Dodaj do ulubionych

czy byłybyscie z facetem który bylby bardzo

IP: 193.91.9.* 15.03.04, 18:09
biedny ale i zarazem bardzo przystojny?
Edytor zaawansowany
  • lola211 15.03.04, 18:16
    Jasne, pod warunkiem, ze w mojej ocenie miałby duze szanse przestac byc biedny
    i to w niedalekiej przyszlosci.
    Musi dobrze rokowac, inaczej nic po jego atrakcyjnosci fizycznej.
  • Gość: A IP: 193.91.9.* 15.03.04, 18:25
    [ o to macie kolejny dowód na to jak kobiety sa pazerne na kase i zrobia dla
    niej wszytstko,dla kobiet najwazniejsza jest kasa
  • balbinia 15.03.04, 21:29
    Gość portalu: A napisał(a):

    > [ o to macie kolejny dowód na to jak kobiety sa pazerne na kase i zrobia dla
    > niej wszytstko,dla kobiet najwazniejsza jest kasa


    Najwazniejsza nie ale jest jednym z priorytetow dla wiekszosci kobiet. Moj
    partner jest inteligentny i zaradny zyciowo (przystojny tez) chociaz pochodzi z
    biednej rodziny. Sam zapracowal na swoje stanowisko i swoj status. Dlatego
    jestem z niego dumna. Przystojny bezmozgowiec ale bez ambicji zyciowych, sily
    przebicia i szacunku do pieniedzy nie mialby u mnie szans.
    Kolego, jesli Ci sie nie podobaja oczekiwania wiekszosci kobiet, zostan
    kawalerem badz zmien orientacje seksualna. Nie musisz stawac na glowie aby
    komukolwiek sprostac, zyj swoim zyciem, nie wazne ile masz w kieszeni. Dla mnie
    finanse sa wazne, ale zycze Ci aby Cie ktos pokochal za to jaki jestes, nie za
    to ile masz. ;)

    --
    "Rece nasze silne sa, przeciw rzezi, przeciw krwiom..
    przeciw fabrykantom bomb, rece nasze silne sa.."
    www.balbi.prv.pl
  • Gość: HA! IP: *.dyn.optonline.net 28.09.04, 02:37
    >Dla mnie
    >finanse sa wazne,


    Jak sa wazne to sobie sama zarabiaj bo na razie wyglada na to ze jestes
    prostytuka:-(
  • Gość: _? IP: *.mad.east.verizon.net 28.09.04, 14:03
    No bo jaka jest roznica miedzy pospolita ku..r...a a zona ktora wyszla za maz w
    celu zdobycia kasy ktora facet zarabia?? I jedna i druga jest wynagrodzona za
    te same uslugi:-)
  • Gość: honeytea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 18:24
    czlowiek musi umiec na siebie zarobic.
    niewielu jest ludzi, ktorych bieda nie jest zwiazana z lenistwem i
    niezaradnoscia.

  • miriammiriam 15.03.04, 18:25
  • Gość: adam IP: 193.91.9.* 15.03.04, 18:27
    a jesli kobieta jest bogata to niepotzrebuje bogatego faceta
  • Gość: aaa IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 27.09.04, 23:41
    O jak cholernie się teraz mylisz..
  • ala011 15.03.04, 18:48
    Ja nie lece na kase,mnie facet musi kochac,tak i jak nasze dzici,i nawet nie
    musi byc przystoiny.Co mi bo bogatego lub przystoinego faceta jezeli jest on
    potworem.Moj maz wcale nie jest i nie byl bogaty,to co zarobil to na studia,ja
    mialam wiecej kasy od niego,ale on tego nie wiedzial,dowiedzial sie po
    slubie,wiec chyba to jest milosc!!!ale nie do pieniedzy!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 15.03.04, 18:56
    po pierwsze - co to znaczy biedny?
    Po drugie, ani kasa, ani wyglad nie sa tak wazne jak charakter :)
  • anahella 15.03.04, 21:33
  • agaagnes 15.03.04, 21:38
    Ładna miska jeść nie daje!!!
  • vaporetto 15.03.04, 22:00
    To tak serio czy na żarty ?
  • evvusia 15.03.04, 22:06
    Gość portalu: arnold napisał(a):

    > biedny ale i zarazem bardzo przystojny?

