początek znajomości-czy wszystko spaprałam????

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • postaram się jak najzwięźlej.Kobieta poznaje faceta na imprezie u kolegi,wolnego mieszkającego spory kawałek od niej tzn w innej miejscowości. Wpada mu w oko,słyszy to od znajomych, jakoś nawiązują kontakt ze sobą,proponuje mu spotkanie na kawe jak będzie przypadkiem niedleko jej miejsca zamieszkania.Faktycznie spotykają się ze dwa razy jak on jest w interesach (ma firmę i sporo jeździ po kraju), facet czaczyna chyba przejawiać zainteresowanie,smsy,telefony właściwie codzień, w końcu umawiają się na weekend niezobowiązująco u niego, w tym czasie spotkania ze wspólnymi znajomymi,wspólne gotowanie, teatr,facet super się stara o nią,zabiera na spacerki,pokazuje okoliczne fajne miejscowości,przytulanie etc...ale nie dochodzi do niczego poważniejszego,bo ona nie jest gotowa (rozstała się niedawno z wieloletnim narzeczonym) i nie chce być odebrana jako taka co od razu z jednego kwiatka na drugi..noi też nie chce od razu znajomości zacząć jako opartej na seksie...facet mówi,że ok,nic na siłe kobieta musi być gotowa...mimo to zainteresowanie faceta nie słabnie,spędzają razem po jakimś czasie znowu weekend, kolejny, również bardzo miły, zaczyna być ciekawie,facet zaczyna jej się naprawde podobać (wcześniej nie była przekonana),znowu jest miło,spacerki,obiadki,z przyczyn innych nie ma mowy o zbliżeniu;)biologia hehe, ale ponieważ kobieta ta nie jest osobą wylewną i też nieśmiałą troche nie okazuje zainteresowania nim typowo jako kandydatem, zachowuje się troszkę z dystansem jeszcze....i teraz, facet ten przestaje się kontaktować tak często, nie pisze już ani nie dzwoni codziennie, rzadziej i to jest widoczne...czy popełniłam błąd nie okazując mu zaintereoswania i obserwując jak się będzie toczyć wszystko, czy po prostu liczył na spotkania tylko o ch.seksualnym,nie dostał tego i odpuścił? Zaczął mi się naprawdę podobać,i nie wiem co teraz mam zrobić?Może koleżanki mi coś podpowiedzą czekać czy coś zainicjować i dać do zrozumienia?
    • 16.01.11, 19:18 Odpowiedz
      A ty myślisz że ile można czekać?
      W końcu dorośli ludzie jesteście, nie macie wiecznego życia przed sobą, a ty nie przedstawiałaś żadnych perspektyw na faktyczna partnerkę.

