Ryzyko poczęcia niepełnosprawnego dziecka

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,

    Moi znajomi mają bardzo poważny problem. Otóż są w związku od trzech
    lat. Jak w każdym związku mają wzloty i upadki, ale generalnie
    kochają się i jedno na drugie zawsze może liczyć. Planują się pobrać
    za kolejne trzy lata. Nie pytajcie dlaczego tak późno, bo trochę to
    skomplikowana sprawa. Z grubsza chodzi o to, że ona musi najpierw
    skończyć studia medyczne, aby móc podjąć regularną pracę, by oboje
    zarabiali (mówię o tym, bo wiem, że niektórzy tutaj lubią dzielić
    włos na czworo i szukać przyczyn problemów tam, gdzie ich nie ma).
    Ale do rzeczy: otóż on choruje na dyschondroplazję. To taki
    genetyczny rodzaj niedorozwoju kości, który sprawia, że jest bardzo
    niskiego wzrostu i np. sprawia, że facet nie może przebywać pieszo
    zbyt długich dystansów, zresztą w ubiegłych latach bardzo się
    nacierpiał w szpitalach. Nie jest też do końca w pełni samodzielny,
    ale bardzo się stara. Statystyki pokazują też, że ludzie z jego
    schorzeniem rzadko dożywają szóstej dekady życia. Podziwiam go, bo
    mimo tych przeciwności losu jest niezwykle pogodnym człowiekiem, a
    do tego bardzo oczytanym, o dużych horyzontach myślowych i szerokich
    zainteresowaniach. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że gdyby nie
    ta choroba, to cieszyłby się ogromnym powodzeniem wśród kobiet.
    Niestety to schorzenie sprawia, że między moim znajomym, a jego
    dziewczyną zaczyna narastać spór. Otóż on chce mieć dzieci i się
    tego nie wstydzi. Jest przy tym w pełni świadomy, że istnieje 50%
    ryzyka, że jego potomstwo będzie chore na to samo co on. Wiem, że z
    tego powodu nawet niektórzy niepełnosprawni, którzy są z nim
    zrzeszeni w stowarzyszeniu takich niskich osób, twierdzą, że jest
    okropnym egoistą. On odpowiada, że gdyby rozpatrywał to w takich
    kategoriach, to musiałby żałować, że się w ogóle urodził. Powtarza,
    że z jego chorobą można żyć i lepsze jest takie życie, jak żadne.
    Nieco egocentrycznie też dodaje, że skoro mamy o nim takie dobre
    zdanie, to znaczy, że jego geny nie są wcale takie najgorsze.
    Natomiast jego dziewczyna ma odmienne zdanie. Twierdzi, że w życiu
    nie zgodzi się na świadome ryzyko spłodzenia chorego dziecka. Mówi,
    że sobie na pewno nie poradzą, że chce móc pracować, a nie
    koncentrować się na trudnej sytuacji w domu. Powtarza, że ona już
    teraz ledwo sobie daje radę żyjąc z chorym chłopakiem, któremu
    trzeba czasem pomagać w różnych czynnościach. Ostatnio pytałam ją
    czy jest świadoma tego, że gdy on umrze, to będzie mieć ok. 50 lat i
    żadnych szans na swe późniejsze naturalne macierzyństwo (bo adopcję
    też wyklucza w każdym przypadku). Rozpłakała się i powiedziała, że
    mimo wszystko nie chce mieć chorych dzieci.

    Chłopak zapewne przystanie na stanowisko swej partnerki, bo zawsze
    jej zdanie stawia na pierwszym miejscu, ale czy będą szczęśliwi?

