Dodaj do ulubionych

Gdy facet mówi "nie chcę się wiązać"...

07.12.09, 14:44
Zapytałam Panów, zapytam też Panie....

Gdy facet mówi "nie chcę się wiązać", ale spotyka się, interesuje, w
razie potrzeby pomaga i deklaruje chęć pomocy, gdy ja nie nawiązuje
kontaktu przez kilka dni to zawsze się odzywa itp. itd, - to jak to
rozumieć? Że mimo wszystko jestem dla niego tylko przyjemną zabawką?
(spotykamy się, czasami wyjeżdżamy na weekend, czasami zostaje u
niego itd.)
Staram się podchodzić do sprawy zdroworozsądkowo i daleko mi od do
kobiety, która chce usidlić faceta, założyć kajdany w postaci
obrączki i gromadki dzieci, ale nie ukrywam też, że rola kochanki i
zupełnie luźnego związku tylko dla seksu mi nie odpowiada. Nie chcę
go do niczego zmuszać, ale też nie chcę żeby mnie wykorzystywał. No
właśnie powiedzcie kobietki - jak według was rozpoznać tę granicę
czy po prostu mnie wykorzystuje dobrze się bawiąc bez zobowiązań czy
może jednak go źle oceniam?
Edytor zaawansowany
  • 07.12.09, 14:47
    gdy facet mowi, ze nie chce sie wiazac, to chce niezaleznosci, chce
    wolnosci i nie obok siebie kogos na codzien. Albo.... jest juz
    zwiazany.
    jest wobec ciebie fair i za to mu podziekuj. Sama wiesz w co wlazlas
    --
    www.youtube.com/watch?v=WZWVa_S2Dms
  • 07.12.09, 14:51
    to znaczy "że nie chce się wiązać" - nic więcej i nic mniej
    --
    better to reign in hell, than serve in heaven.
  • 07.12.09, 14:56
    tytus_flawiusz napisał:

    > to znaczy "że nie chce się wiązać" - nic więcej i nic mniej

    W sumie masz rację, pewnie tylko kobiety przywiązują się po iluś tam
    spotkaniach, spędzaniu czasu razem. Mógłby jeszcze dodać, że
    spotykamy się tylko dla seksu.A już w ogóle idealnie gdyby
    powiedział to na początku, a nie w trakcie tego spotykania.
  • 07.12.09, 14:59
    hej, ja miałam to napisać!!

    eh, no ale skoro to co sama chciałam wyartykułować, już ktoś zrobił za mnie, to
    dopiszę tylko, że..

    może w trakcie tego "spotykania się", wypadów itp..coś w nim zakiełkuje i
    sprawi, że jednak zechce się związać. Ale ja bym na to nie liczyła, no chyba, że
    masz bardzo twardą dupę.


    --
    usmiech-najkrótsza droga do drugiego człowieka.
  • 07.12.09, 15:21
    ziereal napisała:

    > hej, ja miałam to napisać!!
    >
    > eh, no ale skoro to co sama chciałam wyartykułować, już ktoś zrobił za mnie, to
    > dopiszę tylko, że..
    >
    > może w trakcie tego "spotykania się", wypadów itp..coś w nim zakiełkuje i
    > sprawi, że jednak zechce się związać
    . Ale ja bym na to nie liczyła, no
    chyba, ż
    > e
    > masz bardzo twardą dupę.
    >
    Nic dodać, nic ująć. Właśnie dlatego kobiety wciąż spotykają się z facetem,
    który mówi, że nie chce się wiązać.


    --
    cherry coke, zapuszkowane 330 ml schłodzonego wypełnionego bąbelkami raju:)
  • 07.12.09, 15:32
    haldeman79 napisał:


    > Nic dodać, nic ująć. Właśnie dlatego kobiety wciąż spotykają się z facetem,
    > który mówi, że nie chce się wiązać.

    i można to wybaczyć do ..bo ja wiem?..22 roku życia?...
    cóż, jak się już jest dojrzałą kobietą to życ złudzeniami po prostu NIE WYPADA.


    --
    usmiech-najkrótsza droga do drugiego człowieka.
  • 07.12.09, 19:39
    haldeman79 napisał:

    > ziereal napisała:
    >
    > > hej, ja miałam to napisać!!
    > >
    > > eh, no ale skoro to co sama chciałam wyartykułować, już ktoś
    zrobił za mn
    > ie, to
    > > dopiszę tylko, że..
    > >
    > > może w trakcie tego "spotykania się", wypadów itp..coś w nim
    zakiełkuj
    > e i
    > > sprawi, że jednak zechce się związać
    . Ale ja bym na to nie
    liczyła, n
    > o
    > chyba, ż
    > > e
    > > masz bardzo twardą dupę.
    > >
    > Nic dodać, nic ująć. Właśnie dlatego kobiety wciąż spotykają się z
    facetem,
    > który mówi, że nie chce się wiązać.
    >
    >

    ... chyba że sama nie chce się wiązać. :)
  • 07.12.09, 14:54
    Nie jest związany z kim innym. No właśnie problem w tym że nie
    powiedział mi tego od samego początku i nie do końca wiedziała "w co
    włażę", więc nie do końca był fair. Dopiero jak sprawy przybrały
    nieco "poważniejszy" obrót to usłyszałam takie stwierdzenia, no i te
    hasła, że on "próbuje się nie zaangażować i często jak się nie
    widzimy to chce przerwać to spotykanie", ale tego nie robi. No
    zgłupieć można. I podobno to kobiety są niezdecydowane...
  • 07.12.09, 15:32
    magdaina napisała:

    > Nie jest związany z kim innym. No właśnie problem w tym że nie
    > powiedział mi tego od samego początku i nie do końca wiedziała "w co
    > włażę", więc nie do końca był fair. Dopiero jak sprawy przybrały
    > nieco "poważniejszy" obrót to usłyszałam takie stwierdzenia, no i te
    > hasła, że on "próbuje się nie zaangażować i często jak się nie
    > widzimy to chce przerwać to spotykanie", ale tego nie robi. No
    > zgłupieć można. I podobno to kobiety są niezdecydowane...

    Nie możesz się dziewczyno cieszyć tym co masz? Źle Ci z nim, w łóżku jest
    kiepski, nie ma o czym z nim pogadać?Od razu potrzebujesz deklaracji?
    --
    cherry coke, zapuszkowane 330 ml schłodzonego wypełnionego bąbelkami raju:)
  • 07.12.09, 15:37
    > Nie możesz się dziewczyno cieszyć tym co masz? Źle Ci z nim, w
    łóżku jest
    > kiepski, nie ma o czym z nim pogadać?Od razu potrzebujesz
    deklaracji?

