Dodaj do ulubionych

POMOCY! Molestowanie seksualne w pracy w UK

07.11.10, 13:42
Od października pracuję na jednym z uniwersytetów w Wielkiej Brytanii jako pracownik umysłowy. Kontrakt kończy mi się wraz z końcem roku i bardzo chciałabym go przedłużyć, ponieważ praca jest całkiem ciekawa, godziny pracy elastyczne i naprawdę dobrze się tu czułam. Do czasu.

Mój supervisor jest bardzo ważną figurą na uniwersytecie i od niego zależy, czy dostane dalsza prace jako research assistant. To on mnie zatrudnił i od początku zrobił na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Sympatyczny, przyjacielski, od razu zaznaczył, żebym nie traktowałam go z dystansem jak 'szanownego pana profesora', bo tego nie lubi, tylko żebym zachowywała się normalnie, swobodnie i nie bała się mówić i krytykować. Super. Zdobył moje zaufanie. Od pewnego czasu nasze spotkania coraz bardziej odbiegają od tematu mojej pracy i kierują się ku tematom zwiazkowo-seksualnym. Na początku jeszcze zakładałam, że to normalne, przyjacielskie i ludzkie zachowanie, nie wspominając o tym, że nasze dyskusje były niezmiernie ciekawe. Ja jestem osobą bardzo ciekawą swiata, otwartą, nie konformistyczną i fakt, ze Wspanialy Pan Profesor chciał ze mną rozmawiać na takie tematy bardzo schlebiał mojemu ego. Czułam się wyróżniona, że on uważa mnie za inteligentna, otwarta osobę i ufa mi na tyle, żeby rozmawiać na takie tematy. Tematy, który poruszał to np. czego ja poszukuje w partnerze, tlumaczył mi rożne teorie związane z moja praca używając seksualnych przykladów. Albo pod przykrywka dyskusji o subiektywnej percepcji powiedział, że moja butelka na wodę mu się kojarzy z kształtem kobiety, ewentualnie z kształtem fallicznym... Przy tym ciągle, w bardzo sprytny sposób, sugerował, że jest między nami pewna nić porozumienia, kreował we mnie poczucie wyjątkowosci etc. Bardzo dobra manipulacja.

Te wszystkie zachowania sprawiły, że w mojej intuicji zapaliła się czerwona lampka. Następnego dnia (ostatni piątek) miałam ustalone kolejne spotkanie z moim supervisorem. Przed spotkaniem mialam isc odebrac moj pierwszy czek z biura finansow. Rano dostałam od niego smsa, w ktorym pisał, ze ma moj czek i ze nie musze isc do odbierac z tego biura. Juz to samo w sobie bylo dosc dziwne, ale co tam. No wiec o czwartej po południu przyszłam do jego biura. Przez pierwszy pół godziny rozmawialismy o mojej pracy, chociaz Wspanialy Pan Profesor nie wygladal na zainteresowanego. Okazalo sie, ze nawet nie przeczytal artykułu, ktory napisalam. Potem znow skierowal rozmowe ku prywatnym tematom... Kolejne 2.5h spedzil na (uwaga!!) przekonywaniu mnie, że zdrada nie jest zdradą, że społęczne normy ktory wymagaja wiernosci w zwiazkach sa bezpodstawne. Że można spać czy mieć romanse z innymi osobami, o ile nie powie się o tym partnerowi, co mogłoby go zranić. Okreslił swoja filozofie życiowa jako 'maksymalizacje szczęscia' przy jednoczesnym nie ranieniu innych. Wiec jesli zdradzisz, to bedziesz szczesliwszy, a jesli partner sie nie dowie, to nie bedzie zraniony. Dyskusja byla arcyciekawa, chociaz bylo absolutnie jasne, do czego on zmierza. Ja, o ile zgadzam sie z idea 'maksymalizacji szczescia', to nadal uwazam, ze zdrada jest zła i ze w efekcie moze przyczynic sie do pogorszenia szczescia obudwu partnerow. Przedstawilam mu moj poglad, co na niewiele sie zdalo, bo tylko spowodowalo, ze on w kolko probowal mnie przekonac do swojego. Dodal do tego pare przykladow, pare historyjek, wiele osobistych szczegolow - powiedzial na przyklad, ze on wlasnie ma taki zwiazek z zona, sugerujac, ze wiele razy ja zdradzil (co w jego mniemaniu zdrada nie jest). W rozmowe wtracil pare takich sugestii, zdan, z ktorych jasno wynikalo, ze chce sie ze mna przespac i oczekuje, ze nikt sie o tym nie dowie, chociaz nic nie zostalo powiedziane bezposrednio. Oczywiscie cała rozmowa miala charakter scisle prywatnej i musiałąm obiecac, ze nikomu o niej nie powiem. Zdecydowalam sie na to forum, bo jestem tu anonimowa, pisze po polsku, wiec szanse wykrycia sa prawie zadne. Potwornie potrzebuje dobrej rady!

Dodam jeszcze kilka faktów, które uzupelniaja obraz sytuacji:
* Facet ma 52 lata, a ja 23. Jest nawet przystojny, bardzo towarzyski, wszyscy go lubią i, powtórze to jeszcze raz, jest bardzo znany w srodowisku akademickim. Napisal dwie ksiazki, jest autorem wielu publikacji, ma bardzo wysokie stanowisko na tym uniwerku.
* Wiedza o jego prywatnym życiu i poglądach, którą mi przekazał, jest bardzo niebezpieczna dla jego reputacji. Źle sie czuje, ze w ogola ta wiedze posiadam, nie powinnam sie byla zgadzac na prywatne rozmowy.
* Mam tu chłopaka, który robi doktorat na tym samym uniwersytecie. Zwiazek trwa od 3 miesiecy, ale jest bardzo powazny. Poznalismy juz swoich rodzicow, mieszkamy razem, planujemy wspolna przyszlosc. Powrót do Polski nie wchodzi w grę. Powiedzialam mu o calej sytuacji, bo jestesmy bardzo blisko, obiecal dyskrecje.
* Pan Profesor wie, ze mam chłopaka!
* Po tym spotkaniu Pan Profesor zapomniał dac mi czek, a ja oszolomiona sytuacja zapomnialam o niego zapytac... Umowilismy sie, ze wpadne po ten czek w poniedzialek.
* Bardzo chce dostac ta prace od nowego roku. Nie chce być kelnerka czy innym Polish labour, chce mieć normalna, ciekawa prace. Zalezy mi.

Jestem w kropce. Nie chcę go urazic, ale chce sie wykaraskac z tej sytuacji. Nie chce zostac wylana, chce pracowac na uniwersytecie.
Co robic?
Edytor zaawansowany
  • malutka_mamutka 07.11.10, 13:44
    Boze, przepraszam, że ten post taki długi... Starałam się opisać wszystko jak najdokładniej, chociaż i tak pominęłam wiele szczegołów. Mam nadzieję, że ktos przebrnie przez tą pisaninę i da mi jakas konstruktywna radę.
    :-(
  • kadfael 07.11.10, 13:51
    To już chyba nie czasy, że pan profesor może bezkarnie molestowac pracownicę?
    Czy w jakikolwiek sposób dałaś mu do zrozumienia, że ta sytuacja jest Ci nie w smak? Jeśli nie zrób to. Grzecznie, stanowczo i krótko.
    I staraj się nie spotykać z tym panem sam na sam. A po czek idź z chłopakiem.
    Jesli to nic nie da pozostanie nagranie pana i pójście z tym do dziekana, rektora itp.
  • ramka2 08.11.10, 10:55
    No to masz nauczkę, że się wdajesz w takie rozmowy z podstarzałym dziadem w pracy. Ręce opadają.
  • bijatyka 07.11.10, 13:54
    Pytanie, czy PP (pan profesor) nie praktykował tego wcześniej z innymi pracownicami. Może to jakaś tajemnica poliszynela na uniwerku. Jest to mocno prawdopodobne. Jeśli by tak było, mogłabyś poczuć się pewniej, bo w ostatecznym przypadku twoje słowo przeciwko jego słowu mogłoby mieć większą moc. Nie ma żadnych ploteczek ?
    --
    Mam słabą silną wolę.
  • malutka_mamutka 07.11.10, 14:11
    Nie ma żadnych ploteczek. Możliwe, że probówal z innymi pracownicami, ale nic o tym nie wiem. Dosc ciezko jest znalezc osoby na tyle otwarte i rozumne, zeby poszly na taki uklad jak PP proponuje.

    O nagrywaniu myslalam, ale niestety moj telefon ma tylko 6 minut nagrywania, a on przez pierwsze minuty naszego spotkania jednak rozmawia o pracy. Nie mam innego urzadzenia nagrywajacego. Poza tym jestem fatalnym klamca i sama swiadomosc, ze go nagrywam, zrobilaby ze mnie czerwonego buraka.

    Czy mu powiedzialam nie? Podczas kiedy przekonywal mnie do swoich pogladow dosc jasno okreslilam elementy, z ktorymi sie nie zgadzam i trzymalam sie swojego zdania. Pod koniec PP spytal, czy chcialabym kontynuowac takie dyskusje. Ja (bedac pod wplywem manipulacji i atmosfery szczerosci, otwartosci i przyjacielskosci), powiedzialam, ze 'yeah, dyskusje i rozmowy sa ok' - kładac nacisk na słowo 'rozmowy'. Mialo to brzmiec jak: rozmowy sa ok, ale cokolwiek wiecej niz rozmowy nie jest ok.

    Nastepnym razem jak cos takiego zacznie planuje powiedziec, ze jednak, on second thought, such discussions make me feel uncomfortable. Powiem, ze cenie jego otwartosc, bo to rzadka cecha, ze dziekuje za inteligentna dyskusje, ale ze chyba jednak takie prywatne rozmowy nie sa do konca appropriate. I postaram sie panowac nad body language: rece skrzyzowane, wzrok nie wyrazajacy zainteresowania. Jesli facet ma troche oleju w glowie, to powinien odpuscic. Gorzej, jak poczuje, ze jego autorytet zostal urazony...
  • bijatyka 07.11.10, 14:20
    Nie możesz wykluczyć, że PP z urażoną męską dumą nie będzie umiał sięp ogodzić. Mamutka, kup dyktafon i potrenuj nagrywanie w innych sytuacjacj. Przyzwyczaisz się do niego i nie będziesz już "dyktafonową dziewicą". Polecam. Ryzyko jest zbyt wielkie. Zrób to, póki on jeszcze rozmawia na "te" tematy. Potem może już zamilknąć i zacząć się mścić. Dla mnie nagrywanie też nie byłoby wygodne, rozumiem Cię.
    --
    Mam słabą silną wolę.
  • euphoria77 07.11.10, 14:08
    Unikałabym na Twoim miejscu spotkań sam na sam z Profesorem, nadal wykonywałabym jak najlepiej swoje obowiązki nie dając po sobie poznać, że właściwie odczytałam intencje przełożonego. Noś przy sobie dyktofon, bo może się przydać w razie czego jako materiał dowodowy. Powodzenia :)
    --
    "...Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat..."
  • malutka_mamutka 07.11.10, 14:18
    Nie spotykanie sie z PP sam na sam nie wchodzi w gre, bo on jest moim supervisorem i do niego wlasnie mam chodzic z roznymi watpliwosciami, pytaniami itp.

    Przypomnialo mi sie teraz, ze pod koniec rozmowy PP spytal mnie, czy wiem, czemu mi to wszystko powiedzial. Ja na to (rznelam glupa), ze nie wiem, ze moze dlatego ze uznal mnie za inteligentnego rozmowce, ze intuicja mi mowi, ze moze mi zaufac. Że to fajnie dzielis sie swoimi pogladami na zycie. Ani slowa nie powiedzialam, ze 'no bo to przeciez jasne ze pan chce mnie przeleciec'. Podczas calej rozmowy wyrazalam zainteresowanie tematem, ale nie zainteresowanie jego osobą. Mam nadzieje, ze wyczul roznice.
  • wredn.a.malpa 07.11.10, 14:30
    Powinnas nagrac dziada w czasie skladania nieprzyzwoitych propozycji. A potem mu wyjasnic ze nie jestes zainteresowana. Jak bedzie wracal do tematu uswiadomic ze masz nagranie.

