• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zdrada ale nie romans- jest różnica? Dodaj do ulubionych

  • 16.02.10, 22:23
    Ciekawa jestem jak na to patrzycie? Czy jest tak samo jak partner
    zdradzi dla samego seksu, czy jeżeli jest romans w tle? Sam seks bo
    zdrada nie z samą kobietą ale także z jej mężem- czyli trójkącik.
    Spotkania regularne, nie tylko w łóżku, od ponad roku. Czy można to
    usprawiedliwić z większoną potrzebą doznań seksualnych?

    --
    Człowiek jest całością, chyba że bliźni postanowią inaczej.
    Edytor zaawansowany
    • 16.02.10, 22:25
      kajda28 napisała:

      > Ciekawa jestem jak na to patrzycie?

      a co to za różnica, seks to seks


      --
      Nie zniosę tego dłużej
      • 16.02.10, 22:29
        Ale tu wiadomo że on nie odejdzie, że wróci do żony, że nie wydaje
        na nią pieniądze. Że nie szuka kogoś innego, że nie czuje się źle w
        związku, nie jest nie doceniany. Potrzeba mu tylko innego seksu i
        nic więcej.
        --
        Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
        • 17.02.10, 10:50
          opowiadanie takich teori, ze "..wiadomo, ze..", oznacza tylko, ze
          delikwent nie jest swiadomy wszystkich nastepst zdrady i jej
          konsekwencji
        • 22.02.10, 10:08
          Tu jest jeszcze gorzej, ocierał się swoim penisem o penis innego facatea. Nie
          dość że zdrajca, to jeszcze zwyrodnialec
        • 22.02.10, 16:38
          <Ale tu wiadomo że on nie odejdzie, że wróci do żony

          A zona chce takiego popapranca? To wlasnie jest sytuacja ktora
          usprawiedliwia uniewaznienie malzenstwa. Dokladnie - uniewaznienie,
          a nie rozwod.
          • 23.02.10, 09:16
            nie istnieje coś takiego jak UNIEWAŻNIENIE małżeństwa- stwierdza się
            tylko, że małżeństwo zostało nieważnie zawarte- czyli nie istniało!
            Dokładnie!
        • 22.02.10, 21:53
          a jak sie nie seksi, tylko gada, pisze, dzwoni, opiekuje sie, czulosci prawi, a dom go g. obchodzi to to nie jest zdrada? a jak mu tylko loda robi, to nie jest zdrada, a jak sie caluja, to nie jest zdrada? prosze Cie...
          --
          --
          fajne strony internetowe: www.wwwiecej.pl :)
          fajne zdjęcia i grafiki: www.rallyart.pl :)
        • 23.02.10, 01:09
          Miało byc dosadnie i bezlitosnie ale tym razem ci odpuszcze.
          Popracuj nad ortografia i gramatyka bo to szkodzi twojej wiarygodnosci.
      • 16.02.10, 23:08
        a jest w tym przypadku seks z fantazja(maz tej drugiej robi za element fantazyjny)
      • 17.02.10, 10:40
        chyba jest roznica miedzy zdrada duchowa i fizyczna.
        dla drugiej strony wybzykanie przez partnera prostytutki czy
        pojscie "na drziwki" niekoniecznie jest bolesne ..ale wybzykanie
        osoby z ktora wie sie, ze partner ma sie uczuciowy kontakt to nie to
        samo. dla samej osoby bzykajacej jest to tez roznica i nieprawda
        jest, ze sex to seks
        • 17.02.10, 12:07
          Co Cię by nie zabolało: wybzykanie jakiegoś kolesia przez Twoja kobietę, którego
          imienia by nawet nie znała czy uczuciowa wieź (i seks) z kimś już konkretnym?;)
          --
          Nigdy nie wiadomo, kiedy głupi żartuje.
          • 17.02.10, 15:47
            uwazam, ze uczuciowa wiez + sex z "kolesiem" oznaczaloby dla mnie
            koniec zwiazku.
            przypadkowy zas sex niekoniecznie. a tak jest najczesciej u mezczyzn.
            jedno jest dzialaniem z premedytacja i pelna swiadomoscia a drugie w
            afekcie. prawo takze odmiennie interpretuje i rozroznia w wyroku
            obia stany uczuciowe.
            • 22.02.10, 13:51
              Jeśli tylko bzyka się z innym, dla samego bzykania, to traci mój
              szacunek,a więc ciao. Jeśli bzka się z innym i jest w tym również
              uczucie, to przykro mi, rozumiem, ciao.
            • 22.02.10, 18:44
              Jack, stary, ale napisz nam szczerze... Bylbys z kobieta, ktora by sie z
              kolesiem bzykala, nawet jesli nic by do niego nie czula? Szczerze watpie;-)
        • 22.02.10, 18:43
          Serio? Naprawde sa kobiety, dla ktorych traktowanie ich jak scierki nie jest
          bolesne? No, prosze, kto by pomyslal...
      • 22.02.10, 18:41
        ja paisalam o pojsciu do b... wiem wiem to nie jest swiete ale
        bzykania nie bylo .mam podobne podejscie jestem liberalna ze jak nie
        ma uczucia to pal licho.Tu raczej bylo bajerowanie i wyciaganie kasy
        od goscia .Ok byl naiwny moze i jest caly czas szkoda mi ze trafilam
        na takiego bo mamy 5 letnia coreczke.i jestem totalnie
        zszokowana .tak chyba mu nie zaufam on mi psize o terapiach ale czy
        ja uwierze w zmiane.No tak nie spal ale pewnie mial ochote skoro tam
        poszedl bo byl na mnie wsciekly ze nic sie nie uklada ,ale po
        cholere mi chrzani o slubie domie i reszcie.
        nie rozumiem psychiki facetow ,wiele kobiet zyje z tym na codzien
        albo gra udaje ze nic nie widzi...a we mnie sie cos zlamalo.
        ogolnie jestem fajna babka bez jakiegos tam przesadzania ...i nigdy
        nie mialam problemow by sobie kogos znalezc ,znalazlam sobie
        czlowieka ktory pol zycia siedzial przy ksiazkach i na tyle jest
        naiwny ze sobie wpadl i chyba dalej nie wie gdzie byl.
        tak jak ktos zauwazyl bylam na tabletkach uspakajajacych nie spie
        nie umiem tego przetrawic ,wyobrazam sobie nie wiem co ,z drugiej
        strony wiem ze wiele walczylismy o ten zwiazek i dzialalamy na tych
        samych falach .bylam chyba za dobra babka .i tyle a teraz bede go
        tepic...a swoje terapie niech sobie robi z inna.
        • 22.02.10, 23:55
          sophie04 napisała:
          > poszedl bo byl na mnie wsciekly ze nic sie nie uklada ,ale po
          > cholere mi chrzani o slubie domie i reszcie.
          Pewnie czuje się odpowiedzialny, za ciebie i dziecko, uważa, że
          powinien się z tobą ożenić (taki jest zwyczaj, ze jak jest dziecko to
          facet powinien)

