Dodaj do ulubionych

obowiazki córki wobec chorej matki

24.02.10, 15:01
Obecnie moja matka jest cięzko chora. Jest osobą leżacą, wymaga
opieki ,pielęgnacji, zmieniania papersów itp.Jest osobą 70- letnią.
Do opieki, jeżdzenia po szpitalach -jestem tylko ja. Ulubiony syn
mamy a mój brat nie poczuwa się do żadnego zyciowego obowiazku, nie
tylko dotyczacego opieki na matką.W zwiazku z tym wszystkim nachodzą
mnie wspomnienia i różne refleksje. Dziecinstwo do 4 roku życia
spedziłam u dziadków.Brat w tym czasie mieszkał z rodzicami, chociaż
prawdę mówiąc niema mu czego zazdrościć. Matka wolała towarzystwo
znajmomych, obowiazki domowe i rodzinne ją nie interesowały .Pózniej
mój powrót do domu, przedszkole i szkoła podstawowa. Nie należałam
do dzieci które przynosiły II sniadanie do szkoły.Moja mama nie
tylko nie miała zwyczaju wogóle szykować mi śniadania. W domu
robiłam je sobie sama a mama w tym czasie odsypiała wczorajszą
imprezę.Po powrocie ze szkoły też najczęściej nie czekał na mnie
obiad.Zimą musiałam zapalić w piecu inaczej marzłam. O przyniesieniu
z piwnicy drewna czy węgla raczej też nikt nie pomyślał. Nosiłam
również wodę od sąsiadów ze studni, robiłam zakupy itp. Muszę
zaznaczć , że w domu nie było biedy. Czas najczęściej spedzałam w
domu sama. Chyba, że z ojcem. jego postawa była bardzo bierna.I tak
minęły mi lata podstawówki. Pózniej wyjechałam do szkoły.... i juz
pozostałam w duzym miescie.Z rodziną cały czas utrzymywałam kontakt.
ale moja matka nigdy nie pomyślała , żeby zacieśnić więż ze
mną.Mijały lata. zachorował ojciec.Matka w wolny dzień jechała do
szpitala dawała lekarzowi pieniadze i tyle. Ostatnie świeta ojca w
domu wygladały tak ,że matka w I dzień świat , pomimo wolnego dnia
po sniadaniu poszła do restauracji , gdzie pracowała ,i spędziła ten
dzień ze znajomymi. Ojciec siedział na kanapie i płakał.Matka
wszystko załatwiała pieniedzmi.Masz coś sobie kup. Minęły lata.
Teraz matka jest chora i wymaga opieki.Ja pracuję i muszę pracować.
Sytuacja jest bardzo trudna. Jestem wykonczona psychicznie i
fizycznie. Wynajecie opiekunki to 15 zł/ godz. Zatrudnienie emerytki
nie wchodzi w grę - matka waży ok. 90 kg. Sumienie nie pozwala mi
odwrócić się od niej ale rozum mówi Z JAKIEJ RACJI.
Dodam ,że gdy babka była umierająca, mama wyjechała za granicę na
urlop.
Co myslicie o moich dylematach zyciowych.
K
Edytor zaawansowany
  • 24.02.10, 15:07
    jeżeli matka ma emeryturę to może jakiś dom opieki ją przyjmie lub hospicjum.
    jednej osobie trudno zająć się obłożnie chorą.
  • 24.02.10, 15:12
    jakiś dom opieki finansowany z emerytury matki (ewentualna dopłata ze stron
    dzieci, lub sprzedaż lokum mamy na pokrycie takiego pobytu. Swoją drogą dziwię
    się Tobie, że pomimo braku zainteresowania ze str matki potrafisz mieć jeszcze
    jakieś skrupuły.
  • 24.02.10, 15:17
    Swoją drogą dziwię się Tobie, że pomimo braku zainteresowania ze
    str matki potrafisz mieć jeszcze jakieś skrupuły


    Tak to właśnie bywa: matki kochają swoich synów morderców, a dzieci
    najgorszych nawet rodziców.
  • 24.02.10, 15:46
    zalatwiaj tez wszystko pieniedzmi,jak matka. jesli nie odlozyla
    sobie dosc pieniedzy,by miec opieke na starosc, to niestety, musisz
    sie dolozyc do tej opieki,ale nie masz obowiazku rzucic pracy i sie
    nia zajac. poza tym zmus brata zeby sie dolozyl do opiekunki.. to
    wyjdzie na glowe po 5 zl za h. moja matka ma 75 lat i na szczescie
    jest samodzielna, ale oszczedza pieniadze na wypadek, gdyby
    potrzebowala opieki z zewnatrz, bo kocha mnie i wie,ze ja nie dam
    rady,ani fizycznie, ani finansowo.
  • 24.02.10, 19:31
    gr.een napisał:

    > jeżeli matka ma emeryturę to może jakiś dom opieki ją przyjmie lub hospicjum.
    > jednej osobie trudno zająć się obłożnie chorą.

