Dodaj do ulubionych

Mąż poszedł do prostytutki

22.06.10, 00:26
Witajcie, sama nie wiem czego oczekuję od Was, ale jestem zrozpaczona, bliska
depresji i nie mam się komu wyżalić. Nie mam przyjaciółki, a rodzicom się
wstydzę przyznać, że nakryłam mojego wzorowego Męża w burdelu. Spytacie jak:
miał po prostu pecha, a to co napiszę zabrzmi kuriozalnie.... Pewnego
piątkowego wieczoru Mąż poszedł na służbowe spotkanie z Klientami na jakie
chodził dotychczas. Ponieważ nie zjawiał się do północy zaczęłam wydzwaniać do
niego, bo naiwna bałam się, że mu się coś stało. Odebrał w końcu telefon,
chwilę porozmawiał ściszonym głosem i skończyliśmy rozmowę. uznałam, że
wstydził się przed Klientami, że tłumaczy się żonie. Obiecał, ze już wychodzi
ze spotkania. Niestety minęło jakieś 1,5 godziny, wiec się wkurzyłam i
zaczęłam wydzwaniać ponownie. ALE zamiast zrzucić moje połączenie, nacisnął
inny guzik na telefonie i połączyłam się z jego telefonem, czego on nie
zauważył. Niestety wszystko słyszałam w telefonie: rozmowy po rosyjsku, to że
się żalił, że nic nie jest w jego życiu w porządku, że ma takich super
teściów. Generalnie wyglądało to tak, jakby poszedł tam się wyżalić, ale
później w telefonie usłyszałam szuranie, coś jakby rytmiczne ruchy. Miałam
wrażenie , że świat i czas stanął w miejscu. Możecie sobie tylko to wyobrazić,
co czułam w tamtym momencie. Po powrocie do domu był oczywiście w szoku, bo
nawet się nie zorientował, że ja byłam na linii. Mówił, że pierwszy raz
poszedł do prywatnego pokoju z prostytutką, że nie odbył z nią stosunku i nie
potrafił wyjaśnić ruchów jakie słyszałam w telefonie. Fakt jest jeden, nie
wiem jak sobie z tym poradzić, do kogo udać się po pomoc, wybucham płaczem w
najmniej odpowiednich momentach i wstydzę się, że ktoś się o tym dowie, że
zniszczę życie mojej ukochanej córeczce, która uwielbia tatę. Chodzę smutna,
załamana. On twierdzi, że czuje się samotny i dlatego poszedł tam. jest w tym
jakieś ziarenko prawdy, nie za bardzo umiem okazywać uczucie, być taka
kizia-mizia dla mężczyzny, ale to nie powód, zeby chodzić do burdelu. Czy w
ogóle jest możliwe, żeby facet poszedł do pokoju z dziwką i nie skorzystał z
jej usług seksulanych? Jeszcze się łudzę, ze tak i że możemy jeszcze coś
uratować z tego małżeństwa, ale nie wiem czy jestem infantylna i głupiutką
kozą i czy po prostu za 2 czy 5 lat i tak się nie rozejdziemy i czy jest w
ogóle sens to podtrzymywać. Napiszcie cokolwiek. Nie wiem czy mam pójść do
poradni małżeńskiej czy do psychiatry czy po prostu do psychologa - jest mi
coraz ciężej, a minął ponad rok od tego strasznego incydentu. najgorsze, ze
bez przerwy chce mi się wyć!!!!! Z tej bezsilności, z tego poczucia, ze jestem
beznadziejna, niekochana, tak okrutnie zdradzona, przez człowieka, którego
sama sobie wybrałam na męża i ojca mojego cudownego dziecka.
Edytor zaawansowany
  • 22.06.10, 00:50
    bardzo mi przykro, kiedy czytam takie historie

    ja bym zachowala spokoj i sie zemscila na nim tak, ze by mu w piety
    poszlo. ale ja to ja
  • 22.06.10, 01:03
    Nie wiem czy mam pójść do poradni małżeńskiej czy do psychiatry
    czy po prostu do psychologa - jest mi coraz ciężej, a minął ponad
    rok od tego strasznego incydentu. najgorsze, ze bez przerwy chce mi
    się wyć!!!!! Z tej bezsilności, z tego poczucia, ze jestem
    beznadziejna, niekochana, tak okrutnie zdradzona, przez człowieka,
    którego sama sobie wybrałam na męża i ojca mojego cudownego dziecka.


    Wyjesz juz rok i jeszcze nie wpadlas na to zeby choc troche
    przyjrzec sie samej sobie i takze u siebie poszukac przyczyny?

    Zastanow sie nad tym co zrobilas i czego nie zrobilas, ze doszlo do
    takiej sytuacji. Dlaczego twoj maz woli dyskutowac z prostytutka niz
    z toba?
    Od tysiacleci nie jest zadna tajemnica, ze prostytutki spelnialy
    takze role powierniczek. To dopiero w ostatnich latach, gdy nacpane
    panny daja dupu za jedna kreske, ta rola meskiej psychoterapeutki
    ulegla czesciowemu zanikowi.
    Zastanow sie dlaczego twoj maz nie poszedl do tirowki tylko do tej,
    ktora pracuje w hoteu czy agencji? Dlatego, bo ta ma czas i warunki
    na wysluchanie go i na dodatek mu nie przerywa, bo za to jej
    zaplacil.
    Iluzoryczne? Owszem, szkoda tylko ze prawdziwe.


    Jesli jeszcze nie zrozumialas tego, ze tu nie ciupcianie jest
    najwazniejsze, to masz przed soba sporo lat do przeplakania.

    Wiem, ze zaraz dopadnie mnie stado furii-feministek i innych swiecie
    oburzonych. Wrzeszcza, bo instynktownie czuja , ze moze je spotkac
    to samo.
    Gwizdze na to.

    --
    Et voici...
    :) Jdu, nevím kam, ale těším se. ;) /Luba Skořepová/
    One Bourbon,one
    Scotch,one Beer
  • 22.06.10, 01:11
    czemu sie asekurujesz, bronisz przed ewentualna polemika? zgadzam sie z
    Toba, bylo mu zle przez dluzszy czas i to jest duzy problem. jak chce
    byc razem to powinni sie do siebie zblizyc. ale on rownie dobrze mogl
    uchlac sie z kumplem i sie mu pozwierzac, a nie lamac umowe, ktora
    zawarl ze swoja kobieta
  • 22.06.10, 01:20
    papapapa.poker.face napisała:

    > czemu sie asekurujesz, bronisz przed ewentualna polemika?

    Przed polemika, w zadnym wypadku. Przed wrzaskiem, w kazdym
    przypadku.
    Przeczytaj uwaznie - nie ma slowa o polemice ;)

    --
    Et voici...
    :) Jdu, nevím kam, ale těším se. ;) /Luba Skořepová/
    One Bourbon,one
    Scotch,one Beer
  • 22.06.10, 01:24
    pomyslalam sobie, ze moze jestes osoba nie znoszaca sprzeciwu i dlatego
    w ten sposob piszesz :P tak lekko napastliwie i z wyzyn autorytetu :P
    (nie obraz sie)
  • 22.06.10, 01:56
    papapapa.poker.face napisała:

    pomyslalam sobie, ze moze jestes osoba nie znoszaca sprzeciwu i
    dlatego w ten sposob piszesz :P tak lekko napastliwie i z wyzyn
    autorytetu :P (nie obraz sie)


    Nie obrazam sie, tylko stwierdzic musze, ze wyniki mam slabe. Juz
    od szesciu lat lecze sie z autorytaryzmu i popatrz, cholera, wciaz
    jeszcze nie to. Praca mnie wypaczyla.
    Ale wierz mi, staram sie i otoczenie widzi znaczna poprawe :)
    Jeszcze jakies 15 lat i bede jak miod ;)

    Co do napastiwosci to sie nie zgadzam i juz. No bo niby w jakim
    celu?