          > naiwny ze sobie wpadl i chyba dalej nie wie gdzie byl.
          Nie wie, że to miejsce gdzie był to był burdel?

          > samych falach .bylam chyba za dobra babka .i tyle a teraz bede go
          > tepic...a swoje terapie niech sobie robi z inna
          Pewnie już go tępiłaś. Czegoś mu jednak brakowało, skoro ciekawiło go
          co jest burdelu. Inaczej byłby z tobą pod kołderką, a nie tam. Na
          dostajesz bólu głowy kiedy tylko zrobi coś co ci się nie podoba?
    • 16.02.10, 22:29
      Nie usprawiedliwiam.
      A nazywaj jak chcesz. Różnica w zasadzie tylko jeśli chodzi o umieszczenie w
      czasie (jedno może być jednorazowe, a drugie trwa i ma ramy czasowe typu od do).

      ps. zwiększoną.
      --
      Czasem kończy mi się cierpliwość do ludzkiej głupoty, a nie mam gdzie uzupełnić.
    • 16.02.10, 23:36
      Dla mnie to też romans tyle że z dwiema osobami... Sama zdrada dla
      seksu to byłby jednorazowy wyskok
      --
      To co piszę niekoniecznie się do mnie odnosi. Przeważnie to tylko
      myślenie życzeniowe
    • 17.02.10, 08:19
      zdrada to świadome zawiedzenie zaufania danego przez drugą osobę. W takim
      przypadku, nie sądzę aby partner poinformował partnerkę o swoim zamiarze
      uprawiania seksu z innymi (nie obchodzą mnie powody/usprawiedliwienia), tym
      samym zrobił coś co, jest ogólnie nieakceptowane w związkach, bez jej wiedzy -
      dla mnie zdrada jak inna a jeśli para była ciągle ta sama, to nawet jest to
      swego rodzaju romans.
      Życie to sztuka wyboru, nie wierzę że zdradzający myślał że nie robi nic
      "złego", gdyby tak było, zapytałby o zgodę
      --
      Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
      to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
      przecież nic nie tracisz T.P
      • 17.02.10, 10:44
        "..zdrada to świadome zawiedzenie zaufania danego przez drugą osobę"
        a jak ktos wypuka sasiadke w stanie upojenia alkoholowego czyli
        nieswiadomosci to nie jest juz zdrada?
        • 17.02.10, 10:59
          w stanie nieświadomości, ale mu stanie??
          Podobno głupie pytanie nie istnieją, więc udzielę Ci poważnej odpowiedzi.
          Tak to wtedy zdrada. I pytasz się nie wiem po co, żeby się słowa uczepić? Czy
          udajesz idiotę?
          --
          Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
          to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
          przecież nic nie tracisz T.P
          • 17.02.10, 15:55
            mozesz wiec sobie wyobrazic dwie sytuacje:
            - 1, gdy mezczyzna przypadkowo znajduje sie w sytuacji gdy
            zaproszony przez sasiadke i po spozyciu duzej ilosci alkoholu a wiec
            przy niepelnej swiadomosci idzie z nia do lozka
            -2, gdy z ta sama sasiadka prowadzi dlugi w czasie romans,
            regularnie ja bzykajac
            czy obie sytuacje maja ta sama wartosc wagowa ? uwazam, ze nie.
            sady w panstwie demokratycznym tez odrozniaja i wydaja wyroki w
            zaleznosci od sytuacji.
            • 17.02.10, 19:10
              ad1.
              to po pierwsze, co robi facet z sąsiadką i dlaczego spożywa z nią duże ilości
              alkoholu?? Już pewnie w tym momencie oszukuje swoją partnerkę, bo nie sadze, że
              by się z uśmiechem na ustach zgodziła na taką sytuację. Po drugie, to znaczy że
              jest idiotą i nie potrafi określić ile alkoholu można spożyć, nie uchlewając się
              do "nieświadomości" (zresztą ja w ogóle nie wierzę że w stanie nieświadomości
              można się z kimś przespać, co to ku&rw@ zaniki pamięci, ale działać można??)
              Świetnie więc uznajesz, że upijanie się w towarzystwie innych kobiet do stanu w
              którym, jest ci obojętna czy uprawiasz z nią seks czy rzygasz jest lepsze od
              romansu?
              ja stawiam znak równości.
              --
              Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli
              to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to
              przecież nic nie tracisz T.P
              • 22.02.10, 17:02
                Zgadzam się z Jackiem. Jest różnica między przygodnym seksem a seksem
                z uczuciem i dłuższym romansem. Co do tego nikt chyba nie ma
                wątpliwości. Są ludzie którzy zareagują tak samo na te dwie rzeczy -
                tak jak real_mayer - czyli natychmiastowym zerwaniem wszelkich
                kontaktów, rozwodem i czym tam trzeba. Są natomiast też ludzie którzy
                zareagują na jednorazowy wyskok bardziej pobłażliwie. Nie spotkałem
                się z żadną z tych sytuacji ale na logikę łatwiej byłoby mi
                przetrawić gdyby moja żona po pijaku na delegacji itp. przespała się
                z jakimś facetem a potem tego żałowała. Nie byłoby to lekkie ale...
                Może jakoś... Romansu - takiego z kłamstwami i ukrywaniem - raczej
                nie potrafiłbym wybaczyć.
                • 22.02.10, 18:48
                  Jakos jeszcze nie slyszalam, zeby facet wybaczyl zdrade kobiecie, to raczej
                  domena niedowartosciowanych kobiet, uzaleznionych w swoich facetow;-)
              • 23.02.10, 09:50
                są jeszcze inne używki, które świadomość wyłączają a działanie zostanie. Alkohol to tylko jedna z możliwości. Weźmy zatem MDMA, czyli popularną extasy. Tutaj świadomość przełącza się na "i love everybody" i powiedzmy że wraca z imprezy, jeszcze na solidnej bombie, za przyzwoleniem żony/partnerki, i spotyka sąsiadkę, która potrzebuje by ktoś wbił jej gwoździa (nieważne w co). A że jest w stanie w jakim jest to ląduje z nią w łóżku. I tyle historii. Wszyscy tylko że alkohol. Alko nie jest dobrym przykładem, bo jak się schlejesz do stanu utraty świadomości to zrobić nic nie możesz, a jak zrobić możesz to znaczy, że jeszcze kontaktujesz.
                • 24.02.10, 08:45
                  Żartujszesz prawda? Sytuacja jakaś z kosmosu.
                  Pójdźmy dalej i naszpikujmy kolesia fetą plus extasy a może nawet dajmy mu kwasa! To dopiero będzie mógł sobie ru... nawet królika!