    Mogę i nie potrzebuję odrazu deklaracji, no ale wiesz tekst "nie
    chcę się wiązać" budzi w głowie myśl że jest ze mną tylko dla seksu
    (co mi nie odpowiada) i jakoś osłabia tę całą radość z tego co jest.
    To nie jest tak, że ja go naciskam i czegoś oczekuję. Ale jest
    fajnie a chwilę potem słyszę tekst "staram się nie zakochać" - no
    ekstra po prostu, aż do góry podskakuję
  • 07.12.09, 14:53
    nie jest to tak z wami czasem, ze jesli mowi sie wam j a s n o:
    "nie chcę się wiązać",
    to wy tego nie rozumiecie i ciagle szukacie podwojnego dna bo...
    moze jednak. a przeciez facet mowi wyraznie "nie chcę się wiązać"
    (Z TOBA - moja dopowiedz) bo do ciebie to mowi a nie do sciany.
    pasuje mu TYLKO sex z toba capisco?
  • 07.12.09, 14:56
    to znaczy, że facetowi potrzebna jesteś jako darmowa dziura. Ni mniej, ni więcej.
    --
    Drogi Moje nie są drogami waszymi, ani ścieżki wasze nie są Moimi ścieżkami.
  • 07.12.09, 14:59
    No i ok - tak w sumie sądziłam, ale może potrzebne mi było
    potwierdzenie okiem osób trzecich ;-)

    Nie doszukiwałabym się niczego gdyby kiedyś nie mówił inaczej, gdyby
    się nie unosił honorem i nie zaprzeczał, gdy pytałam czy chce po
    prostu związku dla seksu...no ale widocznie mu się odmieniło. Więc
    mi też się musi odmienić. Szkoda tylko, że taki "honorowy"
    i 'szczery" a nie potrafi postawić jasno sprawy na wstępie.
  • 07.12.09, 15:06
    Kiedyś tu na forum było takie pytanie, dlaczego faceci wprost nie
    mówią, że chodzi im tylko o sex! No więc nie mówią na pierwszym
    spotkaniu, po 5 minutach znajomości, bo wiedzą, ze go nie dostaną!
    Wiedzą, ze muszą troche pościemniać!:)
    Jak Ci mówi, ze nie chce się wiazać to jednoznacznie daje Ci zanć,
    że te spotkania mają luźny charakter i tyle!
    Mysle, ze nie musisz sie doszukiwać jakiegoś wyrachowania z jego
    strony - on poprostu uczciwe powiedział, ze Cię nie kocha i nie masz
    co liczyć na poważny związek, ale pewnie Cię lubi i miło mu się
    spedza z Toba czas! Jak Ci to pasuje to fajnie, a jak nie to nie ma
    sensu tego ciągnąc bo bedziesz czuła się wykorzystywana i
    rozgoryczona!
    --
    Teatr magiczny
    Tylko dla obłąkanych
  • 07.12.09, 19:52
    ... to znaczy że seks to podstawa. Ale jeżeli sam wydzwania, jeśli w
    dodatku spotyka się z Tobą także "nieseksualnie", to może znaczyć,
    ze:
    a) oprócz seksu lubi też Twoje towarzystwo.
    b) seks z Tobą lubi tak bardzo, ze aż stara się udawać że nie tylko
    za to Cię lubi :)

    W obu przypadkach możesz nie mieć kompleksów.
    Natomiast na to, ze przywiąże się d o Ciebie, zatrzyma na całe życie
    itd jakbyś chciała odchodzić - to raczej nie licz.
  • 07.12.09, 16:03
    alpepe napisała:

    > to znaczy, że facetowi potrzebna jesteś jako darmowa dziura. Ni mniej, ni więcej.

    -----------------------

    To znaczy, że gdyby obiecał trwały związek to dziura byłaby już płatna?


    --
    http://tinyurl.com/nasza-nadzieja
    Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
    Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
  • 07.12.09, 15:03
    daleko mi od do kobiety, która chce usidlić faceta, założyć kajdany
    w postaci obrączki i gromadki dzieci, ale nie ukrywam też, że rola
    kochanki i zupełnie luźnego związku tylko dla seksu mi nie odpowiada.

    A jaka rola Ci odpowiada?? przecież Wasze spotkania nie polegają
    tylko na seksie.
  • 07.12.09, 15:10
    Yarpen fajnie to wyjaśnia Ciri u Sapkowskiego.

    "- Nigdy nie popełnij podobnej pomyłki, mała wiedźminko - mruknął, pokazując
    oczami wóz. - Jeśli ktoś objawi Ci współczucie, sympatię i poświęcenie, jeśli
    zadziwi Cię prawością charakteru, ceń to, ale nie pomyl tego z ... czymś innym"
    --
    "I believe whatever doesn't kill you simply makes you... stranger. "
    [The Joker]
  • 07.12.09, 15:14
    Odpowiada mi rola partnerki w normalnym związku - nie musimy odrazu
    ze sobą mieszkać i brać ślubu, ale nie chcę też tylko i wyłącznie
    seksu bez zobowiązań. Czy nic pomiędzy nie istnieje?

    > A jaka rola Ci odpowiada?? przecież Wasze spotkania nie polegają
    > tylko na seksie.

    I takie pewnie by mi odpowiadały gdyby on nie powiedział mi że
    próbuje się nie zaangażować i że kiedy mnie nie widzi to chce to
    skończyć. No średnio to optymistycznie nastraja i jakoś trudno mi
    się wtedy cieszyć tym co jest. Bo już w końcu nie wiem jak jest. Jak
    chce seksu to po co mnie przytula, po co się interesuje co u mnie,
    nie wypuszcza nocą do mojego domu tylko zatrzymuje? Nie wiem, może
    rzeczywiście się czegoś niepotrzebnie doszukuję ale to chyba on nie
    wie czego chce...
  • 07.12.09, 15:20
    A i jeszcze jedno - już zupełnie zgłupiałam jak usłyszałam że
    potrzebuje czasu, a potem że nie chce się angażować.
    Naprawdę zdaję sobie sprawę, że facet potrafi być tylko dla seksu,
    ale ja nie. Dlatego jeżeli rzeczywiscie tak jest, to chcę to
    zakończyć. No ale nie chciałabym sie pomylić w ocenie i przekreślic
    czegoś na wyrost. Więc może dlatego tak analizuję. Bo pomijając te
    jego teksty o angażowaniu to jest naprawdę fajnie...
  • 07.12.09, 15:21
    nie sadzisz, ze o to wlasnie powinnas go spytac i jak on to rozumie?
    jedyny, ktory ta sprawe jest w stanie ci wyjasnic.
    zdarzaja sie czesto pary (zwlaszcza w zach. europie?), ze zwiazek
    taki choc niesformalizowany jest traktowany w istocie jak para ze
    wszystkimi tego konsekwencjami a jego trwalosc przerasta
    sformalizowane zwiazki.
  • 07.12.09, 15:29
    Opisana przez nia sytuacja nie ma nic wspolnego ze zwiazkiem
    niesformalizowanym jak na Zachodzie. Tam ludzie sie
    angazuja/wiaza/czesto zareczaja, po prostu nie biora slubu. W jej
    przypadku facet nie chce sie angazowac uczuciowo i nie chce sie
    wiazac. Nie wiemy dlaczego.
    Sama kiedys powiedzialam facetowi, ze nie chce sie wiazac i
    angazowac, mozemy sie spotykac i milo spedzac czas ale stalego
    zwiazku z tego nie bedzie. Zgodzil sie, bo lepszy rydz niz nic i z
    nadzieja, ze zmienie zdanie.
    Ty, autorko, nie jestes zainteresowana taka "znajmomoscia" a zatem
    powinnas ja zakonczyc. Konsekwetnie. Niewykluczone, ze wtedy otworzy
    oczy i jednak bedzie chcial sie angazowac.
  • 07.12.09, 15:34
    calkiem nie odbierajac jej nadziei nalezaloby jej polecic zapytanie:
    co stoi na przeszkodzie, ze on nie chce sie wiazac?
    odpowiedzi moga byc rozne.
  • 07.12.09, 15:23
    to znaczy, ze nie ma nikogo lepszego a lubi towarzystwo miec
    ze czeka na lepsza okazje, ale zostawia sobie furtke
    ze wyraznie sie asekuruje na wypadek spotkania innej, innych-zebys przypadkiem
    nie miala pretensji i nie rozliczala go z niczego

    moim zdaniem jest uczciwy, bo spotykac sie z kims kogo sie lubi, pomagac mu- to
    nie grzech
    problemem jest twoj stosunek, bo chcesz czegos wiecej
    wiec zrezygnuj jesli taka znajomosci cie przerasta, bo bedziesz miala żal ze cie
    wykorzystuje
  • 07.12.09, 15:29
    na pewno nie liczylabym, ze zechce sie zwiazac
    jak dotad nie zechcial to i nie zechce, predzej inna sobie znajdzie
    zreszta to chyba troche ponizajace?czekac i sie starac, az jemu sie zachce?