    N i e
  • Gość: hihi IP: *.nagraj.pl 16.03.04, 08:41
    jesli jest oszalamiajaco przystojny to co za problem zeby zaczal zarabiac
    wielkie pieniadze np w reklamie jako model itd? i przestanie byc biedny. ale
    skoro nie potrafi wykorzystac swoich atutow -to bycie lub nie z nim nie jest
    kwestia pieniedzy czy wygladu- tylko tego ze ten facet to jakas zwykla
    d...wolowa.. hihi
  • Gość: Zbulwersikowana IP: 195.117.229.* 16.03.04, 08:44
    ładny -do czasu cie to kręci potem zaczyna być obojętne gorzej jak brak mu jaj
    i testosteronu
  • Gość: Zbulwersikowana IP: 195.117.229.* 16.03.04, 08:45
    ładny -do czasu cie to kręci potem zaczyna być obojętne gorzej jak brak mu jaj
    i testosteronu
  • miriammiriam 16.03.04, 09:12
    facet ma być waszą skarbonką, czy jak? tragedia. ten świat to jeden burdel,
    prostytytki szukające klienta na całe życie.
  • blanchet 16.03.04, 09:19
    mężczyzna zdolny, który dzięki zdolnościom, kwalifikacjom, wiedzy etc. potrafi
    zarobić wzbudza większe zaintersowanie niż niezaradny piękny bidulek. Słabość
    do zdolnych mężczyzn nie nazwałabym prostytucją.
  • miriammiriam 16.03.04, 09:22
    blanchet napisała:

    > mężczyzna zdolny, który dzięki zdolnościom, kwalifikacjom, wiedzy etc.
    potrafi
    > zarobić wzbudza większe zaintersowanie niż niezaradny piękny bidulek. Słabość
    > do zdolnych mężczyzn nie nazwałabym prostytucją.

    np. zdolny naukowiec ROTFL
    nie bądź smieszna kobieto, zdolności mają się do zarabiania jak przysłowiowy
    piernik do....
  • blanchet 16.03.04, 09:25
    oczywiście - nieważne studia, kursy umiejetności Sama jesteś śmieszna Powiedz
    co w takim razie liczy się w pracy jak nie to że umiesz zarabiać dzięki swojej
    wiedzy i umiejętności do zarabiania?
  • miriammiriam 16.03.04, 09:36
    blanchet napisała:

    >umiejętności do zarabiania?

    miło, że zdefiniowałaś o jaką zdolność chodzi, precyzja najważniejsza. masz
    rację umiejętność *do* zarbiania często nie wymaga nawet umiejętności
    poprawnego posługiwania się językiem ROTFL ROTFL ROTFL
  • losiu4 16.03.04, 10:00
    miriammiriam napisała:

    > np. zdolny naukowiec ROTFL

    "np. zdolny naukowiec" winien potrafic zarobić tyle, by sam (lub wspólnie ze
    swoja kobietą) dostawali wystarczająco by czuć się pewnym, że ich dzieci
    głodować nie będą.

    > nie bądź smieszna kobieto, zdolności mają się do zarabiania jak przysłowiowy
    > piernik do....

    a to już zależy, co rozumiesz przez słowo "zarabiać". Jedne kobiety oczekują
    milionów (niedawno był wątek zainicjowany przez kogoś, kto przeczytał pewien
    artykuł w Newsweeku). Inne czują sie szczęsliwe, gdy wiedzą że jest jaka taka
    stabilizacja przy boku ukochanego. A proza zycia jest taka, że piękne uczucia
    ulatniają sie, gdy się widzi, ze ukochanemu nawet tylka nie chce się ruszyć, by
    coś działać w kierunku poprawy położenia.

    Pozdrawiam

    Losiu
  • Gość: Randall IP: 195.245.217.* 16.03.04, 19:37
    > mężczyzna zdolny, który dzięki zdolnościom, kwalifikacjom, wiedzy etc.
    > potrafi zarobić wzbudza większe zaintersowanie niż niezaradny piękny
    > bidulek. Słabość do zdolnych mężczyzn nie nazwałabym prostytucją.

    Zdolny = zdolny do zarabiania.
    Kwalifikacje = kwalifikacje zarobkowe.
    Wiedza = wiedza o tym, jak wyrwać kasę.
    I dopiero wtedy się rozumiemy. Jeżeli zdolności, kwalifikacje etc. przekładają
    się na pobory, to ja jestem ksiądz proboszcz. Zastanawiam się, czy tylko
    mężczyzn oceniacie w ten sposób, tj. słabo zarabia = niezbyt mądry i mało
    zdolny, czy własną płeć też?

