Moim zdaniem taka postawa ( wmuszanie niejako w kogoś swojego
dzieciatego modelu życia) wynika z dwóch spraw:
1) ludzie, którym posiadanie dzieci i rodziny dało tyle szczęścia i
radości że zyczą innym tego samego, nie mogąc czasami zrozumieć że
szczęście dla ludzi ma różną definicję
2) ludzie, którzy podjęli kiedyś ten wybór (lub życie ich do tego
zmusiło) i na tym wyborze się zawiedli a teraz próbują na zasadzie
potwierdzenia wartości swoich wyborów ( z którymi czują się
nieszcześliwi) kreować je na wartości i obowiązki moralne aby
pokazać że to oni są fantastyczni i mają " udane" życie a nie
ci "inni" choć szczęśliwi.
Znam oba przedsstawione przypadki i o ile z przyjaicólką z pkt. 1 da
się normalnie rozmawiać i zwyczajnie wytłumaczyć że każdy swoje
szczęście definiuje inaczej o tyle z osobą z pkt. 2 lepiej nie
zaczynać ponieważ jedyne argumenty to argumenty górnolotne w stylu "
a kto ci poda szklankę wody"....tak jakby każde dziecko dbało o
rodziców.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.