    Inaczej okarze sie ze szybko mozesz stracic prace umyslowa, jezeli nie bedziesz chciala wykonywac pracy fizycznej.
  • zielonomorski 08.11.10, 20:18
    malutka_mamutka napisała:

    > Nie spotykanie sie z PP sam na sam nie wchodzi w gre, bo on jest moim superviso
    > rem i do niego wlasnie mam chodzic z roznymi watpliwosciami, pytaniami itp.

    A co on diabeł wcielony...??? Eeeee ludzie, ale rady dajecie. Oto opinia eksperta, czyli moja :DDD : żyć normalnioe, a nawet za jakiś czas bawić sie tą sdytuacją! ;DDD wnukom będziesz kiedyś opowiadać przy kominku o takim jednym idiocie profesorze... Mnusiu, mnuczku... a jak bacia miała 23 lata to..... ;DDDDDDDDDDDDDD


    > Przypomnialo mi sie teraz, ze pod koniec rozmowy PP spytal mnie, czy wiem, czem
    > u mi to wszystko powiedzial. Ja na to (rznelam glupa), ze nie wiem, ze moze dla
    > tego ze uznal mnie za inteligentnego rozmowce, ze intuicja mi mowi, ze moze mi
    > zaufac. Że to fajnie dzielis sie swoimi pogladami na zycie. Ani slowa nie powie
    > dzialam, ze 'no bo to przeciez jasne ze pan chce mnie przeleciec'. Podczas cale
    > j rozmowy wyrazalam zainteresowanie tematem, ale nie zainteresowanie jego osobą
    > . Mam nadzieje, ze wyczul roznice.


    Super!!!! rżnij głupa. Ciemna strona mocny kontra jasna, polska ;DDDD A;le mecz! Ale mecz, proszę państwa!!!! :DDDDD Polska gola, taka jest kibiców wola!!!!! :DDD
    Jak Cię lepiej poznaję Towje internetowne alter ego - to juz teraz wiem Malutka, że Ty tam na tej obczyźnie nie zginiesz! bedziesz żyć! A tego Angola profesorka weź jakoś załatw lekko dla fanu - co? I zdaj nam koniecznoie z tej rozgrywki relację!!! :)))))))
  • tanebo 07.11.10, 14:23
    Dziewczyno, obudź się!!! To UK. Donieś na niego a za miesiąc będzie mógł jedynie sortować kartofle w fabryce. Nagraj cokolwiek a uniwerek zapłaci ci jeszcze odszkodowanie.
  • malutka_mamutka 07.11.10, 14:42
    Moze pomysł z nagrywaniem nie jest taki zly. Wlasnie szukam w necie tanich dyktafonow.
    Tylko ten facet jest naprawde sprytny i nie mowi nic bezposrednio, obawiam sie ze takie nagrania nie byloby wystarczajacym dowodem. No bo czy to grzech dyskutowac na prywatne tematy ze wspolpracownica? Ide dalej szukac dyktafonu.
  • malutka_mamutka 07.11.10, 14:50
    Myslicie, ze jak kupie to:
    www.argos.co.uk/static/Product/partNumber/6705660/Trail/searchtext%3EDICTAPHONE.htm#pdpFullProductInformation
    I włoze to do torby, która zwykle lezy na stole jak rozmawiamy, to uda sie cos nagrac?
  • zielonomorski 08.11.10, 20:13
    nie zadawaj dziecinnych pytrań. ten wątek to kryminalna sprawa. Tu trzeba działać metodycznie, psychologicznbie i inteligentnie - wykorzystując najnowsze osiągnięcia myśli ludzkiej w dziedzinie 'nagrywania rozmów z idiotami'! ;DDD
    Idziesz do sklepu i pytasz fachowca. Kupujesz sprzęcioch. Idziesz ddo domu - i z facetem testujecie!!!!

    jesteś Miss Marple, rozumiesz? Jak to pięknie rozegrasz Agatha Christie będzie Ci biła z nieba brawo, Mała!!!!!!!!!!!!!! :DDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Co za atek, co za wątek! Jestem zachwycona! Test na inteligencję. Trzyymama mocno za Ciebie kciuki. Poleczko Ty nasza naukowa! :DDDDDDDDDDDD
  • six_a 07.11.10, 15:03
    komórki też mają dyktafony.
    można też ściągnąć stosowną aplikację do komórki.

    --
    all the small things
  • tanebo 07.11.10, 16:58
    Kobieto!!! Nie kombinuj - twoje nagranie i tak nie ma mocy dowodu. Zgłoś to molestowanie jego przełożonemu lub policji. Już oni go nagrają. I facet będzie miał tak n..rane w papiery jak to tylko możliwe. W UK takie sprawy traktują bardzo poważnie.
    www.ilondyn.polacy.co.uk/art,molestowanie_w_pracy,2189.html
  • mahadeva 07.11.10, 14:27
    od razu bylo mowic, ze Ty najbardziej cenisz wiernosc! dziewczyno, nie potrafisz splawiac 'adoratora'???
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem315nmt9immb3h.png
  • lady.godiva 07.11.10, 14:49
    Jak rozumiem on nie złożył ci wprost żadnej propozycji, to były tylko rozmowy? Ciężko ci będzie udowodnić molestowanie, bo na razie nie było żadnych gróźb: albo prześpisz się ze mną albo wylatujesz. Nagrywanie tych rozmów jednak może ci się przydać.
    Po czek idź z kimś, najlepiej z chłopakiem. Potem udaj się do tego biura i zastrzeż sobie, aby czeki dawali ci do ręki osobiście a nie przez pośredników. Unikniesz takich sytuacji.
    Ogranicz rozmowy z nim na tematy pozapracowe, daj do zrozumienia, że takie cię nie interesują. Bądź grzeczna, ale stanowcza.
    Zorientuj się czy jest jakaś infolinia dla ofiar molestowania w UK? Te sprawy są na pewno bardziej poważnie brane pod uwagę niż tutaj, w razie czego nie bój się powiadmić władz i policji. Rób notatki w kalendarzu- kiedy były spotkania, o której, jak długo, gdzie o czym itp. To też będzie jakiś dowód.
  • princess_yo_yo 07.11.10, 15:58
    prawdziwe uniwesytety maja departamenty ktore sie zajmuja takimi sprawami, maja tez dzial hr i bardzo rozbudowane procedury i kody zachowan. osoba ktora ubiega sie o stanowisko research assistant nie moze byc na tyle nie obyta w swiecie zeby nie umiec sobie znalezc staff manual albo cokolwiek na tym uniwersytecie traktuje o takich problemach. nie wspominajac o tym ze wpisujac w google haslo sexual harrasment mozna sie dowiedziec wiecej niz na polskim forum - mam nadzieje ze research do swoich naukowych wynurzen robisz bardziej starannie.
    co do czeku, zglos sie do dzialu finansow, niech odwolaja tamten czek i wystawia nowy - nikt nie powinien rozdawac czekow nieuprawnionym osobom - btw, ta czesc historii wyglada bardzo podejrzanie, zeby nie powiedziec nieprawdopodobnie.

  • princessjobaggy 07.11.10, 16:30
    > co do czeku, zglos sie do dzialu finansow, niech odwolaja tamten czek i wystawi
    > a nowy - nikt nie powinien rozdawac czekow nieuprawnionym osobom - btw, ta czesc historii wyglada bardzo podejrzanie, zeby nie powiedziec nieprawdopodobnie.


    Malo kto jeszcze dostaje stala wyplate za pomoca czeku. I jakim cudem ten czek dostal sie w rece kogokolwiek innego niz sama zainteresowana? Rzeczywiscie, podejrzane.
  • malutka_mamutka 07.11.10, 14:57
    Ooo, przypomnialo mi sie cos. Podczas gry rozmawialismy moj telefon wydawal co jakis czas ciuchutnie dziwieki oznaczajace, ze wyladowuje mu sie bateria. To nowy telefon, wiec slyszalam je po raz pierwszy. PP okazalo sie ze ma bardzo wyostrzony sluch, bo juz przy drugim dzwieku spytal sie co to tak bzyka. Jak mu wytlumaczylam, ze to nowy telefon i ze tak robi jak ma low battery to sie troche uspokoił. Dzwiek powtarzal sie caly czas co kilka minut, wyraznie niepokojac PP. Jak w pewnym momencie dostalam smsa i zabrzmial inny brzeczyk, Pan Profesor nie omieszkal tego zauwazyc.Teraz widze, ze on sie po prostu bal, ze go moge nagrywac. Jednak uwierzyl w moje wytlumaczenie (prawdziwe), ze to tylko telefon i rozladowujaca sie bateria. Dopiero potem poczul sie na tyle wygodnie i pewnie, zeby przejsc do tej calej wlasciwej rozmowy.

    Stary lubiezny dran manipulator, no kuuuuwa, mocno sie zdenerowalam teraz.
  • zielonomorski 08.11.10, 19:31
    i super! ale wiesz... on ma Cię jednak za małą Poleczkę, istotkę fłupią i bezbronną z trzeciego świata... nie mam kompleksu nioższości. ale nie lubię, jeśli ktos ma komplekst wyższości!

    Malutka... zrób tak, żeby Rodaczki były z Ciebie dumne!!! i zdaj nam relacjię z przebiegu akcji!!!! Uważam, że powinnaś zagrać nie do końca czysto. Wiesz, jak plują Ci w twarz, nie mów, że deszcz pada, plizzzz!!!!
  • pogromca_wdow_i_sierot 07.11.10, 15:17
    malutka_mamutka napisała:
    > (...) tlumaczył mi rożne
    > teorie związane z moja praca używając seksualnych przykladów.
    Zastanawiam się, jaką niezwykle ważną dziedziną nauki się zajmujesz, a przez powyższą wypowiedź jestem rozdarty między: fizyka eksperymentalna albo inżynieria materiałowa ze specjalnością obróbka skrawaniem.
    Zgadłem?
    --
    Wybieram mniejsze zło - szatan na prezydenta!
  • malutka_mamutka 07.11.10, 16:12
    Design of process activities. A co do seksualnych przykladow, to w kazdej dziedzinie mozna znalezc jakies analogie.

