Dodaj do ulubionych

Męska natura czy wypaczenie?

03.11.09, 10:02
Notorycznie w wątkach o porno i onaniźmie pojawiają się głosy, że to
normalne. Ja się zgodzę, że obejrzenie pornosika, fotek czy czego
tam połączone z samozaspokojeniem samo w sobie nie stanowi odchyłu,
podobnie jak czytanie erotycznej literatury, czy ogólnie szukanie
sobie różnych żródeł erotycznych bodźców.
Jednakże wielokrotnie zetknęłam się z osobami uzależnionymi od
masturbacji (u mężczyzn najczęściej wiąże się to z porno u kobiet z
fantazjowaniem)- kobiety nie potrafią wtedy przeżyć orgazmu inaczej
niż w ten sposób i cierpią latami, mężczyźni słabo reagują na bodźce
i szukają coraz silniejszych podniet (zaczynają się wtedy eskapady
po burdelach, wyrywanie panienek, wszystko co da trochę
adrenalinki). Kobiety odjeżdżają w fantazje, których partner nie
jest w stanie spełnić, mężczyźni zaczynają preferować seks, który
dla kobiet nie jest satysfakcjonujący, a i tak naprawdę
satysfakcjonujacy jest dla nich tylko onanizm.
Zaczyna się instrumentalne traktowanie partnera i obwinianie go o
własne kłopoty z seksualnością - on nie jest dostatecznie czuły, ona
jest o 5 kilo za gruba, on jest nieromantycznym egoistą, ona jest
oziębłą egoistką. Partner ma w takiej sytuacji wszystkie objawy
współuzależnienia i zazwyczaj bardzo niskie poczucie własnej
wartości.
Partner który nie ma takiego problemu - zazwyczaj nie ukrywa tego co
robi, jest to naturalne, osoby, które "odkryte" reaguja bardzo
emocjonalnie, obwiniaja partnera o naruszanie prywatności itp. - to
juz grupa podejrzana.
Edytor zaawansowany
  • 03.11.09, 10:18
    ale o co pytasz tak naprawdę?
  • 03.11.09, 10:36
    varia1 napisała:

    > ale o co pytasz tak naprawdę?

    O nic. Bogini nie pyta. Bogini wie. Bogini dzieli się przemyśleniami.;)
    --
    Elokwencja u kobiety to rozwiązłość umysłu. Rozwiązły umysł prowadzi do
    rozwiązłości ciała.
  • 03.11.09, 10:44
    menk.a napisała:

    > O nic. Bogini nie pyta. Bogini wie. Bogini dzieli się
    przemyśleniami.;)

    Może ty dla odmiany podziel się swoimi.
  • 03.11.09, 10:49
    Ależ mnie się dobrze czyta Ciebie. I to mi wystarcza.;)

    ps. uśmiechnij się.;)
    --
    Wpycham kij w mrowisko i w popłochu oddalam się w nieznanym kierunku.
  • 03.11.09, 12:15
    menk.a napisała:


    > ps. uśmiechnij się.;)

    A co mi tam :))))
  • 03.11.09, 12:26
    I niech tak zostanie.;))
    --
    Wpycham kij w mrowisko i w popłochu oddalam się w nieznanym kierunku.
  • 03.11.09, 10:42
    varia1 napisała:

    > ale o co pytasz tak naprawdę?

    Męska natura czy wypaczenie?

    Czy oglądanie porno i masturbacja zawsze jest normą? Czy jest
    granica? Czy stuprocentowy mężczyzna to naprawdą osobnik trzepiący
    sobie przy kompie jak tylko nie widzi i wyskakujacy na anala do
    agencji? A może jednak wierny mąż i ojciec, odpowiedzialny i w razie
    potrzeby potrafiący pożyc jakiś czas bez seksu?

  • 03.11.09, 11:28
    ale przeciez na te pytania odpowiedzialas sama sobie wyzej, w tym
    wypadku akurat sie zgadzam z 'diagnoza' :)
  • 05.11.09, 11:48
    boginio a czy ty nie wiesz, ze w świecie sa seksoholicy, którzy z
    wierzchu wygladają jak normalni ludzie. zwłaszcza oni nie są wcale
    podobni do modelek czy tez sportsmenów. to sie dzieje wtedy kiedy
    nawet najgorsza laska z połykiem jest lepsza niz cokolwiek innego
    dla delikwenta. ciesz sie, ze tego nie doświadczasz.
  • 03.11.09, 10:26
    a jeżeli ktoś ogląda filmiki porno, ale się przy nich nie onanizuje, bo woli
    seks na żywo ze swoją partnerką? może sobie czasem pooglądać?
  • 03.11.09, 10:38
    rumak.hrabiny napisał:

    > a jeżeli ktoś ogląda filmiki porno, ale się przy nich nie
    onanizuje, bo woli
    > seks na żywo ze swoją partnerką? może sobie czasem pooglądać?

    szanowny rumaku hrabiny, jak widzę koniecznie chcesz się
    wypowiedzieć, ale nie masz czasu przeczytać dokładnie o co chodzi,
    wyręczę cię:

    Ja się zgodzę, że obejrzenie pornosika, fotek czy czego
    tam połączone z samozaspokojeniem samo w sobie nie stanowi odchyłu,
    podobnie jak czytanie erotycznej literatury, czy ogólnie szukanie
    sobie różnych żródeł erotycznych bodźców.


    To z postu tytułowego. Może następnym razem doczytaj całość zanim
    się wygłupisz.
  • 03.11.09, 11:14
    co jest męską naturą a co wypaczeniem? oglądanie filmików porno czy
    masturbowanie się? dlaczego w swych wykładach uparcie łączysz filmy porno z
    masturbacją? dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy oglądają
    filmy porno, by się masturbować? czy nie dlatego, że to rozwala cały twój wywód?
  • 03.11.09, 11:48
    rumak.hrabiny napisał:

    > a jeżeli ktoś ogląda filmiki porno, ale się przy nich nie
    onanizuje, bo woli
    > seks na żywo ze swoją partnerką? może sobie czasem pooglądać?

    Ja nie mam nic do oglądania pornosów, z partenrką, bez partnerki czy
    jak kto lubi i niezależnie jakie czynności temu towarzyszą lub nie
    towarzyszą.
    Jednakże jeśli to przeradza się w nawyk/przymus, prowadzi do
    ranienia uczuc partera/partnerki, łamania przysięgi wierności,
    zaburzeń seksualnych to jest tu cos nie w porzadku, czyz nie? A
    powszechna obowiązująca tu na forum wykładnia - to faceci oglądaja
    porno i to norma. A jesli ktos uważa inaczej to zacofaniec, wróg itp.
    dziwi mnie pisanie kobietom, które zwracaja się po poradę w
    podobnych sprawach, ze robią z igły widły. Jak z tym człowiekiem od
    siostry - to naprawdę norma, ze dojrzały człowiek kazdy wieczór
    spędza przed kompem na samozaspokajaniu i ze robi to w taki sposób,
    ze jego siostra o tym wie?
  • 03.11.09, 15:15
    W tym akurat przypadku nie wiemy czy robi to każdego wieczoru czy nie, znamy
    sytuacje z trzeciej ręki, równie dobrze siostra mogła wyolbrzymić sprawę.
  • 03.11.09, 10:40
    Męską naturą jest wypaczenie, to chyba jasne.
    --
    Two strangers, not strangers.
    Only lacking the knowing...
  • 03.11.09, 10:47
    twojabogini napisała:


    > Jednakże wielokrotnie zetknęłam się z osobami uzależnionymi od
    > masturbacji (u mężczyzn najczęściej wiąże się to z porno u kobiet z
    > fantazjowaniem)- kobiety nie potrafią wtedy przeżyć orgazmu inaczej
    > niż w ten sposób i cierpią latami, mężczyźni słabo reagują na bodźce
    > i szukają coraz silniejszych podniet (zaczynają się wtedy eskapady
    > po burdelach, wyrywanie panienek, wszystko co da trochę
    > adrenalinki). Kobiety odjeżdżają w fantazje, których partner nie
    > jest w stanie spełnić, mężczyźni zaczynają preferować seks, który
    > dla kobiet nie jest satysfakcjonujący, a i tak naprawdę
    > satysfakcjonujacy jest dla nich tylko onanizm.
    > Zaczyna się instrumentalne traktowanie partnera i obwinianie go o
    > własne kłopoty z seksualnością - on nie jest dostatecznie czuły, ona
    > jest o 5 kilo za gruba, on jest nieromantycznym egoistą, ona jest
    > oziębłą egoistką. Partner ma w takiej sytuacji wszystkie objawy
    > współuzależnienia i zazwyczaj bardzo niskie poczucie własnej
    > wartości.


    Hm, jak to się dzieje, że z odchyleniem spotykasz się często, nic nie pisząc o
    normie?
    To nie jest atak, zastanawiam się, czy to ma związek z Twoją pracą, że masz do
    czynienia z takimi przypadkami w liczbie mnogiej i na dodatek w ogóle o nich wiesz.

    Bo ja, zwykła biurwa, nie żaden psycholog-seksuolog na przykład, raz, że o
    dewiacjach w wykonaniu moich znajomych nie wiem prawie nic (bo kto by chciał
    gadać o dewiacji, która go dopadła, czyli de facto o dość wstydliwej, dla
    większości ludzi, sprawie), a dwa, że ze statystyki wynika, że nawet, jeśli
    któryś/któraś ma poważne odchyły od w miarę normalnych zachowań seksualnych, to
    reszta znajomych raczej ich nie będzie miała. No, chyba, że przyciągam dziwne
    osobniki.
    Ale nie.



    --
    dópę urywa
  • 03.11.09, 11:02
    funny_game napisała:

    > Hm, jak to się dzieje, że z odchyleniem spotykasz się często, nic
    >nie pisząc o normie? To nie jest atak, zastanawiam się, czy to ma
    >związek z Twoją pracą,

    Tak, ma. Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
    rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
    utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
    tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
    rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża. Ale żeby wogóle
    umieć zareagować na takie sytuacje - sporo czytam i staram się
    pogłębiac swoją wiedzę o patologiach. Ludzie w związkach z osobami
    uzależnionymi od jakiegos rodzaju zachowań seksualnych bardzo
    cierpią.

    > No, chyba, że przyciągam dziwne osobniki.
    > Ale nie.

    Nie, to nie tak. Okreslone miejsca i zawody przyciagają określone
    patologie, odchyły. Jako położna stykałabym się pewnie z kochającymi
    się parami :)
  • 03.11.09, 10:55
    człowiek od onanizmu zaczyna, zwykle w wieku dziecięcym, i nie rozumiem,
    dlaczego miałby nagle przestać?

    a pomiędzy odpowiedzialnym mężem, rezygnującym z ręcznego (why właściwie) a
    notorycznym wizytantem burdeli, jest mąż dwufunkcyjny.

    większość ludzi tak funkcjonuje i nie jest to specjalność męska.


    --
    prawie jak kopov
    the end
  • 03.11.09, 12:18
    six_a napisała:

    > a pomiędzy odpowiedzialnym mężem, rezygnującym z ręcznego (why
    >właściwie) a notorycznym wizytantem burdeli, jest mąż dwufunkcyjny.
    > większość ludzi tak funkcjonuje i nie jest to specjalność męska.

    A nie sądzisz, że to czasami może być tak, że zamiast rozwijać więź
    erotyczną z partnerem rozładowuje się popęd samodzielnie. Nie w
    kazdym wypadku, bo moze byc tez redukcja libido przy okresowo
    występujących różnicach, ale czasem łatwiej odjechac w fantazje niż
    pogadać uczciwie z żoną.
  • 03.11.09, 12:49
    czasami tak może być, ale w celu zbadania należałoby się udać na forum dewiacje.
    tutaj raczej nikt się nie skłoni ku idealistycznej wizji 'uczciwego partnera,
    czyli po ślubie już zero fantazji, zero porno i zero masturbacji, bo można zranić.

    jeśli kogoś to rani, tzn. sam fakt oglądania, bo zdarzyło się, że się natknął na
    partnera w wiadomej sytuacji, a to nie ma jakichś tam innych konsekwencji w
    postaci: zaprzestania współżycia w ogóle, maniackiego kupowania/ściągania
    pornosów, dołowania partnerki, bo nie wygląda jak lasia z filmu itp., to znaczy,
    że ten "zraniony" ma większy problem niż "raniący".

    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 03.11.09, 13:13
    six_a napisała:

    > tutaj raczej nikt się nie skłoni ku idealistycznej
    wizji 'uczciwego partnera, czyli po ślubie już zero fantazji, zero
    porno i zero masturbacji, bo można zranić.

    dziwnie definiujesz uczciwość...

    > jeśli kogoś to rani, tzn. sam fakt oglądania, bo zdarzyło się, że
    >się natknął na partnera w wiadomej sytuacji, a to nie ma jakichś
    >tam innych konsekwencji w postaci: zaprzestania współżycia w ogóle,
    >maniackiego kupowania/ściągania pornosów, dołowania partnerki, bo
    >nie wygląda jak lasia z filmu itp., to znaczy, że ten "zraniony" ma
    >większy problem niż "raniący".

    Z tym się zgodzę. Aczkolwiek częściowo - młode niedoswiadczone
    kobiety mogą traktować kazdy przejaw seksualności partnera nie
    skierowany w ich stronę jako "zdradę" i to nie jest chorobowe.
    Normalny człowiek w takiej sytuacji siada i rozmawia, a nie urządza
    awanturę.
    Pomijam ze w katolickiej koncepcji małżeństwa kierowanie
    seksualności w inną stronę niż żona (na rower, brata kolegi,
    czerwone szpilki na wystawie) stanowi naruszenie zasady wierności.
    Małżeństwo katolickie pracuje nad swoją seksualnością i kieruje nią
    świadomie - co zabawne podobnie jak pary tantryczne.

  • 03.11.09, 13:37
    >dziwnie
    to nie ja zdefiniowałam, ale całkiem możliwe, że źle zrozumiałam:
    "A może jednak wierny mąż i ojciec, odpowiedzialny i w razie
    potrzeby potrafiący pożyc jakiś czas bez seksu".


    >nieskierowany w ich stronę jako "zdradę" i to nie jest chorobowe.
    hmm, a dlaczego miałyby to traktować jako zdradę, skoro same, tak sobie zakładam
    dla ułatwienia, fantazjują na tematy erotyczne niezwiązane z partnerem, np. przy
    tych książkach, o których wspominałaś?

    --
    prawie jak kopov
    where do I begin
  • 03.11.09, 13:59
    six_a napisała:

    > >dziwnie
    > to nie ja zdefiniowałam, ale całkiem możliwe, że źle zrozumiałam:
    > "A może jednak wierny mąż i ojciec, odpowiedzialny i w razie
    > potrzeby potrafiący pożyc jakiś czas bez seksu".

    Chodziło mi o tutaj raczej nikt się nie skłoni ku idealistycznej
    wizji 'uczciwego partnera, czyli po ślubie już zero fantazji, zero
    porno i zero masturbacji, bo można zranić
    .

    > >nieskierowany w ich stronę jako "zdradę" i to nie jest chorobowe.
    > hmm, a dlaczego miałyby to traktować jako zdradę, skoro same, tak
    sobie zakładam dla ułatwienia, fantazjują na tematy erotyczne
    niezwiązane z partnerem, np. przy tych książkach, o których
    wspominałaś?

    Z braku doswiadczenia? Z fałszywych wyobrazeń nabytych w toku
    wychowania i socjalizacji?
  • 03.11.09, 15:21
    tak, bo ja tego "uczciwego" oparłam właśnie na tym wiernym, odpowiedzialnym,
    który się obywa bez.

    > Z braku doswiadczenia? Z fałszywych wyobrazeń nabytych w toku
    > wychowania i socjalizacji?
    no tak, ale po co je utwierdzać w przekonaniu, że to zdrada czy jakaś
    nieuczciwość? zrozumieć tezę, a jej przytaknąć to nie to samo.
    poza tym wszyscy kłamią podobno, więc jak ktoś pisze: spoko luzik mój się
    onanizuje 15 razy dziennie, a ja w tym czasie tańczę nago na stole przy
    odsłoniętym oknie, trzeba podzielić przez sto:)

    --
    prawie jak kopov
    FU very much
  • 03.11.09, 11:05
    Ja to chciałam zapytać co to dokładnie znaczy 'wielokrotnie' i gdzie
    się zetknełaś z tymi uzaleznionymi? W gabinecie psychoterapuetycznym
    na terapiach grupowych(jako pacjentka) czy może jesteś
    seksuologiem/psychologiem?
  • 03.11.09, 11:59
    catthe napisała:

    > Ja to chciałam zapytać co to dokładnie znaczy 'wielokrotnie' i
    >gdzie się zetknełaś z tymi uzaleznionymi? W gabinecie
    >psychoterapuetycznym na terapiach grupowych(jako pacjentka) czy
    >może jesteś seksuologiem/psychologiem?

    Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
    rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
    utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
    tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
    rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.


    A nawet gdybym była pacjentką, osobą działającą w organizacji
    feministycznej, kobietą której znajomi bawią sie w brudny seks to co
    by to zmieniło albo znudzoną żoną na macierzyńskim? Nie mogłabym
    zadać pytania na forum? albo mieć swojego zdania o uzaleznieniach
    seksualnych?
  • 03.11.09, 12:55
    twojabogini napisała:


    > Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
    > rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
    > utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
    > tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
    > rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.

    >
    > A nawet gdybym była pacjentką, osobą działającą w organizacji
    > feministycznej, kobietą której znajomi bawią sie w brudny seks to
    co
    > by to zmieniło albo znudzoną żoną na macierzyńskim? Nie mogłabym
    > zadać pytania na forum? albo mieć swojego zdania o uzaleznieniach
    > seksualnych?

    Ale jakie Ty właściwie pytanie zadałaś? Bo z tego co widzę to
    opisałaś pewną oczywista rzecz. A mianowicie to, że jeśli ktoś staje
    się uzależniony od onanizmu to niesie to za sobą szereg utrudnień w
    jego relacjach z samych sobą, innymi, w budowaniu dobrej relacji,
    itd. Pisałam o tym zresztą wczoraj w wątku o nałogowym onaniście.

    No ale co z tego wynika to ja nie rozumiem. Co jednostki chorobowe
    mają do zdrowych ludzi? Co chciałaś wnieść tym postem?
    W pierwszym swoim poscie pisząc, że wielokrtonie spotkalaś się z
    uzaleznieniem od onanizmu chcialaś sprawic wrazenie, że jest to
    jakiś reprezentatywny wycinek rzeczywistosci. Tymczasem spotykasz
    ich w swojej pracy z racji wykonywanego zawodu więc nie bardzo
    rozumiem jaki był sens tego wywodu.
  • 03.11.09, 13:22
    catthe napisała:

    > Ale jakie Ty właściwie pytanie zadałaś? Bo z tego co widzę to
    > opisałaś pewną oczywista rzecz.

    Odniosłam się do wypowiedzi z forum, że kaądy onanizm jest normą, to
    męska natura a baby sa wśibskie i przesadzają. Więc pytam co dla
    kogo jest normą. Na poczatek wyraziłam tez swoja opinię. To zdaje mi
    sie norma w dyskusji. Podałam też na jakiej podstawie opinię taką
    sobie wyrobiłam.

    > Co jednostki chorobowe mają do zdrowych ludzi? Co chciałaś wnieść
    >tym postem?

    Jesli cie to tak interesuje, mozesz sobie post na ten temat
    załozyć ;) jestem po prostu ciekawa co sądzą inni ludzie. Zwłaszcza,
    ze wiele osób ma inaczej niż ja ustawione granice tego co jeszcze
    miesci się w normie a co nie.

    > W pierwszym swoim poscie pisząc, że wielokrtonie spotkalaś się z
    > uzaleznieniem od onanizmu chcialaś sprawic wrazenie, że jest to
    > jakiś reprezentatywny wycinek rzeczywistosci.

    Tak. Taki miałam własnie cel. Do tego chciałam się poszczycić, że
    zawodowo stykam się za zbokami. A przy okazji pozdrowić jeszcze
    mamę. I rumaka hrabiny.

    >Tymczasem spotykasz ich w swojej pracy z racji wykonywanego zawodu
    >więc nie bardzo rozumiem jaki był sens tego wywodu.

    I to cię aż tak martwi? Około 6 godzin spędzam przy kompie w
    robocie. Nie da się non stop napi.. w klawiaturę, zreszta ja na
    szczęscie nie muszę. Jedni w ramach "przerywaczy" graja w gierki,
    inni oglądają panienki lub gadają na gg. Ja dyskutuję na forum,
    umilając sobie czas.
  • 03.11.09, 13:38
    twojabogini napisała:


    > Odniosłam się do wypowiedzi z forum, że kaądy onanizm jest normą,
    to
    > męska natura a baby sa wśibskie i przesadzają. Więc pytam co dla
    > kogo jest normą. Na poczatek wyraziłam tez swoja opinię. To zdaje
    mi
    > sie norma w dyskusji. Podałam też na jakiej podstawie opinię taką
    > sobie wyrobiłam.

    Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie chyba, że uzależnienie to
    czyjaś natura.
    Pytania o normy innych w Twoim poście nie zauwazyłam. Natomiast
    dziwię się, że jako podstawe swojej opinii w tym temacie podałaś
    właśnie swoją pracę w której z oczywistych powodów spotykasz
    jednostki chore.
    Poza tym-możemy rozmawiać jakie sa dla kogoś normy jesli chodzi o
    oglądanie porno(czestotliwosc, forma itd) ale uzależnienie się
    diagnozuje i łączenie tych dóch spraw to jest jakieś nieporozumienie.


    > Jesli cie to tak interesuje, mozesz sobie post na ten temat
    > załozyć ;) jestem po prostu ciekawa co sądzą inni ludzie.
    Zwłaszcza,
    > ze wiele osób ma inaczej niż ja ustawione granice tego co jeszcze
    > miesci się w normie a co nie.

    Ja to pytanie zadałam Tobie bo ja to wiem, że jednostki chorobowe do
    zdrowych nic nie mają.


    > Tak. Taki miałam własnie cel. Do tego chciałam się poszczycić, że
    > zawodowo stykam się za zbokami. A przy okazji pozdrowić jeszcze
    > mamę. I rumaka hrabiny.

    Ale ja w ogóle nie miałam na myśli chwalenia się tylko raczej próbę
    zafałszowania rzeczywistości. To tak jakby psychiatra, dermatolog
    czy adwokat od rozwodów wygłaszał sądy na temat innych ludzi tylko
    na podstawie historii swoich klientów/pacjentow.

    > I to cię aż tak martwi? Około 6 godzin spędzam przy kompie w
    > robocie. Nie da się non stop napi.. w klawiaturę, zreszta ja na
    > szczęscie nie muszę. Jedni w ramach "przerywaczy" graja w gierki,
    > inni oglądają panienki lub gadają na gg. Ja dyskutuję na forum,
    > umilając sobie czas.

    Mnie to nie martwi ja tylko zapytałam o sens.
    Myślałam, że to rzeczowa dyskusja a nie bezrefleksyjne paplanie w
    celu oderwania się od pracy.
    (Ja tez w ten sposob odrywam się od pracy i czasem piszę straszne
    głupoty. Tutaj chyba nie wyczaiłam po prostu Twoich intencji i stąd
    szereg pytań ode mnie)
  • 03.11.09, 14:06
    catthe napisała:

    > (Ja tez w ten sposob odrywam się od pracy i czasem piszę straszne
    > głupoty. Tutaj chyba nie wyczaiłam po prostu Twoich intencji i
    stąd szereg pytań ode mnie)

    To, że pisze na forum w pracy nie znaczy, ze zawsze głupoty, choć
    bywa jak mam zły dzień na przykład i jestem zła. Ale i tak dzielisz
    włos na cztery. Wyraziłam swoją opinię - ogladanie porno może
    doprowadzić do patologii, nie każde ogladanie porno to norma.
    Jestem ciekawa opinii innych forumowiczów, bo często w tych wątkach
    gdzie ja p opisie uwazam, że cos jest nie tak - większość
    pisze "męska natura", norma, czepiasz się babo, jestes zazdrosna bo
    panienki z porno są ładne i młode a ty pewno babsztyl itp.
    I tyle.
  • 03.11.09, 13:00
    oczywiscie ze mozesz:) ale zastanawiajace jest to ze spotykasz sie z
    takim natezeniem patologii stad powszechne zdziwienie chyba. powiem
    szczerze ze nigdy sie nie spotykalam z facetem ktory ukrywalby fakt
    ze oglada gazety z golymi babami lub ze zdarza mu sie jechac na
    recznym kiedy sie nie widzimy przez jakis czas. sama przegladam
    playboya albo inne gazety jesli sa w poblizu, nie mowiac o red tube
    od czasu do czasu ale trudno mi sobie wyobrazic zeby az tak latwo
    prowadzilo to do uzaleznienia.

    dziwi mnie natomiast fakt ukrywania tego typu rzeczy przed
    partnerem - nie wierze ze jest to 'efekt uzaleznienia' mysle ze
    problemy/niedopasowanie w zwiazku albo problemy z wlasna
    seksualnoscia i jej wyrazaniem sa zrodlem 'uzaleznienia' a potem
    sytuacja sie sama nakreca.
  • 03.11.09, 15:25
    oczywiscie takie uzaleznienie istnieje.
    ostatniomoja znajoma powiedziala mi, ze juz nie potrafi sie kochac,
    jesli wczesniej pornosa nie obejrzy
    ????
  • 03.11.09, 11:10
    pieprzysz w kółko o tym samym. może czas na wodę zamiast wódki? bo na
    masturbację w twoim wyjk=konaniu pewno za późno;-) dobrze ze choć pisać o tym
    możesz;-)
  • 03.11.09, 11:17
    ferero napisał:

    > pieprzysz w kółko o tym samym. może czas na wodę zamiast wódki? bo
    na masturbację w twoim wyjk=konaniu pewno za późno;-) dobrze ze choć
    pisać o tym możesz;-)

    Bardzo interesujący głos w dyskusji. Ty z tych przypadków co leczą
    sobie na forum kompleksy jak rozumiem.
  • 03.11.09, 12:15
    To byłby większy problem ;).
    Takie to są .. żałosne
  • 03.11.09, 12:28
    1rape1 napisał:

    > To byłby większy problem ;).
    > Takie to są .. żałosne

    Hej rape :) Porno laseczki zaliczają znacznie więcej nawet i w ciągu
    miesiąca.
    Co ty masz do tych trzydziestek z przeszłoscią erotyczną? Nie
    doradzę ci przerzucenia się na młodsze, bo dzisiejsze dwudziestki są
    dużo bardziej doswiadczone w tej mierze, cóż - postęp. Za to jest
    sporo 60 -tek, które miały tylko męża, ewentualnie jakiś romans przy
    trzydziestce na wakacjach z dziećmi, więc jak to takie ważne - to
    szukaj starszych.
  • 04.11.09, 17:57
    twojabogini napisała:

    > ferero napisał:
    >
    > > pieprzysz w kółko o tym samym. może czas na wodę zamiast wódki? bo
    > na masturbację w twoim wyjk=konaniu pewno za późno;-) dobrze ze choć
    > pisać o tym możesz;-)
    >
    > Bardzo interesujący głos w dyskusji. Ty z tych przypadków co leczą
    > sobie na forum kompleksy jak rozumiem.


    wiesz, niektórzy lecza kompleks niezaspokojonej wielkości za pomocą kobiety,
    "twoja bogini" choć to pewnikiem tylko nick, pozostaje w głębokiej wierze, że
    zrozumiesz ;-)
    siłowanie się za pomocą własnej ręki musi być męczące. i nie ważne której używasz.
  • 03.11.09, 11:14
    Mówi się o tym coraz więcej. To dobrze. Przede wszystkim cechuje to
    ludzi o osobowości niedojrzałej. Wydaje mi się, że powszechny i
    łatwy dostęp do tych rzeczy (kiedyś to gazetki trzeba było ukrywać
    pewnie;) ma niebotyczny wpływ na skalę tego zjawiska no i
    rozerotyzowane media. Wydaje mi się, że tak jak z każdą używką jeden
    weźmie popatrzy i zna umiar, a drugi jak zacznie to nie ma końca.
    Ten drugi już musiał mieć wcześniej predyspozycje do ulegania
    nałogom. Nie mówiąc o tym, że pewnie łatwiej mężczyźnie odwrócić się
    do ekranu komputera od jakiejś śmiejącą mieć do niego jakiekolwiek
    pretensje, bo oni są istotami wygodnymi (co ich w ogóle nie
    tłumaczy).

    Powszechny konsumpcjonizm spowodowało zmianę wartości u ludzi, bo
    wszyscy ciągle chcą lepiej i więcej niż mają.









    --
    E chi se ne frega?
  • 03.11.09, 11:35
    dobrego karczma nie zepsuje, złego i kościół nie naprawi, jak mówi stare
    przysłowie. dlaczego niektórym się wydaje, że ludzie, a szczególnie mężczyźni,
    są z natury głupi i nieodpowiedzialni, że trzeba ich kontrolować, ingerować w
    ich myśli, przekabacać? jeżeli ktoś po pracy kupuje sobie 1-2 piwa, to na pewno
    alkoholik. jeżeli ktoś włączy sobie filmik porno, to na pewno onanista, który
    zniszczy związek skończy w burdelu. też bym apelował o umiar i nie wyciąganie
    zbyt daleko idących wniosków.
  • 03.11.09, 11:25
    Początkowo o nas

    nie lubie się masturbować i właściwie nigdy tego nie czyniłam (może kilka
    razy)... jednak mam dosyć duże potrzeby seksualne, tzn czuję popęd jednak mogę
    nad nim zapanować, jeżeli np nie ma przy mnie mojego faceta lub za czasów gdy
    byłam sama. Nie masturbuje się jeśli jestem pobudzona, działają na mnie bodźce
    typu erotyczne filmy czy inne które mogłyby podniecić i w rzeczywistości
    podniecają mnie.

    Mój facet także się nie masturbuje, ale uprawiamy seks dosyć często(1-3 razy na
    dobę), nadrabiamy straty jeśli się nie widzimy, mój mężczyzna mówi że nigdy się
    nie onanizował z większym entuzjazmem, za czasów dojrzewania może częściej, ale
    zrezygnował z tej praktyki kiedy zaczął współżyć z kobietami.

    Jeśli miałbym natomiast odnieś się do doświadczeń, moich dwóch byłych kochanków
    było "zawodowymi onanistami"- z tego co wiem , seks z nimi był przeciętny,
    raczej krótszy niż dłuższy, ci także proponowali mi seks analny(którego nie
    spróbowałam i nie mam zamiaru spróbować). Byłam także z facetami którzy lubili
    onanizować się podczas oglądania filmu, ale raczej sporadycznie- za sprawą
    potrzeby seksualnej- seks z nimi raczej też bez rewelacji, ale lepszy niż z
    poprzednimi. Pamiętam jednak jednego gościa, który miał wtedy już żonę i był
    niesamowitym kochankiem (jego żona była po porodzie, nie kochali się dawno, nie
    miał w zwyczaju onanizować się) pech chciał, że się spotkaliśmy, czyli tenże swą
    potrzebę seksualną zaspokoił ze mną mimo, że miał wtedy już żonę, a nie miał w
    zwyczaju onanizowania się.

    Mój facet obecny, nie onanizujący się, jest najlepszy w łóżku spośród wszystkich
    moich kochanków, jesteśmy bardzo dograni w łóżku... jest idealnie...

    Jednak moim zdaniem, wziąwszy pod uwagę, opisanego wyżej zdradzającego męża z
    dużą potrzebą seksualną, zupełny brak onanizowania prowadzić może do zdrady,
    zupełnie tak jak nadmiar onanizowania i możliwy skutek opisany przez Ciebie
    (przyzwyczajenie). Podsumowując obydwie skrajności są złe, moim zdaniem. Choć
    seks z facetem w ogóle nie onanizującym się jest lepszy niż z tymi onanizującymi
    się nawet sporadycznie.
  • 03.11.09, 11:29
    jesteś tak piękna i wyrafinowana, że byłaś kochanką żonatego? Dziwne.
    --
    chłe, chłe
  • 03.11.09, 11:39
    zdarzyło sie trzy razy jednej nocy, a ze ma zone i dziecko dowiedziałam sie tuż
    przed... wtedy było już za późno na odwrót...

    byłam młoda i szalona i nie jestem z tego podboju dumna, użyłam jako przykładu
    idealnie pasującego do tego co napisała bogini
  • 03.11.09, 22:06

    ona jest tak piekna i wyrafinowana, ze spala z polowa plocka. moze jej sie
    wydaje, ze jak facet chce ja przeleciec, to dowod na to,ze jest piekna?
  • 04.11.09, 16:08
    rozumiem, ze ty bylas moim materacem, skoro wiesz lepiej niz ja sama ze spalam z
    polowa Plocka hehe
    lol
  • 03.11.09, 11:51
    kolejna nieścisłość. w pierwszym poście napisałaś, że mężczyźni, którzy się
    onanizują, słabo reagują na bodźce. teraz twierdzisz, że seks z nimi był raczej
    krótszy, niż dłuższy. zupełna sprzeczność. mężczyzna, który słabiej reaguje na
    bodźce, potrzebuje więcej czasu i wysiłku, by osiągnąć orgazm, więc seks z nim
    jest dłuższy. potwierdzi to każdy mężczyzna.
  • 03.11.09, 12:07
    rumak.hrabiny napisał:

    > kolejna nieścisłość. w pierwszym poście napisałaś, że mężczyźni,
    którzy się onanizują, słabo reagują na bodźce. teraz twierdzisz, że
    seks z nimi był raczej krótszy, niż dłuższy.

    Rumak, naprawdę dzisiaj masz kłopot z koncentracją. Co cię w tym
    temacie tak dekoncentruje? Sprawdź jeszcze raz autorkę drugiego
    posta.

    >zupełna sprzeczność. mężczyzna, który słabiej reaguje na
    > bodźce, potrzebuje więcej czasu i wysiłku, by osiągnąć orgazm,
    >więc seks z nim jest dłuższy. potwierdzi to każdy mężczyzna.

    Niezupełnie. Część onanistów podkręca się fantazjami (scenki z
    filmików), do tego parę szybszych ruchów. Oni nie kochaja się wtedy
    z kobietą, tylko się onanizują. Jak probuja kochac się z kobietą,
    koncentrowac na niej to często pada im erekcja.
  • 04.11.09, 01:06
    to, że rzeczywiście wykryłem pewną nieścisłość, jak i to, że rzeczywiście
    pomyliłem nicki, wcale cię nie upoważnia, byś przestała myśleć. zejdź może z
    piedestału eksperta, wykładowcy i użyj szarych komórek. mężczyźni to nie kobiety
    i gdy kochają się z kobietą, nie w głowie im marzenia o cudownej królewnie,
    ciepłych morzach, pałacu na codzień i chatce na plaży nad oceanem wśród palm na
    weekendy. to kobiety zamykają oczy i marzą o księciu z bajki, o przystojnym
    mężczyźnie z firmowej imprezy integracyjnej, hotelu na delegacji, wczasach,
    biwaku, weselu, swoim pierwszym chłopaku. czy widziałaś mężczyznę, który podczas
    stosunku zamykałby oczy i marzył? nie próbuj mężczyzn oceniać kobiecą miarą.
    uwierz mężczyźnie, że jesteśmy już tak zbudowani, że nie wyobrażamy sobie w
    łóżku, że zamiast jej leży jakaś zbyt głośno stękająca panienka z pornola. my
    bardziej oglądamy takie filmiki pod kątem urozmaicenia seksu, nowych pomysłów.
    już od wrażliwości, kultury osobistej konkretnego osobnika zależy czy w chamski
    sposób wyśle filmik instruktażowy na komórkę, czy też nie będzie się spieszył,
    ponaglał, zmuszał, ale poczeka na nią, gdy i ona do tego dojrzeje, amen.
  • 05.11.09, 00:56
    > Niezupełnie. Część onanistów podkręca się fantazjami (scenki z
    > filmików), do tego parę szybszych ruchów. Oni nie kochaja się wtedy
    > z kobietą, tylko się onanizują. Jak probuja kochac się z kobietą,
    > koncentrowac na niej to często pada im erekcja.

    To się nazywa onanizm przy pomocy ciała kobiety.
  • 03.11.09, 12:43
    odnosisz się do mojej wypowiedzi nie bogini.

    twierdzisz, że seks z nimi był raczej
    > krótszy, niż dłuższy. zupełna sprzeczność. mężczyzna, który słabiej reaguje na
    > bodźce, potrzebuje więcej czasu i wysiłku, by osiągnąć orgazm, więc seks z nim
    > jest dłuższy. potwierdzi to każdy mężczyzna.

    napisze tak, sporadycznie masturbujący się faceci z którymi się kochałam
    faktycznie mogli dłużej, niekiedy za długo... jednak ci dwaj o których pisałam
    wcześniej, onanizujący się notorycznie byli strasznie podjarani zanim cokolwiek
    się zaczęło... dlatego seks był bardzo krótki i kiepski...
  • 04.11.09, 01:32
    przede wszystkim przepraszam, że cię pomyliłem z założycielką wątku. mógłbym
    kluczyć, ale doszedłem do wniosku, że napiszę szczerze, najwyżej moja wypowiedź
    zostanie wycięta. twoje doznania były subiektywne, podobnie, jak spostrzeganie
    czasu. jeżeli oni się onanizowali, to kochali się z tobą niewątpliwie dłużej,
    ale prawdopodobnie bardziej miękkie dzyndzle mieli, stąd twoje złudzenie i nimi
    rozczarowanie
  • 04.11.09, 16:11
    to nie byla subiektywna ocena dlugosci, ciezko nie obiektywnie ocenic cos co
    trwa kilka sekund a tak tez bylo w tychże przypadkach.

    wiem, że teoretycznie powinno byc dluzej, jednak bylo krócej, bardzo szybko sie
    podniecili, zanim jeszcze cokolwiek zaczęliśmy, mysle ze tym sęk
  • 04.11.09, 17:38
    dziwne. może nerwowi byli? może powinnaś popracować nad swym mechanizmem
    wstępnej selekcji?
  • 03.11.09, 11:37
    Strasznie nie lubię, gdy głosy obawiających się porno czy onanizmu kobiet są
    natychmiast gaszone przez tzw. "wyzwolone, pewne siebie, oglądające filmiki"
    kobiety. Najgorsze jest to, że pewna grupa ludzi pomyli takie głosy z feminizmem
    i pod szyldem równouprawnienia umieści prawo do podglądactwa.

    Nie wiem Bogini, czy istnieje coś takiego, jak męska natura. Dla mnie brzmi to
    jak wygodne wytłumaczenie zachowań, które mogą nie być akceptowane dla drugiej
    osoby. O męskiej naturze i jej wyższości nad kobiecą ponad sto lat temu pisał
    młodziuchny wiedeński psychiatra Weiniger. "Kobiety nie mają ani istnienia, ani
    jestestwa, nie istnieją i są niczym". By dokonać ostatecznego przekreślenia i
    zaprzeczenia kobiecie popełnił nawet samobójstwo, dowodząc, jak dalece męska
    natura przypomina boską.
    Tłumaczenie jakichkolwiek zachowań naturą, czy to damską, czy męską zwie się
    naturalizmem. Tenże pogląd mówi o człowieku pozbawionym duszy i wolnej woli,
    determinowanym biologicznie i bezwolnie posłusznym tzw. prawom natury. Robiąc
    duży skrót, naturalizm i kilka kroków dalej (łącznie z kiełkującą myślą
    feministyczną przyczynił się do seksualnej rewolucji, wyrosłej na korzeniach
    bohemy artystycznej starej Europy.
    I wszystko cacy, gdyby nie ograniczone umysły, które seksualną rewolucję
    sprowadziły w ramach psychologii dla ubogich do "chłopu wolno to i se mogę".
    Nie dostrzegają nasze biedne forumowe sarenki, zalewające się śluzem przy
    rozmaitych redtubach (miast łzami nad utraconą kobiecością), że ich kreacja jest
    wynikiem rozmaitych płodów literackich, męskich. Pojawiły się w odpowiedzi na
    rewolucję w literaturze kobiety demony, kobiety wyzwolone, rozmaite Nany,
    Salome, czy ulubienica moja z "Dziejów grzechu" Ewunia, co po akcie robiła akuku.
    Wracając do sarenek - jesteście bezpośrednim wynikiem własnego prymitywizmu. Z
    wolnością własną na ustach dajecie upust popędom, które przez wieki dominowały
    męskocentryczną kulturę. Nie wykorzystujecie żadnej z szans, które zostały
    kobietom dane, wypracowane przez poprzedniczki. Seks stał się produktem i
    zamiast go chronić, kupczycie nim.
    Pozdrawiam wszystkie te, którym coś nie gra, gdy zamiast kochającego człowieka
    widzi śliniącego się do kilku kawałków plastiku i milionów pikseli zwierzaka.
    Pozdrawiam te, które wiedzą, że popędy nie są siłą napędową życia, a jedynie
    zdrowym i niezwykle przyjemnym dodatkiem. Pozdrawiam te, które mimo obłudy i
    powszechnego taniego, prymitywnego seksu instant wolałyby zmysłowość i mają
    odwagę napisać, że się boją. Także te, które na swoje posty przeczytają sto
    komentarzy o treści "jesteś brzydka, masz kompleksy, podnieś poczucie własnej
    wartości".
    I żal mi tych kobiet, które nie pamiętają, że życie we dwoje jest kompromisem
    między partnerami, a nie z samym sobą na rzecz SAMCA.Samiec występuje w chlewie.
    Do łóżka zaproście mężczyznę. Bez penisa podpiętego pod usb.
  • 03.11.09, 11:53
    Mimo iż zgadzam się w dużej mierze z twoją wypowiedzią to nasuwa mi
    się pytanie, skąd masz pewność, że wszystkie kobiety o dużym libido
    to wytwór męskiej wyobraźni. Myślę, że istnieją kobiety o dużych
    potrzebach, ale nie tak powszechnie jak się sądzi. Nie można tego
    zanegować i myśleć że wsyztskie jesteśmy takie same....a o tym panu
    google milczą :)

  • 03.11.09, 12:02
    pl.wikipedia.org/wiki/Otto_Weininger
    Żeby nie było, że nie istniał. Google nie milczą, chyba, że literówkę
    walnęłam. ;)

    Mambo, nie piszę, że wszystkie kobiety o dużym libido są wytworem męskiej
    wyobraźni. Piszę o tym, że emancypacja seksualna była wynikiem pewnych działań
    kulturowych. Jeśli prześledzisz uważnie rozmaite kreacje i role kobiece w
    środowisku i kulturze na przestrzeni wieków, będziesz miała przekrój. Znajdziesz
    i westalkę i heterę. Natomiast upatruję źródła dzisiejszego samoupodlenia
    kobiety i sprowadzenia własnej seksualności do produktu pokroju zupki w proszku
    (szybka masturbacja, szybki numerek, krótki film porno, a wszystko w imię
    własnej wolności) w kulturze właśnie. W pewnym momencie dziejowym społeczna rola
    kobiety przestała opierać się wyłącznie na byciu filarem męskiego świata.
    Kultura, tworzona w ogromnym wycinku przez mężczyzn zareagowała. Dlatego podałam
    przykład mizogina Weinigera, dlatego Nana Zoli.
    Kobieta o dużym libido nadal pozostaje istotą myślącą. Wysokie libido nie
    umniejsza zdolności do podejmowania świadomych decyzji, chyba, że mamy do
    czynienia z zaburzeniem seksualnym. Możesz mocno pragnąć, mieć wysokie potrzeby,
    ale czy to zamienia Cię w samiczkę w rui? Zresztą, nie piszę o kobietach o dużym
    libido.
  • 03.11.09, 12:08
    No to wygląda na to, że zupełnie się zgadzamy. A co do tego otta to
    faktycznie wyskoczył mi, ale na facebooku więc go ominęłam i
    stwierdziłam, że to pewnie nie on :)

    Dzięks.