    Stosowanie kryterium portfela w momencie, kiedy każdy może w każdej chwili
    wylądować na bruku (a co? mamy wolną konkurencję; kto zabroni dyrektorowi
    przyjąć kumpla, z którym wciągał browar przez pół życia, zamiast mnie?), uważam
    za obrzydliwe.

    Aha, i co to znaczy "potrafi zarobić"? Na siebie, czy na dwie osoby?

    Chłopcy, do Was też mam pytanie. Czy KIEDYKOLWIEK zdarzyło Wam się myśleć o
    kobietach w kategoriach bogactwa osobistego? Tj. "słabo zarabia -
    RRRRRRRRRRRAUS"?
  • blanchet 17.03.04, 11:37
    uważający że to nie zdolności a znajomości przynoszą pieniądze
    i jest to też bolączka polskiej gospodarki- nie opartej na merytokracji i tym
    samym zdolnej do rozwoju
    jeśli jesteś dobry dla firmy w ten sposób ze dzieki tobie firma zarabia to
    głupotą dyrektora byłoby wywalenie ciebie na bruk i przyjęcie kolegi Ma to
    chyba miejsce w sytuacji gdy nie liczy sie efektywność- czyli nie wiem gdzie.
  • miriammiriam 17.03.04, 12:08
    dobry dla firmy = w opinii jej kierownictwa zdolny wygenerować zysk
    kolega wywalonego z roboty geniusza może dzięki swoim kontaktom przynieść
    firmie znacznie wiekszy zysk, niż ów geniusz
  • blanchet 17.03.04, 12:15
    z kapitałem społecznym się nie rodzisz- też musisz go sobie wypracować i do
    tego też potrzeba umiejętności.
  • miriammiriam 17.03.04, 12:41
    blanchet napisała:

    > z kapitałem społecznym się nie rodzisz- też musisz go sobie wypracować i do
    > tego też potrzeba umiejętności.

    niestety, ale w znacznej mierze się rodzisz z kapitałem społecznym, podobnie
    jak z potencjałem intelektualnym - dostajemy to w darze, po rodzciach i
    dziadkach. poza tym do "wypracowywania" kapitału społecznego jak to nazywasz,
    inteligencja jest najmniej potrzebna, mozna tu zrobić wstawkę o EQ, ale to jest
    zupełnie inna bajka. zdolności, które cie tak fascynują w dorobkiewiczach mają
    niewiele wspólnego z takimi cechami, jak umiejętność abstrakcyjnego myślenia,
    czy twórczość, a znacznie więcej ze zwykłą bezczelnością, umiejętnością
    manipulowania ludźmi, jak również prozaiczną pracowitoscią oraz fartem.
  • blanchet 17.03.04, 12:47
    to że ktoś będzie bezczelny, machiaweliczny,nie wzbogadzi firmy a bez
    umiejetności, zdolności nie ma rozwoju.
  • miriammiriam 17.03.04, 13:19
    blanchet napisała:

    > to że ktoś będzie bezczelny, machiaweliczny,nie wzbogadzi firmy a bez
    > umiejetności, zdolności nie ma rozwoju.

    wiesz skąd wziął się windows? cwany Gates wyprodukował bubel okradając twórców
    Apple'a, Microsoft ma oczywiscie nieporównywalnie większe obroty.
    wizjonerzy w biznesie są jak rodzynki w zakalcowatym cieście. gruby szmal nie
    jest wskaźnikiem niczego poza grubym szmalem. król jest nagi doroga blanchet,
    jak pewna część kobiet chcesz się sprzedać temu, kto da więcej, tylko tak
    trudno stanąć oko w oko z prawdą, wiadomo jak nazwya się takie panie, ale
    mniejsza z tym; róbmy swoje ....business is business
  • blanchet 17.03.04, 13:28
    a myślałam że dyskutujemy przez argumenty a ty niczym irracjonalna wróżka wiesz
    z kim jestem w związku i to nawet z jakich powodów, Kiedy brakuje ci argumentów
    robisz osobiste wycieczki i używasz bnalnych przysłów ?
  • miriammiriam 17.03.04, 13:42
    kiedy brakuje ci argumentów zgrywasz obrażoną
  • Gość: Randall IP: 195.245.217.* 17.03.04, 13:24
    > uważający że to nie zdolności a znajomości przynoszą pieniądze