    Kupilam sobie wieksza pamiec do telefonu, ale zanim dojdzie z ebaya, to troche potrwa. Potem bede mogla go nagrac. Jakastam polityka przecie sexual ahrassment jest, ale ja nie mam zadnych dowodow...
    Poki co bede go unikac.
  • 10iwonka10 07.11.10, 16:56
    Ciezko ci cos doradzic- nawet jesli go nagrasz i na niego doniesiesz to odbedzie sie wewnetrze dochodzenie ( chyba osoby z HR to robia) , szukanie swiadkow....to sie bedzie ciagnelo ty sie bedziesz czula nieciekawie w pracy czesc ludzi ci uwierzy czesc powie ze pewno go jakos sprowokowalas. Nawet jesli wygrasz to nie bedziesz sie czula dobrze w tej pracy i czesc ludzi bedzie cie omijac z daleka. Nieciekawie to brzmi ale takie sa realia w UK. W tego typu sprawach nie ma wygranych. On straci prace a ty po jakims czasie odejdziesz bo bedziesz sie tam zle czula. Ja bym na twoim miejscu porozmawiala z nim bez swiadkow ale stanowczo ze nie lubisz jego insynuacji ze masz chlopaka ze wolisz aby ta rozmowa zostala miedzy wami ale jesli to sie nei zmieni to zlozysz wniosek o zmiane promotora. To go wystraszy bo jak zlozysz taki wniosek to pierwsze pytanie jakie ci zadzadza bedzie dlaczego?
  • ursyda 08.11.10, 23:49
    :)
    a profesor jest od tzw "wydymałki":)
  • wikary.bis 07.11.10, 16:52
    O co chodzi ? Daj d... , przecie sie nie wymydli. Ale moze bxyc tez tak , ze posmakuje raz i sie nie odpedzisz.
  • enith 07.11.10, 17:40
    Czy jak dostaniesz przedłużenie etatu, nadal od będzie twoim zwierzchnikiem? Odpowiada ci to? Jak się nie obrócisz, tak dupa będzie z tyłu, bo:
    - jeśli doniesiesz na niego i jakimś cudem pracę utrzymasz, a on pracę też utrzyma, przyjdzie ci pracować ze zwierzchnikiem, na którego doniosłaś o molestowanie - już współczuję atmosfery pracy;
    - doniesiesz na niego i pracy nie dostaniesz - też dupa;
    - ty pracę dostaniesz, on pracę straci, a na uniwerku będziesz miała łatkę Polki, która przepędziła słynnego profesora z uczelni - też współczuję atmosfery w pracy.
    Nie wiem, co ci poradzić. JA osobiście nie chciałabym pracować na tym uniwersytecie, nie po tym, jak doszło do takiego zacieśnienia kontaktów i jawnych niemalże propozycji seksu ze zwierzchnikiem. Staraj się ochłodzić kontakty i sprowadzić na maksymalnie zawodowy poziom. Żadnych prywatnych pogaduszek w cztery oczy o zdradzie, żadnego spotykania się sam na sam pod pozorem odbioru czeku czy innych dokumentów. Facet jest inteligentny i wątpię czy da się wciągnąć w pułapkę typu nagranie go, gdy proponuje ci seks. O inteligencji świadczy fakt, że doskonale wybrał cię na ofiarę: jesteś w obcym kraju i trafiła ci się życiowa szansa. Jak wiele jesteś w stanie dla tej szansy poświęcić? Coś czuję, że to nie pierwszy taki wybryk pana (tfu)profesora. Serdecznie współczuję sytuacji.
  • lonely.stoner 07.11.10, 19:20
    ja bym na twoim miejscu poszla do kogos kto jest nad nim, albo do jakiegos hr (mozesz nagrac wczesniej rozmowe ale nie musisz) i powiedziala dokladnie z detalami wszystko (wlacznie z tym ze ma Twoj czek) . Powedzialabym ze boisz sie ze stracisz prace i dodala ze nie chcesz juz z nim pracowac. Po pierwsze- jesli to zrobisz, nie wywala cie z pracy na 180% bo wtedy wlasnie mozesz ich oskarzyc o to ze popieraja kogos kto molestowal cie seksualnie. Po drugie w UK takie sprawy traktuje sie bardzo powaznie. Po trzecie- pewnie kontrakt ci przedluza i bedziesz pracowac najwyzej u kogos innego a nie u tego profesora. Z profesorem sam na sam sie nie spotykaj chocby nie wiem co, i nie kasuj zadnych smsow ani emaili od niego- wszystko moze sie przydac. Czek mu powiedz zeby wyslal ci poczta- dziwne zreszta ze on go odebral, nie masz konta w banku??? przeciez normalnie dostaje sie wyplate na konto bankowe, a ty najwyzej dostajesz payslip z wyplaty.

    --
    www.youtube.com/watch?v=sSuJ9b96w9U
  • malutka_mamutka 07.11.10, 22:07
    Wyjasnie, czemu dostalam wyplate czekiem:
    Zaczelam prace ponad miesiąc temu. W peirwszym tygodniu dostalam do podpisania kontrakt, niestety przegapilam drobny blad w nim: wpisana data rozpoczecia pracy byla pozniejsza o miesiac. Nie pozbawialoby mnie to zadnej gotowki, bo kwota, ktora mi zaplaca jest calosciowa kwota za 3 miesiace pracy (cos jak umowa o dzielo), wiec w tym wypadku bylaby to ta sama kwota tylko za dwa miesiace pracy. Jedyny problem polegal na tym, ze nie moglabym dostac pieniedzy juz po pierwszym miesiacu, a dopiero po dwoch. Zauwazylam ten blad dosc pozno, zaczelam to odkrecac, troche to trwalo. Okazalo sie, ze to wlasnie PP sie pomylil (a moze to bylo zamierzone) we wpisywaniu danych w papiery i stad to przeklamanie. PP wypelnial nowy zestaw papierow i tydzien temu dostalam nowy, poprawny juz, kontrakt. Ale ze wzgledu na to, ze to tyle trwalo, to przegapilam payroll i nie moglam juz dostac pieniedzy przelewem za ten pierwszy miesiac. Payroll office moglo mi zaplacic za zalegla kwote wylacznie czekiem. No i wlasnie ten czek, niewiadomo czemu i skad, dali jemu, a nie mnie.
    Pojde odebrac czek jutro. Plan jest taki:
    Pojde z chlopakiem ok 2.30pm do jego biura, chlopak poczeka na zewnatrz, ja wejde, poprosze o czek. Jesli bedzie chcial znow cos insynuowac albo poprosi mnie zeby usiadla bo chce porozmawiac, to mu powiem, ze wlasciwie to sie spiesze, ze wlasnie szlam na lunch i ze chlopak czeka na mnie za drzwiami *wymowne spojrzenie na zegarek*. I tyle. I sobie wyjde.

    Zamowilam wiecej pamieci do mojego telefonu, powinna dojsc za kilka dni - wtedy bede w stanie go nagrac. Wtedy tez odbeda ta rozmowe odmawiajaca i klaryfikujaca i ja nagram.
    Tak jak poradziła mi 10iwonka10:
    "Ja bym na twoim miejscu porozmawiala z nim bez swiadkow ale stanowczo ze nie lubisz jego insynuacji ze masz chlopaka ze wolisz aby ta rozmowa zostala miedzy wami ale jesli to sie nei zmieni to zlozysz wniosek o zmiane promotora. To go wystraszy bo jak zlozysz taki wniosek to pierwsze pytanie jakie ci zadzadza bedzie dlaczego? "
    - Pomysł z rozmowa dobry, wlasnie cos takiego planuje, ale lacznie z nagrywaniem, zebym miala dowod 'w razie czego'. Problem w tym, ze on nie jest moim promotorem - jest moim zwierzchnikiem w pracy. Nie moge go zmienic. To on mnie zatrudnil i jedyne co moge, to sie zwolnic, czego nie chce.

    Wracajac do pomyslu rozmowy: nastepnym razem gdy zejdzie na zbyt prywatne tematy to jasno mu powiem, ze czuje sie niekomfortowo rozmawiajac w ten sposob z przelozonym, ze to jednak nie wydaje sie odpowiednie i ze bardzo doceniam jego otwartosc i zaufanie, ktorym mnie obdarzyl, ale bedzie lepiej jesli nie bedziemy wracac do takich tematow. Powiem mu przy tym cos pozytywnego, np. ze cenie jego umiejetnosc myslenia inaczej niz nakazuja normy spoleczne, ze dyskusje byla bardzo ciekawa i ze cenie jego inteligencje.
  • 10iwonka10 08.11.10, 10:36
    Kilka miesiecy temu tez mielismy taka sytuacje u mnie w pracy. Ja pracuje w sredniej wielkosci instytucji finansowej w UK- kilka miesiecy temu dziewczyna oskrazyla chlopaka -kolege na rownorzednych stanowiskach o sexual harassment. Nijak sie to skonczylo on wciaz pracuje ona odeszla... I pamietaj ty jestes mloda pracujesz tutaj miesiac on jest znanym profesorem. Z zewnatrz bedzie to postrzegane ze jestes trouble-maker.Moze on ma middle age crisis i sie w tobie troche zabujal. Mysle ze trzeba nim troche potrzasnac aby sie obudzil i wrocil do rzeczywistosci. A z mojego doswiadczenia z pracy z Anglikami to oni nie znosza konfrontacji, tego typu oskarzen wszystko lubia obrocic i interpretowac jak im pasuje. Dlatego lepiej rozwiazac to w cztery oczy.

    Ja mialam kilka lat temu taka szefowa tutaj sfrustrowana 30-something kobiete ktoa zrobila kilka zlosliwych-rasistowskich uwag o Polakach . Ona miala wtedy chlopaka ktory byl rasista i wydaje mi sie ze to byl jego wplyw na nia.Poprosilam jaj o rozmowe i powiedzialam w cztery oczy ze to sa rasistowskie uwagi i nie zycze sobie aby je robila w mojej obecnosci.Zaraz sie zrobila malutka wszystko zaczela obraca ze nie wcale nie... ale od tej pory uwagi sie skonczyly. Wystarszyla sie ze jesli na nia doniose to zacznie sie dochodzenie, bedzie miala klopoty. Oni tutaj tacy sa jak postawisz sie stanowczo ale w grzeczny wywazony sposob to stworzysz zdrowy dystans i zaczna cie szanowac - i ten profesor zrozumie ze daleko z tymi uwagami z toba nie zajedzie i zacznie uwazac co mowi.

  • malutka_mamutka 08.11.10, 12:12
    @ 10iwonka10: dzieki za rady! faktycznie to chyba najlepsze rozwiazanie. Stanowcze i kategoryczne, ale jednak nadal spokojne i przyjacielskie powiedzenie, ze takie rozmowy sa nie na miejscu. Wcale nie mam ochoty na niego donosic, to inteligentny facet, ktory moze mi pomoc zakorzenic sie na tym uniwerku i w ten sposob bede mogla spedzac mnostwo czasu z moim chlopakiem :)))

    @ exorbitante: Napisaas "Zbuduj sobie bazę do tych rozmów, dawaj przykłady ze swojego życia, ile szczęścia Ci daje bycie w związku, wyjdź defensywy. " - taka opcje tez rozwazalam. Z tym, ze on jest swietnym manipulatorem, jesli zgadzam sie z nim do pewnego stopnia to on bedzie podkreslal te pola, na ktorych sie zgadzamy, a zupelnie ignorowal te pozostale. Jednoczescie buduje 'relaxed' atmosfere prywatnosci, przyjacielskosci, intymnosci, naprawde ciezko w takiej sytuacji nagle miec zupelnie odwrotne poglady niz on (tym bardziej, ze wcale nie mam tak skrajnie odwrotnych pogladow). Staram sie byc szczera ze soba i z nim, mowie co mysle, swoje poglady przedstawiam prawdziwie, wykazuje zainteresowanie dyskusja. Czasem gram glupia i udaje ze nie wiem co ma na mysli.
    Teraz chyba przyszedl czxas zeby bardziej spolaryzowac moje poglady kontra jego, zeby wyraznie zobaczyl ze nie ma szans, zebym sie z nim zgodzila i grala jak on zaspiewa.
  • zielonomorski 08.11.10, 19:55
    malutka_mamutka napisała:

    > @ 10iwonka10: dzieki za rady! faktycznie to chyba najlepsze rozwiazanie. Stanow
    > cze i kategoryczne, ale jednak nadal spokojne i przyjacielskie powiedzenie, ze
    > takie rozmowy sa nie na miejscu. Wcale nie mam ochoty na niego donosic, to inte
    > ligentny facet, ktory moze mi pomoc zakorzenic sie na tym uniwerku i w ten spos
    > ob bede mogla spedzac mnostwo czasu z moim chlopakiem :)))

    Nie. Grać strategicznie. Humor potrafi stworzyć dystans. Po co masz cos tłumaczyć? zażartuj raz, zażartuj drugi. Humor sprawia, że mężczyzna zaczyna czuć, że za Tobą nie nadąży (jeśli zechcesz mu tym humorem wbić szpilę, a można!!!;), że jesteś poza jego zasięgiem... że nie stać go na Ciebie... To cos jak w tańcu. Ja w tańcu potrafię jak chce zalotnika, któy mnie wkurza maca migdali się... tak zdominować, w sensie puszczam jego ręce i tak szaleję, zaabsorbowana sobą, zapominając o jego istnieniu...że on nie wie, gdzie ja na parkiecie jestem ;))) I pewnośc siebie mu pikuje w dół! Naporawdę nie muszę z obrażopną miną mówić: No weź przestań! Bo jak nie, to Ci dam w buzię! Nie rób obrażonych minek do profesora. Wykorzystaj swoja przewagę nad nim - kobiecość, zabawny humor, przewrotność kobiecą, niewinny ale zjadliwy jak cholera żarcik!!! Seksapeal i humorek, ironia - to nasza broń kobieca!!!! To jest urocze. Rozbawisz go, ale nie rozgniewasz... Spasuje, zobaczysz... ;)))) Dużo uśmiechu. Uśmiech to jest tarcza... Człowieka rozzłoszczonego łątwiej zaskoczyć manipulacją... niż kobietę uśmiechcniętą, żarującą, przewrotną! ;DDDDD Wierz mi! Stara babsko jestem, po 30-tce, życie znam troszkę :))