    --
    E chi se ne frega?
  • 03.11.09, 11:58
    nie wiem, jak filmy porno działają na psychikę kobiecą, bo jestem mężczyzną,
    więc mam męską naturę, nie kobiecą. dodam jeszcze, że istnieję.
  • 03.11.09, 12:04
    Mój przyjaciel filozof przy takich okazjach naigrywał się zawsze z mojego
    "przecież istnieję!" słowami: "udowodnij, że nie jesteś wielbłądem".
  • 03.11.09, 12:10
    cogito, ergo sum
  • 03.11.09, 12:17
    Wielbłąd nie myśli, tak?
  • 03.11.09, 12:27
    czy wielbłąd wie, że istnieje? ma tego świadomość? nie wiem, ale podobno nie. ja
    wiem, że istnieję, więc nie jestem wielbłądem, q.e.d.
  • 03.11.09, 12:33
    Kiedyś czytałam bardzo ciekawe badania na temat świadomości istnienia u
    zwierząt. Nie pamiętam kto konkretnie; musiałabym poszukać; dowodził, że możemy
    poszukiwać dowodów na potwierdzenie tezy, że organizmy żywe (nie ludzie) mają
    świadomość swojego istnienia. Pamiętam, że była mowa o roślinach, u których
    zanotowano duże skoki ciśnienia wewnątrzkomórkowego, gdy w pokoju obok ktoś
    wrzucał raki do wrzątku. Przy roślinach pojawiał się też standardowy, opisywany
    przez hodowców fakt, że roślinki rozwijają się lepiej, gdy się z nimi
    "rozmawia". Więc cogito ergo wielbłąd. ;)
  • 03.11.09, 13:19
    to, że rośliny coś tam odczuwają, nie świadczy o tym, że mają świadomość.
    zwierzęta kierują się instynktem, impulsami. niektóre jak skorpiony nawet
    instynktownie popełniają samobójstwo, ale nigdy nie jest to ich świadomy wybór.
    pies, który po śmierci swego pana przestaje jeść i odwiedza jego grób, robi to
    pod wpływem instynktu przywiązania do swego lidera i tego, że nie potrafi już
    funkcjonować samotnie
  • 03.11.09, 13:36
    Nie wiem, o czym świadczy fakt, że komórki rośliny zareagowały na żywcem
    gotowane raki, ale instynktu żaden z badaczy nikt tam nie szukał. Nie jestem
    "oblatana" w badaniach nad świadomością zwierząt/roślin, ale mogę się
    dokształcić na potrzeby rozmowy. Tylko zdaje mi się jednak, że to trochę offtop
    w tym wątku.
  • 03.11.09, 12:04
    Dziękuje za pozdrowienia ;)
    Zgadzam się z Tobą w każdym calu i cieszę się że istnieją jeszcze
    kobiety w 100% kobiece.
    --
    'fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem'
  • 03.11.09, 12:07
    > Nie wiem Bogini, czy istnieje coś takiego, jak męska natura.

    interesujace, natura taka zla ale teskno ci za 'utracona
    kobiecoscia' - ta naturalna czy moze wdrukowana przez socjalizacje?
    biorac pod uwage powyzszy cytat to nawet nie wiesz czy cos takiego
    istnieje, wybacz, ale trudno mi znalezc jakikolwiek sens w twoim
    wywodzie.
  • 03.11.09, 12:15
    Nie pomogę Ci w poszukiwaniach sensu, przewodnikiem po własnych
    wywodach nie jestem obiektywnym. Utracona kobiecość, próba definicji - kobieta
    jako podmiot suwerenny, partner o równych prawach w miłości i seksualności, nie
    potrzebująca potwierdzenia w oczach ani męskich ani damskich, wykorzystująca
    zarówno uwarunkowania biologiczne, jak i "wdrukowane przez socjalizację" dla
    własnej,
    ludzkiej,podmiotowej korzyści, rozumianej jako rozwój. Zdolność trwoniona przez
    rozmaite sarenki dowodzące, że samą siebie należy określać nie przez "ja
    jestem", lecz przez "ja naśladuję", najczęściej mężczyznę.
  • 03.11.09, 12:36
    czyli przejawy kobiecej seksualnosci z ktorymi sie nie zgadzasz
    to 'ja nasladuje' a te ktore uwazasz za prawdziwie kobiece sa
    efektem 'ja jestem'? mezczyzna rozumiem, nie ma problemu
    z 'nasladuje' badz 'jestem' - rozumiem ze tez nasladuje, tylko ze
    innych mezczyzn wiec nie ma problemu.

  • 03.11.09, 12:39
    Niestety, przeczytałam trzy razy to co napisałaś i nie chwytam, princess. Możesz
    jakoś bardziej na około, jak prostej babie?
  • 03.11.09, 12:49
    wow, myslalam ze prosciej byc nie moze :) przeciez to ty wyciagnelas
    rozroznienie na 'ja nasladuje' i 'ja jestem', ja tylko napisalam jak
    to rozroznienie rozumiem na podstawie twoich postow.
  • 03.11.09, 12:56
    rozróżnienie na "ja naśladuję" i "ja jestem" nie jest mojego autorstwa. tutaj
    zapraszam do zapoznania się z kognitywistyką. bardzo ciekawa dziedzina.
    nie rozumiem natomiast, dlaczego na prośbę o opisanie tego, co masz na myśli w
    prostszy sposób reagujesz próbą ironizowania. mogę się odnieść do tego, co
    wyciągnęłam z Twojej wypowiedzi, na co Ty w rewanżu będziesz mogła napisać "nie
    o to mi chodziło, nic nie zrozumiałaś". Dziecinada.
  • 03.11.09, 13:07
    wybacz ale wydawalo mi sie ze napisalm tak prosto jak sie da wyzej:
    z twojej wypowiedzi wynika ze kobiety ktore manifestuja swoja
    seksualnosc w sposob ktorego nie akceptujesz 'nasladuja' mezczyzn
    wiec nie sa samodzielnymi podmiotami, idac dalej kobiety ktore
    prezentuja seksualnosc wg twojego pojecia akceptowalna i tym
    samym 'kobieca' podchodza pod kategorie 'ja jestem' - w tym wypadku
    rozumiem ze nasladuja innych kobiet, i nie wchodza w schemat
    kobiecosci utrwalony przez spoleczenstwo i nature? i jak to jest z
    mezczyznami?
  • 03.11.09, 13:00
    > czyli przejawy kobiecej seksualnosci z ktorymi sie nie zgadzasz
    > to 'ja nasladuje' a te ktore uwazasz za prawdziwie kobiece sa
    > efektem 'ja jestem'?

    Nie ma takich rzeczy, z którymi się nie zgadzam w kobiecej seksualności. Są
    takie rzeczy, którymi gardzę. To różnica wielkości wołu.

    mezczyzna rozumiem, nie ma problemu

    Ty rozumiesz, ja piszę o czym innym. Ale nie kłopocz się, rozumienie a
    odczytanie intencji autora wypowiedzi często się mijają.

    > z 'nasladuje' badz 'jestem' - rozumiem ze tez nasladuje, tylko ze
    > innych mezczyzn wiec nie ma problemu.
    >
    To Twój środek, punkt odniesienia, Twoje centralne miejsce. Dla mnie byt, istota
    ludzka jest centralna, płeć ma znaczenie służebne wobec faktu bycia po prostu.

    Rozmowa z Tobą nie przynosi mi jednak żadnej frajdy. Wolę się spierać, niż
    tłumaczyć.
  • 03.11.09, 13:13
    > To Twój środek, punkt odniesienia, Twoje centralne miejsce. Dla
    mnie byt, istot
    > a
    > ludzka jest centralna, płeć ma znaczenie służebne wobec faktu
    bycia po prostu.
    >

    to ciekawe, bo wyglada jakby twoja pogarda dla danych zachowan byla
    centralna dla oceny 'czym jest ludzki byt' rozumiem ze ludzie ktorzy
    przejawiaja zachowania ktorymi gardzisz nie zasluguja na to
    okreslenie. ach przepraszam, sa to tylko nieswiadome byty
    nasladujace.
  • 03.11.09, 13:27
    Wyciągasz daleko idące wnioski. Napisałam, że moim punktem odniesienia jest byt,
    nie płeć. Najpierw jestem człowiekiem, potem dopiero - kobieta/mężczyzna,
    zamężna/wolna, Polka, Żydówka, wegetarianka, masonka i co tam jeszcze chcesz.
    Interpretujesz dużo dalej. Gardzę zachowaniami, które płeć podkreślają w sposób
    wulgarny, prymitywny, opierającymi się na rozumieniu popędu seksualnego jako
    usprawiedliwienia godzących w dobro partnera działań, o których pisze na samej
    górze bogini.
    Ale to, że gardzę takimi zachowaniami nie umniejsza w moich oczach czyjegoś
    człowieczeństwa. To, że dla kogoś własna potrzeba zaspokojenia może być
    silniejsza od faktu, że sprawi tym samym "przykrość" swojemu partnerowi nie jest
    dla mnie nieludzkie. Jest wyłącznie przeniesieniem odpowiedzialności za świadome
    zachowanie na popęd seksualny. Co do naśladowania, mozemy wdać się w długie
    wywody. Można zaś przytoczyć automatycznie nasuwający się przykład z kultury
    popularnej - "Liga rządzi, Liga radzi [...], Samiec Twój wróg!" ;)
  • 03.11.09, 13:43
    wyciagam wnioski na podstawie twoich wypowiedzi o sarenkach,
    kobiecosci, nasladwnictwu w opozycji do swiadomego bytu, i
    pogardzie - z tego co pamietam twoj pierwszy post przyjal wlasnie
    plec jako punkt odniesienia.
  • 03.11.09, 14:14
    Mój pierwszy post jest nieco wyżej. Nie zrozumiałaś go nawet w najmniejszym
    fragmencie. Pisałam już, że nie lubię tłumaczyć. Możemy się spierać, pod
    warunkiem, że nie będziesz przyjmować, że wiesz lepiej co Twój rozmówca ma na
    myśli i zajmiesz się wyrażeniem stanowiska w przedmiocie dyskusji.
  • 03.11.09, 15:09
    swoje zdanie w dyskusji wyrazilam wczesniej. w odpowiedzi na twoje
    posty wyrazilam swoje zdanie na temat twoich wypowiedzi i ich
    logiki.

    jesli autor musi tlumaczyc co ma na mysli a przy okazji zaprzecza
    sobie w swoich kolejnych wypowiedziach to ma powazny klopot z
    przekazem - podobna przypadlosc mial byly premier z tego co
    pamietam.

  • 03.11.09, 20:12

    szpilka_du napisała:
    To, że dla kogoś własna potrzeba zaspokojenia może być
    > silniejsza od faktu, że sprawi tym samym "przykrość" swojemu
    partnerowi

    ...a jeśli ani ja ani mój partner nie czujemy się pokrzywdzeni
    poprzez fakt, że to drugie ogląda porno? I nie jest to w moim
    wypadku wynik naśladownictwa czy chęci przypodobania się, gdyż mąż
    akceptowałby mnie i bez tego. Znam poglądy różnych osób na te
    sprawy, nie robię tego bezrefleksyjnie, jest to mój świadomy wybór.
    Podobnie z sadyzmem i masochizmem - normalnie jeśli facet bije
    kobietę aż do krwi to nazywa się to patologią i karze z kodeksu,
    natomiast jeśli ona się na to godzi świadomie, bo to lubi to
    nazywamy to pewnym układem, który zadowala obie strony i nam nic do
    tego ;)

    Nie zakładaj z góry, że każda zwolenniczka porno to "sarenka", a ja
    nie będę zakładać, że każda przeciwniczka to sztywna bryła lodu,
    dobra? ;)

    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • 03.11.09, 13:05
    > partner o równych prawach w miłości i seksualności, nie
    > potrzebująca potwierdzenia w oczach ani męskich ani damskich

    szczerze mówiąc, to nie znam takich ludzi, co się obywają bez potwierdzania
    własnych cech, czy to dot. seksualności, czy uczuć, czy słuszności działania.
    i nie za bardzo widzę ten rozwój, jeśli wszystko ma być z siebie i dla siebie.




    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 03.11.09, 13:20
    Są jednostki rozwijające się dla siebie oraz takie, które robią to inaczej, więc
    sytuowanie zasadności przekonania o ich istnieniu czy nie w kategorii "nie znam"
    jest dla mnie pewnym nieporozumieniem. Zresztą, za czym w ogóle może przemawiać
    argument "nie znam takich ludzi"? Świadczy wyłącznie o tym, jak uboga byłaby
    dyskusja oparta na kwestionowaniu tego, czego się nie doświadczyło/poznało.
  • 03.11.09, 13:26
    fiu, fiu, masz mnie;) dobra: nie ma takich ludzi
    popatrz sobie, jak się rozwijają dzieci, w dorosłym życiu jest to samo, tylko z
    mniejszym uzależnieniem od karmiciela.

    i nie nazywaj ludzi sarenkami. ludzie to ludzie, nawet jak głupi, a sarenki na
    rykowisku w salonie możesz powiesić. to a propos pogardy.

    pozdrowienia i ukłony.

    --
    prawie jak kopov
    what it feels like
  • 03.11.09, 13:30
    Sarenki są ładne, potulne i kojarzą się z czymś miłym, a jednocześnie ulegają
    popędom. Dlatego właśnie sarenki. Sama zresztą wskazujesz od razu na rykowisko.
    Wcale nie o głupotę więc mi chodzi.
    Czego u tych dzieci szukać? Bo dzieci to temat na osobną dyskusję w ogóle.
    Ukłony ukłony


  • 03.11.09, 13:51
    no bardzo ładny unik, ale u Ciebie jakoś sarenka nie wygląda na komplement.

    dzieci: nie rodzimy się ukształtowani w dorosłości, to raz, a dwa nie ma podstaw
    zakładać, by rozwój w fazie dorosłej miał się nagle opierać na czymś
    diametralnie innym niż w fazie dziecięcej.
    nie przeglądasz się w czyichś oczach i nie szukasz potwierdzenia atrakcyjności,
    to niby skąd masz wiedzieć, że jesteś atrakcyjna?
    no nie ma siły, żeby ludzie oderwali się od uzależnienia od opinii innych i byli
    sami dla siebie i sami z sobą tylko.

    błąd w myśleniu o jednostce i reszcie, ale nie mam na to chwilowo czasu, może
    później wrócę. przepraszam.

    --
    prawie jak kopov
    not enough
  • 03.11.09, 14:09
    Nie miała być komplementem, ale nie jest np. wulgaryzmem.
    "nie ma podstaw zakładać, że rozwój w fazie dorosłej... itd." Mogłabym zawołać:
    "czy jest na sali psycholog, pedagog, rodzic?" Po pierwsze, nie jestem pierwszą
    osobą, która twierdzi, że każdy człowiek rozwija się w sposób indywidualny oraz,
    że istnieją diametralne równice w rozwoju w fazie dorosłej i dziecięcej.
    Zapraszam do zapoznania się z badaniami, których jest tak ogromna ilość, że nie
    sposób przytoczyć wszystkich. Na wstępie Freud, bo to klasyka i bez niego nie ma
    tak naprawdę mowy o ciągu dalszym. Polecam Eriksona, Kohlberga. Zresztą, nie ma
    co wymieniać, nawet student pedagogiki będzie miał mnóstwo do powiedzenia.
    Upraszczając, gdyby fazy rozwoju nie różniły się w zależności od okresu
    rozwoju, pedofilia byłaby powszechna i stanowiła normę.

    Co do świadomości własnej atrakcyjności dzięki odbiciu. Nie potwierdzam własnej
    atrakcyjności w taki sposób, a jedynie ew. umniejszam cudzą wobec swojej. Rozwój
    dla siebie samego z atrakcyjnością potwierdzaną przez innych nie ma nic
    wspólnego. Jeśli byłoby inaczej musiałabyś przyznać, że najsilniej rozwiniętą
    osobą na świecie jest Miss World. Bzdura, nieprawdaż?
  • 03.11.09, 15:04
    > o pierwsze, nie jestem pierwszą
    > osobą, która twierdzi, że każdy człowiek rozwija się w sposób indywidualny
    a ja chyba tego nie twierdziłam? rozwój indywidualny nie eliminuje cech
    wspólnych rozwoju ludzi czy to fizycznego, czy psychicznego, najpierw ludziom
    rosną włosy na głowie, a potem na ciele, najpierw uczysz się emocji
    podstawowych, potem opanowujesz bardziej skomplikowane.
    nie potrzeba do tego ani rodziców, ani psychologów na sali, ani listy lektur,
    która ma eliminować ludzi z dyskusji;)

    >Miss World. Bzdura, nieprawdaż?
    no bzdura, bo wybiera ją jury złożone z kilku(nastu?) osób i jeszcze się nie
    zdarzyło, żeby miss spełniała upodobania estetyczne wszystkich ludzi świata mimo
    tytułu miss świata ;)
    i skąd przekonanie, że miss świata staje do konkursu, aby coś tam sobie
    potwierdzać? ona już to wie, a czy będzie pierwsza czy ostatnia w tym konkursie,
    to jaka w sumie różnica? myślisz, że jak nie założy korony, to sobie powie, że
    jednak jest brzydka?

    >Nie potwierdzam własnej atrakcyjności w taki sposób, a jedynie ew. umniejszam
    cudzą wobec swojej
    to bardzo ciekawy mechanizm. możesz mi konkretnie objaśnić, jak to działa.
    stajesz naprzeciwko powiedzmy partnera życiowego, który mówi, jaka jesteś piękna
    i co? ramionami wzruszasz? czy dziękujesz i idziesz dalej? :)




    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 03.11.09, 12:14
    Przyłóż się, bo poziom twoich wypowiedzi stacza się po równi pochyłej.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 03.11.09, 13:40

    cloclo80 napisał:

    > Przyłóż się, bo poziom twoich wypowiedzi stacza się po równi
    pochyłej.