    --
    Et voici...
    :) Jdu, nevím kam, ale těším se. ;) /Luba Skořepová/
    One Bourbon,one
    Scotch,one Beer
  • 22.06.10, 01:28
    Zdziwisz się, jeśli Ci powiem, ze właśnie dobrze nam się rozmawia i właśnie
    często rozmawiamy na różne tematy, osobiste, kulturalne, polityczne. Zawsze
    dobrze nam się rozmawiało wiec nie w tym problem. Fakt, że on miał fatalny rok,
    w pracy go nie doceniają choć jest bardzo pracowity i ambitny, miesiąc zanim tam
    poszedł zmarł mu ojciec, do tego rzeczywiście warczelismy na siebie bez przerwy
    i można by go tłmaczyć, ze chłopak nie wytrzymał. Ale czy ja zaraz lecę i
    podkładam sie jakiemus facetowi jak mnie mąż nie rozumie??? Dlaczego kobiety nie
    myślą "ci...mi" - czy cała ta męska natura jest wytłumaczeniem, ze idą się
    ciupciać z taką, co to dzisiaj juz dziesiątego obsłużyła, co to jej już
    dziesiątego dzisiaj któryś wsunął. Jeśli jest im wszystko jedno, że wsuną jej
    jedenastego w tą "używaną cipę" to po co im żona, po co te obietnice i
    przysięgi. Pytałam go dlaczego wolał z nią rozmawiać, wiec powiedział, że czuje
    się niekochany i właściwie nie wie dlaczego wolał pogadać z nią, a nie ze mną.
    Problem jest w tym, ze ja nie jestem pewna czy tylko z nią rozmawiał..... A
    teraz jak się kochamy, to ja się czuję jak dziwka, bo nie jestem pewna czy
    poszedł z tą zdzirą na całość, a ja się z nim kocham, a robię to próbuje
    zagłuszyć w sobie to co się stało, próbuję zapomnieć - ale wciąż nei wychodzi.
    Są dni jakby nic się nie stało, ale potem przychodzi kryzys ni stad ni z owąd i
    nie mogę sobie sama ze sobą poradzić. A to że nie umiem okazywać uczuć to już
    pisałam i wcale nie jest tak, ze się nad sobą nie zastanawiam - ale jak się tego
    nauczyć, nie bardzo wiem....
  • 22.06.10, 11:15
    1°- ci... to nie mydlo i sie nie wymydli.
    10 czy 15 raz nie ma znaczenia, A, ze wielu w nia wkladalo to chyba
    wie sie (???)gdy idzie sie do prostytutki.
    2° jest wiele kobiet (co druga), ktore mysla ci... i to nie
    prostytutki wcale sa.
    Maz rok temu poszedl na qrwy i ty nie mozesz wrocic do normalki i
    ciagle pytasz dlaczego. Proste.
    Jesli nie jest specjalnym ogierem ktory ebie co popadnie, to
    widocznie rzadko i zle mu dawalas .
    Ze qrwie sie zali to chyba z glowka u niego nie tak??
    wlasciwie ksiedza sobie winien poszukac i wyzalic.
    Ty do normalki juz z tym facetem nie wrocisz, jesli nie stac cie na
    przebicie "klina klinem"
    W twoim przypadku rozwod jest najlepszym wyjsciem bo inaczej
    bedziesz nadal psula swoja psyche.
  • 22.06.10, 11:23
    A dlaczego męczysz się z tym od roku zamiast cos zrobić?
  • 22.06.10, 14:03
    to tak po kolei:

    1. co za roznica czy byla tego dnia z 10 czy z 1 czy moze ta kobieta nie
    uprawiala z nikim seksu od 3 lat? Chodzi Tobie o to, ze Cie zdradzil - w sensie
    zawiedzionego zaufania, czy o to, ze zrobil to z kims TAKIM?
    Jesli o zaufanie - mozna sprobowac je odbudowac jesli sie do siebie zblizycie,
    jesli o nietrafny wybor.. no to po sprawie, mozesz mu juz nigdy nie wybaczyc.
    2. Po co mu zona i obietnice? Wlasnie po to, zeby sie czul kochany, rozumiany,
    zeby mial w kims oparcie i byl z kims blisko. Tak jak Ty chcesz byc kochana i
    miec oparcie. najwyrazniej mu tego nie dawalas.
    Piszesz, ze Ty sie nie podlozylas pierwszemu lepszemu. Ale to akurat zbieg
    okolicznosci, pomysl ze moglabys spotkac teraz, kiedy placzesz, kogos kto bylby
    wspanialym przyjacielem, godnym zaufania, wyrozumialym i patrzacycm w ciebie jak
    w obrazek. Roznie by to moglo wygladac, prawda? Malo to jest postow o tym 'on
    sie ode mnie oddalil, czulam sie niekochana wiec..'.
    Oczywiscie, ze mogl to rozwiazac inaczej, ale ludzie sa ludzmi i popelniaja bledy.

    Prawdopodobnie faktycznie Cie zdradzil. Prawdopodobnie w ramach pokuty wytrzymal
    ostatni rok z nieustannie placzaca histeryczka, ktora nie umie mu wybaczyc i
    ktora kocha sie z nim z przymusu.
    Oboje jestscie winni. On bardziej, ale chyba nie w tym sek.
    Idzcie razem na terapie, zrobcie cos z tym, pracujcie, powiedzcie sobie razem,
    ze wam obojgu zalezy. Jesli trzeba oboje uderzcie sie w piers, powiedzcie co
    zrobiliscie zle, co druga osoba zrobila zle.
    Moze jest jeszcze ratunek.

    A jesli sie nie uda: rozstancie sie. Nie ma sensu marcnowac zycia i wam obojgu i
    waszym dzieciom.
  • 22.06.10, 16:22
    każdy mężczyzna i każda kobieta czując ,że robi zle użala się nad sobą bo wie
    ,że tak nie powinien zrobic
    masz problem to idz do psychologa nie do prostytutki na litość boską !
  • 22.06.10, 20:26
    zdradapomocy napisała:

    Zdziwisz się, jeśli Ci powiem, ze właśnie dobrze nam się rozmawia
    i właśnie często rozmawiamy na różne tematy, osobiste, kulturalne,
    polityczne. Zawsze dobrze nam się rozmawiało wiec nie w tym problem.


    Nie zdziwilam sie.
    Problem w tym, ze mozna duzo rozmawiac, ale niekoniecznie o
    wszystkim.