    > @ exorbitante: Napisaas "Zbuduj sobie bazę do tych rozmów, dawaj przykłady ze s
    > wojego życia, ile szczęścia Ci daje bycie w związku, wyjdź defensywy. " - taka
    > opcje tez rozwazalam. Z tym, ze on jest swietnym manipulatorem, jesli zgadzam s
    > ie z nim do pewnego stopnia to on bedzie podkreslal te pola, na ktorych sie zga
    > dzamy, a zupelnie ignorowal te pozostale. Jednoczescie buduje 'relaxed' atmosfe
    > re prywatnosci, przyjacielskosci, intymnosci, naprawde ciezko w takiej sytuacji
    > nagle miec zupelnie odwrotne poglady niz on (tym bardziej, ze wcale nie mam ta
    > k skrajnie odwrotnych pogladow). Staram sie byc szczera ze soba i z nim, mowie
    > co mysle, swoje poglady przedstawiam prawdziwie, wykazuje zainteresowanie dysku
    > sja. Czasem gram glupia i udaje ze nie wiem co ma na mysli.
    > Teraz chyba przyszedl czxas zeby bardziej spolaryzowac moje poglady kontra jego
    > , zeby wyraznie zobaczyl ze nie ma szans, zebym sie z nim zgodzila i grala jak
    > on zaspiewa.
  • zielonomorski 08.11.10, 19:59
    >
    > @ exorbitante: Napisaas "Zbuduj sobie bazę do tych rozmów, dawaj przykłady ze s
    > wojego życia, ile szczęścia Ci daje bycie w związku, wyjdź defensywy. " - taka
    > opcje tez rozwazalam. Z tym, ze on jest swietnym manipulatorem, jesli zgadzam s
    > ie z nim do pewnego stopnia to on bedzie podkreslal te pola, na ktorych sie zga
    > dzamy, a zupelnie ignorowal te pozostale. Jednoczescie buduje 'relaxed' atmosfe
    > re prywatnosci, przyjacielskosci, intymnosci, naprawde ciezko w takiej sytuacji
    > nagle miec zupelnie odwrotne poglady niz on (tym bardziej, ze wcale nie mam ta
    > k skrajnie odwrotnych pogladow). Staram sie byc szczera ze soba i z nim, mowie
    > co mysle, swoje poglady przedstawiam prawdziwie, wykazuje zainteresowanie dysku
    > sja. Czasem gram glupia i udaje ze nie wiem co ma na mysli.
    > Teraz chyba przyszedl czxas zeby bardziej spolaryzowac moje poglady kontra jego
    > , zeby wyraznie zobaczyl ze nie ma szans, zebym sie z nim zgodzila i grala jak
    > on zaspiewa.


    Nie zdradzaj nic ze swojego życia. Buduj swoją osobista mitologię tylko na żartowaniu, figlowaniu, na abstrakcjach. Niech on nie wie o Tobie i Twoim związku zbut wiele. Po co ma tę wiedzę kiedys wykorzystać być może przeciwko Tobie! Żartuj, ale niech w żartach wraca cały czas temat naukowy: że sukces, że pierwsze strony gazet, że jakaś prestiżowa nagroda, że znasz swoją wartość, swój [potencjał... Pokaż jak bardzo pewna siebie jesteś - w sposób nie arogancki, ale w sposób uroczy. Uśmiehcnięta i żartująca kobieta - to kobieta pewna siebie. :)))))
  • zielonomorski 08.11.10, 19:35
    Nie, nie strofuj go, nie pouczaj, nie krytykuj.
    Bądź bardzo prfesjonalna.
    On wycieczka w seksulaność.
    Ty powrót do zagadnień meytorycznych.
    On znowu.
    Ty znowu.
    Niech nagranie odzwierciedla pełnię jego głupoty i bezczelności - niech dake obraz do jakiego stopnia ten facecik nadużywa władzy!!!! Bo to włądza ogromna! Myślę, że nie Ty pierwsza....

    Nagrywaj, nie krytykuj. Działaj tak, żeby osiągnąć cel - zostać na uczelni. Potem za jakis czas pokaż mu, kto tu nad kim ma przewagę. O tym piszę niżej!
  • exorbitante 08.11.10, 07:24
    a ja oszolomiona sytuacja

    Myślę, że na tym etapie musisz skupić się na walce z oszołomieniem. Zgłaszanie tego w tej formie jak na forum może okazać się nieporozumieniem, słowa profesora ze stażem kontra słowa pracownicy, znanej od miesiąca - nawet nagrywane, można interpretować różnie. Część oszołomienia wynika z faktu, że bardzo Ci na tej pracy zależy, ale to nie jest propozycja ponad wszystko, prawda?
    Zbuduj sobie bazę do tych rozmów, dawaj przykłady ze swojego życia, ile szczęścia Ci daje bycie w związku, wyjdź defensywy.
    Zapytaj koleżanki z pracy, co sądzą na temat profesora i podpytaj, czy nie wydawał się nigdy dziwny. Jego prośba o dyskrecję czym ma być podyktowana? Tym, że jesteście przyjaciółmi? Czy tym, że jesteście wspólnikami w tym dziwnym układzie? Oczyść ten wątek, bo przyjaciół nie oskarża się o molestowanie, a oprawcy nie mają prawa prosić o dyskrecję.
  • malutka_mamutka 08.11.10, 12:19
    @ exorbitante: W pracy nie mam kolezanek, pracuje na typowo 'meskim' wydziale i moi blizsi wspolpracownicy to faceci. Prosba PP o dyskrecje jest potraktowana tym dziwnym przyjacielskim ukladem. Zdecydowanie nie zachowuje sie jak oprawca, ale jak dobry kumpel, mentor, ktory mial duzo doswiadczen w zyciu i wie co nieco wiecej ode mnie i chetnie sie ta wiedza podzieli.
  • exorbitante 08.11.10, 14:16
    Ale albo przyjaciel albo molestowanie. Przyjaciel nie molestuje, a molestujący nie jest przyjacielem. Dzielenie się wiedzą jest ok pod warunkiem, że nie czujesz się wykorzystywana w sposób jaki opisałaś w pierwszym poście. Stąd propozycja wyjścia z defensywy: to co Ci nie odpowiada wyrażasz jako osoba, która też miała doświadczenia w życiu i wie czego chce.
  • zielonomorski 08.11.10, 19:38
    a jednak świadkowie bardzo by sie przydali.
    wiem co mówię.
    procesy 2 mam za sobą.... dobrze, że byli świadkowie!!!
    dobrze mówić, nie taić... dobrze komuś sie zwierzyć.
    idź do psychologa, psychiatry??? fachowca
    może on zanotuje taką wizytę i kłopot. i za kilka lat to ci sie przyda?
    nie wiem
    wiem tylko jedno - nie ma takich problemów, któych inteligentny i myślący człowiek nie rozwiąże. Uważam, że to nie jest jakaś zła sytuacja... Po tych minionych dwóch moich latach - uważam naprawdę Malutka Twoją sytuację, za ...dość trudną... ale nie dramatyczną nie traumatyczną!
  • malutka_mamutka 08.11.10, 12:14
    A tak w ogole, to ide dzis po ten czek. Niestety plan z chlopakiem czekajacym pod drzwiami moze sie nie powiesc, bo chlopak ma spotkanie ze swoim supervisorem miedzy 2pm a 3pm. Zobaczymy jak wyjdzie, trzymajcie kciuki.
  • malutka_mamutka 08.11.10, 15:38
    Wlasnie bylam w financial office zaniesc tam pewne papiery i co? I przy okazji dlai mi MOJ CZEK. Nie wspomnieli slowem o przekazywaniu czeku Panu Profesorowi. Wiec mam moj czek.
    Przy okazji zlapalam go na klamstwie, bo mam jak wol napisane w piatkowym smsie od niego: "mam twoj czek". A to nie mogla byc prawda, przeciez czekow nie drukuje sie w dwoch kopiach O.o

    Spojrzalam jeszcze raz na tego pozniejszego smsa od niego, napisanego po tym, jak sie zorientowalam, ze nie dal mi czeku podczas spotkania. W smsie pisze, ze spoko, ze moge przyjsc odebrac czek w poniedzialek. Napisal w nim ze bedzie w biurze DO 2.30pm, a nie PO 2.30pm, moj blad. Zle przeczytalam smsa. W tej chwili jest tu dokladnie 2.30pm, PP ma na skajpie ustawiony status 'nie przeszkadzac', wiec zakladam ze jest zajety albo nie ma go w biurze. Nie zamierzam sie z nim dzis w ogole kontaktowac.

    Jakiekolwiek rady BARDZO mile widziane.

    Pomyslalam tez, ze prowadzenie tego watku (chociaz jest po polsku) bedzie znakomitym dowodem na moja korzysc, w razie gdyby sytuacja miala sie eskalowac. Zawsze znajdzie sie ktos mowiacy po polsku, kto to moze policji przetlumaczyc. Wiec piszcie, komentujcie, radzcie, wszystkie sugestie sie moga przydac.

    Zaraz umre ze stresu chyba :-/
  • lonely.stoner 08.11.10, 15:54
    a ja Ci mowie ze powinnas o tym z kims pogadac- dopoki bedziesz go kryla i ukrywala ze takie cos ma miejsce dopoty bedzie tak jak jest. A jeszcze wyobraz sobie co bedzie w przyszlym roku jesli przedluza ci kontrakt???
    masz 2 opcje: 1. rozmowic sie z nim w 4 oczy, odradzam slodzenie i gadanie ze podziwiasz jego intelekt, hallo!! kobieto, on ma 50 pare lat, ty 23 mloda atrakcyjan laska, dla takiego starego dziada wystarczy ze sie usmiechniesz a on juz sobie kreci we lbie niewiadomo jakie scenariusze ze na niego lecisz albo co - jak myslisz ile 23 letnich panienek ma ochote spedzac czas na pogaduszkach z takim starym prykiem?? powiem ci- zero lub zadna, ewentualnei naiwna gaska jak ty ktora myslala ze znalazla sobie mentora w osobie profesora hehe, i tak strasznie mu sie chce gadac o filozofii i zyciu z 23letnia laska z Polski, nie dlatego ze ma fajen cycki a dlatego ze ma super swiatopoglad. Zejdz na ziemie. Jesli bedziesz z nim nadal spedzac czas na pogaduszkach i jeszcze lechtac mu ego to facetowi raczej nie przejdzie. Po prostu mu powiedz ze nie masz czasu a jak zacznie gadki o seksie to mu powiedz ze sie czujesz z tym niekomfortowo i sobie nie zyczysz. Kropka. Nie tlumacz dlaczego i po co.
    opcja 2. Od razu idziesz i zglaszasz cala sytuacje, nie musisz od razu mowic ze on cie moelstuje seksualnie ale ogolnie powiedz dokladnie co do ciebie mowi, jakie zwroty, kontekty wszsytko i ze czuejsz sie z tym bardzo nie wygodnie, nie wiesz co masz o tym myslec i prosisz o zmiane supervisora- wtedy nie bedziesz z nim musiala drugi rok sie meczyc.

    --
    www.youtube.com/watch?v=sSuJ9b96w9U
  • malutka_mamutka 08.11.10, 17:10
    @ lonely.stoner: Dzieki za rady, bardzo dobitnie przedstawiles ta sytuacje. Masz racje, moja otwartosc na rozmowy z ludzmi i na rozne swiatopoglody mogla tu zostac zinterpretowana opatrznie - jako zainteresowanie jego osoba. Nastepnym razem jak cos zacznie, to mu powiem kategorycznie ze nie zycze sobie takich rozmow, bo sa one nie na miejscu.
    Sytuacje moge zglosic, ale to niewiele mi da - supervisora mi nie zmienia, bo to wlasnie ON mnie zatrudnil.

