Odejście z pracy - jak się zachować? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie.
    Takie pytanie do wszystkich: zmieniacie pracę - jak odejść z klasą,
    zostawić po sobie dobre wrażenie? Zakładamy, że jest to praca w
    której było w miarę ok, nie mieliście zatargów z nikim, nie
    mieliście wrogów. Napisać do wszystkich maila pożegnalnego - jeśli
    tak, to jakiej treści? Przynieśc do działu jakieś słodkości,
    pożegnać się osobiscie z dyrektorem?
    Wszelkie sugestie mile widziane.
    Dzięki:).
    • Osobiście z całym działem i z ludźmi, z którymi bezpośrednio współpracowałaś w
      firmie.

      Nie zapomnę niesmaku, jaki pozostawił po sobie jeden z byłych dyrektorów parę
      lat temu. Wysłał pożegnalnego maila do wszystkich z biura i wielu
      kontrahentów... i to było całe pożegnanie.

      Ciasteczka czy przysłowiowa kawa po pracy z najbliższymi współpracownikami to
      już sprawa drugorzędna. Ale wcześniej uściskaj im dłoń. Tyle.;)
      --
      opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
      • menk.a napisała:

        > Nie zapomnę niesmaku, jaki pozostawił po sobie jeden z byłych dyrektorów parę
        > lat temu. Wysłał pożegnalnego maila do wszystkich z biura i wielu
        > kontrahentów... i to było całe pożegnanie.

        o kur.. rzeczywiście niesmak :D
        lepsze oczywiście byłoby pitolenie w stylu "byliście wspaniałymi
        współpracownikami, wiele się tutaj nauczyłem, będzie mi was brakować, bla bla
        bla...."



        --
        Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość.
        • jan_hus_na_stosie napisał:

          > menk.a napisała:
          >
          > > Nie zapomnę niesmaku, jaki pozostawił po sobie jeden z byłych dyrektorów
          > parę
          > > lat temu. Wysłał pożegnalnego maila do wszystkich z biura i wielu
          > > kontrahentów... i to było całe pożegnanie.
          >
          > o kur.. rzeczywiście niesmak :D
          > lepsze oczywiście byłoby pitolenie w stylu "byliście wspaniałymi
          > współpracownikami, wiele się tutaj nauczyłem, będzie mi was brakować, bla bla
          bla...."

          Ano niesmak. Niesmak pozostał po formie. Wystarczyłoby powiedzenie sobie
          zwykłego do widzenia czy żegnam oko w oko, niż jak twierdzisz pitolenie w @.
          --
          Czasem kończy mi się cierpliwość do ludzkiej głupoty, a nie mam gdzie uzupełnić.
        • 3 dnbi po mnie do pracy przyjeto pewnego chlopaka.. nie dosc,ze duzy
          (paker silowniany,ale dosc proporcjonalny) to jeszcze
          strasznie "pewny siebie".... taki ktoremu nigdy nie dalo sie nic
          wytlumaczyc, bo on wiedzial i zachowywal sie jakby tlumaczylo mu sie
          bzdety (w zasadzie to byly proste sprawy - procedury zamawiania
          wedlug standartow ISO, ale on nigdy ich nie zalapal i mowilo mu sie
          kilka razy, co bylo olewane)... on sam tez jak cos przekazywal komus
          to tak,ze nikt nie wiedzial o co chodzi... po 2 miesiacach
          przedluzyl umowe

          po kolejnym miesiacy wyjechalam w delegacje na 2 dni... wracam w
          poniedzialek i pytam o to czy dostal w koncu sluzbowa komorke...
          uslyszalam, ze on za tydzien-dwa moze juz nie pracowac bo dostal
          oferte, dla mnie jasne bylo, ze na razie negocjuje ja... we wtorek
          rano sie okazalo, ze bierze urlop zalegly i bedzie w firmie jeszcze
          tylko 2 dni, mial mi szybko przekazac swoje tematy... we wtorek
          popoludniu powiedzial czesc i poszedl sobie do domu... w srode
          dowiedzilam sie,ze juz nie wroci...

