nauka nowego jezyka obcego po 30tce? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy ktoras z Was nauczyla sie co najmniej dobrze albo biegle nowego jezyka obcego bedac juz po 30tce?
    Jesli tak to jaki to byl jezyk i jakie inne jezyki znalyscie wczesniej?
    Jak wiele czasu poswiecalyscie na nauke i ile trwalo dojscie do poziomu "advance"?

    Pytam bo zaczelam sie wlasnie uczyc nowego jezyka i zastanawiam sie czy mam szanse na jakis sukces czy tez tylko na "kali jesc, kali pic".

    Bede tez wdzieczna za informacje co was motywowalo albo zmotywowaloby do nauki nowego jezyka w tym wieku?
    • Gdybyś w pytaniu zamiast "30" wpisała "70" to można by się zastanawiać nad odpowiedzią


      --
      Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
      • Tyle masz, że byś się zaczął zastanawiać nad odpowiedzią?
        --
        KRUWA MUĆ!
        (wesprzyj przemysł mleczarski)
        • Przyjechałem do Stanów mając 39 lat. Języka potocznego niemal zupełnie nie rozumiałem. Ale musiałem pracować i na początku mój szef pisał mi polecenia. Wynajęłem pokój u emerytowanej Amerykanki. Po roku już nie miałem większych kłopotów z angielskim. Aczkolwiek na jednej stronie mego sprawozdania mój szef potrafił znaleźć z 50 błędów. Teraz po 25 latach coraz częściej myślę po angielsku, bo mieszkam sam wśród sąsiadów mówiących po angielsku.
    • po 30-ce to wlasciwy wiek, by poznawac jezyczki obce...
      --
      www.radioalex.pl/
    • Kobiety po 30 mają ograniczone możliwości intelektualne. Szalenie trudno jest im się czegokolwiek nowego nauczyć. 30+ to tylko uniwersytet III wieku.
      --
      Nigdy nie wiadomo, kiedy głupi żartuje.
    • Pracowałam w szkole języków obcych i uczęszczało do niej wielu 30tolatków, miałam nawet słuchaczkę 60+, która uczyła się języka dla wnuka z zagranicy. O motywacji Ci nic nie napiszę, mogę jedynie o wynikach. Oczywiście młodzież jest plastyczna, jednak dorosły człowiek czuje potrzebę poznania nowego, a co za tym idzie motywacja sama w sobie jest wyższa (powodów konkretnych nie znam). Podczas mojej pracy tam nikt nie zrezygnował. Widziałam, że jest to dla nich relaks. Słuchaczami byli zarówno pracownicy taśmowi fabryk jak i urzędnicy (dyrektor szkoły i pracownik ratusza).

      To od Ciebie zależy, czy masz w sobie tyle zapału, by pokonać przeciwności, którymi są przykładowo brak czasu, stresująca praca czy też trudność w zapamiętywaniu.

      Podziwiam Cię, my zbieramy się już dwa lata ;)


      --
      KRUWA MUĆ!
      (wesprzyj przemysł mleczarski)
    • Norweskiego w półtora roku do poziomu B2/C1. Miesiąc temu zdałam egzamin państwowy, który określa ten poziom jako wyższy. W lutym kończę 33 lata. Także da się.

      Nauka była intensywna - przez pół roku codziennie po 4 godziny, a potem dwa razy w tygodniu po 4 godziny każde spotkanie. No i jestem niejako "na miejscu", chociaż języka nie używam na codzień bo pracuję po ang.



      --
      blog o moim szydełkowaniu kikimora1978.blogspot.com/
    • Ja mam 20godzin w tygodniu zajec + praca w domu.
      Moja nauka ma ten podstawowy sens ze mieszkam w kraju, w ktorym na codzien mowia w nieznanym mi jezyku.
      Jednak moj pobyt jest tu tylko chwilowy i zastanawia mnie, czy zamiast uczyc sie od podstaw zupelnie nowego jezyka nie powinnam odswiezyc sobie tego, ktorego uczylam sie n-lat temu.