    --
    Et voici...
    :) Jdu, nevím kam, ale těším se. ;) /Luba Skořepová/
    One Bourbon,one
    Scotch,one Beer
  • 24.06.10, 22:27
    nie oczekuj,ze facet musi byc takim jakim kazda z was by sobie
    zyczyla.Facet ma prawo do chwili slabosci czy zwatpienia.Okazywanie
    uczuc mezowi i jest jedna wazniejszych spraw oczekiwanych przez
    kazdego,a co do tego czy bzykal sie z nia czy nie? ..coz skoro sam
    sie przyznal,ze byl tam,a mogl isc przeciez w zaparte i udawac ze
    sapal podczas pomowania kola w aucie,to jesli tak mowi to powinnas
    mu uwierzyc.
  • 24.06.10, 22:52
    dziala_nawalony napisał:

    > nie oczekuj,ze facet musi byc takim jakim kazda z was by
    sobie
    > zyczyla.Facet ma prawo do chwili slabosci czy
    zwatpienia.Okazywanie
    > uczuc mezowi i jest jedna wazniejszych spraw oczekiwanych przez
    > kazdego,a co do tego czy bzykal sie z nia czy nie? ..coz skoro sam
    > sie przyznal,ze byl tam,a mogl isc przeciez w zaparte i udawac ze
    > sapal podczas pomowania kola w aucie,to jesli tak mowi to powinnas
    > mu uwierzyc.
    PIEPRZYSZ.ON ZONIE OKAZUJE UCZUCIA IDAC DO BURDELU? JAK KAZDY BY
    MIAL TAKIE "CHWILE SLABOSCI" TO PIEKNIE BYSMY WSZYSCY WYGLADALI.OD
    TEGO SIE MA LEB ZEBY GO UZYWAC.CZLOWIEK NIE ZWIERZE.JAK MU "SLABO"
    TO NIECH IDZIE DO ZONY I SIE ZALI.PS.DO BURDELU SIE NIE ZACHODZI
    PRZYPADKIEM.TO JEST Z GORY ZAPLANOWANA AKCJA.RYPNAC SIE PO PIJAKU NA
    IMPREZIE TO MOZE BYC WYPADEK.ALE NIE KUR.WY.

    --
    "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
    jest nieludzka"
  • 21.07.10, 11:32
    > do tego rzeczywiście warczelismy na siebie bez przerwy
    > i można by go tłmaczyć, ze chłopak nie wytrzymał

    WarczeliŚMY na siebie? Czy Ty warczałaś na niego o byle bzdurę? Jeżeli facet od dłuższego czasu dostawał częściej zjebę niż dobry seks - to Ty się dziwisz?

    Może nie potrafi Ci czegoś powiedzieć? Może nie dbasz o niego tak, jak dbałaś kiedyś? Może "Wasze cudowne dziecko" przysłoniło Ci to, że jesteś na równi matką i żoną? Może gość ma problem, bo nie potrafi powiedzieć co mu nie leży w życiu/seksie z Tobą, bo boi się, że trauma takiej rozmowy będzie się ciągnęła miesiącami, zamiast przynieść rozwiązanie? Że bardziej będziesz się - co sugeruje Twoje nademocjonalność - przejmować tygodniami "bo ja mu się nie podobam" zamiast wziąść dupę w garść i sprawić, aby Twój facet znowu poczuł się jedynym?

    Ja nie twierdzę - nie znam całości sytuacji - że Ty jesteś temu zdarzeniu winna. Nie wiem czy facet z kolei potrafi o Ciebie zadbać, czy się starał, tylko w końcu mu się znudziło, gdy po raz kolejny jego wysiłki spęłzły na tym, że czuły pocałunek w kark jest dla niego tylko cholernie odległym wspomnieniem. Jeżeli nie dbał, nie starał się - to w sumie warci siebie jesteście i oboje się za siebie wziąć musicie...

    > Dlaczego kobiety nie myślą "ci...mi"

    Dlaczego? Bo ogólnie często nie myślą wcale. Vide: " ale potem przychodzi kryzys ni stad ni z owąd i nie mogę sobie sama ze sobą poradzić".

    Macie do facetów pretensje, że czasami natura i testosteron wygrywają z zasadami i etyką. Ale same oczekujecie pełnego zrozumienia, kiedy wasze hormony (PMS, w czasie ciąży itp). robią z Was rozkapryszone, drażliwe, wredne baby (miejscami ;)). Wam wolno "nie myśleć" wtedy, i robić scene o byle g. Natomiast jak facet czasami da się hormonom poprowadzić, to oburzenie jest koszmarne...

    Jak jest dobrze, to dojrzały facet na boki chodzić nie musi, nie będzie, nie będzie mu tego brakowało. Ale pod warunkiem, że przysłowiową laskę w domu dostanie częściej niż zjebę za byle g.
  • 22.06.10, 14:08
    zainteresowała mnie twoja wypowiedź - dość niemiła wobec założycielki wątku - na tyle, że mam pytanie:
    w którym miejscu przysięgi małżeńskiej powiedziane jest, że jeśli żona nie będzie idealna, mąż ma prawo iść do burdelu?
    i dlaczego pierwszą reakcją jest powiedzieć zdradzonej kobiecie, że ma szukać winy w sobie?
    dlaczego sądzisz, że kobieta ma psi obowiązek starać się we wszystkim zadowolić męża, zaś jego wierność uważasz za nagrodę, której ona nie otrzymuje, jeśli na to nie zasłuży?

    mam nadzieję, że twoja wypowiedź była po prostu nieprzemyślana, albo że dziś masz gorszy dzień, inaczej na pewno napisałabyś coś mądrzejszego niż złote myśli rodem z dziewiętnastowiecznych powieści...

    --
    ważny jest wydech i wdech
  • 27.06.10, 20:07
    > i dlaczego pierwszą reakcją jest powiedzieć zdradzonej kobiecie, że ma szukać
    winy w sobie?

    Dokładnie. Czasami czuję się jak w średniowieczu. Jak facet pójdzie to burdelu,
    to żona sama jest temu winna. Jak kobieta prześpi się z innym - też jej wina.
    Przyczyna (nie mylić z winą) przeważnie jest pośrodku, zdrada to efekt problemów
    w związku, a nie złego zachowania jednej ze stron.


  • 27.06.10, 20:14
    No jak to, w innym wątku masz błyskotliwą myśl "jak suka nie da, pies nie
    weźmie" - powinno być dopisane "i pójdzie do burdelu". A ty, babo, się męcz.
    --
    And if somebody's going to make it
    then this somebody ought to be you
    And I keep telling my reflection
    Ambitions are already starting to fade
  • 27.06.10, 20:22
    fanny.ekdahl napisała:

    > Czasami czuję się jak w średniowieczu. Jak facet pójdzie to burdelu,
    > to żona sama jest temu winna. Jak kobieta prześpi się z innym - też jej wina.


    Chyba coś ci się pomyliło? :-)

    Jest tak, ale na odwrót:

    -jeśli mężczyzna zdradzi znaczy świnia niegodny
    tej boskiej kobiety.

    -jeśli kobieta zdradzi znaczy, że mężczyzna nie
    zaspokajał jej potrzeb

    --- ALE to wszystko tylko chciejstwo kobiet. Problem
    mają mężczyźni, którzy dadzą sobie taką bzdurę wmówić.



    > Przyczyna (nie mylić z winą) przeważnie jest pośrodku, zdrada to efekt problemów w związku


    Ot właśnie - czy autorka znalazła przyczynę tego,
    że on, mimo że ona taka wspaniała, poszedł do
    prostytutki a właściwie znalazł się z nią w jednym
    pokoju :-)





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 25.06.10, 01:18
    ja cie nie dopadne,bo co rzeczesz prawda jest.
  • 22.06.10, 01:10
    Eee... Sorry, ale ta historia wygląda na zmyśloną.

    Natomiast to, że facet pójdzie "na górę" z prostytutką, żeby pogadać, a nie
    po... jest jak najbardziej możliwe i chyba całkiem częste. Mnie się zdarzało ;)



    --
    Ech... powinno być SAR40...
  • 22.06.10, 01:35
    dla mnie to tragedia na całej długości mojego małżeństwa i niestety nie jest
    zmyślona, wiedziałam że zabrzmi to jak w książce albo filmie, gdybym tego nie
    przeżyła, tez bym nikomu, nie uwierzyła, że akurat wcisnął nie ten przycisk - to
    przecież dla mnie samej brzmi absurdalnie
  • 22.06.10, 01:12
    a jakie stosunki macie przez ten ostatni rok? kochaliscie sie
    znowu? Jak sie maz zachowuje? Chcesz to ratowac?

