-
Czy ktoś ma jakąś propozycję, jak bez bólu, strachu przed nim i stresu skończyć
ze sobą? Żyletka, powiesić się, rzucić się pod pociąg, skoczyć z wieżowca - to
wszystko nie spełnia powyższych kryteriów i męczarnia trwa zbyt długo. Może
jakieś leki nasenne? Tylko jakie, w jakich ilościach (żeby były skuteczne) i
gdzie je zdobyć. Może ktoś zdoła mi coś zaproponować?
-
dorosnij
.....
chlopie
-
Jeśli 35 w nicku, to wiek, to mam tyle samo niemalże wiosenek, co Ty i walczę z
podobnymi myślami. A co Ciebie skłania do takiego kroku? ( Jeśli to nie
wścibstwo). Przepraszam za popadanie w schematy, ale facet w tym wieku ma na
ogół jeszcze wszystko przed sobą - chyba że zaszły BARDZO szczególne
okoliczności. Napisz coś więcej, zobaczymy, czy w w/w opisanej kwestii
przysługuje Ci rada... A na razie, jeszcze przez chwilkę wstrzymaj się- i
trzymaj się!
-
piotr.35 napisał(a):
> Czy ktoś ma jakąś propozycję, jak bez bólu, strachu przed nim i stresu skończyć
>
> ze sobą? Żyletka, powiesić się, rzucić się pod pociąg, skoczyć z wieżowca - to
> wszystko nie spełnia powyższych kryteriów i męczarnia trwa zbyt długo. Może
> jakieś leki nasenne? Tylko jakie, w jakich ilościach (żeby były skuteczne) i
> gdzie je zdobyć. Może ktoś zdoła mi coś zaproponować?
Zdecydowanie odradzam w kazdym razie rzucanie sie pod pociag, mozna sie nadziac
na chak i umierac dobre parenascie minut. Zyletka nie jest zla ale jednak trzeba
sie dosyc mocno przelamac. Najlepiej i bezbolesnie to chyba srodki psychotropowe.
Moze byc spora porcja Valium rozpuszcznoa w szklance wodki, wychylamy
takiego "drina" i zasypiamy snem wiecznym.
A swoja droga to lepiej sie wstrzymaj, ja tez sporo o tym myslalem ale na razie
nie udalo mi sie jeszcze dostac Valium ;)))
-
Bezbolesnie jest trudno, ale na upartego sie da, natomiast bezstresowe
samobojstwo - przeciez to przynajmniej sprzecznosc, a raczej bzdura...
-
neony nawet nie warto komentować. Życie zna od strony bulwarowych gazet z
obrazkami.
Jeśli 35 w nicku, to wiek,
Zgadza się.
A co Ciebie skłania do takiego kroku?
W OGROMNYM skrócie: permanentna samotność. Była kiedyś kobieta, która mi ją
zapełniała, ale mnie zostawiła, choć szalenie ją kochałem (i po kilku latach
rozstania nadal kocham). Próby zaprzyjaźnienia się z kimkolwiek innym
zakończyły się niczym: kobiety szukają w większości mężczyzn bardzo
przystojnych, nadzianych, ustawionych w życiu, rozgadanych, dowcipnych itd. Nie
mam o to do żadnej z pań pretensji. W tym mają chyba rację: chodzą realnie po
ziemi. Mnie to niestety nie dotyczy. Skutek: depresja; leki już niczego nie
potrafiły zmienić, bo nie usuwają przyczyny (znam to z autopsji). Odsuwają
rozwiązanie tylko w czasie.
Przepraszam za popadanie w schematy, ale facet w tym wieku ma na
ogół jeszcze wszystko przed sobą - chyba że zaszły BARDZO szczególne
okoliczności.
To tylko teoria rodem z kobiecych pism i filmów holywoodzkich, w których
wszystko kończy się szczęśliwie.
A na razie, jeszcze przez chwilkę wstrzymaj się
Takich rzeczy nie robi się tak ot. To przemyślana decyzja, czasu jeszcze mam
dość, bo przecież trzeba wszystko uregulować w życiu i pokończyć, żeby inni
mieli mniej do roboty.
Pozdrawiam
-
Moze byc spora porcja Valium rozpuszcznoa w szklance wodki
To znaczy? Jak spora? I gdzie to zdobyć? Przecież nikt nie pójdzie do lekarza i
nie powie, że akurat chce Valium i w do tego w jakim celu...
-
Jak by powiedział psychiatra; jesteś emocjonalną galaretą, ale da się to
zmienić. Jest wiele farmakologicznych środków poprawiających samopoczucie, a
wręcz dających drugie życie. Od łagodnych jak Deprim, po ciężkie jak Prozak.
Idź do lekarza. Niech ci przepisze coś. To dziwne, ale te leki naprawdę
zmieniają spojrzenie na swoją sytuację. Samobójstwo to lipa. Po nim może być
jeszcze gorzej.
-
Gość portalu: Angelos napisał(a):
> Jest wiele farmakologicznych środków poprawiających samopoczucie, a
> wręcz dających drugie życie. Od łagodnych jak Deprim, po ciężkie jak Prozak.
> Idź do lekarza. Niech ci przepisze coś. To dziwne, ale te leki naprawdę
> zmieniają spojrzenie na swoją sytuację.