                  Weźmy zatem MDMA, czyli popularną extasy. Tutaj
                  > świadomość przełącza się na "i love everybody" i powiedzmy że wraca z imprezy,
                  > jeszcze na solidnej bombie, za przyzwoleniem żony/partnerki, i spotyka sąsiadkę
                  > , która potrzebuje by ktoś wbił jej gwoździa (nieważne w co)
                  .
                  --
                  Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to przecież nic nie tracisz T.P
            • 22.02.10, 18:47
              Przepraszam, ale coz to za zwyczaje, zeby chlop lazil do sasiadki na wodke? Jak
              ktos z takim chlopem sie wiaze, to i problem ma.
    • 17.02.10, 08:50
      ja bym w ramach urozmaicenia i zwiększania doznań zorganizowała taki trójkącik z akimś jego dobrym kumplem;)
      ale ja to varia-tka jestem, więc nie polecam brać ze mnie przykładu
    • 17.02.10, 11:55
      to zdrada i to zdrada.
      wiec chyba zadna roznica?
      --
      z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
    • 17.02.10, 14:39
      każdy skok w bok można tak usprawiedliwiać
      tylko czy osoba dotknięta zdradą zechce takie usprawiedliwienie przyjąć...

      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
      się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
    • 17.02.10, 15:56
      technicznie romans i zdrada to nie to samo, romans zakłada trwanie, zdrada może
      być jednorazowa, ale sytuacja opisana jest dla mnie jednak dziwna i
      niekoniecznie ją rozumiem
      • 22.02.10, 18:50
        Ale romans jest zdrada, zas zdrada nie musi przerodzic sie w romans. Zgadza sie?
        Po co wiec te wszystkie dorabiane ideologie?
    • 17.02.10, 17:05
      oczywiscie, kolosalna, a dokladnie taka, ze dano dupy raz a nie raz
      do n potegi
      • 22.02.10, 14:20
        Jeden możesz podnosić do n-tej potęgi, nawet do k-tej jak bardzo chcesz.
        I tak zawsze będzie jeden ;)
        Matematyka się kłania.
        • 22.02.10, 14:54
          to podnieś 1 do potęgi -1 i zobacz co wyjdzie

          matematyka się kłania
          • 22.02.10, 15:10
            Wg. mnie to dalej 1.
            Tekst
            linka

            Oświeć mnie jeżeli jest inaczej.
          • 22.02.10, 15:11
            > to podnieś 1 do potęgi -1 i zobacz co wyjdzie