    Co do czeku, to okazalo sie, ze wypisana na nim suma jest nizsza niz sie spodzewalam. Pojde zaraz do biura finansowego sie zapytac, jak oni to wyliczyli. Mozliwe (chociaz malo prowadopodobne|) ze byly dwa czeki: jeden na mniejsza kwote (poniewaz zaczelam prace pod koniec miesiaca), a drugi na wieksza kwote (ten ktory dostalam). Mozliwe, ze on ma ten pierwszy czek. Ale sytuacja taka jest wielce nieprawdopodobna. Anyway, ide zaraz do biura sie wypytac jak oni mi wyliczyli kwote na tym czeku.
  • princess_yo_yo 08.11.10, 17:28
    research assistants nie sa zatrudniani bezposrednio przez profesorow bo uniwersytet ani poszczegolne departamenty to nie sa prywatne folwarki tak jak w pl. research assistants sa zatrudniani na potrzeby poszczegolnych projektow/departamentow i caly proces sklada sie z kilku etapow, dobrze dokumentowanych na potrzeby HR - wlacznie z komisja ktora finalnego kandydata zatwierdza. tutaj nawet egzaminow ani pisemnych prac semestralnych nie ocenia jeden prowadzacy tylko zespol + externals spoza uniwersytetu. w zwiazku z powyzszym nie zatrudnia sie takiej osoby na 2-3 miesiace a potem przedluza kontrakt, to juz jest totalna bzdura. czek dostaje sie razem z payslip i tam jest wszystko napisane. przestan koloryzowac i zmyslac jesli chodzi o takie szczegoly to moze latwiej bedzie wziac na powaznie twoj sexual harrasment problem o ile tenze w ogole istnieje.
  • malutka_mamutka 08.11.10, 18:08
    Pozwol ze wyjasnie. Zostalam zatrudniona na 3 miesiace nie jako research assistant tylko jestem wpisana jako "temporary student placement", a on mi powiedzial ze jestem jego Personal Assistant. Zwa jak zwal. Dlaczego na 3 miesiace? Bo tylko na tyle mozna kogos zatrudnic w UK jesli pozycja nie jest wczesniej oglaszana.
    Co do wybierania osob na stanowisko research assistant, to wlasnie ON jest na tym uniwersytecie za to odpowiedzialny, jest dyrektorem wlasnie od badan! Nie potrzeba zadnej komisji! I sugerowal, ze moze mi taka pozycje zalatwic, co jest prawda, bo to LEZY w jego mocy. On moze kreowac nowe stanowiska, jesli uzna, ze jest taka potrzeba i ze dana osoba moze zrobic cos sensownego.

    Co do czeku, wrocilam wlasnie z financial offica gdzie dowiedzialam sie, ze nie ma zadnego drugiego czeku, ze kwota jest nizsza bo jest opodatkowa. Czyli co do pieniazkow nie mam zadnych ale. Ale sytuacja jest jasna. Dalej gram glupia, nie powiedzialam mu ze odebralam czek (bo przeciez mam mysle, ze on go ma). Za to spytalam sie go w mailu kiedy moglabym wpasc po ten czek jutro, skoro dzis sie nie udalo.

    "przestan koloryzowac i zmyslac jesli chodzi o takie szczegoly" - to zdanie totalnie nie rozwalilo. Czy naprawde ktos mysli, ze ja sobie ten problem wymyslilam, zeby tylko miec publike na forum gazety? Rece opadaja.
  • princess_yo_yo 08.11.10, 18:48
    nie wiem co sobie wymyslilas a co nie ale trudno uwierzyc ze
    1) ktos jest dyrektorem od wszystich badan na uniwersytecie i sam podejmuje decyzje co do zatrudniania research assistants - byloby to po prostu glupie, z punktu widzenia firmy jaka jest uniwersytet, tak sie nie robi, nie wiem jak to prosciej wytlumaczyc
    2) osoba rozwazana na stanowisko research assistant w jakimkolwiek departamencie nie ma pojecia o istnieniu podatkow

    temporary student placement, personal assistant i research assistant to sa bardzo rozne stanowiska, zwlaszcza w tak zbiurokratyzowanych instytucjach jak uniwersytety. proponuje powrot do rzeczywistosci, zorientuj sie jak to wszystko dziala, sytuacja ktora opisujesz jest nieprawdopodobna, chyba ze w swej naiwnosci wierzysz we wszystko co uslyszysz i od forum oczekujesz tego samego.
  • kadfael 08.11.10, 18:50
    Dalej gram glupia, nie powiedzialam mu ze odebralam czek (bo przeciez mam mysle, ze on go ma). Za to spytalam sie go w mailu kiedy moglabym wpasc po ten czek jutro, skoro dzis sie nie udalo.

    Ale po co to zrobiłaś?! Odebrałaś czek i koniec sprawy. Po co sama brniesz w to dalej, wysyłasz do niego jakieś maile?! No po? Przecież to oczywiste, że on to odbierze jako wyraz zainteresowanai swoja osobą. A jeszcze jak gdzieś przypadkiem się dowie, że ten czek odebrałaś, to w ogóle.
  • po-trafie 08.11.10, 18:59
    wlasnie tez sie nad tym zastanawiam. do tej pory czystalam, wspolczulam, przejmowalam sie. tez jestem w UK i jako tako rozumiem sytuacje ale..
    1. jak moze nie wiedziec ze sa podatki i ze sie je placi? Kwota podawana przy zatrudnieniu jest zawsze kwota netto, od tego odchodza skladki na ubezpieczenie i podatek, w przypadku pierwszy pracy w uk dosc wysoki, dopiero pozniej (po koncu roku podatkowe) przyznaja ci prawidlowy kod podatkowy i masz prawo do zwrotu nadplaconego podatku;
    2. po co w to brnie? zamiast wyslac mu maila, ze odebrala czek, a nastepnym razem w trakcie rozmowy jasno powiedziec, ze tematy prywatne sa krepujace;
    3. swoja droga.. wychodzi na to, ze autorka nie ma dobrej pracy i chce ja utrzymac, tylko ma nadzieje, ze rzeczony pan jej te prace zalatwi, jak obiecal. Obiecal +- w tym samym czasie gdy sugerowal zwiazki intymne...
  • glasscraft 08.11.10, 18:58
    malutka_mamutka napisała:

    > Dlaczego na 3 miesiace? Bo tylko na tyle mozna kogos zatrudnic w UK jesli pozycja nie jest wczesniej oglaszana.

    A to od kiedy? Musialo sie cos chyba zmienic w ciagu ostatniego tygodnia...
    --
    If God doesn’t exist, and you live as though He doesn’t exist, you have no losses. If God doesn’t exist, and you live as though He does, you have no losses but gain the advantages of a better life. If God does exist, and you live as though He doesn’t, you lose big time. If God does exist, and you live as though He does, you have no losses and gain everything. - Pascal's wager
  • princess_yo_yo 08.11.10, 19:44
    wewnetrzny regulamin uniwersytetu moze wprowadzac takie wymaganie, ale jesli tak wlasnie jest to tymbardziej niemozliwa jest sytuacje gdzie kogokolwiek zatrudnia sie z pominieciem dzialu hr i odpowiednich procedur i ze takie decyzje jedno-osobowo podejmuje jakikolwiek profesor mimo ze napisal 2 albo i 10 ksiazek.
  • zielonomorski 08.11.10, 20:21
    to co mówisz ma sens..
    ale Malutka widać, że jest inteligentna - więc wie, jak tam u niej jest. :P
  • zielonomorski 08.11.10, 20:10
    > Co do wybierania osob na stanowisko research assistant, to wlasnie ON jest na t
    > ym uniwersytecie za to odpowiedzialny, jest dyrektorem wlasnie od badan! Nie po
    > trzeba zadnej komisji! I sugerowal, ze moze mi taka pozycje zalatwic, co jest p
    > rawda, bo to LEZY w jego mocy. On moze kreowac nowe stanowiska, jesli uzna, ze
    > jest taka potrzeba i ze dana osoba moze zrobic cos sensownego.

    Koniecznie! Ale to koniecznie!!! - wiem co mówię. Agathe Christie czytałam już w wózku, ze smoczkiem w buzi! ;DDD - nagraj rozmowę na temat:
    Panie profesorze? czy na epwno uważa pan, że warto mnie zatrudnić? Proszę powiedzieć, czy mam predyspozycje. Co Pan we mnie ceni? czy przydam sie w tej roli uczelni. Koniecznie!!!!! To będzie rozmowa kluczowa! Po podaniu - ewentualno-potencjano-hipotetycznym ;) - tego nagrania do wiadomości opinii publicznej... jest on spalony! nikt o nim nie pomyśli" the roght person on the right place. Rozumiesz? Nie znokautujesz go jako faceta ( to też!!! przy okazji!!) - ale jako osobę piastującą takie stanowisko - co najważniejesze!!!!. Rozumiesz? Kluczowe nagranie po prostu. A jeśli po ttym, jak będzie Cię zachwalał - nie zechce zatrudnić... no to as w rękawie. Nokaut! Bo wszyscy będą wiedzieć, o co mu tak naprawdę chodziło.....

    > Co do czeku, wrocilam wlasnie z financial offica gdzie dowiedzialam sie, ze nie
    > ma zadnego drugiego czeku, ze kwota jest nizsza bo jest opodatkowa. Czyli co d
    > o pieniazkow nie mam zadnych ale. Ale sytuacja jest jasna. Dalej gram glupia, n
    > ie powiedzialam mu ze odebralam czek (bo przeciez mam mysle, ze on go ma). Za t
    > o spytalam sie go w mailu kiedy moglabym wpasc po ten czek jutro, skoro dzis si
    > e nie udalo.
    Super! jak czytam Twoje posty - uważam, że to świetnie rozegrasz. IQ170 dziewczyno! Brawo!!!!! :DDDDDDD Polki są z Ciebie dumne! Walcz o godność naszą i waszą! :))))) Co za cholerny Angol.... idiota. a może to nie na tle narodowościowym ;) Po prostu młoda ładna babka... a tu stary dziadyga z ideami szczęściotwórczymi ;)

    > "przestan koloryzowac i zmyslac jesli chodzi o takie szczegoly" - to zdanie tot
    > alnie nie rozwalilo. Czy naprawde ktos mysli, ze ja sobie ten problem wymyslila
    > m, zeby tylko miec publike na forum gazety? Rece opadaja.

    Eeeeee..... spokojnie ;))) Właśnie nie oburzaj się, nie gotuj - żatruj! Żłap megadystans do profesorka-idioty i chama! Niech jego zachowanie Cię nie wyprowadza z rówznowagi. Bądźojrzała emocjonalnie. Ktoś, kogo nie szanujesz, nie poważasz - nie jest w stanie plinąć tak, żeby opluć Ciebie, żeby Cię zdenerwować. Opluje tylko włąsne nogi. Ja niedawno tej prawdy sie nauczyłam... I lekcję zapamiętam na zwawsze. Chamy są na świecie, jest różne plugastwo... a Ty bądź sobą. A dystans/ żarcik/ swój świat/ swoje zdanie Twoją tarczą!!! Amen. Wielebny Zielonomorski :DDD
  • zielonomorski 08.11.10, 19:47
    malutka_mamutka napisała:

    > @ lonely.stoner: Dzieki za rady, bardzo dobitnie przedstawiles ta sytuacje. Mas
    > z racje, moja otwartosc na rozmowy z ludzmi i na rozne swiatopoglody mogla tu z
    > ostac zinterpretowana opatrznie - jako zainteresowanie jego osoba. Nastepnym ra
    > zem jak cos zacznie, to mu powiem kategorycznie ze nie zycze sobie takich rozmo
    > w, bo sa one nie na miejscu.
    > Sytuacje moge zglosic, ale to niewiele mi da - supervisora mi nie zmienia, bo t
    > o wlasnie ON mnie zatrudnil.