      Wiem, ze do poziomu sredniozaawansowanego w ciagu tych 6 miesiecy dojde. Ale mam osobisty wstret do poziomu sredniozaawansowanego. To takie cos nijakie. Niby cos znasz ale nie za dobrze.
      Czy Waszym zdaniem jest szansa nauczenia sie jezyka na poziomie zaawansowanym w ciagu 6 miesiecy? nie majac specjalnych zdolnosci jezykowych?
      • jeżeli jestes w tym kraju, gdzie się uzywa tego języka, to jet sens, Korzystaj i ucz się ile dasz radę, czego się nauczysz to twoje. Nawet jesli bedzie to sredniozaawansowany, to potem doszlifujesz ogladajac filmy, czytajac ksiazki w tym jezyku.
        Ja w wieku 37 poszłam do szkoły jezykowej (zaczelam nie od zera ale od od poziomu między podstawowy/średniozaaw.) i ciesze sie z tej decyzji, Ucze sie ok. 4 h /tydz. i niestety nie mam okazji cwiczyc praktycznie w zyciu codziennym, ale i tak sie ciesze z podjetej decyzji i widze postepy. Staram sie czytać o ogladac tv w j. obcym. Pomaga mi fakt, ze znam b.d.inny jezyk..
    • Dużo zależy od predyspozycji. Jeśli masz motywację i zdolności, to pójdzie jak z płatka. Będziesz odczuwać czystą przyjemność. Mnie szło znakomicie, była to odskocznia od pracy, od kieratu domowego, wspaniała rozrywka - bo chodziłam ze studentami filologii - wspaniałymi, młodymi ludźmi. Byłam jedną z najlepszych. Niestety, proza życia i zmuszona byłam zrezygnować. Teraz mogę jedynie czytać książki, oglądać filmy, jak przyjdzie wykładowca-native speaker pogadać sobie z nim w tym języku. Ale co frajdy miałam, to moje. I grupę rozkręciłam, i było naprawdę super!
      Polecam każdemu, w każdym wieku!
      • a jakich jezykow sie uczylyscie?
        • różnych. ostatnim razem włoskiego. większe problemy nastręczają mi języki germańskie, z romańskim idzie lepiej.
        • Jam wprawdzie nie kobieta (a to może mieć znaczenie, sądząc z jakżesz samokrytycznych wpisów powyżej ;-) ), ale odpowiem tak:
          Za młodu uczono mnie rosyjskiego, ale unikałem (teraz żałuję); a także niemieckiego (osiągnąłem poziom średni, pozwalający na dość swobodną "turystyczną" komunikację, ale od lat nie używam, więc teraz pewnie jest źle...). Angielskiego liznąłem na studiach przez trzy lata, aczkolwiek stwierdzam, że poziom był fatalnie niski (studiowałem na początku lat 90 ubieglego wieku).
          Będąc po trzydziestce wyemigrowałem do strefy anglojęzycznej i mizerne podstawy z Uniwerku wystarczyły, by praktycznie "z marszu" zacząć się komunikować. Z każdym miesiącem było lepiej a wczoraj (stąd mój wpis...) zdałem egzamin językowy potwierdzający znajomość języka w mowie i piśmie na poziomie akademickim ;-).
          Z tym, że do egzaminu przystapiłem dość późno, zaś sam proces nauki języka, startując od mizernych podstaw z Polski do poziomu swobodnego komunikowania się na dowolny temat, zajął mi około dwóch lat. Dodam, że mam na myśli żywy język z idiomami, regionalizmami i neologizmami ;-)
          Zapewne ułatwieniem był fakt życia w kraju anglojęzycznym i styczność z językiem 24 godziny na dobę...
    • A ja nie mam przekonania do nauki języków obcych. Polskiego uczę się już dwadzieścia kilka lat i końca nauki nie widać. :( Inna sprawa, że polszczyzna to trudny język.

      --
      Inhaler - Something About You
    • chersona to iloma Ty jezykami mowisz?

      i ktorymi? moze chcesz jakis wskazowek odnosnie francuskiego udzielic?

    • zaawansowany poziom w 6 m-cy... czy to norma a ja jestem jakas wyjatkowo tepa jezykowa? Mieszkam w sumie prawie 4 lata w anglojezycznym kraju, ucze sie jezyka od dzieciecia a wciaz kalecze, a Wy tu o 6 miesiacach piszecie. Czas sie pochlastac...
      --
      Ramen!
      http://www.dreamviews.com/community/customavatars/avatar23156_1.gif
      'Better sleep with a sober cannibal than a drunken Christian.'
      H. Melville "Moby Dick"
    • Możliwe... ale ciężko :)
      Moim drugim językiem jest niemiecki, nauczyłam się jako dziecko w 2msc, ang wiadomo- każdy prawie zna, rosyjski dobrze, hiszpanski komunikatywnie. Niecały rok temu zabrałam się za francuski, ale w tym wieku nie jest już tak łatwo, dlatego postanowiłam wyjechać na pół roku do Francji i tam się nauczyć.
      Jeśli masz możliwość to polecam tę metodę :))

      --
      Ally von Boska
      aluh.fotolog.pl
    • Eee tam, po 30! Jak się człowiek nie napina (poważna ze mnie kobieta, więc wstydzę się robić błędy), to się nauczy w każdym wieku. Więcej zależy od motywacji, systematyczności, indywidualnych zdolności do języków (są bardzo zróżnicowane) i nauczyciela. Poza tym człowiek powinien uczyć się przez całe życie.
    • Nie, ale przy moim ociągactwie, skoro teraz chodzi mi myśl po głowie, to zanim przystąpię do działania i się nauczę, to będę po 30-tce.
      • A poważniej - moi rodzice nauczyli się angielskiego będąc w okolicach 50-tki.
        • co do jezykow zalezy tez do ktorej gr,nalezą ,jezyki romanskie sa stosunkowo podobne ,znajac hiszpanski i vice versa mozesz latwiej nauczyc sie wloskiego ,francuskiego ,nie mowiac o portugalskim .
          niemiecki przydaje się w jezykach skandynawskich ale wydaje mi sie ,ze kluczem do poprawnego opanowania jezyka (nie wspominam o pobycie za granica czy rozmawaniem z tubylcami;) ) powinna byc motywacja ,jesli dany jezyk sie nam podoba to latwiej sie go (chyba;) uczy.
          dla mnie niemiecki brzmi jak wymiot ,mimo ,ze ciagle go odswiezam ale przez 7 lat nie opanowalam go tak jakbym chciala..
    • Moim skromnym zdaniem, nie ważne, czy masz 5, 10, 20 czy 30 lat obecnie poznaję słówka języka francuskiego i mam ponad 30 lat... Najważniejsze jest to, czy wiesz po co chcesz się uczyć języka. Jeżeli chcesz po prostu znać to nie nauczysz się. Musisz mieć cel nadrzędny jak lepsza praca, którą da Ci znajomość angielskiego. Musisz korzystać z darmowej wiedzy i przyswajać każde nowe słówko, nawet takie, które wydaje Ci się zupełnie niepotrzebne... Oczywiście z wiekiem jeżeli nie gimnastykujesz swojego mózgu na bieżąco możesz mieć pewne trudności, które są jednak do pokonania. Chcieć = móc! To jest moja recepta na naukę języka...