    I co wy byście zrobili na ich miejscu? Czy jest tu pole do jakiegoś
    kompromisu?
    • 17.07.10, 23:15 Odpowiedz
      A nie myśleli o in vitro i selekcji zarodków?
      • 17.07.10, 23:21 Odpowiedz
        Przyznam, że nie wiem. A czy w ogóle coś takiego jest możliwe w
        Polsce? Czy prawo nie zabrania tego rodzaju selekcji zarodków?
        • 18.07.10, 11:58 Odpowiedz
          tak, jest mozliwe, na forum nieplodnosci jest co najmniej jedna osoba po PGD
          --
          polskie czcionki mnie denerwuja - ciezko do ich pisania uzywac jednej reki
          • 18.07.10, 12:03 Odpowiedz
            uzupelnienie: istneje cos takiego jak poradna genetyczna, gdzie jest liczone
            prawdopodobienstwo przekazania danej choroby dla konkretnej pary, potem badania
            prenatalne, mozliwosc usuniecia plodu z wada, ale to wszystko sami musza zalatwic
            a skierowanie do poradni genetycznej uzyskuje sie od lekarza rodzinnego lub
            ginekologa i moga to zalatwiac juz, bo dlugo sie czeka
            --
            polskie czcionki mnie denerwuja - ciezko do ich pisania uzywac jednej reki
    • 17.07.10, 23:17 Odpowiedz
      Kuzwa, dziewczyno! Mature mialas?
      Bo jesli tak to moze skorzystalabys ze sztuki wypowiedzi w formie pisemnej?
      A u Ciebie ani formy ani struktury. Czytac sie tego nie da.

      --
      Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
      Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
    • 17.07.10, 23:35 Odpowiedz
      I dziewucha ma rację. Ktoś musi przerwać przekazywanie dalej porąbanych genów.
    • 18.07.10, 00:26 Odpowiedz
      Więc może jako osoba niepełnosprawna się wypowiem.

      Z faceta buractwo wychodzi - chcieć a mieć to dwie różne rzeczy. Ona też zapewne
      chciałaby mieć z nim zdrowe dziecko - realia jednak są jakie są i skoro jest to
      niemożliwe należy się z tym pogodzić lub szukać kompromisów - to się nazywa
      życie z niepełnosprawnością właśnie.
      Po drugie primo dziecko jest jakby nie patrzeć dobrem wspólnym w związku - nie
      kumam jak można wymuszać macierzyństwo na kobiecie.
      Po trzecie primo dziecko jest zobowiązaniem na całe życie - i jego i jej - czy
      on ma świadomość że zostawi dziewczynę którą kocha za jakiś czas z dzieckiem ?
      czy jest im w stanie zagwarantować szeroko rozumianą pomyślność ?
      po czwarte primo jeśli jest taki pewien jakości swoich genów niech zrobi sobie
      dziecko z inną :P
      Dodatkowo z Panną też jest coś nie tak - chciałaby mieć dzieciaki jednak godzi
      się na związek w którym nie będzie ich mieć lub będzie to mocno utrudnione.

      Skoro facet jest nie do końca samodzielny to na serio tak trudno mu dojrzeć do
      wniosku że zrzuci na dziewczynę dodatkowe obowiązki - czy On sobie z tego zdaje
      sprawę ?

      Jest też druga strona medalu - może to jest tak że on jednak dałby radę a ona
      się boi ? wtedy to kwestia dialogu który sądząc po powyższym jest jakoś
      upośledzony...

      Dlaczego adopcja odpada ?
      • 18.07.10, 09:22 Odpowiedz
        Powtarzam, bo chyba nie do końca zrozumiałyście: poczęcie zdrowego
        dziecka nie jest w ich przypadku niemożliwe, tylko nie jest pewne -
        ryzyko wynosi 50%. Owszem, to dużo, ale tak samo wielkie jest
        prawdopodobieństwo, że dzieci będą zdrowe.

        Adopcja zaś odpada, bo ona jej nie chce.
      • 18.07.10, 09:29 Odpowiedz
        Nie wszyscy musza zakladac rodziny i mec dzieci. Mozna byc przyjaciolmi i tak
        mogloby byc miedzy nimi, dziewczyna ma prawo miec zdrowego partnera i plodzic
        zdrowe dzieci, a on choc to nie jego wina, to jednak dla jej dobra i wlasnego
        powinien zrezygnowac ze zwiazku romantycznego. Gdyby ich dziecko urodzilo sie
        zdrowe to istnieje nadal szansa, ze ta wada genetyczna odezwie sie w nastepnym
        pokoleniu. Choc to niesprawiedliwe to osoby z wadami genetycznymi nie moga
        przekazywac ich dalej.
        • 18.07.10, 09:45 Odpowiedz
          Gdyby ich dziecko urodzilo sie
          > zdrowe to istnieje nadal szansa, ze ta wada genetyczna odezwie sie
          w nastepnym
          > pokoleniu. Choc to niesprawiedliwe to osoby z wadami genetycznymi
          nie moga
          > przekazywac ich dalej.

