Ty masz chyba kobieto najwięcej racji...Tylko z małym ale...
Uwierz, że wielokrotnie udawało mi się odmawiać- kiedy próbował przekraczać
pewne granice przywoływałam go do porządku przypomniając, że ma żonę.
Ale w którymś momencie faktycznie uległam, ostatecznie ja faceta nie mam...
Nikt nie może zarzucić mi, że go uwiodłam, tego jestem pewna jak amen w
pacierzu. On doskonale wiedział co robi, nie jest dzieckiem. Nie spodziewałam
się jednak, że tak się to skończy, bo miałam o nim jednak nieco inne zdanie.
Teraz już za późno, żeby to naprawić- pytanie co dalej.
Wbrew przypuszczeniom niektórych jesteśmy w kontakcie, i to nie ja jestem jego
inicjatorką. Mamy się spotkać i pogadać- o tym co się stało i o tym co dalej.
A czy coś do niego czuję? Staram się o tym nie myśleć. Podoba mi się nie tylko
dlatego, że zwrócił na mnie uwagę. To człowiek, który potrafi zawrócić w głowie,
ale zakochaniem bym tego nie nazwała. Może i jestem wyrachowana- co wynika
wyłącznie z tego nie chcę znowu dostać po dupie...
--
singlewoman.blox.pl