alimenty od dziadków Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

      • Niestety, przepis bywa egzekwowany. Dlatego "niestety", że dochodzi
        do sytuacji zupełnie nieprawdopodobnych.

        Przytoczę tu dwie historie.

        Jedna z nich (nowsza) miała miejsce jakieś kilka - kilkanaście lat
        temu, dokładnie nie pamiętam, bo czas szybko leci. Ale na pewno było
        to w ostatnim dwudziestoleciu.

        Facet zrobił dziewczynie dziecko i zmył się. Sąd zasądził alimenty
        od dziadków, byli to starsi ludzie i prawie bez dochodów; mieszkali
        na wsi (chyba była to wieś popegeerowska). Za niepłacenie alimentów
        babcię wsadzono do więzienia!

        Historia starsza, chyba jeszcze za PRL - może u schyłku. Starsi
        ludzie mieszkający we własnym domu bodajże pod Warszawą. Syn łobuz,
        też oczywiście zrobił dziecko i zwiał. Matka dziecka wynajęła
        wziętego adwokata, zasądzono alimenty od dziadków, nie mieli aż tyle
        pieniędzy, więc sprzedano na licytacji ich dom.
        Oczywiście dom został kupiony po bardzo zaniżonej cenie; nie
        pamiętam, czy przez adwokata osobiście, czy przez osobę podstawioną.

        Reporter opisujący całą historię nie mógł zrozumieć głupoty i
        krótkowzroczności dziewczyny: pozbawiła w ten sposób swoje dziecko
        spadku po dziadkach, a najlepszy interes zrobił adwokat.
        Gdyby nie była taka durna, dogadałaby się z dziadkami o pomoc w
        wychowaniu dziecka.
      • vandikia napisała:

        > nie słyszałam o takim przypadku ale próbuj, nic nie tracisz

        adwokat zarobi swoje hehe
    • Jak żona lepiej zarabiała od chłopa to on powinien jej po rozwodzie założyć
      alimenty i gnębić do końca życia. Ludzie tak robią.


      --
      Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

      Najprostsze
      Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
    • para poznała się w szkole średniej. Ona- z raczej ubogiej rodziny bez żadnego
      zaplecza finansowego, on- jedynak, bardzo majętny. Po 7 latach ona świadomie,
      chętnie (bez jego wiedzy) zachodzi w ciążę. On (poczuwa się do odpowiedzialności
      i) prosi ją o rękę, jego rodzina płaci za wesele (które ona sobie wymarzyła)
      kupę kasy, ona krytykuje, że to jednak było za mało. Zamieszkują u niego (w
      dobudówce do domu), ona wydaje pieniądze i wykorzystuje jego rodziców, on
      wyjeżdża za granicę do pracy by sprostać jej wymaganiom. Tam poznaje
      inteligentną, ciepłą, zaradną dziewczynę. Zakochuje się. Odchodzi od żony-
      pasożyta. Jako, że pracuje na czarno i nie ma oficjalnych zarobków, ona sądzi
      się o jego rodzinny dom.
      Jej teściowie pracują, jej jeszcze małżonek pracuje, ona ma lat 28 i nie
      przepracowała ani jednego dnia, a marzy jej się dom i wystawne życie...
      I na to wystawne składają się teraz teściowie... A ona, podrzucając dziecko
      siostrze dosłownie przepija alimenty. Takie życie... więc osobiście, kiedy
      słyszę o tym, że dziadkowie płacą na wychowanie dziecka to aż mi się krzyczeć
      chce: a co z rodzicami????
      Pociąganie ich do odpowiedzialności to jakaś farsa. To nie oni planowali,
      chcieli potomka... ehh:/ ps: jeśli ktoś coś kalkulował, ale się przeliczył to
      jego problem.
      • black_madonna napisała:

        > para poznała się w szkole średniej. Ona- z raczej ubogiej rodziny bez żadnego
        zaplecza finansowego, on- jedynak, bardzo majętny. Po 7 latach ona świadomie,
        chętnie (bez jego wiedzy) zachodzi w ciążę

        i jeszcze pewnie bez jego udziału <lol>
        normalnie podziwiam dziewczynę za cierpliwość ze czekała całe 7 lat z łapaniem
        na ciążę

        Jako, że pracuje na czarno i nie ma oficjalnych zarobków

        ważne czy na dzieciaka płaci, czy nowa ciepła dziewczyna zupełnie go pochłonęła
        i te jego pieniążki zarobione na czarno

        ona sądzi
        > się o jego rodzinny dom.

        a co to u licha znaczy?

        A ona, podrzucając dziecko
        > siostrze dosłownie przepija alimenty. Takie życie...

        g.o prawda

        jest podstawa do odebrania matce władzy rodzicielskiej ale widać tatulek ma to w
        nosie ;/
        --
        Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś
        odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
        • powalcz przed polskimi sadami o dziecko bedac facetem to moze w koncu otworza ci
          sie oczy i przestaniesz bredzic w tym temacie. nie masz bladego pojecia o
          realiach i jeszcze gloryfikujesz dziwkarstwo i lapanie faceta na ciaze oraz
          skrajny wyzysk. mialem cie za rozumna babeczke ale widac musze zmienic zdanie.
          nie wiem jak mozna popierac takie pasozytnictwo... mimo to nie dziwi mnie ze sa
          tacy ludzie i jeszcze komus podchodza takie pomysly.

          facet ktory pojechal zarobic na utrzymanie rodziny ktorej na dany czas wyjazdu
          zapewnil byt w rodzinnym domu okazuje sie z miejsca sku...elem bo jednak
          przejrzal na oczy i postanowil dac szanse lepszemu zyciu z kims odpowiedzialnym
          u boku. ale gdyby tak zrobila kobieta pewnie bys wielce nie protestowala i nie
          palila stosow w oczekiwaniu na winnego faceta. bo jak to moze byc ze facet to
          nie swinia a baba to nie zwykla suka. prawda ze takie dziwum ci sie w pale nie
          miesci?
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
          • pochwal się, o opiekę na iloma dziećmi walczyłeś?

            jeśli nie to g.o wiesz w temacie :)
            --
            Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
            świecie jest o jednego drania mniej (TC)
            ze specjalna dedykacją dla...
    • Mam nadzieję,że jest to jednak martwy przepis, bo wydaje mi się wręcz absurdalne
      aby dziadkowie ponosili konsekwencje poczynań dwóch dorosłych osób.
    • niestety moja babcia płaci alimenty dla kuzynki.
      mówię niestety, bo wujek dał się wrobić (jako osoba chora psychicznie, niezbyt ogarniająca życie) w ciążę.
    • Znajoma zaszła w ciążę i chłopak nagle się zdematerializował, rodzice nie
      wiedzieli gdzie jest, biedni ludzie.
      Podała ich do sądu o alimenty i nagle się chłopak znalazł, nawet żenić się chciał.
      Tylko ona go już nie chciała.
    • Tak czytam te posty i zastanawia mnie głupota i hipokryzja części
      wypowiadających się panów. Jak facet nie chce zajmować się dzieckiem - to wtedy
      okazuje się, że za dziecko odpowiada kobieta. Ale jak sąd idąc dokładnie tym
      samym tokiem rozumowania (za dziecko odpowiada matka) przyznaje kobiecie prawo
      do opieki to jest wrzask, że niesprawiedliwość i dyskryminacja. Zdecydujcie się
      na coś, bo tak to tylko wychodzicie na głupków.
      • no coz, praktyka sadow rodzinnych pokazuje jawna dyskryminacje i lamianie praw
        ojcow, nawet tych gwarantowanych przez wyroki sadowe. to jest jestety
        rzeczywistoscia i kazdy ktos choc zetknal sie z tym tematem nie moze uwazac
        inaczej. stoisz na pozycji kobiety, ktorej prawo i sady gwarantuja praktycznie
        wszystko... faceci nawet polowy waszych uprawnien nie maja, a w walce przed
        sadami sa z gory skazani na porazke. traca niestety tylko na tym dzieci.
        przyklady, gdzie ktores z rodzicow sie nie chce zajmowac potomkiem sa raczej
        ekstremalne. a ciezko jest po kilku slowach wywnioskowac kto w jakiej sytuacji
        sie znalazl. pomijajac ze to nie jest miejsce na tego typu porady... ciezko
        byloby znalesc w calej tej dyskusji jedna sensowna odpowiedz pomagajaca w
        rozwiazaniu problemu.
        --
        czasem bywam tu i tam ;)
        • masher napisał:

          > no coz, praktyka sadow rodzinnych pokazuje jawna dyskryminacje i lamianie praw
          > ojcow, nawet tych gwarantowanych przez wyroki sadowe. to jest jestety
          > rzeczywistoscia i kazdy ktos choc zetknal sie z tym tematem nie moze uwazac
          > inaczej. stoisz na pozycji kobiety, ktorej prawo i sady gwarantuja praktycznie
          > wszystko... faceci nawet polowy waszych uprawnien nie maja, a w walce przed
          > sadami sa z gory skazani na porazke.

          mógłbyś nie pisać takich bzdur w tym konkretnym wątku, bo wygląda jakbyś bawił
          się w ironię, choć piszesz to na serio.



