Zdrada ale nie romans- jest różnica? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ciekawa jestem jak na to patrzycie? Czy jest tak samo jak partner
    zdradzi dla samego seksu, czy jeżeli jest romans w tle? Sam seks bo
    zdrada nie z samą kobietą ale także z jej mężem- czyli trójkącik.
    Spotkania regularne, nie tylko w łóżku, od ponad roku. Czy można to
    usprawiedliwić z większoną potrzebą doznań seksualnych?

    --
    Człowiek jest całością, chyba że bliźni postanowią inaczej.
  • kajda28 napisała:

    > Ciekawa jestem jak na to patrzycie?

    a co to za różnica, seks to seks


    --
    Nie zniosę tego dłużej
  • Nie usprawiedliwiam.
    A nazywaj jak chcesz. Różnica w zasadzie tylko jeśli chodzi o umieszczenie w
    czasie (jedno może być jednorazowe, a drugie trwa i ma ramy czasowe typu od do).

    ps. zwiększoną.
    --
    Czasem kończy mi się cierpliwość do ludzkiej głupoty, a nie mam gdzie uzupełnić.
  • Ale tu wiadomo że on nie odejdzie, że wróci do żony, że nie wydaje
    na nią pieniądze. Że nie szuka kogoś innego, że nie czuje się źle w
    związku, nie jest nie doceniany. Potrzeba mu tylko innego seksu i
    nic więcej.
    --
    Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
  • a jest w tym przypadku seks z fantazja(maz tej drugiej robi za element fantazyjny)
  • Dla mnie to też romans tyle że z dwiema osobami... Sama zdrada dla
    seksu to byłby jednorazowy wyskok
    --
    To co piszę niekoniecznie się do mnie odnosi. Przeważnie to tylko
    myślenie życzeniowe
  • zdrada to świadome zawiedzenie zaufania danego przez drugą osobę. W takim
    przypadku, nie sądzę aby partner poinformował partnerkę o swoim zamiarze
    uprawiania seksu z innymi (nie obchodzą mnie powody/usprawiedliwienia), tym
    samym zrobił coś co, jest ogólnie nieakceptowane w związkach, bez jej wiedzy -
    dla mnie zdrada jak inna a jeśli para była ciągle ta sama, to nawet jest to
    swego rodzaju romans.
    Życie to sztuka wyboru, nie wierzę że zdradzający myślał że nie robi nic
    "złego", gdyby tak było, zapytałby o zgodę
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
    to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
    przecież nic nie tracisz T.P
  • ja bym w ramach urozmaicenia i zwiększania doznań zorganizowała taki trójkącik z akimś jego dobrym kumplem;)
    ale ja to varia-tka jestem, więc nie polecam brać ze mnie przykładu
  • chyba jest roznica miedzy zdrada duchowa i fizyczna.
    dla drugiej strony wybzykanie przez partnera prostytutki czy
    pojscie "na drziwki" niekoniecznie jest bolesne ..ale wybzykanie
    osoby z ktora wie sie, ze partner ma sie uczuciowy kontakt to nie to
    samo. dla samej osoby bzykajacej jest to tez roznica i nieprawda
    jest, ze sex to seks
  • "..zdrada to świadome zawiedzenie zaufania danego przez drugą osobę"
    a jak ktos wypuka sasiadke w stanie upojenia alkoholowego czyli
    nieswiadomosci to nie jest juz zdrada?
  • opowiadanie takich teori, ze "..wiadomo, ze..", oznacza tylko, ze
    delikwent nie jest swiadomy wszystkich nastepst zdrady i jej
    konsekwencji
  • w stanie nieświadomości, ale mu stanie??
    Podobno głupie pytanie nie istnieją, więc udzielę Ci poważnej odpowiedzi.
    Tak to wtedy zdrada. I pytasz się nie wiem po co, żeby się słowa uczepić? Czy
    udajesz idiotę?
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
    to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
    przecież nic nie tracisz T.P
  • to zdrada i to zdrada.
    wiec chyba zadna roznica?
    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
  • Co Cię by nie zabolało: wybzykanie jakiegoś kolesia przez Twoja kobietę, którego
    imienia by nawet nie znała czy uczuciowa wieź (i seks) z kimś już konkretnym?;)
    --
    Nigdy nie wiadomo, kiedy głupi żartuje.
  • każdy skok w bok można tak usprawiedliwiać
    tylko czy osoba dotknięta zdradą zechce takie usprawiedliwienie przyjąć...