    Powiem ci ze szczerze nie wierze ze Twoj maz nie mial seksu z
    prostytutka. Wiec w zaleznosci czy chcesz z nim naprawic to zepsute
    malzenstwo rozne bylyby moje odpowiedzi.

    Mysle jednach ze chcesz, bo bys nie tkwila z nim przez ten rok.

    Wiec pierwsze co musicie zrobic to porozmawiac szczerze czy obydwoje
    chciecie ratowac to malzenstwo, jezeli obydwoje odpowiecie ze tak,
    to natychmiast udajecie sie do psychologa, albo poradni
    malzenskiej. I zeby nie bylo ze ktos z was oleje - musi byc
    kontrakt, ze obydwoje tam jestescie na KAZDA wizyte. Tam sie okaze
    co mozecie zrobic i czy w ogole warto.

    To ty jestes tu poszkodowana i nie daj sobie wmowic inaczej. Jednak
    tez zastanow sie jak ulepszyc malzenstwo. Jezeli maz czuje sie
    samotny to pomysl o tym: czlowiek ktory zwiazal sie z toba, ktory ma
    z toba dziecko, ktorego kochasz -czuje sie samotny. To nie dobrze.
    Co mozesz TY zrobic aby tak sie nie czul.

    Slyszalam o malzenstwach ktore takie zeczy przezyly i po calym
    procesie sa szczesliwsi niz w dniu slubu. Ale obydwoje partnerow
    musi zrobic duuuuzo pracy nad soba i druga osoba.

    __________
    a tak osobiscie mysle ze ja bym nie wybaczyla, a w rezultacie nie
    mogla byc w malzenstwie z taka osoba. Ale nie jestes mna, i byc
    moze jestes przez to silniejsza? nie wiem. Wazne teraz jest czego
    TY chcesz. Tylko nie przedluzaj tej katorgi w tym zwiazku. Albo
    konczysz albo probujesz. tak siedziec w tym i sie katowac rok po
    roku nie ma sensu.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 01:46
    Dziękuję Ci za sensowna odpowiedź. Masz rację chce to ratować, ale byłoby mi
    łatwiej, gdyby on tylko z nią rozmawiał.... ale tego nei jestem pewna. Czuje się
    tak sponiewierana.... po prostu nie wiem jak sobie z tym poradzić, to silniejsze
    ode mnie. Coraz bardziej utwierdzam się sama, ze bez jakiegoś psychologa się nie
    obejdzie. Tylko nie wiem gdzie pójść, jak to zrobić, żeby dziecko sie nie
    zorientowało, żeby rodzice nie zauważyli (mieszkają niedaleko i jesteśmy w
    bardzo częstym kontakcie). Zależy mi na tym, aby trafic na jakiegoś dobrego
    specjalistę, na jakąś mądra osobę, żeby to się dało jakoś poskładać, zeby pozbyć
    się tego wiecznego poczucia podejrzliwości - to mnie wykańcza - kazdy sms, kazdy
    dzwonek w telefonie, każde wyjście słuzbowe - to ponad siły.
  • 22.06.10, 03:40
    sluchaj, ja mysle ze teraz nawet nie masz wyjscia jak tylko szukac
    pomocy np w poradni malzenskiej. I masz racjie, powinnas poszukac
    dobrego specjialisty.

    To, co teraz sie dzieje wcale sie nie polepszy, bedzie tak samo albo
    gorzej. Ile lat Twoj maz ma za to placic? Ile lat cie przepraszac?
    Nie zrozum mnie zle, Ty zostalas zdradzona i niech zajmie mu tak
    dlugo jak tego potrzebujesz, ale gdzie jest Twoja rola w tym
    wszystkim? Nie masz wyjscia, musisz siegnac po pomoc. Czym szybciej
    tym lepiej.

    Psycholog (moze tez miej terapie indywidualna oprocz w parze) pomoze
    Tobie odkryc dlaczego jestes taka zimna i nieemocjonalna. Moze
    pomoze TObie pogodzic jaka ty jestes z oczekiwaniami meza. Pamietaj
    ze on tez ma prawo do szczesliwego zwiazku.

    Faceci najczesciej zdradzaja bo czuja pustke, niedocenienie. Moze to
    trudno pojac. Pozatym, moze po prostu zrobil blad. Teraz niech sie
    stara odbudowac zaufanie - to jego odpowiedzialnosc.

    Moglabym jeszcze wiele kartek zapisac, ale to wszystko powinno byc
    dyskutowane na terapi. Mam tylko nadzieje ze sie z nami podzielisz
    jak wszystko idzie. Pamietaj ze to trudny proces, ale czym predzej
    zaczniesz tym szybciej bedziesz miala szanse na szczescie.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 15:40
    'Ile lat Twoj maz ma za to placic? Ile lat cie przepraszac?'

    A czy on ja przeprasza? Z tego, co czytam, udaje glupiego i wmawia
    jej, ze tylko sobie rozmawiali. Nigdzie nie wzial odpowiedzialnosci
    za swoje czyny, nie przyznal sie do zdrady, nie probuje odbudowac
    zaufania, tylko wszystko na nia, ze histeryczka i czepia sie Bog wie
    czego.

    Niestety, IMHO nie ma czego ratowac, chyba jedynie wlasne poczucie
    godnosci i spieprzac z takiego malzenstwa.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 22.06.10, 19:06
    Croyance, wiem ze goracy temat, ale nabierze glebokich oddechow.

    Oprocz tego co zacytowalas, to rowniez ogolnie napisalam ze on
    powinien przepraszac tak dlugo jak to bedzie wystarczajace dla
    autorki watku. Rowniez napisalam gdzies tam ze to jest jego
    odpowiedzialnosc aby ona zaczela odzyskiwac wiare i zaufanie do
    niego.

    Wcale nie rzucam sie na autorke, uwazam ze facet jest
    odpowiedzialny za ta cala historie. Aczkolwiek - teraz to jest
    tylko autorki decyzjia co ONA chce zrobic. A ona chce odbudowac
    ten zwiazek - wiec teraz ona tez musi troche pracy wlozyc - ale nie
    nad ta zdrada (odpowiedzialnosc meza aby naprawial to co
    zchrzanil), ale pracowac nad malzenstwem.
    --


    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 09:44

    A ja myślę, że właśnie dlatego Ci trudno, że on z nią rozmawiał.

    Przecież gdyby potraktował ją wyłącznie "przedmiotowo", to równie
    dobrze mogłoby to być z gumową lalą.

    Może rzeczywiście wybierz się do psychologa.
  • 22.06.10, 15:42
    A ja nie wiem, skad ten mit, ze kobiety rani 'zdrada psychiczna', a
    mezczyzn 'zdrada fizyczna'. Ja zauroczenia i takie tam rozmowy
    zwierzeniowe mialabym gleboko gdzies, ale jakby moj maz dotknal innej
    kobiety ...
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 22.06.10, 15:47
    to co jakby babe innom dotknol??
    tyz bys rok nie spola??
    A dyc winna mu tero dowoc ile chce i jok chce. rano noca i we dnia.
  • 22.06.10, 17:11
    Nie, po prostu bym odeszla.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 22.06.10, 21:51
    No i swietnie, to bylby Twoj wybor i ja tez bym tak postapila
    raczej.

