jak się pozbyć brata-pasożyta?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój brat ma 28lat,skończył studia 3lata temu i od tej pory praktycznie nie
    pracuje.(poza dorywczymi pracami,tak żeby mieć na piwko).Żeruje na
    rodzicach.Ojciec się juz nic nie odzywa,matka go broni na każdym kroku.Pracy
    szuka wysyłajac tylko maila z CV.Na tym się konczy jego aktywność.Zero
    ambicji,inicjatywy,odpowiedzialności.Studia mu płacili rodzice ledwo je
    skończył bo imprezował cały czas.Dziewczyna go rzuciła,bo nie mogła znieść
    jego lenistwa.(utzymywała go przez jakiś czas bo miała dobrą pracę.pasożyyował
    prawie prze rok na niej)Co mam robić w takiej sytuacji?
    • Niech umrze z glodu, jak rodzicow zabraknie. Wiem, ze to mega wkurzajace, bo
      mialam faceta, ktory pasozytowal na rodzinie. Mial prawie 30 lat i nigdy nie
      pracowal. Ten typ tak ma. Nic sie nie da zrobic.
    • czepiacie sie chlopaka. Dajcie mu spokoj, tlamsicie go :D
    • > Mój brat ma 28lat,skończył studia 3lata temu i od tej pory praktycznie nie
      > pracuje.(poza dorywczymi pracami,tak żeby mieć na piwko).Żeruje

      Prawda jest taka, że obecnie studia to też jest szkółka.
      Studenci wyższych szkół czegoś i czegoś są tylko nominalnie
      dorośli, ale w rzeczywistości są wciąż niesamodzielni.

      Twój brat się stacza: nie ma pracy, dziewczyny, ambicji.
      Kolegów prawdopodobnie też tylko do kieliszka. To nie jest
      życie mężczyzny. On nie ma perspektyw na żadne osiągnięcia.
      Obawiam się, że on siebie po prostu nie szanuje, ma niskie
      mniemanie o sobie.
      Tutaj nie pomoże nawoływanie "hej, chłopie! Bierz się
      do roboty!" ale raczej jeszcze bardziej go zdołuje.
      Spróbuj pomóc mu odzyskać wiarę w siebie, pomyśleć
      o jakichś celach w życiu, pokazać że z jego sytuacji
      może znaleźć wyjście. Nie każdy jest od urodzenia ambitny,
      ale każdy chce być lubiany.
      Postaraj się motywować go pozytywnie, tzn. do robienia
      czegoś pożytecznego, a nie krytykować. Pod naporem krytyki
      zazwyczaj budzi się opór, ukrywanie nawet drobnych dobrych
      rzeczy. To jest taka postawa: "skoro mówią, że jestem
      do niczego, to nie pokażę nic dobrego". Mój kuzyn
      (budowlaniec z wykształcenia, ale bez zamiłowania)
      był bezrobotny i mama go namówiła żeby zrobił remont
      w mieszkaniu: gładź, malowanie itp. Trwało to trochę,
      ale skończył. Potem pracował na budowie, a potem założył
      z pomocą brata własną firmę IT (właściwie spółkę).
      Nie jest krezusem, ale coś posuwa się naprzód.
      Był z dziewczyną, teraz ma inną. Może nie wszystko
      mu się układa, ale nie siedzi przy komputerze bez celu.

      Trudno jest zrobić cokolwiek nie mając pieniędzy,
      a zarobki w Polsce są takie, że trudno zaoszczędzić.
      Popatrz ma to od strony brata. Nawet gdyby chciał
      kosić trawniki to potrzebowałby kosiarki, samochodu
      i nie wiem czego jeszcze. On prawdopodobnie też nie.

      Ojciec pewnie nieraz czuł się zawiedziony patrząc
      na jego nieróbstwo i teraz trudno byłoby go przekonać,
      że warto inwestować w nieroba choćby złotówkę.
      Poza tym, inaczej wydaje się cudze pieniądze,
      a inaczej się kombinuje gdy się je najpierw zarabia...

      W każdym razie uważam, że jak go będziesz krytykować,
      to nic nie poprawisz. Może pomożesz chwaląc i podsuwając
      jakieś możliwości, pomysły, wizje? Byle było za co pochwalić.
      Może trzeba coś konkretnego zrobić w domu, np. uprzątnąć
      piwnicę? Naprawić rowery? Jeśli masz dzieci, to zapytaj
      czy masz zatrzymać zabawki dla jego przyszłego potomstwa.
      Niech realizuje drobne cele i pomyśli o celach życiowych.

      --
      Czas na zmianę sygnatury.
      • Najgorsze jest to,że on zawsze do niczego nie potrafił się
        zmotywować.Na studiach wieczne problemy ze zdawaniem egz.czasami cos
        zdał czasami nie zdał,cos tam ściągnął...i tak lajtowo przeszedł
        przez studia.Uczelnia która skończył raczej tez kuźnią talentów nie
        była...Angielskiego "uczył"sie przez 5lat nie umie prawie nic.Nieraz
        mówił,że chce zmienić coś w swoim życiu ale na chęciach zawsze się u
        niego kończy.W domu oczywiście coś zrobi(koszenie trawy,sprzątanie
        itp.)Ale ambicje zawodowe dosłownie zero.On tylko chce zarabiać
        minimum żeby się nie wysilać,mieć wolne weekendy i święty spokój
        żeby z kumplami na piwko wyskoczyć(nawiasem mówiąc koledzy niby
        pracują ale tez do ambitnych raczej nie należą...)Ja mam 23 lata
        pracuje studiuje i jakoś sobie radze.Oczywiście motywowować
        można...tylko jak długo ciągnąć za uszy 28letniego faceta?
      • muszę przyznac że dobrze to ująłeś
      • Dokładnie, doskonale wiem jak wydaje się pieniądze od rodziców a swoje ciężko
        zarobione. Jak byłem młodszy praktycznie dostawałem pieniądze od rodziców na
        wszystko, muszę przyznać łatwo się wydawało. Od kilku lat pracuję i za nim wydam
        swoje zarobioną kasę dwa razy ją obejrzę i zastanowię się czy na pewno jest mi
        ta rzecz potrzebna.
    • trzeba siegnac do problemu głebiej.

      W takich sytuacjach w 95% sprawa dotyczy motyacji a nie tzw. "lenistwa" ta
      motywacja wenetrzna osłabiona mogla byc przez wiele czynnikow poczawszy od
      dziecinstwa.

      Popatrz jak go sie traktuje... nei ma tam milosci, są za to roszczenia. Nie ma
      checi pomocy jest za to chęć "POZBYCIA SIE" jak niechcianego "popsutego
      przedmiotu", nie czlowieka ale przedmiotu, a nawet gorzej... "pasożyta" (sic!)
      takich okreslen to uzywali hitlerowcy którzy z żydów robili sobie mydło.