    ...takie jest życie! Green mądrze Ci poradziła.
    Krystyno trzymaj się ciepło i nie poddawaj.
    --
    Bryn Oh
  • 24.02.10, 15:13
    ja nie miałabym takich dylematów! ty możesz jej co najwyżej-załatwić
    jakiś dom opieki społecznej i tyle.Rozmów się z bratem i jedźcie
    załatwiać formalności!!! nie marnuj sobie życia
  • 24.02.10, 18:27
    wszystkie skonczycie w domu starcow,za te porady
  • 24.02.10, 19:14
    wyrodne matki powinny mieć wyrodne córki
  • 24.02.10, 15:14
    Nie bardzo mogę wyczytać w Twoim poście, co jest tym "dylematem
    życiowym" w tym momencie. Przypuszczam, że myślisz o oddaniu matki
    do hospicjum lub do innego podobnego miejsca, a sumienie nie całkiem
    na to pozwala. Jeśli tak jest, to myślę, że nie otrzymasz
    jednoznacznej odpowiedzi, co zrobić dalej. Nikt nie jest w stanie
    ocenić Twoich uczuć.
  • 24.02.10, 15:22
    nie wydaje mi się aby osoba tu córka rozżalona i rozgoryczona matką miała tyle
    wyrozumiałości i cierpliwości by karmić, pilnować, przewijać. Czy w jakimś
    momencie zniecierpliwienia, zmęczenia czy złości nie znajdzie to ujścia i nie
    odbije się na osobie którą ma się opiekować.Myślę,że w tym przypadku obie strony
    będą się męczyły.
    Może dla sumienia wystarczą odwiedziny w jakimś domu opieki, pomoc przez kilka
    godzin.
  • 24.02.10, 15:33
    Może dla sumienia wystarczą odwiedziny w jakimś domu opieki,
    pomoc przez kilka godzin.


    Wydaje mi się, że Krystyna szuka właśnie wsparcia w podjęciu takiej
    decyzji. Ale tylko ona wie, jak odpowiedzieć na to pytanie wyżej.
  • 24.02.10, 15:17
    Jesteś w bardzo trudnej sytuacji z wielu powodów. Nie dość, że masz
    żal do matki ( słuszny) to jeszcze ciężar opieki nad nią jest tylko
    na twoich barkach.
    Jeśli nie możesz liczyć na brata, poszukaj może jakiegoś
    wolontariusza - młodego silnego człowieka, może nawet dwóch osób,
    które mogą się zmieniać w opiece, pielęgnacji podczas twojej
    nieobecności.
    --
    Życie nie jest ani gorsze ani lepsze od naszych marzeń. Jest po
    prostu inne.
  • 24.02.10, 15:23
    A można jakoś prawnie zobowiązać brata do współopieki i współodpowiedzialności
    za matkę?;)
    --
    Im później ktoś zorientuje się, że jesteś idiotą, tym lepiej dla ciebie.
  • 24.02.10, 15:28
    na pewno, może chociaż do płacenia alimentów na matkę, które
    pokryłyby koszty opiekunki. Tylko, że te procedury długo trwają w
    Polsce :(
    --
    Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro
  • 24.02.10, 19:05
    Wolontarusz to rozwiazanie na tydzien lub dwa. Tak naprawde, nawet
    wynajmowane opiekunki nie sa przewaznie na dlugo - czesto takie osoby
    rezygnuja z pracy po 2-3 miesiacach. Opieka nad osoba lezaca to cala
    logistyka i jednej osobie, nawet z wynajeta pomoca, jest ciezko takiemu
    zadaniu podolac.
  • 24.02.10, 15:31
    Moja mama "odprowadziła" oboje swoich rodziców. Obojgiem do końca opiekowała się
    w domu (babcia u babci z pomocą dziadka, dziadek mieszkał u nas). Oczywiście ze
    wsparciem pielęgniarek, które przychodziły a to na noc, a to na pół dnia.
    Dziadkowie też faworyzowali jej brata, który do opieki palca nie przyłożył,
    raczej nie byli super rodzicami, ale pomagali. Oboje dziadków odchodziło dość
    długo - rak.
    Moja mama obecnie chodzi na terapie AA i ma zdiagnozowaną depresję, według mnie
    zwichnęła sobie kawał życia tą opieką.