            sorry, ale również 1
    • 22.02.10, 07:15
      a co byscîe powiedzieli jesli,wyrzucuilam go na weekend z domu bo
      sie poklocilismy i leoiej dla dziecka bo nie chce by wysluchiwala
      klotni ,wiec oposcil mieszkanie ,na weekendzik mowiac ze idzie do
      mamy ,wierzylam bo tak zawsze bylo po klotniach i amtka mi dzwonila
      ze dotarl.
      ale tego wieczoru poszedl do burdelu twierdzi ze na striptis i
      stawial lafiryndzie butelki szampana i z nia sobie
      gadal .sprawdzialam wzielam za fraki kolegi poszlismy do owego b...i
      spytalam sie panny wprost co robili ,rozmawiali tanczyli ,ona go
      calowala ale go zdoila na smierc bo wiadomo ze one wylewaja szamoan
      by sie nie spic by naciagac a goscie pija jak idioci.wiec sie
      zapil,znalazlam jego rachuneczki i faktycznie bylo 7 butelek
      szampana i za ta sume seksu nie ma.
      wywalilam gi z domu cholera i nie umiem mu przebaczyc nie wiem co o
      tym myslec ,wiem ze nic tam nie bylo ale czy juz sam fakt tam
      pojscia nie swiadczy ze jak mu orzebacze to zrobi to samo?czy takim
      ludziom sieufa .bylismy przed slubem i planowalismy wszystko ale
      fak^t ze zlapala mnie lekko depresja bo pracowalam w swietnej firmie
      ^gzie mialam super robote i wyplatke bylam z siebie dûmna i wpadlam
      w depreche jak ^zakonczyl mi sie kontrakt zamknelam sie w sobie ,juz
      przestalam sie traktowac jako biznes babka i malo atrakcyja .on sie
      staral ale tez ile mozna.nie bronie jego i nie bronie siebie ale co
      wy o tym sadzicie .na razie dalam mu wolnosc i czas do
      przemyslenia.sobie tez ...poszlam do psychologa bo zglupialam bo jak
      slucham czasmi kolezanej co one toleruja stwierdzilam ze jestem z
      epoki sredniowiecza .poradzcie .a
      • 22.02.10, 10:18
        Przede wszystkim radzę czytać to co się napisało przed kliknięciem
        WYŚLIJ, bo trochę trudno Twój tekst ogarnąć.
        A co do faceta...cóż, niewiadomo w jakim celu tam poszedł, może
        chciał zdradzić i zabrakło mu odwagi albo po tych 7 butelkach nie
        dał rady? Pewnie zrobi to znowu.
      • 22.02.10, 10:22
        Sophie04 - spotkał Cię kanał i dobrze, żeś poszła do psychologa. Na
        pewno przyda Ci się czas, żeby sobie to w głowie jakoś poukładac i
        żeby ktoś Cię wspierał. Prawda, że koleś zachował się kiepsko, ale
        prawda też, że każdy związek jest inny, żaden nie jest prosty i
        większośc spraw, które zdarzają sie związkom trudno jednoznacznie
        ocenic. Też nie uważam, że Twoja depresja go suprawiedliwia, ale to
        mi sie wydaję mądre, że o tym pamiętasz, jako o okoliczności. No bo
        to jest fakt, w tej okoliczności oboje żyjecie, ona wpływa i na
        Ciebie i na niego. Może - jak już będziesz miała jasnośc większą
        strzelilbyście sobie terapię małżeńską - no bo jest między wami u
        podstaw jakiś megakonflikt - skoro często sie zdarza, że on na
        weekend musi sie wynieśc w wyniku awantury. Jasne, że w związkach
        znosi zie różne rzeczy, ale tu jest jakiś trup w szafie. Też ten
        pomysł z pójściem do domu publicznego po kłótni z żoną (czy
        portnerką)wydaje mi się na maksa infantylny i potencjalnie groźny,
        Człwiek zaczyna myślec o przyszłości - pójdzie tam znowu? Jeśli tak
        może po więcej. Fajnie, że tam nie poszedł w końcu do łóżka. Tym
        razem. Bo skąd mu się takie coś się w głowie zalęgło? (Z trzeciej
        strony jak można miec pewnosc, że pracownicy takiej placówki nie
        kłamią? Nie wiem. Czy można wierzyc takim zapewnieniom? Nie wiem.)To
        by się warto dowiedziec, o co mu cho - generalnie - nie tylko w tym
        przypadku, ale tak u podstaw. Trzymaj się. I pamiętaj, że ze
        wszystkiego można wyjśc. Tym bardziej, że masz sporo przytomnego
        oglądu sytuacji.
        • 22.02.10, 18:52
          tak bo wina jest zawsze po 2 stronach ,zreszta 5 lat wspolnego zycia
          to nie rok nie czarujmy sie ,wiele osob tak robi i nie mowi nic
          swoim zonkom .nAOGLADALAM SIE wystarzczajaco na meetingach w
          Zakopanym ............pytanie czy lepiej sklamac czy lepiej
          powiedziec prawde .ja jestem wsickla ze tak ze nie powiedzial czego
          mu w zyciu brakuje nie jestem typem zakonnicy ani matki katoliczki
          czekajacej na seks z zegarkiem w reku.sorry ale nic nie rozumiem.
          widocznie to nie milosc i tyle .
      • 22.02.10, 10:22
        Pierwsze co mogę Ci poradzić to:
        1.Udaj się na jakis kurs języka polskiego jak czytam twoje wypociny to
        mam odruchy wymiotne. Tłumaczenie się dysleksją, dysortografią czy jakimś innym
        rodzajem dysdebilizmu nic ci nie da...
        2. Odstaw psychotropy bo nie kontrolujesz własnych fantazji..
        Cóż chciałbym widziec jak wpadasz do agencji towarzyskiej i przepytujesz
        panienkę z niej na okoliczność jej kontaktów z klientem... Panowie z "ochrony"
        pewnie pomagali przeszukiwać ci rachunki....
        Spróbuj jakichś innych leków - aktualne są dla ciebie za mocne...
        • 22.02.10, 10:28
          Przyganiał kocioł garnkowi. Tylko, że sophie pisała w stresie, na
          gorąco, a Ty w jakiejś chłodnej frustrze. Lepiej z niej zejdź, zanim
          stanie się jasne, co jest jej przyczyną i posypią się tu kpiny z
          Ciebie. No bo skoro na prawdę chciałbyś zobaczyc ją w tej akcji w domu
          publicznym, to ciekawe, co jeszcze chciałbyś zobaczyc... Albo nie...
          Nieciekawe. No i na serio - czytaj więcej. Lepszych autorów. To zawsze
          pomaga.
          • 22.02.10, 10:45
            Nie wszedłem i nie zamierzam na nią wchodzić , wiec nie widzę jak miałbym z niej
            zejść...
            Po drugie primo przeraziłem sie wizji przyszłych kpin ze mnie....:))))))
          • 22.02.10, 12:52
            yrrah napisała:

            > Przyganiał kocioł garnkowi. Tylko, że sophie pisała w stresie, na
            > gorąco, a Ty w jakiejś chłodnej frustrze. Lepiej z niej zejdź, zanim
            > stanie się jasne, co jest jej przyczyną i posypią się tu kpiny z
            > Ciebie. No bo skoro na prawdę chciałbyś zobaczyc ją w tej akcji w domu
            > publicznym, to ciekawe, co jeszcze chciałbyś zobaczyc... Albo nie...
            > Nieciekawe. No i na serio - czytaj więcej. Lepszych autorów. To zawsze
            > pomaga.
            a gdzie jest napisane, że stres zwalania od myślenia nad tym co i jak się pisze? czy to, ze jestem w stresie usprawiedliwia pisanie "dópa"?
      • 23.02.10, 00:11
        sophie04 napisała:
        > a co byscîe powiedzieli jesli,wyrzucuilam go na weekend z domu bo

        Wywalasz go zdomu z powodu kłótni a do niego masz pretensje, że wypił
        7 butelek szampana w towarzystwie striptizerki? To mi wygląda na
        poważny problem z kontrolą agresji u ciebie. A gdy to on cię wywalił
        za drzwi na weekend bo się z nim kłóciłaś? Jakie byłyby twoje
        uczucia? Poszłabyś na weekend do mamy, a w poniedziałek wróciła z
        kwiatkami żęby go przeprosić?

        Facet ma naprawdę nierówno pod sufitem. Ale podziwiam, że jest taki
        odpowiedzialny i nadal chce z tobą być.
      • 23.02.10, 09:35
        Ja proponuje zastanowic sie porzadnie nad sama soba (jak trzeba, to
        zmienic siebie i swoje zachowanie - jest zupelnie blednym
        przekonanie, ze my jestesmy idealni a druga strona ma sie zmienic),
        potem nad facetem, czy wart zachodu i potem nad obecnym ukladem
        panujacym w zwiazku. Wydaje mi sie kompletna bzdura wyrzucanie
        faceta za kazdym razem, jak cos sie nie uklada. Wyrzuca sie raz i
        skutecznie, jak sie ma dosc juz wszystkiego, a nie gra z innym
        czlowiekiem traktujac go jak mebel. Ja to wogole jestem zdziwiona,
        ze on pozwala na taki brak szacunku do siebie. Dorosli ludzie
        powinni rozmawiac, by rozwiazac problemy i szanowac sie nawzajem, a
        nie traktowac zwiazku jak pola bitwy, gdzie ktos ma wygrac,
        najlepiej po trupach.
      • 23.02.10, 09:40
        Jeśli kłótnia jest powodem "wyrzucenia" z domu, to trudno, ale sama go
        popchnęłaś do takiego zachowania. Co miał iść pod most? nie pisz,że
        mógł iść do mamy, bo mieszkał z Tobą a nie z mamą. Powinnaś jego
        rachunek uregulować. A psycholog jest rzeczywiście potrzebny, skoro
        nawet kłócić się normalnie nie potrafisz.
        • 24.02.10, 05:56
          Witajcie,
          Ja go ie wyrzucilam ,moze zle sie wyrazilam,stwierdzilismy ze jak
          dziecko ma sluchac 3 godz naszej klotni to on jedzie do rodzicow 300
          km na weekend.Mala miala dosc naszcych klotni a ma problemy
          zdrowotne i adaptacje w nowym msc bo wiecznbie jestesmy na walizkach
          (kariera)wiec tak tez robil jak sie poklocilismy tak raz na 2 msc i
          matka dzwonila i mi potwierdzila ze dojechal po czym jak sie
          uspokiolismy to on wracal w poniedzialek.
          problem jest taki ze on jest wybuchowy i hiperaktywny ja jestem
          bardziej spokojmniejsza i wole przemyslec 5 razy.
          wiec ja go nigdzie nie wywalam tylko wiemy ze dziecko ma miec
          spokoj.a sorry jak bys sie dowiedzial ze facet poszedl do b....to co
          bys zrobil?przeplakal i poglaskal ?nie...
    • 22.02.10, 10:16
      Jak dla mnie zdrada sama w sobie ma wydźwięk negatywny...
      Zdrada to zdrada... i oznacza dla mnie brak zaufania do partnera...
      Partnerstwo jest intymna relacja dwojga ludzi... dla mnie nie do przyjecia...
    • 22.02.10, 10:29
      zdrada to zdrada, pod ścianę i rozstrzelać.
    • 22.02.10, 10:35
      kazda kobieta interpretować sobie moze jak chce.

      Zdrada to pojęcie dosc ogolne, bo zdardzac mozna ideały czy samego siebie.

      ejsli mowimy w kontekscie zwiazkowym to wg mnie wszystkiego nie mozna wrzucac do
      jednego worka.