      Jego brak motywacji jest zasługa postawy wobec niego któej najpewniej jestes
      czescią i prawdopodobnie nieswiadomie.


      prace z takim czlowiekiem trzeba zaczac od zapenienia mu pcozucia emocjonalnego
      wsparcia, bezpcizeczenstwa itp

      • jak nie ma na czynsz, jedzenie i piwo to motywacja zazwyczaj wzrasta
        i to skokowo.

        co to w ogole za pomysl zeby dorosly czlowiek mieszkal z rodzicami?
        co to za rodzice ktorzy nie potrafia wychowac samodzielnych dzieci -
        moze czas sie wreszcie wywiazac z obowiazkow rodzicielskich.
        • ja nie kwestionuje tego ze taka osoba zachowuje sie antyspolecznie, ze postaw
          ajest zla.

          on doskonale ma swiadomosc tego ze jest 'zle", otoczenie rowniez,

          Jak sadze ejdnak temat powstal po to by sprawe rozwiazac a nie biadolic czy
          wyzywac sie na kims

          jak dobrze zauwazasz taki czlowiek zaczyna sie motywaowac jedynie emocjami
          podstawowymi związanymi z funkcjami przetrwania jak głod czy skrajny brak
          poczucia bezpieczenstwa,

          Pytanie dlaczego moywacje wyzsze a zatem i wyzsze funkcje osobowe zostały
          pogruchotane lub wypaczone oraz jak do tego doszło.

          W wiekszosci przypadkow to skrajnei destrukcyjna postawa rodziny i wypowiedz
          autorki zdaje sie to potwierdzac.

          Tak iczlowiek nei jest zdolny do tworzenia rodziny a jesli to zrobi bedzie to
          rodzina dysfunkcyjna tak jak ta w ktorej sie wychował, wiec lepiej by bylo gdyby
          tego nei robil

          tu potrzebna jest głebsza psychoterapia z taką osobą, przebadanie jego stanu
          emocjonalnego i prawdopodobnei sporych blokad emocjonalnych ktore mialy wplyw na
          to ze taki czlowiek wyucza sie zyciowej bezradnosci

          to jednak choroba a nie wola takiego czlowieka
          • > to jednak choroba a nie wola takiego czlowieka

            oczywiscie, tak samo jak z otyloscia, nie radzeniem sobie z zyciem i
            innymi brakami - wszyscy winni tylko nie ja!! dorosnij chlopie!
            • oczywiscie to co nazywane jest chorbą a co nie jest dosyc względne.

              Jesli przez poprzednich kilka lat ta osoba była zaradna zyciowo, miała prace,
              rozwijała sie, budowała trwale relacje z ludzmi...

              to rzeczywiscie moglo by bys "lenistwo"

              jesli jednak wpływ miało na to sprawy w dziecinstwie oraz ciągneł osie to
              nieustannie do 28go roku zycia a na to tu wyglada to jest to dysfunkcja moze ni
              jakas bardzo powazna ale ugruntowana bardzo głeboko emocjonalnie czyli
              niezalezna od woli.
              Taki zyciorys czesto mają ludzie bezdomni.

              Jest sporo roznica miedzy chorobliwym jedzeniem kompulsywnym a skłonnoscią do
              tycia czy brakiem kontroli w diecie oraz stylem zycia

              ktos kto nie rozumie tego nei ebdzie w stanie innym ludziom pomoc, i mysle ze to
              wlasnie jest objaw doroslosci a dosc dziecinne jest gadanie w stylu: "pasozyt i
              leń" bo łątwo to brzmi i przyjemnie sie wymawia, est jednoznaczne, ale niestety
              nie ma nic wspolnego z realna pomoca komukolwiek
              • wszystko jest wzgledne zwlaszcza jak sie wszystkie swoje bledy,
                porazki i zwykle wygodnictwo probuje zwalic na innych, otoczenie i
                wychowanie.

                a rodzicow wina jest ewidentna, zamiast zmusic synalka zeby sie
                wzial za siebie dalej utrzymuja darmozjada a matka polka jeszcze
                wymysla za niego wymowki. zenada.
                • Czesto jest tak ze ludzie ktorzy sami zrobili komuś krzywdę, zaczynają oskarżać
                  daną osobę o jakąs formę zła.

                  Np. nieakceptowana córka popada w anoreksję i ludzie zarzucaja jej ze za mało
                  je.., atakują. Dziewczyna pogrąza sie jeszcze bardziej w swoim swiecie bo
                  zabieraja jej to czego jej brakwoało.

                  Rodzice mają spory wplyw na wychowanie dziecka, mogła doprowadzic do jego
                  totalnej dysfunkcji spolecznej lub odwrotnie nauczyc zyc i dorbze prosperowac
                  zapenid dobre warunki emocjonalne, kulturowe.

                  Katowanemu, gwałconemu dziecku trzymanemu w pinicy tez łątwo powiedziec "wez sie
                  w garsc" nei zwalaj winy na rodziców.
                  taki czlowiek jednak potrzebuje wiele lat troski i opieki oraz pomocy by moc
                  zaczac zyc samodzielnie.

                  łatwo jest sie PROBLEMU POZBYĆ przezucajac cała odpowiedzialnosc na daną
                  jednostkę, oraz mowic bezposrednio o "POZBYCIU SIĘ", zobacz jak brzmi tyruł
                  wątku...: "jak pozbyc sie czlowieka" napierw ktos dał duzo plamy bo np dał komuś
                  dupy a potem "niewiadomo skąd wizelo sie dziecko nikomu niepotrzebne" lub taki
                  ktore urodzilo sie w rodzinie patologicznej badz dysfunkcyjnej.

                  najlepiej to takiemu łeb ukrecic i jest spokoj prawda? bo nikt nei bedzie musial
                  sie wstydzic za samego siebie, czy jednak na pewno?

                  Oczywiscie zdarzaj sie ludzie "słabi" którzy kazde swoje niepowodzenie beda
                  zwalali na innych, obarczali ich sami pozostaja bardzo bierni, nie rozwiazujac
                  swoich problemow w sobei a obciazajc otoczenie. Nei ma to jednak nic wspolnego z
                  rzeczywistymi sytuacjami w których zawodzą rodzice.