    Druga sytuacja to ja. Ja przez jakiś czas opiekowałam się leżącym mężem (wtedy
    najukochańszym człowiekiem na świecie). Skończyłam na terapii z zespołem
    zmęczenia przewlekłego.

    Widocznie żadna z nas nie miała predyspozycji do bycia Matką Teresą.

    Może jestem okrutna, ale uważam że człowiek który leży i nie jest w stanie nic
    przy sobie zrobić, powinien być umieszczony w odpowiedniej instytucji (lub jeśli
    jest kasa być pod 24h opieką pielęgniarek, najlepiej W SWOIM domu). Należy
    zadbać by instytucja była ludzka, odwiedzać i troszczyć się, ewentualnie zadbać
    o pomoc psychologiczną.
  • 24.02.10, 15:48
    Pomijając emocje - zwyczajnie nie masz możliwości zajęcia się matką.
    Ona wymaga opieki 24h/dobę, a ty przecież pracujesz, masz swoje
    życie? skoro brat się wypiął, to pozostaje dom opieki - państwowy
    albo prywatny. Nie napisałaś o tym, gdzie mama mieszka - jeśli ma
    swoje mieszkanie, to być moze da się prywatny dom opłacić jego
    wynajmem? normalne, że masz mimo wszystko skrupuły, to nie jest
    łatwa decyzja, ale jedyna sensowna.

    Opieka domowa jest bardzo kosztowna, a nie rozwiązuje do końca
    problemu. Brata należałoby zobowiązać do alimentacji - te sprawy
    załatwia się dość szybko, tyle, że nie bardzo masz jak występować w
    imieniu matki, a ona się pewnie na to nie zgodzi.

  • 24.02.10, 17:52
    Załatw dom opieki. Ty i brat macie obowiązek alimentacyjny, być może
    przy załatwieniu domu państwowego, brat będzie zmuszony płacić na
    utrzymanie matki. Nie wiem, może ściągną z niego należne alimenty,
    popytaj jak to wygląda w MOPS.
  • 24.02.10, 18:25
    moja tesciowa miala dwie corki,a opiekowalam sie nia do samego konca
    ja,i niestety byla tesciowa troche jak z tych kawalow,ale co mialam
    zrobic,byla chora ,corki nie chcialy jej zabrac do siebie,to
    przyszla do syna,tylko,ze to ja wozilam do lekarza,do
    szpitala,dbalam,a one przyjezdzaly w odwiedziny.Ale byla naprawde
    wspaniala babcia dla moich dzieci i tez za to bylam jej
    wdzieczna,moje dzieci pomagaly w pielegnacji babci.A ty rob jak ci
    serce dyktuje,ale zebys nie miala wyrzutow sumienia kiedy juz twojej
    mamy nie bedzie.
  • 24.02.10, 19:30
    Teraz masz szansę złamać niechlubną tradycję rodzinną i zrobić coś innego niż
    zrobiła twoja matka - wtedy jest szansa, że twoja córka będzie przy Tobie w
    chwili kiedy będziesz odchodzić, a dla Ciebie będą to jedne z najpiękniejszych
    chwil życia.
  • 24.02.10, 19:40
    informationes napisała:

    > Teraz masz szansę złamać niechlubną tradycję rodzinną i zrobić coś
    innego niż
    > zrobiła twoja matka - wtedy jest szansa, że twoja córka będzie
    przy Tobie w
    > chwili kiedy będziesz odchodzić, a dla Ciebie będą to jedne z
    najpiękniejszych
    > chwil życia.


    Niestety, to tak raczej nie dziala...

    --
    "Gdy jestem naga, mam do siebie pretensję o wielki apetyt. O urocze,
    późne kolacyjki. O miłość do czekolady. Nie będę miała płaskiego
    brzucha - musiałabym wyrzec się przyjemności życia." (A.M.J.)
  • 24.02.10, 20:03
    happy_end napisała:
    > Niestety, to tak raczej nie dziala...


    A ja jestem pewna, że to tak działa bo sama przeszłam identyczną historię i
    NIGDY w życiu nie przyszedł mi do głowy taki pomysł, aby ją zostawić. Ona była
    dla mnie dobra od początku do końca, była dobra dla mojej babci i dlatego ja też
    taka byłam dla niej. Tak zostałam wychowana, że rozumiem że człowiek rodzi się
    jako dziecko i umiera również jako dziecko - trzeba się nim wtedy opiekować.
    Ostatnie miesiące z życia mojej mamy były cudowne - wtedy miałam szansę chociaż
    w części odwdzięczyć się za to, że ona opiekowała się mną kiedy ja byłam dzieckiem.