    Dziecko, w jakim Ty świecie żyjesz? Z kilkunastu znajomych osób, które
    skończyły studia równolegle ze mną, jedynie dwie, w tym ja, dostało pracę nie
    po znajomości, tylko dlatego, że zarządcom wydały się najlepszymi kandydatami
    na wakujące stanowisko.
    Kiedy moi współpracownicy dowiedzieli się, że przyszedłem "z ulicy", a nie "z
    rozdania", to byli ciężko zdziwieni. Miałem szczęście jak cholera. Ale nie
    każdy ma, a nawet rzekłbym, że większość nie ma.
  • Gość: art IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 27.09.04, 23:52
    Tak - zdażyło mi się.. z tych samych powodów jakie podały co bardziej szczere
    dziewczyny. Bieda wąże się często z niską samooceną, z niezaradnością itd.. ale
    to nieważne - gorzej gdy wiąże się z lenistwem i nastawieniem na bycie
    utrzymanką.. ja bym wolał, ze by w życiu ktoś dotrzymywał mi kroku - bo wtedy
    można się wzajemnie wspierać. Osobną kwestią są bogate zmanierowane kobiety,
    które co prawda nic same nie osiągnęły ale potrafią wymagać od faceta zdolności
    bilokacji. W Twoich poglądach wyczuwa się jakiś poPRLowski kompleks, nie można
    zwalać na układy, system czy cokolwiek swoich niepowodzeń. To prawda, że nie
    jest łatwo ale ciężką pracą można do czegoś dojść w każdym systemie i w każdej
    sytuacji. Ale masz racje - sama wiedza i zdolności nie wystarczą, potrzebne są
    jeszcze ambicje, determinacja, pomysł i aktywność. Nic nie denerwuje bardziej
    niż jęczenie - jestem zdolny i mądry tylko nikt mnie nie doceania.. podnieś
    tyłek, wyłącz telewizor i udowodnij komu trzeba, że potrafisz.. Przepraszam za
    ton wypowiedzi - mogę się mylić co do genezy Twoich poglądów (bardzo możliwe)
  • lola211 16.03.04, 09:38
    Zaraz skarbonka.
    To ja mam utrzymywac niezaradnego zyciowo facecika? A on bedzie na mnie
    wyladowywał jednoczesnie swoje kompleksy, bo nie bedzie mógł zniesc, ze jest od
    kobiety "gorszy".Tak własnie faceci reaguja, wiec ja serdecznie dziekuje.
    Nikt nie mówi o niewiadomo jakich pieniadzach, chodzi o normalny standard.

  • miriammiriam 16.03.04, 10:02
    lola211 napisała:

    > Zaraz skarbonka.
    > To ja mam utrzymywac niezaradnego zyciowo facecika? A on bedzie na mnie
    > wyladowywał jednoczesnie swoje kompleksy, bo nie bedzie mógł zniesc, ze jest
    od
    >
    > kobiety "gorszy".Tak własnie faceci reaguja, wiec ja serdecznie dziekuje.
    > Nikt nie mówi o niewiadomo jakich pieniadzach, chodzi o normalny standard.

