Dodaj do ulubionych

"Za granica sa sami milionerzy"

21.01.04, 21:33

Takie zdanie ma chyba moja rodzina. Ale zaczne od poczatku.
Wyjechalam pare lat temu za granice poniewaz zakochalam sie z wzajemnoscia w
cudzoziemcu. Pobralismy sie, mamy dzieci. Ja nie pracuje poniewaz on skonczyl
studia, ma dobrze platna prace, chce i jest w stanie nas sam utrzymywac. Poza
tym on lubi wracac do domu, wiedzac ze tam ktos steskniony na niego czeka :)
Ja sie raczej ciesze, ze nie pracuje, mam czas na to, zeby sie zajac domem,
dziecmi i soba sama. Lubie swoje zajecia.
Z tego co zarabia maz ok. 1/4 idzie na oplate naszego mieszkania, 1/ 4 do
banku, w ktorym odkladamy na budowe domu, a kolejne 2/4 na zycie i oplaty. Na
pieniadze nie narzekamy, chociaz przed wyjazdami na wakacje staramy sie
troche oszczedzac.
Problem w tym, ze odkad jestem za granica to moja rodzina w Polsce od czasu
do czasu daje mi do zrozumienia, ze powinnam im pomagac a tego nie robie, a
juz na pewno nie w takim stopniu jak by chcieli. Wyslalam im pare razy
pieniadze, ale oni czekaja ze bede im pomagac non stop. Chcieliby, zebym im
REGULARNIE przysylala paczki z ubraniami i jedzeniem, pieniadze, slodycze,
tak jak to robili emigranci za komunistow. Chcieliby, zebym znalazla im tu
wszystkim prace, tak, zeby moze mogli z czasem we Francji zamieszkac. Nie
mowia mi tego wprost, wiem o tym od osob trzecich (dalsza rodzina) i
przyjaciol, a takze kiedy im sie w rozmowie telefonicznej cos niechcacy
wymknie. Oni uwazaja, ze powinnam im pomagac, bo skoro mieszkam za granica to
naturalne, ze mnie na wszystko stac. Czesto od nich slysze, ze Pani Jadzia
taka a taka jak wyjechala do Niemiec to wszystkich do siebie sciagnela. A
jakimi to samochodami wszyscy potem do Polski poprzyjezdzali...i zaraz sobie
domy pobudowali. A jak chodzili poubierani...A ja to nic dla swojej rodziny w
Polsce nie robie.
Zaznaczam, ze kiedy wyjezdzalam z Polski to nikt mnie nawet nie zapytal, czy
nie brakuje mi pieniedzy na bilet, ba! czy mam za co kupic sobie kanapki na
droge ( a nie mialam nawet tego) Nikt sie o mnie nie troszczyl. Wszystkim
wisialo, jak sobie poradze.

Bedac za granica juz na poczatku zaznaczylam, ze wysylac paczek do Polski nie
bede, ze wzgledu na cene wysylki. (oni chyba nie zdaja sobie sprawy ile teraz
kosztuje wyslanie glupiej paczki ryzu z Francji do Polski)
Powiedzialam jednak, ze jesli chca do mnie przyjechac to oczywiscie przyjme
ich z otwartymi ramionami i ugoszcze najlepiej jak potrafie. Od tamtej pory
byla u mnie pare razy mama i ugoscilam ja z kazdym razem, nalegalam, zeby
zostala dluzej, bo ja kocham i bardzo tesknie za nia. Mama nigdy mnie o nic
nie prosila, ale jeszcze nigdy jej nie wyslalam do Polski z pustymi torbami.
Za kazdym razem wyjezdzala objuczona jak wielblad, tak ze nawet kierowca
autobusu sie smial i pytal czy ona nie wozi czasem w torbach kamieni :)
Poza tym to zwykle ja placilam za jej podroz w obie strony, tak samo jak za
podroz mojej siostry.
Ale ja nie chce i nie moge wymagac od meza, zeby POMAGAL REGULARNIE mojej
rodzinie w Polsce(siostrom, ich dzieciom, bratu...) nie chce zeby moj maz
czul sie zmuszony wysylac im pieniadze. On ma swoje dzieci na utrzymaniu i
swoje marzenia. Jemu te pieniadze nie spadaja z nieba. On pracuje od 8 rano
do 20 wieczorem z mala przerwa na obiad i naprawde sie nie obija. Dlaczego
mialby dzwigac moja rodzine w Polsce, rozwiklywac ich problemy i na nich
pracowac? A co to on- tania sila robocza ?

Najbardziej poruszylo mnie kiedy raz zadzwonila moja mlodsza siostra i
spytala, czy moglabym pozyczyc jej 300 Euro. Akurat wtedy bylismy na minusie
w banku wiec powiedzialam jej jak jest. A wtedy uslyszalam: “Eee tam, no
przyslij mi. No przeciez te 300 Euro to dla ciebie nic.”
Na ostatnie Boze Narodzenie wyslalam jej dzieciom paczke z zabawkami i
slodyczami. Napisalam dzieciom w liscie, ze to swiety mikolaj u nas zostawil
i ze ja im tylko przekazuje. Tydzien temu przyszedl list od siostry z
podziekowaniami, ale w liscie bylo tez zdanie “Jakbym miala takie zycie jak
ty to bym przysylala paczki twoim dzieciom co trzy miesiace”.
Poczulam sie jakbym dostala w gebe.

A najlepiej jest jak odbieram telefon z Polski. Zawsze wtedy slysze od
kogos: "Czesc, zadzwon do mnie." i ciach!, sluchawka zostaje odlozona. To ja
place za rozmowy telefoniczne. No bo przeciez mieszkam za granica i spie na
pieniadzach.