    i nie posadzaj go o dranstwo-przeciez powiedzial ci uczciwie jakie ma
    oczekiwania i ile moze dac
    to ty masz inne plany niz mu mowisz
  • 07.12.09, 15:42
    > i nie posadzaj go o dranstwo-przeciez powiedzial ci uczciwie jakie
    ma
    > oczekiwania i ile moze dac
    > to ty masz inne plany niz mu mowisz

    OK, ja to przyjęłam do wiadomości,ale po co mi robi mętlik w głowie
    mówiąc Też jest mi ciężko bo staram się nie zaangażować,ale coś w
    tobie jest...? i mówiąc że stara się nie zakochać? Przyznam szczerze
    że może mi emocje zaciemniają mózg,ale trochę głupieję... :(
  • 07.12.09, 15:46
    kopnij go w tylek
    zacznij odmawiac spotkan
    jesli dzieki temu nie dowie sie co czuje do ciebie, jesli sie nie okresli
    to przynajmniej honor zachowasz

    nie pozwol facetowi sypiac ze soba i mowic ci, ze jeszcze musi sie zastanowic
    czy mu sie podobasz!


    magdaina napisała:

    > > i nie posadzaj go o dranstwo-przeciez powiedzial ci uczciwie jakie
    > ma
    > > oczekiwania i ile moze dac
    > > to ty masz inne plany niz mu mowisz
    >
    > OK, ja to przyjęłam do wiadomości,ale po co mi robi mętlik w głowie
    > mówiąc Też jest mi ciężko bo staram się nie zaangażować,ale coś w
    > tobie jest...? i mówiąc że stara się nie zakochać? Przyznam szczerze
    > że może mi emocje zaciemniają mózg,ale trochę głupieję... :(
  • 07.12.09, 15:34
    Dzięki emma_ja za obiektywne zdanie - tego teraz mi trzeba, bo
    trochę mam mętlik w głowie.

    Nie chcę mu wiercić dziury w brzuchu i dopytywać. Niech postępuje
    jak uważa. A ja chcę wyciągnąć z tego wnioski sama.

    Masz rację emma_ja że chyba zostawia sobie furtkę. Ale nie zgodzę
    się że jest taki "uczciwy" bo to jednak nie jest tylko spotykanie i
    troska, to też seks, to wspólne spędzanie wieczorów, to zasypianie i
    budzenie się razem - no to jednak trochę przywiązuje, a mój stosunek
    jest taki, że pomimo że jest fajnie to nie chcę tracić czasu na coś
    co nie ma przyszłości.
    A nieuczciwy był na początku kiedy na mój tekst że nie nadaję się do
    seksu bez zobowiązań i żeby odrazu powiedział mi jak mam postrzegać
    ten związek zanim zdążę się zaangażować to odparł, że może w
    kierunku tego żebyśmy byli razem. A teraz tekst że mu jest trudno bo
    stara się nie zagłębić w tą relację a ja mam w sobie coś co go
    przywiązuje. No kurcze jak mu tak ciężko to ja mu chcę to ułatwić,
    mimo że niestety zdążyłam się zaangażować.
    Ale spoko. Wiem że życie to nie bajka, tylko nie mówmy że jest
    uczciwy - co najwyżej na takiego stara się kreować.
  • 07.12.09, 15:39
    no wiec troche sie tu zgodze, jesli on widzi, ze ty sie angazujesz jednak-
    powinien zrezygnowac
    a jemu widac wygodnie jest do ciebie pewne rzeczy brac- a twoje ewent
    oczekiwania ograniczyc"mowilem ,ze nie bede sie wiazal"
    masz racje-to nieladnie i nie swiadczy o nim zbyt dobrze
    dlatego powinnas siebie uszanowac i go odciac chocby do seksu czy twojego
    towarzystwa



    ągnąć z tego wnioski sama.
    >
    > Masz rację emma_ja że chyba zostawia sobie furtkę. Ale nie zgodzę
    > się że jest taki "uczciwy" bo to jednak nie jest tylko spotykanie i
    > troska, to też seks, to wspólne spędzanie wieczorów, to zasypianie i
    > budzenie się razem - no to jednak trochę przywiązuje, a mój stosunek
    > jest taki, że pomimo że jest fajnie to nie chcę tracić czasu na coś
    > co nie ma przyszłości.
    > A nieuczciwy był na początku kiedy na mój tekst że nie nadaję się do
    > seksu bez zobowiązań i żeby odrazu powiedział mi jak mam postrzegać
    > ten związek zanim zdążę się zaangażować to odparł, że może w
    > kierunku tego żebyśmy byli razem. A teraz tekst że mu jest trudno bo
    > stara się nie zagłębić w tą relację a ja mam w sobie coś co go
    > przywiązuje. No kurcze jak mu tak ciężko to ja mu chcę to ułatwić,
    > mimo że niestety zdążyłam się zaangażować.
    > Ale spoko. Wiem że życie to nie bajka, tylko nie mówmy że jest
    > uczciwy - co najwyżej na takiego stara się kreować.
  • 07.12.09, 15:43
    ja bym sie na taka role nie zgodzila
    to jednak policzek dla kobiety
    a jesli on chce seksu bez zobowiazan, wolnosci- niech poszuka takiej, ktora
    bedzie sie z tym czula dobrze
    ty nie masz takiego obowiazku

    zacznij siebie szanowac- a moze i on cie zacznie
    nie daj sie
    i nie licz, ze on sie z toba zwiaze, raczej cie wykorzysta i bedziesz sie potem
    czula jak smiec, bedziesz zalowala ze na to pozwalalas

    powiedz, ze nie interesuje cie taka forma znajomosci, ze oczekujesz czegos
    innego i juz
    a noz sie wtedy facet otrzasnie i postara bardziej?
  • 07.12.09, 15:52
    I tak zamierzam postąpić. Znając go pewnie obróci kota ogonem i
    zwali wszystko na mnie i będzie próbował mnie obarczyć winą za to że
    nie jesteśmy razem. Jest bardzo akurat w tym dobry. Powie że to
    przeze mnie bo ja chcę ślubu, deklaracji, dzieci itd. (chociaż to
    nieprawda, bo ja tego jeszcze nie wiem - taką pewność to ma się
    chyba po dłuższym czasie bycia razem). Powie że myślę
    kategoriami 'ślub albo nic', a to nie tak. Nie chcę po prostu być
    sprowadzana do roli darmowej panienki do towarzystwa. Pewnie poboli
    i przestanie ;)
  • 07.12.09, 19:04
    poboli, ale bedziesz z siebie dumna!

    przygotuj sie na odwracanie kota ogonem i badz twarda:)
    nie daj sie tak traktowac i juz, nie sluchaj jego argumentow bo to ty
    prezentujesz normalna postawe i oczekiwania-a nie on

    a on jak chce darmowych probek to niech idzie do marketu an promocje serka

    magdaina napisała:

    > I tak zamierzam postąpić. Znając go pewnie obróci kota ogonem i
    > zwali wszystko na mnie i będzie próbował mnie obarczyć winą za to że
    > nie jesteśmy razem. Jest bardzo akurat w tym dobry. Powie że to
    > przeze mnie bo ja chcę ślubu, deklaracji, dzieci itd. (chociaż to
    > nieprawda, bo ja tego jeszcze nie wiem - taką pewność to ma się
    > chyba po dłuższym czasie bycia razem). Powie że myślę
    > kategoriami 'ślub albo nic', a to nie tak. Nie chcę po prostu być
    > sprowadzana do roli darmowej panienki do towarzystwa. Pewnie poboli
    > i przestanie ;)
  • 07.12.09, 15:35
    Pewnie on cie nawet lubi, fajnie jest spedzac z toba czas, bzykac
    sie - ale nie widzi w tobie partnerki na reszte zycia.