      Arek

    • bo kwestia wieku to się kończy gdzieś tak koło 10-12 roku życia a może i wcześniej.

      po prostu niektórzy "po trzydziestce" a nawet i "po dwudziestce" to już się niczego nie uczą. i stają się tym, czym się stali ich rodzice wiele lat wcześniej, tzn magnetowidu nie potrafili obsługiwać, że o komórkach 10 lat później, i internecie 20 lat później, nie wspomnę.

      kto zramolał w tym wieku, to się języka obcego nie nauczy.
      kto chłonie wiedzę i ma otwarty umysł, nauczy się gorzej niż dziecko, ale równie dobrze co nastolatek.

      • Swieta prawda. Jako prywatny nauczyciel jezyka z jakims doswiadczeniem moge tylko potwierdzic. Najstarszy moj uczen mial 58 lat kiedy od zera do komunikacji go nauczylam. Sama na dobre zaczelam sie uczyc angielskiego w wieku 35 lat( wczesniej w wieku nastoletnim pare semestrow u Metodystow) teraz z tego zyje. Ale nie jestem reprezentatywna bo szalenie pomogl mi kilkuletni pobyt w kraju anglojezycznym (co nie znaczy ze 'samo sie nauczylo"-wrypac trzeba bylo ale motywacja wieksza no i z wymowa nie ma problemow bo TV polskiej nie mialam.Jednak nawet bez wyjazdu mozna opanowac jezyk na poziomie advanced tylko troche dluzej to trwa i trzeba miec dobrego nauczyciela, ktory sie nia paprze w jakis drobiazgach gramatycznych czy osobliwosciach jezykowych.
        --
        Jest jedna rzecz, którą lubię u Polaków-ich język(...) Nigdy nie wiedziałem o czym mówili, ale zawsze wydawało mi się że uprzejmie kogoś mordują. Wszyscy byli wyposażeni w pałasze i szable, które trzymali w zębach lub obnażali z wściekłości w błyskawicznych cięciach.
        Henry Miller
      • > bo kwestia wieku to się kończy gdzieś tak koło 10-12 roku życia a może i wcześn
        > iej.
        >
        > po prostu niektórzy "po trzydziestce" a nawet i "po dwudziestce" to już się nic
        > zego nie uczą. i stają się tym, czym się stali ich rodzice wiele lat wcześniej,
        > tzn magnetowidu nie potrafili obsługiwać, że o komórkach 10 lat później, i int
        > ernecie 20 lat później, nie wspomnę.

        Podpisuje się. Poznałam kiedyś kolesia (po trzydziestce), który kilka lat pracował w Anglii "na zmywaku" i po tej przygodzie po angielsku nawet w sklepie się nie dogada.
    • alez oczywiscie, ze mozna! ja sie nauczylam - to byl mój szósty jezyk (liczyc z ojczystym). kazdego jezyka uczy sie latwiej. po 3,5 roku tlumaczylam zawodowo, choc na prawde jezyk przemówil do mnie dopiero po pieciu latach pobytu w innym kraju

      trzeba zdefiniowa CO dla ciebie znaczy "nauczyc sie jezyka". co innego umiec sie porozumiec na wakacjach, a co innego studiowac zagranica czy uzywac specjalistycznego slownictwa w zawodzie

      no i kazdy uczy sie jezyka obcego inaczej - jeden chce duzo mówic, a drugi woli najpierw zbudowac sobie gramatyczna strukture. musisz wiedziec jakim jestes typem i znalezc sobie stosowna metode. jak juz ktos napisal, mozna sobie darowac stresy zwiazane z takim czy innym egzaminem, bo uczysz sie dla siebie
    • katiko, a o jakim jezyku mowa?
      Na chinski (i inne jezyki tonalne) uwaza sie ze potrzeba minimum dwuch lat intensywnej nauki. Japonski jest latwiejszy. Jezyki europejskie ocenia sie na jakies 6 mies-rok.
      Znam ludzi, ktorzy (bedac sporo starszymi) opanowywali szwecki w 6 mies (nieznajac innego europejskiego) i takich ktorzy nie opanowli w 10 lat. Tutaj niestety sprawdza sie regola, ze im lepsza bieglosc w angielskim tym... wolniej sie opanowuje lokalny jezyk. Bo az takiej presji zeby sie dogadac nie ma.
      • jakos nie wyobrazam sobie opanowania od zera jezyka obcego w 6 miesiecy ,do poziomu podstawowego jak najbardziej ale nie mowmy tutaj o biieglosci ,to sam jezyk chinski ,-dwa lata???
        i przepraszam ,że się czepiam:(
        ale
        dwu ,szwedzki...
      • titta napisała:
        > katiko, a o jakim jezyku mowa? Na chinski (i inne jezyki tonalne) uwaza sie ze
        > potrzeba minimum dwuch lat intensywnej nauki. Japonski jest latwiejszy.
        > Jezyki europejskie ocenia sie na jakieś 6 mies-rok.

        To prawda! Zgodnie z danymi Pentagonu na naukę języka europejskiego potrzeba 26 tygodni, a azjatyckiego typu chiński, koreański czy japoński potrzeba 63 tygodni.