Obserwuj wątek
    • Gość: lessie swietny topic! IP: *.intertel.net.pl 21.01.04, 21:57
      Super to przedstwiłaś!
      Widzę z tego ,że nie jesteś taka zagubiona...hehehehe.
      Skoro to widzisz i się nie poddajesz to znaczy ,że dasz sobie radę!

      Ja to juz dawno przeszedłem.Powiem ci,że to jest choroba na którą chorują w
      Polsce prawie wszyscy...nie tylko twoja familia.

      Nic nie robić...w bezwstydnym narzekaniu nie ustawać...zazdrościć
      każdemu...czekać aż spadnie manna z nieba albo przyjedzie TIR z darami - to
      cechuje typowego polisza w tym kraju(na szczęście istnieje jeszcze margines
      przyzwoitych Polaków-niezbyt liczny co prawda).

      To są sceny z Mrożka to co opisujesz.
      Zgadza się?
      Pewnie,że się zgadza - w końcu Mrożek poznał tych ludzi tutaj dość gruntownie!

      Proszę cię nie poddawaj się.
      • zagubiona4 do Lessie 22.01.04, 00:39
        Gość portalu: lessie napisał(a):
        > To są sceny z Mrożka to co opisujesz.
        > Zgadza się?
        > Pewnie,że się zgadza - w końcu Mrożek poznał tych ludzi tutaj dość gruntownie!

        Mrozka niestety nie znam, a to sa sceny z mojego zycia. Lessie napisz mi po
        jakim czasie twoja rodzina dala Ci swiety spokoj, to jak ktos inny tez napisze,
        wyciagne sobie srednia, zeby zobaczyc ile mi jeszcze zostalo :)
        • lolyta Re: do Lessie 22.01.04, 17:41
          Moja rodzina ani od mojej siostry, ani ode mnie nie oczekuje zadnej kasy czy
          wsparcia (wrecz czasem mama usiluje nam przeslac kase z mojego mieszkania, ktore
          wynajmuje, ale sie przed tym bronie). Paczki jezdza w obie strony - od nas z
          prezentami, od nich glownie z literatura polska. Pisze o tym dla twoich celow
          statystycznych :-) i pozdrawiam.

          --
          Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
    • kini Re: "Za granica sa sami milionerzy" 22.01.04, 08:14
      Moim zdaniem, przy okazji wizyty w Polsce (bo pewnie od czasu do czasu bywasz),
      porozmawiałabym poważnie na ten temat z rodziną. Zwłaszcza z podkreśleniem, jak
      ty się czujesz tym urażona.

      Jak nie zrozumieją - trudno, wtedy po prostu przestań się przejmować. Rodziny
      się nie wybiera, niestety, co nie znaczy, że wszystko trzeba tolerować.
      • Gość: corgan Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: *.chello.pl 22.01.04, 15:13
        W Warszawie rowniez. Mieszkam tu, mi sie nie przelewa, ale czasami moja glupia
        ciotka i moja matka albo dadza komus moj telefon [co zaznaczalem wielokrotnie,
        ze sobie nie zycze] ze zalatwie komus posade "ekonomistki". Bo tu takie ladne
        wiezowce som i wszyscy maja prace i dobrze im sie powodzi co zreszta widac w
        serialach typu MjM czy Klan. No ja nie ogladam TV to nie wiem co sie dzieje na
        swiecie niestety...

        Tekst pt "zadzwon do mnie" i odkladanie sluchawki moze tez wynikac, ze w Polsce
        przez tfu TPs.a. rozmowy miedzynarodowe sa drozsze niz w krajach zachodnich co
        jest idiotyzmem. Ale tak jest. Wiec o to akurat bym sie nie obrazal, ale z
        drugiej strony - sa e-maile albo GG albo ICQ wiec w ten sposob tez mozna
        pogadac, no nie?

        Istnieje ryzyko, ze jak pojedziesz do Polski i pogadasz z rodzina o calej tej
        sytuacji to zostaniesz wrogiem nr 1, ktory nie chce pomagac familii, kiedy
        corki kuzynki siasiadki z bloku obok, ktorej maz znajomej jest w Stanach i
        dulary sle ze wszyscy oplywaja w dostatek. A nie to co taka wydra jak ty... :)

        pzdr i zycze powodzenia
    • betty-bt wow! 22.01.04, 16:56
      historia wypisz wymaluj jak u mnie!
      z tym, ze ja w ktoryms momencie wymieklam i jak podjelam prace w firmie meza
      zaczelam praktycznie utrzymywac siostre i regularnie pomagac wszystkim, ktorzy
      tego ode mnie oczekiwali.
      w ktoryms momencie zaczeto tego ode mnie wymagac i coraz rzadziej slyszalam
      slowa "prosze" i "dziekuje". ocknelam sie dopiero jak musialam czekac z kupnem
      np. nowego auta bo siostra miala do zaplacenia rachunek telefoniczny na sume
      wysoce przekraczajaca norme, a kolezanka zapragnela miec prawo jazdy.
      w koncu wygladalo to tak, ze zanim kupilam sobie nowa wieze stereofoniczna
      musialam najpierw zadbac o to zeby nikt nie czul sie pokrzywdzony i w
      rekompensacie wyslac podarki do calej rodziny. drobnostki nikogo nie cieszyly.
      nie moglam zadzwonic do rodziny i podzielic sie radoscia z czegos nowego, bo z
      miejsca slyszalam komentarze: "tobie to sie powodzi, a nam sie telewizor zepsul
      i nas narazie nie stac na nowy. pani kazi corka z rajchu kupila taki super
      drogi"
      syn dostal od meza drozsza zabawke, to wysluchiwalam biadolenia typu: "mogl juz
      sie na dwie sypnac. naszym dzieciom przykro, ze nie maja, a jemu by nie
      ubylo..."

      ukrucilam im to dopiero po rozwodzie. wszystkim oznajmilam, ze teraz zyje sama
      z synkiem i niestety musze zadbac o nasze dobro. zbieram na mieszkanie, bo chce
      wrocic do polski i przykro mi, ale nie moge...
      z czasem sie przyzwyczaili.
      choc do tej pory czasem uszczypliwie zagaduja o stan mojego konta i
      pytaja "kiedy wille stawiam".
      a juz myslalam, ze to tylko moja rodzina na taki tupet stac.
      nie ma na to innej rady- musisz z nimi pogadac, albo ignorowac.
      pozdrawiam.



