Dodaj do ulubionych

Życie małżeńskie jest koszmarem...

24.05.10, 12:27
Życie małżeńskie jest koszmarem i piekłem na ziemi.
Wszyscy, którzy mają choćby najmniejsze wątpliwości przed ślubem
powinni odwołać ślub i iść każde w swoją stronę. Jakby mi ktoś to
powiedział 5 lat temu dzisiaj byłabym inna osobą. Może nawet
uniknęłabym choroby a jeśli nie to przynajmniej podjęłabym leczenie.
Od 2 miesięcy wiem, że jestem chora na białaczkę i nie zamierzam
podjąć leczenia. Zaczęło się krótko po ślubie. Zaczęliśmy remontować
mieszkanie z pieniędzy, które otrzymałam ze sprzedaży mojego
mieszkania panieńskiego. Mieszkanie, w którym zaczęliśmy mieszkać
mieliśmy w planach wykupić wspólnie po ślubie (było spółdzielcze).
Okazało się, że 2 tygodnie przed ślubem mąż chciał mi zrobić
ślubny „prezent” i wykupił mieszkanie na siebie. Po ślubie
oczywiście raty spłacamy razem ale mieszkanie prawnie jest jego.
Teraz podczas każdej kłótni słyszę nieustannie, że mam się stąd
wynosić bo to jest jego. Straszy mnie, że zostanę na ulicy a on
sądownie odbierze mi dziecko bo nikt nie da dziecka bezdomnej.
Podczas każdej kłótni jestem popychana, szturchana, wyzywana od
najgorszych, straszona, poniżana. Mąż jest bardzo agresywny,
zwłaszcza po spożyciu alkoholu, a ma niestety z tym problem, o
którym już wie. Nie ma weekendu bez upodlenia się alkoholem. Jeszcze
kilka miesięcy temu chciałam się wyprowadzić, wynająć mieszkanie i
zamieszkać tam w spokoju z synem (3,5 letnim). Dziś wiem, że jest to
niemożliwe. Stan zdrowia wkrótce wykluczy mnie z rynku pracy i o
wynajmie mieszkania będę mogła zapomnieć. Poza tym chyba nie dam
rady zająć się dzieckiem i muszę się liczyć z tym, że mój stan
będzie coraz gorszy. Nie chce narażać dziecka na stres związany z
moim odejściem. Nie mam siły podjąć walkę z chorobą, z rozwodem, z
mężem batalię o dziecko. Mam tylko nadzieje, że po moim odejściu
żaden sąd nie przyzna dziecka alkoholikowi, który nie potrafi
powstrzymać się od picia nawet jeśli musi się przez kilka godzin
wieczornych zająć swoim dzieckiem. Uciekajcie z toksycznych relacji
póki jeszcze macie czas.
Obserwuj wątek
        • wacikowa Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 12:41
          Iza daruj sobie.
          Urzędników nie ale sąd owszem.
          Sama sobie przeczysz pisząc ,że jej należy się połowa z mieszkania które należy
          do niego bo kupił go przed ślubem.

          --
          "Był romantyzm, był pozytywizm.. a teraz to chyba kur-wizm jest"
          www.youtube.com/watch?v=DQHAzxDOcGo
          • izabella9.0 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 12:55
            sad to tez urzad.
            i co zrobi ten sad ?
            jak udowodni sie że mieszkanie pan x zakupił akurat z pieniędzy z
            mieszania swojej zony ? oznaczone były czy jak ?
            Nawet jeśli się przyzna to co to zmieni ? przecież gdyby panna x
            miała pieniążki na osobnym koncie do którego nie ma dostępu pan x to
            by nic takiego się nie stało , skoro jednak miała je tam skąd bez
            problemu mógł je zabrać pan x to o co ma pretensje ?
            tutaj sad nic nie poradzi bo pieniądze były do wspólnej dyspozycji
            innymi słowy teoretycznie były na wykup mieszkania a praktycznie
            każde mogło z nimi zrobić co chciało.

            dobra przeczytałam ze po ślubie 2 tyg mąż wykupił mój błąd - nic jej się nie należy .
              • izabella9.0 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:15
                to ty zrozum ze prawnie jej się nic nie należy , mężuś wynajmie dobrego
                prawnika i nie dość ze bez problemu dostanie mieszkanie bo ma na nie
                papier ( a nie udowodni mu ze to za jej pieniądze bo i jak ? ) toi
                jeszcze z powodu choroby dziecko jej zabierze.

                sad specjalnie nie będzie się rozczulał.
                  • izabella9.0 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:51
                    taa a każda sytuacja jest taka sama

                    w sadzie liczą się fakty i dowody a fakt jest taki ze to on ma papier
                    na mieszkanie , to on ma papier na kredyty które SPŁACA a ona jak na
                    moje oko pewno nawet nie ma dowodów na to że jej kasa poszła na remont.
                    Na słowo w sądzie jej nikt nie uwierzy.
                  • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:58
                    Wacikowa za szybko rezygnujesz. Autorka ma TAKI problem a Ty sie
                    zmywasz, mimo, ze sama to przerabialas? Badz czlowiekiem! pomoz!
                    Ja nie znam sie dokladnie ale tez slyszalam, ze, jesli nie macie
                    podpisanej intercyzy, jestes w polowie wlascicielka tego mieszkania.
                    To po pierwsze. Po drugie pieniadze uzyskane ze sprzedarzy Twojego
                    mieszkania a wlozone w to drugie mieszkanie tez sie licza, czynia
                    Cie wspolwlascicielka. Nie trzeba wyjatkowych dowodow. Wystarczy
                    wyciag z ksiegi wieczystej, poprosic notariusza o kopie tranzakcji
                    sprzedazy a sad juz sam porownujac daty sprzedazy i daty potem
                    placonych rat, decyduje na postawie poszlak, nie wiem jak to sie
                    fachowo zowie.
                    Maz albo sam nie jest zorientowany, albo specjalnie Cie doluje,
                    Raczej to pierwsze.
                    Masz problem nie prawny ale zdrowotny i emocjonalny Najwazniejsze
                    teraz to zdobyc sily do walki.
                    • izabella9.0 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:13
                      a ze się tak dopytam

                      jak autorka udowodni sadowi ze pieniądze ze sprzedaży mieszkania włożyła w remont ?mogła je wydać , zrobić z nimi rożne rzeczy - będąc jej mężem tak bym się broniła jak wiec ona to udowodni ? to ze
                      miała te pieniądze o niczym nie świadczy.

                      tez mi coś świta ze połowa tego mieszkania jej się należy ale nie
                      jestem pewna jak działa prawo w Polsce :
                      - czy własność wniesiona do związku małżeńskiego podlega podziałowi
                      czy nie
                      * jeśli tak to połowa jej się należy
                      * jeśli nie zostaje z niczym bo to on ma papiery na mieszkanie i
                      kredyt który spłaca
                      • kadfael Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:18
                        Takie rzeczy da się udowodnić, sąd nie jest aż taki głupi i nie raz
                        pewnie ma takie sytuacje. Może dziewczyna ma dowody wpłat, przelewu
                        tych rat np., rachunki za remont? Może sa świadkowie? pewnie nawet w
                        pracy opowiadała, że coś tam kupuje do remontu mieszkania. Ona
                        pisze, że ma brata - nie rozumiem dlaczego on nie mialby jej pomóc.
                        • izabella9.0 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:35
                          tak tylko ze z tego co napisała to mąż płaci raty za kredyt.
                          a jak nie ma tych rachunków albo jak one tez są na niego ? jakby
                          miała to by chyba napisała ze ma. dała się wykorzystać facetowi
                          który zrobił wszystko by zagarnąć co się da dla siebie wiec nie
                          zdziwiłabym sie gdyby te rachunki tez były na niego


                          "Przed ślubem mąż wziął kredyt, który spłacamy razem (tzn mąż płaci
                          tylko raty kredytu ja kupuję całą resztę więc poniekąd
                          spłacam razem z nim)."

