mąż na weekend Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • mąż od roku pracuje 500 km od naszego domu i widujemy się tylko w weekendy. Zarabia dużo i zakładaliśmy że taki stan potrwa rok ,góra trzy lata. Niestety widzę ,że może to trwać w nieskończoność. Mamy dom i nie bardzo mogę się do niego przeprowadzić bo mam też tu dobrą pracę. Niby wszystko dobrze bo nie martwimy się o pieniądze ale... czuję się oszukana i opuszczona. Niby się zgodziłam ,żeby pracował tak daleko bo wiedziałam ,że to ambitny człowiek i jeśli go zatrzymam nie będzie szczęśliwy . Ale w głębi serca wolałabym mieć mniej pieniędzy i wiedzieć ,że dla mnie jest gotowy zrezygnować z ambitnej pracy na rzecz mniej płatnej ale blisko. Jesteśmy małżeństwem z 15 letnim stażem i dobrze nam się układa/ło . Teraz żyję jakby cudzym życiem , jak cyborg. Od poniedziałku do piątku bo w piątek późnym wieczorem przyjeżdża. W piątek pada zmęczony co jest zrozumiałe . W sobotę jest tyle do zrobienia ,omówienia , nadrobienia zaległości z tygodnia że praktycznie się mijamy. Niedziela jest smętna bo o 2 w nocy w poniedziałek jedzie... Tęsknię za nim. Za codziennym przytuleniem ,za jego obecnością a on wydaje się tego nie rozumieć. teraz nawet wydaje mi się ,że się od siebie oddalamy bo coraz mniej mnie przytula za dnia , tak jakby odzwyczaił się ode mnie. Nawet seks nie jest co tydzień . Jest mi z tego powodu przykro ale rozumiem ze jest zmęczony. Z drugiej strony dziwię mu się bo ja nigdy mu nie odmówiłam a nawet to ode mnie często wychodziła inicjatywa . Liczyłam na to ,że chociaż raz w tygodniu seks będzie a zdarza się ,że nie ma go i miesiąc . Dodam ,że oboje jesteśmy przed 40 więc wydaje mi się to nienormalne. A może tak już jest w związku na odległość ,że coraz mniej , mniej , mniej .... Jest tu ktoś kto żyje tak jak ja i ma podobne problemy?
    • judysize napisała:

      > mąż od roku pracuje 500 km od naszego domu i widujemy się tylko w weekendy. Za
      > rabia dużo i zakładaliśmy że taki stan potrwa rok ,góra trzy lata.

      > Mamy dom i nie bardzo mogę się do niego
      > przeprowadzić bo mam też tu dobrą pracę.

      Dobrą ale pewnie sporo mniej płatną, dom to tylko rzecz, możecie go sprzedać i możesz poszukać nowej pracy. Dlaczego to on ma rezygnować z lepiej płatnej pracy a nie ty? Odpowiedź uzasadnij.



      --
      Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
      • ja bym chętnie zrezygnowała i poszła za nim ,sprzedała dom i żyła razem. Niestety wiadomo,że jego praca jest tylko na kilka lat więc za jakiś czas znowu byśmy musieli się przeprowadzić ( co dla mnie nie jest problemem) .Mamy dzieci ,które muszą mieć korzenie i nie chcemy ich narażać na wieczną tułaczkę. Jednak i one są skore do przeprowadzki ale mąż nie chce nas na to narażać ( jak twierdzi) i nie chce żebyśmy się do niego przeprowadzili bo on tam pracuje do 19 i nie ma go w domu do późna bo skupia się na pracy bo jak twierdzi teraz jest czas na zarabianie i jeżeli już jesteśmy rozłączeni to gdy nie jesteśmy razem on stara się ten czas wykorzystać jak najlepiej - dopilnować pracy.Mówi ,że tam robi pieniądze i nic go z tamtym miastem nie łączy ,że czeka na piątek i jak najszybciej jedzie do domu gdzie odpoczywa.To wszystko jest niby logiczne i uzasadnione , jednak ja tęsknię . Minął rok a ja nie mogę się przyzwyczaić.
    • a może jesteś moją koleżanką T., bo ona ma identyczną sytuację (wszystkie szczegóły się zgadzają)?
      • Nie wiem czy jestem twoją koleżanką ale litera T nie ma nic ze mną wspólnego. Daj znać koleżance ,ze jest ktoś z problemem takim jak ma ona . Niech się odezwie to wymienimy się spostrzeżeniami .
        • wiesz, ona się nie skarży, na zewnątrz to wygląda tak, że to była ich wspólna decyzja, ale ciężko jej musi być... ma trójkę dzieci, gdy urodziło się najmłodsze (półtora roku), mąż niby zdecydował o powrocie, a po jakichś dwóch miesiącach prysnął znowu... sama jestem w małżeństwie na odległość, ale my mamy do siebie coś ponad 70 km, więc widujemy się średnio co dwa dni plus weekendy... nie jest to optymalny układ, ale da się żyć:)
    • dziewczyno przeprowadx sie do miasta, w którym on pracuje bo źle sie to skończy
      --
      Sexuarium - Wolność. Emocje. Tajemnica.
    • Ja mam podobnie jak Ty, tylko że my nie mamy dzieci. Mąż pracuje 100 km od domu i przyjeżdza w sobote wieczorem a wyjeżdża w poniedziałek o 4 rano. Też mam takie rozterki jak Ty i tesknota jest. Czasami mysle że jak tu dalej planować przyszłość, dzieci skoro widujemy sie tylko na weekendy ale on mówi że w styczniu pojade z nim. Tylko życie tyle razy dało mi kopa w d... że boje sie że coś nie wypali, że sie nie uda. A ja bym chciała wreszcie ułożyć sobie życie.
      • 100 km? czemu nie wraca do domu po pracy?
        --
        Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego.
        • vandikia napisała:

          > 100 km? czemu nie wraca do domu po pracy?

          ponieważ to do ok 2h godzin jazdy w jedną stronę. W obie to 4h i 200km codziennie!
          Co w zamian, za 1000 km i 10 godzin spędzonych tygodniowo w podróży?
          Rocznie to 50000 km w aucie. 3 lata i auto na szrot. Dodaj do tego koszty eksploatacji... :)
      • 100 km? mój mąż pracuje 150 km od domu i codziennie wraca. Przez wszystkie lata, jakie jesteśmy razem został na noc w miejscu pracy może 5 czy 6 razy.
    • a ja bym się przeprowadziła skoro dzieci wyrażają gotowość a nie zdecydowany sprzeciw. Bo z małżeństwa to Ci niedługo zgliszcza zostaną (przerabiałam).

      --
      ---------
      Ta, co się nie boi
    • Bez jasno określonego terminu kiedy takie życie na odległość się skonczy nie zgodziłabym się, nawet za wielkie pieniądze. Takie coś oddala i z czasem może doprowadzić do rozpadu.
      Zastanówcie się co z tym zrobić. Porozmawiaj z męzem.
      • skoro nawet seks szwankuje to obsatwiam ze mąz moze swoej zainteresownai zaczal lokowac gdzie indziej , a konkretnie w miescie gdzie pracuje

        rozumiem zwiazki na odleglosc ( sama w takim byłam ) ale gdy sie juz widywalismy to prawie nie wychodzilismy z łózka przez 3 dni a męzczyna gdy wyjeżdzał to prawie nie mógł chodzic :)

        brak zainteresowani intymnoscią u twego męza jest niepokojący
        w dodatku tój mąż aktywnie oponuje przed twoim przyjazdem do niego , to juz zastanawiające
        a moze by mu zrobic niespodzianke - niezapowiedzianą wizytę????
        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • Identyczne mysli wpadly mi do glowy, zwlaszcza po lekturze postu o niecheci meza do zamieszkania razem w nowym miejscu i bajeczkach o tym, jak to che sie skoncentrowac na pracy.

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
          • U mnie tak samo. Autorko, jesteś pewna, że wiesz wszystko?
            --
            Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam.


            • pewna byc nie mogę bo to tylko mężczyzna.....mam nadzieję że mnie nie oszukuje i faktycznie pracuje.A jak to jest u ciebie? Jak sobie radzicie z tą sytuacją ??


              mini_kks napisała:

              > U mnie tak samo. Autorko, jesteś pewna, że wiesz wszystko?
              • judysize napisała:
                A jak to jest u ciebie? Jak sobie radzicie z tą sytuacją ? ?

                Wybacz wprowadzenie w błąd. ;)) U mnie tak samo, tzn. mnie tez tknęło, że Twój mąż może coś ukrywać. Chociaż też jestem w związku na bardzo dużą odległość, ale jest szczerość i zaufanie - tzn. wiemy o sobie wszystko i nawet jeśli któreś coś przeskrobie, mówi drugiemu. Tak że polecam szczerą rozmowę, chyba że już to zrobiłaś. :)
                --
                Im więcej żona ma futer w szafie, tym mniej tam miejsca dla kochanków.
        • obstawiam, że jak byłaś czyjąś kochanką, to coś ci się wydaje, skoro nie wiesz, że ktos może być urobiony po łokcie i nawet na seks nie ma już ochoty.
          --
          Das Leben ist kein Ponyhof
          • no widzisz - i nawet na forum zzdrosc z ciebei wychodzi

            ciekawe ze ci urobieni po łokcie mezowie tylko na seks malzenski nie maja w ogole sily

            u kochanki nigdy takiego tekstu nei wstawiają, u niej zmeczenei cudownei znika

            --
            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
            • Jestem po rowodzie....Mój mąż prazował duzo poza granicami .......Nie zdradzał mnie on, nie zdradzałam go ja......Po kilku latach takiego trybu zycia...samo wszystko sie rozlazło.Jak kochasz faceta, a on cie i dzieci i jest ambitny jak mówisz-spróbuj namówić go na prace bliżej........
    • zrób mu niespodziankę i odwiedź go niezapowiedziana

      gwarantuję Ci, że albo zastaniesz go z kochanką
      albo będzie u kochanki

      brak ochoty na seks zapaliłby u mnie czerwoną lampkę, toż to wy nie powinniście z łóżka wychodzić
    • że ten problem, 500 km od Twojego domu, to ma parę cycków, niezły tyłek i fajne wcięcie w talii...
      jak już wyżej parę osób napisało, brak czułości i sexu po tygodniowej nieobecności, to jest naprawdę niepokojące, odległość i tęsknota w normalnych warunkach raczej potęgują namiętność i pożądanie, nawet w wieloletnich związkach; sama swego czasu miałam faceta, który zwykle przyjeżdżał tylko na weekendy, no dosłownie rzucaliśmy się na siebie jak koty;
      plus ta widoczna niechęć męża do Twojej przeprowadzki, i głupie tłumaczenia o chęci koncentracji na pracy. Gdyby on miał wrócić za kilka miesięcy, no to rozumiem, nie ma co się wygłupiać, dzieci ciągać z jednej szkoły do drugiej itp., ale przy perspektywie kilkuletniej - jego opór jest bardzo bardzo niezrozumiały.

      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
    • Czy twoj maz niedlugo nie strzeli w dywan.Co tydzien smigac 500 km po calym tygodniu pracy, to niezly wyczyn.Musi cie bardzo kochac.
      --
      -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
      -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
    • Miałam przez długi czas tak samo jak Ty.Pieniądze to nie był problem tylko życie w oddaleniu.Przyjeżdżał do domu raz na miesiąc.Wreszcie przyjechał na stałe-i co się okazało?
      Brak pracy,za chwilę brak pieniędzy-dla niego bardzo duży stres bo chciał mieć życie bez
      liczenia od pierwszego do pierwszego.Czasy jego wyjazdów to były czasy kiedy można było iść bez uszczerbku do dentysty,kiedy były duże kolejki to prywatnie do lekarza,zapłacić za ogrzewanie nie zastanawiając się z czego,kiedy zaczynał się rok szkolny to podręczniki mogły kosztować nie wiadomo ile.Wyjazd na wakacje też nie był problemem.Kiedyś myślałam dokładnie tak jak Ty-dzisiaj myślę inaczej-pewnie,były problemy,była tęsknota ale doszłam do strasznego wniosku że jednak bieda jest gorsza.
      • to nie jest tak , że nagle seks przestał być tak często jak kiedyś. Nawet gdy był w domu to kochaliśmy się nie częściej niż raz na tydzień lub dwa. Tylko ,że teraz za nim tęsknię i jak już jest potrzebuję go bardziej.
        Wyobrażam sobie jednak ,że jak się jeździ 500 km w jedną stronę to ma się prawo być zmęczonym .
        Planujemy jakąś prywatną działalność na miejscu ale na to trzeba czasu bo chociaż zarabia naprawdę dużo jeszcze nas na to nie stać.
        Nie sądzę żeby mnie zdradzał bo to nie taki typ, chociaż jest tylko facetem więc różnie to może być . Nie chcę go śledzić podejrzewać czy sprawdzać komórkę. Jeżeli zdradza to i tak nic to nie da a jeżeli nie to nie będę poważała jego zaufania.
        Ciekawa jestem czy są tu dziewczyny,któe żyją tak jak my i jednak się udaje .
        • judysize napisała:

          "..Wyobrażam sobie jednak ,że jak się jeździ 500 km w jedną stronę to ma się prawo
          > być zmęczonym..."

          a wyobrażasz sobie faceta,, który jedzie przez 36 godzin bez snu i jeszcze ma ochotę na seks??
          bo ja tak. i nawet takiego mam.
          więc nie pitol, że zdrowy, młody facet, po tygodniu postu i przejechaniu zaledwie pięciu stówek, nie ma ochoty na swoją żonę.
          no, chyba że ma kogoś na boku, to wtedy jak najbardziej.
          --
          http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
          • > a wyobrażasz sobie faceta,, który jedzie przez 36 godzin bez snu

            doral, przepraszam, ale 36 godzin jazdy bez snu pachnie kryminałem... przecież to się może źle skończyć dla niego i dla innych o_0
    • Setki ludzi tak żyje.
      W branżach budowlanych, w dużych firmach wykonawczych to raczej norma niż wyjątek. I nie ma możliwości przeprowadzenie się, bo trzeba by się przeprowadzać co rok, co pół roku, czasem gdzieś w szczere pole.
      To niełatwe związki - choć? chyba nie do końca, bo większość tych, które znam jest trwała.
      --
      To ja - margines
      • dzięki za te słowa. Wierzę ,że i nam się uda :))
        • judysize napisała:

          > Wierzę ,że i nam się uda :))

          To po co Twój post??

          Coś tu nie pasuje... On za bardzo wzdraga się przed wspólnym zamieszkaniem.
          Nie mogłabym tak, wolałabym żyć skromnie, ale tak by dzieci miały tatę, a ja ukochanego człowieka przy sobie


          --
          Give me a reason to love you,
          Give me a reason to be a woman,
          I just want to be a woman.
    • najtrudniejsze jest pierwsze 10 lat.
    • A to ciekawe tłumaczenie męża z tą pracą do 19-stej – jako powód że nie chce rodziny u siebie. Jakby tęsknił za rodziną to by po tej 19-stej chciał spędzić czas (choć odrobinę) z dziećmi a później poprzytulać się do kochającej żony. Na moje oko poszedł za głosem natury i u „siebie” spędza noce z panienkami/kochankami, a w weekendy „odbębnia” rodzinkę. ;)

      --
      A z pocałunkiem póki co zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze śpiącej Królewny...
    • Co Wy kobiety macie z tymi zdradami ? Facet, który jest od kilkunastu lat w związku z mojego punktu widzenia bardziej myśli o świętym spokoju niż o bzykaniu. Wraca sobie kulturalnie z pracy, nikt mu głowy nie zawraca, może usiąść, odpocząć, film obejrzeć, poleżeć, wyspać się. Jak w raju a jednocześnie bez rozwodu, histerii itp. Ma żonę, dzieci, ale ponieważ tylko w weekendy nie musi na co dzień brać za to odpowiedzialności i martwić się szczegółami. Naprawdę dobry układ.
      --
      A będzie jeszcze gorzej !
      • Co Wy kobiety macie z tymi zdradami ? Facet, który jest od kilkunastu lat w zwi
        > ązku z mojego punktu widzenia bardziej myśli o świętym spokoju niż o bzykaniu.

        czy tykko ja sie usmialam?
        gimanzjaistko - jesli jestes gimnazajlistka to tylko wiek cie ratuje

        wlasnei facet po 10latach malzenstwa , daleko od rodziny blizszej i dalszej ( mnijesz ryzyko) a z normalnymi potzreebai, strsujacą pracą, chceia odoczynku i relaksu choc na jakis czas ( a wizyta w domu to nei relkas tylko zawsze jakas robota do zrobienia) latwiej "pęka".
        Jest daleko, zona mu nalotu nei zrobi bo sie jej nei bedzie chcialo .Naparwde dobry układ.

        tez kiedys myslam tak jak ty - dopóki na wlasne oczy nei zobaczylam kilku takich "pękających" normalnych mezów i ojcow rodzin

        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • Nie wyobrażam sobie takiego związku, jeśli zależy Ci na małżeństwie to chyba pora podjąć kobiecą decyzję, wyjścia są dwa: albo mąż rzuci pracę i wróci do domu albo Ty i przeprowadzisz się do niego .
      --
      Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
    • kurde, powiedz mu to. niech sie wytlumaczy. a potem sie do niego przeprowadz, jesli nie bedzie chcial wrocic. wolisz swoja dobra prace, czy meza?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem315nmt9immb3h.png
      • Mam podobną sytuację. Jest to bardzo trudne. Jeśli jest taka możliwość to powinno się razem mieszkać, za wszelką cenę. Taki związek jeśli nawet się nie rozpadnie w sensie formalnym to będzie tylko upozorowany. I nic więcej. A ty chcesz bliskości, nieprawdaż? Ja też chciałam i chcę nadal. Ale u nas takiej możliwości nie ma. Widujemy się różnie. Zazwyczaj raz na miesiąc, w tym roku tydzień nawet co dwa m-ce. Koszmar. Czasem życie samo dyktuje warunki i decyduje za nas. Niby mam męża ale jakbym go nie miała. Daję sobie ostatni rok, potem będę próbować ułożyć sobie życie na nowo. Już o tym intensywnie myślę. Mamy 8 letnie dziecko, sama je wychowuję.
        Najważniejsze to nie miej pretensji, nie rób awantur. Niech ten czas kiedy jest z wami będzie miło spędzonym czasem. Tyle rad ode mnie. Nie jestem ekspertem w tej materii.
    • :(
      • Ja nie byłam w takim związku, ale pracowałam za granicą jako tłumacz na budowach. Takich mężczyn jak Twój mężczyzn było wielu (ponad 150) i pracowali 2500 kilometrów od domu i bywali tam raz na 3 - 4 miesiące. Pocieszę Cię, że do burdeli chodziło mniej niż 10%.
        Wydaje mi się, że Twój mąż jest zmęczony, stąd brak chęci na seks, zwłaszcza że jak są dzieci to nie zawsze są możliwości lokalowe i czasowe. Myślę, że powinnaś z nim poważnie porozmawiać i opowiedzieć to samo co nam. Może uda mu się znaleźć niezłą pracę bliżej, a może rzeczywiście przeprowadzka byłaby najlepszym rozwiązaniem. Ja tam wierzę, że człowiek pracuje i nie głupoty mu w głowie, ale takie życie na odległość to na dłuższą metę żadna przyjemność.
    • No chyba nie jest to najlepsza opcja na utrzymanie związku.Trafiłam kiedyś na necie na Byłeżony.pl Trochę przykładów związków na odległość jest tam.Natychmiast pojawia się ta co jest na co dzień.:)
    • Moi rodzice żyją tak od 30 lat i jest ok, brak zdrad, jest zaufanie, nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie sie od siebie oddalili, wydaje mi się, że wręcz przeciwnie.Z tym, że moja mama czasami do ojca jeździła, znała jego współpracowników itd.
      To właśnie taka rozłąka pokazuje, czy zwiazek jest solidny czy nie.
      Nie patrz na to co piszą tutaj inni, facet wraca co tydzień do domu, bo sam tęskni i ma prawo czuć się zmęczony. Zrobcie sobie może raz w miesiącu weekend wolny od obowiązków.
      Przeprowadzka jest bez sensu i piszę to z punktu widzenia osoby, któta wyrosła w takim związku.
      Twój problem, jak i mojej mamy polega na tym, że większosci musisz liczyc sama na siebie i nie masz oparcia na codzień. Ale niestety takie są koszta życia na odpowiednim poziomie. Facet czuje sie spełniony bo zapewnia byt rodzinie, możesz mi wierzyć, ze gdyby był obok Ciebie i w ogóle nie pracował lub zarabiał znacznie znacznie mniej wcale nie byłoby między Wami lepiej, raczej gorzej, dużo gorzej.





      w tyłkach Wam się zaczyna przewracać:P
    • to wspanialy pomysl.
      w koncu w tygodniu ma sie spokojnie czas na przyjaciolki.
    • Gdy mój partner dostal prace w innym kraju, pojechalam z nim, mimo ze nie znalam jezyka, szybko sie nauczylam, teraz tez pracuje i jestem zadowolona. Oboje od poczatku wiedzielismy, ze nie chcemy sie rozstawac na dluzej niz miesiac-dwa, i ze nasz zwiazek jest wazniejszy od pracy. Czasem trzeba z czegos zrezygnowac. Moze warto porozmawiac z mezem, niech zmieni prace albo Wy zamieszkajcie razem z nim? Zycie ma sie tylko jedno i nie warto go tracic na dorabianie sie kosztem zycia prywatnego.
      --
      smakowite.com/
      www.clasesdepolaco.pl/
    • Z tego co piszesz wyglada, ze zwiazek jest w stanie rozpadu. Trzecia ostatnia faza, ktora nazywa sie "zobowiazanie" - ostani element ktory trzyma pare. Nie ma erotyki, milosci ani nawet przyjazni. Jestescie ze soba glownie na papierze.

      Ta sztuczna troska meza o dzieci i ich "korzenie"... Jakie korzenie? Fundamenty domu? Co za problem w dzisiejszych czasach sprzedac dom i kupic cos innego tam gdzie sie zyje? Domyslam sie ze maz mieszka w duzym miescie, a tam mozliwosci rozwoju i nauki dla dzieci sa o 1000% wieksze niz w malej miejsowosci.

      Niestety jest bardzo prawdopodobne ze maz ma tez przyjaciolke - stad miesiacami brak checi na seks . On jest zaspokojony + woli zachowac energie...

      Kiepsko. Jak chcesz rozpadu zwiazku to go sprawdz. Jak nie - trzymaj ten uklad. Proba wsporwadzenai zmian typu przeprowadzka tez moze doprowadzic do radykalnych rozwiazan. Ewentulanie wypusc balony mowiac ze chcesz przeprowadzki i obserwuj jego reakcje. Potem podejmiesz decyzje.

      Trzymaj sie!
    • w sumie nie ma się co łudzic , ze po tylu latach związku i w tym wieku seksu bedzie więcej i więcej. dziwi mnie tylko ten natłok wszystkiego do załatwienia w weekend. czego ? nie wyrabiasz sie z zakupami czy ze sprzątaniem. jak ze sprzataniem a on tyle zarabia, to wynajmijcie sobie kogos do sprzatania. my mamy 8 lat i też przed czterdziestką i sie mijamy i nikt nie zgrzyta, ze mu mało.
    • Rozmawialiśmy wczoraj ze 3 godziny na skype i powiedziałam mu to co wam na początku. Zasmucił się i przejął tym , że wątpię w to ,że robi co może by było nam dobrze. Przyznał ,że jest sfrustrowany takim życiem i czuje się między młotem a kowadłem.Bo z jednej strony szkoda rzucić pracę ,która daje tyle pieniędzy ( zarabia 15 razy więcej niż ja , choć i ja nie mam złej pensji) a z drugiej czuje ,że coś mu ucieka a synowie potrzebują ojca . Ta frustracja przyczynia się do takich zachowań. wierzę mu i wierzę ,że wyjdziemy z tego doświadczenia życiowego mocniejsi .
      • Hej,
        My na 10 lat małżeństwa spędziliśmy mieszkając ze sobą jedynie 4, w pozostałe widywaliśmy się w weekendy albo i rzadziej. W naszym związku ja jeździłam, miałam pracę, w której zarabialam duuużo więcej od męża (może nie 15, ale zawsze :). Jestem samodzielna, dobrze się odnajdowałam w różnych sytuacjach, ale zauważyłam, że rozmawiamy ze sobą glównie o sprawach domu (remonty, kredyty itp.), jest mało bliskości, zrozumienia... Byłam tez zmęczona ciągłymi podróżami i uznałam (choć podjęcie decyzji było bardzo trudne), że dalej tak nie można, bo nasz związek sie rozpadnie... i zmienilam pracę. Zarabiam sporo mniej, ale mam czas popołudniami, jak się umawiam, to wiem, że praca mnie w ostatniej chwili nie zatrzyma itp. itd. Odżyłam :) Nasz związek powoli też zaczał odżywać, jak już się do siebie na nowo przyzwyczailiśmy (uwierz mi, to też nie jest łatwe).
        Z mojego doświadczenia wiem, ze nie warto przedkładać pracy/zarobków nad małżeństwo. Trochę mi dorośnięcie do tej decyzji zajęło, bywałam tez o krok od głupich decyzji :-)
        Życzę Wam powodzenia i trzymam kciuki! Jeśli chcecie BYĆ razem, to będziecie...
        • o takie głosy mi chodziło . Chciałam wiedzieć jak inni przeżywają podobną sytuację.
          6 lat w rozjazdach to długo.My dopiero rok i już nam doskwiera ta sytuacja.Codzienne godzinne rozmowy to mało .Boję się ,że przyzwyczaimy się do takiej sytuacji a wtedy może być trudno wrócić do tego co było.
          • Cieszę się, ze mogłam choć trochę pomóc :)
            Wiesz, ja teraz (rok po zmianie pracy) często się zastanawiam, co tak naprawdę tak długo mnie powstrzymywało przed zmianą... Moje małżeństwo bardzo na oddzielnym życiu ucierpiało, ale teraz wiem, że nareszcie jestem "dojrzała" i odpowiedzialna za własne decyzje. I na nowo odkrywam mojego męża :)
            Do tej pory zycie po prostu się toczyło i nie ukrywam, że będąc daleko zastanawiałam się, co mnie jeszcze łączy z mężem (poza kredytem oczywiście :). Powiem też, że zupełnie naturalnym jest tworzenie bliskich relacji z innymi osobami, które po prostu są bliżej (i nie mówię tu o romansach) i żyją tym, co Ty. A to też szkodzi związkowi, bo w końcu fajniej Ci się rozmawia z "obcą" osoba niż najbliższym Ci mężem.

            Moja rodzina i znajomi cały czas litowali się nad mężem, że taki biedny, bo mieszka sam i ciągle na mnie czeka. Fakt. Ale dla mnie to było trudne, jesli nie trudniejsze. Bo nie wracałam co wieczór do własnego domu, brak przyjaciół, stresująca praca i te cotygodniowe podróże. Także zrozum męża, że jest zmęczony i koniecznie porozmawiajcie, co chcecie z tym dalej zrobić. Ja pracę "rzucałam" przez 4 lata, czułam się jak uzależniona :)

            Przepraszam za lekko przydługi post, ale tylko w ten sposób mogę pokazać, jak wygląda to z tej drugiej strony. Powodzenia :)
            • jeszcze jedno: mi dużo do myslenia dał fakt rozwodów dwóch małżeństw, w których właśnie małżonkowie z mojego otoczenia żyli tak, jak ja. I uwierz, że powodem rozwodów nie była zdrada i "drugie zycie" poza domem. Decyzję podjęli małżonkowie, którzy zostali na miejscu. Powód: "odzwyczajenie się". Smutne, ale prawdziwe.
              • cieszę się ,że mi odpisujesz jak to wygląda z drugiej strony. Na pewno jemu nie jest tam wesoło wracać do pustego domu , nawet o tym nie pomyślałam wcześniej . Mnie z kolei boli jak mówi ,że Marta czy Kasia powiedziały to czy tamto. Ja nie znam tych osób o których on mówi. Przykro słyszeć ,że ktoś inny ma wpływ na jego odbiór świata, rzeczywistość .... no ale przecież to normalne. Ja też rozmawiam z ludźmi wokół mnie .Teraz tylko to tak bardzo doskwiera gdy jego nie ma obok .
                • Wiesz, ja uważałam za uczciwe mówiąc mężowi, o ludziach których poznaję, że z kimś wyszłam na kawę itp. Ale po jakimś czasie coraz bardziej było widać, że trudno to znosi, że jest zazdrosny (jesli mówiłam o kolegach, kobiet w mojej firmie było mało) i przestałam. I nie czułam się z tym do końca dobrze, ale to takie mniejsze zło było. To może doprowadzić do niedomówień, więc rozmawiajcie, dużo :) Nasze rozmowy w końcu zaczeły sprowadzać się do kłótni, ale to inna historia.
                  Podsumowując, nie jest lekko. Tylko czy warto tak żyć? Sami się nad tym zastanówcie i koniecznie ustalcie datę jego powrotu. My moją zmienialiśmy wielokrotnie, bo jeszcze ten wyjazd, jeszcze trochę kasy... A decyzję o "powrocie" do domu podjęłam w dobrym momencie, póki co wyszło nam to na dobre ;)
                • Judy, a wiesz, czy mąż czuje podobnie? Czy też uważa, ze powinien wrócić, żeby być w domu? Nie zrozum mnie źle, ale ja tez miałam takie okresy, w których znakomicie się czułam z dala od problemów w domu (a trochę ich było na miejscu, mąż to ogarniał) i jak teraz o tym myślę, to podświadomie odsuwałam od siebie czas powrotu. Niby chciałam wrócić, ale nic nie robiłam, by to zmienić. Na szczęście się opamiętałam :)
                  Poznałam trochę osób, które zyły tak, jak ja i tylko jeden kolega bardzo, ale to bardzo przeżywał rozłąkę z domem. Reszcie tak źle nie było...
                  Odezwij się czasami! Jestem ciekawa, jak sobie poradzicie
                  • on też chce wrócić. Ostatnio dużo rozmawialiśmy i daliśmy sobie dwa lata na uzbieranie pieniędzy na własną działalność tu na miejscu. Już szukamy fajnej działki i będziemy budować jakieś dochodowe przedsiębiorstwo ... Na tyle dochodowe by normalnie żyć , nie muszą to być kokosy ale będziemy przynajmniej razem a on się spełni w zarządzaniu i tworzeniu zespołu, tak jak lubi :))
                    • ale skoro sam przynaje ze nie lubi wracac do PUSTEGO DOMU to czmeu tak bardzo broni sie abyscie mu ten dom wypełnili ????????????????//
                      --
                      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • Nie myślałaś o wynajęciu domu?
      Przeprowadzka na rok dwa do niego, moim zdaniem, ma sens. Czasowa zmiana miejsca, rozwija dzieci, a nie szkodzi.
      • on tam ma mieszkanie za które płaci mu firma więc z tym nie byłoby problemu . Ale kto by pilnował domu tu gdzie ja jestem ? Poza tym co z moją pracą ,którą lubię ....
    • Nie lubię jak mi się chłop po domu kręci. Jakby się pojawiał raz na miesiąc i przysyłał kasę jak trzeba to normalnie marzenie!
      --
      http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
      • to samo mówi moja mama . Mam go na weekendy, mam pieniądze więc o co się martwię ... a ja po prostu za nim tęsknię i jestem w miejscu z którego ani do przodu ani do tyłu. Ostatnio jednak nie jest tak źłe i zaczynam wierzyć ,że są gorsze układy .

        • Mam go na weekendy, mam pieniądze

          i wlasna matki tak ci mówi ?to zachowanie utzrymanki a nie kochanej i kochającej żóny
          --
          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
          • nie matka tylko mama i nie ma mowy o utrzymance. Mama po prostu lubi spokój i ciszę i nie chodzi tu o pieniądze ale chciałaby mieć spokój i ciszę w domu. Co nie znaczy że tato hałąsuje czy jest im źle . Po prostu nie cierpiałaby tak jak ja bo ma inny charakter...ale pewnie mówiła to dlatego ,żeby mi nie było smutno , szukała plusów w całej tej sytuacji. Mama moja, powtarzam -mama :))

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.