    Ja tak nie uważam, że to Twoja wina. D;laczego kobiety w takich sytuacjach głupio uważają, że to ich wina. mam 32 lata... Ty 23. To nie jest Twoja wina! Słuchaj... w jednym z wpisów piszesz, że strzeliłąbyś buraka nagrywając go, że byś się denerwowałą... Jesteś młoda kobieta, wrażliwa... inteligentna. AS profesorek to szczwany lis. Wystarczy że na Ciebie spojrzał i wiedział, ze nie jesteś lafirynda. Tu on przegiął! NIe Ty!!!! A poroizmawiać na takie tematry, zwłąszcza że facet doświadczony i inteligentny?... Nie widzę problemu... Po prostu to mistz manipulacji i sobie Cierbie wybrał na ofiarę. Syndrom ofiary trochę - to nie wina kata, myśli ofiara, to wina moja. Bo ta zupa byłą za słona :P
    Nie daj sobie wmówić takich pierdół! Nigdy!
  • zielonomorski 08.11.10, 19:41
    Nagrywaj. Idź po ten czek! Udaj, że go nie masz....
    Forum... hm... to żaden dowód.
    Znajdź jeszcze jednego / lepiej dwóch zaufanych świadków poza chłopakiem.
    grupa wsparcia kobiet molestowanych w pracy... idź tam!!!! znajdź świadków!!! bo naprawdę on Ci może zniszczyć nauklową karierę, jak mu nie dasz... dupy, cham jeden.
  • leeloo2002 05.03.11, 19:59
    A po cholerę miałabyś iść po czek, który odebrałaś w financial office?
    Mam wrażenie ze ta sytuacja z nim Cię trochę kręci skoro wdajesz się z nim w 2 godzinne rozmowy i rozważasz pojscie na to spotkanie.
  • zielonomorski 08.11.10, 19:26
    Malutka odpowiada malutkiej :)

    Spokojnie i jeszcze raz spokojnie. Bardzo intrygujący wątek. Sytuacja trudna - ale potraktuj to jako tekst na inteligencję, także emocjonalną. Swoją, rzecz jasna. Kup dyktafon cyfrowy i przećwicz nagrywanie ludzi do poniedziałku - nie mówiąc im o tym; tak, żeby sie nie denerwować w poniedziałek.

    Idziesz w poniedziałek. Czeku może nie odebrać, możesz znowu zapomnieć... ;) Nagrywasz go, może nawet lekko podpuszczasz. Zwracasz sie do niego z imienia i nazwiska!!! W rozmowie podajesz maksymalnie duz oszczegółów - ważna jest też data i Twoej imię... Nazwisko. Tu poziom trudności testu na inteligencję nieco wzrasta. Wpleć swoje nazwisko - to może być żart... coś w rodzaju: mój atrykuł zrobi w Anglii furorę. znajdzie sie na pierwszych stronach Timesa... z nagłówkiem: Polka... Malutka Mamutka.... itede...

    Wychodzisz. Odtąd nagrywasz wszystkie rozmowy z nim... Na spokojnie, na chłodno, na zimno. Jesteś inteligentna, to się wyczuwa, myślę, że test wypełnisz na IQ 170...

    Chłopak. Dobrze, żeby wiedział jak najwięcej. Ale powiedz o tym jeszcze komuś. Kilku zaufanych świadków. To ważne. Mieliśmy problemy rodzinne i proces karny - nie z naszej winy, my byliśmy pokrzywdzeni. Wiem, co mówię. Nie ma sesntymentów - jeśli ktos narusza Twoje granice, Twój spokój, Twoje prawo do emocjonalnego komfortu i wreszcie, Twoje poczucie własnej godności. Jak pan profesorek.

    Lawirujesz. Nie robisz nic głupiego i pochopnego. Dorpwadzasz inteligentnie do sytuacji - ze zostajesz na uczelni. Nagrywasz - non stop!!! To Twój drugi etat ;DDDD Sugerujesz, że zatrudnienie Cię mu wynagrodzisz po tym fakcie... Ale nagraj, że jesteś Polką, że jesteś ambitna, że jesteś pracowita, że zasługujesz na to, by zostać - z przyczyn obiekltywnych, a nie dlatego, że sie z nimj prześpisz!Powiedz to wprost. Będziesz miała ogromną satysfakcję - co więcej. Zapytaj, czy tak nie uważa? Że zasługujesz na bycie zatryudnioną? Zapytraj jak wypadasz na tle innych jego pracowników naukowych/podopoiecznych. Malutka... wrób go z klasą....

    I zostajesz na uczelni. Zrób wszystko, żeby zostać, tylko nie daj dupy, proszę! Zmieniasz promotora stopniowo... Po co Ci taki cham? Mija kilka lat. Twoja pozycja w świecie naukowym jest niekwestionowana. I wówczas, jeśli będziesz miała czas, ochotę, fantazję... i, być może przede wszystkim, jeśli zechcesz pomóc innym kobietom traktowanym w taki sposób... wytaczasz mu proces... Masz nagrania, masz świadków, masz pozycję. Nie chodzi o zemstę. Chodzi o to, żeby inne kobiety wiedziały, że można, że znalazła sie odważna, mądra! Chodzi także o to, żeby inni profesorowie wiedzieli, że ryzykują, że nie są bezkarni wobec POlek, Rosjanek, Ukrainek - kobiet z gorszego świata, któym zależy, aby zainstnieć w ich lepszym świecie... Za jaką cenę - pytanie otwarte... Każda ma własną. Mam nadzieję, że Ty Malutka, jesteś bezcenna.

    Pokaż klasę. Pokaż inteligencję. Pokaż mu za kilka lat - jak to jest... być poniżonym... Nawet jeśli nie wygrasz... nic nie tracisz. A gazety napiszą i będzie się wstydził. I żona sie dowie. A na zakończenie prcesu zapytaj, czy nadal wierzy w słuszność swojej idei 'maksymalizacji szczęścia'......
  • zielonomorski 08.11.10, 19:28
    ja na szczęście zakupiłam dykatafon cyfrowy.
    to pozwoliło mi na nagranie pewnego pedofila.
    i też się denerwowałam.

    kup dyktafon cyfrowy. to nie są duże pieniądze. stawka jest wysoka, pamietaj... inaczej będziesz sprzątać!
  • malutka_mamutka 08.11.10, 20:58
    Dziekuje wam wszystkim za rady!

    Sytuacja sie troche rozkrecila. Wiec wyslalam mu maila z pytaniem o to czy moge jutro odebrac czek i wrzucilam w tego maila pare pytan zwiazanych rowniez bezposrednio z moja praca, zeby nie bylo, ze pisze tylko o czeku. W carbon copy maila dorzucilam mojego innego (mniej waznego) supervisora. (Teoretycznie oboje sa moimi supervisorami - wiem ze to idiotyczne - ale faktycznie glownie PP sie mna interesowal, Drugi Pan wiecznie nie ma czasu zeby sie ze mna spotkac i pogadac o pracy). Fakt wrzucenia Drugiego Pana do carbon copy spowoduje, ze ów Pan sie dowie o jakims czeku, ktory PP rzekomo odebral w moim imieniu. Dostalam odpowiedz (do mnie i Drugiego Pana w carbon copy) o tresci: "Bede jutro na calodniowym spotkaniu, ale dam ci znac jak z niego wyjde". I tyle, ani slowa na temat czeku czy na temat pytan o moja prace. Po chwili napisal kolejnego maila (juz tylko do mnie) o krotkiej tresci "Jaki czek?". Odpisalam (tylko mu), ze " No ten czek, w ktorym mi napisales w smsie w piatek, ze go masz." Do tego ponowilam pytania zwiazane z praca, ktore wczesniej zignorowal. Nic nie odpisal.

    Podsumuwujac: gram debila. Ale koles wie, ze debilem nie jestem. Teraz pewnie poci z niepewnosci, bo cos idzie nie po jego mysli. Jutro mozliwe, ze sie z nim spotkam, na pewno do tego czasu bedzie mial juz obmyslona strategie dzialania. Umieram z ciekawosci co wymysli teraz. W miedzyczasie grzecznie wypelniam swoje obowiazki :)

    Jutro kupie dyktafon, potestuje go sobie w ciagu dnia, a wieczorem final. Naprawde nia mam ochoty mu psuc zycia, ale chce, zeby zrozumial, ze jesli nie bede miala innego wyjscia to to zrobie.

    Jesli macie jakiekolwiek rady, to zamieniam sie w sluch. Do tej pory naprawde bardzo mi pomogliscie, bez odpowiedzi na tym forum pewnie nadal bylabym na etapie checi polubownego 'dogadania sie'. dzieki!

  • zielonomorski 08.11.10, 22:50
    to jak choć troszkę pomogliśmy - to super. polecamy się :)

    moja rada jeszcze jedna - świadkowie...
    nagrania to nie taki dowód do końca... niestety!
    najlepiej jak świadek to osoba nie związana z Tobą emocjonalnie - psycholog (potem można z dobrej profesjonalnej poradni ew. wziąć wypis od psychologa, nawet po wielu miesiacach... dotyczący celu wizyty, daty... Wiem, bo tak robiłam. To dobry dowód w sądzie... !). Idź, nawet emocjonalnioe taka jedna wizyta może być ok. A jak wybierzesz dobrego fachowca - to i formalnie cos doradzi...

    Na pewno także sąś fora prawnicze, albo jakiś telefon zaufania... Warto dopytać, jak postępować. Wiesz... żebyś potem sobie w brodę nie plułą, że coś Cię omnęło w wyniku głupiego zaniedbania... Zabezpiecz się, tak w razie czego. Nie żałuj pieniędzy, energii i czasu... Taki żal szybko mija. Gorzej z żalem na zmarnowaną życiową szansą. U jakiegoś prawnika też warto, żeby został ślad, że byłaś... Takie zostawianie odcisków stóp tu i tam jest bardzo dobre... Potem w razie potrzeby - to cenne kontakty! Ja poszłąbym na płatną konsultację do jakiejś niezłej kancelarii, piperzyć kilka groszy. I niech Ci założą teczkę.

    Możesz także napisać do jakiegoś Rzecznika... Dość ogólnikowo... Ale to też będzie ślad, że cos tam pewien bliżej nieokreślony profesor kombinował i dziewczyna radziłą się...

    Zostaw jak najwięcej przemyślanych, sesnownych śladów! Mówię serio.

    Trzymamy kciuki tu u nas w Polsce kochanej! :)
  • zielonomorski 08.11.10, 19:43
    nasz Zygfrydek, jak zawsze świetnie zorientowany w temacie.
    nasz chluba narodowa, towar eksportowy... Teraz POlska! Teraz Zygfryd! ;DDDD
  • metamorphosis4 08.11.10, 20:59
    Nie rozumiem zupełnie Twojego postępowania. Zamiast jak najszybciej wyplątać się z głupiej sytuacji zaczynasz się bawić w jakies gierki, które moga wyłącznie Tobie zaszkodzić. Odebrałaś czek? OK. Trzeba było napisac mu maila, że chyba zaistniało nieporozumienie, bo czek dali Ci w finansowymi i czy on ma jakiś drugi, o którym nie wiesz. Proste, a Ty brniesz bez sensu.
    Co do dalszego postępowania sprawa tez jest dośc prosta według mnie. Należy zastosowac klaryfikację i to w formie żartu najlepiej. Jak on zaczyna tymi ogródkami nawiązywać do potencjalnego romansu, to Ty ze smiechem mówisz cos w rodzaju "mam nadzieję, że Pan profesor nie zamierza swoich swobodnych zasad wypróbowaywac na naiwnej studentce z Polski. To byłoby niemoralne, i oboje znaleźlibyśmy się w niezręcznej sytuacji"
    Ewentualnie jeśli jeszcze kiedyś dojdzie do sytuacji, że zapyta Cie czy te rozmowy sa dla Ciebie niewygodne odpowiedz mu wprost "rozmowy są interesujące, o ile nie stanowią wstępu do molestowania w miejscu pracy. To juz nie byłoby OK, ale o to Pana Profesora nie podejrzewam. Chyba sie nie mylę?" i uprzejmy usmiech w załączniku.
    Ja na Twoim miejscu nie bawiłabym się raczej w żadne nagrywanie, zgłaszanie gdziekolwiek i tym podobne sztuczki. Łatwo możesz sobie tym zaszkodzić. Musisz ukrócić sytuację w taki sposób, żeby go nie urazić, ale tez zachować godność i pracę.
    To oczywiście moje zadnie, a Ty zrób jak uważasz.
    --
    Niektórzy szczycą się tym, że mówią to, co myślą nie wiedząc o tym, że... nie myślą
  • zygfrytt 08.11.10, 22:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zielonomorski 08.11.10, 22:32
    zygfrytt napisał:

    > Rozwiązanie jest banalne, wystarczyło powiedzieć "spierd*laj", ale kur*a od poc
    > zątku chciała coś ugrać.