    naprawde myslisz, że stereotypy sa aż tak prawdziwe?
    mozna mieć ciekawą prace, ale mało zarabiać i być z tego zadowolonym. nie każdy
    chce stawać do wyścigu szczurów.
    w jednym z najbardziej udanych małżeństw jakie znam ona zarabia więcej i są to
    naprawde duże pieniądze, on też zarabia ale mniej. sa razem od czasów szkoły
    sredniej, teraz maja po 34 lata i małe dziecko. on jest jednym z niewielu
    ojców, którzy faktycznie zajmują się niemowlakiem. robi to mimo że chodzi do
    pracy, ona jest na urlopie macierzyńskim. zobaczymy jak się sprawy potoczą, gdy
    niedługo ona wróci do pracy.
    nie traktujmy stereotypu jak wyroku, można ułożyć sobie zycie po swojemu i być
    z tego zadowolonym.
  • lola211 16.03.04, 10:37
    Uwazam, ze twoja znajoma to wyjatek.A reguła jest taka, ze facet który zarabia
    mniej, czuje sie sfrustrowany.Tylko ktos naprawde na poziomie i o wysokim
    poczuciu własnej wartosci nie bedzie miał z tego powodu zadnych kompleksów.
    Widac, ze twój znajomy taki własnie jest.Poza tym, on takze zarabia, jak
    napisałas, realizuje sie zawodowo.
    Natomiast sa faceci, którzy do niczego nie dochodza, stale sa biedni, bo w swej
    niezaradnosci nie potrafia utrzymac pracy, prowadzic biznesu, ciagle maja
    finansowe problemy.Taki facet jak dla mnie jest niestrakcyjny, bo ja lubie
    zaradnych facetów, zapewne wynika to z negacji postaci mojego ojca, ktorego
    zaradnym nazwac nie mozna.
  • miriammiriam 16.03.04, 11:07
    na potwierdzenie tezy Loli też mam fajny przykład; małżeństwo chyba bardziej
    niż mniej udane, ona pochodzi ze byłoego ZSRR, w polsce na studiach ze
    stypendium wys. kilkuset złotych, on też student kilka lat starszy, sam się
    utrzymuje. kiedy dowiedział się że ona ma wyższe stypendium, niż on zarabia
    odebrał to jako potwarz i tak zaangażował się w rozmaite prace dorywcze, że
    zaczął zawalać studia, absolutorium w końcu zrobił, ale pracy nie obronił.
    zaraz po studiach ona zaszła w ciążę, stypendium się skończyło, on ima sie
    wszeklich prac, najczęściej robi za informatyka amatora (studiował kierunek
    humanistyczny), ona ma możliwość dorobienia jako tłumacz, ale jego ambicja nie
    pozwala na to. klepią biedę, mieszkają w załatwionym po znajomości baraku na
    peryferiach miasta. ona skończyła psychologię i decyduje się zdobyć licencję
    terepeuty, on zgadza się mimo że wchodzi w grę kosztowne i wieloletnie
    szkolenie. inwestycja wydaje się rozsądna, zwłaszcza dla tak tradycyjnej pary -
    ona będzie mogła w przyszłości pracować w domu. on jednak nie traktuje tego
    jako inwestycji, tylko jako kolejny etap kształcenia dla samej wiedzy (sic!)
    facet, który nie skończył studiów wspiera żonę w zdobywani kwalifikacji, bo
    cytuje: "ktoś w rodzinie powinien być mądry". ona zdobyła licencję, dzieciak
    odchowany, on nie pozwala jej pracwać w zawodzie, decyduja się wrócić do jego
    rodzinnego domu na wsi i zamieszkać z matką, chociaż gdyby ona zaczęła pracę
    mogliby sobie pozwolić na pozostanie w mieście.
    historyjka potwierdza stereotyp, ze facet chce koniecznie więcej zarabiać, ale
    obala stereotyp o wykształceniu - gość uważa, żone za mądrzejszą, jest w stanie
    wyłożyć kasę na jej dalszą edukację, tylko po to by się rozwijała. na ten temat
    też była dyskja, wiele osób twierdziło, że facet nie zdzierży, jeśli ma niższe
    wykształcenie.
    celowo opisałam taką historię, gdyż pokazuje jak wybiórczo tzw. "reguły"
    działają w realnym zyciu.
  • diab.lica 28.09.04, 00:39
    lola211 napisała:

    > Uwazam, ze twoja znajoma to wyjatek.A reguła jest taka, ze facet który
    zarabia
    > mniej, czuje sie sfrustrowany.Tylko ktos naprawde na poziomie i o wysokim
    > poczuciu własnej wartosci nie bedzie miał z tego powodu zadnych kompleksów.