      Wezmy przykłąd:
      Kobieta zachowywala sie troch agresywnie, poklucili sie, wyjechala na tygodniowy
      urlop, mezczyan byl sam, zaczelo mu czegos brakowac, a kolezanka w pracy
      wiedziala o celej sytuacji po czym wypiela mu tylek i ją wybzykal, ale i tak bya
      złą pracownica i suką wiec ja po tym zwolnil
      Kobieta wraca do domu, godza sie ale mezczyne chwyta sumienie i mowi ze cos
      takiego się stało. Jedncozesnie kocha swoaj zonę i nawet jesli sobie inne bzyka
      to nigdy jej nie opusci i zawse z nią bedzie, i bedzie wspieral tylko ją.
      Wg mnie to ejst calkiem normalne, oczywiscie kobieta moze uznac to za wielka
      zdrade i odejsc na zawsze. Ale wg mnie to jst normalne,

      Sytuacja nr dwa:
      Mezczyna jest z kobitą, w sume ma ja gdzies ale jak oze sąrazem to są, nie
      traktuje jej powaznie szuka innej dziewczyny, dla zabawy zaliza co sie da, ale
      szuka tez sobei nowej partnerki, nic nie mowi swojej kobiecie, ma z nia romans,
      zdradza, po zcym planuje z nia slub.
      Romans i zdrada wychodza na jaw.
      Kobieta wie ze ich zwiazek i tak nie ma sensu więc nie wyacza zdrady i odchodzi.

      Wg mnie to sa skrajne rozne sytuacje

      pozatym wesmy realne sytuacje w czasie np wojny
      zawse wystepuja wtedy niedobory ezcyzn ktorzy giną i na jednego mezczyneprzypada
      ich wtedy kilka
      jak w takim kontekscie spolecznym w ogole mozna mowic o zdradzaniu?

      Mysel ze wiekszosc problemow z brakiem checi wybaczania wynika z tego ze kobiety
      mysla na styl meski oraz pragna wykorzystac fakt zdrady jako argument na swoja
      strone w jakis potyczkach
      bo sytuacje srozne

      ale to oczywiscie decyzja kobiety i ja ksie z nią czuje,
      wiele kobiet ma swiadomosc ze w pewncy hwarunakch mezcyznie trudno odmuwic
      jakies łatwej kobiecinie jednak nie zagraza to w zaden sposob ich zwiazkowi.
      • 22.02.10, 10:43
        fajne rozwiązanie.Małżonkowie sobie żyją, mieszkają, wspomagają się w kłopotach,
        ale każde na boku ma kochanka.
        Więc pójdźmy dalej czemu ci kochankowie mają być dobiegający.
        Niech małżonkowie rozbudują dom i sobie wszyscy razem mieszkają we wspólnej
        rodzinie. a od święta to taki czworokąt nawet można sobie zrobić.
        • 22.02.10, 10:56
          chcialem tylko powiedziec ze nie kazda sytuacja jest tak sama

          wiele ejst kobiet ktore butnie odrzucaja calkiem fajnych mzeczyn wtedy keidy
          jest nie zasadne bo powiedzmy ze jakas suka gozaczepiala i kazdy ma slabsze dni.
          oczywiscie maja do tego prawo, ale czesto zdarza sie potem ze czuja ze mogły by
          wybazyc i nie zawsze potrafią sie pozbierac, nie mowiac juz o tym ze moga miec
          np problemy ze znalezieniem kogos kto by dorównywał byłemu, i msyla sobie czasem
          kurcze... to eni bylo w sumie nic takiego.
          takei ejst zycie, ale jak ktos chce to moze miec swoje zasady i zdrada=rozstrzelanie
          powodzenia
          • 22.02.10, 11:05
            rozumiem facet ma słabsze dni a kobieta jest suką
            gdyby mąż był fajny to sam by przyprowadzał dla żony jakiś fajnych swoich kolegów
            może mogliby jeszcze na tym zarobkować
            • 22.02.10, 11:18
              nei oceniam tego
              kazdy ma prawo do własnych wyborów i wartosci
              grunt to to by czuł sie z nimi dobrze i szczesliwy

              ten wątek jest raczej o tym ze są rozne sytuacje i rózne okolicznosci
          • 22.02.10, 11:07
            domyślam się, że komuś się trafiają słabsze dni.
            chyba my sobie nie pogadamy
            • 22.02.10, 13:55
              to tez raczej wkwestia twoich wyborazen i interpretacji

              osobiscie nie mam z tym zadnych probemow

              oczywiscie sa lduzie ktorzy nieodpowiednie spojrzenei czy usmiech uznaja za
              dowod zdrady i wystarczajacy powod do opuszczenia

              podejrzewam ze w ich emojconalnym wnetrzu panuje spory strach i panika, oraz
              straszne niedowartosciowanie i niskie poczucie walsnej wartosci ktore to wywoluje
              niemniej te zasady sa indywidualne u kazdego i co mi do tego?
              • 22.02.10, 15:25
                podejrzewam ze w ich emojconalnym wnetrzu panuje spory strach i panika, oraz
                > straszne niedowartosciowanie i niskie poczucie walsnej wartosci ktore to wywolu
                > je
                owszem masz rację

                > niemniej te zasady sa indywidualne u kazdego i co mi do tego?
                no truddno, jakoś to zniosę
      • 22.02.10, 18:55
        > ale to oczywiscie decyzja kobiety i ja ksie z nią czuje,
        > wiele kobiet ma swiadomosc ze w pewncy hwarunakch mezcyznie trudno odmuwic
        > jakies łatwej kobiecinie jednak nie zagraza to w zaden sposob ich zwiazkowi.


        Uwielbiam wrecz, kiedy tak wlasnie tlumacza sie faceci, serio;-) Biedny, malutki chlopiec ze stojacym ptaszkiem nie da rady, musi wybzykac, a baba ma mu wybaczyc, bo on malutki, slaby juz taki jest...;-)
    • 22.02.10, 10:55
      Chociaż niektórym łatwiej wybaczyć jednorazowe puknięcie niż np.
      miesiące knucia, ukrywania się, oszukiwania i robienia idioty z
      partnera. W obliczu tego jedno puknięcie nie wzbudza takich emocji.

      --
      Moje ceramiki

      Opera Gliniana w sklepie...
      • 22.02.10, 14:00
        bogiemslawiena napisała:

        > Chociaż niektórym łatwiej wybaczyć jednorazowe puknięcie niż np.
        > miesiące knucia, ukrywania się, oszukiwania i robienia idioty z
        > partnera. W obliczu tego jedno puknięcie nie wzbudza takich emocji.
        >

        No z tym jednorazowym puknięciem to bym się zastanowił, gdyby okazało się dla
        przykładu, że doszło do niego w kiblu na firmowej imprezce integracyjne czy coś
        w ten deseń.

        --
        żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
    • 22.02.10, 12:31
      Ludzie, czy wy nie potraficie poprawnie pisac po polsku,
      gramatycznie? A teraz do rzeczy. Nie ma ogolnej, powszechnie
      przyjetej definicji zdrady. Kazdy rozumie coś innego pod tym
      określeniem. A to wynika z tego w jakim środowisku się urodził i
      dorastał, jakie wzorce kulturowe przejął od swej rodziny i
      środowiska. Czy wychowywał się w rodzinie religijnej, czy obojetnej
      światopoglądowo. Nie dojdziemy do wspolnej definicji zdrady, bo
      każdy ma inne rozumienie tego czynu. Dla mnie zdrada rozgrywa sie
      wyłącznie na poziomie więzi psychicznej miedzy dwoma osobami. Cała
      reszta (bzyknięcie koleażnki/kolegi z pracy, sąsiada/sąsiadki,
      nieznajomego/nieznajomej w czasie delegacji, prostytutki damskiej
      lub męskiej, itp.) to tylko czysto fizjologicze
      jednorazowe/wielorazowe akty. Organizm kobiety/mężczyzny potrzebuje
      czasami ujścia dla swej chuci. A skoro ukochanego/ukochanej nie ma
      akurat w pobliżu, no to co zrobić? Parę minut obustronnych ruchów,
      poczucie ulgi potem i to wszystko. Problem powstaje, gdy za tymi
      czysto fizjologicznymi i przygodnymi aktami, powstaje więź
      emocjonalna z nowym partnerem/partnerką. Wtedy dopiero zaczyna się
      proces zdradzania. Nie mam nic przeciwko, gdy żona daje upust swoim
      potrzebom seksualnym gdy nie jesteśmy razem (a z racji wykonywanego
      zawodu często i długo oboje bywamy na zmianę poza domem). Wiem, że
      to tylko jest ulżenie swoim naturalnym, biologicznym potrzebom. A
      jesteśmy już małżeństwem ponad 25 lat i będziemy się kochać do końca
      naszych dni.
      PS. Dla ciekawskich, akurat ja nigdy, pomimo okazji, nie zaliczyłem
      żadnej innej kobiety. Po prostu mi się nie chciało. A żona? Nie
      wiem. Obiecaliśmy sobie już dawno nie mówić o ewentualnych
      seksualnych "przygodach"
      • 22.02.10, 12:55
        więc bez sensu jest tworzenie związków małżeńskich czy partnerskich, skoro
        własciwie w ogólnej akceptacji są poboczni partnerzy.
        Mniej obłudne jest być tzw osobą puszczalską przynajmniej nie stwarza pozorów
        przyzwoitości.
        a co do wsparcia - wystarczą zupełnie pieniądze
        • 22.02.10, 13:15
          Romansując - WYDAJE NA NIĄ PIENIĄDZE - jak tu ktoś zauważył. I dlatego panie
          bardziej fakt romansu przeżywają, niż samą zdradę. Chłop się od numerka nie
          wymydli, a pieniążki jak wyda na inną panią, to ślubnej zabraknie na waciki :(
          • 22.02.10, 13:21
            taka grzybiareczka to chyba darmowa nie jest
      • 22.02.10, 13:19
        Dla mnie zdrada rozgrywa sie
        > wyłącznie na poziomie więzi psychicznej miedzy dwoma osobami. Cała
        > reszta (bzyknięcie koleażnki/kolegi z pracy, sąsiada/sąsiadki,
        > nieznajomego/nieznajomej w czasie delegacji, prostytutki damskiej
        > lub męskiej, itp.) to tylko czysto fizjologicze

        skoro tak jest , to zastanawia mnie ostatnie zdanie

        Obiecaliśmy sobie już dawno nie mówić o ewentualnych
        > seksualnych "przygodach"

        Czy nie fajnie by było wieczorem przy kominku usiąść sobie i poopowiadać sobie z
        żoną o np. co robiliście w pracy a co po pracy,
        ewentualnie porównać walory czy jak to tam nazwać , można się czegoś nowego
        dowiedzieć, nauczyć , zastosować w praktyce zdobyte umiejętności ... no fajnie
        by było
        • 22.02.10, 15:14

          Czy nie fajnie by było wieczorem przy kominku usiąść sobie i poopowiadać sobie
          z żoną o np. co robiliście w pracy a co po pracy,
          ewentualnie porównać walory czy jak to tam nazwać , można się czegoś nowego
          dowiedzieć, nauczyć , zastosować w praktyce zdobyte umiejętności ... no fajnie
          by było


          --
          żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
      • 22.02.10, 19:00
        Parę minut obustronnych ruchów,
        > poczucie ulgi potem i to wszystko


        Wow, gdyby moj facet tak widzial seks, z pewnoscia bym miala kogos na boku;-)
        Dla ulzenia sobie mozesz wziac w lapke, nie uwazasz? Prawde powiedziawszy przede
        wszystkim BRZYDZILABYM sie isc do lozka z facetem, ktory by bzykal przy kazdej
        okazji.