      --
      Zabierz rzeko moje serce...
    • 16.01.11, 19:27 Odpowiedz
      A z tym przeciąganiem to różnie bywa, ja raz miałam takiego, co chyba z rok wkoło niego chodziłam, byliśmy razem 2 razy na wakacjach (niby w większej grupie, ale jechaliśmy w dwójkę, więc niby jak para :)) no i do niczego nie doszło, a jak wreszcie odpuściłam, to się gość obudził, niestety, za poźno... Więc jak ci zależy, to może zwyczajnie zadzwoń i się umów, zobaczysz co wyjdzie :)
    • 16.01.11, 19:27 Odpowiedz
      Tak, a jakbys poszla do lozka z nim to by ci powiedzial zes latwa jest i takiej to on nie chce. Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.
      --
      Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
      • 16.01.11, 19:43 Odpowiedz
        wy sie śmiejecie, a mi naprawde zależy.nie jestem kobietą przebojową, która jak sobie coś założy to dopnie celu,potrafiącą okazać od razu czego chce. Już mam doświadczenia przykre po ostatnim związku i chciałam ostrożnie podejść, jak się upewniłam że fajny facet i chciałabym spróbować to on już chyba stwierdził że ja nic nie chce i nie będzie próbował okazywać zainteresowania na siłę i tak to wygląda....ile w końcu może, 3 miesiące pisał bez przerwy dzwonił, w końcu dwa spotkania a ja nic;(((
        • 16.01.11, 19:46 Odpowiedz
          Mozesz sie spotykac z kims, ale od razu do wyra nie musisz isc.
          --
          Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
          • 22.01.11, 02:43 Odpowiedz
            No i właśnie o to chodzi.
            Z tego, co piszesz, wynika, że nie tylko nie było seksu, ale i w ogóle jako takiego większego zainteresowania z Twojej strony. Może gość wcale nie liczył od razu na hop do łóżka, tylko został zbity z tropu tym, że najwyraźniej traktowałaś go jak znajomego. Na początku dobrze jest nie lecieć od razu jak mucha do miodu, ale jak facet po dwóch czy trzech tygodniach widzi, że kobieta nie jest nim specjalnie zainteresowana, to po co ma marnować czas? Uznaje, że dostał kosza i nie będzie się narzucał.
        • 22.01.11, 09:24 Odpowiedz
          gior-gia, Od kiedy go poznałaś to w ogóle doszło do rozmowy między wami odnośnie waszych oczekiwań???! Bo myślę że chyba jednak nie! Skoro znacie się trzy miesiące to może wypadałoby o tym porozmawiać i poinformować go przy okazji że Twoja sytuacja jest dosyć "świeża" jeśli tak czujesz, a jeśli to zrozumie i będzie czekał to OK! A jeśli nie, to nie jest wart zainteresowania bo to świadczy tylko o zainteresowaniu samym seksem.
          Z drugiej strony zdrowy mężczyzna.........3 miesiące.......? :-))) i tak długo czeka......
          Zadzwoń do niego pozwól mu się z Tobą umówić i wyjaśnijcie to sobie.
          Zawsze możesz mu powiedzieć że nie wiesz kiedy będziesz na to gotowa......i zobaczysz jak podejdzie do tematu.
          Nie zawsze to on musi dzwonić do Ciebie! Ty czasem też zadzwoń żeby i on wiedział że jesteś zainteresowana nim, a że Twoje tempo jest inne niż jego to musicie sobie wyjaśnić.
        • 22.01.11, 14:30 Odpowiedz
          do gior-gia- na moje oko Ty wiesz,że on się w Tobie nie zakochał.A to warunek sine qua non dla Ciebie żeby doszło do sexu.Stąd Twoje zachowanie.Facet jest normalny,nienamolny,nie ma odchyłów,tak więc chyba to jest przyczyną Twojego zachowania.Wiesz to podświadomie i trochę chcesz się oszukiwać ,że jest inaczej....plus te potrzeby seksualne...hmmmm....nie pasi Ci to (kolokwialnie pisząc).Co do niego...on nie jest tak naprawdę zainteresowany Toba na tyle,by był dobry sex.

          Ty nie jesteś też cnotką - niewydymką.Gdybyś nią była facet ganiałby za Tobą latami,a może nawet posunął się do tego by Cię "sterroryzować" i "wziąć siłą"- oczywiście na jemu znany sposób,gdyż nie widziałby innego sposobu,by Cię zdobyć.....

          Cnotka-niewydymka kojarzy mi się z osobą zaburzoną seksualnie,zazwyczaj aseksualną.To pejoratywne określenie kobiety.Jakoś tam atrakcyjnej,lecz słabej w te "klocki".ciekawa jestem czy padło z ust mężczyzny,który jest zainteresowany w tym kontekście....
          To ten gorszy typ cnotek- niewydymek (nie nadajacych się do reformy,będą z nimi w zwiazku zawsze problemy,ten "typ tak ma"). Jest jeszcze drugi rodzaj cnotek-niewydymke- bardzo atrakcyjne,bardzo seksowne,bardzo uwodzące często mimo chodem,padaj mi do stóp,a ja ci pokaże figę.To kokietki,też aseksualne,ale nie są one zaburzone.....Często świetne w łóżku....Ja jestem prawdziwą kobietą,muszę Cię sprowokać do pewnych reakcji,do tego żebyś mnie pożądał,ale....nigdy mnie nie dostaniesz.No,chyba że znajdziesz na mnie jakiś patent.Dla mniej inteligetnych dodam,że takiego "przeciwnika" mężczyzna pobije (zdobędzie) jej własną bronią....

        • 22.01.11, 14:45 Odpowiedz
          jesli wezme pod uwage facetow, ktorych spotykam, to trzy miesiace to i tak niezly wynik z jego strony :) Poznalam takich, ktorzy po miesiacu stwierdzali, ze jak nie idziemy do lozka, to strata czasu, bo trzeba sie jak najszybciej pod kazdym wzgledem poznac :P

          Kwestia chemii czasami... sa tez tacy, z ktorymi po pierwszym spotkaniu moglabym w lozku wyladowac i nie przejmowalabym sie tym ;)
        • 25.01.11, 12:00 Odpowiedz
          > wy sie śmiejecie, a mi naprawde zależy.nie jestem kobietą przebojową, która jak
          > sobie coś założy to dopnie celu,potrafiącą okazać od razu czego chce

          to sobie weź kartkę papieru, machnij kreskę przez środek z góry na dól, po lewej na pisz w jaki sposób facet ten okazywał Ci zainteresowanie Twoją osobą. Z prawej napisz na jakie sposoby Ty okazywałaś mu zainteresowanie jego osobą. Jak będziesz miała rażącą dysproporcję między stronami kartki, to sama sobie odpowiadasz na pytanie :)

          Równouprawnienie mamy, nie? :]

          A na poważniej - nie napisałaś ile czasu w sumie trwały te podchody. Facet jest dorosłym gościem - z miesiąc się można powozić. Ale dalej? To cholera nie liceum z pierwszym razem po pół roku znajomości.