Nie zadawałbym takiego pytania na forum, gdybym wcześniej nie znał tego z
autopsji. Doświadczyłem zapisanych przez lekarza i trójcyklików, i leków nowej
generacji, jak np. Prozac (to wbrew pozorom dosyć lekki lek). Nie wykluczam, że
innym to służy, nie mnie. Wiem, co piszę, doświadczyłem i przemyślałem. To
świadomy wybór, a nie uleganie tylko emocjom (nad nimi potrafię panować).
-
piotr.35 napisał(a):
> neony nawet nie warto komentować. Życie zna od strony bulwarowych gazet z
> obrazkami.
jak masz 35 lat
to chyba je straciles jesli na incognito forum chcesz gadac o samobojstwie
wejrzyj w swoj problem
bo uzalanie tylko cie do s. doprowadzi
mialem kiedys przyjaciela ktoremu sie powiodlo
byl starszy od ciebie i wiele osiagnal a mimo wszystko znalazl powod
nic nie dalo sie zrobic
zaluje ze czasem nie ma rady by kogos uleczyc
bo jedynym lekiem nie jest wiedza, leki, seks i praca, lecz ta banalna milosc
z autopsji powiem ci
ze takie mysli mam od 14 roku
i to jest tylko uluda choc rzeczywiscie trudna do zdemaskowania
skadinad 27% ludzi na swiecie ma takie mysli
wiec jesli ci sie wydaje ze jestes sam a twoja historia jest wyjatkowa
to masz racje, jak i sie mylisz
pomantruj nad tym
i nie wychylaj sie przez okno
-
piotr.35 napisał(a):
> Gość portalu: Angelos napisał(a):
>
> > Jest wiele farmakologicznych środków poprawiających samopoczucie, a
> > wręcz dających drugie życie. Od łagodnych jak Deprim, po ciężkie jak Proza
> k.
> > Idź do lekarza. Niech ci przepisze coś. To dziwne, ale te leki naprawdę
> > zmieniają spojrzenie na swoją sytuację.
>
> Nie zadawałbym takiego pytania na forum, gdybym wcześniej nie znał tego z
> autopsji. Doświadczyłem zapisanych przez lekarza i trójcyklików, i leków nowej
> generacji, jak np. Prozac (to wbrew pozorom dosyć lekki lek). Nie wykluczam, że
>
> innym to służy, nie mnie. Wiem, co piszę, doświadczyłem i przemyślałem. To
> świadomy wybór, a nie uleganie tylko emocjom (nad nimi potrafię panować).
To ja nic nie poradzę. Brat kumpla, którego znam kupę lat próbował popełnic
samobójstwo. Odratowali go zupełnie przez przypadek. Po tym powiedział, że jest
szczęśliwy że żyje.
-
Albo przegnij. Sprzedaj wszystko, rzuć wszystko, jedź gdzieś w Himalaje, na
jakąś wyspy koło Australii, jedź do dźungli. Skoro jest Ci wszystko jedno to
zrób tak.
-
piotr.35 napisał(a):
> Gość portalu: Angelos napisał(a):
>
> > Jest wiele farmakologicznych środków poprawiających samopoczucie, a
> > wręcz dających drugie życie. Od łagodnych jak Deprim, po ciężkie jak Proza
> k.
> > Idź do lekarza. Niech ci przepisze coś. To dziwne, ale te leki naprawdę
> > zmieniają spojrzenie na swoją sytuację.
>
> Nie zadawałbym takiego pytania na forum, gdybym wcześniej nie znał tego z
> autopsji. Doświadczyłem zapisanych przez lekarza i trójcyklików, i leków nowej
> generacji, jak np. Prozac (to wbrew pozorom dosyć lekki lek). Nie wykluczam, że
>
> innym to służy, nie mnie. Wiem, co piszę, doświadczyłem i przemyślałem. To
> świadomy wybór, a nie uleganie tylko emocjom (nad nimi potrafię panować).
Zatem, jak zapewne wiesz, leki antydepresyjne dzialaja dopiero po paru tygodniach.
Czy brales je dostatecznie dlugo ?
Czy towarzyszyla temu terapia /grupowa i indywidualna/
Masz rację. Wszystko to, nie usunie problemu, nie zmieni sytuacji, ale pomoze Ci
ja lepiej znieść.Pomoze Ciebie samego tak przeksztalcić, sorry za wyrażenie, byś
moze mógł jednak w innej kobiecie , ludziach dostrzec coś, co pozwoli Ci się
zatrzymac.
Wiesz... Jak sam piszesz, taki prozac, to lekki stosunkowo antydepresjak i na
dodatek wcale nie taki najnowszy. Ilu środków próbowałeś ? Myslę o nowszych i
silniejszych. Jak długo je stosowałes ? To jest bardzo ważne. I ile razy Ci
zmieniano lek ? Sam wiesz pewno, iż wybiera sie go dla okreslonego pacjenta
zależnie od osobniczej nań reakcji.
Skąd jesteś ? Czy masz tam dobrą poradnię ? - najlepiej, niestety prywatną. Bo tu
chodzi tez o terapię. W państwowych przychodniach nie mają czasu nawet recepty
wypisac, a co dopiero terapię robić.
Spróbuj podjąć leczenie - takie naprawdę rzetelne. A potem zobaczysz, czy mozesz
cos zmienić w sytuacji wokól siebie. Tylko, by taką próbe podjąć, musisz sie
wzmocnić leczeniem farmakologicznym i , koniecznie, terapią. Tak przynajmniej ja
to oceniam.
pan laga
-
Nie trzeba tak daleko. Wystarczy do Łodzi, tam pogotowie chętnie się tym zajmie.