    Byc może to synchronizacja z poziomem forumowiczów typu cloclo80.
  • 03.11.09, 14:03
    Znaczny rozmiar drzewa z wypowiedziami utrudnia dostrzeżenie, że mój post odnosi się do wypowiedzi szpilki_du.
    A jeśli chodzi o ciebie nadajesz na podobnych falach jak margines z którym masz do czynienia. Nie nadajesz się do tej pracy(?). Im wcześniej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 03.11.09, 14:11
    O, nie wiedziałam. Nie śledzę niestety Twoich wypowiedzi cloclo80 tak wnikliwie,
    by wyrokować o ich poziomie, ale Twoją cenną i wiele wnoszącą do dyskusji
    wypowiedź potraktuję odpowiednio. Ignorując ją ponownie.
  • 03.11.09, 14:26
    Zawiodłaś mnie kompletnie, bo po cichu liczyłem, że nie dasz się sprowokować. Przewidywałem nawet wpisanie laurki za zostawienie mojej wypowiedzi w spokoju.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 03.11.09, 14:45
    Cloclo , gdy okazało się, że Twoja wypowiedź dotyczy jednak mnie (nie jestem tak
    spostrzegawcza jak Bogini), to odpowiedziałam. Mam w zwyczaju odpowiadać, gdy
    następuje wymiana zdań. Jeśli ten sposób funkcjonowania Ci nie odpowiada, musisz
    niestety założyć blog. Na nim można prowadzić monologi ku czci własnej, lub
    pomstować na nieznanych Ci ludzi. Na forum albo rozmawiasz, albo Cię nie ma. I
    taka już moja natura, że nawet w prymitywnych zaczepkach szukam jednak okazji do
    rozmowy.
  • 03.11.09, 14:23
    cloclo80 napisał:

    > Znaczny rozmiar drzewa z wypowiedziami utrudnia dostrzeżenie, że
    > mój post odnosi się do wypowiedzi szpilki_du.

    Mi nie utrudnił. Odniosłam się bo lubię czasem pyskówki.

    > A jeśli chodzi o ciebie nadajesz na podobnych falach jak margines
    >z którym masz do czynienia.

    Wiem. Bardzo lubimy dyskusje o literaturze, dobre filmy, umiarkowane
    korzystanie z używek, pielęgnujemy wartości takie jak honor czy
    oddanie rodzinie; nie uważamy się za zwierzęta, ktore muszą się
    masturbować jak zobaczą atrakyjną seksualnie osobę albo gdy partner
    przejsciowo nie może. Pogardzamy motłochem i oglądaniem TV. Wolę
    swój margines, niż to co preferuje większość zajdaczy chleba.
    Zazdroscisz?

    >Nie nadajesz się do tej pracy(?). Im wcześniej to zrozumiesz tym
    > lepiej dla ciebie.

    Do której, tej na etat, czy do tej, którą prowadzę na własną rękę?
    Najlepiej juz dziś zaprzestanę wykonywać obie, złożę wypowiedzenie a
    następnie odwołam wszystkich umówionych klientów. Myślę, ze
    rzeczywiscie tak będzie dla mnie lepiej. Teraz, jak mnie oświeciłaś
    jasno to widzę.
  • 03.11.09, 14:33
    twojabogini napisała:

    > Wiem. Bardzo lubimy dyskusje o literaturze, dobre filmy, umiarkowane
    > korzystanie z używek, pielęgnujemy wartości takie jak honor czy
    > oddanie rodzinie; nie uważamy się za zwierzęta, ktore muszą się
    > masturbować jak zobaczą atrakyjną seksualnie osobę albo gdy partner
    > przejsciowo nie może. Pogardzamy motłochem i oglądaniem TV. Wolę
    > swój margines, niż to co preferuje większość zajdaczy chleba.
    > Zazdroscisz?

    Czyli ludzie w stanie "przedrozwodowym" to istne anioły...

    > >Nie nadajesz się do tej pracy(?). Im wcześniej to zrozumiesz tym
    > > lepiej dla ciebie.
    >
    > Do której, tej na etat, czy do tej, którą prowadzę na własną rękę?
    > Najlepiej juz dziś zaprzestanę wykonywać obie, złożę wypowiedzenie a
    > następnie odwołam wszystkich umówionych klientów. Myślę, ze
    > rzeczywiscie tak będzie dla mnie lepiej. Teraz, jak mnie oświeciłaś
    > jasno to widzę.

    Bardzo łatwo posłać twoje myślenie na manowce. I ktoś taki doradza ludziom na zakręcie. Horror.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 03.11.09, 15:03
    cloclo80 napisał:

    > Czyli ludzie w stanie "przedrozwodowym" to istne anioły...

    Nie jestem w stanie przedrozwodowym, ani na szczęście moi znajomi
    póki co też nie. Coś chyba niedoczytałeś, albo nie rozumiesz jak
    funkcjonuje praca zawodowa/charytatywna. Jesli lekarz leczy chorych
    na HIV, to nie znaczy, ze sam ma HIV. Panie z LaStrady to nie
    prostytutki.

    > Bardzo łatwo posłać twoje myślenie na manowce.

    Bardzo łatwo, własnie się zwoniłam i odwołuję klientów bo mi tak na
    forum napisali. Cieszysz się?

    >I ktoś taki doradza ludziom na zakręcie. Horror.

    I w dodatku firmy, którym doradzam wygrywają sprawy, ludzie
    zwalniani z pracy dostają korzystne warunki wypowiedzenia, a baby
    uzyskują mimimum 700 zł alimnetów. Dramat normalnie. To pewnie
    dlatego, ze jestem amoralna i za kazdym razem działam na szkodę
    uczciwych firm, i szkodzę równie uczciwym pracodawcom oraz
    tatusiom :)))
  • 03.11.09, 20:26
    > Wiem. Bardzo lubimy dyskusje o literaturze, dobre filmy,
    umiarkowane
    > korzystanie z używek, pielęgnujemy wartości takie jak honor czy
    > oddanie rodzinie; nie uważamy się za zwierzęta, ktore muszą się
    > masturbować jak zobaczą atrakyjną seksualnie osobę albo gdy
    partner
    > przejsciowo nie może. Pogardzamy motłochem i oglądaniem TV. Wolę
    > swój margines, niż to co preferuje większość zajdaczy chleba.


    Oj, Myszko... teraz to pojechałaś!!!
    Oglądanie porno kłóci się z czytaniem literatury?!?! To chyba muszę
    przestać czytać!? Kurczę...!
    ...aż straciłam do ciebie część szacunku, jaki miałam na podstawie
    twoich wcześniejszych wypowiedzi... najwyraźniej na wyrost ;/

    Oglądam porno ale nie masturbuję się za każdym razem, kiedy zobaczę
    kogoś atrakcyjnego, oglądanie porno nie jest bezpośrednio zależne od
    częstotliwości współżycia, niedyspozycji czy nieobecności partnera!
    Porno/erotyka nie przysłaniają mi świata, książek, filmów, pracy ani
    partnera... i w ogóle mnie załamałaś.
    Chyba nie chce mi się z wami o tym już gadać. Jesteście tak
    negatywnie, stereotypowo nastawione do kobiet oglądających porno, że
    i tak was nie przekonam i już nawet nie chcę.
    Idzcie sobie z tą waszą "wyższą" kulturą pełną pogardy dla innych w
    cho..rę! :PPPPP
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • 03.11.09, 14:55
    jakie znaczenie mialo to slowo dla ludzi, ktorzy ten termin
    stworzyli mianowicie grecy. znaczylo to tyle co:
    "graficzne przedstawienie kobiety jako nikczemnej, podłej
    prostytutki". "porné", porneia była najtańszą (w dosłownym sensie),
    najbardziej poniżaną prostytutką, najmniej chronioną ze wszystkich
    kobiet. na tej definicji mozna okreslic definicje nalogowego
    oglondacza pornosow, jako prymitywnego zboczka.
    o szkodliwym dzialaniu pornosow mozna sobie poczytac ...i to dosc
    duzo jakby jakis pornograficzny maniak mial na to ochote.
  • 03.11.09, 16:40
    Tak sobie myślę, że masturbacja, jak wiele innych rzeczy, nie jest wypaczeniem
    czy aberracją tak długo, jak znajduje się pod kontrolą. Dopóki mężczyzna może
    bez problemu przestać ją uprawiać, dopóki nie wpływa ona na zubożenie innych
    sfer jego życia dopóty można mówić o normie mniej czy bardziej obiektywnej.
    To co przyjmujemy za normę we własnym związku jest już sprawą subiektywną no i
    tutaj, każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie jakie zachowania ze spektrum
    normy obiektywnej mu odpowiadają, a jakie nie (zakładam, że nikomu nie
    odpowiadają zachowania patologiczne). Ja na przykład, wolałabym żeby mój facet
    nie panował nad swoimi popędami i potrafił bez problemu wytrzymać bez seksu gdy
    trzeba, nie "jadąc na ręcznym". Mam takiego właśnie faceta na szczęście, dla
    którego, tak jak dla mnie, są rzeczy znacznie ważniejsze niż zaspokajanie
    popędów:) al
  • 03.11.09, 16:41
    tego "al" nie miało tam być:)
  • 04.11.09, 02:10
    poprostu_basia napisała:

    > Tak sobie myślę, że masturbacja, jak wiele innych rzeczy, nie jest wypaczeniem
    > czy aberracją tak długo, jak znajduje się pod kontrolą. Dopóki mężczyzna może
    > bez problemu przestać ją uprawiać, dopóki nie wpływa ona na zubożenie innych
    > sfer jego życia dopóty można mówić o normie mniej czy bardziej obiektywnej.
    > To co przyjmujemy za normę we własnym związku jest już sprawą subiektywną no i
    > tutaj, każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie jakie zachowania ze spektru
    > m
    > normy obiektywnej mu odpowiadają, a jakie nie (zakładam, że nikomu nie
    > odpowiadają zachowania patologiczne). Ja na przykład, wolałabym żeby mój facet
    > nie panował nad swoimi popędami i potrafił bez problemu wytrzymać bez seksu gdy
    > trzeba, nie "jadąc na ręcznym". Mam takiego właśnie faceta na szczęście, dla
    > którego, tak jak dla mnie, są rzeczy znacznie ważniejsze niż zaspokajanie
    > popędów:) al

    zaraz, chwileczkę. czy dyskusja jest o oglądaniu filmików porno czy też o
    onanizmie? wydawało mi się, że o pornolach, ale obawiam się, że tłuszcza mnie
    przekrzyczy. jeżeli o onanizmie, to dlaczego nie uwzględniacie pięknych kobiet,
    które przy zapachowych świecach i nastrojowej muzyce, ochoczo zapuszczają w ruch
    swoje kochane, kolorowe wibratorki? czy mam zacytować ulubione powiedzenie mego
    kumla? prostak z niego, ale inteligentny jest. może lepiej nie, bo na fk to się
    chyba niezbyt nadaje.
  • 03.11.09, 20:39
    Dotknęłaś ciekawego problemu, mi się wydaje że problem nie leży w samym fakcie
    masturbacji ale raczej w bodźcach koniecznych do osiągnięcia zaspokojenia.
    Pornografia oferuje bodźce wypaczone, odbiorca otrzymuje bardzo skondensowaną
    dawkę podniet i seks ukazany jest w pornografii bardzo jednostronnie, modele
    występujący w tego rodzaju produkcjach nie mają własnych potrzeb, istnieją
    wyłącznie dla spełnienia każdego najbardziej dziwacznego życzenia widza, są
    przedmiotami. I wtedy pojawia się brak akceptacji dla rzeczywistości. Problem
    ten niestety nie dotyczy jednak tylko pornografii ale ogólnie całego naszego
    życia, ludzie są karmieni dziwacznymi wizjami i bodźcami, a potem frustrują się
    że ta prawdziwa rzeczywistość nie przypomina w żadnym stopniu tej
    wyidealizowanej medialnej. Mamy kryzys dojrzałości.
    --
    Tacy sami, a taca między nami.
  • 04.11.09, 01:09
    drogie panie uśmiałem się do łez
    jakbym czytał 12 latki to bym jeszcze i zrozumiał
    ale damy w tym wieku....
    to że mężczyzna różni się od kobiety tego tłumaczyc chyba nie musze;)
    dodam że różni się też polityką hormonalną i fizjologią ogólnorozrodczą
    co do masturbacji i powstrzymywania się od seksu to fizycznie nie ma takiej
    mozliwości
    bo ani w jądrach ani w prostacie produkcja nie jest wyłączana czy zawieszana, a
    z gumy nie są
    więc jak już wyprodukuje się tyle że się nie mieści to organizm poprzez poziom
    hormonów domaga się wydalenia produkcji
    jest to czysta fizjologia, która opisywana jest w szkole podstawowej na lekcjach
    biologi (a przynajmniej powinna być)
    i tyle
    co do obiektów fantazji to też to wynika z różnic międzypłciowych
    kobieta koncentruje się na własnych emocjach, stąd najczęściej w trakcie ma
    zamknięte oczy i pewnie fantazjuje najczęściej nie o mężu:P
    i ma do tego prawo bo tak została przez Naturę ukształtowana
    facet potrzebuje natomiast obrazu i dlatego oczy ma otwarte i ogląda
    orgazm kobiecy jest koktajlem endorfin, które długo po jeszcze krążą po
    organizmie w krwi
    orgazm męski to tylko i wyłącznie ulga z wydalenia i pozbycia się napięcia
    hormonalnego z nim związanego, po którym jest TYLKO wyczerpanie
    wiem
    wszystko to brzydkie, nieromantyczne, brutalne, wstrętne obleśne itd itp
    ale jest i się nie zmieni
    więc zamiast produkowac x postów o tym samym
    ruszyc głową poznac zrozumiec zaakceptować
    i nie oczekiwac że facet stanie się kobietą bo nie stanie się
    jak to przeszkadza zawsze pozostaje seksualnośc innej kobiety:P

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 16:56
    > co do masturbacji i powstrzymywania się od seksu to fizycznie nie ma takiej
    > mozliwości
    > bo ani w jądrach ani w prostacie produkcja nie jest wyłączana czy zawieszana, a
    > z gumy nie są
    > więc jak już wyprodukuje się tyle że się nie mieści to organizm poprzez poziom
    > hormonów domaga się wydalenia produkcji
    > jest to czysta fizjologia, która opisywana jest w szkole podstawowej na lekcjac
    > h
    > biologi (a przynajmniej powinna być)

    Ja tam na biologii zetknęłam się też ze zjawiskiem polucji nocnych.
    Człowiek tym się różni od zwierzątka że JEST w stanie sie powstrzymac od
    zaspokojenia popędu i juz.
  • 04.11.09, 17:49
    człowiek się nie różni od zwierzęcia bo JEST zwierzęciem
    jedyne co go ogranicza - to ograniczenia kulturowe - często absurdalne i
    traumatyzujace
    żeby zrozumieć jakie napięcie czuje facet - to spróbuj chodzic z pełnym
    pęcherzem i się powstrzymywać - ciekawe jak długo wytrzymasz:P
    a poza tym - z przyczyn czysto praktycznych lepiej kontrolowac wydalanie niz
    brudzić posciel, nie uwazasz:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 18:23
    > człowiek się nie różni od zwierzęcia bo JEST zwierzęciem
    > jedyne co go ogranicza - to ograniczenia kulturowe - często absurdalne i
    > traumatyzujace

    różni go tez np budowa mózgu, istnienie struktur odpowiadających za taką np
    wolną wolę. Zwierzęta kierują się instynktem. Człowiek kieruje się (a
    przynajmniej powinien) wolą i rozumem.

    > a poza tym - z przyczyn czysto praktycznych lepiej kontrolowac wydalanie niz
    > brudzić posciel, nie uwazasz:)

    z przyczyn czysto praktycznych lepiej jeść surowe mieso itd zamiast gotować, nie
    uważasz?:)
    pomijając już fakt że podczas seksu tez sie pościel nieraz brudzi.
    z resztą wydalanie jest czynnością niezbędną dla podtrzymania życia natomiast
    kopulacja (bo jak rozumiem pomijamy w tej rozmowie całą duchową stronę
    współżycia seksualnego między kobietą, a mężczyzną)-dla podtrzymania gatunku,
    więc popędy do nich prowadzące są wg mnie jakościowo różne.
  • 04.11.09, 18:43
    Człowiek kieruje się (a
    > przynajmniej powinien) wolą i rozumem


    powinien to postulat szkoły idealistycznej - mix myślenia życzeniowego i
    magicznego, typowy produkt kultury społeczeństwa tradycyjnego,
    wybacz ale wyznawanie podobnych iluzji w XXI wieku to wulgarna nekrofilia
    FUJ!
    o faktach piszmy (o tym jak jest), a nie o naszych wyobrażeniach o nich (o tym
    jak być powinno)
    zresztą postulat też ten jest absurdem bo nie wyjdziesz poza swoją zwierzęcość,
    która stoi u podstaw piramidy potrzeb
    człowiek choćby nie wiem jak chciał nie stanie się Bogiem, ani choćby aniołem

    > z przyczyn czysto praktycznych lepiej jeść surowe mieso itd zamiast gotować


    a z tym się nie zgodzę bo jest dokładnie na odwrót, nie wierzysz zasiądź do
    wołowego surowego udźca i przy pomocy własnych zębów dokonaj eksperymentu
    badawczego:P

    > z resztą wydalanie jest czynnością niezbędną dla podtrzymania życia natomiast
    > kopulacja (bo jak rozumiem pomijamy w tej rozmowie całą duchową stronę
    > współżycia seksualnego między kobietą, a mężczyzną)-dla podtrzymania gatunku,
    > więc popędy do nich prowadzące są wg mnie jakościowo różne


    to tylko idealistyczne dystynkcje, niezależnie czy mówimy o jedzeniu i
    wydalaniu, czy funkcjach rozrodczych to mówimy o czystej fizjologii kompletnie
    niezaleznym od woli
    wszystko to podstawowe potrzeby biologiczne
    mozna do nich dobudowywac ideologię (jak niektórzy do jedzenia) tylko po co?
    mnie osobiście brzydzi ten cały fałsz
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 21:29
    nie wierzysz zasiądź do
    > wołowego surowego udźca i przy pomocy własnych zębów dokonaj eksperymentu
    > badawczego:P

    :D no ok wystarczyła mi wizualizacja:P Ale i tak uważam że argument "z przyczyn
    czysto praktycznych lepiej coś niż coś innego" jest niezbyt słuszny.

    mówimy o czystej fizjologii kompletnie
    > niezaleznym od woli
    > wszystko to podstawowe potrzeby biologiczne
    > mozna do nich dobudowywac ideologię (jak niektórzy do jedzenia) tylko po co?
    > mnie osobiście brzydzi ten cały fałsz

    strach, agresja to też czysta fizjologia i co, też uważasz że nie podlegają
    kontroli?
    A instynkt ochrony życia? nalezy do tej samej grupy co funkcje pokarmowe czy
    wydalnicze i co, tez wg Ciebie nie podlega wolicjonalnej kontroli?
  • 04.11.09, 23:45
    Ale i tak uważam że argument "z przyczyn
    > czysto praktycznych lepiej coś niż coś innego" jest niezbyt słuszny.
    >


    jakieś uzasadnienie? czy kobiece tak, bo tak i już? :P

    > strach, agresja to też czysta fizjologia i co, też uważasz że nie podlegają
    > kontroli?


    te tak, bo za nie odpowiada adrenalina produkowana w mózgu przez mózg właśnie,
    choć z tym kontrolowaniem tez bym nie przesadzał
    kwestia bodźców jedynie i ich natężenia
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 01:31
    Czy naprawde uwazasz, ze za zanik namietnosci odpowiada to ze facet sie
    mastrubuje? Niestety prawda jest taka, ze w dlugotrwalych zwiazkach namietnosc
    zanika i jest to nieuniknione. I filmy o ktorych wspomnialas i inne urozmaicenia
    moga wrecz pomoc w takiej sytuacji. Zreszta fantazje erotyczne wogole czesto u
    kobiet powoduja ze zamiast wymigiwac sie bolem glowy do zblizenia jednak
    dochodzi. Ja oczywiscie mowie o dlugotrwalych zwiazkach, w swiezych zwiazkach
    jeszcze nie slyszalam, zeby facet wolal sie onanizowac zamiast zajac partnerka.
  • 04.11.09, 12:07
    Rumaku hrabiny - bardzo ci współczuję jesli inspirację do seksu i
    pomysły czerpiesz z porno, a jeszcze bardziej twoim partnerkom.
    Zastanawia mnie też kwestia dojrzewania partnerek do tego co na
    porno? Do czego w zasadzie - stosunku z większa ilością partnerów,
    bzykania się z szefem/lekarzem/profesorem/hydraulikiem? Ptyma jak
    najbardziej powaznie.
    Co do Justysialka - moja wypowiedź dotyczyła cloclo i zarzutu,
    ze "zadaję się z marginesem". W żadnym wypadku nie twierdzę, że
    osoby oglądające porno są uposledzone intelektualnie. twierdze
    jedynie, ze niektóre sa od tego uzaleznione. Podobnie jak od TV,
    alkoholu, trawki - jedni kontrolują i korzystaja umiarkowanie, inni
    nie. I przepraszam jesli ktoś zrozumiał podonie jak justysialek, nie
    chciałam nikogo obrazić, pilam jedynie do cloclo.
    Co do wypowiedzi samentu - jak rozumiem sądzisz, że mężczyźnie po
    okresie długiej abstynencji rozerwie jądra? No to poszerz swoją
    wiedzę o fizjologii nieco ponad zakres szkoły podstawowej :)
    Co do opisu orgazmu męskiego - współczuję, to typowy opis doznań
    onanisty, który nigdy nie doświadczył orgazmu, a jedynie
    przyjemnosci z wyrzucania nasienia. Podobnie jak kobiety, które
    przeżywają orgazm łechtaczkowy - to dopiero pierwszy poziom przezyć
    (pornografia i wiedza "seksuologiczna" z pism cosmo i ckm na tym
    poziomie je zatrzymuje).
    Pozdrawiam
  • 04.11.09, 13:10
    wybacz, ale co Ty możesz wiedzieć o tym co przezywają mężczyźni?
    co do abstynecji - zapoznaj się ze słowem polucja, choć szczerze - to nie znam
    żadnego faceta, który by jej doświadczył, bo żaden nie doczekał takiego stopnia
    napięcia by wystąpiła
    pozwól by każdy sam realizował swoja seksualność jak się jemu podoba
    jak chcesz - tkwi dalej w iluzjach i wyjaśniaj męską seksualność poprzez swoją
    kobiecą
    - jest to śmieszne i niemądre no i prowadzi jedynie do błędów
    Twoja sprawa
    tylko nie usiłuj swoją ignorancja zarażać innych
    ps.
    w przeciwnieństwie do innych nie usłysz ode mnie wycieczek pod adresem Twojego
    życia seksualnego, ani Twoich relacji z płcią przeciwną - choć mozna się
    domyslać że nie są to relacje idealne oględnie mówiąc
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 14:12
    samentu napisał:

    > wybacz, ale co Ty możesz wiedzieć o tym co przezywają mężczyźni?