    Zygfryd... kto cie tak skrzywdził? mama?
  • zygfrytt 08.11.10, 23:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zielonomorski 08.11.10, 23:58
    ty jesteś sam tak ostro poje*bany, że jeb*ć mnie już nie dasz rady...
    a poza tym :))) stary... jest KTOŚ u mnie taki, że wiesz.... :)
    Zajebiście Zajebista Zielonomorska
  • zygfrytt 09.11.10, 00:04
    Twój pies.
  • zielonomorski 09.11.10, 00:10
    nie... żmija synek:

    www.youtube.com/watch?v=UYxxgvA8rlM&feature=related
  • zielonomorski 09.11.10, 00:11
    znaczy snake

    taki snake dance mam co wieczór :PPP
  • malutka_mamutka 08.11.10, 23:39
    Witam ponownie :) Swietne jest to, jak niektorzy na tym forum mi kibicuja :)
    Naprawde mi sie milo zrobilo.

    Wasze rady jednak roznia sie bardzo, niektorzy sugeruja, zebym wzielam sie za to bardzo powaznie (prawnicy, psychologowie, slady, organizacje kobiece), a niektorzy sugeruja, zebym obrocila to w zart i byla urocza, czarujaca, ale ostra jak brzytwa i nie bawila sie w nagrywanie. Wydaje mi sie, ze najodpowiedniej bedzie zrobic cos po srodku: czyli nagrywac, ale jednoczesnie byc pewna siebie kobieta z poczuciem humoru i pewnej zlosliwosci. Zobaczymy jak on to rozegra i postaram sie dostosowac do sytuacj i zagrac jedna z ponizszych rol:
    * urocza, zabawna, pewna siebie babke z poczuciem humoru, a jednoczesnie pokazac, ze jestem swiadoma tej sytuacji i pol zartem, pol serio komentowac jego amory np. mowiac, ze "Pan Profesor chyba by sie nie dopuscil czegos takiego... etc." Dyktafon caly czas wlaczony.
    * pewna siebie, swiadoma sytuacji kobiete, ktora chcialaby po prostu tu pracowac, miec swiety spokoj, wyraznie okreslilabym, ze w tym miejscu odcinamy sie od dziwnych rozmow i ze nie zycze sobieich wiecej, bo sa nie na miejscu. Czyli grzeczna odmowa, ale na powaznie. Dyktafon ON.

    Co do sytuacji, to tak:
    Ostatni jego e-mail zakonczony byl zdaniem, ze postara sie ze mna spotkac jutro, jesli da rade. Wiec spotkanie bedzie jutro lub pozniej. Dyktafon kupie jutro rano. No coz, zobaczymy jak to wyjdzie. W sumie nie zarabiam tu kokosow, ale bardzo bym chciala tu zostac ze wzgledu na chlopaka - bardzo fajnie jest pracowac w tym samym budynku co on. Wspolne lunche itp. :) No i jestem bardzo zakochana :)))
  • zielonomorski 08.11.10, 23:56
    :)
    ja byłam kiedys trakże w takiej podobnej potrzebie... i mi takie popisanie tu i poradzenie sie ogromnie pomogło. spłacam dług wdzięczności ;)

    pewnie, że rady będą sie wykluczać. słusznie, że wyciagasz z tego jakąś wypadkową. sama będziesz najlepiej wiedziała, co robić... na razie spokojnie. ale jakbyś wyczuła, że będzie chciał Ci autentycznie zaszkodzić - to ostrzej...
    Dobieraj broń tak, jak ta piękna młodziutka wojowniczka w "Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku", walcząca z tą drugą, troszke starszą :) po kolei, któaś będzie skuteczna na pewno :)

    dobranoc :) skończyłaś studia w Polsce? Czy można wiedzieć jaki kierunek? :)
  • zielonomorski 09.11.10, 00:16
    yyy to chyba ta starsza zmieniała bronie...
    tak sobie przypominam tę scenę
    zaraz aż znajdę na jutjubie

    dobranocka
  • zielonomorski 09.11.10, 00:17
    yyy to chyba ta starsza zmieniała bronie...

    ... :)))) gadam ja mój siostrzeniec
    on używa słowa broń w liczbie mnogiej... w krew mi weszło!!! :DDD
  • malutka_mamutka 09.11.10, 22:35
    Jestem na ostatnim roku studiow w Polsce (Biznes i Technologia - ot taka dziwna nazwa kierunku). Wszystkie zajecia odbebnilam awansem na 4tym roku, wiec teraz zostala tylko magisterka :)
  • zygfrytt 08.11.10, 23:56
    Bździsz jak 15 latka nie wiedząca czego chce, prowokujesz całe zajście , a potem wycofujesz się szukając haków z dyktafonem w kieszeni oskarżając o molestowanie, na miejscu chłopaka i profesorka ulotnił bym się od takiej żmijki.
  • zielonomorski 09.11.10, 00:05
    o umiesz po naszemu... po wczesniej leciałęś jakimś sanskrytem czy innym swahili.
  • kadfael 09.11.10, 10:54
    Do tej pory myślalam, że rzeczywiście jesteś w pracy molestowana seksualnie i nie wiesz co robic. Teraz wyraźnie widać, że albo sobie jaja robisz, albo chciałabys, ale sie boisz. Ech... szkoda czasu i atłasu na takie panienki.
  • mary_an 08.11.10, 23:16
    > Dyskusja byla arcyciek
    > awa, chociaz bylo absolutnie jasne, do czego on zmierza.

    To po co z nim brniesz w takie dyskusje? Widac, ze facet ci imponuje i chetnie wdajesz sie z nim w jakies dziwne rozmowy. Ja tez mialam takiego profesora, mojego promotora na studiach - co on probowal sprowadzac rozmowe na dziwne tematy to ja milczalam i jak juz sobie pogadal wracalam do tematu. Byl moim promotorem, nigdy nie skladal mi zadnych propozycji ani nic nie wyznawal bo widzial, ze mam go gdzies. Chcialam po prostu napisac moja prace i do widzenia, on byl mi potrzebny do konkretnych uwag dotyczacych pracy.

    Czyli przychodzilam do niego z konspektem pracy i spisanymi pytaniami, omawialismy punkt pierwszy, on zaczynal swoje dywagacje, ja uparcie milcze, zero reakcji ani zainteresowania, jak sie wygadal to mowilam: 'przejdzmy wiec do punktu drugiego, czyli zastanawia mnie co pan mysli o drugim rozdziale a konkretnie o tej i o tej czesci". Rozmowy z nim byly ciezkie, na szczescie bylo ich tylko kilka.

    Czyli najlepsza rada - po pierwsze, staraj sie go unikac - zbieraj pytania i chodz do niego raz na jakies czas, ze jest twoim supervisorem nie znaczy, ze musisz go widziec codziennie. Po drugie, nie wdawaj sie w zadne prywatne dyskusje. On zaczyna swoje a ty znajdz jakis sposob postepowania. Albo powiedz mu "przepraszam, ale to sa moje prywatne sprawy i wolalabym wrocic do tematu mojej pracy badawczej", albo "mysle, ze takie tematy sa nie na miejscu, czuje sie skrepowana rozmawiajac z panem na takie tematy", lub "wlasciwie to nie przyszlam tutaj rozmawiac na temat panskiej zony tylko mojego nowego artykulu", albo po prostu przyjmij strategie ingorowania i sprowadzania rozmowy na tematy zawodowe, jak przerobisz wszystkie punkty na kartce grzecznie dziekujesz i wychodzisz. Moze sprobuj wciagnac kogos jescze w te wasze spotkania, pod pretekstem tego, ze jakas kolezanka/kolega ci pomaga czy cos takiego.

    Sytuacja z przelozonym jest o tyle ciezka, ze nie powiesz mu wprost, zeby sie odwalil, jak mowie kazdemu innemu. Niestety, nie jestes tutaj bez winy - takie osoby wyczuwaja, kto da sie wkrecic w takie sytuacje i zastraszyc, a z kim nawet nie ma co probowac. Poniewaz od poczatku bylas zbyt mila i mu pozwalalas na takie gadki a wrecz chetnie w nich uczestniczylas, gosc sie rozpanoszyl. Jestem pewna, ze moj byly promotor robil podobne podchody co ze mna z innymi dziewczynami, ale w moim przypadku szybko zobaczyl, ze ja sobie po prostu na takie cos nie pozwole. Musisz sprowadzic wasze kontakty na tory tylko i wylacznie zawodowe, niewykluczone, ze bedzie cie to kosztowalo utrate pracy. Moze zorientuj sie, czy jest jakas osoba na uniwerku, ktora zajmuje sie takimi sytuacjami, moze uda sie zalatwic przeniesienie do innego wydzialu. Mysle, ze otwarta wojan z tym gosciem wiele nie da, bo tak de facto on nic nie zrobil, tylko prowadziliscie rozmowy na tematy prywatne za obopolna zgoda i on costam tylko sugerowal. Przynajmniej tak to wyglada z opisu.
  • zielonomorski 09.11.10, 00:04
    Od miesiąca mojej bytności tu to jest trzeci wątek, któy mnie tak zafrapował! Że zamiast iść spać, piszę! ;)

    Moze spr
    > obuj wciagnac kogos jescze w te wasze spotkania, pod pretekstem tego, ze jakas
    > kolezanka/kolega ci pomaga czy cos takiego.
    hm... w sumie fajny pomysł... przynajmniej przejściowo...

    Niestety, nie jestes tutaj bez winy - takie o
    > soby wyczuwaja, kto da sie wkrecic w takie sytuacje i zastraszyc, a z kim nawet
    > nie ma co probowac. Poniewaz od poczatku bylas zbyt mila i mu pozwalalas na ta
    > kie gadki a wrecz chetnie w nich uczestniczylas, gosc sie rozpanoszyl.
    Tak, kobieta zawsze jest winna. Bo Bóg dał jej piękne oczy i usta... No normalnie sprowokowała! Tak! czarownica! spalić na stosie! Bzdura!!!!

    Jestem p
    > ewna, ze moj byly promotor robil podobne podchody co ze mna z innymi dziewczyna
    > mi, ale w moim przypadku szybko zobaczyl, ze ja sobie po prostu na takie cos ni
    > e pozwole.
    Towarzyszko, gratulujemy wspaniałej postawy. Proszę zgromadzonych o brawa. Patrz: Rejs :P

    Mysle, ze otwarta wojan z tym go
    > sciem wiele nie da, bo tak de facto on nic nie zrobil, tylko prowadziliscie roz
    > mowy na tematy prywatne za obopolna zgoda i on costam tylko sugerowal. Przynajm
    > niej tak to wyglada z opisu.
    Masz dużo racji... Ale wojna podjazdowa? Taka babska partyzantka? ;DDD
  • zielonomorski 10.11.10, 16:45
    natknęłam sie na inny wątek Malutkiem mamutki... ona jest faktycznie troszke liberalna ;)
    punkt dla Ciebie w temacie - że być może za bardzo sobie pozwalała ;) i te rozmowy wymknęły się w pewnym momencie spod kontroli...

    :) pozdrawiam!
  • kapselodtymbarka 10.11.10, 12:21
    podejrzewam, ze to moze byc typ zwyklego popisującego się flirciarza. twój duży błąd, że na początku tego nie przerwałaś, jeśli ci to nie odpowiada. w ten sposób on rozumie to tak, że wszystko jest ok, nie protestujesz, a jego rozmowy z podtekstami to jak gdyby ktoś pytał w koncu tylko dyskusje intelektualne. może w pierwszym momencie trochę ci to zaimponowało? zresztą moze się mylę, ale troche zbyt cieplo sie o nim wypowiadasz jak na dręczoną istotę.
    moim zdaniem - bez paniki i z konsekwencją. bardzo możliwe, że typ po prostu sie dowartościowuje flirtując z młodymi laskami i twój brak protestu wziął za zainteresowanie. stąd te gadki o zdradzie. prawdopodobnie nieszkodliwy.
    żeby się go pozbyć, po prostu nie okazuj mu ciepła i zainteresowania osobistego. raczej nie mów na razie wprost, żeby nie mowil ci o takich rzeczach, no chyba że zacznie wyjeżdzac z jakimis propozycjami lub szantażykami. po prostu skieruj rozmowe na takie tory, żeby on pomyślał, że nawet jesli rozmawialiście o seksie, to bylo to czysto teoretyczne. w ten sposob, jesli zrecznie to rozegrasz, zadna ze stron nie bedzie skrępowana i nie poczuje się sfrustrowana i gotowa do zemsty.

    a jesli to faktycznie typ, ktory inteligentnie daje do zrozumienia, że jesli sie z nim nie przespisz, to mozesz zapomniec o robocie? czasem trudno to rozroznic - co jest flirtem, a co szantażem. to dziwne :):(

    to może powiedz komus innemu na uczelni niby mimochodem, o czym on z toba rozmawia? moze niech twoj drugi supervisor niby przypadkiem sie dowie, jakich seksualnych przykladow uzywal tlumaczac ci cos?