          --
          to ja, ale hasła zapomniałam.
          • sugerujesz ze napisalem nieprawde? czy raczej to, ze tresc nie trzyma sie tematu
            glownego? :]
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
            • masher napisał:

              > sugerujesz ze napisalem nieprawde? czy raczej to, ze tresc nie trzyma sie temat
              > u
              > glownego? :]

              wszystko po trochu. piszesz o łamaniu praw ojca, o ich przegranej pozycji, braku
              jakichkolwiek uprawnień itd. przeoczyłeś tylko niewygodny fakt że piszesz to
              wszystko w odpowiedzi na wątek kobiety która samotnie wychowuje dziecko bo facet
              się wypiął i jak widać nikt jego prawa do olania dziecka nie złamał, sądy nie
              stanęły po stronie matki, a jego prawo do niepłacenia ma się doskonale.

              jednym słowem takie nastoletnie mądrości życiowe podszyte sloganami zostaw na
              ogólne wątki o d. maryny, tu chodzi o konkretny problem, który nie ma się nijak
              do obrazu świata jaki ty przedstawiasz.

              --
              to ja, ale hasła zapomniałam.
              • pisze to w odpowiedzi na watek kobiety ktora chce prawnie scigac rodzicow jej
                eksfaceta, ktorzy nijak nie sa odpowiedzialni za jego dzialania. bo nie sa
                odpowiedzialni za jego sprawy finanosowe juz raczej od dawna. za jego kredyty,
                za jego przychody, za to co je, kiedy spi, gdzie pracuje, za to czy pojdzie na
                dziwki takze... i o tym tutaj sie wypowiadalem.

                odpowiadalem takze na czyjes zarzuty odnosnie respektowania praw ojcow i matek
                oraz rzeczywistosci jaka w polskich sadach rodzinnych panuje. przedstawilem
                fakty, nie wygodne dla czesci kobiet, co jest zrozumiale...

                i wybacz, ale to jest temat o dupie maryny. czemu? bo nijak nikogo nie przybliza
                do rozwiazania problemu. rozwiazaniem jest udanie sie do prawnika lub
                przynajmiej zapytanie na grupie pl.soc.prawo gdzie siedza prawnicy lub na
                pierwszy lepszy portal prawniczy gdzie czesc z nich pelni czasowy wolontariat i
                udzielaja odpowiedzi na pytania. to jest wybitnie watek o dupie maryny.

                a juz zupelnym kuriozum jest naskoczenie na moja osobe i domaganie sie
                wydumanych przeprosin za nic... wybacz szczerosc, ale bylo na poczatku tylko
                straszno, teraz jest tez smieszno :]
                --
                czasem bywam tu i tam ;)
                • masher napisał:

                  > pisze to w odpowiedzi na watek kobiety ktora chce prawnie scigac rodzicow jej
                  > eksfaceta, ktorzy nijak nie sa odpowiedzialni za jego dzialania. bo nie sa
                  > odpowiedzialni za jego sprawy finanosowe juz raczej od dawna. za jego kredyty,
                  > za jego przychody, za to co je, kiedy spi, gdzie pracuje, za to czy pojdzie na
                  > dziwki takze... i o tym tutaj sie wypowiadalem.

                  kłamiesz,wypowiadasz się o tym:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,105713064,106130040,Re_alimenty_od_dziadkow.html

                  i na to odpisuję.

                  > odpowiadalem takze na czyjes zarzuty odnosnie respektowania praw ojcow i matek
                  > oraz rzeczywistosci jaka w polskich sadach rodzinnych panuje. przedstawilem
                  > fakty, nie wygodne dla czesci kobiet, co jest zrozumiale...
                  >

                  ach, znów "zasłyszane fakty" które są bardziej wiarygodne niż historia opisana
                  tu przez bezpośrednią uczestniczkę wydarzeń. ale fakt, napisała to kobieta więc
                  pewnie kłamie, bo Ty przecież wiesz że jest inaczej.

                  >
                  > a juz zupelnym kuriozum jest naskoczenie na moja osobe i domaganie sie
                  > wydumanych przeprosin za nic...

                  napisałam wyraźnie że przeprosin autorki się nie spodziewam. jak ktoś za dużo
                  czasu spędza w internecie to myśli że to jakaś gra komputerowa. jedno jest
                  pewne, w twarz byś jej tego nie powiedział.

                  --
                  to ja, ale hasła zapomniałam.
                  • > kłamiesz,wypowiadasz się o tym

                    lol, zarzucasz mi klamstwo wstawiajac jedna wypowiedz a pomijajac cala reszte
                    ktora sie dokladnie odnosi do tego co napisalem wczesniej. rozumiem ze ciezko ci
                    wycofac sie z pomowienia, ale zbastuj troszke :]

                    > ach, znów "zasłyszane fakty" które są bardziej wiarygodne niż historia opisana
                    > tu przez bezpośrednią uczestniczkę wydarzeń. ale fakt, napisała to kobieta więc
                    > pewnie kłamie, bo Ty przecież wiesz że jest inaczej.

                    zyczylbym kazdemu facetowi aby owe 'zaslyszane fakty' nie byly smutna, szara
                    rzeczywistoscia z ktora wielu z nas musi sie mierzyc. i zycze takze i tobie abys
                    nigdy z tym sie nie musiala zetknac, ani zadne dziecko :]

                    >jedno jest pewne, w twarz byś jej tego nie powiedział.

                    pech w tym ze jestem do bolu szczerym, zawsze i wszedzie :]

                    wiesz co jest w tym najlepsze? ze autorka wcale jakos nie drze na mnie skory
                    tylko udzielila mi wyjasnien odnosnie swojej sytuacji. rzeczowo i na temat. i
                    tak samo jej odpowiedzialem. ale to wy, postronne przekupy ktore nijak jej nie
                    pomogly mimo solidarnosci jajnikow drzecie najwiecej mordki o rzeczy
                    nieistniejace. to jest wlasnie w tym wszystkim najzabawniejsze. zero pomocy, ale
                    fochy na calej linii. zadam to pytanie z ciekawosci- zawsze tak reagujesz
                    histeria i wierzganiem konczynami na rzeczywistosc?
                    --
                    czasem bywam tu i tam ;)
                    • Wydaje mi się że ustawodawcy nie chodziło o to, żeby rodzice odpowiadali za
                      błędy swoich dzieci, bo źle je wychowali - to mogło by rzeczywiście doprowadzić
                      do absurdalnych sytuacji. Rodzice nie idą do więzienia jeśli ich syn/córka
                      popełnili przestępstwo, nie są zobligowani do płacenia za nich mandatów, a
                      policja nie jest ich w stanie namierzyć. Nie zastanowiło cię to? Myślę że chodzi
                      o to, że ich wnuk żyje w niedostatku a oni jako bardzo bliska rodzina powinni mu
                      pomagać. Jeśli tylko jedna strona (zazwyczaj matka) wywiązuje się ze swoich
                      obowiązków to trzeba "wymusić" na drugim rodzicu łożenie na dziecko. Jeśli nie
                      można skłonić ku temu ojca, to następną najbliższą rodziną są dziadkowie. Myślę
                      że sąd nie będzie wchodził na emeryturę osób, które dostają najniższe uposażenie
                      i są schorowani. W sytuacji kiedy dziadkowie są w stanie dokładać do wydatków
                      dziecka, ale nie chcą tego robić dobrowolnie, to dobrym rozwiązaniem jest zmusić
                      ich do tego w sądzie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że olewam swojego wnuka,
                      warunki w których żyje dlatego że mój syn nie chce być z jego matką.
                      • wybacz, wciaz nie widze powodu dla ktorego ma sie byc zobligowanym do lozenia na
                        swoje wnuki. jako dziadek nie mialbym obowiazku ani wnuczkow kochac ani ich
                        ogladac a tym bardziej placic na utrzymanie/leczenie. po prostu nikt nie ma
                        prawa nikogo zmusic do tego kogos kto nie splodzil potomka czy uznal go za
                        swojego potomka. po prostu- nie stanowie nad kims opieki, nie odpowiadam za niego.