                  W takich wypadkach zmuszanie kogos do czegos daje efekt odwrotny, motywacja
                  zenetrzna nie działa a motywazja wenetrzna jest zdruzgotana. Mamy wteyd osobnika
                  niezdolnego do podjecia jakiejkolwiek inicjatywy i dopiero długa praca moze
                  przyniesc rezultaty.
                  ątwo jednak "pozbywac sie problemu" nazywajac tak osobę darmozjadem i pasozytem,
                  po wykopaniu z domu wlasnie czesto tacy ludzie zamieniaja sie w bezdomnych.

                  Pytanie tylko skad biorą sie rodzice którzy doprowadzaja do takiego stanu swoje
                  dziecko?
                  • s.p.7 - masz chyba sporą wiedzę i fajnie, że niesiesz "kaganek oświaty" prostemu
                    ludowi. Niestety, nic nie mogę poradzić Autorce wątku, zwłaszcza że mam podobne
                    i nierozwiązane problemy w rodzinie, ale chciałem tylko wyrazić podziw i
                    poparcie dla tego, co piszesz. Tak trzymaj i nie daj się sprowokować ludziom
                    posługującym się "chłopskim rozumem".
              • Bardzo ciekawie piszesz.
                Zaczęłam się zastanawiać czy to jest tak, że zawsze w podobnych sytuacjach jest
                tak, że sytuacja jest wynikiem jakieś dysfunkcji w rodzinie, czy może można mieć
                po prostu podły charakter?
                • coś takiego jak "podły charakter" to najczesciej wymowka rodziców zaniedbujacych
                  wychowanie lub zwyczajnei nie potrafiący tego robić lub ludzie pozbawienie
                  milsoci do dzieci mowiacy ze "on juz ma takic podly charakter" najczesciej
                  podajac jakas osobe z rodziny na rzekome potwierdzenie tezy.

                  • A co robić jak się trafi na "podły charakter" u partnera?
                    Mi się wydawało, że rozwiodłam się bo eks miał podły charakter, a w świetle tego
                    co piszesz wychodzi na to, że to moja wina, że nie umiałam naprawić tego co
                    "zepsuli" teściowie (to były trochę inne problemy, co prawda próbowałam ciągać
                    po psychologach, ale stawiał się wybitnie).
                    Kurcze ja uważam, że chyba nie da się na każdego człowieka patrzeć przez pryzmat
                    tego, że on jest taki bo ktoś mu coś tam zrobił i że trzeba mu pomóc. Czasem dla
                    własnego bezpieczeństwa lepiej założyć że ktoś jest zły i odciąć się. Piszemy tu
                    o przypadku faceta bez motywacji do pracy, ale przecież analogiczne rozumowanie
                    można przeprowadzić w stosunku do osoby stosującej przemoc fizyczną czy psychiczną.
                    Ciekawe rozważania wychodzą z tego tematu.
                    • mysle ze w pewnym momencie czlowiek po prostu przyjmuje odpowiedzialnosc za
                      siebie i nie moze juz obwiniac nikogo.

                      NIemniej warto miec swiadomosc skad co sie wzielo aby wiedziec jak komus pomuc
                      czy jak sprawic by ktos nie powielal czyis błędów.


                      to co piszesz jest bardzo symptomatyczne. Zazwyczaj mlodzi ludzie dopiero w
                      kontaktach ze swoim partnerem z kims kogo kochają odkrywają wady swojego
                      charakteru bo krzywdzac kogos waznego dla nas czuje sie błedy silniej.

                      Mozna probowac pomoc takiej osobie, czasem jest to niezwykle trudne.
                      CZasem naprawde warto dac sobie spokoj, bo tego ejst za duzo. Fajnie jest jak
                      trafie sie na miłą, pogodną, cieplą, radoscną i zaradną osobę ale kiedy samemu
                      che sie dorownac to taka osoba musi pracowac troche na sobą.

                      wiekszosc tzw zawodwów milosnych i problemow kręci sie wokol tego schematu.
                      Przemoc psychoczna wlasnie jest jakąś formą ataku/obrony przez np probe
                      dominacji... bo tak bylo u tej osoby w domu rodzinnym.

                      Pisalas cos o charakterze, rzeczywiscie charakter ma na to spory wplyw ale nie
                      jest to więcej zazwyczaj jak 30% reszta to wychwoanie, kultura itp

                    • sweet-pink:
                      Do tych całych rozważań dopiszę takie dowcip:
                      Na ulicy leży ciężko pobity człowiek. Przeszedł koło niego lekarz. Nic.
                      Przeszedł kolo niego ksiądz. Nawet sie nie zatrzymał. Przechodził psycholog,
                      zatrzymał się i krzyknął: "O matko, temu, kto to zrobił należy natychmiast pomóc".
                      Rozważania o tym, czy człowiek rodzi się zły, czy takim go tworzy środowisko są
                      od zawsze i chyba nie ma na nie jednej i już poznanej odpowiedzi. W psychologii
                      podejść jest wiele...
                      Pewnie prawda leży gdzieś po środku, jak zawsze i to kim się stajemy jest
                      wynikiem wielu czynników.
                      Bo mozna stwierdzić, ze ok, matka się nim nie zajmowała, leżał, płakał, pielucha
                      mokra, zimno a tu nic.
                      Ale może dziecko urodziło się z tzw. trudnym temperamentem?Są dzieci spokojne,
                      są tzw. płaczki, które łatwo sie denerwują, niecierpliwią itp.
                      Może gdyby dziecko urodziło się z innym temperamentem matka by lepiej reagowała,
                      z większą cierpliwością?
                      Można oczywiście powiedzieć, że zasranym obowiązkiem rodzica jest dbanie o
                      dziecko, niezależnie od temperamentu, ale wiemy, że życie takie proste nie jest.
                      A może matka miała depresję poporodowa? Czy można ją w takiej sytuacji winić?
                      Szczególnie, że depresja poporodowa jest często nie zdiagnozowana a przez
                      rodzinę traktowana jak lenistwo, wydziwianie itp.