      --
      Kto sie smieje ostatni- ten mysli najwolniej!

      Dekameron
      nowe forum Automobil
    • waldek.usa Re: "Za granica sa sami milionerzy" 22.01.04, 17:35
      Droga Zagubiona,
      znalazlem sie tutaj zupelnie przypadkowo, post jest cytowany na forum Polonia.
      Gratuluje ustawienia sie i polecam nie przejmowac sie rodzina. Jest to zjawisko
      powszechne, ludzie nie rozumieja (badz nie chca zrozumiec) ze zalozylas rodzine
      i na niej chcesz sie skoncentrowac. Oni wiedza ze wyjechalas na Zachod wz
      jedna, jedyna misja: pracowania na nich. W np. Ameryce dolary leza na ulicy,
      pamietasz?
      Olej to wszystko i jezeli zostaniesz wrogiem nr. 1, to nie z Twojej winy.
      Ludzie zamiast sie cieszyc ze Ci sie powiodlo...
      Tak na boku, 1/4 na mieszkanie to calkiem niezle, masz szczescie ze nie
      mieszkasz w Bostonie.
      Powodzenia, good luck czy jak to sie u Was mowi bon chance!
      --
      Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!
      • Gość: baba Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 17:54

        Przeciez jak zacznie pomagac, to tez ma duze szanse im sie narazic, jak
        pokazuje historia betty. Beda oczekiwac coraz wiecej w miare dostawania i
        skonczy sie na tym , ze zagubiona bedzie mieszkac w wynajetym mieszkaniu
        podczas gdy siostra czy brat beda sie w Polsce budowac dzieki ich pomocy. Nie
        trzeba byc wielkim psychologiem, zeby zauwazyc, ze pazernosc jest jak picie
        slonej wody- ciagle maaaaalo.
        Inna sprawa jest tzw zalatwienie pracy. Jesli zagubiona mieszka we Francji, to
        wydaje sie, ze ulatwienie znalzienia pracy przy np winobraniu jest znacznie
        mniejszym problemem stamtad niz z Polski.Mozna to zrobic legalnie.
        Akurat prosba o ulatwienie znalezienia pracy nie jest dla mnie przejawem
        pazernosci. Gdyby rodzina troche popracowala, musiala sama porobic zakupy,
        zorientowala sie w warunkach zycia, ktore w Polsce wygladaja tak idyllicznie,
        to moze stosunek do zagubionej troche by sie zmienil.
        Pzdr
        • krolewna.sniezka Re: "Za granica sa sami milionerzy" 22.01.04, 18:05
          Gość portalu: baba napisał(a):
          > Akurat prosba o ulatwienie znalezienia pracy nie jest dla mnie przejawem
          > pazernosci. Gdyby rodzina troche popracowala, musiala sama porobic zakupy,
          > zorientowala sie w warunkach zycia, ktore w Polsce wygladaja tak idyllicznie,
          > to moze stosunek do zagubionej troche by sie zmienil.
          > Pzdr
          >
          Przypomina mi sie historia jednej rodziny z Polski ktorzy wyslali syna do
          pracy do wujka do Kanady. Syn byl niedoksztalcony, nie mowil nic po angielsku,
          wiec wujek nagimnastykowal sie zeby mu prace przy zbieraniu winogron znalezc.
          No i co syn na to: poszedl do pracy dwa dni, umeczyl sie jak diabli, na trzeci
          dzien wujek budzi go do pracy a on na to ze dzis jest NIEDYSPONOWANY i do pracy
          nie moze isc. Tyle z ta robota za granica. DO ZAGUBIONEJ: skoncentruje sie na
          przyszlosci swoich dzieci i swojej rodziny, czy pomozesz w Polsce czy nie, oni
          i tak nigdy nie beda zadowoleni, bo albo nic nie dalas, albo dalas za malo.
          --
          Agnieszka Sniezka
        • waldek.usa Re: "Za granica sa sami milionerzy" 22.01.04, 19:04
          Gość portalu: baba napisał(a):

          >
          > Przeciez jak zacznie pomagac, to tez ma duze szanse im sie narazic, jak
          > pokazuje historia betty. Beda oczekiwac coraz wiecej w miare dostawania i
          > skonczy sie na tym , ze zagubiona bedzie mieszkac w wynajetym mieszkaniu
          > podczas gdy siostra czy brat beda sie w Polsce budowac dzieki ich pomocy. Nie
          > trzeba byc wielkim psychologiem, zeby zauwazyc, ze pazernosc jest jak picie
          > slonej wody- ciagle maaaaalo.
          > Inna sprawa jest tzw zalatwienie pracy. Jesli zagubiona mieszka we Francji,
          to
          > wydaje sie, ze ulatwienie znalzienia pracy przy np winobraniu jest znacznie
          > mniejszym problemem stamtad niz z Polski.Mozna to zrobic legalnie.
          > Akurat prosba o ulatwienie znalezienia pracy nie jest dla mnie przejawem
          > pazernosci. Gdyby rodzina troche popracowala, musiala sama porobic zakupy,
          > zorientowala sie w warunkach zycia, ktore w Polsce wygladaja tak idyllicznie,
          > to moze stosunek do zagubionej troche by sie zmienil.
          > Pzdr
          >


          Chyba ta moja "feminine side" jest niezla, skoro Panie mysla podobnie...
          Ale do rzeczy, znalezienie pracy spowoduje ze zwala sie Zagubionej na kark -
          taki tu gatunek widze. Ona jest zbyt wrazliwa i delikatna, aby sobie z rodzinka
          poradzic, oni o tym wiedza i czekaja na odpowiedni moment. Maz rowniez wyglada
          na porzadnego czlowieka, nieswiadomego syndromu Pomrocznej. Radze dac sobie z
          tym spokoj, bo to sie zle skonczy.
          Zagubiona nie daj sie!
          Pzdr.

