Dodaj do ulubionych

zrozumieć faceta...

16.10.09, 16:39
Spotkałam faceta, takiego jakiego szukałam. Spędzanie z nim czasu
było czystą przyjemnością dla mnie i dla niego też. Ja byłam (i
jestem otwarta) na ten związek, on nie planował, że cokolwiek może
między nami zaiskrzyć, gdyż jest świeżo po formalnym rozwodzie (z
byłą żoną rozstali się ponad 2 lata temu). Twierdził, że nie planuje
się z nikim wiązać, bo stracił zaufanie do kobiet, bo już swoje
przeżył, bo jego serce należy do jego córki, bo dla niej tylko żyje,
bo dla niej tylko chce mu się wstawać rano...
O nas nie rozmawialiśmy jasno - o tym co nas łączy, o tym, jak
będzie wyglądać nasza przyszłość, ta bliższa i ta dalsza. Kiedyś go
zapytałam, dlaczego nie mówi co do mnie czuje (nie mówię tutaj
o "kocham Cie", ale o prostych sprawach typu - tęsknie, brakuje mi
Ciebie, nie mogę się doczekać spotkania itd.., dlaczego mi nie mówi
takich rzeczy, zapytał, czy tego wszystkiego nie widać w jego
zachowaniu... Cóż, widać, ale chce to usłyszeć,,, czy to takie
dziwne?
Pewnego dnia, kiedy nie miałam się spotkac z nim, umówiłam się ze
starym znajomym. No i oczywiście co? On zadzwonił i zapytał, czy się
spotkamy. Ja powiedziałam, że już jestem umówiona, potem pytanie - z
kim, itd.. nie miałam nic do ukrycia, znajomy to znajomy, ale
zaczęła się jazda... nagle obrót o 180 stopni - stracił do mnie
zaufanie,,, boże, nic nie zrobiłam, nie mam nic na sumieniu, to
jakieś szaleństwo dla mnie...
wkurzyło mnie to bardzo, więc kilka dni odczekałam w ciszy, potem
odezwałam się do niego, rozmowa była bardzo spokojna, przez gg, bo
telefonu nie odebrał.. a wiecie jak sie pisze przez gg,
interpretacja dwóch stron może być różna, szczególnie kiedy pisze
się o delikatnych sprawach uczuciowych.
Jednym słowem - ja cały czas nie rozumiem, dlaczego tak szybko tak
źle mnie osądził, nie dając sobie nic wytłumaczyć, gdyż - jak
powiedział - nie chce znać tłumaczenia ani wyjaśnienia mojego.

Zależy mi na nim, chce o niego walczyć, tylko jak? Nie będę go
przepraszać ani prosić o drugą szansę, bo nic złego nie zrobiłam, bo
nie mam sobie nic zupełnie do zarzucenia. Gdybym tak zrobiła, to
straciłabym szacunek do siebie!!!

Teraz, przez tydzień czasu nasz kontakt ograniczył się do 3 rozmów
przez gg na zasadzie "co u Ciebie, ok, tak sobie, smutno, itd" czyli
nic konkretnego.. Wysłał mi przytulające się buźki na pożegnanie z
dopiskiem, że na chwilę obecną tylko tyle może...
Co mam robić dalej? Mam czekać aż on zdecyduje się na normalny
kontakt, telefon, spotkanie... czy mam go olać, gdyż ile można
cierpieć za coś, czemu wcale nie jestem winna...
I dlaczego mam być osądzona tą samą miarką co jego była żona, która
zostawiła go dla kogoś innego...
Może nie warto sobie zawracać głowy? bo w przyszlości takie sytuacje
będą się powtarzać... łatwo powiedzieć - daj sobie spokój - ale
naprawde mi na nim zależy...
Edytor zaawansowany
  • 16.10.09, 16:45
    Walcz o niego a później na potęgę żal nam się tutaj,jaka byłaś głupia bo o byle
    gó... Twój luby robi Ci sceny:) Bo chory z zazdrości bo to bo tamto:)
    --
    "Był romantyzm, był pozytywizm.. a teraz to chyba ku...zm jest"
  • 16.10.09, 20:31
    ciebie chyba nie kochala matka,ze tak mscisz sie na kazdej kobiecie.
    a moze cierpisz na SKO? "syndrom kobiety opuszczonej" (albo zapuszczonej,
    uczuciowo") ha ha
  • 16.10.09, 21:08
    I masz zamiar odejść od chłopa czy jednak dalej nieszczęśliwie tkwić w tym
    związku?:)
    Niekochana z SKO? Po co? Są normalni faceci którzy Cię uszczęśliwią:)
    Życie jest zajebiste uwierz w to zamiast czekać na jesionkę i gonić za mną:))
    --
    "Był romantyzm, był pozytywizm.. a teraz to chyba ku...zm jest"
  • 16.10.09, 16:47
    Ło matko Buzka!
    Znów o używanym facecie?
    --
    Mietek :-)
  • 16.10.09, 16:59
    > Spędzanie z nim czasu
    > było czystą przyjemnością
    Czy dobrze domyślam się natury tej przyjemności? ;-)

    > O nas nie rozmawialiśmy jasno
    A czy w ogóle mieliście jakieś "my"?