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
    się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • uwazam, ze uczuciowa wiez + sex z "kolesiem" oznaczaloby dla mnie
    koniec zwiazku.
    przypadkowy zas sex niekoniecznie. a tak jest najczesciej u mezczyzn.
    jedno jest dzialaniem z premedytacja i pelna swiadomoscia a drugie w
    afekcie. prawo takze odmiennie interpretuje i rozroznia w wyroku
    obia stany uczuciowe.
  • mozesz wiec sobie wyobrazic dwie sytuacje:
    - 1, gdy mezczyzna przypadkowo znajduje sie w sytuacji gdy
    zaproszony przez sasiadke i po spozyciu duzej ilosci alkoholu a wiec
    przy niepelnej swiadomosci idzie z nia do lozka
    -2, gdy z ta sama sasiadka prowadzi dlugi w czasie romans,
    regularnie ja bzykajac
    czy obie sytuacje maja ta sama wartosc wagowa ? uwazam, ze nie.
    sady w panstwie demokratycznym tez odrozniaja i wydaja wyroki w
    zaleznosci od sytuacji.
  • technicznie romans i zdrada to nie to samo, romans zakłada trwanie, zdrada może
    być jednorazowa, ale sytuacja opisana jest dla mnie jednak dziwna i
    niekoniecznie ją rozumiem
  • oczywiscie, kolosalna, a dokladnie taka, ze dano dupy raz a nie raz
    do n potegi
  • ad1.
    to po pierwsze, co robi facet z sąsiadką i dlaczego spożywa z nią duże ilości
    alkoholu?? Już pewnie w tym momencie oszukuje swoją partnerkę, bo nie sadze, że
    by się z uśmiechem na ustach zgodziła na taką sytuację. Po drugie, to znaczy że
    jest idiotą i nie potrafi określić ile alkoholu można spożyć, nie uchlewając się
    do "nieświadomości" (zresztą ja w ogóle nie wierzę że w stanie nieświadomości
    można się z kimś przespać, co to ku&rw@ zaniki pamięci, ale działać można??)
    Świetnie więc uznajesz, że upijanie się w towarzystwie innych kobiet do stanu w
    którym, jest ci obojętna czy uprawiasz z nią seks czy rzygasz jest lepsze od
    romansu?
    ja stawiam znak równości.
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
    to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
    przecież nic nie tracisz T.P
  • a co byscîe powiedzieli jesli,wyrzucuilam go na weekend z domu bo
    sie poklocilismy i leoiej dla dziecka bo nie chce by wysluchiwala
    klotni ,wiec oposcil mieszkanie ,na weekendzik mowiac ze idzie do
    mamy ,wierzylam bo tak zawsze bylo po klotniach i amtka mi dzwonila
    ze dotarl.
    ale tego wieczoru poszedl do burdelu twierdzi ze na striptis i
    stawial lafiryndzie butelki szampana i z nia sobie
    gadal .sprawdzialam wzielam za fraki kolegi poszlismy do owego b...i
    spytalam sie panny wprost co robili ,rozmawiali tanczyli ,ona go
    calowala ale go zdoila na smierc bo wiadomo ze one wylewaja szamoan
    by sie nie spic by naciagac a goscie pija jak idioci.wiec sie
    zapil,znalazlam jego rachuneczki i faktycznie bylo 7 butelek
    szampana i za ta sume seksu nie ma.
    wywalilam gi z domu cholera i nie umiem mu przebaczyc nie wiem co o
    tym myslec ,wiem ze nic tam nie bylo ale czy juz sam fakt tam
    pojscia nie swiadczy ze jak mu orzebacze to zrobi to samo?czy takim
    ludziom sieufa .bylismy przed slubem i planowalismy wszystko ale
    fak^t ze zlapala mnie lekko depresja bo pracowalam w swietnej firmie
    ^gzie mialam super robote i wyplatke bylam z siebie dûmna i wpadlam
    w depreche jak ^zakonczyl mi sie kontrakt zamknelam sie w sobie ,juz
    przestalam sie traktowac jako biznes babka i malo atrakcyja .on sie
    staral ale tez ile mozna.nie bronie jego i nie bronie siebie ale co
    wy o tym sadzicie .na razie dalam mu wolnosc i czas do
    przemyslenia.sobie tez ...poszlam do psychologa bo zglupialam bo jak
    slucham czasmi kolezanej co one toleruja stwierdzilam ze jestem z
    epoki sredniowiecza .poradzcie .a
  • Tu jest jeszcze gorzej, ocierał się swoim penisem o penis innego facatea. Nie
    dość że zdrajca, to jeszcze zwyrodnialec
  • Jak dla mnie zdrada sama w sobie ma wydźwięk negatywny...
    Zdrada to zdrada... i oznacza dla mnie brak zaufania do partnera...
    Partnerstwo jest intymna relacja dwojga ludzi... dla mnie nie do przyjecia...
  • Przede wszystkim radzę czytać to co się napisało przed kliknięciem
    WYŚLIJ, bo trochę trudno Twój tekst ogarnąć.
    A co do faceta...cóż, niewiadomo w jakim celu tam poszedł, może
    chciał zdradzić i zabrakło mu odwagi albo po tych 7 butelkach nie
    dał rady? Pewnie zrobi to znowu.
  • Sophie04 - spotkał Cię kanał i dobrze, żeś poszła do psychologa. Na
    pewno przyda Ci się czas, żeby sobie to w głowie jakoś poukładac i
    żeby ktoś Cię wspierał. Prawda, że koleś zachował się kiepsko, ale
    prawda też, że każdy związek jest inny, żaden nie jest prosty i
    większośc spraw, które zdarzają sie związkom trudno jednoznacznie
    ocenic. Też nie uważam, że Twoja depresja go suprawiedliwia, ale to
    mi sie wydaję mądre, że o tym pamiętasz, jako o okoliczności. No bo
    to jest fakt, w tej okoliczności oboje żyjecie, ona wpływa i na
    Ciebie i na niego. Może - jak już będziesz miała jasnośc większą
    strzelilbyście sobie terapię małżeńską - no bo jest między wami u
    podstaw jakiś megakonflikt - skoro często sie zdarza, że on na
    weekend musi sie wynieśc w wyniku awantury. Jasne, że w związkach
    znosi zie różne rzeczy, ale tu jest jakiś trup w szafie. Też ten
    pomysł z pójściem do domu publicznego po kłótni z żoną (czy
    portnerką)wydaje mi się na maksa infantylny i potencjalnie groźny,
    Człwiek zaczyna myślec o przyszłości - pójdzie tam znowu? Jeśli tak
    może po więcej. Fajnie, że tam nie poszedł w końcu do łóżka. Tym
    razem. Bo skąd mu się takie coś się w głowie zalęgło? (Z trzeciej
    strony jak można miec pewnosc, że pracownicy takiej placówki nie
    kłamią? Nie wiem. Czy można wierzyc takim zapewnieniom? Nie wiem.)To
    by się warto dowiedziec, o co mu cho - generalnie - nie tylko w tym
    przypadku, ale tak u podstaw. Trzymaj się. I pamiętaj, że ze
    wszystkiego można wyjśc. Tym bardziej, że masz sporo przytomnego
    oglądu sytuacji.
  • Pierwsze co mogę Ci poradzić to:
    1.Udaj się na jakis kurs języka polskiego jak czytam twoje wypociny to
    mam odruchy wymiotne. Tłumaczenie się dysleksją, dysortografią czy jakimś innym
    rodzajem dysdebilizmu nic ci nie da...
    2. Odstaw psychotropy bo nie kontrolujesz własnych fantazji..
    Cóż chciałbym widziec jak wpadasz do agencji towarzyskiej i przepytujesz
    panienkę z niej na okoliczność jej kontaktów z klientem... Panowie z "ochrony"
    pewnie pomagali przeszukiwać ci rachunki....
    Spróbuj jakichś innych leków - aktualne są dla ciebie za mocne...
  • Przyganiał kocioł garnkowi. Tylko, że sophie pisała w stresie, na
    gorąco, a Ty w jakiejś chłodnej frustrze. Lepiej z niej zejdź, zanim
    stanie się jasne, co jest jej przyczyną i posypią się tu kpiny z
    Ciebie. No bo skoro na prawdę chciałbyś zobaczyc ją w tej akcji w domu
    publicznym, to ciekawe, co jeszcze chciałbyś zobaczyc... Albo nie...
    Nieciekawe. No i na serio - czytaj więcej. Lepszych autorów. To zawsze
    pomaga.
  • zdrada to zdrada, pod ścianę i rozstrzelać.
  • kazda kobieta interpretować sobie moze jak chce.

