ula399 napisała:
> Bardzo łatwo przychodzi Wam ocenianie innych. Mi osobiście jest
jej szkoda.
> Wplątała się w układ w który to ona jest na przegranej pozycji.
Mnie nie jest poniewaz autorka napisała sama, ze adorował ja od
dluzzego czasu, ze sie jej podobał i co wiecej, wiedziała, ze robi
zle.
Wiec skoro wiedziala jak na nia dziala, wiedziala, ze ja podrywa to
czemu nie powiedziala mu zeby spadał na drzewo?
Bo to fajnie buduje ego.. "ktos" sie mna zainteresował.. uau.. i
jeszcze do tego w moim typie.. i niby taki szczesliwy z zona ale to
MNIE adoruje...
To nie jest ocenianie jej dla pojechania tylko trzezwe spojrzenie na
jej dzialania z ktorych raczej zdawala sobie sprawe. Nie trzeba byc
szczegolnie bystrym by skojarzyc "adoracja - on mi sie podoba -
jestem samotna - gadamy ze soba" z tym, ze za chwile mu ulegne.
Nie starczylo jej sil ani determinacji by zostac przy zasadach..
Jeszce co gorsza nawet wykazuje brak zaangazowania. Juzbym
zrozumiala predzej jakby sie okazalo, ze zakochala sie po drodze..
>Rozumiem ją
> doskonale, kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji. Byłam na
skinienie palca
> pewnego pana, i nie docierały do mnie żadne argumenty, na to że
robię żle.
> Liczył się tylko on i jego potrzeby.
Ale Ty bylas zakochana. A ona nie jest. On sie jej tylko podoba..
podjrzewam, ze glownie dlatego, ze zwrocil na nia uwage... mimo, ze
rzekomo byl szczesliwy w zwiazku.. jak to buduje poczucie wartosci..
do niebotycznych wysokosci.. serio.
Znam takie dziewczny.
Zatem Twoja sytuacja diametralnie rozni sie od sytuacji kolezanki.
Ktora byla w stanie bez emocji wiekszych i zaangazowania przewidziec
jak to sie moze skonczyc jesli nie kaze panu zachowac normalnych
rekacji "zonaty facet-wolna kobieta nie bedaca jego zona".
--
"..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
jadłaby dżem..."
erillsstyle.wordpress.com/