                      To co piszesz o osobach stosujących przemoc jest ciekawe i trudne zarazem, bo to
                      często byłe ofiary, które teraz stały się katami swoich rodzin.
        • my chyba żyjemy w innych krajach, bo w Polsce gdzie mieszkam przynajmniej 60 %
          znajomych(dorosłych) mieszka z rodzicami. No chyba że mają już tak ciasno, że
          nie mają innego wyjścia.
      • Sp, dopisz do tego, że zapewne za krótko był karmiony piersią. A może nawet wcale.;)
        --
        opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
    • Obowiązek alimentacyjny dawno wygasł, więc można spróbować go spakować i
      wystawić za drzwi.
      A serio, to na tym etapie tylko pomoc z zewnątrz, wy (rodzina) już go nie
      zmotywujecie. Wysłać go na jakieś zajęcia w stylu warsztaty aktywizacyjne.
      Szczególnie polecam warsztaty dla osób planujących karierę "Spadochron". Trzeba
      się rozejrzeć bo bywają organizowane za darmo czy to przy urzędzie pracy, czy
      przy opiece społecznej czy innej organizacji pomocowej.
      • Dokładnie, niech autorka wątku spakuje go, wystawi za drzwi, generalnie wyrzuci
        ze swojego domu.
        Uuuupppsss, z domu rodziców.
        No to rodziców również, jeśli ośmielą się protestować.
        W ten sposób za jednym zamachem pozbędzie się pasożyta, jak i broniących go
        mięczaków.
      • Jasne, dajmy mu szansę na posadę bezdomnego menela.
        • Jaka jest szansa na to menelstwo? Bo w domu jak widać z tematu mu nie pomogą, a
          konieczność radzenia sobie samemu może odbić go od dna. Ma szansę trafić na
          ludzi, którzy pomogą mu w motywacji. jest szansa, że najpierw powaletuje u
          kumpla, kumpel nie będzie tak łaskawy jak matka w utrzymywaniu, to znajdzie się
          jakieś zajęcie, znajdzie się zajęcie to sie znajdzie pokój do wynajęcia i jest
          szansa (nawet jeśli mała), że facet się usamodzielni.
          W domu ma tylko 100% szans na to by sobie dalej powolutku przegniwał.
    • Nie krytykowac, nie narzekac tylko postawic jasne ultimatum - synu
      nie stac nas na utrzymywanie ciebie, masz czas (tu okreslic datę) na
      usamodzielnienie się po tym terminie nie będziemy cie juz
      utrzymywac.
    • > Ojciec się juz nic nie odzywa, matka go broni na każdym kroku.

      Uświadom im, a zwłaszcza JEJ, że robią swojemu synowi, a Twojemu bratu, krzywdę. Bo robią. Swoim niańczeniem i ciagłym utrzymywaniem synusia robią z niego niesamodzielnego, zależnego, niedojrzałego, nieodpowiedzialnego chłopczyka, któremu mamusia wszystko pod nos podstawi. Czy Twoja mama myśli, że jakaś poważna dziewczyna zechce takiego kogoś na męża i ojca swoich dzieci?

      Niech mama przestanie szukać usprawiedliwień na lenistwo i niezaradność synka. Niech zacznie go mobilizować i od niego wymagać. Oczywiście zarzucenie gościa tekstami typu: jesteś do niczego, jesteś posożytem, nie masz ambicji, itp. może dać efekty odwrotne od oczekiwanych. Ale powinien w końcu poczuć jakiś "nóż na gardle".

      --
      Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
      Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
    • betonowe pantofle
    • wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba przekonać matkę, że z synem jest źle -
      że krzywdzi go pomagając w takim wieku i budując mu sprzyjające do lenistwa
      warunki. Spytaj się jej, jak sobie wyobraża życie syna za 5, 10 lat, albo gdy
      jej już nie będzie na świecie. Uświadom, że rolą rodzica nie jest opiekowanie
      się przez całe życie swoim potomstwem, a odchowanie i wychowanie samodzielnej
      jednostki. Musisz być ostrożna w tej rozmowie, żeby nie wzbudzić w matce zbyt
      dużego poczucia winy za ten stan, bo gotowa jeszcze głębiej w to zabrnąć.
      Krytykując, podsuwaj jakieś rozwiązania. Niech zacznie zmieniać coś w stosunku
      swoim do syna, małymi krokami.
      • Już próbowalismy różnych sposobów.Był na zajęciach aktywizacyjnych z
        UP.(rozmowa z doradca zawodowym,psychologiem,testy osobowościowe itp)
        Nie dało to nic...Jedynie w gre wchodzi zalatwienie pracy na
        zasadzie "kawa na ławe"czyli po znajomości.Ale to może być troche
        tak że łatwo przyszło łatwo poszło(czyli takiej pracy nie będzie
        szanował,bedzie czuł że jak po znajomości to ma taryfe ulgową)Poza
        tym jak on jest długotrwale bezrobotnym to może zwyczajnie nie
        potrafić się wogóle dostosować.
        • myślę, że przede wszystkim trzeba żeby wszyscy domownicy - czyli Ty, Twój tata i
          mama, zdawali sobie sprawę z problemu i mówili w miarę jednym głosem. Z tego co
          piszesz, ojciec w sumie ma inny stosunek niż mama - więc może czas pogadać z
          ojcem i może razem byście przekonali mamę, że tak dalej to być nie może.
          • 3miastoorg napisał:

            > myślę, że przede wszystkim trzeba żeby wszyscy domownicy - czyli
            Ty, Twój tata
            > i
            > mama, zdawali sobie sprawę z problemu i mówili w miarę jednym
            głosem. Z tego co
            > piszesz, ojciec w sumie ma inny stosunek niż mama - więc może czas
            pogadać z
            > ojcem i może razem byście przekonali mamę, że tak dalej to być nie
            może.


            A ja to odbieram tak, że ojciec już swoje w życiu przeżył, swoje
            zrobił i teraz chce spokoju. Jak matka synusia broni, to on już nie
            ma siły walczyć i z synusiem i z nią. Wie, że nie wygra. Gwarancja -
            jak matka się synowi postawi, to ojciec stanie murem - nie za nią a
            tuż obok, ramię w ramię.

            Szanowna autorko wątku, jeśli rozmowa z rodzicami do niczego nie
            doprowadzi to już chyba nic nie wskurasz. Braciszek będzie musiał po
            prostu w swoim czasie mocno dostać od życia w du.pę i się ruszy. Pod
            warunkiem, że pazożyt nie znajdzie sobie nowego żywiciela - Ciebie.
            Przyjdzie pokrzywdzony przez los brat do siostry a siostra się
            złamie i pomoże - i klops gotowy.
    • Ja radziłabym Ci raczej wyciągnąć naukę dla siebie samej-jeśli Twoi
      rodzice nie nadają się na wychowawców, to Ty też nie powinnaś mieć
      dzieci bo prawdopodobnie powielisz ich błędy. Zastanów się, czy
      będziesz w stanie być inna, stanowcza i konsekwentna. Ja nie mówię
      tego gołosłownie, ale na swoim przykładzie. Nikt mi kiedyś nie
      doradził i dopiero po urodzeniu dziecka sama się zorientowałam, że
      nie nadaję się na matkę i skrzywdziłam je do końca życia swoimi
      problemami i postawą. Które właśnie po rodzicach niestety mam. A tak
      sobie obiecywałam, że mnie się uda... Gdybym przed założeniem
      rodziny przeanalizowała co trzeba-cóż nie żyłabym teraz z takimi
      wyrzutami sumienia.
    • Wyszłam za mąż za takiego "pracusia".
      Dom utrzymywałam ja z pomocą moich rodziców. Dla niego żadna praca nie była "warta jego osoby".
      Jak mi wrócił wzrok to pana wywaliłam, podałam o alimenty na dzieci. pan wrócił do domu rodzinnego ( nadmieniam, ze mieszkanie było moje ).
      "Troskliwa" matka najpierw miała do mnie pretensje, a potem rozchorowała się i kierowanie domem rodzinnym przejęła siostra. Pan nie płacił jej za utrzymanie mieszkania to najpierw odcięła mu ciepłą wodę, później CO itd.
      Obecnie pan ma na głowie komornika i to w końcu zmotywowało go do pracy.
      Dlatego zastanów się i ewakuuj, bo kiedyś ty przejmiesz rolę matki.
      On dopóki nie będzie musiał to za pracę się raczej nie weźmie ;/
    • zrozpaczona23-live napisała:

      > Mój brat ma 28lat,skończył studia 3lata temu i od tej pory praktycznie nie
      > pracuje.(poza dorywczymi pracami,tak żeby mieć na piwko).Żeruje na
      > rodzicach.Ojciec się juz nic nie odzywa,matka go broni na każdym kroku.Pracy
      > szuka wysyłajac tylko maila z CV.Na tym się konczy jego aktywność.Zero
      > ambicji,inicjatywy,odpowiedzialności.Studia mu płacili rodzice ledwo je
      > skończył bo imprezował cały czas.Dziewczyna go rzuciła,bo nie mogła znieść
      > jego lenistwa.(utzymywała go przez jakiś czas bo miała dobrą pracę.pasożyyował
      > prawie prze rok na niej)Co mam robić w takiej sytuacji?

      Nie czytałam wszystkich postów, ale powiem ci coś co powiedział mi kiedyś
      psycholog: Nie wtrącaj się w życie swojego brata. Od tego są rodzice. Zajmij się
      sobą. Może Cię wkurza brat ale nic ci do jego życia. Pomożesz mu jak się od
      niego odczepisz i zaczniesz żyć własnymi sprawami!

      Mi to bardzo pomogło...a mój brat nadal żyje i ma się świetnie, znalazł super
      dziewczynę, ma pracę..może i ma trochę długów ale ja nie czuje się już za niego
      odpowiedzialna, bo to nie jest moje zadanie! Zajęłam się swoim życiem a z
      bratem mam super kontakt.
      Tego tobie życzę!

      Nie wszyscy muszą być "idealni" , kończyć super studia, dobrze zarabiać...takie
      życie :-)
    • Czy brat dostaje od rodziców jakiekolwiek pieniądze? Jeśli tak, rodzice powinni
      go odciąć od kasy, całkowicie. Z domu go przecież nie wyrzucą, głodować mu nie
      pozwolą, ale powinien się oduczyć, ze rodzice to nie bankomat. Kiedy się okażę,
      że mama mu do piwka czy kina nie dołoży, może zmieni nastawienie. Jeśli rodzice
      nie korzystają, może warto ich też przekonać, że internet w domu to zbędny
      wydatek? Jeśli ma komórkę i dokładają mu do rachunków, bądź je płacą, to też
      powinno się skończyć.

      Może krok po kroku rodziców będzie łatwiej przekonać do jakiegoś działania.
      Najpierw odcięcie od kasy, potem od internetu, nie płacić mu rachunków ... ;-)
      Wtedy tylko jego naprawdę podstawowe potrzeby będą zaspokojone, będzie miał dach
      nad głową i jedzenie. Na każdą inną rzecz albo zapracuje, albo jej nie będzie miał.

      Jeśli to go nie zmotywuje, to co będzie robił, gapił się w sufit całymi dniami? :)
    • Pytasz się, co masz robić w tej sytuacji,
      kiedy twój brat nie pracuje. Odpowiedź jest
      banalnie prosta - ODWALIĆ SIĘ od brata, matki,
      ojca,ciotek, wujków, smerfów i Yeti.

      To NIE twoja sprawa!
      --
      God is my Lord. I`m Lord.
    • zrozpaczona23-live napisała:

      > Mój brat ma 28lat,skończył studia 3lata temu i od tej pory
      praktycznie nie
      > pracuje.(poza dorywczymi pracami,tak żeby mieć na piwko).Żeruje na
      > rodzicach.Ojciec się juz nic nie odzywa,matka go broni na każdym
      kroku.Pracy
      > szuka wysyłajac tylko maila z CV.Na tym się konczy jego
      aktywność.Zero
      > ambicji,inicjatywy,odpowiedzialności.Studia mu płacili rodzice
      ledwo je
      > skończył bo imprezował cały czas.Dziewczyna go rzuciła,bo nie
      mogła znieść
      > jego lenistwa.(utzymywała go przez jakiś czas bo miała dobrą
      pracę.pasożyyował
      > prawie prze rok na niej)Co mam robić w takiej sytuacji?

      Jedyne co możesz zrobić, to próbować przemówić bratu do rozumu, na
      kolano go nie nawiniesz. Dobrze byłoby też razem z ojcem przekonać
      mamę, że hołubienie lenia i obiboka to nie jest mądra forma
      matczynej miłości i nikomu nie wyjdzie na dobre, jemu też.
    • Pare sposobow podaje Szekspir na przyklad...

      A tak - na powaznie.

      Zaden ze mnie psycholog, oraz nie to, ze sie czepiam drobiazgow, ale bardzo mi
      sie nie podoba tytul Twojego watku. Dlaczego uzylas wlasnie sformulowania
      'pozbyc sie'? Co jest nie tak z Toba? Czy Twoja 'ambicja' wynika z Ciebie po
      prostu, czy tez moze za podloze ma rywalizacje z bratem na przyklad? Skoro juz
      postanowilas interweniowac w zycie brata, dlaczego nie po to, by mu pomoc, a po
      to, by sie go pozbyc?
      Dlaczego tak CIe drazni ta sytuacja? Czujesz sie traktowana gorzej? O co chodzi?
      Jak sobie odpowiesz na moje pytania, to moze tez bedziesz blizej powodow, dla
      ktorych Twoj brat jest, jaki jest...
      I nie chodzi o to, by go usprawiedliwiac.

      Po prostu, jesli chcesz zmienic jakas rzeczywistosc - w pozytywnym kierunku,
      musisz najpierw te rzeczywistosc naprawde pojac.