          --
          Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!
          • Gość: baba Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 19:20

            Przeciez ona i tak zaprasza tych ludzi do siebie ! Deklaruje gotowosc zajecia
            sie nimi.Nie musi im zalatwiac pracy kolo domu.
            Pomysl moj stad, ze mi jej zal - wlasnie dlatego, ze jest wrazliwa, zawsze
            bedzie ja bolala postawa rodziny, cokolwiek bysmy tu nie pisali. Gdyby znalazla
            kogos, kto spojrzalby na nia i jej mozliwosci inaczej, czulaby sie lepiej.
            Jesli jednak wszyscy jak jeden maz to grupa pazernych obibokow, w co watpie,
            to oczywiscie odradzam :-), chociaz jakby mieli sie zwalic, toby sie i tak
            zwalili- Francja nie za morzami jest.
            Trzymaj sie cieplo, dziewczyno
    • Gość: joanna Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: *.cg.shawcable.net 22.01.04, 18:08
      no to jeszcze dla poprawienia samopoczucia ja sie dopisze. identyczna
      sytuacja, tyle ze nie u mnie osobiscie a u moich rodzicow. ja do kanady
      przyjechalam jako mloda koza i w polsce nie wiedza ze ja jeszcze mowie po
      polsku. dlatego mam spokoj. ale moi naiwni rodzice bulom po $100/miesiac dla
      babci i $200/miesiac dla wujka. dokladnie taki sam scenariusz z
      telefonami "czesc, oddzwon". a jak juz oddzwoni to "daj, przyslij, ciezko
      nam". gdzies 10 lat temu ojciec proponowal bratu ($200/miesiac) emigracje do
      kanady na co ten usmiechnal sie drwiaco mowiac "a co ja tam bede robil", wtedy
      zakladal w polsce jakas tam firme. dzisiaj szlak wszystko trafil. wujek,
      ciotka i dorosla corka zyja za 800zl/miesiac (ciotki przedwczesna emerytura).
      niestety prawo sie zmienilo i do kanady juz nie mozna przyjechac. dlaczego my
      mamy teraz placic za ich glupie decyzje?
      • charlie_x Re: "Za granica sa sami milionerzy" 22.01.04, 20:20
        ..nie zaprzeczam, żebranina idzie w parze z wszelkiego rodzaju cwaniactwem,
        lenistwem i pospolitym złodziejstwem.Ameryki tu nie odkrywam, ale ilu z Was
        będąc jeszcze w Polsce widziało to tak jak teraz, co?Czy ktoś propnował swoim
        bliskim, żeby dali sobie spokój z namolnym wydzwanianiem do wuja
        z "Hameryki",albo to obłudne zapraszanie na rodzinne uroczystości tylko przez
        wzgląd na kase..Osobiście nigdy mimo licznych koneksji z osobami mieszkającymi
        za granicą nie wyciągałem łapska po cudze.Zyję tu i teraz za tyle ile uda nam
        się osiągnąć.A przez to podczas porannego golenia nie patrzę na siebie z
        obrzydzeniem.
    • Gość: Ewa Do Zagubionej IP: 5.2.1R1D* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 23.01.04, 01:47
      Droga Zagubiona!
      Pogodz sie ze strata swojej rodziny - dbaj tylko o matke i o tych z
      najblizszych, ktorzy to docenia.

      Ja mialam szczescie - wkrotce po przyjezdzie do Kanady nowo poznana
      przyjaciolka zaklinala mnie, abym NIE ZACZELA nawet posylac paczek do kraju.
      Ona przeszla przez gehenne ze swoja rodzinka - nie tylko, ze poniosla koszta,
      ale zostala wrogiem numer 1, bo ... ZA MALO!!! Doszlo do takiej paradoksalnej
      sytuacji, ze rodzina w Polsce zostala tez porozniona miedzy soba, bo jednym
      przyslala wiecej niz drugim.

      Jesli chodzi o moje doswiadzenia z rodzina, to zauwazylam, ze ci, ktorzy
      naprawde potrzebuja pomocy nigdy jeszcze o nia nie poprosili, a nawet odczuwali
      zazenowanie, kiedy dyskretnie pomoglam. Bardziej drastycznie przedstawia sie
      sprawa, jesli chodzi o grono kuzynow, przyjaciol itp.

      Coz bys powiedziala na kartke ze zdjeciem 11-letniego dzieciaka z
      tekstem: "ciociu, ja cie tak bardzo kocham, przyslij mi pistolet wodny i gre
      komputerowa". Dzieciak nie widzial na oczy ciotki, ktora tak bardzo kocha, bo
      urodzil sie po jej wyjezdzie, a i ciotka z trudnosciami kojarzy, ktorego to
      kuzyna potomstwo. Moze tego, ktorego widziala ostatnio gdy mial 14 lat?)