  • 24.02.10, 21:40
    O naiwności ludzka - nie zauważyłaś, że tu o dziwo - ukochane dziecko się
    wypięło i wcale nie odpłaciło za lata poświęceń? że matka wysługuje się tym,
    które całe życie miała gdzieś?

    jasne, pracuj na pełny etat, wychowuj dzieci, prowadź dom, w nocy stań się
    pielęgniarką - i tak przez jakieś 15-20 lat. Szansa na to, że córka będzie
    kiedyś przy niej nie pojawi się jeśli zajmie się matką kosztem czasu dla
    dziecka. Zajmując się chorą, nie będzie miała szansy być matką dla własnych
    dzieci, bo doba się nie rozciągnie tylko dlatego, że ma poczucie obowiązku.

    Osobiście zresztą mam ciut inną wizję najpiękniejszych chwil w życiu niż 20
    letnie uwiązanie przy kimś, dla kogo jestem tylko użyteczną i darmową służącą, a
    nie kimś bliskim.

  • 24.02.10, 22:12
    milo ze jestes dumna z siebie i swojego poswiecenia ale ten pean ma
    sie nijak do sytuacji autorki watku. jest wrecz zupelnie nie na
    miejscu.
  • 24.02.10, 19:56
    masz żal do matki i dopóki go z siebie nie wylejesz to każda pomoc z Twojej
    strony będzie męką. porozmawiaj z nią szczerze wyjaśnij -to nie zmieni
    przeszłości, ale może dzięki temu w tych ostatnich chwilach życia 'matka' będzie
    dla Ciebie 'mamą'?
    abstrahując jednak od wyniku tej rozmowy najlepszym wyjściem będzie umieszczenie
    matki w domu opieki- optymalne finansowo i czasowo. porozmawiaj też z bratem-
    prawnie ma obowiązek wspomóc matkę finansowo- może ten argument go przekona.
    --
    pantarej to samiec pantery, rzecz jasna.
  • 24.02.10, 19:56
    nie jestem w takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że dla rodzica przez którego
    czułam się kochana potrafiłabym wytrzymać wiele trudów. Dla niekochanego a wręcz
    nienawidzonego na pewno czułabym, że powinnam (choć niby dlaczego?), ale
    uciszałabym wyrzuty sumienia i starała się przekazać go pod opiekę jakiejś
    instytucji.
  • 24.02.10, 20:21
    Myślę, że trzeba w jakiś sposób zmusić brata do pomocy. Trudne, ale przecież
    możliwe.
  • 24.02.10, 22:06
    Jeśli pracujesz na caly etat to załatw matce pobyt w domu opieki z profesjonalną
    opieką. Kosztami po połowie obciążyć brata. Ewentualnie załatwić opiekunki i
    także zobowiązać brata do pokrycia przynajmniej połowy kosztów, jesli to Ty
    teraz wydajesz pieniądze na leki, paliwo itd plus czas, to tym bardziej
    powiennaś od brata wymagać pieniężnej rekompensaty. W końcu matka jest wspólna.
    Jeśli matka jest osobą leżącą, wymagającą stałego pielęgnowania, to załatwienie
    jej specjalistycznego domu opieki jest rozsądne i wskazane. Nie miej wyrzutów
    sumienia. Teraz zamęczysz siebie, pozwalasz bratu olać temat a matka będzie
    kiepsko zaopiekowana- na co komu Twoje poświęcenie? Myśl jak będzie
    najrozsądniej a nie jak stracić swoje zdrowie.
  • 25.02.10, 09:32
    Twoja matka ma lepsza corke niz zasluzyla. Moze sie myle, ale
    mysle, ze opiekowanie sie nia jest Ci (wbrew pozorom) potrzebne bys
    mogla udowodnic, ze jestes od niej lepsza.

    Co do brata - to wymagaj by przynajmniej uczestniczyl w kosztach
    opieki. Niech daje na opiekunke, skoro matke olal cieplym moczem.
  • 25.02.10, 09:47
    Osobie obłożnie chorej należy się opieka w ramach pomocy społecznej. Nie trzeba
    płacić za wynajęcie pielęgniarki, bo ta przychodzi za darmo. Tylko trzeba to
    załatwić. Ale mimo wszystko najlepszym rozwiązaniem jest jakiś ośrodek
    opiekuńczo leczniczy. Nie ma sensu męczyć się samemu opiekując się kimś leżącym.
    Nie dość, że nawet matki nie lubisz, to jeszcze sobie zdrowie zrujnujesz.
    Jeszcze trochę pozmieniasz pampersy osobie 90kg i sama będziesz potrzebować
    pomocy, jak Ci kręgosłup siądzie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.