    > cały czas nie rozumiem, dlaczego tak szybko tak źle mnie
    > osądził, nie dając sobie nic wytłumaczyć, gdyż - jak
    > powiedział - nie chce znać tłumaczenia ani wyjaśnienia
    1. Może miał dość tego układu i wykorzystał pierwsza okazję,
    "baba z wozu, koniom lżej"?
    2. Może jest chorobliwie zazdrosny?
    3. Może uważa że jesteś chętna, gotowa na każde wezwanie,
    a on pragnie dziewicy na nową partnerkę?

    > Jednym słowem - ja cały czas nie rozumiem, dlaczego tak szybko tak
    > źle mnie osądził
    Bo nie włożył wysiłku w zdobywanie ciebie.
    Podałaś mu się na tacy, a to wcale nie podnosi
    wartości kobiety w oczach mężczyzny. To zresztą
    ogólna zasada - nawet buty za 2 tysiące będziesz
    bardziej szanować niż te za 112 złotych.

    --
    Wanilinowa napisałaś o mnie nieprawdę
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,99007843,99213550,Re_stac_sie_panna.html

    i ogłosiłaś EOT! Ładnie to tak? A gdzie przeprosiny?
  • 16.10.09, 17:07
    olać
    nie narzucać się
    nie przepraszać
    bo będziesz to robić już zawsze
  • 16.10.09, 17:58
    Skoro niejasne bylo czy istnieje jakies "my", to moze trzeba bylo go zapytac,
    czy jest lub czy bedzie "my". Takie nieprecyzyjne relacje mszcza sie pozniej
    dokladnie tak, jak przytrafilo sie to Tobie. Jak dla mnie to zaistnialo
    nieporozumienie miedzy Wami. On pewnie nie chce wyrazac zadnych deklaracji, a Ty
    chcesz wiedziec na czym stoisz.. no i macie konflikt. Napisz mu mejla, w ktorym
    wyjasnisz mu swoje stanowisko, ze nie traktuje Cie jak swojej dziewczyny, w
    zwiazku z tym nie jest to dla Ciebie oczywiste, ze masz sie przed nim spowiadac
    ze spotkan ze znajomymi facetami. Ostatecznie w tym ukladzie Ty tez masz prawo
    przypuszczac, ze on umawia sie na kawe ze znajomymi kobietami i pewnie tez
    zdziwilby sie, gdybys miala o to pretensje. Wiesz, takie sprawy najlepiej
    wyjasniac wprost. Przynajmniej niech konkrety padna z Twoich ust, skoro on
    zgrywa takiego tajemniczego. Jak dla mnie to zachowuje sie jak dumna panienka,
    ale wiem, ze tacy faceci tez istnieja. I nie narzucaj sie za duzo. Wyraz swoje
    stanowisko, a on niech sie ustosunkuje. Jesli nieporozumienie jest dla niego
    wystarczajacym pretekstem do zerwania relacji, to nie masz co oczekiwac, ze ta
    relacja bedzie miala silne podstawy.
    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • 16.10.09, 18:25
    Jakbym czytała o swoim facecie w dawnych czasach!
    Z jednej strony on nic nie deklarował i nie chciał deklarować, a
    zdrugiej dawał oznaki zazdrości, miłości, tęsknoty itp.
    Nie wiem czy faceci tacy są, ale zapewne Twój jeszcze nie jest
    zdecydowany czy chce być z Toba na poważnie czy też nie.
    Sam sie pewnie dziwi swoim reakcjom tzn. tej zazdrości i smutkowi,
    że sie z Toba nie spotyka.

    A jednak doświadczony przez los nie będzie wyciągał rąk do Ciebie,
    bo już te ręce zostały mu troszkę utrącone.

    Czy Ty też jesteś po rozwodzie?