    Next!

    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • 07.12.09, 16:09
    Gdy facet mówi że nie chce sie wiązać to nie jest tobą zainteresowany. Nie
    zwiazkami ale Tobą. Bo gdy spotka tę, w której zakocha się ogromnie, będzie sie
    mocno chciał związać. Należy słuchac mezczyzn, tego co mówią do nas. Właśnie po
    to aby nie czuć sie jak zabawka. Jeśli facet mówi nie chce zwiazku, oznacza że
    nie chce go z toba. A jeśli ty mimo wszystko ciągle dzwonisz, sypiasz z nim,to
    już twoja sprawa. On po prostu korzysta z okazji.
  • 07.12.09, 16:15
    A jak dlugo jestescie z soba? Moze nie jest pewnien Twoich uczuc,
    nie chce zostac zraniony i dlatego probuje sie nie zaangazowac. Do
    pewnego momentu ma sie na to troche wplywu.
  • 07.12.09, 17:09
    Wiesz kag73 tak naprawdę to my nie jesteśmy ze sobą bo on tego nie chce przecież
    ;) Spotykamy się parę miesięcy i do tego ja jestem świeżo po rozstaniu z kimś
    innym (wieloletnim związku) więc jeśli ktoś powinien powiedzieć że nie chce się
    wiązać to raczej ja ;).
    Napisałam ten post bo po prostu poczułam się jakby sprowadził mnie do roli
    panienki od seksu i odkąd się znamy mu to mówiłam. Kiedyś nawet w żartach
    powiedziałam, że "jak pójdziemy do łóżka to musiałby się ze mną ożenić" (niby
    żart ale chciałam mu pokazać że do kwestii seksu podchodzę poważnie) na co on
    odpowiedział "to może właśnie powinniśmy to zrobić" - także ja go nie
    oszukiwałam, cały czas obstawiam że to on nie może się zdecydować. Albo po
    prostu liczy że znajdzie sobie kogoś fajniejszego.

    Ach niektórzy faceci, chcą się kreować na takich uczciwych i prostolinijnych.
    Ale jak dziewczyna mówi wprost jak widzi pewne sprawy to nie chcą słuchać, a
    potem zaczyna się pływanie... Dlaczego nie uciekł jak mówiłam o tym ślubie? ;)
  • 07.12.09, 17:11
    Skoro czujesz sie jak panienka od seksu i ta rola Ci nie odpowiada
    postaw sprawe jasno i zakoncz znajomosc/przestan chadzac z nim do
    lozka.
    Jezeli mu zalezy, na pewno sie przyczlaapie.
  • 07.12.09, 16:23
    ach ta babska koniecznosc "posiadania" kogos, nie wystarczy ze sie
    spotykasz z kims i milo spedzasz czas, ty musisz go "miec", nigdy
    chyba nie zrozumiem tej kobiecej checi ubezwlasnowolnienia drugiej
    osoby

    moze zacznij od siebie i dowiedz sie czego ty chcesz a dopiero potem
    porozmawiaj z nim czy jemu by to odpowiadalo - ale wiem... ze nie
    zrobisz tego, przeciez tobie nie wypada tak prosto z mostu, za to
    wypada ci kluczyc, mataczyc, byc niepewna i samej nie wiedziec czego
    chcesz, za to ona powinien telepatycznie odgadnac do czego ty dazysz
    i jeszcze z przyklaskiem sie na to zgodzic, zgadlem? dostane toster?
    --
    Są ryby piły i ludzie młoty.
  • 07.12.09, 17:03
    Wiesz co bugmenot2008_2 może przeczytaj dokładnie wszystkie moje posty to
    dostaniesz ten toster. Co to dla ciebie jest konieczność posiadania?
    Bo ja nikogo nie wiążę, nie dzwonię co 5 minut, nie sprawdzam co robi, nie
    ciągnę na kolacyjki do mamusi itp. itd. - mam swoje życie, swoje zainteresowania
    i umiem o siebie sama zadbać (zarówno materialnie, jak i duchowo). Ale chcę
    tworzyć partnerski związek, gdzie nie będę się zastanawiać czy wypada mi go
    zaprosić na wspólny wypad, czy on też się od czasu do czasu mną zainteresuje
    itp. itd. To takie nienormalne i "osaczające" jest? I sorry ale bycie darmową
    panienką mnie nie interesuje, a skoro ktoś mi mówi że nie chce się wiązać to
    trochę jednak to podąża w kierunku sprowadzenia mnie do roli panny do seksu nie
    sądzisz?
    Ja nikogo nie ubezwłasnowalniam, tak to mógłbyś powiedzieć gdybym napisała, że
    chcę go kontrolować, przedstawić mamusi, spędzać każdą wolną chwilę razem,
    zabraniać chodzić na spotkania z kumplami itp. itd. I owszem wystarczy że się
    spotykamy i jest miło, ale nie musimy uprawiać seksu bo to dla mnie oznacza
    jednak coś więcej i wiąże z uczuciami - i to powtarzałam mu od samego początku.
    Ale ta męska konieczność uprawiania seksu bez zobowiązań... Możesz tysiąc razy
    mówić że cię to nie interesuje ale facet i tak tego nie chce słuchać ;)


    A co do Twoich rad co mam zrobić w stosunku do siebie i czego nie zrobię, to
    może przeczytaj jeszcze raz co napisałam gdzieś tam wyżej:

    "A nieuczciwy był na początku kiedy na mój tekst że nie nadaję się do
    seksu bez zobowiązań i żeby odrazu powiedział mi jak mam postrzegać
    ten związek zanim zdążę się zaangażować to odparł, że może w
    kierunku tego żebyśmy byli razem. A teraz tekst że mu jest trudno bo
    stara się nie zagłębić w tą relację a ja mam w sobie coś co go
    przywiązuje. No kurcze jak mu tak ciężko to ja mu chcę to ułatwić,
    mimo że niestety zdążyłam się zaangażować.
    Ale spoko. Wiem że życie to nie bajka, tylko nie mówmy że jest
    uczciwy - co najwyżej na takiego stara się kreować."
  • 07.12.09, 17:16
    "I owszem wystarczy że się
    spotykamy i jest miło, ale nie musimy uprawiać seksu bo to dla mnie
    oznacza
    jednak coś więcej i wiąże z uczuciami."

    Ooo, wlasnie to zdanie mu powiedz i przestan z nim sypiac.