        To zniechęciło mnie do pracy w Korei Płd. Dostałem tam ofertę pracy w wieku 63 lat (w pracy rozmawiałbym po angielsku). Mój potencjalny szef sugerował, że nauczyć się koreańskiego to nic trudnego. Napewno koreański jest łatwiejszy od chińskiego, bo alfabet ma tylko 24 litery i nie jest to język tonalny. Testując siebie identyfikowałem poprawnie 90% koreańskich głosek. Z chińskiego przez kilka lat nauczyłem się jedno słowo i klka liter. Ale mój 30-letni syn zrobił znacznie większy postęp z chińskim. W chińskiej restauracji potrafi zrozumieć kelnera i zamówić jedzenie.
        • Dobrze mowi. Dodam od siebie prawdziwa historie: Jak skonczyla sie 2 wojna swiatowa okazalo sie ze Amerykanom brakuje tlumaczy japonskich - US navvy zrobilo wtedy taki bootcamp i nauczyli ludzi japonskiego w 2 czy 3 miesiace. Jedna z tych osob byl Donald Keene ;p
      • Jak widac i 20-30 lat to zbyt malo na nauke jezyka ojczystego, a ktos opowiada nam tu glodne kawalki o opanowaniu chinskiego w 2 lata i jezykow europejskich w pol roku...
    • Mitem i stereotypem jest twierdzenie jakoby niemożliwe było nauczenie się obcego języka po trzydziestce (czterdziestce etc.). Skoro już porównujemy do dziecka, to sprawa wygląda tak, że - owszem - dziecko nie ma jeszcze ustabilizowanego aparatu mowy, dlatego bardzo łatwo nabywa akcent i prawidłową wymowę. Rzeczywiście, po przekroczeniu wieku około 26 lat aparat mowy dorosłego człowieka usztywnia się, co nie oznacza jednak całkowitą niemożność nauki nowego języka! Ważne są również indywidualne predyspozycje; dobry słuch etc. Tym jednak, co daje dorosłemu człowiekowi ogromną przewagę nad dzieckiem w procesie nauki języka obcego jest umiejętność logicznego myślenia, a więc tutaj znajomość (a właściwie ROZUMIENIE) zasad gramatyki (w końcu normalny użytkownik jakiegokolwiek języka intuicyjnie wie, że w wypowiedzi muszą znaleźć się pewne elementy, by była ona sensowna).
      Podsumowując, jak najbardziej możliwe jest dobre przyswojenie obcego języka po trzydziestce, z tą tylko uwagą, że trzeba będzie poświęcić nieco więcej czasu prawidłowej wymowie (jeśli zajdzie taka potrzeba, bo wcale nie jest powiedziane, że będzie z tym problem w danym przypadku).
    • katiko napisała:

      > Czy ktoras z Was nauczyla sie co najmniej dobrze albo biegle nowego jezyka obce
      > go bedac juz po 30tce?

      Naprawdę różnica jest wtedy, kiedy uczysz się do mniej więcej 12 roku życia, potem już wielkich różnic nie ma. Więc jak nie zaczęłaś we wczesnym dzieciństwie, to niewiele zmienia, czy masz 20, 30, 40 czy 50 lat. Oczywiście w tym najwcześniejszym okresie im wcześniej, tym łatwiej, bo małe dziecko uczy się całkiem instynktownie, ale dopiero plus minus około 12 roku życia u większości ludzi zachodzą zmiany w sposobie uczenia się.

      Ale tak naprawdę jest to jednostkowe - są tacy, którzy w wieku 70 lat mogą bez trudu nauczyć się nowego obcego języka, a są też tacy, którzy nawet mając te 10 czy 12 lat nie będą w stanie opanować podstaw. Nie rób fetysza z wieku - spróbuj, liczy się też chęć i determinacja.

      A jeśli chodzi o motywacje - cóż, mnie np. wciąż motywuje to, że jak jadę w jakieś nowe miejsce, to chcę choćby trochę pogadać w miejscowym języku, a że wciąż uczę się ich szybko, to w końcu porozumiewam się w większości Europy bez kłopotów (do 12 roku życia uczyłam się tylko angielskiego, minimalnie niemieckiego i rosyjskiego, oraz hiszpańskiego - tego ostatniego chodząc do szkoły za granicą). Ostatnio będąc na wykopaliskach w Grecji, wśród samych Greków mówiących bardzo słabo po angielsku/niemiecku, po miesiącu rozumiałam większość tego, co mówili, coś tam już też byłam w stanie powiedzieć, teraz rozumiem sporo z tekstów pisanych, ale i jak ktoś powoli mówi, i mam nadzieję w najbliższym czasie opanować ten język czynnie w stopniu przynajmniej "intermediate".