    Jeśli nie to będzie Wam trudno, do tego stopnia, że byc może ciągle
    będziesz musiała mu udawadniać, że i jak go kochasz.
    Być może będzie tak, że długo nie będzie sie działo nic konkretnego,
    potem powoli, powoli zaczniecie się zbliżać.
    W końcu on uwierzy, że to miłość. Ale ciągle będzie potrzebował
    dowodów tej miłości i Ty będziesz musiała mu je dawać w przeróżnych
    postaciach: czy to nie spotykania się ze starymi znajomymi, czy
    zrywania kontaktów z koleżankami (bo będa głupie) bo liczy się tylko
    on.
    A kiedy będzie na imprezie służbowej i zostawi komórkę w samochodzie
    (bo była w kurtce, a kurtki zapomniał) i nie będziesz się mogła
    dodzwonić do niego przez cały dzien i nie zadzwoni wieczorem, że
    przyjdzie później, potem usłyszysz, że nie jest w stanie obiecacać
    Ci, ze następnym razem tak nie będzie, bo tego nie może
    zagwarantować. I już.

    Zastanów się kobieto czy masz na to siłę.

  • 16.10.09, 18:28
    Oczywiście wszyscy wierzą, ze u nich będzie inaczej i oby tak było u
    Ciebie, ale doświadczenie uczy, że jest tylko gorzej, nie lepiej.
    Sorry, że tak dołująco, ale realistycznie.Niestety.
  • 16.10.09, 20:24
    Byłam w takim samym "pseudozwiązku", i teraz kiedy minęło parę miesięcy żałuje
    każdej chwili którą z nim spędziłam. Ja przepraszałam i prosiłam o wybaczenie.
    Ale czepiał się przy każdej byle okazji. Wreszcie stwierdziłam że brakuje mi już
    sił i wykasowałam jego numer z komórki. Minęło pół roku i to on do mnie
    wydzwania, zaprasza na obiad, kawę, sok, cole. Widać nudzi mu się;). Twój też
    będzie za Tobą latał ale dopiero wtedy gdy Ty będziesz go miała daleko gdzieś.
  • 16.10.09, 20:34
    Poczekaj aż mu foch przejdzie, bo jak sie ugniesz to potem będzie Ci robił
    awantury za to ze spojrzałaś na sprzedawcę w sklepie. To ważne by być
    konsekwentnym wobec kogos kto tak sie zachowuje. Jak z dzieckiem. Napisz mu
    ostatni raz, że jesteś zmeczona tłumaczeniem sie za coś czego nie zrobiłaś itp.
    Ładnie ubierz to w słowa, po swojemu i powiedz, że jak będzie gotowy do rozmowy
    normalnej, albo spotkania, niech się odezwie. A do tego czasu niech myśli.
    Powodzenia.
  • 17.10.09, 23:31
    Jestesmy w kontakcie, dla mnie za lakonicznym, ale lepszy taki
    kontakt niż żaden.. nie napieram, czekam na rozwoj wydarzeń.
    Rozmawiamy o tym, jak nam mijaja dni, bez żadnych nawiązywań do
    tego, co się stało. Mam ogromną ochotę zaproponować spotkanie, bo
    najnormalniej za nim tęsknię, ale nie zrobię tego.. czekam, aż on
    wyjdzię z tą propozycją.
    Ktoś w pierwszych komentarzach napisał o używanym facecie -
    niestety, ale teraz kiedy ludzie nie potrafią ze sobą żyć, tak to
    już wygląda, że połowa jest z odzysku, bo przecież 50% par się
    rozwodzi...
  • 18.10.09, 14:18
    Dziewczyno daj sobie spokój z tym facetem, gdyby mu na tobie
    zależało to NIE ZASTANAWIAŁBY SIĘ CZY Z TOBA BYĆ CZY NIE BYĆ, BO
    WILECE ZAWIEDZIONY,to jest stara dobra wymówka gdy ktoś nie chcve
    sie wiązać z drugim człowiekiem "nie chce sieangażować bo zostałem
    juz kiedyś zraniony!"
    Uwierz, że faceci maja instynkt zdobywczy, nie patrzą za bardzo na
    to co był, jak kobieta go interesuje to bezie o nia zabiegał, będzie
    chciał z nia być a nie bredził jakieś farmazony!
    A teraz wykorzystuje jeszcze bardziej moment kiedy umówiłaś sie ze
    znajomym, to dla niego jeszcze wieksza wymówka żeby mieć pretekst do
    tego aby odsunąć sie jeszcze bardziej od ciebie.Facet który kochałby
    ciebie jeszcze bardziej by walczył gdyby ktoś inny pojawił się na
    horyzoncie.
    A ty przestań sie przed nim tłumaczyćbo jeszcze bardziej sie
    pogrążasz, dajac mu do zrozumianie że bardzo ci na nim z ależy.Nie
    chce to nie, niech spada.Mało facetó na tym świecie? Nie cackaj sie
    ztakimi, i przestań go wypytywać, pisać, dzwonić bo przestanie
    całkiem cie szanować.Jak mu zależy to wróci jak nie to nie.
  • 18.10.09, 14:19
    przepraszam za błędy i "pozjadane" litery ;)
  • 18.10.09, 18:56
    > A teraz wykorzystuje jeszcze bardziej moment kiedy umówiłaś sie ze
    > znajomym, to dla niego jeszcze wieksza wymówka żeby mieć pretekst do
    > tego aby odsunąć sie jeszcze bardziej od ciebie.Facet który kochałby
    > ciebie jeszcze bardziej by walczył gdyby ktoś inny pojawił się na
    > horyzoncie.