          A jeśli taka choroba była już wcześniej w jego rodzinie, to ma on
          teraz pomstować na swego przodka, że ośmielił się rozmnożyć???
        • 18.07.10, 09:52 Odpowiedz
          "Gdyby ich dziecko urodzilo sie
          > zdrowe to istnieje nadal szansa, ze ta wada genetyczna odezwie sie w nastepnym
          > pokoleniu"

          nie jest to prawda, nie rozpowszechniaj bzdur;
          choroby dziedziczone autosomalne dominujace sa przekazywane tylko jesli jeden z
          rodzicow jest chory; jesli choroba nie zostala przekazana dalej nie ma takiej
          mozliwosci zeby w kolejnym pokoleniu sie odezwala (chyba ze jako nowa mutacja);
          po prawdzie mozna ew. byc chorym i o tym nie wiedziec i stad wrazenie, jednakze
          w przypadku chorob widocznych nikt nie bedzie ze sie tak wyraze, zaskoczony;
        • 18.07.10, 17:02 Odpowiedz
          margita78 napisała:

          . Choc to niesprawiedliwe to osoby z wadami genetycznymi nie moga
          > przekazywac ich dalej.

          Jakbym drugiego Hitlera słyszała. Jesteś za eugeniką rozrodczości?
          Z pewnymi chorobami da się żyć normalnie, wystarczy brać leki, regularne
          kontrole u lekarza i człowiek żyje jak wszyscy inni. Czy to, że w facet ma geny
          astmatyka oznacza, że nie może się rozmnażać? U mnie w domu w linii mamy są
          genetyczne problemy z układem słuchowym. Mamę ominęło, trafiło na mnie. Żyję
          normalnie poza tym, że muszę brać określone leki.
          P....olisz bez składu i sensu.


          --
          Ja mam swój świat i swoje kredki, więc spadaj mi z tymi flamastrami....
    • 18.07.10, 10:03 Odpowiedz
      czesc!
      na temat tej choroby nie wiem nic, wiec nie za bardzo mozna tu cos doradzac;
      mysle, ze najpierw trzeba sie zorientowac co to za wrog
      ta choroba i zobaczyc co z tego moze ew. wyniknac; po pierwszym przejrzeniu
      sieci znalazlam to forum:
      commed.pl/choroba-olliera-vt12645.html
      akurat faktycznie wiele osob tam majacych ta chorobe twierdzi, ze zyja normalnie
      i ze to nie jest przeszkodza;

      natomiast mysle, ze to raczej szerszy problem bo moze akurat z ta choroba da sie
      zyc, ale z inna juz moze nie, i co w takim przypadku?

      juz tu wyzej ktos napisal: faktycznie jak ktos chce to moze sie decydowac na in
      vitro, jak geny odpowiedzialne sa wiadome to mozna zrobic selekcje; inna opcja
      to in vitro z innym partnerem, zastepujacym tego chorego; inna opcja to adopcja;
      ostatnia : brak dzieci;
      mysle, ze jest to tak osobista decyzja, ze nikt nie powinien sie w cudzym
      wypadku wypowiadac: tak/nie; a juz arogancja niektorych tu sie wypowiadajacych
      jest zaiste powalajaca
    • 18.07.10, 14:17 Odpowiedz
      Ona ma racje.
      --
      -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że
      ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w
      sufit„-Donald Tusk.
      -БРОНИСЛАВ КОМОРОВСКИЙ-Prezydent 91,9% kryminalistow glosujacych na niego w
      wiezieniach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.