    "Ale ta męska konieczność uprawiania seksu bez zobowiązań... Możesz
    tysiąc razy
    mówić że cię to nie interesuje ale facet i tak tego nie chce
    słuchać ;)"

    Chyba Cie nie zgwalcil? Skoro nie chcesz i zle sie z tym czujesz,
    niech chodz z nim do lozka. Kropka. A skoro nie jestes z drewna i
    ulegasz, co potrafie zrozumiec, ciesz sie chwila i korzystaj z
    przyjemnosci, no chyba, ze facet jest do niczego w lozku.
  • 07.12.09, 17:24
    No właśnie nie jest do niczego, dlatego nie tak łatwo to przerwać ;)

    Ale jak zauważyłaś u mnie to też uczucia. I dlatego chcę to zakończyć.
    I nie będę wyrzucała co mówił kiedyś, jak pamięta co mówił to będzie wiedział,
    że wcale nie jest taki "uczciwy" i "wyluzowany".
    Tak na boku: jak mu zarzuciłam że chce mnie tylko wykorzystać, to zaczęły się
    wyrzuty że jestem niesprawiedliwa bo on chciał razem wyjechać, zamieszkać, mieć
    dzieci itd. No tyle, że teraz jak ja zaczęłam coś czuć to jemu się odmieniło...
    I zaraz mnie tu faceci zakrzyczą że to ja nie wiem czego chcę. Dobrze że on wie
    i nie zmienia zdania.
    Eh... nie powinnam tego wszystkiego pisać ale musiałam się wygadać, a jemu
    wyrzutów przecież robić nie będę.
  • 07.12.09, 17:31
    Oj, to najlepiej jakis czas w ogole sie nie spotykac, zeby nie
    ulegac pokusie. Albo facet zateskni i przejrzy na oczy, albo
    rzeczywiscie szukal milego spedzenia czasu, bez uczuc, wtedy nie
    masz czego zalowac.
  • 07.12.09, 17:20
    A dlaczego uważasz, że "nie nadajesz się do seksu bez zobowiązań".
    Przecież to tylko ktoś z boku, czyli np. on może właściwie ocenić i gołym okiem
    widać, że wg niego jednak się nadajesz. Gratuluję, bo rzeczywiście nie każda się
    nadaje, bo nie każda jest tak wyzwolona i nowoczesna, jak Ty.



    --
    http://tinyurl.com/nasza-nadzieja
    Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
    Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
  • 07.12.09, 17:24
    Ale on w niej "nie siedzi", psychicznie, wiec nie do konca wie co
    ona czuje. I nie myl, nie powiedzial od pocztku, ze czegos takiego
    szuka. Powiedzial kiedy ona juz sie zaangazowala.
    A teraz wiadomo, ona ulega, to on korzysta.
    Jedyne wyjscie dla niej przestac z nim sypiac, proste.
  • 07.12.09, 17:36
    Bardzo to skomplikowane.
    On nie nadawał się do seksu bez zobowiązań, ale teraz stwierdził, że się nadaje.
    Ona nadawała się do seksu bez zobowiązań, ale teraz uważa, że się nie nadaje.
    Bo ona teraz zaczęła coś do niego, a on nie wiadomo co czuje.
    Swojej mamie przedstawić go nie chce, pierścionka nie chce, obrączki też nie.
    No to o co tu w ogóle chodzi?




    --
    http://tinyurl.com/nasza-nadzieja
    Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
    Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
  • 07.12.09, 17:40
    Tez prawda. Wiecej takich skomplikowanych przypadkow na forum i ten
    dzieciak w Twoim poscie zapali sie na smierc:)) I jak tu rzucic
    palenie!
  • 07.12.09, 19:23
    tow.ortalion napisał:

    > Bardzo to skomplikowane.
    > On nie nadawał się do seksu bez zobowiązań, ale teraz stwierdził, że się nadaje
    > .
    > Ona nadawała się do seksu bez zobowiązań, ale teraz uważa, że się nie nadaje.
    > Bo ona teraz zaczęła coś do niego, a on nie wiadomo co czuje.
    > Swojej mamie przedstawić go nie chce, pierścionka nie chce, obrączki też nie.
    > No to o co tu w ogóle chodzi?

    Prawie masz rację - z małą korektą ;):


    > Ona nie nadawała się do seksu bez zobowiązań i on potwierdzał że on też się
    nie nadaje, ale teraz on uważa, że jednak się nadaje :)

    A czy nie można być po prostu razem, a o pierścionku, mamie, obrączce itp.
    pomyśleć dopiero jak nabędzie się pewności że to ta osoba?

    Do tej pory sądziłam, że to większość kobiet myśli "zerojedynkowo" (albo ślub
    albo nic), ale teraz widzę że faceci trochę też (albo seks bez zobowiązań, albo
    usidlanie przez kobietę). Pozdrawiam :-)

  • 07.12.09, 19:09
    nawet gydbys go sprawdzala, chciala wiedziec co robi i z kim, i ciagnela na
    kolacyjki do mamusi
    to bylyby to nadal -normlane zdrowe potrzeby

    a on jak chce seksu bez zobowiazan to znaczy ze jest wykorzystywaczem, ze jest
    niedojrzaly i wiecej z siebie dac nie potrafi badz nie chce.nich idzie do
    prostytutki wiec.
    wiec szkoda byc darmowym pogotowiem seksualnym dla palanta
    ktory po seksie rzuca w twarz- nie dzwon za czesto i nie oczekuj zbyt wiele
    kopnij go w zad

    a ty sobie znajdziesz faceta, ktory jeszcze bedzie sie staral zebys go do
    mamusia zabrala- bo to jest normlane i to jest szacunek

    > Wiesz co bugmenot2008_2 może przeczytaj dokładnie wszystkie moje posty to
    > dostaniesz ten toster. Co to dla ciebie jest konieczność posiadania?
    > Bo ja nikogo nie wiążę, nie dzwonię co 5 minut, nie sprawdzam co robi, nie
    > ciągnę na kolacyjki do mamusi itp. itd. - mam swoje życie, swoje zainteresowani
    > a
    > i umiem o siebie sama zadbać (zarówno materialnie, jak i duchowo). Ale chcę
    > tworzyć partnerski związek, gdzie nie będę się zastanawiać czy wypada mi go
    > zaprosić na wspólny wypad, czy on też się od czasu do czasu mną zainteresuje
    > itp. itd. To takie nienormalne i "osaczające" jest? I sorry ale bycie darmową
    > panienką mnie nie interesuje, a skoro ktoś mi mówi że nie chce się wiązać to
    > trochę jednak to podąża w kierunku sprowadzenia mnie do roli panny do seksu nie
    > sądzisz?
    > Ja nikogo nie ubezwłasnowalniam, tak to mógłbyś powiedzieć gdybym napisała, że
    > chcę go kontrolować, przedstawić mamusi, spędzać każdą wolną chwilę razem,
    > zabraniać chodzić na spotkania z kumplami itp. itd. I owszem wystarczy że się
    > spotykamy i jest miło, ale nie musimy uprawiać seksu bo to dla mnie oznacza
    > jednak coś więcej i wiąże z uczuciami - i to powtarzałam mu od samego początku.
    > Ale ta męska konieczność uprawiania seksu bez zobowiązań... Możesz tysiąc razy
    > mówić że cię to nie interesuje ale facet i tak tego nie chce słuchać ;)
    >
    >
    > A co do Twoich rad co mam zrobić w stosunku do siebie i czego nie zrobię, to
    > może przeczytaj jeszcze raz co napisałam gdzieś tam wyżej:
    >
    > "A nieuczciwy był na początku kiedy na mój tekst że nie nadaję się do
    > seksu bez zobowiązań i żeby odrazu powiedział mi jak mam postrzegać
    > ten związek zanim zdążę się zaangażować to odparł, że może w
    > kierunku tego żebyśmy byli razem. A teraz tekst że mu jest trudno bo
    > stara się nie zagłębić w tą relację a ja mam w sobie coś co go
    > przywiązuje. No kurcze jak mu tak ciężko to ja mu chcę to ułatwić,
    > mimo że niestety zdążyłam się zaangażować.
    > Ale spoko. Wiem że życie to nie bajka, tylko nie mówmy że jest
    > uczciwy - co najwyżej na takiego stara się kreować."
  • 07.12.09, 16:39
    Ostatnio poznalam chlopaka, nawet fajnego, tak z 35 lat. Od
    czterech lat jest z dziewczyna - NIE CHCE SIE WIAZAC. co to
    znaczy? ze po czterech latach gdy zaczela na niego naciskac aby
    sie pobrali - on z nia zerwie. Bylo dobrze polki nic od niego nie
    chciala - a on mogl w kazdej chwili poznac kogos "lepszego".