  • zielonomorski 10.11.10, 16:44
    kapselodtymbarka napisała:
    ...................



    bardzo mądry wpis! :) z dystansem, wyważony! prawdziwa króka lekcja życia! :) pozdrawiam!
  • malutka_mamutka 26.11.10, 23:20
    Chcecie uslyszec update?

    A wiec Pan Profesor się nie zniechęcił, dalej rozmawia ze mną na bardzo prywatne tematy. Rozmowy są arcyciekawe, to naprawdę inteligentny facet, ale ani kroku dalej nie rozmowy nie pójdę. Zreszta rozmawiamy czysto teoretycznie - o poglądach na życie. Ja wyraźnie, podkreślam WYRAŹNIE zaznaczyłam moje stanowisko, tzn. ze dla mnie ryzyko związane ze zdrada (jakkolwiek by jej nie nazwać jest po prostu zbyt duże, żeby je podejmować. Poza tym nadal uważam, że zdrada, jakkolwiek ładnie nie umotywowana, nieemocjonalna itp. to i tak jest formą oszukiwania partnera. Wiec on zdaje sobie sprawę z moich poglądów, ale mimo tego rozmawia dalej. Ja słucham, co jakiś czas komentuję, staram się nie mówić za wiele o sobie i rozmowa goes on. I uwaga... zaoferował mi robienie doktoratu! A jak dostanę doktorat (czyt. stypendium, całkiem przyjemna kwota), to bedzie mi to lotto czy on sie do mnie slini czy nie, bo nawet jak bedzie moim supervisorem, to i tak nie będzie mógł mnie z tego doktoratu wywalić (chyba...). A mi to da czas i pieniądze na szukanie innej pracy.

    Tak sobie myślę, że może on jest takim nieszkodliwym flirciarzem. Może jestem dla niego taką odskocznią od nudnego życia i inteligentem partnerem do rozmowy.

    Ah, kupiłam dyktafon. Dzisiejsza rozmowę nagrałam (3h!!!). Zrobię sobie kolekcję nagrań, tak na wypadek jakby mu coś głupiego do głowy przyszło. Materiał dowodowy, który mam w tej chwili spokojnie by wystarczył, żeby go zdyskredytować. Ale nie zamierzam, przynajmniej nie teraz.
  • malutka_mamutka 26.11.10, 23:21
    W ogóle ta całą sytuacja zaczęłam mnie bawić ;)
  • madrift 29.11.10, 09:01
    troll, albo idiotka.
  • eastern-strix 30.11.10, 08:55
    Po pierwsze to pan profesor biorac Twoj czek z wyplata najprawdopodobniej zlamal prawo. A to dlatego, ze takie kwity nalezy przekazac wprost do rak osoby zainteresowanej, bo to jest 'private and confidential'. Powiedz pani/u, ktory te czeki wydaje, ze w przyszlosci bedziesz odbierac sama i ze maja nikomu nie dawac. Oraz zglos, ze nie dostalas czeku i zapytaj,co oni maja zamiar z tym zrobic. Ostatecznie to oni przekazali ten czek w nieuprawnione rece i dlaczego mialabys teraz latac za panem molestatorem? Powiedz,ze czeku nie dostalas i zapytaj,czy w zwiazku z tym moga wystawic nowy. Jesli nie, to przerzuc odpowiedzialnosc na nich - niech oni go odzyskaja albo napiszesz skarge.

    Poza tym - dyktafon (tanio sprzedaja na ebayu) i nagrywanie pana. Nagrywanie wspolnej rozmowy z tego co wiem nie jest przestepstwem i liczyloby sie jako dowod.

    Oraz-granie idiotki. Tzn nie lapiesz zadnych sugestii, gadasz tylko o pracy, nie dajesz sie wciagac w dyskusje o zdradzie. Jesli pan molestator ponwi wywody, to mowisz 'this is very interesting indeed, however coming back to... i tu zaczynasz o pracy'.

    Jak sie kolo zorientuje,ze stosujesz technike zdartej plyty i ze poinformowalas kogos z administracji o zaginieciu czeku, ktory on bezprawnie przywlaszczyl, to pewnie odpusci,bo za duzo ma do stracenia.

    Sama mialam propozycje pracy na uniwerku w Anglii,ale pensja mnie nie zachwycila, za to stosunki na tamtym uniwerku panowaly mocno feudalne, wiec mialam zle przeczucia i zrezygnowalam ;) Potem znalazlam swietna prace umyslowa i duuuzo lepiej platna. To nie jest tak,ze albo research assistant albo Polish labourer, wiec nie panikuj. W ostatecznosci, jesli Ci sie to zbrzydzi a znasz jezyk i masz wyksztalcenie/doswiadczenie zawodowe, na pewno cos znajdziesz.

    Powodzenia.

    P.S. wejdz na internet i poszukaj organizacji wpierajacych kobiety w Twoim miescie. A tu masz napisane, co mozesz zrobic:

    www.safeworkers.co.uk/SexualHarassmentWork.html

  • aeris 30.11.10, 09:54
    Takich bzdur dawno nie czytalam. Pusc sie z profesorem.
  • aeris 30.11.10, 09:58
    droga trolico, jak bedziesz wymyslac kolejne klamstwa, to postaraj sie lepiej w kwestii spojnosci historii. 23 letnia asystentka super postawionego profesora w UK. Chyba cie powalilo. Lecz sie, krowo.
  • facettt 30.11.10, 10:30
    nie przecisniesz sie przez ucho od igly.
    a znam takie sytuacje zarowno z polskich , jak i zagranicznych uczelni.

    sytuacja, gdy profesor, czy docent mial/miewal mlode asystentki - jako kochanki - to tam prawie ze normalka (znam paru, ktorzy sie nawet pozenili)

    jezeli ten status Ci jednak nie odpowiada, to nie ma na to rady. trzeba powiedziec grzecznie, ale stanowczo, ze romans Cie nie interesuje.

    a czy zatrudnil Cie ze wzgledu na Twoja wiedze i zdolnosci naukowe,
    czy tylko ze wzgledu na Twoj sexapeal - to dopiero wtedy sie okaze.
  • aeris 30.11.10, 10:50
    facettt pieknie napisane, szkoda ze w proznie. Autorce sie pewnie marzy profesor ;)
  • malutka_mamutka 05.03.11, 14:02
    Nie pisalam tu przez pare miesiecy, wiec pomyslalam, ze warto updejtowac watek. Sytuacja nadal aktualna. Z tym ze teraz jakos mi to lotto, wydaje mi sie to nawet zabawne, przyzwyczailam sie. Rozmowy nagrywam (jakosc fatalna, ale jakies strzepki slow da sie wylowic, w razie czego taki dowod lepszy niz inny). Na ostatnim spotkaniu 3 godzinnym (w piatek wieczorem od 5pm do 8pm!!!) Pan Profesor wyjechal mi juz niemalze z bezposrednia niemoralna propozycja. Niestety akurat wtedy nie mialam przy sobie dyktafonu :-/ Facet chyba ufa mi kompletnie, bo powiedzial mi takie rzeczy o swojej zonie i swoim prywatnym zyciu, ktorych zdecydowanie jako jego podwladna nie powinnam wiedziec. Pod koniec spotkania PP usilowal mnie przekonac do tego, ze w zasadzie to on nie jest moim supervisorem, no bo supervisor to ktos jak promotor, ktos kto opiekuje sie studentem piszacym magisterke/doktorat. A ja po prostu tam pracuje. W pewnym momencie sie zgubil w swoich zawilych przemysleniach i zapytal sie mnie, o czym to on mowil. Wysmialam go w pozytywny i zartobliwy sposob tekstem: Wlasnie probowal pan siebie przekonac, ze nie jest pan moim supervisorem ;-) Zadzialalo - speszyl sie i wreszcie skonczyl spotkanie.

    Poza tym dostalam juz oferte pracy gdzie indziej (ogromna korporacja, na pewno inne miasto, mozliwe nawet ze inny kraj) i zaczynam od maja/czerwca, wiec jakos do tego czasu dam rade.

    Do tych, ktorzy uwazaja, ze jestem trollem: Czy samodzielna 23-letnia kobieta, ktora miala na tyle odwagi, zeby emigrowac i ulozyc sobie zycie w innym kraju jest dla was naprawde az takim ewenementem? W takim razie gratuluje kregu znajomych.

    Do wszystkich pozostalych: Jeszcze raz dziekuje za rady, pozwolily mi spojrzec na to sytuacje z innej strony i juz nie czuje sie tak przerazona/zahukana jak na samym poczatku.
  • coeurenhiver 05.03.11, 16:57
    A mnie zastanawia dlaczego mając świadomość, ze jakość nagrań jest niewystarczająca (przesłuchiwałaś je wszak), oraz świadomość znaczenia tego typu nagrań nie postarałaś się o lepszy sprzęt.

    I dlaczego nie masz go (dyktafonu) ze sobą zawsze?
  • malutka_mamutka 05.03.11, 18:37
    Sprzet mam w porzadku - kupilam w tym celu specjalnie dyktafon za 150zl i jest on w stanie nagrywac dobrej jakosci dzwiek. Problem jest taki, ze musze ten dyktafon trzymac w kieszeni w torebce, wiec ten dzwiek jest przytlumiony. Naprawde nie mam innego miejsca, gdzie moglabym ten dyktafon trzymac niezauwazona - nie mam zadnych ubran z duzymi kieszeniami itp.

    Dyktafon mam przy sobie prawie zawsze - jeden jedyny dzien, kiedy go nie mialam, to byl dzien kiedy przylecialam prosto z interview do tej nowej pracy. Interview byl w Genewie, wiec musialam tam poleciec w czwartek rano, a wrocilam w piatek rano - i od razu prosto z lotniska do pracy. Oryginalny plan bylo taki, ze jeszcze wpadne do domu, ale nie dalam rady. No i dyktafonu nie mialam, a znaczaca rozmowa sie odbyla :(
  • amuga 05.03.11, 19:12
    A ja jestem ciekawa czy nadal jestes zakochana w swoim chlopaku?

    Powodzenia w karierze. Ja zawsze wierzylam w Polki i ich inteligencje.
  • malutka_mamutka 06.03.11, 01:01
    W chlopaku nadal jestem zakochana, planujemy wspolna przyszlosc na powaznie. Na swieta bylam u jego rodzicow w Szwecji :) A za rok on ma przyjechac na swieta do moich rodzicow do Polski. Takze zrozumienie, milosc i partnerski zwiazek na calego. Wiec na pewno nie zaryzykuje mojego swietnego zwiazku na rzecz nieetycznego romansu z duzo starszym Panem Profesorem, jakkolwiek ekscytujacy by on nie byl. Nie ma szans.

    Co do kariery to dzieki :)
  • akle2 06.03.11, 19:01
    Podsuń mu jakąś koleżankę.
  • malutka_mamutka 07.03.11, 14:48
    To by bylo be, wkrecac kolezanka w taka pokrecona sytuacje. Zreszta moja jedyna miejscowa kolezanka nie jest raczej w jego typie.
  • coeurenhiver 08.03.11, 22:35
    To ponad 50-letni zdradzający zonę emeryt (uzywający jakieś prymitywne wnyki pod tytułem "mam Twój czek") ma jakiś typ? ;)
  • moniczkaka 06.03.11, 17:38
    "Nie chce być kelnerka czy innym Polish labour, chce mieć normalna, ciekawa prace" sie tak nie wywyzszaj bo swoim zachowaniem skonczysz w bagnie.... dalas facetowi jakis znak, ze "moze".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.