    Mężczyzną nie jestem, ale z wieloma mężczyznami na różnych etapach
    życia w różny sposób byłam związana. Co do męskiej fizjologii -
    mogłambym w zyciu nie widzieć żadnego mężczyny a jednak ją znać, od
    tego są podręczniki. Na tej samej zasadzie znam fizjologię
    pancernika, którego póki co na oczy nie widziałam.

    > co do abstynecji - zapoznaj się ze słowem polucja, choć szczerze -
    to nie znam żadnego faceta, który by jej doświadczył, bo żaden nie
    doczekał takiego stopnia napięcia by wystąpiła

    Polucja nie jest efektem nagromadzenia spermy, tylko nagromadzenia
    napięcia seksualnego. Zachodzi w wyniku reakcji psychicznych, a nie
    fizycznych. Doucz się naprawdę, bo dorosly mężczyzna który sądzi, że
    jego jądra kumulują produkowaną spermę to wstyd. To tak jak kobietki
    myślące że siusiaja pochwą. Elemantarną wiedza o własnej fizjologii
    miec wypada. Jak zatem widzisz - mozna byc mężczyną i niewiele o
    sobie i swoim ciele wiedzieć.

    > pozwól by każdy sam realizował swoja seksualność jak się jemu
    >podoba

    Czy ja ci czegokolwiek zabraniam?

    > jak chcesz - tkwi dalej w iluzjach i wyjaśniaj męską seksualność
    poprzez swoją kobiecą

    Męska seksualnośc z natury bowiem polega na trzepaniu konia przy
    filmach pornograficznych. A podjarać mężczyna się moze jedynie
    wzrokowo, albo pornosem, albo widokiem partnerki. Nie bredź.

    do innych nie usłysz ode mnie wycieczek pod adresem Twojego
    > życia seksualnego, ani Twoich relacji z płcią przeciwną - choć
    mozna się domyslać że nie są to relacje idealne oględnie mówiąc

    A to jest własnie wycieczka osobista. Wyobrażaj sobie co chcesz na
    mój temat. To tówjproblem nie mój, a reakcja typowa, jak cos uwiera
    w czyjejs wypowiedzi - to dezawuaja jest najprostszym sposobem
    likwidacji problemu.

    Ja zatem też nie zrobię ci wycieczki osobistej, aczkolwiek po twoich
    postach można się domyślać, że masz wiele zahamowań i braki w
    podstawowej edukacji.
  • 04.11.09, 15:47
    Co do męskiej fizjologii -
    > mogłambym w zyciu nie widzieć żadnego mężczyny a jednak ją znać, od
    > tego są podręczniki.


    w tym rzecz że właśnie nie znasz

    > Polucja nie jest efektem nagromadzenia spermy, tylko nagromadzenia
    > napięcia seksualnego


    ożesz, raz jeszcze jak 3 latce najpierw jest produkcja, a jak osiągnie ona
    określony poziom to organizm przez stężenie hormonalne wymusza napięcie
    seksualne i koniecznośc wydalenia
    to chyba banalnie proste?

    bo dorosly mężczyzna który sądzi, że
    > jego jądra kumulują produkowaną spermę to wstyd


    to akurat Twoje słowa, bo jak w takim razie wyobrażasz sobie męską abstynecje
    seksualną? bądź konsekwentna (choc wiem że to akurat nie jest kobieca cecha)

    Zachodzi w wyniku reakcji psychicznych, a nie
    > fizycznych


    to o napięciu seksualnym, hormony są jak najbardziej fizyczne i w mózgu nie są
    produkowane, lecz właśnie w jądrach

    podjarać mężczyna się moze jedynie
    > wzrokowo, albo pornosem, albo widokiem partnerki.


    wmawiaj sobie dalej że bliskością partnerki i percepcją jej emocji:P

    ech
    czytając Ciebie bezwględnie popieram obowiązkową edukacje seksualną od przedszkola!

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 16:21
    adonai.pl/czystosc/?id=45
    Świetne źródło naukowe, juz wiem skąd temat polucji jako sposobu
    usuwania zbędnych plemników, bo się zastanawiałam, czy to twoj
    wymysł. Ku mojemu zaskoczeniu informacja taka jest w necie szeroko
    rozpowszechniana, ale metodą wytnij wklej z jednego tekstu. Brawo
    dla leni, którym się nie chce poszukań informacji.

    Wiedza o procesach zachodzących w ciele to nie seksuologia, ale
    anatomia i fizjologia. Budowa męskich narządów rozrodczych umozliwia
    usuwanie "starych" plemników wraz z moczem (u wszystkich ssaków).
    Faktycznie w necie - jesli chodzi o usuwanie starych plemników u
    człowieka - jest ciężko cokolwiek znaleźć, a jak przypuszczam raczej
    nie jesteś zapisany do zadnej biblioteki. Zatem poszukaj sobie
    informacji np. na stronach hodowców koni. Podobne procesy występują
    u ludzi.

    organizm przez stężenie hormonalne wymusza napięcie seksualne i
    koniecznośc wydalenia


    W życiu nie czytałam większych głupot, ale świetnie się bawię
    dzięki :) Tak właśnie sobie to tłumacz.
    Seksualność człowieka (zarówno kobiety jak i mężczyzny) jest bardzo
    złożona, seksualnośc onanisty - zredukowana do poziomu bodziec,
    napięcie, rozładowanie. Przy czym onanista poszukuje bodźców i
    rozładowania nie z przyczyn seksualnych, tylko rekompensuje sobie w
    ten sposób braki emocjonalne i urazy. Ewentualnie - po prostu tak
    się uwarunkował na wczesnym etapie rozwoju seksualnego.
    Naprawdę współczuję ci jesli swoja seksualnośc przezywasz w ten
    sposób i zapewne nie tylko ja, ale również ci mężczyźni, którzy
    mieli okazję doświadczyc czegoś więcej w seksie niż napięcia i
    wytrysku.
    Pozdrawiam.

  • 04.11.09, 16:31
    Masturbacja nie jest jednak sposobem rozwiązywania problemów
    uczuciowych i seksualnych .
    Owszem, może przynieść pewną ulgę emocjonalną i fizyczną, ale nie
    wyzwoli z poczucia winy i strachu, które jej stale towarzyszą. I nie
    jest to tylko strach przed zdemaskowaniem, ale też przed
    niemożnością zrezygnowania z uprawiania onanizmu.
    Zanika zwykle z wiekiem oraz jego dojrzewaniem społecznym.
    Zazwyczaj z wiekiem i rozwojem psychicznym i społecznym mężczyzny -
    kiedy stosunki seksualne stają się mniej lub bardziej stałe,
    przyzwyczajenie do onanizmu znika samo przez się. Zdarza się jednak,
    że pozbycie się tego zwyczaju wymaga uporczywej walki ze sobą samym,
    napięcia całej swej woli.
    Istnieje kilka sposobów na ułatwienie walki z onanizmem:
    • po przebudzeniu się rano należy szybko wstać z łóżka. Poranna
    erekcja, która często skłania do masturbacji, mija od razu po
    opróżnieniu pęcherza moczowego;
    • krótki bieg wieczorny lub kilka ćwiczeń gimnastycznych przed snem
    (aż do lekkiego zmęczenia) pomogą szybciej zasnąć i uniknąć
    pobudzających fantazji erotycznych;
    • praca fizyczna i sport rozładowują napięcie płciowe;
    • oglądanie filmów i czasopism erotycznych tylko szkodzi walce z
    onanizmem;
    • nie należy wstydzić się swoich uczuć. Cokolwiek będą mówili
    koledzy z klasy, czuła przyjaźń z dziewczyną - to piękne!
    Przyzwyczajenie do masturbacji zna około 70% dorastających chłopców.
    I chociaż wielki Puszkin twierdził, że przyzwyczajenie zastępuje nam
    szczęście, trudno się z nim zgodzić. Stosunki seksualne - to
    szczęście, którym obdarzyła nas natura i onanizm nigdy nie zdoła go
    zastąpić.


    źródło:

    www.pfm.pl/u235/navi/199167
  • 04.11.09, 16:40
    przepraszam, ale Ty to wszystko na poważnie?
    serio pytam
    BTW
    nie da się opróżnic pęcherza moczowego w stanie erekcji
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 16:55
    samentu napisał:

    > BTW
    > nie da się opróżnic pęcherza moczowego w stanie erekcji

    Da się, ale to efekt albo wad budowy, albo długotrwałego
    praktykowania dośc odjechanych spraw. Zboczenie.

  • 04.11.09, 17:46
    i znowuś kotku "mądrzejsza"
    ech
    do ksiązek chciałoby się powiedzieć, ale jak się nie ma wyobraźni tylko głowę
    nabitą jakąś ideologią to czy to pomoże?
    jeszcze raz jak mantrę
    edukacja seksualna od przedszkola
    obowiązkowo!
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 16:57
    Nie ja - lekarze - seksuolodzy.

    Podałam ci linka do strony gdzie jest to najbardziej łopatologicznie
    wyjaśnione.
    jak nie wierzysz zawsze mozesz iść porozmawiac do seksuologa, troche
    ci wyjasni. Albo kupić jakąś książkę na ten temat, jak się wstydzisz.
  • 04.11.09, 16:38

    > adonai.pl/czystosc/?id=45
    > Świetne źródło naukowe


    portal ekstremistów religijnych? gratuluję źródeł informacji

    Budowa męskich narządów rozrodczych umozliwia
    > usuwanie "starych" plemników wraz z moczem


    tylko tych pozostałych w cewce po wytrysku, dlatego zawsze PO panowie biegną siusiać

    Zatem poszukaj sobie
    > informacji np. na stronach hodowców koni. Podobne procesy występują
    > u ludzi.


    gratuluję zainteresowań

    ale nie piszemy o seksualnosci, a o onanizmie
    wróc do pierwszego swojego postu, w którym obwiniasz go za kryzysy w związkach
    co jest ewidentną bzdurą - bo męski onanzim to nie wybór jak u kobiety, a
    fizjologiczna konieczność
    co do pierwszego postu
    to ów spadek namiętności i kryzysy w związkach wynikają z niedopasowania
    sekualnego, kiedy jedna z stron nie chce zaakceptować,ba - nie chce nawet
    zrozumieć - potrzeb drugiej strony
    jak pisałem - rozumiem że męska fizjologia może brzydzić - ale jak się
    decydujesz na związek z facetem musisz ja akceptować z całym dobrodziejstwem
    inwentarza
    w tym też z tym że facet MUSI, a nie chce
    i w jego przypadku abstynecja może jedynie oznaczać abstynecje od stosunku a nie
    od "innych czynności seksualnych":P
    BTW
    nie odpowiedziałaś jak sobie tą abstynecję wyobrażasz:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 16:52
    samentu napisał:

    > portal ekstremistów religijnych? gratuluję źródeł informacji

    Nie odwracaj kota ogonem. Informacje o polucjach jako usunięciu
    nadmiaru nasienia są wlaśnie na takich stronach.

    > Budowa męskich narządów rozrodczych umozliwia
    > > usuwanie "starych" plemników wraz z moczem

    >
    > tylko tych pozostałych w cewce po wytrysku, dlatego zawsze PO
    panowie biegną siusiać

    nie spotkalam się z siusianiem zaraz po, podobno tak maja starsi
    panowie z przerostem prostaty, albo tacy którzy wola to robić z
    pełna cewka moczową (klasyfikowane jako odchylenie)

    > gratuluję zainteresowań

    dziękuję. Uwielbiam konie i planuję swoja hodowlę.

    >bo męski onanzim to nie wybór jak u kobiety, a
    > fizjologiczna konieczność

    jesli juz jest koniecznością - to psychiczną. To się leczy.

    > w tym też z tym że facet MUSI, a nie chce

    Onanista musi a nie chce. Zdrowy seksualnie mężczyzna ma wybór.

    > nie odpowiedziałaś jak sobie tą abstynecję wyobrażasz:)

    Normalnie. bez seksu, bez onanizmu. Organizm nadmiar plemników
    usunie sam, bez twojego udziału. Spróbuj, zobaczysz, nie rozerwie ci
    jader, wbrew twoim obawom. jesli będziesz sam się nakręcał mysleniem
    o seksie - moga przytrafić ci się polucje, jak młodemu chłopcu.
    Ale ponieważ ty musisz się onanizować to i tak się nie przekonasz.
  • 04.11.09, 17:20
    > dziękuję. Uwielbiam konie i planuję swoja hodowlę.

    Ja tez uwielbiam konie, moge u Ciebie pracować jak już ją założysz?:)
  • 04.11.09, 17:54
    > Normalnie. bez seksu, bez onanizmu. Organizm nadmiar plemników
    > usunie sam, bez twojego udziału.


    jak się pytam?

    jesli będziesz sam się nakręcał mysleniem
    > o seksie


    ale to nie ja się nakręcam tylko poziom testosteronu mi rosnie i on nakręca -
    testosteron nie jest w mózgu produkowany;)


    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 21:22
    Adrenalina, noradrenalina i kortyzol tez nie są produkowane przez mózg, i co z
    tego? Ciało i umysł to jedność a nie dwie odrębne rzeczy.

    > ale to nie ja się nakręcam tylko poziom testosteronu mi rosnie i on nakręca -

    Ja czytałam że poziom testosteronu podlega dobowym wahaniom a nie stałemu
    wzrostowi od wytrysku do wytrysku.
  • 04.11.09, 21:32

    > Adrenalina, noradrenalina i kortyzol tez nie są produkowane przez mózg, i co z
    > tego?


    ale testosteron nie

    Ciało i umysł to jedność a nie dwie odrębne rzeczy.

    a gdzie tu wyższość człowieka jako jednostki posiadającej rozum i wolę? Ech,
    konsekwencja nie jest zdecydowanie kobiecą cechą, choć rodzaju żeńskiego;)

    > Ja czytałam że poziom testosteronu podlega dobowym wahaniom

    no właśnie, od wytrysku do wytrysku - na tym polegają te wahania:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 22:38
    Obrzydliwosc miec takiego zboka onaniste w domu.Chyba kazda kobieta obrzydzilaby
    sobie takiego ludka.Taki to pewnie ukradkiem zaiwaniapatrzac przez szpare od
    drzwi czy ktos nie widzi.A pozniej w punkcikach zapisze ile skapalo.Tfu
    ,zrzygalabym na takiego zbuka.
  • 04.11.09, 22:48
    Za to Twoją cechą najwyraźniej chwilowo nie jest umiejętność czytania ze
    zrozumieniem:

    > > Adrenalina, noradrenalina i kortyzol tez nie są produkowane przez mózg
    > , i co z
    > > tego?

    >
    > ale testosteron nie

    > Ciało i umysł to jedność a nie dwie odrębne rzeczy.
    >
    > a gdzie tu wyższość człowieka jako jednostki posiadającej rozum i wolę?

    Nie ma w tym sprzeczności.

    > > Ja czytałam że poziom testosteronu podlega dobowym wahaniom
    >
    > no właśnie, od wytrysku do wytrysku - na tym polegają te wahania:P

    ok, wyrażę się inaczej: Ja czytałam, że poziom testosteronu podlega wahaniom
    dobowym, niezależnie od częstotliwości wytrysków.
  • 04.11.09, 23:40
    > Ciało i umysł to jedność a nie dwie odrębne rzeczy.
    >
    > a gdzie tu wyższość człowieka jako jednostki posiadającej rozum i wolę?

    Nie ma w tym sprzeczności


    nie o tym pisałem, post wyżej apelowałaś by nie ulegac zwierzęcym instynktom, bo
    wola i rozum powinny panowac nad ciałem
    a teraz że ciało i umysł to jedność
    zdecyduj się
    albo biologiczny materializm albo idealizm
    określ swój światopogląd filozoficzny:)

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 11:44
    Uważam, że umysł i ciało stanowią jedność w takim sensie ze wzajemnie na siebie
    oddzialują w wiele bardzo złożonych sposobów, do tego stopnia że umysł może np
    spowodować zaburzenia somatyczne. Niemniej jednak uważam ze to właśnie umysł
    posiada funkcje kontrolne względem ciała i popędów.
    i przykro mi ale nie wiem jak to co myślę nazywa sie w kategoriach
    filozoficznych ale już nawet Freud mówił o kontroli ego nad impulsami id (nie
    zebym była zapaloną zwolenniczką jego poglądów ale to jednak jest jakiś autorytet)
  • 05.11.09, 14:03
    > Uważam, że umysł i ciało stanowią jedność w takim sensie ze wzajemnie na siebie
    > oddzialują w wiele bardzo złożonych sposobów


    sprytna konstrukcja - ale niezbyt oryginalna bo zastosowana już w dogmacie o
    Trójcy świętej (jest jednością i nie jest jednocześnie)
    tylko że to dalej sprzeczność logiczna

    właśnie umysł
    > posiada funkcje kontrolne względem ciała i popędów


    poza sporem, tylko dodajmy że tym co kontroluje jest to nakładka socjalizacyjna
    zwana kulturą - która może często zamiast pomagać traumatyzować

    nawet Freud mówił o kontroli ego nad impulsami


    o kontroli superego czyli sumienia, ale kontrola nie jest absolutna, bo obok
    superego i ego jest jeszcze podświadomość, a ona nie jest kontrolowalna
    wszystko to jest konsekwencją piramidy potrzeb
    potrzeby biologiczne (podświadomościowe) nie są kontrolowalne
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 15:21
    > o kontroli superego czyli sumienia, ale kontrola nie jest absolutna, bo obok
    > superego i ego jest jeszcze podświadomość, a ona nie jest kontrolowalna
    > wszystko to jest konsekwencją piramidy potrzeb
    > potrzeby biologiczne (podświadomościowe) nie są kontrolowalne

    Po 1 wg Freuda superego nie jest tożsame z sumieniem, Sumienie jest jednym ze
    składników superego.
    Po 2 To nie superego a EGO kontroluje impulsy płynące z id
    po 3 Superego też częściowo lezy w nieświadomości
    po 4 nie mówimy o kontroli potrzeb tylko popędów. Rolą ego jest panowanie nad
    popędami w taki sposób aby były one zaspokajane zgodnie z ogólnie przyjętymi
    normami oraz przy za jednoczesnym zaspokojeniu "potrzeb" superego.

    Z resztą wiesz co, abstrahując od Freuda, filozofii i tego wszystkiego, odnoszę
    wrażenie że przy pomocy różnych mniej czy bardziej naukowych rozważań próbujesz
    usprawiedliwić sam przed sobą przymus masturbacji.
  • 05.11.09, 15:31
    poprostu_basia napisała:

    > Z resztą wiesz co, abstrahując od Freuda, filozofii i tego
    wszystkiego, odnoszę
    > wrażenie że przy pomocy różnych mniej czy bardziej naukowych
    rozważań próbujesz
    > usprawiedliwić sam przed sobą przymus masturbacji.