    --
    URL=http://img257.imageshack.us/i/9g4fnubd3.jpg/]http://img257.imageshack.us/img257/1899/9g4fnubd3.th.jpg[/URL]
  • 07.12.09, 16:45
    Rozumiem cie doskonale i współczuje, bo chyba tobie zalezy i moze
    nawet sie zaczynasz zakochiwać , co nie jest takie dziwne jak facet
    ci sie podoba itd a on- według mnie niedojrzały dupek. Chce sobie
    otwartą furtkę zostawić, jak pozna kogoś "fajniejszego" no ale
    Ciebie bardzo lubi a równoczesnie nie chce niczego obiecywac, bo
    jest taki "zajebiście" w porzadku. Może faktycznie zacznij go olewac
    i pokaż, że nie jest pępkiem świata. Moje -zdanie, odpusć sobie
    gościa, zasługujesz na kogoś dojrzałego i normalnego.
  • 07.12.09, 17:32
    hm ja taki tekst zaserwowałam facetowi, z którym się teraz spotykam,
    spytał co dokładnie pod tym rozumiem. Dla mnie oznacza to, że
    mieszkamy osobno, imprezy rodzinne osobno, jak najmniej angażuję
    moją córke w tę relacje. To co lubie w byciu z facetem to nie jest
    życie rodzinne bo życie rodzinne to ja mam super ale oczekuję
    wspólnych cieawych wyjść, wyjazdów, rozmów, zainteresowań, itp, itd.
    I nie na 100% nie traktuje tej zanjomości instrumentalnie, bardzo go
    lubie, szanuje i takie tam.
  • 07.12.09, 19:56
    Po co brać na siebie taki ciężar w postaci niezaradnej baby? Nie
    dość, że samodzielnie mysleć nie potarafi to jeszcze nie rozumie, że
    można nie chcieć z nią być.

    Wogóle to bardzo dobry układ wybrał, bez zobowiązań i oboje macie
    wolną rękę, dziewczyno czego Ty jeszcze chcesz? Żyć nie umierać:)
    --
    "Moim prawdziwym obowiazkiem jest ocalic wlasne marzenia"
    A.Modigliani OMNE IGNOTUM PRO MAGNIFICO...
  • 07.12.09, 20:05
    Rany... bo pyta na forum innych o zdanie to odrazu nie zaradna? Zdziwiłabyś się
    gdybyś mnie znała.

    Widocznie jak już wspomniałam ja angażuję też uczucia.I nie jest mi miło kiedy
    słyszę że to tylko seks.Sorry,ale mam na tyle wysokie poczucie własnej wartości,
    że wolę poświęcać mój czas kto będzie się cieszył, że z nim jestem - JESTEM i
    obdarzam uczuciami, a nie tylko uprawiam seks. Tyle w tym temacie.

    Generalnie sądziłam, że tak jest, po prostu mówił też rzeczy, które by temu
    zaprzeczały i dlatego przez chwilę pomyślałam, że może się mylę. A forum to
    tylko wymiana poglądów i nie ma się co tak ekscytować i z góry oceniać kogoś,
    kogo się nie zna.
  • 07.12.09, 20:13
    To Ty prywatne sprawy trawisz na forum, ja zaczęłabym od rozmowy z
    facetem- jeśli jest w miarę inteligentyny to nawet na rzeczową
    odpowiedź możesz liczyć...
    --
    "Moim prawdziwym obowiazkiem jest ocalic wlasne marzenia"
    A.Modigliani OMNE IGNOTUM PRO MAGNIFICO...
  • 07.12.09, 20:17
    Prywatne, ale jakby nie patrzeć anonimowo. Wiesz gdybym wiedziała, że mogę
    liczyć na rzeczową odpowiedź to pewnie bym pogadała, ale zwątpiłam czy od kogoś
    kto zarzeka się że nie chce mnie wykorzystać, chce dzieci, wspólnego mieszkania
    itd. a potem mówi że nie chce zobowiązań można na taką odpowiedź liczyć.

    Ja w zasadzie decyzję już podjęłam. A forum służy wymianie opinii i tyle.
  • 07.12.09, 20:21
    To facet jest palantem skoro Cie nie docenia i tylko marnujesz swój
    czas na niego, że może sie ocknie, nie dla niego już jest za późno
    --
    "Moim prawdziwym obowiazkiem jest ocalic wlasne marzenia"
    A.Modigliani OMNE IGNOTUM PRO MAGNIFICO...
  • 08.12.09, 01:30
    magdaina napisała:
    > Widocznie jak już wspomniałam ja angażuję też uczucia.I nie jest mi miło kiedy
    > słyszę że to tylko seks.Sorry,ale mam na tyle wysokie poczucie własnej wartości
    > ,
    > że wolę poświęcać mój czas kto będzie się cieszył, że z nim jestem

    Przeczytalem Twoje wpisy w tym watku i odnosze wrazenie ze kompletnie nie
    rozumiesz.

    Zaczne od tego ze to Ty wprowadzasz podzial miedzy "na zawsze, slub i dzieci"
    albo "sam seks". A spektrum jest duzo szersze. Z tego co zrozumialem to wlasnie
    nie jest "sam seks" - jest zainteresowanie, bliskosc, pomoc i wiele innych
    rzeczy. Przeczytaj wpis tarantinki, to jest podobne podejscie, masz przyjazn,
    szacunek i - jako dodatek - seks. To naprawde duzo, dla niektorych - wystarczajaco.

    Rzucilas tez oskarzenie o oszustwo, ze nie powiedzial Ci na poczatku ze chodzi o
    seks. Tylko ze na poczatku moze wlasnie widzial w Tobie kobiete na staly
    zwiazek. Moze jest cos co powoduje ze przestal, na przyklad w jego mniemaniu
    kompletnie nie nadajesz sie na matke. Moze widzi ze potrafisz wydac wszystkie
    pieniadze na bzdury. Moze uwaza ze za 10 lat zupelnie nie bedzie mial o czym z
    Toba rozmawiac. Nie mam pojecia o co chodzi, ale po prostu jest cos co powoduje
    ze nie kocha Cie, nie chce z Toba byc na zawsze, i powiedzial Ci to. Nie widze
    tu oszustwa.