-
ten niezwykle ciekawy post kojarzy mi sie z takim postem:
szukam platnego mordercy czy ktos moglby mi pomoc?
Potrzebuje go na 2 dni musi wykonczyc moja bogata ciotke
jutro na weselu stryjenki
nie wierze zeby ktos kto mysli o samobojstwie pisal na forum jak najlatwiej sie
zabic. To bez sensu.
przepraszam ale to jakis nonsens. Rozumiem ludzi ktorym jest zle na tym swiecie
ale takie posty mnie osobiscie smiesza!
-
piotr:
po pierwsze: neona jest mężczyzną i "Pani domu", jak sądzę, nie czyta
po drugie: tenże neona ma zupełną rację co do wyzewnętrzniania się w takich
sprawach na forum - albo prowokacja albo idiotyzm
po trzecie: jak na trzydziestopięciolatka jesteś dziwnie niedojrzały
po czwarte: nie jesteś przypadkiem typem wiecznie sie nad sobą użalającym?
(wierzę, że masz problem, ale jeszcze nie jestem zupełnie pewna z czym tak
naprawdę)
po piąte: posluchaj pana lagi - rozsądny człowiek
-
Gość portalu: pan_laga napisał(a):
> Zatem, jak zapewne wiesz, leki antydepresyjne dzialaja dopiero po paru tygodnia
> ch.
> Czy brales je dostatecznie dlugo ?
> Czy towarzyszyla temu terapia /grupowa i indywidualna/
Kilka miesięcy. Pomaga to tylko uspokoić huśtawkę emocjonalną, nic więcej.
Terapia? Po to by ktoś starał się mi wmówić na przysłowiowy sposób amerykański,
że życie jest piękne? Jest piękne i co z tego, skoro mnie nie cieszy. Nie jestem
na tyle naiwny, bym był w stanie jeszcze uwierzyć w te piękne terapeutów słówka.
Problem przecież i tak pozostanie. Amnezja problemów to nie ich rozwiązanie.
> Masz rację. Wszystko to, nie usunie problemu, nie zmieni sytuacji, ale pomoze C
> i
> ja lepiej znieść.
Tylko po co? Żeby za lat np. 10 lub 20 dojść do identycznego wniosku i mieć
jeszcze większą gorycz z życia?
> I ile razy Ci
> zmieniano lek ? Sam wiesz pewno, iż wybiera sie go dla okreslonego pacjenta
> zależnie od osobniczej nań reakcji.
> Skąd jesteś ? Czy masz tam dobrą poradnię ?
Leki różne, nawet bardzo silne. Dawki czasem drakońskie. Lekarz dobry, poświęcił
sporo czasu, teraz myślę, że go było chyba trochę szkoda.
Pytałem jednak, jak to zrobić bezbleśnie, a nie jak tego uniknąć...
-
wiesz ciebie smiesza a jego takie jak twoj moze zabic. Syty glodnego nie
zrozumie.
-
A czy ciebie zastanowilo, dlaczego cie zostawila ?
-
Gość portalu: Alka napisał(a):
> wiesz ciebie smiesza a jego takie jak twoj moze zabic. Syty glodnego nie
> zrozumie.
panowie i panie
nie bawmy sie w "tylko ja cierpie"
i nikt nie rozumie mojego cierpienia
bo to oczywiste
ze kazdy na swoj sposob przezywa
zycie
i dlatego nie mozna porownac doswiadczen
no i
nie badz taki alka zeltzer
;)
-
Pewnego dnia Chuang Tzu wraz z przyjacielem szli nad rzeką. Spójrz na te
pływające ryby – powiedział Chuang Tzu – naprawdę świetnie się bawią w tej
wodzie.
Nie jesteś rybą – odpowiedział przyjaciel – więc skąd możesz wiedzieć, że ryby
bawią się świetnie?
Nie jesteś mną – odparł Chuang Tzu – więc skąd możesz wiedzieć, że ja nie wiem,
iż ryby bawią się świetnie.
-
Drogi Piotrze masz na imie tak samo jak moj ukochany maz no i moze dlatego od
razu poczulam do ciebie sympatie. Czy ty naprawde sadzisz, ze nie masz zadnych
atutow? Szczerze watpie. Wierz mi kobiety bardziej cenia w mezczyznie dobry,
opiekunczy charakter niz to, ze sa przystojni. Gdybys byl najprzystojniejszym
mezczyzna na swiecie o pieknej twarzy, z wielkim portfelem, ale tluklbys mnie
po kazdym posilku, albo wyzywal od najgorszych bez zadnej przyczyny to nie
chcialabym byc z toba ani minuty. Ludzie czesto sie rozstaja i napewno nie jest
to latwe, ale to nie jest powod do poddawania sie.Jeszcze spotkasz te swoja
jedyna, w chwili,w ktorej sie wcale nie bedziesz spodziewal.Jest tyle samotnych
kobiet na swiecie, ktore blogoslawilyby dzien kiedy spotkalyby cie na swojej
drodze. Trzeba tylko umiec sie spotkac. Ja jestem wielka fanka zycia i
przeraza mnie perspektywa smierci, ktora i tak nieuchronnie wszystkich nas
czeka. Nie trzeba zblizac tej obrzydliwej chwili samemu. Wyglada mi na to, ze
faktycznie cierpisz na depresje, a to tylko choroba, moze nie zwyczajna, ale
choroba, rozbalansowanie chemiczne organizmu. Jesli to ,ze jestes
rozbalansowany i nie masz dobrego lekarza, ktory by ci naprawde pomogl jest dla
ciebie wystarczajaca przyczyna aby sie zabijac, to rob to. Tylko , ze to troche
glupio. Wyobraz sobie, ze masz grype i zastanawiasz sie jak odebrac sobie zycie
bo boli cie gardlo, a lekarz ci nie chce pomoc? Do diabla idz do innego, a
jesli i ten bedzie do d... to idz jeszcze do innego. Walcz o siebie, jesli ty
tego nie bedziesz robil, to kto? Powinienes byc sam dla siebie najlepszym
przyjacielem a nie wrogiem, wrogow mamy az za duzo, nie musisz im sam pomagac.