          Przestać tyle myśleć i planować, iść za instynktem. Faceci (większość) nie kombinują "a chciałbym, ale co ona o mnie pomyśli, to może jeszcze nic nie zrobię w tym kierunku" i tym podobne bajdurzenie. Dzięki temu nasze życie jest prostsze :)

          A dla wszystkich tych, które myślą "dam po dwóch tygodniach to pomyśli że jestem łatwa i sobie pójdzie" - jak będziesz umieć dobrze "dać" i "dawać" dalej, nie bojąc się swojej kobiecości, umiejąc ją wykorzystać - to OSTATNIE co facetowi przez myśl przejdzie, to odchodzić :).
          • 25.01.11, 14:26 Odpowiedz
            och :)
            "A dla wszystkich tych, które myślą "dam po dwóch tygodniach to pomyśli że jeste
            > m łatwa i sobie pójdzie" - jak będziesz umieć dobrze "dać" i "dawać" dalej, nie
            > bojąc się swojej kobiecości, umiejąc ją wykorzystać " - panie, a najgorzej to wtedy, jak kobita "dobrze da", nie bojąc się swojej kobiecości - a ten obdarowany dobrze "dawać" nie umie - to co wtedy z tym fantem? kopa mu w d...ę ? :DD czy poczekać aż się nauczy dobrze dawać?
      • 16.01.11, 20:31 Odpowiedz
        Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.

        Otóź to !
        --
        Jestę starsza to wię.
        • 25.01.11, 12:06 Odpowiedz
          > Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.
          >
          > Otóź to !

          a weź Ty dziewczyno pod uwagę, że facet ok 30-tki, porządny, inteligentny, ładniejszy od diabła :), wolny, przyzwoicie zarabiający i nie skrzywiony to towar deficytowy w zalewie idiotów i patałachów. Znał ją pare spotkań - nawet jak jej osobowość była gejzerem humoru, powodów do fascynacji i zainteresowania, to nie zdążył jej poznać na tyle, żeby to było coś widocznie lepszego niż te wszystkie wolne kobitki wokół niego, w wieku od 25 do 35 lat. Często już pod presją czasu na tyle, żeby potencjalnego kandydata nie gonić przez płotki zanim go zachęcą jakkolwiek - tylko okazujące wprost, że są zainteresowane.

          Dla mnie osobiście warunkiem, żeby próbować coś działać, jest poczucie wzajemnego zainteresowania swoimi osobami pod wszystkimi (w tym fizycznym) względami, wyraźnie odczuwalne w ciągu pierwszego tygodnia-dwóch znajomości. Pewnie, że z konsumpcją można wtedy poczekać (sensowną ilość czasu ;) ) - ale poczucie, że kobitka widzi w Tobie mężczyznę który ją pociąga jest warunkiem, żeby się chciało ganiać.
      • 22.01.11, 14:38 Odpowiedz
        no tu opinie pisza tylko panie....
        a to sie ma do rzeczywistosci jak... hmmm
        szkoda ale jak widze tu sie mylicie...