    I teraz od Ciebie zalezy co z tym zrobisz, jesli masz czas i odpowiada Ci taka
    sytuacja, to mozesz w tym trwac i korzystac, masz wiekszosc plusow plynacych ze
    zwiazku bez najwiekszych minusow - deklaracji i zobowiazan. A jesli stwierdzasz
    ze to nie dla Ciebie, bo potrzebujesz planowania na dluzej niz 3 miesiace
    naprzod, a przede wszystkim potrzebujesz prawdziwej milosci - to zakoncz to,
    mysle ze on uszanuje Twoja decyzje bez dramatyzowania.

    Na koniec jeszcze tylko komentarz to przypuszczen ze "on nie wie czego chce".
    Zareczam Ci ze wie czego chce, tylko nie chce tego z Toba.
  • 08.12.09, 09:51
    caly twoj wywod o szerokim spektrum to twoja teoria, zreszta g...
    warta majaca usprawiedliwic brak zdecydowania czy niechec
    podejmowania decyzji jednostki.
    i dotyczy to obu plci.
  • 08.12.09, 10:29
    > Na koniec jeszcze tylko komentarz to przypuszczen ze "on nie wie
    czego chce".
    > Zareczam Ci ze wie czego chce, tylko nie chce tego z Toba.

    Twoja pewność co do zdania i opinii osoby, której kompletnie nie
    znasz jest zadziwiająca...

    A co powiesz na teksty typu potrzebuję czasu, jak ktoś był długo
    sam, to się boi - to świadczy o tym, że dokładnie wie czego chce i
    wcale nie robi mi mętliku w głowie?
  • 09.12.09, 00:01
    Dobrze moze ta pewnosc troche na wyrost byla, ale po prostu bylem w takiej
    sytuacji i postepowalem podobnie, w Twoich opisach widze te same mechanizmy.

    A tekst "potrzebuje czasu"... Prosze Cie. Na co? Na zakochanie sie? Na
    znalezienie kogos innego? Robienie metliku jest najlepszym sposobem na
    zatrzymanie Ciebie przy sobie.
  • 07.12.09, 20:00
    wszystko zalezy od tego czy ty chcesz sie wiazac. najlepsze wyjscie
    z sytuacji to traktowac pana 'nie chce sie wiazac' jako booty call
    ewentualnie dorazna pomoc typu cos zalatwic/naprawic/osoba
    towarzyszaca i nadal umawiac sie na prawdziwe randki z takimi co
    chca sie wiazac.

    z doswiadczenia wiem ze w przypadku konkurencji typ 'nie chce sie
    wiazac' nagle nabiera ochoty. problem zawsze polegal na tym ze mi
    sie wtedy odechciewalo bo mialam juz kogos innego a wiec nie byl to
    moj problem tak na prawde :-)
  • 07.12.09, 20:07
    > problem zawsze polegal na tym ze mi
    > sie wtedy odechciewalo bo mialam juz kogos innego a wiec nie byl to
    > moj problem tak na prawde :-)

    hehe - dobre. Zapamiętam :-]
  • 07.12.09, 20:05
    nie chce się wiazać z tobą. Wiem co gadam bo byłam w kilku takich
    relacjach. Owi panowie nagle zmieniaja zdanie, gdy spotykają kobietę
    dla siebie i wtedy mówią ci bye. Po prostu traktuje cię
    jako "przejsciówkę" i albo ci to odpowiada i potraktujesz go tak
    samo, albo mu podziękuj i szukaj faceta, któremu bedzie zależeć.
  • 07.12.09, 20:24
    Jakis nieodpowiedzialny typ. Teraz takich to na peczki mozna
    znalezc, w przeciwienstwie do tych, ktorzy sa slowni i biora
    odpowiedzialnosc za swoje czyny oraz zastanawiaja sie nad uczuciami
    innej osoby.
    Takim panom niechec do wiazania sie przychodzi jakos dziwnie juz po
    seksie i po kilkumiesiecznym spotykaniu sie. Wczesniej to nie
    wiedzieli, ze nie maja zamiaru byc w zwiazku tylko potrzebuja
    przelotnych znajomosci? Otoz, doskonale wiedzieli, ale chcieli
    wykorzystac kobiete, ktora im zaufala. Jesli ten Twoj jest taki,
    kopnij go w tylek i sie z nim nie spotykaj wiecej, trzeba sobie
    oszczedzac nieprzyjemnych doznan.
    I jeszcze jedno - nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze ten typ jak
    spotka kobiete, w ktorej sie zakocha to poleci za nia, az sie bedzie
    kurzylo. Otoz, nie polecie, bo on sie nie zakocha. On nie potrafi,
    bo jest zbyt duzym egoista.
  • 07.12.09, 20:26
    Jeśli facet mówi, że "nie chce się wiązać" to jasno oznacza, że na ostatnich
    dożynkach w Przemyślu był przebrany za snopek symbolizujący urodzaj w woj.
    podkarpackim.

    --
    http://img14.imageshack.us/img14/9929/gawron.jpg
  • 07.12.09, 21:31
    A ja obawiam się, że dla ciebie jest już za późno...

    Wybacz, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że mogłabym dalej sypiać z
    facetem, który wprost mówi mi takie rzeczy. Sama piszesz, że taki
    niezobowiązujący niby-związek, czy też, mówiąc bardziej nowocześnie, układ
    "fucking buddies" ci nie odpowiada. W takiej sytuacji takie słowa byłyby dla
    mnie jak policzek.

    Nie chodzi bowiem nawet o to, że on ciebie nie kocha, a jedynie lubi. To nie
    byłoby takie złe. Najgorsze jest to, że on ci mówi wprost: chcę zrywać, kiedy
    się nie widzimy. To są bardzo nieprzyjemne słowa i aż dziwię się, że usłyszawszy
    coś takiego dalej ochoczo wyskakujesz z ciuszków.

    Facet się do ciebie odzywa po kilku dniach milczenia, bo na razie nie ma nikogo
    innego na oku, pewnie cię lubi i chętnie z tobą sypia. Wiesz, lepszy wróbel w
    garści... Ale nadal czeka na tę jedną wyśnioną. Czemu doszukujesz się tutaj
    jakiegoś głębszego sensu??
  • 08.12.09, 04:09
    Magdaina :) Jak bym czytała o sobie. Też mam ten sam problem. Tylko
    ja może mam podstawę takiego zachowania faceta - jest młodszy ode
    mnie o 6 lat, kawaler. Ja jestem rozwiedziona i mam córkę. Ok, może
    bać się odpowiedzialności. Tylko też nie jestem w stanie zrozumieć
    jego poważnych deklaracji typu chcę mieć z Tobą dziecko, chcę z Tobą
    być zawsze, chcę razem zamieszkać, chcę poznać Twoją rodzinę, chyba
    Cię kocham itp. Jak tylko się poznaliśmy ja jego hamowałam - nie
    traktowałam go poważnie. Powiedziałam, że po prostu chciałabym
    poznać kogoś kto mnie pokocha z wzajemnością. On mi na to
    odpowiedział, że ma zblizony cel. Potem jak zaczęłam dostrzegać, że
    jednak rozsądnie podchodzi do życia, jest mi z nim dobrze to
    pomyślałam, że dlaczego nie. W końcu to tylko data urodzenia. Poza
    tym pasujemy do siebie, nie czuję różnicy wieku.
    No i w końcu jak ja byłam coraz bardziej zaangażowana, to zapytałam
    go wprost, co dalej. I wtedy on się wycofał. Zaczął mówić dokładnie
    to samo, że jak nie jest ze mną to nie wie, co dalej. Jak jest przy
    mnie, to jestem dla niego całym wszechświatem. Że on na mnie nie
    zasługuje, że boi się, że mnie skrzywdzi.
    Generalnie się wycofał. Więc ja byłam twarda. Nie to nie. No i on
    zaczął się odzywać. Niby pod pretekstem, że miał mi coś naprawić. Że
    nie chce tracić kontaktu, choć mu powiedziałam, że bez sensu go
    utrzymywać. I teraz też nie wiem, co o tym myśleć. Odzywa się cały
    czas i chce przyjść pomóc mi zrobić parę rzeczy w mieszkaniu. no i
    jak tu zrozumieć facetów?
  • 08.12.09, 04:33
    Madaina,

    A z jakiego jesteś miasta? Bo z Twoich opisów zaczynam się
    zastanawiać, czy to nie chodzi o tego samego... Wrrr
  • 08.12.09, 09:38
    "..jak tu zrozumieć facetów?"
    takie samo pytanie zadaj paniom. ich postepowanie jest jeszcze
    bardziej irracjonalne i bezmyslne, gdy sie zakochaja i staja sie
    calkowita a nawet bezmyslna wyznawca swojego kochank i jest caly
    czas w pogotowiu spijac mu z ust wszystkie mysli i zadania.

    wytlumaczenie jest proste: w poczatkowej fazie zdobywania by
    przelamac bariery i progi gotow sie jest wszystko przyrzec
    (decydujja tu przede wszystkim hormony).
    z biegiem czasu i ustabilizowania stosunko przychodzi otrzezwienie,
    chwile refleksji, zadumy czy to ta wlasciwie??
    i zaczyna sie wycofywac lub co najwyzej stara sie zachowac status
    quo. w zaleznosci od stopnia zakochania drugiej osoby uzywa sie
    pewnych presji jak widac na zalaczonych obrazkach.
    jest tez dowiedzione, ze niektore osoby sa wogole niezdolne do
    przezywania uczuc wyzszych jak milosc.
  • 07.12.09, 22:03
    byc moze byl psem łańcuchowym w poprzednim wcieleniu i stad ta niechec do uwiazywania sie.

    > i daleko mi od do
    > kobiety, która chce usidlić faceta, założyć kajdany w postaci
    > obrączki i gromadki dzieci, ale nie ukrywam też, że rola kochanki i
    > zupełnie luźnego związku tylko dla seksu mi nie odpowiada

    to wlasciwie co ci odpowiada, zona z gromadka dzieci w dni robocze, a kochanka w luznym zwiazku w weekendy, swieta koscielne i panstwowe?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/9c7eo64uv51xdb9r.png
  • 08.12.09, 02:47

    To znaczy to:"nie chcę się wiązać z T O B Ą"
    a po co mówi/robi te rzeczy typu przytulanie,nie wypuszczanie w nocy
    z łóżka? a bo to jest przyjemne,nie uważasz? tak jak seks
    --
    you drive me crazy-ty prowadzisz,ja szaleję
  • 08.12.09, 10:11
    magdaina napisała:

    > Gdy facet mówi "nie chcę się wiązać", ale spotyka się, interesuje, w razie
    potrzeby pomaga i deklaruje chęć pomocy, gdy ja nie nawiązuje kontaktu przez
    kilka dni to zawsze się odzywa itp. itd, - to jak to rozumieć? Że mimo wszystko
    jestem dla niego tylko przyjemną zabawką? (spotykamy się, czasami wyjeżdżamy na
    weekend, czasami zostaje u niego itd.)

    prawdopodobnie po prostu lubi być blisko ciebie, dobrze się przy tobie czuje,
    myśli o tobie, samotność mu doskwiera, aczkolwiek na obecną chwilę nie jest
    zakochany na śmierć i życie i nie odczuwa potrzeby nazywania ciebie swoją
    narzeczoną

    > Staram się podchodzić do sprawy zdroworozsądkowo i daleko mi od do
    > kobiety, która chce usidlić faceta, założyć kajdany w postaci
    > obrączki i gromadki dzieci, ale nie ukrywam też, że rola kochanki i zupełnie
    luźnego związku tylko dla seksu mi nie odpowiada.

    to jakie są inne opcje? albo poważny związek [w tym wspólne plany na przyszłość,
    a kiedyś pewnie i dzieci, i please nie oszukujmy się że jest inaczej...] albo
    luźny układ; z innym rodzajem relacji się nie spotkałam.


    > Nie chcę go do niczego zmuszać, ale też nie chcę żeby mnie wykorzystywał.

    ale pod jakim kątem wykorzystywał? cieleśnie?:) ty nie lubisz być z nim? sex nie
    sprawia ci przyjemności? chyba też coś z tego masz, i fajnie spędzone dni i
    fajne noce

    > No właśnie powiedzcie kobietki - jak według was rozpoznać tę granicę czy po
    prostu mnie wykorzystuje dobrze się bawiąc bez zobowiązań czy może jednak go źle
    oceniam?

    jeżeli masz ciśnienie w tej chwili na poważny związek, to szukaj innego faceta
    jeżeli jak twierdzisz ciśnienia nie masz, a ten jest fajny, to baw się dobrze
    razem z nim

    'Bez zobowiązań' wcale nie musi oznaczać, że w momencie w którym znikasz mu z
    oczu, kolejne trzy panienki wskakują mu do łóżka, a wręcz przeciwnie. Tacy
    typowi kolekcjonerzy [czy kolekcjonerki] raczej w ogóle nie bawią się w
    wyjaśnianie drugiej stronie, jaki charakter ma ich relacja, dzwonią raz na 2-3
    tygodnie jak mają ciśnienie i tyle. Także 'bez zobowiązań' wcale nie musi wiązać
    się z brakiem wyłączności [w kwestii np. łóżka], jeżeli to cię boli to po prostu
    wyjaśnijcie to sobie.
  • 08.12.09, 10:31
    Wiesz co yoko0202 to, co mi przeszkadza chyba dobrze ujęła
    stinefraexeter:

    "Nie chodzi bowiem nawet o to, że on ciebie nie kocha, a jedynie
    lubi. To nie byłoby takie złe. Najgorsze jest to, że on ci mówi
    wprost: chcę zrywać, kiedy się nie widzimy. To są bardzo
    nieprzyjemne słowa i aż dziwię się, że usłyszawszy coś takiego dalej
    ochoczo wyskakujesz z ciuszków. "

  • 08.12.09, 10:38
    ja rozumiem doskonale
    ale fakt, że nie jest w tobie zakochany na zabój nie musi oznaczać, że cię
    "wykorzystuje", prawda?

    to, że "zrywa" kiedy się nie widzicie - imho nie do końca, sama piszesz, że się
    odzywa [rozumiem, że nie raz na kilkanaście dni tylko częściej itp.] - po prostu
    na dzień dzisiejszy nie odczuwa aż tak wielkiej potrzeby bliskości, poświęcania
    tobie większości swojego wolnego czasu.

    Oczywiście tobie ma prawo taki układ nie odpowiadać, jeżeli oczekujesz czegoś
    poważniejszego.
  • 09.12.09, 01:44
    ze nie powinnas ograniczac sie do jego wspanialej osoby, ale umawiac sie z
    innymi. Aha i nie mysl o tym tyle bo cie glowa rozboli. A powyzszych komenarzy
    nie bierz sobie do serca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.