          cala ta sprawa rozegrala sie po cichu... kazdy cos tam wiedzial
          szczatkowo, ale nikt dokladnie... o calej sprawie dowiadywalismy sie
          zbierajac szczatkowe informacje od innych... z calego pozegnania
          bylo tylko "czesc" jak co dzien

          w zasadzie mam go gdzies... ale niesmak pozostal

          inny nasz pracownik ktorego w tym tygodniu nie bylo w firmie i nic
          nie wiedzial przyszedl pewnego dnia i zapytal gdzie jest owy
          chlopak... cala sprawe zkwitowal "przyszedl z hukiem, ulotnil sie po
          cichu"



          --
          Zdesperowany Królik
      • Jak ja odchodziłam ze swojej poprzedniej firmy to zaprosiłam
        wszystkich do knajpy na piwo. Taki był generalnie zwyczaj. Zamawiało
        się stolik a alkohol kazdy kupował sobie w swoim zakresie..
        Więc takie było spotkanie, a potem napisałam długiego maila
        dziękujacego za współprace, wyszczególniłam w nim kilka osób z
        którymi pracowałam dłużej i bliżej ale nie tak by ktoś czuł sie
        urażony, że nie został wymieniony z imienia :)
        maile zwrotne mam zachowane do dzisiaj.
        BArdzo ciepło wspominam tamtą prace i ludzi.
        --
        "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
        jadłaby dżem..."

        Piszę
        Marlena
    • W firmach, w których dotychczas pracowałam był zwyczaj, że osoba odchodząca
      pisała maila do wszystkich z podziękowaniem za współpracę (z zachowaniem
      hierarchii - prezes jako pierwsza osoba na liście kontaktów itd.) i przy okazji
      zapraszała na ciacho. To tak ogólnie do wszystkich w firmie. A z tymi
      najbliższymi osobami umawialiśmy się zawsze wieczorem po pracy do knajpki na
      piwko albo tany (co kto lubi).
    • Przynioslam ciacho, z wiekszoscia pracownikow poszlismy na piwo do pubu obok biura (po pracy), osobiscie pozegnalam sie i podziekowalam za wszystko szefowi i bezposredniej menadzerce.
    • wydaje mi sie ze najlepiej bedzie jak przyniesiesz jakies ciacho -
      ustal z szefem termin, on poda go dalej, podziekuj za wspolprace,
      szef pewnie tez cos napomknie, przygotuj talerzyki rozdziel ciasto i
      tyle, napewno dostaniesz jakis pamiatkowy podarunek ;)
      • Ostatni dzień chyba będzie najlepszy. Nie chce wcześniej słuchać
        masy życzeń i słów, że szkoda, że odchodzę, itp.
        A myślicie, że do Prezesa też wypada pójść podziękować, czy
        wystarczy bezpośredni przełożony i dyrektor działu?

        A podarunku pewnie nie dostanę, wnioskuję po tym, że nigdy nie
        dostałam nic na swoje urodziny, jako jedyna osoba z działu. Zawsze
        składka była, a na moje nic. Nie to, że wypominam, ale tak dziwnie.
        Albo wszyscy albo nikt.
        • > A podarunku pewnie nie dostanę, wnioskuję po tym, że nigdy nie
          > dostałam nic na swoje urodziny, jako jedyna osoba z działu. Zawsze
          > składka była, a na moje nic. Nie to, że wypominam, ale tak
          dziwnie.
          > Albo wszyscy albo nikt.


          no to miło...

          tak, ostatni dzień to dobry pomysł, mysle ze do prezesa warto póść i
          też podziękować, za współpracę... :P
        • a skladalas sie na urodziny dla innych? bo jesli tak to ciasto masz
          z glowy

          podejdz, pozegnaj sie z kazdym... o ciescie niech zapomna

          a jak ktos zartem zapyta gdzie ciasto, to powiesz "a gdzie moje
          zalegle prezenty na urodziny, inni dostawali"




          --
          Zdesperowany Królik
          • Zawsze się składałam. Nawet czasami byłam odpowiedzialna za kupno prezentu.
            Przykre to było kiedy co roku było tak samo.

