To o czym piszesz to jakaś paranoja. Tak by się zdawało, przy pierwszym
wrażeniu. Ale to przemyślany plan. Im bardziej śmieszni będziecie, niedorzeczni
i bezsensowni, tym bardziej poczujecie więź ze sobą, jak i z korporacją. Toż to
są już niemal tajemne rytuały bractw, subkultur oraz sekt. Z każdego z tych
"stowarzyszeń" korporacje czerpią garściami. Bo zadanie jest tylko jedno -
upodlić niższe szeregi, zrobić im wodę z mózgu, a następnie wykorzystać do
swoich celów.
A wyjazdy integracyjne? Jak myślisz, po co one są? Ha, tylko jeden cel - niech
tam dojdzie do zdrad małżeńskich, oraz różnych poalkoholowych żenujących
zdarzeń. Chodzi o haki - im więcej ich na siebie będziecie mieć, tym będziecie
posłuszniejszymi pracownikami. Ot i cała tajemnica integracji. Zresztą pracowe
romanse są bardzo pożyteczne dla szefostwa - ludzie nie mają prywatnego życia
poza korporacją, a przecież o to chodzi.
Wybacz, bardziej mi leży na sercu Twoje psychiczne i fizyczne zdrowie, aniżeli
kariera w korporacji. Dobrze radzę, rzuć to gówno póki czas.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.