    moze wiec zamiast szukac partnera "zaradnego" lepiej poszukac go wsrod
    mezczyzn, jak sama okreslilas, "na poziomie"? wtedy jego niskie zarobki nie
    powinny miec juz znaczenia, skoro problem nie w pieniadzach tylko jego
    ewentualnych kompleksach, prawda??
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 09:57
    Na siebie zarobic moge, ale czemu(i jak) mam utrzymywac druga, sprawna osobe?
    Bo dla mnie bardzo biedny, to wlasnie taki ktory nie jest w stanie sam sie
    utrzymac.
  • Gość: ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.04, 09:30
    co za kryteria miłosc to miłosc rob to co ci mowi serce
  • tibby 16.03.04, 10:08
    Wszystko zależy od tego, co oznacza słowo 'biedny'. Jeśli stara się, zarabia
    mało, ale pracuje (ja też ciężkiej kasy nie tłukę), to nie ma sprawy, jakoś
    sobie poradzimy. Ale jeśli 'biedny' oznacza osobnika wieszającego się na moim
    portfelu, leniwego i cwanego - to nie ma mowy.
    --
    Powtórz to, jeśli jesteś mężczyzną !
  • default 16.03.04, 10:15
    A ja tam wolę takiego, który nie tylko "stara się", ale faktycznie potrafi dużo
    zarobić. I nie chodzi tylko o kasę - po prostu żeby umieć zarobić trzeba mieć
    pewne cechy - upór, siłę przebicia, energię, przebojowość, pomysłowość,
    kreatywność - a te cechy bardzo sobie u mężczyzn cenię. Ciapowata klucha,
    która "się stara" i siedzi na jednej posadce, dopóki go nie wyrzucą - to nie
    jest mój ideał.
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 10:21
    Kwestia gustu :) Najelpszy bylby taki co sie nie stara (wyscig szczurow jest
    meczacy i stresujacy) a i tak zarabia :) Jak dla mnie, najlepszy jest zloty
    srodek. Pewnie dlatego ze sama nie mam zamiaru latac z wywieszonym jezorem zeby
    zarobic na dom z basenem :D
  • default 16.03.04, 10:45
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    Pewnie dlatego ze sama nie mam zamiaru latac z wywieszonym jezorem zeby
    >
    > zarobic na dom z basenem :D

    Ja też nie mam zamiaru, dlatego potrzebny jest facet, który to będzie lubił i
    na ten dom z basenem zarobi ;))
    Chociaż na dom już zarobił, jeszcze basen został ;))))
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 11:34
    A ja nie, jak rownouprawnienie, to rownouprawnienie, jak partnerstwo to
    partnerstwo - nie moge wymagac wiecej niz sama chce/moge dac.
  • default 16.03.04, 13:33
    Toteż ja nie wymagam - ale jak daje, to dlaczego mam nie wziąć?
    A takie 100% partnerstwo to mit i legenda.
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 15:38
    Ano pewnie, jak ci na sile do rak wciska to czemu nie brac? Ja mowie o
    przypadkach kiedy facet nie zasuwa jak mala maszynka do zarabiania pieniedzy a
    my bysmy chcialy :)
    Pewnie ze 100% partnerstwa to mit, ale akurat rownomierne rozlozenie tego czego
    sie wymaga i tego co mozna samemu dac uwazam za podstawe.
  • Gość: Randall IP: 195.245.217.* 16.03.04, 19:51
    > A ja nie, jak rownouprawnienie, to rownouprawnienie, jak partnerstwo to
    > partnerstwo - nie moge wymagac wiecej niz sama chce/moge dac.

    Nie możesz wymagać w ogóle niczego, poza sytuacją, kiedy zaczynasz utrzymywać
    faceta - bo to już jest chore. Partnerstwo nie polega na tym, żeby powiedzieć
    komuś: zarabiasz mniej niż ja, to mi się nie podoba. W ogóle kwestia finansów w
    związku nie powinna być poruszana, chyba że jedna strona zaczyna łożyć na
    drugą. Odmienna sytuacja prowadzi w prostej mierze do tego, że dom zaczyna być
    areną zmagań i źródłem stresu.
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 20:24
    Nie boj sie, nie usiedlismy i nie obliczylismy ile kazde musi wylozyc zeby
    drugie zgodzilo sie z nim byc :) Mowie o "wymaganiu" bardziej
    niedopowiedzianym, tzn. ja wiem ze moj chlopak nie zgodzilby sie byc z
    gospodynia domowa, a on wie (mam nadzieje :) ) ze dla mnie zwiazek z kims kto
    nie moglby sie sam utrzymac jest psychicznie i finansowo niemozliwy. Przy czym
    oczywiscie nie wchodzi w gre porzucenie partnera jesli wyladuje na bezrobociu,
    urlopie rodzicielskim itp. Po prostu ani on, ani ja nie udzwignelibysmy ciezaru
    odpowiedzialnosci finansowej za dwie osoby .
  • Gość: Randall IP: 195.245.217.* 16.03.04, 20:30
    I to jest podejście, jakie chciałbym widzieć u każdego; podejście, które nie
    zwiększa szans na wrzody żołądka w wieku lat 30 i zawał niedługo później.
  • lola211 16.03.04, 11:01
    po prostu żeby umieć zarobić trzeba mieć
    > pewne cechy - upór, siłę przebicia, energię, przebojowość, pomysłowość,
    > kreatywność - a te cechy bardzo sobie u mężczyzn cenię.