    Ale autorka inny wybor zrobila: chce zostac, miec jeszcze normalna
    rodzine kiedys. I co teraz? Trzeba uszanowac autorki wybor i
    poradzic jak najlepiej mozna aby dopiela celu, czyli miala
    szczesliwe malzenstwo
    croyance napisała:

    > Nie, po prostu bym odeszla.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 21:59
    skarpetka_szara napisała:
    > No i swietnie, to bylby Twoj wybor i ja tez bym tak postapila
    > raczej.
    >
    > Ale autorka inny wybor zrobila: chce zostac, miec jeszcze normalna
    > rodzine kiedys. I co teraz? Trzeba uszanowac autorki wybor i
    > poradzic jak najlepiej mozna aby dopiela celu, czyli miala
    > szczesliwe malzenstwo
    > croyance napisała:
    >
    > > Nie, po prostu bym odeszla.
    >
    >

    Oczewiscie,ze dziwczyna podjela decyzje aby zostac i ratowwac
    malzenstwo.I to sie szanuje.Tyle,ze syfu nie da sie cofnac ,nic nie
    bedzie normalnie i nic nie bedzie jak dawniej.Ona sobie z tym nie
    radzi i to ja wykancza.NIE BEDZIE INACZEJ.Ona tego nie udzwigla.Moze
    cos sie da poskladac ale to juz budowanie na zgliszczach.MILOSCI NIE
    DA SIE NAPRAWIC I DLATEGO NIE WOLNO JEJ ZEPSUC.
    --
    "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
    jest nieludzka"
  • 22.06.10, 14:36
    > obejdzie. Tylko nie wiem gdzie pójść, jak to zrobić, żeby dziecko sie nie
    > zorientowało, żeby rodzice nie zauważyli (mieszkają niedaleko i jesteśmy w
    > bardzo częstym kontakcie).

    Tlumaczysz sie rodzicom z kazdego wyjscia gdziekolwiek? Co z tego, ze mieszkaja
    niedaleko? Oni maja swoje zycie a Ty swoje.
    Jaki masz problem z dzieckiem? Mowisz, ze musisz isc do lekarza i juz; kogo
    obchodzi do jakiego?
    Koniecznie idz do psychologa, sa poradnie zdrowia psychicznego i to jest w
    ramach NFZ. Na pierwszym spotkaniu zorientujesz sie, czy to jest osoba, z ktora
    chcesz rozmawiac o swoich problemach. Jesli nie to idz do innego. Psychologa tez
    trzeba sobie wybrac.
    Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale podobno u facetow gorsza jest zdrada
    psychiczna niz fizyczna. Gdyby sie zakochal w innej to dopiero by byl problem!
  • 22.06.10, 02:48
    prostytutki szczegolnie dla zonatych męzczyn nie sa po to by zaspokajac sie
    seksualnie a zaspokajac sie emcojonalnie, pobiadolić, by zwierzyc sie kumoś ze
    swoich problemów, wygadać sie, porzalić sie.
    I tak ejst w tym przypadku równierz.
    Wielu sfrustrowanych zyciowo chloptasi po pprostu chce odskoczni, jakiejs
    kobiety któa go wyslucha.
    To rodzaj takiej klasycznej emocjonalnej psychoterapi.

    Seksu nie musialo być, a jesli był to było to raczej reakcja na żal i bezsilnosc
    w jego zyciu, szukanie ciepla i bliskosci.

    Sama piszesz ze jestes raczej zimna i bezemocjonalna.
    A tego wlasnie potrzebuje męzczyna.

    Potrzebuje ciepla, i bliskosci, kobiecego ogniska tworzonego w domu, wsparcia
    emocjonalnego.
    To co zaszlo to raczej symptom tego ze relacje miedzy wami sa nie najlepsze i on
    w nich nei najlepiej sie czuje.

    Czy zanim do tego doszlo wasze relacje byly czyste? radosne, emcojonalne,
    wspieraliscie sie nawzajem, byly czulosci, otwartosc, szczerosc? mile noce i
    przyjemne chwile romantycznie spedzane razem, czy wysluchiwalas go, jego problemow?

    podejrzewam ze tak nei bylo i dopiero prostytutka mogla to dla niego zrobic, i
    ciesz sie ze jakas ruska a nei jakas kochanka bo dzisiaj mogla bys zostac bez męza
  • 22.06.10, 03:42
    Długo szurali? Ile wyniósł rachunek? :)
  • 22.06.10, 06:54
    Czegos "nowego" sie nauczyl???
  • 22.06.10, 08:57
    poranna kawa i chrupiący troll
    dziś po rosyjsku

    --
    FU very much
  • 22.06.10, 11:59
    widzisz nie możesz uwierzyć, a to niestety okrutna prawda, własnie
    po tym jak usłyszałam rozmowę po rusku, szybko sie zorientowałam, ze
    jest u jakiejś ukrainki albo ruskiej, dlaczego wiele z Was myśli, ze
    zmyślam, po co miałabym to robić. Szkoda, ze tyle osób nie może
    sobei tego wyobrazić, a co za tym idzie nie może mnie zrozumieć. Jak
    na razie z tylu osób może 3-4 poradzily mi coś sensownego. Jak
    napisałam wcześniej, w necie jest tyle wariatów, odmieńców, ze
    wszystko wydaje się jak wy to nazywacie trollowaniem - dla mnie to
    zupełny kosmos - zmyslać i wkrecać w jakieś historie, nie mam na to
    czasu
  • 22.06.10, 09:13
    "prostytutki szczegolnie dla zonatych męzczyn nie sa po to by zaspokajac
    sie seksualnie a zaspokajac sie emcojonalnie"

    piękne! Proponuję na motto dla każdego idioty idącego do burdelu. Od dawna
    wiadomo, że do prostytutki idzie się poru..., I po nic więcej. Za rozmowę
    nikt by nie był skłonny tyle płacić. Psychoterapeuta wychodzi taniej. Jak
    się źle czuje w związku, to się żonie mówi o tym, nie jakiejś z reguły
    prymitywnej, operującej w obcym języku, młodej pipce.

    Od Ciebie zależy czy będziesz umiała z tym żyć i czy on jest tego wart. Bo
    zapomnieć, nie zapomnisz nigdy.
  • 22.06.10, 09:53
    weź rozwód i nie marudź
  • 22.06.10, 10:41
    trolujesz, grafomanko
  • Czy w
    ogóle jest możliwe, żeby facet poszedł do pokoju z dziwką i nie skorzystał z
    jej usług seksulanych? .....

    Niektórzy klienci tacy są - wiem to od moich kurtyzan.

    Żona , kochanka, koleżanka i dopiero na końcu prostytutka - więc o co tyle hałasu?
    Większość prostytutkom brakuje dobrego seksu - dziwne co ? ale prawdziwe
  • 22.06.10, 11:39
    wiem, ze to brzmi jak kosmos, ale niestety to prawda. Wszystko w co
    i w kogo wierzyłam teraz mi się rozpada. Myślę, ze w necie jest tylu
    wariatów i kązy pisze co mu ślina na język przyniesie, że już nikt
    nie jest w stanie uwierzyć w taką historię, a ja po prostu szukam
    pomocy, jak tu żyć dalej
  • 22.06.10, 12:42
    Jesli uwazasz, ze nadal go kochasz to niestety ale musisz z nim
    porozmawiac na temat tego wypadu powaznie i bez zenady (co mu
    brakowalo?, brakuje?). On musi byc do bolu szczery tez niestety.
    tylko ta droga mozesz (-_ecie?) sie oczyscic.
    Miej na uwadze, ze jesli chcesz byc z nim nadal to musisz zapomniec.
    Postaw mu warunki "zapomnienia" i warunki dalszego zycia. Ale ty
    musisz to wygunmkowac z pamieci i nigdy do tego nie wracac.
    Jesli nie przyjmie rozmowy jak i warunkow rozwod nasuwa sie sam jako
    jedno z lepszych wyjsc.
  • 22.06.10, 11:28
    raz , ze ze prostytutka, to nie zdrada - a tylko skorzystanie
    z platnej uslugi

    a dwa - ze z tego lokum maz zawsze wraca do domu
    i istnieje minimalna mozliwosc , ze sie zaangazuje.
  • 22.06.10, 12:05
    > a dwa - ze z tego lokum maz zawsze wraca do domu
    > i istnieje minimalna mozliwosc , ze sie zaangazuje.