      Najglosniejsi w wolaniu "daj" sa inni -cwaniaczkowie, ktorym sie nic "nie
      oplaca", albo tez sa "na rencie" (mowie tu o zupelnie zdrowych okazach!)

      Zagubiona - jeszcze raz, prosze, trzymaj sie twardo (bo niezaleznie od hojnosci
      daru bedziesz niedobra) - a jesli zdecydujesz sie pomoc, to niech to bedzie
      TWOJ wybor - komu. Moja przyjaciolka pomogla ostatnio komus prawie
      nieznajomemu z Polski poprzez kupno odpowiedniego lozka dla osoby spedzajacej
      zycie w tym lozku, a machnela reka na rodzinke apelujaco goraco o pomoc, bo
      zabraklo troche na wyciezke do Tunezji!

      Zagubiona - wyeliminuj REGULARNE dotowanie tych, ktorzy mysla, ze im "sie
      nalezy". Zapomnij i cwaniaczkach - i zycze szczescia z mezem i dziecmi.

      Oj, tu takie sniegi, a tak milo byloby pojechac na urlop do Francji... (Nie
      traktuj tego bron Boze jako wolania o zaproszenie do Europy?!
      • Gość: kinia Re: Do Zagubionej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 03:22
        kazdy ma swoje zycie i sam za nie odpowiada i kreuje je
        jak nie będziesz miała 1 euro na chleb twoja rodzina ci nie pożyczy o czym już
        się przekonałaś wyjeżdzając
        przykro mi to mówić ale masz chyba ograniczone osoby w tej rodzinie
        to są dorośli ludzie którzy sami za siebie odpowiadają
        ty masz swoją rodzinę, poznalas meza wyjechałaś masz dzieci,
        to oni teraz są twoją rodziną i to im masz pomagać i nimi się zajmować
        twoja rodzina też miała wolny wybór i jeżeli twoja siostra ci zazdrosci to sama
        powinna "złapać" męza cudzoziemca
        nie masz zadnego obowiązku pomagać nikomu, chyba że w ekstremalnych sytuacjach
        i konieczności potrzeby
        a nie ciągłego wysyłania pieniędzy stale w okresach cyklicznych
        są okresy takie jak mikołaj, że wypada wysłać kartkę czy drobny prezent ale nie
        kasę
        są sytuacje gdy ktoś jest chory itd. i wtedy należy to zrobić ale nie tak że
        ktoś ci zarzuca, że to 1 cz 2 euro to dla ciebie nic
        twoj maz tez pracuje i moze stracic prace w kazdej chwili i wtedy zostaniecie z
        debetami i rodzina do utrzymania
        na twoim miejscu mimo tego ze twoj maz moze utrzymac rodzinę, tez zajełabym się
        jakimis dodatkowymi zajęciami zarobkowymi, nawet może nie teraz póki dzieci są
        małe ale w przyszłości bo niestety wszystko się zdarza w życiu
        twoją rodziną jest twoj maz i twoje dzieci i to o nich masz myslec
        jezeli chodzi o mame i dalszą rodzinę, pamiętaj o nich , wysylaj drobiazki na
        okazje, rozmawiaj, mozesz zaprosic ale wcale nie musisz płacic, pomoz w
        sytuacji ekstremalnej ale nic wiecej
        sytuacja w jakiej jestes wynika z tego ze sobie na nią pozwolilas
        nie oddzwaniaj jak dzwonią bo ciebie tez to kosztuje chyba ze masz specjalne
        tanie lub bezpłatne połączenia (moj znajomy ma jakąś taką linie w paryzu)
        dla spokoju sumienia i zachowania kontaktow z rodzina napisz im szczerze list
        lub listy jak wyglada sytuacja i ze nie jestes w stanie ich oczekiwan spelniac
        ale jezeli są tak prosci jak są to chyba nie masz co liczyc na wielkie
        zrozumienie
        a tym swiadczą te ich teksty o dobrych samochodach ustawieniu sie itd. to
        bardzo płytkie podejscie do zycia
        a poza tym w tej chwili nie widac specjalnych roznic w mozliwosciach zakupowych
        roznych towarow jezeli chodzi o paryz i polske ()akurat znam i czesto bywam we
        franci)
        po prostu traktuj innych tak jak oni na to zasługuja i traktują ciebie i tyle
        powodzenia
    • Gość: mc Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: 216.126.91.* 26.01.04, 01:30
      Zagubiona,
      Dlaczego tak przejmujesz sie swoja dalsza rodzina?
      Juz wielu ludzi powiedzialo ci prawde o przesylanu pieniedzy i paczkach.
      Po porostu nie rob tego i po problemie. Masz swoja rodzine i na niej
      skoncentruj swoja uwage. Olej ciotki, kuzynow czy inne poplotki. Twoje zycie
      bedzie o wiele latwiejsze. Pozdrawiam cieplo z zimnej i zasypanej sniegiem
      Kanaday.
      • yagnieszka Re: "Za granica sa sami milionerzy" 26.01.04, 01:56
        Przeczytalam watek i takie mam refleksje:
        - moge sie tylko cieszyc, ze nie mam juz w Polsce zadnej bliskiej rodziny a z
        dalsza nigdy nie utrzymywalam kontaktow;
        - wielokrotnie pomogli mi w zyciu obcy ludzie NICZEGO w zamian nie oczekujac a
        ofiarowujac z czystej dobroci serca jedzenie, ubranie, dach nad glowa - nigdy
        sie Im nie odplace wiec staram sie to "oddawac" innym potrzebujacym
        (pamietacie film "Pay it forward"? :D) i poniewaz nie znam ludzi w Polsce,
        daje na miejscu - ma z tego WIELKA satysfakcje - z wiekiem dochodze do tego,
        ze dawanie sprawia bez porownania wiecej frajdy niz otrzymywanie niezaleznie
        od tego, czy obdarowany bywa "wdzieczny" czy nie;
        - jesli ktos nie umie sobie sam radzic w zyciu i ma nieustajaca potrzebe
        zebrania o wsparcie (czy to od rodziny, czy to od obcych) to dla mnie jest to
        forma choroby i tylko w takich kategoriach kogos takiego moge traktowac - jak
        chorego i zniedoleznialego - moze autorka watku powinna zapytac swoich
        bliskich czy chca byc tak traktowani? Bo chorych sie leczy!!!
        - Wy odkladacie na pierwsza rate na nowy dom czy jak? Az 1/4 pensji? Dziwny
        ten budzet, zgadzam sie z Tralalumpkiem ale ja nie mieszkam we Francji wiec
        stad nieznajomosc realiow.
    • anahella Re: "Za granica sa sami milionerzy" 26.01.04, 01:57
      To nie jest problem tylko i wylacznie emigrantow. Wystarczy, ze w Polsce ktos
      uzyska sukces finansowy (a jego definicja jest dosc plynna, zalezy od
      srodowiska) to zaraz zlatuja sie sepy, ktore dla siebie chcialyby cos wyrwac.
      Mielismy tu juz pare watkow, ktorych autorzy byli szantazowani emocjonalnie
      tekstem "bo tobie sie lepiej powodzi" lub "bo ty nie masz dzieci".