    Mnie tacy tez bardzo sie podobają.Ale zauwazylam takze , iz taki zestaw
    pozadanych cech niekoniecznie gwarantuje powodzenie w sprawach finansowych,
    czasem to taka za przeproszeniem, krowa, która duzo ryczy,a malo mleka daje.
    Z kolei facet, za którego nie dalabys złamanego grosza, okazuje sie kura
    znosząca złote jajka(jesli juz uzywam zwierzecych porównan:))

  • default 16.03.04, 11:13
    bo to jeszcze trzeba mieć farta! Zatem do wymienionych cech dodam jeszcze -
    fart w życiu ;)))
  • Gość: Randall IP: 195.245.217.* 16.03.04, 19:44
    Ohyda.
    Ciekawe, jakbyś zareagowała na taką sytuację: masz ciekawą, pasjonującą pracę,
    płatną jednak tylko na tyle, żeby się utrzymać (się, znaczy jedną osobę).
    Przychodzi facet i mówi "Nie no, dziewczyno, dupowata jesteś jak nieszczęście,
    starasz się, ale ja z tego nie widzę żadnych korzyści! Nie umiesz się sprzedać?
    Co mnie obchodzą Twoje zainteresowania, Twoje ambicje, KASA, KASA się liczy.
    Natychmiast szukaj dobrze płatnej roboty."
    Miło? Fajnie?
  • Gość: melmire IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.04, 20:31
    Stanowczo niefajnie :( Nie mowiac o tym ze fajnej, dobrze platnej pracy jest
    ilosc ograniczona, niestety. I niech nikt mi nie mowi, ze trzeba i nalezy sie
    postarac i zajac wysokie dobrze platne stanowisko! Ludzie na stanowiskach
    niskich tez sa potrzebni - gdyby zabraklo administratorow sieci i piekarzy,
    czyj brak odczulibysmy bardziej? Szkoda ze na tym paskudnym swiecie ludzie
    porzadnie pracujacy niezawsze dostaja tyle ile zasluguja.
  • Gość: Przemo IP: *.wroclaw.mm.pl 07.07.04, 16:17

    Ja mam niezawodny tekst na takie sytuacje. Mowie wprost pannie: "Sluchaj, jak
    bede chcial kontaktu z prostytutka, to pojde do burdelu".
  • oka5 16.03.04, 10:29
    Gość portalu: arnold napisał(a):

    > biedny ale i zarazem bardzo przystojny?

    Tak, ale tylko w nocy. ;-)))
  • Gość: Iza IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 16.03.04, 13:17
    Byłam z takim. Robił dobrą i potrzebną robotę -polonista w liceum. Bywało ze
    chodził głodny jak za duzo wydał na książki.
    A przy tm piękny jak młody Bóg.
    Nigdy nie zapomnę, jak wiatr targał mu szalik...
    Ożenił sie brzydką córką ważniaka. Nie wiem, jak im sie układa.
  • Gość: Magda IP: 213.77.38.* 17.03.04, 11:51
    Bieda? A co to za kryterium?

    Ja do najbogatszych nie należę, ale dzięki upórowi i niezłym kwalifikacjom
    zawodowym jakoś przędę. Dlatego przynajmniej niedomówień by nie było, że ożenił
    się ze mną dla kasy, hi, hi.

    A tak serio. Gdyby był piekny i próżny, co w sumie lepsze od bycia brzydkim i
    próżnym, bo przecież bywa i tak, to bym z nim nie była. Ale gdyby oprócz
    pięknego ciała miał także piekny umysł, to zupełnie nie przeszkadzałoby mi,
    gdybym to ja pracowała a on zasuwał w domu ze ściereczką i doglądał dzieciaka.
    pozdrawiam
  • mamalgosia 17.03.04, 13:27
    czy to wszystko co bym o nim wiedziała? Biedny i przystojny? A może coś o jego
    charakterze?
    Chociaż powiem, ze jestem uprzedzona do przystojnych
  • judytaz75 07.07.04, 15:32
    Oczywiście, kiedy wychodziłam za mąż mój M. był bardzo przystojny i należał do
    tych nie najbogatszych, a teraz przybyło mu tu i ówdzie, ma też łysinkę a
    całkiem nieźle nam się powodzi (dzieki Niemu i to jego trzymają się pieniądze).