    Zawsze można też zagrać na poczuciu winy i osiągnąć jakieś dodatkowe cele, np.
    wyciągnąć kasę na nową garderobę. ;)
  • 22.06.10, 15:17
    to pol biedy - jezeli nie chodzi o nowy samochod,
    lub nowe dieciatko :)
  • 22.06.10, 12:18
    rok się męczysz i nie zrobiłaś nic? idź z mężem do poradni małżeńskiej, jeśli on
    odmówi to weź rozwód i idź do psychologa. korzystać z pomocy fachowców to nie
    wstyd tylko zaradność
    --
    przyjacielska sygnaturka :)
  • A jeśli ona należała do tej połowy prostytutek - samotnych matek ?

    Wspomógł ją finansowo


    "Jestem Parani, prostytutką.
    Tak jak umysł nie jest ani męski ani żeński,
    Jeśli urzeczywistniamy oświeconą postawę, najwyższy pogląd,
    Seksualna jedność nie przeszkadza jego naturze.
    Tak jak umysł jest poza narodzinami i śmiercią,
    nawet jeśli zabijesz go, nie umrze.
    Ponieważ wszelki rodzaj egzystencji jest nektarem,
    pierwotnie nie istnieje żaden podział na Czystość i Nieczystość."
  • 22.06.10, 20:05
    Ludzie z reguły wolą wyżalić się obcej osobie, która ich nie zna,
    chociażby dlatego, że może liczyć na szczerą radę i zrozumienie.
    Wielu ludzi potrafi zawieść się na pseudoprzyjaciołach, którzy niby
    niechcący palną coś w nieodpowiednim momencie. Zresztą nawet tym
    przyjaciołom czasem wstydzimy przyznać się do swoich zmartwień i
    problemów.

    Pójść do prostytutki nie musi oznaczać seksu. Może Twój mąż poszedł
    właśnie po to, by się wyżalić, poradzić...

    Jeśli mąż wykazuje wolę, aby zmienić na lepsze Wasze relacje,
    skorzystajcie z pomocy terapeuty, który z pewnością pomoże przywrócić
    Wam upragnioną harmonię.

    Trzymam kciuki!
  • 24.06.10, 06:58
    Oczywiście. Mąż poszedł do prostytutki omówić swoje problemy życiowe i porozmawiać o literaturze. Nigdy wcześniej rzecz jasna z usług prostytutek nie korzystał, ale wiedział, że w sprawach bólu emocjonalnego i życiowych frustracji do k...y jak w dym. Przecież to jasne. Seks to na pewno ostatnie, co przyszłoby mu wtedy do głowy.

    Zejdźcie na ziemię.
  • 22.06.10, 14:12
    Urzekla mnie twoja historia, w szczegolnosci to, ze spisz z mezem, ktory cie
    zdradzil i skrzywdzil niszczac ci psychike...
  • 22.06.10, 14:15
    Dodam tylko, ze mam nadzieje, ze po dowiedzeniu sie o tym, ze maz chodzi na
    dziwki a przed ponownym dopuszczeniem do zoninej pip-ki kazalas swojemu mezowi
    przedstawic aktualne badania na HIV i inne czeste choroby weneryczne. To jest
    MIMIMUM, ktore mozesz zrobic dla siebie i swojej coreczki. Tajemnica poliszynela
    jest, ze zwlaszcza panie ze wschodu po doplacie daja bez gumy.
  • 22.06.10, 14:16
    Chodzi oczywiscie o "MINIMUM" :-) Twoja historia mnie po prostu tak urzekla, ze
    palce nie trafialy we wlasciwa klawiature...
  • 22.06.10, 15:44
    sypiałam bo wciąż jeszcze go kocham, próbowałam zapomnieć, żyć dalej
    ale czym dłuższy czas od tego wydarzenia tym jest gorzej psychicznie
  • 22.06.10, 22:10
    no ale mam nadzieje ze kazalas mu zrobic test na choroby
    weneryczne???

    Wiesz co moze ci pomoc? detektor klamstwa. nie wiem gdzie w Pl,
    ale napewno sa firmy ktore przeprowadzaja takie testy. Wtedy
    moglabys sie meza zapytac o wszystko.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 14:18
    Faceci lubią płacić za sex, lubią wyzwania łóżkowe, płacą i żadają
    okreslonych usług... no tacy są.
    --
    Można odejść na zawsze, by stale być blisko ks Twardowski
  • 22.06.10, 15:09
    Po pierwsze:

    Fakt jest jeden, nie
    > wiem jak sobie z tym poradzić, do kogo udać się po pomoc, wybucham
    płaczem w
    > najmniej odpowiednich momentach i wstydzę się, że ktoś się o tym
    dowie, że
    > zniszczę życie mojej ukochanej córeczce, która uwielbia tatę.

    Nie Ty, tylko on zniszczył idąc do burdelu.

    Czy w
    > ogóle jest możliwe, żeby facet poszedł do pokoju z dziwką i nie
    skorzystał z
    > jej usług seksulanych? Jeszcze się łudzę, ze tak i że możemy
    jeszcze coś
    > uratować z tego małżeństwa, ale nie wiem czy jestem infantylna i
    głupiutką

    Cóż moim zdaniem wierzenie w coś takiego (do prostytutki TYLKO po
    rozmowę) jest głupotą. Wyśmiałabym mężczyznę tłumaczącego się w ten
    sposób. Zresztą nie wiem czy by miało dla mnie znaczenie, ze na
    dokładkę pobzykał. Poszedł do burdelu i tyle - dla mnie koniec,
    znienawidziłabym gorąco.

    Jeśli nie chcesz się z nim rozwodzić to tylko terapia małżeńska.
  • 22.06.10, 15:36
    "Nie Ty, tylko on zniszczył idąc do burdelu"
    Mlode jurne chlopoki chca sobie podupcyc.
    A jak ich zony swoje cipki chowaja za gablota i tylko odkurzaja od
    czasu do czasu to ido do burdela.
  • 22.06.10, 15:20
  • 22.06.10, 15:37
    jeszcze raz powtarzam, że to nie są głupoty, głupia to może Ty
    jestes, nie poznałaś widzę życia, mój mąż był idealny, pracowity i
    nie sądziłam ze coś takiego może mnie spotkać
  • 22.06.10, 15:40
    aaaaaa, to juz wiem o co chodzi. Przeciez z tymi idealnymi mezami
    zawsze tak bywa. Moja kolezanka tez ma idealnego meza a on
    strasznie lata za innymi dupami.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 22.06.10, 16:09
    skarpetka_szara napisała:

    > aaaaaa, to juz wiem o co chodzi. Przeciez z tymi idealnymi mezami
    > zawsze tak bywa. Moja kolezanka tez ma idealnego meza a on
    > strasznie lata za innymi dupami.
    >
    >

    Uśmiałam się :)

    --
    chez alma
  • 22.06.10, 15:41
    No to byl trocha ciulowaty a ty sopel lodu. To i se na dziouszki
    poszydl nie dziwota, a ty od roka olaboga nie sypiujesz
  • 22.06.10, 15:49
    sypiuję, sypiuję, staram sie zapomnieć, ale taki ciul wikary jak ty
    nie może tego zrozumieć, dla niektórych to najprostsza droga to
    tylko kopnąć w d....ę, rozwód, rozwalić wszystko. To że on nie
    pomyślał o rodzinie to nie znaczy, że ja mam tak zrobić, ktos musi
    pomyśleć chociażby o dziecku
  • 22.06.10, 16:00
    Nie jo ciul ino twoj chlopok ciulowaty.
    Ja by cie tak rozgrzol zebys sie stopila i nie musiolbym do bordela
    chadzac.
  • 22.06.10, 16:18
    A powtarzaj se nawet milion razy , co to zmieni ?
    Może i jestem głupia a ty piszesz głupoty no i ?
    Nie ma ludzi idealnych co najwyżej wyidealizowałaś sobie go a teraz
    "płaczesz" bo się obudziłaś.