                          ja bym na jej miejscy poszła z dokumentami do prawnika żeby jej
                          wytłumaczył co jej się należy i oby mienie wniesione przed ślubem
                          podlegało podziałowi to przynajmniej dostanie polowe bo jak nie to leży.

                        • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:01
                          Połowa mieszkania jej się nie należy, albowiem jest to majątek odrębny jej męża
                          z czasów, kiedy małżeństwem nie byli. Tyle prawa w tej materii.

                          --
                          Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                          mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                            • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:08
                              Rozdział I

                              Ustawowy ustrój majątkowy

                              Art. 31. § 1. Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy
                              ustawy wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmująca przedmioty majątkowe
                              nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich
                              (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do
                              majątku osobistego każdego z małżonków.

                              § 2. Do majątku wspólnego należą w szczególności:

                              1) pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej
                              każdego z małżonków,

                              2) dochody z majątku wspólnego, jak również z majątku osobistego każdego z
                              małżonków,

                              3) środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu
                              emerytalnego każdego z małżonków.

                              Art. 32. (uchylony).

                              Art. 33. Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:

                              1) przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej,

                              2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba
                              że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,

                              3) prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym przepisom,

                              4) przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb
                              jednego z małżonków,

                              5) prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie,

                              6) przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie
                              rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; nie dotyczy
                              to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej lub
                              częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się
                              jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość,

                              7) wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej
                              działalności zarobkowej jednego z małżonków,

                              8) przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia
                              jednego z małżonków,

                              9) prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne
                              prawa twórcy,

                              10) przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego, chyba
                              że przepis szczególny stanowi inaczej.


                              Pasi czy z ustawodawcą się będziesz kopać?

                              --
                              Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                              mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:24
                                  Nie, kredyt spłaca on - co prawda nie wiemy z czego, jeśli z pensji, to wtedy w
                                  części mieszkanie będzie i jej [ o ile sąd nie wymyśli np. spłacenia jej w
                                  części odpowiadającej wyciągniętemu z majątku wspólnego ułamkowi pensji, który
                                  poszedł na ratę kredytu ], jako że część mieszkania nabyta za już spłacony
                                  kawałek kredytu stanie się częścią majątku wspólnego [ chyba zamotałam równo ]-
                                  za to dodatkowo ona ponosi nakłady, których zwrócenia może żądać.

                                  --
                                  Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                  mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                  • kadfael Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:31
                                    Ja myśle, że ta kwestia nie jest aż taka istotna. Prawnik by sobie z
                                    tym poradził szczególnie jeslby sie udowodniło, że mąz przemocowiec.
                                    I trzeba jeszcze pamietac, że prawo do mieszkania ma dziecko a
                                    dzieckiem musi sie ktos opiekować.
                                    Problem jest w czym innym. dziewczyna nie chce sobie pomóc-wszystkie
                                    rady odrzuca. Ciekawe czy się odezwała do tej dzieczyny, która jej
                                    zaproponowała pomoc osobistą? ja już naprawdę się zaczynam
                                    zastanawiać czy to nie podpucha :(
                                    • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:47
                                      Wiesz, w razie czego to i tak nie powinno iść dokładnie 'a czyje jest' tylko 'a
                                      kto ma w nim pozostać', bo i tak bywa, że małżonek pozostaje w mieszkaniu
                                      nienależącym do niego - ze względu na dzieci.
                                      Ja tylko przytaczam dokładne rozważania prawne w temacie majątku :)
                                      A to, że winna zbierać dowody na przemoc mężowską - to konieczność, to jej tylko
                                      pomoże w osiągnięciu celu.

                                      --
                                      Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                      mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:46
                                  Mąż spłaca sam, ona czyni nakłady inne - ale i z tych spłacanych rat można
                                  wyciągnąć coś dla niej - aczkolwiek nie będzie to tak samo, jakby kupili to
                                  mieszkanie wspólnie, zwłaszcza, że kredyt niespłacony.

                                  --
                                  Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                  mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                    • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:05
                                      "Przed ślubem mąż wziął kredyt, który spłacamy razem (tzn
                                      mąż płaci tylko raty kredytu ja kupuję całą resztę więc poniekąd
                                      spłacam razem z nim)" - bo doprecyzowała? Najprawdopodobniej to jego dane
                                      figurują na przelewach z ratami.

                                      No, ale czy ktoś jej się każe przepychać prawnie? Nie, ona sama chce wysiudać
                                      męża z mieszkania i zostać tam sama z dzieckiem i opiekunką. A to się, niestety,
                                      bez prawnej ingerencji, nie obejdzie.

                                      --
                                      Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                      mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                      • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:15
                                        "mąż płaci tylko raty kredytu "
                                        Maz placi raty juz po zawarciu zwiazku malzenskiego, czyli wartosc
                                        splacona kredytami jest juz wlasnoscia wspolna. Nie ma znaczenia
                                        czyj podpis widnieje na rachunkach. Osobistym majatkiem meza jest
                                        tylko ta czesc wartosci mieszkania, ktora wykupi przed slubem. Jesli
                                        wykupil 10% to jest wlascicilem 10%, a pozostala czescia musi sie
                                        podzielic.
                                        • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:20
                                          Wyżej o tym pisałam. Aż tak banalnie proste to to nie jest, niestety. W każdym
                                          razie - coś dla siebie na pewno da radę wyciągnąć z tego, aczkolwiek łatwiej
                                          będzie chyba wywalczyć pozostanie w mieszkaniu niż procesować się o własność.

                                          --
                                          Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                          mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                                            • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:29
                                              Prawnie zawsze się da coś ugrać - chociaż wszystko zależy od sędziego, niestety.
                                              Bywają i wały, które nie biorą pod uwagę dobra dziecka, tylko skupiają się na
                                              majątku.
                                              Uważam, że moonbeam powinna chociaż spróbować zawalczyć o mieszkanie do użytku
                                              dla siebie i dziecka.

                                              --
                                              Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                              mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                    • wacikowa Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 19:25
                      kochanic.a.francuza napisała:

                      > Wacikowa za szybko rezygnujesz. Autorka ma TAKI problem a Ty sie
                      > zmywasz, mimo, ze sama to przerabialas? Badz czlowiekiem! pomoz!
                      > Ja nie znam sie dokladnie ale tez slyszalam, ze, jesli nie macie
                      > podpisanej intercyzy, jestes w polowie wlascicielka tego mieszkania.
                      > To po pierwsze. Po drugie pieniadze uzyskane ze sprzedarzy Twojego
                      > mieszkania a wlozone w to drugie mieszkanie tez sie licza, czynia
                      > Cie wspolwlascicielka. Nie trzeba wyjatkowych dowodow. Wystarczy
                      > wyciag z ksiegi wieczystej, poprosic notariusza o kopie tranzakcji
                      > sprzedazy a sad juz sam porownujac daty sprzedazy i daty potem
                      > placonych rat, decyduje na postawie poszlak, nie wiem jak to sie
                      > fachowo zowie.
                      > Maz albo sam nie jest zorientowany, albo specjalnie Cie doluje,
                      > Raczej to pierwsze.
                      > Masz problem nie prawny ale zdrowotny i emocjonalny Najwazniejsze
                      > teraz to zdobyc sily do walki.

                      Nie zrezygnowałam-mam też realne życie w którym muszę się odnajdywać:)
                      Problem z mieszkaniem jest do rozwiązania tylko.... właśnie chodzi o to,że
                      autorka wątku wcale pomocy nie chce.
                      Ja też mogę tu wyrzygać wszystkie moje żale. Tylko,że jak sama sobie nie pomogę
                      to nikt mi nie pomoże nawet na siłę.
                      Jeśli będzie chciała pomocy wystarczy napisać na pocztę. Ze względu na swoją
                      "wadę"pomogę. Ale muszę widzieć chęci a nie tylko użalanie się.
                      --
                      "Był romantyzm, był pozytywizm.. a teraz to chyba kur-wizm jest"
                      www.youtube.com/watch?v=DQHAzxDOcGo
                • kirkunia Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 22.10.10, 00:01
                  dziewczyno, wiem że jest ciężko, ale zadbaj o troche grosza na sensownego prawnika (suma nie taka wielka, jak fama głosi, a płacisz za każą poradę osobno, więc do obejscia). moze nie jest tak zle. btw. prawnik bierze zakazda porade z osobna, czyli jeśli sprawa jest ciezka a prawnik sensowny/polecony. to diagnoza wyniesie cie 100/200 zeta.
      • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:08
        Mieszkanie prawnie jest jego ponieważ zostało wykupione 2 tygodnie
        przez ślubem. Nie było kupione za pieniądze ze sprzedaży mojego
        mieszkania. Przed ślubem mąż wziął kredyt, który spłacamy razem (tzn
        mąż płaci tylko raty kredytu ja kupuję całą resztę więc poniekąd
        spłacam razem z nim). Pieniądze ze sprzedaży mojego panieńskiego
        mieszkania zostały wydane na remont, urządzenie mieszkania w którym
        wspólnie zamieszkaliśmy po ślubie i które pierwotnie miało być nasze
        wspólne. Mąż kilka razy w tygodniu każe mi się wynosić bo twierdzi,
        że to wszystko jest jego ponieważ przed ślubem kupione i nie wlicza
        się do majątku wspólnego. Chciałabym zostać w tym mieszkaniu do
        końca ale sama z dzieckiem i kimś do pomocy jak przyjdą gorsze
        chwile. Tu mój syn czuje się bezpiecznie i u siebie.
        • justysialek Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:26
          Ja rozumiem, że jesteś chora ale chyba nie na głowę, więc pozbądź
          się tej naiwności! W razie rozprawy udowadniasz, że remont i
          urządzenie było z twoich pieniędzy, poza tym kredyt spłacacie oboje -
          co łatwo udowodnić, bo sąd sobie policzy dochodzy i szybko wyjdzie,
          że z jego pieniędzy nie starczyłoby mu na raty i utrzymanie a
          przecież gospodarstwo macie wspólne (no chyba, że macie rozdzielność
          majątkową!). Może połowy mieszkania nie dostaniesz ale jakieś
          pieniądze już na pewno tak!
          Zawsze możesz jeszcze założyć sprawę rozwodową, wyprowadzić się i
          zarządać alimentów od męża.
          W każdym razie musisz się poradzić prawnika:

          www.google.pl/search?sourceid=navclient&ie=UTF-8&rlz=1T4RNWE_enPL312&q=bezp%c5%82atne+porady+prawne

          --
          My pretty mouth will frame the phrases that will
          Disprove your faith in man
          • agngrz Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 25.05.10, 17:41
            Też proponuję wyprowadzkę od niego do rodziców, założenie sprawy rozwodowej i
            wyciągnięcie alimentów. A meble, które kupiłaś za swoje pieniądze możesz zabrać.
            Zamów jakąś firmę transportową i pod jego nieobecność zabierz wszystko i zniknij.
    • ja-27 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 12:36
      A zastanowiłaś się co będzie jeśli jednak sąd da jemu dziecko?
      A nie możesz uciec do rodziców i w spokoju walczyć z chorobą. Wiesz ile osób
      chciałoby mieć szansę na walkę? Z białaczką walczy się ciężko, ale wygrać można.
      Myśl o przyszłości i przede wszystkim wyprowadź się od męża.
      --
      Minun mummuni muni minun mammani; minun mammani muni mut.
      • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:09
        Nie wiem co będzie jak sąd przyzna mężowi opiekę nad dzieckiem. Nie
        będzie mnie już. Nie mam siły się tym zadręczać bo nic już nie mogę
        zrobić. Nie mogę się wyprowadzić do rodziców, mieszkają daleko ze
        swoimi nowymi partnerami. Mój syn zaczął tu przedszkole, tu ma
        znajome miejsca, kolegów, swój pokój. Mieszkanie jest męża więc
        pewnie wkrótce będę musiała je opuścić. Mąż chce by dziecko z nim
        zostało, z pewnością by zrobić mi na złość i dobić mnie bardziej. On
        jeszcze nie wie o chorobie. Jakby się dowiedział od razu by wystąpił
        do sądu o ograniczenie mi praw do dziecka ze względu na chorobę.
        Chciałabym odejść wiedząc, że moje dziecko jest w bezpiecznych
        rękach i ktoś się nim dobrze zaopiekuje.
        • ja-27 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:28
          A jakieś fundacje, domy dla matek. Może jeszcze wszystko będzie dobrze, tylko
          musisz zacząć się leczyć. Pomyśl o dziecku, co ono będzie czuło jak zobaczy, że
          się poddajesz i nie walczysz o niego.


          --
          Minun mummuni muni minun mammani; minun mammani muni mut.
          • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:01
            Mam ostatnie miesiące, lata swojego życia spędzić w domu dla matek z
            moim synem? Nie mogę skazać mojego syna na taki los, żeby mieszkał w
            jakimś przytułku. Zabiorę go ze sobą do jakiegoś domu samotnej matki
            by tak ze mną żył czekając na mój koniec w obcym miejscu? Ja chce z
            nim zostać w domu, który zna, gdzie jest jego domu. Chciałabym tam
            mieszkać z nim (ale bez męża) aż do końca. Czas szybko mija a
            sytuacja w domu między mną a mężem jest coraz gorsza. Wkrótce będę
            musiała się wyprowadzić a nadal nie mogę się zdecydować na
            wyprowadzkę i zostawienie dziecka z mężem. Po sobotniej kłótni i
            szarpaniu, dostałam po twarzy i czas 2 tygodnie na wyprowadzkę.
            Następnego dnia maż tego nie pamiętał więc teoretycznie mogę tam
            zostać tylko, ze jest mi tam z nim w domu źle.
            • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:04
              Mam prośbę - zacznij myśleć, umów się do psychologa. Naprawdę myślisz, że Twój
              syn chce oglądać akcje przemocowe? Jesteś pewna? To ja Ci powiem, że wcale nie
              chce i on potrzebuje SPOKOJU, tak jak i Ty. A nie szarpaniny.
              Proszę, bądź trollem, bądź trollem...

              --
              Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
              mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
            • kadfael Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:06
              moonbeam77 napisała:

              > Mam ostatnie miesiące, lata swojego życia spędzić w domu dla matek
              z
              > moim synem? Nie mogę skazać mojego syna na taki los, żeby mieszkał
              w
              > jakimś przytułku. Zabiorę go ze sobą do jakiegoś domu samotnej
              matki
              > by tak ze mną żył czekając na mój koniec w obcym miejscu? Ja chce
              z
              > nim zostać w domu, który zna, gdzie jest jego domu. Chciałabym tam
              > mieszkać z nim (ale bez męża) aż do końca.


              No to walcz o to!!!!


              Czas szybko mija a
              > sytuacja w domu między mną a mężem jest coraz gorsza. Wkrótce będę
              > musiała się wyprowadzić a nadal nie mogę się zdecydować na
              > wyprowadzkę i zostawienie dziecka z mężem. Po sobotniej kłótni i
              > szarpaniu, dostałam po twarzy i czas 2 tygodnie na wyprowadzkę.
              > Następnego dnia maż tego nie pamiętał więc teoretycznie mogę tam
              > zostać tylko, ze jest mi tam z nim w domu źle.

              Dlaczego nie wezwałaś policji inie poprosiłaś żeby załozyli Ci
              kartę? Było widać ślady? Jeśli tak trzeba zgłósić sie na obdukcję.
              Piszesz, że masz brata. Brat wie o Twojej sytuacji w domu, chorobie?
            • agngrz Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 25.05.10, 17:47
              Kobieto, otrząśnij się i nie trać wiary. Rozumiem, że jesteś chora, przygnębiona
              przez to i odechciewa Ci się walki, ale MUSISZ. Dla swojego dziecka, jeśli nie
              dla siebie. Powinnaś też powiedzieć mężowi. Ludzie się zmieniają...

              Co do rodziców, to wybacz, ale nie wierzę, że mama czy tata nie pozwolą Ci w
              takiej sytuacji zamieszkać z nimi. Nie unoś się dumą i tyle.
    • figgin1 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 12:40
      O rany, nawet nie wiem co ci napisać... Trzymaj się. Jeśli potrzebujesz jakiejś
      pomocy to pisz...
      --
      Jeśli poluje na ciebie leopard amurski, zrzuć z siebie wszystkie przeszkadzające
      części odzieży i niesione przedmioty, aby zwierzę się nie udławiło.
      W ten sposób uratujesz ten rzadki gatunek leoparda przed wyginięciem.
    • green-chmurka Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 12:47
      Pomysl o dziecku, zacznij leczenie, bialaczka nie musi byc wyrokiem smierci, ale
      musisz walczyc dla twojego dziecka. Drania kopnij w tylek, nie masz rodzicow lub
      bliskiej rodziny kto moglby zaopiekowac sie dzieckiem na czas twojego leczenia.
      --
      Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
      • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:19
        Nie mam w pobliżu bliskiej rodziny. Mam tylko blisko brata. Nikt nie
        przyzna opiekę nad małym dzieckiem wujkowi, jeśli ojciec dziecka się
        nie zgodzi a to jest więcej niż pewne. Mąż chce zatrzymać dziecko
        przy sobie i z pewnością poprosi i pomoc swoją rodzinę bo sam sobie
        nie poradzi (przez 3,5 roku sobie nie radził więc pewnie teraz też
        tak będzie). Podjęłam decyzje, że zaprzestaniu leczenia. Przerosło
        mnie to wszystko, brak mieszkania, samotna matka z małym dzieckiem w
        wynajmowanym mieszkaniu, w perspektywie bez pracy (więc i tak nie
        mogłabym długo wynajmować mieszkania), pewnie musiałabym trafić na
        jakiś czas do szpitala. Nie, to jest zdecydowanie powyżej moich sił
        i możliwości. Na pewno nie dałabym rady.
        • zawszemagda Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 25.05.10, 08:46
          Dziewczyno, ogromnie ci współczuję, ale nie mogę już tego czytać!!!! Nie chcesz
          walczyć ani o siebie ani o dziecko, tłumacząc, że i tak nic z tego nie wyjdzie!
          a dziecko nie ma wyboru i zostanie z ojcem - agresywnym alkoholikiem?? Chcesz
          takiej przyszłości dla małego synka??? Pieprzysz za przeproszeniem. Sytuacja
          jest bardzo ciężka, ale ty się poddajesz na całej linii, a mając małe dziecko,
          trzeba walczyć o jego przyszłość. Tysiące razy można ci pisać, że mieszkanie nie
          jest tylko męża, bo spłacacie je RAZEM.Nikt o zdrowych zmysłach nie przypisze
          mieszkania tylko mężowi, który je kupił na kredyt 2 tyg. przed ślubem. A z czego
          spłaca? Z majątku wspólnego, więc jest po równi twoje i jego. A decyzja o nie
          podejmowaniu leczenia?? Kobieto, głowę masz chorą???? Przemyśl moje słowa :
          zostawiasz dziecko na własną prośbę z ojcem alkoholikiem.

          Nie, to jest zdecydowanie powyżej moich sił
          > i możliwości. Na pewno nie dałabym rady.

          Brak słów. Jesteś chora, mieszkanie jest wspólne, bo spłacacie razem, idziesz do
          sądu, przedstawiasz sytuację i nikt cię nie wyrzuci z twojego mieszkania.
        • roza06 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 22.10.10, 12:29
          Sorry ze tak ostro napiszę, ale strasznie wkurzasz mnie. Dla mnie jesteś nikim, zerem ostatnią (tu sobie dopisz) Co ty pieprzysz? Albo jesteś kompletna idiotką albo zwykłym trolem. Z jednej strony nie chcesz narażać dziecka na stres w schronisku a z drugiej strony nie podejmując leczenia skazujesz go na na życie z ojcem pijakiem, który prawdopodobnie bedzie traktował go jak balast, nie mówiąc już o bólu po stracie matki. Ty chyba masz raka mózgu. Powinnaś dostac medal dla najgorszej matki stulecia. Szkoda mi dziecka bo ciebie nie
    • jan_hus_na_stosie Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:10
      1) nagraj na dyktafon jego agresywne zachowanie po alkoholu (przyda się w sądzie)
      2) wyprowadź się razem z dzieckiem do rodziców lub gdziekolwiek indziej aby z dala od męża
      3) podejmij leczenie białaczki
      4) złóż w sądzie pozew rozwodowy z winy męża,
      złóż wniosek o odebranie lub ograniczenie mu praw rodzicielskich,
      złóż pozew przeciw mężowi o znęcaniu się psychicznym na tobą

      Przestępstwo znęcania określone jest w art. 207 § 1. Kodeksu karnego. Zgodnie z nim znęcanie polega na zadawaniu cierpienia fizycznego lub psychicznego osobie najbliższej, ale i innej osobie pozostającej w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny. Za tego rodzaju czyn grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


      --
      happy wife, happy life ;)

      www.youtube.com/watch?v=zwfCjYv7gVQ
      • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:23
        Dziękuję za dobre rady ale ja nie mam siły na ich realizację. Pewnie
        wkrótce będę musiała zrezygnować z pracy bo mój stan się pogarsza i
        jestem słaba. Jaki sąd przekaże cała opiekę nad dzieckiem osobie
        bezdomnej, bezrobotnej i w kiepskim stanie zdrowia? Chyba nie ma
        takiego sądu.
        • jan_hus_na_stosie Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:30
          Wyprowadź się bo się psychicznie wykończysz! Zacznij się leczyć. Jeśli nawet sąd
          chwilowo prawo do opieki przyzna ojcu to nie oznacza, że na zawsze. Jedna
          przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. Chora nic nie zdziałasz. Musisz
          najpierw zawalczyć z chorobą. Jeśli pokonasz chorobę, będziesz miała siłę aby
          walczyć o dziecko. Poza tym co nas nie zabije to nas wzmocni.



          --
          happy wife, happy life ;)

          www.youtube.com/watch?v=zwfCjYv7gVQ
        • gocha033 przemoc w rodzinie - konsultacje 24.05.10, 13:38
          przeciez sa organizacje zajmujace sie przemoca w rodzinie
          - moglabys tam pojsc i przedstawic Twoja trudna sytuacje.
          Z pewnoscia doradza Ci najlepsze wyjscie, gdyz to co opisujesz kwalifikuje sie juz pod PARAGRAFY KK.

          pozdrawiam
        • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:43
          Co z Ciebie, do cholery, za matka?! Nic nie zrobisz, tylko poczekasz aż Ci
          zabiorą syna i oddadzą go mężowi-alkoholikowi i przemocowcowi?!
          Skąd jesteś?

          --
          Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
          mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
        • bramasole2 ...postaram się pomóc 24.05.10, 13:51
          Zabrzmi to może dziwnie, ale ostatnio moje życie polega na pomaganiu
          innym, tak jakoś jest.
          Kiedy przeczytałam Twojego posta - nie napiszę Ci byś pisała dalej,
          bo to Ci w niczym nie pomoże.
          Czytelniczki poczytają, doradzą, ale za chwilę przejdą do swoich
          zadań i na tym się skończy.
          Moje pierwsze pytanie: skąd jesteś?
          Drugie: jaka jest konkretnie diagnoza?
          Co do kwestii prawnych - mieszkanie - może coś podpowiem, pokieruję.
          Odezwij się na mojego maila prywatnego: esops@wp.pl

          Pozdrawiam!
          • ixiq111 Re: ...postaram się pomóc 24.05.10, 14:14
            Jeśli mogę, to zasugeruję dokładnie przeanalizowanie z prawnikiem
            sutuacki autorki wątku i Kodesku rodzinnego i opiekuńczego,
            szczególnie:

            Art. 45. § 1. Każdy z małżonków powinien zwrócić wydatki i nakłady
            poczynione z majątku wspólnego na jego majątek osobisty, z wyjątkiem
            wydatków i nakładów koniecznych na przedmioty majątkowe przynoszące
            dochód. Może żądać zwrotu wydatków i nakładów, które poczynił ze
            swojego majątku osobistego na majątek wspólny. Nie można żądać
            zwrotu wydatków i nakładów zużytych w celu zaspokojenia potrzeb
            rodziny, chyba że zwiększyły wartość majątku w chwili ustania
            wspólności.

            § 2. Zwrotu dokonuje się przy podziale majątku wspólnego, jednakże
            sąd może nakazać wcześniejszy zwrot, jeżeli wymaga tego dobro
            rodziny.


            Po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji, powinno się okazać, że pan
            mąz jest u żony porządnie zadłużony - i to należy mu uświadomić i
            załatwić sprawę sądownie.

            Powodzenia!
        • policjawkrainieczarow Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:23
          moonbeam77 napisała:

          > Dziękuję za dobre rady ale ja nie mam siły na ich realizację. Pewnie
          > wkrótce będę musiała zrezygnować z pracy bo mój stan się pogarsza i
          > jestem słaba. Jaki sąd przekaże cała opiekę nad dzieckiem osobie
          > bezdomnej, bezrobotnej i w kiepskim stanie zdrowia? Chyba nie ma
          > takiego sądu.

          No to faktycznie.
          Porzuć pracę, wyprowadź się do przytułku i czekaj na śmierć. Tylko wyjaśnij
          wcześniej dziecku powody swojej decyzji, na pewno zrozumie.
            • justysialek Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:17
              Nie tłumacz nic, nic nie rób a w przyszłości też będzie lał żonę,
              jak sobie nie będzie radził z problemami a poczucie winy zapije
              wódą...
              Podobnie, jak Raohszana, mam nadzieję, że jesteś tylko forumowym
              trollem! Jeśli nie, to nie wiem, czy Ci pomagać czy raczej kopnąć w
              d...
              --
              My pretty mouth will frame the phrases that will
              Disprove your faith in man
              • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:28
                No co Ty chcesz od dziewczyny ona 'nie ma siły' - ale myśleć! :/
                Już wolałabym żeby troll mi tak krwi napsuł niż dziecko miało cierpieć przez
                głupią matkę.

                --
                Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
            • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:26
              'Nie mam siły' - co za cholerna wymówką! A malec ma mieć siłę żyć w tym wszystkim?
              Krew mnie zalewa jak czytam te Twoje jęki - bo co dzieciak winny? Nic, a oberwie
              najwięcej.

              --
              Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
              mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
              • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:12
                Raohansza i inne gowniary za przeproszeniem.
                Nie wiesz co to depresja i zalamanie nerwowe, to sie nie wypowiadaj.
                Nie chcij zeby Ci los wytlumaczyl, jak sie czlowiek wtedy czuje.
                Wiecej taktu i cieplego slowa. Nieczulym slowem mozna zabic.
                Nawet esli troll co Ci szkodzi pare slow otuchy napisac? Skoro juz i
                tak w klawiature walisz to wal z wyobraznia, ze nawet jesli rawdziwy
                wpis tylko na 1%, to ten 1% procent zanczy kogos cierpicego i
                potrzebujacego pocieszenia.
                • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:53
                  Pierdzielenie, za przeproszeniem.
                  Tylko po główce pogłaskać i niech siedzi dalej, bo una bidna i nieszczęśliwa!
                  Dla Twojej wiadomości - osobistą i prywatną depresję mam w serdecznym poważaniu,
                  ja mogę się czuć jakbym się miała w ogóle z leża nie podnieść, ale samo się nic
                  za mnie nie zrobi. I ta paniusia też powinna mieć tego świadomość - a nie tylko
                  bredzić wiecznie o depresjach i całej reszcie. Pewnie, połóżmy się i czekajmy na
                  śmierć, a nasze dzieci niech się same wychowują albo co.

                  --
                  Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                  mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                  • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:01
                    "I ta paniusia też powinna mieć tego świadomość "
                    Ilez szacunku dla blizniego! "Paniusia"

                    To Ja "bredzilam" o depresji, nie autorka.

                    Jednak potrzebny Ci prawdziwy dol, wtedy zrozumiesz. Ci co z natury
                    empatia nie grzesza powinni dostac taki prezent od losu. Zycze tylko
                    lekkiej depresji i zebys sie szybko z niej pozbierala.

                    "Paniusia"! Nie wierze wlasnym oczom!
                    • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:10
                      A na co mi więcej dołów? Starczy tyle, co mam - a to o depresji było do Ciebie,
                      droga Pani. I wiesz co? Nadal nie uważam, żeby to, iż życie mnie skopało jak nie
                      wiem co dawało mi podstawę do tego, żeby siąść i płakać i nic nie robić.
                      Pewnie, najlepiej pogłaszczmy ją po głowie, a ona niech czeka na cud.
                      Tyle osób chce jej pomóc, nawet osobiście, ktoś jej maila zostawił, gotów
                      wspomóc - a ta co? A ta dalej swoje - ileż można ją głaskać po głowie, zlitujże się!

                      --
                      Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                      mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                      • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:46
                        Wlasnie o to chodzi, ze kazdy ma prog wytrzymalosci psychicznej
                        umieszczzony gdzie indziej. Sa twardziele i mieczki. Jak Cie
                        pokopalo zycie (w tym samym stopniu co autorke? watpie) i mimo to
                        radzisz sobie, to pogratulowac, ale nie Tobie tylko raczej Twoim
                        genom.
                        Ludzie sie truja bo egzaminu nie zdali, bo w pracy obgadali, bo
                        slonca od miesiecy brak, bo inne jeszcze glupie problemy maja?
                        Wszyscy tacy durni i tylko zwyzywac ich? Potepic? Sorry, wydaje mi
                        sie to tylko proba poczucia sie lepszym, bo silniejszym.

                        Slabi sa ci, co czerpia swoja sile z wytykania slabosci innym.
                        • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:53
                          Cóż, jedyne czego nie mam to dziecko i mąż-świr. Moja siła to nie geny - bo geny
                          są wybitnie badziewne pod tym względem - tylko mnóstwo pracy nad sobą.
                          Słuchaj, ale co z tego, że się użalimy? Wiele osób się użaliło a ta nadal
                          piszczy. My tu koncypujemy jak jej pomóc - a ta co? Chlip, chlip i jej szkoda
                          dziecka! No weź przestań, gdyby nie było malucha to może bym się i tylko
                          poużalała [ choć wątpię ] ale ona jest, do cholery MATKĄ! Powinna być
                          odpowiedzialna za dziecko, skoro na ojca wybrała mu matołka, to teraz co? Olać
                          dziecko, bo ona biedna, nie widziała i w ogóle? Dziecko już jest, niech ratuje
                          syna i siebie, a nie kładzie się i 'bo ja bym chciała'.

                          --
                          Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                          mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                    • ferrins Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:18
                      Ale spójrz Kochanico, jak tu nie używać mocniejszych słów?
                      Wszystkie konstruktywne rady (zbieraj dowody na pijaństwo i agresję męża, idź do
                      odpowiedniej organizacji, jedź do rodziny, zadzwoń do bliskich) autorka zbywa
                      słowami 'nie chce mi się, nie mam już na to czasu', 'no tak, mnie też szkoda
                      dziecka'. A wie przecież, że bez dowodów nikt nie zabierze temu pijakowi prawa
                      do wychowywania syna, kiedy jej już nie będzie. Za to chce, żeby szanowny
                      małżonek zniknął w cudowny sposób ze swojego mieszkania, żeby ona mogła sama z
                      dzieckiem czekać na koniec.
                      Jak nie reaguje na łagodne słowa i porady, to może trzeba ostrzej, żeby chociaż
                      do rodziny zadzwoniła?
                      • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:54
                        "(zbieraj dowody na pijaństwo i agresję męża, idź do
                        odpowiedniej organizacji, jedź do rodziny, zadzwoń do bliskich)"

                        Pare postow wczesniej nie bylas taka konstruktywna, raczej wsciekla,
                        ale zrzucam to karb nerwow. Inni tez nerwami zareagowali na tak
                        nieprzyjemna sprawe.

                        Jakies 30 lat temu, kiedy nie istnialo slowo depresja, w mojej
                        rodzinie, 30-letni kobieta polozyla 5-letnie dziecko na podlodze w
                        kuchni, polozyla sie obok i zagazowala. Wszyscy radzili
                        jej "madrosci" popularne w tamtych czasach: wez sie w garsc, nie
                        rozklejaj sie, ostro, jak radzisz.
                        • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 17:58
                          Z czystej ciekawości - a co mieli radzić? Weź się w garść i maszeruj do
                          psychologa - ma sens. A co powinni? Za nią dziecko wychować czy jak?
                          Czego oczekujesz, że całe społeczeństwo weźmie odpowiedzialność za słabe
                          psychicznie jednostki i za nie przeżyje życie?

                          --
                          Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                          mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                          • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:09
                            "Czego oczekujesz, że całe społeczeństwo weźmie odpowiedzialność za
                            słabe
                            psychicznie jednostki i za nie przeżyje życie?"

                            Wow, ile empatii. Babcie juz wyrzucilas do smietnika, czy jeszcze
                            sie do czegos nadaje?
                            Przezyc zycie za kogos a pomoc chocby slowem, czy widzisz roznice?
                            Juz dlugi czas trzymam kogos przy zyciu tylko takim slowem. On
                            cieszy sie, ze zyje dla kogos(dla mnie dla innych), ja ciesze sie,
                            ze tak malo wystarcza by komus lepiej bylo. Dla mnie to zadne
                            poswiecenie, te pare slow otuchy co jakis czas. Slowa, Slowa!
                            Zabijaja, albo ratuja! Sama wybieraj do czego chcesz ich uzyc.


                            30 lat temu pojc do psychologa rownalo sie byc czubkiem. Smierc
                            cywilna.
                            • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:14
                              Babcia sobie daje radę doskonale, dziękuję, pozdrowię ją od Ciebie.
                              Jeszcze raz - ta pani ma DZIECKO! I to malutkie, kto ma się nim, do diabła,
                              zająć, jeśli matka siedzi i nie zamierza nic zrobić?
                              A jak ktoś jest taki delikatny, że woli siedzieć i nie skorzystać s pomocy - to
                              co się dziwić, że go durnym nazwą? Tak samo i 30 lat temu było - bo wstyd, bo
                              to, bo tamto. Ehh, ludzie to są jednak wybitnie głupie...

                              --
                              Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                              mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                              • luksusowa.narzeczona Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 25.05.10, 00:50
                                raohszana napisała:
                                > A jak ktoś jest taki delikatny, że woli siedzieć i nie skorzystać s pomocy - to
                                > co się dziwić, że go durnym nazwą


                                tak, chory czlowiek to durny czlowiek, gratuluje ci konkluzji. Bzdury takie
                                wypisujesz, ze nie da sie ich czytac. Widac, ze niewiele w zyciu przeszlas (i
                                dobrze - pozazdroscic). Syty glodnego nie zrozumie, zdrowy - chorego, a
                                szczesliwy - osoby sponiewieranej psychicznie z depresja, stanami lekowymi i
                                syndromem ofiary. Poczytaj sobie psychologie czlowieka, o przemocy domowej, a
                                takze o chorobach, ktore wyzej wymienilam. Dowiesz sie czegos nowego zamiast
                                zoladkowac sie na forum. Twoje posty w niczym nie pomagaja, a jedynie zaszkodzic
                                moga. Nie masz nic madrego do powiedzenia to lepiej nie pisz wcale. Kochanica
                                wyzej ma swieta racje. A autorce watku koniecznie potrzebny jest psychoterapeuta
                                i leki! A takze pomoc ze strony kogos bliskiego. Inaczej nigdy sie nie uwolni z
                                tej sytuacji, ani ona, ani dziecko.
                                • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 25.05.10, 01:08
                                  O, następna zwolenniczka głaskania po głowie. I w dodatku czytać za bardzo nie
                                  idzie - coś o swoich doświadczeniach pisałam. Nieważne.
                                  Przedziwnie się składa, bo akuratnie o przemocy i całej otoczce wiem całkiem
                                  sporo - podstawowa zasada jest taka, że nie pomożesz jeśli dana osoba nie będzie
                                  chciała. Ta pani nie chce, woli tkwić w tym, czym jest. Bo zmiana wymaga
                                  wysiłku, zmiana przeraża - a ona jest na tyle egoistyczna, że woli nic nie robić
                                  i skazywać dzieciaka na cierpienie. Dla mnie to głupota.

                                  --
                                  Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                                  mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
                        • ferrins Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 18:10
                          Jakbym miała taką osobę obok siebie, to bym reagowała inaczej. Gdyby mieszkała
                          bliżej, to bym może wzięła i za rękę do psychologa zaprowadziła, ale przez
                          internet czasem się nie da inaczej, jak ostro. Jak czytam pełne żalu słowa, to
                          najpierw współczuję, a później mi się krew gotuje. I tak, jestem wściekła, bo
                          widzę niekonsekwencję w słowach autorki. Uwierz, że ostre słowa to nie dowód
                          bezduszności, a bezsilności.
                          Ja wiem, że depresja to ciężka sprawa, zwłaszcza w takiej sytuacji, ale do
                          cholery, jeden telefon do matki, ojca, brata i już będzie miała kogoś
                          kochającego przy sobie.
    • uleczka_k Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:44
      Pamiętam, jak kiedyś forumowicze gremialnie niemal zgłaszali administracji forum
      sytuację z jakimś potrąceniem samochodem człowieka przez pewną panią, która tu o
      tym napisała. Wydaje mi się, że to również jest sytuacja, którą należałoby
      gdzieś zgłosić. Nie wolno zostawić tej dziewczyny samej. Pod warunkiem,
      oczywiście, że to wszystko jest prawdą. Komu to zgłosić? Sama nie wiem, ale coś
      trzeba tutaj zrobić, nie?
      --
      kotburger.pl/5185/Zostaw-mnie-w-spokoju
      • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 13:51
        Ja mam przeogromną nadzieję, że to troll - ale z racji doświadczeń to też wiem,
        że może być i prawda.
        Tyle, że nie bardzo ma jak/gdzie/czego zgłosić - przemoc emocjonalną policja
        zwykle zlewa, pani leczyć się nie chce - a w tym kraju przymusu leczenia nie ma.
        Może ewentualnie donieść o stałym i długotrwałym krzywdzeniu dziecka przez oboje
        rodziców, które mają je serdecznie w nosie?

        --
        Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
        mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
        • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:57
          Mój syn nie jest przez nas krzywdzony. Nie jest świadkiem kłótni ani
          bicia ponieważ te sytuacje mają miejsce jak już mały śpi. W weekendy
          męża nie ma całymi dniami w domu bo pije. Wraca późnym wieczorem jak
          dziecko śpi. W ciągu tygodnia maź pracuje i nie upija się każdego
          dnia tygodnia. Oczywiście nie zmienia to faktu, ze ma poważny
          problem z alkoholem i swoją agresją. Przed odejściem zrobię wszystko
          by dziecko nie trafiło pod jego opiekę. Wybrałam już osobę, która
          jest najbardziej odpowiednia by sprawować opiekę nad dzieckiem,
          dodatkowo jest spokrewniona z dzieckiem co powinno ułatwić
          otrzymanie prawa do opieki. Do tego czasu chciałabym zostać z synem,
          bez męża, którego się boję. Zaznaczam, że ja się boję, dziecko się
          nie boi ojca. Mój mąż na pewno kocha naszego syna tylko między nami
          jest źle. Mąż nie jest jakimś tępakiem, to wykształcony człowiek
          zajmujący wysokie stanowisko w pracy.
          • justysialek mam pytanie 24.05.10, 15:20
            Jak masz już wszystko zaplanowane i jesteś pogodzona z losem, to po
            co piszesz o tym na forum?
            --
            My pretty mouth will frame the phrases that will
            Disprove your faith in man
            • moonbeam77 Re: mam pytanie 24.05.10, 15:39
              Chciałabym do końca zostać sama z dzieckiem – bez męża. Szukam
              możliwości by się go pozbyć na ten czas. Chciałabym też by wybrana
              przeze mnie osoba, która jest wg mnie odpowiednia do sprawowania
              opieki nad dzieckiem otrzymała te prawa. Chciałabym by sąd nie
              przyznał prawa do wyłącznej opieki mężowi. Chciałabym by ktoś mi
              powiedział jak to zrobić. Chciałabym by inne osoby zastanowiły się
              choć przez chwilę przed podjęciem życiowej decyzji.
              • kadfael Re: mam pytanie 24.05.10, 15:46
                Chcieć to sobie możesz. Dziecko ma ojca, który z pozoru jest jak
                najbardziej OK. Bo rozumiem, że nigdy nie wezweałaś policji, nigdy
                nie zrobiłas obdukcji itd. Więc sąd nie ma żadnych przesłanek do
                przyznania dziecka komu innemu.

                Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nas nabierasz. Nie
                mieszkasz ani na pustyni, ani na zapadłej wsi, ani w 19 wieku. Ale
                jak to dramatycznie brzmi- umieram na białaczkę a mój mąż to
                przemocowiec - za dużo sie chyba naczytałas kiepskiej literatury.
              • policjawkrainieczarow Re: mam pytanie 24.05.10, 15:47

                > Chciałabym do końca zostać sama z dzieckiem – bez męża.

                a ja bym chciała być czarnoskórym śpiewakiem który wyciąga pięć oktaw i gra na
                trąbie jak archanioł, ale, kurwa, nie wyszło.
                W życiu masz szansę na osiągnięcie tego, co CHCESZ (więc robisz to i to w tym
                celu
                ), a nie tego, co CHCIAŁABYŚ (ale tego nie zrobisz, bo to i tamto)

                Szukam
                > możliwości by się go pozbyć na ten czas.

                ale jak szukasz, na forum o pierdolach? a wydziału sądu rodzinnego w kielcach
                nie ma?

                jeśli historia jest prawdziwa, a ty zaczniesz CHCIEĆ a nie mówić, że chcialabyś,
                to po poradę idź na
                to
                forum
                , tam już wiele osób tę drogę przeszło i lepiej wiedzą, gdzie i jak
                uderzyc.
                • moonbeam77 Re: mam pytanie 24.05.10, 16:00
                  Pytam innych o opinie. Decyzje co z tym zrobię podejmę sama. Nie
                  zamierzam składać wniosku o rozwód bo nie mam na to czasu. Rozwód to
                  czasochłonna sprawa a ja nie mam czasu by go marnować na szarpanie
                  się po sądach. Nie tak chcę spędzić ten czas. Tak naprawdę to chyba
                  liczę na poradę cud – jakieś cudowne, proste rozwiązanie tej
                  ciężkiej sytuacji, które nie będzie wymagało zaangażowania dużych
                  pokładów siły. Nie mam siły i nie będę walczyła. Mąż zapewne nie
                  jest ogólnie taką strasznie złą osoba – jest po prostu zły dla mnie.
                  • raohszana Re: mam pytanie 24.05.10, 16:56
                    A, no tak - czyli chcesz cudów, sama palcem nie kiwnąć i jeszcze żeby się na
                    Twoim nieróbstwem poużalali... Zaczyna mi brakować nawet głupich komentarzy, bo
                    konstruktywne już dawno wyszły się przejść.

                    --
                    Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
                    mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
              • ferrins Re: mam pytanie 24.05.10, 15:55
                moonbeam77 napisała:

                > Chciałabym do końca zostać sama z dzieckiem – bez męża.

                Ciekawe, jak Ty to sobie wyobrażasz. Jesteś sama w domu z dzieckiem, śmiertelnie
                chora. Bah umierasz. I co? Dzieciak zostaje sam z trupem matki do czasu, kiedy
                się zjawi ktoś z hospicjum, czy pielęgniarka?

                Mam nadzieję, że jesteś tylko wytworem znudzonego pracą umysłu, bo w głowie mi
                się nie mieści, że normalny człowiek nie chce się leczyć, chce zostawić
                dzieciaka samego z ojcem pijakiem i nie dać znać rodzinie, że umiera.
                • moonbeam77 Re: mam pytanie 24.05.10, 17:25
                  Nie będziemy zupełnie sami. Pisałam wcześniej, że z opiekunką sami
                  tzn bez męża. Osoba, którą chciałabym wyznaczyć do opieki nad
                  dzieckiem napewno mi pomoże w opiece. Mam 32 lata a nie 13 żeby się
                  tak nieodpowiedzialnie zachować. Moje dziecko nie zostanie samo z
                  żadnym trupem.
                  • policjawkrainieczarow Re: mam pytanie 24.05.10, 21:34
                    > Nie będziemy zupełnie sami. Pisałam wcześniej, że z opiekunką sami
                    > tzn bez męża. Osoba, którą chciałabym wyznaczyć do opieki nad
                    > dzieckiem napewno mi pomoże w opiece.

                    mam myśl. Wydrukuj ten wątek, daj go zaufanej osobie w zaklejonej kopercie i
                    przykaż, żeby przekazała Twoim rodzicom, ale koniecznie po Twojej śmierci.
              • wy-logowana Re: mam pytanie 25.05.10, 03:33
                moonbeam77 napisała:

                > Chciałabym do końca zostać sama z dzieckiem – bez męża. Szukam
                > możliwości by się go pozbyć na ten czas.

                No to zabij gada!
          • raohszana Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:25
            Czy Ty myślisz, że dziecko to jakiś imbecyl, który nie wie, że między rodzicami
            nie jest dobrze? Chłopczyk czuje, ale słówkiem nie piśnie - bo dzieci tak robią
            [ tak, z doświadczenia własnego też wiem ].
            Zrób coś, do cholery, bo mały już ma traumę na resztę życia, chcesz, żeby miał
            większą tylko dlatego, że miał nieszczeście urodzić się matce, która jest durna
            i skupiona tylko na sobie?

            --
            Jeśli nie mogę czegoś zjeść, wypić, wydać lub sprawić żeby mruczało w nocy na
            mojej poduszce - to nie wiem co jeszcze mógłbym z tym zrobić.
          • roza06 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 22.10.10, 12:32
            Nie no ty jesteś trolem. Jak mozna być tak tępym i wierzyć w to że sąd zabierze dziecko ojcu i odda komus innemu. Przeciez nie zgłaszasz tego ze pije, że w domu jest przemoc. Więc powiedz mi na jakiej podstawie wybrana przez ciebie osoba dostanie dziecko. Chyba ogladasz za duzo amerykańskich filmów.
    • six_a Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:10
      po pierwsze, jeśli urządziłaś to mieszkanie, to przy rozwodzie możesz domagać
      się zwrotu za to. dodatkowo, jeśli jesteś faktycznie chora, to nie będziesz
      mogła pracować - czyli alimenty na siebie od męża, bo w wyniku rozwodu
      zbiedniejesz. po trzecie, jak Cię tłucze, to idziesz do lekarza i robisz
      obdukcję albo wzywasz policję, mąż trafia do specjalnego rejestru przemocowców.
      chwilowo nic innego nie przychodzi mi do głowy, ale olanie dziecka w wyniku
      nieleczenia się to jakiś poroniony pomysł.



      --
      out of space
    • ferrins Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:14
      Rozumiem, że jesteś strasznie rozgoryczona i rozczarowana swoim życiem,
      małżeństwem, ale nie daje Ci to prawa do zmarnowania sobie życia i swojemu dziecku.
      W tym momencie po prostu popełniasz samobójstwo, a tym samy powierzasz dziecko
      alkoholikowi. Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, jaką traumę fundujesz synkowi.
      Jeśli w przyszłości pojmie powagę sytuacji, to nie wróżę mu szczęśliwego życia.
      Będzie miał ogromny żal do Ciebie, że go zostawiłaś na własne życzenie, nie
      podjęłaś walki, podrzuciłaś ojcu alkoholikowi. Co gorsza, tego żali nijak Ci nie
      będzie mógł wykrzyczeć. Ojca znienawidzi z całego serca, że pomógł Ci tak po
      prostu odejść. Na pewno tego właśnie chcesz?

      Przecież nie jesteś całkiem sama. Co na to brat? Rodzice wiedzą? Może i
      mieszkają daleko, ale myślisz, że się Tobą nie zajmą?
      Bierz za telefon i dzwoń cholerna egoistko.
    • tully.makker Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 14:22
      Wspolczuje dziecku - ojciec alkoholik i matka samobojczyni. Bo to,
      co robisz, to samojstwo. A twoje dziecko bedzie musialo zyc ze
      swiadomoscia, ze matka nie kochala go wystarczajaco by wlaczyc o
      wlasne zycie, by moc go wychowywac.

      Jakim cudem sad ma przekazac dziekco komus innemu? Ojciec zycje,
      wszystko z nim pozornie OK. Synek bedzie wychowywany przez
      agresywnego alkoholika. I to wszystko dzieki tobie.

      --
      Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
      opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
      słabi.
      ________________________________________________Steve Harvey
    • dzikoozka Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:10
      1. kazdą awanturę zgłaszaj policji, założą mu niebieską kartę
      (przemocowiec)
      2. Po kilku awanturach sąd moze zarządzic eksmisję kata NAWET Z JEGO
      WŁĄSNEGO MIESZKANIA. Celem nadrzędnym dla sądu jest dobro dziecka i
      Twoje.
      3. Jeszcze przed rozwodem sąd moze zasądzic alimenty na dziecko i
      Ciebie, jeśli jesteś chora. Jeśli nie będzie chciał płacić, ściagnie
      je komornik.
      4. Masz możliwośc udowodnić, ze nakłady na mieszkanie poniosłaś Ty.
      Masz mozliwośc udowodnić, że spłacałaś połowę kredytu przez okres
      trwania małżeństwa. Tym samym przy podziale majątku sąd moze
      zasądzic zwrot części Waszego majatku Tobie.
      Koniecznie zwróć się o pomoc do placówek podanych wyzej.
    • mrs.solis Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:11
      ZYcie malzenskie nie jest koszmarem!!! Kazda kobieta,ktora wybrala
      sobie na meza dobrego faceta powie ci to samo. Ty poprostu placisz
      teraz cene za klapki na oczach,ktore mialas przed slubem i za
      gluchote skoro nie docieraly do ciebie przestrogi innych. I prosze
      nie wmawiaj mi ,ze nagle z czulego wspanialego mezczyzny on zmienil
      sie w pijacego buca,ktory przy kazdej klotni kaze swojej zonie
      wypierdalac z domu. Jak to mowia,jak sobie poscielesz tak sie
      wyspisz. Moze idz do watku dziewczyny,ktora jest beznadziejnie
      zakochana w gosciu,ktory ma ja totalnie w dupie i powiedz jej zeby
      ratowala siebie poki ma czas. Ona mu pisze prace mgr. przeczekuje
      jego kolejne romanse i zauroczenia i ciagle na niego czeka mimo,ze
      uslyszala dosadne " sp.... glupia kur.....
      Jak wyjdzie za niego za maz to po jakims czasie napisze podobny
      watek do twojego. Moze uda ci sie przemowic jej do rozsadku,zeby nie
      popelnila takiego samego bledu jak ty.
      --
      http://img1.jurko.net/1931.jpg
      • moonbeam77 Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 15:32

        Nothing is as it seems. Mąż przed ślubem nie był ideałem ale któż z
        nas jest? Przed ślubem odkryłam, że na imprezach lubi sporo wypić
        ale nie wiązało się to z agresja z jego strony. Imprezy nie były
        często więc nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Nie było agresji,
        przemocy słownej. Było naprawdę dobrze. Teraz wiem, że powinnam się
        była bliżej przyjrzeć upodobaniu do alkoholu. Nie zrobiłam tego i
        ponoszę konsekwencje.
    • devilyn Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:18
      Widziały gały co brały!!!

      Co do leczenia WALCZ bo warto, ja podjęłam wielie ryzyko i 7 lat
      temu wygrałam, nie podejmiesz leczenia mąż to moze wykorzystać
      przeciwko Tobie.
      --
      Kobieta jest cudem...w szczególności jeśli ma diabła za skórą...

      Pamiętaj, że Twoja głupota jest też pewnym sposobem używania
      umysłu...
    • kochanic.a.francuza Re: Życie małżeńskie jest koszmarem... 24.05.10, 16:22
      Piszesz, ze maz odpowiedzialnie pelni obowiazki w pracy, w tygodniu
      sie nie upija. W weekend zapwene odreagowuje.
      Dlaczego nie powiedzialas mezowi, ze jestes chora? Skoro
      postanowilas umrzec i ostatnie dni szczesliwie spedzic z dziekiem to
      moze on sie opamieta (ze strachu, kazdy sie boi smierci) i umozliwi
      Ci to? Zapytaj go czy pomoze Ci szczesliwie umrzec.

      Taka rozmowa powinna zadzialac jak porazenie pradem!