obowiazki córki wobec chorej matki

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Obecnie moja matka jest cięzko chora. Jest osobą leżacą, wymaga
    opieki ,pielęgnacji, zmieniania papersów itp.Jest osobą 70- letnią.
    Do opieki, jeżdzenia po szpitalach -jestem tylko ja. Ulubiony syn
    mamy a mój brat nie poczuwa się do żadnego zyciowego obowiazku, nie
    tylko dotyczacego opieki na matką.W zwiazku z tym wszystkim nachodzą
    mnie wspomnienia i różne refleksje. Dziecinstwo do 4 roku życia
    spedziłam u dziadków.Brat w tym czasie mieszkał z rodzicami, chociaż
    prawdę mówiąc niema mu czego zazdrościć. Matka wolała towarzystwo
    znajmomych, obowiazki domowe i rodzinne ją nie interesowały .Pózniej
    mój powrót do domu, przedszkole i szkoła podstawowa. Nie należałam
    do dzieci które przynosiły II sniadanie do szkoły.Moja mama nie
    tylko nie miała zwyczaju wogóle szykować mi śniadania. W domu
    robiłam je sobie sama a mama w tym czasie odsypiała wczorajszą
    imprezę.Po powrocie ze szkoły też najczęściej nie czekał na mnie
    obiad.Zimą musiałam zapalić w piecu inaczej marzłam. O przyniesieniu
    z piwnicy drewna czy węgla raczej też nikt nie pomyślał. Nosiłam
    również wodę od sąsiadów ze studni, robiłam zakupy itp. Muszę
    zaznaczć , że w domu nie było biedy. Czas najczęściej spedzałam w
    domu sama. Chyba, że z ojcem. jego postawa była bardzo bierna.I tak
    minęły mi lata podstawówki. Pózniej wyjechałam do szkoły.... i juz
    pozostałam w duzym miescie.Z rodziną cały czas utrzymywałam kontakt.
    ale moja matka nigdy nie pomyślała , żeby zacieśnić więż ze
    mną.Mijały lata. zachorował ojciec.Matka w wolny dzień jechała do
    szpitala dawała lekarzowi pieniadze i tyle. Ostatnie świeta ojca w
    domu wygladały tak ,że matka w I dzień świat , pomimo wolnego dnia
    po sniadaniu poszła do restauracji , gdzie pracowała ,i spędziła ten
    dzień ze znajomymi. Ojciec siedział na kanapie i płakał.Matka
    wszystko załatwiała pieniedzmi.Masz coś sobie kup. Minęły lata.
    Teraz matka jest chora i wymaga opieki.Ja pracuję i muszę pracować.
    Sytuacja jest bardzo trudna. Jestem wykonczona psychicznie i
    fizycznie. Wynajecie opiekunki to 15 zł/ godz. Zatrudnienie emerytki
    nie wchodzi w grę - matka waży ok. 90 kg. Sumienie nie pozwala mi
    odwrócić się od niej ale rozum mówi Z JAKIEJ RACJI.
    Dodam ,że gdy babka była umierająca, mama wyjechała za granicę na
    urlop.
    Co myslicie o moich dylematach zyciowych.
    K
    • 24.02.10, 15:07 Odpowiedz
      jeżeli matka ma emeryturę to może jakiś dom opieki ją przyjmie lub hospicjum.
      jednej osobie trudno zająć się obłożnie chorą.
      • 24.02.10, 15:12 Odpowiedz
        jakiś dom opieki finansowany z emerytury matki (ewentualna dopłata ze stron
        dzieci, lub sprzedaż lokum mamy na pokrycie takiego pobytu. Swoją drogą dziwię
        się Tobie, że pomimo braku zainteresowania ze str matki potrafisz mieć jeszcze
        jakieś skrupuły.
        • 24.02.10, 15:17 Odpowiedz
          Swoją drogą dziwię się Tobie, że pomimo braku zainteresowania ze
          str matki potrafisz mieć jeszcze jakieś skrupuły


          Tak to właśnie bywa: matki kochają swoich synów morderców, a dzieci
          najgorszych nawet rodziców.
      • 24.02.10, 15:46 Odpowiedz
        zalatwiaj tez wszystko pieniedzmi,jak matka. jesli nie odlozyla
        sobie dosc pieniedzy,by miec opieke na starosc, to niestety, musisz
        sie dolozyc do tej opieki,ale nie masz obowiazku rzucic pracy i sie
        nia zajac. poza tym zmus brata zeby sie dolozyl do opiekunki.. to
        wyjdzie na glowe po 5 zl za h. moja matka ma 75 lat i na szczescie
        jest samodzielna, ale oszczedza pieniadze na wypadek, gdyby
        potrzebowala opieki z zewnatrz, bo kocha mnie i wie,ze ja nie dam
        rady,ani fizycznie, ani finansowo.
      • 24.02.10, 19:31 Odpowiedz
        gr.een napisał:

        > jeżeli matka ma emeryturę to może jakiś dom opieki ją przyjmie lub hospicjum.
        > jednej osobie trudno zająć się obłożnie chorą.