        Definicja zdrady jest bardzo jednoznaczna, ale rozumiem, ze nie niektorzy maja
        potrzebe dorabiania ideologi. Dla WLASNEJ wygody.
        • 22.02.10, 19:16
          sorry, ale w mojej wypowiedzi nie było żadnej ideologii. A seks dla
          samego seksu z kimś przygodnym, a seks z kimś kogo się kocha, z kim
          się jest związanym emocjonalnie i psychicznie, to dwie różne rzeczy.
        • 22.02.10, 21:12

          Definicja zdrady jest bardzo jednoznaczna, ale rozumiem, ze nie niektorzy maja
          potrzebe dorabiania ideologi. Dla WLASNEJ wygody.


          Oczywiście że jest, dlatego w przypadku opisanym przez lestrata, o zdradzie mowy
          być nie może.
          --
          żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
    • 22.02.10, 13:38
      a powiedziales jej, ze jestes swingersem/zboczuchem za nim wszedles w
      zwiazek; bo jesli znala twoje upodobania-a ich nie podziela-to sama
      sobie winna;a moze do was dolaczy?
    • 22.02.10, 13:43
      my mamy tylko romanse...
    • 22.02.10, 16:13
      Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA I DOSWIADCZENIA JEST OLBRZYMIA, ROMANS TO
      MNIEJ WIECEJ ZWIAZEK KTORY SIE KONTYNUUJE, POZA SEXEM SA SPOTKANIA
      WYJSCIA NA KOLACE, DO KINA NA KONCERT ITD... ZDRADA TO JEST Z REGULY
      JEDNORAZOWY SEX I GOOD BYE, ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE
      POPIERAM BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
      RODZINY TEJ OSOBY Z KTORA SIE ROMASUJE, A PRZECIEZ: " NIE CZYN
      DRUGIEMU CO TOBIE NIEMILE"
      • 22.02.10, 17:13

        > Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA I DOSWIADCZENIA JEST OLBRZYMIA, ROMANS TO
        > MNIEJ WIECEJ ZWIAZEK KTORY SIE KONTYNUUJE, POZA SEXEM SA SPOTKANIA
        > WYJSCIA NA KOLACE, DO KINA NA KONCERT ITD... ZDRADA TO JEST Z REGULY
        > JEDNORAZOWY SEX I GOOD BYE, ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE
        > POPIERAM BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
        > RODZINY TEJ OSOBY Z KTORA SIE ROMASUJE, A PRZECIEZ: " NIE CZYN
        > DRUGIEMU CO TOBIE NIEMILE"

        "ZALICZYLAM DUZO ZDRAD ALE ROMANSOW NIE"

        :) wpis miesiąca
      • 22.02.10, 17:36
        BO JEZELI JEST ROMANS TO JEST DUZE ZAGROZENIE NA ROZPADEK
        RODZINY
        --to chyba sedno roznicy pomiedzy romansem a zdrada.Bo jak ktos inny ciagle moze byc bardziej atrakcyjny albo miec cos co ja nie mam.To grozi, ze sytuacja sie poglebi... Albo po prostu boli .Romans to swiadomy wybor a zdrada to nagla jednorazowa przygoda.
        Z drugiej strony zdrada po alkoholu albo prostytutka moga niesc inne zagrozenia,moze realnie znacznie bardziej powazniejsze.Po alkoholu pewnie latwiej mozna sie czyms zarazic,wpasc w niechciana ciąze, trafic na groznego zadrosnego zdradzanego.Kontakty z prostytutka to pewnie tez zwiekszono ryzyko chorob.

        Mnie generalnie drazni taka postawa prostytutka tak,po alkoholu tak
        a z kims innym swiadomie nie.To takie upodlanie,umniejszanie,zasmiecanie sfery seksulnej,potrzeb partnera.Choc moze rozsadne(skuteczne) z punktu utrzymania zwiazku.
    • 22.02.10, 17:00
      Zdrada jest wtedy jak się projekt rakiety balistycznej sprzedaje agentom obcego
      państwa albo donosi do US na kumpla, który sprzedaje na allegro, ale nie płaci
      podatku.
      Romans jest wtedy jak jedna osoba wręcza drugiej kwiaty, wyznają sobie miłość,
      ale na ogół żadna nie ściąga majtek.
    • 22.02.10, 17:22
      Najczesciej romanse/zdrady sie tworza gdyz brakuje malzonkowi wiezi
      emocjionalnej.

      skok w bok jest wtedy gdy faceta libido przerasta wiez fizyczno-
      emocjionalna w malzenstwie, lub po prostu lubi zmiane,
      poczuc "innosc".
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

      Lepszy rydz niz nic.
    • 22.02.10, 19:04
      Roznica jest tylko jedna - romans to zdrada, ale nie kazda zdrada jest romansem.
      Kapito? Dawanie dupy jest dawaniem dupy, nie ma znaczenia jakiego okreslenia
      zamiennego tu uzyjesz. Tyle.
    • 22.02.10, 21:52
      Wielokrotna
    • 22.02.10, 23:24
      Bzykaniem mając obrzękłe rękawice...
      Good Morning Little Schoolgirl !
    • 22.02.10, 23:56
      W mojej opinii nie mozna takiego zachowania usprawdliwac. Takie zachowanie swiadczy o tym, ze zwiazek zwyczajnie sie rozpada. Nie ma w nim wystarczajacej pasji, podniecenia nie mowiac juz o milosci i szacunku do siebie nawzajem. Dla mnie to jest czysty egoizm. W szczesliwych zwiazkach ludzie sobie wystarczaja. Potrafia sie zadowlic nawazajem i nie szukaja przygod poza zwiazkiem.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.