    =============
    Raz na wozie, raz pod wozem.
  • Gość: rrrr IP: *.chello.pl 28.09.04, 03:33
    noj facet zarabia mniej niz ja, ale mnie to nieprzeszkadza, chociazby z tego
    wzgledu ze on bardzo lubi swoja prace, ma w moim odczuciu odpowiedzialna prace
    ( w pogotowiu ratunkowym). w zyciu mi nie przyszlo do glowy zeby zrobic mu
    awanture o to ze ma za malo kasy. z reszta sporo sie klucimy ale o pieniadze
    nie bylo ani jednej klotni. wole miec mezczyzne zadowolego po pracy niz
    takiego, od ktorego bede codziennie slyszla skargi typu ze on nienawidzi swojej
    praca ze nie chce mu sie tam isc. wystarcza mi swiadomosc tego, ze jakbym z
    jakiegos powodu nie mogla na siebie pracowac wiem, on by dolozyl wszelkich
    staran zeby mnie zapewnic wszystko czego mi potrzeba, odwrotnie oczywiscie tez
  • Gość: kobieta IP: *.aspent.pl 28.09.04, 07:45
    moj maz tez zarabia mniej niz ja; nie powoduje to jednak ani jego ani mojego
    dyskomfortu psychicznego. Oboje lubimy swoja prace i to jest wazne. Natomiast
    nie rozumiem kobiet (!?) siedzących w domu, bezdzietne i wykształcone
    szczegolnie, i czekajacych na wypłate partnera, bo same do pracy nie pojda i
    nie chca. Zgroza!!
  • ruda_szczurka 28.09.04, 02:59
    nie interesują mnie ani bardzo biedni ani bardzo przystojni ;)

    --
    Tu jakości broni ORZEŁ
    ;D
  • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 20:31
    najbardziej podobaja mi sie tutaj kolesie z mentalnoscia PRL owca na zasilku
    ktory wyzywaja od prostytutek- hehe. Panowie. Zarabiam 10tys miesiecznie. I nie
    zadawalabym sie z panem ktory jest wylacznie przystojny bo zzarlaby go
    zazdrosc. Jestescie tylko ludzmi i pewnie ch... by was strzelil gdyby wasza
    kobieta zarabiala o niebo wiecej.
  • inezja21 28.09.04, 20:39
    ale głupio postawione pytanie.
    Czyli według nas kobiet najwazniejsze sa albo pieniądze albo uroda?
    Ktoś o małym rozumku zadał to pytanie.
    Najwazniejsze jest wnętrze,serce,czy dobrze mi z tym kolesiem,czy się
    dogadujemy,czy się kochamy,nasze charaktery.
    A pieniądze zawsze można zarobić:)
    --
    Los cien enamorados
    duermen para siempre
    bajo la tierra seca.
    www.butik.pl/inezja
  • Gość: Izabella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 14:57
    Zgadzam się, ważne, abyśmy oboje byli bogaci w tą samą miłość. Pozdrawiam
    wszystkie zapracowane panie i panów ja już kończę, ale mam jeszcze ważne
    spotkanie zawodowe o 16:30. Miłego dnia.
  • inezja21 29.09.04, 16:45
    tak,ale kiedyś miałam faceta niższego od siebie i niezbyt ładnego,rozlecviało
    się przez głupią zazdrość,ale kochaliśmy się.
    A teraz mam 191,bo spasował mi charakterem.
    I nie patrzę poniżej jego wzrostu,bo się przyzwyczaiłam pztrzeć tylko na niego:)
    --
    Los cien enamorados
    duermen para siempre
    bajo la tierra seca.
    www.butik.pl/inezja
  • Gość: Fema IP: *.b.pppool.de 29.09.04, 15:12
    bogaty ale i zarazem bardzo brzydki? albo z takim, który jest biedny,
    przystojny ale glupi? Albo z takim, ktorym a odstajace uszy, platwusa, nerwowe
    tiki ale jest zarazem inteligentny i srednio zamozny? Albo z takim, ktory
    jezdzi maluchem koloru zielonego i ma na palcu sygnet....?
    jeeezu, przedszkole.
  • Gość: hihi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:43
    o
  • Gość: Siostra Leonilla IP: 80.53.160.* 07.12.04, 18:56
    Ja na przyklad to nie gdyż wychowalam się w biedzie i nie mam zamiaru na
    starośc klepać z takim biedy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka