawiając odnóża, z których
      później odrośnie rak. Wycięcie go to tylko narażanie chorej na niepotrzebne
      cierpienie. Proszę się zastanowić i zadzwonić albo przyjść do mnie. Jutro [w
      środę - dop. red.] mnie nie ma, bo mam wykłady w Poznaniu. Później też mnie
      przez dziesięć dni nie będzie, bo wyjeżdżam do Rosji.

      Jest więc Pani zapracowana.

      - Ludzie dowiadują się o naszej metodzie pocztą pantoflową, bo jesteśmy
      zwalczani przez tradycyjną medycynę. Zainteresowanie jest duże, a koszt
      niewielki. Jedna dawka leku to sto złotych, a książki nie do dostania w
      księgarniach mam po 20 i 10 zł. To chyba niedrogo.

      Dziękuję, to ja się jeszcze zastanowię."

      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
      • 17.12.06, 19:20
        Przedruk z innego forum...
        Długie trochę, ale opisuję to co działo się dokładnie w 2004 roku:

        Odkrywca tego praparatu był niejaki Prof. Anatol Rybczynski – zajmowal się tym
        w ‘domowym laboratorium’, nie wspolpracowal z zadna instytucja medyczna, ani z
        zadnym lekarzem. Jego ‘teoria’ glosi, iż raka powoduje grzyb – ‘penicilium’ – a
        skutecznym antidotum jest aktywny krzem i stad się wzial ow preparat (tak w
        duzym skrocie oczywiście). Nie musze chyba tlumaczyc, iż teoria Rybczynskiego
        nie zostala absolutnie prez nikogo ani potwierdzona, ani zweryfikowana
        pozytywnie, ani uznana przez jakichkolwiek lekarzy, czy instytucje medyczne –
        wrecz przeciwnie zostala odrzucona !!! – od dawna bowiem wiadomo, ze rak jest
        spowodowany mutacja komorek.... tyle pokrotce o powstaniu ANRY...

        Prof. Rybczynski już nie zyje. Sprzedaza i dystrybucja preparatu ANRY zajmuje
        się teraz niejaka Pani Wieslawa T. z Wroclawia, ktora (jak twierdzi) byla
        asystentka Profa - nie jest lekarzem, jest farmaceutka, ale od dawna nie
        pracuje w zawodzie.

        Od jakiegos czasu zaczely pojawiac sie w prasie doniesienia na temat
        oszukanczego procederu prowadzonego wlasnie przez T. (dalaczam artykul na ten
        temat) - takze lekarze zaczeli coraz glosniej mowic o zagrozeniu...Reporter z
        telewizji TVN Robert Socha zdecydowal sie zrobic o tym reportaz i sprawdzic
        wszystko. Calkowiecie przez przypadek udalo mu sie skontaktowac ze mna i
        niejako bezposrednio wzielam w tym udzial. Na poczatku skontaktowano sie z T. i
        opowiadajac 'historyjke' o chorym wujku zakupiono u niej praparat (z
        zaleceniami podanym przez nia, czyli: zadnego leczenia u lekarzy, zadnej
        chenio, czy radioterapii - tylko ANRY stosowac - pare kropelek co pol roku - i
        polecana przez nia diete). Nastepnie zakupiony praparat poddano szczegolowemu
        badaniu na Akademii Gorniczo-Hutniczej. Jakiez bylo zdziwienie, jak po
        badaniach laboratoryjnych okazalo sie, ze w praparacie tym nie ma absolutnie
        zadnego aktywnego krzemu!!!, ba! jest to po prostu woda (obecne w praparacie
        zanieczyszczenie wskazuja na uzycie wody z kranu) z rozpuszczonymi w niej makro-
        i mikroelementami; takimi jak: wapn, potas, magnez etc -co skladem chemicznym
        najbardziej przypomina dostepne na rynku praparaty (suplemanty rozpuszczalne w
        wodzie). Wyceniono rowniez probke na podstawie zawartych w niej skladnikow:
        cena za mala buteleczke (w jakiej jest ANRY sprzedawane) to 100 zlotych,
        natomiast na podstawie zawartosci specjalisci wycenili to na 3 !!! zlote. Po
        tych badanich, probowano sie ponownie skontaktowac z Pania T., ale odmowila ona
        spotkania z dziennikarzami. Na pytania zadane telefonicznie ni epotrafila
        udzielic wypowiedzi (np. skad bierze aktywny krzem, gdzy potrzeba odpowiedniego
        procesu technologicznego, aby go uzyskac - np. wysokich temperatur). Pytana o
        firme, ktora produkuje dla niej ten praparat podala nazwe (ktorej jest
        zamieszczona na jej wizytowce), ale nie potrafila powiedziec nic blizszego
        (nawet adresu nie podala). Dziennikarze sprawdzili te informacje. Firma Pulver -
        Chemia nie istnieje wogole - zostala zlikwidowana wczesniej, a zajmowala sie
        metalizacja natryskowa i srutowaniem !!!! Pani T. nie jest oczywiscie
        pracownikiem tej firmy (jak podaje na swojej wizytowce) - ma zarejestrowana
        dzialalnosc gospodarcza - handel warzywami i owocami !!!! Skontaktowano sie tez
        z Matka Pani T., ktora powiedziala reporterom, ze jej corka 'miesza to
        osobiscie w domu' (sic.!!!). Oczywiscie ANRY nie ma ZADNYCH !!! atestow
        dopuszczajacych do sprzedazy - ani jako lek, ani jako chocby srodek spozywczy -
        a wedle polskiego prawa nie mozna bez takich zezwolen sprzedawac czegokolowiek
        co ma byc spozywane przez ludzi. Jest to produkt nie zarejestrowany w zadnym
        urzedzie i nie posiada zadnego atestu!!!

        Pani Tomczak nakazuje rowniez stosowanie diety 'optymalnej' - jest do dieta dr
        Kwasniewskiego - absolutnie niewskazana przy nowotworach (bynajmniej przy
        wiekszosci) - opiera sie na tluszczu, zoltkach jaj, smalcu, smazonych
        produktach (np. frytki na smalcu), pasztetowej etc..... prawie zadnych warzyw i
        owocow !!!!

        Pani Tomczak unika jak ognia kontaktow z prasa w tej chwili.

        Caly reportaz konsultowal medycznie Profesor - onkolog z Colegium Medicum UJ w
        Krakowie.

        Zas lekarze, ktorzy wypowiadaja sie w artykule sa z Wrocalawia z DCO i znam ich
        osobiscie - to sa wysmienici fachowcy.

        Wszystko to widzialam osobiscie - reporter TVN-u Robert Socha, byl u mnie w
        domu, prezentowal mi wszystkie zebrane materialy i nagrania!!!

        Dlatego jestem na 100% (a nawet wiecej) ze jest to wielkie oszustwo i
        naciaganie chorych i bardzo czesto zdesperowanych ludzi !!!!
        Wspomne jeszcze tylko, ze ANRY oprocz nowotworow ma ponoc leczyc takze: AIDS
        (bo tez jest spowodowany przez grzybki 'penicilium'), padaczke, depresje,
        cukrzyce i inne choroby. Samo to rozwniez daje do myslenie - gdyz nie ma na
        calym swiecie zadnego leku, ktory leczylby na raz tyle schorzen i to tak
        odmiennych od siebie.

        --
        mieux vaut tuer le diable
        que le diable no vous tue
        • 18.12.06, 12:04
          Nie ma cudownych leków na wszystko, dlatego jednym pomaga a innym nie. Dlatego
          trudno jest wmawiać tym, którzy się tą metodą wyleczyli z ciężkich i
          przewlekłych chorób, że to było oszustwo. Anry jest rodzajem leku
          homeopatycznego i z oczywistych względów badania laboratoryjne (w dzisiejszych
          czasach) nie są w stanie określić, jak dany lek może wpłynąć na organizm, bo
          woda z kranu może mieć podobne składniki...
          Ale jako lek homeopatyczny jednoskładnikowy nie powinien kosztować więcej jak 5
          zł, a te 100 zł to tak dla równego rachunku, żeby można było z tego nieźle żyć.
          • 18.12.06, 17:06
            a zasz osobiście kogoś kto się tym wyleczył? i z czego?
            • 18.12.06, 22:21
              martinimartini napisał:

              > a zasz osobiście kogoś kto się tym wyleczył? i z czego?

              Osobiście to nie, ale wiem o takich. To ci, co ten specyfik sprzedają. Anry
              wyleczył ich z biedy.
              • 19.12.06, 14:00
                nie bądź takim pesymistą/pesymistką ;o)
                wprawdzie studiuję od jakiegoś czasu forum o nowotworach i tam cała kupa tych
                którzy zastosowali i ani jednego z ewidentnym efektem poprawy od specyfiku, no
                ale może chociaz jako placebo i nikoniecznie w nowotworze?
                moja szamanka matka daje ojcu (posiadaczowi guza głowy, złośliwego jak cholera)
                krzem własnej produkcji. więc wiara w potęgę krzemu musi być potężna.

                może ktoś z oświeconych napisze mi na co ten krzem jest taki dobry. od
                rodzicielki nie mogę tego niestety wydobyć. ale jej to ewidentnie pomaga. a to
                już jakiś plus.
                • 26.12.06, 22:44

                  No coz,zaczelo sie...Ja wyleczylem sie z poczatkowego stadium raka
                  trzustki.Moja znajoma z mlodej postaci guza zlosliwego pod kolanem i nastepnie z
                  raka piersi/bez chemii i radioterapii,a jedynie trzeba bylo przeprowadzic
                  operacje usuniecia guza/.Sam jako weterynarz mam na koncie wyleczone zwierzeta z
                  raka min.w stanie preagonalnym przy wznowie raka szyjki mnacicy u mlodej suki
                  owczarka niemieckiego.Nie bede komentowal wypowiedzi lekarzy,bo to bez sensu.30
                  letnia nagonka na dr,Rybczynskiego sprawila,ze Anry,zamiast oficjalnie byc
                  zbadane,leczy ludzi poczta pantoflowa,a masa nieudolnych nasladowcow,robi mu zla
                  opinie.Moye niech sie wzpowiedya lekarye onkolodyz i profesorowie nawet,ktorzm
                  Anrz uratowalo yzcie.To smutne,ye o preparacie ,jako leku
                  homeopatzcxynzm,wzpowiadaja sie ludyie,ktorzy o homeopatii pewnie tylko
                  slyszyeli...Nie ma to jak zazdrosc,niewiedzy i poczucie zagrozenia,,,Boze,daj im
                  rozum...Pozdrawiam
                  • 27.12.06, 01:08
                    haszek3 napisał:

                    > No coz,zaczelo sie...Ja wyleczylem sie z poczatkowego stadium raka
                    > trzustki.

                    Witamy felczera weterynarii specjalistę od nowotworów. W onkologii się
                    specjalizujesz? Pewnie tego raka trzustki sam sobie zdiagnozowałeś? ;-)

                    > Nie bede komentowal wypowiedzi lekarzy,bo to bez sensu.

                    Rzeczywiście, co mogą powiedzieć lekarze, czego felczer weterynarii by nie wiedział?

                  • 27.12.06, 04:44
                    Wlasnie! Zaczelo sie... "poczatkowe stadium", "mloda postac guza", a
                    jednoczesnie ...:"jedynie (!) trzeba bylo przeprowadzic operacje guza". Belkot i
                    bzdura za bzdura. O "stanie PREAGONALNYM mlodej (!!!) suki rasy owczarek
                    niemiecki nie wspomne, bo jest to przesmieszne. Zwlaszcza, ze sie wspomina tu o
                    "wznowie raka szyjki macicy". Znow zacytuje : "Boze, daj im rozum". To jedyne
                    rozsadne zdanie.
                    Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie stracili zdrowego rozsadku.
                    Malgorzata
                    • 27.12.06, 10:29


                      Chyba zle wdepnalem,cos jak gdyby gowno chyba.Wiele razy zdarzalo mi sie to
                      podczas pracy w lecznicy,ale to ludzkie,na dodatek nie materialne jest tysiac
                      razy gorsze...Nie wiecie jak to jest byc chorym,nie wiecie jak to jest stracic
                      kogos bliskiego przez raka,i nie wiecie jak to jest przed nim uciec.A to ,ze
                      jestem felczerem,a nie lekarzem to cale szczescie,bo dzieki temu jeszcze troche
                      rozumu i wspolczucia dla chorego mi zostalo...Biedni jestescie w tej swojej
                      niewiedzy i arogancji,ale to wasz problem i ludzi ktorzy maja to nieszczescie
                      rozmawiac z Wami...Tym razem nie pozdrawiam,bo nie ma kogo...Z powazaniem...
                      • 27.12.06, 10:42
                        haszek3 napisał:

                        > A to ,ze jestem felczerem,a nie lekarzem to cale szczescie

                        Też tak uważam. Choć i zwierząt szkoda...
                      • 27.12.06, 12:55
                        a nimi sie nie przejmuj, ale tez nie strzep na darmo jezyka, nie warto;
                        zakuty leb to zakuty leb
                        mam do Ciebie sprawe
                  • 27.12.06, 18:23
                    Rozumiem, ze wyleczony jesteś Ty, Twoja znajoma i cała masa zwierzyny której
                    pomogłeś.
                    Dlaczego więc na forum Nowotwory nie ma nikogo komu by to pomogło (choć
                    biorących trochę było)?
                    Wszyscy trafili na tzw podróby?
                    Tylko nie pisz że na tamtym forum ludzie nie wiedzą co to nowotwór.
                    • 15.01.07, 17:40

                      To nie tak ,ze nie ma nikogo...Anry jest naprawde doskonale,choc oczywiscie nie
                      kazdemu jest w stanie pomoc.Ludzie naprawde zglaszaja sie po Anry jak juz jest z
                      reguly za pozno.Po chemii i to nie jednej,po naswietlaniach,po adnotacji,ze
                      tylko leczenie paliatywne im zostalo,decyduja sie na krzem.Rozwalony caly system
                      immunologiczny,najczesciej "rozwscieczony "nowotwor,wiec jak ma zadzialac ? Zle
                      zywienie jeszcze na dodatek i po zabawie.Ludzie w swoim dazeniu do wyleczenia i
                      w poszykiwaniu "cudownego"srodka, niepotrzebnie upatrzyli sobie w Anry jego
                      esencje...Anry,w zwiazku ze specyfika pranalewki,jest przede wszystkim lekiem
                      antynowotworowym,a jego profilaktyka polega glownie na likwidowaniu mlodych form
                      rakowych,ktore sa jeszcze w miare grzeczne,ale juz nosza w sobie zalazki
                      klopotow,mogacych spotkac takiego czlowieka i za kilkadziesiat lat.Teraz napisze
                      o czyms co wywola fale szyderstw u moich oponentow.Ale jesli ktos jeden sie nad
                      tym zastanowi to warto...Krzem ,jest podstawa funkcjonowania naszego
                      organizmu.POniewaz tak naprawde nasze funkcje zyciowe moga odbywac sie dzieki
                      temu,ze nieystannie,miedzy naszymi komorkami zachodzi wymiana impulsow
                      elektrycznych.Nasze bialko to doskonaly polprzewodnik,a krzem podstawowym i
                      niezbednym skladnikiem bialkowego ukladu scalonego,skladajacego sie z 3,4x10 do
                      potegi13 elementow.Gdy z jakiegos powodu,jeden z elementow ukladu ma mniej
                      krzemu lub w ogole go nie posiada,zaczynaja sie problemy z przekazem informacji
                      biochemicznych ...I mozna tak o krzemie i Anry b.dlugo .Tylko po co...W Polsce
                      sa 2 osoby,ktore wiedza o Anry wszystko i potrafia leczyc ludzi.Ja juz wiem
                      wiele i wiele potrafie jeslio chodzi o krzem ,ale to nie jest niczyja wina ,a na
                      pewno nasza,ze ludzie ufaja najpierw lekarzom .Dopiero jak Trwoga to do
                      Tomczak.A ta juz musi pomoc ,bo jak nie to afera.Osobny temat,to wspolpraca
                      onkologow z nami.Czesto konieczny jest zabieg chirurgiczny,wspomagajacy terapie
                      krzemem.Najczesciej konczy sie na zaniechaniu takowego,choc czesto,po 6-7
                      tygodnich od zazycia Anry,to tylko formalnosc.

                      Zawsze powtarzam...Jesli masz watpliwosci,zapytaj o referencje,a potem po
                      zazyciu badz cierpliwy i rob wszystko co Ci terapeuta kaze.Pozdrawiam...
                      • 07.02.07, 13:24
                        Nie wiem dlaczego, ale zadna ze stron (niepowiazanych z ANRY) nie mowi nic o
                        tym, ze krzem jest waznym elementem bialek. Wszystkie strony medyczne, ktore
                        odwiedzilem, wspominaja jedynie, ze krzem wystepuje w kosciach i jako budulec
                        scian komorkowych.

                        Nasze bialko nie jest w zadnymn stopniu polprzewodnikiem, radze sprawdzic co to
                        jest polprzewodnik.
                • 24.04.08, 08:56
                  więc wiara w potęgę krzemu musi być potężna.

                  może ktoś z oświeconych napisze mi na co ten krzem jest taki dobry. od
                  rodzicielki nie mogę tego niestety wydobyć. ale jej to ewidentnie pomaga. a to
                  już jakiś plus.

                  Np krzem organiczny:
                  •usprawnia działanie układu immunologicznego, (np. zwalczanie alergii i
                  nowotworów),
                  •poprawia kondycję naczyń krwionośnych (zmniejsza skutki miażdżycy i obniża
                  ryzyko wystąpienia udaru mózgu, poprawia potencję),
                  •odgrywa ważną rolę w restrukturyzacji włókien elastyny i kolagenu,
                  •wspomaga utrzymanie przez organizm wilgotności tkanki łącznej,
                  •tworzy w moczu substancje koloidalne hamujące krystalizację minerałów,
                  zapobiegając schorzeniom dróg moczowych (głównie kamicy nerkowej),
                  •aktywizuje wszelkie procesy restytucji tkanek, w tym kości (np. zwalczanie
                  osteoporozy),
                  •hamuje wchłanianie jonów glinu (aluminium) oraz tworzy z nim związki
                  kompleksowe zabezpieczając przed chorobami otępiennymi w tym chorobą Alzheimera,
                  •wpływa korzystnie na metabolizm,
                  •przyspiesza proces zabliźniania ran i regeneracji tkanek,
                  •posiada właściwości przeciwzapalne i przeciwgrzybicze,
                  •wzmacnia siły odpornościowe organizmu,
                  •jest bardzo efektywnym środkiem przeciwbólowym i przeciwhistaminowym,
                  •daje dobre trwałe efekty kosmetyczne w zakresie: zmniejszenia i wypłycenia
                  zmarszczek skóry, wzmocnienia struktury i zmniejszenia łamliwości paznokci,
                  zmniejszenia łamliwości i wypadania włosów, ograniczenie przedwczesnego siwienia,
                  •nie zaobserwowano reakcji alergicznych,
                  •nie koliduje z żadnym sposobem leczenia przepisanym przez lekarza.

                  O krzemie można jeszcze dużo ciekawych rzeczy przytoczyć.
                  Pozdrawiam
    • 17.12.06, 18:51
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=52537005&a=52652910
    • 18.12.06, 09:07
      dobrze ze to zrobiłaś, myślałam o tym samym...
      • 14.02.07, 16:38
        ANRY-ści przeszli teraz na "swoje" forum na www.pozytywne wibracje.com.pl.
        • 03.03.07, 21:49
          Niekoniecznie , zagladam tu nieraz :) A Anry dziala , pisalam juz o tym na
          forum candida. Prawde powiedziawszy zazylam " na probe " z nastawieniem
          psychicznym : albo zadziala albo nie :) . Nie ma sie co pieklic tylko samemu
          sprobowac :)
          Pozdrawiam
          • 03.03.07, 23:15
            Jak sie wypija zwykla kranowke w cenie calkiem niezlego szampana to niechby
            sprobowalo nie zadzialac, nie?
            • 02.01.08, 16:43
              Witam ,
              czytając te wszystkie posty ,nie mogę uwierzyć że jest tak wiele
              niesprawiedliwych osądów co to leku ANRY i na prawde nie mogę powstrzymać łez
              kiedy to wszystko czytam. do Dr Rybczyńskiego w Poznaniu ( człowieka ,który
              wynalazł ten lek )trafiłam kiedy miałam 2 miesiące i ..naczyniaka jamistego na
              twarzy ,który rósł szybciej ode mnie ,wielkie czerwone, krwawiące zgrubienia
              ,ropiejące strupy , tak wyglądała moja twarz pokryta w połowie naczyniakiem .
              Rodzice byli bezradni , a lekarze rozkładali ręce, nie dawali mi zadnych szans
              nawet na przezycie . Wtedy rodzice dowiedzieli sie o dr Rybczyńskim , podawano
              mi lek Anry( skrót : ANatol RYbczyński) 3 krople , co 3 miesiące , potem dawka
              była zmieniana . Pierwsza reakcja nastąpila po 2 tygodniach . Strupy zaczęły się
              zasuszac , ciemnialy i odpadały . nie było juz ropienia !! Naczyniak stopniowo
              się zmniejszal by ostatecznie w wieku 2 lat Pozbyć sie choroby . Profilaktycznie
              dostawałam lek do 13 roku zycia , chociaż i tak było wiadomo ze naczyniak sie
              wchłonął ( wiec praktycznie byłam leczona przez Dr Rybczyńskiego niemalże do
              końca jego dni ( zmarł w 2001r w wieku 92 lat) Dr. Rybczyński przyjmował w swoim
              domowym gabinecie w Poznaniu wielu ludzi , pamietam ,kiedy jako mała dziewczynka
              do niego jeżdziłam po kolejna dawke leku.. widziałam wtedy ludzi w poczekalni ,
              słyszałam ich rozmowy o guzie wielkości sliwki który się wchłonął dzieki Anry o
              nadzieji i ..radości bo niepozorny dla nas pacjentów preperat z wody i krzemu
              im pomógł!!! ..pomógł mnie !
              Teraz mam 20 lat jestem zdrowa , studiuje , realizuje swoje marzenia , nie
              wyobrazam siebie jak bym mogła wyglądać i czy bym jeszcze żyła gdyby nie Dr
              Rybczyński ...On mnie uratował..po prostu. Wiem że nie zależało mu na
              pieniądzach , to nie było ważne , ale to zeby jego lek został zarejestrowany
              prze Instytut Leków , aby można go było kupić w aptece , . .niestety cały
              "światek" lekarski bał się podwarzenia swoich teorii... bał sie
              rewolucji..Dlaczego?? teraz gdy Dr Rybczyńskiego zabrakło , ciekawa jestem czy
              ludzie którzy sie tym zajmują pamiętaja o uprzedzeniu pacjentów o diecie która
              maja przestrzegać..tj. unikania picia wód mineralnych, z uzrdrowisk itp, picia
              soków z marchwi, jedzeniu kapusty kiszonej , JOGURTóW i tak dalej,lista
              produktów nie jest długa ..ale Jest , wiec może zanim bedziemy krytykowac lek ,
              może warto sie zapoznać ze sposobem jego przyjmowania, dawkowania i wspomnianej
              wczesniej diety.
              Moj przypadek został opisany ( jest zdjęcie) w książce Dr. Rybczyńskiego "Nowe
              Poglądy na Etiologię Choroby Raka i Choroby Aids i Zasady Przyczynowego ich
              Leczenia" chyba miałam szczęscie że byłam leczona przez samego twórce tego
              leku.... Pisze to wszystko bo czuje taki moj osobisty obowiazek , dług
              wdzięcznosci ..dla tego człowieka . Ludzie nie maja pojecia o pracy i
              poświęceniu , obrazając go nie znając jego osiągnięć - Namawiam do zapoznania
              się z biografią tego człowiEka.
              Kiedyś też wyśmiewano się z "wynalazków" medycyny , nie wierząc ze bakterie
              istnieją ..prawda? ;)

              PS. chętnie zeskanuje książkE dr. Rybczyńskiego , on nie "robił kasy" na tym
              leku jak obecnie jego kontynuatorzy.. Chciał leczyć ludzi ..i wyleczył tysiące,
              ja jestem jedną z nich.
              Pozdrawiam Serdecznie
              • 02.01.08, 18:33
                o diecie napisalas tak, ze tylko co do picia wod mineralnych mam jasnosc, tzn.
                ze nie nalezy ich pic
                natomiast nie wiem, czy sok z marchwi, kapusta, jogurty - nalezy pic, czy
                wlasnie nie?!
                prosilabym cie, abys szerzej napisala o tych zaleceniach dietetycznych dra
                Rybczynskiego i kiedy one obowiazuja?
              • 27.04.08, 10:00
                Chętnie przeczytam jeżeli mi udostępnisz.Na temat Anry przeczytałem już sporo.
                --
                bogdan
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.