    Zdrada to pojęcie dosc ogolne, bo zdardzac mozna ideały czy samego siebie.

    ejsli mowimy w kontekscie zwiazkowym to wg mnie wszystkiego nie mozna wrzucac do
    jednego worka.

    Wezmy przykłąd:
    Kobieta zachowywala sie troch agresywnie, poklucili sie, wyjechala na tygodniowy
    urlop, mezczyan byl sam, zaczelo mu czegos brakowac, a kolezanka w pracy
    wiedziala o celej sytuacji po czym wypiela mu tylek i ją wybzykal, ale i tak bya
    złą pracownica i suką wiec ja po tym zwolnil
    Kobieta wraca do domu, godza sie ale mezczyne chwyta sumienie i mowi ze cos
    takiego się stało. Jedncozesnie kocha swoaj zonę i nawet jesli sobie inne bzyka
    to nigdy jej nie opusci i zawse z nią bedzie, i bedzie wspieral tylko ją.
    Wg mnie to ejst calkiem normalne, oczywiscie kobieta moze uznac to za wielka
    zdrade i odejsc na zawsze. Ale wg mnie to jst normalne,

    Sytuacja nr dwa:
    Mezczyna jest z kobitą, w sume ma ja gdzies ale jak oze sąrazem to są, nie
    traktuje jej powaznie szuka innej dziewczyny, dla zabawy zaliza co sie da, ale
    szuka tez sobei nowej partnerki, nic nie mowi swojej kobiecie, ma z nia romans,
    zdradza, po zcym planuje z nia slub.
    Romans i zdrada wychodza na jaw.
    Kobieta wie ze ich zwiazek i tak nie ma sensu więc nie wyacza zdrady i odchodzi.

    Wg mnie to sa skrajne rozne sytuacje

    pozatym wesmy realne sytuacje w czasie np wojny
    zawse wystepuja wtedy niedobory ezcyzn ktorzy giną i na jednego mezczyneprzypada
    ich wtedy kilka
    jak w takim kontekscie spolecznym w ogole mozna mowic o zdradzaniu?

    Mysel ze wiekszosc problemow z brakiem checi wybaczania wynika z tego ze kobiety
    mysla na styl meski oraz pragna wykorzystac fakt zdrady jako argument na swoja
    strone w jakis potyczkach
    bo sytuacje srozne

    ale to oczywiscie decyzja kobiety i ja ksie z nią czuje,
    wiele kobiet ma swiadomosc ze w pewncy hwarunakch mezcyznie trudno odmuwic
    jakies łatwej kobiecinie jednak nie zagraza to w zaden sposob ich zwiazkowi.
  • fajne rozwiązanie.Małżonkowie sobie żyją, mieszkają, wspomagają się w kłopotach,
    ale każde na boku ma kochanka.
    Więc pójdźmy dalej czemu ci kochankowie mają być dobiegający.
    Niech małżonkowie rozbudują dom i sobie wszyscy razem mieszkają we wspólnej
    rodzinie. a od święta to taki czworokąt nawet można sobie zrobić.
  • Nie wszedłem i nie zamierzam na nią wchodzić , wiec nie widzę jak miałbym z niej
    zejść...
    Po drugie primo przeraziłem sie wizji przyszłych kpin ze mnie....:))))))
  • Chociaż niektórym łatwiej wybaczyć jednorazowe puknięcie niż np.
    miesiące knucia, ukrywania się, oszukiwania i robienia idioty z
    partnera. W obliczu tego jedno puknięcie nie wzbudza takich emocji.