    :))) Bingo
  • 05.11.09, 15:40
    próbujesz
    usprawiedliwić sam przed sobą przymus masturbacji


    usprawiedliwia sie zachowania wobec których czuje sie winę lub wstyd
    a ja nie odczuwam ani jednego ani drugiego

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 16:00
    Cóż, człowiek nie uświadamia sobie działania wielu mechanizmów obronnych swojej
    psychiki, zwłaszcza jeśli służą ochronie obrazu Ja przed nieakceptowanymi treściami.
  • 05.11.09, 17:20
    dlatego ja nie powoduje sobie takiego dyskomfortu i nic nie spycham do
    podświadomości
    "zaufaj prawdzie, a ona Cie wyzwoli":)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 17:26
    Robią to za Ciebie Twoje mechanizmy obronne:)
  • 05.11.09, 17:33
    znowu sprzeczność logiczna:)
    jakby robiły mechanizmy obrone to by to było spychanie
    a ja świadomie z podświadomości wyrzucam i analizuje:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 17:38
    albo Ci się tak wydaje:P
  • 05.11.09, 17:41
    ech,
    wiedząc jak ważne dla kobiety jest by mieć zawsze rację odpowiem tradycyjnym
    "tak jak mówisz kochanie"
    "masz rację skarbie":P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 18:52
    za bardzo wczuł sie w rolę:D
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 08.11.09, 22:41
    > > Uważam, że umysł i ciało stanowią jedność w takim sensie ze wzajemnie
    > na siebie
    > > oddzialują w wiele bardzo złożonych sposobów

    >
    > sprytna konstrukcja - ale niezbyt oryginalna bo zastosowana już w dogmacie o
    > Trójcy świętej (jest jednością i nie jest jednocześnie)
    > tylko że to dalej sprzeczność logiczna

    Nie słyszałeś nigdy o chorobach psychosomatycznych?
    Np. nagle w wyniku długotrwałego stresu pojawiają się migreny.

  • 04.11.09, 16:53
    spadek namiętności i kryzysy w związkach wynikają z niedopasowania
    > sekualnego, kiedy jedna z stron nie chce zaakceptować,ba - nie
    chce nawet zrozumieć - potrzeb drugiej strony


    Tu cię boli? Wygodne wytłumaczenie onanistów, którzy zaprzestali
    współżycia ze swoja kobietą. ja jestem okej, kobita do bani.
  • 04.11.09, 17:43
    > Tu cię boli? Wygodne wytłumaczenie onanistów, którzy zaprzestali
    > współżycia ze swoja kobietą. ja jestem okej, kobita do bani.


    to nie mnie boli ale Ciebie
    jak facet nie chce się kochac z żona to nie kwestia uwiądu życia seksualnego ale
    konsekwencja całkowitego uwiądu związku
    bolesne ale prawdziwe
    oznacza to czytelny komunikat - jestem z Tobą tylko z względu na otoczenie
    kulturowe, ale nic nas już nie łączy
    trzeba rozumieć co facet do Ciebie mówi nie używając słów
    w męskim świecie liczą się tylko czyny nie słowa
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 04.11.09, 23:33
    Rozumiem teraz kobiety ,ktore jak ognia unikaja seku z takimi zboczencami.Taki
    jeden z drugim nie powinien nigdy zawracacglowy normalnym ,zdrowym kobietom
    tylko leczyc sie ijeszcze raz leczyc sie.
  • 04.11.09, 23:42
    normalnym ,zdrowym kobietom

    odważne stwierdzenie, w Twoim przypadku bym polemizował:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 16:06
    normalne, zdrowe i myslace kobiety akceptuja onanizujacych sie panow?
  • 05.11.09, 17:19
    akceptują męską seksualność tak samo jak normalni i zdrowi męzczyźni akceptują
    kobiecą z okresem i PMSem
    nota bene
    kobieta tak samo jak mężczyzna wydala komórki rozrodcze i tak samo wiąze sie to
    z polityka hormonalną i tak samo wola kobieca wpływu na występowanie PMSu nie ma
    co najwyżej superego post factum daje znać, że głupio że nakrzyczało się na
    faceta z powodu własnego PMSu:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 18:49
    istnieja tez kobiety, ktore poinformuja partnera: kochanie, dzisiaj dzien PMS.
    prosze czy mozesz nie wchodzic mi w droge? i po klopocie :)
  • 06.11.09, 12:52
    samentu napisał:

    > kobieta tak samo jak mężczyzna wydala komórki rozrodcze


    Jak mozna k... byc takim nieukiem?
  • 05.11.09, 15:59
    Wg Twoich teorii, mezczyzna musi, ze to jego natura, ze jak nie, to
    moze mu peknac to i owo. ot biologiczna potrzeba, ktora
    systematycznie musi zaspokajac, tak jak oddychanie, picie, jedzenie,
    zalatwianie sie.

    wytlumacz mi zatem taka sytuacje, z zycia wzieta:
    mezczyzna pracujacy. razu jednego czy drugiego, prawie miesiac non
    stop ma cholerny zasow w pracy. wychodzi rano o 7-ej, wraca
    wieczorem o 10-tej. w pracy stres, szef nie daje zycia, projekty
    czekaja na wykonczenie.
    wieczorami kobieta probuje go "rozladowac", mezczyzna oznajmia, ze
    nawet gdyby chcial, nie ma mowy o erekcji (oczywiscie odstawiamy na
    bok hipotezy, ze chory, ze klamie, ze ma kochanke).
    bo ... innego razu, gdy nie ma stresu - na przyklad na relaksujacym
    wyjezdzie we dwoje, moze i jest w stanie do 3-4 razy dziennie, ze
    swoja wieloletnia juz partnerka.
    jak to wszystko wytlumaczysz???

    ps. podczas tego miesiaca stresu w pracy, oddycha, pije, je i
    zalatwia sie.
  • 05.11.09, 17:16
    ze jak nie, to
    > moze mu peknac


    to akurat słowa twojejbogini są, sama widzisz jak projekcje są zaraźliwe;)

    > systematycznie musi zaspokajac, tak jak oddychanie, picie, jedzenie,
    > zalatwianie sie


    dokładnie tak

    > wytlumacz mi zatem taka sytuacje, z zycia wzieta:
    > mezczyzna pracujacy. razu jednego czy drugiego, prawie miesiac non
    > stop ma cholerny zasow w pracy. wychodzi rano o 7-ej, wraca
    > wieczorem o 10-tej. w pracy stres, szef nie daje zycia, projekty
    > czekaja na wykonczenie.
    > wieczorami kobieta probuje go "rozladowac", mezczyzna oznajmia, ze
    > nawet gdyby chcial, nie ma mowy o erekcj


    proszę bardzo, stres silnie hamuje spermatogenezę, a także produkcje
    testosteronu, poziom napięcia seksualnego jest więc niziutki i żadne cuda nie
    pomoga by go podnieśc. Zdziwione kobiety nazywaja to - nieprawidłowo impotencją,
    ale jest to tylko zwykłe przemęczenie. Jedyna rada zmienic tryb zycia, odczekać
    az organizm wróci do normy, a potem samo pójdzie;)

    moze i jest w stanie do 3-4 razy dziennie

    nie przesadzajmy:) pamiętej też że u mężczyzn odwrotnie niz u kobiet popęd
    seksualny najsilniejszy jest w okresie dojrzewania a potem z każdym rokiem
    maleje - to wlaśnie zasługa produkcji hormonalnej




    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 17:23
    więc inny przykład z życia wzięty:
    Facet oddalony od swojej kobiety o 1500km, zdrowy, poziom stresu taki sam jak
    wtedy gdy są razem (a wtedy może kilka razy z rzędu praktycznie bez przerwy,
    kilka razy na dobę też), nie zdradza ani nie oszukuje. I ten facet przez kilka
    miesięcy nie ma seksu ani się nie masturbuje. I jakoś żyje bez większych
    problemów. W tym czasie, je pije oddycha i wydala. Jak to możliwe w świetle
    Twojej teorii?

    Tylko mi nie pisz ze na pewno sie masturbuje albo zdradza:)
  • 05.11.09, 17:27
    I ten facet przez kilka
    > miesięcy nie ma seksu ani się nie masturbuje


    o naiwności kobieca:)
    wiara kobiety w słowo jest silnym orężem w ręku mężczyzny:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 17:45
    Wiedziałam że to będziesz sugerować:P
    Nie bede probowala Cie przekonać, wiem że i tak będziesz się trzymał swego, co
    jest zrozumiałe biorąc pod uwagę że przyjęcie do wiadomości że istnieją tacy
    mężczyźni zniszczyłoby całą tą misterną konstrukcję, stworzoną zapewne przez
    Twoją nieświadomość, w celu zamaskowania przykrego faktu że odczuwany przez
    Ciebie przymus masturbacji nie wynika z męskiej fizjologii ani nie jest normą:)
  • 05.11.09, 17:49
    > Nie bede probowala Cie przekonać

    a co tu przekonywać, przecież to nie kwestia słow a faktów i to sprawdzalnych:P
    bo braku abstynencji nie da się ukryć:)

    odczuwany przez
    > Ciebie przymus masturbacji


    odczuwa się popęd seksualny ja na swoje zycie seksualne nie narzekam:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 18:34
    > bo braku abstynencji nie da się ukryć:)

    a co prze to rozumiesz?:P
  • 05.11.09, 18:55
    to co napisałem:P
    kobieta, która zna się na męskiej fizjologii ( a podobno tu zna się każda:P) i
    potrafi obserwować
    ma mozliwość ustalenia czy facet miał okres abstynencji za sobą, czy wręcz
    przeciwnie
    co prawda dotyczy to tylko krótkiego okresu ok 24 h ale da się ustalić ponad
    wszelką wątpliwość
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:48
    Ciekawe:P a w jaki to sposób się to ustala, trzeba zmierzyc objetość spermy przy
    wytrysku czy jest jakaś inna metoda?:P
  • 05.11.09, 19:54
    blisko:P
    nie tylko objętość a też konsystencję:P
    mogę metode opisać w szczegółach jak Cię aż tak to interesuje:P
    ale ostrzegam że to czysta fizjologia;)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 20:12
    Mnie fizjologia nie odstrasza, a przynajmniej jak jej nie musze wąchać:P
  • 05.11.09, 20:23
    w tym przypadku to właśnie jest clue metody:P
    bo chodzi o obecność płynu prostatowego w całości nasienia
    a to płyn własnie nadaje smak i zapach:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 21:01
    czyli co, im intensywniejszy zapach i smak tym krótszy okres abstynencji?:P
    tylko czemu to dziala tylko prze 24h skoro produkcja plemnikow, jak twierdzisz,
    jest nieustająca?
    nie krępuj się, opisu nie muszę wąchać:P
  • 05.11.09, 21:16
    proszę bardzo sama chciałaś:P
    plemników produkcja jest nieustająca
    ale sperma to nie same plemniki (to to białe galaretowate)
    ale też i płyn prostatowy (to płynne bezbarwne i "swoiście" pachnące delikatnie
    mówiąc)
    razem tworzą wiadomy mix
    ale produkcja płynu jest wolniejsza i z reguły cały jest wydatkowany przy
    pierwszym wytrysku
    więc jak przy następnym wydobywa się niepachnąca swoiście biała galaretka
    (przepraszam za dosadność)
    oznacza to że nie jest to pierwszy w tej dobie wytrysk naszego samca:)
    potem wystarczy tylko ustalić w drodze przesłuchania okolicznosci pierwszego
    wytrysku i prawda wychodzi na jaw:P
    no ale to wszystko dla kobiety doskonale zorientowanej w męskiej fizjologii to
    przecież żadna nowość, prawda?:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 21:40
    > plemników produkcja jest nieustająca

    ale produkcja płynu jest wolniejsza i z reguły cały jest wydatkowany przy
    > pierwszym wytrysku

    coś mi się nie zgadza:P
    jesli plemniki sa produkowane non stop i to szybciej niz plyn prostatowy, to
    przyjmując moment wytrysku za punkt zero gdzie ilość plynu prostatowego spada do
    zera (nie wiem jak z plemnikami w świetle tej teorii ale zakladam ze zostaja
    jakies skoro jest mozliwy kolejny wytrysk), plemniki sa produkowane szybko, plyn
    prostatowy wolniej czyli z kazda godzina przewaga ilosci plemników nad ilościa
    plynu prostatowego powinna być większa czyli po 24h plyn prostatowy powinien sie
    utopić w plemnikach:P a przynajmniej w stosunku to objetosci plemnikow powinno
    go byc na tyle malo ze nie sprawi widocznej róznicy w konsystenji.
  • 05.11.09, 21:49
    nie teoretyzuj
    sprawdź sama:P
    a zauważysz o czym pisze;)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:01
    stres hamuje poped, prawda. a co ze smutkiem w takim razie? mezczyznie umarla
    ukochana matka, przez ponad miesiac nie mial erekcji (nie sadze ze sie po katach
    masturbowal).

    meska seksualnosc, podobnie jak kobieca, ma zatem silny zwiazek z psychika. w
    przypadku mezczyzny to nie tylko zatem te miliony plemnikow gromadzacych sie w
    jadrach, napierajacych do 'akcji'.

    tego typu myslenie meskie - ze facet to maszynka i tak go natura skonstruowala,
    ze musi musi bo jak nie to peknie - szkodzi Wam samym. a wiesz dlaczego? a
    dlatego, ze gdy spotyka piekna, seksi i najwazniesze - zainteresowana kobiete, a
    jemu z tego czy innego powodu nie stanie, to od razu jest na straconej pozycji.
    i tego sie boicie, panowie :) ale .. sami mity tworzycie.

    seksualnosc jest wpisana w kazdego zdrowego czlowieka. mozemy jednak kontrolowac
    ja, w odroznieniu od zwierzat. to znaczy, ze mozemy WYBRAC: ulec popedowi
    chwili, albo i nie ulegac. mamy od tego rozum i wolna wole. zdrowy mezczyzna
    JEST W STANIE ZYC W ABSTYNENCJI przez pewien okres - przeciez nie umrze jesli
    przez miesiac, dwa sie nie zadowoli. a moze abstynowac w imie czegos, np milosci
    / szacunku do partnera. nie wierzysz ze istnieja tacy mezczyzni? myslisz ze
    wszyscy od razu klamia? jesli tak myslisz .. coz, wspolczuje.
  • 05.11.09, 19:09
    przez ponad miesiac nie mial erekcji

    to musiał miec problemy z krążeniem:P
    a tak poza tym to bawi do łez ta kobieca pewność że coś nie wystapiło

    nie sadze ze sie po katach
    > masturbowal


    jak wyżej;)

    > meska seksualnosc, podobnie jak kobieca, ma zatem silny zwiazek z psychika


    naprawdę kobieta od faceta rózni się nie tylko tym co ma/nie ma w majtkach:)

    zdrowy mezczyzna
    > JEST W STANIE ZYC W ABSTYNENCJI przez pewien okres


    wybacz, ale bzdur nie komentuję i mówię to jako facet!
    ale możesz sobie wmawiac co chcesz - kobiety w tym są całkiem sprawne:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:17
    Samentu, ja nie pisze tu o nastoletnich albo dwudziestoparoletnich chlopcach, w
    ktorych przypadku zgadzam sie zupelnie z Twoimi teoriami. pisze o dojrzalych
    emocjonalnie mezczyznach :)
    moze kiedys dane Ci to bedzie zrozumiec :)
  • 05.11.09, 19:22
    pisze o dojrzalych
    > emocjonalnie mezczyznach :)


    no tak, ale to żadna sztuka być abstynentem w dojrzałym wieku bo organizm
    znacznie mniej produkuje:P
    a tak na marginesie
    wpisywanie się damskie stereotypy nie jest dojrzałością emocjonalną:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:29
    no ale przeciez nie piszemy o nastolatkach .. tylko o dojrzalych mezczyznach
  • 05.11.09, 19:37
    tylko o dojrzalych mezczyznach

    no mi do 50 na szczęście jeszcze troche brakuje:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 06.11.09, 13:19
    dojrzalosc emocjonalna nie ma zbyt duzego zwiazku z wiekiem
  • 08.11.09, 22:42
    wmega napisała:

    > dojrzalosc emocjonalna nie ma zbyt duzego zwiazku z wiekiem

    Słuszna uwaga.
  • 05.11.09, 19:14
    uwierz, mozliwe jest 3-4 razy dziennie :) z dala od pracy, stresu, pod goracym
    sloncem jakiejs egzotycznej wyspy :)
  • 05.11.09, 19:19
    ale w jakim wieku?
    w przedziale 13 - 15 lat to pewnie że tak (i to nawet raz za razem przynajmniej
    do tych 3 :P)
    w starszym wieku już nie koniecznie
    poza tym ten 3 raz już bywa bolesny, o 4 nie mówiąc
    ja bym podziękował:P
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 06.11.09, 12:54
    samentu napisał:

    > ze jak nie, to
    > > moze mu peknac

    >
    > to akurat słowa twojejbogini są, sama widzisz jak projekcje są
    zaraźliwe;)
    > [i]

    To ty pisłes, że jadra nie sa z gumy i trzeba je systematycznie
    opróżniać, bo taka jest budowa mężczyzny, że ma wciąz produkcję....
    :))))))))))))))))))))))))))))
  • 05.11.09, 10:50
    skąd mężczyzna według ciebie ma czerpać pomysły na urozmaicenie życia
    seksualnego sobie i swojej partnerce? pomysły a nie inspirację, ponieważ
    inspiracją jest partnerka. wybaczam, nigdy nie byłaś mężczyzną, to nie wiesz. z
    kamasutry? przecież dawniej też niektórzy uważali, że ta książka jest zła,
    pornograficzna. czy pomyślałaś kiedyś, jak to było z mężczyznami w czasach, gdy
    pornografia nie była powszechnie dostępna? czytałaś konopielkę redlińskiego? czy
    kaziuk się onanizował podglądając nauczycielkę? nie. on próbował nakłonić żonę
    na urozmaicenie, ale ona stwierdziła, że to nie po chrześcijańsku, więc pohasał
    sonie z nauczycielką. nie jestem małpą, by naruszać cudzą prywatność, intymność,
    włazić na drzewa i podglądać sąsiadów, jak oni to robią i ryzykować złamaniem
    nogi. czy zastanowiłaś się, co by było, by zlikwidowano pornografię? byłoby jak
    dawniej. mężczyźni podglądaliby kobiety w łaźniach, na drabinie, w zaufanym
    gronie opowiadaliby sobie z pikantnymi szczegółami, jak w nocy hasali z
    partnerką. chciałabyś?

    śmieszy mnie to, co ty twierdzisz o polucjach, bo ja kiedyś miałem 15 lat.
    wyobraź sobie, że polucjom towarzyszą marzenia senne. sprośna matka natura
    puszcza śpiącym chłopcom pornola - czasem nawet lepsze niż 9 i 1/2 tygodnia,
    czasem takiego zwykłego, jak na redtube i jeszcze zmusza nieletnich chłopców, by
    w tym pornosie grali. do sądu ją podaj. podziwiam więc twój tupet, że próbujesz
    polemizować z mężczyzną o polucjach. nie pójdę w twoje ślady i nie będę
    polemizował z kobietami na temat ich pms, rodzajów orgazmu, bo wiem jak to z
    boku śmiesznie wygląda.
  • 05.11.09, 11:03
    przestań też błądzić i przyjmij pewne bezdyskusyjne fakty do wiadomości. czy
    jeżeli jakiś tam odsetek ludzi popada w alkoholizm, to znaczy, że każdy, kto
    wypije piwo jest alkoholikiem? czy każdy mężczyzna, który obejrzy filmik na
    redtube onanizuje się przy tym? jaki odsetek mężczyzn uzależnia się od
    pornografii? 2-3 % oglądających? ile związków rozpada się z powodu nudy w łóżku?
    do wszystkich kobiet, które albo są zazdrosne o partnerów oglądających porno lub
    tych, w którym męska natura wydaje się obrzydliwa mam taką prośbę. trzymajcie
    się od mężczyzn z daleka. po co macie unieszczęśliwiać ich i siebie. za co?
    spróbujcie z inną kobietą.

  • 05.11.09, 11:56
    Nie puszcza mi odpowiedzi do rumaka. Nie są wulgarne, nie wiem czemu.
  • 05.11.09, 12:01
    zatrzymałem ten wątek, bo musiałem na chwilę wyjść. już możesz pisać.
  • 05.11.09, 12:21
    rumak.hrabiny napisał:

    > przestań też błądzić i przyjmij pewne bezdyskusyjne fakty do
    wiadomości.

    Że onanizm jest przymusem fizjologicznym mężczyzny? I jakby facet
    nie ogladał porno to bylby mizernym kochankiem, bo nie miałby
    pomysłów, albo byłby dobrym kochankiem, ale tylko jeśli gadałby o
    seksie z kumpalmi (dzięki porno tego nie robi - buhahaha) i
    podgladałby innych ludzi. A i zapomniałam - jakby nie wypuszczał
    sobie spermy, to by mu rozerwało jądra - ty tez w to wierzysz?

    Stek bzdur.

    >czy jeżeli jakiś tam odsetek ludzi popada w alkoholizm, to znaczy,
    >że każdy, kto wypije piwo jest alkoholikiem?

    Nie, ale każdy kto odczuwa przymus picia/ogladania porno/palenia
    blantów jest nałogowcem. I kazdy nałogowiec głupio się tłumaczy -
    marycha jest naturalna i na jamajce wszystcy to palą, porno to
    kopalnia pomysłów, a alkohol pija wszyscy i who zaleca codzienne
    spozycie.