      Jesli masz pozytywne intencje - powodzenia.
      Jesli nie - uwazaj, zla energia predzej czy pozniej obroci sie przeciwko Tobie

      pzdr
      j
      • Nareszcie jakaś rozsądna podpowiedz, zgadzam się w 100% z jedza1 :-)
      • moze poprostu autorka tego tematu jest wredna chłopak nie może
        znalesc normalnej pracy to sie go pozbyc niech pod most idzie albo
        w ogródku przed domem wam spi.
        • Oczywiście, że tak. Niech pije sobie piwko przed komputerem za pieniądze rodziców, pewnie już (lub niedługo) emerytów.
          A tak z ciekawości, to co to jest normalna praca? Tyle osób po studiach pracuje choćby za najniższą stawkę, żeby mieć po prostu na życie. Zrozumiałabym jeszcze, gdyby ten brat miał jakieś większe ambicje, dążył do czegoś konkretnego, planował coś. Ale z opisu autorki wynika, że on po prostu żyje sobie z dnia na dzień i tyle.

          --
          Show me Your Genitals!
    • Tutaj trzeba byc radykalnym. Jednak pamietaj, ze wyprowadzajac brata z domu
      dzialasz na jego korzysc.

      Chodzi o to, ze usamodzielnianie sie jest procesem. Pierwsze niepozorne kroki w
      samodzielnosci z biegiem czasu przeksztalca sie w doswiadczenie zawodowe i
      samodzielnosc.

      Jezeli nie daj boze zabrakloby nagle rodzicow, to on nie poradzi sobie w zyciu.
      Wlasnie z braku doswiadczenia zawodowego. Ale takze z braku mieszkania,
      odlozonych wlasnych pieniedzy itd.

      Dlatego w jego interesie jest niezwloczne usamodzielnienie sie.

      Przemysl to co napisalem powyzej. We wlasnym zakresie rozwin powyzsza mysl.
      Nastepnie porozmawiaj z rodzicami no i... juz we trojke porozmawiajcie z bratem.

      --
      Pozdrawiam
      Tomek
      www.naturyzm.edu.pl
      www.naturyzm.org.pl
      www.naturyzm.com.pl

      P.S. Nie czytalem innych wypowiedzi na forum. Przepraszam jezeli sie gdzies
      powtorzylem.
    • mieszkanie ma i bedzie na niego zapisane (nie bedzie musial harowac
      na to), nie bedzie musial tyrac na zone ktorej musialby udowadniac
      kazdego dnia jaki to jest pracowity aby sie nie czepiala (oczywiscie
      z nadgodzinami obowiazkowo), nie musi dostosowywac sie do innych
      dorobkiewiczow ze musi odlozyc na wycieczke zagraniczna itd...
      przezyje na luzie, bez szarpania sie o forse...
      a rownoczesnie jaki jest wspanialy syn ze przy rodzicach jest caly
      czas, daje matce poczucie macierzynstwa itd...
      same plusy...
      siostro zobacz na siebie czy nie wychodzisz na ciezka frajerke?
      • Ok, ale z czego będzie płacił rachunki za mieszkanie, gdy rodzice odejdą, a on nie będzie już za bardzo nadawał się do pracy?
        --
        Show me Your Genitals!
        • ma inne mozliwosci ktore podsunie mu "samo zycie":
          np. wynajmie pokoj albo zamieni mieszkanie na kawalerke a z roznicy
          doplaty za metraz bedzie spokojnie funkcjonowal...
          albo przyklei sie do takiej kobiety ktora ma pieniadze i bedzie mu
          naniczyc np. starszej id siebie wdowie itd...
          naprawde da sobie facet rade...
      • > siostro zobacz na siebie czy nie wychodzisz na ciezka frajerke?

        Ja od dawna twierdzę, że człowiek, który bierze własne życie w swoje
        łapy i sobie radzi, lepiej czy gorzej, ale na własny rachunek i
        nikogo o nic nie prosi, okazuje się FRAJEREM, bo w pierwszej
        kolejności musi zarobić na obiboków a dopiero potem na potrzeby
        własne.
    • A może ma depresję postudiową, potrzebuje czasu, troskliwej opieki bliskich i
      wyrozumiałości;p
      --
      Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
      • Córka wybyła z domu w wieku 19 lat. Na studia. I już została w stolycy. Kiedyś jadąc z nią samochodem, opowiedziałem bajeczkę o ptaszkach: Najpierw ptaszki wysiadują jajeczka. Jak wyklują się pisklęta to przynoszą do gniazdka robaczki. Pisklęta obrastają w piórka. Wychodzą na brzeg gniazda i rozprostowują skrzydełka. Rodzice dalej przynoszą robaczki. Pisklęta przeskakują z gniazda na gałązkę. Rodzice z robaczkami siadają coraz dalej od gniazda. Gdy pisklęta przelecą trochę dalej od gniazda to dostają kopa w doopę i mają same zbierać robaczki!!!
        Córka skończyła studia dorabiając w czasie nauki. Po studiach pomogłem jeszcze finansowo w studiach podyplomowych. Długi czas nie mogła znaleźć pracy "na stale". Pracowała na umowę-zlecenie i umowę o dzieło. Wyszła za mąż. Coś się w małżeństwie popsuło. (Teściowa mieszkała za blisko). Doszło do rozwodu. Pozew napisał były już zięć (a właściwie adwokat teściowej). Ponoć przyczyną rozpadu małżeństwa było to, że żona (czyli moja córka) zarabiała więcej od męża!!!
        Długo córka wychodziła z depresji. Dostała pracę "na stałe". Wzięła kredyt i kupiła mieszkanie. Poznała chłopaka (z którym ja się świetnie dogaduję). Pomagam ile mogę ale "fizycznie" czyli w pracach przy urządzaniu mieszkania i takich innych. Z emerytury finansowo specjalnie nie mogę.

        Wracając do "brata - pasożyta": nikt mu w odpowiednim momencie nie opowiedział bajeczki o ptaszkach!!!


        (Emerytura - stawka mniejsza niż życie!)


        • a widzisz i piszesz wlasnei o tym ze corka dobrze zarabia, kupila
          dom i wlasnie taki chlopak (jak brat autorki) sie przyssal do takiej
          dobrze zarabiajacej z mieszkaniem...i Ty jestes zadowolony tez
          (ciekawe jak przyjda dzieci z czego to corka utrzyma bo chlopak
          nawet jak pracuje to da noge bo przeciez nie bedzie splacal kredytu
          pod dom ktory nie jest na niego)

          i czy nie lepiej zostac przy rodzicach? czy mialbys zle jakby corka
          po studiach byla przy Tobie zamiast ladowac sie w malzenstwo?