        ...takie jest życie! Green mądrze Ci poradziła.
        Krystyno trzymaj się ciepło i nie poddawaj.
        --
        Bryn Oh
    • 24.02.10, 15:13 Odpowiedz
      ja nie miałabym takich dylematów! ty możesz jej co najwyżej-załatwić
      jakiś dom opieki społecznej i tyle.Rozmów się z bratem i jedźcie
      załatwiać formalności!!! nie marnuj sobie życia
    • 24.02.10, 15:14 Odpowiedz
      Nie bardzo mogę wyczytać w Twoim poście, co jest tym "dylematem
      życiowym" w tym momencie. Przypuszczam, że myślisz o oddaniu matki
      do hospicjum lub do innego podobnego miejsca, a sumienie nie całkiem
      na to pozwala. Jeśli tak jest, to myślę, że nie otrzymasz
      jednoznacznej odpowiedzi, co zrobić dalej. Nikt nie jest w stanie
      ocenić Twoich uczuć.
      • 24.02.10, 15:22 Odpowiedz
        nie wydaje mi się aby osoba tu córka rozżalona i rozgoryczona matką miała tyle
        wyrozumiałości i cierpliwości by karmić, pilnować, przewijać. Czy w jakimś
        momencie zniecierpliwienia, zmęczenia czy złości nie znajdzie to ujścia i nie
        odbije się na osobie którą ma się opiekować.Myślę,że w tym przypadku obie strony
        będą się męczyły.
        Może dla sumienia wystarczą odwiedziny w jakimś domu opieki, pomoc przez kilka
        godzin.
        • 24.02.10, 15:33 Odpowiedz
          Może dla sumienia wystarczą odwiedziny w jakimś domu opieki,
          pomoc przez kilka godzin.


          Wydaje mi się, że Krystyna szuka właśnie wsparcia w podjęciu takiej
          decyzji. Ale tylko ona wie, jak odpowiedzieć na to pytanie wyżej.
    • 24.02.10, 15:17 Odpowiedz
      Jesteś w bardzo trudnej sytuacji z wielu powodów. Nie dość, że masz
      żal do matki ( słuszny) to jeszcze ciężar opieki nad nią jest tylko
      na twoich barkach.
      Jeśli nie możesz liczyć na brata, poszukaj może jakiegoś
      wolontariusza - młodego silnego człowieka, może nawet dwóch osób,
      które mogą się zmieniać w opiece, pielęgnacji podczas twojej
      nieobecności.
      --
      Życie nie jest ani gorsze ani lepsze od naszych marzeń. Jest po
      prostu inne.
      • 24.02.10, 15:23 Odpowiedz
        A można jakoś prawnie zobowiązać brata do współopieki i współodpowiedzialności
        za matkę?;)
        --
        Im później ktoś zorientuje się, że jesteś idiotą, tym lepiej dla ciebie.
      • 24.02.10, 19:05 Odpowiedz
        Wolontarusz to rozwiazanie na tydzien lub dwa. Tak naprawde, nawet
        wynajmowane opiekunki nie sa przewaznie na dlugo - czesto takie osoby
        rezygnuja z pracy po 2-3 miesiacach. Opieka nad osoba lezaca to cala
        logistyka i jednej osobie, nawet z wynajeta pomoca, jest ciezko takiemu
        zadaniu podolac.
    • 24.02.10, 15:31 Odpowiedz
      Moja mama "odprowadziła" oboje swoich rodziców. Obojgiem do końca opiekowała się
      w domu (babcia u babci z pomocą dziadka, dziadek mieszkał u nas). Oczywiście ze
      wsparciem pielęgniarek, które przychodziły a to na noc, a to na pół dnia.
      Dziadkowie też faworyzowali jej brata, który do opieki palca nie przyłożył,
      raczej nie byli super rodzicami, ale pomagali. Oboje dziadków odchodziło dość
      długo - rak.
      Moja mama obecnie chodzi na terapie AA i ma zdiagnozowaną depresję, według mnie
      zwichnęła sobie kawał życia tą opieką.

      Druga sytuacja to ja. Ja przez jakiś czas opiekowałam się leżącym mężem (wtedy
      najukochańszym człowiekiem na świecie). Skończyłam na terapii z zespołem
      zmęczenia przewlekłego.