      Przezylam to mieszkajac za granica ale i zauwazylam to tez w Polsce. Wiele lat
      temu mialam dobra passe zawodowa: zarabialam naprawde dobrze i od razu krazylo
      wokol mnie mnostwo ludzi opowiadajacych mi o swojej biedzie. Wywody konczyly
      sie zazwyczaj zdaniem "Bo ty nie masz dzieci, wiec nie wiesz jaki to wydatek".
      Pewnej kuzynce (przez 15 lat w ogole jej nie widzialam) powiedzialam wprost:
      niew wiem jakim wydatkiem sa dzieci bo wiem ile kosztuje pigulka
      antykoncpecyjna. Troche zaluje tego ze jej tak wypalilam ale przynajmniej
      wiecej nikt mnie nie odwiedzal z prosba pozyczek na wieczne nieoddanie.

      Ciekawi mnie natomiast skad ludzie wiedza jaki jest czyjs stan konta. Ja
      przeciez nigdy nikomu nie mowilam ile zarabiam, a na pytania zadawane wprost
      odpowiadam wymijajaco np.: "na zycie starcza".

      Autorce watku radze przyzwyczajac rodzine, ze nie jestes ich zrodlem
      utrzymania. Zalatwienie pracy mlodszej siostrze moze dobrze zrobic jej na
      morale: popracuje troche zbierajac winogrona czy zmywajac gary w knajpie i od
      razu nauczy sie szanowac pieniadze.

      --
      Astrologia profesjonalna
      • Gość: corgan w Polsce ludzie tez maja ten sam problem... IP: *.chello.pl 27.01.04, 14:41
        zwlaszcza Ci ktorym sie "powiodlo"... tzn. gwoli scislosci "sie powiodlo bo
        znalezli niezla prace i zapieprzali po 10 godzin dziennie". "sie powiodlo" to
        brzmi tak, jak wygrana w Lotto. A jak mleko sie bierze z lodowki, tak kase
        bierze sie na karty platniczej hehe

        Ostatnio moj znajomy ktory nie narzeka [jego zona ma niezle stanowisko, a facet
        prowadzi wlasna firme z sukcesme] wkurzal sie, ze zwalila mu sie na glowe jakas
        daleka rodzina, ktora mowi "daj, bo u nas bieda" i wrecz z żądaniem
        zatrudnienia kogos z ichniej rodziny w jego firmie. Na delikatnie "moze, ale
        chce wiedziec co umiesz" rodzinka sie obrazila i chuop juz zostal wrogiem nr 1.
    • Gość: anik Re: "Za granica sa sami milionerzy" IP: *.240.81.adsl.skynet.be 26.01.04, 18:13
      Tez mieszkam za granica,ale na szczescie nie mam takich problemow jak
      zagubiona.Moj maz na razie nas utrzymuje,a ja ucze sie jezyka.Moi rodzice wrecz
      zapowiedzieli,ze sobie poradza'jak bedziemy staruszkami to moze wowczas
      poprosimy o pomoc'.Sprawia mi ogromna radosc obdarowywanie ich drobnymi
      prezentami.Nie zapominam tez o swoich przyjaciolach,ale sa to symboliczne
      podarki.Jesli chodzi o pomoc finansowa'tez nie duza'to co jakis czas wysylam
      jakas kwote ubogiej polskiej rodzinie,a tych w kraju nie brakuje.Wiem,ze
      wielodzietna rodzina nie roztrwoni ich na 'byle duperelki'.Mozna rozpoznac kto
      jest schorowany a kto jest po prostu leniem.Zagubiona4 nie masz obowiazku
      pomagac rodzinie w Polsce,a jesli to robisz to tylko z dobrej woli,-'pokaz
      palec,a zechca cala reke'-gorzej jak na 'rece'sie nie skonczy!:)
    • saluti Re: "Za granica sa sami milionerzy" 27.01.04, 11:54
      Brawo zagubiona. Nie powinnas byc juz w takiej rozterce po tych wszystkich
      informacjach. Tak jak Ty mam meza i 2-je dzieci. Jestem za granica od 20 lat.
      rodzina dala mi juz spokoj, ale staram sie jak najmiej jezdzic do Polski i ich
      unikac bo zaczyna sie na nowo. Tzeba myslec o swojej rodzinie po pierwsze o
      dzieciach, potem o rodzicach i o tych co sa naprawde w potrzebie (choroba) o
      rescie trzeba zapomniec bo jak juz bylo napisane im zawsze bedzie malo.
      Courage.
    • kot_slawomira_mrozka chcą "cioci z hameryki"? 27.01.04, 12:24
      niech będzie że z francuskiej ;-)
      to daj im tą ciocię z hameryki! jeśli mają o tobie wyobrażenie jako o bogatej
      osobie, jeśli chcą paczki jak za komunistów, to - daj im to czego oczekują.
      wysyłaj "jak za komunistów": krem penaten, odżywkę dla niemowląt, czekoladki
      miętowe, mąkę, kaszę, pomidory w puszce! od święta sformuj paczuszkę z ciuchami
      od armii zbawienia czy innego secondhandu. do tego kilka zabawek, które dodają
      dzieciom do posiłków w mc donald's i lekko zużyte buty.
      powinni być zadowoleni.
      • Gość: baba Re: chcą "cioci z hameryki"? IP: *.acn.waw.pl 27.01.04, 12:35