    --
    Moje ceramiki

    Opera Gliniana w sklepie...
  • chcialem tylko powiedziec ze nie kazda sytuacja jest tak sama

    wiele ejst kobiet ktore butnie odrzucaja calkiem fajnych mzeczyn wtedy keidy
    jest nie zasadne bo powiedzmy ze jakas suka gozaczepiala i kazdy ma slabsze dni.
    oczywiscie maja do tego prawo, ale czesto zdarza sie potem ze czuja ze mogły by
    wybazyc i nie zawsze potrafią sie pozbierac, nie mowiac juz o tym ze moga miec
    np problemy ze znalezieniem kogos kto by dorównywał byłemu, i msyla sobie czasem
    kurcze... to eni bylo w sumie nic takiego.
    takei ejst zycie, ale jak ktos chce to moze miec swoje zasady i zdrada=rozstrzelanie
    powodzenia
  • rozumiem facet ma słabsze dni a kobieta jest suką
    gdyby mąż był fajny to sam by przyprowadzał dla żony jakiś fajnych swoich kolegów
    może mogliby jeszcze na tym zarobkować
  • domyślam się, że komuś się trafiają słabsze dni.
    chyba my sobie nie pogadamy
  • nei oceniam tego
    kazdy ma prawo do własnych wyborów i wartosci
    grunt to to by czuł sie z nimi dobrze i szczesliwy

    ten wątek jest raczej o tym ze są rozne sytuacje i rózne okolicznosci
  • Ludzie, czy wy nie potraficie poprawnie pisac po polsku,
    gramatycznie? A teraz do rzeczy. Nie ma ogolnej, powszechnie
    przyjetej definicji zdrady. Kazdy rozumie coś innego pod tym
    określeniem. A to wynika z tego w jakim środowisku się urodził i
    dorastał, jakie wzorce kulturowe przejął od swej rodziny i
    środowiska. Czy wychowywał się w rodzinie religijnej, czy obojetnej
    światopoglądowo. Nie dojdziemy do wspolnej definicji zdrady, bo
    każdy ma inne rozumienie tego czynu. Dla mnie zdrada rozgrywa sie
    wyłącznie na poziomie więzi psychicznej miedzy dwoma osobami. Cała
    reszta (bzyknięcie koleażnki/kolegi z pracy, sąsiada/sąsiadki,
    nieznajomego/nieznajomej w czasie delegacji, prostytutki damskiej
    lub męskiej, itp.) to tylko czysto fizjologicze
    jednorazowe/wielorazowe akty. Organizm kobiety/mężczyzny potrzebuje
    czasami ujścia dla swej chuci. A skoro ukochanego/ukochanej nie ma
    akurat w pobliżu, no to co zrobić? Parę minut obustronnych ruchów,
    poczucie ulgi potem i to wszystko. Problem powstaje, gdy za tymi
    czysto fizjologicznymi i przygodnymi aktami, powstaje więź
    emocjonalna z nowym partnerem/partnerką. Wtedy dopiero zaczyna się
    proces zdradzania. Nie mam nic przeciwko, gdy żona daje upust swoim
    potrzebom seksualnym gdy nie jesteśmy razem (a z racji wykonywanego
    zawodu często i długo oboje bywamy na zmianę poza domem). Wiem, że
    to tylko jest ulżenie swoim naturalnym, biologicznym potrzebom. A
    jesteśmy już małżeństwem ponad 25 lat i będziemy się kochać do końca
    naszych dni.
    PS. Dla ciekawskich, akurat ja nigdy, pomimo okazji, nie zaliczyłem
    żadnej innej kobiety. Po prostu mi się nie chciało. A żona? Nie
    wiem. Obiecaliśmy sobie już dawno nie mówić o ewentualnych
    seksualnych "przygodach"
  • yrrah napisała:

    > Przyganiał kocioł garnkowi. Tylko, że sophie pisała w stresie, na
    > gorąco, a Ty w jakiejś chłodnej frustrze. Lepiej z niej zejdź, zanim
    > stanie się jasne, co jest jej przyczyną i posypią się tu kpiny z
    > Ciebie. No bo skoro na prawdę chciałbyś zobaczyc ją w tej akcji w domu
    > publicznym, to ciekawe, co jeszcze chciałbyś zobaczyc... Albo nie...
    > Nieciekawe. No i na serio - czytaj więcej. Lepszych autorów. To zawsze
    > pomaga.
    a gdzie jest napisane, że stres zwalania od myślenia nad tym co i jak się pisze? czy to, ze jestem w stresie usprawiedliwia pisanie "dópa"?
  • więc bez sensu jest tworzenie związków małżeńskich czy partnerskich, skoro
    własciwie w ogólnej akceptacji są poboczni partnerzy.
    Mniej obłudne jest być tzw osobą puszczalską przynajmniej nie stwarza pozorów
    przyzwoitości.
    a co do wsparcia - wystarczą zupełnie pieniądze
  • Romansując - WYDAJE NA NIĄ PIENIĄDZE - jak tu ktoś zauważył. I dlatego panie
    bardziej fakt romansu przeżywają, niż samą zdradę. Chłop się od numerka nie
    wymydli, a pieniążki jak wyda na inną panią, to ślubnej zabraknie na waciki :(
  • Dla mnie zdrada rozgrywa sie
    > wyłącznie na poziomie więzi psychicznej miedzy dwoma osobami. Cała
    > reszta (bzyknięcie koleażnki/kolegi z pracy, sąsiada/sąsiadki,
    > nieznajomego/nieznajomej w czasie delegacji, prostytutki damskiej
    > lub męskiej, itp.) to tylko czysto fizjologicze

    skoro tak jest , to zastanawia mnie ostatnie zdanie

    Obiecaliśmy sobie już dawno nie mówić o ewentualnych
    > seksualnych "przygodach"