    Zycia zaznam wtedy jak mąż mi do prostytutki pójdzie mimo ze był
    pracowity? co w ogolę pracowitość do tego ? był pracowity i już nie
    jest bo do dziwki poszedł?

  • 26.06.10, 17:39
    zdradapomocy napisała:

    > jeszcze raz powtarzam, że to nie są głupoty, głupia to może Ty
    > jestes, nie poznałaś widzę życia, mój mąż był idealny, pracowity i
    > nie sądziłam ze coś takiego może mnie spotkać
    nie przejmuj się takie historie zdarzają się problem polega na tym jak Ty
    dalej masz żyć ze świadomością zdrady, są dwa wyjścia wybaczyć ,zapomnieć żyć
    dalej lub odejść
    znam kilka zdradzonych kobiet i poukładały sobie dalsze życie ze zdrajcą
    powodzenia



  • 22.06.10, 16:12
    a miał iść po fajki.

    życiowe rozczarowania - bezcenne.


    --
    magnificent
  • 22.06.10, 17:55
    uważam że powinniście iść do poradni małżeńskiej. jeżeli oboje chcecie być w tym
    związku ale pojawiają się problemy to trzeba je rozwiązać
    --
    Gdylekarz wydaje wyrok
  • 22.06.10, 21:44
    A moim zdaniem najpowazniejszym problemem jest tu zdrada ZAUFANIA. I
    jest to niestety rzecz niemal nie do odbudowania..Po to jest ten
    drugi czlowiek aby do niego przyjsc kiedy cos nas boli.A nie do
    obcej baby.Kura czy nie-babka ,u ktorej szanowny malzonek szukal
    sobie komfortu i zrozumienia.A to jest ZDRADA cala geba i na calej
    lini! Wcale sie nie dziwie,ze dziewczyna odchodzi od zmyslow skoro
    jej swiat w jednym momencie runal i wszystko w co wierzyla o swoim
    malzenstwie.Jasne-wszyscy poelniamy bledy,on,tez popelnil i pewnie
    zaluje sczerze tyle ,ze niestety bledy maja konsekwencje i na tym
    polega doroslosc aby je przewidywac i akceptowac.To,ze on sie w
    klate puka nie odwroci cierpienia jego zony.I nie ma co
    uzasadniac,ze bylo mu zle i nie-slodko.Sam mogl cos zrobic aby
    poprawic jakosc swojego malzenstwa a nie szukac sobie pocieszenia na
    boku.Malzenstwo to jest zobowiazanie.Na dobre i na zle.Zrobil syf i
    tego nic nie cofnie.NIC.

    ps.trzymaj sie kobieto i dobrze zastanow czy chcesz zyc z takimi
    emocjami i watpliwosciami,bez swobody i komfortu w sypialni i zyciu
    czy moze lepiej sobie odpuscic i odbudowac sowje zycie..znalezc
    takiego ,ktoreu mozesz UFAC? Nie przejdzie ci.Przytulak:)
    --
    "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
    jest nieludzka"
  • 22.06.10, 22:39
    No i wreszcie ktoś trafił w 10. Dziękuję. Niektórzy w tej dyskusji dziwią się,
    że to tyle trwa, że od roku nic nie zrobiłam, bo ja właśnie się zastanawiam, w
    która stronę mam iść. Ozcywiście zaraz sie odezwa Ci co to podejmują decyzję w
    sekundę. od razu powiem, że jesli komuś zależy na tym drugim człowieku i czuje
    się odpowiedzialny za rodzinę (dziecko), to tej decyzji nie da się podjąć ot
    tak, dzisiaj, tu i teraz. Musze zdecydować, czy będę potrafiła mu przebaczyć, bo
    zapomnieć na pewno nie zapomnę. Czasami się zastanawiam czy to nie to samo, czy
    wybaczyć to nie znaczy zapomnieć, nie wracać do tematu, nie wypominać.
  • 23.06.10, 16:23
    a ja mysle ze powinnas o tym rozmawiac jak najczesciej. Nawet
    codziennie, tak zeby i tobie i jemu ten temat byl do obrzydzenia,
    przewalkowany w kolko 1000razy. A on niech za kazdym razem sie
    tlumaczy, przeprasza i blaga o wybaczenie.

    takie rzeczy sie odblizniaja. Po 10 latach mozesz ogladac jakis
    film i ci sie cos przypomni i cala fala emocji wroci - i popatrzysz
    na meza wzrokiem mu juz znanym ;) a on sie blady zrobi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/yi/6hgt/hIiAes9vAO4HziC0lX.jpg

    Lepszy rydz niz nic.
  • 23.06.10, 16:45
    skarpetka_szara napisała:

    > a ja mysle ze powinnas o tym rozmawiac jak najczesciej.
    Nawet codziennie, tak zeby i tobie i jemu ten temat byl do obrzydzenia,
    przewalkowany w kolko 1000razy.
    taka babe, ktora powtarza 10 razy to samo, juz dawno bym zastrzelil.

    a prawidlowa odpowiedz, niemoto, masz tu :
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,113222053,113234882,Patrz_optymistycznie_.html
  • 23.06.10, 17:46
    skarpetka_szara napisała:

    > a ja mysle ze powinnas o tym rozmawiac jak najczesciej. Nawet
    > codziennie, tak zeby i tobie i jemu ten temat byl do obrzydzenia,
    > przewalkowany w kolko 1000razy. A on niech za kazdym razem sie
    > tlumaczy, przeprasza i blaga o wybaczenie.

    Tia, no jasne. Po paru miesiącach takiej "sielanki" facet na 100% się wyloguje.