        To bardzo zabawne, kocie, ale problemow dziewczyny nie rozwiaze, a wrecz
        przeciwnie. Zagubionej zalezy na kontaktach z rodzina i nie ma powodu, zeby
        ich do siebie zrazac, ludzie nie skladaja sie z samych wad.
        Doskonale rozumiem potrzebe takiego kontaktu, wiem, jak nostalgia potrafi
        czlowieka przygnebic. Dlatego zaproponowalam, probe "wychowania " sobie kilku
        osob, ktore beda po jej stronie. Rozsadnych, mlodych ludzi, ktorzy przyjada,
        popracuja, zobacza jak jest. Z Polski rzeczywistosc zachodnia wyglada bardzo
        idyllicznie- trzeba tam pare lat pomieszkac, zeby dojrzec niektore minusy.
        Pzdr
        • kot_slawomira_mrozka Re: chcą "cioci z hameryki"? 27.01.04, 12:40
          całej rodziny nie wychowa, zawsze będą liczyć na jakieś granty z Zagranicowa,
          tak sądzę. młodych więc niech zaprosi do siebie, a starszym posyła paczki rodem
          z "Goodbye Lenin"! groszek i mąka, ot co.
          jeśli tylko wyciągają łapy to co z nich za rodzina? jeśli nie można na nich
          liczyć inaczej jak na odkurzacze, to ja bym chromolił i uszczęśliwiał jak UNRA
          za dawnych lat - na tym samym poziomie niezmienionym do dzisiaj.
          • Gość: baba Re: chcą "cioci z hameryki"? IP: *.acn.waw.pl 27.01.04, 13:00

            Kocie,nie wierze, ze "wszyscy" rece wyciagaja, zgadzam sie z Toba natomiast,
            ze sie calej rodziny nie wychowa. W kazdej grupie spolecznej ( juz odkurze te
            wiedze z WOS), sa jednostki konformistyczne- mysla inaczej, ale sie nie wychyla,
            bo po co z powodu gadek o jakiejs ciotce, ktorej moga nawet dobrze nie
            pamietac,klocic sie z rodzicami. Rodzice, wychowani z innych czasach,
            utrwalili sobie poglad, iz na zachodzie to raj i moralnym obowiazkiem jest
            bidokow wspierac. Dzieci to juz mlode pokolenie, nie maja myslowych nawykow, bo
            dorastaly w innej rzeczywistosci. Jesli nasza zagubiona chce miec kontakt z
            rodzina w kraju, niechze nagra komus jakies winobranie- nie musi placic za
            podroz. Przyjada, popracuja, rozejrza sie, moze beda przyjezdzac co rok- bedzie
            miala do kogo przyslowiowa gebe otworzyc.
            A i reszta przyczepke do gadania bedzie miala mniejsza.
            Nie zakladalabym z gory klopotow- nie sprawdzi sie, wroci do domu.
            Pzdr
            • Gość: Anna Re: chcą "cioci z hameryki"? IP: *.messe-muenchen.de 27.01.04, 14:49
              Ja mieszkam za granica od ponad 7 lat. Moja rodzina nigdy w najmniejszy sposob
              nie oczekiwala ode mnie jakiegokolwiek zaangazowania finansowego.
              Na poczatku mojego zycia za granica kierowana naturalna checia zrobienia
              przyjemnosci przywozilam drobne prezenty dla rodziny i przyjaciol za kazdym
              raze pobytu w Polsce, a bylo to jakies 4 razy do roku. Nie ma jednak co
              ukrywac, ze drobne wydatki jednak sie sumuja.
              Jednoczesnie zauwazylam, ze sytuacja finansowa moich przyjaciol zrobila sie
              duzo lepsza niz moja. Ja np. wynajmuje mieszkanie za 1/4 dochodow, podczas gdy
              moi przyjaciele w Polsce maja mieszkania wlasnosciowe lub domy, czesto po dwa
              samochody (ja mam jeden i to b. skromyny), spedzaja wakacje za granica itp.
              Postanowilam upominki ograniczyc. Teraz przywoze jakis drobiazgi dla przyjaciol
              tylko na Boze Narodzenie, czesto sa to specjalne slodycze lub inne typowe dla
              kraju, w ktorym mieszkam, specjaly. Nigdy nikt tego nie skomentowal w sposob
              negatywny i mysle, ze oni to rozumieja. Drobiazg ma za zadanie pokazac dobre
              intencje i pamiec, i wlasnie to powinno sie najbardziej liczyc w kontaktach z
              bliskimi!
    • Gość: ewa do zagubionej 4 IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 29.01.04, 14:34
      "zagubiona" Twoja ksywa jest dosc znamienna do Twojej sytuacji. Z samej racji
      twojego statusu tzw. "kury domowej" czyli na "garnuszku u meza" - bez pracy
      czyli bez wlasnych, wypracowanych przez Ciebie srodkow do zycia. Piszesz, ze
      Twoj maz uwielbia ten status quo ?! Nic dziwnego :-)) Problem w tym, ze zycie
      kolem fortuny sie toczy i oby pewnego dnia, twoja sytuacja nie odwrocila sie
      przeciwko tobie ! Pomysl o Tym !