Czy probowales PROZAC? Cierpienie jest dowodem na to , ze zyjemy. Gdybys nie
byl zakochany to bys nie cierpial. Watpie, ze nie chcialbys jednak wiedziec co
to milosc. I milosc moze do ciebie przyjsc w kazdej chwili. Nie poddawaj sie i
idz do innego lekarza.Pozdrawiam cie goraco i prosze napisz mi 5 rzeczy ,ktore
lubisz robic, ktore sprawiaja ci przyjemnosc.
-
Posłuchajcie, ja nie chcę dawać Piotrowi rad, jak to zrobić - z czystego
egoizmu, nie wiem, jak miałabym potem z tą (współ)odpowiedzialnością żyć. Ale,
NA BOGA, TRAKTUJCIE TEGO FACETA POWAŻNIE! Skąd wniosek, że się tylko popisuje,
skoro udał się ze swoim problemem na forum GW? Ależ to b. skuteczna i szybka
metoda uzyskania każdej informacji. Zwłaszcza takiej, ktorej głośno i
explicite, a nie pod nickiem, nikt nam nie udzieli .Wasza interpretacja jest
oczywiście niewykluczona, ale nie jedynie słuszna, więc powoli z
wnioskowaniem.
Doskonale faceta rozumiem, kiedy szydzi z tej psychoterapii. Zauważcie - facet
jest inteligentny (to widać) i nie wczoraj urodzony. Sądzicie, że gdyby
istniało jakieś rozwiązanie, nie znalazłby go do tej pory? Boże, jak ja go
dobrze rozumiem...skąd ja to znam... "idź do psychologa". Po co? Zeby
zadowolony z życia psycholog/nieszczęśliwa pani psycholog /do wyboru do koloru/
za ciężkie pieniądze tłumaczyła mi, że życie jest cacy, że wszystko zależy ode
mnie, że lubię/polubię to, czego nie lubię i nigdy nie polubię? Ze nie ma
znaczenia, że skończyło się i nie wróci to, co było najważniejsze na świecie?
Ze jestem, jaka nie jestem (albo odwrotnie)? Do tego nie dość, że filtrując
wszystko przez własne życie (udane lub nie), to patrząc przez pryzmat własnej
ideologii (spróbujcie iść do psychologa katolickiego, a potem do jakiejś org.
feministycznej np i - dla zabawy - porównajcie zalecenia) To dla
niedorozwiniętych umysłowo, a nie dla inteligentnych ludzi, trzeźwo patrzących
na świat i siebie.
Jesteśmy wszyscy chorzy na swoistą polityczną poprawność - ja tez jej uległam,
pisząc Ci, Piotrze, że wszystko przed Tobą. Przepraszam. Nikt z nas Cię nie zna.
Misiu, piszesz do Piotra, że ma na pewno jakieś atuty. Wszystkie poradniki
bazują na przykładach typu : jesteś nieatrakcyjny, ale za to mądry. A co, jak
ktoś jest nieatrakcyjny, głupi, chory, stary i ma zły charakter? O tym cisza.
To straszna prawda, ale pewne cechy po prostu sa lepsze i ważniejsze od innych,
bo mają wzięcie albo nie. I możemy sobie długo i namiętnie wmawiać,że coś nie
ma znaczenia - co z tego, jeśli liczy się w świecie? Piotr trzeźwo patrzy na
zycie pisząc, co cenią kobiety. Nie ma zresztą o to do nich pretensji.
Wymienione cechy są prostą pochodną rządzących nami socjobiologicznych praw. To
brutalne, ale tymi sprawami też rządzi swoisty rynek. Zanim zadeklarujemy, jak
bardzo kochamy niepełnosprawnych na przykład, rozważmy, drogie Panie, w swym
sumieniu, ile z nas związałoby swe życie z niedorozwinietym umysłowo facetem,
np z Downem. Jako MĘŻEM. I niech na to odpowiedzą osoby twardo osadzone w
realich życia, a nie 20latki,żyjące jeszcze złudzeniami.
A druga zmowa - ZAWSZE WARTO ŻYĆ. Niby czemu? a jeśli niemożliwe jest to, co
sie jedynie liczy?
Ty, Misiu, zachwycająca się życiem, Piotra nie zrozumiesz. Pan_laga
przynajmniej stara się być konstruktywny. Ja też zainteresowałabym się jeszcze
możliwościami terapii. ALE, NA BOGA, TRAKTUJMY PIOTRA POWAŻNIE, inaczej nie
będziemy dla niego wiarygodni.