        • tymoteusz.a napisał:

          > Córka wybyła z domu w wieku 19 lat. Na studia. I już została w stolycy. ....
          > Córka skończyła studia dorabiając w czasie nauki. Po studiach pomogłem jeszcze
          > finansowo w studiach podyplomowych. Długi czas nie mogła znaleźć pracy "na stal
          > e". Pracowała na umowę-zlecenie i umowę o dzieło. Wyszła za mąż. Coś się w małż
          > eństwie popsuło. (Teściowa mieszkała za blisko). Doszło do rozwodu. Pozew napis
          > ał były już zięć (a właściwie adwokat teściowej). Ponoć przyczyną rozpadu małże
          > ństwa było to, że żona (czyli moja córka) zarabiała więcej od męża!!!
          > Długo córka wychodziła z depresji. Dostała pracę "na stałe". Wzięła kredyt i ku
          > piła mieszkanie. Poznała chłopaka (z którym ja się świetnie dogaduję). Pomagam
          > ile mogę ale "fizycznie" czyli w pracach przy urządzaniu mieszkania i takich in
          > nych. Z emerytury finansowo specjalnie nie mogę.

          Czyli na to wychodzi, ze nawet jak sie od 19 roku zycia pracuje i jest sie
          samodzielnym to popelnia sie bledy: mozna miec nieudane malzenstwo, depresje i
          kredyt na mieszkanie na glowe. Moze brat zalozycielki forum nie jest taki glupi?
          Siedzi sobie bez nerw w domu, nie ma kredytu na glowie, nie ma stresu, nie ma
          rozbitego malzenstwa ani depresji.
          • wlasnie to caly czas tez podpowiadam tej siostrze, ze brat sobie
            lepiej radzi niz ona sama bo oplywa we wszystko nie muszac sie
            zmuszac do niczego; wystarczy ze zrezygnuje z "watpliwych" stopni
            zycia typu malzenstwa dzieci, dorabianie sie
            • taxal napisał:

              > wlasnie to caly czas tez podpowiadam tej siostrze, ze brat sobie
              > lepiej radzi niz ona sama bo oplywa we wszystko nie muszac sie
              > zmuszac do niczego; wystarczy ze zrezygnuje z "watpliwych" stopni
              > zycia typu malzenstwa dzieci, dorabianie sie

              W takim stylu zycia kiedys celowaly kobiety a teraz moze i mezczyzni sie
              "wyemancypowali"? Kiedys to kobiety robily wszystko by wejsc w grono pan
              bogatych poprzez np. zamazpojscie lub bogatego starszego kochanka. Zeby tylko
              nie musiec pracowac. Znam np. taka jedna - byla to corka sasiadki mojej mamy.
              Moglem ja obserwowac 20 lat az do momentu kiedy wyprowadzilem sie z domu. Ona
              byla ode mnie 25 lat starsza: zrobila mature- przepisowo w wieku 19 lat,
              studiowala 5 lat (anglistyke zdaje sie), oczywiscie wszystko na koszt rodzicow.
              Po studiach "nie mogla" (czytaj: nie chciala) znalezc pracy, siedziala w domu
              lub u fryzjera, czasami na balkonie i czytala ksiazke ... Nawet jej zazdroscilem
              tego beztroskiego zycia, bo ja wtedy musialem niezle zap.... Wszyscy wrozyli
              jej, ze sie stoczy. Co sie dowiedzialem? Otoz w wieku 35 lat kobieta zlapala
              jakiegos bogatego Niemca, szybko zrobila dziecko i teraz jest wielka pania. Ma
              teraz prawie 40 a wyglada moze na 28 i to bardzo ladna 28latke, wypielegnowana,
              wypoczeta itp. Ja jestem od niej mlodszy ale tak sie natyralem, ze juz teraz
              czasami daja mi 37 lat, bo tak mnie praca zniszczyla:-( O wszystko musze
              walczyc: ona samochod dostala od meza, ma piekny dom, ostatnio rodzicom dala
              kilkadziesiat tys. zlotych na remont, bo sie oczywiscie chwalili. Teraz dopiero
              jej rodzice sypneli ja i powiedzieli, ze ona kilka lat siedziala w internecie i
              polowala na bogatego meza a jak mowili jej idz do pracy to odpowiadala, ze ona
              nie jest taka glupia ... Wiec moze niekoniecznie praca czyni szczesliwym i
              bogatym? Ona nie pracuje a jest szczesliwa, bogata i na pewno bardziej wypoczeta
              niz ja. Wiec moze brat zalotycielki postu wejdzie na ta droge: jest tyle
              bogatych wdow, samotnych bogatych "starych panien"... Chociaz zlapac dobra
              partie to tez trzeba umiec. Nie kazdy to umie ...
              • Sorry: corka sasiadki byla i jest tylko 5 lat starsza:-) Ide spac, bo robie byki...
              • a
                > niz ja. Wiec moze brat zalotycielki postu wejdzie na ta droge:
                jest tyle
                > bogatych wdow, samotnych bogatych "starych panien"... Chociaz
                zlapac dobra
                > partie to tez trzeba umiec. Nie kazdy to umie ...

                wlasnie odnosnie takiej sytuacji i ja napisze: znajomy ma 56 lat i
                NIGDY nie rpacowal bo go utrzymuja kobiety; ma juz trzecia zone,
                kazdej sprawil po 2 dzieci wiec w sumie ma szostke, a do tego
                rodzice i babcia przepisali wszystko na niego wierzac ze sie moze
                ustatkuje bo zyciowo niczego sie nie dorobil...wiec jego rodzenstwo
                (ma siostre i brata) przez cale zycie zasuwali dorobili w koncu
                domow itd...wiec nic nie dostali no bo juz bogaci
                aha, ciekawostka (bo ten znjomy to maz mojej kolezanki a jego zony
                nr 1) to ona wzdycha za nim do dzis a sama juz jest babcia...
                no przystojny jest i ponoc lozkowo spelnia kobiety

                i faktycznie jak go widze to on odpasiony, wyspany, a ja i inni co
                zasuwamy (tez jestem mlodszy od niego) to wygladamy o wiele starzej
                aha i rok temu zjawil sie dosc sporym party zareczynowym jednego z
                dzieci to baby za nim oczami wywracaly i obtanczyl ile mogl i z
                parkietu nie schodzil, a tacy faceci jak ja wykonczeni praca ile na
                deskach nogami poruszamy? nawet nam sie nei chce, wiec jeszcze
                oberwalem od wlasnej polowki ze grzmot jestem i nieudacznik w
                porownaniu z tamtym...
                no i co?