      Widocznie żadna z nas nie miała predyspozycji do bycia Matką Teresą.

      Może jestem okrutna, ale uważam że człowiek który leży i nie jest w stanie nic
      przy sobie zrobić, powinien być umieszczony w odpowiedniej instytucji (lub jeśli
      jest kasa być pod 24h opieką pielęgniarek, najlepiej W SWOIM domu). Należy
      zadbać by instytucja była ludzka, odwiedzać i troszczyć się, ewentualnie zadbać
      o pomoc psychologiczną.
    • 24.02.10, 15:48 Odpowiedz
      Pomijając emocje - zwyczajnie nie masz możliwości zajęcia się matką.
      Ona wymaga opieki 24h/dobę, a ty przecież pracujesz, masz swoje
      życie? skoro brat się wypiął, to pozostaje dom opieki - państwowy
      albo prywatny. Nie napisałaś o tym, gdzie mama mieszka - jeśli ma
      swoje mieszkanie, to być moze da się prywatny dom opłacić jego
      wynajmem? normalne, że masz mimo wszystko skrupuły, to nie jest
      łatwa decyzja, ale jedyna sensowna.

      Opieka domowa jest bardzo kosztowna, a nie rozwiązuje do końca
      problemu. Brata należałoby zobowiązać do alimentacji - te sprawy
      załatwia się dość szybko, tyle, że nie bardzo masz jak występować w
      imieniu matki, a ona się pewnie na to nie zgodzi.

    • 24.02.10, 17:52 Odpowiedz
      Załatw dom opieki. Ty i brat macie obowiązek alimentacyjny, być może
      przy załatwieniu domu państwowego, brat będzie zmuszony płacić na
      utrzymanie matki. Nie wiem, może ściągną z niego należne alimenty,
      popytaj jak to wygląda w MOPS.
      • 24.02.10, 18:25 Odpowiedz
        moja tesciowa miala dwie corki,a opiekowalam sie nia do samego konca
        ja,i niestety byla tesciowa troche jak z tych kawalow,ale co mialam
        zrobic,byla chora ,corki nie chcialy jej zabrac do siebie,to
        przyszla do syna,tylko,ze to ja wozilam do lekarza,do
        szpitala,dbalam,a one przyjezdzaly w odwiedziny.Ale byla naprawde
        wspaniala babcia dla moich dzieci i tez za to bylam jej
        wdzieczna,moje dzieci pomagaly w pielegnacji babci.A ty rob jak ci
        serce dyktuje,ale zebys nie miala wyrzutow sumienia kiedy juz twojej
        mamy nie bedzie.
    • 24.02.10, 19:30 Odpowiedz
      Teraz masz szansę złamać niechlubną tradycję rodzinną i zrobić coś innego niż
      zrobiła twoja matka - wtedy jest szansa, że twoja córka będzie przy Tobie w
      chwili kiedy będziesz odchodzić, a dla Ciebie będą to jedne z najpiękniejszych
      chwil życia.
      • 24.02.10, 19:40 Odpowiedz
        informationes napisała:

        > Teraz masz szansę złamać niechlubną tradycję rodzinną i zrobić coś
        innego niż
        > zrobiła twoja matka - wtedy jest szansa, że twoja córka będzie
        przy Tobie w
        > chwili kiedy będziesz odchodzić, a dla Ciebie będą to jedne z
        najpiękniejszych
        > chwil życia.


        Niestety, to tak raczej nie dziala...

        --
        "Gdy jestem naga, mam do siebie pretensję o wielki apetyt. O urocze,
        późne kolacyjki. O miłość do czekolady. Nie będę miała płaskiego
        brzucha - musiałabym wyrzec się przyjemności życia." (A.M.J.)
        • 24.02.10, 20:03 Odpowiedz
          happy_end napisała:
          > Niestety, to tak raczej nie dziala...


          A ja jestem pewna, że to tak działa bo sama przeszłam identyczną historię i
          NIGDY w życiu nie przyszedł mi do głowy taki pomysł, aby ją zostawić. Ona była
          dla mnie dobra od początku do końca, była dobra dla mojej babci i dlatego ja też
          taka byłam dla niej. Tak zostałam wychowana, że rozumiem że człowiek rodzi się
          jako dziecko i umiera również jako dziecko - trzeba się nim wtedy opiekować.
          Ostatnie miesiące z życia mojej mamy były cudowne - wtedy miałam szansę chociaż
          w części odwdzięczyć się za to, że ona opiekowała się mną kiedy ja byłam dzieckiem.