Nawiązałabym ew., na zasadzie ostatniej deski ratunku, do moralnych zobowiązań -
czy wolno to robić bliskim? Rodzicom na przykład? A czy np. jesteś, Piotrze,
wierzący? A czy nie pomaga Ci myśl,że możesz to zrobić jutro, a nie dziś? Bo
czasem, b.b.b. rzadko...zdarzają się cuda.
-
halo Piotr
wychodze z zalozenia, ze jestes dorosly i wiesz co chcesz zrobic, ale nie wiesz
jak. Sa przynajmniej 2 sposoby spelniajace Twoje wymagania:
1. zazyc duza ilosc srodkow nasennych (najlepiej rozpuszczonych w jakims soku)
Zaleta: usniesz i sie wiecej nie obudzisz.
Wada: problematyczne zdobycie takiej ilosci medykamentow (choc wiem jak, to Ci
nie powiem)
2. Jeszcze lepszy sposob to wypic spora ilosc alkoholu i wyjsc w zimie przy
minusowych temperaturach na zewnatrz (nejlepiej las itp.) - usniesz i j.w.
Najlepsza metoda, kazdy lekarz Ci prywatnie potwierdzi.
Wada: niestety potrzebna jest zima
Mam nadzieje, ze moglem Ci pomoc i powodzenia
Robert
-
cholera ,nie wolno dawac takich rad.
-
Piotrze, czy czyjaś miłość by Cię zatrzymała? Czy w ogóle jest coś, co by Cię
zatrzymało?
-
ale mnie rozbawila(e)s - dlaczego nie wolno. Jest nas na swiecie juz
6.000.000.000 osobnikow, codziennie umiera na swiecie 80.000 dzieci (!!!!)
po prostu z glodu i nedzy nie mowiac o tych nastepnych tysiacach z innych
powodow i jakos to nam nie przeszkadza, no nie ?. Wystarczy poczytac jakimi
strasznymi problemami zajmujemy sie tu na tym forum..
To nie znaczy, ze ja tu komus chce cos wymawiac albo udawac stara ciocie na
kanapie, ktora ma za zle...
jezeli dorosly czlowiek chce sam swiadomie popelnic samobojstwo to ma do tego
wlasne podstawowe i niezbywalne prawo i nic nikomu do tego. Ja sam na pewno
zrobie to samo, gdy sie zorientuje, ze jestem skazany na dobra czy zla wole
innych (nawet najblizszych ludzi) i mam wegetowac jak roslina.
Tylko prosze mi nie mowic ze "to sie tak tylko mowi"2 lub innych podobnych
banalow, smierci sie w moim zyciu juz dosyc naogladalem i nie robi ona na mnie
wiekszego wrazenia
Poza tym chociaz Piotr wyraznie prosil, nie podalem zadnych mozliwosci jak np.
zdobyc odpowiednie srodki (dziecinnie latwe) bo wcale nie jestem przekonany,
ze nie jest to znowu jakas prowokacja, ktora w ostatecznej konsekwencji mialaby
dla mnie negatywne konsekwencje.
Pozdrawiam
Robert
-
do plastykowego pudelka np po tabletkach nasennych ktore wczesniej wyrzuciles
wkladasz jakies 20 dkg semtexu.
podlaczasz druciki. Calosc polykasz - koncowki drucikow musza ci jednakze
wystawac z ust. Lub jezeli brzydzi cie polykanie wstadz do odbytu
nastepnie jak juz wygodnie siedzisz to podlacz to wszyystko do plaskiej baterii
4.5V - powienienes ladnie eksplodowac.
z wyrazami szacunku
powiem ci chlopie ze niektorzy to by byli szczesliwi jakby mieli takie problemy
jak ty.
-
no nie, to było piękne, naprawdę sie uśmiałam!
-
dziekuje, (tylko sie delikatnie usmiechnalem bo z natury jestem skromna osoba :-
)
z wyrazami szacunku
-
Re: bzduraIP: *.dip.t-dialin.net
nie wierz Piotrze,
semtex nie exploduje od napiecia 4,5 V (tym razem nie powiem jak jest naprawde)
Robert
-
dobra chcialem go nabrac - ale zamiast semtexu moze uzyc jadna laske dynamitu
(mozesz ukrasc z kopalni). Cala metoda mniej wiecej taka sama tylko za
wyjatkiem pradu uzywasz zapalki, podpalasz lont i czakasz. Pamietaj zebys nie
przelykal sliny bo lont moze zgasnac - najlepiej jakbys siedzial z otwartymi
ustami
z wyrazami szacunku
-
A może lepiej tą laskę włożyc do odbytu? wtedy nie trzeba uważać na ślinę.
jesteśmy okropni tak naprawde, a psik, wymyśl coś jeszcze, podoba mi się!
-
Odezwij sie Piotrze, proszę Cię.
-
Mary Ann naczytalas sie innych postow i nagle zmienilas zdanie. Wiesz twoj
pierwszy post mial sens , drugi to tylko teoretyczne banaly. Pan Laga
najwyrazniej ma doswiadczenie w leczeniu depresji i wypowiada sie
rzeczowo.Zgadzam sie z nim totalnie. Uwazam, ze jest to jedna z
najmadrzejszych wypowiedzi w tym temacie. Ciagle uwazam, ze Piotr ma konkretny
problem zdrowotny , ktory jest niewlasciwie leczony. Nie pisz bzdur, ze jak
ktos ma niezbyt popularne parametry ciala to powinien sie zabic, gdyz nikt go
nie zechce. Co za kompletny absurd. Przeciez w koncu, ktoras juz Piotra
zechciala. A ile tu mozna sie naczytac na forum o rozstaniach, zadnemu nie
towarzyszyla jednak dyskusja jak sie zabic. Uroda to tak subiektywny temat, ze
co dla ciebie piekne moze byc dla mnie obrzydliwe i odwrotnie. Wiesz ja nie
staram sie Piotra pocieszac, tylko uzmyslowic mu ,ze nie widzi pozytywow w
swoim zyciu, a one 100% istnieja. W zyciu kazdego z nas istnieja i to w kazdej
sytuacji, poki oddychamy. 18 lat temu trzymalam do chrztu dziecko, razem z 22
letnim, super przystojnym chlopakiem, studentem prawa. Miesiac pozniej skoczyl
do wody i zlamal sobie kregoslup. To sie nazywa rozpacz, nieodwracalnosc
sytuacji. Jak myslisz co ten czlowiek myslalby o takim idiocie, ktory ma
sprawne rece, moze chodzic, mozg mu pracuje a wykorzystuje to wszystko w tak
idiotycznym kierunku. Chlopak ten poznal w szpitalu dziewczyne, ktora sie w nim
zakochala i maja wspolnie dziecko. Wszystko jest w zyciu mozliwe. Nikt ci nie
kaze wychodzic za maz za osobe niesprawna umyslowo czy fizycznie do opieki nad
rodzina. Znam jadnak ludzi z Downem ktorzy czuja sie bardzo szczesliwi, nie
zeniac sie. To jest twoj model szczescia, ktory nie do wszystkich pasuje.
Zamiast marnowac czas na dolewanie goryczy do zycia Piotra ,sprobuj rozjasnic
mu czyms obraz. Narzekac najlatwiej.I pamietaj ty go tak samo nie znasz jak
reszta, wiec moze on potrzebuje tu uslyszec argumenty na to dlaczego warto zyc,
a nie czy sie powiesic, czy polknac tabletke. Chyba tyle moze wymyslec bez
ciebie, skoro jak piszesz jest inteligentny.
-
no to juz lepiej, zaczyna mi sie podobac. Ten pomysl z wkladaniem laski dynamitu
delikwentowi do odbytu byl jeszcze do konca lat 80 bardzo czesto stosowany przez
peruwianskich marksistowskich bojownikow w wolnosc wszystkich uciemiezonych
- najczetniej w stosunku do tych ktorzy nie chcieli lub mogli placic tzw.
podatku rewolucyjnego.
pozdrawiam
Robert
-
no to sie odzywam..
piotr
-
piatek dzisiaj - mi juz tylko piwo po glowie chodzi a nie mrozace krew w zylach
historie ;-) tzn . mam totalna pustke do czego sie przyznaje z bolem serca
z wyrazami szacunku
-
dobra moze jeszcze jedna metoda jak chciales bezbolesna i bez stresu:
idz do zoo pod wieczor i w momencie kiedy słoń kladzie sie spac niepostrzezenie
wsun sie pod jego cialo - krotko i bezbolesni tylko płaski bedziesz
a swoja droga to myslalem ze ten bol jaki teraz przechodzisz jest najwiekszy w
twoim zyciu - a jednak jest jeszcze wiekszy bol.
z wyrazami szacunku
-
Drogi Piotrze. Wierze zawsze, ze wszystko sie zmienia. Jak jest juz bardzo zle
to przypominam sobie, ze jak bylo lepiej to wierzylam, ze wszystko sie zmienia.
I tak sie sama jak przeklety jakis belfer strofuje i mowie sobie: Gowno mnie to
obchodzi, ze nie wierzysz, ze bedzie lepiej, naucz sie tego na pamiec nawet jak
wydaje ci sie to niemozliwe. To mnie uspokaja. Uwierz mi, ze to zadne trucie,
znam te sytuacje jak zly szelag. Roznych swinstw tez sie najadlam, nic mi nie
pomagalo. W koncu trafilam na Fevarin i bylo lepiej. Jest naprawde mnostwo tych
lekow, trzeba po prostu dobrac a to zazwyczaj trwa. Ale jak jest lepiej to chce
sie zyc. Wiesz co, uwierzylam tez, ze to nie fucking problemy sa przyczyna
depresji ale ze fucking depresja jest przyczyna problemow.Jakos mi z tym
lepiej. Pozdrawiam Cie i strofuje jak belfer niesfornego ucznia. M.
-
najlepsza chemia przyjaciele
z wyrazami szacunku
-
a psik ty jeszcze tutaj?!
zgadzam się. chemia i już!
-
piotr.35 napisał(a):
> Gość portalu: pan_laga napisał(a):
> > Zatem, jak zapewne wiesz, leki antydepresyjne dzialaja dopiero po paru tyg
> odnia
> > ch.
> > Czy brales je dostatecznie dlugo ?
> > Czy towarzyszyla temu terapia /grupowa i indywidualna/
> Kilka miesięcy. Pomaga to tylko uspokoić huśtawkę emocjonalną, nic więcej.
Kilka miesięcy to bardzo malo - choc zalezy też o jak głebokim stanie depresyjnym
mówimy. Czy leki przepisal Ci psychiatra ? Kto zdecydował o ich odstawieniu ?
> Terapia? Po to by ktoś starał się mi wmówić na przysłowiowy sposób amerykański,
>
> że życie jest piękne? Jest piękne i co z tego, skoro mnie nie cieszy. Nie jeste
> m
> na tyle naiwny, bym był w stanie jeszcze uwierzyć w te piękne terapeutów słówka
> .