    --
    Ech... powinno być SAR40...
  • 23.06.10, 20:50
    I tak wlasnie było. Wypominałam mu tyle razy przez ten rok (ale nie codziennie)
    i wracałam do tematu, ze wreszcie nie wytrzymał i chciał się wyprowadzić. I ja
    go zatrzymałam, bo wiedziałam, ze jak juz wyjdzie to będzie bardzo trudno
    odnaleźć jakiś wspólny mianownik i jakieś wyjście z tego marazmu. Przestraszyłam
    się i zatrzymałam go. I odkąd przestałam mu to wypominać, dusze wszystko w sobie
    i dlatego jest mi tak źle, nie moge jeśc, spać, funkcjonować, moje myśli krążą
    tylko wokół jednego tematu. I kółko sie zamyka, a on w moich oczach stracił
    jeszcze bardziej. Gdyby mu zależało i poczuwałby się do winy, wytrzymałby
    wszystko. Przynajmniej ja to tak widzę. Gdybym zawiniła w takiej sprawie,
    kajałabym się do upadłego. Nie za bardzo widzę wyjście z tej sytuacji....
    przynajmniej pokojowe.
  • 23.06.10, 21:56
    Sprawa sie rypla i tyle.To jest juz bledne kolo.Ty nie mozesz
    przelknac,zapomniec,wybaczyc (i nikt nie powinnien cie o to
    obwiniac) a on juz nie moze tego zniesc i nie wiadomo jak dlugo
    jeszcze pociagnie.Jesli na prawde kochacie sie i chcecie to
    malzenstwo uratowac to szukajcie fachowej pomocy.Duszenie w srodku
    nie pomoze,spowoduje jedynie narastajaca zlosc,zal i tego calego
    ladunku nieopanowane wybuchy.Facet przewalil,fakt to
    niezaprzeczalny,ale czasu nie cofniecie i przeszlosci nie
    zmienicie.Mozecie jedynie zmnienic przyszlosc waszego
    malzenstwa .Ale tu juz potrzebny fachowiec.Albo dac sobie spokoj i
    ulozyc zycie na nowo.Trzymaj sie cieplo:)
    --
    "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
    jest nieludzka"
  • 23.06.10, 22:04
    zamiast się łamać to korzystaj z zycia póki żeś młoda. on się dobrze bawi, a Ty
    rujnujesz sobie zycie. chcesz je rujnowac dalej tylko dlatego ze coreczka go
    kocha? a co z tobą? chcesz życ z kur.wiarzem? jestes w stanie jeszcze pójść z
    nim do łóżka?
  • 24.06.10, 01:19
    A dlaczego wlasciwie chcesz z nim zostac? Kochasz go czy nie chcesz
    byc sama (czy brac rozwodu)?.Pamietaj faceci dziela sie generalnie
    na dwie kategorie (babki tez)-tych co zdradzaja i szukaja sobie
    radochy,ulgi,podniety poza zwiazkiem i tych,ktorzy preferuja
    bliski ,szczery zwiazek z jedna osoba a radoche ,podniete i ulge
    buduja razem z partnerem.Dziwkasz to jest charakter nie blad czy
    wypadek przy pracy.Nawet jak cie nie bedzie walil po rogach ze
    strachu ,ze go kopniesz w zad to i tak charakter zdradziecki ma i
    mial bedzie.Dobrze sie zastanow poki jestes mloda i dziecko male.
    Ps.na prawde nie chcialabym cie zasmucac.tylko ja juz troche znam
    zycie..
    --
    "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
    jest nieludzka"
  • 24.06.10, 07:42
    w tej chwili jestem w takim stanie psychicznym, że właściwie sama sie
    zastanawiam czy go kocham czy nie chcę zostać sama, czy nie mogę do siebie
    dopuścić myśli, że to co budowaliśmy od 15 lat bezapelacyjnie sie skończyło.
    Wyczytałam gdzieś w necie, że typowo przechodzę/ odreagowuję zdradę, byłam w
    szoku, że są jakieś emocjonalne etapy przeżywania tego. Jestem w tej chwili nie
    tylko smutna, ale tak wściekła na niego, że mam ochotę go po prostu
    sponiewierać, skopać, olewać jego wszystkie starania. Ta nienawiść jest w tej
    chwili silniejsza niż cokolwiek. Po przeczytaniu niektórych postów (tych
    mądrzejszych od ludzi, którzy rzeczywiście starają mi sie cos doradzić) dochodzę
    do wniosku, że wszystko wymaga jednak terapii psychologicznej. Terapia i tak nie
    gwarantuje utrzymania związku, więc zawsze będę miała czas na odejście od niego.
    Pokładam jednak duże nadzieje w pomocy fachowej, choć dalej nie wiem czy On na
    to wszystko zasługuje, czy żałuje jak zapewnia.... i czy w chwilach kryzysowych
    jakie kiedykolwiek nadejdą, bo na pewno kiedyś sie takie zdarzą, nie zrobi tego
    samego. najgorsze, że w tej kwestii nikt mi nie pomoże i nie da takiego zapewnienia.
  • 24.06.10, 17:54
    "w tej chwili jestem w takim stanie psychicznym, że właściwie sama sie
    zastanawiam czy go kocham czy nie chcę zostać sama, czy nie mogę do siebie
    dopuścić myśli, że to co budowaliśmy od 15 lat bezapelacyjnie sie skończyło."

    no właśnie... pomyśl co dzieje się z Tobą i ile to już trwa. Im bardziej to
    przedłużasz, tym trudniej będzie Ci z tego wyjść. A to co czujesz jest normalne
    i masz prawo tak się czuć.
    Wiem, że stoisz na rozdrożu i podjęcie teraz każdej decyzji będzie okupione
    wielkimi wyrzeczeniami, poniesie za sobą duże konsekwencje i tak naprawdę nie
    wiadomo co dalej.
    Na chwile obecną pomyśl o sobie i dziecku-prawdopodobnie mąż wpędził Cie w
    depresję, a jesli nie, to mozliwe, ze przechodzisz zalamanie nerwowe. Ciągłe
    rozedrganie emocjonalne, smutek, czarne myśli mogloby o tym swiadczyć-nie mi
    stawiać diagnozę, lekarzem nie jestem.
    A teraz pomyśl o dziecku, ktore ogląda Cie w takim stanie-przejmuje twoje emocje
    chociaz ich nie rozumie, udziela mu sie ten smutek i ciężka atmosfera.

    nie bierz serio wszystkiego co mówi mąż, bedzie mowil to, co bedzie dla niego
    dobre, nie masz pewnosci ile razy byl w delegacji a ile razy w
    burdelu-zasłaniając sie pracą. zresztą co to zmienia? zdrada to zdrada, niewazne
    ile razy. naprawde myslisz, że poszedl do prostytutki pogadać? o czym gadac z
    kobietą, której jedyną ambicją jest danie d... jak największej liczbie klientów?

    koleżanki nie miał żeby po prostu pogadać? co to znaczy, ze czuje sie samotny?
    to ma byc wytlumaczenie?

    radziłabym zadbać o swoje finanse, tzn dopilnować, żeby jaśnie pan nie wyczyścił
    kont i tym podobne i być może o zdrowie.... pewne choroby mogą nie dawać w ogole
    objawów.
    trzymaj się
  • 25.06.10, 14:27
    A ty mu dałaś? Tak? Kochaliście się w pupkę?
  • 26.06.10, 00:35
    niby zdrada, to zawsze zdrada, ale jest pewna różnica między tym, że facetowi
    jest źle w związku, siedzi z bliższą znajomą przy winie/piwie/innym alkoholu,
    żali się jej, płacze w rękaw, po czym lądują w łóżku [ot, w klasycznym stylu 'na
    pocieszycielkę'] a tym, kiedy facet od razu idzie do burdelu. o ile w tym
    pierwszym można jeszcze uwierzyć, że facet naprawdę miał czyste intencje i
    chciał się wyżalić koleżance [ale skończyło się tak, jak się skończyło], o tyle
    w tym drugim przypadku z góry wiedział, że idzie do PROSTYTUTKI, która pobiera
    kasę za seks. czemu nie poszedł pogadać z psychologiem/księdzem/kumplem/znajomą?
    bo wiedział, że z nimi to z seksu raczej nici.
    --
    lucy was a semi-horny bitch without ambitions and i guess that was the only
    thing we ever had in common
  • 26.06.10, 13:01
    PRECZUSZOK I INNE INDYWIDUA, które wypisują tego podobne rzeczy, dajcie sobie
    spokój z takimi komenatrzami. Życie i tak mi dokopało wystarczająco, że WASZYCH
    komenatrzy mi nie potrzeba.... szczególnie w tej chwili.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.