    Czy nie fajnie by było wieczorem przy kominku usiąść sobie i poopowiadać sobie z
    żoną o np. co robiliście w pracy a co po pracy,
    ewentualnie porównać walory czy jak to tam nazwać , można się czegoś nowego
    dowiedzieć, nauczyć , zastosować w praktyce zdobyte umiejętności ... no fajnie
    by było
  • taka grzybiareczka to chyba darmowa nie jest
  • a powiedziales jej, ze jestes swingersem/zboczuchem za nim wszedles w
    zwiazek; bo jesli znala twoje upodobania-a ich nie podziela-to sama
    sobie winna;a moze do was dolaczy?
  • my mamy tylko romanse...
  • Jeśli tylko bzyka się z innym, dla samego bzykania, to traci mój
    szacunek,a więc ciao. Jeśli bzka się z innym i jest w tym również
    uczucie, to przykro mi, rozumiem, ciao.
  • to tez raczej wkwestia twoich wyborazen i interpretacji

    osobiscie nie mam z tym zadnych probemow

    oczywiscie sa lduzie ktorzy nieodpowiednie spojrzenei czy usmiech uznaja za
    dowod zdrady i wystarczajacy powod do opuszczenia

    podejrzewam ze w ich emojconalnym wnetrzu panuje spory strach i panika, oraz
    straszne niedowartosciowanie i niskie poczucie walsnej wartosci ktore to wywoluje
    niemniej te zasady sa indywidualne u kazdego i co mi do tego?
  • bogiemslawiena napisała:

    > Chociaż niektórym łatwiej wybaczyć jednorazowe puknięcie niż np.
    > miesiące knucia, ukrywania się, oszukiwania i robienia idioty z
    > partnera. W obliczu tego jedno puknięcie nie wzbudza takich emocji.
    >

    No z tym jednorazowym puknięciem to bym się zastanowił, gdyby okazało się dla
    przykładu, że doszło do niego w kiblu na firmowej imprezce integracyjne czy coś
    w ten deseń.

    --
    żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
  • Jeden możesz podnosić do n-tej potęgi, nawet do k-tej jak bardzo chcesz.
    I tak zawsze będzie jeden ;)
    Matematyka się kłania.
  • to podnieś 1 do potęgi -1 i zobacz co wyjdzie

    matematyka się kłania
  • Wg. mnie to dalej 1.
    Tekst
    linka

    Oświeć mnie jeżeli jest inaczej.
  • > to podnieś 1 do potęgi -1 i zobacz co wyjdzie

    sorry, ale również 1

  • Czy nie fajnie by było wieczorem przy kominku usiąść sobie i poopowiadać sobie
    z żoną o np. co robiliście w pracy a co po pracy,
    ewentualnie porównać walory czy jak to tam nazwać , można się czegoś nowego
    dowiedzieć, nauczyć , zastosować w praktyce zdobyte umiejętności ... no fajnie
    by było


    --
    żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
  • podejrzewam ze w ich emojconalnym wnetrzu panuje spory strach i panika, oraz
    > straszne niedowartosciowanie i niskie poczucie walsnej wartosci ktore to wywolu
    > je
    owszem masz rację

    > niemniej te zasady sa indywidualne u kazdego i co mi do tego?
    no truddno, jakoś to zniosę
  • Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA I DOSWIADCZENIA JEST OLBRZYMIA, ROMANS TO
    MNIEJ WIECEJ ZWIAZEK KTORY SIE KONTYNUUJE, POZA SEXEM SA SPOTKANIA
    WYJSCIA NA KOLACE, DO KINA NA KONCERT ITD... ZDRADA TO JEST Z REGULY
    JEDNORAZOWY SEX I GOOD BYE, ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE
    POPIERAM BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
    RODZINY TEJ OSOBY Z KTORA SIE ROMASUJE, A PRZECIEZ: " NIE CZYN
    DRUGIEMU CO TOBIE NIEMILE"
  • <Ale tu wiadomo że on nie odejdzie, że wróci do żony

    A zona chce takiego popapranca? To wlasnie jest sytuacja ktora
    usprawiedliwia uniewaznienie malzenstwa. Dokladnie - uniewaznienie,
    a nie rozwod.
  • Zdrada jest wtedy jak się projekt rakiety balistycznej sprzedaje agentom obcego
    państwa albo donosi do US na kumpla, który sprzedaje na allegro, ale nie płaci
    podatku.
    Romans jest wtedy jak jedna osoba wręcza drugiej kwiaty, wyznają sobie miłość,
    ale na ogół żadna nie ściąga majtek.
  • Zgadzam się z Jackiem. Jest różnica między przygodnym seksem a seksem
    z uczuciem i dłuższym romansem. Co do tego nikt chyba nie ma
    wątpliwości. Są ludzie którzy zareagują tak samo na te dwie rzeczy -
    tak jak real_mayer - czyli natychmiastowym zerwaniem wszelkich
    kontaktów, rozwodem i czym tam trzeba. Są natomiast też ludzie którzy
    zareagują na jednorazowy wyskok bardziej pobłażliwie. Nie spotkałem
    się z żadną z tych sytuacji ale na logikę łatwiej byłoby mi
    przetrawić gdyby moja żona po pijaku na delegacji itp. przespała się
    z jakimś facetem a potem tego żałowała. Nie byłoby to lekkie ale...
    Może jakoś... Romansu - takiego z kłamstwami i ukrywaniem - raczej
    nie potrafiłbym wybaczyć.

  • > Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA I DOSWIADCZENIA JEST OLBRZYMIA, ROMANS TO
    > MNIEJ WIECEJ ZWIAZEK KTORY SIE KONTYNUUJE, POZA SEXEM SA SPOTKANIA
    > WYJSCIA NA KOLACE, DO KINA NA KONCERT ITD... ZDRADA TO JEST Z REGULY
    > JEDNORAZOWY SEX I GOOD BYE, ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE
    > POPIERAM BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
    > RODZINY TEJ OSOBY Z KTORA SIE ROMASUJE, A PRZECIEZ: " NIE CZYN
    > DRUGIEMU CO TOBIE NIEMILE"

    "ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE"

    :) wpis miesiąca
  • Najczesciej romanse/zdrady sie tworza gdyz brakuje malzonkowi wiezi
    emocjionalnej.

    skok w bok jest wtedy gdy faceta libido przerasta wiez fizyczno-
    emocjionalna w malzenstwie, lub po prostu lubi zmiane,
    poczuc "innosc".
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
    RODZINY
    --to chyba sedno roznicy pomiedzy romansem a zdrada.Bo jak ktos inny ciagle moze byc bardziej atrakcyjny albo miec cos co ja nie mam.To grozi, ze sytuacja sie poglebi... Albo po prostu boli .Romans to swiadomy wybor a zdrada to nagla jednorazowa przygoda.
    Z drugiej strony zdrada po alkoholu albo prostytutka moga niesc inne zagrozenia,moze realnie znacznie bardziej powazniejsze.Po alkoholu pewnie latwiej mozna sie czyms zarazic,wpasc w niechciana ciąze, trafic na groznego zadrosnego zdradzanego.Kontakty z prostytutka to pewnie tez zwiekszono ryzyko chorob.