Sorry.
Pierdolisz.
Kompletnie, jak widzę, nie wiesz, czym jeste terapia.
Na pewno nie wmawianiem i nie doradzaniem. Jesli terapeuta doradza i wmawia, to
nie jest terapeutą. Naoglądałes się filmów i gadasz bzdety. Chyba faktycznei nie
chcesz nic z soba zrobić mądrego - wolisz zajać sobie czas próbą wzbudzenia tu
wspólczucia i zainteresowania. Tak naprawdę, to jestes na tyle duzy, by wiedzieć,
bez proby robienai sensacji tu, jak mozna sie zabic.
Ale Ty nie chcesz sie zabic tak naprawde. Wolasz tą gadką swa o pomoc raczej.
Więc Ci mówię - zglos sie do specjalistów i zobacz jak smakuje danie, nim je a
priori odrzucisz.
A to pytanie tu - ile masz lat ?
Nie sądzisz, ze gnidą byłby człowiek, który dałby Ci przepis na śmierć ?
Kótry dałby go komukolwiek ?
Zresztą, taki przepis znasz doskonale.
Ot tak. Pogadać chcesz czyli ....poddac sie terapii......
pan laga
-
mialo byc najlepsza 'chemia' to przyjaciele
(pomylka przy druku)- jak czlowiek slucha Handel'a po raz piaty z rzedu to mu
sie miesza.
z wyrazami szacunku
elle - spac isc prosze.
-
chlopie- spotkaj sie ze mna :) ochota na samobojstwo minie Ci
natychmiast.......................
pozdrowki,
-
umiesciles swoj anons towarzyski,
manipulatorze kobiecej opiekunczosci,
-
Piotr35 jak widzisz wszystkie kobiety to kurwy, ktore zostawia cie natychmiast
kiedy pojawi sie ktos przystojniejszy, bogatszy, lepiej wykształcony ipt. A ty
dostajesz kopa w dupę.
p.s. kolega Piotr35 cos długo sie nie odzywa
-
Gość portalu: hirurg75 napisał(a):
> Piotr35 jak widzisz wszystkie kobiety to kurwy, ktore zostawia cie natychmiast
> kiedy pojawi sie ktos przystojniejszy, bogatszy, lepiej wykształcony ipt.
I kulturalniejszy...
> A ty dostajesz kopa w dupę.
Dziwisz sie?
-
Piotrze, Twoje pytanie trochę mnie przeraża. Jedynym sensownym wyjściem w tej
sytuacji wydaje mi się rozmowa z psychologiem lub psychiatrą. Zastanów się nad
tym, zanim podejmiesz jakieś drastyczne kroki. Polecam Ci też stronę:
www.leczdepresje.org
Wszystkim chętnym do udzielenia "pomocy" w odebraniu sobie życia przypominam
art. 151 kodeksu karnego:
>Kto namową lub przez UDZIELENIE POMOCY doprowadza człowieka do targniecia się
na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 <
Trzymaj się Piotrze.
ag
-
a jezeli, to manipulator, ktory gra na emocjach,
to pod jaki artykul podlega?
-
kitek1 napisał(a):
> a jezeli, to manipulator, ktory gra na emocjach...
Jezeli ktos naprawde chce popelnic samobojstwo,
to je popelnia. Jezeli o tym mowi, to znaczy, ze szuka pomocy.
Moze dlatego wybral forum kobieta, aby kobiety cos mu doradzily?
-
dziwnie to sobie tlumaczysz?
-
najlepsza chemia przyjaciele
z wyrazami szacunku
-
jezeli bym chcial zeby mi ktos w takiej sytuacji cos doradzic mial to chcialbym
ze by to byl moj przyjaciel lub ktos kogo znam a on/ona mnie zna w prawdziwym
zyciu, a nie strona internetowa ktora znika po wylaczeniu komputera. Nie
czarujmy sie dla ciebie jego problemy tez znikaja jak wracasz od monitora do
swego zycia.
z wyrazami szacunku
-
Gość portalu: a psik napisał(a):
> jezeli bym chcial zeby mi ktos w takiej sytuacji cos doradzic mial to chcialbym
> ze by to byl moj przyjaciel lub ktos kogo znam a on/ona mnie zna w prawdziwym
> zyciu, a nie strona internetowa ktora znika po wylaczeniu komputera.
Gdyby bylo tak jak piszesz, to to forum byloby prawie puste.
> Nie czarujmy sie dla ciebie jego problemy tez znikaja jak wracasz od monitora
> do swego zycia.
A czy ja cos takiego sugerowalem?
> z wyrazami szacunku
ja rowniez.
-
Strona a q o depresjach
www.leczdepresje.org
-
Piotr, nie wiem, czy to z Toba rozmawialam na temat depresji na czacie Gazety
kilka tygodni temu, pod nickiem piotr?
Nie potrafie Tobie doradzic. Mam znajoma, ktora jest od lat na leczeniu
przeciwdepresyjnym, raz czuje sie lepiej, raz gorzej, proby i rozmyslania
samobojcze etc Tez mialysmy rozmowy na temat samobojstwa. Tez nie potrafilam
doradzic. Jak mozna dac dobra rade w takiej sprawie? A do tego Tobie, osobie
kompletnie mi nieznanej.