                • aha i jeszcze wracajac z tego party powiedziala mi ze moze bym sie
                  wzial za siebie i na gym zaczal uczeszczac i ze jakies bieganie
                  poranne tez by mi nie zaszkodzilo bo robie sie flak; wracam z pracy
                  z nadgodzinami skonany i jedynie o czym mysle to zjes, TV i spac...

                  a tamten wypoczety caly dzien, jak zona wraca z pracy to
                  mowi "kochanie nie gotuj dzisiaj pojdziemy do resteuracji"
                  (oczywiscie za jej pieniadze...
                  jaki dobry i dbajacy (tak mi moja powiedziala)
    • jwt.
    • Nic mu nie zrobisz. Jak się uprze to będą płacić mu albo Twoi rodzice, albo Ty.
      Poszukaj sobie o czymś co się nazywa "obowiązek alimentacyjny".

      Takie mamy prawo. Cieszysz się? Nie zmusisz go do tego aby pracował, ale on może
      zmusić Ciebie abyś go utrzymywała.

      --
      ... i owoc żywota Twojego je ZUS
      • Nie piernicz - alimenty na 28-latka, w dodatku zdrowego, tylko leniwego? Gdzieś
        Ty to wynalazł?

        --
        Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
        mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
        • No, ja takiego brata-pasozyta przecwiczylam na sobie - pomoglo, jak mama zmarla
          i mozna bylo juz dziada na jej żądanie nie nianczyc.

          Wina rodzicow - faworyzowanie poasozyta, nianczenie, wspieranie na kazdy sposob
          by sie malenstwo nie musialo praca kalac.

          Gdybym go olala pare lat wczesniej, mialabym zdrowsza psychike, kilkadziesiat
          tysiecy na koncie oraz jeszcze jakas wiare w ludzi.

          pozdrawiam
        • Po ludzku masz np. tu:

          www.gazetapodatnika.pl/artykuly/obowiazek_alimentacyjny-a_76.htm
          Chłopak może wystąpić do sądu o ustanowienie alimentów na jego rzecz, bo żyje w
          ubóstwie. Będzie utrzymywał, że nie jest w stanie się sam utrzymać i sąd może mu
          przyznać rację.

          --
          Dziennikarze - czwarta władza. Jeśli uznać za wspólne cechy władzy sprzedajność
          i niekompetencję.
          • Nie zrozumiałeś - on jest ZDROWY, czyli ma możliwość podjęcia pracy, co sąd
            bierze pod uwagę. Zresztą, obowiązek alimentacyjny względem dziecka zdrowego
            wygasa w pewnym wieku, da?
            Inaczej ma się sprawa z alimentami dla rodziców, ale tutaj nie o tym.

            --
            Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
            mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
    • Jak się pozbyć brata-pasożyta?
      Tytuł mnie zaintrygował bo jakoś kryminałem mi podszedł ale z tego
      co przeczytałam wiem już o co Ci chodzi.
      To Ty jesteś ta wspaniała i chodząca doskonałość. Ty zapewne sama
      opłacałaś sobie studia lub załapałaś się na dzienne darmowe. Ty
      siedziałaś nocami i kułaś żeby zdać. Ty jesteś ta co wie wszystko
      najlepiej. Ojciec- wziął i zamilkł tylko matka się odzywa do swojego
      syna- zgroza!!!!
      A Twój brat- poszedł na studia gdzie imprezował, jakoś mu te studia
      lepiej/gorzej ale poszły i co?
      Oto się okazało iż nie złapał się za pracę zarobkową tylko... tylko
      sobie żyje.
      I jak by się go pozbyć pytasz w temacie?
      A co on Ci takiego złego w życiu zrobił? Czym się tak przysłużył iż
      zastanawiasz się jak go się "pozbyć"?
      A może to jedo styl życia? skąd wiesz czy nie jest szczęśliwy z tym
      co ma?
      Każdy ma tylko JEDNO zycie i pozwól swojemu bratu żeby żył jak chce.
      Ty nie masz patentu na mądrość. Nie nabyłaś go kując po nocach i
      zdobywając tytuł ukończenia Uczelni.
      Może Twojemu bratu do szczęści potrzeba to piwo raz na jakiś czas z
      kolegami?
      Czy w życiu liczy się tylko owczy pęd do sukcesu /pracy/ awansów?
      Jeżeli tylko to dla Ciebie się liczy to bardzo Ci współczuję.
      • Wszyscy jestescie idiotami!
        Facet ma racje bo nie zapier-ala w pocie czola od switu do nocy by splacac
        kreche- woli cieszyc sie zyciem bo wie, ze jest krotkie i umrze.
        Wy - szczury- pedzicie na oslep do
        samochodu/kariery/pozycji/mieszkania/ciuchow/itd a i tak zgnijecie w piachu.

        --
        Polaku! Dlaczego smierdzisz potem?
        • To niech się cieszy tym życiem na swój rachunek, a nie inni muszą jeszcze bardziej zapier.dalać, żeby w ogóle jakoś przeżyć, bo on się cieszy życiem.

          --
          Show me Your Genitals!
        • psychonautic napisał:

          > Wszyscy jestescie idiotami!
          > Facet ma racje bo nie zapier-ala w pocie czola od switu do nocy by splacac
          > kreche- woli cieszyc sie zyciem bo wie, ze jest krotkie i umrze.
          > Wy - szczury- pedzicie na oslep do
          > samochodu/kariery/pozycji/mieszkania/ciuchow/itd a i tak zgnijecie w piachu.

          On może się bawić tylko dzięki temu, że najbliżsi zap...ją na jego dom, ciepełko
          w zimie i jedzenie.
          Inaczej szybko umarłby z głodu albo zimna.
    • Poki nie znajdzie pracy poza domem , zatrudnic go jako pomoc domowa
      w domu rodzicow.
      • Sorki ale z tymi alimentami to chyba jakaś ściema jest?Facet 28letni
        może żądać od rodziców alimentów????
        • zrozpaczona23-live napisała:

          > Sorki ale z tymi alimentami to chyba jakaś ściema jest?Facet 28letni
          > może żądać od rodziców alimentów????

          Jeśli żyje w niedostatku i nie ma możliwości zarabiania (bo np. chory,
          niedorozwinięty itp.), to tak. Ciebie braciszek też może pozwać o alimenty.

          Twój brat jednak ma możliwość zarabiania.

          Twoi rodzice również mogą pozwać brata o alimenty, jeśli np. ich emerytura nie
          wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

          Poczytaj:
          alimenty.net/kodeks.html
          • Tylko,że nawet jak mój braciszek podejmnie jakąś pracę,to po tak
            długim okresie nic nierobienia długo może w niej miejsca
            niezagrzać.Nieraz już błagałam rodziców,żeby z tym coś zrobili
            (mówiłam i ojcu i matce)ale poprostu groch o ściane.Najchetniej to
            bym sie wyprowadziła z tego kieratu i niech sobie robia co chca.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.