    Mnie generalnie drazni taka postawa prostytutka tak,po alkoholu tak
    a z kims innym swiadomie nie.To takie upodlanie,umniejszanie,zasmiecanie sfery seksulnej,potrzeb partnera.Choc moze rozsadne(skuteczne) z punktu utrzymania zwiazku.
  • ja paisalam o pojsciu do b... wiem wiem to nie jest swiete ale
    bzykania nie bylo .mam podobne podejscie jestem liberalna ze jak nie
    ma uczucia to pal licho.Tu raczej bylo bajerowanie i wyciaganie kasy
    od goscia .Ok byl naiwny moze i jest caly czas szkoda mi ze trafilam
    na takiego bo mamy 5 letnia coreczke.i jestem totalnie
    zszokowana .tak chyba mu nie zaufam on mi psize o terapiach ale czy
    ja uwierze w zmiane.No tak nie spal ale pewnie mial ochote skoro tam
    poszedl bo byl na mnie wsciekly ze nic sie nie uklada ,ale po
    cholere mi chrzani o slubie domie i reszcie.
    nie rozumiem psychiki facetow ,wiele kobiet zyje z tym na codzien
    albo gra udaje ze nic nie widzi...a we mnie sie cos zlamalo.
    ogolnie jestem fajna babka bez jakiegos tam przesadzania ...i nigdy
    nie mialam problemow by sobie kogos znalezc ,znalazlam sobie
    czlowieka ktory pol zycia siedzial przy ksiazkach i na tyle jest
    naiwny ze sobie wpadl i chyba dalej nie wie gdzie byl.
    tak jak ktos zauwazyl bylam na tabletkach uspakajajacych nie spie
    nie umiem tego przetrawic ,wyobrazam sobie nie wiem co ,z drugiej
    strony wiem ze wiele walczylismy o ten zwiazek i dzialalamy na tych
    samych falach .bylam chyba za dobra babka .i tyle a teraz bede go
    tepic...a swoje terapie niech sobie robi z inna.
  • Serio? Naprawde sa kobiety, dla ktorych traktowanie ich jak scierki nie jest
    bolesne? No, prosze, kto by pomyslal...
  • Jack, stary, ale napisz nam szczerze... Bylbys z kobieta, ktora by sie z
    kolesiem bzykala, nawet jesli nic by do niego nie czula? Szczerze watpie;-)
  • Przepraszam, ale coz to za zwyczaje, zeby chlop lazil do sasiadki na wodke? Jak
    ktos z takim chlopem sie wiaze, to i problem ma.
  • Jakos jeszcze nie slyszalam, zeby facet wybaczyl zdrade kobiecie, to raczej
    domena niedowartosciowanych kobiet, uzaleznionych w swoich facetow;-)
  • Ale romans jest zdrada, zas zdrada nie musi przerodzic sie w romans. Zgadza sie?
    Po co wiec te wszystkie dorabiane ideologie?
  • tak bo wina jest zawsze po 2 stronach ,zreszta 5 lat wspolnego zycia
    to nie rok nie czarujmy sie ,wiele osob tak robi i nie mowi nic
    swoim zonkom .nAOGLADALAM SIE wystarzczajaco na meetingach w
    Zakopanym ............pytanie czy lepiej sklamac czy lepiej
    powiedziec prawde .ja jestem wsickla ze tak ze nie powiedzial czego
    mu w zyciu brakuje nie jestem typem zakonnicy ani matki katoliczki
    czekajacej na seks z zegarkiem w reku.sorry ale nic nie rozumiem.
    widocznie to nie milosc i tyle .
  • > ale to oczywiscie decyzja kobiety i ja ksie z nią czuje,
    > wiele kobiet ma swiadomosc ze w pewncy hwarunakch mezcyznie trudno odmuwic
    > jakies łatwej kobiecinie jednak nie zagraza to w zaden sposob ich zwiazkowi.


    Uwielbiam wrecz, kiedy tak wlasnie tlumacza sie faceci, serio;-) Biedny, malutki chlopiec ze stojacym ptaszkiem nie da rady, musi wybzykac, a baba ma mu wybaczyc, bo on malutki, slaby juz taki jest...;-)
  • Parę minut obustronnych ruchów,
    > poczucie ulgi potem i to wszystko


    Wow, gdyby moj facet tak widzial seks, z pewnoscia bym miala kogos na boku;-)
    Dla ulzenia sobie mozesz wziac w lapke, nie uwazasz? Prawde powiedziawszy przede
    wszystkim BRZYDZILABYM sie isc do lozka z facetem, ktory by bzykal przy kazdej
    okazji.

    Definicja zdrady jest bardzo jednoznaczna, ale rozumiem, ze nie niektorzy maja
    potrzebe dorabiania ideologi. Dla WLASNEJ wygody.
  • Roznica jest tylko jedna - romans to zdrada, ale nie kazda zdrada jest romansem.
    Kapito? Dawanie dupy jest dawaniem dupy, nie ma znaczenia jakiego okreslenia
    zamiennego tu uzyjesz. Tyle.
  • sorry, ale w mojej wypowiedzi nie było żadnej ideologii. A seks dla
    samego seksu z kimś przygodnym, a seks z kimś kogo się kocha, z kim
    się jest związanym emocjonalnie i psychicznie, to dwie różne rzeczy.