    >każdy mężczyzna, który obejrzy filmik na redtube onanizuje się przy
    >tym? jaki odsetek mężczyzn uzależnia się od
    > pornografii? 2-3 % oglądających?

    Znacznie więcej. niestetty nie prowadzi się badań na ten temat. Bo
    porno wg aktualnych trendów to jedynie nieszkodliwa rozrywka.

    >ile związków rozpada się z powodu nudy w łóżku ?

    W wielu przypadkach nie idzie o nudę w łóżku, tylko o to, ze panie
    nie chcą realiowac pomysłów które panowie zaczęrnęli z porno.
    O rozpadzie małżeństw wiem sporo i satystycznie problemy łózkowe sa
    najczęstsza przyczyną rozwodów - jak zreszta można by tego
    oczekiwac.

    > do wszystkich kobiet, które albo są zazdrosne o partnerów
    oglądających porno lub tych, w którym męska natura wydaje się
    obrzydliwa mam taką prośbę. trzymajcie się od mężczyzn z daleka.

    To ja mam prosbę od siebie: onaniści walcie się - sami. Od kobiet
    które potrzebują normalnego współżycia trzymajcie się z daleka.
  • 05.11.09, 12:29
    twojabogini napisała:

    > Że onanizm jest przymusem fizjologicznym mężczyzny?

    - tak, ALE, tylko wtedy, gdy nie ma sie kobiet...
    jednej stalej, czy kilku dochodzacych. :)

    Ile razy mam Ci to tlumaczyc, Dobra Kobieto?

    Nie jestes mezczyzna, wiec nie usiluj im wmawiac, co jest dla nich dobre, a co zle.
  • 05.11.09, 12:58
    facettt napisał:

    > twojabogini napisała:
    >
    > > Że onanizm jest przymusem fizjologicznym mężczyzny?
    >
    > - tak, ALE, tylko wtedy, gdy nie ma sie kobiet...
    > jednej stalej, czy kilku dochodzacych. :)
    >
    > Ile razy mam Ci to tlumaczyc, Dobra Kobieto?

    Nic mi tłumaczyć nie musisz, dyskusja dotyczy tych co ogladają i
    trzepią pozostając w zwiazku z kobietą. Co do przymusu - możliwa
    jest równiez całkowieta abstynencja, zarówno kobiet jak i mężczyzn.
    tylko po co?

    > Nie jestes mezczyzna, wiec nie usiluj im wmawiac, co jest dla nich
    dobre, a co zle.

    Juz odpisywałam na taki argumnet nie chce mi się drugi raz. Jak
    uwazasz ze trzepanie sobie przy porno jest dla ciebie dobre - to
    trzep się na zdrowie. Faktycznie z czasem stanie się to
    koniecznościa, bo rozsądne i swiadome kobiety unikają zaburzonych
    seksualnie mężczyn.
  • 05.11.09, 13:12
    Nadajesz się do prania mózgów.
    Współczuje ludziom którzy są zmuszeni do korzystania z twoich "usług". Nawet świętemu wmówisz, że jest zboczeńcem, a ponieważ nie ponosisz żadnej odpowiedzialności za swoje działania

    (cyt. Tak, ma. Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
    rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
    utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
    tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
    rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.
    ),

    możesz bawić się do woli w przetrącanie ludziom psychiki.
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 05.11.09, 13:37
    cloclo80,

    Jak masz ochotę, możesz onanizować się do woli i oglądać co
    zechcesz, naprawdę nie musisz przejmować się tym co piszę w postach.

    > Współczuje ludziom którzy są zmuszeni do korzystania z
    >twoich "usług".

    Tak samo jak nikt nie zmusza moich klientów zeby korzystali akurat z
    moich usług - przychodzą z polecenia.

    Nawet świętemu wmówisz, że jest zboczeńcem, a ponieważ nie ponosisz
    żadnej odpowiedzialności za swoje działania...

    Bajaj sobie dalej w najlepsze, swięty cloclo.

    > możesz bawić się do woli w przetrącanie ludziom psychiki.

    tak, tak...własnie tak to wyglada, przyprowadza mi się klientów w
    pętach, oni bardzo chcą się rozwieść i uważają , że to będzie
    najlepsze dla nich i ich dzieci, potem ja im robię pranie mózgu
    (cały czas są zwiazani i pilnują ich wielkie złe ogary) i już nie
    chcą, do tego maja tak wyprane mózgi ze jeszcze mi za wszystko
    płacą (koszt sznurów wliczam łaskawie w koszty własne). W wolnych
    chwilach zajmuje się zaś dekanonizacją swiętych :)))
  • 05.11.09, 13:11
    facettt napisał:

    Poza tym, o ile pamiętam z twoich wypowiedzi posiadasz sporo
    sensownych informacji, zatem mam nadzieję że przynajmniej ty nie
    wierzysz, że:
    - jak mężczyna nie będzie miał wytrysku przez dłuższy czas to mu
    pękną jądra

    - porno jest potrzebne mężczynom jako instruktaz, bo inaczej nie
    wiedzieliby co z partnerka robic i włózku byłoby strasznie nudno.
  • 05.11.09, 14:37
    twojabogini napisała:
    > Poza tym, o ile pamiętam z twoich wypowiedzi posiadasz sporo
    > sensownych informacji, zatem mam nadzieję że przynajmniej ty nie
    > wierzysz, że: jak mężczyna nie będzie miał wytrysku przez dłuższy czas to mu
    pękną jądra

    - nie, ale juz po kilku dniach czuje sie (taki) psychicznie
    i fizycznie fatalnie :)
    >
    > - porno jest potrzebne mężczynom jako instruktaz, bo inaczej nie
    > wiedzieliby co z partnerka robic i w łózku byłoby strasznie nudno.

    - a kto to ppowiedzial?
    porno jako instruktaz ?
    - dobre dla malolatow.

    a ogolnie wszystko (w lozku) dobrze ? :)
  • 05.11.09, 13:35
    a jak myślisz? czy literaccy bohaterowie konopielki kaziuk i handzia mieli
    bogate życie seksualne? czy umieli cieszyć się sobą? oni przecież tylko po
    chrześcijańsku, pod pierzyną. być może kaziuk nigdy nie widział nawet handzi
    rozebranej do rosołu. o takim bezeceństwie jak lodzik czy o zgrozo, 69 nie mogło
    być mowy. może nawet nie wiedzieli, że gdzieś w szerokim, zepsutym świecie takie
    coś ludzie robią. ja tam nigdy nie opowiadam kumplom szczegółów moich igraszek w
    łóżku, bo i po co? to jest twój błąd. tyle osób ci już tłumaczyło, że patrzysz
    na mężczyznę przez pryzmat kobiecości, stąd twoje wnioski są czasami komiczne.

    podobnie jak większość mężczyzn, nie mam przymusu oglądania pornoli i rzadko
    oglądam. nie widzę jednak powodów, dla których miałbym sobie tego zakazać.
    przecież chyba nie sądzisz, że jakikolwiek mężczyzna uwierzył ci, że jak obejrzy
    sobie od czasu do czasu pornola, to wbrew swojej woli zacznie się onanizować,
    uzależni się od pornografii, zniszczy związek i pójdzie do burdelu.

    teraz się zastanów. nie wiem gdzie pracujesz, ale jaki odsetek dorosłych ludzi
    trafia do ciebie? 3-5%? czy wszyscy tylko z jednym problemem - uzależnienie
    partnera od pornografii? komu więc się wydaje? tobie czy mnie?

    teraz o onanistach. kto według ciebie jest onanistą? czy wiesz, że zdecydowana
    większość kobiet i mężczyzn tego choć raz w życiu spróbowała? a może według
    ciebie onanista, to osobnik tylko płci męskiej, który ogląda pornosy? przed erą
    pornografii onanistów nie było? co sądzisz o wibratorach? czy kobiety je
    używające nie są onanistkami? czy wibratory też równie ochoczo zwalczasz jak
    pornografię? ile jeszcze osób ma ci napisać, że oglądanie filmów porno nie jest
    to samo co onanizm. że mężczyzna, który ma partnerkę, woli oszczędzać naboje a
    nie je trwonić przy filmikach. nawet jak rozstanie z ukochaną jest trochę
    dłuższe, to woli jak ten żołnierz wracający z frontu wyprowadzić ją z domu i
    powiedzieć - spójrz, kochanie jakie dziś piękne niebo. przyjrzyj się więc dobrze
    i zapamiętaj, bo przez najbliższe dwa dni będziesz tylko sufit i ściany
    widziała, czego i tobie życzę.
  • 05.11.09, 14:36
    rumak.hrabiny napisał:

    > czy literaccy bohaterowie konopielki kaziuk i handzia mieli bogate
    życie seksualne?

    Twoim zdaniem jakby kaziuk obejrzał porno, to dałby rade babę
    przekonać?

    > podobnie jak większość mężczyzn, nie mam przymusu oglądania
    pornoli i rzadko oglądam. nie widzę jednak powodów, dla których
    miałbym sobie tego zakazać.

    Mnie naprawde nie interesuje twoje zycie seksualne, nie umiesz
    toczyć rozmowy n apoziomie generalnym i abstrakcyjnym? Bo tak
    szcegółowo robi sie niesmacznie z czasem.

    > przecież chyba nie sądzisz, że jakikolwiek mężczyzna uwierzył ci,
    >że jak obejrzy sobie od czasu do czasu pornola, to wbrew swojej
    >woli zacznie się onanizować, uzależni się od pornografii, zniszczy
    >związek i pójdzie do burdelu.

    Tyle, ze ja nic takiego nie napisałam. Napisałam natomiast, że moim
    zdaniem mężczyzna, który systematycznie oglada porno - zamiast mieć
    seks ze swoja kobietą, to onanista. Napisałam również, ze mężczyźni
    którzy mają zaburzenia erekcji, orgazmu itp - maja je z powodu
    pornografii. Co do uzaleznienia - kazdy jest podatny z rózna siła na
    rózne uzywki. Trudno ocenic komu porno wypaczy seksualność a komu
    nie.

    Jednym słowem jak ci wszytsko gra to naprawdę nie masz się czym
    emocjonować. Piszę o onanistach - tych kltórzy się uzaleznili, a
    teraz swój problem ukrywają pod maską edukacji, ciekawości,
    oprózniania jader i tego, ze u mężczyzn "to normalne".

    > teraz się zastanów. nie wiem gdzie pracujesz, ale jaki odsetek
    >dorosłych ludzi trafia do ciebie? 3-5%?

    Nie dałabym rady, albo musiałabym załozyc wielką firmę.

    >czy wszyscy tylko z jednym problemem - uzależnienie partnera od
    >pornografii?

    Z problemem rozwód albo cheć rozwodu. Przyczyny sa rózne.
    Pornografia jest w czołowce, oczywiście zamaskowana cała masa
    innych "problemów".

    komu więc się wydaje? tobie czy mnie?

    Ja proacuję z konkretnymi ludźmi (rodzinami), których porno
    doprowadziło w jakims tam sensie do upadku. Obserwuje co obserwuję.
    ty opierasz się na stereotypach w stylu porono okej i nieszkodliwe,
    onanizm to męska natura. To komu się wydaje?
    >
    > teraz o onanistach. kto według ciebie jest onanistą?

    człowiek, który nie jest w stanie osiagnąć satysfakcji seksualnej
    lub dac jej partnerowi w wyniku uwarunkowań powstałych na skutek
    onanizmu, nawet jeśli onanizmu zaprzestał (to jak alkoholik w
    okresie abstynencji), jak również czynny onanista, który wykonuje tą
    czynnośc regularnie, niezaleznie od tego czy pozostaje w stałym
    zwiazku czy nie.

    co sądzisz o wibratorach? czy kobiety je używające nie są
    onanistkami?

    Jeśli sa od tego uzaleznione i dewastuja z tego powodu swój zwiazek
    tak. Nie spotkałam się z takim przypadkiem. U kobiet częściej
    zdarzaja się odjechane fantazje, których zaden partner z krwi i
    kości nie będzie w stanie spełnić. uzaleznienie od porno i onanizmu
    z tym związanego to męska domena - bo porno samo w sobie jest
    kierowne do mężczyzn. Produkcje dla kobiet nie zarabiaja szmalu i
    raz na jakis cvzas próba założenia takiej "niszy" upada.

    czy wibratory też równie ochoczo zwalczasz jak
    > pornografię?

    Nie zwalczam wibratorów ani porno. Ale jak zaczna przychodzic do
    mnie pary, których seks i małzeństwo rozpada się z powodu wibratora -
    wtedy będę mówić ze wibratory moga prowadzic do uzaleznienia i
    destrukcyjnego wpływu na małżeństwo.

    ile jeszcze osób ma ci napisać, że oglądanie filmów porno nie jest
    > to samo co onanizm.

    ile tylko ma ochotę. ja o tym wiem, więc to zaden argument. ja pisze
    o onanistach robiacych to pod filmy porno. zresztą tłumaczenie tylko
    oglądam jest naiwne i uwierzy w to moze jakaś dobroduszna zona lub
    zakompleksiona dziewczyna. Porno jest własnie po to. Chyba, że to
    taka gra wstępna, rónie bywa.

    >że mężczyzna, który ma partnerkę, woli oszczędzać naboje a
    > nie je trwonić przy filmikach.

    Mężczyzna tak, onanista nie. Coś ty się uparł udowadniac swoja
    męskość? Całkiem jak facett który najpierw bronił onanistów, ze ta
    druga połowa co nie trzepie do porno to frajerzy, co się boja zony.
    Jak mu napisałam że ta druga połowa to mężczyźni którzy życie
    erotyczne mają w realu zaczłą się rakiem wycofywać z wczesniejszej
    argumentacji...

    > (...)widziała, czego i tobie życzę.

    dziekuję nie skorzystam. leżenie w łóżku jak kłoda mnie nie
    interesuje, sufit zwykle widuję przelotnie. tak mi dopowiada.

  • 05.11.09, 14:38
    > Stek bzdur.

    nie masz poczucia śmieszności swojej i całej sytuacji? dyskutujesz o rzeczach o
    których nie masz ŻADNEGO doświadczenia bo mieć nie możesz i próbujesz wmówić tym
    którzy to oświadczenia mają że jest zupełnie inaczej niż oni to odczuwają.
    Zamilcz dziewczyno, albowiem nie wiesz co mówisz i o czym mówisz i nigdy się nie
    dowiesz bo nigdy nie doświadczysz!

    > Nie, ale każdy kto odczuwa przymus

    ale nikt z nas nie odczuwa przymusu oglądania, ja np. redtube w ogóle nie
    oglądam bo to straszny kicz i plastik jest. Ni dokonuj projekcji własnych fobii
    na każdego

    Bo
    > porno wg aktualnych trendów to jedynie nieszkodliwa rozrywka.


    bo tak jest

    > W wielu przypadkach nie idzie o nudę w łóżku, tylko o to, ze panie
    > nie chcą realiowac pomysłów które panowie zaczęrnęli z porno
    .

    a może raczej idzie o to że kobiety PO ślubie nie uznają za stosowne dbać o
    związek, bo przecież obrączka jest gwarancją, że będzie miało się faceta na
    wyłączność i do śmierci?

    O rozpadzie małżeństw wiem sporo i satystycznie problemy łózkowe sa
    > najczęstsza przyczyną rozwodów


    nie wiesz nic, bo nie jesteś zdolna do analizy
    problemy w łózku nie są oznaką początku rozpadu związku, a oznaką jego
    całkowitego rozpadu. nie są przyczyna a skutkiem!
    jeszcze raz powtarzam, w męskim świecie liczą się tylko czyny
    facet który nie sypia z swoją żona zwyczajnie już jej nie kocha i tym
    niesypianiem wyraźnie i dobitnie jej to komunikuje!

    Od kobiet
    > które potrzebują normalnego współżycia trzymajcie się z daleka


    nagminie powtarzasz słowa normalna i zdrowa kobieta
    o oczywistosciach sie nie mówi - one są widoczne bez słów
    kogo starasz się przekonać że jesteś normalna i zdrowa?
    sama siebie? po ilości powtórzeń widzę że nieskutecznie
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 15:07
    samentu napisał:
    > Zamilcz dziewczyno, albowiem nie wiesz co mówisz i o czym mówisz i
    nigdy się nie dowiesz bo nigdy nie doświadczysz!

    Świetna i rzeczowa polemika, a twoja zdolnośc analizy i
    kontrargumentacji.

    Co cię własciewie tak denerwuje, ze jest na świecie paru kolesi,
    którzy wola sobie trzepac pod filmy niż z żona współżyć? Są to
    załosni kolesie, na których najpierw zarabia przemysł porno, potem
    burdele, potem przemysł farmakologiczny, a i terapeutom i prawnikom
    dostaje się co nieco. A że tacy kolesie są? Są, sa tez kliniki dla
    nich terapie itp. A zony jak odkryja o co biega to ich kopia w dupę?
    No rację mają. A skoro ty po prostu raz na jakiś czas ogladasz sobie
    film, masz satysfakcjonujące zycie seksualne - to nie piszę o tobie,
    bo nie jestes onanistą. Trudno zrozumieć?

    > > Nie, ale każdy kto odczuwa przymus
    >
    > ale nikt z nas nie odczuwa przymusu oglądania, ja np. redtube w
    ogóle nie oglądam bo to straszny kicz i plastik jest.

    Po co ty się tłumaczysz? Dyskusja jest ogólna - o tym czy trzepanie
    sobie pod porno przez dojrzałego seksualnie mężczyznę, mającego
    partnerkę/ki seksualne jest normą czy nie i czy moze prowadzić do
    wypaczeń seksualnych.

    > Bo
    > > porno wg aktualnych trendów to jedynie nieszkodliwa rozrywka.

    >
    > bo tak jest

    To skąd te kliniki, terapie dramaty?

    > a może raczej idzie o to że kobiety PO ślubie nie uznają za
    >stosowne dbać o związek, bo przecież obrączka jest gwarancją, że
    >będzie miało się faceta na wyłączność i do śmierci?

    Tak też bywa, ale nie o tym dyskuteujemy. jak czujesz taką potrzebę
    to założ sobie watek.

    > O rozpadzie małżeństw wiem sporo i satystycznie problemy
    łózkowe sa najczęstsza przyczyną rozwodów

    >
    > nie wiesz nic, bo nie jesteś zdolna do analizy

    Bo jestem kobietą? Facett, ty nawet nie umiesz rzeczowo
    odpowiedziec, jak ci się argumenty kończą, to zaczynasz prowadzić
    dyskusję w sposób jaki Freud uważał za typowy dla kobiet -
    emocjonalny, nielogiczny, bez stawiania tez i argumentów...z
    inwektywami i wycieczkami osobistymi. To podobno jest męska
    umiejętność - dyskutowania w sposób generalny i abstrakcyjny. Kto tu
    analizowac nie umie?

    > problemy w łózku nie są oznaką początku rozpadu związku, a oznaką
    jego całkowitego rozpadu. nie są przyczyna a skutkiem!

    > jeszcze raz powtarzam, w męskim świecie liczą się tylko czyny
    > facet który nie sypia z swoją żona zwyczajnie już jej nie kocha i
    tym niesypianiem wyraźnie i dobitnie jej to komunikuje!

    tak, zwłaszcza impotenci, onaniści i ci którzy załapali syfa w
    delegacji bo bzyknęli zeby się przed kolegami wykazać :))))

    > nagminie powtarzasz słowa normalna i zdrowa kobieta

    Mylisz posty przyjacielu :))

    > o oczywistosciach sie nie mówi - one są widoczne bez słów
    > kogo starasz się przekonać że jesteś normalna i zdrowa?

    To ty zaczłaes pisac o sobie swoich nawykach seksualnych i odniosłes
    się do tematu po babsku - emocjonalnie i nierzeczowo prowadząc
    dyskusję. Wejrzyj w siebie i zapytaj kogo przekonujesz, że nie
    jestes onanistą, bo mi to wisi ?
  • 05.11.09, 15:31
    > Co cię własciewie tak denerwuje, ze jest na świecie paru kolesi,
    > którzy wola sobie trzepac pod filmy niż z żona współżyć?


    To akurat Twój problem nie mój - ja w niczyje życie seksualne nie ingeruję, nie
    wchodze z brudnymi buciorami, nie projektuje własnych fobii i lęków. I dodam, że
    mi masturubjąca sie partnerka nie przeszkadza w najmniejszy sposób. Obrączka nie
    czyni z niej mojej własności. I może realizować się jak sie jej spodoba
    więcej - byłbym zadowolony bo w ten sposób poznaje własne ciało i swoje potrzeby
    co znacząco ułatwia udany kontakt seksualny z partnerem. Żebyś Ty wiedziała ile
    kobiet jest z oczekiwaiem superorgazmu, o którym czytały w kolorowych pismach
    kobiecych, a które nawet siebie same do orgazmu doprowadzić nie umieją
    I co ma w takim wypadku zrobic facet? dokonac cudu w 2 godziny?