            To co piszesz chyba będzie chamskie i niemiłe;).
            • Jesli było tak jak mowisz, czyli byłas omijana (bo rozumiem, że
              wiedzieli kiedy obchodzisz urodziny), to pozegnalny mail i
              usciskanie reki osobom z ktorymi pracowalas najczesciej wystarczy.
              Nie warto robic imprezy dla ludzi ktorzy nie dazyli Cie jak widac
              sympatia czy ciepla mysla by sie chocby na kwiatka zlozyc podczas
              gdy dla innych nie było to problemem.
              Ja mialam cieple, przyjacielskie i rodzinne relacje w pracy i
              ryczalam jak odchodziłam z tej pracy tak bylam przywiazana do
              ludzi...
              --
              "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
              jadłaby dżem..."

              Piszę
              Marlena
              • Myślę, że jakaś sympatią mnie dazyli, ale mimo wszystko zapominali
                aby złozyć życzenia w dniu urodzin. Oczywiście, że wiedzili kiedy je
                mam, tym bardziej, że w pierwszym roku pracy przyniosłam słodkości,
                ciasto, owoce, kawę, bo widziałam, że każdy tak robi i chciałam tez
                podzielić się informacją, że to jakieś moje świeto. Jednak żadnych
                życzeń nie usłyszałam.
                Myślę, że cukierki wystarczą. Chciałabym jednak rozstać się w
                normalnych stosunkach.
    • u mnie urządza się pożegnalne przyjątko. Ostatnio zafundowaliśmy
      koledze panienki.
    • Slodkosci + kawa. i jakies wyjscie wieczorem z osobami blizszymi.
      jak odchodzilam z pracy to wlasnie tak zrobilam. a i teraz jak
      zegnalismy nasza pracownice, ktora wyjezdza to byla i kawa i ciasto
      i wino wieczorem i maly prezent od nas wszystkich plus kartka z
      zyczeniami i podpisami pracownikow.
      --
      "A nie przyszło Ci do głowy, że wizyta u teściowej to nie czas i
      miejsce na rozmowy z mężem?"
      Made by: Horpyna4
    • u mnie zwykle był mail pożegnalny do kolegów z innych działów, a dla
      najbliższych współpracowników ciacho. wszystko fajnie o ile wszyscy
      w dziale się lubią. ja ogólnie nie lubię takich klimatów
    • Dzięki za wszytskie sugestie i informacje.
      • W moim przypadku uprzejmy, ale raczej suchy mejl do wszystkich z
        informacją, że odchodzę i że są zaproszeni na pożegnalne piwo w
        knajpie. Później obchód prawie wszystkich współpracowników żeby
        pożegnać się osobiście i wysondować kto się wybiera na piwo. W sumie
        przyszło dużo osób, ponad 50. Wtedy był pełen luz, prezenty, śpiewy,
        życzenia. Byli prawie wszyscy pracownicy oprócz szefów (oni
        zwyczajowo nie chodzą :) )
    • Jak odchodziłam z jednej firmy nie tak dawno temu,to na pożegnanie kupiłam dwie
      flachy ;) zaiste było ciekawie :]
      --
      nie jestem optymistką,twardo stąpam po ziemi...ale za to głośno krzyczę-
      niemożliwe nie istnieje!!!
    • nie przesadzałabym z zapraszaniem kolegów i koleżanek z pracy do
      pubu czy w inne miejsce, odejście z pracy to nie powód do urządzania
      przyjęcia. Jeśli byłabyś kierowniczką, naczelniczką, kimś waznym, na
      stanowisku, z dobrą pensją itp. i awansowałabyś na wyższe