  • Definicja zdrady jest bardzo jednoznaczna, ale rozumiem, ze nie niektorzy maja
    potrzebe dorabiania ideologi. Dla WLASNEJ wygody.


    Oczywiście że jest, dlatego w przypadku opisanym przez lestrata, o zdradzie mowy
    być nie może.
    --
    żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
  • 22.02.10, 21:52
    Wielokrotna
  • a jak sie nie seksi, tylko gada, pisze, dzwoni, opiekuje sie, czulosci prawi, a dom go g. obchodzi to to nie jest zdrada? a jak mu tylko loda robi, to nie jest zdrada, a jak sie caluja, to nie jest zdrada? prosze Cie...
    --
    --
    fajne strony internetowe: www.wwwiecej.pl :)
    fajne zdjęcia i grafiki: www.rallyart.pl :)
  • Bzykaniem mając obrzękłe rękawice...
    Good Morning Little Schoolgirl !
  • sophie04 napisała:
    > poszedl bo byl na mnie wsciekly ze nic sie nie uklada ,ale po
    > cholere mi chrzani o slubie domie i reszcie.
    Pewnie czuje się odpowiedzialny, za ciebie i dziecko, uważa, że
    powinien się z tobą ożenić (taki jest zwyczaj, ze jak jest dziecko to
    facet powinien)

    > naiwny ze sobie wpadl i chyba dalej nie wie gdzie byl.
    Nie wie, że to miejsce gdzie był to był burdel?

    > samych falach .bylam chyba za dobra babka .i tyle a teraz bede go
    > tepic...a swoje terapie niech sobie robi z inna
    Pewnie już go tępiłaś. Czegoś mu jednak brakowało, skoro ciekawiło go
    co jest burdelu. Inaczej byłby z tobą pod kołderką, a nie tam. Na
    dostajesz bólu głowy kiedy tylko zrobi coś co ci się nie podoba?
  • W mojej opinii nie mozna takiego zachowania usprawdliwac. Takie zachowanie swiadczy o tym, ze zwiazek zwyczajnie sie rozpada. Nie ma w nim wystarczajacej pasji, podniecenia nie mowiac juz o milosci i szacunku do siebie nawzajem. Dla mnie to jest czysty egoizm. W szczesliwych zwiazkach ludzie sobie wystarczaja. Potrafia sie zadowlic nawazajem i nie szukaja przygod poza zwiazkiem.
  • sophie04 napisała:
    > a co byscîe powiedzieli jesli,wyrzucuilam go na weekend z domu bo

    Wywalasz go zdomu z powodu kłótni a do niego masz pretensje, że wypił
    7 butelek szampana w towarzystwie striptizerki? To mi wygląda na
    poważny problem z kontrolą agresji u ciebie. A gdy to on cię wywalił
    za drzwi na weekend bo się z nim kłóciłaś? Jakie byłyby twoje
    uczucia? Poszłabyś na weekend do mamy, a w poniedziałek wróciła z
    kwiatkami żęby go przeprosić?

    Facet ma naprawdę nierówno pod sufitem. Ale podziwiam, że jest taki
    odpowiedzialny i nadal chce z tobą być.
  • Miało byc dosadnie i bezlitosnie ale tym razem ci odpuszcze.
    Popracuj nad ortografia i gramatyka bo to szkodzi twojej wiarygodnosci.
  • Przytłaczająca większość ludzi uważa, że zdrada = seks. A co z kontaktami na boku, naładowanymi uczuciami, flirtowaniem, troszczeniem się o siebie. Czy to przypadkiem również nie zdrada, mimo braku seksu?
  • nie koniecznie większość tak uważa, natomiast takie było mniej więcej założenie
    tematu. Jeśli mój mąż zacząłby dbać o inną kobietę w taki sposób, że ja
    zostałabym na drugim planie, też czułabym się zdradzona.
    Z tym, że na pewno, gdyby się "opamiętał" przed seksem z tą osobą, byłabym w
    stanie wrócić do w miarę normalnego życia (chociaż i tak pewnie w niepewności,
    czy nie pojawi się nowa, potrzebująca opieki istota). Po przekroczeniu tej
    granicy, nie ma na to szans.
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
    to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
    przecież nic nie tracisz T.P
  • nie istnieje coś takiego jak UNIEWAŻNIENIE małżeństwa- stwierdza się
    tylko, że małżeństwo zostało nieważnie zawarte- czyli nie istniało!
    Dokładnie!
  • Ja proponuje zastanowic sie porzadnie nad sama soba (jak trzeba, to
    zmienic siebie i swoje zachowanie - jest zupelnie blednym
    przekonanie, ze my jestesmy idealni a druga strona ma sie zmienic),
    potem nad facetem, czy wart zachodu i potem nad obecnym ukladem
    panujacym w zwiazku. Wydaje mi sie kompletna bzdura wyrzucanie
    faceta za kazdym razem, jak cos sie nie uklada. Wyrzuca sie raz i
    skutecznie, jak sie ma dosc juz wszystkiego, a nie gra z innym
    czlowiekiem traktujac go jak mebel. Ja to wogole jestem zdziwiona,
    ze on pozwala na taki brak szacunku do siebie. Dorosli ludzie
    powinni rozmawiac, by rozwiazac problemy i szanowac sie nawzajem, a
    nie traktowac zwiazku jak pola bitwy, gdzie ktos ma wygrac,
    najlepiej po trupach.
  • Jeśli kłótnia jest powodem "wyrzucenia" z domu, to trudno, ale sama go
    popchnęłaś do takiego zachowania. Co miał iść pod most? nie pisz,że
    mógł iść do mamy, bo mieszkał z Tobą a nie z mamą. Powinnaś jego
    rachunek uregulować. A psycholog jest rzeczywiście potrzebny, skoro
    nawet kłócić się normalnie nie potrafisz.
  • są jeszcze inne używki, które świadomość wyłączają a działanie zostanie. Alkohol to tylko jedna z możliwości. Weźmy zatem MDMA, czyli popularną extasy. Tutaj świadomość przełącza się na "i love everybody" i powiedzmy że wraca z imprezy, jeszcze na solidnej bombie, za przyzwoleniem żony/partnerki, i spotyka sąsiadkę, która potrzebuje by ktoś wbił jej gwoździa (nieważne w co). A że jest w stanie w jakim jest to ląduje z nią w łóżku. I tyle historii. Wszyscy tylko że alkohol. Alko nie jest dobrym przykładem, bo jak się schlejesz do stanu utraty świadomości to zrobić nic nie możesz, a jak zrobić możesz to znaczy, że jeszcze kontaktujesz.
  • real_mayer napisała:

    > Z tym, że na pewno, gdyby się "opamiętał" przed seksem z tą osobą, byłabym w
    > stanie wrócić do w miarę normalnego życia (chociaż i tak pewnie w niepewności,
    > czy nie pojawi się nowa, potrzebująca opieki istota). Po przekroczeniu tej
    > granicy, nie ma na to szans.


    To tylko teoria, nigdy nie wiesz jak byś się zachowała w przypadku rzeczywistej
    zdrady. Sam kiedyś, podobnie jednoznacznie do tego podchodziłem a dziś pomimo iż
    również wszystko toczy się tylko w teorii, skłaniałbym się ku nie tyle
    wybaczeniu co jednak podjęciu walki o swój związek(a może o kobietę).
    --
    żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
  • wiem, że to teoria, natomiast znam siebie na tyle że jak już pisałam
    wcześniej nie umiałabym takiej rzeczy wybaczyć na tyle, żeby później
    nie wypomnieć w kłótni tego co się stało. A w wybaczaniu chodzi o
    to, żeby nie wracać do tematu. Więc męczyłaby się nie tylko ja, ale
    osoba której miałabym "wybaczyć"
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie
    wierzyć? Jeśli to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne
    miejsce, a jeśli nie, to przecież nic nie tracisz T.P
  • Witajcie,
    Ja go ie wyrzucilam ,moze zle sie wyrazilam,stwierdzilismy ze jak
    dziecko ma sluchac 3 godz naszej klotni to on jedzie do rodzicow 300
    km na weekend.Mala miala dosc naszcych klotni a ma problemy
    zdrowotne i adaptacje w nowym msc bo wiecznbie jestesmy na walizkach
    (kariera)wiec tak tez robil jak sie poklocilismy tak raz na 2 msc i
    matka dzwonila i mi potwierdzila ze dojechal po czym jak sie
    uspokiolismy to on wracal w poniedzialek.
    problem jest taki ze on jest wybuchowy i hiperaktywny ja jestem
    bardziej spokojmniejsza i wole przemyslec 5 razy.
    wiec ja go nigdzie nie wywalam tylko wiemy ze dziecko ma miec
    spokoj.a sorry jak bys sie dowiedzial ze facet poszedl do b....to co
    bys zrobil?przeplakal i poglaskal ?nie...
  • witajcie,
    Chodze do Psychologa on mi proponuje terapie,nadal uwazajac ze nic
    tam nie zrobil tylko panna wypmpowala z niego kase .dziecko
    strasznie przechodzi ten okres bo go nie ma w domu i chyba
    lepiej.pytanie teraz nawet jak nie bzykal bo jak po 7 butelakch
    szampana-czy taki gosc jest normalny.wiem jeden facet sobie siedzi
    na neciku i sobie flirtuje i ogada porno wiec porownam to do tego
    tylko ze tu jest porno live.
    zapewnia mnie ze mnie kocha ,...ale czy warto lykac .Nawet nie wiem
    czy wczesniej tego nie zrobil ?moze w dzien bo do domu normalnie
    wracal...
    nie umiem tego zapomniec ,wierze ze sie nie p...z inna kobieta ale
    hmmm oklamal mnie nie powiedzial ze cos jest nie tak w naszym
    zwiazku tylko w ciagu 5 min podjal wariacka decyzje.popelniam bledy
    ale nigdy bym mu tego nie zrobila jezeli juz odeszla bym zakonczyla
    historie i wtedy .

    rowniez mam 6 msc bez seksu ,i przytulenia...i co jestem kobieta i
    rowniez mi tego cholernie brakuje .ale skoro facet mysli ze mi kupi
    kwiatka w niedziele swiadczy o wielkiej milosci ?pewnie ze to mile
    ale to w koncu jestem z kim z samcem z ktorym tylko mieszkam w
    jednym domu.po cholere mi wlewa kit z tym slubem.
    moze sie myle ale chyba sie poddaje .
  • Żartujszesz prawda? Sytuacja jakaś z kosmosu.
    Pójdźmy dalej i naszpikujmy kolesia fetą plus extasy a może nawet dajmy mu kwasa! To dopiero będzie mógł sobie ru... nawet królika!


    Weźmy zatem MDMA, czyli popularną extasy. Tutaj
    > świadomość przełącza się na "i love everybody" i powiedzmy że wraca z imprezy,
    > jeszcze na solidnej bombie, za przyzwoleniem żony/partnerki, i spotyka sąsiadkę
    > , która potrzebuje by ktoś wbił jej gwoździa (nieważne w co)
    .
    --
    Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to przecież nic nie tracisz T.P

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.