                        co innego jest przywilej, czyli moge ale nie musze lozyc na utrzymanie bedac
                        dziadkiem a co innego odgorny obowiazek. czyli splodze sobie 10 dzieci i teraz
                        prosze szanownej rodziny placcie na ich utrzymanie. wybacz, to jest zupelnie
                        niepowazne a w mysl tych przepisow calkiem realne. rownie dobrze rodzenstwo
                        niech naplodzi, a ja zalozmy ze jestem majetny jak bill gates... teraz ida na
                        bezrobocie, wynajmuja prawnika ktory bedzie mnie skubal do kosci. widzisz w tym
                        juz totalny bezsens?
                        przywilej tak, owszem, ktos sie czuje zobowiazany, dobrowolnie zrobi datek ile
                        uwaza. powinnosc, to wciaz nie obowiazek. to wciaz dobrowolne uznanie czegos za
                        obowiazek. ale mozna z tego zrezygnowac np, jesli ktos bylby niewdzieczny. ta
                        jak przy darowiznie ktora mozna cofnac. ale odgorne, sadowne? mnie by zwykla
                        ludzka godnosc nie pozwolila po nie swoje siegac. po prostu w glowie sie mi
                        takie podejscie do zycia nie miesci. jestem za siebie odpowiedzialny, place za
                        swoje zycie, czyny i nikt inny nie moze za to odpowiadac. nie stac mnie na cos
                        to dostosowuje soe do tego albo staram sie to zmienic wlasna praca. a ze sie
                        urobie czy zarobie na smierc... mus to mus, koniec kropka.

                        zalozmy przez chwile, ze facet sie wypial, ze wlasna rodzina mlodej kobiety
                        ktora ma juz 2 dzieci mowi [urodzila je juz za jako pelnoletnia], ze nie bedzie
                        jej utrzymywac ani jej dzieci. nie chca, po prostu nie chca, uwazaja ze ich nie
                        stac na to. czy powinna wlasnych rodzicow podac do sadu i domagac sie od nich
                        pieniedzy? podac do sadu rodzicow ojca dzieci? a co jak splodzi z kims nastepne
                        dzieci? moze rodzina powinna ja w koncu ubezwlasnowolnic, skoro juz taki
                        obowiazek prawny na nich wisi? a moze domagac sie od takiej dzieciorobki
                        sterylizacji? i co bedzie jak naplodzi takich 10 czy wiecej? a co bedzie jak juz
                        dziadkow sie tym do grobu wpedzi?

                        wiec pytam, jak czlowiek czlowieka, dlaczego nie moze byc normalnie, ze kazdy
                        normalny pelnosprawny umyslowo czlowiek odpowiada tylko i wylacznie za siebie i
                        swoje wlasne zobowiazania.

                        oczywiscie moge zrozumiec ze sytuacja czasem jest naprawde drastyczna i nie
                        widac sposobu na wyjscie z bagna. sam w jednym bylem i mialem pomocna reke. ale
                        nie wyobrazam sobie abym kogos probowal zmusic do pomocy. to juz nawet nie
                        godnosc ktora nie pozwala czasem czegos przyjac, ale zwykla uczciwosc poza ktora
                        jest sie zlodziejem lub wyludzaczem. tak mnie przynajmiej wychowano i tak
                        stawiam prosto sprawy.
                        --
                        czasem bywam tu i tam ;)
                        • >jako dziadek nie mialbym obowiazku ani wnuczkow kochac ani ich
                          > ogladac

                          Ojciec też nie ma takiego obowiązku, ale stopień pokrewieństwa zobowiązuje. To
                          samo się tyczy dziadków.
                          • co prosze? ojciec nie ma takiego obowiazku? szkoda ze nie napiszesz ze matka tez
                            nie ma ale stopien pokrewienstwa zobowiazuje... naprawde szkoda mi juz
                            klawiatury na kontynuowanie tej bzurnej paplaniny, wiec wybacz i dobrej nocy.
                            --
                            czasem bywam tu i tam ;)
                            • Nie sądziłam że jest obowiązek miłości. Normalni ludzie kochają swoje dzieci,
                              ale jak ktoś nie chce to jak go zmusić? Z jednej strony obruszyło cię moje
                              zdanie a z drugiej uważasz że dziadkowie nie mają nic do wnuków, że mogą je olać
                              i wymazać z pamięci. Przecież to rodzina najbliższa jest!
                              • zgadza sie, jest rodzina. ale sama dobrze wiesz, ze czasem roznie to wyglada.
                                czasem jest tak, ze ojciec czy matka nie chca znac swojego dziecka, nawet nie
                                chca wychowywac wlasnego potomka. wiec dlaczego dziadkowie nie maja miec prawa
                                nie chciec znac czy zajmowac sie wnukami? to jest wlasnie wolnosc ktorej jedynym
                                ograniczkiem powinno byc sumienie. oczywistym jest, ze wolaloby sie aby bylo
                                normalnie a najlepiej aby rodzina miala oboje rodzicow i zero problemow. ale
                                bywa czasem inaczej. po prostu, nikogo nie zmusisz do milosci, wiec i nie masz
                                prawa zmuszac do odpowiedzianosci... z wylaczeniem rodzicow/opiekunow ktorzy
                                wzieli na siebie ten obowiazek.
                                --
                                czasem bywam tu i tam ;)
                                • > wiec dlaczego dziadkowie nie maja miec prawa nie chciec znac czy
                                  > zajmowac sie wnukami?

                                  Jest to dziwnie pojmowana wolność, ale przecież mają takie prawo. Nikt ich nie
                                  zmusi o troszczenie się o swojego wnuka. Jedyne do czego są zobligowani to
                                  płacenie na jego utrzymanie, ale tylko w sytuacji, gdy ich dziecko (najczęściej
                                  syn) uchyla się od tego. Weź pod uwagę, że to są raczej rzadkie sytuacje -
                                  najpierw jest ojciec, a dopiero kiedy nie można z niego ściągnąć pieniędzy, to
                                  dopiero wtedy próbuje się przenieść ten obowiązek na następną w stopniu
                                  bliskości rodzinę. Moim zdaniem jest to dobre prawo. Zauważ, że gdyby matka
                                  opływała w dostatku to zapewne nie szarpała by się o tą kasę.
                                  • wiesz co, nie zdziwiloby mnie gdyby taka matka robila to jedynie dlatego aby
                                    dosrac rodzinie eksa i ich wydoic. to jest jedna z wieeeeeeeeeeeeeeeeelu pobudek
                                    dzialan kobiet w rozwalonych rodzinach, tak jak odbieranie widzen z dziecmi
                                    nawet sadownie zasadzonych za co im zupelnie nic prawnie nie grozi. perfidia
                                    ludzka nie zna granic, to jedno jest pewne.
                                    i jeszcze raz napisze, z logicznego punktu widzenia, z pozycji sumienia,
                                    godnosci i podstaw czlowieczenstwa jako pelnoprawna dorosla jednostka spoleczna
                                    nie masz prawa wymagac od dziadkow czy osob trzecich czegokolwiek. prosic
                                    mozesz, ale wymagac nie masz prawa. na tej samej zasadzie moga zapisac spadek
                                    komu sie im podoba i nawet grosza nie zobaczysz albo wyjechac na hawaje,
                                    przechlastac tam wszystko i nawet rodziny nie chciec ogladac... to jest ich
                                    prawo po prostu nie mamy prawa do ich majatku tak dlugo jak nam go sami nie
                                    przyznaja. bo odpowiedzialnosci cywilnej czy morlanej miec w ogole nie powinni
                                    jesli sie do niej sami nie poczuwaja. na tym proponuje zakonczyc bo nie
                                    zamierzam cie do tego przekonywac ani nie uznam tej durnotny za norme bo bym
                                    musial z automatu sobie lobotomie zaserwowac aby sie nie pochlastac.
                                    jeszcze raz dobrej nocy :)
                                    --
                                    czasem bywam tu i tam ;)
                                    • Nie piszemy o alimentach na matkę ale na dziecko. Wnuczęta - dziadkowie
                                      dziadkowie to rodzina. Mogą po sobie dziedziczyć, ale mają też obowiązki
                                      względem siebie. Jeśli tego nie rozumiesz, to trudno.
                                      • jakos nie slyszalem o obowiazkach wnuczat wzgledem dziadkow lol i dosc
                                        jednostronne sa te relacje platnicze i moralne nie sadzisz? i wybacz ale
                                        rozwieje twoje realia po raz wtory, mozliwosc to nie mus ani pewnik.
                                        pokrewienstwo nic do spraw majatkowych nie ma jesli ze strony darujacego nie ma
                                        takiej woli albo jest wrecz przeciwna. wtedy nawet dziedziczyc niczego nie musi
                                        :] i tyle kwoli rozwiania twoich 'realiow'. choc warto abys sobie te rzeczy
                                        przyjela za pewnik nie bede cie do tego zmuszal, bo takie jest twoje prawo.

                                        na marginesie, widzac takie kretynizmy zaluje, ze idiotow na swiecie jest
                                        wiekszosc i mamy ustroj zwany demokracja... bo pozniej mamy debilne prawa
                                        ustanawiane przez idiotow i cwaniakow ktorym nawet zlotowki bym nie powiezyl nie
                                        mowiac juz o moim zyciu.
                                        --
                                        czasem bywam tu i tam ;)
                • Rozumiem, że myśl, iż w tym przepisie chodzi o, górnolotnie rzecz ujmując, dobro
                  dziecka, o to aby nie musiało żyć w biedzie, podczas gdy jego, jakby nie
                  patrzeć, bliska rodzina żyje sobie dostatnio, jest nieco zbyt skomplikowana dla
                  ciebie? Łatwiej ujadać, jakie to kobiety są złe, bo rozkładają nogi. Zabawny
                  jesteś, jak się tak bulwersujesz bez sensu

                  Jak tak ci przeszkadza ten przepis, to zbieraj podpisy pod projektem zmian, nikt
                  nie broni.
                  • moim sposobem na obejscie tej durnoty jest wlasna godnosc i prawosc. nie kradne,
                    nie wyludzam, nie zmuszam nikogo do odpowiedzialnosci za moje czyny. tego tez
                    zyczylbym sobie od innych.

                    a ze przepis jest bzdurny to mnie nie dziwi. nie jedna taka durnota powstala,
                    nie jedna powstanie. prawo tworza skorumpowani idioci zalatwiajacy swoje
                    interesy, dla ktorych prawosc i rozsadek to pojecia obce. nie dziwi mnie tez
                    rozklad moralny spoleczenstwa. ale ja zamierzam przezyc zgodnie z sumieniem cale
                    zycie i nie patrzec na tego typu syfy.

                    zgos projekt w ktorym na mocy ustawy mozesz do bogatego czlowieka ktory to co ma
                    osiagnal wlasna praca, wziac co tylko uwazasz i nawet nie podziekowac. prawnie
                    bedziesz moze i kryta, ale gdzie w tym rozsadek, godnosc, uczciwosc. niepojete
                    --
                    czasem bywam tu i tam ;)
                    • > zgos projekt w ktorym na mocy ustawy mozesz do bogatego czlowieka ktory to co m
                      > a
                      > osiagnal wlasna praca, wziac co tylko uwazasz i nawet nie podziekowac. prawnie
                      > bedziesz moze i kryta, ale gdzie w tym rozsadek, godnosc, uczciwosc. niepojete
                      Czyli sugerujesz, że propozycja ustawy znosząca możliwość obciążenia dziadków
                      alimentami jest nieuczciwa? Bo tak wynikało z twojej pożal się boże analogii.
                      • to wynika tylko i wylacznie z twojej chorej 'logiki'. a skoro tak to rozumiesz
                        to jestem pewien ze jak masz instrukcje obslugi to gubisz sie juz na spisie tresci.
                        nastepnym razem jak bedziemy o czyms rozmawiac przypomij mi abym nie traktowal
                        cie jak istote myslaca. bo zapomne i jeszcze sie zawiesisz przypadkiem.
                        --
                        czasem bywam tu i tam ;)
                        • Hi,hi. Na razie to ty się nieco pogubiłeś. Bo ja zaproponowałam ci żebyś zamiast
                          pluć na forum, zrobił coś w realu, zgodnego z twoimi przekonaniami i postarał
                          się o zmianę przepisów na sensowniejsze (przynajmniej w twoim mniemaniu). Jak ty
                          mi na to proponujesz żebym, próbowała zalegalizować rozboje to albo nie
                          rozumiesz co piszę, albo stawiasz na równi te 2 propozycje, albo zwyczajnie
                          bredzisz. Wybrałam opcję najkorzystniejszą da ciebie, jak widać niesłusznie.

                          PS Jeśli chcesz żeby ktoś traktował co piszesz poważnie, przydałyby się jakieś
                          inne argumenty niż "jesteś debilem".
                          • jesli nie widzisz w tej ironi analogii do tego zlodziejskiego przepisu, ktory
                            sankcjonuje zwykle wyludzanie od osob trzecich zupelnie nie zwiazanych z
                            tematem, co jest zwyklym pospolitym zlodziejstwem... a moja propozycja jest
                            rozszezenie tej dzialalnosci. bo jesli dla ciebie norma jest takie okradanie
                            ludzi to dlaczego masz sie tak ograniczac. jak krasc to z rozmachem i od
                            kazdego. wszak dla ciebie to norma. jak juz dojdziesz do sprzedania komus palacu
                            kultury czy wawelu to uznam, ze muchy nie moga sie myli ale i tak gowna jesc nie
                            zaczne.

                            wybacz ze nie uzywam argumentow racjonalnych, tych nie rozumiesz stad zaczynam
                            rozmawiac jak z dzieckiem albo wrecz niemowlakiem na zasadzie
                            aguguguguguguguuuuu :] nie musisz tego co pisze traktowac powaznie. bzdure
                            nazywam bzdura i dla nikogo nie zrobie wyjatku :] wybacz mi szczerosc.

                            ps. rozboje zachodza tylko z uzyciem przemocy lub z bronia. ty bys to robila bez
                            przemocy, w swietle prawa i najwyrazniej za przyzwoleniem spolecznym. nie moim i
                            ja bym do ciebie strzelal aby zabic lub przynajmiej okaleczyc by nadziac pozniej
                            na pal... ale jesli spoleczenstwo idiotow by tak chcialo, niech ich okradaja.
                            probuj, moze faktycznie znajdziesz 100000 idiotow w tym kraju ktorzy sie pod tym
                            podpisza lol w kazdym razie masz dusze szanse na powodzenie ;)
                            --
                            czasem bywam tu i tam ;)
                            • Zabawny jesteś. Nie widzę tu żadnej ironii, tylko chama który nie umie dyskutować bez użycia wyzwisk. Chciałam zauważyć, że ja ci tylko wyjaśniłam jaka idea zapewne przyświecała twórcom tego przepisu. Więc może się trochę jednak hamuj, zamiast wyzywać każdego kto ośmiela się nie paść na kolana przed tym co piszesz, bo robisz z siebie debila (ups, chyba już nie musisz robić).

                              > wybacz ze nie uzywam argumentow racjonalnych, tych nie rozumiesz
                              Jestem ciekawa skąd to możesz wiedzieć, skoro nigdy nawet nie próbowałeś używać racjonalnych argumentów.
                              • po pierwsze, nawet nie uzylem jednego epitetu w odniesieniu do twojej osoby.
                                insynuuj dalej, moze za setnym razem goebelsyzm choc troche zblizy sie do
                                rzeczywistosci. po drugie, zrobilas to pierwsza pokazujac nie tylko brak
                                elementarnej kultury ale i wczesniej brak jakiejkolwiek logiki. powiedz mi wiec
                                na jakiej plaszczyznie chcesz rozmawiac? jak do normalnego czlowieka- nie
                                rozumiesz, jak do dziecka- nie rozumiesz... moze jednak jak do slodkiej idiotki,
                                ktora strzela focha i obraza innych? szkoda mi capsa, wybacz.

                                badz tez laskawa sie zdecydowac, choc z twoja logika to raczej ciezkie zadanie,
                                czy jestem zabawny czy jestem chamem czy tez debilem. bo zabawny cham to raczej
                                w jednym nie pasuje, tak jak i zabawny debil. chama debila tez nie widzialem
                                choc to juz bardziej prawdopodbne zlozenie.

                                padac na kolana tez nie musisz, chyba ze w celu posprzatania chlewu jaki
                                zrobilas. a 'kazdego' oznacza kogo? :] bo jakos jeszcze chyba nikomu sie tu z
                                mojej strony nie oberwalo ad persona :] tak pytam, bo chamem jestem lol
                                --
                                czasem bywam tu i tam ;)
                                • No litości. Naprawdę uważasz pisanie że ktoś jest złodziejem (a tak mnie
                                  określiłeś, jedynie na podstawie swego widzimisię), idiotą i co tam jeszcze
                                  wymodziłeś jest szczytem kultury? No cóż to chyba nie mamy o czym gadać.

                                  > po drugie, zrobilas to pierwsza pokazujac nie tylko brak
                                  > elementarnej kultury
                                  I ty coś piszesz o kulturze? Zabawne. Poza jakbyś mógł mi zacytować ten post, w
                                  którym rzekomo pierwsza cię zwyzywałam, byłabym wdzięczna, bo chyba coś ci się
                                  pokićkało. Zresztą skoro wg ciebie nazwanie kogoś złodziejem i debilem
                                  wyzwiskiem nie jest, to nie bardzo rozumiem, jakim cudem możesz widzieć wyzwiska
                                  w moich postach.

                                  > czy jestem zabawny czy jestem chamem czy tez debilem.
                                  Jak piszesz od rzeczy jesteś zabawny. Jak obrażasz wszystkich wokoło, jesteś
                                  chamem. Naprawdę to takie ciężkie do pojęcia?
                                  • wczesniejszy swoj post przeczytaj, najprostsze wskazanie gdzie.
                                    a teraz badz laskawa zrobic to samo z wypunktowaniem gdzie odnosze sie do twojej
                                    osoby. ozloce cie za choc jedno personalnie kierowane wyzwisko. za to co ci
                                    pokrecona 'logika' podpowiada nie zamierzam odpowiadac. bonus jesli znajdziesz
                                    kogos jeszcze z tych 'wszystkich' lol od samego poczatku masz jakies fochy
                                    odnosnie przeprosin za Bog jeden wie co. na glowe cos ci sie kobieto rzucilo? na
                                    tym zakoncze ta zenujaca polemike :]
                                    --
                                    czasem bywam tu i tam ;)
                                    • Proszę, przykłady twoich inwektyw pod moim adresem:
                                      "nastepnym razem jak bedziemy o czyms rozmawiac przypomij mi abym nie traktowal cie jak istote myslaca. bo zapomne i jeszcze sie zawiesisz przypadkiem"
                                      "bo jesli dla ciebie norma jest takie okradanie ludzi to dlaczego masz sie tak ograniczac. jak krasc to z rozmachem i od kazdego. wszak dla ciebie to norma".
                                      "ja bym do ciebie strzelal aby zabic lub przynajmiej okaleczyc by nadziac pozniej na pal... " Po prostu hit w ustach kogoś kto napisał: "moim sposobem na obejscie tej durnoty jest wlasna godnosc i prawosc" - aż się boję tej twojej prawości.

                                      Wybacz, że po tego typu tekstach nie czuję się zobowiązana do zachowania netykiety. Naprawdę oczekiwałeś, że po tekście " najchętniej bym cię zabiłbym" będę miła? No aż takiej głupoty to nawet po tobie się nie spodziewałam.

                                      I tak, wiem co napiszesz "nie użyłem słowa złodziej czy idiotka, więc jestem kryty". Dla mnie takie teksty to tylko żałosne tchórzostwo, więc możesz sobie je darować.

                                      > odnosnie przeprosin za Bog jeden wie co.
                                      Nie bóg wie za co, tylko jak osądziłeś autorkę, a potem ona wykazała, że nie masz racji, to elementarna przyzwoitość nakazywałaby napisać, że się myliłeś. Ale to wymaga nieco odwagi cywilnej, a tej ci najwyraźniej brakuje.

                                      > tym zakoncze ta zenujaca polemike :]
                                      Sam sprowadziłeś ją do takiego poziomu, więc nie narzekaj.
                                      • nie mialem ochoty znow odpowiadac i prostowac tych bzdur ale zrobie to zbiorczo
                                        i ostatni raz. nim jednak zaczne na wstepie male wrazenie... ty jednak nie
                                        udajesz z tym swoim poziomem. zal mi ciebie, powaznie, zal mi ciebie. nie
                                        potrafie sobie wyobrazic jak ktos z tak pokreconym rozumem moze jakos funkcjonowac.

                                        a teraz do meritum...

                                        > "nastepnym razem jak bedziemy o czyms rozmawiac przypomij mi abym nie traktowal
                                        > cie jak istote myslaca. bo zapomne i jeszcze sie zawiesisz przypadkiem"

                                        o ile mnie pamiec nie myli to akurat cie rozbawilo "Hi,hi." nagle ci pasuje to
                                        wstawic jako obraze? dodam tylko dla osob postronnych ze chodzilo o odniesienie
                                        sie do tego ze prostego tekstu nie potrafisz przeczytac ze zrozumieniem. co
                                        niestety sie powtarza i ewoluuje.

                                        > "bo jesli dla ciebie norma jest takie okradanie ludzi to dlaczego masz sie tak
                                        > ograniczac. jak krasc to z rozmachem i od kazdego. wszak dla ciebie to norma".

                                        ba, zacytuje nawet calosc akapitu, choc watpie abys i tym razem wyciagnela jakis
                                        prawidlowy wniosek.

                                        "jesli nie widzisz w tej ironi analogii do tego zlodziejskiego przepisu, ktory
                                        sankcjonuje zwykle wyludzanie od osob trzecich zupelnie nie zwiazanych z
                                        tematem, co jest zwyklym pospolitym zlodziejstwem... a moja propozycja jest
                                        rozszezenie tej dzialalnosci. bo jesli dla ciebie norma jest takie okradanie
                                        ludzi to dlaczego masz sie tak ograniczac. jak krasc to z rozmachem i od
                                        kazdego. wszak dla ciebie to norma. jak juz dojdziesz do sprzedania komus palacu
                                        kultury czy wawelu to uznam, ze muchy nie moga sie myli ale i tak gowna jesc nie
                                        zaczne. "

                                        > "ja bym do ciebie strzelal aby zabic lub przynajmiej okaleczyc by nadziac pozni
                                        > ej na pal... "

                                        znow calosc pozwole sobie zacytowac:

                                        "ps. rozboje zachodza tylko z uzyciem przemocy lub z bronia. ty bys to robila
                                        bez przemocy, w swietle prawa i najwyrazniej za przyzwoleniem spolecznym. nie
                                        moim i ja bym do ciebie strzelal aby zabic lub przynajmiej okaleczyc by nadziac
                                        pozniej na pal..."

                                        bylo to odniesienie do blednego uzycia slowa ROZBOJ w kontekscie jawnego
                                        zlodziejstwa za jakie uznaje ten przepis. a strzelanie do zlodzieja ktory
                                        wtargnie na moja posesje gwarantuje mi polskie prawo. moge sie bronic tym czym
                                        chce i tak skutecznie jak uznam to za stosowne wlaczajac zabicie
                                        zlodzieja/napastnika. nie zgadzasz sie z tym prawem? lol a moze uznajesz to za
                                        grozbe karalna, to zglos ten post na prokurature lol

                                        dalej... mysle ze tak czy siak nic z tego do ciebie nie dotrze i nie bedziesz
                                        miala ksztyny refleksji po tym...

                                        a teraz kilka twoich perlek, ktore bezposrednio odnosza sie do mojej osoby i sa
                                        niczym innym jak obrazaniem

                                        1. Nie widzę tu żadnej ironii, tylko chama który nie umie dyskutować bez użycia
                                        wyzwisk.

                                        [to ze nie widzisz to juz wspomnialem wczesniej... to ze widzisz rzeczy ktoych
                                        nie ma takze]

                                        2. bo robisz z siebie debila (ups, chyba już nie musisz robić)

                                        [nie wymaga komentarza]

                                        3. Naprawdę uważasz pisanie że ktoś jest złodziejem (a tak mnie określiłeś,
                                        jedynie na podstawie swego widzimisię), idiotą i co tam jeszcze

                                        [ani nie okreslilem zlodziejem ani idiota, ot kolejne zwidy]

                                        4. Jak obrażasz wszystkich wokoło, jesteś chamem.

                                        [problem w tym ze nikogo nie obrazam]

                                        5. pomijam wczesniejsze zaczepki z 'brakiem jaj', 'odwaga cywilna', pietnowanie
                                        publiczne za rzeczy, ktore nie mialy miejsca, domaganie sie wydumanych przeprosin...

                                        dziwisz sie ze nie mam ochoty cie traktowac jak istote rozumna jesli prostych
                                        faktow nie potrafisz kojarzyc, gdy tekst drukowany jest dla ciebie niezumiały? o
                                        kulturze nie wspomne bo to sie albo ma albo nie...

                                        na koniec dwie rzeczy:
                                        1. wybacz, jesli autorka nie ma mi za zle wrazenia jakie opisalem to ty nie
                                        bedac strona nie masz najmiejszego prawa zabierac na ten temat glosu. to
                                        podstawa kultury osobistej, ktorej cie jeszcze nie nauczono. pomijam to, ze nie
                                        napisalem zupelnie nic co moglo by ja urazic... moze wlasnie dlatego nie robila
                                        takiego halo i focha jak osoba postronna z wsciekiem macicy jaka zdajesz sie
                                        byc. tylko odpowiedziala jak normalny czlowiek, ktory chcial wyprowadzic kogos z
                                        bledu. po tym rozstalismy sie w zgodzie :] i chyba to cie najbardziej razi.
                                        2. na koniec maly cytat

                                        Nigdy nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą nie dostrzec różnicy. Prawo Murphy`ego

                                        na tym koncze. jakiekolwiek reagowanie na to co piszesz jest bezcelowe i z mojej
                                        strony nie bedzie kontynuowane. w przypadku dalszego zaczepiania i pomowien bede
                                        zglaszal posty do administracji. i ciesz sie, ze nie jestes facetem bo inaczej
                                        bym to napisal :]
                                        --
                                        czasem bywam tu i tam ;)
                                        • No cóż, to ja też napiszę parę uwag na koniec:

                                          - Na tak, absolutnie nie robisz wycieczek osobistych, lol.

                                          - nie wiem czym różni się twierdzenie „nie można rozmawiać z tobą jak z istotą myślącą”. „masz wściek macicy” od „robisz z siebie debila”.

                                          - Tak, uważam pewne twoje stwierdzenia za chamskie. A ty podobno cenisz szczerość. Właśnie widać.

                                          - „zgos projekt w ktorym na mocy ustawy mozesz do bogatego czlowieka ktory to co ma
                                          osiagnal wlasna praca, wziac co tylko uwazasz i nawet nie podziekowac. prawnie
                                          bedziesz moze i kryta, ale gdzie w tym rozsadek, godnosc, uczciwosc. Niepojęte”. Sorry jakoś nadal nie widzę w tym ironii. Tylko nietrafioną analogię, bo ja nawet nie ustosunkowałam się do tego przepisu tylko napisałam czym ustawodawca mógł się kierować.

                                          - „ani nie okreslilem zlodziejem ani idiota, ot kolejne zwidy”- no cóż dla mnie pisanie, że jestem głupia, niedorozwinięta, że kradzieże to dla mnie norma (może nie użyłeś dosłownie takich sformułowań, ale mam nadzieję, że jednak łapiesz o co mi biega, nie chce mi się tego wszystkiego cytować), sugerowanie, że nie jestem uczciwa itd. jest równoważne z tymi twierdzeniami.

                                          - „pomijam wczesniejsze zaczepki z 'brakiem jaj', 'odwaga cywilna'”
                                          Tak, uważam, że jak ktoś się pomyli w ocenie kogoś, to powinien potrafić się do tego przyznać, a jak nie potrafi, to nie ma jaj. Zdania nie zmieniam.
    • No, dalej jazda! IMHO takie podejście to jest po prostu
      > faszyzm w najczystszej postaci
      Udław się tą forsą suko

      Mocne słowa, ale niestety, prawo taką możliwość dopuszcza.

      --
      Smells like 90's
    • jesli chodzi o mnie ja bym wystapila do sadu o alimenty od dziadkow. Nie sugeruj
      sie odpowiedziami innych ktorzy mowia o tobie zle. Dziecko jest ojca i matki,
      odpowiedzialnosc jest pol na pol. Jesli ojciec dziecka nie stosuje sie do tej
      odpowiedzialnosci moze warto szukac jej gdzie indziej,. Znam w realu takie
      sytuacje ze rodzice ojca nic nie wiedza o uchylaniu sie od placenia i takie
      pozew bardzo wplywal na ojca dziecka poprzez rekacje rodzicow tatusia.
      Probuj okaze sie ze tatus zacznie brac odpowiedzialnosc za swoje czyny.
      Powodzenia!
    • > nie oznacza, że cały świat ma się teraz dokładać do wychowania
      > twojego dziecka.
      Nie cały świat a rodzina tegoż dziecka. Czy ci się to podoba, czy nie dziadkowie
      są dość bliskimi krewnymi tego dziecka.

      A jak ci się takie prawo nie podoba zawsze możesz przygotować obywatelski
      projekt ustawy, zebrać określoną ilość podpisów, lobbować za nią w sejmie (bo
      mnóstwo organizacji niewątpliwie będzie przeciw) itd.
    • Co za głupią dyskusję prowadzisz? Zgodnie z KRiO jest możliwość
      zasądzenia alimentów od dziadków, ponieważ są zwiazani krwią z
      dzieckiem wymagającym nakładów finansowych. Nikt nie zasądzi
      alimentów od dziadków jeśli oni sami są w cieżkiej sytuacji, albo
      gdy jeden z rodziców ma wystarczajaco dobrą sytuację, aby samemu
      utrzymać dzieci. KRiO wyraźnie przewiduje, ze nakłady finansowe mają
      czynić rodzice dzieci. Jednak, nie okłamujmy się, w wielu
      przypadkach dziadkowie pomagają uchylać się swojemu synowi od
      obowiązku ciążącego na nim, zwykle zresztą używajac Twoich
      argumentów (że niespraiwdliwie, że oddaj mi dzieck, że matka żyje z
      tychże alimentów i inne tego typu dyrdymały). I ten przepis dlatego
      jest w KRiO.
      • jak juz wspomialem, na podobnej zasadzie mozna zalegalizowac kradziez. ktos
        stwierdzi ze tego wymaga sprawiedliwosc spoleczna, ze jesli biedny kradnie od
        bogatego to czyni to w imie dobra wyzszego np po to aby nakarmic dzieci. wybacz
        ale to nie zmieni w zaden sposob wartosciowania tego czynu. cos niegone jest
        niegodne mimo ze moze i zgodne z prawem. tym wlasnie jest ten przepis. i nie ma
        znaczenia czy beda pobierane od ubogich dziadkow ktorzy jednak maja stale dwa
        zrodla przychodu w postaci emerytury czy tez beda mieli wille z basenem w kazdej
        czesci kraju. jest nieetycznym domaganie sie pieniedzy od osob trzecich za
        zobowiazania konkretnej osoby.

        i rzecz najwazniejsza. to ze zdarzaja sie przypadki ze ktores z rodzicow sie
        uchyla od odpowiedzialnosci nie oznacza tego ze nalezy nalozyc kolejny obowiazek
        na osoby trzecie nie zwiazane z tematem. trzeba po prostu wyegzekwowac prawo
        ktore istnieje. czyli najnormalniej w swiecie zdobyc od jednego z rodzicow
        srodki przeznaczone na alimenty. nie moze byc takich sytuacji ze w przypadku
        kiedy od winowajcy nie mozna czegos dochodzic lub jest to trudne idzie sie do
        kogos innego. po prostu jest to nielogiczne i nieetyczne. i nic nikogo nie
        powinno obchodzic jak trudno bedzie to jakiemus urzedasowi zrobic. za to mu
        placa i ma wykonywac swoja prace a nie tworzyc nowe prawa aby bylo mu lzej
        podbijac karte.

        rozwaz taka syutacje. maz defraudowal pieniadze, zona z tego zyla, nie miala co
        prawda swiadomosci, ze pieniadze sa kradzione. maz gdy zrobilo sie goraco zwial
        za granice i sie skutecznie ukrywa. zona zostala w kraju. wiec panstwo jako, ze
        nie moze skazac za defraudacje meza sadzi zone i ja sadza za kratki. nie chcesz
        przykladu z zona? powiedzmy, ze zona tez wyjechala. zostali ich rodzice i to ich
        sie sadzi i sadza mimo ze nie widzieli ani grosza z tego co nakradlo dziecko ani
        nie mieli wiedzy ze cos takiego robil, ze o przyzwoleniu czy tez nakazie nie
        wspomne... wystarczajaco obrazowa analogia na pokazanie durnoty tego przepisu?

        masz racje, jest to glupia dyskusja. zastanawiam sie ciagle jak dorosli ludzie
        mogli nabyc takie moralne wypaczenie aby uznawac to do dobry przepis ktory
        jeszcze ma kogos chronic. szkoda, ze nikt nie pomysli o ochronie praw tych
        dziadkow, rodzenstwa i dalszej rodziny.
        --
        czasem bywam tu i tam ;)
        • masher napisał:
          > masz racje, jest to glupia dyskusja. zastanawiam sie ciagle jak dorosli ludzie
          > mogli nabyc takie moralne wypaczenie aby uznawac to do dobry przepis ktory
          > jeszcze ma kogos chronic. szkoda, ze nikt nie pomysli o ochronie praw tych
          > dziadkow, rodzenstwa i dalszej rodziny.



          jak grochem o ścianę....
          Już nie raz tu się pojawił argument, że przepisy właśnie chronią prawa dziadków, rodzeństwa etc.

          Poza tym zastanawiające jest, że większość postrzega pomaganie dzieciom/wnukom w kategoriach zbrodnia-wina-kara.
          • nie wiem o jakiej ochronie piszesz. bo jesli ktos z rodzenstwa czy dziadkow
            jesli go bedzie stac a nie bedzie mial takiego zamiaru bo sie nie bedzie
            poczuwal do odpowiedzialnosci za kogos z rodziny to BEDZIE MUSIAL PLACIC. wiec o
            jakiej ochronie interesow piszesz? jest to zwykle przymuszenie do placenia
            haraczu, nic innego.

            > Poza tym zastanawiające jest, że większość postrzega pomaganie dzieciom/wnukom
            w kategoriach zbrodnia-wina-kara.

            widzisz, problem w tym ze pomaganie nie jest obligatoryjne a jedynie z dobrej
            woli powinno wynikac. wiec jesli ktos nie ma dobrej woli, trudno go zmuszac. dla
            mnie tez dziwnym jest fakt, ze ludzie nie chca pomagac w wychowaniu i opiece nad
            wnukami. ale takie jest zycie i tacy bywaja ludzie. sa to jednostkowe
            przypadki... zreszta ile by ich nie bylo, prawo powinno chronic ich wole, w tym
            przypadku brak woli pomocy.
            a czemu tak jest to postrzegane? moze nie tyle jest, co najprosciej stworzyc
            sensowne porownanie wlasnie z tego podworka. nie ma tez co ukrywac, dla ludzi
            ktorzy nie chca pomagac czy wrecz znac wnuczac bylaby to jakas finansowa kara...
            za splodzenie potomka.
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
            • masher napisał:

              > nie wiem o jakiej ochronie piszesz. bo jesli ktos z rodzenstwa czy dziadkow
              > jesli go bedzie stac a nie bedzie mial takiego zamiaru bo sie nie bedzie
              > poczuwal do odpowiedzialnosci za kogos z rodziny to BEDZIE MUSIAL PLACIC. wiec
              > o
              > jakiej ochronie interesow piszesz? jest to zwykle przymuszenie do placenia
              > haraczu, nic innego.


              Rozumiem, że jeżeli mam 80-letnią babcię i jestem jej jedyną rodziną, to nie
              powinnam mieć względem niej żadnych obowiązków...
              Już ktoś ci pisał, co olałeś, że jak można zasądzić alimenty na wnuki, tak samo
              można zasądzić na dziadków. To działa w obie strony.


              > widzisz, problem w tym ze pomaganie nie jest obligatoryjne a jedynie z dobrej
              > woli powinno wynikac. wiec jesli ktos nie ma dobrej woli, trudno go zmuszac. dl
              > a
              > mnie tez dziwnym jest fakt, ze ludzie nie chca pomagac w wychowaniu i opiece na
              > d
              > wnukami. ale takie jest zycie i tacy bywaja ludzie. sa to jednostkowe
              > przypadki... zreszta ile by ich nie bylo, prawo powinno chronic ich wole, w tym
              > przypadku brak woli pomocy.
              > a czemu tak jest to postrzegane? moze nie tyle jest, co najprosciej stworzyc
              > sensowne porownanie wlasnie z tego podworka. nie ma tez co ukrywac, dla ludzi
              > ktorzy nie chca pomagac czy wrecz znac wnuczac bylaby to jakas finansowa kara..
              > .
              > za splodzenie potomka.

              Stawiasz wyżej prawa dziadków od praw dzieci (prawo do jedzenia, schronienia
              itp.). To raz.
              A dwa - chyba sprawiedliwsze jest, by ponosiły wzajemną odpowiedzialność osoby
              spokrewnione niż podatnicy. Bo np. dlaczego to ja mam ponosić odpowiedzialność
              za jakiegoś buca, który płodzi i nie płaci?

              • jeszcze nie slyszalem o obowiazku opieki nad dziadkami. tak samo nie slyszalem
                aby jakiegos wnuka ciagano po sadach bo dziadek z babka nie maja gdzie sie
                podziac. wybacz, ale takie bajki nie ze mna. to jest wybitnie jednostronny uklad

                pokaz mi wiec przepis prawa, ktory nakazuje opieke czy placenie na opieke nad
                dziadkami. wybacz, czegos takiego po prostu nie ma o czym juz w ktoryms
                wczesniejszym poscie pisalem, jako wlasnie argument na to ze to prawo jest z
                gruntu rzeczy chore. nikt inny nawet tego nie poruszyl jesli chodzi o scislosc
                --
                czasem bywam tu i tam ;)
                • masher napisał:


                  > pokaz mi wiec przepis prawa, ktory nakazuje opieke czy placenie na opieke nad
                  > dziadkami. wybacz, czegos takiego po prostu nie ma o czym juz w ktoryms
                  > wczesniejszym poscie pisalem,


                  dzidzia, już nie mówię nawet żebyś w kodeks zajrzał, ale przynajmniej użył google...

                  O tu masz taką prostszą wersję:
                  www.gazetapodatnika.pl/artykuly/obowiazek_alimentacyjny-a_76.htm

                  • zesz kur... nie wiem kto na taki debilizm wpadl. powinien nagrode jobla dla
                    niepelnosprytnych dostac za to.

                    i jeszcze mi pokaz jak to sady sie opiekuja starcami lol jedna wielka bujda na
                    resorach! wybacz, gdyby taka byla rzeczywistosc, ze jednak dziala to w obie
                    strony rownomiernie to nie byloby na ulicach ani jednego starca, nie byloby by w
                    umieralniach porzucanych staruszkow do ktorych nikt nie zagladnie. jak widac w
                    praktyce przepis ten sluzy jedynie do tego aby od starych ludzi wydebic jakies
                    pieniadze bo do ich ochrony z pewnoscia nie, widac to na ulicach :] nie wiem czy
                    to po prostu nie wynika z prostego faktu ze starzy ludzie maja honor nie
                    wyciagac reki po nie swoje... rzeczywistosc swiadczy o czym swiadczy, o
                    kompletnej bzdurnosci tego przepisu. choc z drugiej strony, w tym zdeprawowanym,
                    wyzutym z kultury i moralnosci spoleczenstwie moze potrzeba takich regulacji.
                    ale mimo to wszystko w czlowieku sie gotuje jak widzi taka durnote.
                    --
                    czasem bywam tu i tam ;)
                    • tak swoja droga, chcialbym zobaczyc jak sady sciagaja pieniadze od wnuczat
                      ktorzy nie maja poczucia obowiazku opieki nad dziadkami skoro nie potrafia od
                      uchylajacych rodzicow sciagnac i musza siegac do kieszeni emerytow :] bo wlasnie
                      w tym celu to prawo powstalo, aby zacerowac niekompetencje urzedasow
                      odpowiedzialnych za sciaganie pieniedzy od rodzicow lol
                      --
                      czasem bywam tu i tam ;)
                    • masher napisał:

                      jedna wielka bujda na
                      > resorach! wybacz, gdyby taka byla rzeczywistosc, ze jednak dziala to w obie
                      > strony rownomiernie to nie byloby na ulicach ani jednego starca, nie byloby by
                      > w
                      > umieralniach porzucanych staruszkow do ktorych nikt nie zagladnie.


                      To działa w obie strony - w domach dziecka jest mnóstwo dzieci, a w
                      umieralniach starców. Jednokierunkowe to masz myślenie.
                      • wybacz, domy dziecka to chyba zupelnie inna bajka. sa to dzieci bez rodzicow i
                        opiekunow :] w domach starcow i umieralniach sa ludzie ktorzy maja rodziny :]
                        tylko ze na papierze w metrykach a nie w rzeczywistosci.
                        --
                        czasem bywam tu i tam ;)
                        • masher napisał:

                          > wybacz, domy dziecka to chyba zupelnie inna bajka. sa to dzieci bez rodzicow i
                          > opiekunow :] w domach starcow i umieralniach sa ludzie ktorzy maja rodziny :]
                          > tylko ze na papierze w metrykach a nie w rzeczywistosci.

                          Mylisz się.
                          To kiedyś były sierocińce (w których były sieroty, np. po wojnie).
                          Teraz mamy domy dziecka (i zdecydowana większość dzieci z tychże domów ma
                          rodziców "> tylko ze na papierze w metrykach a nie w rzeczywistosci").
                          Porzucone dzieci i porzuceni dziadkowie to dwie strony tego samego problemu. Z
                          tą różnicą, że dzieci nigdy nie mają wpływu na porzucenie, a dorośli bardzo często.
                          • twierdzisz ze domy dziecka zapelnione sa dziecmi ktore maja rodzicow? bo z tego
                            co wiem do domow dziecka trafiaja dzieci ktorych status prawny odnosnie rodzicow
                            rowna sie 0 rodzicow/opiekunow na stanie lub ku temu dazy. a to czy zyja, czy
                            zostaly im odebrane prawa rodzicielskie nie ma zadnego znaczenia bo nie maja
                            zadnych praw ani obowiazkow wobec nich. niestety nie mozna sie wyprzec rodzicow
                            i dziadkow a mimo to nikt sie starcami nie zajmuje:] ot jednostronnosc ukladu:]

                            tak na marginesie, zwroc jeszcze uwage na jeden taki faly szczegol. zalozmy, ze
                            rodzice dzieci gina w wypadku. dziadkowie, jako jedyni zyjacy czlonkowie rodziny
                            nie wyraza checi ich adopcji, zajecia sie nimi. w konsekwecji dzieci trafiaja do
                            bidula. mozna by teraz sie zapytac czy na tych dziadkach ciazy obowiazek
                            alimentacyjny. nie wiem ale sadze ze nie. bo widzisz, do adopcji nikt ich nie
                            zmusi. ale gdy zyja rodzice... obowiazek placenia niby moze byc nalozony :]
                            --
                            czasem bywam tu i tam ;)
                            • czy zyja, czy
                              > zostaly im odebrane prawa rodzicielskie nie ma zadnego znaczenia bo nie maja
                              > zadnych praw ani obowiazkow wobec nich.

                              Nieprawda. Nawet rodzic z odebranymi prawami ma obowiązek łożenia na dziecko.
                              ~bramstenga
                              • byc moze, choc watpie aby tak bylo :] tak samo watpie aby miala taki obowiazek
                                kobieta razem z niedoszlym ojcem, ktora chwile po porodzie odda dziecko i bedzie
                                sobie ono oczekiwalo na adopcje. byloby to nielogiczne gdyby taki obowiazek
                                istnial, bo rodzilo by to automatycznie prawa rodzicow wobec odebranych dzieci.
                                --
                                czasem bywam tu i tam ;)
                            • masher napisał:

                              >
                              > tak na marginesie, zwroc jeszcze uwage na jeden taki faly szczegol. zalozmy, ze
                              > rodzice dzieci gina w wypadku. dziadkowie, jako jedyni zyjacy czlonkowie rodzin
                              > y
                              > nie wyraza checi ich adopcji, zajecia sie nimi. w konsekwecji dzieci trafiaja d
                              > o
                              > bidula. mozna by teraz sie zapytac czy na tych dziadkach ciazy obowiazek
                              > alimentacyjny. nie wiem ale sadze ze nie. bo widzisz, do adopcji nikt ich nie
                              > zmusi. ale gdy zyja rodzice... obowiazek placenia niby moze byc nalozony :]


                              Jeśli rodzice nie żyją, to nie ma komu wnieść sprawy o alimenty. To chyba
                              logiczne. Przecież państwo zasądza je na czyjś wniosek - nie z automatu.
                              Nawet nie zasądzi alimentów od ojca dziecka, jeśłi matka o nie nie wystąpi.
                              Chcesz być bystry, a ci nie wychodzi.
                              • i to jest wlasnie kolejna durnota. bo wynika z tego, ze o to nadrzedne dobro
                                dzicka o ktore tak strasznie czesc z was ciagle biadolila dba sie tylko w
                                przypadku gdy opiekun dziecka tego bedzie sie domagal. moze o skuteczniejsze
                                sciganie nieplacacych alimenty tez trzeba prosic, bo moze nikt o tym nie wie, ze
                                trzeba prosic lol

                                umknela ci rzecz najwazniejsza- wlasnie przyznalas, ze nie mozna w takiej
                                sytuacji zmusic dziadkow do odpowiedzialnosci. wiec skoro po smierci rodzicow,
                                gdzie dziecko wydaje sie byc w jeszcze wiekszej potrzebie niz przed ich
                                smiercia, nie ma sie prawa czegos od nich domagac to wybacz ale w sytuacji gdy
                                ma rodzicow tym bardziej sie tego nie powinno robic :]
                                --
                                czasem bywam tu i tam ;)
                                • masher napisał:

                                  > i to jest wlasnie kolejna durnota. bo wynika z tego, ze o to nadrzedne dobro
                                  > dzicka o ktore tak strasznie czesc z was ciagle biadolila dba sie tylko w
                                  > przypadku gdy opiekun dziecka tego bedzie sie domagal. moze o skuteczniejsze
                                  > sciganie nieplacacych alimenty tez trzeba prosic, bo moze nikt o tym nie wie, z
                                  > e
                                  > trzeba prosic lol
                                  >
                                  > umknela ci rzecz najwazniejsza- wlasnie przyznalas, ze nie mozna w takiej
                                  > sytuacji zmusic dziadkow do odpowiedzialnosci. wiec skoro po smierci rodzicow,
                                  > gdzie dziecko wydaje sie byc w jeszcze wiekszej potrzebie niz przed ich
                                  > smiercia, nie ma sie prawa czegos od nich domagac to wybacz ale w sytuacji gdy
                                  > ma rodzicow tym bardziej sie tego nie powinno robic :]


                                  G..wno wiesz i myślisz nielogicznie. Przecież ci napisałam, że musi być KTOŚ
                                  (osoba), kto do tej odpowiedzialności dziadków by pociągnął (jak autorka wątku).
                                  JEśli dziecko nikogo nie ma, to kto to ma być? Anioł stróż? Pan bóg? Prezydent?
                                  EOT
                                  • wlasnie wykazalem ci, ze z chwila gdy zabraknie rodzicow prawo juz nie
                                    broni
                                    dobra dziecka w zaden sposob i nie naklada na nikogo zadnego
                                    nawet najmiejszego obowiazku, czy to opieki czy placenia na jego utrzymanie. a
                                    wiec przepisy ktore maja je chronic nijak tego nie robia, zalezne sa tylko od
                                    woli opiekuna. co sprowadza je tylko i wylacznie do narzedzia represji. matka
                                    sie potarmosila z eksem? niech placi, niech placa jego rodzice skoro splodzili
                                    takiego...

                                    musisz jeszcze pamietac o jednym, opiekun dziecka nie zawsze musi dzialac na
                                    jego dobro. bo np. jesli duma nie pozwoli wziasc pieniedzy a dziecko bedzie
                                    chodzilo glodne... to gdzie w tym widzisz dbanie o dobro dziecka?

                                    wiec jak to jest, panstwo takimi przepisami chroni dzieci? czy tez daje
                                    narzedzie represyjne? :] a moze jednak powinno sie alimenty zasadzac z automatu
                                    a nasze przykladowe dzieci przymusowo przysposabiac zyjacym czlonkom rodziny? ;)
                                    poczekamy to i lepszy cyrk wymysla ;)

                                    samotnie wychowujace matki- dojcie swoich eksmezow, macie ku temu narzedzia
                                    gwarantowane przez panstwo lol pomstujta do woli :D i pamietajcie, jak jedna
                                    zemsta nie starczy pograzcie jeszcze starych eksa lol

                                    ps. ladnie wypierasz wazne rzeczy nie przystajacych do snutych teorii ;)
                                    --
                                    czasem bywam tu i tam ;)
    • egzekwuj sobie jeszcze od psa z kulawą nogą.
    • Ja nie rozumiem,jak rodzice dorosłego człowieka mogą być zobowiązani do
      spłacania jego długów. równie dobrze można by obciążać rodziców dorosłych ludzi
      odpowiedzialnością za kredyty, wykroczenia drogowe i wszelkie inne przestępstwa
      ich dorosłych dzieci. Na tym chyba właśnie polega dorosłość, że człowiek jest
      odpowiedzialny za swoje czyny i sam ponosi ich konsekwencje? Na tym również
      polega dorosłość, że kiedy dzieci wyfruwają spod skrzydeł, ich rodzice mogą
      odpocząć od łożenia na nie i za nie i pomyśleć bardziej o sobie?
(101-200)
przejdź do: 1-100 101-200 201-272

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.