      stanowwisko w innej firmie to wówczas mozna urządzac takie
      pożegnalne rauty, w innym wypadku to przesada, stres i niepotrzebne
      koszty. Po co masz sie kosztować, w końcu zrywasz z tym srodowiskiem
      kontakty, a nie będziesz je zacieśniać. Jeśli nie jesteś z
      współpracownikami w bardzo bliskiech kontaktach to i tak połowa z
      zaproszonych osób nie przyjdzie, poza tym miałabyś dylemat kogo
      zaprosić, kogo nie. Jeśli to duża firma i wsółpracuje z sobą kilka
      działów to musiałabyś zaprosić nawet i kilkanaście, kilkadziesiat
      osób. Gdy ja ostatnim razem zmieniałam pracę przyniosłam do pracy
      ciasto, plastikowe talerzyki, serwetki, na zapleczu nałożyłam na te
      talerzyki po dwa kawałki ciasta, zrobiłam kawę i do pokoju
      socjalnego zaprosiłam wszystkich z którymi bezpośrednio pracowałam
      (koleżanki i koledzy z mojego wydziału ok.18 osób), oraz
      naczelniczkę, która była moją bezpośrednią przełożoną. Oczywiście
      nie wszyscy mogli się "urwać" w jednym czasie,ktoś w końcu musiał
      pracować, więc przychodzili grupkami, jedni wychodzili, drudzy
      przychodzili .U mnie w pracy taki był "pożegnalny" zwyczaj, prosty,
      nieskomplikowany. Wypiło się razem ostatnią kawę, pogadało, zjadło
      po kawałeczku ciasta i bez szumu, ale kulturalnie pożegnało ze
      współpracownikami. Poszłam też pożegnać się z dyrektorem -ot, kilka
      zdań na pożegnanie, że odchodzę, że było miło itp. Wkrótce odejdę z
      obecnego miejsca pracy i na pewno pożegnam się z współpracownikami
      w podobny sposób. Kupię ciasto, kawę, zaniosę do pracy i poczęstuję
      nimi pięcioro współpracowników. Jestem bankierem, pracuję w małym
      oddziale pewnego banku i ten mały oddział należy bezpośrednio pod
      główny oddział z którym wsółpracujemy oczywiście, ale są to głównie
      kontakty e- mailowe lub telefoniczne. Nie myśle rozsyłać żadnych
      pożegnalnych e- maili do tego głównego oddziału, uważam że powinno
      się żegnać z tymi z którymi spędzamy najwięcej czasu, z
      kolezankami "zza biurka" czy z jednego pokoju. Pójdę oczywiście
      pożegnać się z dyrektorem, ale to muszę, bo jest u nas kilka razy w
      miesiącu na wizytacji i to po prostu wypada. Poza tym to on
      przyjmował mnie do pracy, wypada więc teraz przyjść i powiedzieć że
      odchodzę. Na pewno takie pożegnanie pozostawi miłe wrażenie.
    • Witajcie

      Rozpoczęłam prace miesiąc temu teraz dostałam nową propozycję pracy bardziej atrakcyjną. Muszę złożyć wypowiedzenie ale nie wiem jak się zachować głupio mi, że po miesiącu już składam wymówienie ale z drugiej strony wzięłam te pracę tylko na przeczekanie cały czas szukałam nowej? Jak się zachować żebym nie zostawiła po sobie złego wrażenia?
    • Też praktykujecie jakieś ciasto/kawę? :)

      --
      w-wielkim-miescie.blogspot.com/
      • Raczej skłaniałabym się żeby przynieść symbolicznie coś słodkiego dla
        najbliższych współpracowników.
        Taki mail do wszystkich wydaje mi się zbyt sztampowy i u mnie raczej pozostawia
        niesmak.Moja dyrektorka jak odchodziła wysyłała coś takiego,masa osób w
        adresie,a ludzie z jej biura na samym końcu.Żenada.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.