      Ergo: nigdy nie jest za późno, jeśli naprawdę chcesz rozumieć innych i porozumiewać się z nimi, a nie tylko mnożyć punkty w CV.
    • Wyjechałem z kraju do USA w 1988 w wieku 30 lat, mówiłem już trochę po angielsku w momencie wyjazdu, ale tylko trochę, więc prawdziwa nauka tak naprawdę zaczęła się już po 30-tce. Uczyłem się intensywnie nie tylko przez życie codzienne w społeczeństwie amerykańskim, ale także chodziłem do szkół językowym, studiowałem książki, itd.
      Po 22 latach mówię całkowicie płynnie i poprawnie, niemniej mocny akcent polski został. I dalej myślę po polsku. A powiem że jestem po wyższych studiach i pracuję w zawodzie wśród lokalnych wykształconych ludzi.
      Czytałem gdzieś że jak zaczynasz naukę języka po 15 roku życia, to zawsze się będzie miało akcent. Akcentu się nie wyeliminuje. I tą prawdę potwierdzam.
      Jeśli chodzi o samą znajomość języka, czyli odpowiadając na Twoje pytanie, to zależy co nazywasz "advanced". Znajomość na poziomie podstawowego porozumiewania się? Na poziomie gładkiego życia towarzyskiego w obcojęzycznym społeczeństwie? Na poziomie literackim?
      Jest to proces. Nie kończy się nigdy.
      Powiem tak:
      - po roku-dwóch intensywnej nauki, ale naprawdę intensywnej, nauczysz się angielskiego aby się porozumiewać w prostych zagadnieniach - sklep, urząd. Dalej będziesz dukać, dalej będziesz bardziej się domyślać co inni mówią niż rzeczywiście rozumieć. Będziesz mogła czytać proste teksty.

      - po 5-10 latach intensywnej nauki, ale naprawdę bardzo intensywnej, będziesz mogła funkcjonować towarzysko wśród obcojęzycznych. Czyli będziesz mogła szybko formułować zdania, wypowiadać się jasno, niekoniecznie poprawnie, ale jasno, na dość skomplikowane tematy. Będziesz rozumieć co sie do Ciebie mówi bez problemu, nawet dość skomplikowane wywody. Ale dalej będzie to dla Ciebie męczący wysiłek. Dalej będziesz wracać do polskiego jako odpoczynku.

      - po 15 latach zaczniesz myśleć po angielsku. Gramatyka będzie płynna i poprawna. Nigdy nie będzie taka jak w przypadku wykształconych tubylców, nigdy nie opanujesz niuansów, slangów, bogactwa ekspresji, itd, ale osiągniesz całkowitą płynność. Będziesz w stanie płynnie czytać literaturę. Jeśli chodzi o pisanie na poziomie naukowym, to zależy od Twoich zdolności. Są tacy co nigdy tego się mogą nauczyć, a są tacy co potrafią dość szybko.

      Akcentu nie pozbędziesz się nigdy. Zawsze będzie on wyraźny i gruby.
      Nigdy nie nauczysz się tak pisać jak wykształceni tubylcy. Ja nawet po 20 latach, nawet jak się bardzo staram, to przy dziesięcio-zdaniowym paragrafie na dość zaawansowany temat lokalny czytelnik zawsze się pozna że to pisał obcokrajowiec. Kwestia slangu, skrótów, wyboru wyrazeń, idiomów. Tego już się człowiek nie nauczy nigdy.
      Tu już będziemy w tyle zawsze.
      • niderlandzki (35l, jestem w Holandii 6 lat, ucze sie 3 z okladem), 'startowalam' do tego jezyka ze znajomoscia angielskiego, ktorym w tym kraju posluguje sie kazdy sredniowyksztalcony czlowiek (nawet starsze osoby)
        bardziej pewnie przydalby mi sie niemiecki, ale nigdy sie go nie uczylam

        niedawno mialam egzamin panstwowy, ale wciaz odczuwam chec poprawienia slownictwa, bo czasem mnie zatyka ;) i pewnie pojde na kolejny kurs; na poczatku myslalam ze wystarczy mi komunikacja po angielsku, ale kiedy urodzilam tu dzieci, poszly one do przedszkola i szkoly czas bylo sie wziac za siebie i mimo nieddaleekiej wizj powrotud kraju wciaz mi sie chce tego jezyka uczyc
        zdarzylo mi sie tutaj przypomniec sobie rosyjski ;)
        --
        -------
        Poziomki uzyskujemy poprzez przewracanie pionków. - by marjanna1|KP|
      • P. Światło to co napisałeś to świeta prawda. Podpisuję sie pod tym. Choc zdarzają się taki wyjątki jak Nabokov, który osiągnął tak biegłośc i literacki polot. A tez native nie był. Dla mnie to niedoscigniony wzor i dla takiego przecietniaka jak ja, warto mierzyc siły na zamiary
        • A ja o Conradzie pomyslalam, moze dlatego ze wlasnie skonczylam czytac "Jadro Ciemnosci".

          Ale ja tez jestem bardziej sklonna zgodzic sie z Swiatlo niz z osobami ktore twierdza ze w kilka lat osiagaja poziom zaawansowany. Bo chyba ze mowimy o tych smiesznych poziomach wyznaczanych przez rownie smieszne egzaminy, ktore moim zdaniem wogole nie sa miarodajna ocena znajomosci jezyka.
          --
          Ramen!
          http://www.dreamviews.com/community/customavatars/avatar23156_1.gif
          'Better sleep with a sober cannibal than a drunken Christian.'
          H. Melville "Moby Dick"
    • Mam 54 lata i jestem z przerwami od dwoch w Niemczech. kontakt z jezykiem mam maly. Pracuje z babcia chora na alzheimera nie mowiaca. W wekedny owszem rozmawiam. troche w necie ucyzlam sie sama. Ale metoda ta nie dla mnie. Ja potrzebnuje zywej nauki i utrwalania w mowie kontaktowej. Ciezko idzie ale hmm dogadam sie w prawie kazdym temacie. I jak tu ktos napisal najgorsza rzecza jest nie mowic bo sie robi bledy. Mam tak i to powoduje ze jestem jezykowo tak do tylu. Wiec mowcie. Mowcie , mowcie... Wazne ze rozumieja i ze chcecie, z moja znajomoscia zalatwie sobie wszystko co chce i pojade i pojde gdzie potrzebuje. Wiec nie mam poczucia ze ejstem gorsza. I zaczelam mowic. Najgorszy problem(zlosliwosc)z moja mowa maja polacy nie niemcy.
      A sluchac? ja slysze sens nie slowa i trudno mi wylapac jak mowia chco wiem co..Kazdy jest inny i wszystko zalezy od potrzeb.
    • Jak ktoś chce to da radę, moja mama w wieku 50 lat nauczyła się włoskiego i idzie jej całkiem nieźle, zrobiła też prawko.
      • Przypomiało mi się jeszcze jak kiedyś na studiach jedna babka, która u nas wykładała egzaminowała też tłumaczy przysięgłych i opowiadała jak jeden facet 75 letni przyszedł na egzamin i zdał najlepiej z wszystkich, języka zaczął uczyć sie po ukończenia 50 roku życia.
      • alba27 napisała:

        > Jak ktoś chce to da radę, moja mama w wieku 50 lat nauczyła się włoskiego i idz
        > ie jej całkiem nieźle, zrobiła też prawko.

        Cała istota sprowadza się do zagadnienia co znaczy to "nieźle".
    • Witam

      Krotko o sobie. Mam 41 lat, jak moj wiek moze wskazywac w szkole podstawowej mialem jezyk rosyjski, ktorego delikatnie mowiac nie lubilem.
      Matury z jezyka obcego (na szczescie) nie musialem zdawac. Poza tym na studia sie nie wybieralem. Obecnie znam jezyk angielski(CPE), jezyk niemiecki, francuski, hiszpanski, rosyjski, od 5 miesiecy ucze sie chinskiego. Od razy zaznaczam, ze zadnego z powyzszych jezykow nie znam tak dobrze jak bym chcial ale na tyle dobrze, ze skoczylem anglistyke i germanistyke w UK. Nie jestem jezykowo uzdolniony, potrafie po hiszpansku rozmawiac na temat ich problemow gospodarczych czy polityki, a czasami brakuje mi slow aby nazwac przedmioty w kuchni gospodarza, podobnie po rosyjsku czy francusku.

      Jezykow obcych zaczelem sie uczuc majac 27 lat, zaczelem od niemieckiego i angielskiego z ESSKA, po 2 latach zaczelem uczyc innych, a w wieku 35 lat wyladowalem w UK, sfrustrowany tym, ze w moim rodzinnym miasteczku, nie moglem rozwijac moich zainteresowan jezykowych w sposob czynny. Zaczelem studia w UK tak jak napisalem angielski i niemiecki, w wolych chwilach uczylem sie francuskiego, hiszpanskiego i rosyjskiego.

      Przez te 14 lat przygody z jezykami obcymi probowalem wielu metod nauki:

      nauka slowek : Supermemo, Anki, Pleco (Chinski)
      sluchanie: Assimil, Podcasty, Pimsleur. Michael Thomas. Platiquemos, Teach Yourself, L-R (listening-reading), FSI, Living Language
      Czytanie: L-R, shadowing, parallel books, czytanie na PDA z wbudowanym slownikiem, graded readers
      Pisanie: forum, chatroom, korespondencja mailowa, blogging etc.
      Mowienie: shadowing, L-R, online tutors, self talk, meetup groups , skype, edufire

      Moja recepta na sukces jest jedna:

      Musisz wziac odpowiedzialnosc za nauka jezyka na siebie.
      Ile razy slyszalem narzekania na niekompetentnych nauczycieli jezyka, kursy jezykowe z bledami, brak pieniedzy itp.
      Uwierz ze jezyka mozna nauczyc sie samemu. Potrzeba motywacji, potrzeba wiary, potrzeba czasu !!!, wiek nie ma znaczenia.
      Nie przejmuj sie ze nie pamietasz, ze zapominasz, ze nie rozumiesz, to nie ma zadnego znaczenia, wazne jest to ze sie uczysz i powoli rozwijasz.
      Wazne ze poswiecasz na jezyk swoj czas, wazne ze czerpiesz z nauki radosc, wazne ze widzisz proces nauki jako droge, ktora z przyjemoscia kroczysz
      a nie tylko cel, ktory osiagniesz po np 300h nauki, po nauczeniu sie 3000 slowek.

      Tak jak napisalem ucze sie wlasnie chinskiego, nie mam za bardzo czasu, poniewaz mam prace, 7 miesiecznego synka w domu, zone ktora lubi jak z nia rozmawiam po polsku :). Wstaje ide z psem na spacer slucham ChinesePod, myje naczynia slucham ChinesePod, stoje w kolejce robie Pleco i chinskie znaki, jade do pracy czytam proste teksty po chinsku, wracajac takze. W miedzyczasie stram sie znalezc czas na pozostale jezyki. Nie jest to latwe ale zdecydowanie, znalezienie czasu na jeden jezyk obcy dla nikogo nie powinno byc problemem.