      Druga sprawa tj. rodzina. Przeciez wiedza, ze "siedzisz w domu", wychowujesz
      dzieci, sprzatasz, gotujesz, pierzesz, robisz zakupy czyli odwalasz multum
      niezbednej roboty, ktora niestety nie jest rekompensowana czekiem na koncu m-
      ca. Nadmieniasz, ze daja Ci do zrozumienia, ze chca od Ciebie pomocy
      finansowej ? Jesla chca od "Ciebie" - czyli moze w posredni sposob daja ci do
      zrozumienia, zebys poszla do pracy ? ( i ja Cie do tego serdecznie namawiam !)
      Inaczej wtedy spojrzysz na problem pomocy finansowej chociazby rodzicom.
      Mam nadzieje, ze rozmawialas ze swoim mezem na temat tych natarczywych nalegan
      o forse ze strony twojej rodziny ? Piszesz, ze maz ma 'niezla' sytuacje. W
      obecnej - bardzo chwiejnej koniukturze na rynku pracy, nie masz 100%-owej
      gwarancji, ze 'jutro' sytuacja twojego meza nie ulegnie calkowitej zmianie.

      i zycze "zagubionej" aby wreszcie odnalazla sie w swoim zyciu i jasno
      przedstawila swojej rodzinie sytuacje finansowa. Maz niestety nie jest wolem
      roboczym utrzymujacym nie tylko Was (ciebie i dzieci) ale i rodzinke made in
      Poland.

      zycze wiekszej trzezwosci w zyciu.

      Ps. osobiscie pomagam rodzinie, ale kosztem zarobionych przez
      siebie 'zaskorniakow'

      • maggie-c Re: do zagubionej 4 30.01.04, 12:04
        po co jej tak piszesz ewa? Czepiasz sie pojedynczych slow a sens jej wypowiedzi
        byl jasny. Dlaczego z gory zakladasz ze jest niezadowolona z bycia 'kura
        domowa'? Moze jej to zupelnie odpowiadac i wcale nie musi jak Ty czuc potrzeby
        pojscia do pracy. jesli kolo fortuny tak sie obroci ze maz nie bedzie zarabial
        dostatecznie duzo, na pewno nie bedzie miec problemow ze zanlezieniem
        zatrudnienia.
        Gdyby rodzina chciala by poszla do pracy na pewno powiedzialaby to otwarcie lub
        dala do zrozumienia. Swoja droga co im do tego? To jej zycie, jej wybory i nie
        do nich ani nie do Ciebie (przynajmniej przy braku wiekszej ilosci danych)
        nalezy ocena. Nie sadze ze moze zle interpretowac naciski rodziny.
        Co chcesz przez Twoj post powiedziec? Ze ma isc do pracy zeby moc sama pomagac
        rodzinie????

        Ode mnie: zagubiona, trzymaj sie i nie daj sie im, przedstaw jasno sytuacje,
        zadne 'nalezy mi sie' z ich strony nie ma prawa istnienia.
        • Gość: Skandynawia Re: do zagubionej 4 IP: *.ip-pluggen.com 30.01.04, 20:00
          Moi rodzice juz nie zyja, a mojej rodzinie powodzi sie lepiej niz mnie, wiec
          potrzeby zalatwiania pracy nie mam.
          Natomiast moi znajomi czesto pytaja sie mnie o prace. Niestety, to wcale nie
          takie proste. Ogloszenia na truskawki, na ziemniaki, na zbior runa lesnego
          czy prace przy karuzeli oglasza sie w Polsce, nie tutaj w gazetach.
          O tych pracach dowiedzialam sie z tutejszych reportazy telewizyjnych, inaczej
          nawet nie wiedzialabym o ich istnieniu...
          Ktos napisal: "niech myja gary w restauracji". Byc moze latwo o taka prace w
          Polsce, ale tutaj to jest bardzo poszukiwana praca, przede wszystkim przez
          mlodziez, ktora chce sobie dorobic do kieszonkowego. Juz nie mowiac o
          zamieszkalych tu azylowcach ktorzy sa w 75% bezrobotni i przyjmuja kazda brudna
          prace aby dorobic sobie do zasilku socjalnego.
          • Gość: wini3 Re: do zagubionej 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 10:01
            Dotyczy to wszystkich niepracujących kobiet bez wzgledu na miejsce pobytu -
            należy krotko odpowiedzieć - jestem na utrzymaniu męża, nie mam własnych
            pieniędzy. A czy jestem zadowolona z tego układu to już moja sprawa. Z różnych
            względów jestem od lat taką kurą domową / stosunkowo/dobrze sytuowanego męża i
            znaleźliby się tacy którzy skorzystaliby z mojej sytuacji . Na początku robiłam
            te same błędy, ale kiedy zauważyłam oczekiwania i pewną niewdzięczność
            zastosowałam tę metodę i mam święty spokój. Zaznaczam , że jestem zawsze gotowa
            pomóc w sytuacji krytycznej - taka właśnie zdarza się w rodzinie męża ale
            odmawiają pomocy, bo ich to upokarza! A nas wkurza, bo czujemy się zobowiązani
            do pomocy i wdzięczni za kiedyś doznane dowody życzliwości. Nie wszyscy więc są
            pazerni! To sprawa charakteru.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka