Jak zapomnieć o kochanku...? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moja desperacja siega dna, zatem pisze publicznie i licze na to, że dowiem się
    co robić...
    Mam za sobą 8 lat małżeństwa. Mój mąz jest starszy ode mnie 17 lat. Zakochałam
    sie w nim nieprzytomnie i przez 4 lata zylismy w swoim wspaniałym swiecie. Mój
    mąz jest wspaniałym facetem - ciepłym, troskliwym, w gruńcie rzeczy
    opiekuńczym. Poza tym nie pracował przez całe nasze małżeństwo, nie pamięta o
    rocznicach i imieninach. Nie pamięta o niczym i ja musze wszystko organizować.
    Jestem matką dwójki dzieci, żywicielem rodziny, szefową własnej firmy o On nie
    robi nic. Czuję się samotna i zaniedbana. Jestem sfrustrowaną matką i żoną
    która nie przepada za swoim meżem. MOglibysmy byc przyjaciółmi ale nie umiem
    go kochac tak jak kiedyś.
    To w skrócie.
    Kilka miesiecy temu poznałam chłopaka. Od pierwszego spotkania mielismy na
    siebie ochotę. Stało sie tak, że ja jako jego szefowa zainicjowałam spotkanie
    i seks. BYło fantastycznie. Poza seksem rozmawialismy i stalismy sie sobie
    bliscy do tego stopnia, ze rozmawialismy o imieniu dla naszego dziecka!
    Od 1,5 miesiaca sie nie widizelismy. On nie moze/nie chce byc ze mną z powodów
    religii i zobowiązań w stosunku do swojej zony i syna. ja mam męża i dwójke
    dzieci.
    Problem polega na tym, że nie ma dnia abym o nim nie myślała, nie teskniła...
    Nie za seksem ale za bliskością, opieką, czułościa i zainteresowaniem. Jest
    dla mnie namiastka tego wszystkiego czego nie daje mi mąż.
    Dzis wysłałam mu wiadomość, że kończymy, że nie chcę mu niszczyc zycia. Jednak
    wariuję przy swiadomości, ze go nie zobacze nie moge opędzic sie od mysli jak
    kontynułowac ten romans. Nie moge sie od niego uwolnić.
    Musze byc z moim mężem - łacza nas dzieci, dom, kredyty i nie wyobrażam sobie
    zostac sama - mimo, ze samotnie sie czuję. On nigdy nie zostawi zony a poza
    tym ja nie chce aby ja zostawił. Chciałabym aby był przy mnie...
    Co ja mam robić?
    • wytrzezwiec,chlasnac sie po twarzy i zadac sobie jedno,zajebiscie wazne
      pytanie,co jest dla ciebie najwazniesze?Jestes silna kobieta wiec poradzisz
      sobie z odejsciem od meza.Kochanka mozesz zmusic do odejscia od zony.ale czy
      twoje sumienie poradzi sobie z tym wszystkim?Jesli nie,moze warto w mezu
      odnalezc czulego kochanka?
      im dluzej czytam to forum,tymbardziej czuje,ze poradze sobie z matnia zycia.
    • mamakrolika napisała:

      Poza tym nie pracował przez całe nasze małżeństwo, nie pamięta o
      > rocznicach i imieninach. Nie pamięta o niczym i ja musze wszystko
      organizować.
      > Jestem matką dwójki dzieci, żywicielem rodziny, szefową własnej
      firmy o On nie
      > robi nic. Czuję się samotna i zaniedbana. Jestem sfrustrowaną
      matką i żoną
      > która nie przepada za swoim meżem.

      > Musze byc z moim mężem - łacza nas dzieci, dom, kredyty i nie
      wyobrażam sobie
      > zostac sama - mimo, ze samotnie sie czuję.


      przepraszam, co Was łączy? Potrzebujesz męża tylko poto by był w
      domu? Skoro czujesz się samotna, sfrustowana i nie przepadasz za
      mężem... Poza tym, skoro tylko Ty pracujesz, to tylko Ty spłacasz
      kredyt, bo Mąż z czego? Chyba, że Jego wkładem jest prowadzenie
      domu...Tak czy siak, potrzebujesz bliskości kochającej osoby a nie
      tego konkretnego kochanka.

      --
      ja to ona
    • O rany, kobiety ja nie jestem az tak silna aby odejśc od meża a gdy mysle, ze
      potzrebuje go jedynie do wymiany przy dzieciach i ugotowania obiadu od czasu do
      czau to czuje do siebie obrzydzenie.
      Łatwiej mi byc samotna gdy on jest - niz gdy go nie ma. Moge na kogos zwalic winę...
      A kochanka nie zmusze do opuszczenia zony bo własnie moje sumienie mi nie pozwoli:(
    • moja propozycja to wziąć koło i p*erdolnąć się w czoło.
      --
      przyjacielska sygnaturka :)
    • a co Ci szkodzi byc w takim ukladzie w jakim teraz jestes- miec
      kochanka spotykac sie kiedy Ci pasuje - zachowac konspiracje i
      dyskretnie zyc drugim zyciem - jestem przez przypadek na tym forum
      ale czy kobiety zawsze musza komplikowac sprawy :)
    • Ale dlaczego nie odejdziesz od męża? Albo spróbuj coś naprawić,
      rozmawiałaś z nim o Twojej frustracji?
      --
      ---------
      Ta, co się nie boi
    • rozumiemy, ze chcesz miec fajny zwiazek - ale to sie nie robi samo,
      nikt nie ma latwo, trzeba walczyc. nie narzekaj, ze Twoj maz jest
      stary i nie pracuje - widzialy galy, co braly, trzeba byc
      odpowiedzialnym! co do ciepla - nad zwiazkiem trzeba pracowac -
      jesli z mezem sie nie da - to z kims innym. byc moze warto
      przemyslec rozwod i nowy zwiazek - to nic zdroznego. i to wcale nie
      z tym obecnym kochankiem - sa inni. nie rozumiem tez dlaczego chcesz
      byc ze swoim podwładnym, znajdz sobie porzadnego faceta :) coraz
      wiecej ludzi sie rozwodzi, wiec jesli byscie sie naprawde kochali,
      to zrobcie to! ale byc moze ten akurat kochanek wcale nie chce z
      Toba powaznego zwiazku... w ogole trudno o fajnego faceta, kazda
      kobieta musi sobie radzic z tym problemem :) zachowujesz sie jak
      mala dziewczynka - kocham, tesknie... cos chyba malo masz zwiazkow
      za soba :) ja bym zaczela na Twoim miejscu od poznawania facetow,
      romansow - i z odpowiednim dazyla do zwiazku
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem315nmt9immb3h.png
    • Jedno jest pewne: cos bedziesz musiala stracic by zyskac cos innego. I
      jak dlugo na ta strate nie jestes gotowa tak dlugo bedziesz zyla w
      matni.
    • Jeśli Twój mąż jest tak dużo starszy od Ciebie, czy zatem on też nie zostawił
      przypadkiem swojej żony i wdał się w romans z Tobą.

      Wiesz również czym jest to wielkie zakochanie, na czym polega i jak się kończy.
      Czy nie sądzisz, że w realnym świecie przeżywałabyś te same rozterki co teraz?
      Czy nie jesteś na tyle dojrzała, żeby to zrozumieć?

      Było fajnie i pięknie, bo zwykłe relacje międzyludzkie Was nie dotyczyły. Czas,
      który ze sobą spędzaliście był z góry zaplanowany, zaaranżowany i było
      odpowiednie nastawienie i nastrój.

      To tak jak byś była zaproszona na jakąś uroczystość. Odpowiednio się na nią
      przygotowujesz. Przychodzi jednak czas, gdy bal się skończy. Zdejmujesz buty i
      sukienkę, zmywasz makijaż i wtedy jesteś sobą, zapewne już nie tak atrakcyjną.

      Miłość to nie zauroczenie, to bycie z drugą osobą POMIMO, a nie DLATEGO.
    • Trochę Cię rozumiem. Sama jestem samotna i zakochałam się w
      mężczyźnie, który ma rodzinę. Wiem, że nic z tego nie będzie, ale
      nie potrafię o nim zapomnieć i wciąż o nim myślę. No i jeszcze
      dochodzi to, że tęsknię za nim, bo daleko od siebie mieszkamy.

      Najdziwniejsze jest to, że na początku to była fascynacja wiadomo
      czym, ale przez to, że się bałam miałam multum wątpliwości właściwie
      do niczego jeszcze w tej sferze nie doszło, a minęły już ponad 3
      miesiące. Natomiast była bliskość, której nie jest mi w stanie dać
      nikt inny. Niestety, bo wiem, że to nie ma sensu. Wydaje mi się, że
      on chce wyprostować to co się dzieje u niego w domu. Nie wie też jak
      to wygląda z mojej strony. Myśli, że sobie trochę pogrywam i nie
      podchodzę do tego poważnie. Tak jest dla mnie bezpieczniej.

      W Twojej sytuacji to jeżeli on by się zdecydował na wielki krok to
      Tobie też bym to radziła. Z tego co piszesz wydaje się jednak, że on
      jest od tego daleki. Ale rozmawialiście o tym szczerze? Co by było
      gdyby? Wiesz na pewno jak by się zachował? Czy on kocha żonę? Co
      oznacza dla niego romans z Tobą? Kim dla niego jesteś? Ustal to i
      jeżeli wyjdzie na to, że oboje się kochacie to będziesz miała dalszy
      problem do rozwiązania. Jeżeli miłość jest jednostronna to
      pocierpisz, ale czas to uleczy. Jak zawsze. ;)

      Jednak skoro jesteś nieszczęśliwa w małżeństwie to abstrahując od
      tego drugiego mężczyzny radziłabym Ci też szczerą rozmowę z mężem,
      próbę popracowania nad związkiem albo jeżeli nic nie pomoże
      rozstanie. Nawet jeżeli nie będzie czekał na Ciebie nikt inny. Życie
      jest jedno i czy decydować o jego standardzie ma kredyt na
      mieszkanie?

    • Dziękuję Wam za te posty. Aby uszczegółowic - ja nie jestem szczęsliwa w
      małżeństwie ale po tylu latach wiem, że kocham męża.
      Zakochałam sie w innym człowieku i wiem, że ten euforyczny stan przemija...
      Ciekawe, że jedynie walo74 pisze o czyms co przeszlo mi wiele razy przez myśl
      ale jest nierealne - ja bym nie dala rady, mój mąż szybko by sie zorientował, a
      kochanek z moralnych powodów by nie chciał - takie rzeczy to tylko mężczyzna
      moze zaproponować:)

      Musze zanleźć sposób na zapomnienie - nie o bajecznym seksie, nie o jego zapachu
      i czulości tylko o nim jako facecie z którym chciałabym dzielić codzienność i
      mieć rodzinę.

      Ja od 10 lat nie jestem mała dziewczynką bo zycie mi na to nie pozwalało. Ja
      marze o tym by móc być małą dziewczynką! I On mi właśnie to umożliwiał...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.