      Wracajac do chinskiego, nauczylem sie przez 5 miesiecy 1200 znakow, slucham codziennie prostych dialogow, cieszy mnie kazde slowo ktore potrafie samodzielnie rozpoznac, nie martwie sie tym, ze nie znam chinskiej gramatyki, nie przejmuje sie tym, ze czeka mnie jeszcze mnostwo pracy nad tonami, nie specjalnie stresuje sie faktem, ze ludzie ucza sie chinskiego 15 lat dalej majac problemy nawet w prostej komunikacji
      Zdecydowanie ignoruje moj wiek. Kilka tygodni temu zamowilem pierwszy posilek w restauracji chinskiej uzywajac 4 prostych zdan + palca wskazujacego.
      Miny pracujacych tam chinczykow byly bezcenne, jeszcze bardziej mojej zony.

      Pozdrawiam

      Slawek


      • @asiotus
        Wydaje mi się że nie chodziło o ilość, ale o jakość. Mając wystarczająco zapararcia i dyscypliny, to można się w ciągu 2 lat nauczyć języka wystarczająco aby umieć dukać. Czyli umieć zamówić posiłek, hotel, załatwić prostą sprawę. Czy to wystarczająco aby móc się czuć swobodnie w obcojęzycznym towarzystwie? Absolutnie nie!
        Wydawało mi się jednak że istototą oryginalnego pytania była jakość znajomości języka w relacji do czasu potrzebnego do jego nauki.
        • Byc moze zle zinterpretowalem pierwotne pytanie i faktycznie powinienem skoncentrowac sie na nauce jezyka w relacji do czasu.

          Ja zdalem CPE i Mittelstufe po 3 latach nauki dwoch jezykow jednoczesnie. Egzaminy te, szczegolnie CPE wymagaly troche wiecej niz umiejetnosci zamawiania posilku w hotelu. No tak, mozesz powiedziec ze zaczelem jeszcze przed 30stka, wiec to sie nie liczy. Na rosyjski, hiszpanski i francuski niestety nie poswiecilem tak duzo czasu, przez co znam je duzo gorzej, wystarczjaco dobrze jednak by przeczytac np Le Monde i podyskutowac na przeczytane tematy. Nadal popelniam sporo bledow w kazdym z tych jezykow, (niestety rowniez w jezyku polskim, bo to wlasnie jezyk polski najbardziej ucierpial przez moja fascynacje jezykami obcymi) - ale staram sie nad tym pracowac. O ile zgadzam sie z Toba ze nauka jezyka to dlugi i nigdy nie konczacy sie proces, to nie demonizowalbym go i nie nazywal trudnym.
          Byc wynika to z tego ze ja raczej koncentuje sie na cyfrze 20 ze znanej zaasady Pareta. Jestem przekonany, ze takie podejscie do nauki jezyka jest bardziej przyjemne i jednoczesnie skuteczne, poniewaz pozwala na poznanie jezyka do poziomie C1, co pozwala na zrozumienie szerokiego wachlarza tekstow zarowno profesjonalnych jak i akademickich oraz swobodne uzywanie jezyka w roznych sytuacjach spolecznych. Jezeli komus to nie wystarcza i chce znac jezyk na poziomie C2 i wyzej witamy po stronie 80 zasady Pareta i tutaj prawie wszystko o czym piszesz w Twoim poscie to prawda.
      • asiootus ,szacun:)

        --
        If you are everywhere ,you are nowhere ; If you are somewhere , you are everywhere....
    • Ja zaczelam sie uczyc francuskiego. Wyladowalam we Francji wiec nic innego mi nie pozostalo :)

      Moj problem polega na tym, ze nie umiem powiedziec nic po francusku. Nawet wymawiac poprawnie samoglosek. Z drugiej strony rozumiem duzo bo czesc wyrazow wyglada mi znajomo.
      Ucze sie dopiero 2 tygodnie.

      Moj problem to taki, ze tak wlasciwie to po co mi francuski? tzn. zawsze chcialam go znac. Nie uczyc sie go bedac we Francji to jakby nie wykorzystac okazji. Jak pojade do anglojezycznego kraju i bede chciala sie go uczyc to zaplace za to koszmarne pieniadze.
      Znajomosc jezykow sie liczy...

      Niby... Wszyscy mnie podziwiaja. Francuski? Nowy jezyk w tym wieku? Chcesz zmieniac prace?
      Ale ty jestes ambitna... Ci co zas mnie znaja z czasow szkoly sredniej pytaja co z moim niemieckim? Czy nie ma wiecej sensu odswiezyc sobie jezyka juz kiedys znanego zaniam zaczynac znow cos nowego i koniec koncow nie znac zadnego dobrze.

      Moje watpliwosci to znanie ciut niemieckiego - tyle aby czytac, i ciut francuskiego - by sie dogadac. A zadnego porpawnie.

      Co do poziomu zaawansowanego to rozumiem przez to poziom, gdzie mysle w jezyku, odpowiadam w tym jezyku bez zastanawiania sie czy mowie po polsku czy po xxx, rozumienia i mozliwosci wypowiadania sie w jezyku na rozne tematy (np. slownictwo fachowe jak srubokret, plod, wejscie na rynek), czytanie literatury i poezji w danym jezyku z mozliwoscia jej zrozumienia.

      Co to jest "advance" wedlug was?
      • katiko napisała:


        > Co do poziomu zaawansowanego to rozumiem przez to poziom, gdzie mysle w jezyku,
        > odpowiadam w tym jezyku bez zastanawiania sie czy mowie po polsku czy po xxx,
        > rozumienia i mozliwosci wypowiadania sie w jezyku na rozne tematy (np. slownict
        > wo fachowe jak srubokret, plod, wejscie na rynek), czytanie literatury i poezji
        > w danym jezyku z mozliwoscia jej zrozumienia.

        Jak to jest Twoja definicja, to przy założeniu zaczęcia nauki po 30-tce czas nauki aby ten stopień osiągnąć jest w przedziale 15 lat - całe życie, włącznie z ryzykiem że tego poziomu się nigdy nie osiągnie. I to wszystko w zależności od zdolności i zaangażowania.
        Znam ludzi którzy taki poziom osiągnęli już po 10 latach, a znam takich którzy nigdy, nawet po 50 latach. I to żyjąc w obcojęzycznym kraju na stałe.

        > Co to jest "advance" wedlug was?

        Mój "advanced" to poziom w którym swobodnie funkcjonujesz towarzysko wśród obcojęzycznych znajomych oraz możesz płynnie uczestniczyć w skomplikowanych dyskusjach.
        Jest to poziom o jeden stopień niższy niż ten który Ty podałaś powyżej.

      • www.rfi.fr/ Kliknij na czerwoną strzałkę play i słuchaj, słuchaj i jeszcze raz słuchaj, na okrągło, cokolwiek robisz. Osłuchanie się daje naprawdę dużo, nawet jeżeli na początku nic nie rozumiesz. Poza tym oczywiście lekcje, słówka, gramatyka itp.
    • O Rany!

      Dla chcącego nic trudnego!

      W Anglii ludzie chodzą na różne kursy, ciągle się doszkalają, pracodawca dba o ciągły rozwój pracownia, a tutaj ludzie zastanawiają się czy w wieku 30 lat mózgownica jeszcze pracuje.
    • Jak wczesniej pisalem lepszy kali niz wcali, chce dodac ze [odnoszac sie do hiszpanskiego i angielskiego w ktorych jestem plynny aczkolwiek z wyraznym wschodnio-euro. akcentem]Wymowa W/W jezykach rozni sie tak bardzo ze nie mozna sie porozumiec.Ja nie do konca nie kapuje co do mnie mowia wAustralii[tej srodkowej]Texasie,Walii,Szkocji,czy Bostonie.Kubanczyk i argentynczyk ma problemy z komunikacja.Szczegolnie kubanski hiszpanski jest wredny dla ucha.Czy wszyscy oni maja przestac mowic ze wstydu ze ich nie zrozumieja?.Mowia jak umieja ,lepszy kali niz wcali
      • kubańskiej wersji nie znam ale argentynski jest piekny dla mnie;0 ,wersja porteńos ,bo brzmi jak mieszanka wloskiego ,niesamowicie melodyjnie ,ja ich rozumiem ,wiekszy problemy mam z andaluzyjskim akcentem ,i co do akcentu srodkowo-wschodniego -nie zgodze się , o wiele latwiej jest pozbyc sie akcentu w hiszp. niz w ang.-przynajmniej dla mnie.
        • simply_z napisała:

          > kubańskiej wersji nie znam ale argentynski jest piekny dla mnie;0 ,wersja porte
          > ńos ,bo brzmi jak mieszanka wloskiego ,niesamowicie melodyjnie ,ja ich rozumiem
          > ,wiekszy problemy mam z andaluzyjskim akcentem ,i co do akcentu srodkowo-wscho
          > dniego -nie zgodze się , o wiele latwiej jest pozbyc sie akcentu w hiszp. niz w
          > ang.-przynajmniej dla mnie.
          Argentynski jest miekki bo zmieszany z portugalskim ,te delikatne O szczegolnie w Buenos Aires.Cubanski jest chrapliwy , getto jezyk bandziorow
      • Jezeli ktos nie rozumie waszego Kalego to jest to absolutnym dowodem ze ta osoba nigdy nie znala,uczyla sie,uzywala jezyka obcego.Innymi slowy w rozwinietych krajach na swiecie-matol totalny ktorego natychmiast nalezy olac.Niedoksztalcony,bezrobotny bez perspektyw.Wysilanie sie na poprawny akcent,wymowe gramatyke czy mowienie powoli nic tu nie pomoze




    • Dziwne pytanie. Na uniwersytet też nie wszyscy się dostają i maturę też nie wszyscy zdają i pierwszej pracy zawodowej też nie wszyscy utrzymują się na topie, a przecież teoretycznie możliwości intelektualne mają największe. Jeśli nie będziesz mieć motywacji do jakiegoś działania, to nic nie wskórasz i wiek nie będzie miał tu nic do rzeczy.
    • tak
      z grupy jezykow germanskich
      znam dwa inne z tej grupy
      3,5 roku, zadnych kursow, samouk - teraz ucze tego jezyka w kraju, w ktorym jest on jezykiem ojczystym, tak wiec do dziela kobieto! :) troche wiary w siebie ;)

      moja motywacja? moje plany na przyszlosc, zainteresowania.

      oczywiscie latwiej jest uczyc sie mieszkajac tam, gdzie sie tym jezykiem mowi, ale nie rezygnuj mimo to. znajdz tylko taki, ktorego uzywanie sprawia Ci prawdziwa przyjemnosc :)
    • spokojnie można, znam już takie przypadki. Wszystko kwestia pieniążków i wolnego czasu. Jeśli ktoś może sobie pozwolić to nawet lektor może przecież przychodzić do pracy i uczyć się można w przerwie. Taka możliwość jest w szkole Speak Up.

      Jednym słowem dla chcącego nic trudnego. Ucząc się np. samemu w domu też można dojść do znacznego poziomu, ale aby potem pójść wyżej niestety potrzeba kogoś kto jest na poziomie wyżej.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.