    dokładnie.
  • 18.10.09, 18:52
    po przeczytaniu mam wrażenie, że jesteś dla niego tzw "kobietą na przeczekanie",
    ot żeby nie być samemu, dopóki nie spotka kogoś w kim się zakocha.
  • 26.12.09, 19:46
    zrobilam tak, jak kilka osob radzilo - napisalam maila, w ktorym
    opisalam wszystko, co mysle, co czuje, czego oczekuje itd. i po
    prostu pozegnalam sie z nim zyczac mu szczescia w zyciu.
    Zareagowal szybko, napisal, ze bardzo przeprasza za cale to
    zamieszanie w moim zyciu, ale nie jest gotowy na nowy zwiazek.
    I tyle, nie bylo dalszego kontaktu.
    Az do srody przed wigilia - zadzwonil z zapytaniem, czy moze sie ze
    mna spotkac i zlozyc mi swiateczne zyczenia. Spotkalismy sie i
    szybko wrocilo to wszystko, co kiedys bylo. Zaczelismy sie przytulac
    i calowac,,, to jakies chore, bo ja teraz jestem na poczatku
    znajomosci z innym facetem, ale ten od tych kilku dni siedzi mi w
    glowie.
    Nie ustalilismy nic na przyszlosc - spotkanie, cokolwiek. Coz,
    zobacze co sie wydarzy. Ciekawa jestem jego zachowania teraz.
    Kilka osob przewidzialo i ten scenariusz; ja nie wierzylam... jednak
    szkoda, ze musialo uplynac 3 miesiace,,,
  • 26.12.09, 20:01
    > Kilka osob przewidzialo i ten scenariusz; ja nie wierzylam... jednak
    > szkoda, ze musialo uplynac 3 miesiace,,,

    a cóż takiego znaczącego wydarzyło się po tych trzech miesiącach? moim zdaniem
    jesteś w punkcie wyjścia

    --
    :)
  • 26.12.09, 21:35
    Kobieto, musisz być konsekwentna. On ma czkawkę po poprzednim związku, więc
    będzie się zachowywał jak idiota, bo do rozsadnego podejścia póki co zdolny
    zwyczajnie nie jest. A zatem to ty musisz ustalić granice i się ich trzymać.
    Jeśli nie chcesz bawić się w związek z nim i opatrywanie jego ran dusznych (a to
    zajęcie równie lekkie, łatwe i przyjemne jak tłuczenie kamieni na szosie), to
    trzymaj się od niego z daleka i nie pozwalaj mu na przytulanki i temu podobne.
    Niechaj nie znaczy nie.
    --
    Wiedźma waathewitch.blox.pl

    "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze
    normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
    Stephen King
  • 27.12.09, 01:06
    Ja Cię nie rozumiem. Na cholerę ty się z nim spotkałaś po tym jak
    powiedział, że nic z tego? Nauczył się jedynie tego, że może robić z
    Tobą co chce.
  • 26.12.09, 20:51
    Gdzie Wy baby takich gości znajdujecie? Ja takich jazd nie miałam nawet jak
    wybierałam się (sama) do znajomego na sylwestra (mój akurat przebywał wtedy za
    granicą). Było tylko "gdzie jedziesz?", "tu i tu", "aha, baw się dobrze,
    zadzwonię o północy" i po sprawie. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której
    ktokolwiek, a już zwłaszcza "mój" mężczyzna urządza mi przesłuchanie z kim i po
    co jestem umówiona. Ja takich akcji nie urządzam więc oczekuję tego samego.
    Jakby nie zrozumiał, to szybko by przestał być "moim".

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 27.12.09, 17:47
    To już musi być szalona desperacja by rzucać się na dzieciatego rozwodnika.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.