          • 24.02.10, 21:40 Odpowiedz
            O naiwności ludzka - nie zauważyłaś, że tu o dziwo - ukochane dziecko się
            wypięło i wcale nie odpłaciło za lata poświęceń? że matka wysługuje się tym,
            które całe życie miała gdzieś?

            jasne, pracuj na pełny etat, wychowuj dzieci, prowadź dom, w nocy stań się
            pielęgniarką - i tak przez jakieś 15-20 lat. Szansa na to, że córka będzie
            kiedyś przy niej nie pojawi się jeśli zajmie się matką kosztem czasu dla
            dziecka. Zajmując się chorą, nie będzie miała szansy być matką dla własnych
            dzieci, bo doba się nie rozciągnie tylko dlatego, że ma poczucie obowiązku.

            Osobiście zresztą mam ciut inną wizję najpiękniejszych chwil w życiu niż 20
            letnie uwiązanie przy kimś, dla kogo jestem tylko użyteczną i darmową służącą, a
            nie kimś bliskim.

          • 24.02.10, 22:12 Odpowiedz
            milo ze jestes dumna z siebie i swojego poswiecenia ale ten pean ma
            sie nijak do sytuacji autorki watku. jest wrecz zupelnie nie na
            miejscu.
    • 24.02.10, 19:56 Odpowiedz
      masz żal do matki i dopóki go z siebie nie wylejesz to każda pomoc z Twojej
      strony będzie męką. porozmawiaj z nią szczerze wyjaśnij -to nie zmieni
      przeszłości, ale może dzięki temu w tych ostatnich chwilach życia 'matka' będzie
      dla Ciebie 'mamą'?
      abstrahując jednak od wyniku tej rozmowy najlepszym wyjściem będzie umieszczenie
      matki w domu opieki- optymalne finansowo i czasowo. porozmawiaj też z bratem-
      prawnie ma obowiązek wspomóc matkę finansowo- może ten argument go przekona.
      --
      pantarej to samiec pantery, rzecz jasna.
    • 24.02.10, 19:56 Odpowiedz
      nie jestem w takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że dla rodzica przez którego
      czułam się kochana potrafiłabym wytrzymać wiele trudów. Dla niekochanego a wręcz
      nienawidzonego na pewno czułabym, że powinnam (choć niby dlaczego?), ale
      uciszałabym wyrzuty sumienia i starała się przekazać go pod opiekę jakiejś
      instytucji.
    • 24.02.10, 20:21 Odpowiedz
      Myślę, że trzeba w jakiś sposób zmusić brata do pomocy. Trudne, ale przecież
      możliwe.
    • 24.02.10, 22:06 Odpowiedz
      Jeśli pracujesz na caly etat to załatw matce pobyt w domu opieki z profesjonalną
      opieką. Kosztami po połowie obciążyć brata. Ewentualnie załatwić opiekunki i
      także zobowiązać brata do pokrycia przynajmniej połowy kosztów, jesli to Ty
      teraz wydajesz pieniądze na leki, paliwo itd plus czas, to tym bardziej
      powiennaś od brata wymagać pieniężnej rekompensaty. W końcu matka jest wspólna.
      Jeśli matka jest osobą leżącą, wymagającą stałego pielęgnowania, to załatwienie
      jej specjalistycznego domu opieki jest rozsądne i wskazane. Nie miej wyrzutów
      sumienia. Teraz zamęczysz siebie, pozwalasz bratu olać temat a matka będzie
      kiepsko zaopiekowana- na co komu Twoje poświęcenie? Myśl jak będzie
      najrozsądniej a nie jak stracić swoje zdrowie.
      • 25.02.10, 09:32 Odpowiedz
        Twoja matka ma lepsza corke niz zasluzyla. Moze sie myle, ale
        mysle, ze opiekowanie sie nia jest Ci (wbrew pozorom) potrzebne bys
        mogla udowodnic, ze jestes od niej lepsza.

        Co do brata - to wymagaj by przynajmniej uczestniczyl w kosztach
        opieki. Niech daje na opiekunke, skoro matke olal cieplym moczem.
    • 25.02.10, 09:47 Odpowiedz
      Osobie obłożnie chorej należy się opieka w ramach pomocy społecznej. Nie trzeba
      płacić za wynajęcie pielęgniarki, bo ta przychodzi za darmo. Tylko trzeba to
      załatwić. Ale mimo wszystko najlepszym rozwiązaniem jest jakiś ośrodek
      opiekuńczo leczniczy. Nie ma sensu męczyć się samemu opiekując się kimś leżącym.
      Nie dość, że nawet matki nie lubisz, to jeszcze sobie zdrowie zrujnujesz.
      Jeszcze trochę pozmieniasz pampersy osobie 90kg i sama będziesz potrzebować
      pomocy, jak Ci kręgosłup siądzie.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.