        podpis
        fecet co wzial to co sie nie bala przespac niz "cnotke niewydymke"
        i sa szczesliwi razem :)
    • 16.01.11, 19:44 Odpowiedz
      Najzwyczajniej w świecie zaproś go na weekend do siebie (tylko kup sobie jakieś fajne koronki itp). Dobrze, że nie dałaś na pierwszej randce, ale chyba już wystarczy tego dystansowania. Jeśli inna nie sprzątnęła Ci go sprzed nosa,to wciąż masz szanse.
    • 16.01.11, 19:59 Odpowiedz
      Tak w ogóle, to najpierw się sama zastanów, czego tak na prawdę chcesz, wtedy będzie ci łatwiej działać, jak już się z nim spotkasz. Niby to prawda, że nie każdy zaraz musi lądować w łóżku na 1szej randce, ale jak przez 3 miesiące nie wykazywałaś zadnej inicjatywy, to niby skąd ma biedak wiedzieć, że jesteś zainteresowana? Bierz i dzwoń, i się umów - alleluja i do przodu :)
      • 16.01.11, 20:02 Odpowiedz
        Dokładnie, nikt za nią tego nie załatwi, ale też jestem ciekawa odpowiedzi, niech szybko dzwoni i nam tu napisze. Odrobinę obawiam się, że jak to było 3 miesiące, to już inna go może pocieszać.
        • 16.01.11, 20:08 Odpowiedz
          odpowiedział,że wyjeżdża teraz na wyjazd służbowy jutro na tydzień, że coś wymyślimy z naszym planem spotkania się jak wróci,że się pakuje i ma sporo spraw itd itd...;) chyba entuzjamu nie widzę wielkiego;))))))))
          • 16.01.11, 20:16 Odpowiedz
            Ale jest światełko w tunelu, że nie chodzi o inną kobietę (chyba by się przyznał). Wobec tego szybciutko jeszcze jeden smsik, że dziękujesz za rozmowę i że czekasz na kontakt. Żeby wiedział, że Ci zależy. Amen.
            • 16.01.11, 20:20 Odpowiedz
              ;))) mam nadzieje,że jak wróci się odezwie, a jak nie...lepiej spróbować,niż później żałować,że nic się nie zrobiło , chyba wszystkie nieśmiałe osoby powinny sobie zapamiętać;)dziękuje za rady!trzymajcie kciuki!
              • 16.01.11, 20:25 Odpowiedz
                Mówię poważnie, ten dodatkowy smsik jest właśnie TERAZ potrzebny, żeby wiedział, ze Twój tel nie był przypadkowy. Na zasadzie: "Dziękuję za rozmowę, wracaj cały i zdrowy, czekam na Ciebie z kolacją za tydzień. Buźka. Ania". I wystarczy. I tylko czekasz.
                Pozdrawiam
                • 16.01.11, 20:32 Odpowiedz
                  pozostaje czekać;) dzięki!!
                • 16.01.11, 20:39 Odpowiedz
                  akle2 napisała:

                  > Mówię poważnie, ten dodatkowy smsik jest właśnie TERAZ potrzebny, żeby wiedział
                  > , ze Twój tel nie był przypadkowy. Na zasadzie: "Dziękuję za rozmowę, wracaj ca
                  > ły i zdrowy, czekam na Ciebie z kolacją za tydzień. Buźka. Ania". I wystarczy.
                  > I tylko czekasz.

                  widzę, że ktoś tutaj ma doświadczenie w takich sprawach ;)



                  --
                  Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                  • 16.01.11, 20:42 Odpowiedz
                    jan_hus_na_stosie napisał:

                    > widzę, że ktoś tutaj ma doświadczenie w takich sprawach ;)
                    >



                    Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ;)
                    U siebie to się spaprało parę spraw i na naprawienie niektórych jest rzeczywiście za późno. Dlatego cudze wydają się tak proste.
                    • 16.01.11, 20:47 Odpowiedz
                      tak,napisałam nawet że jeśli wcześniej się nie da , bo ja też mam troche wyjazdów i kto wie jak się zgramy to proponuje walentynkowy;-))) więc chyba wymownie;-))))))))))) przeszłam sama siebie haha
                      • 16.01.11, 20:53 Odpowiedz
                        No, dobrze, ale on musi wiedzieć że to KOLACJA (nawet jak nic nie będziecie jeść, albo kostki lodu z własnej skóry), a nie jakaś tam wymiana pluszowych serduszek. Ale ok, piłka jest po jego stronie. Życzę powodzenia.
                      • 16.01.11, 20:56 Odpowiedz
                        No i git, a na przyszłość jakby się nie odzywał, czy coś, to napisz mu, że "jak tam było i czy nasz wieczór aktualny" - żeby wiedział, że ci zależy :)
                      • 22.01.11, 14:52 Odpowiedz
                        do gior-gia-uwierz mi,gdy facetowi zależy to Cię wszędzie dopadnie....Tutaj za dużo spekulacji,umawiania ,to zazwyczaj tylko kogoś niepotrzebnie spina i z dużej chmury mały deszcz,jak to tam mówią....

                        Najbardziej skutecznym w uwodzeniu mnie mężczyzną okazał się facet 1) który skradał się w krzakach i zgrodził mi DROGĘ,oraz 2) przyssał się do mnie rano gdy szłam po bułki do sklepu...

                        Dzieck drogie,prawdziwy męzczyzna nie prosi o spotkania,sex i nie uwawia się z nikim,POluje i bierze co chce....Oczywiście nie siłą,lecz pewną niezbędną perswazją...On powinien dokładnie wiedzieć kiedy Ty byłabyś najbardziej chętna i....Cię jakoś uwieść....No,chyba że kobita jest płochliwa,to wredy może mieć trochę problemów....Choć jeśli ma trochę poczucia humoru to dopnie swego.Ja nie lubię się umawiać na randki.Osoby zainteresowane sobą podświadomie wiedzą,że dostęp do tej osoby jest otwarty ,problemem może być nieśmiałość czy ogromne emocje ,które towarzyszą tego typu sytuacjom międzyludzkim....Znalazłby do Ciebie drogę gdyby jemu zależało....
                        • 22.01.11, 16:39 Odpowiedz
                          > Dzieck drogie,prawdziwy męzczyzna nie prosi o spotkania,sex i nie uwawia się z
                          > nikim,POluje i bierze co chce....
                          Gwałt?

                          > Oczywiście nie siłą,lecz pewną niezbędną perswazją...
                          Pigułka gwałtu?

                          --
                          Wesołe i zajmujące historie z życia heteroseksualistów!
                          • 22.01.11, 21:02 Odpowiedz
                            do navaira-jaką tam pigułką gwałtu? O patologii tu nie rozmawiamy...Mężczyznę poznaje się po tym jak Ciebie zdobywa ,jak się odnosi do "tych sfer",jak nakłania kobietę do czegoś takiego....Ale to wszystko wymaga pewnego luzu,inteligencji,pewnej emocjonalności,wysokiej kultury osobistej itd.Ja akurat lubię takie sytuacje ,bo wówczas mogę A) uwieść tego mężczyznę i spędzić z nim rozkoszne chwile,B) mogę odmówić,nie uwieść go,ale tak,by nie naruszyć jego ego,poczucia własnej wartości,atrakcyjności etc- mężczyźni bywają mściwi,wiem to z doświadczenia w takiej sytuacji....

                            Ja nie jestem kobieta,którą trzeba traktowac pigułką gwałtu jako leczenie dla "cnotek-niewydymek".Wszystko zależy od tego kto chce mnie poderwać.Od siły jego atrakcyjności...i sposobu w jaki to robi.Mężczyźni nie narzucają i nie wymuszają niczego,nie stosują forteli,po prostu mówią kobiecie czego chcą.Od sposobu w jaki to mówią zależy czy to osiągną.Od czasu kiedy to wypowiedzą zależy czas w jakim cel swój osiągną...

                            • 22.01.11, 21:34 Odpowiedz
                              a ile czasu musi upłynąć, abyś w końcu znalazła się w łózku faceta - i aby ten facet, ani ty sama nie uznała siebie za "cnotkę niewydymkę"? Swoją drogą, a cóż cudowne określenie...znajdzie się i na facetów równie cudowne?
                              • 25.01.11, 12:10 Odpowiedz
                                > a ile czasu musi upłynąć, abyś w końcu znalazła się w łózku faceta - i aby ten
                                > facet, ani ty sama nie uznała siebie za "cnotkę niewydymkę"?

                                odpowiedź faceta (gdyby jemu zadano to pytanie): tyle czasu, ile potrzeba abym miał na to ochotę :)

                                odpowiedź kobiety (często): ... < tutaj wstaw stek bzdur > :)

                        • 23.01.11, 16:26 Odpowiedz
                          i na białym rumaku przyjeżdża czy tez może być bez? :-)
            • 19.01.11, 02:14 Odpowiedz
              > Ale jest światełko w tunelu, że nie chodzi o inną kobietę (chyba by się przyzna
              > ł). Wobec tego szybciutko jeszcze jeden smsik, że dziękujesz za rozmowę i że cz
              > ekasz na kontakt.

              Akle2, twoje rady są kiepskie. Po pierwsze, nie zaprasza się SMS-em. Gdyby autorka wątku zatelefonowała do faceta jak człowiek, to byłoby to poważniejsze i dowiedziałaby się więcej, niż z odpowiedzi SMS-owej. A teraz siedzi i się głowi.
              Po drugie, skąd ci do głowy przyszło, że facet przyznałby się, gdyby chodziło o inną kobietę? Mało znasz mężczyzn.
              • 19.01.11, 14:44 Odpowiedz
                bcde napisał:

                > Akle2, twoje rady są kiepskie. Po pierwsze, nie zaprasza się SMS-em. Gdyby auto
                > rka wątku zatelefonowała do faceta jak człowiek, to byłoby to poważniejsze i do
                > wiedziałaby się więcej, niż z odpowiedzi SMS-owej. A teraz siedzi i się głowi.
                > Po drugie, skąd ci do głowy przyszło, że facet przyznałby się, gdyby chodziło o
                > inną kobietę? Mało znasz mężczyzn.



                Doprawdy? Rady wtedy są dobre, jak przynoszą docelowy efekt.
                Bohaterka jest na takim etapie znajomości ze swoim panem, że nie musi się cykać, czy to sms, czy rozmowa telefoniczna. To nie jest zaproszenie na ślub, ale na zwykłą (to czy się stanie początkiem czegoś więcej to inna sprawa) wizytę. Dzwonienie w takich okolicznościach, kiedy facet sprawia wrażenie, ze jest w odwrocie, niepotrzebnie mogłoby go spłoszyć. Przy sms-ie ma czas na przemyślenie sprawy i jeśli pomysł mu się spodoba to wtedy sam oddzwoni. Chodziło tylko o inicjację kontaktu, panie mądralo. Można napisać, można zadzwonić, a można zastukać w kaloryfer. Autorka sama uzna, co będzie lepsze.
                Na facetach się rzeczywiście nie znam. Kilka związków i kilka przelotnych znajomości, to zdecydowanie za mało.
                • 22.01.11, 10:04 Odpowiedz
                  > Bohaterka jest na takim etapie znajomości ze swoim panem, że nie musi się cykać
                  > , czy to sms, czy rozmowa telefoniczna.

                  Bohaterce na pewno wszystko jedno, bo sobie trolluje radośnie w tym wątku, co widac wyraxnie TU:

                  akle2 16.01.11, 20:00 Odpowiedz
                  Napisz teraz do niego smsa (mówię poważnie), że go zapraszasz na ten weekend za tydzień (że zrobisz kaczkę z jabłkami na kolację i takie tam). I szybko daj znać co odpisze. Może niepotrzebnie się dręczysz.

                  *
                  Re: początek znajomości-czy wszystko spaprałam???
                  gior-gia 16.01.11, 20:07 Odpowiedz
                  odpowiedział,że wyjeżdża teraz na wyjazd służbowy jutro na tydzień, że coś wymyślimy z naszym planem spotkania się jak wróci,że się pakuje i ma sporo spraw itd itd...;) chyba entuzjamu nie widzę wielkiego;))))))))


                  7 minut :) w tym czasie napisła bardzo długiego smsa, on jej przesłał dłuuuuugą i wyczerpująca odpowiedź i jeszcze zdążyła post na forum wklepać :))))
    • 19.01.11, 08:18 Odpowiedz
      "jak przez 3 miesiące nie wykazywałaś żadnej inicjatywy, to niby skąd ma biedak wiedzieć, że jesteś zainteresowana?"

      Dla mnie odbieranie telefonów jest wystarczającym przejawem inicjatywy z mojej strony, więc nie rozumiem czemu się obwiniasz.
      Po drugie każdy facet myśli racjonalnie, jeżeli w ciągu 3 miesięcy udało wam się spotkać tylko 2 razy, on uznał że szkoda zachodu bo i tak z tego nic nie będzie.
      Po trzecie natomiast uważam, że mógł zapoznać jakąś fajną niunie w swojej miejscowości, i wkrótce się o tym dowiesz na nk, tak jak jedna z moich koleżanek.

      Podsumowując daj sobie siana i nie dzwoń więcej, jeśli naprawdę mu zależy sam się odezwie.
      --
      Kobieta oszukana przez mężczyznę powinna natychmiast wyjść za niego za mąż, jest to rodzaj zemsty, tak dobry jak każdy inny...;)
    • Mnie się wydaje(podkreślam wydaje, mogę się mylić), że facet sobie darował bo nie widział z Twojej strony zainteresowania. Z tego co piszesz to on robił wiele a Ty cały czas trzymałaś go na dystans i z Twojej strony jasnych sygnałów na 'tak' nie było.
      Jeśli więc przyjąć tę wersję to sama rozumiesz, że czekanie nic tutaj nie zmieni. Trzeba by się do niego odezwać i albo wprost powiedzieć, że to co on mógł odebrac jako brak zainteresowania z Twojej strony to po prostu nieśmiałość(i że postarasz się zmienić swoje zachowanie) albo zacząć być po prostu tą aktywną stroną i dać znak czynami. Ta druga wersja jest chyba trochę bardziej ryzykowna bo jak facet nie będzie wiedział dlaczego wcześniej byłaś taka wycofana to sobie teraz może różne dziwne rzeczy pomyśleć. Na przykład, że w coś z nim grasz albo, że nie wyszło Ci z kimś innym więc sobie przypomniałaś o nim.
      • 22.01.11, 14:37 Odpowiedz
        do asystentka prezesa- dla niego to tylko sex (brak lepszej perspektywy na widnokręgu do zaspokonia potrzeb).Nie widzi sensu się aż zanadto wysilać...i czekać....W szczególności czekać...Choć napiszmy sobie szczerze...Wiele męskich zachowań prowokowanych jest ich sobistą sytuacją,wiekiem ,a czasami presją otoczenia....
    • 19.01.11, 12:17 Odpowiedz
      Kombinowalas to teraz cierp. Ha, ha...
    • 19.01.11, 12:29 Odpowiedz
      a ile ty czasu dajesz ew. kandydatowi na sprawdzenie sie i oczekiwanie na sex?
      Ile ich w ciagu 10 lat przetestowac mozesz? Toz to im predzej przetestujesz tym lepiej.
      Na co ty wlasciwie czekalas w tym wypadku jak wszystko gralo ? ze jak sprawdzito rzuci? takie teorie moze kiedys byly ale cuzy nadal aktualne? dzis zyje sie b. szybko.
      Tego absztyfikanta (jak 98% podobnych podejrzewam) odpedzilas i odpedzisz wlasnym zachowaniem.
      chyba ze obracasz sie w waskim towarzystwie cnotliwych az do slubu - a to inna juz bajka rzeczywiscie.
    • 19.01.11, 17:24 Odpowiedz
      gior-gia napisała:

      > ,spędzają razem po jakimś czasie znow
      > u weekend, kolejny

      tyle weekendów i nic? i jeszcze dziwisz się, że dał sobie spokój? nie słyszałaś o magii trzeciej randki? :D

      --
      Nie zniosę tego dłużej
    • 21.01.11, 21:36 Odpowiedz
      o esu znowu ktoś pisze o sobie per "ona" :/
      koszmarnie sie to czyta

      idzie siku
      • 22.01.11, 00:01 Odpowiedz
        3 miesiace i nic?? nawet sie nie calowaliscie?? to jest naprawde dziiiwne i jesli facet ci sie podoba na dodatek??? Przeciez zainteresowanie mozna okazac na rozne sposoby, nie musisz od razu isc na calosc i sie z nim kochac. A miedzy dwojgiem ludzi ktorzy sa dla siebie nawzajem atrakcyjni sa rozne etapy intymnosci, takie rzeczy jak pocalunki, przytualnie, pieszczoty czy w koncu seks sa naturalne i wynikaja jakos z czasem. A skoro nie mialas na niego do tej pory jakos ochoty, ani biologia ani chemia miedzy wami nie zaiskrzyla to nie jest troche tak ze jak facet odpuscil to ci nagle go troche zabraklo??? zeby nie powiedziec ze zachowujesz sie troche jak pies ogrodnika??? naprawde ci sie podoba??? czy tylko po prostu brakuje ci jego zalotow???
        --
        www.youtube.com/watch?v=9ybhPQyJS8k
      • 22.01.11, 03:18 Odpowiedz
        Mnie się koszmarniej czyta, gdy rzekomo chodzi o koleżankę. Pełno tu takich form literackich.
    • 22.01.11, 02:26 Odpowiedz
      Może pomyślał, że Cię fizycznie nie pociąga albo ogólnie nie jesteś zainteresowana seksem. Rozumiem, że pierwsza randka to może być wcześnie, ale wielu facetów po prostu nie widzi sensu w związkach z kobietami, które nie lecą na nich jak miś do miodu. Zwłaszcza jeśli mogą przebierać. To nie musi mieć nic wspólnego z opieraniem związków na seksie, może wcale nie traktuje Cię jako obiekt wyłącznie seksualny, tyle że noblistka, której raz dziennie to mało, przegra w wyścigu do faceta z noblistką, która będzie wolała gadać o literaturze, niż iść do łóżka.

      Do atrakcyjnych mężczyzn ustawiają się kolejki jak kiedyś za mięsem, nawet jeśli ich nie widać.
    • 22.01.11, 03:26 Odpowiedz
      O matulu... moj dwa lata czekał na seks. I kiedy wreszcie dostal to na co czekal, nie wychodzilismy z lozka prze tydzien. A teraz juz 3 lata razem mieszkamy, mamy roczna coreczke.

      DWA LATA czekal bo ja nie bylam pewna (on Hiszpan, nieco inna kultura, mieszkalismy daleko od siebie, widywalismy sie raz na miesiac itd), a Ty się martwisz, ze na drugim weekendzie nie wskoczyłaś mu do lozka? jesli facet przez to rezygnuje, to sorry ale nie jest nic wart.
      • 22.01.11, 09:24 Odpowiedz
        mój facet czekał półtora roku i nie był jakoś WIDOCZNIE sfrustrowany.

        moim zdaniem powinnaś go spytać o co mu chodzi. spotkać się i pogadać (jeśli Ci na nim zależy oczywiście). a jeśli nie otworzy się w normalnej, poważnej rozmowie, to na koniec spytaj, czy to przez seks. zaskoczony i przyparty do muru powie prawdę a Ty będziesz wiedzieć :] no :]
      • 22.01.11, 09:52 Odpowiedz
        Sorry dla mnie to wyjatkowo dziwne.Co wy sie ludzie tego seksu tak boicie?
        Pomyslec , ze ja z mezem tydzien po 1 randce wyjechalismy razem na weekend...
      • 22.01.11, 10:05 Odpowiedz
        Czekał albo i nie czekał...
      • 22.01.11, 10:38 Odpowiedz
        > DWA LATA czekal bo ja nie bylam pewna (on Hiszpan, nieco inna kultura, mieszkal
        > ismy daleko od siebie, widywalismy sie raz na miesiac itd), a Ty się martwisz,
        > ze na drugim weekendzie nie wskoczyłaś mu do lozka? jesli facet przez to rezygn
        > uje, to sorry ale nie jest nic wart.

        I Ty myslisz sobie, ze on przez te dwa lata nikogo nie bzykal?? :D

        Hehehe..

        Co innego "czekac jak sie bzyka z innymi", a co innego czekac bez seksu z nikim innym.. (to chyba trzeba byc impotentem, lub totalnie ozieblym seksualnie, zeby tyle wytrzymac. Tydzien to juz za dlugo..)
        • 22.01.11, 10:46 Odpowiedz
          Ja też cuda nie wierzę. A cudem jest dla mnie jazda na ręcznym przez 2 lata w oczekiwaniu na mityczny seks z ukochaną.
          • 22.01.11, 11:00 Odpowiedz
            > Ja też cuda nie wierzę. A cudem jest dla mnie jazda na ręcznym przez 2 lata w o
            > czekiwaniu na mityczny seks z ukochaną.

            Jak dla mnie "chodzenie z kobieta" zaczyna sie od pierwszego seksu..
            Wczesniej to jest co najwyzej kolezanka.
            Trudno mowic kochanka albo "moja kobieta/dziewczyna", jak sie nigdy nie kochali (i nigdy sie jej nie "mialo"), nie?
          • 22.01.11, 12:31 Odpowiedz
            A widzisz, chyba urąbane!!!!


            U mnie np. było tak, że w momencie definitywnego kończenia związku (rozwód) poznałem na czacie (na który wlazłem pierwszy raz w życiu i to z rozpaczy) kobietę o podobnej sytuacji życiowej.

            Po dwóch dniach czatu (zaznaczam, że seks wirtualny bez masturbacji był od razu) zaczęły się maile, Skype, po miesiącu pojawił się telefon i stałe rozmowy (fakt, że o wszystkim, w tym o seksie -- no i seks przez telefon jakoś już po tygodniu rozmów też zaczął regularny bywać, tym razem do końca)....po kolejnych czterech miesiącach rozmów doszliśmy do wniosku, że warto, bo to chyba naprawdę to i postanowiliśmy się spotkać. Po 8-godzinnej podróży autem przez Polskę (ale były wtedy korasy, he, he), podczas której trzymaliśmy się za ręce, jak już wreszcie znaleźliśmy się w zarezerwowanym pensjonacie, to z seksem czekaliśmy całe 15 minut (a jeśli przyjąć, że pocałunki ten seks rozpoczęły, to 15 sekund :)))).

            I od tamtego czasu mieszkamy razem i chcemy, by tak już pozostało (a w planie ślub i dzieci).

            Bzykanie jest zbyt ważne, by dorośli ludzie, po przejściach, robili z tego ceregiele. Po cholerę pakować się w kolejny związek bez gwarancji, że choć seks będzie w nim OK?

            Jan
        • 22.01.11, 20:37 Odpowiedz
          nie wiem czy on w tym czasie kogos bzykal - moze i tak - nie interesuje mnie to, wazne ze mnie nie bzykal, a mimo to nie stracil zainteresowania ani trochę. Wrecz przeciwnie.
przejdź do: 1-100 101-139
(101-139)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.