Sama przeszlam przez ciezkie sytuacje zyciowe, dwa razy omal nie skonczylam
zycia z wlasnej inicjatywy, powstrzymalam sie wlasciwie tylko ze wzgledu na
inne osoby, ktore cierpialyby z powodu mojego samobojstwa. Mam tylko jedno do
powiedzenia: jezeli rzeczywiscie sie zdecydujesz na taki krok, NIGDY nie
dowiesz sie jak moglo potoczyc sie Twoje zycie i co sie moglo zdarzyc.
Czasem warto poczekac. Ja sie nie zdecydowalam i ciesze sie zyciem bardziej niz
kiedykolwiek.
Zycze podjecia trafnej decyzji.
Maraska
-
Zostałem posądzony tutaj chyba o wszystkie możliwe "zbrodnie": prowokację,
popis, manipulowanie kobiecą opiekuńczością, użalanie...
Co do prowokacji, to wchodząc tu, nie przyszło mi to akurat do głowy, choć
rzeczywiście, jest to łatwe do użycia w tym celu narzędzie. Od bardzo niedawna
zaglądam do forum i może stąd pochodzi ta moja dotychczasowa "naiwność".
Na męskim forum nie poddałem tematu, gdyż ze wstępnej lektury uznałem, iż
tematy tam poruszane są przeważnie nieistotne, a nieraz wulgarne, jeśli weźmie
się pod uwagę liczne wątki poruszane przez różnej maści dewiantów.
Użalanie, nawet jeśli ktoś się przy tym upiera, to i tak nie ma żadnego wpływu
na poruszoną materię.
W Stanach mają swojego Kevorkiana - "doktora śmierć", ale mając inne niż
prawnicze ukierunkowanie, zapomniałem o wspomnianym przez kogoś art. 151 kk.
Stąd pewnie z założenia nie mógłbym liczyć na konkretniejsze informacje niż te
podane przez Roberta i msycha.
Mimo to dziękuję nielicznym osobom za pewne zrozumienie i życzliwość, gdyż dla
wielu, niestety, temat okazał się zbyt dużym wyzwaniem intelektualnym.
Nawiązałabym ew., na zasadzie ostatniej deski ratunku, do moralnych zobowiązań -
czy wolno to robić bliskim? - to chyba napisała mary_ann.
Rzeczywiście, mary_ann, masz rację, to jest bardzo istotny element. Chyba
ostatnią rzeczą jest, bym chciał najbliższej osobie wyrządzić ból. Ale takiej
osoby jednak nie ma... Ale dziękuję za Twoją opinię, daje z tych wszystkich
najwięcej do myślenia.
-
Gość portalu: elve napisał(a):
> Piotrze, czy czyjaś miłość by Cię zatrzymała?
Owszem. Jeśli jest/byłaby, to rzeczywiście warto dla niej żyć. Jeśli jest...
-
Piotr, wysłałam Ci pare słów na skrzynkę. Przepraszam wszystkich,że tak na priv
ale to za osobiste.
Mary_ann
-
Ludziki wy moje - Piotr I Mary Ann - wiosna nadchodzi, słoneczko wygląda, robi
się coraz piekniej...Miłość przychodzi i odchodzi, ale warto żyć dla niej, dla
pieknęj przyrody, fajnych filmów i muzyki, może to trochę prooste - ale po co
sobie utrudniać. Pozdrawiam was.Q
-
Gość portalu: Qlka napisał(a):
> Ludziki wy moje - Piotr I Mary Ann - wiosna nadchodzi, słoneczko wygląda, robi
> się coraz piekniej...Miłość przychodzi i odchodzi, ale warto żyć dla niej, dla
> pieknęj przyrody, fajnych filmów i muzyki, może to trochę prooste - ale po co
> sobie utrudniać. Pozdrawiam was.Q
Jako osóbka mało skomplikowana i która najwyraźniej mało jeszcze w życiu widziała
i przeżyła - zamilcz, proszę. Miej choć tyle taktu.A jesli Twój słodki liścik
skierowany jest naprzykład do rodzica, którego dziecko umiera na raka mózgu? Rusz
czasem łepetynką, boża krówko.
-
Różnie was ludzie podchodzili, trzeba było spróbować z innej strony, jeżeli
kogoś uraziłam- przepraszam, nie chciałam - chciałam po prostu żeby chociaż
przez chwilkę miło wam się zrobiło, moje życie też usłane różami nie jest -
staram się dostrzec coś pozytywnego. Choć muszę powiedzieć ,że po Twojej
odpowiedzi zrobiło mi się przykro ( domyślam się już ,że potraktujesz to z
ironią i na pewno mnie znowu zeszmacisz )
-
Ludzie przeciez On już nie żyje!!!
-
glupi(a)
-
Przepraszam. Może mnie trochę poniosło. Ale zrozum, kiedy ktoś naprawdę jest w
rozpaczy i walczy o życie - a wtedy ktoś inny mu o wiośnie, słoneczku i
kwiatkach...i to jeszcze tak jowialnie-protekcjonalnie: "ludziki wy moje", to
myślisz, że jest albo cyniczny (ale musiałby być skrajnym s...synem), albo
niemądry. Wolałam myśleć to drugie. Na pewno nie chciałam Cię "zeszmacić".
Bardzo Cię przepraszam raz jeszcze.
-
Ok. Nie ma sprawy.Ja też przepraszam
-
Ok. W porządku.Ja też przepraszam, i zapewniam Cię , że naprwdę nie mam lekko,
ale muszę jakoś przetrwać dla pewnych osób, które kocham...Pozdrawiam.