czy zle robie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • ide sie spotkać z przyjacielem na piwo i pizze:-) z przyjacielem który jest zonaty i jego zona mnie nie znosi bo uwaza mnie za konkurencje jakas,. Dwa lata sie nie spotkalismy bo bylismy zajeci swoimi sprawami i myslałam, ze zonie przejdzie. Ostatnio zaproponował spotkanie, a ja na to ze wpadne do nich na herbate beda w dwojke wiec wszyscy pogadamy, zeby zapytał Ani, no ale ona sie nie zgodziła po dwóch latach zebysmy pogadali wszyscy, wiec idziemy spotkac sie po kryjomu przed nia. Moj chłopak wie o naszym spotkaniu i jest bardzo za zebysmy sie spotkali i pogadali co u nas słychac, trochę jednak mu sie nie podoba ze sie za plecami jego zony , rodzicom to nawet nie mowie ze ide sie z nim spotkac bo pamietali przeboje przedslubowe kiedy to Ania ciagle do mnie wydzwaniała zebym dała jej mezczyznie spokoj- mysmy sie tylko przyjaznili od zawsze, uzbzdurała sobie mnie ze jestem jej jakas konkurencja. Chce sie po tych dwoch latach sie spotkac jak nie przy niej to na tej pizzy, mam wyrzuty ze to troche nie fair, a jak wy uwazacie?

    * imie zony zmieniłam:)
    • A może to nie chodzi o to "..uzbzdurała sobie mnie ze jestem jej jakas konkurencja."Skąd wiesz jak Twój znajomy mówi o Tobie przy żonie?Jak się zachowuje przed spotkaniem z Tobą i po nim?Może ma powody żeby "..jego zona mnie nie znosi bo uwaza mnie za konkurencje jakas."To co dla Ciebie jest niewinne nie musi być tak samo odczuwalne przez znajomego.
      • Ja jestem chetna spotkac sie u nich przyjsc po ludzku z moim mezczyzna, z ktorym tez powazne plany mamy- w najblizszym czasie zareczyny. Nie rozumiem tej kobiety, absolutnie. Nas od zawsze przyjazn łaczyła, wspolne imprezy, smiechy, podworkowa przyjazn nic wiecej, prawdziwa przyjazn od zawsze mowilismy sobie o wszystkim, zna mnie doskonatle i na odwrot. Szkoda, ze zona tego nie rozumie, mnie mezczyzna pozwolił iść na spotkanie, ja mu tez bym powoliła bo sobie ufamy widział zdjecia z moim przyjacielem, wie ile dla siebie znaczylismy. I godzinne spotkanie przy pizzy i powspominanie starych czasów nam sie nalezy
    • to, że się z nim nie prześpisz, nie oznacza, że to nie jest zdrada. Niektórzy są zazdrośni właśnie o tę przyjaźń, pokrewieństwo dusz, czy jak to nazwać.
      --
      Das Leben ist kein Ponyhof
      • to że są zazdrośni nie oznacza że jest to zdrada tylko ze tamci mają problem z głową
        --
        Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
      • alpepe napisała:

        > to, że się z nim nie prześpisz, nie oznacza, że to nie jest zdrada. Niektórzy s
        > ą zazdrośni właśnie o tę przyjaźń, pokrewieństwo dusz, czy jak to nazwać.

        3 litery: OJP
        --
        Ramen!
        http://www.dreamviews.com/community/customavatars/avatar23156_1.gif
        'Better sleep with a sober cannibal than a drunken Christian.'
        H. Melville "Moby Dick"
    • Ile razy trzeba pisać że ''damsko-męska'' przyjaźń nie istnieje, ta relacje w mniej lub bardziej podświadomy sposób są oparte na seksualnej fascynacji, co widać dokładnie na tym przykładzie i owa konbieta jest tego świadoma.
      Pan Ci sie powyżala, a prędzej czy później jesli będziecie to ciągnąć poszuka u ciebie pocieszenia.
      • Równie dobrze mogę sie spytać "Ile raz trzeba pisać, że damsko-męska przyjaźń istnieje i ma się dobrze?". Było już kilkukrotnie razy to wałkowane na FK, i wypowiadali się ludzie z "obu obozów". Skoro autorka napisała, że się przyjaźni, to duża szansa, że jest z tych co uważają ze taka przyjaźń istnieje. Twoje wyjaśnienie jest jak tłumaczenie ateiście, że jego choroba to kara boska. Sensu bez.
        --
        It's the end of the World as we know it. Good-bye Azeroth :'(
      • > Ile razy trzeba pisać że ''damsko-męska'' przyjaźń nie istnieje

        to,że ty nie potrafisz przyjaźnić się babą i nie myśleć,że jej nie przelecisz,nie znaczy ,że wszyscy panowie tak mają...
        --
        http://dragcave.net/image/tgFV.gif
        • Nie jestes facetem więc nie wiesz jak to działa, faceci moga się z babą bezpodtekstowo kolegować nawet b.dobrze, czy znajomić, przyjaznienie sie w gre nie wchodzi; podejrzewam, ze po prostu inaczej definiujecie przyjazn. Znam mase tego typu przyjazni, gdzie w gruncie rzeczy facet liczy na cos wiecej, albo inaczej nie mialby nic przeciwko.

          hermina1984 napisała:
          > to,że ty nie potrafisz przyjaźnić się babą i nie myśleć,że jej nie przelecisz, nie znaczy ,że wszyscy panowie tak mają...

          Ale ja nie musze sie przyjaźnic z babą, żeby mysleć czy ja przelecić, umysł faceta jest w naturalny sposób ewolucyjnie tak skonstruowany, że w perspektywie przeleciec/nie przeleciec ocenia kazda samice, rowniez ta z autobusu, czy mijana na ulicy.
          Patrząc na Twoje zdjecie, tez moge myslec ze moglbym Cie przeleciec, choc do mego samczego mozgu dociera zbyt malo informacji by wydac jednoznaczny osad.

          Chec przelecenia jak to nazywasz, nie ma nic wspolnego z damsko-meska fascynacja z mojego pierwszego wpisu, a na tego typu facynacji czesto platonicznej i bycmoze nieujawnianej opieraja sie damsko-meskie przyjaznie.
      • a czemu zakładaz wyżalanie się??


        --
        Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego.
    • Powiem szczerze...powinnaś temu koledze powiedzieć jasno "Twoja zona, Twój problem". W zasadzie nic Cię nie powinno interesować czy on swojej zonie mówi z kim się spotyka czy nie. Jego żona Cię nie akceptuje, nie masz wstępu do ich domu...trochę przykro, ale trudno. Ty chcesz się z nim zobaczyć, a on z Tobą to sie spotkajcie i tyle. Czy on powie żonie, czy nie powie, czy ją zamknie w piwnicy, to jest tylko jego problem i jego zmartwienie, Ty nic a nic sie nie przejmuj tematem. Żona jest zazdrosna bo pewnie ma powód (jest walnięta, on jest złamasem...nie wiadomo), ale ten powód nie leży w Twojej osobie (jakby u nich relacja była ok to choćbyś go jawnie uwodziła, to problem by nie istniał).
      Jak on wróci do tematu że to spotkanie "potajemne", to mu mówisz "stary, daj mi spokój z ta pierdołą, Twoja żona to sobie z nią radź...piątek Ci pasuje?". Swojemu facetowi powiedz, że nie masz zamiaru rezygnować z kolegi, dlatego, że on ma problemy z żoną, ani nakazywać mu jak ma z nią postępować i co ma jej mówić. Finito.

      --
      It's the end of the World as we know it. Good-bye Azeroth :'(
    • po 1. strasznie się Ciebie czyta, bez obrazy:)
      po 2. Miałam takiego kumpla- od dziecka się znaliśmy, zawsze się lubiliśmy, ale nie przeszkadzało jemu wzbudzać zazdrość w swej żonie- mym kosztem. Rezultat taki: on by chętnie utrzymywał dziś kontakt ze mną, lecz jego żona mnie nienawidzi.
      Były to nieprzemyślane zagrania z jego strony, kiedyś po prostu nie wiedział że zostaną małżeństwem...
      Mężczyźni lubią gdy kobiety są o nich zazdrosne, dostarcza to im nowych doznań i sprawia że czują się dowartościowani, a mężczyźni lubią gdy ich się dowartościowuje.
      Może więc Twój przyjaciel nie jest tak zupełnie bez winy, a jego żona nie jest taką całkowitą "maniakalną" pizdą?
      • r0k1984 napisała:

        >
        > Mężczyźni lubią gdy kobiety są o nich zazdrosne,

        skąd wzięłaś taką prawdę objawioną?


        --
        Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
        • > skąd wzięłaś taką prawdę objawioną?

          z życia:P
          • no to dodaj że działa wsród Tobie osobiscie znanych mężczyzn :) czyli strzelam w najlepszym przypadu u 200 co stanowi jakis tam promil populacji :D
            --
            Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
            • aha i mam uwierzyć, że żaden facet poza tymi mi znanymi, nie lubi czuć się dowartościowany i nie lubi kiedy kobieta jego jest o niego zazdrosna?
              • jesli ktoś szuka dowartosciowania się poprzez okazywaną przez partnera zazdrość to ma powazne problemy ze sobą :)

                żaden z moich kolegów nie lubi kiedy ktoś jest o niego durnie zazdrosny, wiec mamy przeciwne doswiadczenia
                --
                Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
                • > jesli ktoś szuka dowartosciowania się poprzez okazywaną przez partnera zazdrość
                  > to ma powazne problemy ze sobą :)

                  mnie nie chodzi o żadną skrajność (choć faktycznie u kumpla o którym było w mym pierwszym wątku, można było mówić o skrajności), a o po prostu o miłe odczucie kiedy to kobieta okazuje mężczyźnie zainteresowanie nie całodobowo a raczej okazjonalnie (by nie podchodziło pod przesadność)

                  > żaden z moich kolegów nie lubi kiedy ktoś jest o niego durnie zazdrosny, wiec m
                  > amy przeciwne doswiadczenia

                  aha, rozumiem, że byłeś przy każdej sytuacji, rozmowie, byłeś po prostu naocznym świadkiem życia każdego ze swoich kumpli z ich kobietami?
                  z doświadczenia wiem także że mężczyźni przy kumplach i innych mężczyznach są w inny sposób twardzi niż przy własnych kobietach, więc może zeznania Twoich kumpli mijają się nieco z rzeczywistością?
                  • r0k1984 napisała:

                    > więc może zeznania Twoich kum
                    > pli mijają się nieco z rzeczywistością?

                    a dlaczegóż to tego samego nie mozna powiedziec o Twoich doświadczeniach?


                    --
                    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
                    • bo jestem kobietą i poznałam ich- mężczyzn, od tej strony, od której znają mężczyzn kobiety:)
                      • to żaden dowód. Ale jesli Ci to poprawi samopoczucie to proszęć
                        --
                        Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
                        • > to żaden dowód.
                          I Ty także żadnego nie przedstawiłeś:)

                          Ale jesli Ci to poprawi samopoczucie to proszęć
                          Nie wczuwam się w forum do tego stopnia by to co piszę i co piszą inni wpływało na moje samopoczucie:) Ale dziękuje i ja mogę Tobie ustąpić skoro w grę wchodzi Twoje samopoczucie:)
    • to jego zazdrosna ,zakompleksiona żonka ma problem,a nie Ty.Idź i nie przejmuj się jakąś frustratką.
      --
      http://dragcave.net/image/tgFV.gif
      • hermina1984 napisała:

        > to jego zazdrosna ,zakompleksiona żonka ma problem,a nie Ty.Idź i nie przejmuj
        > się jakąś frustratką.

        Rzekła lodowata i wybuchowa Hermina.;)
        --
        Najciekawsze jest to, co następuje po szczęśliwym zakończeniu.
    • bez prawdziwego imienia żony kolegi nie jestem w stanie udzielić ci rady
    • zwiazek malzenski zmienia uklady. Czesto koncza sie stare, powstaja nowe przyjaznie.
      Partner powinien brac wzglad na zdanie drugiego partnera - zrotumiale, bo dlatego wlasnie wzlal slub i skladal cos na ksztalt przysiegi. Wpiep... sie w uklad w ktorym nie jestes akceptowana przez partnera kolegi, ten skrycie i w tajemnicy sie z toba spotyka (szybko tez przestanie). Dla bardzo wielu oczywiste jest , ze NIE ISTNIEJE przyjazn damsko - meska bez podtekstu erotycznego. I to trzeba zaakceptowac. To, ze twoj chlopak akceptuje twoje spotkania nie jest regula a raczej wyjatkiem . Moze nie zalezy mu na tobie.
      • Jeśli autorka jest wyjątkiem to ja znam same takie wyjątki. Mój facet nie ma nic przeciwko mojemu przyjacielowi, ja nie mam nic przeciwko jego przyjaciółce, moja mama akceptuje koleżanki mojego ojca, moje koleżanki też przyjaźnią sie z facetami i ich faceci nie mają nic przeciwko... To, że ty masz organ myślenia umiejscowiony w niestandardowym miejscu nie znaczy, ze wszyscy tak mają.
        --
        - Skąd się biorą dzieci? - zapytał Brad Pitt Angelinę Jolie.
      • jakie Ty tutaj wnioski wyciagasz, ze mój chłopak mnie nie kocha bo nie ma nic przeciwko na spotkanie ze starym znajomy usmiałam sie:D Partner mi przede wszystkim ufa
      • tak, masz rację, związek małżenski, to morda na kłódkę i smycz
        zero życia, ubezwłasnowolnienie

        i po co sie dziwic, ze tyle rozwodow jest, skoro pogadanie i mile odczucia wzgledem innego czlowieka są uznawane za zdradę i zamach stanu?
        ja bym nie mogla być zoną męża, jeśli mąż ograniczałby mnie jako człowieka
        a człowiek stanowi o sobie, mając na względzie partnera ale nie mając partnerem przesłonoętego świata.. byłoby to chore i nudne
        --
        Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego.
    • Z moralnego punktu widzenia nie robisz nic złego. Ale jeśli sprawa się rypnie możesz mieć niewąskie problemy.
      --
      USA rozpoczęły walkę z wyciekiem tajnych danych. Najsamprzód zszyli ryj Obamie.
    • A może znajdzie się jakiś babiszon który bedzie zgarniał w podobny sposób Twojego faceta , zapraszając go na lody ;-)
      z całego serca życzę ci takiej baby w otoczeniu ,
      takiej która będzie łechtała ego twoim kosztem :)
      • Twój post zawiera negatywne konotacje: babiszon i lody

        jeśli Twój facet znałby się z "babiszonem" lat 20 przed Tobą i nic by ich nigdy nie łączyło, to byłabys zła za spotkanie?

        jeśli tak, to szczerze współczuję
        --
        Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego.
    • Masz rację - jest to trochę nie fair według mnie. Pomijam fakt, że babka faktycznie trochę niezdrowo świruje, bo nie o tym jest Twój wątek. Jeśli jej mąż to faktycznie Twój przyjaciel, to ja na Twoim miejscu nie chciałabym robić mu kłopotów - a kłopot może mieć, bo baba zazdrosna jak cholera, co więcej widzi w Tobie konkurencję, o spotkaniu może się dowiedzieć, bo kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, a jeśli się o nim dowie, to dojdzie do prostej konkluzji - "nie powiedział mi, że się z nią spotyka, więc na pewno ją bzyka". I przez Ciebie przyjaciel będzie miał nielichy problem w małżeństwie, bo niby jak udowodni, że jej nie zdradził?

      Ja rozumiem, że schizy jego żony to nie Twój problem. Ale jeśli chodzi o mnie, to nie chciałabym mieć na sumieniu rozpadu małżeństwa któregoś z moich przyjaciół, którzy poróżnili się tylko dlatego, że obawy nieznanego mi bliżej współmałżonka tegoż przyjaciela były dla mnie na tyle śmieszne i z du.py wzięte, że postanowiłam ich nie wziąć pod uwagę. Gdyby to mnie dotyczyło, to umówiłabym się z nim na taki układ, że nie spotykamy się, dopóki nie dogada się w tym temacie z żoną. Kontakt możemy utrzymywać telefoniczny lub mailowy, ale nic za plecami jego żony. Żeby potem nie było niedomówień i oskarżeń z których nijak nie można się wykaraskać.
      • przepraszam ale jesli baba jest na tyle durna ze zabrania spotkan to bedzie to z pozytkiem dla przyjaciela jak ona sie z nim rozwiedzie a on znajdzie normalna osobe w koncu. moze ten przyjaciel powinien wyslac zone do psychologa

        ja sie spotykam z moim przyjacielem (nie pociaga mnie nic a nic seksualnie) potrafilam pojechac z nim do marketu , zrobic zakupy i odebrac misia bo byl po drodze. misio jest zadowolony ze mam kontakt z kimkolwiek i moge sie spotkac nawet z plcia meska.widzi ze przyjaciel jest w porzaku i mis mu ufa

        malo tego. mialam takiego przyjaciela kochanka (w skrocie x), wszystkie szczegoly dot naszego pozycia i naszych spotkan i jak on sie zachowuje na spotkniu opowiedzialam misiowi (o tym ze x mnie zaciagal do lozka, obmacywal za kazdym razem jak mnie widzial nie zaleznie czy bylam wolna czy zajeta itp) i o tym ze x sie chcial oswiadczyc i wyznac mi milosc rowniez powiedzialam misiowi

        x przyjechal a mis nie mial nic przeciwko zebym sie spotkala z nim, wiedzac ze x ma zapedy seksualne na moja osobe. o dziwo x zachowal sie kulturalnie, postawil obiad, i cos do picia w kawiarni i nawet nie probowal mnie pocalowac , a mis po naszym spotkaniu nawet nie wypytywal sie o spotkanie :)
        • Te !pani misiowa !kiełbie ci sie we łbie przy środzie !
        • usunelamkonto napisała:

          > przepraszam ale jesli baba jest na tyle durna ze zabrania spotkan to bedzie to
          > z pozytkiem dla przyjaciela jak ona sie z nim rozwiedzie a on znajdzie normalna
          > osobe w koncu. moze ten przyjaciel powinien wyslac zone do psychologa

          Nie wiem, kto dał Ci prawo decydować, co przyniesie pożytek, a co nie ludziom z Twojego otoczenia. Pan wziął sobie taką, a nie inną żonę z jakichś tam powodów i należy to uszanować, choćby niewiadomo jak bardzo byłoby to nam nie w smak. Uważasz, że wiesz lepiej, kto powinien z kim się ożenić/wyjść za mąż? Gratuluję - jedź do Japonii, tam swatki podobno wciąż w użyciu. Co do przyjaciela wątkotwórczyni, to może faktycznie powinien wysłać żonę do psychologa, bo zazdrość można leczyć, ale to powinna być ich decyzja, a ja absolutnie bym się do tego nie mieszała i dlatego wolałabym trzymać się z daleka do momentu, kiedy przyjaciel z żoną sobie całą sprawę obgadają. Może Tobie to nie przeszkadza, ale mnie by sumienie gryzło, gdyby przeze mnie się rozwiedli. Autorka też ma widać wątpliwości, dlatego napisałam, co napisałam.

          usunelamkonto napisała:

          > ja sie spotykam z moim przyjacielem (nie pociaga mnie nic a nic seksualnie) pot
          > rafilam pojechac z nim do marketu , zrobic zakupy i odebrac misia bo byl po dro
          > dze. misio jest zadowolony ze mam kontakt z kimkolwiek i moge sie spotkac nawet
          > z plcia meska.widzi ze przyjaciel jest w porzaku i mis mu ufa
          >
          > malo tego. mialam takiego przyjaciela kochanka (w skrocie x), wszystkie szczego
          > ly dot naszego pozycia i naszych spotkan i jak on sie zachowuje na spotkniu opo
          > wiedzialam misiowi (o tym ze x mnie zaciagal do lozka, obmacywal za kazdym raze
          > m jak mnie widzial nie zaleznie czy bylam wolna czy zajeta itp) i o tym ze x si
          > e chcial oswiadczyc i wyznac mi milosc rowniez powiedzialam misiowi
          >
          > x przyjechal a mis nie mial nic przeciwko zebym sie spotkala z nim, wiedzac ze
          > x ma zapedy seksualne na moja osobe. o dziwo x zachowal sie kulturalnie, postaw
          > il obiad, i cos do picia w kawiarni i nawet nie probowal mnie pocalowac , a mis
          > po naszym spotkaniu nawet nie wypytywal sie o spotkanie :)

          Heh, no i co? Mam Ci pogratulować znajomych, którzy Cię obmacują? A może Tobie mam pogratulować, że dajesz się byle komu obmacywać i masz faceta, który absolutnie nie ma nic przeciwko? Naprawdę nie wiem, co Twoja opowieść miała wnieść do wątku, bo sytuacja w jakiej jest autorka znajduje się dokładnie na przeciwnym biegunie...
          • przepraszam bardzo ale chlop sobie sam winny ze nie pomaga zonie i nie ma prawa odmawiac przyjaciolce z tego powodu. jak go zona zostawi z 0 na koncie to pobiegnie do przyjaciolki ktora olal?

            opisalam moj przypadek jako role zaufania, zona nie ma zaufania i cos jest nie tak.
            a to ze sie daje obmacywac to moja seksualnosc a nie twoja
            poza tym nigdzie nie napisalam ze daje sie obmacywac jak jestem zajeta, skad ty to wzielas?


    • czytam to forum od jakiegoś czasu i jakoś zawsze lęk przed posądzeniem o trolling brał górę nad chęcią wypowiedzi. ale w końcu się przemogłam, bo zagadnienie mi bliskie dość.

      mam faceta. fajnego very muchos. facet ma przyjaciółkę z dawnych czasów, z którą widzi się raz na rok. osobiście nie mam z tym wielkiego problemu, ale należę do stronnictwa niewierzących w stricte platoniczną, damsko-męską przyjaźń i jednak troszkę się czasem zastanawiam, czy tam kiedyś czegoś nie było. i troszkę jestem zazdrosna. z tym, że ja wiem, jeśli nadchodzi ten dzień, kiedy oni umówili się na spotkanie. i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. jak już ktoś tu napisał, kłamstwo ma krótkie nogi. a ukrywanie takiego spotkania to samobój.

      żona może faktycznie jest zazdrosna niepotrzebnie, ale to sprawa między nią a jej mężem. uważam, że naprawdę lepiej najpierw to wyjaśnić, z potem się spotykać.

      tyle teraz się pisze o przyjaciółkach mężów/partnerów, które koniec końców tym mężczyzn uwodziły. nie dziwię się, że ktoś mógł stwierdzić, że twoja z przyjacielem relacja pasuje do szablonu.

      ot, tyle moich przemyśleń w tej kwestii:)
      • Też tak kiedyś starałam się wierzyć byłemu, że ta koleżanka to tylko koleżanka. Zazdrosna byłam, ale jakoś się powstrzymywałam, żeby właśnie nie zrobić z siebie wrednej zazdrośnicy. No, ale potem wyszło, że jednak miałam o co być zazdrosna.
        A z kolegą można pogadać przez skype, pisać do siebie maile, itp, itd. Ja bym tam była podejrzliwa, gdybym się dowiedziała, że aż tak bardzo Wam zależy na tym spotkaniu, że musicie się w tajemnicy przede mną spotykać. I przypomnę to, co tu ktoś napisał: nie możesz być pewna jak on o Tobie do żony mówi i czy przypadkiem nie podsyca jej zazdrości.
        • Ja po pierwsze bym sie grubo zastanowila nad tym co on rzeczywiscie opowiada tej swojej zonie na twoj temat? jesli uwazasz ze wasza relacja jest bez zarzutu, to moze byc tak ze facet jej opowiada o tobie jakeis cuda, albo moze byc tak ze laska faktycznie jest troche pieprznieta, albo wygladasz od niej o 100razy lepiej.
          Najwazniejsze jest jednak to ze niepokojace jest ze ta jego zona wykonywala do ciebie jakies telefony, w kotrych ci kazala go zostawic w spokoju. Po takim czysm ja bym sie rozmowila nie z nia a z kolega wlasnie, bo to juz by przekroczylo granice nietykalnosci osobistej. I jesli on nie panuje nad ta sytuacja to powinnas go olac i darowac sobie wszelkie 'sekretne' spotkania. Albo sie postykacie normalnie, we 4, albo sobie daruj bo zaloze sie ze albo ta jego zona bedzie znowu cie przesladowac albo sie okaze ze on ma jednak wobec ciebie niezbyt przyjacielskie zamiary i sobie ostro pogrywa na zaufaniu zony.
          --
          :)) usmiechnij sie chociaz raz dziennie!!!!
    • a poza tym to ja uwazam ze miksowanie sie w takie niejasne uklady zawsze wychodzi w koncu bokiem, i lepiej sie od takich dziwacznych ukladow i ludzi trzymac z daleka. O twoim koledze zle swiadczy to ze przedklada ciebie nad zone- jednak! bo proponuje ci spotkanie w sekrecie wiedzac jak to jego zone skrzywdzi, i pewnie podwazy jej zaufanie, a wkoncu przysiegal swojej zonie a nie tobie. Poza tym jesli mialas juz przykrosci z tego powodu ze sie z nim kolegowalas i on nie wplynal na ta sytuacje zeby to jakos zalagodzic to moim zdaniem tak samo i z toba sie nie liczy i nie szanuje- bo wie na co mozesz byc narazona jesli to sekretne spotkanie sie wyda, ze mozesz spodziewac sie znowu przykrosci w postaci jakis telefonow albo pogrozek i mimo wszystko nadal przedklada wlasna satysfakcje nad to wszystko. Dziwaczny uklad i co raz bardziej ten kolega sie wydaje podejrzany.
      --
      :)) usmiechnij sie chociaz raz dziennie!!!!
      • Jakie zaufanie? Skoro owa żona jest zazdrosna do tego stopnia, że nie chce, aby pan spotykał się ze swoją przyjaciółką nawet w jej obecności, to ja tu żadnego zaufania nie widzę, a wręcz przeciwnie, głęboką paranoję. A mąż nie ślubował, zdaje się, wyrzeczenia się życia towarzyskiego w imię uspokojenia jazd małżonki.
        --
        Wiedźma waathewitch.blox.pl

        http://www.uwekroeger.fora.pl - Forum fanów Uwe Kroegera
    • Hmmm... Jedyne, co mi przychodzi do glowy na usprawiedliwienie owej Ani to jesli jej maz a Twoj kumpel porownywal ja z Toba i np. mowil jej jak to super sie z Toba dogaduje i ze Ty nigdy...a ona zawsze.... . Jesli celowo nie wzbudzal w niej zazdrosci (a to niestety czeste, tak sobie niektorzy ego podbudowuja) to nie wiem, w czym problem.

      Pewnie tez bym sie czula zle, bo zazwyczaj jednak dbam o to,zeby sie spotykac z kumplami i ich dziewczynami/zonami. I czasem fakt, trafi sie zolza ale chyba nie az taka.

      Jesli masz pewnosc,ze Twoj kumpel jest ok i nie wzbudzal w zonie celowo zazdrosci opowiesciami o Tobie, to zaproponuj Ani,zeby sie wybrala na piwo z Twoim facetem w czasie kiedy Ty bedziesz siedziec z jej mezem. Albo sie zreflektuje i pojdziecie we czworke albo sie wybierze na piwo z Twoim faciem, mzoe on jej przemowi do rozumu.
    • jeśli jest tak jak napisałaś nie widzę przeciwwskazań do spotkań, a żona to jakaś chora idiotka i jeśli go tak kontroluje, to prędzej czy później pożałuje
      nikt nie jest niczyim niewolnikiem, a an urojenia bierze się leki psych.
      --
      Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.