    Dyskusja jest ogólna - o tym czy trzepanie
    > sobie pod porno przez dojrzałego seksualnie mężczyznę, mającego
    > partnerkę/ki seksualne jest normą czy nie i czy moze prowadzić do
    > wypaczeń seksualnych.


    to ich sprawa nie Twoja! poza tym każdy przypadek jest inny a Ty do wszystkiego
    przykładasz ten sam fałszywy szablon

    > załosni kolesie, na których najpierw zarabia przemysł porno


    wyżej wymienione redtuby są darmowe

    potem
    > burdele, potem przemysł farmakologiczny


    w burdelach stosunek tylko w gumie, choroby weneryczne szerzą się głównie przez
    stosunki bez zabezpieczeń uprawiane przez małzonków na boku w tym przez kobiety
    - vide wątek na tym forum załozony wczoraj przez kobietę która zdradziła, ale
    pewnie zaraz się dowiem że jak kobieta zdradza faceta to to jest tylko i
    wyłącznie faceta wina:P

    a i terapeutom dostaje się co nieco

    o i tu jesteśmy w domu, tylko że Ty nie jesteś żadną terapeutką bo Ty sama
    wymagasz terapii z powodu poważnych zaburzeń osobowości (vide mizoandria) i
    niedojrzałosci emocjonalnej. I w tym jest problem szerszy, że za wiele rozpadów
    związków odpowiadają rozwódki, które po rozpadzie własnego związku z
    namiętnoscią rozbijają cudze, no bo w końcu nie jest się sama a zawsze mozna
    powiedzieć że to los powszechny i ze mna wszystko OK (choć podświadomośc krzyczy
    że tak nie jest). Ty jesteś wprost perwersyjnym przykładem bo zarażasz swoją
    toksycznoscia każdego kogo napotkasz, niszczysz cudze związki i jeszcze z tego
    sie utrzymujesz!

    ci którzy załapali syfa w
    > delegacji bo bzyknęli zeby się przed kolegami wykazać


    sugerujesz że koledzy stoja nad takim i ogladają to wykazywanie? a co jak w
    delegację samotnie pojechał a w pracy same kobietki?

    > To ty zaczłaes pisac o sobie swoich nawykach seksualnych i odniosłes
    > się do tematu po babsku - emocjonalnie i nierzeczowo prowadząc
    > dyskusję.


    znowu i znowu projekcja, ech
    ja nie jestem terapeutą bo brak mi cierpliwości
    ale nie dziwię się znajomemu który jest że po 6 godzinach może być zmeczony jak
    po szychcie w kopalnii
    jakby sie miało taka pacjentke - kobiete dojrzała fizycznie ale o psychice 12
    latki to rzeczywiście mozna sie załamać
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 09.11.09, 01:48
    o przymusie dyskutowałaś nie ze mną. czy ja coś pisałem o rozrywaniu jąder?
    pogubiłaś się całkowicie, mylisz fakty i osoby. zobacz wyżej co ja napisałem.
    cała twoja mądrość polega przekręcaniu sensu moich słów. prymitywnie wciskasz
    coś, czego nie napisałem. przede wszystkim każdy związek jest inny. kazikom 69
    wydawałoby się czymś obrzydliwym większość par uważa to za za coś normalnego.
    seks w związku polega na pewnym kompromisie między potrzebami jego i jej i wcale
    nie jest powiedziane, że to on zawsze jest stroną biegnącą do przodu.

    jeżeli nie przeprowadzono badań, więc nie możesz wiedzieć, czy znacznie więcej
    czy znacznie mniej niż 2-3%. to przecież oczywiste. dlaczego zakładasz. na
    jakiej podstawie zakładasz, że związki często się rozpadają, bo panie nie chcą
    realizować pomysłów partnerów? a co z paniami których potrzeb nie chcą
    realizować ich partnerzy? czy literatura nie dostarczyła nam wielu przykładów
    pruderyjnych w swych związkach kobiet, które w ramionach kochanka zamieniały się
    w żądne nowych doświadczeń bezpruderyjne kochanki?
    poza tym, nie wiem dlaczego zwracasz się do mnie a apelujesz do onanistów. masz
    jakieś schizy? a może to twój partner się onanizuje. jeżeli tak, to możesz albo
    dorabiać di tego jakieś bzdurne teorie, albo jak pisałaś zakładając wątek
    schudnąć, pomyśleć co sprawiło, że on to robi.
  • 05.11.09, 14:08
    > do wszystkich kobiet, które albo są zazdrosne o partnerów oglądających porno lu
    > b
    > tych, w którym męska natura wydaje się obrzydliwa mam taką prośbę. trzymajcie
    > się od mężczyzn z daleka. po co macie unieszczęśliwiać ich i siebie. za co?
    > spróbujcie z inną kobietą.


    święte słowa kolegi
    sam też to autorce wątku radziłem
    nie podobają się faceci i ich seksualność niech się zwiąże z kobietą

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 14:29
    NORMALNYCH MEZCZYZN NA SZCZESCIE DOSTATEK .HE,HE,HE
  • 05.11.09, 14:39
    to skąd tu tyle tych narzekających mężatek i skomlących po wątkach singielek?
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 14:40
    samentu napisał:

    > nie podobają się faceci i ich seksualność niech się zwiąże z
    >kobietą

    Jednym słowem argumentów juz zabrakło i nie umiesz odpowiedziec
    rzeczowo? A podobno to taki jestes męski i logczny, kipisz
    testosteronem, który zapewnia ci wytrwałośc i konsekwencję?

    a z kim się wiążę to maja sprawa, w zasadzie wybór mam za soba, ale
    gdybym podeszła do sprawy teoretycznie - wolałabym kobietę niz
    onanistę. A ogólnie preferuję mężczyn bez nałogów.
  • 05.11.09, 14:47
    kipisz
    > testosteronem, który zapewnia ci wytrwałośc i konsekwencję


    testosteron zapewnia przyrost masy mięśniowej tudzież owłosienie na klatce - a
    nie wytrwałośći i konsekwencje bo to cechy myslenia

    ale
    > gdybym podeszła do sprawy teoretycznie - wolałabym kobietę


    i właśnie na tym polega Twój problem
    jesteś mizoandyczką a równocześnie kobieta heteroseksualną
    pragniesz więc niemozliwego - faceta o seksualności kobiety i psychice kobiety
    nie znajdujesz - co budzi frustrację, którą zarażasz każdego kto ma pecha nie
    zdążyc uciec przed Tobą
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 15:01
    Fagas poklep sobie albo zrob anala,moze zaczniesz troche jasniej myslec.Schiza
    kompletna.
  • 05.11.09, 15:43
    bakejfii napisała:

    > Fagas poklep sobie albo zrob anala,moze zaczniesz troche jasniej myslec.Schiza
    > kompletna.

    jej partner to ma fajne życie. w poprzednim wcieleniu musiał być chyba
    gwałcicielem lub seryjnym mordercą.
  • 05.11.09, 15:29
    samentu napisał:


    > jesteś mizoandyczką

    Nie istnieje coś takiego jak mizoandia. POczytaj sobie jeszcze
    trochę słowniki. jest mizoandria - definiowana jako emocjonalna
    reakcja kobiet na patrialchalny ucisk kobiet. ja mam cos takiego w
    d.. i po prostu omijam patriarchat, bo nie lubię się użalać. W
    swojej kategorii wiekowej i zawodowej w tym równiez w kwestii
    dochodów mam znacznie lepsze osiagi nizkoledzy.

    a równocześnie kobieta heteroseksualną

    dzięki za analizę, ale nie trafiles, jak każda kobieta jestem w
    pewnym sensie istota biseksualną.

    > pragniesz więc niemozliwego - faceta o seksualności kobiety i
    >psychice kobiety

    i jeszcze żeby był w szkocka kratkę na plecach i posladkach.

    >jesteś załosny. Twoje zycie erotyczne toczy się tylko na
    płaszczyźnie wirtualnej. Spędzasz dni czytając forum kobieta, jak
    cała masa innych onanistów.zamiast zarabiac kasę. Z ajakiś czas o
    ile juz tego nie robisz zaczniesz zakładać watki pod kobiecymi
    nickami, zeby sie pobudzić, jak cała masa innych swirów. nie znasz
    własnej fizjologii i uważasz, ze twoje jadra mogłyby pęknąć,
    piszesz gazetowe bzdury o testosteronie a jak brakuje ci argumentów
    to w ciemno strzelasz argumnetami ad personam. I nie trafiasz.
  • 05.11.09, 15:37
    > Nie istnieje coś takiego jak mizoandia

    spójrz w lustro, a zobaczysz osobę cierpiąca z tego powodu

    jak każda kobieta jestem w
    > pewnym sensie istota biseksualną


    to w czym problem? porzucasz facetów i wiążesz się z kobietą i po problemach z
    pornosami i onanizmem.

    Twoje zycie erotyczne toczy się tylko na
    > płaszczyźnie wirtualnej


    z chwalenia się życiem erotycznym wyrosłem, nie jestem juz nastolatkiem:)

    Spędzasz dni czytając forum kobieta

    szczerze to nie czytuję, wpadam tylko o tyle o ile jakiś ciekawy wątek pojawi
    się na SG portalu

    zamiast zarabiac kasę

    tym też się nie chwalę, nie opędziłbym się od materialistek

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 16:17
    ognistych babeczek to "mezczyzni" Tobie podobni sie boja i z ogonem
    podwinietym uciekaja, jak tylko taka ujrza hehehe
  • 06.11.09, 04:03
    nie jestem małpą, by naruszać cudzą prywatność, intymność
    > ,
    > włazić na drzewa

    Nie jest? Są na to jakieś dowody?

    Ten
    temat już był

    i w nim tez głównym obrońcą wszystkich pokrzywionych był dziad.
  • 05.11.09, 13:26
    Wstyd i hanba.
  • 05.11.09, 16:00
    Podsumowanie:

    Uderz w stół, onanista się odezwie.

    Jak twierdza panowie pornografia:
    - ma walory edukacyjne i jest kopalnią pomysłów - niestety nie
    dowiedziałam się jakich (rumak)
    - chroni kobiety przed podglądactwem i omawianiem ich seksualności
    przez partnera z kolegami - jakby nie oglądali - tak własnie by
    robili (rumak)
    - chroni męskie jądra przed rozerwaniem (samentu)

    Ogólnie rzecz biorąc cechą męskiej seksualności jest oglądanie porno
    i onanizowanie się, tylko głupie kobiety tej seksualności nie
    rozumieją, ale to dlatego, że to kryptolesbijki.

    Wobec takich argumentów pozostanę przy swoim zdaniu, pornografia jak
    każda używka może doprowadzic do uzaleznienia. Mężczyna, który ma
    partnerkę/ki i systematycznie ogląda pornole (i się przy tym
    onanizuje) jest zaburzony - niezależnie od tego jakie powody podaje
    partnerce (męska natura, edukacja, ochrona jąder, chcęc urozmaicenia
    życia seksualnego - chacha :)






  • 05.11.09, 16:05
    jak kazdy dyrektor.
    onanizm jest rzecza przykra
    - przykra - gdy nie ma sie kobiety (z roznych wzgledow)
    ale wtedy jednak koniecznoscia.
    - jeszcze bardziej przykra - gdy taka za malo daje :)

    prawdziwoa przykroscia jest tylko wtedy, gdy ma sie kobiete,
    daje wystarczajaco i nadal...
  • 05.11.09, 17:23
    > prawdziwoa przykroscia jest tylko wtedy, gdy ma sie kobiete,
    > daje wystarczajaco i nadal...


    to chyba nie mozliwe
    osobiście nie spotkałem się z takim przypadkiem
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:05
    Samentu z tego co czytam wydajesz sie bardzo mloda osoba, majaca jeszcze wiele
    doswiadczen przed soba :)
  • 05.11.09, 19:10
    wydajesz sie bardzo mloda osoba

    w wieku Chrystusowym, miło usłyszeć
    dziekuję

    wydajesz sie bardzo mloda osoba


    też mam taką nadzieję;)

    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 16:31
    jesteś przerażająco odporna na argumenty, więc podjęłaś słuszną decyzję. tyle
    osób próbowało ci wytłumaczyć, że mężczyzna mający partnerkę nie po to ogląda
    filmiki porno, by się onanizować. jeżeli ktoś ogląda film kryminalny, to wcale
    nie znaczy, że chce zabić teściową. przecież niejeden z nich może nawet lubić
    staruszkę.

    twoje wyzywanie mężczyzn od onanistów świadczy tylko o twoim zacietrzewieniu,
    dziwnych poglądach i kulturze osobistej. jeżeli rzeczywiście masz partnera,
    spytaj się go czy nigdy w życiu się nie onanizował. czy od piętnastego roku
    życia nieprzerwanie miał partnerki? kobiety, z którymi na ten temat rozmawiałem,
    przyznały że nieraz robiły sobie paluszkiem, ale nigdy mi do głowy nie przyszło,
    by je za to potępiać, od onanistek wyzywać. co do głupich kobiet,
    kryptolezbijek, to zauważ, że większość pań w tej dyskusji dyplomatycznie
    milczy, bo nie chce ciebie pogrążać. na twoim miejscu nie straszyłbym mężczyzn
    uzależnieniem się od pornografii, bo to jest mało prawdopodobne. dużo łatwiej
    uzależnić się od samochodu, słodyczy, hamburgerów, internetu, telewizji i setek
    innych rzeczy.
  • 05.11.09, 17:15
    wiekszosc pan milczy bo rece 'opadywuja' czytajac wpisy
    forumowych "mezczyzn" :)

  • 05.11.09, 17:24
    Co ten ch... jeszcze nadaje .Idz sie ku... utop.
  • 08.11.09, 23:43
    bakejfii napisała:

    > Co ten ch... jeszcze nadaje .Idz sie ku... utop.

    czyż nie jest ironią losu, że dzieci ze wsi i małych miasteczek często nie mają
    dostępu do internetu a kreatury z mentalnego rynsztoka mają?
  • 09.11.09, 00:16
    DO RYNSZTOKA Z PSYCHOLAMI TO PODGATUNEK .SCHIZOLE JUZ TYLKO KAFTANIK ZOSAL
    FRANKENSTEINY.
  • 05.11.09, 17:35
    > twoje wyzywanie mężczyzn od onanistów świadczy tylko o twoim zacietrzewieniu,
    > dziwnych poglądach i kulturze osobistej


    nie, świadczy o traumie związanej nieudanymi relacjami z płcia przeciwną, także
    o kompleksach związanych z własną kobiecością
    ów onannizm to wygodne wytłumaczenie problemów i pokrycie kompleksów
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 06.11.09, 13:05
    rumak.hrabiny napisał:

    >tyle osób próbowało ci wytłumaczyć, że mężczyzna mający partnerkę
    >nie po to ogląda filmiki porno, by się onanizować.

    Rumak przestań. Proszę.
    Piszę o mężczyznach, którzy maja partnerki, oglądaja porno i się
    onanizują.
    Męzczyźni którzy ogladaja porno i "tego" nie robią, tylko
    się "edukują" są poza temetem dyskusji - ale do ciebie to nie
    dociera. Za to nie odpowiedziałeś mi na pytanie - jakie pomysły
    można zaczerpnąć z porno do wspólnego stosowania z partnerką? Pytam
    powaznie, bo ja nie umiem w filmach zneleźć zbyt wiele Pomysłowych
    treści. sztampa.
  • 09.11.09, 01:02
    jeżeli mężczyźni mając partnerki onanizują się, to powodów może być wiele.
    najmniej prawdopodobny jest ten, który ty lansujesz, że rzekomo mężczyzna
    uzależnił się od porno. to jest sygnał, że w związku coś się psuje, coś nie gra.
    być może partnerka jest mało atrakcyjna, być może mu się znudziła, być może ona
    jest ładna, ale on jej nie rajcuje, więc współżycie jest nudne. dlaczego nie
    pomyślałaś, że facet się onanizuje oglądając porno, bo współżycie się popsuło a
    nie że współżycie się popsuło dlatego, że on onanizował się oglądając porno?
    zastanów się. z przyczyny zrobiłaś skutek a ze skutku przyczynę.

    jak to sobie wyobrażasz? podlinkuję filmik porno czy film erotyczny? czy może
    opiszę z różnymi szczegółami? przecież by słusznie post wycięli. nawet gdybym
    wiedział, że nie wytną, to i tak bym oszczędził takich opisów. seks po przecież
    sztampa przystrojona nastrojem, czułymi słówkami, całusami, dobrą muzyką i
    wyobrażeniami o partnerce. jednych rajcuje szybki numerek w jakimś dziwnym
    miejscu, inni wolą wytworne wnętrza, inni zacisze domowe.
  • 09.11.09, 10:52


    >jeżeli mężczyźni mając partnerki onanizują się, to powodów może być
    >wiele. najmniej prawdopodobny jest ten, który ty lansujesz, że
    >rzekomo mężczyzna uzależnił się od porno.

    Jak piją piwo codziennie to ryzyko, że są w nałogu też jest znikome?

    >to jest sygnał, że w związku coś się psuje, coś nie gra.

    Na tej samej zasadzie alkoholicy i narkomani wpadają w nałóg - bo
    zona była niedobra i mieli stresy. A poza tym zmieniasz front -
    stałeś przeciez na stanowisku, ze ogladanie porno mieści się w
    standardzie i nie wymaga specjalnego uzasadnienia wyjatkowymi
    okolicznościami, bo to "norma".

    >być może partnerka jest mało atrakcyjna,

    I mężczyzna masochista taką sobie wybrał? Ale załóżmy, że przytyła a
    on lubi szczułe - jak sobie parę razy strzepie to ona od tego
    schudnie?

    >być może mu się znudziła,

    tak rasowy mążczyzna któremu nudzi się panienka przechodzi na
    ręczny - poza tym jeśłi mężczyzna podchodzi instrumentalnie do
    kobiet - to po prostu je zmienia. w związku o głębszym poziomie
    relacji zjawisko znudzenia seksualnego stanowi rodzaj wyzwania dla
    objga partnerów. W obu przypadkach przejscie na ręczny jast najmniej
    racjonalnym rozwiązaniem.

    >być może ona jest ładna, ale on jej nie rajcuje, więc współżycie
    >jest nudne.

    masochistycznych męczyzn, związanych z partnerkami których oni nie
    rajcują jest jak rozumiem na pęczki?

    >dlaczego nie pomyślałaś, że facet się onanizuje oglądając porno, bo
    >współżycie się popsuło a nie że współżycie się popsuło dlatego, że
    >on onanizował się oglądając porno?

    Dlatego, że mój osąd powstał na podstawie doświadczeń emiprycznych,
    gdzie chronologia zdarzeń była jasno określona. To nie spór o jajko
    i kurę.

    >zastanów się. z przyczyny zrobiłaś skutek a ze skutku przyczynę.

    Nie to ty w braku argumentów odwraczasz kota ogonem. A z mężczyzn
    robisz idiotów - jak źle uklada się z partnerka to w ramach
    rozwiązania kłopotów zaczynaja się twoim zdaniem bawić ptaszkiem.
    Chacha.

    >jak to sobie wyobrażasz? podlinkuję filmik porno czy film
    >erotyczny? czy może opiszę z różnymi szczegółami? przecież by
    >słusznie post wycięli.

    Mozna pisac o seksie w sposób niewulgarny i metaforyczny. Nie
    przesadzaj.

    > seks po przecież sztampa

    coraz bardziej ci współczuję...

    >przystrojona nastrojem, czułymi słówkami, całusami, dobrą muzyką i
    >wyobrażeniami o partnerce. jednych rajcuje szybki numerek w jakimś
    >dziwnym miejscu, inni wolą wytworne wnętrza, inni zacisze domowe.

    To smutne, ze w tak zawężony sposób postrzegasz relacje seksualne.
    To jeden ze skutków zaaprobowania pornografii jako wzoru zycia
    seksualnego i kopalni pomysłów - jedyne co mozna zmienić to
    sceneria, ewentualnie partner.
  • 05.11.09, 17:32
    po pierwsze - Cię wzburzę - ale o końcu zawsze decyduje mężczyzna:P
    co najwyżej po przedwczesnym możesz na niego nakrzyczeć:)

    > - ma walory edukacyjne

    niestety z braku edukacji seksualnej tak

    jest kopalnią pomysłów

    jak wyżej

    Mężczyna, który ma
    > partnerkę/ki i systematycznie ogląda pornole (i się przy tym
    > onanizuje) jest zaburzony

    absolutnie zdrowy jest - co najwyżej jego związek z kobietą jest zaburzony, lub
    wprost istnieje jedynie formalnie, a nie uczuciowo
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • 05.11.09, 19:05
    zdecydowanie za długie.
    Uprzejmię proszę o streszczenie (w trzech słowach najlepiej)

    --
    Najlepsi!
  • 05.11.09, 19:43
    Onaniści to zboczeńcy
    --
    Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
  • 09.11.09, 01:02
    cloclo80 napisał:

    > Onaniści to zboczeńcy

    a onanistki?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.